Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'dzieci'.

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • NASZE FORUM
    • Sprawy porządkowe
    • Z życia Forum
  • EZO CAFÈ
    • Strefa Relaksu
    • EzoTube
    • Bazarek ezoteryczny
  • USŁUGI
    • Wróżby
    • Astrologia i numerologia
    • Sny
    • Szukam pomocy / Oferuję pomoc
  • WRÓŻBY, WYROCZNIE i PRZEPOWIEDNIE
    • Runy
    • Karty Klasyczne
    • Tarot
    • Pozostałe Karty
    • Inne wyrocznie i przepowiednie
  • ASTROLOGIA, HOROSKOPY, NUMEROLOGIA
    • Astrologia
    • Horoskopy
    • Horoskop urodzinowy
    • Numerologia
  • ZDROWIE, UZDRAWIANIE i MEDYCYNA NATURALNA
    • Lecznicze właściwości ziół, roślin, kamieni i olejków
    • Uzdrawianie za pomocą energii i metod naturalnych
    • Porady
  • ENERGETYKA
    • Ogólnie o energetyce
    • Postrzeganie pozazmysłowe i zdolności paranormalne
    • Rzeczy niewyjaśnione
  • SEN i ŚNIENIE
    • Sennik oraz symbole senne
    • OOBE i LD
    • Tajniki śnienia
  • MAGIA i OKULTYZM
    • Magia i systemy magiczne
    • Spirytyzm
    • Magia żywiołów i natury
    • Porady magiczne
  • DUCHOWOŚĆ, FILOZOFIE, RELIGIE i WIERZENIA
    • Rozwój Duchowy
    • Potęga umysłu
    • Religie i wierzenia
    • Ezoteryka
  • HYDEPARK
    • S.O.S.
    • Na różne tematy
    • Kącik sztuki i twórczości
    • Znaczenie imion
  • Runen Club's Runiczne pogaduszki
  • Runen Club's Linkownia, literatura, plotki o bogach, obyczaje i inne ciekawostki
  • Runen Club's Nasze Runy i dywinacja
  • Syreni Gród's Nasze miejsca: kawiarenki, knajpki, kluby, puby...
  • RIDER WAITE Club's Nasze Karty i dywinacja
  • RIDER WAITE Club's Tarotowe pogaduszki
  • RIDER WAITE Club's Linkownia, literatura, plotki o RIDER WAITE TAROT i inne ciekawostki...
  • Drzwi w inne wymiary's Ogólnie

Blogs

  • Archiwum blogów
  • AROMATERAPIA
  • Bercikowe przygody z ezoteryką i nie tylko
  • Runen Club's Runy i my

