Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'choroba'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • NASZE FORUM
    • Sprawy porządkowe
    • Z życia Forum
  • EZO CAFÈ
    • Strefa Relaksu
    • EzoTube
    • Bazarek ezoteryczny
  • USŁUGI
    • Wróżby
    • Astrologia i numerologia
    • Sny
    • Szukam pomocy / Oferuję pomoc
  • WRÓŻBY, WYROCZNIE i PRZEPOWIEDNIE
    • Runy
    • Karty Klasyczne
    • Tarot
    • Pozostałe Karty
    • Inne wyrocznie i przepowiednie
  • ASTROLOGIA, HOROSKOPY, NUMEROLOGIA
  • UZDRAWIANIE i MEDYCYNA NATURALNA
  • ENERGETYKA
  • SEN i ŚNIENIE
  • MAGIA i OKULTYZM
  • DUCHOWOŚĆ, FILOZOFIE, RELIGIE i WIERZENIA
  • HYDEPARK
  • Runen Club's Runiczne pogaduszki
  • Runen Club's Linkownia, literatura, plotki o bogach, obyczaje i inne ciekawostki
  • Runen Club's Nasze Runy i dywinacja
  • Syreni Gród's Nasze miejsca: kawiarenki, knajpki, kluby, puby...
  • RIDER WAITE Club's Nasze Karty i dywinacja
  • RIDER WAITE Club's Tarotowe pogaduszki
  • RIDER WAITE Club's Linkownia, literatura, plotki o RIDER WAITE TAROT i inne ciekawostki...
  • Telekineza/Psychokineza's Telekineza
  • Telekineza/Psychokineza's Zaproszenie i podziękowanie

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Found 35 results

  1. yen

    RYBA

    Witam. Dzis snil mi sie sen o ktorym nie potrafie przestac myslec,jest dziwny,pomieszany i jak zawsze dawalam sobie rade ze snami tak dzis.... No wiec, postaram sie go opowiedziec choc nie wiem czy uda mi sie to tak do konca. Bylam na jakims wykladzie,w pewnym momencie nie wiedzac skad zaczelam przygotowywac pomieszczenie do "imprezy" widzialam jak na podworko wjezdzaja busy i inne auta w ktorych byly tylko wielkie "ryby-wegorze"lub cos w tym stylu.Zajmowaly one cale auta i ludzie ktorzy je przywiezli wnosili je do srodka.Wyszlam na zewnatrz zeby zapalic i przygladalam sie z boku temu zamieszaniu .Zamiast okna bylo wielkie akwarium w ktorym te monstra plywaly.Nawet glonojad byl wielkosci monstrualnej.Pamietam ze pomyslalam ,stojac i patrzac na niego ze gdyby nie szyba dzielaca nas to moja glowa bez problemu zmiescila by sie w jego paszczy.Dziwne ale te "ryby"byly oswojone, nie balam sie ich, w pewnym momencie, zaczeto je wynosic a ja poszlam...hmmm, nie wiem gdzies nad basen i na brzegu tego basenu spotkalam siostre mojego faceta z jej rodzina.Wiedzialam ze sa odswietnie ubrani bo jedli wigilje, nie widzialam potraw ale wiem ze stal stol.Zainteresowal mnie za to regal z ksiazkami, a raczej ksiazki ktore tworzyly regal,byly tak poukladane ze widzialam tylko brazowe grzbiety.Zadnej nie wyjelam ale wygladaly jak dziela sztuki.Usiadlam na kanapie i zaczelam rozmawiac z nimi,po czym znalazlam sie w "moim"tak czulam ze jest ono moje mieszkaniu.Staralam sie sprzatnac w nim po tamtej imprezie,widzialam z okna jak wynosza te ryby i nagle z innego okna zobaczylam ze przed balkonem stoi cale mnostwo mebli.Bylam zdziwiona co one tu robia,jak okiem siegnac byly loza z baldachimami, kredensy, lampy i wszystko bylo jak z ksiazecego dworku.Zaczelam im sie przygladac i niektore z badachimow byly porozrywane, zniszczone zebem czasu i w tym momencie wszedl moj tata z bratem(nie zyje brat od 8 lat) i mowili mi ze mam jechac z nimi, a ja uparcie pokazywalam im te mebla(bardzo chcialam je miec)stojac na balkonie dotykalam ich i podziwialam.W tym samym momencie tata pokazal mi lozko ktore stalo w moim pokoju wlasnie takie z baldachimem.Zielony baldachim mojego lozka byl porwany a ja zaczelam go poprawiac zeby tego nie bylo widac,a tata z bratem"remontowali"lazienke.Zachwycona tymi meblami wsiadlam z nimi do auta, zapalilam papierosa i....sie obudzilam :cry: Prosze pomozcie mi z interpretacja tego snu bo nie daje mi to spokoju :cry:
  2. Agnieszka Wos

    Robaki

    Snilo mi sie ze jadlam jakaz kanapke czy cos i jak tylko wzielam to do ust okazalo sie ze jest tam pelno glist (takich malych co mnoza sie w zepsutym jedzeniu). Chcialam je wypluc ale nie moglam, po prostu zaschly mi w ustach i nie moglam sie ich pozbyc. Co to moze oznaczac?
  3. marie

