Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'atak'.

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • NASZE FORUM
    • Sprawy porządkowe
    • Z życia Forum
  • EZO CAFÈ
    • Strefa Relaksu
    • EzoTube
    • Bazarek ezoteryczny
  • USŁUGI
    • Wróżby
    • Astrologia i numerologia
    • Sny
    • Szukam pomocy / Oferuję pomoc
  • WRÓŻBY, WYROCZNIE i PRZEPOWIEDNIE
    • Runy
    • Karty Klasyczne
    • Tarot
    • Pozostałe Karty
    • Inne wyrocznie i przepowiednie
  • ASTROLOGIA, HOROSKOPY, NUMEROLOGIA
    • Astrologia
    • Horoskopy
    • Horoskop urodzinowy
    • Numerologia
  • ZDROWIE, UZDRAWIANIE i MEDYCYNA NATURALNA
    • Lecznicze właściwości ziół, roślin, kamieni i olejków
    • Uzdrawianie za pomocą energii i metod naturalnych
    • Porady
  • ENERGETYKA
    • Ogólnie o energetyce
    • Postrzeganie pozazmysłowe i zdolności paranormalne
    • Rzeczy niewyjaśnione
  • SEN i ŚNIENIE
    • Sennik oraz symbole senne
    • OOBE i LD
    • Tajniki śnienia
  • MAGIA i OKULTYZM
    • Magia i systemy magiczne
    • Spirytyzm
    • Magia żywiołów i natury
    • Porady magiczne
  • DUCHOWOŚĆ, FILOZOFIE, RELIGIE i WIERZENIA
    • Rozwój Duchowy
    • Potęga umysłu
    • Religie i wierzenia
    • Ezoteryka
  • HYDEPARK
    • S.O.S.
    • Na różne tematy
    • Kącik sztuki i twórczości
    • Znaczenie imion
  • Runen Club's Runiczne pogaduszki
  • Runen Club's Linkownia, literatura, plotki o bogach, obyczaje i inne ciekawostki
  • Runen Club's Nasze Runy i dywinacja
  • Syreni Gród's Nasze miejsca: kawiarenki, knajpki, kluby, puby...
  • RIDER WAITE Club's Nasze Karty i dywinacja
  • RIDER WAITE Club's Tarotowe pogaduszki
  • RIDER WAITE Club's Linkownia, literatura, plotki o RIDER WAITE TAROT i inne ciekawostki...
  • Drzwi w inne wymiary's Ogólnie

Blogs

  • AROMATERAPIA
  • Bercikowe przygody z ezoteryką i nie tylko
  • Rozmowy z Bogami
  • Runen Club's Runy i my

