Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'chłopiec'.

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • NASZE FORUM
    • Sprawy porządkowe
    • Z życia Forum
  • EZO CAFÈ
    • Strefa Relaksu
    • EzoTube
    • Bazarek ezoteryczny
  • USŁUGI
    • Wróżby
    • Astrologia i numerologia
    • Sny
    • Szukam pomocy / Oferuję pomoc
  • WRÓŻBY, WYROCZNIE i PRZEPOWIEDNIE
    • Runy
    • Karty Klasyczne
    • Tarot
    • Pozostałe Karty
    • Inne wyrocznie i przepowiednie
  • ASTROLOGIA, HOROSKOPY, NUMEROLOGIA
    • Astrologia
    • Horoskopy
    • Horoskop urodzinowy
    • Numerologia
  • ZDROWIE, UZDRAWIANIE i MEDYCYNA NATURALNA
    • Lecznicze właściwości ziół, roślin, kamieni i olejków
    • Uzdrawianie za pomocą energii i metod naturalnych
    • Porady
  • ENERGETYKA
    • Ogólnie o energetyce
    • Postrzeganie pozazmysłowe i zdolności paranormalne
    • Rzeczy niewyjaśnione
  • SEN i ŚNIENIE
    • Sennik oraz symbole senne
    • OOBE i LD
    • Tajniki śnienia
  • MAGIA i OKULTYZM
    • Magia i systemy magiczne
    • Spirytyzm
    • Magia żywiołów i natury
    • Porady magiczne
  • DUCHOWOŚĆ, FILOZOFIE, RELIGIE i WIERZENIA
    • Rozwój Duchowy
    • Potęga umysłu
    • Religie i wierzenia
    • Ezoteryka
  • HYDEPARK
    • S.O.S.
    • Na różne tematy
    • Kącik sztuki i twórczości
    • Znaczenie imion
  • Runen Club's Runiczne pogaduszki
  • Runen Club's Linkownia, literatura, plotki o bogach, obyczaje i inne ciekawostki
  • Runen Club's Nasze Runy i dywinacja
  • Syreni Gród's Nasze miejsca: kawiarenki, knajpki, kluby, puby...
  • RIDER WAITE Club's Nasze Karty i dywinacja
  • RIDER WAITE Club's Tarotowe pogaduszki
  • RIDER WAITE Club's Linkownia, literatura, plotki o RIDER WAITE TAROT i inne ciekawostki...
  • Drzwi w inne wymiary's Ogólnie

Blogs

  • Archiwum blogów
  • AROMATERAPIA
  • Bercikowe przygody z ezoteryką i nie tylko
  • Runen Club's Runy i my

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Found 12 results

  1. Guest

    CÓRKA/SYN

    Witam Was. Mialam taki straszny sen.Zapomnialam odebrac coreczke od kolezanek,minely juz trzy dni. Zdaje sobie z tego sprawe coraz bardziej sie denerw. i dalej siedze w domu.Wkoncu ide ja odebrac i zostaje poinformowana,ze malenka poszla do domu juz pierwszego dnia.Zdenarwowana szukam jej panikuje,placze, krzycze ,i mysle tylko o tym ,ze pewnie porwal ja jakis pedofil.Ale wtedy w pewnej chwili patrze przed siebie na laki,wysoka trawe i zdaje sobie sprasw ,za corka probowala wrocic do domu ale sie zgobila.A przez moje bezczynnosc lezy na lace i pewnie juz umarla .Ten sen byl straszny.
  2. Witam. Śniło mi się, że w okolicach domu spotkałam parę ślicznych blond dzieci w wieku około 8-9 lat (chłopca i dziewczynkę), którzy zaczęli mi grozić nożem. Postanowiłam z nimi rozmawiać, grać na zwłokę i się udało- chłopiec schował nóż i poszliśmy razem pochodzić po dzielnicy (tak ustaliliśmy). Znaleźliśmy się pod moją klatką, byli tam też inni ludzie, jakieś zamieszanie, w związku z czym wpadłam na pomysł oszukania dzieci (wciąż się ich bałam, nie chciałam z nimi chodzić). Jako, że trochę mi już ufali, wykorzystałam moment, gdy drzwi do klatki były otwarte i czmychnęłam do środka. Drzwi się za mną zatrzasnęły, a dzieci pozostały na zewnątrz, wyraźnie wściekłe (zwłaszcza chłopiec). Szybko pobiegłam do mieszkania i postanowiłam nie wychodzić z niego przez 2 dni, wtedy dzieciaki odpuszczą. Bardzo się bałam. Po tym czasie ostrożnie wyszłam z domu i zobaczyłam je naprzeciwko, w oddali- stały nieruchomo i patrzyły na mnie. Co może oznaczać ten sen? Bardzo proszę o interpretację.
  3. amnezja.incognito

    Senna zmiana płci...

