Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'życie'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • ADMINISTRACJA FORUM
    • Sprawy porządkowe
    • Z życia Forum
  • EZO CAFÈ
    • Strefa Relaksu
    • EzoTube
    • Bazarek ezoteryczny
  • USŁUGI
    • Wróżby
    • Sny
    • Astrologia i numerologia
    • Energia i uzdrowienia
    • Szukam pomocy/Oferuję pomoc
  • WRÓŻBY i WYROCZNIE
    • Runy
    • Karty Klasyczne
    • Tarot
    • Pozostałe Karty
    • Inne wyrocznie
  • ASTROLOGIA, HOROSKOPY, NUMEROLOGIA
  • UZDRAWIANIE i MEDYCYNA NATURALNA
  • ENERGETYKA
  • SEN i ŚNIENIE
  • MAGIA i OKULTYZM
  • DUCHOWOŚĆ, FILOZOFIE, RELIGIE i WIERZENIA
  • HYDEPARK
  • Runen Club's Runiczne pogaduszki
  • Runen Club's Linkownia, literatura, plotki o bogach, obyczaje i inne ciekawostki
  • Runen Club's Nasze Runy i dywinacja

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Found 6 results

  1. prawda27

    Życie i śmierć człowieka

    Memento Mori – Pamiętaj o śmierci, która zjawia się w niespodziewanym momencie. Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się co jest dalej? Czy wierzysz w życie po śmierci?
  2. Demo

