Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'anioły'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • ADMINISTRACJA FORUM
    • Sprawy porządkowe
    • Z życia Forum
  • EZO CAFÈ
    • Strefa Relaksu
    • EzoTube
    • Bazarek ezoteryczny
  • USŁUGI
    • Wróżby
    • Astrologia i numerologia
    • Sny
    • Energia i uzdrowienia
    • Szukam pomocy/Oferuję pomoc
  • WRÓŻBY i WYROCZNIE
    • Runy
    • Karty Klasyczne
    • Tarot
    • Pozostałe Karty
    • Inne wyrocznie
  • ASTROLOGIA, HOROSKOPY, NUMEROLOGIA
  • UZDRAWIANIE i MEDYCYNA NATURALNA
  • ENERGETYKA
  • SEN i ŚNIENIE
  • MAGIA i OKULTYZM
  • DUCHOWOŚĆ, FILOZOFIE, RELIGIE i WIERZENIA
  • HYDEPARK
  • Runen Club's Runiczne pogaduszki
  • Runen Club's Linkownia, literatura, plotki o bogach, obyczaje i inne ciekawostki
  • Runen Club's Nasze Runy i dywinacja

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Found 11 results

  1. W środowisku niuejdżowym zapanowała prawdziwa moda na anioły. Osobiście uważam, że to pozytywne zjawisko. Miło, że zainteresowanie duchowością objawia się w ten właśnie sposób, a nie na przykład poprzez zabawy z tabliczką ouija. (…) Są też niestety ciemne strony angelomanii. Namnożyła się masa pocztówek i kart przedstawiających anioły pod postacią kiczowatych koszmarków przywodzących na myśl ilustracje z pisma „Strażnica”. Pierwsze miejsce w moim prywatnym konkursie na anielską tandetę zdobyła niejaka Doreen Virtue, psycholożka i specjalistka od aniołów. Doreen wydała chyba z pięć anielskich talii, wszystkie jak jedna utrzymane w estetyce będącej kwintesencją kiczu. Oczywiście zdaje sobie sprawę iż to, że uważam te karty za szczyt tandety to tylko i wyłącznie mój problem. Do kogoś taki rodzaj malarstwa może wspaniale przemawiać i nie ma w tym najmniejszego problemu. Jeden lubi jazz, kto inny norweski metal, jeszcze inny rumuński pop i jest to absolutnie w porządku – o gustach się nie dyskutuje i kropka. Tym, co najbardziej zniechęciło mnie do tej autorki jest fragment jej książki jaki znalazłam w Internecie. Książka dotyczyła kontaktu z aniołami. Przytoczę kilka cech, które zdaniem Doreen dowodzą, iż nawiedził nas prawdziwy anioł. Otóż spotkanie takie może: 1. Wywołać uczucie senności lub przeciwnie – nadaktywności 2. Pozostawić głębokie uczucie, że „to się dzieje naprawdę” 3. Być pozytywne i dodające mocy 4. Brzmieć prawdziwie i mieć sens 5. Być następstwem modlitwy lub pojawić się niespodziewanie Wybrałam tylko niektóre przykłady, aby zobrazować naiwną filozofię autorki. Wychodzi na to, że spotkanie z aniołem może zarówno pobudzić jak i uspokoić, pojawić się po modlitwie lub niespodziewanie, za to gwarancją jego prawdziwości jest to, że niesie optymizm i „ma sens”. Z całym szacunkiem, ale wielokrotnie w ciągu dnia mam optymistyczne i sensowne myśli i wcale nie uważam, żeby wszystkie one zostały zesłane mi przez anioły. A punkt drugi? To już zakrawa na ignorancję niebezpieczną dla ufającego autorce czytelnika, albowiem (co każdy psycholog wiedzieć powinien) poważne halucynacje związane ze stanami chorobowymi prawie zawsze pozostawiają uczucie, że „to się działo naprawdę”. Co zatem jeśli osoba chora, cierpiąca na halucynacja przeczyta coś takiego? Oczywiście pomyśli, że wszystko z nią jest ok. Dalej autorka pisze jak można odróżnić spotkanie z aniołem od halucynacji. Doreen cytuje kilku badaczy, którzy twierdzą, że : 