Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'apokalipsa'.

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • NASZE FORUM
    • Sprawy porządkowe
    • Z życia Forum
  • EZO CAFÈ
    • Strefa Relaksu
    • EzoTube
    • Bazarek ezoteryczny
  • USŁUGI
    • Wróżby
    • Astrologia i numerologia
    • Sny
    • Szukam pomocy / Oferuję pomoc
  • WRÓŻBY, WYROCZNIE i PRZEPOWIEDNIE
    • Runy
    • Karty Klasyczne
    • Tarot
    • Pozostałe Karty
    • Inne wyrocznie i przepowiednie
  • ASTROLOGIA, HOROSKOPY, NUMEROLOGIA
    • Astrologia
    • Horoskopy
    • Horoskop urodzinowy
    • Numerologia
  • ZDROWIE, UZDRAWIANIE i MEDYCYNA NATURALNA
    • Lecznicze właściwości ziół, roślin, kamieni i olejków
    • Uzdrawianie za pomocą energii i metod naturalnych
    • Porady
  • ENERGETYKA
    • Ogólnie o energetyce
    • Postrzeganie pozazmysłowe i zdolności paranormalne
    • Rzeczy niewyjaśnione
  • SEN i ŚNIENIE
    • Sennik oraz symbole senne
    • OOBE i LD
    • Tajniki śnienia
  • MAGIA i OKULTYZM
    • Magia i systemy magiczne
    • Spirytyzm
    • Magia żywiołów i natury
    • Porady magiczne
  • DUCHOWOŚĆ, FILOZOFIE, RELIGIE i WIERZENIA
    • Rozwój Duchowy
    • Potęga umysłu
    • Religie i wierzenia
    • Ezoteryka
  • HYDEPARK
    • S.O.S.
    • Na różne tematy
    • Kącik sztuki i twórczości
    • Znaczenie imion
  • Runen Club's Runiczne pogaduszki
  • Runen Club's Linkownia, literatura, plotki o bogach, obyczaje i inne ciekawostki
  • Runen Club's Nasze Runy i dywinacja
  • Syreni Gród's Nasze miejsca: kawiarenki, knajpki, kluby, puby...
  • RIDER WAITE Club's Nasze Karty i dywinacja
  • RIDER WAITE Club's Tarotowe pogaduszki
  • RIDER WAITE Club's Linkownia, literatura, plotki o RIDER WAITE TAROT i inne ciekawostki...
  • Drzwi w inne wymiary's Ogólnie

Blogs

  • AROMATERAPIA
  • Bercikowe przygody z ezoteryką i nie tylko
  • Rozmowy z Bogami
  • Runen Club's Runy i my

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Found 4 results

  1. Witam, proszę o interpretację snu, który ostatnio miałam. Mianowicie, widziałam w nim nieco apokaliptyczną sytuację zawalenia się na dom pełen ludzi podniebnej drogi, która przygniotła moją siostrę. Ona zginęła i ja okropnie krzyczałam z rozpaczy. Następnie zostałam podrapana na plecach przez ciemnoniebieskiego królika, po czym wracałam autobusem do domu ze szkoły. W końcu przebywałam w mieście oblężonym przez Złe Moce i grałam w dziwną grę z diabłami, polegającą na słuchaniu przeze mnie ich, wypominających mojewady. Ten sen trochę mnie przestraszył i był bardzo złożony. Proszę o jakiekolwiek wskazówki dotyczące jego interpretacji, gdyż niestety, mam skłonności do zamartwiania się na zapas, również jeśli chodzi o aspekty nadnaturalne. Dodam także, iż bardzo martwię się o siostrę, będącą osobą dość lekkomyślną i nierozważną, obawiam się, że ulegnie wypadkowi, zwłaszcza teraz, przed naszą wyprowadzką do większego miasta. Proszę więc o pomoc i z góry dziękuję.
  2. Sonea