    Samobójstwo, dziewczynka

    W moim śnie pojawiła się dziewczynka. Była w białej, długiej koszuli, jej cera była blada, włosy długie, blond. Chyba była duchem, ale się jej nie bałam. Bardzo chciałam się zabić. Stałam na ciemnym korytarzu, widziałam ludzi, ale jakby za ścianą. Miałam w dłoni pistolet. Obok stały dwie inne osoby: dziewczyna i ktoś jeszcze. Miałam strzelić sobie w głowę. Nabój powinien zabić mnie i dwie inne osoby. Przyłożyłam pistolet do skroni i strzeliłam. Upadłam na ziemie. Oni umarli. Ja leżałam, czułam się błogo, miałam nadzieje, że to już koniec mojego życia. Nade mną stała ta dziewczynka, była zła, że jeszcze żyję. Uspokoiłam ją, że chyba umieram i wszystko pójdzie jak chciałyśmy. Jednak okazało się, że nabój tylko mnie drasnął. Wstałam i poszłam do sali, gdzie siedzieli moi znajomi z różnych etapów życia. Podeszłam do nich i zaczęłam rozmawiać. Stwierdziłam, że chcę żyć. Po chwili między uśmiechniętymi twarzami zobaczyłam dziewczynkę. Była zła, miała do mnie pretensje, że żyję. Miałam wyrzuty sumienia, iż ją zawiodłam. Postać ta śledziła mnie, była wciąż przy mnie, pragnęła abym się zabiła. Nie chciałam tego, lecz przez poczucie winy byłam skłonna to zrobić. Obudziłam się z bardzo dziwnym uczuciem, lecz nie czułam lęku ani strachu. Sen nie przestaje mnie męczyć, wciaż widzę przed oczami siebie, gdy stoję i strzelam sobie w głowę.
  3. Moim problem są poprzednie wcielenia. Chciałabym się więcej o nich dowiedzieć. Napiszcie wszystko co o nich wiecie. Jak mam się dowiedzieć kim byłam w poprzednim wcieleniu? Od dziecka zawsze czułam, że MIAŁAM poprzednie wcielenia. Tylko, że zawsze mama mówiła coś takiego : -"Nasza wiara tego zabrania. Takie coś nie istnieje! (chodzi o chrześcijaństwo...). No, tylko, że ja się uparłam. I chyba dobrze zrobiłam. Bo kiedyś szukając czegoś na temat czakr (praktykowałam OOBE, LD i inne tym podobne) natknełam się na coś takiego. Ucieszyłam się, ponieważ nareszcie miałam dowód na to, że ktoś przeżył coś podobnego jak ja. W moim poprzenim wcieleniu byłam chyba Egipcjanką. Tak... Żyłam w starożytnym Egipcie. I wydaje mi się, że znałam dwór faraona. Gdy przeglądałam zdjęcia (nie które) myślałam "kurcze, przecież wydaje mi się, że tam byłam, itp!".Od zawsze tak miałam. Najbardziej wydaje mi się, że znałam Tutenchamona (ale o tym innym razem). Macie jakieś doświadczenie z tym?
  4. Witam. Bardzo prosiłabym o interpretacje tego snu. Wydaje mi się dziwny i taki jakiś... Specjalny. Zawsze śnią mi się dwa rodzaje snów: takie normalne i takie... Które wiem, że coś oznaczają. Oto to, co pamiętam ze snu: Sen trwał już dużo wcześniej, pamiętam, że byłam sama(bez partnera lub kogoś takiego). Wróciłam do domu i rodzice powiedzieli mi, że jedziemy na wycieczkę. A w sumie... to nie powiedzieli, ale jakoś zdawałam sobie z tego sprawę, że tam pojedziemy. Na końcu mojej ulicy w realnym świecie znajduje się most nad autostradą, a za nim duża polana(w realnym świecie). W śnie poszliśmy z walizkami i plecakami do tego mostu, przez niego i były tam góry. Musieliśmy przez nie przejść, by dostać się do jakiegoś domku, w którym będziemy mieli piękne widoki i się wyciszyć. Droga była bardzo trudna. Wyglądało to prawie jak na filmach, gdy przechodzi się z boku góry, na jakimś takim ala wąskim 'parapeciku'. W pewnym momencie głaz wystawał i trzeba go było jakoś ominąć. Ten 'parapecik' przyczepiony do skały, to były deski, i jak próbowałam go przejść(ten głaz) to się pośliznęłam i zaczęłam spadać. Złapałam się tych desek rękoma i zawołałam rodziców o pomoc, ale nie za bardzo wiedzieli jak mi pomóc. W końcu jakoś się wciągnęłam z powrotem i poszliśmy dalej. Nie jestem pewna, ale możliwe, że jeden z bagaży mi spadł. Nie mogę sobie teraz już przypomnieć, czy go złapałam czy nie, od rana minęło trochę czasu... Gdy się pośliznęłam, mimo, że miałam adrenalinę, jakoś specjalnie się nie pałam. Jakbym wiedziała, że mimo wszystko wejdę tam z powrotem i pójdę dalej, mimo powierzchownej paniki. Gdy dotarliśmy na miejsce mieszkaliśmy w takim domku, który wyglądał jak te domki obok zakopanego. małe, ciche. Jak teraz sobie myślę, to rodzice tylko tam ze mną szli, ale na miejscu ich ze mną nie było. Długo nie byłam tam w tym śnie, była tylko taka scena jak patrzę przez okno, ale miałam wrażenie, że byłam tam bardzo długo(jakby było lato, minęła jesień i zima i wróciło lato, zmieniał się widok za oknem). Potem zaczęliśmy wracać. Nagle nie wiadomo skąd zdawałam sobie sprawę że mam męża. Był to chłopak niedużej postury. Zdawało mi się, że bardzo go kocham i on mnie też. Nie wiem czemu powiedziałam wszystkim(nie pamiętam w jakich okolicznościach), że jestem w ciąży. I naprawdę się tak czułam. Jak wracaliśmy to nie były już takie straszne góry, skalne, tylko bardziej taki pagórek z polanką, z której zbiegaliśmy. Mój mąż podszedł do mnie i mocno się do niego przytuliłam, mówiąc mi, że powinnam uważać, bo jestem w ciąży. Wtedy dopiero zdałam sobie sprawę, że nie jestem w ciąży(wcześniej nie zdawałam sobie sprawy z tego, że kłamię) i zaczęłam się zastanawiać, dlaczego to zrobiłam i jak to odkręcić. Wsiedliśmy razem z mężem do jakiegoś samochodu i tutaj się obudziłam. Chciałam tylko jeszcze dodać, że ten chłopak, który był moim mężem (albo narzeczonym, ale chyba mężem. Nie rozmawialiśmy o tym, to było tylko uczucie, ja to wiedziałam) śnił mi się już kiedyś jako mój chłopak. Że z nim chodzę. I to może nawet ze 2 - 3 razy. Jest chyba trochę niższy ode mnie, może mojego wzrostu, raczej taki nie umięśniony, taki mały się wydaje. Ale mimo to daje mi duże oparcie. Sama jestem osobą posturną, nie małą(170 cm, 70kg.). W śnie z nim zawsze wydaję się być mniejsza, idealnie wpasowana w niego. A! Jest także młodszy ode mnie, ale nie wiem czy latami(1 rok), czy tylko kilka miesięcy. Zawsze jest we mnie bardzo zakochany i zawsze się z nim przytulam, tak trochę zaborczo, jakbyśmy przeżywali coś ciężkiego i ten uścisk miał nam dodać otuchy, jakby był naszą ostatnią deską ratunku. Kiedyś śnił mi się jako mój chłopak w szkole. Za 2 tygodnie wyjeżdżam z domu (mam 16 lat) i wyprowadzam się do Anglii, jadę zdać międzynarodową maturę. Rodzice mnie tam zawożą, ale po 3 dniach wracają a ja tam będę mieszkać u obcej rodziny(host family) przez 2 lata. Może to ma coś wspólnego z tą wyprawą? Proszę, proszę, pomóżcie mi zrozumieć sens mojego snu! Kasia PS OD kilku dni śni mi się, jak tam jestem, jak chodzę do szkoły, śni mi się moja dawna szkoła... Ale coś takiego, to było takie INNE. Z Góry bardo dziękuję!
  5. Paulla

