Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'duchy'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • NASZE FORUM
    • Sprawy porządkowe
    • Z życia Forum
  • EZO CAFÈ
    • Strefa Relaksu
    • EzoTube
    • Bazarek ezoteryczny
  • USŁUGI
    • Wróżby
    • Astrologia i numerologia
    • Sny
    • Energia: analizy i uzdrowienia
    • Szukam pomocy/Oferuję pomoc
  • WRÓŻBY i WYROCZNIE
    • Runy
    • Karty Klasyczne
    • Tarot
    • Pozostałe Karty
    • Inne wyrocznie
  • ASTROLOGIA, HOROSKOPY, NUMEROLOGIA
  • UZDRAWIANIE i MEDYCYNA NATURALNA
  • ENERGETYKA
  • SEN i ŚNIENIE
  • MAGIA i OKULTYZM
  • DUCHOWOŚĆ, FILOZOFIE, RELIGIE i WIERZENIA
  • HYDEPARK
  • Runen Club's Runiczne pogaduszki
  • Runen Club's Linkownia, literatura, plotki o bogach, obyczaje i inne ciekawostki
  • Runen Club's Nasze Runy i dywinacja
  • Syreni Gród's Nasze miejsca: kawiarenki, knajpki, kluby, puby...
  • RIDER WAITE Club's Nasze Karty i dywinacja
  • RIDER WAITE Club's Tarotowe pogaduszki
  • RIDER WAITE Club's Linkownia, literatura, plotki o RIDER WAITE TAROT i inne ciekawostki...

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Found 37 results

  1. Witam Mam pytanie, gdyż co jakiś czas wracam do tych wspomnień pamięcią. Znalazłem to forum i pomyślałem, że specjaliści będą w stanie wyjaśnić mi to co się działo. Otóż gdy byłem mały, spałem jeszcze z rodzicami w pokoju, ciężko powiedzieć mi ile miałem wtedy lat (obecnie mam 20 lat) działy się w pokoju dziwne rzeczy, mówiłem o nich Rodzicom, ale mi nie wierzyli, sam nie wiem co o tym myśleć, może to tylko BARDZO mocna wyobraźnia? Gdy kładliśmy się spać wiedziałem już, że za chwilę przyjdą, pojawią się znikąd. Możliwe, że to duchy. Widziałem po około 1 minucie, może dwóch minutach, jak przez ściany wchodziły do pokoju postacie, było ich naprawdę wiele, cały pokój (może coś koło 5-7), widziałem ich wyraźnie, nie wydawali żadnych odgłosów, nie było słychać jak idą, nic nie śmierdziało. Przychodzili i po prostu obserwowali, widać nie mieli złych intencji, jeden podchodził np do łóżka moich Rodziców i tak stał, pochylał się, żeby zwyczajnie popatrzeć jak śpią, za chwilę jak już swoje zobaczył, spoglądał na mnie i podchodził do mojego łóżka, żeby mi się przyjrzeć. Nie bawiło go to ani nie denerwowało. Byli oni tak jakby bez emocji. Nie rozmawiali między sobą, lecz wydawało się ich obserwując, że rozumieją się telepatycznie, po spoglądaniu na siebie, pokazywaniu np na mnie, zwykła obserwacja. Na samym początku jak zaczynałem to widzieć nie wytrzymywałem zbyt długo i się odwracałem, lecz z racji, że działo się to co dzień, przyzwyczaiłem się do nich i mimo braku strachu widziałem ich tak samo wyraźnie jak wcześniej, tylko obserwowałem na tyle długo na ile mogłem wytrzymać "walke spojrzeń" twarzą w twarz z kimś kto mi się przyglądał, bo koniec końców albo pękałem, albo odwracałem się udając, że mnie to nie rusza. Zasypianie było słabe, albo pod kołdrą albo jedynie odwróconym ze świadomością, że Oni ciągle za mną sobie spacerują. Widziałem wyraźne kontury lecz nie na tyle by widzieć twarze. Twarze widziałem mało dokładnie. Hehe, może to będzie troche głupie ale jak wpisałem duch to najbardziej podobny jest ten z simsów Żebyście po prostu wiedzieli jak mniej więcej wyglądali i jaki miały odcień (żeby nie było nie grałem nigdy w simsy ) http://img4.wikia.nocookie.net/__cb20120101125116/pl.sims/images/0/0f/Duch_Smutnego_Klauna.jpg Były mniej wyraźne, o wiele mniej, i miały bardziej delikatny kolor, troche bardziej wyblakły, ale właśnie tego odcieniu. Po jakimś czasie zacząłem widzieć ich coraz słabiej, a byłem do nich tak przyzwyczajony, że nawet nie zauważyłem kiedy przestałem ich widzieć. Kwestia nawiedzeń. W domu nic dziwnego nigdy sie nie działo (w sensie nadprzyrodzonego), przynajmniej nie na tyle, żeby to aż zapamiętywać. Dom jest przedwojenny, mieszkali w nim wcześniej niemcy i nie wiem kto jeszcze przed nimi, musiałbym się zainteresować. Mieszkam na 1 piętrze, którego kiedyś nie było. Tato wybudował go zaczynając od samej podłogi, to było jedno wielkie pomieszczenie z wysokim sufitem, zostało podzielone na pół. Więc duchy te nie chodziły (o ile to duchy) po podłodze, która istniała kiedyś. Od tamtej pory zawsze jak ide spać mam wrażenie, że jak się obrócę na pokój, mogę coś zobaczyć. Horrorów nie oglądam. Ale to być może po prostu zwyczajny tchórz mnie oblatuje PS. Czytałem, że jak się czyta o takich rzeczach, to może się jakieś świństwo uczepić. Troche mnie to przestraszyło, bo zawsze się tym interesowałem. Ale pytanie składam do co niektórych "Mędrców", skoro można coś przywołać samym zainteresowaniem, to czy Wy już będąc na forum aż "Mędrcami" nic takowego nie przywołaliście? Czekam z niecierpliwością na odpowiedzi.
  2. Phojboss

    Demony, duchy zasadnicze pytanie.

    To nie jest prowokacja interesuje się ezoteryką ale jednak mam pogląd stawiający naukę i potęgę umysłu przed siłami paranormalnymi i potrzebuję paru wyjaśnień opartych dowodami bądź sytuacjami z Waszych doświadczeń. 1.Czy udało Wam się nawiązać kontakt z duchami i jak to wyglądało? 2.Ciągle widzę odpowiedzi, że początkujący nie powinni eksperymentować z demonami bo to skończy się źle; czy znacie takie przypadki bądź nastąpiła po takim rytuale śmierć? 3.Czy demony bały by się ew. kontaktu z np. Papieżem? 4.I ostatnie: Najstraszniejsze co wam się przydarzyło w związku z przywoływaniem,nawiązywaniem kontaktu z duchami, demonami itp zmorami albo czy znacie z otoczenia takie przypadki i czy nie były one problemami neurotycznymi a nie siłami wyższymi.
  3. witam , od jakiegos czasu , co kilka dni w nocy okolo godziny 3:30 nachodzi mnie jakas postac . Mnie osobiscie wydaje sie ze nie jest zbyt pozytywnie nastawiona. Dzisiaj w nocy kiedy lezalam juz dawno w lozku , slyszalam szmery jak by cos przeszlo za mna , odwrocilam sie ale nic nie bylo. Nastepnie poczulam jak by ktos usiadl na lozku i zaraz szybko z niego uciekl . Nagle muzyka ktora szla z telefonu zaczela sie przycinac ,wariowac przyspieszac zwalniac itp..poczulam jak by ktos dosc ciezki sie na mnie polozyl , nie bylam wstanie sie ruszyc przez kilka minut . Zeszlo ze mnie , uslyszalam jakis dziwny szept i sie znowu zaczelo. Polozylo sie na mnie i poczulam jak by chcialo przejac nade mna kontrole, poczulam zimno i jak bym miala zaraz zemdlec , kiedy otworzylam oczy zobaczylam czarny cien wiszacy nade mna przypominalo czlowieka z pyskiem psa widzialam to dosc wyraznie. Na chwile przestalo i znowu ale tym razem polozylo sie i zaczelo mnie duzic a ja nie moglam sie ruszyc , kiedy udalo mi sie uwolnic wybieglam szybko z pokoju a w lustrze widzialam ze mam zaczerwieniona szyje . Nie wiem co to jest , nie wiem co chce ale licze na wasza szybka odpowiedz ktora mi pomoze bo to nie pierwszy raz czuje ze cos za mna jest i te szepty ...Pozdrawiam
  4. Witajcie, zarejestrowałam się na tym forum ponieważ szukam odpowiedzi na coś co dręczy mnie, a właściwie nie mnie osobiście od jakiegoś czasu. Jak mniemam fakt czy jestem osobą wierzącą może mieć znaczenie, a więc od razu chcę zaznaczyć, że nie jestem i to nie ze względu na panującą w tej chwili modę na Ateizm i Agnostycyzm a dlatego , że urodziłam się w rodzinie nie wierzącej i wiara jest dla mnie czystą abstrakcją. Wszystko zaczęło się już kilka lat temu, w moim domu często coś stukało, pies zachowywał się czasem jak wystraszony, bywało chłodno, ale nie działa mi się żadna większa krzywda więc nie zwracałam na to uwagi, kiedy wprowadził się do mnie mój narzeczony zaczęły dziać się dziwne rzeczy. Coś go w nocy dusiło, bywało, że miał ślady od zadrapań na ciele i wszystko to wciąż pozostawało u mnie pod aspektem ignorancji bo przecież podrapać się mógł sam a nocne "duszenie" mogło być przecież sennym paraliżem, dopiero kiedy zaczął budzić się przerażony i zlany zimnym potem drżąc , wielokrotnie ze słowami : "On tu jest" zaczęłam się bać zwłaszcza, że kiedy dochodził do siebie w ogóle nic nie pamiętał. Opowiadał mi niejednokrotnie, że ma poczucie jakby coś stało nad łóżkiem, że słyszał jakby ktoś w nie kopał, że wciąż się boi, a jego strach budził we mnie przerażenie. Wysłałam go do kościoła, był katolikiem i stwierdziłam, że może w jakiś sposób mu to pomóc, pomogło. Wszystko minęło. Związek niestety się rozpadł, ale jakiś czas temu weszłam w nowy i choć sama nie mogę w to uwierzyć dzieje się dokładnie to samo. Mój partner budzi się w nocy, jego szyja jest cała spocona jakby ktoś ją obejmował, zimny pot- podczas gdy koszulka i reszta ciała jest sucha. Zaczyna się robić niebezpiecznie bo kilka dni temu wracał do domu z pracy praktycznie nie uczęszczaną drogą w lesie i coś po prostu, jakiś cień przeszedł mu przez drogę, zahamował w ostatniej chwili do tego stopnia agresywnie, że samochód się obrócił i mały włos uniknął wypadku. Również odczuwa strach, również nie wytłumaczalny. Powoli to szaleństwo zaczyna znów mnie ogarniać i nie wiem co mam robić bo mam wrażenie, że ludzie, którzy stają się mi bliscy są prześladowani przez coś co za mną chodzi, ale pozostaje wobec mnie neutralne. Czy coś może się zmienić? Czy coś może mi grozić? Co mogę zrobić aby to zakończyć?
  5. Vakr