    Co to może oznaczać jeśli we śnie byłam chłopcem (w wieku 12-14 lat; w rzeczywistości mam 19 lat) zakochanym w starszej ode mnie pięknej dziewczynie?
  4. Witam! We śnie jestem w obecnym wieku i stanie. Znajduję się na balkonie, rozmiaru 1m*1m, w stanie surowym (płyta wystająca z bloku, brak barierek), wraz z moją przyszywana ciocią, która wydaje się być przesadnie otyła w porównaniu do obecnego stanu i z jeszcze jedną osobą, której nie potrafię dokładnie określić, ale czuję, że jest to jakaś kobieta z mojej rodziny. Siedząc na balkonie nie odczuwam strachu, podobnie jak towarzyszki, i rozmawiamy jakby nigdy nic. Znajdujemy się na wysokości około 3 pięter. Blok, to którego należy balkon jest szary, mi nie znany. Pod balkonem jest duży plac z trawą, po której biega kilku chłopców w wieku około 10-12 lat (żadnego nie znam). Grają w koszykówkę, a kosz znajduje się pod balkonem na którym siedzimy. Piłka kilka razy prawie nas uderza, kiedy chłopcy próbują trafić do kosza i mnie zaczyna to denerwować, więc zwracam chłopcom uwagę. Mimo to, po sekundzie piłka trafia moją ciocię w zęby. Wraz z druga kobietę sprawdzamy czy nic jej nie jest. Zęby nie są uszkodzone, ale ciocia płacze, jej reakcja przypomina reakcję dziecka w takiej sytuacji. Ja nagle znajduję się na tej trawie i rozmawiam z chłopcem o blond włosach, który rzucił ową piłką. Jestem zdenerwowana, ale nie krzyczę, tylko stanowczo mówię do niego, że zwracałam im raz uwagę i teraz pójdziemy do rodziców chłopca powiedzieć co zrobił. Chłopiec jest stoicko spokojny, nie pamiętam czy odpowiedział mi na pytanie: gdzie mieszka, ale ja znów w niewyjaśniony sposób przemieściłam się do mieszkania,a z mieszkania wyszłam na nieznaną mi klatkę schodową, weszłam piętro lub dwa w górę i znalazłam się pod drzwiami mieszkania chłopca. On też tam się znalazł, lecz innym, nieznanym mi sposobem. Byłam zdeterminowana, aby opowiedzieć rodzicom chłopca co się stało. Kiedy zapukałam otworzył drzwi mężczyzna w wieku około 60 lat, o spokojnych rysach twarzy, siwych włosach, lekko łysiejący i ubrany jak typowy dziadek. Z uprzejmością i przejęciem zaczęłam opowiadać co się stało, chłopiec natychmiast wślizgnął się do mieszkania i wyglądał zza mężczyzny. Mężczyzna słuchał mnie z uwagą. Podobnie jak cała rodzina chłopca, która zaczęła wychodzić na klatkę schodową. Ustawili się kilka stopni wyżej ode mnie, jakby pozowali do zdjęcia rodzinnego i uśmiechając się nadal uważali co mówię. Kiedy chciałam pokazać jak piłka uderzyła w "dolne jedynki" mojej cioci, sama dotknęłam swoich zębów i z przerażeniem odkryłam, że "dolne jedynki" się ruszają. Po chwili poczułam, że wypadły i leżą na moim języku. Odwróciłam się od rodziny tego chłopca. I znowu nie wiem jak znalazłam się przed lustrem. W odosobnieniu, przestraszona stanem moim zębów, próbowałam zbadać co się