Skocz do zawartości

Ranking


Popularna zawartość

Zawartość, która uzyskała najwyższe oceny od 13.01.2019 uwzględniając wszystkie działy

  1. 7 punktów
    Dali możliwość blogowania to skorzystałem Postanowiłem się (wreszcie) rozdziewiczyć i to jest mój pierwszy raz. Nie wiem jeszcze co tu będę pisał, no bo nie mam doświadczenia. Ale nie byłbym sobą, gdybym chociaż nie spróbował. Na początek opowiem jak się tu znalazłem - a bardzo sobie to forum chwalę. Tak, wiedziałem że ono istnieje, ale jako że nie chciałem być widziany jako kumoter, to wybrałem inne, o podobnym profilu. Wytrzymałem tam - jak na mnie - dosyć długo. Ale przyszedł czas na rozwód, bo ciężkawa tam atmosfera panowała, obrazy majestatu, podejrzliwość, zarzucanie złej woli - no więc się wyniosłem. Jestem teraz tutaj i oddycham swobodnie, nawet jak dostaję zjechy od szanownej pani admin lub ukochanej mej połowicy, której moja tutaj działalność nie zawsze się podoba, a szczególnie wtedy, gdy staram się omijać wykonywanie nieciekawych czynności gospodarskich A przecież to ona sama ze swoimi ezokoleżankami zainspirowała mnie w tym kierunku, więc nie rozumiem, czemu teraz się wiesza. No cóż, kobieta istotą zmienną jest i z tym należy się pogodzić. No więc o inspiracji już napisałem, wiecie czemu tu jestem a teraz powiem jeszcze o tym, co mnie teraz, na ten moment interesuje. Najbardziej runy i to im poświęcam większość uwagi. Astrologia i karty też, lecz teraz to drugi plan. Zresztą na astrologii nie znam się zbyt dobrze, za późno zacząłem tą przygodę i bardziej mi wychodzi obsmarowanie kogoś pod względem cech charakteru niż przewidywanie, za pomocą astrologii, co się zdarzy. A że podobno jestem tetrykiem, to mi to dobrze wychodzi, to obsmarowanie, bo interpretacja to niekoniecznie. Tak mówią. No to niech se mówią. Karty, wróżenie - cóż, do tego trzeba mieć dar. Karty może położyć każdy, ale nie każdy jest dobry w odczycie. Ja nie jestem i nie widzę siebie w tej roli, chociaż nie mogę powiedzieć, żebym był najgorszy w te klocuszki. Chyba gdzieś tak pośrodku siedzę. O - i kamienie lubię, zaraziły mnie swą pasją dwie zwariowane kobiety, ale nie będę mówił kto. Kamienie zawsze zresztą lubiłem, ale z wiedzą na ich temat zetknąłem się dużo później. To jest fascynujący świat i zaskakujący mocą oddziaływania. Poza tym formy i barwy jakie przybierają minerały są niesamowite. Ja je zbieram głównie po to, bym mógł na nie patrzeć, czyli jestem postrzegany jako kolekcjoner, chociaż nim nie jestem. Zbieram je, bo lubię na nie patrzeć a nie po to by je mieć dla samego mania, nie obchodzi mnie też ich wartość kolekcjonerska czy rzadkość występowania. Kupuję to co mi się podoba. Wracając do run - najpierw były wiadomości, które mnie zaciekawiły. Potem był własnoręcznie wykonany futhark. Potem zgłębianie lektur o charakterze ezoterycznym, a potem mnie szlag trafił na tą ezomezową sieczkę i postanowiłem wziąć się za kopanie źródeł historycznych. Podbuntowała mnie Ismer, która (chyba) z lekką odrazą obserwowała moje poczynania a i niepochlebnie o doborze lektur wyrażała się moja własna połowica. Ale ponieważ człowiek ma prawo wyboru (podobno) to nie ingerowały w moją wolną wolę, o ile uszczypliwe uwagi kierowane pod moim adresem można uznać za nieingerencję. I tak oto odkryłem świat run i nieodłącznie z nim związany świat wikingów, poznałem mentalność ludów Północy i dowiedziałem się mnóstwa ciekawych rzeczy, o których nie miałem pojęcia czytając ową ezo-runiczną słodką papkę. Nosz kurde, chyba to będzie blog o runach
  2. 7 punktów
    Kochani, Zwycięzcą konkursu jest Kremilek - 12 głosów, Osobogo - 9 głosów i LA - 8 głosów. Gratulujemy ! Kremilka proszę o wybór nagrody, czyli książki lub upominku. Książkę wysyła zoska1977, upominki zaś ja. Osobogo i LA proszę o namiary adresowe do wysyłki upominku, na moje PW. Dziękuję wszystkim za udział w konkursie, jesteście niezawodni Jak mówiłam, bardzo trudno było mi wybrać tylko dwie osoby. Zgadzam się z przedmówcami, iż te stare bombki mają swój niepowtarzalny urok, podobnie zresztą jak klimat Świąt tamtych czasów, który w powodzi nachalnych reklam i iluminacji zaczynających się już w Adwencie bezpowrotnie minął i se ne wrati... Jeśli za rok będziecie chcieli powtórzyć bombowy konkurs to nie widzę przeszkód. Myślę, że warto
  3. 6 punktów
    Moi drodzy, mamy na forum takie narzędzie jak Kluby i Blogi - korzystajcie z nich. Blogi. Wpisy w Blogach powinny nawiązywać do tematyki prowadzonej na Forum, czyli do szeroko pojętej ezoteryki oraz tematów zawartych w Hydeparku i nie są one miejscem przeznaczonym do przechowywania innych wpisów/ informacji. Można oczywiście pisać także o sobie, lecz należy pamiętać, że blogi mogą czytać wszyscy, także goście - osoby z zewnątrz i tylko od was zależy, jakie informacje o sobie chcecie udostępniać. Użytkownicy mogą utworzyć maksymalnie 3 blogi, a Eksperci i Maestro maksymalnie 5. Kluby to grupy społecznościowe tworzone przez Użytkowników Forum. Kluby mogą mieć dowolną tematykę i zrzeszać Użytkowników mających wspólne zainteresowania, poglądy, mieszkających w jednej miejscowości itp. oraz mają różne opcje przynależności, do wyboru: prywatne, publiczne, otwarte, zamknięte, tylko do odczytu. Klub publiczny: każdy może przeglądać klub i jego zawartość oraz uczestniczyć bez dołączania. Klub otwarty: każdy może zobaczyć klub i jego zawartość, ale tylko członkowie mogą uczestniczyć. Wszyscy mogą dołączyć. Klub zamknięty: każdy może zobaczyć klub i jego zawartość, ale tylko członkowie mogą widzieć i uczestniczyć w odpowiedziach. Użytkownicy muszą poprosić lidera o przyłączenie. Klub prywatny: tylko klubowicze mogą przeglądać klub i jego zawartość. Aby dołączyć użytkownicy muszą zostać zaproszeni przez lidera. Klub tylko do odczytu - każdy może zobaczyć klub i odpowiedzi w nim, ale tylko członkowie mogą brać czynny udział w dyskusji. Aby dołączyć, użytkownicy muszą zostać zaproszeni przez lidera. Każdy Użytkownik może prowadzić maksymalnie 3 kluby. Należeć można do nieograniczonej ilości klubów. Zarówno w Klubach jak i na Blogach obowiązuje przestrzeganie Regulaminu Forum, a zasady ich użytkowania określa § 3 Art.3 Blogi, Kluby i ChatBox.