    Ostateczne (?) rozwiązanie.

    Witam, Ja sie może przedstawię: Sympatyk okultyzmu ale żaden ze mnie mag. Po kolei: katolik, ateista, rodzimowierca (najwieksze zaangażowanie), a dziś liberalny chrzescijanin. Widzicie państwo wyznaczyłem sobie w życiu pewien cel. Cel ocierający sie o niemożliwość. Próbowałem dążyć do niego o własnych silach ale zaczyna mnie to wypalać. Próbowałem już paktu na rozdrożach w formie pisanej jak i ustnej. Kilka razy i bez skutku. Duzo ostatnimi czasy czytałem i teraz wiem, że zadawanie sie z demonami to raczej kiepska sprawa. Więc pierwsze pytanie brzmi: Czy mogę przywołać jakiś byt lub wykonać jakiś rytuał aby w bezpieczniejszy sposob przyblizyc sie do spelnienia swego marzenia? No i drugie pytanie: Gdyby jednak kontakt z demonem był konieczny... Znam osobe, która dobrowolnie poświeciłaby mi swą dusze. Czy to silna karta? Wiem, że standardowo dowiem się iż jestem głupi i niedoświadczony, jestem jednak zdesperowany a co za tym idzie zdecydowany, na to czego pragnę i tak czy inaczej to zyskam.
  6. karolova

    Przygody z duchami :D

    Witam. Od najmłodszych lat miałam przygody o ile można to tak nazwać z duchami. Często będąc sama w domu słyszałam jak ktoś chodzi lub mówi. No ale cóż wiadomo, dzieci mają dużą wyobraźnie i powiem szczerze sama nie traktowałam tego poważnie. Dopiero po jakimś czasie zaczęłam się bać. Spanie samej w pokoju było dla mnie udręką. Gdzie nie pojechałam, czy to była działka mojej babci, mieszkanie mojej cioci czy mój dom zawsze miałam wrażenie, że nie jestem sama. Ciemne kąty w pokojach były moja zmorą. Jak miałam 12 lat odbyłam rozmowę z moją babcia, która jest wróżką, bioenergoterapeutką i zajmuję się również duchami. Uświadomiła mi, że to nie moja wyobraźnia lecz dusze zmarłych ludzi. Powiem szczerze byłam przerażona. Babcia powtarzała, że duch nie może mi nic zrobić fizycznie. Trochę to trwało zanim zrozumiałam to. Mam 18 lat i doświadczyłam naprawdę wiele zdarzeń paranormalnych. W niektóre ciężko uwierzyć ale miały miejsce. Teraz już się nie boję.... tak bardzo . Wiadomo zawsze jest strach. Ale stało się to dla mnie codziennością. Mam bardzo mocno otwarte 3 oko i przyciągam takie zbłąkane dusze. Każda wizyta na cmentarzu, w obozie koncentracyjnym czy nawet w Arkadii, która została wybudowana na terenach dawnego getta wiąże się z oczyszczaniem i "ściąganiem" ze mnie duchów. Miałam też zabawne przygody z duchami o których opowiem o ile ktoś będzie zainteresowany. Takie wprowadzenie: mam działkę na jednej z wsi, która została spalona kilkakrotnie podczas wojny i w domu znajdującym się na niej "mieszka" 7 lokatorów. Dzieją się tam przedziwne rzeczy. Założyłam ten temat bo chciałam się dowiedzieć czy tylko ja mam takie przeżycia. Dodatkowo może komuś pomogę bo uważam się za weterana w tych sprawach. Nie raz towarzyszyłam mojej babci podczas seansów spirytystycznych czy prz wypędzaniu duchów z domów. Mam też za sobą przygodę z ouija. Czekam na wasze historie, którymi mam nadzieje ze mną się podzielicie
  7. Już od dawna nie miałem żadnych koszmarów. Ostatniej nocy, tuż nad ranem miałem dziwny sen. Byłem u babci na wsi, byli tam też moi znajomi. Powiedzieli, że dom jest nawiedzony i muszą wypędzić z niego duchy. Nie rozumiejąc zbyt wiele przyłączyłem się do nich. Poszliśmy do stodoły, gdzie mieliśmy szukać tych duchów (?!). W sianie biegały dziwne stworzenia. Przestraszyłem się i powiedziałem, że nie chcę mieć z tym nic wspólnego. Wyszedłem i wtedy w domu (już moim) zaczęły dziać się dziwne rzeczy. Ci sami znajomi przyszli do mnie aby wypędzić duchy z mojego mieszkania. Na balkonie ustawili stolik do seansu spirytystycznego. Gdy zostałem sam, zauważyłem, że biega pod nim dziwne stworzenie (jakby pies, mały człowiek). Przez ścianę z balkonu sąsiadów przeszła koleżanka. Byłem przerażony. Chciałem to nagrać, ale nie miałem swojego telefonu. Wziąłem telefon kolegi, przez przypadek wszedłem w jego zdjęcia, na których byli też inni nasi wspólni znajomi (to kolega z gimnazjum, z którym obecnie nie mam już kontaktu). Następnie znalazłem się we własnym łóżku. Chciałem spać, ale nie mogłem, bo wszędzie czułem obecność duchów. Okropnie się bałem. Szukałem takiego miejsca, żeby za sobą mieć ścianę, ale zjawy zawsze były za mną. Wybiegłem do pokoju obok, gdzie moja mama siedziała i czytała gazetę. Miała bardzo gęste i długie czarne włosy (w rzeczywistości też są czarne, jednak krótkie). Rozmawialiśmy chwilę. Spojrzałem przez okno na przystanek. Była ciemna noc, padało. Znaleźliśmy się na przystanku. Spotkałem tam dwie koleżanki, które właśnie jechały do pracy (w środku nocy). Obok nas przeszedł ogromny pies (brązowy, brudny, spokojny). Znowu próbowałem zasnąć, ale duchy nie dawały mi spokoju. W końcu wybiegłem z pokoju do pomieszczenia, gdzie była moja rodzina. Płakałem i tarzałem się po podłodze. Błagałem ich by się modlili, bo tylko tak pozbędziemy się duchów. Wtedy się obudziłem. Jeszcze jakieś półtora roku temu często zdarzały mi się koszmary o duchach. Okres ten trwał 2-3 lata. Nigdy nie widziałem w snach duchów, zawsze tylko "wiedziałem", że są. Czasami chciały wyrządzić mi krzywdę, ale wtedy się budziłem (gdy np. "duch" łapał mnie za szyję i unosił do góry by mnie udusić). Zazwyczaj moje sny są czarno-białe. Czasami zdarzają się kolorowe, jak np. ten. Było lato, ciepło, pełno kolorów. Tylko noc była czarno-biała. Dodam, iż mam 19 lat i jestem tegorocznym maturzystą :3 Od ukończenia liceum nie żyję już w takim stresie, jednak nadal się boję o to, czy dostanę się na studia i jak pójdzie mi praca, do której zostałem przyjęty na wakacje. Proszę o interpretację snu.
  8. Zacznę może od tego, że bardzo rzadko coś mi się śni (a raczej ja to pamiętam), jednak kiedy tak jest, coś to znaczy i przeważnie nie mam problemu z interpretacją, jednak ten sen jest dla mnie trudny i dlatego proszę o pomoc. Wiem, że ważny dla tej interpretacji jest fakt, że od miesiąca mieszkam i pracuję za granicą jako niania. Mój nowy dom jest w Kenmare (Irlandia) a sen śnił mi się w czasie wycieczki do Dublina. Sen zaczął się od tego, że organizowaliśmy urodzinowe kinder party dla mojej podopiecznej i była świetna zabawa, słońce świeciło wysoko, było mnóstwo dzieci. Nagle zaczęły się zbierać chmury nad domem (to był inny dom niż ten, w którym mieszkam). Poszłam po coś do kuchni a jak wróciłam do ogrodu to już nikogo nie było, mama małej powiedziała, że rodzice odebrali dzieci i możemy sprzątać. Zaczęłam sprzątać i z kolejnym wyjściem do ogrodu zniknęła też cała rodzina jubilatki, we śnie kompletnie nie zwróciłam na to uwagi tylko dalej robiłam swoje. Nagle usłyszałam dźwięki pianina dochodzące z domu, poszłam tam, ale nikogo nie było, tylko klawisze same się wciskały (starsze rodzeństwo i mama mojej podopiecznej uczą się grać na pianinie i mamy jedno w domu). Zawołałam żeby przestali się wygłupiać i wtedy zobaczyłam coś jakby duchy małych dzieci. Śmiały się, krzyczały i dalej grały na pianinie a mnie zmroziło kompletnie ze strachu. Wtedy usłyszałam z radia, że był wypadek samochodowy niedaleko domu (pojęcia nie mam skąd to radio, wcześniej nie grało) i wszyscy zginęli. Zaczęłam krzyczeć na te duchy dzieci żeby natychmiast przestały i wtedy pojawiła się jakaś kobieta (też duch), zaczęła pakować jedzenie do płóciennej torby na zakupy, powiedziała dzieciom żeby przestały bo ja się boję a do mnie uśmiechnęła się uspokajająco (była wysoka, przy kości trochę, blondynka, kręcone włosy - w życiu nikogo takiego nie poznałam). Wtedy się obudziłam i potem dość długo nie mogłam zasnąć. Pamiętam, że w ciągu całego snu towarzyszyło mi jakby złe przeczucie albo coś w tym stylu. Bardzo proszę o pomoc w interpretacji tego snu. Ciągle w myślach widzę te duchy.
  9. rimik

