Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'dusza'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • NASZE FORUM
    • Sprawy porządkowe
    • Z życia Forum
  • EZO CAFÈ
    • Strefa Relaksu
    • EzoTube
    • Bazarek ezoteryczny
  • USŁUGI
    • Wróżby
    • Astrologia i numerologia
    • Sny
    • Szukam pomocy / Oferuję pomoc
  • WRÓŻBY, WYROCZNIE i PRZEPOWIEDNIE
    • Runy
    • Karty Klasyczne
    • Tarot
    • Pozostałe Karty
    • Inne wyrocznie i przepowiednie
  • ASTROLOGIA, HOROSKOPY, NUMEROLOGIA
  • UZDRAWIANIE i MEDYCYNA NATURALNA
  • ENERGETYKA
  • SEN i ŚNIENIE
  • MAGIA i OKULTYZM
  • DUCHOWOŚĆ, FILOZOFIE, RELIGIE i WIERZENIA
  • HYDEPARK
  • Runen Club's Runiczne pogaduszki
  • Runen Club's Linkownia, literatura, plotki o bogach, obyczaje i inne ciekawostki
  • Runen Club's Nasze Runy i dywinacja
  • Syreni Gród's Nasze miejsca: kawiarenki, knajpki, kluby, puby...
  • RIDER WAITE Club's Nasze Karty i dywinacja
  • RIDER WAITE Club's Tarotowe pogaduszki
  • RIDER WAITE Club's Linkownia, literatura, plotki o RIDER WAITE TAROT i inne ciekawostki...
  • Telekineza/Psychokineza's Telekineza
  • Telekineza/Psychokineza's Zaproszenie i podziękowanie

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Found 14 results

  1. MichalMichalik

    Dziwny sen, pierwszy tego typu.

    Witam, mam pytanie czy taki sen może coś oznaczać? Nie będę opisywał wszystkiego bo dużo by tego było ale szczególnie zapadło mi w pamięć to że w tym śnie umarłem i przez jakiś czas swoją duszą podróżowałem w jakiejś ciemnej pustce (byłem świadomy) aż nagle obudziłem się w innym ciele. Jakby zamknięty, podchodziłem do lustra i widziałem inną osobę(zupełnie obca, kobietą z Indii) a ja duszą byłem w niej. Dziwne to bylo, jestem uduchowiona osoba i miewam świadome sny, medytuje. Ale ten sen był dziwny, taki realny
  2. Niedawno przeglądałem w necie różne filmiki o reinkarnacji, energii, hunie itd. Natrafiłem też na filmik pewnego Jegomościa, który na swoich warsztatach opowiadał i brał to za pewnik, iż jeśli o kimś pomyślimy ... może to być osoba zmarła lub żyjąca .... to widzimy obraz tego kogoś w głowie, np. wizualizujemy, że mama podaje mi szklankę herbaty (ot, taki banał) ... natomiast to wyobrażenie (obraz w głowie) jest obrazem duszy osoby, którą w myślach przywołujemy. Wg. tego Pana, przychodzi do nas dusza osoby, którą potocznie mówiąc mamy na myśli. Uprzedzając pytania z sali, ów Pan stwierdził, iż dusza potrafi być w wielu miejscach na raz ... a co za tym idzie, wiele osób może w jednym czasie wyobrażać sobie tą samą osobę (piosenkarkę, aktora, prezydenta, obojętnie :-) ). W takim układzie każdy widzi duszę przywołanej na myśl osoby. Co więcej, można z taką duszą wejść w relację (logicznie myśląc - poza wiedzą właściciela duszy). No bo skoro zacznę sobie wyobrażać rozmowy, randkę a nawet gorącą miłość fizyczną z jakąś aktorką czy koleżanką ... to znaczyłoby, że mój umysł (no bo ja to wizualizuję, fantazjuję) uprawia seks z czyjąś duszą ... dziwne trochę, bo co jeśli ta dusza nie chce, a ja dalej wizualizuję :-) Dziwny to pomysł, aby w ten sposób myśleć o duszy, ale z drugiej strony to oryginalna myśl, nic oklepanego. Macie jakieś zdanie na ten temat? Spotkaliście się z takimi lub podobnymi poglądami?