    Sen o snach i wizjach

    Sen był dosyć długi ale zapamiętałam tylko samą jego końcówkę. Stałam w moim poprzednim mieszkaniu, na dworze szalała burza, strasznie wiało a wszędzie panowała atmosfera grozy. Razem z moją mamą stałam w salonie przy ogromnym kominku, którego w rzeczywistości tam nie ma. Wichura i deszcz wdzierały się przez otwarte okno. Nagle moja mama dostała smsa od taty, który jakoś wcześniej przepowiedział swoim snem apokalipsę. W tym smsie było, że jak natychmiast nie rozbierzemy kominka stanie się coś strasznego. Moja mama wszędzie widziała cyfrę trzy. Chciałam napisać jej w zeszycie, że jakoby jest to cyfra diabła. Nie byłam w stanie napisać słowa "diabeł", jak gdyby powstrzymywała mnie od tego jakaś siła. Cała aż dygotałam z wysiłku ae w końcu wygrałam i udało mi się to napisać. Wtedy tak jakby dostałam wizji że mama umrze jeśli tylko dotknie się do kominka. Nie zdążyłam jej powstrzymać i wtedy trzasnął w nas piorun. Obudziłam się całą rozdygotana i bardziej zmęczona niż wieczorem przed zaśnięciem. Serdecznie proszę o interpretację
  3. Witam. Chciałam się zapytać czy ktoś mógłby mi pomóc w interpretacji snu. Nie ukrywam, że bardzo mi na tym zależy - po prostu wydał mi się inny niż wszystkie. Ale zacznijmy od początku. Śniło mi się, że jestem u siebie w domu. Dokładnie poznawałam wszystkie meble, pokoje, chociaż było w tym wszystkim coś jakby obcego. Dopiero po chwili uświadomiłam sobie, że jestem w ciele jakiegoś całkowicie obcego chłopaka, a nasz dom zajmuje zupełnie nieznana nam rodzina. Do rzeczy. W śnie cały czas padało. Bez przerwy, osoby w śnie mówiły, że jest tak od kilku dni. Następnie, bardzo szybko, deszcze zmienił się w śnieg, by następnie przekształcić się w grad wielkości piłek lekarskich. Pamiętam jak domownicy pakowali się, chowali do toreb i plecaków jakieś wartościowe rzeczy. Następnie poszli spać. Rano grad przestał padać, ale na dworze zastali tysiące zniszczeń - rozmiażdżone samochody, kilku martwych ludzi. Jednak najciekawsze - osoba, którą byłam wyliczyła, że na parapetach domu leży siedem martwych gołębi. Pamiętam, że później wybiegłam na dwór krzycząc jakieś dziwne rzeczy. Zaczęłam kogoś gonić po małych uliczkach, zatłoczonych przez uciekających ludzi. Miejsca poza domem całkowicie różniły się od tego co widziałam z okien domu. Goniłam tego kogoś, manewrowałam pomiędzy ludźmi, samochodami. W końcu mi uciekł, ale znalazłam to co mi zabrał pod pomarańczową czapeczką jakiegoś dziecka (muszę mówić, że miało to coś na głowie?). Był to jakiś minerał - kryształy mieniły się raz na niebiesko, raz na zielono w zależności od tego jak padało na nie słońce. Wróciłam do domu. Moi senni rodzice rozmawiali z sąsiadami, którzy nie wiedzieli jak przenieść swoją chorą córeczkę do szpitala albo chociaż do najbliższej przychodni lekarskiej lub nawet samego lekarza. Wzięłam kawałek minerału, narysowałam na ziemi nosze, poduszkę. Położyli na tym dziewczynkę i, o dziwo!, zanieśli ją gdzieś tam gdzie chcieli. Wróciłam do domu. Zapakowałam razem z młodszą siostrą/bratem (tego dokładnie nie pamiętam) do plecaka różne szklanki, kieliszki, inne szklane rzeczy. Ruszyliśmy w drogę. Szliśmy opustoszałą autostradą razem z innymi uciekinierami. Autostrada była niedaleko morza. Fale były wzburzone, niebo ciemne, całkowicie zachmurzone. Wszyscy się zatrzymali, spojrzeli na morze. Jakiś starczy głos powiedział "I wtedy nadeszli". Ta część snu urwała się. Teraz znajdowałam się w jakimś ni to średniowiecznym, ni to nowoczesnym mieście. Coś na kształt miasteczka po apokalipsie, zbudowanego na gruzach miasta, które tu wcześniej stało. Pamiętam komnatę w wieży, spiralne schody. Staruszka, który opowiadał jak do tego doszło. Mówił o morskich potworach, które nagle wyszły z głębin, mówił o wielkiej wojnie między bytami nadprzyrodzonymi (podejrzewam, że chodziło mu o anioły i demony, ale o tym później). Wspominał o tym, że ci, których mieli za najgorsze istoty we wszechświecie, źródło wszelkiego zła i najpodlejsze szkarady, stanęli w ich obronie, przeciwko "białym duchom", które kiedyś były dla nich święte. Padło imię 'Samael' ("trucizna Boga", według Apokalipsy Barucha, Parafrazy Jonatana i Męczeństw Izajasza jest to imię Szatana, w słowiańskiej Księdze Henocha jest księciem demonów i czarnoksiężników, raz występuje jako najświętszy, innym razem jako najbardziej występny duch, ale to tylko tak jakby ktoś nie wiedział). Został przedstawiony przez starca jako ten, który najbardziej poświęcił się w obronie ludzi. Pamiętam, że później (cały czas jako ten chłopak) zostałam wysłana do sąsiedniego miasta. Miasto to było odległe od 'naszego' o kilkanaście kilometrów, więc zostałam przymuszona by tam lecieć na grzbiecie czegoś na kształt smoka, chociaż smokiem to nie było. Podróż była okropnie niebezpieczna. Na niebie kłębiły się obrzydliwie ciemne chmury, wokół latały jakieś czarne stwory, ziemi nawet nie widziałam. Doleciałam do drugiego miasta, wylądowałam i... obudziłam się. Opowiedziałam o tym śnie mamie, która doszła do wniosku, że powinnam pisać książki (=_="). Sam sen jednak wywarł na mnie duże wrażenie, chociaż może mi się tylko tak wydawać. Wieczorem czytałam thriller, którego akcja działa się na wyspie, na której panował sztorm, więc może to ma jakiś związek z pogodą w śnie. Uwielbiam także czytać wszystko co ma związek z aniołami i demonami, więc to może też wywołało jakiś wpływ na sen? Nie mam pojęcia, ale po prostu chcę wiedzieć chociaż odrobinkę na temat znaczenia tego snu, więc jeśli ktoś mógłby jakoś pomóc, byłabym wdzięczna. Jeżeli jednak będą jakieś pytania jestem w stanie na nie odpowiedzieć, więc proszę śmiało pytać.
  4. kamii1303

