Jump to content

Leaderboard

  1. Ismer

    Ismer

    Administrator


    • Points

      6,940

    • Content Count

      5,413


  2. Roseanna Xavier

    Roseanna Xavier

    Ekspert


    • Points

      4,112

    • Content Count

      3,299


  3. Lianna

    Lianna

    Ekspert


    • Points

      3,891

    • Content Count

      3,918


  4. Arbogast

    Arbogast

    Ekspert


    • Points

      2,571

    • Content Count

      3,077



Popular Content

Showing content with the highest reputation since 07/04/2008 in all areas

  1. 16 points
    Głosowanie trwa do niedzieli 12 stycznia. Można głosować na jednego lub na dwóch kandydatów. Głosy oddane na więcej niż dwie osoby nie będą brane pod uwagę. Nie głosujemy też na własne zdjęcia ------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------ Kochani, w tym roku konkurs bożonarodzeniowy jest w bardzo tradycyjnym wydaniu, bo i to już druga jego odsłona i tematycznie - retro. A więc pochwalcie się ozdobami. Ale niecodziennymi, nie współczesnymi. Chodzi o ozdoby retro, takie z czasów waszych rodziców i dziadków, zarówno te wykonane fabrycznie jak i te własnej roboty. Jako że nie wszyscy takie mają i nie wszyscy w takich gustują można takie cudeńka wyszukać w internecie (pamiętając o prawach autorskich - mogą być zastrzeżone). Obowiązkowo należy podać informację, czy jest to zdjęcie ozdóbki własnej czy pochodzi z sieci. Konkurs trwa do 1 stycznia 2020. Nagrodą jest książka o tematyce ezoterycznej (tu nowość - będzie kilka tytułów do wyboru!) lub upominek - zwycięzca konkursu sam wybiera sobie rodzaj nagrody Zapraszamy wszystkich Forumowiczów ! Także tych, którzy w zeszłym roku chcieli, ale nie udziału nie wzięli
  2. 15 points
    On mógł, my też możemy... Wrócił z koalą Jedni po prostu wspomagają biedaków materialnie, ale my, wszyscy, którzy wiemy, że nie tylko materia istnieje, możemy zrobić np, tak, jak proponuje na fejsie Iwetta Beata Iva: Uwaga ! Australia potrzebuje więcej deszczu !! To za mało by pożary ustąpiły. Wiemy , że myśli mają moc - dlatego wszystkich wierzących i niewierzących , bez znaczenia jakiego wyznania , ezoteryków , chanelingowcow, iluzjonistów i innych Was - błagam wizualizujcie deszcze nad płonącymi terenami Australii!!! To nie jest wiele, to jest poświęcenie niewielkiej cząstki naszego czasu. Każdy może to zrobić. Można się umówić na jedną godzinę, na przykład na 21.00 - im więcej osób modli się / wizualizuje w jednym czasie, tym są większe możliwości urzeczywistnienia tego. Tam spłonęło już ponad pół miliarda zwierząt Kto chce niech dołączy - o 21.00 każdego wieczoru. Mogę tylko podziękować tym, którzy przyłączą się do akcji, za to z całego serca.
  3. 15 points
    Książki polskojęzyczne traktujące pośrednio i bezpośrednio o Runach i ezorunach. Wpisuję co obecnie znalazłam, bez oceniania ich treści i wiedzy autorów... Jeśli ktoś coś z tego czytał to proszę - niech podzieli się opinią, każdą: tak negatywną jak pozytywną Księga Run. Jak wykorzystać potęgę znaków runicznych, B. Tern Pismo Runiczne, R. I. Page Runy, praca zbiorowa autorstwa P. Horbowicz, G. Kreutzer, W. Maciejewski, D.Skrzypek. Mitologia germańska. Opowieści o bogach mroźnej Północy, A.Szrejter Demonologia germańska: duchy, demony i czarownice, A.Szrejter Bestiariusz germański. Olbrzymy, potwory i święte zwierzęta, A.Szrejter Mitologia skandynawska w epoce Wikingów, L.Słupecki Wróżby i wyrocznie pogańskich Skandynawów, L.Słupecki Tajemnice sag i run, M.Adamus Ścieżki i Bezdroża Runiczne, Tomasz Misterka + 2 talie kart kart D.Cecudy Świat Run. Głębokie i bardzo osobiste wprowadzenie w tajemnice run, I.Warneck Kompletny przewodnik runiczny, od magii po przepowiadanie przyszłości, L.Peschel Runy duchowy rodowód, J.P.Ronecke Magia Run - szepty znaków Odyna, A.Urbaniak Magia Run, L.E. Stefański Mądrość run, W.Zajczenko Magia i mantyka run, J.Kolesow, A.Thorsten Sztuka wróżenia z run, M.Piasecka Medytacyjna moc run, M.Piasecka Runy magiczny dar Odyna, M.Piasecka Przypowieści z Ziemi Run, M.Piasecka Vademecum run, E.Kulejewska Runy praktyczne i skuteczne, E.Kulejewska Runiczne drogowskazy, E.Kulejewska Runy i Ty, E.Kulejewska Runy klasyczne, A.Chrzanowska Misterium run, A.Chrzanowska Runy armaniczne, A.Chrzanowska Jak stosować runy na co dzień, A.Chrzanowska Runy słowiańskie, A.Chrzanowska Alchemia RUNY książka i karty, Mayroon (24 karty + 9 światów run) Runy podglądanie przyszłości, zrozumienie siebie, przywracanie harmonii i zdrowia, A.Baggott 1999r Wykorzystanie potęgi run dla zdrowia, miłości i fortuny, S.Wdowiak, G.Szrajer Runy i tarot, S.Wdowiak Mądrość kart runicznych w codziennym życiu, S.Wdowiak Runy. Rozkłady i interpretacje, S.Wdowiak Moc znaków runicznych. Jak za pomocą run zachować zdrowie, pytać o los i poznawać siebie, L.Matela Runy i ich zastosowanie + karty, L.Matela Runy dla Ciebie, L.Matela Runy - przyjazne znaki, W.Łukaszewski Runy dla początkujących, W.Usarzewicz Moc run, M.Strzałkowski Magia run, M.Strzałkowski Chcąc poznać i zrozumieć runy... Runy w życiu i terapii, M.Strzałkowski Runiczne rozkłady wróżebne, M.Strzałkowski Runy - magia w Twoich rękach, M.Staszewski. A tu jest wcześniejsza wymiana poglądów: http://www.ezoforum.pl/ezo-runy-wrozenie-i-znaczenie-kart/4405-literatura-ezoruniczna.html PS. Osobną kategorią są oryginalne teksty mitologiczne, sagi oraz Eddy. To stamtąd można się dowiedzieć najwięcej o runach historycznych. W języku polskim została wydana "Edda starsza, poetycka i młodsza, prozaiczna" z cyklu "Sagi islandzkie", w tłumaczeniu Joachima Lelewela oraz Edda Poetycka w tłumaczeniu Apolonii Załuskiej-Stromberg. Warto też poczytać staroislandzkie sagi, z których wiele można dowiedzieć się o życiu średniowiecznych wikingów. Również w wielu książkach i na stronach internetowych znajduje się sporo przekładów różnych części Eddy, tak więc komu zależy na poznaniu prawdziwych Run, winien zapoznać się z tymi utworami oraz sięgnąć po poważniejszą, niż ezoruny, lekturę.
  4. 15 points
    Runy duchowy rodowód. J.P. Ronecker. Książka z pewnością warta przeczytania. To lektura przedziwna, stanowiąca mieszankę informacji historycznych - mitologicznych, miejscami troszkę odbiega ta mitologia od powszechnie znanych standardów i bywa "wpasowana" w runiczną teorię autora, lecz jej niewątpliwą zaletą jest sięgnięcie do źródeł historycznych, do sag i Eddy. Ronecker zwraca uwagę na szerszy wymiar run, czyli na rolę znaków runicznych w rozwoju duchowym i czyni to w sposób, który nie powinien budzić dużego zgorszenia tradycjonalistów Niewątpliwą zaletą tej książki jest omówienie każdej runy ogólnie oraz w podziale na poszczególne dziedziny życia, jak też w kontekście związanej z nią opowieści o bogach czy bohaterach. Ronecker - poza opisami historycznymi - w swoim opracowaniu opierał się na literaturze traktującej runy "ezoterycznie" i choć jego opis run jest bardziej ezoruniczny niż tradycyjny, ale jest sensowny - to nie jest ezomezowa sieczka. Zamieścił też kilka układów do wróżenia, generalnie nic specjalnego, czego nie można by znaleźć w innych lekturach czy w sieci, no ale nie o to przy runach chodzi - najważniejsze przecież są same runy i ich znaczenia, a te są opisane rzetelnie. Można się z nimi zgadzać lub nie, lecz uważam, że książka dla każdego - czy to wyznawcy rekonstrukcji czy ezorunisty - może być inspirującą lekturą. Zdecydowanie ją polecam. Na końcu książki jest słowniczek zawierający krótki opis postaci i pojęć germańskiej mitologii. Jak się przeczyta tą książkę, to owo "dziwne wrażenie" jeszcze się spotęguje Nie tylko bowiem od Bluma, von Lista czy Thorssona nasze kserokopiarki ściągały
  5. 15 points
    M.Adamus "Tajemnice sag i run" Książka dawno wydana, więc normalka, że nie wszystkie późniejsze odkrycia archeo są w niej uwzględnione. Ale opisy są super: konkret i strawność. Adamus mitologię podaje w takiej formie, że można ją zrozumieć bez A poza tym dużo jest o kulturze i obyczajach. Co do samych run to nie dowiemy się więcej, niż jest to już wiadome, zauważyłem też różnice czasowe i graficzne, np. on podaje że w starszym futharku, czyli tym 24 literowym (z którego korzystamy we wróżeniu) Algiz stoi na łapkach, czyli jest odwrócona. I nie wiem, czy to błąd druku czy jemu coś się z rozpędu po...gibało. Wszystkie źródła, które znam nie podają takiej grafiki Algiz, ale z kolei ja nie jestem runologiem. W sumie to ja to zacząłem łapać dopiero po przeczytaniu mądrzejszych książek niż "ezorunki". To rzeczywiście prawda, że przesłania run nie zrozumie się czytając Warnecka, Kolesowa czy Piaseckiej, o magii runicznej już nie wspominając - trzeba jednak sięgnąć do źródeł, do mitologii, do kultury Normanów. No i polecam tą książkę, szczególnie dla tych, którzy zawiesili się na skryptach, sigilach, bindrunach, ot tak, żeby wiedzieli, czego mogą się (nie)spodziewać używając run bez znajomości obyczajowości
  6. 14 points
    W literaturze można spotkać wiele różnych i sprzecznych ze sobą opracowań na temat przyporządkowania kamieni szlachetnych poszczególnym znakom Zodiaku. Dzieje się tak, ponieważ w dzisiejszych czasach wszystko wrzucono do jednego worka i uczyniono z tego „wiedzę” nie zważając na to, że dostępne nam informacje pochodzą z różnych kultur, z różnych regionów świata i że nie wszystkie kamienie szlachetne powszechnie na świecie występują. Nieraz jeden minerał jest przyporządkowany do kilku znaków bądź planet i nie jest to błędem: bo zależy to od właściwości i przeznaczenia kamienia czy nawet od jego koloru. Ponadto energia określonych kamieni wiąże się z jakimiś cechami właściciela danego znaku Zodiaku, ale każdy kamień ma w tym znaku inne zadanie do spełnienia: jeden stanowi uzupełnienie cech znaku, drugi je równoważy, jeszcze inny wspiera realizację celów, kolejny sprzyja duchowości itd. Poniższe przyporządkowanie minerałów do znaków Zodiaku zostało opracowane przeze mnie na podstawie wiedzy z zakresu astrologii i najbardziej odpowiada kulturze europejskiej. Są to podstawowe kamienie, w zasadzie znane wszystkim chyba narodom i nie obejmują minerałów mniej znanych czy niedawno odkrytych, których dawna astrologia nie wymienia. Dziś i one mają swoje przyporządkowanie, które często tworzą osoby nie mające pojęcia ani o fizycznych właściwościach minerałów ani o ich subtelnym działaniu. Cenię jednakże wkład współczesnych litoterapeutów, którzy dzięki swoim wieloletnim obserwacjom przyczynili się do lepszego poznania właściwości i oddziaływania minerałów, szczególnie właśnie tych mniej popularnych, mniej znanych. Należy pamiętać, że kamień o konkretnych, nawet sprawdzonych i znanych właściwościach nie działa na wszystkich jednakowo, że nie każdemu Bliźniakowi służy opal i nie każdemu lazuryt otworzy trzecie oko. Kamienie dla znaków Baran rubin, ametyst, diament, jaspis i heliotrop, hematyt, granat, karneol czerwony, czerwone odcienie turmalinu, koral, opal ognisty. Byk agat, awenturyn, chryzokola, ciemny cytryn, kwarc różowy, malachit, szafir, szmaragd, brązowe odcienie korala, turkus. Bliźnięta agat mszysty, beryl i jego odmiana: akwamaryn, bursztyn, błękitny chalcedon, chryzopraz, cytryn, kalcyt złoty (żółty, miodowy), żółty karneol, kwarc (kryształ górski), złoty topaz, tygrysie oko, wielobarwny opal. Rak szmaragd, awenturyn, biały chalcedon, jadeit, kamień księżycowy, karneol, koral biały, różowy, opal, perła i macica perłowa, jaspis, selenit (gips). Lew rubin, tygrysie oko, bursztyn, cytryn, diament, granat, kwarc - kryształ górski, złoty topaz. Panna ametyst, cytryn, jaspis, karneol, lazuryt, sodalit, sokole oko, szafir, topaz błękitny, bursztyn. Waga chryzokola, akwamaryn, koral w odcieniach różu i czerwieni, kwarc różowy, różowy turmalin, szafir, perła, jadeit, jaspis, kunzyt. Skorpion hematyt, jaspis - kolory czerwieni i heliotrop, granat, rubin, czerwony karneol, agat (najlepiej z krystalicznym wrostkiem), ametyst, koral różowy, kwarc - kryształ górski, obsydian, czarny opal, czerwony i czarny turmalin, malachit, topaz. Strzelec ametyst, awenturyn zielony, chryzokola, lazuryt, obsydian, opal, szafir, sodalit, topaz błękitny, chalcedon. Koziorożec diament, kwarc - kryształ górski i kwarc dymny, jaspis, kamień księżycowy, malachit, czarny obsydian, onyks, czarna perła, czarny i zielony turmalin, chalcedon. Wodnik akwamaryn, chryzokola, niebieskie odcienie fluorytu, granat, biały koral, kwarc z rutylem, opal, szafir, topaz błękitny, turkus. Ryby akwamaryn, ametyst, fioletowy fluoryt, jadeit, kamień księżycowy, koral, kunzyt, oliwin (chryzolit), opal, perła, szafir, turkus.
