Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'łódka'.

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • NASZE FORUM
    • Sprawy porządkowe
    • Z życia Forum
  • EZO CAFÈ
    • Strefa Relaksu
    • EzoTube
    • Bazarek ezoteryczny
  • USŁUGI
    • Wróżby
    • Astrologia i numerologia
    • Sny
    • Szukam pomocy / Oferuję pomoc
  • WRÓŻBY, WYROCZNIE i PRZEPOWIEDNIE
    • Runy
    • Karty Klasyczne
    • Tarot
    • Pozostałe Karty
    • Inne wyrocznie i przepowiednie
  • ASTROLOGIA, HOROSKOPY, NUMEROLOGIA
    • Astrologia
    • Horoskopy
    • Horoskop urodzinowy
    • Numerologia
  • ZDROWIE, UZDRAWIANIE i MEDYCYNA NATURALNA
    • Lecznicze właściwości ziół, roślin, kamieni i olejków
    • Uzdrawianie za pomocą energii i metod naturalnych
    • Porady
  • ENERGETYKA
    • Ogólnie o energetyce
    • Postrzeganie pozazmysłowe i zdolności paranormalne
    • Rzeczy niewyjaśnione
  • SEN i ŚNIENIE
    • Sennik oraz symbole senne
    • OOBE i LD
    • Tajniki śnienia
  • MAGIA i OKULTYZM
    • Magia i systemy magiczne
    • Spirytyzm
    • Magia żywiołów i natury
    • Porady magiczne
  • DUCHOWOŚĆ, FILOZOFIE, RELIGIE i WIERZENIA
    • Rozwój Duchowy
    • Potęga umysłu
    • Religie i wierzenia
    • Ezoteryka
  • HYDEPARK
    • S.O.S.
    • Na różne tematy
    • Kącik sztuki i twórczości
    • Znaczenie imion
  • Runen Club's Runiczne pogaduszki
  • Runen Club's Linkownia, literatura, plotki o bogach, obyczaje i inne ciekawostki
  • Runen Club's Nasze Runy i dywinacja
  • Syreni Gród's Nasze miejsca: kawiarenki, knajpki, kluby, puby...
  • RIDER WAITE Club's Nasze Karty i dywinacja
  • RIDER WAITE Club's Tarotowe pogaduszki
  • RIDER WAITE Club's Linkownia, literatura, plotki o RIDER WAITE TAROT i inne ciekawostki...
  • Drzwi w inne wymiary's Ogólnie

Blogs

  • Archiwum blogów
  • AROMATERAPIA
  • Bercikowe przygody z ezoteryką i nie tylko
  • Runen Club's Runy i my

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Found 8 results

  1. Witam, pierwszy sen 2 dni temu ... Puszysta dziewczyna bardzo chciała się przytulić ale ja nie lubię puszystych (jako koleżanki oczywiście ale nie jako własna dziewczyna) i nie chciałem się przytulać a tym bardziej nic więcej ... a ona nie zważywszy na moje nie dalej chciała drugi sen dziś ... po zabawie/walce na powiedzmy łódce/tratwie i zrzuceniu ludzi z nie naszej grupy i wygraniu tego ... podeszła do mnie dziewczyna z przegranej grupy, młoda piękna szczupła, była mokra i było jej zimno i przytuliła się a ja ją okryłem ręcznikiem i przytuliłem i to przytulenie bardzo mi się podobało ja wiem, że wg sennika to samotność i potrzeba bliskości i tak jest rzeczywiście bo jestem wrażliwym singlem ale może coś więcej?
  2. CinnamonGirlMika

    Noc, wielkie jezioro, utopienie kota.

