Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'koty'.

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • NASZE FORUM
    • Sprawy porządkowe
    • Z życia Forum
  • EZO CAFÈ
    • Strefa Relaksu
    • EzoTube
    • Bazarek ezoteryczny
  • USŁUGI
    • Wróżby
    • Astrologia i numerologia
    • Sny
    • Szukam pomocy / Oferuję pomoc
  • WRÓŻBY, WYROCZNIE i PRZEPOWIEDNIE
    • Runy
    • Karty Klasyczne
    • Tarot
    • Pozostałe Karty
    • Inne wyrocznie i przepowiednie
  • ASTROLOGIA, HOROSKOPY, NUMEROLOGIA
    • Astrologia
    • Horoskopy
    • Horoskop urodzinowy
    • Numerologia
  • ZDROWIE, UZDRAWIANIE i MEDYCYNA NATURALNA
    • Lecznicze właściwości ziół, roślin, kamieni i olejków
    • Uzdrawianie za pomocą energii i metod naturalnych
    • Porady
  • ENERGETYKA
    • Ogólnie o energetyce
    • Postrzeganie pozazmysłowe i zdolności paranormalne
    • Rzeczy niewyjaśnione
  • SEN i ŚNIENIE
    • Sennik oraz symbole senne
    • OOBE i LD
    • Tajniki śnienia
  • MAGIA i OKULTYZM
    • Magia i systemy magiczne
    • Spirytyzm
    • Magia żywiołów i natury
    • Porady magiczne
  • DUCHOWOŚĆ, FILOZOFIE, RELIGIE i WIERZENIA
    • Rozwój Duchowy
    • Potęga umysłu
    • Religie i wierzenia
    • Ezoteryka
  • HYDEPARK
    • S.O.S.
    • Na różne tematy
    • Kącik sztuki i twórczości
    • Znaczenie imion
  • Runen Club's Runiczne pogaduszki
  • Runen Club's Linkownia, literatura, plotki o bogach, obyczaje i inne ciekawostki
  • Runen Club's Nasze Runy i dywinacja
  • Syreni Gród's Nasze miejsca: kawiarenki, knajpki, kluby, puby...
  • RIDER WAITE Club's Nasze Karty i dywinacja
  • RIDER WAITE Club's Tarotowe pogaduszki
  • RIDER WAITE Club's Linkownia, literatura, plotki o RIDER WAITE TAROT i inne ciekawostki...
  • Drzwi w inne wymiary's Ogólnie

Blogs

  • Archiwum blogów
  • AROMATERAPIA
  • Bercikowe przygody z ezoteryką i nie tylko
  • Runen Club's Runy i my

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Found 25 results

  1. Olusiaaa07

    cztery koty

    Śniło mi się dzisiejszej nocy, że w jakimś mieszkaniu (które chyba było moje, ale nie znam go) pojawiły się cztery koty. Kocica z trzema nie takimi bardzo młodymi kotami. Wszystkie były w jasnych barwach, bardzo nie ufne, ale udało mi się je trochę oswoić. Mama powiedziała, że możemy je wszystkie zatrzymać. Później udałyśmy się jakby do przytułku dla zwierząt gdzie było pełno psów, jeden szczególnie się do mnie przymilał, ale ja przyszłam tam z myślą o przygarnięciu kolejnego kota. Niestety wszystkie ode mnie uciekały, za to od psów nie mogłam się odgonić. Co to może oznaczać?
  2. Thiramone

    Dwa koty, dom

    Witam Kilka dni temu miałam pewien dość krótki sen. Śniło mi się że jestem w domu z mamą i moim kotem. Kot siedział blisko mamy. Jednak kilka sekund później kątem oka zobaczyłam coś siedzącego na szafce i przyglądającego mi się. Był to kot. Z lekkim zdziwieniem spojrzałam znowu w stronę mamy i... mój kot siedział tam tak samo jak wcześniej. W moim mieszkaniu znajdowały się 2 koty (choć posiadam tylko jednego) praktycznie identyczne, z tym że ten na szafce miał w kilku miejscach zdartą skórę i był agresywny, za to ten siedzący z boku mamy - zadbany i spokojny. 'brzydszy' kot zeskoczył z szafki i zaatakował drugiego, więc chwyciłam tego agresywnego i wyrzuciłam za drzwi. Mógłby mi ktoś pomóc zinterpretować ten sen? Z góry dziękuję.
  3. szopenn