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Found 14 results

  1. Witam, pierwszy raz piszę na tym forum. Mam pewien problem, który po krótce przedstawie. Chodzi o moją relacje z dziewczyną, która uległa rozpadowi, a zaczęło to się dziać po tym jak dziewczyna pojechała w tym roku na konwent ezoteryczny do Gdańska i poznała tam pewną starszą parę ezoteryków. Do tego czasu związek nasz był udany i tryskał miłością, a na wspólnym naszym zdjęciu widoczny był nawet róż. Codzienne sms i wogóle super kontakt. Po konwencie dziewczyna zaczęła się dziwnie zachowywać, unikać kontaktu. Tydzień później spotkaliśmy się w pewnym mieście gdzie mieliśmy się udać do jej "nowo" poznanych znajomych. Umówiliśmy się na rynku, ale "coś" blokowało nasze spotkanie przez 2 godz! Zaraz po naszym spotkaniu pojawiła się ta kobieta i widząc nas z zachwytem oznajmiła "och jaka piękna prawdziwa miłość". Od razu miałem co do niej dziwne odczucie. Pojechaliśmy do niej. Dziewczyna jak by w nią zapatrzona. Na miejscu poznałem jej partnera, taki "blado wampiryczny" typ, a w domu wielgachny ołtarzyk różnych bóstw i w ogóle ezoteryczny klimat. Różę, którą podarowałem mojej dziewczynie on wziął i sobie zostawił (nie wiem czemu ale jak bym był w jakimś amoku, że nie umiałem zareagować), a wogóle to strasznie adorował moją dziewczynę mnie ignorując jakby. Przespaliśmy się u nich i następnego dnia pojechaliśmy z nimi na 3 dniową wycieczkę. Wspomniałem dziewczynie na osobności, że nie podobają mi się i ich "nie czuje", a dziewczyna na ogół łagodna i spokojna, z wielką złością i agresją strasznie ich broniła, ludzi których ledwo co poznała! Potem miała miejsce dziwna sytuacja, pojechaliśmy na wodospad i ku mojemu zaskoczeniu dziewczyna się rozebrała, wskoczyła pod wodospad, a ten typ jej robił zdjęcia wbrew moim upomnieniom, a potem dziewczyna podeszła do niej i jak by przed nią klękła na boku i coś tam gadały. Mieliśmy wyjechać po 3 dniach, bo mieliśmy inne plany, ale dziewczyna nagle chciała zostać z nimi i w ogóle zmieniać plany. Ruszyliśmy jednak 2 dni później. Lecz z każdym dniem nasza relacja zaczęła się pogarszać, a dziewczyna dziwnie się zachowywać. Pojechaliśmy na rainbow na Słowację i w całym tym tłumie ludzi znalazła nas parka młodych ludzi, którzy tylko spytali się (lecz jak by utwierdzili się tylko), że jesteśmy znajomymi od tych ludzi i znikli (strasznie dziwne to!). Z planów dłuższego pobytu (a czułem się tam dziwnie strasznie) po 4 dniach wyjechaliśmy do kraju i Krakowie pomimo wcześniejszych naszych wspólnych planów dziewczyna mnie opuściła i odjechała. Oczywiście początkowo starałem się działać i walczyć o związek. Po miesiącu spotkaliśmy się lecz skończyło się na irracjonalnych zachowaniach z mojej jak i jej strony (jak by ktoś mną sterował!). Nazajutrz wyjechała, znów moje próby nawiązania kontaktu, lecz w niewielkim stopniu działały. Pytając się dziewczyny jaki jest powód rozstania nie udzieliła mi do dziś jednoznacznej odpowiedzi. Nawet napisała, że nie chce utrzymywać ze mną kontaktu. Kilka dni temu "przypadkiem" spotkaliśmy się na ulicy lecz była całkiem zablokowana na mnie i po chwili rozmowy odeszła. Mam przypuszczenie, że ta para ezoteryków rzuciła jakiś urok czy coś na nas i przejęła jak by kontrole nad moją dziewczyną. Dziewczyna jest młoda i była to jakby pierwsza jej styczność ze światem ezoteryki i obawiam się, że ktoś mógł to zauważyć czy też odczuć i wykorzystał to. I w ogóle na tym konwencie poznała jakąś dziewczynę która jej powiedziała, że jest pierwszy raz narodzona w tym świecie, że jesteśmy rodzeństwem i w ogóle. Proszę o pomoc wszelkie osoby jasnowidzące, mające wgląd czy potrafiące zweryfikować tę sytuację. Psychicznie podupadłem strasznie, nie potrafię przestać myśleć o dziewczynie, a bardzo mi zależy, zresztą przed tą całą sytuacją, dziewczyna była również zapatrzona we mnie, zresztą pierwszy raz czułem, że komuś na mnie zależy. Mam oczywiście nasze wspólne zdjęcie jak i zdjęcie tej kobiety, którą podejrzewam o dokonanie złego czyny. Proszę pomóżcie bo sobie już nie radzę z tym wszystkim. Dziękuje