    Śniło mi się wielkie jezioro, otoczone lasem. Noc raczej pogodna, zaledwie kilka obłoków na niebie, gwiazdy. Światło gwiazd delikatnie odbijało się na tafli jeziora. Oprócz delikatnych załamań wody przez łódkę i wiosła tafla wody spokojna i gładka. Płynęłam w niedużej drewnianej łódce środkiem jeziora, razem z moim kotem. (mała dygresja): przez 19 lat w moim domu mieszkał pies. Sunia została przeze mnie przyniesiona do domu gdy miałam 5 lat, domownicy byli bardzo przywiązani do psicy i z mamą szczególnie dotkliwie zniosłyśmy jej uśpienie.... Następnie przez trzy lata miałam koteczkę, uroczą szylkretkę o imieniu Ziutka. Koteczka mała drobna i bardzo wychudzona została przygarnięta gdy miała około pół roku - gdy dostałyśmy ją w "dobre ręce" o dziwo moja mama która nie-cierpiała kotów a była inicjatorką zabrania kotki do domu. Przechodząc na rynku obok stoisk i boksów ze zwierzętami ( ot tak bez celu, po prostu pooglądać pieski, a już na pewno nie po to by kogoś przynieść do domu) w oczy rzuciła nam się ( mi i mamie) kobieta z kotem za pazuchą - uśmiechając się powiedziała ze odda i ja w żartach wiedząc że obie z mamą tęsknimy za psem, a matula kotów nie znosi , złapałam tego kota i wcisnęłam jej na ręce mówiąc o patrz jaki piesek ... Kotka wtuliła się w szalik, zajrzała głęboko i przenikliwie w oczy .... i już nie było siły. Mama wymiękła , kot pojechał z nami do sklepu zoologicznego i weterynarza na oględziny i po zakup wyprawki.... Przez trzy lata była ukochanym pieszczochem który od pierwszych dni w naszym domu wkupił się w serduszka wszystkich domowników. Szczególnie dla mnie ważne były te trzy lata, leczyłam się na depresje, ale niedługo. Przez lekarza, na własną rękę zrezygnowałam z terapii. Kot pomagał mi przetrwać ciężkie chwile i zawsze był przy mnie, obdarzając wręcz niezwykłą empatią. Po kilku niepomyślnych zbiegach okoliczności i przypadkach rodzinnych po raz kolejny pod koniec ubiegłego roku depresja wróciła - ponadto od września do grudnia wszystko waliło się na łeb na szyje - do tego gdy juz myslałam że następny rok nie może zacząć się gorzej niż ten co się kończy , na dobitkę - mój ukochany kot zaczął strasznie chorować, na operacje wydaliśmy ostanie grosze. Po świętach budżet domowy do następnych wypłat wynosił w sumie 20 zł albo i mniej. !!! ... koteczka przeżyła operacje.... umarła dzień później. Moja mama ( nie-wiem czym kierując się, byłam na nią wściekła ) w ciągu trzech dni ściągnęła do domu kotkę - identyczną w umaszczeniu, przez fundacje adopcyjna, Kotkę w podobnym wieku, w niemal identycznym umaszczeniu, (przy pstrokatych umaszczeniach naprawdę taka zbieżność to rzadkość). Kot wystraszony, płochliwy, drapiący, uciekający - zero kontaktu z domownikami. W dodatku po 2 tygodniach w największe mrozy uciekł.... chodziłam po nocach, przed praca, po pracy, w nocy szukałam tego głupkowatego zwierzaka bo może i nas nie lubi i nie daje się polubić ale zdechnie, zamarznie .... smutno i szkoda a zal straszny po stracie Ziuty.... Pchły mnie oblazły ze sto razy - palce odmarzały - kot odnalazł sie po 2 tyg. Już straciłam nadzieje że w ogóle uda się Dambę ( tak nazywa się druga kotka) oswoić .... w lutym postępy zero .... Ale w sumie zwierzęta tak mają.... może miłością kiedyś odpowie na miłość... a na pewno będzie jej lepiej z ciepłym posłaniem, miską wody i jadła niż błąkając się po śmietnikach. Mamy maj. Kolejny Kot obrał sobie mnie na panią. Jeszcze póki co mniej ufna względem pozostałych domowników ale okazała się być strasznym pieszczochem. Koteczka wita mnie i zegna gdy wychodzę z domu. Chodzi przy nodze. Budzi z rana i usypia na noc. przybiega wtulić się gdy płacze i godzinami usypia gdy przychodzi bezsenność ... Damba nie jest Ziutką - choć dziś już zachowuje się podobnie, i wygląda tak samo jak Ziutka.... Być może to nie ma żadnego znaczenia do interpretacji snu.... jednakże zwierzęta są dla mnie bardzo ważne, są członkami rodziny jak ludzie, potrafią dać więcej ciepła i zawsze są wdzięczne. Opisałam ta historie ponieważ w moim śnie płynęłam łódką nie z jakimś tam kotem tylko właśnie z Ziutką[*] lub z Dambą. Nie zwracałam się kota po imieniu, jednakże kotka była dużo młodsza i wiem że to któraś z moich kotek. Wracając do snu: Śniło mi się wielkie jezioro, otoczone lasem. Noc raczej pogodna, zaledwie kilka obłoków na niebie, gwiazdy. Światło gwiazd delikatnie odbijało się na tafli jeziora. Oprócz delikatnych załamań wody przez łódkę i wiosła tafla wody spokojna i gładka. Płynęłam w niedużej drewnianej łódce środkiem jeziora, razem z moim kotem. W pewnym momencie - wyjęłam kota z łódki i włożyłam do wody, mówiąc że nauczę ją pływać, to nie było zachowanie agresywne ani nic. Po prostu włożyłam kota do wody i zaczęłam odpływać. Początkowo kot szybko próbował dogonić łódkę ale zanurzył się w wodzie i już nie wypłyną obudziłam się. Sen był nieprzyjemny, ale nie był typowym koszmarem. Obudziłam się raczej przejęta niż przerażona. śni mi się cokolwiek bardzo rzadko. Dziękuję za pomoc w interpretacji i przepraszam ze tak strasznie się rozpisałam.
  3. Jestem w swoim mieszkaniu, mama się krząta i gdzieś szykuje. Słyszę, że nade mną u sąsiadów jest zabawa, impreza. Mama wychodzi z mieszkania, zerkam na zegarek - jestem spóźniona na spotkanie z chłopakiem, wybiegam z domu. Przy ulicy stoi zakonnica, rozmawiam z nią. Nagle podbiega 4 dzieci, chwytają się wszyscy za ręce i się bawią "w kółeczku", jednak są poważni. Zachęcają do zabawy, jednak widzę nadchodzącego chłopaka - okazuje się, że też się spóźnił. Próbuje się wytłumaczyć. Nagle dzwoni telefon, budzę się. Bardzo proszę o interpretację snu, ponieważ nie wiem jak wszystko połączyć ze sobą, a wydaje mi się, że jest to bardzo ważny dla mnie i symboliczny sen. W międzyczasie w śnie byłam jeszcze w jakimś ogrodzie, był tam staw. W stawie była łódka, do połowy wypełniona zieloną, kwitnącą wodą. Miejsce zdawało się być tajemnicze, ale bardzo urocze. Chciałam jeszcze dodać, że "kółeczko" z dziećmi i zakonnicą nie było "pełne", ciągle brakowało jednej osoby do zabawy - stąd ich zachęty, żebym się przyłączyła. Jeszcze raz bardzo, bardzo proszę o interpretację.
  4. atka