1. „Patologiczne halucynacje mają tendencje do trzymania się pewnych ustalonych sztywnych schematów, pojawiania się w sposób powtarzalny podczas choroby, ale w żadnym innym okresie, z towarzyszeniem innych symptomów, w szczególności zachwiań świadomości i utraty kontaktu z otoczeniem. Spontaniczne, metafizyczne (często nazywane „paranormalnymi”) doświadczenia są częściej oderwanymi zdarzeniami, nie mającymi połączenie z jakąkolwiek chorobą albo znanymi zakłóceniami i zdecydowanie nie towarzyszy im jakakolwiek utrata kontaktu z normalnym otoczeniem” (Zachowałam oryginalną składnię – przyp. Maria) 2. „Podczas większości halucynacji ludzie wierzą, że widzą żyjące istoty ludzkie. Natomiast podczas przeżyć metafizycznych (włączając w to wizje) ludzie są przekonani, że widzą istoty niebiańskie, takie jak anioły, zmarli bliscy czy oświeceni mistrzowie.” Cóż można dodać? Z pkt. 1 jasno wynika, że halucynacje od wizji różnią się tym, że są związane z chorobą, podczas gdy wizje nie. Świetnie rozróżnienie, brawo! Niech mi tylko ktoś powie jak można ocenić z poziomu subiektywnego czy jesteśmy chorzy czy zdrowi? Idźmy jednak dalej. Podczas wizji, zdaniem cytowanego pana, zachowujemy zdrowy kontakt z otoczeniem, a podczas halucynacji – nie. Doskonale, lecz problem w tym, że większość osób cierpiących na zaburzenia psychiczne jest przekonana, że ma doskonały kontakt z rzeczywistością. Dopiero w wyniku terapii przeważnie dostrzega się, że to co uważaliśmy za realność, w rzeczywistości nią nie jest. Pod warunkiem, że chory pójdzie na terapię, a nie trafi na książkę dr. Virtue, z której dowie się, że jeśli jego zdaniem ma kontakt z rzeczywistością to wszystko jest ok. Drugi punkt powinnam zostawić bez komentarza. Zapytam jednak tylko dlaczego cytowany przez panią doktor naukowiec uważa, że halucynacje = widzenie ludzi, a oświecone wizje = widzenie aniołów i zmarłych? Bo moim skromnym zdaniem równie dobrze może być dokładnie na odwrót. Wszystkie cytaty zaczerpnęłam z bezpłatnego fragmentu książki Doreen Virtue „Jak usłyszeć swoje anioły”. Zakończę prośbą do wszystkich aniołów: Drodzy skrzydlaci, strzeżcie wszystkich naiwnych czytelników o bezbronnych umysłach przed czytaniem szkodliwych publikacji. autor: M.Poziomska
  2. Yumiko

    Ktoś wesprze i pomoże? :)

    Znowu męczę temat... ;p Ale zależy mi, więc zapytam też tutaj. Znajdzie się ktoś cierpliwy, kto mi pomoże w "anielskich sprawach"? Spokojnie wytłumaczy, co i jak. Ja nie zawsze wiem, o co pytać, bo temat niby mi znany, jednak nowy. Że tak powiem, szukam kogoś na dłuższą metę, czyli można powiedzieć, że potrzebuję przewodnika Kontakt raczej przez gg, bądź tutaj w prywatnych wiadomościach (jednak bardziej sprawny będzie na gg ). No i to chyba tyle... Proszę, znajdź się dobry człowieku
  3. Około miesiąca temu rozmawiałyśmy z przyjaciółką z aniołami. Jakiś czas po tym przyjaciółka zobaczyła w mieszkaniu błysk. Pojawił się trzy razy. To wyglądało tak jakby ktoś robił zdjęcie z lampą. Może to nie ma znaczenia, ale kiedy wymieniłam imię Archanioła Chamuela błysk powtórzył się i kiedy zrobiłam to ponownie znów się pojawił. Zignorowałyśmy to wtedy, ale wczoraj kiedy spokojnie sobie leżałyśmy i gadałyśmy o głupotach błysk pojawił się znowu. Tym razem tylko raz. Odrazu mówię, że nie jest to żadna błyskawica ani nic takiego. To było wewnątrz mieszkania. Może ma ktoś podobne doświadczenia?
  4. Aura