    PAPIEŻ

    Śniło mi się że wraz z koleżanką przechodziłyśmy obok podestu, na którym stał Jan Paweł II.(wiem że był z wizytą w Polsce) Weszłyśmy na ten podset a papież nas przytulił i coś mówił, nie pamiętam co. Zastanawiam się czy to może cos oznaczać.
  4. mulu

    choroba psychiczna

    Witajcie. Zwykle nie mam problemów z interpretacją snu, ale ten wyjątkowo mnie przeraził. Zupełnie go nie rozumiem. Śniło mi się, że zobaczyłam drugą twarz na czubku głowy mojej przyjaciółki i zaczęłam przeraźliwie krzyczeć jednocześnie próbując się gdzieś schować. Dokładnie nie pamiętam jak wyglądało pomieszczenie w którym scena się odbyła, wiem tylko, że chowając się mocno się obniżyłam, przez co przyjaciółka znalazła się wyżej niż moje skulone ciało. Przez łzy wybełkotałam "dwie twarze... jestem szalona". Przyjaciółka zaś uśmiechnęła się, moje odczucie było wtedy takie, jakby było w tym usmiechu sporo szyderstwa. We śnie dominowało przerażenie, że jestem chora psychicznie i chęć ucieczki, jednak uciec nie bylo jak. Bardzo proszę o interpretację.
  5. Witam, chciałbym się dowiedzieć co mój dzisiejszy sen oznaczał. Chciałbym dodać że moja mama miała parę tygodni temu badania cytologiczne na raka szyjki macicy i w poniedziałek lekarz do niej zadzwonił że musi się szybko z nią spotkać i powtórzyć badania bo wyniki źle wyszły. A o to mój sen : Jestem w domu, jest moja mama i przyszła lekarka (dziwne że lekarka bo ogólnie badania robił lekarz nie lekarka tak samo dzwonił lekarz) i mówi jej że znaleźli dwie komórki raka i trzeba zrobić dokładniejsze badania. Dziś moja mam idzie do lekarza się spotkać z nim, i dowie się czy ma raka czy coś innego. Trochę dziwne gdyby miała raka ponieważ nikt w rodzinie raka nie miał. Ale nie o to chodzi, jeśli ktoś zna się na snach to proszę o pomoc.
  6. joanna2011

    Proszę o pomoc.

    Witajcie! Nie wiem co mnie tkneło, ale poszłam do wróżbitki. Poszłam z tłumaczką, bo jestem za granicą. W moim życiu wszystko w porzadku, ale chodzi o mego przyjaciela, przewidziano ciężką chorobę, a być może śmierć- o smierci tłumaczka miała mi nie mówić, ale wyciagnełam to z niej. Znjaomy to prawda jest chory, odrazu do neigo napisałam jak się czuje, odpowiedział, że ma dosyć i chrzani leczenie. Jestem przekonana, aczkolwiek nie znam się na tarocie, że karty nie chcą przestraszyć, a pomóc. Jestem przekonana o tym, że nic w nasyzm życiu nei dzieje się przypadkowo i nie przypadkowo poszłam do wróżbitki ( dodam, że powiedziała wiele rzeczy prawdziwych). Zaczynam walkę z losem, nie moge tego tak zostawić, jestem pewna, że może się udać. Rozmawiam, ze znajomym, bay podjął się leczenia, nie chce, to bedzie długa droga. Czy ktos już z Was pzreszedł przez takie coś? Czy ktoś może mi coś poradzić? pozdrawiam Was serdecznie
  7. Witam! Śniło mi się że rozmawialem ze swoim przyszlym dzieckiem ktore mialo ok 3 lat. Dodam ze dziecko potrafilo mowic i bylo chore na jakas powazna chorobe, wydaje mi sie ze to byl nowotwor jakis. Razem z moim dzieckiem kopalismy pilke o sciane. Podczas tego snu czulem cos bardzo przyjemnego, trudno mi to opisac, ale bylo to uczucie ktore czulem w stosunku do mojego syna, czulem wielka milosc do tego dziecka i strasznie chcialem je przytulic i pocieszyc. Mam 18 lat i nie planuje dzieci wiec strasznie intryguje mnie ten sen. Prosze uprzejmie o pomoc w interpretacji mojego snu. Pozdrawiam, Kamil
  8. Guest