  4. 5 punktów
    Rozmowa z najsłynniejszym polskim psychotronikiem, nieżyjącym już Lechem Emfazym Stefańskim. Parapsychologia, to słowo powszechnie znane i używane. Czy rzeczywiście we właściwym znaczeniu. Proszę powiedzieć naszym Czytelnikom, co to jest parapsychologia i czym się zajmuje? W końcu XIX w. niektórzy z europejskich psychologów zbuntowali się przeciwko swoim kolegom, którzy arbitralnie określili, czym ma zajmować się psychologia. Niektóre zjawiska zostały jednoznacznie określone przez pewnych psychologów jako nienaukowe. "Ależ to nienaukowe podejście!" zawołali ich rozsądniej myślący koledzy i zbuntowali się. Postanowili badać właśnie te zjawiska, które zostały odtrącone przez ciasno pojmujących sprawę kolegów tradycjonalistów. Zajęli się badaniem różdżkarstwa - które dziś nazywamy radiestezją, telepatią, jasnowidzeniem, prekognicją i innymi tematami. Tak powstała parapsychologia. Przedrostek "para" po grecku znaczy "obok". Parapsychologia zajmuje się zjawiskami, które znalazły się obok, wyrzucone poza granice uniwersyteckiej psychologii. Ostatnio częściej słyszymy słowo "psychotronika". Czym różni się "psychotronika" od "parapsychologii"? Na Międzynarodowym Kongresie Badań Psychotronicznych, który odbył się w 1972r. w Pradze zebrani parapsychologowie z całego świata proklamowali powstanie nowej nauki w miejsce parapsychologii. Nazwano ją właśnie psychotroniką. Od parapsychologii różni się przede wszystkim tym, że nie jest odłamem psychologii, a do obiektu badań czyli zjawisk paranormalnych podchodzi z punktu widzenia fizjologii, a nie psychologii. Bada zjawiska po "inżyniersku", które dawniej pojmowane były w aspekcie psychologicznym. Jest Pan polskim twórcą metody Doskonalenia Umysłu. Na czym ona polega? Kurs DU trwa przez 6 dni po 4 godziny. Pierwszego dnia uczestnicy uczą się wchodzić w zmieniony stan świadomości typu medytacyjnego, który nazywa się poziomem działania nadświadomego. Innymi słowy uczą się wchodzić w stan nadświadomości. Potem w następnych dniach przechodzą ćwiczenia rozwijające wyobraźnię i to w różnych aspektach. Wreszcie następuje punkt kulminacyjny: uczestnicy dobierają się parami i nawzajem dają sobie zadania do wykonania. Jedna osoba podaje drugiej dane personalne człowieka, którego tamta nie zna. I okazuje się, że ćwiczący zaczyna mówić, mówić, mówić o tym nieznanym sobie człowieku. Szczegóły się zgadzają. Czy zdolności parapsychiczne posiada każdy? Czy jednak są osoby szczególnie uzdolnione i tylko one powinny brać udział w takich zajęciach i szkoleniach? Na to pytanie odpowiada nieustannie kurs DU. Przekonujemy się wówczas, że każdy człowiek posiada zdolności parapsychiczne, że każdy jest w mniejszym lub większym stopniu jasnowidzem. Zdolności parapsychiczne są pod tym względem podobne do innych uzdolnień ludzkich, np. artystycznych. Każdego człowieka można nauczyć grać na fortepianie, co nie znaczy, że każdy może zostać Zimmermanem. Tacy "Zimmermani jasnowidzenia" są jednak wbrew pozorom dość liczni. W każdej grupie, z którą mam do czynienia, jest przynajmniej parę osób, które nie chcą uwierzyć własnemu szczęściu, że potrafili o nieznanym człowieku powiedzieć tyle i tak trafnie, jak by to zrobił znany przed wojną inżynier Stefan Ossowiecki - europejskiej sławy jasnowidz. Czy podczas tego rodzaju szkoleń uzyskano eksperymentalnie cenne wyniki, którymi można by się pochwalić? Takie spektakularne osiągnięcia jasnowidzenia oczywiście bywają. Na przykład jeden ze słuchaczy Europejskiej Akademii Psychologii Integracyjnej usłyszał dane personalne kobiety w średnim wieku i dał jej opis zewnętrzny zgodny ze stanem faktycznym. Powiedział między innymi, że pani ta ma pod brodą głęboką bliznę ze szramą, a poza tym nie mówi normalnym kobiecym głosem, lecz chrapliwym barytonem. Po zakończeniu ćwiczenia okazało się, że zostało ono wykonane znakomicie. Pani ta miała przed laty fatalnie wykonaną operację strun głosowych. Nie dosyć, że pozostała brzydka, głęboka blizna, ponadto uszkodzono poważnie struny głosowe i stąd ów chrapliwy męski głos zamiast normalnego kobiecego. Słuchacze Pana zajęć chodzą również na "słuchalnię". Proszę nam powiedzieć co to takiego? Kurs DU i słuchalnia to zajęcia, które prowadzę jednocześnie w tych samych dniach. Każdego dnia przez dwie godziny mamy właśnie ową słuchalnię. Jest to właściwie odpowiednio wyciszone i zamknięte pomieszczenie, gdzie uczestnicy leżą wygodnie ze stereofonicznymi słuchawkami na uszach. Z urządzenia sterowanego centralnie słuchają wszyscy tych samych nagrań, które sterują prądami czynnościowymi mózgu. Powstanie takich nagrań zaczęło się od badań amerykańskiego uczonego Roberta Monroe, który na podstawie zapisów elektroencefalograficznych analizował, co dzieje się z mózgiem człowieka w różnych stanach jego świadomości: w stanie czuwania, we śnie, a także w czasie eksterioryzacji, czyli wyjścia poza ciało. Sam Monroe, trzeźwo myślący amerykański biznesmen, od wczesnej młodości miał spontaniczne doznania wyjścia z ciała. Początkowo bardzo go to niepokoiło i dopiero lekarz psychiatra wytłumaczył mu, że nie ma to nic wspólnego z chorobą umysłową. Robert Monroe najpierw zbadał, co dzieje się pod względem elektrycznej aktywności z mózgiem człowieka podczas astralnego wyjścia z ciała, a potem zastanowił się, jak można ten sam rytm prądów czynnościowych "wdmuchnąć" do mózgu człowieka: przez oczy, może przez uszy? Okazało się, że najłatwiej dokonać tego za pośrednictwem sugestii z mózgowia, czyli przez zmysł słuchu. Tak właśnie powstały