stało. Odkryłam, że jeden ząb można spokojnie przyczepić, tak jak klocki "lego". Drugi ząb był jednak poszarpany u podstawy korzenia i nie dało się go przyczepić. Ponad to był bardzo biały i po obu stronach wystawały z niego cieniutkie, złote druciki. Poszłam pożalic sie matce. Mama wykazała współczucie. Następnie ponownie spoglądam w lustro, zauważając jedynie tą szparę po brakującym zębie i podnosząc się na duchu stwierdzam, że szpara nie jest taka duża. Koniec. Z góry dziękuję za pomoc:)
  5. Na początek śnił mi się 13 letni chłopiec prowadzący nieudolnie czerwony samochód (wjechał prawie we mnie). Zatrzymałam go i strasznie zaczęłam krzyczeć na niego, on nic nie mówił gdy pytałam o rodziców i nagle pojawiła się za mną duża grupa osób, która wydawała się sprzeciwiać temu co mówie do tego chłopca, podeszła jakaś młoda kobieta i zabrała go ze sobą, ale to ja pomagałam mu rozpiąć pasy, ona tak naprawdę nie była nim zainteresowana i w tym czasie grupa ludzi znikła. Miejsce akcji to dość stroma kamienista uliczka , on jechał w dól a ja szłam w górę. Chwilę po tym pojawiła się kobieta (około 45 lat), która do złudzenia przypomina mi znajomą, ale wiem, że to nie była ona i proponowała mi mieszkanie ze sobą i z jej córką. Tu wiem, że zaczęłam sobie wyobrażać jak żyjemy w 3 i raczej nie byłam zadowolona z takiego rozwiązania. Gdzieś jeszcze na początku pojawili się mężczyźni, którzy wszędzie mi towarzyszyli po czym został jeden, który też do złudzenia przypomina mi znajomego, ale to nie był on. Nagle przeniosłam się do pracy i dostałam takie wezwanie (pracuje w informatyce) , że pewnien pan nie może się dostać do systemu więc wstałam, ubrałam się i za wszelką cenę chciałam iść do niego z pomocą a po drodze zowu pojawił się ten wyżej wsppmniany mężczyzna i również proponował wspólne mieszkanie. Niestety nie pamiętam co wtedy czułam Zaskakiwał mi delikatnie drogę gdy chciałam odejść i przekonywał, że z nim mi będzie naprawdę dobrze. To chyba wszystko co pamiętam. Bardzo proszę o pomoc w interpretacji. Rzadko mam takie długie sny, które tak zapamiętuję. Dziękuję
  6. Otóż to, miałam sen że wchodzę do mojego domu, było tam ciemno.. weszłam do mojego pokoju, podeszłam do okna które było zasunięte roletami i nagle patrzę, że z pokoju obok wybiega mały chłopiec i biegnie w moją stronę..gdy znalazł się już przy mnie wziął nóż i zaczął mi go przykładać do gardła.. i już prawie dźgnął by moje gardło gdyby nie to,że ze strachu się aż obudziłam.. Gdy tylko spojrzałam w stronę okna gdzie to wszystko w śnie się działo zobaczyłam , że rolety był tak samo zasunięte jak w śnie.Indentycznie normalnie,i było tak samo ciemno gdy tylko ten chłopiec przybiegł z tym nożem. Nie wiem co to oznaczało, ale potem bałam się zasnąć... Byłabym bardzo wdzięczna,gdyby ktoś mógł mi ten sen zinterpretować. pozdrawiam.
  7. anna_sharon