    Świetliste istoty

    Człowiekowi, jako ziemskiej istocie zawsze towarzyszyli aniołowie. W mazdaizmie (staroirańska religia)po reformie Zearatrusa, VII -VI w p.n.e, w Judaizmie i Islamie człowiek obcował z aniołami. Również u Platona można znaleść inf.o aniołach. Najbardziej jednak wiarygodnym zródłem potwierdzającym istnienie i czuwanie nad ludzmi aniołów jest Stary i Nowy Testament, gdzie można znaleść wiele wzmianek na ten temat. W liście do Koryntian - 56 rok po Chrystusiejest mowa o roli i zadaniach aniołów w relacji z człowiekiem.(pasjonuje się aniołami) Lecz naj. wiarygodną wizją świata niebiańskiego przedstawił Pseudo Dionizy Areopagita w dziele pt. "Hierarhia niebiańska"- zostało uznane wśród filozofów i zostało zaakceptowane przez duchowieństwo i kościól. JA NAJBARDZIEJ INTERESUJĘ SIĘ ANIOŁAMI KARMICZNYMI (aniołowi są przy nas i uczą miłości,wyrozumiałości umiłowania Boskiej Prawdy) Każdy człowiek ma przydzielonego Anioła Stróża, dla lepszej komunikacjii z naszym aniołem proponuję nazwać go z imienia. (mój posiada imie). Każdy anioł jest wstanie nam pomóc i nawet gdy nie wiemy który anioł w danej sprawie jest najbardziej odpowiedni możemy zwrócić się do naszego Anioła, by nam udzielił wsparcia, a On napewno nas nie opuści ni nie zawiedzie. Pozycje warte przeczytania: Anioły karmy - Instrukcja Słownik Aniołów - Dawidson Gustaw Poznjaj swego Anioła - Jerry Veeronique Karma i Reinkarnacja Mirando Philippe P.S Uwielbiam Anioły, ale wydaje mi się, że nie jestem w stanie oddać słownie ich całego piękna i przelać tyle miłości ile one dają i mają w sobie. Żałuję, że nie potrafię piękniej:_smutny:
  5. Tego dnia leżałem ma leżaku a ogrodzie i czytałam książkę o znakach anielskich ,poczułem intuicyjnie by zrobić zdjęcie telefonem drzewka i tak też uczyniłem . Na zdjęciu są widoczne moim zdaniem Istoty wyższe ale nie potrafi powiedzieć skąd pochodzą może ktoś już widział coś podobnego ? http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/7d399a0742fc6b05.html
  6. Guest