nagrania z olbrzymiego cyklu Hemi-sync. "Hemi" to skrót od "hemisfery", czyli półkul mózgowych, a "sync" oznacza synchronizację. Nagrania tego typu synchronizują bowiem obie półkule. Gdy badamy przeciętnego człowieka elektroencefalograficznie okazuje się, że zapisy z tych samych płatów kory mózgowej lewej i prawej półkuli mózgu są zupełnie do siebie niepodobne. Nie wie prawica, co czyni lewica i odwrotnie. Dlatego wszyscy mamy taki chaos w głowie. Nagrania typu Hemi-sync synchronizuj ą elektryczną aktywność mózgu, co powoduje, że człowiek z łatwości ą skupia uwagę na określonym przedmiocie, że jego myślenie zaczyna być jaśniejsze i autentycznie twórcze, a samopoczucie znacznie, ale to znacznie lepsze. Czy mamy w Polsce dostęp do takich nagrań? Nie tylko dostęp. Mamy również miejsce, gdzie opracowuje się takie kasety sterujące prądami czynnościowymi mózgu. Od strony technicznej są one zupełnie inne od nagrań z Instytutu Roberta Monroe, ale ich działanie jest podobne. Śmiem twierdzić, że nasze polskie nagrania są lepsze, ale być może to moja subiektywna ocena. Chociaż muszę powiedzieć, że osoby, które podczas zajęć w słuchalni korzystają na przemian z amerykańskich i polskich nagrań, raczej są skłonni przyznać mi rację i bardzo sobie chwalą nagrania w cyklu "Synchro Theta" z firmy "Athanor". Jaka jest Pana rola w tworzeniu tych nagrań? Jestem ich projektantem, a realizowane są one w specjalnie do tego celu wynajmowanym Studiu Eksperymentalnym Polskiego Radia. Wychodzę przy tym z założenia, że "aby napić się piwa, nie trzeba od razu kupować browaru". Znacznie taniej wynosi wypożyczenie na godziny studia, w którym mamy do czynienia z najznakomitszymi urządzeniami elektroakustycznymi na świecie. Prowadzi Pan również zajęcia, w czasie których uczestnicy wyginają metalowe łyżeczki. Na czym polega tajemnica zajęć? Tu znowu chodzi o to, aby przekonać ludzi biorących udział w ćwiczeniu, że posiadają zdolności parapsychiczne, jak również parafizyczne, i że są w stanie oddziaływać na przedmioty, zmieniając je pod względem fizycznym: mianowicie zmiękczając stalowe łyżeczki. Takimi zdolnościami popisywał się przed kamerami telewizyjnymi przez wiele lat w różnych krajach Izraelczyk Uri Geller. Również i my potrafimy to robić i to za pierwszym razem. Jeśli damy dorosłemu człowiekowi, będącemu w zwykłym stanie świadomości do ręki łyżeczkę i powiemy: "pocieraj tę łyżeczkę delikatnie palcami, a ona zmięknie i wygnie się". Podświadomie nie uwierzy w możliwość dokonania czegoś takiego. Technika prowadzenia zajęć polega więc na tym, żeby człowieka najpierw rozbawić. Kiedy człowiek jest rozbawiony, a jednocześnie uwagę ma skupioną na łyżeczce, którą pociera palcami, może tę łyżeczkę naprawdę zmiękczyć. Uri Geller występował w wielu krajach i po zakończeniu programu w telewizji gromady dzieci próbowały go naśladować, biegnąc do stołu i próbując pocierać łyżeczkę lub widelec. Co ciekawe, okazywało się, że stal w dziecięcych rękach mięknie i wygina się. Naukowcy nazwali te dzieci "mini - Gellerami". Tajemnica polega na tym, że dziecko nie ma oporów przed próbowaniem i dlatego mu się udaje. Natomiast człowiek dorosły z góry zakłada, że jest to niemożliwe i dlatego trzeba go najpierw rozbawić, tak jak rozbawione jest dziecko. Wtedy okazuje się, że wyginanie stalowych przedmiotów jest jednak możliwe. Te nasze zajęcia nazywamy po polsku "metalgniotki". Czym są Inicjacje Słowiańskie, których jest Pan pomysłodawcą i propagatorem? To również rodzaj parapsychicznego szkolenia, ale ukierunkowanego na przeszłość. Chodzi w nich o to, żeby spoglądać na ślady przeszłości nie oczami rozumu, lecz żeby wnikać w nie parapsychicznie i rekonstruować je w swojej wyobraźni. Przed laty odbyła się tego typu wycieczka do Grecji. Nazywała się "Wtajemniczenia Eleuzyńskie". Dotarliśmy do Eleusis i tam uczestnicy zasiedli na tych samych kamiennych ławach, na których dwa i pół tysiąca lat temu zasiadali Mistowie, czyli ludzie pragnący dostąpić wtajemniczenia. Nasi współcześni również doznawali podobnych przeżyć. Były to wtajemniczenia starożytne, ale rekonstruowane, przystosowane do możliwości współczesnego człowieka. Podobnie wyglądają Inicjacje Słowiańskie. Udajemy się do miejsca, gdzie szczególnie rozpowszechniony był kult religijny w czasach przedchrześcijańskich, np. na Łysą Górę w paśmie Gór Świętokrzyskich. Góra ta nazywa się teraz Święty Krzyż. Obok, na jednej z sąsiednich gór jest rezerwat, w którym niczego nie wolno ruszać pod groźbą kary. Jest to sanktuarium dawnych Słowian. Oglądamy to miejsce, podziwiamy kamienne zabytki z czasów przedchrześcijańskich, a potem po powrocie do pensjonatu, gdzie mieszkamy, wszyscy kładą się ze słuchawkami na uszach i rekonstruują sobie to, co działo się na szczycie tej świętej dla Słowian góry przed przeszło tysiącem lat. Czy techniki hipnozy, których Pan uczy mogą wspomagać parapsychiczne zdolności? Hipnoza, którą prowadzę w "Jupiterze" nastawiona jest przede wszystkim na stymulowanie zdolności parapsychicznych, jako że taki jest charakter szkoły. Uczę kursantów metod rozpoznawania zdolności zapadania w trans. Te zdolności można badać za pomocą urządzenia magnetycznego, które polski uczony z przełomu XIX i XX wieku Julian Ochorowicz nazwał hipnoskopem. W ciągu 30 przeszło lat wykonałem tysiące takich badań i proszę sobie wyobrazić hipnoskop nigdy mnie nie zawiódł. Jeśli hipnoskop orzekł, że zdolności do zapadania w trans są niewielkie, to przy próbie hipnotyzowania okazuje się, że rzeczywiście rezultaty są mierne. Jeśli