  7. 14 points
    Wiele znanych roślin zielarskich zawiera substancje przeciwwirusowe o różnym mechanizmie działania. Większość z nich wpływa dodatkowo immunostymulująco. Można je wykorzystać do terapii i profilaktyki chorób wirusowych, szczególnie w okresach zwiększonej zachorowalności na schorzenia wywołane wirusami. W tabeli przedstawiłem rośliny, które zostały opisane w biologii i medycynie jako wirusobójcze lub wirusostatyczne. Preferowałem raczej te, które były stosowane w leczeniu chorób wirusowych, nawet wtedy, gdy nie znano jeszcze samego wirusa oraz takie, których aktywność wykazano w badaniach in vivo. Jeżeli nie podałem gatunku, lecz tylko rodzaj, oznacza to, że substancja odpowiedzialna za działanie przeciwwirusowe znajduje się w wielu gatunkach i jest charakterystyczna chemotaksonomicznie dla całego rodzaju. W tabelce "posologia" podałem formy preparatów i sposób ich podania (dawkowania). Dobrze jest skojarzyć podczas kuracji co najmniej dwa różne surowce. Wyselekcjonowano rośliny o szerokim spektrum działania przeciwwirusowego. Przed użyciem jakiejkolwiek postaci leku ziołowego należy zapoznać się z ewentualnymi przeciwwskazaniami ! Roślina przeciwwirusowa Posologia Aloe – Aloes Maceraty na wodzie, na płynie Ringera ze świeżego ziela/liści; 1:20; sok niepasteryzowany; 15-25 ml na czczo. Extractum Aloe – amp. 1 ml – 1 amp. dziennie podskórnie lub domięśniowo co dwa dni, przez miesiąc. Biostymina – amp. doustnie 1 amp. 3 razy dziennie po 1 przez miesiąc (doustnie dzieci). Agrimonia – rzepik Macerat ze świeżego ziela lub całej rośliny 1:20, 100 ml 3 razy dz.; nalewka 1:10 in 40% eth. 3 razy dz. po 5-10 ml w 100 ml wody. Anagallis – kurzyślad Cała roślina, świeża, macerat 1:20 – 25-50 ml 3 razy dz., napar ze świeżego lub suchego surowca 1% 120 ml 3 razy dz.; nalewka na świeżym zielu 1:10 in 40% eth. 10 ml 3 razy dz. Backhousia citridora F. Muell – mirt cytrynowaty Napar 1-2% – 120 ml 3 razy dz., nalewka 1:10 in 70% eth. 3-5 ml 3 razy dz. Olejek eteryczny – 3 razy dz. po 5 kropli na melasie. Inhalacje, aromatyzowanie pomieszczeń, wcieranie w skórę. Bergenia Liście, kłącza, cała roślina; napar z suchego surowca 1,5% 3 razy dz. po 120 ml, macerat na świeżym surowcu 1:20 – 3 razy dziennie po 50 ml; nalewka 1:10 in 40% eth. na świeżym surowcu 5-10 ml w 100 ml wody na czczo 3 razy dz. Cannabis sativa L., C. ruderalis Janisch. Liście, szczyty pędów – świeże lub suche, macerat ze świeżego zwilżonego spirytusem surowca 1:20 na wodzie 100-150 ml 3 razy dz.; napar ze świeżego lub suchego surowca 2-2,5% 3 razy dz. po 100-120 ml; nalewka na suchym lub świeżym surowcu 1:10 in 70% eth. 10 ml 3 razy dz. w melasie. Olejek eteryczny z konopi: 5 kropli 3 razy dz. na melasie. Do aromatyzowania pomieszczeń, inhalacji, dezynfekcji. Ponadto do sporządzenia płynu odkażającego 1% roztwór olejku w izopropanolu. Cedrus – Cedr Olejek eteryczny – 3 razy dz. po 5-8 kropli 3 razy dz.; nalewka z gałązek 1:10 in 70% eth. 3 razy dz. po 5 ml; odwar z drewna cedrowego gotowany 10 minut 2% 3 razy dz. po 100 ml, napar 2-3% z igliwia, gałązek 3 razy dz. po 120 ml. Centella – wąkrotka Nalewka na 70% eth. 3 razy dz. po 5 ml (1:10). Cetraria islandica Achar. – płucnica, porost islandzki Nalewka 1:10 in 70% eth. 3 razy dz. po 3-5 ml. Chelidonium majus L., glistnik jaskółcze ziele Świeża cała roślina – macerat 1:20 na wodzie lub lepiej sterofundin, albo płynie Ringera; 25 ml 3 razy dz., nalewka na świeżym surowcu 1:10 in 70% eth. 1 ml 3 razy dz. w 100 ml wody. Cistus ladanifer L. – czystek ladanowy Świeże ziele – napar 1-1,5% 120 ml 3 razy dz., nalewka na świeżym zielu 1:10 in 70% eth. 3 razy dz. po 2-3 ml; olejek eteryczny 3 razy dz. po 3-4 krople. Drosera rotundifolia L. – rosiczka Madaus: cała świeża roślina, nalewka 1:10, D1 in 45% eth. 15-20 kropli 3 razy dz.; DROSERA N Oligoplex Liquidum – krople, jak wyżej, w łyżce wody. Dziewanna – Verbascum Nalewka na świeżych kwiatach lub całym kwitnącym zielu 1:10 in 70% eth. 5 ml 3 razy dz., napar na świeżym zielu lub kwiatach 2-3% 3 razy dz. po 120 ml; olejek eteryczny 4 krople 3 razy dz. Elettaria cardamomum (L.) Maton – kardamon Owoce suche – nalewka 1:10 in 70% eth. 5 ml 3 razy dz., napar 1-2% 3 razy dz. po 120 ml; olejek eteryczny 4 krople 3 razy dz. na melasie. Odkaża pomieszczenia. Eleutherococcus senticosus Rupr. & Maxim. Nalewka 1:5-10 in 70% eth., 3 razy dz. po 5 ml. Nalewka na Ukrainie i w Rosji dostępna w aptekach. Epimedium sp. Może być surowiec z naszego klimatu (uprawy). Nalewka 1:10 in 70% eth. 3 razy dz. po 5 ml; uwaga na działanie uboczne ! efektywnie zwiększa wzwód prącia. Galanthus nivalis L. – śnieżyczka przebiśnieg Nalewka z cebulek 1:10 in 70% eth. 3 razy dz. po 10-15 kropli. Geranium – bodziszek (G. sanguineum L., G. phaeum L., G. pratense L.) Cała roślina wraz z korzeniem, korzeń; macerat 1:20 – 100-150 ml 3 razy dz., napar z surowca 2% 3 razy dz. po 150 ml, nalewka 1:10 in wth. 40% – 10 ml 3 razy dz. w 100 ml wody Geranium robertianum L. – bodziszek cuchnący Cała roślina, najlepiej świeża – napar 3% 120 ml 3 razy dz., nalewka na świeżym zielu 1:10 in 70% eth., 3 razy dz. po 2-3 ml; olejek eteryczny z całej rośliny – 3 krople 3 razy dz. (bardzo silny!). Geum – kuklik Cała roślina, świeża; macerat na wodzie 1:20, 50 ml 3 razy dz.; nalewka na świeżym surowcu 1:10 in 70% eth., 3 razy dz. po 5-10 ml. Hamamelis virginiana L. – oczar Nalewka z kory świeżej, gałązek świeżych, kwiatów 1:10 in 60% eth., 3 razy dz. po 2 ml w 100 ml wody. Hyssopus – Hyzop Świeże lub suche ziele – nalewka in 70% eth. 1:10, 5-10 ml w 100 ml wody. Świeże ziele pewniejsze. Olejek eteryczny – 3 razy dz. po 5 kropli w łyżce melasy. Nacieranie, inhalacje, aromatyzowanie pomieszczeń, dezynfekowanie roztworem 0,5-1% olejku w izopropanolu lub etanolu 70% Inula – oman Korzeń świeży lub suchy, napary 2% 120 ml 3 razy dz., nalewka 1:10 in 70% eth. 3 ml 3 razy dz. Olejek eteryczny – 4 krople 3 razy dz. na melasie. Aromatyzowanie pomieszczeń, inhalacje, nacieranie. IPECACUANHA N Oligoplex Liquidum Madaus: 15 kropli 4 razy dziennie (w łyżce wody) Jeżówka – Echinacea Echinacea comp. – 1 amp. codziennie podskórnie lub domięśniowo przez 5-10 dni; oligopleksy dra Madausa Echinacea, preparaty Madausa o nazwie Echinacin. Sok, macerat ze świeżej całej rośliny lub ziela lub korzenia, macerat 1:20 na Sterofundin lub płynie Ringera – 25-50 ml 3 razy dziennie na czczo; nalewka na świeżym surowcu 1:10 in 60-70% eth. 5-10 ml 3 razy dz. w 100 ml wody. Juglans regia L., Juglans nigra L., orzech włoski, orzech czarny Kora, pączki, liście, owoce niedojrzałe – nalewka 1:10 in 60-70% eth. 3 razy dz. po 5-10 ml, napar ze świeżych surowców 2% – 50 ml 3 razy dz. Kocanki – Helichrysum Świeża lub sucha roślina, nalewka 1:10 in 70% eth. 5-10 ml w 100 ml 3 razy dz.; napary z ziela zwilżonego spirytusem 1-1,5%, 100-120 ml 3 razy dz. Olejek eteryczny – 5 kropli 3 razy dz. na melasie, ponadto smarowanie ciała, inhalacje, dezynfekowanie pomieszczeń, odkażanie 0,5-1% roztworem olejku w izopropanolu. Kora mydłoki – mydłodrzew właściwy (Quillaja saponaria Molina) Kora sucha z mydłoki, napar 1% 3 razy dz. po 50 ml, w razie nudności dawki zmniejszyć. Laurus nobilis L. – wawrzyn, laurowiec Nalewka ze świeżego lub suchego liścia, owoców 1:10 in 70% eth. 3 razy dz. po 5 ml; olejek eteryczny 4 krople 3 razy dz.; olej tłusty aromatyczny z owoców – ½ łyżeczki 3 razy dz. Dezynfekuje pomieszczenia. Leptospermum petersonii F.M. Bailey (Manuka cytrynowa) Olejek z gałązek lub liści 4-5 kropli 3 razy dz. Aromatyzowanie pomieszczeń. Nacierania. Inhalacje. Ligustrum – ligustr Nalewka ze świeżej kory, gałązek wiosennych, z pączkami 1:10 in 70% eth., 3 razy dz. po 5 ml; odwar z gałązek 2% – 3 razy dz. po 100 ml, napar z kwiatów 2% 100 ml 3 razy dz. Mydlnica lekarska – Saponaria officinalis L. Korzeń mydlnicy, suchy; odwar 1% 3 razy dz. po 100 ml. W razie nudności dawkę zmniejszyć. Nigella sativa L. – czarnuszka Olejek eteryczny 5 kropli 3 razy dz., olej tłusty aromatyczny – 2 razy dz. po 1 łyżce, w ostrych stanach 3 razy dz.; nacieranie olejkiem eterycznym i aromatyzowanie nim pomieszczeń. Nalewka na gniecionych owocach 1:10 in 70% eth. 3 razy dz. po 5 ml. Ocimum – bazylia Napar 2-3% ze świeżego ziela 3 razy dz. po 120 ml; nalewka 1:10 in 70% eth. 5-10 ml w 100 ml wody 3 razy dz. Olejek eteryczny 3 razy dz. po 5 kropli na melasie. Do nacierania, inhalacji, aromatyzowania pomieszczeń. Odkażanie roztworem 1% na izopropanolu lub etanolu. Origanum majorana L. – majeranek Olejek eteryczny 5 kropli 3 razy dz. na melasie, ponadto do smarowania, inhalacji, aromatyzowania pomieszczeń. Nalewka na świeżym majeranku 1:10 in 70% eth. 5-10 ml 3 razy dz.; napar z suchego lub świeżego surowca 3% 120 ml 3 razy dz. Phytolacca americana L. – szkarłatka Madaus: Urtica Oligoplex N – krople; Phytolacca Injeel Forte Ampullen – 1 amp. podskórnie lub domięśniowo 1 raz w tygodniu, 10 zastrzyków Pimenta racemosa (Mill.) J.W. Moore – korzennik Pimenta dioica (L.) Merr. Olejek eteryczny z liści – 3 razy dz. po 3-5 kropli, do nacierania i inhalacji również. Do aromatyzowania pomieszczeń. Nalewka z liści lub owoców 3 razy dz. po 2,5 ml na melasie (1:10 in 70% eth.). Olejek z owoców – jak wyżej. Piper cubeba L. Nalewka na owocach 1:10 in 70% eth. 1 ml 3 razy dz., napar 1% ze zwilżonych spirytusem pogniecionych owoców 3 razy dz. po 120 ml; olejek eteryczny kubebowy (pieprz kubeba) 4 krople 3 razy dz. Polygonum cuspidatum Siebold & Zucc. = Reynoutria japonica Houtt., rdestowiec Nalewka na świeżym kłączu 1:10 in 70% eth. 3 razy dz. po 5 ml; odwar z kłączy 2-3% – 120 ml 3 razy dz. Portulaca oleracea L. – portulaka pospolita Cała świeża roślina: macerat 1:20 50 ml 3 razy dz., nalewka na świeżym zielu 1:10 in 70% eth., 3 razy dz. po 5 ml; napar ze świeżego ziela 3% – 120 ml 3 razy dz. Prunella – głowienka Ziele lub całą roślina, świeża lub sucha, tylko wodne i niskoalkoholowe wyciągi; macerat 1:20 – 100 ml 3 razy dz., nalewka 1:10 in 40% eth. 3 razy dz. po 5-10 ml w 100 ml wody. Przymiotno kanadyjskie – Conyza canadensis (L.) Cronquist, syn. Erigeron canadensis L. Świeża roślina – macerat 1:20 – 100 ml 3 razy dz., nalewka na świeżym lub suchym zielu/całej roślinie 1:10 in 70% eth. 10 ml 3 razy dz. w 100 ml wody. Punica granatum L. – granat właściwy Naowocnia (skórka z owoców) – nalewka in 70% eth. 1:10 – 3 razy dz. po 2,5 ml w 100 ml wody; odwar 1,5% – 3 razy dz. po 100 ml. Ranunculus – jaskier, np. Ranunculus ficaria = Ficaria verna Hudson – ziarnopłon, Ranunculus bulbosus, Ranunculus acer… Świeża cała roślina. Dr Madaus nalewka D1 na alkoholu 60%, 10-15 kropli 3 razy dz. w łyżce wody. Robinia pseudacacia L. Kwiaty – napar 2-3% kilka razy dz., również w chorobach wirusowych polecał dr G. Madaus. Salvia officinalis L. – szałwia lekarska Napar 1,5-2%, ze świeżych lub suchych liści, nalewka na świeżym zielu, olejek eteryczny. Napar 120 ml kilka razy dz., nalewka 3-5 ml 3 razy dz. w 100 ml wody, olejek eteryczny 4-5 kropli 3 razy dziennie na melasie. Olejek odkaża pomieszczenia. Santalum labum L., sandałowiec biały Odwar z drewna 3-5% 3 razy dz. po 100 ml, nalewka na drewnie 1:10 in 70% eth. 3 razy dz. po 5-10 ml. Satureja – cząber Świeża roślina – napar 2% 120 ml 3 razy dz., nalewka 1:10 in 70% eth. 3 razy dz. po 5 ml, olejek eteryczny 4-5 kropli 3 razy dz., do aromatyzowania pomieszczeń, silny odkażalnik, ro dezynfekcji roztwory 0,5-1% na izopropanolu. Solanum dulcamara L. psianka słodkogórz Pędy zbierane od stycznia do marca; nalewka 1:10 in 40% eth. 3 razy dz. po 10 kropli, w razie nudności zmniejszyć dawkę. Napar 1% – 3 razy dz. po 1-2 łyżki. Stellaria – gwiazdnica Świeże ziele – macerat na 70% eth., 1:10; 3 razy dz. po 5 ml; sok ze świeżej rośliny 15-20 ml 3 razy dz. na czczo. Świerzbnica polna – Scabiosa arvensis L. Madaus: korzeń świeży 1:10, D1 in 45% eth. 10-15 kropli 3 razy dz. lub 3 razy dz. po 1 ml w łyżce wody. Tagetes – aksamitka Nalewka 1:10 in 70% eth., świeże całe ziele przed lub w czasie kwitnienia; 5 ml 3 razy dz.; napar na świeżym zielu 5% – 120 ml 3 razy dz., macerat na świeżej całej roślinie 1:20 – 120 ml 3 razy dz. Tanacetum vulgare L. – wrotycz pospolity Świeża roślina jest najpewniejsza – napar 3-5%, macerat 1:20 z ziela i kwiatów lub samych liści, 120 ml 3 razy dz.; nalewka 1:10 in 70 eth. 5-10 ml 3 razy dz.; olejek eteryczny 4-5 kropli 3 razy dz. na melasie; silny odkażalnik. Thuja – żywotnik Świeże pędy (szczyty) – macerat 1:20 na płynie Ringera lub Sterofundin; 7-8 h macerować; 25 ml 3 razy dz. na melasie. Thuja – żywotnik Świeże pędy (szczyty) – nalewka 1:10 na etanolu 70%; 3 razy dz. po 10 kropli w łyżce melasy. Najlepiej zażywać jednocześnie wyciąg wodny i alkoholowy. Olejek eteryczny do nacierania, aromatyzowania pomieszczeń. źródło: dr. H. Różański