    Dwa sny z kotami

    Witam miałem dwa sny z kotami co po przeczytaniu sennika lekko mnie zaniepokoiło. 1. Schodzę po krętych schodach, zajmuję się sobą nic nadzwyczajnego kiedy nagle przyczepił się do mnie szarobury kot. Starałem się nie zwracać na niego uwagi ale mimo tego on ewidentnie przygotowywał się żeby mnie zaatakować. Chwilę później wskoczył mi na rękę i zaczął ją drapać, gryźć, próbowałem go odgonić ale on cały czas wracał(przed atakiem na chwilę się wycofywał, okrążał mnie i znów to samo), po ataku spojrzałem na swoją prawą dłoń żeby sprawdzić czy nie zostanie po tym blizna dojrzałem tylko lekki ślad podrapania po tym nieznacznie dłuższą chwilę później znowu mnie zaatakował. Na końcu wydaje mi się, że pozbyłem się go na dobre ale nie pamiętam czy tak na pewno było. 2. Kilka dni później przyśniło mi się, że wybieram się na uczelnię swoją zwyczajną poranną drogą w stronę tunelu tyle, że był wieczór/ciemno nagle w moją stronę zaczęły szybko biec młode, czarne kotki, starałem się żeby nie przekroczyć drogi, którą przebiegły(nie zwracały na mnie uwagi). Kiedy już minąłem miejsce, z którego wychodzą wróciłem się i kucnąłem patrząc na nie, nie pamiętam dokładnie jak to było, ale specjalnie zwróciłem uwagę jednego z nich na siebie i zwabiłem żeby podszedł bliżej, po czym zacząłem go głaskać(podświadomie pamiętając o tym, że kot jest złym symbolem). Kotkowi najwyraźniej podobało się to, że go głaszczę. W pewnym momencie mocno go chwyciłem i zacząłem bić myślę, że chciałem go wykończyć(taki był mój zamiar od początku) bijąc tego kota pamiętałem o tym, że jest złym symbolem. Wydaje mi się, że miałem pewną awersję do kotów po poprzednim śnie. Zastanawia mnie co to może oznaczać, proszę o interpretację. Edycja Heh, śmieszne bo w moim życiu pojawiła się dziewczyna(nawiązuję do symbolu kota), która naprawdę mi się podoba i wydaje mi się, że próbowała dać mi szansę (w romantycznym sensie) ale borykam się z tym czy ona naprawdę czegoś chce czy to może być coś innego, mam dziwne przeczucie być może bezpodstawne. To przeczucie wzięło się stąd, że raczej nie jestem w jej typie i jakoś specjalnie jej nie zaimponowałem, wcześniej nie wydawała się być jakoś chętna a teraz nagle coś wisi w powietrzu chociaż może jednak nie, ciężko mi zrozumieć kobiety.
  4. Witam! Mam sen do rozpracowania;) Nie wiadomo skąd znalazłam się w ogródku mojej babci, obok szklarni siedział mały, szary kotek, chciałam do niego podejść ale atakowały mnie pszczoły albo osy, (nie byłam w stanie zobaczyć do końca co to jest) ale atakowały mnie niegroźnie bo mnie nie gryzły, kiedy juz doszłam do tego kota, on bardzo sie mnie bał, uciekł, ale za chwilę zaczął powoli do mnie podchodzić, az mogłam go pogłaskać. Kotek nagle złapał jedną pszczołę lub osę i przygniótł ją łapą, ja wzięłam go na ręce i niosłam do domu... i się obudziłam:) z góry dziękuję za pomoc:)
  5. Jechałam do babci. Niestety gdy tam dotarłam to poważnie powadziłam się z mamą i uciekłam. Wsiałam do jakiegoś pociągu. Było tam dużo ludzi. Oraz kanary [ Ci co sprawdzają bilety dla tych mniej kumatych xD A jeśli się nie mylę to kanar we francuskim oznacza kaczkę xD] Nie wiem czemu ale wszyscy dziwnie się na mnie patrzyli. Czułam się dziwnie. Gdy chciałam wyciągnąć coś z torby dostrzegłam, że obok mnie leży mała paczka. I to dla mnie. Otwarłam ją a w środku znajdowała się kartka z życzeniami i to po niemiecku. A w wewnątrz był znak nazistów. [ WOW XD] Cóż... schowałam to. Dojechałam do wielkiego domu. Chociaż wyglądał jak muzeum. Na zewnątrz wyglądało jak przed burzą. Wtedy przyjechała mama z wujkiem, karząc mi wracać. Nie miałam wyjście. Poszłam na ugodę. Chociaż przyznam, że w drodze powrotnej płakałam i klęłam pod nosem na matkę. Wujek chcąc poprawić nastrój powiedział "Była burza, ale jak dziki uciekały to nie jest dobrze" [To zapamiętałam] Jak wreszcie dotarliśmy padało. Ale jakimś dziwnym deszczem. Mama dała mi parasolkę. Lecz ja nie chciałam, jak zawsze. Dopiero wtedy mi uświadomiła, że ten deszcze jest radioaktywny. Przechodziliśmy obom przystanku i spotkałam Haru [ Klaudie] Chwilę pogadałyśmy. Tymczasem moje matka sobie gdzieś poszła. Następnego dnia nie było lekcji. Aczkolwiek i tka poszliśmy do szkoły. Po drodze spotkałam kobietę, która stała w tym straszliwym deszczu. Pomogłam jej i zaprowadziłam do najbliższej klatki schodowej. Dostrzegłam też małego kotka. Chcąc by podszedł nalałam mleka do jakieś miski i położyłam przy zadaszonej części klatki schodowej. Gdy kotek podszedł złapałam go. Gdy weszłyśmy do środka budynku byli tam ludzie co zajęli się kotkiem i poranioną od deszczu kobietą. W jednym z pokoi było