    sen o chłopcu

    Przyśnił mi się chłopiec, z którym 3 lata temu chodziłam na dodatkowe zajęcia. Ostatnio z nim rozmawiałam rownież 3 lata temu. We wrześniu poszłam do nowego liceum i okazało się, że on chodzi do tej właśnie szkoły. Jednak mijamy się na korytarzu, on mnie raczej nie poznaje. Nie wie chyba, że to ja, bo się troszkę zmieniłam przez te 3 latka. A teraz właściwy opis snu: siedziałam na ławce, na bardzo jasno oświetlonym, pustym korytarzu. Panowała naprawdę niesamowita atmosfera. Siedziałam obok delikatnie przymkniętych drzwi z nr 8. Przez szpary przenikały promienie słońca. Nagle ten chłopiec znalazł się przy mnie, podchodzi i pyta się: "czy wiesz gdzie jest Karolina x(nazwisko) ?" Ja mu odpowiadam: "to właśnie ja". i na tym sen się skończył. Na koniec muszę dodać, że bardzo lubię tego chłopca..
  8. Witam, chciałabym poznać Wasze zdanie na temat mojego dzisiejszego snu. Pierwsze co pamiętam, to że szłam główną ulicą na starym mieście w mojej miejscowości. Idąc to pchałam, to ciągnęłam za sobą krzesło biurowe, takie obrotowe z kółkami. Chodziło o to, że chciałam poruszać się na tym krześle siedząc i odpychając się nogami, ale wyboje, wystające płyty chodnikowe mi to uniemożliwiały, dlatego szłam. W pewnym momencie dołączył do mnie chłopiec (ok. 7 lat), nie pamiętam dokładnie dlaczego, ale szedł ze mną. Szliśmy tak ulicą (Warszawską), od strony centrum w stronę kościoła (św. Mateusza) i na chwilę przystanęliśmy przy przejściu starej fabryki, rozmawiałam z tym chłopcem o czymś, chodziło chyba o to, że cieszę się, że poszedł ze mną bo dzieci z jego towarzystwa były niegrzeczne i mogłyby mieć na niego zły wpływ. Poszliśmy dalej i po drugiej stronie ulicy zauważyłam drugi kościół, którego w rzeczywistości tam nie ma. Przed kościołem stała na podwyższeniu trumna przykryta takim złotym materiałem (takim z jakiego mają księża szaty liturgiczne na duże święta), generalnie cały płot kościoła był przystrojony i wszystko wyglądało bardzo uroczyście, pomyślałam, że to pogrzeb jakiejś ważnej osobistości. Stała tam tez grupa ludzi pośród których dostrzegłam moją nieżyjąca babcię. Od razu ruszyłam w jej stronę, ale ona zaczęła też przechodzić przez ulicę i wyszło na to, że dobiegłam do niej na samym środku tej ulicy. Przytuliłam ją i wypytywałam co u niej, czy jej dobrze tam gdzie jest. Ona nic nie mówiła, tylko uśmiechała się. W pewnym momencie zauważyłam wyjeżdżającą zza rogu granatową ciężarówkę i szybko przeszło mi przez myśl, że muszę zejść z tej ulicy, bo o ile babcie już się nic nie stanie, tak ja mogę zaraz do niej dołączyć ginąc w wypadku. Zeszłam z ulicy i zorientowałam się, że nie mam mojego krzesła! Chłopiec powiedział, że pewnie zostawiłam je w przejściu do fabryki, przy którym wcześniej rozmawialiśmy. Wróciliśmy więc w to miejsce. Po drodze, bliżej kościoła św. Mateusza zauważyłam stojące na podwyższeniu dwie trumny, mniejszą i większą przy których siedział samotnie mężczyzna. Trumny były skromne. Pomyslałam, że to matka i córka umarły, a biedny ojciec został sam, podczas gdy po drugiej stronie ulicy była wielka uroczystość związana z innym pogrzebem, o nich nikt nie pomyślał. Przystanęłam na chwilę i pomodliłam się za dusze matki i córki. Kiedy wróciliśmy do fabryki było tam krzesło, ale nie moje, jakieś stare i przykryte tekturą. Chłopiec powiedział mi, że mógł moje krzesło wziąć facet, który mieszka na piętrze w starej fabryce ( w rzeczywistości jest tam chyba salon meblowy), weszłam więc do środka. Rzeczywiście, cała duża przestrzeń na piętrze była "zawalona" różnymi rupieciami, które zbierał pewien mężczyzna. Przywitał mnie, był średnim wieku, miał długie, karmelowe włosy, a na sobie tylko dżinsy i gołą klatkę piersiową. Nie wiem jak to się stało, ale zafascynował mnie ten mężczyzna, wzięłam od niego to krzesło, ale okazało się, że zostawiłam przez przypadek coś innego i tak wracałam do niego kilkakrotnie (albo była to jedna, długa wizyta). On ewidentnie coś do mnie czuł - muskał mnie po piersiach (przez bluzkę), ale po nagich plecach. Pozwalałam mu na to, ale na nic więcej. W końcu stwierdziłam , że czas wrócić do domu. Poprosiłam mężczyznę ( w zasadzie to już mojego przyjaciela), aby pomógł mi zabrać wszystkie rzeczy, które u niego zostawiłam. Pamiętam, że ostatnią rzeczą jaką spakowałam były stare tenisówki w biało-czarne paski. On obiecał, że mnie odprowadzi, ale musi się naszykować. Długo mu to zajęło, bo strasznie się stroił - zrobił sobie makijaż (pamiętam czerwoną szminkę), ładnie upiął włosy, założył kobiecą bluzkę koszulową w biało-czarne pionowe paski (duży dekolt odsłaniał jego włosy na klacie) a na szyję założył duży, złoty damski łańcuch. Odprowadził mnie do domu (wtedy zorientowałam się, że chłopiec, który był ze mną wcześniej cały czas na mnie czekał na dworze i teraz nie mogłam go znaleźć). Pożegnałam się z nim pod klatką i weszłam do mieszkania. Moja młodsza siostra siedziała przy komputerze, opowiadałam jej i mamie o tym gdzie byłam i siostra ni z tego ni z owego zaczęła być bardzo wulgarna i obraźliwa w stosunku do osób biseksualnych. Zaczęła szydzić z takich osób, a ja kazałam jej przestać, bo to podłe, a to jaką kto ma orientację nie powinno ją obchodzić. Po przebudzeniu skojarzyłam postać mężczyzny z mojego snu z mordercą z "Milczenia Owiec" - Buffalo Bill'em. Z wyglądu był bardzo podobny. Dla niedoinformowanych dodam, że Buffalo Bill z filmu miał zaburzenia na tle własnej seksualności. Tyle pamiętam, wiem, że dużo, ale cóż. Szczegóły, szczegóły. Może ktoś się pokusi P.S: oczywiście nie oglądałam ostatnio "Milczenia Owiec" (tzn. od lipca zeszłego roku)
  9. mephala