  3. MadziaAdamo

    Sprzadac duszę Szatanowi

    W dużym uogólnieniu: szatan chciał moją duszę. Oferował mi 1 dzień szczęścia za swoją duszę. Ja oczywiście się nie chciałam zgodzić bo to by mi się nie opłacało i próbowałam coś wykombinować. Zwlekałam z decyzją jak tylko mogłam. Jechałam gdzieś pociągiem przyczepiło się do mnie kilka osób: mężczyzna z brodą, ktoś jeszcze i kobieta. Poszłam do łazienki (wyglądała jak w domu) chciałam umyć ręce ale kiedy odkręciłam wodę nic nie leciało tylko sączyła się ciemna zakrzepła krew. Spojrzałam do toalety i była cała pełna, a wręcz kipiała od zakrzepłej krwi. Przestraszyłam się i zawołałam nowych znajomych, ale oni jakby nigdy nic, że normalka, a ja dalej widziałam tą krew. Siedziałam w pociągu przy stole koło okna i nagle zobaczyłam moją mamę i słyszałam jak coś do mnie mówi. Była daleko, widziałam jak ruszała ustami, ale głos który słyszałam w głowie nie był jej. Powiedziałam, że jak chce porozmawiać niech sam się pokaże osobiście, a nie podszywa się pod moją mamę. Nagle obok stolika pojawił się wysoki mężczyzna (typowy szatan) ciemne wąsy i bródka, twarde rysy twarzy, wyglądał na niebezpiecznego. Podał mi notes wypisany złotymi literami. Tam była umowa. Ja nie chciałam jej podpisać wiec zgrywałam cwaniaka i próbowałam się wykłócić, że tez mam swoje warunki i muszę nanieść pewne poprawki. Szatan był mocno wkurzony moim gadaniem i chyba kogoś zabił bo usłyszałam zgrzyt jakby łamanych kości. Zerwałam się i pobiegłam dalej jakby do jakiegoś starodawnego pokoju z wielką biblioteką i schodami po obu stronach sali. Zobaczyłam tam wysokiego, chudego, łysego chłopaka który rozmawiał z 2 zjawami. 1 to była kobieta nie żyła już od dawna, a 2 osoba to był ojciec chłopaka, którego właśnie uśmiercił Szatan. Ojciec zapewniał, że już jest dobrze bo jest z żoną i coś powiedział do chłopaka. Ten wybiegł z sali. Nie wiem dlaczego ale myślałam, że to ja jestem tym chłopakiem. Postanowiłam wykiwać szatana. Chciałam oddać mu duszę w zamian za życzenie. Chciałam zażyczyć sobie zeszyt w którym co zapisze to się spełni. Chciałam schować gdzieś swoją dusze w świętym miejscu, żeby nigdy jej nie dostał i w jakiś sposób zabić szatana. Później gdzieś uciekałam. Jechałam na przyczepie samochodu a do okola pracowali ludzie. Byli to mężczyźni w roboczych ubraniach okropnie źli i agresywni. Wyciągnęłam telefon a oni się na mnie rzucili. Nie dałam się zastraszyć i krzycząc na nich uciekłam. Szłam ciemną drogą i nagle koło mnie pojawiły się duże czarne psy. Jeden był chyba jakoś przyjaźnie nastawiony bo mnie nie zjadł ale zaraz go odgoniłam. Na końcu drogi spotkałam starsza kobietę i kogoś jeszcze. Ta starucha chciała mnie zabić wiec uciekałam od niej ale nie mogłam biec. Wbijałam paznokcie w asfalt, żeby szybciej uciekać. Jak dotarłam do domu ta starucha była już za mną i próbowała wejść do domu. Pamiętam jeszcze pękający szklany dach i moją siostrę krzyczącą coś do mnie. Trochę pogmatwane ale najbardziej ciekawi mnie motyw szatana i tej zakrzepłej krwi.
  4. Witam, w sumie nie wiem od czego zacząć, jednak prosiłbym o pewne wyjaśnienie tego co mi się śniło, jeżeli jest taka możliwość. Ostatnio nie wiele mi się sniło, i niewiele ze snów pamiętałem, lub nie pamiętałem nic. Jednak dwa dni temu miałem sen, który nada siedzi mi w głowie. Początek snu był realny ( to co się śniło miało miejsce w rzeczywistości ). A więc zaczynam. Sen zaczął się od tego iż w pracy poraził mnie prąd, ot nic dziwnego w pracy elektryka. Jednak tylko ta część wiązała się z rzeczywistością. Reszta była już snem. W śnie widziałem w dwóch perspektywach. Jako obserwator własnej postaci, oraz ja sam ze swojej perspektywy. Gdy patrzyłem jako obserwator widziałem siebie siedzącego na ziemi patrzącego tępo przed siebie, nie byłoby nic w tym dziwnego, w końcu poraził mnie prąd, jednak moje oczy na codzień piwne były wyblakło szare, a ja mamrotałem coś pod nosem " co za to dostanę, jaka jest cena, w porządku ale tylko moja dusza żadnych moich potomków i nikogo z kim mam jaką kolwiek styczność) wydawało mi się to bełkotem, jednak kiedy spojżałem z własnej perspektywy, wyblakłymi oczami. Bełko już nie był taki niespójny, a ja nie patrzyłem tępo w dal, a na pewną niewyraźną ciemną postać (nawet teraz pisząc o tym mam dreszcze na plecach). Kiedy tak na nią patrzyłem nie czułem lęku, spokoju, nie czułem nic. Okazał się iż prowadziłęm z nią dialog, a może bardziej niegocjacje handlowe. Postać oferowała (nie wydając żadnego dźwięku, poprostu ją rozumiałem) nieograniczoną wiedzę w każdym temacie, znajomość każdego urządzenia, każde możliwe rozwiązanie każdej napotkanej sytuacji. Ceną była moja dusza, po ustaleniach TYLKO i WYŁĄCZNIE moja dusza. Nie czułem lęku mimo ogromnej ceny. Mimo pertraktacji we śnie odmówiłem, a mimo to do końca trwania snu, byłem w posiadaniu obiecanej WIEDZY, a osoby, które były świadkami zajścia mówiły na