    BRZUCH

    Z reguly nie przyladam uwagi do snow ale wczosraszy byl wyjatkowo dziwny. Snilo mi sie ze mialam potworna wysypke na brzuchu, takie male krostki. Pozniej te krostki pekaly i zaczely mi sie robic dziury w brzuchu, okazalo sie ze zakielkowala mi w brzuchu roslina podobna do baklazana i ze przez te dziury musialam sobie je wydzierac ( w zasadzie to byly tylko takie sttraki pokryte jakim sluzem - bllee). Sen byl obrzydliwy i nawet teraz jak go opisuje przeszly mi ciarki. Wiem ze to moze smieszny sen ( baklazany rosnace w brzuchu :? ale naprade zrobil na mmnie takie wrazenie ze postanowilam sie spytac na forum czy moze ktos potrafi to zinterpretowac??? Pozdrawiam serdecznie,
  9. Bardzo proszę o interpretacje mojego snu ) Śniło mi się, że byłam chora, ale to nie była taka zwykła choroba. Wiedziałam, że umrę, że nie mogę się z tego uleczyć. Jak ktoś o to pytał, zaczynałam płakać. Nie pamiętam dokładnie scen, w których mnie o to pytano , ale wiem że było kilka takich sytuacji. Byli to moi znajomi raczej. Nie jestem pewna tego szczegółu (dotyczącego miejsca), ale chyba szłam drogą w mojej wiosce razem z chłopakiem z mojej klasy, który mi się podoba. Prawdopodobnie się zapytał albo o to, dlaczego płaczę, albo co mi jest.. i ja znowu się rozpłakałam. Drogą, którą szliśmy często w lecie chodzę na spacery. Razem z tym chłopakiem szliśmy w stronę 'centrum' wsi, tak jakbyśmy wracali z tego spaceru. Pogoda była słoneczna, ale nie zwróciłam na nią uwagi w śnie, dopiero po przeczytaniu regulaminu dodawania tematów, zastanowiłam się nad tym jaka była pogada. Nie pamiętam momentu, w którym od niego odbiegam, ale za to już kojarzę, kiedy zatrzymywałam się z tego biegu jakieś 20m od niego. Nie zwracałam uwagi już na niego, nawet go nie widziałam, tak jakbym zapomniała o nim. Dalej byłam na drodze i zatrzymałam się koło rowu. est to miejsce na przeciwko domu mojej ciotki, wujka i ich dzieci. Rów był zielony, rosła trawa, a po przeciwnej stronie rowu niż ja stałam, rosły krzaki. Były bardziej zielone niż w rzeczywistości, taki żywy, jasny i łagodny zieleń. Jeśli chodzi o inne osoby to nie pamiętam, aby ktoś mnie pocieszał. Najsilniejszym uczuciem było właśnie ta rozpacz, że umieram. To już nie było wtedy, kiedy szłam z tym chłopakiem, ale pamiętam, że myślałam/planowałam, że skoro i tak już nie ma dla mnie ratunku, to prześpię się z nim (jestem dziewicą xD)*. Ale nie chodzi o to, że on mi to proponował, a ja się zgadzam. Pamiętam, że sama planowałam go pierwsza pocałować… Sen ogólnie był bardzo długi, niestety niewiele już pamiętam. Jeśli chodzi o kolory, to nie wiem na ile teraz działa moja wyobraźnia, ale wydaje mi się że barwy dominowały ciepłe(czerwony, pomarańczowy, żółty) A jeśli chodzi o miejsca, to kojarzę tylko to ze spaceru. Inne urywki snu w ogóle jakby nie działy się w jakimś konkretnym miejscu, waśnie wtedy dominowały te barwy ciepłe. Taką jedną sytuacje tylko pamiętam, jak leżałam, nie wiem na czym, bo tak jakby nic nie było, tylko wszędzie te barwy. Leżałam wtedy na boku skulona i płakałam. Jeżeli chodzi o relacje jakie mnie łączą z tym chłopakiem to : od września chodzimy do jednej klasy, w szkole mało rozmawiamy, raczej tylko „cześć” „cześć” I czasami on coś zażartuje lub coś zagada… ale to rzadko. Ale za to dużo rozmawiamy przez komunikator GG. Przez ostatni tydzień nie było go bo był chory i rozmawialiśmy prawie codziennie przez gg, a dzisiaj miał już przyjść do szkoły. I sen mi się śnił właśnie z niedzieli na poniedziałek. Nie wiem, czy to coś wniesie, ale ostatnio mnie bolał brzuch, tak inaczej i potem toalecie zauważyłam, że krew pojawiła się w kala (z góry przepraszam, jeśli kogoś to zniesmacza xD ) I się trochę wystraszyłam i poczytałam na Internecie o jakiś wrzodach i to też może mogło mieć jakiś wpływ na ten sen… Więc dlatego piszę *co mnie podkusiło żeby pisać ten sen na forum xD mam 16 lat.. w zasadzie to za 3 miesiące 17 ;] Wiem, że to chaotycznie napisane, ale cieżko mi sobie teraz cokolwiek przypomnieć... pamiętam dobrze tylko te wymienione momenty
  10. Miałam dzis bardzo dziwny sen , a mianowicie snilo mi sie ze jestem chora na HIV. Bedać w szpiatlu badał mnie lekarz bedacy w rzeczywistosc naszym dzielnicowym. Pozniej przenioslo mnie do szkoly gdzie moja przyciolka mowila ze moja mama powiedziala jej ze wszytsko ze mna dorbze, ja uswiadomialam jej ze jestem chora, zaczeła płakać, ja rowniez. Pozniej przenioslo mnie do domu , tam zaś plakała mama z tatą , pozniej z kolei znow do szpitala i tam lekarz pokazywał mojej mamie cos co mam ma szyji i mowil ze to hiv, co jest w rzeczywisci nie mozliwe. Jak umierałam siedział przy mnie moj chlopak , i rowniez płakał. Nie mam pojecia jak rozumiem ten sen , wiec bardzo prosze o wasza interpretację.
  11. Kitty Susu