    zyly i blizny

    to chyba jeden z najgorszych snow w calym moim zyciu.Niewiem co oznacza ale wiem, ze spokoju mi nie daje. Snilo mi sie ze mialam syna wygladal na mniejszego ale z tego co wiedzialam to mial 7 lat. Pamietam ze byl taki bladziutki okazalo sie ze jest chory. Poszlismy do lekarza i pan doktor zalecil operacje po czym okazalo sie, ze na stole lezalam ja. Zapytalam dlaczego skoro mi nic nie dolega po czym uslyszalam odpowiedz ze ten "moj syn" ma za malo zyl i oni musza wyciac kilka ode mnie i dac jemu No wiec wyciagneli mi te zyly i zaszyli . Pozniej mialam blizne nawet nie duza ale zaczely pojawiac sie inne wieksze i takie nie fajne Niewiem co o tym myslec moze ktos moze pomoc jak tak to bardzo dziekuje. pozdrawiam
  10. uncredible

    góry

    miałam dziś dziwny sen , śniło mi się że pojechałam w góry podeszłam pod bramę jakiegoś zamku weszliśmy do środka jakaś dziewczyna zabrała mojego towarzysza na górę gdzie miała go uczyć śpiewu, a potem stoję na samym szczycie góry ktoś coś do mnie mówi ale ja nie słucham rozglądam sie i widzę tylko góry i jakiegoś małego chłopca ale z daleka. Zanim weszłam do tego pałacu widziałam na swojej wycieraczce biżuterię. Druga część snu to jadę samochodem po jakichś dziurach bardzo płynnie bez żadnego wysiłku. A noc wcześniej śniło mi się że jakiś pies na mnie nasikał no i jeszcze jakaś ruda dziewczyna i pleśń na oknie , przepraszam że tak to pomieszałam
  11. .::Nightmare::.