  2. Witam, prosiłbym o interpretację następującego snu. Chciałbym zacząć od tego, iż ten sam sen snił mi się jednej nocy dwa razy z różnicami pomiędzy nimi. Sen zaczyna się w jak najbardziej "realnym" świecie. Znajduję się w terminalu lotniska albo na jakiejś olbrzymiej stacji pkp. Duża zamknięta przestrzeń, wielu ludzi, wszystko związane z transportem. Niedaleko mnie znajduje się jakaś reklama (takie prostokątne metalowe coś o wymiarach ~2x3m). Widać strażników tego 'miejsca', uzbrojonych, pilnujących porządku. Nagle wtopiony w tłum mężczyzna wyjmuje broń i z bliska strzela jednemu strażnikowi w głowie, nikt nie orientuje sie co sie dzieje, a bandyta podchodzi do drugiego straznika i również go zabija. W tym momencie ludzie wpadają w szał, uciekają, ogólnie jeden wielki chaos. Do tego momentu dwa sny były takie same. Tutaj następują różnica. Wersja "A" jest krótsza więc od niej zacznę. W momencie gdy ludzie uciekają ja zaczynam uciekać razem z nimi, wybiegamy na ogromny, pusty parking, napastnik nadal strzela. W pewnym momencie strzały ustają, napastnik zaczyna rzucać granatami. Z dala ode mnie wiedzę dokładnie jak ludzie wylatują w powietrze. Po 4-5 wybuchach wszystko ustaje, ludzie wchodzą do jakiś podstawionych ciężarówek (służby porządkowe?), ja wraz z nimi. Koniec snu. Wersja "B" jest troszeczkę dłuższa. W momencie zabicia drugiego strażnika, mam wrażenie że wiem co się stanie. Napastnik w pewnej chwili staje tyłem do mnie, ja podbiegam i staram się go unieruchomić. W odległości jakiś 3 metrów od nas, na przeciwko, staje uzbrojony policjant, który bez przeszkód mógłby strzelić. Lecz on stał jak w transie, nic do niego nie docierało (krzyczałem "strzelaj"). Napastnik się wyrwał, strzelił do policjanta, mi nic nie zrobił. Następnie tak jak w wersji "A" wszyscy uciekliśmy na parking i cała akcja z strzelaniem, granatami, ilością wybuchów wygląda dokładnie tam samo. Jednak zamiast zakończyć sen poprzez wejscie do ciężarówek, ja w drodze "gdzieś" przeszedłem obok trupów. Postanowiłem sprawdzić czy ktoś żyje (jakkolwiek by to nie zabrzmiało miałem jakąś wewnętrzną potrzebę sprawdzenia czy ktoś jest tylko ranny). Podbiegłem do jednej kobiety, sprawdziłem tętno - żyła, ranna ale żyła. Zacząłem wzywać sanitariusza. Podbiegł jakiś starszy dziadek, razem zaczęliśmy reanimację kobiety. W między czasie dobiegła do nas moja koleżanka. Po kilkunastominutowej reanimacji sceneria zmienia się. Nagle znajdujemy się (ja, sanitariusz, ranna kobieta, moja kolezanka) w jakimś mieszkaniu. Ja i sanitariusz nadal klęczymy i tym razem 'operujemy' ranną kobietę, którą powoli ttracimy. Wszystko dzieję się obok okna (ważne.). W pewnym momencie lekarz prosi mnie żebym pomógł mu przytrzymać jakieś płaty (wyglądało to jak tapeta, kartki, takie długie kartki) na oknie. Nawet nie zorientowałem się gdy reanimacja i operacja zmieniła się w przyklejanie jakiś płatów (później okazało się że są to płaty skóry tej rannej kobiety). Po dłuższym czasie przyklejania tego wszystkiego na okno lekarz każe mi odejść, po 5 minutach woła mnie z powrotem mówiąc coś w stylu "no, już skończyliśmy" po czym wychodzi na balkon i... znika. Ja podchodze z latarką do okna, kieruję wiązkę światła na okno i widzę wykrojony w tej skórze napis "PAMIĘTAJ, że POMIMO tego że jestem RUMUNKĄ to zasługuję na..." - ostatniego słowa nie pamiętam. Słowa napisane caps lockiem - na 100% wiem że dokładnie takie były, reszta słów nie mam takiej pewności. Mogą to być słowa które mój umysł sobie dodał po przebudzeniu aby zachować szyk zdania. Pamiętam że odchodzę bardzo zdenerwowany od tego, rzucam latarką w czyjąś stronę i każę to przeczytać. Wybiegam z mieszkania i sen się kończy. Wiem, że bardzo się rozpisałem ale na koniec dodam kilka informacji, które mogą się przydać podczas interpretacji. Zostałem przeszkolony do możnaby powiedzieć reakcji w tego typu sytuacjach - zarówno zagrożenia życia poprzez broń, jakiekolwiek inne zagrożenie, oraz w zakresie reanimacji i pierwszej pomocy. Nie służę w wojsku, służbach, policji. Nie byłem nigdy w takiej sytuacji, nikt do mnie nie strzelał nie groził. Sny snią mi się niezmiernie rzadko, a jak już śnią to tylko takie 'zwariowane' jak ten. Bardzo prosiłbym o interpretację. Pozdrawiam
  3. jolciamyszka