  8. 14 points
    6. Aquilla Ja wybrałam do prezentacji takie, jakie lubię, zwłaszcza sople - to moje ulubione bombasy Pamiętam z dzieciństwa jeszcze takie srebrne długie szyszki (modrzewiowe ), gdzieś zapodziałam zdjęcie, jak znajdę to dodam. A z tych kolorowych to uwielbiam głębokie szafiry oraz te z wężykami, co są na w górnym rzędzie po prawej.
  9. 14 points
    5. Ejbert W Polskę idziemy, drodzy panowie, w Polskę idziemy! Nim pierwsza seta zaszumi w głowie Drugą pijemy Chłopaki mają już dobrze w czubie Granatami w nich! Ach, te nóżki... I w końcu Święta
  10. 14 points
    2. LA Witajcie, w zeszłym roku zaprezentowałam Wam moją prywatną kolekcję bombeczek, oczywiście jak co roku już zdobią choinkę. W tym roku postanowiłam zgłębić ich symbolikę, a najbardziej zaskoczyła mnie znaleziona bombka diabła: I cóż znalazłam: "Diabelskie głowy były ważną częścią wczesnochrześcijańskich obchodów Bożego Narodzenia, aby przypominać biesiadnikom o konsekwencjach życia w bezbożnym życiu." Takiej bombki nie powiesiłabym na mojej choince ;-) Ale... gronka i wino symbolizujące obfitość, instrument śpiewający Panu to i owszem i ciekawe... zegarek patrzcie jaki paskud, gdzie jest III a gdzie VI hahaha
  11. 14 points
    1. PIKO Dla wszystkich Smakoszy PORA NA ŚWIĘTA ! klasyczne bombki z PRL z czubkiem i smaczna "choinka" ! foto:Dariusz Wąs I choinka z bombkami→ ptaszkami z PRLu
  12. 14 points
    Księga Run. Jak wykorzystać potęgę znaków runicznych, B. Tern Tajemnice sag i run, M.Adamus Ścieżki i Bezdroża Runiczne, Tomasz Misterka + 2 talie kart kart D.Cecudy Świat Run. Głębokie i bardzo osobiste wprowadzenie w tajemnice run, I.Warneck Kompletny przewodnik runiczny, od magii po przepowiadanie przyszłości, L.Peschel Runy podglądanie przyszłości, zrozumienie siebie, przywracanie harmonii i zdrowia, A.Baggott 1999r Mądrość run, W.Zajczenko Magia i mantyka run, J.Kolesow, A.Thorsten Runy magiczny dar Odyna, M.Piasecka Powyższe czytałem. Czy ta spacja jest przypadkowa czy celowa? bo sądząc po doborze lektur po spacji są to te no, bardziej badziewiaste Ich nie czytałem, przejrzałem niektóre w księgarni i odłożyłem z powrotem na półkę. Próbki Piaseckiej mamy na forum, generalnie nie jest to tak straszne jak np. Staszewski, ale z tego co słyszałem, to nie są jej runy, tylko ściągnęła od Thorssona (chyba do tej książki: Sztuka wróżenia z run). Ta druga, co czytałem "Runy, magiczny dar Odyna" to lektura chyba dla dzieci, nie ma tam niczego głębszego, powiedziałbym, że tyle to można znaleźć szybciej w sieci. Szczegółowo nie opowiem, bo jak szybko ją kupiłem tak szybko się pozbyłem, nie korzystając z "wiedzy" tam zawartej. Na pierwszy ogień powiem o Księdze Run B.Tern. Książka - w części rekonstrukcyjnej znakomita. Zawiera to co niezbędne, by przygotować się do pracy z Runami. Jest to, jak mówi autorka: "obszerna rozprawa naukowo-lingwistyczna z elementami wróżenia". Tern sięga do źródeł archeologicznych, historycznych, lingwistycznych, etnologicznych i religijnych. Opiera się na studiach, badaniach i wnioskach konkretnych autorytetów w dziedzinie runologii. Wszystko o czym pisze jest udokumentowane - a bibliografia jest bogata. W drugiej części książki opisała runy futharku starszego od strony naukowej oraz ezoterycznej. I chociaż nie jest ona zwolenniczką interpretacji ezoterycznej w takim wydaniu jakie mamy dzisiaj, to nawet te opisy starannie wyselekcjonowała korzystając z wiedzy i doświadczeń konkretnych autorów, jak również zawarła opis własnych,osobistych doświadczeń z runami. Polecam tą książkę, choćby dlatego, iż jest to pierwsza traktująca o runach tak obszerna i spójna pozycja na polskim rynku i autorka podaje źródło każdej naukowej i ezoterycznej informacji, co jak dla mnie jest ważne, bo mogę sam sobie zajrzeć i ocenić na ile są to źródła wiarygodne.
  13. 13 points
    Kochani, w tym roku konkurs bożonarodzeniowy jest w bardzo tradycyjnym wydaniu. Tym razem pochwalcie się ozdobami. Ale niecodziennymi, nie współczesnymi. Chodzi o ozdoby retro, takie z czasów waszych rodziców i dziadków, zarówno te wykonane fabrycznie jak i te własnej roboty. Jako że nie wszyscy takie mają i nie wszyscy w takich gustują można takie cudeńka wyszukać w internecie (pamiętając o prawach autorskich - mogą być zastrzeżone). Obowiązkowo należy podać informację, czy jest to zdjęcie ozdóbki własnej czy pochodzi z sieci. Konkurs trwa do 1 stycznia 2019. Nagrodą jest książka o tematyce ezoterycznej lub upominek - do wyboru przez zwycięzcę (lub zwycięzców) konkursu. Zapraszamy wszystkich Forumowiczów !
  14. 13 points
    4. zakretka23 Mojej roboty bombki, ale posiadam tez stare ozdoby
  15. 13 points
    3. Willow Ode mnie Ręcznie robione przeze mnie płatki śniegu Nie wiem, czy kiedyś były w Polsce popularne, ale w związku radzieckim, jako że brakowało innych ozdób, ludzie kroili takie płatki śniegu z papieru i ozdobiali mieszkania, okna, choinki Kiedy byłam dzieckiem moja babcia uczyła mnie wycinać je z papieru, i teraz, kiedy jestem dorosła, też je robię w swoim domu - i przypominam sobie te czasu i babcię Sorry za taki długi wstęp i zdjęcia wklejone z telefonu
  16. 13 points
    Mądrość Run" Witalij Zajczenko Dla mnie to lektura bardziej ogólna, uważam, że z błędami jeśli chodzi o niektóre nawiązania do mitologii i obyczajów. Miejscami pierniczenie, takie lanie wody, ogólniki z których nic konkretnie nie wynika, w znaczeniu opisu interpretacyjnego. Dobrą stroną jest to, że mimo wszystko opisy są bardziej rozbudowane, nie jednowyrazowe. Zamieścił on także teksty poematów, tłumaczenie nie wiem czyje, chyba własne (dodam, że książkę tłumaczyła A.Chrzanowska...), może dziwaczne, np. "Ur wynurzył się z obłoków i zginął dojrzały plon, wywołując gniew tłumu", co tłumaczy, że "ur" w staroislandzkim oznacza drobny grad, ale w rezultacie nie odbiega od przekazu tego poematu. Można coś fajnego z tego się dowiedzieć mimo powierzchowności. O części ezoterycznej nie będę mówić, bo jej nie uznaję w runach (tarot, kolor, planeta, żywioł itp. ezowspółczesne wynalazki wciskane na siłę runom) poza tym każdy podaje je inaczej, więc na pewno nie można brać tego na poważnie. Poza samymi runami jest trochę o historii, o wikińskich bogach, o przygotowaniu run, ale w sumie nic ważnego i niestety opisane pod kątem współczesnej magii czy też tzw. "wykorzystania run", no ale to plaga czasów, w jakich żyjemy i nie należy się spodziewać, że ezoruniści będą się zagłębiać w mroki historii wyroczni runicznej, bo zresztą takiej nie ma. I dlatego chyba ci wszyscy ""runiści" przyzwyczajeni do schematów tarotowych i innych, usiłują wcisnąć runom to, czego one po prostu nie mają, nie potrafiąc pojąć, że runy są odrębnym systemem i doskonale potrafią obejść się bez tych atrybutów, mówiąc to co mają do powiedzenia w inny i ciekawszy sposób. Tak czy inaczej jest to jedna z książek, którą można przeczytać bez bólu głowy i wybrać dla siebie to, co w niej wartościowe. Ale na pewno nie powinna być jedyną podstawą do nauki znaczenia run i lepiej najpierw zapoznać się z wiarygodnymi źródłami na temat run, żeby wiedzieć co jest tu bajką a co ma ręce i nogi Nie ma bibliografii, co dla mnie jest wadą, bo lubię wiedzieć, kto od kogo ściąga
  17. 13 points
    Mitologia germańska. Opowieści o bogach mroźnej Północy, A.Szrejter Mitologia skandynawska w epoce Wikingów, L.Słupecki to są książki, od których każdy szanujący się runista powinien zacząć, po to aby poznać środowisko bogów i ludzi, z których obszarów runy się wywodzą. A być może niektórym otworzyłyby się oczy na tyle szeroko, by nie musieli błądzić po meandrach serwowanych przez niektórych entuzjastów ezorun i zmierzali prosto do celu. Albo, inaczej mówiąc, czerpaliby z prawdziwej tradycji tych znaków a nie z podsufitowych fantazyi Jedna i druga książka traktuje o mitologi skandynawskiej. Niewątpliwie pod względem merytorycznym lepsza jest mitologia Słupeckiego, jest tam po prostu więcej informacji takich bardziej szczegółowych, z rozbiciem na różne warianty. Mitologia bowiem - każda, nie tylko skandynawska - różni się nieco w zależności od miejsca, w którym rozwijała się. Słupecki pisze w stylu naukowym - bardziej suchym i rzeczowym, Szrejter natomiast w stylu narracyjnym, popularnonaukowym, przygodowym. Zdecydowanie lepiej czyta mi się Szrejtera, lecz jeśli chodzi o głębszą wiedzę to Słupecki góruje. Dlatego do bardziej ogólnego zapoznania się ze światem mitów i postaci skandynawskich polecam Szrejtera, który zresztą zgrabnie potrafi scalić w jedno pewne różniące się od siebie podania, a do bardziej szczegółowego - Słupeckiego. Pozostałe książki tych autorów: Wróżby i wyrocznie pogańskich Skandynawów Słupecki Demonologia germańska: duchy, demony i czarownice, A.Szrejter. Bestiariusz germański. Olbrzymy, potwory i święte zwierzęta. A.Szrejter Obecnie (2019 r) jest dostępny dodruk książki Słupeckiego (ok. 30 zł) - warto skorzystać z okazji i zakupić ją, natomiast Szrejter jest nieprzyzwoicie drogi - minimum 100 zł i więcej za książkę to rozbójnictwo. Ale na wszystko jest sposób - można książkę wypożyczyć w bibliotece i ją sobie skserować, wychodzi znacznie taniej. Ja wprawdzie wolę mieć książkę oryginalną i nie pochwalam "piractwa", lecz jeśli cenę dyktują lichwiarze (wydanie z 2016 jest już niedostępne, a kosztowało ok. 40 zł), to za przeproszeniem, niech się gonią,
  18. 13 points
    Magia Run, L.E.Stefański Miałem niedawno okazję zapoznać się z treścią tej książki, więc na świeżo o niej opowiem. Lech Emfazy Stefański (1928 - 2010), jak wiadomo, był wybitnym psychotronikiem, autorytetem w sprawach ezoterycznych. Ale i on od czegoś zaczynał i raczej jako żółtodziób runiczny napisał tą książkę, a właściwie skrypt, bo książka ukazała się w 2001 r dopiero. Ogólnie oceniam ją jako jako lekturę dobrą. Zawiera istotne wiadomości o runach historycznych (w stosunku do czasu oczywiście) - na rynku literatury nie było bowiem praktycznie żadnych informacji o jakichkolwiek runach. A że pan Stefański poważnym człowiekiem był i byle goofna propagować nie chciał, to oparł się na materiałach źródłowych sprowadzonych do warszawskiej Czytelni Austriackiej z Biblioteki Uniwersyteckiej w Wiedniu. Nie byłby jednakże psychotronikiem, gdyby nie zamieścił w swoim opracowaniu znaczeń "ezoterycznych", które to znaczenia nie pochodzą ze źródeł historycznych. Można polemizować czy i na ile owe opisy dotyczące funkcji dywinacyjnej i magicznej run mogą mieć coś wspólnego z ich pradawnym znaczeniem, lecz uważam, iż nie ma wątpliwości co do szczerości jego intencji jak również co do tego, iż w jego pracy takie właśnie działanie miały, gdyż to był człowiek praktykujący a nie fantazjujący. Tak czy inaczej w tej książeczce zawarte są cenne wskazówki dotyczące magii runicznej, sposobu zadawania pytań oraz wróżenia i mimo pewnych kontrowersji co do znaczenia niektórych run w ich funkcji mantycznej i magicznej, z przekonaniem ją polecam. To i tak jest perła w stosunku do tego, co wciskają nam dziś "ezoruniści". Zresztą... mam dziwne wrażenie, że ta publikacja jest kamieniem węgielnym dla następnych książek popełnianych przez innych autorów, a te z kolei - dla kolejnych. Doprawdy, w tym co dziś czytam nie ma już niczego nowego, nawet ci, którzy piszą o - rzekomo - własnych przemyśleniach bazują na tym, co ściągnęli od innych. Wiele też się dodaje z własnej niepohamowanej niczym fantazji, z błędnych skojarzeń symbolu, że nie wspomnę o wciskaniu runom tarotowych symboli (którymi nb. już bo są juz wszędzie, chyba nawet w piwnicy u Kowalskiego... ), ale na szczęście tego w książce pana Lecha Emfazego nie ma. Są za to informacje rzetelne i dlatego warto ją przeczytać.
  19. 12 points