    Proszę bardzo o interpretację

    Zaczyna się tak. Idę drogą w stronę szczytu pewnej góry, droga długa i kręta. Na samej górze jest las po porze dna można stwierdzić że jest noc ponieważ jest ciemno tylko światło księżyca przebija się przez korony drzew. Idę prostą drogą i widzę 4 lampy jedna się nie świeci i gdy podchodze bliżej jedna gaśnie. Zapalam tą która właśnie zgasła a pozostałą zapala jakiś człowiek który pyłonił się z lasu. Po sylwetce i wzroście mogę wywnioskować że jest to młody chłopiec. Niezdążyłem go ujżeć bo zaraz zniknął. Podchodze do małego outarza i zostawiam na nim jedzenie i zapalam 2 świeczki. Wracam tą samą drogą i gdy wychodzę na drogę którą się wspinałęm na choryzoncie widzę wyłaniające się pomarańczowe słońce (poranek) a na samym dole widze miasto. Proszę o pomoc szukałem już odpowiedzi na ten sen ale nie udało mi się wyjaśnić wszystkiego:_smutny:
  12. Ostatnio mam bardzo trudne i pełne mroku sny. Do tej pory sobie jakoś sobie radziłam z interpretacją, ale te dwa mnie tak niepokoją, że nie potrafię sobie ich na chłodno wytłumaczyć. Uwaga to długa lektura 1. Idę razem z narzeczonym po naszym mieście. Czujemy się u siebie. Jesteśmy ciasno objęci, lecz jest nam wygodnie i bezpiecznie. Obserwujemy nasze ukochane miejsca. Ożywczo rozmawiamy. O naszych planach. Jednak zauważyłam, że nie jest słonecznie ale tak szaro. Jest jasno ale tak jakoś bez blasku. Patrzyłam na zaparkowane samochody i wydały mi się takie…. Biedne i obskurne. Po drodze spotykam pewną dziewczynę z twarzy jest mi nie znajoma, ale we śnie znałam ją dobrze (to jakaś blondynka). Zaprosiła nas do swego mieszkania. Chętnie się zgodziliśmy i poszliśmy, pod warunkiem, że jest niedaleko. Okazało się, że mieszka w bliskiej kamienicy. Przed budynkiem było małe pole podzielone na dwie części. Prawa strona była zielona a lewa mokra i świeżo zaorana. Dziewczyna pokazała nam ścieżkę Była dokładnie na środku tych małych skrawków ziemi. Wyglądało to na miedzę i tam ziemia była mocno zbita. Szliśmy balansując na tej miedzy, bo trzeba było nieźle trzymać równowagę. W końcu znaleźliśmy się w jej mieszkaniu. Było małe, ale było w nim takie światło nieco żółtawe z domieszką zieleni (takie światło miałam w domu i zawsze będzie kojarzyć mi się z domem rodzinnym). Chciałam pójść do toalety. To było na końcu korytarza. Stałam po środku tego korytarza twarzą do kuchni. Za plecami była łazienka z wc. Po mojej lewej stronie było lustro takie długie a tuż za nim drzwi wejściowe. Po prawej salon ale nie był oświetlony. Na wprost mnie była kuchnia z tym ciepłym światłem i ono oświetlało cały dom. Weszłam do łazienki. Tam było podobne światło. Co ciekawe nie było tam toalety ale znalazłam miskę. Chciałam siusiu, ale w trakcie poczułam,, że coś jest nie tak. Pochylam się i widzę krew. Cała miska była we krwi. Nie mogę w to uwierzyć. Zmywam ta miskę i próbuję jeszcze raz ale sytuacja się powtarza. Gdy umyłam ręce nagle w łazience pojawił mi się mój znajomy z pracy. Wygląda trochę demonicznie. W oczach ma takie czerwone źrenice i patrzy na mnie znacząco. Mówi coś abym na siebie uważała. Zmartwiona wychodzę z łazienki i mówię narzeczonemu, że chcę wracać, źle się czuję. Zatroskany zagarnia mnie ramieniem jak zwykle to robi w życiu i wychodzimy. Przed budynkiem znowu jest pole. Tym razem całe jest zaorane i dodatkowo czuć powietrze po burzy. Mokro wszędzie. Gdy chciałam wejść na to pole okazało się, że mam całą nogę upapraną w błocie. Nagle pojawił się na tym polu mężczyzna ubrany na czarno. Czułam, że skądś go znam. Powiedział abyśmy szli ta wydeptaną ścieżką to na pewno się nie wybrudzimy. Gdy weszliśmy chciałam mu podziękować, ale on zniknął. Ścieżka była bardzo wąska i pochylała się ku lewej mojej stronie. Wyszliśmy z ulgą na chodnik. 