    sen o chorobie płuc

    Dzień dobry:) Bardzo proszę o pomoc w interpretacji snu:) Hmm więc śniło mi się, że byłam chora najpierw nie wiedziałam co jest nie tak, ale później po różnych hmm nazwijmy to konsultacjach z lekarzami okazało się, ze jest to jakaś dość ciężka choroba płuc (we śnie nawet znałam jej nazwę jakaś dziwna była...), dlatego też mój lekarz powiedział, że nie będzie tego leczył, bo tu potrzeba jakiegoś specjalnego leczenia i kazali mi iść do szpitala wojskowego... ogólnie to dobrze nie pamiętam ale wydaje mi się, że strasznie długo się tam zbierałam, ale w końcu tam poszłam. Na początku znalazłam się w jakimś miejscu gdzie ci żołnierze chyba jedli to chyba jak jakaś stołówka z kuchnią i wiem, że wszyscy mnie ignorowali dopiero ktoś tam się zlitował i mi pokazał gdzie jest ten cały szpital, a właściwie to było jedno pomieszczenie w którym były chore osoby... jak ja tam weszłam to mi się strasznie przykro zrobiło tych osób, bo wszyscy wyglądali na naprawdę chorych, a ja hmm wiedziała, że chyba nie jest dobrze ze mną ale przecież nie mogłam się porównywać z tymi ludźmi, nie sadziłam, że ja mogłabym kiedykolwiek tak wyglądać, a co najbardziej mnie zdziwiło to jak jeden pacjent robił drugiej pacjentce zastrzyk... to było straszne:/ była tam tez lekarka i coś do mnie mówiła, ale ja chyba pod wpływem tego wszystkiego nawet jej za bardzo nie słuchałam... i tyle potem mnie obudzili więc nie wiem co mogło być dalej:/ Hmm domyślam się, że ta choroba płuc to tutaj nie przypadkowo jest... i oczywiście dziękuje z góry jeśli ktoś miałby ochotę mi pomóc:)))
  12. Martyna_1.618

    Czerwone krwiste oczy

    Śniła mi się moja przyjaciółka. Miała bardzo czerwone oczy, martwiłam się i chyba odczuwałam lekki strach. Nakłaniałam ją do tego żeby coś z tym zrobiła bałam się, że coś jej będzie. Te oczy miały tak jakby popękane naczynka, ludzie mają takie kiedy płaczą bardzo dużo, ale jej były takie jakby miała się za moment krew wylać. Myślę, że może mieć to związek z pewną sprawą, dlatego chciałam się dowiedzieć o co tu tak na prawdę może chodzić.
  13. Witam! Otóż dzisiejszej nocy przyśniło mi się coś dziwnego: sytuacja wyglądała następująco byłem z moim kuzynem i kuzynką w jakimś korytarzu, po chwili dostałem sms z pozdrowieniami od dziewczyny, z którą teraz piszę (ale tylko na komunikatorze internetowym), więc nie wiem skąd miała mój numer. Ale idziemy dalej, przez ten korytarz chodziły jakieś pająki, po chwili po wchodach wbiegło 3 osoby (2 kobiety i 1 mężczyzna). Otworzyły się drzwi i kobieta krzyknęła kto może jeszcze pomóc jej synowi, pomyślałem sobie, że ja, ponieważ jestem fanatykiem medycyny ratunkowej. Popatrzyłem się a byłem ubrany w kamizelkę z napisem ratownictwo medyczne. Wbiegłem chłopak w wieku 10 może lat leżał w łóżku, miał gorączkę i słabo oddychał. W tle słychać było sygnały karetki. Zaczął tracićł przytomność, robiłem wszystko, żeby miał kontakt głosowy ze mną, po chwili wbiegła załoga karetki, po chwili zdałem sobie sprawę, że on został ugryziony przez pająka. Lekarka z pogotowia kazała przygotować najpotrzebniejsze rzeczy i potem już nic. Obudziłem się. Proszę o pomoc w zinterpretowaniu mojego snu.
  14. Dzisiaj sen ten śnił mi się już po raz trzeci... Zacząłem się martwić, bo nie jest to przyjemny sen, jest wprost straszny. Trzykrotnie śniło mi się identycznie to samo. Jest to dość obszerny sen, żaden inny nie był tak długi. Treść: Lecę , a raczej zlatuje z paralotnią na ziemię do lasu. Jest to bardzo przyjemne uczucie, duża prędkość, dużo adrenaliny. Na ziemi widzę dawnych znajomych z przed paru lat. Omijam ich i zaczynam iść w stronę miasta. W mieście widzę reklamy alarmujące o nowej chorobie, aby uważać na siebie i znajomych. Choroba ta powoduje "zanik głowy" - tak... Po prostu ludziom znika głowa. Przestają się wtedy poruszać, tylko kiwają się w miejscu. Po paru godzinach się przewracają. Wracając do treści. W mieście spotykam się z paniką , ludzie uciekają jednego budynku. Ja byłem ciekaw i wszedłem do niego. Widziałem grupę ludzi kiwających się i widziałem wtedy też obraz który już na zawsze zostanie mi w głowie... Człowieka któremu powoli znika głowa - warstwa po warstwie... Wygląda to tak jakby spalać w ogromnej temperaturze coś. Najpierw wyparowuje skóra potem biała kość czaszki i na końcu wylewające się płyny i zawartość głowy powoli zanika. Wpadłem w panikę nie wiedziałem co się dzieje zacząłem uciekać tak jak tłum. Na zewnątrz było już pełno kiwających się ludzi, wszędzie panika i strach. Znalazłem jakiś samochód z kluczykami w środku udało mi się uciec z miasta. Pojechałem do pobliskiej miejscowości, ale tam było dokładnie to samo... Byłem zrezygnowany, wydawało mi się, że i dla mnie jest już za późno, chodziłem po mieście i po prostu zabijałem czas, rozbijając szyby w sklepach (wszędzie była panika, tak więc nikt tego nie zauważył) po prostu bawiłem się, wyżywałem. Gdy zaczęło się robić już ciemno odpaliłem samochód i to dziwne, ale po włączeniu reflektorów chorzy zaczeli biec w stronę światła. To nie był zwykły bieg, był to strasznie szybki sprint. Udało mi się uciec pomyślałem w tej chwili (zacząłem się bać) co się stało z moją rodziną. Wróciłem do rodzinnego miasta(nauczony poprzednim doświadczeniem z wyłączonymi światłami w samochodzie) było jasno od świateł ulicznych, ale w mieście nie było nikogo. W ogóle ... Nawet chorzy gdzieś pouciekali. Zatrzymując się koło domu znalazłem odpalonego busa. Zdziwiłem się i miałem dylemat moralny. Podejść? Może są tam jacyś ludzie żywi, czy zostawić to w spokoju, przecież to mógł być po prostu samochód odpalony zanim się to wszystko zaczęło. W końcu jednak podszedłem za kierownicą siedział stary dziadek z długą szarą brodą (jakieś 10-15 cm) Zaprosił mnie do środka. Samochód wewnątrz wyglądał dziwnie. Nie było przedniego siedzenia tylko coś w stylu korytarza, przejścia na tył busa. Wszedłem do tyłu. Siedziała tam jakaś kobieta, dwójka dzieci (chłopcy) i ktoś kto wyglądał na typowego "metala" (czarna koszula z czaszką wykonaną z plastikowego błyszczącego materiału) pełno łańcuszków, bronzoletek. Zapytałem co się dzieje. Oni mi odpowiedzieli coś w stylu - jest epidemia, ale znaleźliśmy już chyba rozwiązanie (mniej-więcej tak, nie pamiętam dokładnie słów) Pojechaliśmy w to miejsce. Okazało się, że było to w domu mojego przyjaciela weszliśmy do środka. W salonie stał taki bardzo stary ogromny kominek z wieloma metalowymi(czarnymi) zdobieniami w kształcie liści, winorośli. Dziadek podszedł do tego kominka otworzył go i poczułem jakby zmieniła się temperatura. Strasznie zimno się zrobiło. Tak zimno, że ogarnęła mnie panika i zacząłem się trząść. Dziadek włożył coś do kominka i wszyscy zaczeli szybko uciekać. Ja także uciekłem. Odjeżdzaliśmy busem i widziałem, że dom kolegi "implodował" w dość dziwny sposób. Wybuchł, ale zamiast strzępy roznieść się dookoła zaczęły wciągać się do wewnątrz. Ciężko to opisać po prostu resztki budynku zostały wchłonięte do wewnątrz siebie i cały budynek zniknął. Zaczęliśmy się martwić wszyscy i kłócić się, bo nic to nie pomogło To +/- wszystko. Sporo zapomniałem niestety.
  15. fatum_zoe