    8. Eufemia Ja się przyłączę i to chętnie Moje zdobycze to figurki:i zimowe panienki, unikalny i bardzo stary kocur owocowe bombki czyli cytrynki i gruszki oraz bączki xd
  20. 12 points
    Zakretka, to zejdź w czeluście i wydobądź te skarby, konkurs jeszcze trwa Ja też miałam stare skarby, większość powojennych, lecz i kilka uchowało się sprzed wojny. Ale nie wiem co się z nimi stało, część podarowałam na choinkę w pracy i wcięło (kochani klienci...) część chyba ukradli z piwnicy (mieszkałam w bloku) ale część jeszcze powinna gdzieś być. To są piękne rzeczy, ręcznie zdobione nie żadna współczesna masówka. A lampki the best - to hicior! może jeszcze coś się uchowało? Sprawdź A to zdjęcie wypruciane w sieci, jakość słaba, lecz widać co trzeba, a mianowicie figurkę kobiety. Jeśli ktoś wie kogo ta figurka może przedstawiac to będę wdzięczna za info. Matkę boską to raczej nie, chyba że ktoś ma zdeformowaną wyobraźnię - mi skojarzyła się z Violettą Villas, bo i kiecka w jej stylu i upierzenie takoż
  21. 12 points
    Zapraszamy na EzoMikołajki jak za szkolnych lat Zabawa polega na tym, że obdarowujemy wylosowaną osobę prezentem, lecz niepospolitym, nie pierwszym lepszym z brzega, a takim niezwykłym - bo wybranym intuicyjnie. To znaczy, że staramy się dobrać takiego rodzaju, z jakim kojarzy się nam gust lub osobowość wylosowanej osoby. Wirtualny Podarek wrzucamy w posta - tam może być zamieszczona fota prezentu lub link do niego. Podarkiem może być dosłownie wszystko, co skojarzy się nam z tą osobą, np. maskotka, biżuteria, książka, perfumy, instrument muzyczny, jakiś bibelot, kwiat, zegarek, kawa, koniak, broń, samochód, koń na biegunach, wycieczka, słodycze, kupon podarunkowy z dedykacją na [….tu wpisać na co...] lub bez, żywa gotóweczka, sprzęt RTV / AGD, coś użytecznego, helikopter, beret, krawat, lustro, kapcie, działka na Księżycu i co tylko jeszcze nam antenka podpowie Po otrzymaniu prezentu obdarowana osoba weryfikuje go - szczerze mówi, co chciałaby otrzymać z okazji mikołajek i czy prezent trafił w jej gust bądź czy ją dobrze określił bo nie chodzi tu o robienie dobrej miny do złej gry i udawanie radości, tylko o naszą kreatywność i intuicję. Każdy kto chce wziąć udział w mikołajkowej zabawie wpisuje się w swoim poście, na zasadzie "kopiuj - wklej" , do 30 listopada. W niedzielę 1 grudnia nastąpi losowanie "kto komu", i odtąd - do 8 grudnia (to też niedziela) będzie można wręczać prezenty wylosowanemu partnerowi. Voila! Zapraszamy wszystkich forumowiczów ! Miłej zabawy kochani !
  22. 12 points
    Cóż... W ciągu 3 tygodni konto nie zostało usunięte, także cofam próśbe o to, chociaż naprawdę zamierzałam zniszczyć jego na zawszę, czekałam do ostatniego Ciężko mi było stąd odejść w każdym razie. Zrobiłam tu... Sporo Lubię was i to miejsce
  23. 12 points
    Mądre i piękne słowa Ady Edelman na temat karmy. Często w listach rozważacie Państwo czym jest karma i czy aby na pewno jest sprawiedliwa? Chcę wierzyć, że Sprawiedliwość przez duże S istnieje i chociaż jej wyroki mogą być dla nas niezrozumiałe, działa ona bez zarzutu. Kryteria tych działań pozostają niepojęte, ponieważ umysł człowieka nie jest w stanie objąć zagadnień analizowanych w skali kosmicznej. Poza tym, często nie znamy wszystkich okoliczności życia danej osoby i nie wiemy jakimi naprawdę przesłankami się kierowała. Tak już jest skonstruowana nasza psychika, że mierzymy innych własną miarą. Jednym słowem tylko książę wie, czy ratował księżniczkę z bezinteresownej miłości, czy też do działania motywowała go wizja przyobiecanej połowy królestwa. Odnoszę wrażenie, że skala pojmowania i oceniania pojęć zamkniętych w słowach dobro i zło bardzo się zmieniła. Jesteśmy zewsząd bombardowani złymi wiadomościami, a znieczulica w kontaktach międzyludzkich osiągnęła swoje apogeum. Zło jest medialne, kolorowe, ciekawe i świetnie się sprzedaje. Natomiast dobru (zwłaszcza bezinteresownemu i heroicznemu) przyglądamy się ze zdumieniem, zaskoczeni, że takowe jeszcze istnieje. Dziś przyznaje się medal młodemu mężczyźnie, który uratował tonące dziecko. Pokazuje się go w mediach i zadaje mu się w kółko jedno pytanie; czemu pośpieszył na ratunek? Jakby oczywistym było, że mógł spokojnie stać na brzegu, jako pasywny świadek tragedii. Dla naszych dziadków byłoby rzeczą normalną, że młody, wysportowany mężczyzna, wiedziony odruchem ludzkiej solidarności ratuje tonące dziecko. Oni powiedzieliby, że mężczyzna zachował się tak jak trzeba i jest z niego „swój chłop” – tyle i aż tyle. Pojęcia dobra i zła zostały zdeprecjonowane, a złotouści prawnicy i politycy sprytnie zamieniają jedno w drugie. Trudno zachować rozsądek i zdrowy osąd sytuacji. Paradoksalnie, mimo racjonalizacji rzeczywistości, żyjemy w czasach, w których tylko sercu można zaufać. Wracając jednak do zagadnień karmicznych, znany jest pogląd, że „karma musi się wypalić”, czyli należy naprawić swoje dawne błędy i zmienić życiowe schematy, aby móc w przyszłości, żyć z czystym kontem, nie powtarzając niepotrzebnie starych potknięć i nie pomnażając w ten sposób obciążeń. Innymi słowy trzeba ponieść konsekwencje swoich czynów. Sęk w tym, że los każe nam spłacić nasz weksel w nieoczekiwanych momentach i w zaskakujący sposób. Na tym to właśnie polega. Pojawia się okazja, aby zadośćuczynić, zrozumieć, naprawić coś ważnego i albo uda nam się to zrobić we właściwy sposób i zamknąć weksel, albo będziemy unikać konfrontacji z dawnym życiem i przerabiać w kółko to samo. Bo to nie pech, diabeł, fatum lub zła passa czają się za rogiem. To raczej konsekwencje naszych czynów lub też braku działania, domagają się w danej chwili uwagi. Czy dług karmiczny można zniwelować lub w jakiś sposób oczyścić karmę? Pewnie, że można, ale nie czynnościami powszechnie uważanymi za magiczne. Nikt nie może swoją wolą (a tym są przecież magiczne rytuały) korygować karmy drugiego człowieka. Poza tym, gdyby nawet chciał to zrobić to musiałby przyjąć tę zanieczyszczoną energię na siebie. Ona nie rozpłynie się w niebycie za sprawą kadzideł i grzechotek. Każdy dobry uczynek, który popełniamy w intencji bezinteresownej miłości, czystego współczucia, pełnego empatii i głębokiego zrozumienia drugiego człowieka, działa na naszą karmę. Dobro neutralizuje zło. Ważne jest również wybaczenie, nie tylko innym, ale również sobie. W komentarzach do bloga pojawiło się takie oto pytanie: „Witaj drogi Robercie, jakiś czas temu miałem wypadek. A konkretniej jadąc samochodem, rowerzysta wjechał mi pod maskę i zginął. Widziałem go z daleka, że zachowuje się podejrzanie, więc zacząłem hamować, a gdy zjeżdżał już do osi jezdni (jechał z przeciwka) to zacząłem trąbić z myślą, że odbije na swój pas. Niestety zamiast odbić skręcił prosto pod moją maskę i zginął na miejscu. Według mnie robiłem wszystko co mogłem, aby tego uniknąć. Po obejrzeniu jednego z nagrań z Twoim udziałem a konkretnie tego, gdzie mówiłeś o swojej koleżance z liceum, która została potrącona przez samochód dlatego, że 200 lat wcześniej rozjechała kogoś swoim powozem. Stąd mam takie pytanie. Czy według Ciebie przez to, że zabiłem człowieka (nieumyślnie) czeka mnie podobna kara w przyszłych wcieleniach?” Jest ono wprawdzie skierowane do Roberta Gajdzińskiego, ale pozwolę sobie odpowiedzieć, oczywiście w imieniu własnym. Proszę się zastanowić, drogi kierowco czy zaszkodził Pan potrąconemu człowiekowi: „myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem”? Czy w momencie wypadku myślał Pan o niebieskich migdałach lekceważąc sytuację na drodze, rozmawiał przez telefon i w dodatku jechał samochodem bez przeglądu za to z pełną świadomością szwankujących hamulców? Z listu wynika, że nic takiego nie miało miejsca. Nie Pan zabił tego człowieka, on sam się zabił, tyle, że przy pomocy Pańskiego samochodu. Nie rozumiem, dlaczego z góry zakłada Pan, że oto powstał potężny dług karmiczny, podczas gdy może właśnie dług się wyrównał? Może Pan w poprzednim życiu zrobił coś, co w tym mężczyźnie wywołało nieuzasadnione poczucie winy? Może dręczył się latami i zamartwiał, że oto powstało zobowiązanie, którego nie może spłacić, ponieważ drogę zamknęły mu sprawy ostateczne? Owszem mężczyzna zginął, ale czy jest Pan pewien, że to nie był po prostu dzień jego odejścia i gdyby nie to drogowe zajście umarłby we własnym łóżku? Koleżanka z historii Roberta, mogła rozjechać dyliżansem kilka osób, ponieważ była w sztok pijana lub z innych powodów naruszyła zasady bezpieczeństwa. Kto wie czy ów powóz nie jechał dosłownie „po trupach do celu”. Nie wolno się zadręczać i określać a priori rodzaju i wagi swojego udziału w danej sprawie. Istnieją sytuacje oczywiste: pielęgniarka podaje zbyt dużą dawkę leku, co powoduje śmierć pacjenta. Jej pomyłka bierze się stąd, że skupiła myśli na sylwestrowej kreacji, a nie na swoich obowiązkach. Gubi ją próżność i brak współczucia. Ktoś inny z chęci zysku fałszuje wyniki pomiarów i w związku z tym kłamstwem giną ludzie. Te krwawe pieniądze, będą go drogo kosztowały. Czasem nieprzyjemne lub wręcz dramatyczne wydarzenia stanowią pretekst do pozytywnych zmian w życiu i choć na pierwszy rzut oka brzmi to paradoksalnie, korzystają obie strony. Kilka lat temu wracałam z moimi bliskimi ze Ślęży. Przed nami jechali nasi przyjaciele. Oba samochody zatrzymały się przed skrzyżowaniem, ponieważ trzeci poprzedzający naszą kolumnę skręcał w lewo. Nagle na horyzoncie zdarzeń pojawiło się kolejne auto, którego kierowca nie hamował tylko dodał gazu i oczywiście uderzył z dużą siłą w nasz samochód, przepychając go tak, że przodem wbiliśmy się w samochód przyjaciół. Tym kierowcą okazała się młoda dziewczyna, która najprawdopodobniej zagadała się ze swoim chłopakiem i pomyliła gaz z hamulcem. Dodam, że w foteliku wiozła swego trzyletniego siostrzeńca i znała okolicę, ponieważ tam mieszkała. Oczywiście dziewczyna spowodowała bardzo duże straty materialne i nie da się ukryć, że zawdzięczałam jej spore obrażenia ciała. Szczerze, nie chciałabym być w jej skórze, kiedy wróciła do domu – szczególnie ze względu na dziecko powierzone jej opiece. Czy jestem na nią zła? Absolutnie nie. Dzięki temu wypadkowi zrozumiałam wiele rzeczy i sporo w swoim życiu zmieniłam. Zaczynając od spraw banalnych: strefa zgniotu jest ważniejsza od ekonomii i nie interesują mnie już małe samochody. Poza tym, choć okupiłam to bólem i długotrwałą rehabilitacją, odnalazłam w sobie siłę, energię i inspirację do tego by podążyć za marzeniem. Mam nadzieję, że dziewczyna również odebrała swoją lekcję, zwłaszcza odpowiedzialności i rozwagi. Myślę, że cokolwiek między nami było wcześniej lub wtedy powstało w aspekcie karmicznym, zostało rozliczone i wyrównane. Pozdrawiam ciepło!
  24. 12 points
    To zależy jedynie od pytającego, o co pyta runy i jaki jest jego stopień umiejętności czytania tego, co runy mają do powiedzenia. I od tego jak traktujesz runy w ogóle. Niektórzy uważają, że run nie powinno się pytać o: pierdoły, w taki sposób jak karty i w ogóle należy zadawać pytania bardzo konkretne, w taki sposób, by to miała być rada - wskazówka, a nie żadne karciane rozkładówki, typu co Henio myśli o Gieni itp. Ale ja uważam, że runy nie są już średniowieczne, gdyż jednak mentalność i postrzeganie świata zmienia się z biegiem czasu, a run - jeśli mają służyć współczesności - nie można zamknąć w zatęchłym lochu, bez dania im możliwości rozwoju. Z drugiej strony nie można z nich robić pasztetu, bo nie temu służą - każdy system ma swoje ramy i jeśli się poza nie wykracza, to odpowiedzi będą zwodnicze. Dla mnie runy są genialne w swej prostocie i w swej głębi. Fakt, nie pytam ich o to głupoty, zasięgam rady w poważnych sprawach i tu mnie nie zawodzą. Może właśnie dlatego, że nie piłuję ich niemiłosiernie jak to robią ludziska z kartami. Jednocześnie ich niby proste wskazówki są bardzo głębokie, szczególnie jeśli idzie o autoanalizę albo analizę sytuacji wtedy, gdy nie wiem co zrobić, w jakim kierunku pożeglować. Dawniej od run zależało czy np. iść w bitwę czy nie i o takich właśnie sytuacjach mówię. Nigdy nie pytam ich o błahostki. Do tego celu używam kart, bo one się do tego lepiej nadają.
  25. 12 points