hipnoskop orzeka, że badany ma takie zdolności, osoba ta zapada w głęboki trans przy pierwszej próbie hipnotyzowania. A w głębokim transie daje się uzyskiwać różne bardzo dziwne rezultaty, również parapsychiczne. Jakiego rodzaju są to rezultaty? Taka osoba może już przy pierwszej próbie hipnotyzowania nauczyć się otwierać oczy, nie wypadając z transu hipnotycznego. Może widzieć obrazy we wnętrzu szklanej kuli lub w magicznym zwierciadle, są to obrazy kolorowe, będące w ruchu, które mogą odpowiadać temu, co dzieje się w dużej odległości. A zatem bywa to jasnowidzenie w pełnym tego słowa znaczeniu. Osoby o wybitniejszych zdolnościach już podczas pierwszej próby hipnotyzowania, w obecności innych uczestników zaczynają pisać pismem automatycznym. To bardzo cenna zdolność parapsychiczna, ponieważ pismo automatyczne ujawnia treść podświadomości, a rozsądny człowiek powinien możliwie jak najdokładniej poznawać swoją własną podświadomość. Rozmawiał Paweł Znyk
  5. 4 punkty
    Powiem tak: to co robicie - Ejbert i Ismer - jest super. To forum nie jest jedynym, które odwiedzam, ale jedynym, na którym ktoś wreszcie pisze o runach inaczej niż słodziuśkie karcioszki i dobre runki na wszystko. Są też inne runiczne strony, gdzie można znaleźć właśnie te prawdziwe runy, ale są to fora tematyczne - runom poświęcone. Bardzo mi się podoba rozdzielenie tematu run od ezorun Może jest nas takich więcej?
  6. 4 punkty
    Prawdę rzekłeś synu - tak było. Cieszy mnie Twe nawrócenie A jeszcze bardziej będzie cieszyło, jak się zmobilizujesz na runicznym
  7. 4 punkty
    Walet pik: nie hodujesz. Ale coś ukrywasz podstępny Walecie
  8. 3 punkty
    W klubie możemy pisać głośno chodzi mi o to, byśmy się znali wiedzieli kto jest sympatykiem tej linii i wymieniali doświadczeniami w gronie. Klub to też jest forum i powiem, że wole palnąć coś głupiego w klubie niż na szerokich wodach forum
  9. 3 punkty
    Nie wiem jak pytam o tabletki to w kartach wychodza w 8 monetach
  10. 3 punkty
    łeeee, Koło Fortuny nie wiem, koło to koło, się kręci.. coś z tymi kaktusami masz do czynienia chyba.
  11. 3 punkty
    Lepienie bałwanów to bardzo wczesna forma sztuki ludowej. Bałwany istniały już w średniowieczu. Lepiono je wówczas niezwykle kunsztownie i pomysłowo. W okresie gdy środki ekspresji były ograniczone, śnieg stanowił darmowy, zrzucany z nieba materiał plastyczny. Niektóre tworzyli słynni artyści jak 19-letni Michał Anioł, u którego w 1494 r. władca Florencji zamówił śnieżną rzeźbę bałwana na dziedziniec rezydencji. Pierwsza pisemna wzmianka o bałwanku zapisana została w księdze z XVIII wieku. Słowo «Schneeman», pierwotnie ukazało się w języku niemieckim. Natomiast - Snowman - w obrazie pojawił się pierwszy raz w angielskich książkach dla dzieci. Pierwsze bałwanki wyglądały jak złe, dzikie potwory posiadające imponujące rozmiary. I to nie jest przypadek, ostre zimy z mrozami i bezwzględne śnieżyce przysparzały ludziom wiele kłopotów. Wierzono, że w pełni księżyca nie należy lepić bałwana, gdyż może to wywołać koszmary i lęki nocne. Dopiero w XIX wieku bałwanki stały się bardziej sympatyczne i niezastąpione na kartkach świątecznych, dzięki czemu z roku na stawały się coraz bardziej popularne. Na polskich wsiach, bałwany lepiono w pobliżu domu, bogato zdobiąc je przedmiotami codziennego użytku. Wszystkie elementy dołączone do bałwana posiadały mistyczny charakter. Na przykład marchwi nos miał przebłagać duchy, które odpowiadały za plony i płodność, nakrycie głowy (kapelusz, wiadro, garnek) symbolizował bogactwo i dostatek, natomiast oczy i guziki z węgielków przywoływały łagodną zimę. Miotła miała odstraszać złe moce. O śnieżnych bałwankach napisano wiele opowiadań i wierszy. Bałwan, grał główne role w pierwszych niemych filmach i stał się bohaterem zimowych fotografii. źródło tekstu i zdjęcia: Kultura i obyczaje XIX wieku. A mnie zachwycił ten bałwan, to jest misterna robota i jeszcze ten piesio - na smyczy i w kagańcu! To chyba jakaś Panna rękę do tego przyłożyła, bo figury odstawione są z precyzją, z detalami
  12. 3 punkty
    Jeśli chodzi o R.Bruce to dla pilnych i wytrwałych zamieszczam link do PDF, stary co prawda, bo tekst z 1990 r. i nauka poszła nieco już do przodu, ale myślę, że wart uwagi. Trening widzenia aury; R.Bruce
  13. 2 punkty
    Dziś będzie o tym jak myślenie boli u decydentów Allegro. Możecie spytać, co to ma wspólnego z bercikowymi przygodami z ezoteryką i w ogóle z samą ezoteryką - ano ma. To, że myślenie sprawia trudność - nie tylko ichnim decydentom - to jest jedna strona medalu, ale to, że ta chora polityka utrudnia ezofanom dostęp do lektur i akcesoriów to druga. I o tym właśnie chcę napisać. A właściwie nie ja, tylko Makrela, której wpis z dawnego bloga pozwoliłem sobie zamieścić, a której zdanie w pełni podzielam. I nie tylko ja - jest nas wielu. I niniejszym zawiadamiam alledzbany, że ezoteryka JEST KATEGORIĄ, którą ludziska wrzucają w wyszukiwarki. Takie czasy nastały i wypada się z tym pogodzić, a nie tkwić, jako te muły, w starych, zdezaktualizowanych schematach. Że ułatwienie dostępu do książek nas interesujących powinno leżeć w interesie każdego dobrego kupca. Że lektury ezoteryczne są istotną częścią rynku księgarskiego i wiele jest wydawnictw, które specjalizują się w tej tematyce, na czele z prężnie działającym Studiem Astropsychologii. Że słowo "ezoteryka" jest hasłem wywoławczym dla takich dziedzin jak parapsychologia, tarot, runy, wróżenie i wszelkie inne wyrocznie, astrologia, numerologia, uzdrawianie, bioterapia, radiestezja, medycyna