    pająk atakujący kocura

    śniło mi się dzisiaj, że na oknie kuchennym siedział olbrzymi, włochaty pomarańczowo czarny pają. Chciałam go stamtąd przegnać i otworzyłam okno a on wszedł do kuchni. Moje 3 kocury chciały go upolować a on je pokąsał i zaczęły umierać. Nie wiedziałam co mam zrobić, czy zabrać koty do weterynarza, czy najpierw złapać pająka, ale podjęłam decyzję, że najpierw go złapie. wzięłam plastikowy pojemnik i chciałam go złapać, ale jak się do niego zbliżałam to n uciekał. Moje koty przeraźliwie miałczały a ja nie mogłam się skupić na złapaniu pająka w końcu znikł całkiem. Obudziłam się zmęczon ai przerażona... Nie wiem co miało to znaczyć...
  16. W sumie zapamiętałam tylko fragment snu. Śniło mi się, że miałam sparaliżowaną, opuchniętą prawą rękę. W jednym miejscu skóra była pęknięta i wyciekała z niej spora dawka ropy.Ręka była wypełniona ropą. Z powodu choroby, kiedyś już tak na żywo miałam, że kalecząc się leciała mi ropa zamiast krwi na dłoniach, ale już się podleczyłam z tego. Czy to mogło by symbolizować nawrót choroby? (OMIZS - ostre młodzieńcze zapalenie stawów).
  17. Lagneu

    Ludzie bez kończyn

    Witam, mam nadzieję, że zinterpretujecie jakoś dziwny motyw przewodni moich snów. Otóż od jakiegoś czasu (półtora miesiąca) co noc śnią mi się ludzie bez kończyn. To znaczy co noc mam inny sen, a w każdym z nich jest chociaż jedna osoba bez kończyny - czasem jest to kobieta pozbawiona nóg i rąk, raz to była armia maoistów z amputowanymi nogami do kolan, raz nawet śniło mi się, że to ja nie miałam ręki. Jednakże najczęściej (w każdym śnie) występuje chłopiec z metalową nogą, który podaje się za mojego syna i oprowadza mnie po świecie (mówi że mam coś zrobić, pomóc mu, gdzieś każe mi uciekać etc.). Czy ktoś ma może jakieś pomysły? Będę wdzięczna PS. Zdecydowałam się nie opisywać konkretnego snu, ponieważ by było tego sporo, ale jeśli będzie to potrzebne do interpretacji, to służę pomocą
  18. justysia648

    Choroba dziecka.