    Cytuję z książki: "Nie bez znaczenia jest również oddziaływanie znaków runicznych na psychikę człowieka. Jak nas uczy C.G.Jung, nieświadomość jest rezerwuarem potężnych energii. a specjalnie do tego przeznaczone znaki symboliczne, takie jak runy, potrafią takie energie uwalniać. Warto więc, aby również znaki runiczne stały się przedmiotem naszej medytacji. Tego rodzaju medytacja może być znacznie wzbogacona dzięki umieszczaniu run w specjalnych trójwymiarowych obrazach. Widzenie stereoskopowe, zwane również cyberoptyką, stało się w ostatnich latach bardzo modne [wyd. książki - 1998 r]. Okazuje się, że doświadczenie percepcji trójwymiarowej głębi jest bardzo fascynującym przeżyciem. Jeśli komuś nie uda się zobaczyć trójwymiarowego obrazu za pierwszym razem, może osiągnąć to stosując odpowiednie ćwiczenia. Trud włożony w ćwiczenia rekompensuje zachwyt towarzyszący "przebywaniu" w trójwymiarowej przestrzeni. W obrazach stereoskopowych ukryty rysunek zakodowany jest w powtarzających się motywach. Jedno oko patrzy na punkt obrazu na jednym z motywów, natomiast drugie obserwuje identyczny punkt, ale na sąsiednim motywie. Musimy zatrzymac wzrok w takiej pozycji dostatecznie długo, aby nasz mózg mógł odczytać trójwymiarową informację zakodowaną w często dość abstrakcyjnym układzie punktów, kresek i obrazów. Niektórzy zobaczą ukryty trójwymiarowy obraz po kilku sekundach, a innym, do wejścia w stereoskopową głębię potrzeba będzie kilku dni prób. Cwiczenia są bezpieczne. Jedynie osoby cierpiące na poważne wady wzroku winny je skonsultować z okulistą. Nie poprzez nadmierny wysiłek a poprzez relaksację i odprężenie obraz staje się widoczny. Uzyskujemy tym lepsze efekty im bardziej jesteśmy wyluzowani i odprężeni. Możemy skorzystać z jednego z czterech sposobów widzenia trójwymiarowych obrazów. I tu następuje opis tych sposobów, ale nie będę opisywać, bo to nieistotne, głównie chodzi o uzyskanie widzenia tej trójwymiarowości. Któreś z opisanych ćwiczeń prędzej czy później przyniesie oczekiwany efekt. Próbujmy powoli oddalać trzymany obraz, a tym samym wchodzić w coraz większą głębię trójwymiarowości. W Polsce pojawiły się ostatnio pocztówki oraz książki z podobnymi efektami. My w proponowanych obrazach idziemy jednak znacznie dalej. Nie chodzi o zobaczenie króliczków w trzech wymiarach, a o prawdziwy rodzaj medytacji przy pomocy cyberoptycznej percepcji. W reprodukowanych obrazach ukryte są symbole medytacyjne, które potrafią oddziaływać na najgłębsze warstwy psychiki. Dzięki nim możemy wyzwolić ogromne energie wewnętrzne, a także pobudzić nasze życie duchowe. Poprzez ćwiczenia zawarte w tej książce czytelnik uczy się rozwijać swoje wewnętrzne poznanie oraz zdobywa doświadczenie, jak korzystać z tajemniczych energii znaków symbolicznych." Następnie jest opis symboliki tych cyberoptycznych run (jest ich 8 - Dagaz, Fehu, Hagall, Ingwaz, Iwaz, Jeran, Odala, Perdo) - to, co możesz osiągnąć kontemplując daną runę, opis runy i efekt medytacyjny jest taki, jak rozumie runę autor. Np. Wejście w trójwymiarową głębię znaku Jeran "umocni cię w konsekwentnej realizacji Twoich zamierzeń", a "kontemplując trójwymiarowy znak Hagal zapewnisz harmonię ciała i umysłu i ochronę przed atakami z zewnątrz". Z kolei "medytacja trójwymiarowego znaku Fehu uodparnia i wzbogaca" zaś medytacja Iwaz "pozwoli Ci cieszyć się sukcesem i zapewni ochronę". Nie mam zdania co do działania tych obrazów, bo ich nie widziałam - do książki dołączone były ilustracje, lecz w tym egzemplarzu co wpadł mi w ręce nie było ich.
  26. 12 points
    To ja powiem o tym, czego nie polecam. To jest książka L.Mateli "Runy i ich zastosowanie", która do arcydzieł z pewnością nie należy, autor zawarł tu informacje zaczerpnięte z innych publikacji. O runach i znaczeniu we wróżbie jest tu niewiele a to co jest to jest tak ogólnikowo ujęte, że odechciewa się runicznej wróżby Najwięcej miejsca zajmują takie zagadnienia ja gimnastyka runiczna, "mudry runiczne" !!! i inne, powrzucane są info o miejscach mocy, geomancji, kamieniach, energiach puszcz i lasów. Jest też tam nieco o terapeutycznym wpływie run, wymienione są runy cyberoptyczne w trójwymiarowych medytacjach runicznych runy i numerologia... no mydło i powidło, ale jak dla mnie to stek bzdur. Pewnie można coś fajnego wyłuskać i z tego, ale jak dla mnie to jest jak szukanie złota w wyczerpanym złożu - może coś się jeszcze znajdzie, ale czy warto wkładać wysiłek w tak mizerny rezultat? Ta książka wpadła mi przy okazji w ręce, wiem że Matela napisał inne jeszcze o runach, a ta ma być niby o zastosowaniu run w różnych dziedzinach. Powiem szczerze, że nawet ja, laik i dyletant nie odważyłabym się tak beztrosko skorzystać z "mocy run" sposobami prezentowanymi w tej książce. Tu i tam teraz sobie poczytuję o runach i fajnie, że nie nadziałam się na ten poradnik wcześniej.
  27. 12 points
    futhark starszy 24 znaki - ten, który powszechnie używamy futhark młodszy, zwany futharkiem wikingów 16 znaków futhark zwany anglosaksońskim (anglofryzyjskim) w dwóch wersjach: 33 i 32 znaki (32 znaki bez podwójnego "k", kilka różnic w grafice)
  28. 11 points
    Witajcie, tu w moim pokoju do 29.11.2019 r. będę udzielać wróżb andrzejkowych na zadane przez Was pytanie. Wróżba będzie z kart Tarota. Regulamin: 1. Pytanie musi być krótkie i konkretne. 2. Proszę o imię i datę urodzenia pytającego (a także osoby powiązanej jeśli o taką chcesz zapytać) 3. Mam prawo odmówić wróżby, jeśli uznam to za stosowne. 4. Nie wróżę na PW. Mile będą widziane weryfikacje. Zapraszam
  29. 11 points
  30. 11 points
    9. Landara I ja wyszperałam trochę starych bombek myślę, że mogą to być lata 60 - 70, pierwsze zdjęcie i ostatnie ok. 1960 lub i wcześniej, tak mówi mama, bo to jej czasy
  31. 11 points
    Ho, ho, ho! Fazo, mam coś dla Ciebie: Oto Olivier, kaktus, który codziennie ubierze Cię w dobry humor. Dobrym humorem trzeba się dzielić, dlatego proszę zarażaj innych oraz opiekuj się nim skrzętnie. Obecnie jest w stanie kwitnienia, zbierz wydane przez niego nasiona i zasiej je. Wrócę za rok, by sprawdzić Twoje zdolności ogrodnicze. Powodzenia!
  32. 11 points
    Piko, przybył prezent i dla Ciebie Gdy zobaczyłam, że „wylosowałam” Ciebie od razu pomyślałam o aniołach stąd… Anielski zestaw Świąteczny Aniołek przynoszący szczęście i dobrobyt aniołek ręcznej roboty (nie mojej) Archanielski talizman źródło: https://www.straganezoteryczny.pl/talizman-aniolow-srebrny Na Talizmanie Aniołów wypisane są imiona siedmiu Aniołów władającymi siedmioma planetami. Łacińskie motto, które widnieje na talizmanie oznacza: "Dla cnoty nie ma drogi nie do przebycia". Przyniesie Ci szczęście Podobno działa w dziwny sposób. Przynosi noszącemu go człowiekowi szczęście, ale nie otrzymujemy tego, co według nas miałoby nam zapewnić szczęście, tylko to, co nas naprawdę uszczęśliwi. Takie info znalazłam o amulecie. Na talizmanie wypisane są imiona siedmiu Archaniołów władających siedmioma planetami: Archanioł Zafkiel – przynosi sprawiedliwość Boga. Wspiera nas w trudnych doświadczeniach, wyzwaniach oraz niebezpieczeństwach. Włada planetą SATURN. Archanioł Zadkiel – reguluje anielskie obowiązki, przez niego manifestuje się Majestat Boga. Opiekuje się nami w sferze szczęścia i radości, motywacji do działania i komunikacji. Włada planetą JOWISZ. Archanioł Rafał – to anioł niosący pomoc w zdrowiu fizycznym. Pomaga przy regeneracji sił. Co więcej za jego przyczyną dzieją się cuda. Pomaga nam radzić sobie z emocjami. Włada SŁOŃCEM. Archanioł Kamael – powstrzymuje wysiłki demonów, które chcą zniszczyć świat. Wspiera naszą energię psychofizyczną. Włada planetą MARS. Archanioł Haniel – wzmacnia naszą sferę duchową oraz emocjonalną. Pomaga przy rozwoju własnego ja oraz pomaga kształtować życiową ścieżkę. Włada planetą WENUS. Archanioł Michał – to opiekun ludzi i wszystkich rzeczy materialnych. Pracuje z nami na poziomie mentalnym. Włada planetą MERKURY. Archanioł Gabriel – to opiekun ludzi i wszystkich rzeczy materialnych. Wspiera nas w codziennym życiu. Włada KSIĘŻYCEM. Łacińskie motto widoczne na Talizmanie Aniołów znaczy: "Dla cnoty nie ma drogi nie do przebycia". Oraz ta przepiękna anielska talia Angel Tarot autorstwa Jayne Wallace źródło: https://davidwestnedge.com/product/angel-tarot-set-nett/ Życzę Ci wszystkiego pięknego, niech Anioły zawsze będą przy Tobie PS. Intuicja i kreatywność opuściły mnie lata temu...
  33. 11 points
    Nie będziemy tu dociekać skąd pochodzą runy ("gdzie się zaczęły"), bo to należy do runologów i na potrzeby przeciętnego "użytkownika run" nie jest to potrzebne, więc podaję tu jedynie podstawowe informacje, które wypadałoby znać zanim się pracę z runami zacznie. Nb. nie ma oficjalnej dziedziny nauk zajmującej się runami, lecz terminy "runologia" i runolodzy" są zwyczajowo przyjęte jako określenie badań i badaczy związanych z szeroko pojętymi studiami nad runami i pismem runicznym, łączących elementy studiów historycznych, archeologicznych, etnograficznych, mitologiczno - kulturowych i językoznawczych i są poparte dowodami (materialnymi, literackimi) Teoretycznie ludy germańskie były niepiśmienne aż do czasów chrystianizacji (mówimy o "normalnym" zapisie wg. liter alfabetu danego kraju) lecz przed schrystianizowaniem używano alfabetu runicznego. Runy są zapisem wczesnych stadiów rozwoju języków pochodzenia germańskiego: gockiego, duńskiego, szwedzkiego, norweskiego, angielskiego, fryzyjskiego, frankijskiego oraz różnych języków plemion niemieckich. Archeolodzy datują najstarsze zapisy runiczne na przełom I i II n.e. - wycinano je lub ryto w glinie, kamieniu, metalu i drewnie. Miały one charakter informacyjny, religijny (rytualny) albo magiczny. Nie ma jednoznacznie pewnych informacji o szerokim stosowaniu run w piśmiennictwie, jednak badacze utrzymują, że pismo runiczne było powszechnie używane w dokumentach świeckich jak umowy prawne, handlowe, genealogie i poematy. (dokumenty z XIII - XV w.) Z kolei R.I.Page sugeruje, że w czasach pierwotnych wspólnot germańskich dominowały przekazy ustne i wynalezienie oraz co więcej: powszechne używanie pisma, było mało prawdopodobne. W tamtych czasach runy mogły pełnić raczej funkcje magiczno - religijne, co potwierdzają także późnośredniowieczne legendy i podania skandynawskie traktujące o stosowaniu run w formułach magicznych i w zaklęciach. M.Barnes, profesor skandynawistyki, w książce "Runes: a Handbook" prezentuje 4 aktualnie obowiązujące podstawowe fakty, na których opierają swoje badania wszyscy znaczący runolodzy: 1. Pismo runiczne pochodzi przynajmniej z I w. ne. i najwcześniejsze odkrycia archeologiczne datuje się na okres 150 - 200r. ne. Jeden z artefaktów pochodzi z 50 roku (lub i wcześniej) - jest to zapinka z Meldorf. Można stąd wnioskować, że alfabet runiczny był znany znacznie wcześniej. 2. Centrum najwcześniej udokumentowanej aktywności runicznej obejmuje tereny Danii, pd. Norwegii i pd. Szwecji. Znaleziono także pomniejsze ilości artefaktów na terenach pn. Niemiec i Europy Wschodniej, lecz są one widoczne jedynie na małych i przenośnych obiektach, mogły więc trafić tam z kupcami, wojownikami czy migrantami. Mimo wszystko nie ma pewności, że to Skandynawia jest kolebka pisma runicznego. 3. runy są częścią śródziemnomorskiej tradycji alfabetycznej, zawierając w sobie elementy fenicyjskie, greckie, etruskie, łacińskie. Mają jednak zdecydowanie indywidualny charakter. 4. Runy mogły rozwinąć się na terenie Imperium Rzymskiego, które miało przecież ogromy zasięg terytorialny oraz znaczący wpływ kulturowy i piśmienniczy, wypierając lub modyfikując rdzenne alfabety. Właściwie to dokładnie nie wiadomo z jakiego prajęzyka (z jakiego "prototypu") pismo runiczne się wywodzi i gdzie się najpierw rozwinęło, uczeni nie są co do tego zgodni, lecz uważa się, iż niepiśmienni proto-Germanie mieli kontakt z wyżej rozwiniętymi społecznościami i mogli adaptować elementy ich alfabetów, tworząc jednak swój indywidualny alfabet dostosowany do używanego przez nich języka. A ponieważ nie ma dowodów na to, by runy wpływały na kształtowanie się alfabetów narodów zamieszkujących tereny wokół basenu Morza Śródziemnego, to można wnioskować, że to tamte alfabety wpływały na pismo runiczne. Trzeba też jasno powiedzieć, że rekonstruktorzy run opierają się pracy badawczej językoznawców i wiele im zawdzięczamy jeśli chodzi o tezy dotyczące pochodzenia, brzmienia i znaczenia liter, lecz jeśli chodzi o stronę "magiczną" to nie jest to łatwe do określenia. W sumie nie ma źródeł opisujących co konkretnie, dosłownie dana runa ma znaczyć. Runy nie są "dawną wiedzą tajemną" jak usiłują to przedstawiać ezoterycy i co gorsza ezooszołomy, ale - znając historię i kulturę ludów germańskich - można wnioskować (rekonstruować) jakie znaczenie magiczne i dywinacyjne (wyrocznia) niosły one ze sobą. I tylko takie ich znaczenie jest prawidłowe, całą wydumaną resztę można o kant dupy potłuc. Oczywiście, że tutaj, tak samo jak w innych formach dywinacji, trzeba dostosować dawniejsze nazewnictwo i znaczenie Runy do czasu współczesnego, ale NIE WOLNO go zmieniać. Przykładowo: podróż to dzisiaj też podróż, ale kiedyś do przemieszczania się służył "wóz", teraz może to być samochód i na tej zasadzie można tworzyć synonimy do słowa "podróż". Pojęcia są nowe, ale sens musi być ten sam. Nie można też zapominać, że runy nie służyły "medytacji" i " rozwojowi osobistemu", ale udzielając rady, także w zakresie dotyczącym postępowania, mogły takiemu "rozwojowi" swoiście dopomagać, choć wątpię, by w owych czasach ktoś nad swym rozwojem - tak jak to dzisiaj rozumiemy - się zastanawiał. Tak więc wszystko ma swoje granice, bo choć nie trzeba być runicznym ortodoksem jeśli chodzi o rozwój znaczeń, ale nie można wymyślać takich, które z pierwowzorem nie mają nic wspólnego.