niekonwencjonalna, UFO, magia, sny, duchy, spirytyzm, NLP, szeroko pojęta tematyka dotycząca energetyki czy rozwoju duchowego. To wszystko upchnięto w jakiś ciemny kąt, jakąś czarną d...ziurę. Bo ezoteryka nie może być kategorią... nie może, mimo iż tak wiele książek ezoterycznych mamy na rynku. Ja nie wiem pod wpływem czego ktoś tak zdecydował i nie obchodzi mnie to. Ja wiem, że osobiste poglądy (na przykład religijne) lub nałogi (na przykład używki) nie powinny wpływać na to, by nas, ezoteryków tak dyskryminować. Bo uważam to za dyskryminację i nie ja jeden. Znam nasze środowisko i wiem, że wielu, oj wielu, ma takie zdanie jak ja. Ten kto szuka wierszy znajdzie je w kategorii " literatura piękna" - bardzo łatwo. Ten kto szuka podręczników szkolnych znajdzie je w kategorii "podręczniki do szkół" - bardzo łatwo. Ten kto szuka czasopism czy komiksów - także je łatwo znajdzie, gdyż i one mają swoją kategorie. Literatura naukowa - a jakże, jest, łatwo dostępna. Nawet mapy mają swoją kategorię. Tylko ezoteryka nie ma swojej kategorii. Wszystkie te kategorie główne mają podopcje, tak żeby szybko i łatwo można było znaleźć to co kogo interesuje. Ezoteryka też je ma. Tylko że ezoteryki nie ma w kategoriach głównych. I o to właśnie chodzi, żeby przywrócić ją jako KATEGORIĘ. Tak, jak była przed "dobrą zmianą". I co ważne: jestem także przeciw promowaniu nieuczciwości i nierzetelności dzięki "unowocześnionemu" systemowi komentarzy. Allegro odebrało ludziom prawo dostępu do informacji, rzetelnej informacji o sprzedających. I myślę, że to balansuje na granicy z prawem a może jest i z nim niezgodne. Bo mamy prawo wiedzieć u kogo kupujemy, a inaczej jak przez komentarze nie da się w tej formie sprzedaży tego zrobić! A te komentarze się przed kupującymi ukrywa. Czyżby ubocznym zajęciem serwisu było zdejmowanie klątw lub wręcz oczyszczanie karmy, dzięki neutralizacji komentarzy starszych niż rok? I tak sobie myślę, że jeśli ktoś w ten sposób "pracuje" to powinien czym prędzej zostać klientem urzędu pracy, bo nie nadaje się na swoje stanowisko. Howk! A poniżej inspirujący mnie wpis z makrelowego bloga: Allegro: Tylnym frontem do klienta - autor : Makrela - 2017-12-27 Nie lubię już Allegro od dawna, od chwili kiedy jakiś ciemniak wsadził kategorię książek "Ezoteryka", która była kategorią odrębną, do sekcji "Poradniki i albumy". Oczywista, że z racji zainteresowań tematyką ezoteryczną kupuję tego typu książki i szlag mnie trafia, jeśli nie mogę szybko znaleźć tego czego szukam w kategorii do tej tematyki należącej. I tak się zastanawiam, kto podejmuje takie decyzje i na jakiej podstawie. W końcu taki duży serwis powinien zatrudniać ludzi obiektywnych i kompetentnych, zaznajomionych z tym co wykonują i o czym decydują a nie jakichś osobników rodem z ciemnogrodu, kierujących się wełnianym subiektywizmem. Bo "ezoteryka magia, UFO nie może być kategorią, gdyż nie ma takiej kategorii w literaturze ani w nauce, i niewielu ludzi wie, co to jest ezoteryka i trudno im znaleźć interesującą ich lekturę" sic! - taką odpowiedź otrzymałam na pytanie czemu zepchnięto książki o tematyce ezoterycznej w czeluście poradników. Przedtem jak się weszło w kategorię "Książki i komiksy" to rozwijało się menu, gdzie "Ezoteryka, magia, UFO" było kategorią z własnymi podkategoriami i nie trzeba było - tak jak teraz - głowić się, gdzie trzeba szukać książek ezoterycznych. Jasne, że kto wie, ten sobie znajdzie ale ten kto nie wie może zgłupieć. To jest cholernie zniechęcające i antyzakupowe. Jest takie takie hasło: "frontem do klienta", ale w przypadku Allegro zastanawiam się, który to jest front, bo wygląda na to, że to od dupy strony... No a potem było już coraz gorzej, co i raz wprowadzano jakieś "ulepszenia" i jak już doszło do zaprzestania wysyłania subskrypcji na @ oraz promowania złodziei nowym systemem komentarzy to całkiem zrezygnowałam z kupowania tamże. Piszę o tym i u nas na forumowym blogu, żebyście uważali i nie dali się nabrać tak jak ja, bo teraz nawet nie da się sprawdzić komu można zaufać a kto jest nieuczciwy - komentarze ważne są tylko rok i potem zaczyna się znów z czystym kontem. To taka "szansa" - miłosierdzie dla recydywistów, a niektórych i tak tolerują i promują, nawet z mnóstwem negatywów. Najbardziej dałam się nabrać kupując książki ezo z konta tezeusz_pl vel mysza jakaś tam (ma tam dwa konta i do tego księgarnię stacjonarną w Warszawie) - 100 razy się zastanówcie zanim raz coś kupicie u tego cwaniaka i innych jemu podobnych. Sprawa oczywiście nie dotyczy tylko książek i akcesoriów ezoterycznych (a podobno i usługi ezoteryczne są na Allegro traktowane jak nieudane dziecko Baby Jagi), lecz wszystkich aukcji, gdzie nie można sprawdzić wiarygodności sprzedawców od początku ich działalności w tym serwisie. Zaiste, autor takich projektów powinien być nominowany do nagrody Ciemnej Pały, promującej głupotę i absurdalne pomysły. Pomijam już fakt, że komuś nie starczyło inwencji jaką ikonką oznaczyć komentarze neutralne - teraz mamy tylko tak lub nie i oczywiście łapki w górę lub w dół. Chyba pokolenie gimbazjum rozpoczęło karierę zawodową...
  14. 2 punkty
    Bercik, nie ma tak. Będziemy ciągnąć losy, na kogo wypadnie na tego bęc! A tak na marginesie - klubowicze mogą mieć dostęp do "tajnych informacji" czyli takich, które są omawiane w gronie bardziej zaawansowanych zainteresowanych, czytać je może każdy lub nie, to zależy od ustawienia klubu przez lidera i tym się to różni od postów na forum.