    wywoływanie

    co sądzicie o tym? ktoś się zna
  10. Blackangel_91

    Wpływ duchów na zwierzęta

    Witam, jestem tutaj nowa i nie znalazłam nigdzie podobnego tematu, jeśli jednak gdzieś pojawił się taki wątek to z góry przepraszam. Na początek określę z grubsza co się działo w domu, a potem przejdę do sedna. Nie wiem czy mogę się określić mianem 100% medium, ale jestem kimś w tym stylu. Od małego wyczuwam energię osób zmarłych chociaż nie widziałam ich, miewam też co jakiś czas też sny prorocze, coś w rodzaju "przeczucia"-wiem że tak będzie ale nie wiem skąd, oraz wizje. Być może te wszystkie dodatkowe "zdolności" są wynikiem tego gdzie mieszkam. Dom zbudował mój pradziadek w 20-leciu międzywojennym. Podczas II Wojny Światowej dom zajęty był przez niemców (byli to albo żołnierze albo urzędnicy-do końca nie wiemy). Całkiem niedawno od dziadka dowiedziałam się że po wojnie,po powrocie do domu słyszeli kroki i chodzenie po schodach gdy nikogo tam nie było. W latach '50 mój wuj (brat dziadka) popełnił w domu samobójstwo-zawsze był to temat tabu i nikt nic o tym nie mówił. W dużym skrócie wyczuwam dużą aktywność głównie w dwóch miejscach w domu-piętro i tzw "ostatni pokój". Czuję że w domu są co najmniej 2-3 różne duchy. Podejrzewam że są to różne zjawy, bo najczęściej wyczuwam je za pośrednictwem emocji i czasem dosłownie słyszę ich myśli. Nie będe się rozpisywać o wszystkich moich osobistych przeżyciach bo było ich baardzo dużo, więc powoli wrócę do tematu. Ogólnie moja siostra wyczuwa czyjąś obecność i boi się tego. Jakieś pół roku temu się to u niej nasiliło, kątem oka dostrzegała jakiś ruch i coś czarnego co czasem mylnie brałyśmy za kota. Mamy razem pokój, ok 3 miesięcy temu gdy każda była w swoim łóżku rozmawiałyśmy sobie o jakiś babskich pierdołach. Nagle w odległości ok. metra od szafy zobaczyłam czarną, zupełnie nieprzejrzystą masę! Nie było na szafie żadnych ubrań więc bardzo mnie to zaciekawiło. Siostra na chwile zamilkła, przestraszona zapytała czy widzę to co ona koło szafy, ze zdumieniem odpowiedziałam że tak. Co najdziwniejsze to coś było tam ok 2-3 minut po czym nagle znikło. Rano próbowałyśmy to odtworzyć-łóżka są w dwóch kątach więc okazało się że widziałyśmy tą masę w tym samym miejscu. Z mojej perspektywy był to czarny, nieprzejrzysty słup, natomiast siostra wyraźnie zauważyła zarys głowy szyi i ramion; cokolwiek to było miało ok. 190 cm wzrostu. Po tym zdarzeniu jeszcze z dwa razy na ułamek sekund tylko ja widziałam to coś. Posiadamy dosłownie zwierzyniec - mamy psa, trzy koty i papugę. Już parę lat temu pies reagował na pewne dość częste zjawisko jakim jest stała trasa kroków tj. słychać zamykanie drzwi wejściowych, potem łomot drzwi wahadłowych (są stare i bardzo ciężkie, trzeba dużej siły żeby je otworzyć i zamknąć za sobą z takim hukiem), następnie słychać jak ktoś idzie korytarzem na schody, po nich do pokoju na górze gdzie słychać je przez moment i wszystko milknie. Kilkakrotnie pies podlatywał pod drzwi, szczekał i merdał ogonem jakby ktoś z domowników miał zaraz wejść. Prawie 3 lata temu znalazłam 1-szą kotkę wabi się Dora. Wiadomo że koty mają swoje odloty, najmłodszy nabytek Alex tak szaleje że czasami wygląda jakby się z kimś bawił-podbiega na środek pokoju, rozgląda się po czym ucieka i dalej jakby coś "zaczepia. Przywykliśmy do tego. Jednak do napisania tego postu wręcz zmusiło mnie niepokojące zachowanie mojej Dory.To taka typowa kotka, dostojna,humorzasta i bardzo spokojna. Od dłuższego czasu wszystkie koty co jakiś czas wodzą wzrokiem w powietrzu, ale od dwóch dni Dora jest wręcz przerażona. Nie porusza się po pokojach normalnie, dosłownie skrada się z podwiniętym pod siebie ogonem i rozgląda się uważnie, omija nasze łóżka, ogląda z daleka przestrzeń pod łóżkami jakby coś tam na nią czekało. Po wzięciu jej na ręce cała się trzęsie,wbija pazury w ciało i albo wtula w szyję albo z ramienia rozgląda się z przerażonym wzrokiem po pokoju. Nie wiem co zrobić, nigdy tak się nie zachowywała. Nikt z nas nic jej nie zrobił, nie wychodzi na dwór więc nie miała kontaktu z nikim obcym. Aż się serce kraja bo dosłownie chodzi ciągle przerażona, przed spaniem długo obserwuje swoje otoczenie. Tak myślę czy ona nie zobaczyła czegoś nadprzyrodzonego, czy coś nie robi jej krzywdy. Słyszałam i czytałam kiedyś, że złe duchy potrafią nawet fizycznie krzywdzić zwierzęta...Co robić???
  11. Burmistrz miasteczka Sant'Omero zaprosił na 7 września... pogromców duchów, którzy mają uwolnić miasteczko od nawiedzających je duchów i wilkołaków. Alberto Pompizi, burmistrz Sant'Omero, skontaktował się z Europejskim Stowarzyszeniem ds. Zjawisk Paranormalnych, aby jego specjaliści zidentyfikowali upiory jakie nawiedzają miasteczko i - ewentualnie - pomogli się ich pozbyć. Pogromcy duchów mają odwiedzić punkt poboru wody, gdzie w przeszłości widywano wilkołaki, a także pobliskie jaskinie oraz kościół zbudowany na gruzach pogańskiej świątyni. źródło: wprost.pl Czy istnieje w ogóle takie Stowarzyszenie ds. Zjawisk Paranormalnych?? Co o tym wszystkim sądzicie?
  12. Magdalena Zawiła

    Dziwna sytuacja...