    prosze z interpretujcie ten sen

    Śniło mi się że miałam wyjechać z przyjaciółką w góry i nie było miejsca i przeniosłyśmy go na następny weekend, wtedy pojechałam odebrać brata i siostrzeńca ze szkoły i był wypadek ktoś miał nóż i wbity został w moją Mamę... jak tylko się dowiedziałam o tym powiadomiłam rodzinę... nie potrafiłam się podnieść na duchu Przyjaciółka była przy mnie.To tylko sen bardziej koszmar bo nie chce stracić Mamy. Proszę powiedzcie mi co ten sen znaczył
  4. Diabłowate, demonowate, maszkarowate otaczaly moj dom, potem juz byly wszedzie i chcialy cos ode mnie, chyba chodzilo o dobrowolnosc przejscia w meki piekielne...?dusze? Nic nie pomagalalo, ani znak krzyza, ani powolywanie sie na Jezusa, wiedzialam jednak, ze gdzies mam jakies papiery, teksty dziwne, ktorych odczytanie przepedzalo je skutecznie...szukalam ich jak szalona, potem probowalam czytac, znalezc te slowa klucze, ktore dzialaly, bylo to chaotycznie, szarpanie sie, gubilam sie w tym...potrzebowalam aby ze mna czytali to inni ludzie, byla matula i dwie sasiadki... Diably przyslaly mi woreczek z sercami niemowlat, jakoby przeze mnie zginely i bedzie ich wiecej, jak sie nie poddam...najgorsze jak zobaczylam dziadka, bardzo w porzo czlowieka, ktory przyszedl jako jakies zombi, jakby wyszedl z grobu...nie mogalm uwierzyc, ze jest w piekle, lub gdzies poza niebiem...byl krotko, w glowie mialam pytanie, czy reszta tez tak skonczyla...???? Co do dziadka, to rozmawialam cos o grobach z matula, i nie bardzo bylam chetna jechac posprzatac, wiec moze dlatego mi sie przysnil...ale on w snie byl po ich stronie ;-( Drugi watek snu mysle, ze wzial sie z ksiazki Chmielewskiej, ktora dosc dobitnie opisywala pijawki, jakies bezkregowce obrzydliwe...nie wiem kto i dlaczego trzymal cos na wyglad jak male wezowate, zmieniajce sie w pijawkowate, maziste...balam sie tego, prosilam zeby usunac, ale skonczylo sie na tym, ze wiszace na zyrandolu wlazlo we mnie....koszmar...probowalam to wyrzucic z siebie, wylazilo w postaci jakiejs mazi, lewym okiem, ale zawsze cos zostawalo i puchlo...jakos :)udalo mi sie chyba calosc wywalic, ale takim kosztem, ze zdarlam cala skore na lewym policzku...wyglad byl masakryczny, chociaz wolalam to niz miec to w sobie... Jeszcze pamietam, ze zostal sprowadzony jakis gigantyczny waz, i umieszczony niedaleczko...dziwny taki, mniej sie go balam niz tego malego "stwora", ale tez sie balam... Wracajac do poprzedniego watku, z tych znalezionych papierow jedna karta dzialala na to cale towarzycho, ale nie moglam poskladac tego do kupy...obudzilam sie o trzeciej w nocy i musialam wstac, zeby nie wpasc znowu w ten sen...tak realistycznego, zapamietanego i koszmarnego snu nie pamietam... Jakies sugestie? Z gory dziekuje i pozdrawiam Anika