    Dziwne zjawiska

    Chciałbym wam opisać dwa dziwne zjawiska, które miały miejsce w moim życiu. 1. Moje narodziny wyglądały mniej wiecej tak: Byla ladna pogoda tego dnia co sie urodzilem, potem jak zaczela moja mama mnie rodzic nagle zrobilo sie pochmurno dosyc ciemno i rozpetala sie burza na oddziale otworzyly sie w tym samym czasie wszystkie lufciki lekarze sie przestraszyli a polozne nie chcialy odebrać porodu mówiły, że nie chcą tam wrócić. Kiedy juz wyszedlem z mamy to nagle burza ucichla i znowu bylo bezchmurnie. Tak jakby coś chciało widzieć moje narodziny albo wejść we mnie. Moja mama mówi, że diabełek się urodził, ale ja bym powiedział, że odwrotnie hehe raczej aniołek :icon_smile2: jestem dobrym chlopakiem, doceniam piękno tego świata. 2. Pierwszy raz czegoś takiego doświadczyłem . Pisałem z koleżanką całą noc o godz 6:00 rano położyłem się do łóżka. Tak sobie leżałem było jeszcze ciemno patrzyłem sobie na gwiazdy, ponieważ moje łóżko znajduje się prostopadle do okna. Widziałem jak na niebie poruszał się jakiś punkt pomyślałem sobie pewnie samolot i nagle ten punkt zmienił kurs spadał do dołu i nagle zniknał. Po dosłownie 3 sekundach coś nagle bardzo jasnego pojawiło się przede mną wyglądało to tak jakby przeleciało przez okno jak duch. Pierwsze co mi sie skojarzylo to UFO bo miało okrągły ksztalt ale mogło wyglądać też jak jakaś zjawa, duch lub jak to tam można nazwać, pomyślałem potem, że to może być anioł. Wracając do sytuacji nie mogłem w ogole się ruszyć mogłem jedynie kręcić głową spojrzałem na swoją rękę chciałem ją podnieść ale nie mogłem, a ten jasny punkt chciał tak jakby we mnie wejść, czułem że naciska. Patrząc tak na swoją rękę i próbując nią poruszyć nagle to coś znikneło mogłem się normalnie ruszyć a za oknem było już jasno. To było coś niesamowitego nigdy jeszcze czegoś podobnego nie przeżyłem. Po tym zjawisku nie wiem czemu, ale odczuwałem euforię byłem tak jakby szczęśliwy Czy ktoś wie co te zjawiska mogły oznaczać?
  7. shi-pao

    anioły

    jakby to tak... generalnie ostatnio sporo mi się pozmieniało a za tymi zmianami przyszły kolejne. jedną z nich jest to, że anioły zaczęły mnie masowo odwiedzać. generalnie miłe towarzystwo i wielce pomocne. No i w ramach tej pomocy podpowiedziały mi kilka rzeczy a miedzy innymi to, by je malować. generalnie za ich inspiracją znów zaczęłam pisać i malować i powoli staje się to moim źródłem dochodu, wiec równie powoli realizuje swe marzenia sprzed lat niestety zlecenia powodują, że wciaż nie mogę zebrać czasu ii sił by swej młodszej córce anioła namalować, ale wszystko w swoim czasie galeria na picasie: Picasa Web Albums - 2bee2creative - anio?y
  8. Samciu