    Byłam z moim znajomym wczoraj (27 luty) w nocy porozmawiac. Siedzielismy przy jeziorze, księżyc był bardzo nisko i był mocno oswietlony i lekko żółtawy. Zaczęlismy rozmawiać o rzeczach niespotykanych, o swiadomym snie, Obcych, klątwach. I tutaj moje pytania: 1.Okazało się, że M. cos przesladuje, bo swego czasu razem z kumplami włamali się do opuszczonego szpitala (w którym ja byłam 3 miesiące wczesniej, tylko pooglądać) i zaczęli krasc rzeczy jak i jego znajomy narysował znak (pentagram? niestety nie pamiętam jaki, ale nie był to dobry znak) Po wyjsciu z budynku zaczęło ich straszyć- M. jeżeli tylko powie nazwę budynku to go momentalnie otrzepuje i zaczynają mu łzy lecieć (widziałam to parokrotnie na własne oczy) reszta jego znajomych też powiedziała, że cos ich nęka (jednak dokładnie nie powiedzieli co). Jak się tego pozbyć? 2. Po wyjechaniu z tego miejsca mielismy dziwną sytuacje mianowicie z nikąd pojawiło się zwierzę podobne do owczarka niemieckiego jednak było większe. Patrzało się na nas przez chwilkę a potem przeszło koło naszego samochodu. Ja w tym czasie poczułam zagrożenie. Pojechalismy w inne miejsce, co chwila mialam wrażenie, że ktos nas obserwuje ( wydaje mi się, że to człowiek-cień) Po czym w drodze powrotnej zobaczylismy sarne (samą, a jak wiadomo one chodzą w stadach) wtedy to dopiero obydwoje poczulismy taki niepokój i "scisnięcie" za serce. Zastanawiam się co to mogło znaczyć? 3. Poszłam spać, miałam dziwny sen,w którym siedziałam w samochodzie, rozmawiałam i urywała mi się cała rozmowa a potem nagle budziłam się na siedząco taka sytuacja miała miejsce 3 razy, po czym zasnęłam jednak wydawało mi się (sniło?), że ktos cały czas szepce mi do ucha. Cała ta sytuacja wywołuje u mnie potok mysli, i nie wiem, czy to łączyć ze sobą, czy patrzeć na każdę z tych sytuacji oddzielnie. Co myslicie?
  13. Darax

    Nekanie

    Nie Aktualne
  14. RODI

    Spirytyzm

    Widze, że wielu z was ma fałszywe przekonania dotyczące oczywiście duchów. Spirytyzm odpowie wam na wszelkie pytania i wątpliwości. Tak więc Spirytyzm – doktryna stworzona w połowie XIX wieku przez francuskiego naukowca Hipolita Rivaila (pod pseudonimem Allan Kardec), głosząca istnienie w każdym człowieku "czynnika myślącego", który po śmierci odłącza się od ciała fizycznego i wciela przez reinkarnację w kolejne istoty. Zmarli, a jeszcze nie reinkarnowani ludzie mogą się porozumiewać z żywymi bezpośrednio, albo za pośrednictwem specjalnie uzdolnionych w tym kierunku osób (medium). Zasady spirytyzmu /Spirytyzm nie ma wyłączności na prawdę (spirytyści mogą być wyznawcami wszystkich innych religii i filozofii, pod warunkiem, że reprezentują one humanistyczne wartości). /Spirytyzm popiera internacjonalizm i pacyfizm. /Podstawą doktryny są nauki Jezusa i tzw. "Duchów wyższych". /Istnieje Bóg (Najwyższa Inteligencja) oraz Duchy, przechodzące proces samodoskonalenia podczas kolejnych reinkarnacji. /Duchy jako część Natury mogą komunikować się z żywymi ludźmi i wpływać na ich życie. /Życie duchowe człowieka jest wieczne, w przeciwieństwie do życia fizycznego. /Każdy człowiek (a właściwie jego duch) musi się doskonalić (ewolucja duchowa) podczas kolejnych reinkarnacji. Przykładem doskonałego ducha wcielonego w człowieka jest Jezus. /Wiele planet Wszechświata zamieszkują istoty inteligentne i duchowe; kontakt z nimi jest jednak prawie niemożliwy, ponieważ istniejemy na różnych "poziomach". /Spirytyzm został przekazany ludziom przez "Pocieszyciela" (zapowiedzianego przez Jezusa), który ma "przywrócić wszystkim rzeczom ich prawdziwe znaczenie". /Zakazana powinna być kara śmierci; zapobiegać powinno się samobójstwom, ponieważ stanowią przeszkodę w "duchowej ewolucji". Zakazana jest aborcja. Przerwanie ciąży jest podwójną zbrodnią, gdyż stanowi sprzeciwianie się woli Boga poprzez pozbawianie życia Jego tworu, i po drugie – jest to sztuczne zachwianie równowagi zdrowotnej (psychicznej i fizycznej) matki,co również sprzeciwia się prawu Natury /Każdy człowiek ma dar porozumiewania się z duchami (medium), jednak tylko niektórzy są tego świadomi. /Działalność charytatywna jest bardzo ważna, ponieważ ułatwia innym samodoskonalenie. /Człowiek powinien dążyć do maksymalnego poszerzenia swojej wiedzy i umiejętności. Spirytyzm uważa się za: 1) "wyższą i doskonalszą" formę chrześcijaństwa, oczyszczoną od przeinaczeń. Z tego względu nie przywiązuje wagi do rytuałów religijnych, tolerując przynależność swoich wyznawców do innych kościołów, 2) prawdziwą naukę o życiu duszy ludzkiej (chociaż w opinii ogromnej większości naukowców spirytyzm i nauka wzajemnie się wykluczają). Zapraszam wszystkich na portal Spirytyzm , gdzie wszystko dokładnie można poczytać.
  15. Jeah, forum w końcu działa! Byłam na wsi u wujka. Razem z nim i kilkoma innymi osobami wybraliśmy się do nawiedzonego domu. Jako jedyna słyszałam ich głosy oraz widziałam(choć niewyraźnie) cienie. Czarne cienie którym nie odpowiadało nasze towarzystwo. Powiedziałam o tym pozostałym, wszyscy wróciliśmy z powrotem do domu. Siedziałam w pokoju w którym zaczęłam...pisać smsy z tymi zjawami (o_o") Wiem, że ja napisałam pierwsza, jednak nie pamiętam co. W odpowiedzi od nich dostałam by nie przyjeżdżać tam ponownie ponieważ coś się nam stanie, w sensie oni nas zabiją. W pokoju obok siedziała Marta z Weroniką rozmawiający o tym jak to oni nienawidzą Pokemonów. Wujek przyszedł do mnie mówiąc byśmy pojechali tam ponownie. Koniecznie chciał znaleźć tam coś ważnego, jakiś produkt spożywczy, coś w butelce, coś co chciał podarować całej swojej rodzinie. Mówiłam że to nie najlepszy pomysł ale nie chciał mnie słuchać. Pojechałam tam ponownie razem z nimi, rozpoczęły się poszukiwania. Wujek dotarł do miejsca w którym spodziewał się że znajdzie swój "skarb". Niestety, nie znalazł tam niczego. Mówiłam byśmy się stamtąd wynosili, wyraźnie czułam złe zamiary otaczających nas demonów. Nic nie mogłam jednak poradzić na jego upór, w końcu wybiegłam stamtąd sama. Znalazłam się nad brzegiem morza. I przede mną(morze), i za mną(trawa), rozciągał się całkiem ładny widok. Na plaży leżało kilka dość sporych muszli i kilka wodorostów. Poszłam dalej, trawa stawała się coraz wyższa, przypominało to jakąś polanę. Zauważyłam małe czarno białe zwierzątko w paski. Stanęłam w bez ruchu aby go nie przestraszyć, było na prawdę słodkie.Zaczęłam się powoli zbliżać,niestety uciekło. Przeszłam kawałek i zauważyłam kolejne, dokładnie takie same. Nie chciałam go przestraszyć lecz...patrzeć. Chodziło mi pogłowie nawet aby go przygarnąć, jednak nie wiedziałam jak to zrobić. Nagle czas jakby się przyśpieszył. Nie wiem ile czasu minęło ale w trakcie tych kilku chwil całkiem dość sporo. Postanowiłam wyruszyć w dalsza drogę. Przeszłam kilka kroków i zauważyłam matkę zaginionego zwierzęcia. Okazało się że przez moją obecność nie mogła się dostać do swojego dziecka by go nakarmić. Oddaliłam się, mama podbiegła szybko do malucha a on łapczywię zaczął pić mleko. Trochę głupio się czułam, wiedziałam że to moja wina. Doszłam do końca polany, chwyciłam z ziemi swój plecak (nosiłam w nim wiele wartościowych dla mnie rzeczy). Doszłam do jakiegoś całkowicie zrujnowanego rynku-weszłam w jego głąb. Idąc spotkałam człowieka który spytał się mnie czy jestem tu nowa, ja odpowiedziałam że tak. Pokazał mi parę przedmiotów z swojej wystawy i obejrzał zawartość mojego plecaka po czym wyruszyłam w dalszą drogę. Spotkałam kolejnego kupca który zadał mi to samo pytanie-znowu odpowiedziałam "tak". Gdy obejrzałam jego towary a on przejrzał co mam w plecaku, wyruszyłam w dalszą drogę. Po przejściu kilku kroków zajrzałam do mojego plecaka. Okazało się że brakuje w nim wielu ważnych dla mnie przedmiotów. Podświadomie wiedziałam że złodziejami są faceci których spotkałam. Pędem pobiegłam do drugiego, niestety ani jego, ani moich przedmiotów tam nie spotkałam. U drugiego zauważyłam tylko jakąś kobietę. Razem ze mną pomogła mi szukać zaginionych przedmiotów. Po jakimś czasie znaleźliśmy moje kredki(co dziwne, bo w plecaku ich nie miałam a należały do mnie i wiedziałam że to on mi je zabrał).Była to jedyna rzecz którą udało mi się odnaleźć choć stanowiła ona około 1/10 tego co zgubiłam. (Choć i tak jestem tym niezwykle zdziwiona ponieważ wiele razy śniło mi się że coś gubię a nigdy nie udało mi się tego odszukać.) Z tym co mi zostało wybrałam się na ostatni stragan-do mojego taty-który w moim śnie stał się Adamem Małyszem. Jego miejsce pracy było jednak najbardziej zrujnowane z pośród wszystkich. Pojawili się tam także Błażej, Seweryn i Mateusz. Tata chciał nam dać jakiś kryształ w kształcie kwadratu. Niestety był tylko jeden, a nas czworo. Wtedy zmienił zdanie, że to chyba nie najlepszy pomysł, jednak za nasza namową, uległ. Zamienił się w Satoshiego(główną postać z Pokemonów) a my w postacie z Puelli Madoki Magiki tzn. Mimi, Sayakę,Homurę i Madokę-w którą przeobraziłam się ja(nie wiem czemu, ponieważ była to najbardziej wkurzająca mnie postać z całego anime). Złapałam w rękę kryształ a Satoshi wyrzucił Pokeball z którego wyłonił się Bouffalant(jeden z Pokemonów). Dostał rozkaz rozdzielenia swoim rogiem kryształu na 4 części. Można powiedzieć że mu się udało, jednak rozwalił go z taką siłą(przypominam że trzymałam kamień w ręce) że pociął mi całą dłoń z której dosłownie strumieniami zaczęła lać się krew. Przeraziłam się. (Nie boje się krwi, ale to było coś totalnie dziwnego, zresztą byłam Madoką która się wszystkiego boi.) Zemdlałam. Zaraz potem ocknęłam się(nadal jako Madoka) siedząca przy swojej ławce w klasie szkolnej. Obudziłam się. O_o"
  16. Witam, od pewnego czasu czuje czyjąś obecność w domu, ******a szklanki i sie tłuką, tv sam sie włącza, ******ą zeszyty, dlugopisy, figurki sie przestawiają, perfumy stłukly. Czułam raz dotyk męskiejdłoni i widzialam plamki jedne pomaranczowe, a drogie fioletowe po kilka ich. Poruszały się jak wiatr równocześnie pomoranczowe, a fioletowe swoja drogą i te pomarańczowe nad łóżkiem matki ufomowały się w płód. Nie wiem cóż za istoty mnie odwiedzaja zza światów. Wypędzalam je stanowczo, a one nic... Zreszta dzieje się tez wiele innych dziwnych rzeczy. Budze się strasznie wyczerpana często, a nawet spać nie mogę. Myłam solą z wodą wszystko i bylo ok, ale mama to zmywala, więc to juz odpada. Prosiłam je o odejscie lecz nie odeszły.
  17. KrasnyiOktyabr