głos "on jest teraz jednym z nich". Nie wiem czy to może coś znaczyć być może to tylkomoja wyobraźnia. P.S Kiedy ktoś we śnie chciał mnie dotknąć w trakcie prowadzenia dialogu został rażony jakąś dziwną siłą i odrzucony odemnie. P.S 2 Nie pałałem się żadnymi sprawami nadnaturalnymi (no może nie licząć zrobienia w gimanzjum prowizorycznej tablicy do rozmów z duchami "NIE UŻYŁEM JEJ") itp, jestem osobą świecką nieuczęszczającą do kościoła, nie licząc ostatnich kilku niedziel kiedy to pod namową dziewczyny kilka razy wybrałem się na mszę. (sen miał miejsce kiedy zaczołem uczęszczać do kościoła). P.S 3 Na pytanie czy rozważałem zaprzedanie duszy diabłu, Tak jakiś rok może mniej temu przed zaśnięciem dwie noce z kolei oświadczałem mówiąc do siebie, że jestem na coś takiego gotów. Gdyby któs mógł mi jakoś podpowiedzieć jak ten sen rozumieć byłbym wdzięczny
  5. RODI

    Spirytyzm

    Widze, że wielu z was ma fałszywe przekonania dotyczące oczywiście duchów. Spirytyzm odpowie wam na wszelkie pytania i wątpliwości. Tak więc Spirytyzm – doktryna stworzona w połowie XIX wieku przez francuskiego naukowca Hipolita Rivaila (pod pseudonimem Allan Kardec), głosząca istnienie w każdym człowieku "czynnika myślącego", który po śmierci odłącza się od ciała fizycznego i wciela przez reinkarnację w kolejne istoty. Zmarli, a jeszcze nie reinkarnowani ludzie mogą się porozumiewać z żywymi bezpośrednio, albo za pośrednictwem specjalnie uzdolnionych w tym kierunku osób (medium). Zasady spirytyzmu /Spirytyzm nie ma wyłączności na prawdę (spirytyści mogą być wyznawcami wszystkich innych religii i filozofii, pod warunkiem, że reprezentują one humanistyczne wartości). /Spirytyzm popiera internacjonalizm i pacyfizm. /Podstawą doktryny są nauki Jezusa i tzw. "Duchów wyższych". /Istnieje Bóg (Najwyższa Inteligencja) oraz Duchy, przechodzące proces samodoskonalenia podczas kolejnych reinkarnacji. /Duchy jako część Natury mogą komunikować się z żywymi ludźmi i wpływać na ich życie. /Życie duchowe człowieka jest wieczne, w przeciwieństwie do życia fizycznego. /Każdy człowiek (a właściwie jego duch) musi się doskonalić (ewolucja duchowa) podczas kolejnych reinkarnacji. Przykładem doskonałego ducha wcielonego w człowieka jest Jezus. /Wiele planet Wszechświata zamieszkują istoty inteligentne i duchowe; kontakt z nimi jest jednak prawie niemożliwy, ponieważ istniejemy na różnych "poziomach". /Spirytyzm został przekazany ludziom przez "Pocieszyciela" (zapowiedzianego przez Jezusa), który ma "przywrócić wszystkim rzeczom ich prawdziwe znaczenie". /Zakazana powinna być kara śmierci; zapobiegać powinno się samobójstwom, ponieważ stanowią przeszkodę w "duchowej ewolucji". Zakazana jest aborcja. Przerwanie ciąży jest podwójną zbrodnią, gdyż stanowi sprzeciwianie się woli Boga poprzez pozbawianie życia Jego tworu, i po drugie – jest to sztuczne zachwianie równowagi zdrowotnej (psychicznej i fizycznej) matki,co również sprzeciwia się prawu Natury /Każdy człowiek ma dar porozumiewania się z duchami (medium), jednak tylko niektórzy są tego świadomi. /Działalność charytatywna jest bardzo ważna, ponieważ ułatwia innym samodoskonalenie. /Człowiek powinien dążyć do maksymalnego poszerzenia swojej wiedzy i umiejętności. Spirytyzm uważa się za: 1) "wyższą i doskonalszą" formę chrześcijaństwa, oczyszczoną od przeinaczeń. Z tego względu nie przywiązuje wagi do rytuałów religijnych, tolerując przynależność swoich wyznawców do innych kościołów, 2) prawdziwą naukę o życiu duszy ludzkiej (chociaż w opinii ogromnej większości naukowców spirytyzm i nauka wzajemnie się wykluczają). Zapraszam wszystkich na portal Spirytyzm , gdzie wszystko dokładnie można poczytać.
  6. Dla mnie zawsze wiązało się to z tym, że przy pierwszym oddechu dziecka zdobywa sie dusze. Ale kiedy... zaczęła się akcja propagandowa przeciw aborcji.. i jakoś uświadomiono mnie, że rozwój nerwowy dziecka zaczyna się dość wcześnie i juz wtedy odczuwa pewne uczucia czy emocje, a z tym jakby nie było wiązałem posiadanie duszy. Więc jak to jest ? człowiek dusze już przy zapłodnieniu, czy może z pierwszym oddechem... czy też może o wiele później... kiedy zaczyna być świadom swoich zachowań ?