mnóstwo kotków. Każdy zawinięty w koc a przy nim jedzenie. Potem poszłam do szkoły. Nie było dużo ludzi. Wręcz przeciwnie. Chociaż mi to nie przeszkadzało. Wtedy też okazało się, że do klasy dołączyło dwóch chłopców. Wszystko było cacy. Oglądaliśmy też film, a raczej bajkę. [Tak jak by kontynuacja bajki "Król lew"] Parę godzin po tym w dwóch nowicjuszach obudziła się rządzą krwi. Zaatakowali nas lecz ich odpędziliśmy. Jednak czułam , że powinnam ich złapać a nie dać uciec. Chociaż klasa najpierw protestowała, zgodziła się. Wszystko to było straszne. My za nimi a oni na nas. Wtedy okazało się, że niektórzy z uczniów przemienili się w bezmyślnych ghuli. Atakowali nas. Podczas dość długiej "bitwy" jeden z chłopaków zamknął najstarszego wampira w szatni. [ Tak w oknach są kraty xD] W tym samym czasie zaatakowali mnie ghule będący za rozkazach ostatniego wolnego wampira. Kopałam ich, gryzłam ale byłam słaba. Wtedy ktoś odciął im głowy. Nie wiem kim była osoba, nie znałam go. Kazał mi iść do sali na przeciwko. Lecz nie miałam kluczy. Na szczęście Łukasik dał mi je. Podbiegłam, otwarłam, ale w tym samym czasie od tyłu złapał mnie wampir. Nie było to łatwe lecz wepchnęłam go do sali i zamknęłam drzwi. Uciekłam do sali 21 na ostatnim piętrze. [ sala matematyczna] Lecz znów bez kluczy. Podeszła Kornelia i otwarła drzwi. Czułam się w miarę bezpiecznie. Wtedy pan Sewera powiedział "Było dużo błędów ortograficznych, ale przemowa napisana doskonale" Byłabym wdzięczna za interpretacje!!
  6. Witam wszystkich ponownie. Nie wiem czy może mieć to jakieś znaczenie, ale ostatnio z powodu choroby baaardzo dużo śpię i w sumie razem z tym zaczęły częściej pojawiać się takie dziwne sny. Przechodząc do sedna sprawy, dzisiaj w dzień śniło mi się, że jestem wampirzycą. Burżuazja jak się patrzy ;]. Słuchałam jakiegoś bliżej nieokreślonego metalowego koncertu z okna pałacu (zamkniętego!) wraz z grupką innych krwiopijców. Niektórzy byli mi bardzo dobrze znani, ale mimo to przeważali obcy. W pewnym momencie na zewnętrznym parapecie usiadł kolejny, zaczęliśmy prowadzić z nim rozmowę (nadal przez szybę), była chyba o muzyce, ale nie jestem w stanie sobie jej przypomnieć. Kojarzy mi się tylko, że na pewno był to metal, potem na chwilę nastąpiła zmiana na cover Lady Gagi, ale też utrzymany w tych klimatach . To, co było dość wyraźne w tym śnie to śliska podłoga, pamiętam, że się poślizgnęłam i upadłam, a oni śmiali się ze mnie, ale pomogli mi wstać. Potem obraz jakby się przesunął do innego kąta pałacu, rozmawiałam z przyjacielem i znajomą. On powiedział coś w stylu 'muszę Ci coś wyjaśnić, źle to zinterpretowałaś', ściągnął zdaje się sukienkę tej znajomej, która była nałożona na spodnie i bluzę, przy tym pieszczotliwie głaskał ją po policzku. Wyjął też kartkę i podał mi ją. Wyglądało to jak interpretacja jakiegoś obrazu, ale miałam dziwne uczucie, jakby 'wspomnienie', że wcześniej słyszałam jak mówił, że ją kocha i byłam zazdrosna, ale tak naprawdę nic do niego nie czuję. Zaznaczam, że to znajoma do której oboje jesteśmy uprzedzeni, można by wręcz powiedzieć, że się nie lubimy, ale z musu zachowujemy pozory i utrzymujemy kontakt. Drugi sen jest związany z tym, który miałam zdaje się dzisiejszej nocy. Śniło mi się wtedy, że leżę w jakichś zaroślach i mówię do bliżej nieokreślonych ludzi, że mają dać mi kota (dzikiego), na oko najstarszego jakiego znajdą. Zamiast najstarszego przynieśli mi całkowicie zmasakrowanego, chorego, całego połamanego. Zabrałam go do domu i zaopiekowałam się nim. Dziś po południu za to widziałam swój pokój, z kotami leżącymi na łóżkach. Była tam jedna moja kotka, i dwa kocury - jeden to były tymczasowicz, którego musieliśmy uśpić, ponieważ jego stan był tragiczny i nie dał się wyleczyć. Drugi zaś to rzekomo ten uratowany przeze mnie, tylko że zamiast biało-czarnego na łóżku leżał całkowicie czarny demon, bardzo młody. Przypominał kota moich znajomych, który nie mając nawet roku zniknął bez śladu. Nagle zaczął bawić się z moją kotką, podgryzać ją. Wybiegli razem do ogrodu, zaczęli się gonić, ona wyskoczyła za płot, on, trochę przestraszony, za nią. Paręnaście sekund później usłyszałam huk i zobaczyłam, jak pędzi do mnie z powrotem, cały przerażony. Okazało się, że Anja Orthodox próbowała go zabić, używając działa strzeleckiego o___o Nie muszę chyba pisać, że jestem zszokowana. Niektóre elementy brzmią zadziwiająco niepoważnie, ale z drugiej strony takie coś jak dwa martwe koty, w tym jeden, który znaczył dla mnie naprawdę dużo to już nie jest zabawa... Jeśli ktoś przez to przebrnie, gratuluję i z góry dziękuję za choćby próbę interpretacji...
  7. tequilcia