  5. witam wszystkich forumowiczow , i prosze o jakas podpowiedz co moze znaczyc sen w ktorym :idac droga w blizej nie wyjasnionym celu z osoba ktora sie wydaje byc znajoma ale twarzy nie pamietam nagle zostaje zaatakowana przez psa dosc duzego i bardzo agresywnego ,zaciskajac szczeki tak silno na jego udzie ze ja patrzac na to wszystko nie moglem w niczym pomoc ,stalem taki bezradny,po chwili pies ow wyrwal kawalek ciala z uda az krew prysnela .najciekawsze jest to ze takie zdarzenie mialo miejsce dwa razy podczas tego snu tej samej osobie z ktora spacerowalem . wydaje sie byc grozne to przeslanie ale czy aby napewno - prosze o interpretacje tego snu . dziekuje.
  6. Witam , od dawna nie miałam tak przerażającego ( dla mnie) snu ... dawno też nie miałam snu tak "dokładnego" lub dokładnie zapamiętanego... opis snu: sytuacja dzieje się w/przy domu z którego wyprowadziłam się 13 lat temu - w nim spędziłam całe dzieciństwo, razem z siostrą siedzę sobie i coś robię na schodach rampy która jest tuż przy wejściu do domu. W odległości około 1,5 - 2 m od nas- w miejscu w którym kiedyś znajdował się w prawdziwym życiu kojec dla psa= znajduje się płytki wybetonowany basen ( około 40 cm gł) przy którym jest mój tata. // w tym śnie tata hoduje krokodyle na sprzedaż. wygląda to mniej więcej tak , że jak wykluwają się młode to tata przenosi je do takiego innego zbiornika w którym dorastają do około 30-40 cm. Gdy już dorosną do tej wielkości - tata przekłada je znów do tego baseniku przy domu o którym pisałam wcześniej.// i tu właśnie taka sytuacja- ten moment gdy tata z wiadra wyjmuje te małe i wkłada je koło nas do tego basenu przy domu w którym się wykluły. W tym baseniku ( obok nas) do którego tata przenosi te podrośnięte młode jest też ich matka, krokodylica wielkości mniej więcej 2,5-3 metrowej długości. Narazie zero negatywnych emocji , raczej taki sielski nastrój- nic nienormalnego się nie dzieje. w pewnym momencie widzimy , że krokodylica głowę odwraca w stronę naszego taty który dalej wkłada te maluchy. Tata w pewnej chwili mówi do nas żebyśmy uważały bo samica tym razem zaatakuje ( jak czułam - w obronie młodych). i rzeczywiście w kilka sekund później krokodylica z impetem rzuca się w stronę taty i z głośnym "sykiem" zaczyna go gonić. Tata mija nas i wbiega po schodach na tę rampę i wbiega do niewielkiego pomieszczenia w którym zawsze stały jakieś maszyny, rupiecie , stare meble itd. Ja natychmiast biegnę za tatą i krokodylicą = potwornie przestraszona , że ona tacie zrobi krzywdę. wbiegam do tego pomieszczenia i widze jak tata włazi na jakieś maszyny czy rupiecie byle tylko znaleźć się poza zasięgiem szczęk rozjuszonej samicy. Krzyczę do taty by uciekał, w tym momncie krokodyl odwraca się i rzuca się na mnie. W ostatniej chwili udaje mi sie też wejść na jakieś rupiecie, widzę jakiś stary chybotliwy mebel - jakaś nieduża szafa czy regał, decyduję się wejść na to bo szczęki krokodylicy są o kilka centymetrów ode mnie. Tata krzyczy coś typu " Boże, Boże, uwazaj!!! uciekaj !!!Jezu!! " W tej chwili zwierze rzuca się tak trochę w pion by mnie dosięgnąć i rzutem tym opiera się o ten mebel na który udało mi się wleźć. Swoim ciężarem przewraca czy łamie ten stary mebel i ja spadam dosłownie