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

  1. Coraz częściej miewam koszmary, a ten był wyjątkowo wyrazisty, dlatego opiszę go tak szczegółowo jak go zapamiętałam. Miał w sobie mnóstwo symboli, przynajmniej tak mi się wydaje, dlatego proszę o zinterpretowanie go. Zaczęło się motywem kościoła. Mama kazała mi iść na mszę, ale stroniłam od tego. W końcu się zebrałam. Nagle zjawiłam się w autobusie. Na pierwszym siedzeniu siedziała moja mama i rozmawiała z kierowcą, który był moim dalszym wujkiem (co w rzeczywistości jest prawdą). Wysiadłam z autobusu, a mama pojechała dalej. Szłam szybszym krokiem w stronę kościoła. Miałam jeszcze kawałek drogi.(całe otoczenie które widziałam we śnie istnieje naprawdę). Nagle prześcignęła mnie trójka dzieci - chłopców. Biegli, aż w końcu byli prawie na środku ulicy, a przed nimi jechał ciemny samochód który ewidentnie nie zdążyłby się zatrzymać. Dzieci zachowywały się jakby wcale go nie widziały. Już miało dojść do wypadku, słychać pisk opon. Samochód wyhamował tuż przed chłopcami, a oni sami jakimś cudem wyszli cało i wrócili do stojących w pobliżu cmentarza ich rodziców. Przerażonych z resztą. Ja ciągle idę w kierunku kościoła i odetchnęłam z ulgą widząc że chłopcom nic się nie stało. Idę. Samochodów jest coraz więcej, próbują zaparkować wzdłuż ulicy, nawet w rowach byle się zmieścić. Kilka razy musiałam się zatrzymać żeby parkujące auta mnie nie potrąciły, jakby nikt mnie nie widział. Robi się coraz bardziej tłocznie. Udało mi się przecisnąć przez tę parodię i skręciłam na chodnik prowadzący w stronę kościoła. Przy wjeździe na parking minęłam dwóch napakowanych mężczyzn. Pomyślałam, że to ochroniarze. Nagle szybko przeniosłam się na schody. Przede mną szedł jakiś chłopak, jest już prawie na szczycie schodów, kiedy widzę jak ktoś zza ściany kłuje go strzykawką w szyję i zaciąga w coś rodzaju kantorka. Od razu widząc to spokojnie się odwróciłam i szłam w dół schodów. Pomyślałam jednak, że ci 'ochroniarze' nie są tam przypadkiem, więc jeśli ich znowu minę, to będę celem. Nagle wyłoniła się dziewczyna, również że strzykawką. Pamiętam że wszystkie te podejrzane osoby były ubrane w białe kombinezony. Nagle doszło do pościgu. Chłopak i dziewczyna zaczęli mnie gonić rzucając we mnie strzykawkami abym natychmiast osłabła. Bardzo sprawnie unikałam igieł. Na marginesie - w strzykawkach znajdowały się jakieś bakterie, skutecznie miały infekować organizm. Najwidoczniej mi się nie udało uciec, bo kolejna scena już rozgrywała się w jakimś domu. Była tam ta para, która dopiero mnie goniła. Byłam związana i widocznie osłabiona, ale nie czułam żadnego bólu czy osłabienia. Dostawałam kolejne serie zastrzyków. Od tej pory nie przeżywałam tego snu. Byłam obserwatorem. Para przeszła do