    Apokalipsa???

    To w gruncie rzeczy jest tak dziwny sen, że nie da się chyba go zakwalifikować do odpowiedniej kategori, wszystkiego tu po trochu. Śniło mi się, że chyba w ziemię coś uderzyło, wyglądało na to, iż prawie nikt nie przeżył. Tylko ja i mój partner. Dookoła było czerwono i gorąco a przed nami stała duża czerwona postać, groźnie wyglądał i chyba miła rogi, więc wzięłam ją za diabła. Coś mówiła, ale nie pamięatm co, póżniej nagle zniknęła, a wokół pojawili się koledzy mojego partnera(tak naprawdę dla mnie nie było tam nikogo znajomego). Wszyscy prócz mnie uważali, że oni są Apokalipsą i mają swoją misję. Byli ubrani na czarno, a mój partner nawet miał czarną czapkę. Zaczeliśmy iść, przez mrok, bo nagle już nie było czerwono, tylko zwyczajnie ciemno, czarno. Doszliśmy do bramy. Mój partner powiedział, bym się zastanowiła, czy chcę przez nią przejść, bo jeśli przejdę tak naprawdę umrę, ale będę żywa. Nie chciałam umierać, więc zostałam, a oni poszli z tą swoją misją. Po chwili ja też jednak przeszłam za bramę, nic mi się nie stało. Odnalazłam ich, siedzieli w jakimś barze, zdenerwowałam się, i posząłm dalej. Doszłam do parku i chciałam zadzwonić do niego, ale komórka szwankował, nie mogłąm się połączyć. Nagle koło mnie pojawiły się koleżanki i siostra, już szłyśmy do domu. Dosżłyśmy do zaułku, w którym było strasznie ciemno, bałyśmy się, musiałyśmy go przebiec. Przebiegłyśmy, z tym, że one biegły normalnie, a ja czułąm jakbym się unosiła, moje kroki były niezwyczajnie wydłużone. Dobiegłyśmy do jasności. Pojawiły się dziewczyny strasznie pijane, jedna prowadziła drugą, wyglądały jak panny młode, ale takie .... brudne, rozczochrane, płaczące może nawet. Poszły, a moje koleżanki zniknęły. Pojawiła się za to mama, nie dała rady iść(jest na wózku), więc ją prowadziłam, doszłam do kościoła i zauważyłam komórkę mojego partnera, leżała na schodku koło kościoła. Pomyślałam, że ją zgubił, więc wzięłam. Wtedy zobaczyłąm, że on tu jest, biegnie do mnie z tej ciemności przez którą przebiegłam. Mam już zniknęła, był on. Zapytał czy mam jego kom. Powiedziałam, że tak. On na to, że chce tylko kartę, tel moge zatrzymać. Wziął ją i tak dziwnie na mnie spojrzał, powiedział, że odchodzi, bo ma misję, żebym kiedyś jak spotkam, któregoś z nich(tych jego znajomych) zapytała o niego- co u niego i czy jest już daleko? Rozpłakałam się, a on odszedł. ;/ Nie podoba mi się to wogóle. Może chodzić o to, że mamy dwie różne drogi?
×
×
  • Create New...