tuż obok niej. Sytuacja patowa. Przerażenie , strach, krzyki taty. krokodyl znajduje się między mną a drzwiami na zewnątrz więc nie mam szans na ucieczkę. Decyduję się położyć na samicy, pamiętam nawet fakturę jej skóry. Łapię ją za górną szczękę i tak leżę na niej i trzymam się gdy ona szarpie się , kręci i kłapie paszczą. czułam , że już po mnie, słysze tatę- jego krzyki... to utrzymywanie się na zwierzeciu musiało trwać dość długą chwilę, może kilkadziesiąt sekund - może kilkanaście minut- nie wiem, wiem że długo. opadałam z sił, nie miałam już sił by się na niej utrzymywać. ale powoli, powoli samica zaczęła się pozornie uspokajać. Coraz mniej mną rzucała , coraz mniej się szarpała, w końcu przestała kłapać paszczą... pamiętam że zapadła chwilowa cisza, pamiętam przerażonego tatę który teraz mówił ciszej i spokojniej żebym zachowała spokój. W tym pomieszczeniu było bardzo mało miejsca, mnóstwo tych rupieci uniemożliwiałoby mi swobodną ucieczkę. Powiedziałam tacie , że jak samica się uspokoi to spróbuję zeskoczyć z niej i uciec. Bardzo się bałam , adrenalina na najwyższym poziomie. Nadszedł moment kiedy zdecydowałam że muszę spróbować. Odpychając jej pysk od siebie zeskoczyłam z niej i znów starałam się wejsć na cokolwiek byle by wyżej. Ale krokodylica zaatakowała ponownie od razu. Nie zamierzała zrezygnować- chciała zabić to pewne. Pamiętam jak panicznie łapałam się jakich rzeczy które spadały, próbowałam wspiąć się ale krokodylica była zbyt blisko- nie miałam jak i gdzie uciekać, znów jej szczęki były kilka centymetrów od moich nóg. musiałam znów na nią skoczyć, na jej plecy bo tylko tak mogłam zyskać kilka sekund. znów znalazłam się na niej, znów trzymałam za górną szczękę. Tym razem już jednak kompletnie bez sił. Krzyczałam do Taty że nie daję rady, ze juz po mnie, płakałam krzycząc i krzyczałam płacząc. Pamiętam tylko tę ostatnią siłę i determinację by tylko utrzymać się na niej , by się nie zsunąć. W pewnym momencie krokodylica odwróciła się i ze mną na plecach popełzała w kierunku drzwi na dwór , na tę rampę. wiedziałam że to już koniec bo na otwartej przestrzeni nie będę miała z nią żadnych szanś bo będzie miała tyle miejsca by rzucać się mocniej i w efekcie zrzucić mnie z siebie. więc wypełzła ze mną na dwór, pamiętam jasne swiatło słońca. usłyszałam krzyk siostry która stała w pewnej odległosci na zewnątrz , krzyczała , płakała i trzymała się za twarz, pamiętam krzyk taty, i jakiegoś mężczyzny- chyba znajomy taty - nie kojarzę kto to był. ostatkiem sił trzymając się jej paszczy zaczełam krzyczeć do taty " zabij ją!!! zabij ją!!! proszę zabij ją!!! ostatnie chwile snu były jakby już w zwolnionym tępie, jakby takie prześwietlone światłem słonecznym, zrobiło się tak bardzo jasno- chyba traciłam przytomność pamiętam tylko jak ten męzczyzna podbiegł do tej krokodylicy i mnie i jakimś nożem albo raczej drutem w zwolnionym tmpie rozpłatał jej gardło , pamiętam jeszcze raz to światło, moment gdy gardło krokodylicy rozcięło się a z tej olbrzymiej