innego pokoju, chłopak chciał mnie wypuścić. Nie wiem jaki miał powód. W końcu zostałam porwana. Dziewczyna była przeciwna. Ja w jakiś sposób dostałam telefon. Zadzwoniłam do mamy i chciałam żeby zadzwoniła na policję i powiedziała że jestem zaczipowana, więc mnie znajdą. Nie wiem czy zdążyłam to powiedzieć czy nie, ale dziewczyna nagle zaczęła mi grozić kolejną porcją zawartości ze strzykawki. Nagle zaczęłam się jej opierać, ze łzami w oczach, nie chciałam kolejnej dawki ani kłucia, chłopak próbował ją powstrzymać. Nie wiem jak się to skończyło. Obudziłam się. Przez cały sen towarzyszył mi niepokój, zdenerwowanie. Kiedy się obudziłam (co miało miejsce kilkadziesiąt minut temu) byłam bardzo niespokojna. Wiem, że opisany sen wygląda raczej jak thriller, ale jednak to wszystko co tam się działo nie daje mi spokoju, zwłaszcza że pamiętam wszystko tak wyraźnie.
  2. Witam śnily mi sie ostatnio psy. Dwa moje, z tym ze jeden z beżowego zrobił sie czarny a drugi był taki sam jak naprawde. Wsiadały do autobusu który miał je gdzieś zawieść. nagle okazalo sie ze trzymam w rekach dwa małe szczeniaczki które byly zawinięte w rożki dla dzieci w które zawija sie niemowleta. Chodziłam z nimi na rekach. co moze oznaczać ten sen ??
  3. BrowLee

    Zęby i węże

    Cześć "Duchowieństwem" interesuję się od dawna, ale nigdy nie miałem ciągotek do snów, aż do dzisiaj, gdyż dzisiejszy sen był bardzo dziwny. Na początku przyśniło mi się, że ukruszył mi się ząb. Owy kawałek wyplułem na rękę i stwierdziłem, że będzie trzeba iść do dentysty. Po spojrzeniu w lustro okazało się nie mam wszystkich zębów począwszy od dwójki górnej lewej, do okolic 6-7ki. Całe to miejsce było nadpsute próchnicą. Oczywistym jest, że się tym zmartwiłem. Drugi sen: Szedłem brzegiem rzeki z żoną. Żona w pewnym momencie została na wyższym brzegu, ja poszedłem dalej. Na swojej drodze spotkałem wielkiego węża żółto-brązowego ( co dziwne, miał kończyny jak krokodyl ) który patrzył się na mnie i syczał, ale przechodząc obok niego, nie zaatakował mnie. Za nim szła stara cyganka a za nią 10 chłopców niosąc "trumnę" z ciałem takiego samego węża ( razem tworzyli jakby kondukt dzieci z "trumną" -> cyganka -> wąż ). Cyganka jak obok mnie przechodziła wysmarowała mi usta, chyba jadem tego zmarłego węża, jad ten po dotknięciu ust od razu wyparowywał - było to normalnie widać. Gdy mnie minęli, ciało węża "zwodowali" a ja umyłem ręce w tym jeziorku. Nie bałem się tej całej sytuacji, ani węża, ani cyganki. Ciekawy specjalnie też nie byłem, byłem taki trochę "nieobecny". Pamiętam, że jak zobaczyłem węża, krzyknąłem do żony, żeby NA PEWNO tutaj teraz nie podchodziła i została tam gdzie jest. Nigdy nie śniłem takich "wymownych" snów, ten wydaje mi się inni niż wszystkie.
  4. Dża