    koty i myszy

    Śniło mi się, że wróciłam do domu, było już CIemno a ja byłam sama w domu nagle na środku kuchni zobaczyła mysz wbiegłam od razu do pokoju, gdyż boję się myszy. Za chwilę obserwowałam ją przez szybę zobaczyłam, że to mały kot. Moja siostra po chwili weszła i zrobiła to samo a ja tłumaczyłam jej że to kot. Po chwili już leżały tam dwa koty. A później jeszcze dwa malutkie bawiące się. Za każdym razem najpierw miałam wrażenie, że to mysz. Kiedy wyszłam z pokoju zobaczyła na ścianie małego kotka, który zjada małą myszkę, a za chwilę pojawiła sie duża mysza, która ciągnęła gdzięs kotka za łeb i gryzłą go. Co to może oznaczac, bo mam przeczucie, że nic dobrego...
  8. ronja2

    Chomik, myszy i koty...

    Witam Miałam dzisiaj dosyć dziwny sen: po jakiejś dłuższej nieobecności wróciłam do domu i zauważyłam, że do chomika którego hodowałam (chomików? - bo pewna nie jestem do końca, mogło ich być 2 lub 3) ktoś dołożył myszki. Myszki się rozmnożyły i zaczęły wyłazić z akwarium, wchodzić pod/za meble. Szybko i zupełnie na "trzeźwo" i logicznie zaczęłam się zastanawiać nad sposobem pozbycia się myszy: łapki, trutka. Nagle nie wiadomo skąd w pokoju znalazły się 2 lub 3 młode, łaciate kotki, które zaczęły te myszy łowić. I poczułam się tak, jakby problem myszy powoli sam się rozwiązywał. Na koniec wzięłam na ręce swojego chomika a on mnie ugryzł. Dosyć mocno, ale bez krwi. Dodam tylko że chomik był jedynie we śnie, w realnym życiu takowego nie posiadam. Cała sytuacja wydarzyła się w moim dawnym pokoju który teraz zajmuje mój syn, ale wystrój tego pokoju był jakby z mojego dzieciństwa. Zastanawiam się, co ten sen może znaczyć? Będę wdzięczna za pomoc. Pozdrawiam
  9. Musze przyznać, że nigdy jakoś bardzo nie przejmowałem się znaczeniem snów, lecz ten dzisiejszy bardzo mnie zaniepokoił. Mianowicie, co jest dość interesujące, mój sen miał 3 fazy i każda faza była podzielona na 3 części. Najpierw śniło mi się że przechodzę ulicą mojego miasteczka i widzę kościół który się pali (zaznaczam w tym punkcie, iż nie jestem chrześcijaninem), próbowałem wezwać pomoc i wracałem do tego widoku 3 razy. Nie wiem dlaczego ale czułem się zadowolony. Nie jestem pewien jak ten sen przerodził się w kolejny, w którym zostałem zaatakowany przez 3 niemowląt. Tu akcja toczyła się w moim domu, jednak dzieci były tak niebezpieczne, że nie mogłem się wpatrzeć w szczegóły. Bardzo długo przed nimi uciekałem, aż w końcu postanowiłem, dla własnego bezpieczeństwa je zabić. Mnóstwo krwi, czułem sie bardzo podniecony i byłem zadowolony. Podczas zabijania ostatniego z 3 niemowląt, rzuciły się na mnie 3 czarne koty, drapiąc i gryząc mnie. Je również zabijełem po kolei, chwytając za tylne nogi i tłukąc nimi w podłoge. Za każdym razem robiąc zamach, kot wbijał mi pazury w plecy, co skutkowało tym że kiedy próbowałem nim uderzyć w podłogę rozcinał mi całe plecy. Po tym wszystkim byłem bardzo szczęśliwy. Ostatnią fazą mojego snu było wyjście z ekstazy po tym mordzie, i 3 próby samobójcze. Pierwsza - szubienica; powiesiłem się na gałęzi drzewa jednak kiedy już traciłem przytomność galąź się złamała i przeżyłem. Za drugim razem próbowałem skoczyć z dachu domu jednak upadając na krzewy, ocalałem. Ostatecznie postanowiłem zabić się wbijając nóż w gardło, jednak gdy już miałem wbić nóż obudziłem się cały spocony i z bardzo szybkim oddechem. Nie wiem jak mogę rozumieć ten sen, czy jestem psychopatą i powinienem się leczyć? Czy poprostu jak do teraz nie przejmować się tym snem i żyć jak do teraz?
  10. Samboja

    Bijące się koty

    Witam serdecznie! Dziś w nocy śniłam o bijących się kotach. We śnie wracałam do domu, wiem, że było lato i dość wczesny wieczór. Nagle usłyszałam wrzaski i miauki bijących się kotów. Sama mam kota, który nie raz wychodzi z domu, więc byłam pewna, że to właśnie on bierze udział w tej walce. Zaczęłam wołać go po imieniu i z płaczem biegłam do miejsca, z którego dochodziły dźwięki. Całe otoczenie było takie, jakie jest naprawdę. Biegłam coraz szybciej, wkładając w to bardzo dużo wiele wysiłku. Płakałam i sama się sobie dziwiłam, że potrafię rozwinąć tak dużą prędkość. Nie widziałam samego procesu walki, ale kiedy byłam już dość blisko skrzyżowania, za którym biły się koty, widziałam pojedyncze kotki wybiegające na ulicę. Cały czas wołałam Mamrota (tak ma na imię mój kot). Wybiegały koty czarne i pręgowane. Byłam bardzo zła i rozczarowana, że mojego kota tam nie było. Płakałam coraz bardziej i kiedy wszystkie koty się rozbiegły, poczułam zmęczenie i rozczarowanie, że tak się namęczyłam, a jego tam nie było. Potem wróciłam do domu, ale co się tam działo to już nie wiem. Zaznaczę, że mam piętnaście lat. Bardzo proszę o interpretację mojego snu. Bardzo mnie nurtuje jego znaczenie. Pozdrawiam i z góry dziękuję
  11. jestem przerazona i boje sie dalej isc spac. wlasnie sie obudzilam trafilam na to forum. moj sen wygladal tak. najpierw bylam u przyacolki siedzialam w pokoju jej rodzicow i bawilam sie z kotami...chwile pozniej siedzialam u siebie w pokoju za oknem bylo juz dosyc ciemno..zaczelam ogladac jakis teleturniej ale stwierdzilam ze musze pojsc po sok..wybieglam z domu ale nie zdazylam na autobus (zauwazylam ze jest sporo po godzinie 3 w nocy). wrocilam do domu i zawolali mnie przezokno starzy znajomi moi i mojej starszej siostry.. zeszlam do nich pod klatke..uprzedzajac ze jestem chora zaczely sie rozmowy. 3 z nich przyznao sie do tego ze sa cpunami i byli w wiezieniu i wtedy nasze rozmowy byly coraz ciezsze. 2 z nich zniknelo.po pewnym czasie pojawili sie wszyscy podjechali autem pozaegnalisie.. weszlam na klatke drzwi byy wywarzone.. poczulam niepokoj wbieglam szybko na moje pietro drzwi od mieszkania byly otwarte grala glosno muzyka a miezkanie bylo zdemolowane i okradzione. wszystko dzialo sie jakby w terazniejszosci.jakby wlasnie teraz-przed chwila. obudzilam sie cala sie tzrese boje sie dalej zasnac.. prosze o interpretacje tego snu!!
  12. ewaczm