  34. 11 points
    Może zacznijmy od tego, że nazwy run, które znamy jako futhark starszy są spolszczone i że nie wszystkie litery germańskie odpowiadają literom polskim i łacińskim. I to jest naturalne, ponieważ znaki runiczne trzeba było "dopasować" do fonetyki. W dywinacji to właściwie nie przeszkadza, ale może przeszkadzać w tworzeniu napisów i skryptów magicznych. Ale to zostawmy, gdyż magia runiczna to w ogóle jest wyższa szkoła jazdy i jeśli ktoś ma ochotę tworzyć zaklęcia używając run bez znajomości ich prawdziwego znaczenia to jego sprawa. A więc Algiz w futharku starszym oznacza literę Z, w futharku wikingów to nie jest runa Algiz tylko Madr (człowiek) i oznacza literę M, jej rysunek na ogół nie jest ostry (te widełki), tylko zaokrąglony. W futharku anglosaskim przypisano jej literę X, a ta odwrócona odpowiada literze K, i tu widełki też bywają zaokrąglone; w futharku wikingów (tym 16 znakowym) runa do góry nogami to jest Yr i duże R Przyjmujesz takie znaczenie runy (i literę jej przypisaną) jakiego futharku używasz, również w magii runicznej. Natomiast znaczenie Algiz nie jest do końca jasne. Ta runa opisana jest tylko w poemacie staroangielskim, nie ma jej w poemacie nordyckim ani islandzkim. Przypomnę, że to te poematy są głównym źródłem informacji o znaczeniu run, ale też snuje się domysły na podstawie znaczenia wyrazowego i to jeszcze w różnych brzmieniach językowych. O ile przy większości run nie ma większych wątpliwości, o tyle przy Algiz już są. Wywodzi się jej znaczenie głównie od symboliki łosia, trawy / trzciny łosiowej (rodzaj turzycy, bardzo ostrej) i ogólnie środowiska bagien (jeśli to tak można ująć). Misterka dodał hipotetycznie Yr - cis do poematów, ze względu na jakieś podobieństwo fonetyczne, o czym możesz przeczytać u niego na stronie. Dla mnie Algiz to przede wszystkim ta trawa, a jak potrafi zranić to sama na własnej skórze się przekonałam. Tnie głęboko, piecze i boli, trudno się goi i zostawia blizny, I taka może być Algiz. Dlatego jej symbolika ochronna z jednej strony jest mocna, ale z drugiej trzeba przy tej runie uważać w jakim towarzystwie się pojawiła. To naprawdę nie jest jedynie ochrona wszystkiego co się rusza i żyje, gdyż to nie jest tylko słodkie wery hepi, ona ma również swoje nieprzyjemne strony, a jej rolą jest ostrzeżenie. Jeśli zatrzymasz się nad tym ostrzeżeniem, to unikniesz niebezpieczeństwa. I w tym jest jest wielka funkcja ochronna. Tzw. tarcza algizowa (konkretnie to jest hełm) miała za zadanie przerazić przeciwnika, informowała i jednocześnie ostrzegała go, że wojownik, z którym ma się zmierzyć jest śmiertelnie niebezpieczny. Pełniła jednocześnie rolę amuletu ochronnego dla woja, który ją nosił (chociażby przez samo przerażenie, które miała wzbudzać )
  35. 11 points
    Super, super, super! To jasne, że krótki artykuł nie wyczerpie tematu karmy, ale zwraca uwagę na rzeczy podstawowe: nie ma ucieczki od konsekwencji, ważna jest motywacja i świadomość. I także ARCYWAŻNA rzecz, o której laicy nie mają pojęcia, a szuje to wykorzystują: więc jakim prawem oceniamy innych, tak w szlachetnym w naszych oczach działaniu i intencji: jaki w działaniu w naszych oczach nieszlachetnym szkodliwym krzywdzącym, złym Ja uważam, że na zło nie można się godzić, nie można pozwalać na krzywdzenie - a spokojne przyglądanie się jak np. człowiek kopie psa i nie reagowanie - jest jak dla mnie przyzwalaniem na krzywdzenie i z pewnością zostanie dopisane do rachunku duszy, ale nie można oceniać innych. co innego nie pozawalać na krzywdę a co innego osądzać. uważam też, że rachunki wyrównują się w obie strony ale i zło neutralizuje dobro. I dopiero bilans wszystkich uczynków duszy stanowi o bagażu karmicznym na kolejne wcielenie.
  36. 11 points
    Przedstawiam Wam moją kolekcję bombek prl, która co roku wisi na naszej choince. Dzięki nim odkopuję dzieciństwo. Każdy z domowników na swoją ulubioną. Co roku robimy listę topbombeczki. Jeden z Mikołajków Dwie wyjątkowe bombki: małpa i sopel. Dostałam je od nieżyjącej już babci. Ona miała jedyne niepowtarzalne okazy, nie wiem skąd w tamtych czasach je brała. Żołądź, dziś chyba ulubiony :-) Grzybki muchomorki :-) Czubek musi być, też od babci. I na końcu pobiłam dwie bombeczki :-(
  37. 11 points
    Hávamál cz. V i VI czyli te traktujące o runach, tekst z Eddy Poetyckiej A.Załuskiej - Stromberg. Trzy gwiazdki *** między strofami oznaczają brak jednej lub kilku strof. Brak wersu: kropki na całą długość wersu, w klamrze: [....................] cz.V - Ta część Pieśni Najwyższego nosi w niektórych rękopisach papierowych osobny tytuł: Runa capituli (Rozdział o runach) czyli Rúnatháttr Othins (Pieśni Odina o runach). 137. Wiem, że wisiałem na wiatrem owianym drzewie Przez dziewięć nocy, Oszczepem zraniony, Odinowi ofiarowany Sam sobie samemu. Na tym drzewie, o którym nikt nie wie, Z jakich wyrasta korzeni. Strofa 137: Wymieniona tutaj samoofiara jest najbardziej niezrozumiałym elementem w mistyce mitologii nordyckiej. 138. Chlebem mnie nie karmiono, ni napojem z rogu, Wypatrywałem ku dołowi, Przyjąłem runy - wołając przyjąłem, Spadłem potem stamtąd. 139. Pieśni dziewięć wszechmożnych od sławnego dostałem Syna Bölthorna, Bestli ojca, I napój dostałem drogiego miodu, Wylany z Odrörira. 140. Wtedy zacząłem dojrzewać i rozumieć I rosnąć i mężnieć; Słowa mi z słów słowa stwarzały - Czyny mi z czynów czyny stwarzały. *** 141. Runy otrzymasz i czytelne znaki. Bardzo wielkie runy Bardzo mocne runy Co Olbrzym Śpiewak zabarwiał a bogowie stworzyli I boski run Głosiciel rytował. Strofy 137-141: Niektórzy uczeni dopatrują się tutaj wpływów chrześcijaństwa. 142. Odin - Asom, Alfom - Dain, Dwalin - Karłom, Alswidr - Olbrzymom, a ludzkiemu pokoleniu - Ja sam runy kreśliłem. *** 143. Czy wiesz, jak rytować trzeba? Wiesz, jak badać trzeba? Czy wiesz, jak rysować trzeba? Wiesz, jak obrabiać trzeba? Czy wiesz jak modlić się trzeba? Wiesz jak ofiary składać trzeba? Czy wiesz, jak przekazać trzeba? Wiesz, jak na ofiarę zabić trzeba? Strofa 143, w.4: przekazać - mowa tu zapewne o przepisowej formule dzielenia się ofiarą z rodziną, krewnymi i sąsiadami. 144. Lepiej nie modlić się, niż ofiarowywać za wiele, Zawsze za ofiarę czeka człowiek zapłaty, Lepiej nie przekazać, niż zabić za wiele [...............................................................] 145. Thundr tak nakreślił przed stworzeniem ludzi, Gdzie stał, gdy z powrotem odszedł. Strofa 145: Fragment ten nie ma związku z graniczącymi strofami i dotąd nie udało się wyjaśnić jego znaczenia. cz. VI skutki 18 zaklęć, znanych tylko Odinowi. ALE: tutaj wyliczone są pieśni; przypuszcza się, że opisują one moc poszczególnych run, jednak nigdzie nie ma potwierdzenia, że na pewno chodzi o runy. Może wytłumaczeniem być to, iż pieśni te to zaklęcia runiczne - bo runy się "galdruje" czyli w odpowiedni sposób "śpiewa". 146. Pieśń znam, której nie zna małżonka władcy Ni syn człowieczy, Pomoc zwie się pierwsza, a pomoże w troskach i w kłótniach I wszelkich chorobach. 147. Znam inną, której ludzie potrzebują, Gdy chcą jako uzdrowiciele działać. 148. Trzecią pieśń znam, gdy zajdzie konieczność Opętania nieprzyjaciół; Ostrza tępię mym wrogom, Nie chwyci im ni miecz, ni podstęp. 149. Czwartą pieśń znam, jeśliby mnie w kajdany zakuto, Śpiewam tak, że iść mogę wolny, Spadają mi z nóg kajdany A z rąk więzy. 150. Znam piątą pieśń, gdy wrogi oszczep Rzucony leci w walczących tłum, Nie pędzi on tak hardo, bym go nie zatrzymał, Gdy wzrok mój go dosięgnie. 151. Pieśń szóstą znam, jeśli mię zrani ktoś Drzewa korzeniem świeżym, Człowiek, co nienawiść mą wznieci Szkodę niech większą od mojej poniesie. 152. Siódmą znam: gdybym ujrzał płomień wysoki Nad towarzyszami w sali, Nie płonie tak szeroko, bym go nie ugasił; Taką pieśń umiem śpiewać. 153. Ósmą znam pieśń, co wszystkim jest Pożyteczna: Gdy zawiść powstanie wśród władcy synów, Umiem ją wraz uśmierzyć. 154. Dziewiątą znam: gdy muszę rytować Mą łódź pędzoną po morzu, Wicher uspokoję na fali I uśpię całą wodę. 155. Pieśń dziesiątą znam: gdy czarownice ujrzę Lecące w powietrzu, Wtedy tak uczynię, że się zabłąkają, Postaci swej nie odnajdą, I nie odnajdą swej duszy. Strofa 155, w.3-5: Mowa tu o czarownicach, które zostawiwszy swe ciała w domach, unosiły się nad zagrodami ludzkimi. Zaklęciem można było spowodować, by nigdy nie odnalazły własnych domów i tym samym ciał. 156. Jedenastą znam, gdy mam na bój Druhów wieść, Śpiewam w tarczę, a oni siłą naprzód pędzą, Zdrowi do boju I zdrowi z boju, Żadna ich szkoda nie spotka. Strofa 156, w.3: Był to śpiew skierowany we wklęsłość tarczy. Wspomina o nim Tacyt w Germanii (rozdz. III), nazywając go barditus. 157. Dwunastą pieśń znam: gdy widzę wisielca Na drzewie się kołyszącego, Tak rysuję runy, Że człowiek zstępuje I ze mną mówi. Strofa 157: Ta umiejętność dała Odinowi przydomki: Hanga-drottim (powieszonych władca) oraz Hanga-god i Hanga-tyr (powieszonych bóg). 158. Pieśń znam trzynastą, gdy chłopca małego Pokropię wodą: Nie zginie on, choć w bitwie się znajdzie, Nie padnie pod ostrzem miecza. Strofa 158, w.1-2: Pokropienie wodą przy nadawaniu imienia dziecku jest pradawnym pogańskim obyczajem, nie tylko na Północy. 159. Czternastą znam, umiem ludziom Wyliczyć rozmaitych bogów, Wiem wszystko o Asach i Alfach, Mało kto pośród mądrych to wie. 160. Piętnastą pieśń, którą Thjodrörir karzeł Śpiewał przed drzwiami Dellinga: Siłę przepowiadał Asom, powodzenie Alfom, Jasny umysł Hroptatyrowi. 161. Szesnastą znam pieśń, gdy uczciwej dziewczyny Miłość chcę mieć, i rozkosz, Omamię jej zmysły - śnieżne ma ramiona - I przemienię wszystką jej wolę. 162. Pieśń siedemnastą znam: wiem, że mie nie umknie Młodziutkie dziewczę. 163. Pieśni tych, zapewne, Loddfafnir, Długo brak odczuwałeś, Wyjdzie ci na dobre, jeśli przyjmiesz, Pożytek będziesz miał, jeśli weźmiesz, Potrzebę zaspokoisz, gdy odbierzesz. 164. Pieśń osiemnastą znam, której nigdy nie zdradzę Żadnej dziewczynie - ni innej niewieście - Tajemnica jest zachowana, gdy tylko jeden wie, To rzec, chcę kończąc pieśń Tylko tej jednej, która mnie zamknie w ramionach, Lub może - mej siostrze. Strofa 164, wers 5: tylko tej jednej - żonie, którą była Frigg; ale ona i tak wiedziała wszystko, co wiedział Odin. źródło tego tekstu: therion
  38. 11 points