rany wypływa chlustem potworna ilość krwi i tego wszystkiego co się tam w niej znajdowało. Pamiętam czerwony kolor krwi bardzo intensywny kolor w tej bladej słonecznej poświacie ... Pamiętam uczucia- przerażenie, brak sił ból rąk i... taki ogromny żal że ta krokodylica ginie mi w ramionach. Nie jestem na nią zła, pamiętam że mi jej żal i czuję taki bezsens tej jej śmierci bo atakowała w obronie dzieci swoich.... koniec obudziłam się informacje dodatkowe ( poza snem już) 1) krokodylica nie zraniła w końcu ani mnie ani taty. 2) w obecnym życiu tata mój mieszka ze mną a teraz jest w podróży w Gruzji 3) moja siostra ze mną nie mieszka 4) jestem ostatnią osobą która pozwoliła by na zabicie zwierzęcia, w życiu nie chciałam skrzywdzić żadnego zwierzęcia nawet gdy mnie atakowało . 5) uczucia towarzyszące podczas snu: na początku sielanka , spokój, potem strach o ojca, potem lęk i przerażenie gdy ja zostałam zaatakowana , na końcu żal że zwierzę zgnęło. 6 )cały sen raczej bezbarwny, na końcu biała słoneczna poświata i intensywny kolor czerwonej krwi zwierzęcia. 7) mam 27 lat i jestem mamą 2-ki dzieci. 8) Po przebudzeniu dosłownie odczułam palpitację serca , zdenerwowanie, lęk, przerażenie które trzymało mnie jeszcze z godzinę po przebudzeniu. Ponieważ sen wzbudził we mnie silne emocje i uczucie zdenerwowania - bardzo proszę o interpretację tego snu. Sen opisałam bardzo dokładnie - tak dokładnie jak pamiętam . Bez dodawania czegokolwiek i bez pomijania czegokolwiek. Pozdrawiam
  7. Witam! mialam dzisiaj dziwny sen, niestety nie pamietam go calkowicie. Z pierwszego "etapu" pamietam mniej wiecej tyle, ze chodzilam po jakims gigantycznym centrum handlowym, w ktorym sprzedawali sama bizuterie i ja ogladalam (ale nie tylko szlachetna, rowniez drewniana , sztuczna itd). NIc nie kupilam . Potem okazalo sie, ze moj byly chlopak "mieszkal" w tym centrum. Dodam , o ile ma to znaczenie ze nie rozstalismy sie w zadnym gniewie, ja nic do niego nie czuje z dawnych uczuc i jestem w innym, szczesliwym zwiazku. W kazdym razie on tam byl, mieszkal, nie wiem, i ja poczulam sie tak jakbym wlasnie szla powiedziec ze z nim zrywam, ale pamietalam wszystko co wydarzylo sie dalej i jak wyglada teraz moje zycie, i wiedzialam ze to jesst bardzo dobry wybor wiec nawet sie nie denerwowalam. Ojciec mi powiedzial zebym przestala juz "meczyc tego chlopaka" wrocilam do domu , mieszkalam w starej kamienicy i tu najwazniejsza rzecz : w tej kamienicy mialy domki - dziuple 4 sowy. Ale te sowy byly naprawde gigantyczne. Jedna wyszla z dziupli i rozlozyla srzydla , byla czerwono-czarno-biala i byla zla. Zaatakowala mnie, zaczelam przed nia uciekac, zagonila mnie do jakiejs klatki , ostro mnie poharatala. Potraktowalam ja z paru kopniakow i udalo mi sie oswobodzic z klatki, Ta sowa byla straszna! naprawde gigantyczna, miala czerwone oczy i wielkie szpony. Obudzilam sie , kiedy uciekalam przed nia co sil w nogach i widzialam przed soba jej cien jak sie zbliza. Prosze o interpretacje.
  8. Guest