    Szczeniaki i młode koty

    Witam. Ostatnimi czasy mam sny, i to takie, które wybudzają mnie w środku nocy i nie mogę po nich zasnąć. Myślę, że nie są przypadkowe. Dziś w nocy śniło mi się, że leżę w łóżku z moim mężem. On zajmuje większą część łóżka, a ja leżę na skrawku - na dodatek na tym malutkim skrawku razem ze mną leży mnóstwo małych szczeniaczków (żółte piękne psy - jakby małe labradorki) i małe koty (szare i czarne, z zamkniętymi jeszcze oczyma). Śniło m się właściwie,że nie śpię tylko czuwam nad nimi, żeb im się nic nie stało - choć jednocześnie denerwują mnie, że nie mogę wygodnie spać. Złość ta dotyczy też męża, że rozwalił się na łóżku i smacznie śpi, a ja czuwam. Gdy się obudziłam sen nie dawał mi spokoju. Bo rzeczywiście mąż leżał na większości łóżka.... Sen trafił mnie, bo staramy się o dziecko... choć bardzo chcę je mieć to jednak boję się, że będę zostawiona sama sobie i stracę młodość... Czy sen mógł to odzwierciedlać?
  13. Magia natury to również magia dotycząca nie tylko żywiołów ale i... zwierząt. Od niedawna męczy mnie sprawa... kota. Mój mężczyzna ma kotkę. Jakiś czas temu bawiłam się z nią, głaskałam i przytulałam - wszystko było ok. Jednak w ten poniedziałek stało się coś dziwnego. Ostatnio "uaktywniłam" się mediumicznie - mam więcej snów proroczych, wyczuwam więcej energii w moim żywiole, leczyłam też energetycznie właśnie mojego mężczyznę. No i w poniedziałek po tygodniu jak u niego nie byłam pojechałam do niego. Kot wybiegł na spotkanie, wszystko ok, ale... kiedy przykucnęłam i chciałam go normalnie pogłaskać... zaczął na mnie syczeć i warczeć O.o Myślałam, że może to wina dłuższej nieobecności, ale ona co jakiś czas podchodziła do mnie, wąchała i znowu zaczynała syczeć i powarkiwać. Generalnie złożyłam to na karb tego, że dorasta, niesterylizowana jeszcze jest, ale... mój kot, który przebywa teraz u ciotki (a kocha mnie do szaleństwa) zrobił dokładnie to samo. Kiedy chciałam go pogłaskać najpierw zaczął przeraźliwie syczeć, warczeć, miauczeć aż wreszcie użył pazurów i uciekł. Zaznaczam, że nie miałam do czynienia z żadnymi psami. Może mi ktoś wyjaśnić o co chodzi? Nie wiedziałam za bardzo gdzie ten temat umieścić, dlatego wcisnęłam go tutaj... - Czy zwierzęta wyczuwają magię? - Jak można je "ugłaskać", jeśli tak? Będę bardzo wdzięczna za wszelkie rady i informacje...
  14. scarlet1966

    moj sen

    prosze o interpretacje..snily mi sie koty róznokolorowe ktore po wzięciu ich na rece zamienialy sie w dzieci........pozdrawiam
  15. si-star

    koty i szczury

    snilo mi sie, ze razem kolega spalismy na dwoch lozkach w jednym pokoju. byl to tylko i wylocznie moj kolega ze snu, ponieważ nie byl podobny do zadnego z moich przyjaciol z rzeczywistosci. miedzy naszymi lozkami biegaly czarno-biale koty i biale szczury (szczury wygladaly dosyc przyjaznie i ksztaltem przypominaly miniaturowe kroliki). koty raczej "opiekowaly" sie szczurami, a nie je gonily. co to moze oznaczac? dodam, ze sen przysnil mi sie miedzy 5 a 8 rano
  16. Śniły mi się pięć małych kotów, dwa białe, dwa czarne i jeden brązowy. Pamiętam że bardzo mi się podobały, jednak nie wiem co to może oznaczać... Bardzo proszę o wasze interpretacje.
  17. Hej prosze o interpretacje mojego snu. Składał sie on z dwoch czesc. Bylam w jakims obcym mieszkaniu, najpierw calowalam sie z chlopakiem (siedzialam z nim na łóżku), ktory w rzeczywistosci mozliwe, ze cos czuje do mnie i jest mi bliski, ale jako kolega. W snie mowil mi, ze mnie zawsze kochal i kocha, ja nic nie mowilam tylko calowalam go. Potem przeszlam do pokoju obok, siedzial tam znow na łóżku moj nowy znajomy, który rowniez zaczal mi mowic, ze chcialby ze mna byc, ze mu sie podobam itp, pamietam, ze nie wiedzialam co mu na to odpowiedziec. No i druga czesc snu, dalej bylam w tym samym dwupokojowym mieszkaniu, nie bylo juz tych mezczyn za to biegały po nim dwa, czarne małe szczury, przebiegaly z pokoju do pokoju, a ja sie ich tak jak w rzeczywisctosci balam, nagle pojawily sie dwa czarne koty. Jeden z nich to byl moj niezyjacy juz kot, a drugi byl maly czarny i zaczely gonic te szczury. Szczury gdzies sie schowaly za szafą, koty tam wbiegly, wolalam je, ale nie pojawialy sie za to wybiegly znowu te dwa czarne szczury. W śnie pomyslalam, ze te szczury zabily koty i sie przebudzilam, bardzo prosze o interpretacje i pozdrawiam
  18. fikatandiero