  15. 2 punkty
    Bercik, ty po prostu leniwy jesteś. Ale nikt nie wymaga abyś codziennie przesiadywał w klubie, możesz go nawiedzać jak cię najdzie ochota Bądź mężczyzną odważnym i jako pierwszy wypróbuj jak to działa Obiecuję, że się zapiszę
  16. 2 punkty
    Jest nas więcej - dołączam może utworzymy klub... Ejbert?... co ty na to?
  17. 2 punkty
    Tabletki 8 monet 8 mieczy albo wisielec prezerwatywa 5 pucharow pęknięta prezerwatywa Hahaha Brak antykoncepcji as denarów as pucharow ale to moja własna interpretacja Mnie Diabeł nie raz pokazla seks ..bardzo namiętny z różnymi zabawami a razem z Kochankam to na sto procen seks, w ktorym jest i czułość oraz ostra jazda
  18. 2 punkty
    Odezwą się na pewno, ale 7 Denarów i Gwiazda zdecydowanie oddalają w czasie. 6 Buław wieńczy rozkład, co mówi o Twojej wielkiej radości i zwycięstwie. Trzymam kciuki
  19. 2 punkty
    No też prezentem nie jestem - nie mam w tym sensie iluzyj: jestem histeryczka zupełnie nie do zniesienia, no i zaburzenie mam affektywne, czyli emocjonalne. Życie że mną jest bardzo nieproste. Kocham go, on o mnie dba i troszczy, no ale razem jesteśmy problematyczni
  20. 2 punkty
    Tak, mi się wydaje, że jest szansa, że z czasem odezwą się i zaproszę na rozmowę, ale na wynik i ewentualne zatrudnienie trzeba będzie czekać - na przedłużenie sprawy tu wskazują i Koło, i 7 monet 7 monet, jednak, jest lepsza, niż w ogóle bez monet w takiej kwestii, no a 6 bulaw może wskazywać na to, że w końcu się uda
  21. 2 punkty
    Odezwą się. Dobre karty wyszły i pokazują szansę na rozmowę o pracę
  22. 2 punkty
    Ładne karty Ci wyszły Uczuciowo i związkowo się szykuje Aktywny czas. Inicjatywa wyjdzie ze strony kobiety Miejsce spotkania - wśród ludzi, pasuje mi galeria handlowa. Kim może być ten człowiek? 9 pucharów, 4 monety, słońce XIX, król buław - brunet, zdecydowany charakter, aktywny, często w podróżach, Osoba zarządzająca pieniędzmi - bankowość, ubezpieczenia,. Pan z dzieckiem, albo człowiek młodszy od Ciebie, wesoła osobowość, posiadający dużo zainteresowań.
  23. 2 punkty
    Według mnie jest szansa, ale tak jak piszesz - będziesz musiała chwilę poczekać
  24. 2 punkty
    BHP stosowania olejków eterycznych Olejki są silnymi, stężonymi preparatami i należy je stosować w zalecanych dawkach. Przed rozpoczęciem kuracji OE wskazane jest zasięgnięcie porady fachowca, czy dany olejek nie wchodzi w reakcję z przyjmowanymi lekami (choćby z aspiryną) lub czy nie jest potencjalnym alergenem. Takich informacji powinien udzielić aromaterapeuta, ale jak wiadomo tych ci u nas jak na lekarstwo, jednak podstawowymi informacjami nt. leków roślinnych powinien dysponować farmaceuta lub lekarz. Wszystkie olejki eteryczne mają bardzo silne oddziaływanie. Niektóre mogą powodować podrażnienia i reakcje uczuleniowe. Dlatego zawsze trzeba sprawdzić, czy dany olejek eteryczny a także olej bazowy i olej dodatkowy nie spowodują reakcji alergicznej i jest to bezwzględny wymóg dla alergików. Także przy kuracji osób opóźnionych w rozwoju, starszych, niezrównoważonych psychicznie i dzieci należy wykonać testy zgodności. Można to zrobić tak: nanieść kropelkę olejku (ew. najpierw samego oleju bazowego bo i na niego można mieć uczulenie) na wewnętrzną stronę nadgarstka lub za uchem i odczekać dobę. Jeśli nie będzie reakcji skórnej można OE użyć. Poza kilkoma wyjątkami nie stosuje się olejków w stanie nierozcieńczonym, bo mogą podrażniać skórę, są to szczególnie OE: laurowy, miętowy, cynamonowy, goździkowy, oregano, tymiankowy, cząbru, sosnowy. Niektóre OE są fotouczulające i nie powinny być stosowane w czasie wzmożonej ekspozycji na słońce, szcz. latem. Są to: m.in.: anyż, arcydzięgiel, marchew i wszystkie olejki cytrusowe: bergamotka, pomarańcza, mandarynka, cytryna, grapefruit. Doustnie można przyjmować olejki tylko ściśle wg zaleceń specjalisty, a OE muszą być klasy terapeutycznej - są to olejki czyste, bez jakichkolwiek domieszek, najwyższej jakości. Jednak nawet jeśli dystrybutor napisze, że jego olejek jest "CPTG" "terapeutic grade" itp. to o ile nie jest to potwierdzone przez atesty i rekomendacje odpowiednich instytucji nie należy mu wierzyć na słowo. Przedawkowanie lub połknięcie przez nieuwagę: należy natychmiast przyjąć kilka łyżek spożywczego oleju roślinnego, jakiegokolwiek, jaki mamy w kuchni. To powinno złagodzić efekty poparzenia śluzówki żołądka, ale w każdym wypadku należy udać się do lekarza, który oceni stan zagrożenia, bowiem przy połknięciu dużej dawki OE można się również zatruć. Kobiety w ciąży, karmiące i małe dzieci powinny ostrożnie przyjmować OE, dzieci w mniejszych dawkach niż dorośli. Można stosować tylko te olejki, które nie powodują żadnego ryzyka - a tylko nieliczne są uznane za bezpieczne dla płodu i matki. A w pierwszym trymestrze ciąży nie powinno się stosować terapeutycznie (leczniczo) żadnych olejków. Fakt faktem, że są to zalecenia typu profilaktycznego, nie poparte badaniami naukowymi, gdyż nikt nie robił badań na kobietach w ciąży ani na niemowlętach. Szkodliwe dla kobiet ciężarnych i karmiących mogą być chemotypy niektórych OE, np. olejki bogate w cetony, które w większych dawkach są neurotoksyczne; fenole - zawierające cząsteczki p. zapalne, np. karwakrol, tymol (oregano, tymianek z tymolem; estry (bazylia, estragon). Niektórych OE nie wolno im w ogóle stosować, np. OE które zawierają substancje powodujące skurcze i krwawienia menstruacyjne, a więc mogą doprowadzić do poronienia, OE mogą również powodować zaburzenia w procesie rozwoju płodu. Absolutnie zabronione jest doustne przyjmowane takich