    Duch złapany na zdjęciu?

    Witam! Wiedząc że się tym interesujemy do mnie i do mojej dziewczyny zgłosiła się ostatnio nasza koleżanka. Już kiedyś wspominała nam o tym że mieszka w starym domu i że ma wrażenie że coś jest z nim nie tak. Często czuje się obserwowana , słyszy dziwne hałasy a przedmioty czasem zmieniają swoje położenie. 12 maja tego roku, robiła zdjęcie swojej gitary i uchwyciła coś takiego.. Co o tym myślicie? Zdjęcie nie było w żaden sposób manipulowane prócz obrysowania tego co tam jest i zrobienia przez mnie przed chwilą strzałek by wszystko było jasne. Jeżeli o mnie chodzi to ewidentnie widać tam czyjąś twarz lub nawet całą postać siedzącą tuż za nią na kanapie. Pozdrawiam forumowiczów i czekam na wasze komentarze!
  18. Monia_aha

    Koszmar o zjawach i ucieczce

    Poprzedzając główny sen, który wywarł na mnie największe wrażenie, śniło mi się coś, co wydaje się być nieistotne. Otórz śniły mi się krowy idące jedna za drugą, ale powiązane za rogi/głowy (coś jak uzda dla konia). Przechodziły w takiej kolumnie przez bramki (cos jak przejazd kolejowy) żeby ominąć tory. Próbowałam przedostać sie między nimi, ominąć ten orszak. W końcu przeszłam za ostatnią krową. Wyraźnie się spieszyłam do budki stróżującego na przejeździe, który stał przy barierkach. Udało mi sie przedostać do tego meżczyzny za ostatnią krowaą, która zaplątała się łańcuchem w barierki, ale po krótki czasie wydostała sie i poszła dalej za resztą krów. Ja dotarłam do mężczyzny i nagle pojawił sie jakis inny mężczyzna, który podjechał chyba rowerem. Nowo przybyłemu mężczyźnie wręczyłam jakies koperty, chyba listy i byc może również jeszcze pieniądze (cos małego, co mógł zgubić) i zapytałam, czy na pewno dostarczy. On szyderczo stwierdził, że tak, jakoś dziwnie się usmiechnął i odjechał bardzo szybko, zanim zdążyłam o cokolwiek jeszcze zapytać. Teraz przejdę do głównego problemu, przyczyny tego, że postanowiłam napisać tu w nadziei na interpretację (jakkolwiek najgorsza by ona dla mnie nie była). Nie wiem skąd i jak znalazłam się w domu mojej dawnej nauczycielki, jeszcze z podstawówki. We śnie nie widziałam bezpośrednio nauczycielki. [Obecnie kończę studia, z nauczycielką nie miałam nigdy prywatnej znajomości, nic o niej nie wiem i nie byłam w jej mieszkaniu] Na początku było to mieszkanie. Ładne, jasne, czyste, ładnie umeblowane, panował tam porządek. Na małym okrągłym stoliku leżała duża damska torebka, zamknięta, chyba równiez jasna. Między rączkami miała jakąś białą chustę, materiał (po przebudzeniu wydawało mi sie, że to mógł byc welon). Biała ładna chusta, ale pomazana czarnym markerem. Był to jakby notatnik, nawinięty na dwie rolki, z góry się rozwijała, na dole zwijała. Napisy to były imiona i nazwiska jakiś ludzi, z numerami telefonów. W czasie oglądania torebki nauczycielki dałam sobie sprawę, że są to namiary na ludzi, którym ona pomaga - jakoś metafizycznie im pomaga, jakieś sny, wróżby, że ma jakiś nadprzyrodzony dar. Stwierdziłam, że tez chciałabym sie dowiedzieć czegoś o swoim życiu z takiego rodzaju źródła i nie chcąc sie narzucać tej kobiecie napisałam czarnym markerem na tej jej chuście przyczepionej do torebki "Pozdrawiam. Monika D.", po czym miałam wyrzuty sumienia, że nie powinnam była pisać sobie po jej rzeczach w jej notatkach i w ogóle przeglądać jej rzeczy. Poczułam wyrzuty sumienia. Poczułam, że jeśli ona udzieli mi tych porad/informacji z zastrzeżonego dla mnie świata to przez to zburzę spokój duchów i będzie to dla mnie niebezpieczne. Duchy będą mnie nękać. [Nie wiem, czy duchy to dobre określenie, może jakies zjawy, w każdym bądź razie istoty niematerialne]. Postanowiłam wtedy opuścić mieszkanie. Równocześnie z tą decyzją zmieniło się otoczenie i pojawiły sie duchy. Zrobiło się ciemno i brzydko, znalazłam się na korytarzu starego domu na piętrze, wnętrza oświetlały słabo świecące lampki na ścianach, były tam stare drewniane zniszczone schody w dół i próbowałam stamtąd uciec, o mało nie spadłam z tych schodów. Goniły mnie te zjawy. Pojawiały się tak jakby tylko ich głowy, jakby trochę zniekształcone i rozkładające sie twarze, krzyczały na mnie, że nie moge wkraczac do tego świata, żebym stąd uciekała, wyganiały mnie z tego domu i żebym ich nie niepokoiła. Krzyczały tez, że mają nadzieję, że będą mi się śniły symbole dużo gorsze niż ryby - jakby miała to byc jakas forma kary dla mnie z ich strony. Krzyczałam, ze nie chce rub w snach. Uciekałam krzycząc, że przepraszam, że je niepokoję. Strasznie, panicznie sie bałam, jakos szamotałam, niemalże płakałam. Duchy jednocześnie mnie wyganiały i nie dawały uciec.Jakbym nie mogła sie obudzic z tego snu. Po obudzeniu strasznie sie bałam i miałam zdrętwiałe ręce, całe - od ramion aż po dłonie. Wydawało mi sie, ze te zjawy mnie trzymały za ręce (ale to juz po obudzeniu mi sie wydawało). Moje myśli o śnie po obudzeniu, w kolejności: to, ze zaniedbałam ostatnio zmarłych, nie byłam dawno na cmentarzu, nie odwiedzałam grobów. Następnie, ze nie powinnam nikogo pytać o znaczenie tego snu ani go opisywać ani udawać się do wróżki,jasnowidza - bo mogę rozzłościć duchy i będą mnie nękać. To, że zmarła jakieś 4 lata temu narzeczona mężczyzny, z którym obecnie się spotykam próbuje mnie od niego odepchnąć, że ona chce go ciągle dla siebie. Faktycznie obecnie spotykam się z mężczyzną, który miał narzeczoną, która zmarła. Często o tym myślę i jakoś mnie to męczy,ale nie wiem, czy to ma związek ze snem. Sen ten był jednorazowy. Bardzo proszę o interpretację.
  19. witajcie jestem ciekawa co wy o tym myślicie i czy jest ktoś to potrafi mi pomóc pozbyć się tego , mam od jakiegoś czasy nie fart już pisałam tu na forum o problemach w domu , myślałam że się to skończył ale cisza była tylko jakis czas jest żle mam złe sny .sypie się moje życie jak i prywatne i zawodowe, jak to sie mówi katem oka widzę czarne postacie cały czas czuje czyjąś obecność, napisałam do człowieka który zajmuje się klątwami itp. wysłałam mu moje zdjęcie i odpisał : Z analizy przesłanych danych i zdjęcia wynika że występują u Pani znaczne zanieczyszczenia energetyczne w następujących zakresach: 1.Życiowe ośrodki energetyczne - Czakramy, są poprzestawiane miejscami, mają zaburzoną strukturę i nie pracują prawidłowo 2. Do Pani pola energetycznego podłączone są obce byty duchowe. Ich obecność powoduje zaburzenia w Pani Aurze. 3. Są do Pani podłączone manipulacyjnie inne osoby 4. Są nałożone na Panią klątwy z obecnego życia w tym wcieleniu 5. Są nałożone i aktywne klątwy z poprzednich wcieleń. Wszystko to blokuje Pani zdrowie, energię, kontakty i prawidłowe realizacje planów życiowych. Czy ktoś z was może mi pomóc i ściągnąć z mnie te obce osoby