    Sen z dziećmi

    Witam Miałabym prośbę o interpretację mojego snu. Stoję na chodniku obok jakiegoś wyjazdu. Wszędzie jest śnieg i lód. W pewnym momencie z tego wyjazdu wyjeżdżają tiry i auta ciężarowe, które jadą bardzo powoli. Nagle obok mnie pojawia się dwójka dzieci: chłopczyk i dziewczynka ( w wieku 3-4 lata). Wyglądają trochę jak bliźnięta, mają takie same kolory oczu i blond włosy. Chłopczyk jest jednak odrobinę wyższy. Stoją przy mnie w koszulkach z krótkim rękawem. Ja i te dzieci machamy jednemu z odjeżdżających tirów. Nie wiadomo kiedy chłopczyk stoi między kołami jadącego kolejnego tira, szybko go z tamtąd zabieram. Podziękował mi i zwrócił się do mnie mamusiu. Zciągam swoją kurtkę, opatulam nią obojga, biorę na ręce, po czym obracam się w stronę odjeżdżającego tira (temu komu machaliśmy), jakby była w nim bliska nam osoba.
  5. tunia

    PORÓD

    WCZORAJ MIALAM STRASZNY KOSZMAR, MOJA MAMA I SIOSTRA RODZILY DZIECI,W RZECZYWISTOSCI ZADNA SIE NIE SODZIEWA DZIECKA. TO BYLY DZIWNE PORODY, WYGLADALY JAK KOSMITKI, CALE CZERWONE ZWLASZCZA BIALKA OCZU. KTORAS Z NICH URODZILA DZIECKO, KTORE BARDZO KASZLALO, TAK SIE SKONCZYLO. CO TO MOZE ZNACZYC?
  6. Nie wiem jak wg Was, ale moim zdaniem artykuł ten dość trafnie ujął problem. Zapraszam do lektury W poszukiwaniu męskości Gdyby mnie spytano, dlaczego tak źle się dzieje w świecie, odpowiedziałbym bez wahania: ludzie odeszli od Boga i świata Jego wartości. To oczywistość! Tak, ale to odejście od Boga ma swoje ludzkie korzenie, konkretne przyczyny. Tu wskazałbym na zachwianie się tradycyjnej rodziny i jej podstawowej funkcji: przekazywania życia w miłości i wychowania do miłości. Przekazywanie życia przestało być powszechnie rozumiane jako powinność małżeńska a stało się zachcianką, niemalże kaprysem, by nie powiedzieć produktem ubocznym (często niepożądanym) działań seksualnych. To właśnie działaniom seksualnym (niekoniecznie w obrębie małżeństwa) "nowoczesny" świat próbuje nadać miano "sensu życia", źródła szczęścia, ba: jedynej drogi do szczęścia w życiu człowieka. W efekcie przyjemność seksualna (jakże łatwa do doraźnego uzyskania) dla wielu, nawet tak zwanych "przyzwoitych ludzi", stała się dostatecznym usprawiedliwieniem dla pozostawienia żony i dzieci (albo męża i dzieci) i pójścia za "prawdziwą miłością swojego życia"... Kryzys Wychowanie odeszło od tradycyjnych, przez wieki sprawdzonych, fundamentalnych zasad i systemów wartości. Zamiast spójnych systemów wychowawczych proponuje się zbiory sposobów oddziaływania na wychowanka (nierzadko na granicy manipulacji), by robił to, czego chce wychowawca, najlepiej myśląc, że on sam tak chciał. Lansuje się całkowicie błędne teorie wychowawcze (np. wychowanie bezstresowe czy oparte wyłącznie na kiju i marchewce). Słowem proponowane współcześnie działania wychowawcze utraciły z pola widzenia swój jednoznaczny cel i sens i nierzadko stały się zbiorem oddziaływań losowych na fali panujących trendów i mód. Zupełnie przestało się mówić o samowychowaniu jako niezbędnym elemencie rozwoju człowieka. Rodziny zachwiały się zatem w wypełnianiu swych odwiecznych funkcji, zarówno gdy chodzi o przekazywanie życia, jak i o wychowanie. Po prostu dały się oszukać fałszywym ideom i modom. Dlaczego dały się oszukać? Dlaczego tak masowo małżonkowie się gubią i w efekcie małżeństwa rozpadają? Plaga rozwodów, a i rosnące przyzwolenie na nie, są widoczne gołym okiem. Dlaczego wierzący i praktykujący rodzice tak łatwo akceptują dziś nową synową czy zięcia? Słowem, co jest przyczyną, że atak nieprzyjaciela nie został skutecznie odparty i rodzina współcześnie "chwieje się w posadach"? Odpowiem bez najmniejszego wahania i jednocześnie z ogromnym smutkiem: przyczyną tego zła i jego coraz skuteczniejszego (niestety) panoszenia się w świecie, jest zanik męskiej miłości i odpowiedzialności. Gdzie ci mężczyźni? Odpowiedzialna miłość mężczyzny nie tylko skutecznie broni rodzinę przed zagubieniem i ostatecznie rozbiciem, ale ukierunkowuje rozwój całej rodziny, a w szczególności właściwe wychowanie dzieci. Właściwe, czyli ku czystości, ku miłości, ku świętości z rozróżnieniem: wychowanie dziewczynek ku powołaniu macierzyńskiemu, chłopców ku ojcowskiemu. Im bardziej świat próbuje te cele rozmywać, a nawet negować, tym bardziej niezbędny jest mężczyzna – mąż – ojciec. Mężczyzna, prawdziwa głowa rodziny, ma pilnować (jest do tego specjalnie wyposażony, predysponowany), by rodzina zmierzała do obranego celu i by on sam, żona i dzieci nie pogubili się w życiu. Najważniejszym celem dla rodziny chrześcijańskiej jest oczywiście zbawienie wszystkich jej członków, ich konsekwentne zmierzanie do świętości. Jasne wytyczenie tego celu i pilnowanie jego realizacji to pierwszoplanowa rola mężczyzny – męża – ojca, o czym nawet wierzący (nie wyłączając większości publicystów) jakby zapomnieli, a co najmniej wstydliwie milczą. Ofiarna miłość mężczyzny gotowego nie tylko poświęcać się bezgranicznie w codzienności, ale nawet, w razie konieczności, oddać życie za swoją rodzinę przestała być funkcjonującym powszechnie ideałem. Nie o tym marzą wychowywani w naszych rodzinach chłopcy. W pewnej mierze przyczyniły się do tego matki, które zawładnęły wychowaniem chłopców (ściślej: jedne rzeczywiście zawładnęły, wypierając mężów z wychowania, drugie przyzwoliły na nieobecność mężów, a inne opuszczone przez nieodpowiedzialnych mężów (lub partnerów) skazane zostały na samotne wychowywanie swych dzieci). Nie chcę jednak zwalać winy na matki, lecz jedynie wskazać przyczynę chybionego, nieukierunkowanego na ojcowską miłość i odpowiedzialność, wychowania chłopców. Głównymi winowajcami takiego stanu rzeczy są nieodpowiedzialni, dysfunkcyjni mężczyźni, nie wypełniający swych zadań wychowawczych. (Może kogoś razić słowo "dysfunkcyjni", lecz jak nazwać mężczyzn, którzy nie wypełniają swoich funkcji ojcowskich?) Ideał i rzeczywistość Warto w tym miejscu zacytować Jana Pawła II (Familiaris consortio), piszącego o funkcji mężczyzny – męża – ojca: "Mężczyzna (...) powołany jest do zabezpieczenia równego rozwoju wszystkim członkom rodziny przez: wielkoduszną odpowiedzialność za życie poczęte pod sercem matki, troskliwe pełnienie obowiązku wychowania dzielonego ze współmałżonką, pracę, która nigdy nie rozbija rodziny, ale utwierdza ją w spójni i stałości, dawanie świadectwa dojrzałego życia chrześcijańskiego..." Uważne przeanalizowanie powyższych funkcji prowadzi do oczywistego wniosku, że gdyby mężczyźni je wypełniali, losy świata (bez żadnej przesady) odmieniłyby się radykalnie. Mieliśmy jednak mówić o funkcji wychowawczej mężczyzn. Wpływ ojca na dzieci jest większy niż to się powszechnie wydaje. Wiadomo, że dzieci postawy życiowe przejmują głównie od ojców. Nie przyjmują jednak tego, co ojciec mówi, nakazuje, ale to, czym naprawdę żyje. Choćby codziennie ojciec dziecku powtarzał, że ważniejsze jest "być" niż "mieć", a potem znikał z domu, by zarabiać, już nie na prawdziwe potrzeby, ale na zbytki, to dziecko będzie dobrze wiedziało, że w życiu chodzi o kasę (owszem swoim dzieciom też będzie powtarzać, że ważniejsze jest "być". Widocznie tak trzeba). Jakże często nie są to "zbytki" rodzinne czy małżeńskie, tylko jego egoistyczne, indywidualne, "prywatne". Z tego płynie kolejny przekaz: wspólnota małżeńska jest fikcją i trzeba się samemu dobrze urządzić, choćby kosztem innych członków rodziny. Najwyraźniej wpływ ojca objawia się w kształtowaniu