    DELFIN

    Sniło mi sie, że pływałam łódką, a jakas znajoma osoba stała za mną w tej łódce ale nie wiedziałam kto to dokładnie był (skłaniam sie jednak ku temu iz byla to kobieta). Pływaliśmy po dużej powierzchni wody ciemnej spokojnej wody, domyślam się że był to jakiś ocean. Nagle przy powierzchni pojawiły sie płetwy, okazało sie, że to delfiny. Nie chciały jednak wyskakiwać ponad powierzchnię, tylko pływały wynurzone do połowy. Ale zeby stwierdzić, że to na pewno delfin, musiałam sie mu dokładnie przyglądać. W sumie były dwa (nie wiem czy to istotne:). I wtedy ta osoba z tyłu kazała mi wskoczyc do wody. Tzn. nawet nie tyle kazała co uporczywie perswadowała. Bardzo nie chciałam tego zrobić, ale w ońcu dałam sie przekonac. Kiedy tak pływałam z tymi delfinami, a właściwie z jednym odczuwałam duża niepewność...nie wiem co to oznacza???
  5. proszę o pomoc w interpretacji snu: płynę małą łódką, po rzece którą dobrze znam (w rzeczywistości jest to rzeka, która płynie koło domu, w którym się urodziłam i mieszkałam przez większość mojego życia, od paru lat tam nie mieszkam, ale odwiedzam rodziców), wiosłuję, czuję się lekko. kolory w tym śnie są stonowane, lekko wypłowiałe, trawa na brzegach zakurzona, jest trochę szaro i wietrznie, ale ja czuję się z tym dobrze. rozglądam się i widzę swoje osiedle, odwracam się i widzę małą tratwę, wyściełaną grubą folią, na której leży "murzyńska" dziewczynka, może dwunastoletnia; zatrzymuję się i czekam, aż tratwa dopłynie, wtedy widzę, że ona nie żyje, jej twarz jest szaro-sina, usta spękane, prawie białe; doczepiam do swojej łódki tratwę i płynę dalej, myślę o tym żeby ją pochować. nagle czuję czyjeś spojrzenie na sobie i widzę mężczyznę stojącego po pas w wodzie, półnagiego i o ciemnej skórze; dostrzegam więcej osób - kobiety, chyba dzieci, wszyscy przewiązani tylko jakimiś przepaskami, ciemnoskórzy, wokół nich tobołki unoszące się na wodzie. prawie wszyscy patrzą się na mnie milcząco, jakby się ukrywali (utworzyła się tam skarpa, której w rzeczywistości tam nie ma), ale jednocześnie trochę wyzywająco (szczególnie ten mężczyzna zapadł mi w pamięć, wiem, że wydawał mi się piękny). poczułam się dziwnie, próbowałam odgadnąć jakiej są narodowości, ale nie mogłam, czułam tylko, że są zbiegami (pamiętam, że myślałam dużo o prześladowanych). pomyślałam o mojej dziewczynce, że może należy do nich, ale przecież ona była "murzynką". obejrzałam się i spojrzałam na nią, zobaczyłam, że ona jednak żyje, podnosi się i zmienia powoli, teraz jest małą Cyganką, ma może 7 lat. ucieszyłam się. zrozumiałam, że ci ludzie to Cyganie, mijałam ich i zaczęło się coś zmieniać, kobiety robiły pranie, mężczyźni nie byli tacy groźnie milczący i ja dopływałam do domu. zatrzymałam się i wzięłam ją za rękę, żeby wyjść z rzeki, niedaleko widziałam mój dom. sen się skończył.