  20. Myślę, że opiszę to wszystko od początku. Postaram się objaśnić problem składnie, żeby nie było niedomówień. Zawsze interesowałam się parapsychologią, ale zbytnio nie robiłam nic w tym kierunku. No może poza jednym pseudo wywoływaniem duchów, na które zostałam zaproszona. Cóż i tak wszyscy uciekli, gdy moja świeczka zgasła na końcu, ale nie o tym tutaj. Myślę, że otworzyłam się nieco na zjawiska przez zabawę w podstawówce. To już był właściwie koniec podstawówki. Więc tak - ubzdurałam sobie z 2 innymi koleżankami, że nauczymy się telepatii. Ogólnie dziwne rzeczy się działy, ale to zapewne dla jaj koleżanka gadała o wizjach na lekcji muzyki. Co do samej nauki: skupiłyśmy się na tym, żeby w pracować w parze raz z jedną, raz z drugą osobą. Jedna osoba miała "słuchać" umysłem, druga cały czas powtarzać wybrane słowo (skupiłyśmy się na słowach, żeby było łatwiej) i "wypychać" je w stronę pierwszej osoby. Praktycznie nic się nie działo, jednak któregoś dnia raz nam wyszło. Akurat była przerwa szkolna, więc skorzystałyśmy z okazji i wyszłyśmy na dwór poćwiczyć. Pracowałam z koleżanką w parze i byłam słuchającą. Ona sobie stała, a ja chodziłam w kółko starając się nie myśleć o niczym, tylko słuchać. W którymś momencie usłyszałam szept w mojej głowie "smok". Ustałam więc i zapytałam koleżankę, czy o tym myślała, a ona potwierdziła. Więcej nam się nie udało i zaniechałyśmy zabawy. Następnie zostałam zaproszona jako gość na "wywoływanie duchów" przy pomocy świeczek. Nie pamiętam, kogo dziewczyny wywoływały, ale ich świeczki gasły jedna po drugiej. Na koniec została moja świeczka i paliła się dosyć długo, aż zgasła. Wtedy oczywiście wszyscy z krzykiem ewakuowali się z miejsca. O ile wiem nic dziwnego tam się nie działo, więc prawdopodobnie przypadek. Bliższa sytuacja miała miejsce w ostatnie letnie wakacje. Był gdzieś początek lipca, często zostawałam sama w domu. Mam bardzo wyostrzony słuch, z pewnej odległości (około metr) słyszę brzęczenie przepływu prądu, gdy ładuję telefon przez ładowarkę. Ale nie o tym. Będąc sama w domu wieczorem usłyszałam hałasy na schodach (mój i brata pokój jest na pierwszym piętrze, mój dom dzielony jest na dwie połowy i zamieszkiwany przez jedną rodzinę oprócz naszej). Od razu wzięło mnie dziwne przeczucie, ale pomyślałam, że to może sąsiedzi hałasują. Następnego dnia zostałam znowu sama i usłyszałam hałasy z dołu i na schodach, dosłownie, jak by ktoś chodził z góry na dół i tak w kółko. Przestraszyłam się i nie odważyłam się wyjrzeć. Głosy dobiegały z naszej części domu. Gdy wrócił mój tata powiedziałam mu o tym, ale zwalił to na sąsiadów. Ja mu nie uwierzyłam - sąsiedzi są w podeszłym wieku i nie mogliby tak głośno tupać. Poza tym mają schody w innej części domu! Kolejnego dnia z obawą zostałam sama, jednak było to południe. Wiecie, jakie było poprzednie lato - upał, że nie dało się niczym oddychać. Mam w pokoju 2 okna i oba miałam szczelnie zamknięte, żeby nie było tak gorąco w pomieszczeniu, zero przeciągu. Siedziałam w krótkich spodenkach i w krótkiej koszulce. W pewnym momencie poczułam prześlizgnięcie zimna po mojej ręce. Później znowu, nie mijało, a nadchodziło tylko z jednej strony. Jak poczułam prześlizgnięcie po szyi to rozejrzałam się, ale niczego nie było. W porządku, nic mi nie robi, to okej, nic się nie stanie i zignorowałam to. Od tamtej pory cały czas zdarza mi się czuć nacisk zimna, nawet teraz na szyi, jak piszę, ale to później o tym. Hałasy już się nie powtarzały. Następnego dnia, gdy weszłam do pokoju, z mojego biurka spadła pusta, szklana butelka i nawet się nie rozbiła, a ja jej nie tykałam. Gdy ją podnosiłam nie była ciepła ani nic, po prostu normalna. Wieczorem, gdy zostałam w domu, usłyszałam muzykę z pokoju brata. Jednak brata nie było w domu, nikogo nie było w domu. Mój pokój graniczy ścianą z pokojem brata. Nie mogłam sobie uroić tej muzyki - nie słucham takiego gatunku, wiem, że brat tego słucha i że ma to na komputerze. Przestraszona słuchałam, a po jakiś 10 minutach ucichło. Zajrzałam tam ostrożnie - komputer wyłączony, głośniki odłączone, nic nie wskazuje na jakąkolwiek obecność. Zignorowałam to. Następnego dnia w dzień jak zwykle ignorowałam zimno nawiedzające mnie. W pewnym momencie zobaczyłam coś białego na moim łóżku, miało jakiś określony kształt. Szybko uciekłam z pokoju i już nie chciałam tam spać. 4 dni spędziłam poza swoim pokojem, ale w ostatni dzień nie spałam całą noc i nie zdarzyło się nic, to wróciłam do siebie. Teraz dalej czuję zimno, zawsze od tamtej pory mi towarzyszyło, ale nic nie robiło. Hałasy ustały, nie widziałam nic. Muszę napisać, że boję się lustrzanych powierzchni nocą - wszelkich luster, telewizorów, szyb w komodach. Nie chcę zobaczyć niczego, czego nie powinno tam być. W każdym razie wczoraj wieczorem nagle dopadło mnie silne, paniczne przeczucie, że jeśli nie zasłonię wszystkich luster u mnie w pokoju, to zobaczę coś okropnego. Pozasłaniałam wszystko. Od tamtych lekcji "telepatii" ciągle gdzieś w środku dręczył mnie niepokój, czasem się nasilał. Teraz jest ciągły, powoduje, że cały czas się rozglądam, ale nie wiem, dlaczego. W każdym razie w tym przeczuciu był taki paniczny strach, że znowu nie spałam prawie całej nocy. Dzisiejszego dnia dotkliwej odczułam zimno. Zawsze śmieszyło mnie, że mojego "gościa" fascynuje robienie mi z dłoni zamrażarki, bo zimno zawsze przenika mi ręce, palce, naciska na nie, ale nie porusza nimi. Często naciska na dłoń, a ja z ciekawości odwracam ją, a wtedy znowu naciskanie z innej strony. Nawet teraz czuję nacisk na palcach. Mimo wszystko - poczułam zimno i nieco ucieszyłam się, bo czuję sympatię dla mojego lokatora, który praktycznie nic nie chce, ale sobie jest. Wiem, że nie jest Aniołem Stróżem, bo nie może wydobyć się poza obręb mojego pokoju. Przynajmniej nigdy się to nie zdarzyło. Jednak dzisiaj z jednej strony czułam przenikliwe zimno, gdy z drugiej strony uderzyło we mnie gorąco i zaobserwowałam cień przebiegający po ścianie. Gorąco najpierw uderzyło mi w lewy policzek i do teraz lekko boli, bo samo uderzenie nie bolało, ale skutki działały jak gorące promienie słońca i skóra mnie piekła. Gdy obejrzałam się w lustrze stwierdziłam, że policzek był zaróżowiony jak po uderzeniu. Jeszcze raz widziałam cień, ale tym razem w lustrze. Z jednej strony dręczyło mnie lodowate zimno, a z drugiej gorąco. Gdy w końcu warknęłam "PRZESTAŃCIE!" nie zrobiło to żadnego skutku. Ostatecznie gorąco zdążyło jeszcze przypiec mi nieco szyję, gdy zdecydowałam się na pomodlenie się i wygonienie owej "gorącej" duszy. Na jakiś czas dało mi to spokój, ale wróciło. Wtedy koleżanka poradziła mi przeczytanie tego na głos (Wiedźmiarstwo: Magia Wicca - Portal Mrooczlandia [Magia, Zioła, Runy]) i dodanie końcówki "odejdź ognista duszo, odejdź gdzie Twe miejsce" i niby wszystko się uspokoiło. Nie wiem, czy to było rozsądne, ale jakoś mi pomogło. Do tej pory zimno daje czasem o sobie znać, z czego się ciesze, bo drugi lokator nie przeszkadza mi i w sumie cieszę się z jego obecności. Do tej pory zdążyłam zauważyć kilka razy przebiegający cień, zaś samą szybę w komodzie zasłoniłam kocem, gdy zaczęłam mieć obawy. Cień nie mógł być tą bardziej pozytywną duszą, bo wtedy zimno czułam przy sobie i nie widać, żeby się gdzieś ruszyła. Jak myślicie, co to mogło być? Udało mi się to przegonić, czy tylko powstrzymałam złośliwe coś na jakiś czas? I co mam zrobić w tej sytuacji? Nigdy nie wykazywałam zdolności medium, ale ogarnia mnie strach, gdy czuję obecność duchów. Czasem, gdy jestem spanikowana, to wydaje mi się, że podświadomość podpowiada mi "uspokój się" i wtedy momentalnie jestem spokojna. Często widzę jakieś cienie czy białe kłębki "dymu". Co w związku z tym robić? Ps. Mam nadzieję, że niczego ważnego nie zapomniałam...
  21. 55klaudyna