    2 koty

    Witam ostatnio w ciągu 2 dni śni mi się ten sam sen- chodzi o dwa koty, jeden z nich jest cały czarny, po chwili pojawia się drugi rudy w brązowe paski, podchodzi do czarnego i zaczyna rozdrapywać mu cały bok aż do kości, nie pamiętam czy widać krew ale wydaje mi się że tak. Obydwa koty miałczą jak opętane i nie zwracają uwagi na moje krzyki typu nie róbcie tego itd. pomieszczenie w którym się znajdujemy jest czarne, jakby nie miało ścian, podłoga ciemna wydaje mi się że jest obłożona w kafelkach. proszę o interpretacje
  19. Witam. Od pewnego czasu prześladują mnie 2 czarne koty, ale może zaczne od początku. Któregoś dnia wracając od dziewczyny, z nikąd pod moimi nogami pojawił mi sie czarny kot i zaczął się łasić, jako że nic do nich nie mam, pogłaskałem wąsacza i poszedłem dalej. Mieszkamy na tym samym osiedlu, po jego 2 stronach i mały szedł za mną przez całe osiedle, aż do klatki, ale go nie wpuściłem, mimo że skakał na drzwi co mnie zdziwiło strasznie. Po jakimś czasie rozeszłem się z moją dziewczyną i pisze to tylko dlatego, bo któregoś dnia sie pokłóciliśmy i ten kot zaczął chodzić za nią, ale tylko wieczorami, i pojawiać się znikąd. Do tego dzisiaj ją i jej przyjaciółkę zaczął śledzić i on i jak potem sie okazało 2 czarny kot, które na zmianę wbiegały im znikąd pod nogi i pojawiały się przed nimi. Przeraziły ich do tego stopnia swoim zachowaniem i "miałczeniem" (bo to bardziej dziwne sapanie), że musiałem je odprowadzać. W połowie drogi (akurat jak powiedziałem że już ich na pewno niema) jeden z nich wyskoczył nam na droge... aż ja się przestraszyłem, ale pogoniłem gada, po czym znikąd pojawił się obok niego drugi i oba siedząc obok siebie wpatrywały się w nas tak, że aż mi ciarki przechodziły (normalnie się takich rzeczy nie boje). Odprowadziłem obie i sam wracałem do domu, a za mną w pewnej odległości jeden z tych kotów, choć po tym jak je oba przepędziłem, już ich nie było w pobliżu. nie miałem siły go płoszyć, bo jak ja się zatrzymywałem, to on też i siadał jakieś 20m za mną... Zaczyna mnie to przerażać... Przepraszam za rozpisanie się, ale chciałem to wszystko dokładnie wytłumaczyć. Jeśli ktokolwiek może znać jakieś tego wytłumaczenie, to proszę o odpowiedz. Z góry dziękuję.
  20. Stałam przed kościołem kiedy ujrzałam młodego, jasnoszarego latającego gołebia. Potem znalazłam sie przed innym budynkiem. W dużym gnieździe siedział czarny, stary, krwawiący gołąb. Poczułam się bardzo zmartwiona i postanowiłam że pomoge temu stworzeniu. Stałam nad nim, prosiłam ludzi o pomoc(jakies bandaze, wode, jedzenie dla golebia)...Zaczęłam się nawet modlic, powtarzałam że bedzie dobrze...Po chwili ujrzałam że do gniazda zbliżają się inne zwierzeta(czulam że chca zrobic krzywde gołebiowi). Były to dwa koty, (jeden czarny, drugi jaśniejszy), chyba pies itd., Nie wiedziałam co zrobic, na chwile odwrocilam wzrok...a potem gołąb byl już martwy. Pamiętam że pomodliłam się za niego...Uszanowałam gniazdo, przytrzymałam pewną kolorową waze kiedy chciała spaśc... To mój sen...Wydaje mi się bardzo dziwny więc proszę o interpretację.
  21. snilo mi sie, ze bylam z moimi kotami i kolega, ktory w rzeczywistosci bardzo probuje ostatnio mnie zdobyc, w dziwnym mieszkaniu, wyjscie z tego domu bylo prosto na ulice ulica byla taka reprezentacyjna, piekne domy ale zamiast jezdni miedzy budynkami bylo pole a potem budynkow bylo coraz mniej, a pole coraz wieksze to mieszkanie w ktorym bylam bylo wymalowane w tonacji ciemno zielonej i czerwonej,dosc ciemne i powazne i moje koty wychodzily na zewnatrz a potem przychodzily i zaczelo przychodzic coraz wiecej kotow i nawet kotka ciezarna, ktota chcialam zlapac do sterylizacji wszystkie koty miziaste i przytulaste pchajace sie natychmiast do lozka i coraz wiecej ich, jeden po drugim, niektore podobne do moich przestalam je odrozniac ale zauwazylam, ze maja pchly wiec zaczelam wyganiac, chcac zostawic tylko moje, ale juz zaczelam sie gubic wszystkie byly tluste, niektore mialy psie pyski i ludzkie spojrzenie wyszlam jedynie za ta kotka, co ja chcialam zlapac i ciachnac, a ona dala mi do zrozumienia, ze krzywda jej sie nie dzieje i ma co jesc i jakby drwila ze mnie... czy wie ktos, jak rozumiec ten sen ?