    Coś na kształt Apokalipsy

    Witam. Chciałam się zapytać czy ktoś mógłby mi pomóc w interpretacji snu. Nie ukrywam, że bardzo mi na tym zależy - po prostu wydał mi się inny niż wszystkie. Ale zacznijmy od początku. Śniło mi się, że jestem u siebie w domu. Dokładnie poznawałam wszystkie meble, pokoje, chociaż było w tym wszystkim coś jakby obcego. Dopiero po chwili uświadomiłam sobie, że jestem w ciele jakiegoś całkowicie obcego chłopaka, a nasz dom zajmuje zupełnie nieznana nam rodzina. Do rzeczy. W śnie cały czas padało. Bez przerwy, osoby w śnie mówiły, że jest tak od kilku dni. Następnie, bardzo szybko, deszcze zmienił się w śnieg, by następnie przekształcić się w grad wielkości piłek lekarskich. Pamiętam jak domownicy pakowali się, chowali do toreb i plecaków jakieś wartościowe rzeczy. Następnie poszli spać. Rano grad przestał padać, ale na dworze zastali tysiące zniszczeń - rozmiażdżone samochody, kilku martwych ludzi. Jednak najciekawsze - osoba, którą byłam wyliczyła, że na parapetach domu leży siedem martwych gołębi. Pamiętam, że później wybiegłam na dwór krzycząc jakieś dziwne rzeczy. Zaczęłam kogoś gonić po małych uliczkach, zatłoczonych przez uciekających ludzi. Miejsca poza domem całkowicie różniły się od tego co widziałam z okien domu. Goniłam tego kogoś, manewrowałam pomiędzy ludźmi, samochodami. W końcu mi uciekł, ale znalazłam to co mi zabrał pod pomarańczową czapeczką jakiegoś dziecka (muszę mówić, że miało to coś na głowie?). Był to jakiś minerał - kryształy mieniły się raz na niebiesko, raz na zielono w zależności od tego jak padało na nie słońce. Wróciłam do domu. Moi senni rodzice rozmawiali z sąsiadami, którzy nie wiedzieli jak przenieść swoją chorą córeczkę do szpitala albo chociaż do najbliższej przychodni lekarskiej lub nawet samego lekarza. Wzięłam kawałek minerału, narysowałam na ziemi nosze, poduszkę. Położyli na tym dziewczynkę i, o dziwo!, zanieśli ją gdzieś tam gdzie chcieli. Wróciłam do domu. Zapakowałam razem z młodszą siostrą/bratem (tego dokładnie nie pamiętam) do plecaka różne szklanki, kieliszki, inne szklane rzeczy. Ruszyliśmy w drogę. Szliśmy opustoszałą autostradą razem z innymi uciekinierami. Autostrada była niedaleko morza. Fale były wzburzone, niebo ciemne, całkowicie zachmurzone. Wszyscy się zatrzymali, spojrzeli na morze. Jakiś starczy głos powiedział "I wtedy nadeszli". Ta część snu urwała się. Teraz znajdowałam się w jakimś ni to średniowiecznym, ni to nowoczesnym mieście. Coś na kształt miasteczka po apokalipsie, zbudowanego na gruzach miasta, które tu wcześniej stało. Pamiętam komnatę w wieży, spiralne schody. Staruszka, który opowiadał jak do tego doszło. Mówił o morskich potworach, które nagle wyszły z głębin, mówił o wielkiej wojnie między bytami nadprzyrodzonymi (podejrzewam, że chodziło mu o anioły i demony, ale o tym później). Wspominał o tym, że ci, których mieli za najgorsze istoty we wszechświecie, źródło wszelkiego zła i najpodlejsze szkarady, stanęli w ich obronie, przeciwko "białym duchom", które kiedyś były dla nich święte. Padło imię 'Samael' ("trucizna Boga", według Apokalipsy Barucha, Parafrazy Jonatana i Męczeństw Izajasza jest to imię Szatana, w słowiańskiej Księdze Henocha jest księciem demonów i czarnoksiężników, raz występuje jako najświętszy, innym razem jako najbardziej występny duch, ale to tylko tak jakby ktoś nie wiedział). Został przedstawiony przez starca jako ten, który najbardziej poświęcił się w obronie ludzi. Pamiętam, że później (cały czas jako ten chłopak) zostałam wysłana do sąsiedniego miasta. Miasto to było odległe od 'naszego' o kilkanaście kilometrów, więc zostałam przymuszona by tam lecieć na grzbiecie czegoś na kształt smoka, chociaż smokiem to nie było. Podróż była okropnie niebezpieczna. Na niebie kłębiły się obrzydliwie ciemne chmury, wokół latały jakieś czarne stwory, ziemi nawet nie widziałam. Doleciałam do drugiego miasta, wylądowałam i... obudziłam się. Opowiedziałam o tym śnie mamie, która doszła do wniosku, że powinnam pisać książki (=_="). Sam sen jednak wywarł na mnie duże wrażenie, chociaż może mi się tylko tak wydawać. Wieczorem czytałam thriller, którego akcja działa się na wyspie, na której panował sztorm, więc może to ma jakiś związek z pogodą w śnie. Uwielbiam także czytać wszystko co ma związek z aniołami i demonami, więc to może też wywołało jakiś wpływ na sen? Nie mam pojęcia, ale po prostu chcę wiedzieć chociaż odrobinkę na temat znaczenia tego snu, więc jeśli ktoś mógłby jakoś pomóc, byłabym wdzięczna. Jeżeli jednak będą jakieś pytania jestem w stanie na nie odpowiedzieć, więc proszę śmiało pytać.
  9. Witam. Miałam ostatnio sen, który wywarł na mnie bardzo silne odczucia, dlatego też postanowiłam zwrócić się z prośbą o interpretację. Pewnej nocy stojąc na schodach swojego domu, zauważyłam na bardzo gwieździstym niebie pojawiające się dziwne znaki. Wpierw był to podwójny sznur równo ułożonych gwiazd, przebiegający przez całe niebo. Szybko zawołałam swoją siostrę, aby jej to pokazać (o ile pamiętam była to ona), ale po chwili sznur ten był już delikatną jaśniejszą smugą od gwiazd, którą czasem normalnie można zauważyć na niebie, siostra z delikatnym uśmiechem rzekła, że jest to zwykła droga mleczna. Zdziwiona tym faktem pozostałam nieustannie wpatrując się w niebo, na którym zaczęły pojawiać się (jakby naklejać) obrazy aniołów oraz welony ślubne (rzeczy te nie były ułożone z gwiazd, tylko w stanie naturalnym). Ponownie wbiegłam do domu, gdzie przywołałam szybko domowników (było tam ok. 3 osó, ale gdy wyszliśmy niebo ponownie było "nienaruszone". Rodzina zaczęła ze mnie trochę kpić, a ja sama lekko zirytowana całą sytuacją pozostałam na zewnątrz. Czułam i wiedziałam, że jest to jakieś celowe działanie tych znaków, że one znikają zanim ktoś inny je ujrzy, tak jak gdyby miało to na celu pozbawienie mnie wiarygodności. Następnie pojawił się kolorowy wir na niebie, który co raz szybciej i intensywniej zaczął się kręcić. I tym razem zawołałam siostrę, która zdążyła jeszcze część tego przed zniknięciem zobaczyć, przez co z wiru tego spadła na ziemię płaska trupia czaszka (z dwoma skrzyżowanymi kośćmi, jak znak ostrzegawczy), przerażającym, diabolicznym głosem szybko coś powiedziała, po czym przeleciała z ogromnym pędem obok mojej głowy do przedsionka domu... obudziłam się z krzykiem i przerażeniem
  10. maximov