    DZIK

    [shadow=blue:61e35f5152][/shadow:61e35f5152] dzik atakujący i raniący ludzi których znam
  9. julci3k

    prosze o interpretacje

    Śniło mi się że nawiedził nasz dom jakiś psychopata, probowałam wszystkich bronić, pilnowałam całej swojej rodziny akurat w tym pokoju w którym dzisiaj spałam, kiedy otworzyłam drzwi zaczął się pojedynek na noże, ode mnie dostał jeden cios, ja od niego dwa (pamietam ze jeden w żebra), gdy go zobaczyłam, okazało się że to ...... mój facet!!! Był ubrany w swoje robocze-budowlane ciuchy. I w tym momencie się obudziłam. Sen był bardzo realny, prosze powiedzcie mi co to znaczy.
  10. slawekkali

    burza , piasek , twarz z piasku

    snilay mi sie burze piaskowe i twarze z piasku ktore mnie gonily a wojsko mnie bronilo bo wszyscy byli zagrozeni to byla wieczorowa pora piasek czysty i brudny
  11. paulis66

    pomocy :)

    Nie mam pojęcia co może oznaczać mój sen i mam ogromną prośbę o wyjaśnienie go.... Otóż, przygarnęłam świnię i chciałam się nią opiekować. Była koloru czarnego w białe plamki. Bardzo źle reagowała na mojego psa, chciała dominować widocznie zazdrosna o moje względy. Świnia atakowała mojego psa, który bardzo się jej bał i uciekał przed nią.
  12. RIN

    Dziwny sen

    Bardzo proszę o interpretację mojego snu. Rzecz działa się na dworze obok mojego domu, wyglądałam przez okno i patrzyłam na chodzącego pawia. w pewnym momencie przez okno wyskoczył mój kot, paw zaczął go atakować i szarpać dziobem.Widząc to, ja wyskoczyłam przez okno na ratunek kotu. łapałam pawia za dziób i próbowałam odciągnąć go od wystraszonego kota. Poza tym ten morderczy paw miał małe, ostre zęby. Co to wszystko może znaczyć?? Z góry dziękuję za interpretację.
  13. karol1011

    Atak psa

    Witam. Prosze o interpretację tego snu. Śniło mi się że biegnę przez zaciemniony korytarz pełen ludzi, gdzieś się śpieszyłem lecz nie wiem gdzie. Wybiegłem przez drzwi na zewnątrz, panowała noc , unosiła się mgła, zobaczyłem czarnego psa warczącego na mnie. Pies zaatakował, zaczął szarpać mnie, ugryzł w szyję i nagle się zbudziłem. Nie mam kompletnego pojęcia co oznacza ten koszmar. Sen był bardzo rzeczywisty. Żadko śnią mi się koszmary, ale takiego po którym bym się obudził jeszcze nie miałem.Dziekuję za pomoc.
  14. zgredekk

    dość dziwny sen

    Jeden długi dziwny sen. Proszę o szybką interpretację!
×
×
  • Create New...