  22. Cześć Wam, Ale macie bogate archiwum... x;) Miałam dziś drzemkę, w 2h miałam taki długi sen, że miałam szerokie pole do interpretacji - przeglądałam tu, i na sennik.biz. Tyle różnych wykluczających się znaczeń, że już nie wiem, co to oznacza... Toteż proszę o interpretację x:) Tak realistyczny sen... Bałam się, ale i byłam zdecydowana. Dopiero pod koniec snu zorientowałam się, że to nie jawa.. x;> Wstęp: - jestem głucha, a w snach zawsze rozmawiam werbalnie x:/ co to może znaczyć? nie znoszę rozmawiać werbalnie, kocham migowy - nie mieszkam z rodzicami od 8 lat, a ciągle mi się sni ich mieszkanie... - mam narzeczonego, a mi się śnił znajomy, kompletnie mi obojętny, jak mnie macał... a ja byłam z tego zadowolona... hm.. U rodziców sporo ludzi się zebrało. Pamiętam, w pokoju Taty - nikogo nie było, ale chyba nocował tam koleś, który często chyłkiem wychodził i wchodził do mieszkania. W pokoju siostrzyczki - ona, Tata, babcia (już nie żyje, i dotąd o niej nie śniłam.. hmm..), dużo zabawek, tu i ówdzie jakiś piesek, kotek. W kuchni - Mama i siostra (środkowa) W apartamencie - kilka osób, którym jednak się nie przyjrzałam. W A sobie stałam, gdy poczułam cień spadającego obiektu z dachu. A w TV trwała relacja czegoś złego, nie pamiętam, że wojna? czy terroryzm? Nawet nie wiedziałam, czy to w Polsce, nie obchodziło mnie to, nie myślałam, że nas to spotka. I że to właśnie dziś, a konkretniej - za 10 minut. Tak więc patrzę w TV, i potem idę do balkonu. Zdziwiona, widzę młode zwierzęta, 2 psy i dużo kotków. Kilka bardzo chudych, wszystkie bardzo ładne. Leżały stłoczone na balkonie. Pobiegłam do Mamy, pytając o co tu chodzi. Siostra mi powiedziała, że nie może ich dokarmiać, bo robi ich się coraz więcej i więcej (a mieszkają na 8 piętrze, skąd się wzięły pierwsze? x:>) Ja się ciskałam, że im skąpią na żarcie, na głupią wołowinę. Poleciałam do Taty, patrzę, bawi się z siostrzyczką.. Znowu zobaczyłam kolesia, jak się wślizgnął z głupawym uśmieszkiem, do przedpokoju. Cały w skórze. No nic, wracam na balkon. Tym razem zwierząt było więcej, ledwo przeszłam. Wychyliłam się, i spojrzałam w dół. Zobaczyłam.. trupa z urwaną nogą. Byłam zaskoczona, zdezorientowana, ale i machnęłam na to ręką. Odwróciłam się i rozejrzałam po balkonie. Duuużo zwierząt. Drzwi balkonu otworzyły się, i weszła znajoma. Powiedziała, że wie, co się stało temu trupowi. Ja uśmiechnęłam się z powątpieniem. A ona, że wie, bo była u koleżanki na górze i ona jej to powiedziała. Ja nic, a mimo to Wiola opowiedziała. Ponoć jakaś awantura była, i koleś kolesia wypchnął zza balkonu. Pokiwałam głową - Takie jest życie. Rozglądałam się z balkonu. Dziwne niebo, ciemnieje. Nagle zobaczyłam, że samolot duży, pasażerski, spadał w kierunku lasu, i tam wybuchnął. O kurczę! Spojrzałam na zwierzęta i żal mi serce ściskał. Takie piękne... Patrzyłam, liczyłam młodziutkie, głaskałam koteczka. W końcu się zorientowałam, że wszystkie z napięciem wpatrywały się między balustrady w przestrzeń, w jeden punkt. Spojrzałam i ja. I znowu - jakiś mały samolocik, nie wiem, jak się nazywa, zataczał się i spadał. Zaświtało mi w głowie - nie będzie dobrze, trzeba się szykować! Wpadłam do mieszkania, i krzyczałam, że trzeba się pakować, wziąć najpotrzebniejsze rzeczy, a siostrzyczce wyjaśniłam, że mówiąc to, miałam na myśli ciepłe ciuchy i buty, a nie zabawki, które chciała wziąć. Zaczęłam się pakować, odwróciłam się, i znowu zobaczyłam tego kolesia, który ukradkiem wchodził do mieszkania. Podbiegłam do niego i zażądałam odpowiedzi na pytanie, co to ma być? co to za myszkowanie? On przeraził się, zbladł (a sądziłam, że bledszy być nie może), błagał wręcz oczami, żebym naprawdę dała spokój. Jednak uparłam się, siłą wydarłam drzwi i weszłam do korytarza. Pusty. Ledwie zdążyłam pomyśleć "Eee...", gdy z przedsionka z windą wyszedł facet z bronią. Rzuciła mi się w oczy, bo była lśniąca i WIELKA. Dialog: J: Och! O: Po co wyszłaś na korytarz! J: Co? ? O: Chyba ten koleś wyraźnie Ci powiedział, żeby nie wychodzić?! J: No, ekhm...? O: Dobra, idziesz z nami! I nagle zebrała się grupka ludzi. Wśród nich zobaczyłam znajomego, ha ha, z dłuższymi idiotycznie kręconymi włosami. Ale odczułam taką ulgę, widząc znajomą twarz, że cała reszta zrobiła się nieważna. Ten mrugnął do mnie "Też Cię porwali?" Odmrugnęłam, że tak, i przylgnęłam do niego. A ten złapał mnie za tyłek, i przycisnął do siebie. I ruszyliśmy, coraz więcej nas było. Wyszliśmy do klatki schodowej, umiejscowionej w innym miejscu niż w realu. Cały czas mnie macał w tyłek x:> Trzeba pamiętać, że cały czas myślałam, że to real, dlatego nie walczyłam. Ale. Jak już byliśmy na klatce, baardzo szerokiej, zaczęliśmy schodzić w dół. Długo to trwało, było ciemno. Więc powiedziałam Piotrowi, żebyśmy skoczyli, szybciej zejdzie. On "OK", i skoczyliśmy. Spadaliśmy i spadaliśmy, ale zanim roztrzaskaliśmy się o ziemię, lekko go popchnęłam na balustradę schodów z parteru, tak, że wylądował w taki sposób, że usiadł na tej balustradzie (a spadliśmy z 6 pięter?), ja wylądowałam obok na nogach. Wtedy mniej więcej się zorientowałam, że to sen. Na parterze bloku była bezładna zbieranina kobiet. Mężczyzn nagle wcięło, nie wiem, gdzie poszli. 3 były strażniczkami. Rozglądałam się, i wyjrzałam z okienka. Coś się działo. Zanim zdążyłam zaplanować akcję, mój mózg powiedział "Koniec snu", i wyłaczył sen x;( Przepraszam, widzę, że to naprawdę długi opis... Może częściową interpretację bym dostała...? x;)
  23. Redon