obrazu Boga w wyobraźni i sercu dziecka. Jest ewidentny i wykazany w licznych badaniach. Jeżeli ojciec jest nieprzyzwoity, to dziecko kształtuje w sobie nieprzyzwoity obraz Boga. Takiego Boga, w okresie krytycyzmu młodzieńczego, z dużym prawdopodobieństwem odrzuci: "jeżeli Bóg jest taki, to ja w niego nie wierzę". Problem w tym, że Bóg "nie jest taki". W efekcie dziecko w zamyśle swoim odrzuca coś, co jest karykaturą Boga (i słusznie), ale zrywa więź z Bogiem prawdziwym, z Kościołem (jedynym pośrednikiem łask sakramentalnych), z modlitwą, która mogłaby go do Boga prawdziwego przybliżyć. Głównym winowajcą zaistniałej, tragicznej sytuacji jest rodzony ojciec. Tymczasem dobra więź ojca z dzieckiem jest najważniejszym elementem chroniącym dorastające dziecko przed zagubieniem w świecie. Zerwanie więzi z ojcem sprzyja odrzuceniu wartości domu rodzinnego. Otwiera to drogę do przyjęcia pseudowartości oferowanych przez świat. I mamy młodych zagubionych w sektach, seksie, narkotykach, alkoholu, w ideologiach opartych na przemocy. *** Terenem specjalnym, gdzie ani kobiety, ani mężczyzny zastąpić się nie da jest wychowanie w rodzinie. Dziecko potrzebuje miłości. Miłości prawdziwej kobiety - matki, prawdziwego mężczyzny - ojca, a najbardziej miłości wzajemnej między rodzicami. Z tych trzech miłości pojedynczy człowiek może zaofiarować tylko jedną - swoją. Ostatecznie, najważniejsze, co ojciec może dać dzieciom to uczciwie, wiernie i dozgonnie kochać ich matkę. Jest jeszcze czwarta miłość potrzebna jak powietrze. A ściślej potrzebna jest człowiekowi świadomość, pewność, że ona istnieje. Chodzi o miłość Boga. Miłość tak wielka i bezwarunkowa, że człowiek żadnym czynem nie jest w stanie jej od siebie odwrócić. Świadomość tej miłości nie pozwala na utratę poczucia sensu życia człowieka nawet, gdy zawiodą wszystkie ludzkie miłości (ojca, matki, wzajemna rodziców). Jacek Pulikowski W poszukiwaniu męskości
  7. Zaznaczam, że sen jest mojej mamy. I to ona opisywała go tak jak jest poniżej napisany. "Tomek z nami nie mieszka. Ja usypiałam syna Alexa w pokoiku. On nie chciał zasnąć więc wstał - jak otworzył drzwi to zobaczyliśmy Tomka (mój były konkubin), Jacka (jego brata) pijanych i moje dzieci. Poszłam do łazienki, a tam zamknięte jakieś dzieci bawiły się i śmiały, dwójka wydrapała dziurę w drzwiach od łazienki i machała rękami przez nią na przedpokój. Potem wpadła Jola (matka chrzestna mojej 2dzieci) ze swoimi dziećmi, że zadzwoniła na policje, bo coś zrobiła swojemu mężowi, a teraz 4-ka jego wielkich braci ją ściga. Przyszli do mnie do domu ją szukać, twarze mieli poobijane,oni duzi, grubi i wściekli. Ale się ich pozbyliśmy. Przyjechała policja i też pojechali. Tomek na ławkę pordzewiałą siekierę jakby oni wrócili. Jola poszła spać z dziećmi do pokoiku. Tomek zaniósł do pokoiku drugi telewizor żeby Ona mogła obejrzeć bajki, ale tak położył, że spadł i się rozbił. Ja zaczęłam krzyczeć - on poszedł rozwalić specjalnie drugi. Wszyscy stali cicho tylko mój syn Fabian prosił żeby przestał. Tomek wtedy chwycił go i rzucił nim przez cały pokój o ścianę. Fabianek wtedy osunął się nieprzytomny po deskach. a chwyciłam go za rękę chciałam postawić na nogi. On jednak był nieprzytomny i miał krew z tyłu głowy. Reszta dzieci stała przerażona pod ścianą cicho. Wtedy uświadomiłam sobie, że mój syn ma rację, że jego ojciec rzucał nim o ścianę i się nad nim znęcał. Ja wyszłam z najmłodszym synem Alexem zadzwonić po policję. Piszę, bo bardzo mnie to niepokoi. Ten sen piszę w pierwszej osobie, bo moja mama mnie prosiła. Jakby były niejasności to odpowiem na pytania, pozdrawiam." Proszę o szybką odpowiedź, bo ciągle mnie o to zadręcza. Pozdrawiam, Astra
  8. jeabejbe