  7. Strach czy wiedza? Z komentarza św. Hilarego, biskupa, do Psalmów (Ps 128, 1-3) Prawdziwa bojaźń Pańska "Błogosławieni wszyscy, którzy się boją Pana, którzy chodzą Jego drogami!" Ile razy w Piśmie św. jest mowa o bojaźni Pańskiej, tylekroć trzeba zwrócić uwagę na fakt, że bojaźń ta nie jest nigdy pozostawiona sama sobie jako wystarczający motyw wiary, lecz zakłada i bierze pod uwagę wiele innych prawd, na tle których daje się zrozumieć jej istota i doskonałość. Widać to z tego, co powiedział Salomon w księdze Przypowieści: "Jeśli wezwiesz mądrości i nakłonisz swe serce ku roztropności, jeśli jej będziesz szukał jak srebra i jak za skarbami kopać za nią będziesz: wtedy zrozumiesz bojaźń Pańską". Zobaczmy, po jakich stopniach można dojść aż do bojaźni Bożej. Najpierw trzeba zawezwać mądrość i powierzyć rozumowi urząd przewodnika, a następnie roztrząsać i badać ową mądrość. Potem należy usiłować zrozumieć, czym jest bojaźń Boża. Nie jest ona w niczym podobna do uczucia określanego mianem strachu. Strach bowiem polega na przeżywaniu trwogi, wynikającej z ludzkiej słabości, która boi się cierpienia, jakie jej zagraża, i nie chce go przyjąć. Trwoga taka powstaje i wstrząsa nami przy wielu okazjach, jak wyrzuty sumienia, prawo wyższego od nas, atak silniejszego, choroba, spotkanie z dzikim zwierzem i wszelkie grożące nam zło. Takiego strachu nie musimy się uczyć, bo on nas często spotyka w słabości naszej natury. Nie musimy też dociekać, czego mamy się bać, ponieważ wszystko, co przyprawia nas o grozę, powoduje strach. Natomiast o bojaźni Bożej napisano tak: "Pójdźcie, synowie, słuchajcie mnie, nauczę was bojaźni Pana". Bojaźni Bożej trzeba się więc uczyć, ponieważ nabyć ją można tylko przez naukę. Nie jest ona bowiem tym samym, co strach, lecz mieści się w granicach wiedzy. Nie wynika też z trwogi dręczącej człowieka, lecz zdobywa się ją przez zachowywanie przykazań, przez spełnianie dobrych uczynków w życiu niewinnym i przez poznanie prawdy. Dla nas bojaźń Boża zawiera się całkowicie w miłości i miłość doskonała stanowi pełnię tej bojaźni. Właściwością zaś naszej miłości względem Boga jest posłuszeństwo Jego napomnieniom, uległość rozporządzeniom i wierność obietnicom, jakieśmy poczynili. Oto co mówi Pismo św.: "A teraz, Izraelu, czego żąda od ciebie Pan, twój Bóg, jeśli nie tego, abyś się bał Pana, Boga twego i chodził wszystkimi Jego drogami, miłował Go i strzegł Jego przykazań z całego serca twego i z całej duszy twojej, aby ci się dobrze działo". Wiele zaś jest dróg Pana, chociaż On sam jest drogą. Lecz gdy mówi o sobie nazywając się drogą, ukazuje rację, dla której przypisuje sobie tę nazwę: "Nikt nie może przyjść do Ojca, jak tylko przeze Mnie". Trzeba się więc pytać o wiele dróg i rozważać wiele z nich, aby przez poznanie wielu znaleźć tę jedyną, która jest dobra, odkryć tę, która wiedzie do życia wiecznego. Istnieją bowiem drogi ukazywane przez Prawo, przez proroków, przez ewangelie, przez apostołów czy wreszcie przez różne przykazania i błogosławieni są ci, którzy chodzą po nich w bojaźni Bożej.
  8. To idzie tak... Jechalem samochodem z jakimis 2-oma osobami i nagle wysiedlismy bez powodu, i przednie drzwi zostaly otwarte jak odeszlismy. Nagle weszlismy do jakiegos domu. i tam zostalismy na noc. Ja bylem w pokoju, ktory mial widok na basen z czysta blekitna woda i zielonym trawnikiem. W ciagu nocy korki wysiadly i jakis duch/ dusza zaczela straszyc w domu. Pozniej jak przestalo straszyc wszyscy poszlismy spac. Nad ranem wszyscy spotkalismy sie w korytarzu i ktos przyniosl liste jakas i z tej list najbardziej pamietam numery 7 i 8. 7 na samym dole kartki numer jeden a 8 na gorze kartki numer 2 ( obydwie kartki byly zlaczone jak ksiazka). I nagle ktos przyniosl jakies dokumenty. Te dokumenty byly o jakims gosciu co zagina w tym rejonie ze zdjeciem ( facet wygladal dosc staro, w okularach z wielkimi szklami,i mial brode) wszyscy powiedzieli ze to on to straszy ale nikt nie wiedzial w jakim pokoju wtedy ktos zasugeowal ze on straszy w basenie a ja ze w tym pokoju to ja spalem. Wieczorem wszyscy troje wsiadlismy spowrotem do samochodu, ale niebylo paliwa (nie wiem jakim cudem) ale naprzeciwko i z lewej strony byly 2 stacjee benzywnowe. Ten goscio skrecil w lewo na ta stacje ale sie nie zatrzymalismy tylko pojechal dalej, niewiadomo skad znalezlismy sie w przyszlosci i wrocilismy do tego samego domu ale tam juz jakas bab mieszkala. Wybilismy drzwi i pogrozilismy jej a pozniej powiedzielismy jej ze tam straszy i wyszlismy (????). Nie wiem jak to sie stalo ale pozniej znalazlem sie z jakimis sadzownkami w reku i z kolega u boku. Ja powiedzialem mu ze sadzownki sa dla mamy. Dotralismy do mojego ''domu'' a mama juz byla w ogrodzie. Rzucilem jej te sadzownki i sie obrocilem a za domem byla taka wspaniala laka, z najbardziej zielona trawa jaka kolwiek widizialem. KONIEC Prosze o interpetacje, jak najszybciej jak sie da. troche sie nie pokoje o tego trupa...
  9. Martyna_1.618

    Żółta wyssana dusza

    Jestem u babci z moją mamą, bratem i małą siostrą cioteczną. Wszystko jest ok, zajmuję się małą Julką i kiedy muszę ją przebrać bo zrobiła siku mama ją ode mnie bierze i każe mi iść na drugie piętro do łazienki przynieść chusteczkę. Nagle zaczynamy się kłócić, ona na mnie krzyczy i ja w końcu idę do łazienki.. Wchodzę do niej i od strony drzwi słyszę głos 'Martyna'. Odwracam się i w jednej sekundzie coś zaczyna wysysać powietrze razem z moją duszą, która jest żółta.. w tym momencie się budzę.. koszmar z dzisiaj.. długo nie chciałam po nim zasnąć. proszę o interpretacje. chciałabym wiedzieć o co chodzi.