OE oraz niewskazane jest przyjmowane ich przez skórę - masaże, wcieranie a także przez inhalacje. Można stosować bezpieczne olejki w kominkach w celach relaksacyjnych. Rozpylanie OE w powietrzu może zaszkodzić małemu dziecku - bywa, że przedłużone wdychanie rozpylonych olejków powoduje u dziecka skurcze oskrzelowe. Jeśli wskazane jest użycie OE to lepiej zastosować inhalację (kominek) lub aplikację na skórę nadgarstka w odpowiedniej dla dziecka dawce. Przechowywanie: OE zazwyczaj utleniają się pod wpływem ciepła i światła, dlatego najlepiej jest przechowywać je w lodówce, szczelnie zamknięte, te zalecenie szczególnie dotyczy olejków cytrusowych i z drzew iglastych (sosnowy, świerkowy, jodłowy) Buteleczka powinna stać pionowo, aby zawartość nie miała styczności z plastikową zakrętką. OE zazwyczaj mają termin ważności 2 lata, a te najlepszej jakości można przechowywać kilka lat o ile nie są zmieszane z inną substancją. Kuracja olejkami: OE wpływają na objawy chorobowe, na same choroby i na ogólny stan organizmu. Ważny przy kuracji OE jest higieniczny, regularny i zdrowy tryb życia, gdyż brud, syf, niezdrowe odżywianie, używki znacznie wydłużają czas trwania kuracji i w znacznej mierze niwelują efekty leczenia. OE nie powinny być jedynym stosowanym lekarstwem - olejki nie czynią cudów i nie należy oczekiwać, że nas "uzdrowią", jednak mają duży wpływ na proces zdrowienia i mogą znacząco wspomóc każdą formę terapii. Dobrze byłoby poinformować lekarza o zamiarze włączenia ich w proces leczenia, gdyż kompetentny lekarz poinformuje nas o ew. interakcjach i przeciwwskazaniach do ich stosowania przy konkretnej chorobie i / lub zaleconych przez niego lekach. Czas trwania kuracji OE zależy od wielu czynników, a szcz. od czasu trwania i stopnia zaawansowania choroby, którą chcemy nimi leczyć. Wpływ mają również wiek i waga, ogólny stan zdrowia i wrażliwość na własności biochemiczne olejków. Na ogół im szybciej zastosujemy olejek tym jest większa szansa, że kuracja będzie krótsza i skuteczna. Przyjmuje się, że np. przy ostrym stanie zapalnym leczenie nie powinno być dłuższe niż tydzień, tu można zastosować silniejsze dawki, ale ostrożnie, by nie przesadzić. Przy chorobach chronicznych kuracja może trwać odpowiednio dłużej, np. kilka tygodni a dawki powinny być mniejsze niż standardowe. Oczywiście mówimy tu o kuracji a nie o doraźnej pomocy, jak np. kąpiel relaksacyjna, uspokojenie wzburzonych nerwów czy zastosowanie w sypialni źródło: tekst opracowany wspólnie z Ismer na podstawie literatury fachowej i własnych doświadczeń.
  25. 2 punkty
    Olejkowe oszustwa czyli fałszowanie OE - atesty, normy i ceny Ogromne zapotrzebowanie na substancje zapachowe i związane z tym olejki eteryczne spowodowało, że powstało mnóstwo syntetycznych substancji zapachowych, którymi zastępuje się drogie składniki naturalne. Jednak żadne syntetyki nie są w stanie odtworzyć terapeutycznych wartości naturalnego olejku uzyskanego bezpośrednio z naturalnego procesu destylacji. Kupując olejki lub ich mieszaniny należy zwracać uwagę na wiarygodność dostawcy i orientować się w proporcjach cenowych. Tanie olejki zawsze powinny budzić podejrzenia. Cena olejku przekłada się na jego jakość, co automatycznie nie znaczy, że drogie olejki są jakościowo zawsze bez zarzutu - tu też zdarzają się przekręty, jednak nie kupimy naturalnego olejku eterycznego dobrej jakości terapeutycznej za 10 zł. Poza tym cena OE zależy również od gatunku rośliny i kraju w którym rosła, części użytych do wyekstrahowania olejku, metody pozyskania OE, popularności występowania rośliny (niektóre nielicznie występują i / lub są zbierane z dzikich stanowisk) a także od tego czy rośliny pochodzą z plantacji ekologicznych, które są droższe w utrzymaniu. Do tego dochodzi ilość olejków produkowanych przez destylarnie: są destylarnie - fabryki, które mogą pozwolić sobie na rabaty i upusty i są małe destylarnie, których ceny są stałe. Na etapie krajowym cena olejków zależy od ilości zamawianych przez dystrybutora (konfekcjonera): im więcej on kupuje, tym otrzymuje większe rabaty. Przykładowo Pollena Aroma (dziś dr. Beta) kupując 1000 beczek danego olejku zapłaci za niego mniej niż jakiś lokalny, mały zakład, który kupi 10 beczek. I to też przekłada się na cenę produktu końcowego. A jeszcze jeśli mały będzie jakimś cudem uczciwy i nie będzie olejków chrzcił, to jego produkt będzie jeszcze droższy. Z drugiej strony niektórzy producenci / dystrybutorzy jadąc na fali pt. "drogie = dobre" dyktują ceny sufitowe, które sugerują, że skoro ich produkt jest tak pioruńsko drogi to musi być najlepszej jakości - a nie zawsze tak jest. Stąd też przy doborze dostawców olejków należy wybierać tych, którzy dają gwarancję zgodności z normami FarmakopeiPolskiej (F.P.), Brytyjskiej (B.P.) czy Europejskiej Farmakopei. Powinny też mieć atest Instytutu Leków, norm IFRA, E.O.A czy FEMA lub choćby atest PZH (w ostateczności normę branżową). Jeśli na opakowaniu i/lub ulotce nie jest to napisane, to taki olejek jest terapeutycznie bezwartościowy i nie wolno go stosować do celów medycznych. PZH uznaje za produkty nadające się do aromatoterapii te, które oznacza certyfikatem HŻ (wyroby dopuszczone do kontaktu z żywnością); to są atesty na różne wyroby nie zagrażające zdrowiu człowieka, także na tzw. "bezpieczną chemię", która dopuszczona jest np. do mycia powierzchni mających kontakt z żywnością. Jeśli napisane jest HK (atest higieny komunalnej) znaczy to, że jest to świadectwo dla "artykułu gospodarczego", np. rury wentylacyjnej, środków czystości, butelki PET czy