    proszę o pomoc

    Czy moglibyście mi pomóc? Od pewnego czasu często śnią mi się małe dzieci. Niby nie obce bo to np dzieci moich znajomych,bliskich ale tylko w śnie bo w rzeczywistości oni nie mają dzieci. Spotykam te dzieci na ulicy same i biorę do domu lub same do mnie przychodzą. Co to może oznaczać??
  9. jeabejbe

    podobne sny..

    Czy moglibyście mi pomóc? Od pewnego czasu często śnią mi się małe dzieci. Niby nie obce bo to np dzieci moich znajomych,bliskich ale tylko w śnie bo w rzeczywistości oni nie mają dzieci. Spotykam te dzieci na ulicy same i biorę do domu lub same do mnie przychodzą. Co to może oznaczać??
  10. Mervinella

    sen o przyjaciolach

    Miałąm takze sen, ze chyba cała moja klasa byla na jakimś przedstawieniu w sali pełnej krzesełek. Ja podchodzilam do ludzi, a oni do mnie. Dobra kolezanka zdawdzila mi sekret, ze jest w ciąży ze swoim chłopakiem, któego dobrze znam. Zszokowalo mnie to, bo chodzimy jeszcze do liceum a jej chlopak idzie na studia. dlatego od razu spytalam czy usunie ciążę a ona, zmieniła jakby wyraz twarzy z zamratwionej na łagodną i skarciłą mnie że, ze nie zrobi tego bo od dawna chciala miec dzidziusia z mateuszem.. przechodzilam sie dalej, i usiadlam naprzeciwko mojej przyjaciółki, z którą rozmawialam nie pamietam juz o czym, po czym dała mi czerwoną reklamówke a w śródku były jej czarne trampki za kostke i jeszcze jakieś dwie rzeczy....ale nie potrafie naprawde sobie przypomniec. dajac mi to mowila ze smiechcem, zebym to wzięła bo w tych butach chodzil .... (jakas osoba plci męskiej której ona nie lubi,a ja nie znam. Prosze o interpretacje..
  11. mialam sen, ze moje dziecko polknelo cos od buteleczki, trudno stwierdzic mi co to bylo niby jakas zatyczka ale jak dotykalam brzuch dziecka w snie to czuc bylo jakby to byla zakretka np od jakiegos soku i jak patrzalo sie na brzuszek bylo to widoczne ze tak wystaje i ze cos w tym brzuszku dziecka jest, dziecko caly czas plakalo, wiek okolo roczku. no i snilo mi sie ze co ze mnie za matka bo nie przypilnowalam wlasnego dziecka. (nie mam jeszcze dzieci) pojechalam z dzieckiem do lekarza ale nie pamietam co powiedzial... ;/ (a tak wogole dostalam dzisiaj prace i musze isc do lekarza zrobic badania, moze to ma jakis zwiazek )
  12. Śniło mi się że jestem w Kościele chyba. Trzymałam na ręku niemowlaka a obok mnie siedział mój "chłopak", który na kolanach miał NASZĄ drugą córeczkę. Ten chłopak to piłkarz i z czego wiem nazywa się Thiago. Ogółem tam byli również piłkarze Barcelony i Realu. Xavi i Xabi coś do nas mówili. Ten cały Thiago cały czas mi mówił, że powinniśmy się pobrać bo mamy dwójkę dzieci ... i mi się sen urwał. Że też akurat muszą mi się piłkarze śnić.. yh. Dziwny sen. Wiem, mało szczegółów, ale zawsze coś. Proszę was o pomoc!
  13. Witam serdecznie.Dziś w nocy miałam dziwny i przerazajacy sen,pod którego wpływem jestm nadal i jak tylko sobie go przypomnę to lzy mi się cisna do oczu. Początku snu nie pamietam ale zapowiadał się dość normalnie,chyba wybierałam się na impreze ze znajomymi,których nie było w tym śnie(oni byli w mojej swiadomosci,ze to z nimi idę).Idę ulicą-jest ciemno,pełno ludzi bo każdy gdzieś idzię na iprezę.ja idę z moimi znajomymi ale ich nie ma obok mnie0tzn ja ich nie widze ale z nimi rozmawiam wiec wnioskuję,ze są gdzieś obok.Idziemy przez skrzyzowanie,mijamy jakies bloki i nagle znajdujemy się w dziwnym miejscu-miedzy blokami,za płotem(ok 2m) i na jakimś podwyzszonym murkiem siedzimy tam z ok.5 dziećmi w wieku 5-7lat.Wydawało mi się,że przez chwilę były tam moje własne dzieci(mam dwoje-4 i 6 lat) ale dalej już ich nie było.Tak czy siak stoimi i wychylamy się za płot by zobaczyć co się dzieje na ulicy.Byliśmy tak jakby na wysokości 2-3 piętra(nie wiem czemu) ale nadal byliśmy za płotem i na tym podwórku.Widziałąm plac z ławkami i ulicę w dłuż tego polacu i jedną odbijająco w prawo(tam gdzie skręciliśmy i nagle znaleźlismy się na tym podwórku).Szło 3 dzieci i obserwowalismy ich i jestesmy zdziwieni,ze tej godzini(pamietam,ze wspominalismy,ze była 22:30) chodza po ulicy dzieci 7-8 letnie bez opieki.Nagle podchodzą do nich dwie osby.Dziewczyna w czarnych,krótkich-do uszu,czarnych włosach,chuda w dziwnym płaszczu do zemi w kolorze pomiedzy czerwonym a pomaranczowym