2. Tej nocy śnił mi się niepokojący sen. Jechałam autobusem do pewnego miasta. Robiło się tak szarawo tuż przed zachodem słońca. Jest jesień. W czasie jazdy widzę tylko pola. Nie ma tam nic, ale zauważyłam, że są one świeżo zaorane. Gdy dojeżdżam tym autobusem (nie było w nim pełno ludzi)do miasta jest głęboka noc i do tego w środku zimy. Przejeżdżając do przystanku widzę pewien duży dom. Ma jedną ścianę oszkloną a w środku był taki dziesięcioletni chłopiec. Widać, że był w bibliotece i czytał coś. Lecz po jego postawie wywnioskowałam, że jest zrezygnowany i smutny. Postanowiłam wysiąść akurat w tym miejscu i się jemu przyjrzeć. Brodziłam po kostki w śniegu, ale było mi ciepło. Podeszłam do szyby i zapukałam. On mi otworzył jakby na mnie czekał. Rozmawialiśmy. W trakcie tej rozmowy czułam jak jego nastrój się zmienia. W końcu ktoś się nim zainteresował. Rozmawialiśmy jak starzy znajomi, którzy nie wiedzieli się po latach. Chłopiec był inteligentny i bardzo dojrzały jak na swój wiek. Ciągle się uśmiechał, gdy ze mną rozmawiał. I nagle wszedł do tej biblioteki jego ojciec. Trochę mi przypominał tego mężczyznę z poprzedniego snu. Dobrze ubrany znów na czarno roztaczał wokół siebie atmosferę władzy. Zwróciłam uwagę, że na szyi ma zawieszony klucz. Złoty. Spytał się, kim jestem i co tu robię. Poczułam się trochę nie miejscu. Ubrana byłam w potargany szal i stary płaszcz. Speszyłam się, ale patrzyłam na niego bez lęku. Gdy chciałam odpowiedzieć, wtrącił się chłopiec. Powiedział, że mnie zna i że byłabym idealna. Zaciekawiona spytałam do czego. On (ojciec) odpowiedział, że jego opiekunką. Słyszał naszą rozmowę i był ciekawy, z kim tak jego syn rozmawia, bo dawno nie słyszał radości w jego głosie. Zawahałam się, bo wiedziałam, że to by się wiązało z kolejną przeprowadzką i zmianami w życiu a już mam dość kolejnych przeprowadzek. Popatrzyłam na tego chłopca i pomyślałam sobie, że chciałabym kiedyś mieć takiego syna. Postanowiłam. Następnego dnia znowu jadę autobusem. Jest znowu szarawo a w plastikowych siatkach mam cały dobytek. Jadę i po drodze w miejscu gdzie są pola było wesołe miasteczko. Było rozłożone i oświetlone tysiącem kolorowych świateł. Wyglądało tak niesamowicie jak oaza. W autobusie nie było dużo ludzi. Wszyscy byliśmy ubrani w zimowe kurtki i płaszcze. Autobus był nowy i w środku przypominał mi wrocławskie tramwaje. Nagle autobus staje za tym miasteczkiem. Korek. Otwieram drzwi chcąc wysiąść i iść piechotą, ale zostaję zatrzymana przez pasażerów. Praktycznie siłą. Więc jechałam dalej. Docieram do miejsca o zmroku. Miasto jest pięknie oświetlone a w tej biblioteczce jest ojciec z synem i układają książki. Czułam, że czekają na mnie. Nagle z siatki wypadają mi klucze, mój identyfikator z obecnej pracy i gazety, jakie zawsze zbieram idąc do niej. Zbieram je szybko niezbyt pewna, czy wszystko wzięłam. Szczególnie martwiłam się moim badżem ze smyczą firmową. Było to dla mnie ogromnie ważne bo przecież ja tam pracuję i musze mieć klucz do wejścia do firmy. Wreszcie wchodzę do tego domu, gdzie czekają na mnie. I tu przechodzę transformację. Z tej niepozornej niskiej dziewczyny praktycznie w trakcie przejścia progu domu zmieniam się w wysoką kobietę. Mam włosy związane w koka, ubrana jestem w czarną sukienkę a na szyi mam złoty klucz. Wchodzę a oni potakują głowami. I na tym sen się kończy…. Jesli ktoś bedzie miał siłę to mi wytłumaczyć będę wdzięczna
×
×
  • Create New...