    Jechałam z moim chłopakiem i jego bratem z żoną, starym samochodem. Zatrzymaliśmy się w jakiejś wsi. W pewnym momencie brat chłopaka wychodzi z samochodu, ja idę za nim i onpyta co ma zrobić, bo jego synek jest chory na chorobę, na którą cierpi też moja siostra. Ja wszystko zaczynam tłumaczyć. Wracam do samochodu i tam jego żona o to samo pyta. Ja znowu tłumaczę i ciąglę powtarzam, że ich syn przez tą chorobę będzie bardzo wysoki i żeby się nie martwili, bo to nic takiego. Co ten sen moze oznaczać???:nauka:
  19. olejanka

    Dzieci w snach - to my?

    Witam serdecznie, raz na jakiś czas śnią mi się dzieci, zwykle bardzo chore. Bałam się tych snów, bo mam małe dzieci w rodzinie i myślałam, że mogą dotyczyć ich stanu zdrowia. Przeczytałam gdzieś, że dzieci w snach należy interpretować jako nas samych, trzeba zapamiętać ich wiek, wygląd itp. Więc jeden z moich najbardziej plastycznych snów wyglądał następująco: na moich kolanach siedział mały chłopiec. Był bardzo podobny do synka mojej koleżanki, więc jego wiek oceniłam na 3 i pół roku. Był bardzo chory, wyglądał jak dziecko z białaczką, miał zaropiałe oczka, nos... okropny widok. Miał króciutkie miękkie jasne włosy (głaskałam go i przytulałam), dużą głowę. Ale jak na tak małe dziecko - bardzo poważny i dorosły. W pewnym momencie powiedział do mnie cichutko: "Wiesz, już czas, żebym odszedł". Moja interpretacja (proszę o podpowiedzi, jeśli widzicie to inaczej): przez ostatnie 3 i pół roku było mi bardzo ciężko (zgadza się czas... od mojej decyzji o zakończeniu długotrwałego związku) i czułam się, jakbym była strasznie chora (wyrzuty sumienia?! Ale na pewno nie żal... bo z decyzji jestem zadowolona). Teraz nadchodzi czas zmian, koniec tej "choroby"... Mam nadzieję A niedawno kolejny sen, w którym siedziałam na łóżku dziewczynki, w wieku około 8 lat - leżała nieruchomo, ponieważ była chyba sparaliżowana lub z jakąś chorobą układu ruchu. Nie mówiła, nie odzywała się, a ja ją przytuliłam i zaczęłam strasznie płakać. I nagle nastąpiło przejście (takie urwanie sceny poprzedniej i nagłe przejście do kolejnej) - ta sama dziewczynka siedziała na swoim łóżku, czesała swoje długie włosy szczotką, przeglądała w różowym lusterku i szczebiotała - pamiętam jak bardzo się cieszyłam tym widokiem. Wyglądało na to, że zaczęła się wreszcie ruszać, żyć. Ale tego snu nie do końca rozumiem... bo nie widzę, żeby moje ostatnie 7-9 lat łączyło coś wspólnego... więc będę bardzo wdzięczna za pomoc w jego interpretacji! Pozdrawiam, O.
  20. Margot666