  10. Maria Simma o kontaktach z duszami czyśćcowymi Ofiarowała całe swoje życie 5 lutego 1915 r. w małym austriackim miasteczku Sonntag w górach Vorarlberg, w katolickiej rodzinie, urodziła się Maria Simma. Od małego dziecka odznaczała się głęboką religijnością. Po ukończeniu szkoły ludowej pracowała przez wiele lat jako służąca. Trzykrotnie podejmowała próby wstąpienia do klasztoru, jednak za każdym razem odmawiano jej przyjęcia ze względu na słabe zdrowie. Od śmierci ojca w 1947 r. mieszkała sama w rodzinnym domu. Jedynym źródłem jej utrzymania było małe ogrodnictwo, prace chałupnicze oraz sprzątanie kościoła. Złożyła Matce Bożej ślub czystości według zaleceń św. Grignona de Montfort oraz ofiarowała całe swoje życie, aby nieść pomoc duszom w czyśćcu cierpiącym, przez modlitwę, cierpienie i apostołowanie. Według opinii proboszcza odznaczała się wybitnym uzdolnieniem w przygotowywaniu dzieci do I Komunii św. i nauczaniu religii. Specjalny charyzmat Gdy miała 25 lat, otrzymała od Pana Boga specjalny charyzmat spotkań z duszami czyśćcowymi. Pierwsze spotkanie z duszą czyśćcową miało miejsce w 1940 r. Około czwartej nad ranem w sypialni przebudziły ją kroki kogoś obcego. Na pytanie, jak tu wszedł i czego szuka, nie otrzymała żadnej odpowiedzi. Maria wstała więc z łóżka i próbowała go złapać, ale chwyciła tylko powietrze. Była bardzo zdziwiona, ponieważ widziała postać, ale nie mogła jej dotknąć. Spróbowała jeszcze raz, lecz bezskutecznie. Rano opowiedziała wszystko swojemu spowiednikowi, który jej poradził, żeby w takich sytuacjach zawsze stawiała pytanie, po co osoba przychodzi i czego sobie życzy. Następnej nocy przyszedł ten sam zmarły. Zapytany przez Marię odpowiedział, że bardzo prosi, aby odprawiono za niego trzy Msze św. Od tego czasu dusze czyśćcowe zaczęły regularnie ją odwiedzać, prosząc szczególnie o Msze św., a także o modlitwę różańcową i drogę krzyżową. Wizyty odbywające się każdej nocy Do 1953 r. odwiedzały ją 2 lub 3 dusze w ciągu roku, i to najczęściej w listopadzie. Od 1954 r. te wizyty odbywały się już każdej nocy. Co noc przychodziła jedna dusza, ale zawsze inna. W tym wyjątkowym posłannictwie, jakie Maria Simma otrzymała od Chrystusa, wspierali ją ksiądz proboszcz i miejscowy biskup ordynariusz. Od 2 listopada 1953 r. Maria Simma zaczyna pomagać duszom czyśćcowym nie tylko przez modlitwę, ale również przez cierpienia ofiarowane w ich intencji. Cierpienia te odpowiadały grzechom, za które dusze czyśćcowe miały odpokutować. Cierpienia zastępcze, których doświadczała Maria, nasilały się szczególnie w listopadzie, gdyż wtedy odwiedzało ją najwięcej dusz. Warto wspomnieć o przypadku księdza, który zmarł w Kolonii w 555 r. i zgłosił się do Marii z prośbą, aby dobrowolnie przyjęła cierpienie zastępcze za jego ciężkie przewinienia, bo inaczej będzie musiał cierpieć aż do dnia Sądu Ostatecznego. Simma zgodziła się i wtedy zaczął się dla niej tydzień naznaczony szczególnie wielkim cierpieniem. Ksiądz ten musiał pokutować za niegodne sprawowanie Mszy św., odstąpienie od wiary i zabójstwo towarzyszek św. Urszuli. Co ciekawe, przypadek tego księdza jest odnotowany w kronikach historycznych z tamtego okresu. Maria mówiła, że czyściec jest zarówno miejscem, jak i stanem, w jakim znajdują się dusze, które muszą odpokutować za popełnione grzechy, aby oczyszczać się i dojrzewać do miłości w niebie. Największym ich cierpieniem jest oczekiwanie na zjednoczenie się z Bogiem. Maria stwierdziła, że są trzy najważniejsze poziomy czyśćca, które tak bardzo różnią się między sobą, jak nasze choroby w czasie ziemskiego życia – od zwykłego przeziębienia do ogarniających całe ciało wielkich cierpień. Dusze przebywające w najniższych poziomach czyśćca bardzo cierpią z powodu popełnionych grzechów i są nieustannie atakowane przez szatana, co dodatkowo zadaje im ogromny ból. Każda dusza ma swój własny poziom Pomiędzy tymi trzema najważniejszymi poziomami w czyśćcu każda dusza ma swój własny poziom, i przechodzi niepowtarzalny, indywidualny proces oczyszczania oraz dojrzewania do miłości. Maria Simma twierdzi, że dusze czyśćcowe najczęściej gromadzą się wokół ołtarzy i w miejscach, gdzie zmarły. Przychodzą do niej nie z czyśćca, lecz z czyśćcem. Czas pobytu w czyśćcu zależy od ilości i ciężaru popełnionych grzechów. Niektóre dusze przebywają bardzo krótko, inne kilkanaście lub kilkadziesiąt lat, ale są też takie, które muszą pokutować aż do dnia Sądu Ostatecznego. Wszystkie bardzo żałują zmarnowanych okazji do czynienia dobra dla innych ludzi i Boga. Po śmierci nie są w stanie już nic dobrego same z siebie uczynić, dlatego tak bardzo oczekują naszej pomocy. Maria dowiedziała się od odwiedzających ją dusz czyśćcowych, że chociaż ich ból oczyszczenia jest przerażający, to jednak pewność pójścia