    Usuwanie tematów

    Ponieważ jeden z moich postów został usunięty, a kolejny post na którym trwała próba dowiedzenia się dlaczego tak się stało, został zamknięty. Zamieszczę tu wypowiedź którą miałam dodać do poprzedniego postu. Athena dlaczego uważasz, że ja zamierzam się się ``bawić`` w wywoływanie duchów? Czy ja napisałam, że chcę wywoć ducha Hitlera, bo mam napisać o nim referat? Nie. Nie pytałam tylko o sam rytuał, pytałam również o konsekfencje, oraz inne sprawy z tym związane. Uważasz, że nie mam pojęcia o ``sile energetycznej``, pomijając fakt że nie powinnaś mnie oceniać, nawet mnie nie znając,i to że nie powinnaś mnie szufladkować tylko ze względu na mój przedział wiekowy, to masz racje nie mam pojęcia co to jest. Ale skąd mam się dowiedzieć o czym kolwiek, skoro gdy próbuję to zrobić to moje posty są usuwane. Możliwe że wiele ``dzieci`` po wywoływaniu duchów trafia do psychiatryka. Jak myślisz dlaczego tak się dzieje? Je uważam, że jest to związane z ich niewiedzą. Jak myślisz ich niewiedza wynika stąd, że nie chce im się nic szukać na ten temat, czy może szukają.....ale nic nie znajdują. Piszesz też, że usunęłaś mój post, bo tu się nie dowiem jak wywoływać duchy. Tylko dlaczego w takim razie przed usunięciem postu, sama na niego odpowiedziałaś? I dlaczego właśnie ja mam nie dostać odpowiedzi na to pytanie, skoro niektórzy zadają wprost to pytanie, bez żadnych wyjaśnień, a ich posty jakoś nie są usuwane. Mam mnadzieję że ten post nie zostanie usunięty, bo w końcu jednak obowiązuje wolność słowa. A i jeszcze jedno Athene mogłabyś mi napisać w jaki sposób konkretnie złamałam regulamin? Bo nie było w nim mowy o tym że nie wolno zadawać pytań związanych z wywoływaniem duchów...
  22. Na początku chciałabym się przywitać. Jestem mieszkanką poniemieckiej kamienicy w centrum 50tyś miasta. Zdęcia, które wklejam wykonał mój chłopak na dole naszej klatki schodowej w tzw. "biały dzień". Zdjęcia zostały wykonane iphone 2megapiksele. Jest on osobą całkowicie niewierzącą w zjawiska parnormalne. Zdjęcię wykonał ponieważ owa "postać" rzuciła mu się w oczy. Jestem ciekawa Waszych opinii - co Wy widzicie na tym zdjęciu. Czy jest to tylko tak przerażające zagięcie folii na dziecięcym wózku..? nie chciałam zeby rozjezdazalo sie forum więc wklejam miniatury - powiększenie po kliknięciu:)
  23. Bardzo proszę o pomoc w interpretacji snu. Snilo mi sie ze jesetm w na działce w domku letniskowym, który mamy w najbliższym czasie z mężem przebudowywać i tam zamieszkać. Chce się położyć spac a tu ciągle się cos dzieje, cos trzaska, cos lazi a ja sama. Chce sie polozyc spac i zasnac zeby nie sluchac czy to jakies duchy czy co a nie moge sie położyć bo na kocu siedzi pająk a ja sie bardzo boję pająków, ale mimo wszystko chcę go usunąć a on ucieka skacze i nagle odlatuje. Czuję ze mi gdzieś usiadł i w pewnym momencie zdejmuje go z oka. Patrzę na koc a tam coraz więcej pajęczyna i pająków, takich nie dużych ale oplatają koc i łóżko i po światło świecą się te pajęczyny jakby popiołem czy czymś posypane. Ja postanawiam przykryć to wszystko dodatkowymi kocami bo chcę zasnąć a tu nagle na ganku otwierają się wejściowe drzwi, które były zamknięte. Boję się że to jakieś duchy, ale z racji tego że naprawdę chcę już zasnąć idę tam, spoglądam w okno mówiąc jakąś modlitwę żeby je odpędzić, już jest rano, patrzę przez drzwi a tu idzie mój tato. Wygląda trochę dziwnie, tak jakby był jakiś nawiedzony ale z drugiej strony czuję małą ulgę i się budzę. --
  24. lonelyx3girl

    kościół..duchy...