    Trudności z kotami

    Witam ponownie. Miałem dzisiaj sen o kotach. Byłem w jakimś pomieszczeniu w którym były dwa koty. Jeden biały a drugi czarny. Kucałem nad nimi, biały kot dawał się głaskać a czarny kot co jakiś czas gryzł mnie w lewą rękę. Gdy ugryzł uczepiał się jej i czułem mocny ból. Musiałem go albo uderzyć żeby spadł albo zdejmować z ręki bo nie chciał puszczać. Atakował mnie tak kilka razy. Próbowałem go głaskać, unikać, nie zwracać uwagi ale on co chwila atakował moją rękę. Ból od jego ugryzień był taki... mocny i bardzo wyraźny jak na sen... Nie bałem się ale wiedziałem że w końcu do tego dojdzie że znów mnie ugryzie. Było to nieuniknione. Biały kot tylko się kręcił dookoła i czasem go głaskałem. Gdy raz czarny kot znów mnie ugryzł to uderzyłem go białym kotem (!) ale to i tak nie przyniosło efektów żeby przestał mnie gryźć. Gdy popatrzyłem na moją lewą rękę było na niej dużo śladów od ugryzień. Patrzyłem na senniki aby zobaczyć znaczenie kot, ugryzienie, czarny kot, biały itp i z tego co wyczytałem to nie wróży mi się nic dobrego a można nawet powiedzieć że coś bardzo złego Czy zwykła symbolika którą można wyczytać z senników z internetu "ma rację" ? Prosiłbym o interpretację i z góry dziękuję. :heej_na:
  24. Ryfka

    koty

    Już drugi raz w krótkim odstępie czasu śnią mi się koty. Dziś śniło mi się, że byłam u mojej babci na wsi, ale nie w jej domu, tylko u jakiejś kobiety. Robiłam coś na podwórku koło jej domu, po czym weszłam do niego i zobaczyłam chyba z pięć czarnych kotów chodzących po kuchni, wskakujących na krzesła. Nie lubię kiedy śnią mi się koty. Czy w moich snach mam traktować je jako symbol fałszywych przyjaciół? Nie wiem, czy to ma jakiś związek, ale zaraz po tym jak zobaczyłam koty w tejże kuchni we śnie pojawiła się moja była "przyjaciółka" (osoba, z którą zerwałam kontakt, a która jakiś czas temu odezwała się).
  25. Witam Ostatniej nocy miałam starsznie dziwne sny, jeden po drugim. W pierwszym śniła mi się dawna koleżanka z podstawówki, z którą nie mam obecnia kontaktu i która niedawno wyszła za mąż. Mówiłam jej, że dobrze, że istnieje portal nasza-klasa, bo dzięki niemu mogłam ją odnaleźć, a w rzeczywistości ona nie ma tam założonego konta, bo już wcześniej sprawdzałam... Drugi sen natomiast był o kotach, śniły mi się dwa małe kotki, które gonił jeden ogromny kot, ciemny. Widziałam tylko ja przemknął w pogoni za tymi małymi, a chwilę później głaskałam te dwa maluszki (jeden był ciut więszy i rudy, drugi miałjakiś jasny kolor sierści) no i się obudziłam. Rano powiedziałam sowjemu facetowi, że śniły mi się koty, a on na to, żebym sprawdziła ten sen... Ale z tego co widzę, nie oznacza to nic dobrego... Pomóżcie... Ps. Jedna z moich kolezanek, z którą kiedyś mieszkałam ma dużego rudego kota...
×
×
  • Create New...