do nieba przewyższa ogrom ich cierpienia. Cierpienie dusz czyśćcowych jest więc przemieszane z radością pewności zbawienia, dlatego żadna dusza czyśćcowa nie chce już wrócić do życia ziemskiego. Maria podkreślała, że Pan Bóg nie skazuje dusz na pobyt w czyśćcu. Kiedy w chwili śmierci człowiek zobaczy całą prawdę o sobie, wtedy spontanicznie rodzi się w nim pragnienie konieczności oczyszczenia i odpokutowania za popełnione grzechy. Wtedy ze wszystkich sił pragnie cierpieć w czyśćcu, aby dojrzewać do miłości w niebie. I dlatego sami zmarli, podczas sądu po śmierci, akceptują taki „rodzaj” czyśćca, jaki jest najodpowiedniejszy dla ich całkowitego oczyszczenia i dojrzewania do nieba. Akceptując prawdę o sobie W czyśćcu nikt się nie niecierpliwi, nie buntuje, lecz każdy z wielką pokorą znosi cierpienia, które są konsekwencją jego grzechów – po prostu akceptuje prawdę o sobie i cierpliwie poddaje się procesowi dojrzewania do miłości. Maria mówi, że cierpienia w czyśćcu są nieporównywalnie większe aniżeli na ziemi. Jedna z dusz powiedziała jej, że jeden z ojców rodziny przez zaniedbanie i lenistwo stracił pracę. Z tego powodu jego dzieci bardzo cierpiały. Po śmierci cierpienia ojca w czyśćcu były o wiele intensywniejsze aniżeli te, które odczuwałby, gdyby musiał ciężko pracować na ziemi. Maria Simma podkreślała, że poprzez dar kontaktu z duszami czyśćcowymi Pan Bóg powołał ją do uświadamiania ludziom, że nasze życie na ziemi ma jeden najważniejszy cel: przygotowanie do życia w niebie, do zjednoczenia w miłości z Bogiem i innymi ludźmi. Tylko pełnienie woli Bożej, współpraca z Bogiem w czynieniu dobra sprawia, że życie na ziemi staje się fascynującą przygodą dojrzewania do miłości. Simma bardzo mocno podkreśla fakt, że Pan Bóg zdecydowanie zabrania ludziom żyjącym na ziemi wzywania czy wywoływania dusz zmarłych. Ona nigdy nie wzywała żadnej duszy, a one przychodziły do niej tylko za pozwoleniem Bożym. Kto uczestniczy w seansach spirytystycznych, naraża się na wielkie niebezpieczeństwo zniewolenia, a nawet opętania przez duchy nieczyste. W czasie wywoływania duchów szatan podszywa się pod dusze zmarłych, aby kłamać i utwierdzać ludzi w kłamstwie. Dlatego tak bardzo niebezpieczne są różnego rodzaju praktyki spirytystyczne. Tak zwane wywoływanie zmarłych jest w rzeczywistości kontaktowaniem się ze złymi duchami, co jest niezwykle niebezpieczne dla wszystkich biorących w tym udział, a także postronnych obserwatorów. Przykład pewnej kobiety Maria mówi, że grzechy, które zadają najwięcej bólu w czyśćcu, to grzechy przeciwko miłości bliźniego, szczególnie brak przebaczenia, nieczystość, zatwardziałość serca, wrogość. Grzechy braku przebaczenia, obmowy i oszczerstwa wymagają wyjątkowo bolesnego i długiego przezwyciężania ich konsekwencji. Maria daje przykład pewnej kobiety, która po śmierci doznawała strasznych cierpień w czyśćcu. Odwiedzając Marię, powiedziała, że powodem jej cierpienia jest fakt, że przez wiele lat podtrzymywała w sobie wielką niechęć do swojej przyjaciółki, z którą nie chciała się pojednać, chociaż tamta wielokrotnie takie próby podejmowała. Nawet na łożu śmierci nie przebaczyła jej i nie pogodziła się z nią. To był główny powód jej wielkiego cierpienia w czyśćcu i dlatego przyszła do Marii z prośbą o pomoc. Simma podkreślała, że najgorszą pułapką dla ludzi pobożnych jest pycha. Daje przykład pewnego mężczyzny i kobiety, którzy zmarli mniej więcej w jednym czasie. Kobieta zmarła, gdy poddawała się aborcji, ale przed śmiercią żałowała i była bardzo pokorna, natomiast mężczyzna, chociaż często chodził do kościoła, to jednak wszystkich krytykował i gardził innymi. Dlatego dłużej musiał cierpieć w czyśćcu aniżeli ta kobieta. Najpotężniejszą bronią przeciwko grzechowi i zakusom diabła jest pokora. Idąc prosto do nieba Maria opowiada historię matki czworga dzieci, która, kiedy dowiedziała się, że wkrótce umrze, nie buntowała się, ale całkowicie zaufała Bogu i powierzyła Mu siebie, a troskę o swoje dzieci złożyła w Jego ręce. Jej bezgraniczne zaufanie Bogu sprawiło, że poszła prosto do nieba. Całkowite zaufanie Bogu w doskonałej miłości i pokorze są najprostszą drogą do nieba. Maria Simma przestrzega przed zboczeniami seksualnymi, a szczególnie przed praktykami homoseksualnymi, gdyż pochodzą one z inspiracji szatana. Wielką winę ponoszą ci, którzy im ulegają, twierdząc, że takimi się urodzili i mają do nich pełne prawo. Maria z własnego doświadczenia wie, że najskuteczniejszym sposobem pomocy duszom czyśćcowym w zmniejszeniu ich cierpień, a w końcu w wyzwoleniu ich z czyśćca jest Msza św. odprawiana w ich intencji. Jest to dla nich najwspanialszy dar, bo w czasie Eucharystii zostaje uobecniona ofiara krzyżowa Chrystusa i Jego ostateczne zwycięstwo nad grzechem i śmiercią w