    Chore zwierzęta

    Miałam dwa sny tego samego ranka, podobne do siebie pod względem symboli w nich występujących. Dokładnie już tych snów nie pamiętam, ale ogólne zarysy postaram się opisać. W pierwszym śnie był dzień. Byłam z jakąś osobą - nie potrafię określić kto to był dokładnie, raczej nikt z moich bliskich lub przyjaciół, raczej jakiś znajomy kolega, bez głębszych więzi - na podwórku koło starego budynku i przez okienko wchodziliśmy do piwnicy która była zawalona: trochę gruzu i starych gratów. Znaleźliśmy tam zwłoki mojego pierwszego kota (ten kot w rzeczywistości żyje i ma się dość dobrze mimo swoich 11 lat), wyciągneliśmy go na podwórko. Znajomy powiedział, że zna sposób na jego ożywienie i czym prędzej zabrał się do jego wskrzeszania. Oponowałam; bałam się i jednocześnie wiedziałam, że jeśli go ożywi jesteśmy skazani na "zagładę", takie zwierze może zrobić nam krzywdę, pozarażać nas, zabić, roznieść swoją nienaturalną chorobę (trochę klimat z "Smętarza dla zwierzaków" S. Kinga jeśli komuś to pomoże). Jednak znajomy ignorował moje prośby i z pełną pasją starał się ożywić kota. W końcu mu się to udało, kot jakby skonfudowany wstał i próbował się przejść. Wiedziałam, że teraz stanie się coś złego i jednocześnie, że to nie jest już mój kot - ciało było ok ale jego "wnętrze" już nie... Przebudziłam się. Zasnęłam ponownie w niedługim czasie i śnił mi się inny sen. Miałam wyjść z moim psem na spacer. Na dworze była noc, rozświetlona jakby płomieniami i latarniami. Szłam swoją ulicą w stronę górki która znajduje się niedaleko mnie. Chodniki były pozajmowane przez rusztowania, samochody, jakby karetki i wozy strażackie. Ogólnie było niebezpiecznie. Fragmentu snu nie pamiętam. Byliśmy już na górce, kładliśmy ze znajomym psa na bok - nie ten sam znajomy co w śnie opisanym wyżej ale na podobnej zasadzie - nie jako konkretna osoba tylko bardziej jako figura. W okół szalała jakaś zwierzęca choroba, coś w rodzaju wścieklizny. Jeśli zwierze było chore, choroba nie odrazu atakowała. Mielismy jakiś koc do badań, który zmieniał koc jeśli zwierze było chore. Pies leżał obok mnie koc powoli zmieniał kolor... wiedziałam, że mamy mało czasu zanim pies zacznie szaleć, gryźć i zarażać wszystkich w okół, obok mnie leżały jakieś specyfiki które prawdopodobnie miały pomóc zwierzęciu. Jednak czułam, że nie wyzdrowieje, leki raczej miały chyba opóźnić reakcje, wiedziałam, że przebywanie koło psa jest niebezpieczne, że będziemy musieli uciekać i że choroba jest śmiertelna. Obudziłam się. Odnośnie drugiego snu - pies należy do rodziny, jednak nie jest moim pupilkiem - raczej jestem kociarą - mam też dwa koty w domu. Jednak w śnie, na myśl, że miałam go zostawić było mi przykro/smutno. Gdzieś w sennikach internetowych doczytałam się, że jeśli choremu śni się chory - jednak podejrzewam, że raczej chodzi o osobę niż o zwierzę to nie wrózy nic dobrego w kwestii zdrowia. Nie wiem jak zinterpretujecie te sny, jednak jeśli to będzie miało coś do rzeczy to tak, jestem chora, mam problem z jajnikami. I bardzo proszę o pomoc w zinterpretowaniu moich snów.
  21. Miałem taki dziwny sen. Najpierw nie-wiadomo-jak znalazłem się w górach, na łąkach itd. Po prostu krajobrazy naturalne. Za każdym razem jak zamknąłem oczy to się zmieniały. wtedy przypomniałem sobie że za każdym razem jak zamkniesz oczy to się zmienia obraz snu i to wywołało LD. Później przypomniałem sobie że aby LD szybko się nie skończył to trzeba się kręcić dookoła siebie. To było niesamowite uczucie(nie tak jak w Realu). I nagle... spadłem z łóżka. Później okazało się że to fałszywe przebudzenie, ale ja myślałem że to naprawdę. Zszedłem na dół po schodach i w jakiś(dziura w pamięci) sposób zapadłem w śmiertelną chorobę i na dole w kuchni byli lekarze. Na początku nie wierzyłem w to. Spytałem co to za choroba. Nazwa była na N. Później chyba wybiegłem na górę i prosiłem boga by był to sen. Robiłem RT(Reality test) itd. ... Nagle się obudziłem(na prawdę). Pierwszymi myślami były podziękowania dla Boga że to tylko sen. Drugą było używanie niecenzuralnych słów nt. metody z wirowaniem. A trzecia było rozpaczanie że nie było dłuższego LD. Bo jak na razie miałem oprócz tego 2 i do tego jedno w dzieciństwie(wczesnym) ale wtedy tego nie chciałem i panikowałem, gdyż myślałem że nie wyjdę itd... 2 SEN Sen ten miałem jak miałem 3-4-5lat ale nadal go pamiętam(i to prawie tak jak kiedy się obudziłem(trochę mgliście i z przerwami) A więc: Bawię się w piaskownicy, Aż tu nagle schodzi z nieba(chyba nie jestem pewien czy schodził) anioł który coś do mnie muwił o przeznaczeniu itd.(to trochę dziwne gdyż w tym wieku chyba nie miałem takiego zasobu słów) Naglę zacząłem biec, patrze w bok do drzwi wejściowych do domu a tam stoją rodzice(wiem to trochę dziwne) Z wbitymi widelcami i nożami w ciało(wydaje mi się że nie było krwi i nie pamiętam ile widelcy i noży było może po 1) Zaczałem biec znowu do domu Sąsiadów. Chciałem się tak ukryć przed chyba diabłem. Dalej nie pamiętam nic(dziura w pamięci aha i nie wiem czy dalszy ciąg nie był innym późniejszym snem) Anioł dał mi gałęzie drzew dzięki którym moglem latać. Przeleciałem kawałek ale spadłem. aha i miałem z kimś walczyć. Inni też latali ale ja już nie moglem. I na tym się kończy moja pamięć. coś czyje że jak od tylu lat to pamiętam dość dobrze to coś znaczy. Aha i jeszcze jedna seria Pod tytułem dziwna fizyka Czasami mam takie sny(względnie takie same) nie wiem od kiedy ale powstają do niedawna co może parę miesięcy. A więc: Jade na rowerze. Nagle zaczynam gwałtowny skok przez np. jakąś rure przytwierdzoną na drodze albo rampę(ogólnie coś co może spowodowac niewielki skok) Ale to właściwie nie był skok. to było coś między skokiem a lataniem. Unosiłem się do góry bardzo gwałtownie i szybko chyłem na sobie pęd powietrza. Chciałem już zaczać spadać. Po jakimś czasie gwałtownie zachamowałem i zacząłem spadać gdzieś 2 razy Gwałtowniej niż jechałem w górę. Jechałem około 200km/h (a raczej spadałem) w dół już było z 10 cm do zetknięncia z ziemią i się obudziłem. za każdym razem to samo. No i jeszcze 1 Dziwne duchy. Pozniej wstawie, musze isc spac
  22. weroniczka786

    Zęby,włosy,wymioty...