    Samoloty i anioły

    Witam. Proszę o interpretację mojego snu. Na początku coś o sobie. Mam 33 lata żonę i trójkę dzieci. Moja sytuacja rodzinna nie jest jednak sielankowa. Z różnych względów moje kontakty ze starszym bratem oraz matką są raczej zimne. A teraz sen: ... stoję w nocy na zielonym wzgórzu razem z kolegą z pracy, w dole widać ruiny jakiegoś chyba zamku lub pałacu. Spoglądam w górę i widzę kilkadziesiąt samolotów pasażerskich spadających w dół, kręcących się wokół własnej osi. Mam wrażenie że niektóre z nich płoną ale nie widać dymu. W niektórych widać światła w oknach. Spadaniu towarzyszy przeraźliwy huk. Opuszczam głowę i widzę anioła. Anioł ma postać mojego starszego brata. Stoi na przeciwko mnie i mojego kolegi i coś do niego mówi. Mam żal do anioła, że nie mówi do mnie. Uśmiecha się do mnie. W końcu przemawia i do mnie nie otwierając ust: "wiesz dlaczego się mnie nie boisz?" a ja odpowiadam: "bo jesteś podobny do mojego brata", wtedy odlatuje w kierunku ruin. Ja biegnę za nim chcę żeby ze mną porozmawiał ale nigdzie go nie znajduję. W oświetlonych od wewnątrz ruinach jest wielki tłum ludzi. Wracam na wzgórze i widzę tysiące opadających na ziemię papierowych samolocików i budzę się. Proszę o pomoc w interpretacji tego snu. Pozdrawiam
×
×
  • Create New...