    Puzzle życia

    Z zakurzonych wspomnień, Ze szczątek dziecięcego pamiętnika, Malowanych kalendarzy układam puzzle życia. Zza okna dobiega fortepianowy koncert. Myśli tańczą w głowie walca. Stary pająk splata warkocze. Wycieram kurz z dawnych książek Pisanych przez najpiękniejsze lata. Układam je w całość, by poznać istotę życia.
  6. Aura

    Przypowieść o drodze do raju

    Ludzie po śmierci idą do nieba.Każdy niesie swój krzyż. Idzie ich masa, a wśród nich człowiek bardzo strudzony i przygnieciony. Rozgląda się dookoła i widzi, że inni mają krzyże: jedni do ramion, drudzy do pół pleców, a najdłuższy sięga im do bioder. Patrzy na swój, a jego, aż się w ziemie wrył. Myśli sobie WEZMĘ I GO SKRÓCĘ PO CO MAM TAK DUŻY NIEŚĆ. Jak postanowił tak i uczynił. Już teraz ma taki jak inni, niesie mu się lekko. Dochodzą do bram nieba . Ale przed bramą jest głęboka przepaść - nie ma tam ani schodów, ni mostu. "Nasz" człowiek zastanawia się jak ma tam wejść i odpocząć. Rozgląda się po innych, a oni kładą krzyże na przepaść, a przepaść się zmiejsza i tak wchodzą Polożył swój krzyż- przepaść mu się zmiejszyła (ale do rozmiarów krzyża przed skróceniem) niestety krzyż mu spadł w przepaść i do raju się nie dostał. Wiesz jaki jest morał? NIEŚMY TAKI KRZYŻ JAKI BÓG NAM DAŁ. NIE SKRACAJMY GO, NIEŚMY DUMNIE Z WIARĄ I NADZIEJA, BO BÓG NIE DA NIGDY WIĘKSZEGO CIERPIENIA NIŻ DALIBYŚMY RADĘ UDZWIGNĄC.
×
×
  • Create New...