    Bercik, można tak to ująć Ale nie da się oddzielić wiedzy o Runach od ezorun, bo to za daleko już zaszło. Tak więc w każdej książce niespecjalistycznej (a specjalistyczne to np. rozprawy i opracowania naukowe, Eddy, mitologia) przede wszystkim autorzy kładą nacisk na dywinację i na opis znaczenia run od strony - nazwijmy to - "ezoterycznej". Książka, która tego nie zawiera nie sprzedawałaby się po prostu, bo Runami historycznymi mało kto się interesuje, ludzi kręcą "wróżby". A że popyt kształtuje podaż, więc rynek dyktuje vox populi. Lud chce igrzysk - no to ma lud igrzyska, a że coraz mniej ma to wspólnego z prawdą - a cóż to kogo obchodzi? Interes się kręci i tyle. Z drugiej strony magia i mantyka są częścią znaczenia Run, które przecież używane były do różnego rodzaju zaklęć, amuletów i talizmanów, jak też stanowiły wyrocznię. Inną co prawda niż to rozumiemy współcześnie, z pewnością nie służyły do odpowiadania na bzdurne i banalne pytania, lecz jest niezaprzeczalnym faktem, że rolę wyroczni pełniły. Problem polega na tym, że ten kto nie rozumie ich znaczenia i odwołań do ich Bogów, a używa np. jako amuletu, to nieświadomie porusza siły (energie), które mogą mu zaszkodzić. Jeśli chodzi o wróżenie, o "ezoruny" tu właściwie takiego problemu nie ma, bo jeśli runa traktowana jest jako znaczek informacyjny (uwaga: nie jako Runa, tylko jako znaczek graficzny widniejący na karcie i o czymś informujący) to dla wróżącego jest to jego własna wykładnia i może tu odnosić sukcesy, czyli trafnie odpowiadać. Nawet na banały. To jego sprawa, co rozumie widząc dany znaczek. I wydaje mi się, że te dwa aspekty dywinacyjne trzeba rozdzielić, żebyśmy rozumieli, o co chodzi z Runami i z "ezorunami". Co do książek - te z elementami ezorunicznymi też są lepszej lub gorszej jakości. Stąd właśnie ta spacja ale jest to mój subiektywny osąd, a i w tym nie postawiłabym znaku równości miedzy nimi wszystkimi. Dlatego chciałabym, aby czytający te książki zaopiniowali je, bo co dla jednego jest do bani, dla drugiego może być odkrywcze. Co do zaopiniowanej przez Ciebie książki - ja także uważam, że jest dobra, bo i sięga do źródeł, tłumacząc co skąd się wzięło i jakie może mieć znaczenie, no i dla mnie też jest ważne, że mogę sobie sama sprawdzić co jest w tych źródłach, które autorka przytacza i na ile dla mnie są one wiarygodne. Na początku nauki nie miałam takiej możliwości, wszystko w zasadzie przyjmować trzeba było na wiarę i sprawdzać doświadczalnie, ale - mając teraz porównanie (czyli możliwość sprawdzenia)- stwierdzam, że tamte wykłady nie mijały się ze źródłami historycznymi. A to dla mnie jest bardzo ważne. Jednak znaczenie run zaprezentowane w tej książce nie zachwyciło mnie. Autorka jednak uprzedza, że część opisu to jej własna interpretacja a część, ta "ezoruniczna" jest zaczerpnięta z odpowiednich, wyselekcjonowanych przez nią źródeł.
  39. 11 points
    Problem halucynacji i wizji jest znacznie szerszy niż Doreen i angelomania. Nie będę tu rozważać tematu ze strony psychiatrii i chorób umysłu ale dość powiedzieć, że w ezoteryce jest moda na wizje i wglądy, co owszem, bywa genialne, ale nie tak często, jak nam to "ezoterycy" chcą wmówić. Zauważyłam, że nader często hipotezy z różnych dziedzin ezoterycznych "udowadniane" są za pomocą "wizji, medytacji, wglądu" itp. pierdół. I nader często jest to jedyny dowód na prawdziwość tej hipotezy, bo czyż może być inaczej, jeśli nic więcej nie ma się do powiedzenia w danym temacie? Oczywiście ezoteryka nie jest jeszcze dziedziną łatwo poddającą się dowodom naukowym, na wiele zjawisk nie ma jeszcze wytłumaczenia, jednak na wiele już jest. I myślę, że w miarę postępu nauki coraz więcej zjawisk zwanych parapsychicznymi da się się wyjaśnić w sposób rzeczowy, logiczny. A czyż Gladys Lobos nie inaczej uargumentowała swoją teorię roku numerologicznego? - nie ma ona innych argumentów na słuszność tej teorii, jak właśnie to, że "anioły jej podpowiedziały". A Leon Zawadzki? to zupełnie inna półka, bo to był człowiek głęboko tkwiący w jodze i praktykujący, lecz nawet jego argument "Nauczycielem w wieku XX jest Śri Ramana Maharshi. Jestem tego pewny." nie jest dowodem, że tak jest naprawdę. To znaczy dla p. Leona na pewno jest, ale czy znaczy to, że to już ma być kanon dla wszystkich? Tak właśnie powstają "prawdy ezoteryczne" i naprawdę tutaj, jak chyba nigdzie indziej potrzebny jest zdrowy rozsądek a nie zdawanie się tylko na wizje, niestety najczęściej oszołomskie. Lub po prostu oszukańcze, bo tego argumentu używa się również w tym celu, żeby oszukiwać ludzi, bo oszust dobrze wie, że nie da się tego sprawdzić, a na ludzkiej naiwności i ufności w "autorytet wiedzy tajemnej" - i co gorsza dając nadzieję na rozwiązanie problemu - można daleko (i bogato) zajechać. Żeby daleko nie sięgać - ja też mam swoje "wizje i objawienia", jedne powstałe w wyniku rozumowania, inne tak sobie skądciś spłynęły, ale to nie znaczy, że - nawet jak je przedstawiam w gronie - ma to być dowodem na ich prawdziwość. Z drugiej strony dobrze wiem, że w wyniku takich wizji, objawień, snów itp. powstawały różne niepojmowalne w swoim czasie hipotezy, z których publika - a i świat naukowy też - się śmieli. I cieszy mnie fakt, że po wielu wiekach rozdzielenia nauka (racjonalność, logika, mierzalne) znów schodzi się z duchowością (irracjonalnością, czuciem, niemierzalnym). Ale aby to działało jak szwajcarski zegarek to potrzebna jest równowaga, a nie przeginanie, nie skrajności w jedną lub drugą stronę.
  40. 10 points
    Tak sobie posłuchałam piosenek, które wrzucacie tu na forum i błysnęło mi, że można przypomnieć sobie i te stare wokale, żeby nie pokryły się kurzem zapomnienia i do cna mchem nie porosły. Bo są na to zbyt piękne. Oczywiście dla tych, którzy cenią piękno i nie spotkali się ze słoniem, który ma zwyczaj nadeptywania na ucho Jest wiele pięknych kawałków, które brzmiały dawno temu, ale słychać je do dziś. Mają tą też zaletę, że ucha nie kaleczą kakofonią dziwnych dźwięków, bulgotów, charkotów i.... nie są wspomagane ani playbackiem ani poprawiaczami dźwięku i wokalu. Jako pierwszą piosenkę - po długim namyśle, bo ów zamiar łaził po mnie już czas jakiś - wybrałam Annę German. Zarówno przez wzgląd na głos jak i na treść, którą polecam wszystkim smutnym, załamanym i doświadczonym przez los ludziom. Myślę, że ta piosenka idealna jest jest jako moje życzenia noworoczne dla Was wszystkich, moi kochani A więc: uśmiechnij się Jeśli nas będzie więcej, jeśli spodoba nam się temat, to wnoszę o wydzielenie go, tak, żeby każdy wykonawca miał swoje głosfolio w tym moglibyśmy wrzucać różne aranżacje, różne okresy wykonania danej piosenki. PS. i żeby nie było nieporozumień, to proszę tu wrzucać piosenki starsze, góra do końca XX wieku Młodsze mają już kilka swoich wątków
  41. 10 points
    Mieszanka o. Grzegorza Sroki, testowana na ludziach Stosuje się ją w przypadku nadmiernego nagromadzenia szkodliwych związków w organizmie, które powstają jako produkty przemiany materii i/ lub są pochodzenia zewnętrznego, jak choćby dodatki do żywności. Zioła te mają za zadanie neutralizację tych związków i ułatwianie ich wydalania. Oczywiście nie są uniwersalnym środkiem na wszelkie szkodliwości, ale w znacznym stopniu ułatwiają detoksykację organizmu. Bardzo dobrze jest zrobić sobie takie oczyszczenie po zimie, zaczynając kurację przy ubywającym Księżycu. Zioła te nie są inwazyjne, jednak w dobie coraz częściej występujących uczuleń należy zwrócić uwagę na krwawnik, ponieważ niektórzy mogą być na niego uczuleni. Z reguły są to uczulenia na stężone przetwory krwawnikowe (olejek, mocne wyciągi itp) a nie na słabą herbatkę, tym niemniej lepiej zachować ostrożność i przetestować krwawnik osobno, bo nie sądzę, by ktoś robił sobie na tą okoliczność testy ziele krwawnika ziele bratka polnego kwiat stokrotki kwiat jasnoty białej korzeń mniszka korzeń łopianu liść poziomki liść brzozy liść maliny te wszystkie ww. po 50 g szyszki chmielowe 20 g kwiat nagietka 20 g Wszystkie zioła zmieszać. Brać 1 łyżeczkę na szklankę wrzątku i naparzać pod przykryciem 20 min. Przecedzić i pić 1 lub 2 x dziennie przed jedzeniem, jak najbardziej ciepłe! Pić do wyczerpania mieszanki albo przez miesiąc, ale nie krócej.
  42. 10 points
    My i bez takiej okazji pijamy herbatkę owocową z dziką różą, hibiskusem, czarną porzeczką, aronią,maliną, jabłkiem, kwiatem lipy, bzu czarnego i dziewanną. Dorzucamy do tego jarzębinę, która ma mnóstwo wit. C. Nie pamiętam kto jest producentem, kupujemy ją w tym Zielarzu polskim, jest warta uwagi, bo ma całe owoce, oprócz jabłka Wszystkie te składniki mają działanie przeciwprzeziębieniowe i antygrypowe, polecam - warto!
  43. 10 points
    Ja, Ejbert, zapraszam was - Forumowiczów Odważnych do Saloniku Przepowiedni Andrzejkowych Korzystać będę z (nowo nabytej ) Liczbowej Xięgiji Przeznaczenia i z góry uprzedzam, iż ja nie biorę odpowiedzialności za to, co tam napisane a wy nie traktujcie przepowiedni ze śmiertelną powagą - to jest wesoły wieczór, andrzejkowa zabawa a nie nakaz ni wyrok losu Aby otrzymać Osobistą Przepowiednię należy podać swoje imię oraz datę urodzenia i - opcjonalnie - godzinę urodzenia. Godzina urodzenia nie jest konieczna do uzyskania Przepowiedni, lecz stanowi jeden z jej elementów, wyznaczający np. korzystne miesiące i dni, szczęśliwy kamień, chiński ascendent, sprzyjające inspiracją kraje itp. Oczywiście wszystkie dane można podać na PW. Gwarantuję odpowiedzi dla 10 osób ( brak czasu mnie ogranicza ), a czekam na zgłoszenia do 30 listopada, tak więc kto pierwszy ten... nie odejdzie z kwitkiem , ale nie gwarantuję, że to będzie wykonane w wieczór andrzejkowy, lecz w każdym razie nie później, niż do mikołajek. Słowo byłego harcerza i obecnego !
  44. 10 points
    Kremilku moim prezentem dla Ciebie jest Zaczarowany Ołówek w wersji full color wypas. Jak wiadomo, Ołówek pomaga w rozwiązywaniu problemów, a wszystko co jest nim narysowane - materializuje się. I tak samo działa Twój zestaw. Oczywiście możesz nim malować normalnie, bez materializacji dając wyraz swej artystycznej pasji W zestawie znajduje się także Gęsie Pióro Literackiego Natchnienia i Kubek Twórczej Inspiracji. A drugi prezent to desingerski Strój Astrolożki, skrojony na miarę XXI w. (bo te staroświeckie stroje z powłóczystymi szatami i spiczastymi czapkami nieco już myszą trącą W zestawie znajduje się sukienka i kostium kąpielowy + T shirt dla partnera (żeby było wiadomo, do kogo chłop należy ) Mam nadzieję, że Ci się spodoba!
  45. 10 points
    Hejka Landaro! Przyjechał prezent dla Ciebie! Oto on: to kareta reprezentacyjna na uroczyste okazje... żebyś mogła pokazać wspaniałość swego majestatu... to zjawiskowa zabytkowa kareta (rocznik 1902!) - niech zazdrosnym lata gul, że masz merca superrrr cool.... gwiezdna kareta class extra turbo do błyskawicznego przemieszczania się w czasie i przestrzeni.... kareta codzienna, na dojazdy do pracy, po zakupy i wypady w plener.... Wspaniałych podróży - małych i dużych - po Wszechświecie wraz z przyległościami !
  46. 10 points
    o, to już jest zrozumiałe Takiej książki nie można napisać ot, tak sobie - mówimy tu o magicznym znaczeniu run, o magii runicznej. Wbrew pozorom są takie książki, częściowo są one oparte na publikacjach historycznych o zabytkach runicznych (których jest, siłą rzeczy, niewiele) a resztę autorzy sobie dośpiewują, w tym też w oparciu o literaturę (tu wkraczamy na teren poematów, których znaczenia laik nie zrozumie, bo to nie jest łatwym zadaniem i dla znawców!). Jednak są także i takie publikacje, które niby nawiązują do historii run, ale de facto są mniemaniami autora co dana runa znaczy i tu już zaczyna się grząski teren. A klasyczne bagno to jest całkowite odjechanie od tejże historii i fantazja tworzenia własnych znaczeń, czego najwięcej jest na stronkach o runkach i w książkach popełnianych przez "ezorunistów". Kolesow na przykład korzysta z historii, ale tworzy własne kompozycje, Warneck również. Nie uważam tego za "zbrodnię", bo - jak już nieraz rozmawialiśmy - Runy także podlegają rozwojowi, ale ten rozwój, jeśli schodzi na manowce, to można sobie w DE wsadzić, a nie serwować innym bzdury. Ale o ile Kolesow czy Warneck jeszcze runami interesują się głęboko, to już nie mam takiego zdania o Chrzanowskiej (która, wszystko wie ) ani o Wdowiaku i innych autorach (vide wykaz lektur). Ludzie Run (czyli ci, co używali tego alfabetu) na przestrzeni wieków różnie rozumieli znaczenie run, miały one różniącą się od siebie symbolikę (co można sprawdzić w poematach i pieśniach choćby), ale nie były to różnice odjechane tak jak dziś - wszystko musi obracać się w kręgu danego archetypu, być zgodne z jego ideą pierwotną. Symbole astrologiczne i inne, które im się przypina, tak są runom potrzebne i tak do nich pasują jak i świni siodło - to nie ten rodzaj przekazu. Każdy archetyp ma, że tak powiem, swoje pole symboli i znaczeń, które powinno się poszerzać zgodnie z "postępem technicznym", ale nie dokładać mu tego, czego w założeniu nie zawiera. Co za dużo to niezdrowo, takie dokładanie powoduje tylko to, że wyrocznia przestaje prawidłowo funkcjonować, a mnogość dodanych symboli coraz bardziej zamąca przekaz runiczny (i nie tylko, gdyż dotyczy to każdego systemu). Gdyby na przykład astrolodzy zaczęli dokładać planetom symbole runiczne, to astrologia straciłaby racjonalność i w drugą stronę także to działa. Tarotowi dodano już tyle, że korzystający z niego często już gubią się w tym gąszczu znaków, symboli i znaczeń, tracąc z oczu to co najważniejsze... i w sumie cieszę się, że runy straciły na popularności, bo to im tylko wyjdzie na zdrowie PS rozdzieliłam temat, bo zboczyliśmy z interpretacji konkretnego układu