    Miałam dzisiaj bardzo wyczerpujący sen i jesli byłoby to możliwe to proszę o interpretację...napiszę wszystko co pamiętam... ...poszłam do jakiejś kobiety zafarbować włosy juz po farbowaniu wyciągnęłam jeden odstajacy wlos który mi wypadł....pomyślałam,że przeciez nie mialam problemu z wypaającymi wlosami...wtedy fryzjerka wziela sie za rozczesywanie moich włosów i jakie bylo moje zdziwienie gdy garsciami zaczely mi wypadac wlosy,wdedy kazalam jej przestac zawiazalam chustkę na mojej prawie łysej już głowie żeby nie bylo widac i poszlam do jakiegos budynku a tam zaczelam czuc ze chwieja mi sie zeby:( zaraz pobieglam do lazienki zobaczyc co sie dzieje i wtedy do umywalki wypadl mi z buzi ząb...taki jakby polamany z jednej strony bialy a z drugiej z krwi i przyczarnialy....spojrzalam w lustro nad umywalka i zobaczylam ze brakuje mi lewej trojki wpadlam w panike i od razu zrobilo mi sie niedobrze bo reszta zebow tez mi sie ruszala....od razu pobieglam zwymiotowac...pomyslalam ze chyba mam raka...a potem wszytko sie uspokoilo mialam wlosy zeby sie nie ruszaly i nie bylo mi niedobrze..... Sen wyl okropny wiec prosze o pomoc bo czuje sie niespokojna
  23. conjugate

    Jak zinterpretować taki sen?

    Witam, dzisiaj miałem dziwny sen. Zaraz po przebudzeniu sprawdziłem co on może oznaczać i doszedłem do pewnych wniosków. Jest on pewnie standardowy a śniło się mi dokładnie: że umarłem ale żyłem. Sen pamiętam od sceny gdzie ktoś znajduję ( jeden z moich rodziców lub przyjaciół) moje ciało leżące w pokoju ale jednocześnie mnie "żywego" tzn. cały czas ze mną rozmawiali wszyscy, widzieli mnie etc. Ja czułem, że powoli zaczynam być coraz bardziej schorowany tak jakbym czuł, że moje "drugie ciało" umiera. Spotykałem się z ludźmi próbując im wytłumaczyć, że przecież byli na moim pogrzebie i wiedzą, że nie żyję. Spotykało to się z różnym reakcjami - raczej z niedowierzaniem. Ja w śnie powoli zaczął sam wątpić w to, że nie żyję i zaczęła się rodzić myśl o chorobie psychicznej. Ostatnią scenę snu pamiętam jako pobieranie mi krwi ( gdzie już byłem dosyć zmarnowany), co dosyć bolało (?). Krew była pobierana nowoczesną strzykawko igłą która wyglądała jak długopis a znalazłem ją w przyborniku do z igłami i nićmi. Po pobraniu krwi zacząłem też mieć inną myśl, zaczęła wracać nadzieją, że może żyję a to co przez co przechodzę to silna gorączka połączona z halucynacjami ???? No cóż tak pokrótce opisałem co mi tak główka w nocy za figle poplątała będę bardzo wdzięczny za interpretację tego snu. Pozdrawiam wszystkich śniących Mr. Conjugate
  24. marion211

    Śmierć mamy na raka

    Śniło mi się, że moja mama miała raka i miała jechać do ośrodka gdzie jąwyleczą. Tuż przed wyjazdem powiedziała, że idzie na chwilkę do ogrodu. Moment później mój brat spokojnie przychodzi do domu i mówi do mojego taty "choć do ogrodu" mój tata pyta siępo co a brat odpowiada spokojnym głosem bez emocji "no co mama zmarła". Od tego czasu w ogóle nie mogęspać. Pomocy.! Czytałam w sennikach że to może oznaczać chrzest albo nagła potrzeba wydania większej gotówki. W sumie to moja kuzynka będzie miała chrzest ale dopiero 17 czerwca. A gotówka ? No mamy teraz remont ale to było już zaplanowane.
  25. gepard212

    sen...prośba o int.

    proszę o int. snu, gdyż ma on dla mnie duze znczenie: otóż we śnie znajduje się w ogrodzie,przypominającym tor przeszkód. przedzierając się przez gęstwinę ostu( ogród jest zaniedbany) natykam sie na szczury. Czuje do nich ogromną sympatię, radość. PO chwili spędzonej z nowymi ,, znajomymi'' natykam się na watahe kotów. Mają dzikie, złe spojrzenie. Patrząc na nie czuje strach. Im bardziej się zbliżają, tym bardziej sie ich boje. jeden z nich atakuje mnie. Zadaje mi ranę. Wkrótce dowiaduje się, ze przenoszą one(koty) chorobę, która równo za 2 lata pozbawi mnie zycia. kiedy dowiaduje się o chorobie, nawet sie nie denerwuje. Czuje ulgę( co w takiej sytuacji normlnie byłoby nie do pomyślenia) co to oznacza?
×
×
  • Create New...