styropianu, które podczas stosowania zgodnego z zaleceniami producenta, nie wpływają negatywnie na zdrowie i środowisko. Natomiast normy ISO którymi chętnie szermują niektórzy dystrybutorzy nie świadczą o jakości produktu ani o jego walorach terapeutycznych, gdyż dotyczą one zarządzania jakością i zasobami lub tylko określają wymagania dotyczące bezpieczeństwa i jakości żywności. Certyfikaty te stosunkowo łatwo jest "zakupić" a potem... no cóż, używa się jako świadectwa, że spełnia się te normy, nawet jeśli się ich tak nie za bardzo spełnia.... Jednak i te olejki, które są dopuszczone w kosmetyce i aromatoterapii należy sprawdzić czy są w 100% naturalnymi olejkami: bez konserwantów, nie "wzbogacone" wypełniaczami, rozcieńczalnikami, syntetykami czy innymi dodatkami chemicznymi. Co prawda nie da się tego zrobić bez specjalistycznego sprzętu, ale można poprosić dystrybutora o specyfikację - jeśli nie ma on nic na sumieniu, to nie powinien robić problemu - ta papierki nie są objęte tajemnicą spowiedzi Pół biedy jeśli olejek zafałszuje się naturalnymi substancjami np. geraniolem, limonenem, eugenolem (robi się tak by przypominały lub wzmacniały zapach oryginalny) albo dodaje się jakiś inny olej roślinny w celu ich rozmnożenia. Gorzej, jeśli olejek jest wzbogacony szkodliwą dla zdrowia chemią. Nie zawsze jest tak, że krajowy konfekcjoner oszukuje - to się może zdarzyć na każdym etapie dystrybucji, także u bezpośredniego producenta. Dr. Różański: Ostatnio chciałem wprowadzić do preparatów dla ludzi i zwierząt olejek różany, ale zrezygnowałem z tego, bowiem ani jeden dostępny na rynku polskim nie spełniał wymogów farmakopealnych; wszystkie były rozcieńczone alkoholem benzylowym, parafiną i zawierały domieszkę olejku geraniowego i cytronelowego. Dwa spośród badanych zawierały aldehyd benzoesowy oraz stanowiły mieszaninę pojedynczych estrów, terpenów i ketonów (kompozycja zapachowa, choć producent gwarantował naturalność produktu). Smutne to, bowiem olejki są drogie i wiele osób wiąże z nimi duże nadzieje terapeutyczne, tymczasem stanowią one często sztuczną kompozycję zapachową, rozcieńczoną, nie mającą nic wspólnego z naturalnym olejkiem eterycznym. Gdy wkurzony zrobiłem awanturę dostawcom, przysłali prawdziwe papiery, z których wynikało, że więcej tam rozpuszczalników i “stabilizatorów” niż samego olejku. Olejek 96-98% stawał się tak naprawdę 45-60%." Jak widać w dzisiejszych czasach nie ma lekko, bo tak naprawdę nigdy nie mamy pewności CO znajduje się w buteleczce z napisem "czysty naturalny olejek eteryczny". Ale tak czy inaczej szanujący się (i klientów) dostawca powinien umieścić na opakowaniu lub ulotce informację z: - nazwą łacińską i / lub botaniczną rośliny, z której wydestylowano olejek, kraj pochodzenia (ponieważ podgatunki pochodzące z tej samej rodziny mają inne chemotypy, a na jakość i % zawartość substancji eterycznych w tej samej roślinie mają wpływ miejsce i warunki uprawy) - sposób pozyskania olejku - część rośliny, z której uzyskano olejek, - dobrze by było, gdyby znalazła się informacja, czy roślina pochodzi z upraw ekologicznych. Kiedyś to nie było potrzebne, dziś jednak jest to już bardzo ważne, ponieważ pestycydy i wszelkie środki owadobójcze, chwastobójcze, grzybobójcze, nawozy sztuczne itd. nie "neutralizują się" tak jak nam to wmawiają ich producenci ale wraz z substancjami eterycznymi przechodzą do olejków. Jeśli producent / dystrybutor stosuje jakiekolwiek "dodatki" to także powinien o tym poinformować. Pamiętajmy, że olejki złej jakości i / lub fałszowane mogą powodować alergie, podrażnienia lub choroby skóry a zastosowane wewnętrznie (lub i zewnętrznie ale bez umiaru) - mogą zagrozić naszemu zdrowiu a nawet życiu. Lepiej kupić droższy olejek ale pewny, niż tanie niebezpieczne byle co. Tańsze olejki można stosować do szorowania i dezynfekcji WC, płukania prania czy odświeżania powietrza, ale do zastosowań leczniczych lepiej jest szarpnąć się na jakość. Olejki są bardzo wydajne, jedna buteleczka starcza na długo, mają też przynajmniej dwuletni okres gwarancji (wg wytyczonych norm, lecz dobry olejek może stać dużo dłużej) Poniżej przykład rzetelnego podejścia informacyjnego producenta wyrobów zawierających OE: "Użyte w naszych produktach naturalne olejki eteryczne mają atest PZH nr HŻ/05458/01 oraz certyfikat zgodności ze standardami IFRA oraz przeszły pozytywne badania aplikacyjne przeprowadzone w AM w Łodzi i poświadczone przez kierownika Katedry Chemii Medycznej prf. dr. hab. Ryszarda Glinkę oraz zostały wpisane do rejestru Kosmetyków prowadzonego przez Instytut Medycyny Pracy. Posiadają farmakopeę Ph.Eur.5, DAB10, EB6. Ponadto posiadają aktualne analizy laboratoryjne." Na koniec przykładowe ceny (zaokrąglone do pełnych złotówek), oczywiście bez oceniania jakości, bo tego bez laboratorium i odczynników nie jesteśmy stanie zrobić, pozostaje nam tylko ocena subiektywna i niemiarodajna organoleptyczna. Olejek pomarańczowy (Citrus Aurantium Dulcis Oil lub Citrus Sinensis Oil), standard to buteleczka o pojemności 10 ml. Ceny bezpośrednio u producentów / dystrybutorów lub w sklepach (2017 r.) Etja: 6 zł, Avicenna 5 zł (7 ml) Kej 5 zł dr. Beta 9 zł (9 ml) Vera-Nord 11 zł (7 ml) Botanika 5 - 8 zł Damai 26 zł Swati Ajurweda 30 zł (w sklepie) Taoasis czerwona pomarańcza: 32 zł Włochy, pomarańcza Meksyk 22 zł doTERRA "dzika pomarańcza" 85 zł (15 ml) Young Living u pośredników: 85 zł - 105 zł a bezpośrednio na stronie: ok. 60 zł (15 ml) Florihana 17 zł za 15 gram. źródło: tekst opracowany wspólnie z Ismer na podstawie literatury fachowej i własnych doświadczeń.
×