  47. 10 points
    Tia... tylko że akurat runy nie mają tradycji ezoterycznych (mówię o tym co im się przyczepia) i nie pasują do nich po prostu. Przypisywanie czegoś na siłę temu zbiorowi znaków jest jak dla mnie idiotyzmem, ponieważ nie da się wszystkiemu przyczepić wszystkiego. Durnie tego nie rozumieją i dlatego tworzą "ezoteryczne runy". I owszem - niech tworzą ezoteryczne, ale znaki i niech nie nazywają tego runami. Wtedy będzie git. Co do kolejności to zdania są sprzeczne, jedni uważają, że najpierw te znaki były ryte (to ważne słowo - ryte) jako znaki służące różnorodnym zaklęciom, czyli pełniące rolę amuletów i talizmanów, a drudzy uważają, że najpierw był alfabet a następnie jego znaki wykorzystano do zaklęć. I jeszcze pytanie: co to znaczy dla Ciebie "ezoteryczne znaczenie run"? bo tu naprawdę można wiele podczepić i właściwie od tego trzeba zacząć wymianę poglądów.
  48. 10 points
    Halit czyli inaczej sól kamienna, to minerał z gromady halogenków, jego głównym składnikiem jest chlorek sodu. Sól tworzy piękne, kolorowe kryształy, przeważnie w postaci sześciennej. Może być bezbarwna - przezroczysta, jak też biaława, szara, zielona, niebieska, różowa, pomarańczowa, czerwonawa, żółta. Kolory soli zależą od domieszek innych minerałów, np. miedziowych, żelaznych lub iłów, mogą być też skutkiem defektów sieci krystalicznej. Sól jest silnie higroskopijna, więc oczyszczać ja należy za pomocą żywiołu Ognia lub Powietrza. Sól od niepamiętnych czasów używana jest przede wszystkim w magii. Jej zadaniem jest ochrona przed wszelkimi złymi wpływami. Żywotność, ochrona, oczyszczenie i leczenie są centralnymi tematami przewijającymi się przez podania jak i występującymi we współczesnej litoterapii. Zwyczaj posiadania bryłki soli w domu jest stary jak świat. Do czego można użyć soli? Michael Grienger twierdzi, że sól uwidacznia różne działania - w zależności od tego, co jest nam potrzebne. - sól jest w stanie zlikwidować blokady energetyczne oraz ograniczenie wynikające z utartych wzorców myślenia i zachowania (sól roztapia lód). Z jednej strony powoduje to elastyczność ludzi cierpiących z powodu nadmiaru porządku i ładu, z drugiej zaś wywołuje porządek tam, gdzie panuje trudny do opanowania chaos i bałagan. - sól jest pomocna także przy nadmiarze twardości, drętwoty i ociężałości w naszym życiu (symbol: lód), lub też gdy przeszkadzają nam: słabość, brak motywacji i nieśmiałość (symbol: para, sól podnosi punkt wrzenia wody i spowalnia parowanie). Umacnia więc ona stan równowagi i przejrzystości (stan ciekłej wody). - sól uodparnia poza tym od wpływów zewnętrznych i powoduje lub podtrzymuje pozytywne nastawienie do życia. Działa orzeźwiająco przy stanach melancholii i depresji oraz pomaga w swobodnym i niezależnym rozwoju. Wiele legend, mitów i obrazów dotyczy jej magicznego oddziaływania, np. krąg z soli wokół domu miał odpędzać demony. Sól jako ochrona przed negatywnymi wpływami, czarami i urokiem była wystawiana, rozsypywana, rzucana do ognia lub w powietrze przy wielu okazjach, jak narodziny, chrzest, ślub, przy jedzeniu i śnie, w czasie postu, przed podróżą, na łożu śmierci i na pogrzebie, wszędzie tam gdzie człowiek jest szczególnie otwarty i wrażliwy. Była używana wewnętrznie przy utracie przytomności i napadach słabości, zewnętrznie zaś przy swędzeniu, wrzodach i wysypce. Noszona w torebce miała zapobiec zarażeniu się. Słone kąpiele stóp były stosowane przeciwko bólom głowy, impotencji oraz wstrzymaniu menstruacji sól zaś w jedzeniu pomagała na tęsknotę za domem i ukochaną osobą. Szczypta magii ● Garść soli rozrzucona w dopiero co budowanym domu albo wytyczony z soli okrąg wokół domostwa oddali od niego złe moce. ● Sól przerzucona przez ramię przed daleką podróżą miała uchronić od ewentualnych przeszkód i trudów wojażowania. ● Nigdy nie proś o podanie lub pożyczenie soli, szczególnie w czasie świąt i nocą (po zachodzie Słońca) bo tym samym prosisz się o kłopoty. ● Jeśli rozsypiesz sól - co wróży kłótnię w rodzinie - trzeba szybko przerzucić małą szczyptę przez lewe ramię. ● Woreczki z solą umieszczone nad wejściem do domu zapewniają budynkowi ochronę, a mieszkańcom dostatek. Sól nie tylko odpędza złe moce, ale i zapewnia dobry stan finansów. Kąpiele w soli są zabiegiem kosmetycznym, leczniczym i oczyszczającym, a niektórzy łączą solną kąpiel lub peeling solny z oczyszczeniem w rozumieniu ezoterycznym (energetycznym). Inhalatory solne Chorzy na astmę i osoby cierpiące na alergie, mogą znaleźć ulgę stosując inhalatory z soli. Inhalacje z soli dobrze wpływają na nawilżenie dróg oddechowych oraz oczyszczenie ich z wydzielin, stosowane są w leczeniu kataru, kaszlu zapalenia gardła, astmy oskrzelowej, przynoszą też ulgę chorym zatokom. Nie są oczywiście wskazane dla wszystkich osób, które zmagają się z chorobami układu oddechowego i zawsze należy zapytać lekarza, czy nie mamy przeciwwskazań do wykonania inhalacji. Lampki solne mają ujemne działanie jonizujące, i - jak zachwala kłodawska kopalnia soli - neutralizują szkodliwe promieniowanie żył wodnych oraz tzw. smogu elektrycznego. Tu mam wątpliwości co do tego, czy mała lampka jest w stanie zneutralizować promieniowanie takiej żyły. Ponadto lampy solne nadają naszym domom wspaniałą atmosferę, mają na nas wpływ uspokajający polepszając ogólne samopoczucie, odstresowując. Dostępne są lampki solne elektryczne jak i w formie świeczników. Te ostanie zdecydowanie lepsze, zwłaszcza jeśli będziemy w nich palić świeczki woskowe - będziemy mieć wtedy wash&go Grota solna wykorzystuje dobroczynne właściwości soli, ma taki mikroklimat jak ten, który jest nad morzem i podobnie też działa na nasz organizm. Czyste powietrze, zjonizowane dzięki soli, odpręża i wspomaga leczenie wielu chorób - astmy, nieżytów górnych dróg oddechowych, zapalenia zatok, niedoczynności tarczycy, łuszczycy, nerwicy. Kąpiele w wodzie morskiej wzmacniają organizm, poprawiają przemianę materii, uspokajają układ nerwowy. Sól napina i oczyszcza skórę, chroni ją przed wolnymi rodnikami, pomaga w odchudzaniu i walce z cellulitem. Zawarty w niej jod wzmacnia śluzówkę, co wpływa na odporność (w śluzie znajdują się ciała odpornościowe). W lecznictwie sól stosowana jest także w formie inhalacji, z których można korzystać w sztucznie stworzonych jaskiniach. Jest takich miejsc coraz więcej i stale ich przybywa. Powstają nie tylko w uzdrowiskach, ale także w gwarnych miejskich centrach. Wizyta w grocie nie zastąpi co prawda spaceru nad morzem, ale to dobry sposób na szybki relaks po wyjściu z pracy czy nawet w środku pełnego obowiązków dnia. Kojąca muzyka, świergot ptaków, szum wody spływającej po kamieniach, baśniowy wystrój - ciało odpręża się, a umysł wycisza. Pobyt w grocie solnej to rozkosz dla zmysłów. Komfort zapewniają wygodne fotele i łagodne oświetlenie. Warto z niej skorzystać i nie jest to droga impreza.
  49. 10 points
    Ismer super! jak się ma futharki przed nosem to wyraźnie już widać różnice. Ja wprawdzie nie do końca ogarniam co kto gdzie, kiedy i dlaczego ale tak: ALGIZ futhark starszy - litera z futhark wikingów - litera m futhark anglosaksoński - litera x + jak odwrócona Algiz - litera k Wynika z tego, że ona w każdym z futharków ma inne znaczenie i stąd trzeba dokładnie wiedzieć, co w którym oznacza, żeby - jak mówisz - prawidłowo ją interpretować we wróżbie i używać w skryptach. A więc - co oznacza w każdym z nich? Ja znam tylko te znaczenie z alfabetu starszego, a i to nie jest ono jasne, tzn. nie jest jednoznaczne
  50. 10 points
    Jeśli minerał ten występuje w "jedynym stwierdzonym miejscu na świecie" to jasne, że się wreszcie wyczerpie, a istotnie - w tamtej lokalizacji jego złoża są już na wyczerpaniu. Ale ja nie sądzę, by skała ta występowała w jednym miejscu. To są rejony trudno dostępne, mało kto tam gmera, a jeśli już to raczej nie w celu wydobycia kończącego się czaroitu. A poza tym Zabajkale graniczy z Mongolią i Chinami, a to są również potencjalne tereny wydobycia. O ile się nie mylę to Chińczycy już oferują "swój" czaroit, aczkolowiek nie wiem czy on jest z ich złóż czy to import z Rosji. Ten rynek jest nie dość, że tajemniczy to i wielce płynny. A dogadać się z nimi nie idzie, wyjątkowo któryś powie, skąd naprawdę kamień pochodzi. A na rynku pojawia się coraz więcej ciekawych minerałów z Mongolii, więc być może coś i tam odkryją Oczywiście, że są minerały, które występują powszechnie "na całym świecie" i są takie, które mają mało lokalizacji, jak. np. tugtupit, który jednak nie jest tylko minerałem grenlandzkim. Jedne i drugie mogą się różnić składem (domieszkami), lecz rodzina jest ta sama. Podobnie może być z czaroitem, tym bardziej, iż jest to skała o zróżnicowanym i zmiennym składzie mineralnym. Najczęściej asocjującym minerałem jest egiryn. Czaroit współwystępuje w zbitych agregatach mineralnych z tinaksytem, fedorytem, tokkoitem, z kwarcem, mikroklinem. Np. to żółte w czaroicie to tinaksyt, czarny to zwykle egiryn, metaliczne skupienia - djerfisheryt lub murunskit, bladofioletowe włókna - frankamenit, zaś beżowo-żółtawe włókna -tokkoit. Więc tak zróżnicowana skała może zalegać w innych miejscach.,tylko trzeba to odkryć. nie do końca nie będzie można kupić nieużywany czaroit - handlarze mają zapasy, a cena - wraz z wieścią o niedostępności - rośnie. Poza tym po to oczyszcza się kamień, żeby pozbyć się obcych wpływów. Co prawda im bardziej dana osoba była związana z kamieniem tym trudniej jest się tych wpływów pozbyć, a są i takie wypadki, że jest to niemożliwe (zwłaszcza gdy używany był do działań magicznych lub był :przeklęty jak Koh-i-noor) lecz spokojnie można nabywać kamienie z drugiej ręki od kolekcjonerów. Poza tym nie jest łatwo zaburzyć energetykę kamienia. One opierają się jak gdyby tym działaniom. A z drugiej strony są i takie, które są rodową świętością, są przekazywane z pokolenia na pokolenie i póki znajdują się w "prawowitych rękach" póty służą danemu rodowi. Innym już nie. Podobnie nie służy ukradziony kamień. Być może wzięło się to stąd, że wszystkie kamienie podlegają Saturnowi. To nie jest potwierdzona informacja, chodzą takie słuchy - lecz czy to prawda? Mogą równie dobrze pochodzić z metra, bo któraś z ruskich stacji była wyłożona płytami czaroitowymi i te płyty co i raz znikały Wygląd kamienia jednak też o niczym nie świadczy, często szlif jest jednostronny / dwustronny a boków już się nie szlifuje. To normalna praktyka i wiele jest tak obrobionych kamieni, nie tylko czaroitów. Ale przypuśćmy że tak jest, że kamień pochodzi z cmentarza, to nie sądzę, żeby się go nie dało oczyścić, abstrahując już od tego, że właściwie nie jest to tak, że coś wpływa na energetykę kamienia, tylko że kamień "przechowuje" informacje, a te można wyczyścić. Żeby wpłynąć na energetykę czegokolwiek (a jest to przecież zmiana struktury), trzeba być tym i zainteresowanym i umieć to robić. Czym innym jest programowanie ("zaklinanie") kamienia, a czym innym zmiana jego struktury. Zaprogramować kamień może praktycznie każdy, zmienić jego strukturę - mało kto. I wątpię, żeby energie cmentarne ("duchy") były zainteresowane zmianą struktury kamienia nagrobnego. A nagromadzone stamtąd informacje można zresetować. Chociaż prawdę mówiąc, gdybym wiedziała, że moje czaroity pochodzą z cmentarza, to bym takich nie kupiła. Ale chyba nie są, bo niczego dziwnego / niepokojącego w nich nie ma. A po co komu do pracy z czaroitem taki ogromny okaz? Przecież tym można przywalić pacjenta Za tą cenę to proponuje bixbit - mały okaz, cena mercedesa lux, zmieści się do kieszeni i można go zawsze mieć przy sobie, bez obawy wypadku , no chyba, że ktoś o tym wie i zechce go nam odebrać, w sposób mało wyszukany Jeśli już koniecznie ktoś che mieć coś większego, to spokojnie można kupić przyzwoity okaz za ok. 300 ojro i już będzie na czym oko zawiesić jak też i nada się do terapii. Reszta to snobizm
×
×
  • Create New...