Zmartwychwstaniu. Bardzo ważną pomocą dla dusz czyśćcowych jest ofiara złożona z naszego cierpienia, choroby, pokuty, postu oraz każdej formy modlitwy, szczególnie różańcowej oraz drogi krzyżowej. Cierpiący w czyśćcu potrzebują naszej pomocy, ponieważ sami już nie mogą naprawić zła, które popełnili w czasie ziemskiego życia. Dopóki żyjemy na ziemi, posiadamy możliwość naprawienia zła, nie tylko tego, które sami spowodowaliśmy, ale również tego, które popełnili nasi zmarli. Całkowite zawierzenie siebie Bożemu Miłosierdziu Dusze czyśćcowe mówiły Marii, że do śmierci trzeba się przygotowywać przez całkowite zawierzenie siebie Bożemu Miłosierdziu i oddanie Jezusowi tego wszystkiego, czym jesteśmy i co przeżywamy, a więc wszystkich swoich lęków, obaw, pytań i wątpliwości. Trzeba się przede wszystkim dużo modlić, żyć w stanie łaski uświęcającej i całkowicie ufać Bogu, a nie koncentrować na swoich lękach, obawach i wątpliwościach. Maria apeluje o modlitwę w intencji umierających, szczególnie tych, którzy są w niebezpieczeństwie potępienia. Przez modlitwę, głównie przez koronkę do Miłosierdzia Bożego, można umierającego doprowadzić do aktu skruchy i pokory, złamać jego pychę i uporczywe trwanie w „nie” przeciwko Bogu. Najmniejszy choćby akt skruchy sprawi, że taki człowiek uniknie wiecznego piekła, chociaż będzie musiał bardzo cierpieć w czyśćcu. Wymysły szatana Dusze czyśćcowe powiedziały również Marii, że życie człowieka na ziemi jest tylko jedno i jest ono niepowtarzalne. Dlatego reinkarnacja jest wymysłem szatana, który pragnie ludzi wprowadzać w błąd i odciągać ich do Boga. Reinkarnację trzeba więc traktować jako diabelski trik i podstępną pokusę ojca kłamstwa. ks. M. Piotrowski TChr O kontaktach z duszami czyśćcowymi
  11. Guest

    KRÓLESTWO NIEBIESKIE

    Ja też miałam strasznie dziwny sen. Dawno temu, ale do tej pory bardzo dobrze go pamiętam. Otóż, ktoś zastrzelił moją mame i widziałam, że jej dusza się unosi. Nie chciałam zostawać bez niej więc złapałam się jej ręki i poleciałam razem z nią. Znalazłyśmy sie w niebie. Miasto na ogormnej chmurze było przecudne! Ponadto długa kolejka do jakiegoś pałacu. Z czasem kolejka zmniejszała się, i gdy my już przy niej byłyśmy zauważyłam złotą bramę na której widniały czerwone róże i róznorodne napisy typu : Jezu ufam Tobie, Jezu kocham cię. Weszłyśmy p;rzez tą bramę. Pałac był taki typowy sułtański. Z kopułami. Był niebieski. Gdy weszliśmy do środka zauważyłam jakąś osobę siedzącą na tronie, ale była zamazana. Po jego prawicy stała Maryja a za nią wszyscy święci. Po jego lewicy stał chyba św. Piotr nie jestem pewna, a za nim apostołowie. Przede mną na tacy leżał baranek i uśmiechał się do mnie... Jak można ten sen tłumaczyć
  12. AWart

    Błękit/dusza/powrót

    Miałem taki sen. Byłem oprowadzany przez parę ( on / ona) po wielkich komnatach.Było ciepło.Dominował kolor biały i błękitny.Nie wiem dlaczego, ale kiedy to piszę wydaje mi się,że to była świątynia.Byłem oprowadzany.Mężczyzny zapytałem się dlaczego tym się zajmujecie ( dlaczego się w to zaangażowaliście). On wskazał mi srebrne auto ( duży jeap) i powiedział :"Zobacz".Następna scena.Oboje siedzieli w aucie.Ona na miejscu pasażera z przodu , a on z tyłu.Obok niego na tylim siedzeniu był mały leżący chłopczyk.Jak patrzyłem się na niego przez otwarte tylnie drzwi auta. Oni opowiedzieli mi o chorobie chłopca i jego uczuleniu ( na rybę,białko ?).Chłopiec prężył się.W pewnym momencie nastąpił krzyk/hałas prawie zewsząd.Rozejrzałem się.Potem znów do auta i oni krzyknęli,że on umarł.I to co nastąpiło potem mnie zaskoczyło.Szybko rozejrzałem się wkoło. Na tle białej (świecącej ściany ?) zobaczyłem odlatującą duszyczkę.Duszyczka miała 3-5 lat i miała złote/rude (dłuższe )włosy.Nie wiem co mnie napadło, ale prawą dłoń skierowałem w stronę duszyczki.Była ze 3-7 metrów dalej.Nawiązałem jakiś kontakt.Duszyczka jakby się przebudziła .Spojrzała na mnie.Ja momentalnie jak jakiś czarodziej gestem wskazałem jej na pozostawione ciało. Ona tam się skierowała.Powracała.Ostatnie zdarzenia działy się tak szybko..Z przerażenia się obudziłem.Serce biło mocniej.Czułem niepokój.Gdy zasnąłem nie wróciłem już tam.
  13. Jak w temacie ja nie jestem do końca pewny czy demon jest potężniejszy od duszy ludzkiej. Nie chodzi mi o materialną otoczkę ale o duszę, nic niemożna jej tak łatwo zranić jest nieśmiertelna. Zaraz odezwą się głosy że demony to upadłe anioły ale to nie do końca prawda na przykład dam egzorcyzmy Anelize nazwiska nie pamiętam opętało ją 6 albo 7 demonów takich jak -Lucyfer, upadły anioł -Adolf Hitler kanclerz 3 rzeszy człowiek -Kain człowiek -Ksiądz Flajszman człowiek -Neron człowiek więcej nie pamiętam ale to dowodzi że człowiek po śmierci idący do piekła staje się równy demonom czy aniołom.