  6. W dzisiejszym snie widzialam historie mlodej kobiety, brunetki. Uciekala przed mezczyzna ktory wygladal jak wyciosany z drewna i pomalowany biala farba. Ubrany byl tylko w przepaske na biodra, mial zwisajace proste wlosy do ramion a cale jego cialo wygladalo jakby bylo pokryte kora drzewa. To byl chyba jej narzeczony z ktorym cos sie stalo. Kobieta najpierw ucieka przez gesty las, az w koncu dobiega do pieknej zielonej rzeki i stamtad odplywa lodka bez wiosel, i dociera az na... Karaiby (przynajmniej tak to wyglada). Trafia miedzy dwie plaze, kieruje sie na jedna gdzie tubylcy pobudowali na piasku male skrzynki z zaslonami. Nagle z buszu na przeciwleglej plazy wychodzi ten bialy czlowiek, wszyscy uciekaja a kobieta chowa sie w jednej ze skrzynek. Bialy przechodzi po wodzie i znajduje ja. Potem widze ich juz siedzacych pod jakas wielka szara skala, tym razem to kobieta jest cala biala, ale oprocz tego wyglada normalnie, a jej narzeczony zaczyna sie upodabniac do czlowieka, biel zanika a z w koncu okazuje sie ze wyglada calkiem jak Kevin Costner.
  7. Od kilku dni z pewną regularnością śni mi się woda, a raczej sceny sytuacyjne z nią związane. Pierwszy sen zapamiętałam dokładnie - byłam nad jakimś stawem, czy jeziorem - woda była bardzo dziwna. Niby gładka tafla, ale chwilami falująca, taka jak czasami na Wiśle widać. Takie "placki" falującej wody były usiane po całej powierzchni. Chciałam się dostać na drugą stronę tej wody do jakichś znajomych osób. Zaczęłam skakać po tej wodzie - a chodzić mogłam po niej tylko w miejscu tej falującej, bo tam gdzie była gładka wiedziałam, że się zamoczę... Co to może dokładnie oznaczać? W tym samym śnie widziałam też małego uciekającego kota... W drugim śnie, tym dzisiejszym, była noc, a ja uciekałam przed kimś. Byłam w białym stroju, jakiejś sukni czy coś, wskoczyłam do łódki a ona gdzieś płynęła. I wiedziałam, że ten ktoś jest niedaleko i cały czas za mną podąża... Tafla wody była zupełnie gładka i odbijało się w niej światło księżyca. Będę niesłychanie wdzięczna za interpretację - czy coś te sny łączy?
  8. Witam, Snil mi się dziwny sen. Pamietam niestety tylko fragment. Snił mi się rybak płynący łodzią po rzece. Rzeka miala raczej spokojny nurt i byla dość wąska, obrośnięte czciną brzegi. Nie jestem pewien, czy byłem na tej samej łódce czy na łódce z tyłu. Śniło mi się, że widziałem rybaka który łowił na wędkę szczupaki. Niebardzo wiem jak szczupak wygląda ale we śnie wiedziałem, że to szczupak (było takie długie i się wiło... może to powinien być węgorz?) W każdym bądź razie rybak ten jak złowił rybę to chwytał ją obiema rękami i przyciskał sobie jej głowę do ust. Jednej rybie wyssał coś z pyska i chyba potem wyssał jej jedno oko. Następnie ją wypuścił. Potem złapał kolejną i wyssał jej tylko 1 oko i wypuścił. A potem złapał jeszcze jedną, taką samą. Wyssał jej obydwoje oczu i połknął (przy wcześniejszych też połykał). Następnie wypuścił. Ryba przez chwile się nie wuszała a potem było widać jak zaczęła się wić i odpłynęła gdzieś w bok, jakby w odnogę rzeki. Czy ktoś ma pojęcie o co może chodzić w takim dziwnym śnie i co on może oznaczać?? Nie pamiętam skąd się znalazłem na tej rzece ale było to chyba jakoś związane z wcześniejszą częścią snu. Wcześniej pamiętam tylko tyle, że śniło mi się kolejny już raz, że moja żyjąca babcia umiera
×
×
  • Create New...