    witam.. dzisiejszej nocy miałam dziwny sen;/ najpierw gonił mnie jakiś czarny olbrzymi pies, który gdy jakimś cudem wtargnął do mojego pokoju okazał się przesympatyczny... jednak wypadł z okna..i ślad po nim zaginął.. następnie mój sen przeniósł się do murów mojego kościoła.. trwała chyba jakaś msza.. jednak ludzi zachowywali się dość dziwnie. z kuzynką stałyśmy w bocznej kaplicy, na jej ciemnym końcu, tam w podłodze było jakieś przejście..choć żadna z nas tam nie weszła. ksiądz zbierał ofiarę..i wtedy gdzieś się schowałam.. później akcja snu przeniosła się do mojego domu.m jednak tam nie było już tak kolorowo :/ zaczęły ścigać mnie duchy.. widziałam jakieś białe "mgły" , które nawet czasem coś do mnie mówiły.. ja z kuzynką i jeszcze jakąś kobietą chyba nawet starałyśmy się odpędzić owe duchy.. nawet zapisywałam na pomarańczowej karteczce numer sposobu , który wypędził duchy. ( 2 .4) pakowałam się gdzieś.. pamiętam,że schowałam prostownice do włosów do czerwonej torebki mamy.. potem wszyscy ludzie zniknęli.. i ja sama błądziłam po ciemnym domu.. w łazience była jakaś kobieta, brała prysznic w ubraniu.. gdy mnie zobaczyła zaświeciło się światło.. potem byłam w garażu..tam pod stołem był jakiś duch.. krzyczał , nie mogłam się go pozbyć w żaden sposób. w końcu jakoś udało mi się uciec , choć wpadłam w drzwi garażowe.zamknęłam na klucz drzwi od garażu, wyszłam drzwiami wejściowym. które też zamknęłam. zabrałam ze sobą wszystkie klucze. ale w domu zamknęłam moją babcie..stwierdziłam ,że uda jej się wyjść jakoś z domu. na podwórku byli jacyś robotnicy, ale nawet nie zwrócili na mnie uwagi.. ja biegłam w stronę ruchliwej ulicy, podczas tej ucieczki bladym świtem, dzwoniłam do znajomych,. zadzwoniłam do kuzynki ,ale nie odebrała, potem do przyjaciółki.. opowiadałam jej o duchach i błagałam ,by przyjechała po mnie.. ale ona słyszała chyba coś innego.. tak jakby duch był w słuchawce i to on z nią rozmawiał.. mówił,że jest wszystko ok.. wtedy zwątpiłam we wszystko... wyszłam na ulice i weszłam pod jadący samochód.. potem...obudziłam sie ;/[/b]
  25. cortez88

    duch - walka z duchem

    Witam! Dzisiaj mialem dość dziwny sen, który nie daje mi spokoju - za wszelkie wskazówki, interpretacje, wielkie dziękuję! Dokładnie nie pamiętam całego snu – był dość długi, więc postaram się opisać go na tyle dokładnie, na ile mogę. Sen zaczął się od tego, że razem z paroma osobami (wrażenia we śnie podpowiadały mi, że była to moja rodzina), szliśmy drogą obok kościoła – kościół znajdował się na wzgórzu, z którego „biegły” 2 drogi tworzące skrzyżowanie. Stojąc tam: przeleciał samochód, jakby wycelowany we mnie, ale zrobiłem unik i nie trafił. Po chwili pojawił się duch – czułem jego paskudną obecność, złą energię, chociaż nie widziałem go. W pewnym momencie duch pochłonął moją mamę – po prostu jej nie było, zniknęła. Wtedy ja, jak to syn, za kija i okładałem tego ducha, chociaż był niewidzialny, ale czułem jego obecność. Do „akcji” dołączył się mój ojciec i brat. Ducha biliśmy dobrą chwilę, ale dalej trzymał w tym „niebycie” moją matkę, dlatego kiedy duch już leżał na ziemi, chwyciłem za skrzynkę i go uderzyłem mocno i dopiero wtedy mama się pojawiła. Dalej pamiętam moment, kiedy duch wtargnął do mojego domu. Wiedziałem, że jest to mój dom, ale jednak bardzo różnił się od tego mojego w rzeczywistości. Drzwi się zamknęły, a duch szalał. Wiem, że nie bałem się tego ducha od samego początku, ale bardzo nie byłem zadowolony z jego obecności, bo budził mój niepokój i zacząłem nań polowanie. W środku duch pojawiał się i znikał, a my w żaden sposób nie mogliśmy się go pozbyć. Wiem, że atmosfera nie była przyjemna jak i ten duch, raczej demon. Za cholerę nie chciał nas opuścić, a mnie doprowadzał do szewskiej pasji – takie miałem odczucia we śnie. Następnie pamiętam scenę, gdzie widziałem tego ducha, ale jako żywy i materialny byt – kobietę, ale z demonicznym spojrzeniem, pełną jakiejś złej i negatywnej energii, która [tutaj coś się wydarzyło, ale nie pamiętam i…] stworzyła malutką dziewczynkę, która z kolei miała nas zabić wielkim nożem. Kobieta zniknęła, a dziewczynka z nożem pobiegła korytarzem. Po jakimś czasie pojawił się chłopak, którego nie pamiętam, ale wiem, że był z tych dobrych i miał pomóc mi dorwać opętaną dziewuchę. Zaglądaliśmy po pokojach, żeby ją znaleźć i w końcu znaleźliśmy dziewczynkę – było to największe pomieszczenie, przypominające jakby komnatę w zamku z balkonem z jednej strony i wielkim żyrandolem ze świecami – taka mega wielka sala. Żeby pozbyć się demona, trzeba było ją złapać i wypowiedzieć jakieś zaklęcie światła. Demon uciekał, latał i skakał po całej tej komnacie, ale w końcu z tym nowym kolegą złapaliśmy ją we dwoje i wypowiedziałem to zaklęcie. Był wielki błysk i wtedy ten zły duch po prostu zginął – demoniczna dziewucha zamieniła się w zwykłą, ludzką i uśmiechniętą dziewczynkę, która była wdzięczna za uwolnienie. Dziewczyna była Chinką… Na sam koniec pamiętam, że razem z tym człowiekiem chcieliśmy się wymienić jakimiś namiarami, żeby mieć kontakt z tą dziewczyną i chyba chodziło tu o dodanie nas jako znajomych na Facebook-u (wiem, dziwne…). Po dziewczynę przyszła jakaś kobieta - pewnie jej matka, a odchodziły w takim świetle, spokoju i pokoju. Wcześniej panował mrok, a potem jakby "chmury się rozstąpiły i wyjżało Słońce" i opuściły, teraz wychodzi na to że, zamek... Tak sen się skończył. Na koniec dodam tylko, że kiedy pozbyliśmy się ducha, odczułem wielką ulgę i zadowolenie – coś jakby „ten dom został oczyszczony”. Wyjaśnienie: Motyw zaklęcia światła – tego dnia oglądałem odcinek Gumisiów, gdzie one właśnie polowały na chimerę i trzeba było wypowiedzieć zaklęcie, żeby ta zamieniła się z powrotem w kamień. To, że duch był na tej lampie – też z bajki, wierna kopia. Kościół na wzgórzu i skrzyżowanie – 2 tygodnie temu pojechałem do jednej wsi, bo akurat po drodze, gdzie nie byłem parę lat, a od dłuższego czasu po prostu mnie tam ciągnęło, żeby wpaść i zobaczyć je raz jeszcze. Wszystko we śnie wyglądało tak samo, jak na żywo, tylko z perspektywy. Posępna dziewczyna z nożem – ona była podobna do opętanej dziewczyny z początku filmu „Straszny film 2” – popękana twarz, złe spojrzenie i ten kolosalny nóż, a do tego ruchy – jakby robot… Dom – ten budynek znajduje się obok cmentarza na wsi, gdzie się wychowywałem. W rzeczywistości był to sklep spożywczy naprzeciwko tego poniemieckiego cmentarza, ale jednak wnętrze było całkowicie „domowe” i dużo większe niż sklep z zewnątrz. Duch – właściwie jego obecność – czułem, że jest to zły duch i chce zrobić mi / nam krzywdę, ale kiedy przyszło mi go ścigać, byłem jak egzorcysta – bojowy i odważny. Po prostu musiałem dorwać tego ducha, bo nie dawało mi spokoju coś, czego nie zaprosiłem. Jeden z wielu osobliwych, które mam przyjemność śnić. Kompletnie nie mam pomysłu, co on mógł znaczyć... Pozdrawiam, Ł.
×
×
  • Create New...