  14. Musze przyznać że nigdy nie interesowalam się ezoteryką, jestem z reguły osobą raczej niewierzącą. Zarejestrowalam się na tym forum ponieważ w moim dość krotkim zyciu (mam 18 lat) dzieje się coś dziwnego i sama nie wiem już co o tym mysleć. Mam nadzieję ze ktoś z Was będze potrafił mi pomóc, ewentualnie rozwiac wszelkie moje wątpliwości... Tak więc przechodzę do sedna. Ponad miesiac temu dowiedzialam się przypadkiem o śmierci pewnego rok starszego ode mnie chłopaka. Ktoś pisał o nim na swoim koncie na naszej-klasie oraz zamieścił jego zdjecie. Niby nic takiego, często zdarza mi się natrafić na coś takiego w internecie. W każdym razie sama nie wiem czemu ale nie zastanawiając sie długo odnalazłam na wyzej wspomnianym portalu tego konto tego chłopaka. Od tego czasu często zdarzało mi się zaglądać na to konto. Oglądalam jego zdjecia, czytalam komentarze, szukalam jakichs informacji o nim w internecie itp. Niedługo potem wiedzialam o nim bardzo dużo no i oczywiscie znałam wszystkie szczegoły jego tragicznego wypadku. Oprócz tego niepotrafię wytłumaczyc dlaczego, ale czułam straszliwy żal i smutek.. Dosłownie jak po stracie bardzo bliskiej mi osoby. Nie mam pojecia również dlaczego ale łzy same mi plynęły choćby na samą myśl o Rafale. Nie wiedzialam co się ze mną dzieje ale równocześnie czułam w sercu duze uczucie, wydaje mi się ze tak duze jakim jest miłość. Wszystkie te odczucia i każda z moich rekacji pojawiła się odrazu, gdy tylko dowedzialam się o istnienu Rafała. Zupełnie tak jak gdybym go znala wcześniej i był mi on bardzo bliski, coś w rodzaju bliskości jak gdyby to był moj chłopak. Mijały tygodnie ja całkowicie zamknęlam się w sobie, chodziłam smutna, opusciłam się w nauce, było mi juz wszystko jedno; nie mialam ochoty zyc i ciągle myslałam tylko o nim. Wyobrazalam go sobie, ciagle płakałam nie potrafilam tamować łez, caly czas zadawalam sobie pytanie dlaczego on musiał zginąc? Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie to ze ja go nigdy nie znałam!! W kazdym razie własnie wtedy zaczelam interesować sie ezoteryką a dokladniej zyciem po śmierci, reinkarnacją, duszami ktore nie przeszły na drugą stronę itp. Najgorsze w tym wszystkim było to że odczuwalam paniczny strach ktory nasilał sie nocą. Dokladniej chodzi mi tu o duchy. Bardzo balam się że moge zobaczyc jego ducha, głownie dlatego że czytalam gdzieś iz zmarli po ktorych bardzo rozpaczamy nie mogą przejsc na "drugą stronę" ponieważ my płaczac zatrzymujemy ich na tym świecie. Oprócz tego naszła mnie myśl że moj stosunek do Rafala, moje uczucie ktore jest chociaz nie potrafie go wyjaśnic no i wszystkie pozostałe moje reakcje w związku z nim są związane z reinkarnacją. A dokladniej wydaje mi się ze w poprzednim zyciu zarówno moim jak i jego moglismy byc ze sobą bardzo blisko. Mogło być tak, że obydwoje zginęliśmy a potem tam po drugiej stronie razem zstąpilismy na świat by ponownie się narodzic z nadzieją ze znów dane nam będzie być razem. Jednak nie udało nam się na tym świecie nawet sie "ponownie" poznac, nasze drogi nigdy wiecej sie nie zeszły. Dopiero po jego smierci jego duch celowo ukartował wszystko tak bym natrafiła na tą wyżej wspomnianą wiadomość o jego smierci a nastepnie "rozbudził" we mnie te wszystkie uczucia ktore żyły gdzieś w mojej podświadomości... Nie wiem skad mi sie to wzieło. Po prostu jakoś tak mi się wydaje że tak mogło być i ja w to wierzę. I w ogole czuję że to może być prawda. Tylko boję sie bardzo że zobaczę cos paranormalnego, ponieważ takie zjawiska od zawsze były dla mnie nabardziej przerażającą rzeczą na świecie. Po prostu boję się panicznie! Nie jestem nawet w stanie siedzieć przy zgaszonym świetle (wczesniej nie mialam z tym najmniejszego problemu (!) pomimo że zawsze troszkę bałam się "ciemności"). Najgorsze jest to że czuję że on jest tu ze mną. Nie ciałem a duchem.. Stoi obok i widzi mnie. Ta myśl mnie paraliżuje, czasami mam wrażenie ze widzę coś dziwnego lub slyszę ale staram sie unikać sytuacji w ktorych takie cos moze sie zdarzyć. Już nie wiem co robic, mineło tyle czasu a to wcale nie przechodzi, wrecz przeciwnie, boje się że całkiem siadzie mi psychika, nawet boje sie o tym komukolwiek powiedzieć. Proszę, pomóżcie mi:( bo sama juz nie daję rady a tak nieda sie zyc;(Boję sie spać, mroku, ciszy i byc sama w mieszkaniu.. To chore! Aha i jeszcze taka jedna kwestia.. Ostatnio spotkalam na imprezie przyjaciela Rafała. Znaliśmy się wcześnej, z tym że on nigdy za specjalnie się mną nie interesował, raczej nie byłam w jego guscie. Nie mam pojecia wiec dlaczego ale wlasnie na tej imprezie on zachowywał się calkiem inaczej; wyraźnie był mną zainteresowany. W efekcie naprawde bardzo zbliżyliśmy sie do siebie tego wieczora... To dziwne..
×
×
  • Create New...