z czarnymi plamami;i chłoaka ubrany na czarno.Byli dziwnie wymalowani.Widzielismy ich juz wcezsniej jak przechodzili dlatego pamietam,ze mieli ostry,ciemny makijaz na twarzach.Magle ta dziwczyna wyciąga siekiere,chwyta jedno dziecko i obcina mu lewą noge.Chłopak trzyma pozostala dwójkę i ona obcina im równiez lewą noge.dzieci upadaja na ziemei.nikt nie krzyczy-wszyscy zamierają w bezdechu i chyba w strachu,ze ich tez moze to spotkac.Dziewczyna spojrzala w moja strone,nasze oczy sie spotkaly-była bez wyrazu,nie zwruszona wcale wiec nie moglam nawet zgadanac czy zamierza przyjsc do nas.Pamietam,ze byłam strasznie przerazona i nagle okazalo sie,ze tych dzieci z nami juz jest ok 30tu.Dziewczyna z chłopakiem odeszli ale nie widzialam w którym kierunku bo wtedy patrzalam na te dizeci,ktore były z nami.Zdecydowalismy,ze wezniemy po dwoje dzieci i wyjdziemy zostawiajac reszta.Nie wiem skad taka decyzja.Wiem,ze mialam przy sobie dwoje dzieci i nagle w płocie była furtka,która wyszlismy na ulice,zaraz obok tego placu z pocietymi dzicmi,ktore lezaly juz tam martwe.Zastanawialam sie czemu nie zyja skoro z jedna noga sie zyje.Tak czy siak kilka osob zadzwonilo na policje i szybko pojawily sie 3 policjantki ubrane w mundurki z krótkim rekawem,wszytkie były blondynkami,jedna nie odzywala sie wcale.Podbiegłam do nich powiedzialam,ze tam sa dzieci martwe a one na to,czy widze sprawców.Rozejrzalam sie i ujrzalam ta dwojke siedzaca na lawce jak gdyby nigdy nic,z tym,ze dziewczyna miała zwiazane,pokrecone włosy.My skreciłysmy w tą uliczkę gdzie zaraz znalazlysmy się na tym podwórku.Po drodze powiedizałam im,ze zostawilismy tam reszte dzieci i opowiedzialam im co widzialam.Jedna mówiła do mnei po angielsku a po chwili zacezlysmy znowu mówic po polsku.Mówiła,ze trzeba poczekać na posiłki bo nie chce wystraszyc sprawców.POtem juz jestesmy na placu,jest kilku policjantów,jeden ma podbite oko i mówi,ze juz ich zabrali.Potem się obudziłam i byłam bardzo przerazona,wstrzasnieta i bałam się wstac z łózka.Teraz boje się zasnac by przypadkiem znowu mi się takie cos się nei przysniło.Nie wiem jak mam rozumiec ten sen.Skad w nim tyle dzieci w wiekku zblizonym do moich,czemu nie widze a słysze moich zajomych,czemu nikt nie reaguje na mordowane dzieci,cezmu akurat siekieda i lewe nogi?Jesli ktoś potrafi to rozgrysc to byłabym wdzieczna
  14. Witam, a więc śnił mi się przerażający sen. Bawiło się w nim dwoje dzieci chłopczyk i dziewczynka, oboje byli w tym samym wieku. Chłopiec był strasznie niegrzeczny, śmiał się z dziewczynki wyzywał ją popychał czasem nawet uderzył. Dziewczynka natomiast płakała i wpadała w panikę za każdym razem kiedy chłopiec do niej podbiegał, czułam jej strach. Za którymś razem kiedy chłopiec do niej podbiegł ona już się nie bała uśmiechała się i była całkiem spokojna, podeszła do chłopca złapała go za rękę, chłopiec był zdziwiony i zdezorientowany. No i wtedy dziewczynka ta wyciągnęła zza pleców skalpel i ze śmiechem wydłubała chłopcowi oczy i odcięła mu język. Cały czas się śmiejąc. Co to może znaczyć? Wiem, że zapewne nic dobrego, ale to pierwszy raz od bardzo dawna przyśnił mi się koszmar więc jestem ciekawa.
  15. W zasadzie nie jest to mój sen, ale mojej koleżanki, z którą mamy się ku sobie. Dzisiaj rano napisała mi sms, w którym napisała, że: "Hej! =* Dzisiaj mi się śniło coś związanego z Tobą. A mianowicie (sytuacja taka jak teraz, Ty chorujesz) dostałam sms'a - (jej imię), musisz mi odpowiedzieć. Jak będę studiował, to będziesz za mną tęsknić w (miejscowość), czy przyjedziesz z dziećmi? Nie umiem rozpracować tego snu. Pomożecie? Uczę się interpretacji, może przyda się na psychologii... A propos studiów
  16. Sandra2012

    wojna, opieka nad dziećmi...

    Śniło mi się ostatnio, że brałam udział w wojnie... nie wiem kto z kim walczył... Zostałam przydzielona do ochrony grupki dzieci. Uciekłam z nimi na jakieś pustkowie. Tam była grupa ludzi ukrywających się przed atakami, planujących obronę. Był jeszcze jakiś wątek miłosny (jeden z planujących obronę chyba się we mnie zadurzył) Nie wiem jak to interpretować... opiekunka grupy obcych dzieci na wojnie wśród obcych, walczących ludzi...
  17. aammeba

    surowe mięso

    magazyn wypełniony po sufit mięsem surowym popakowanym w woreczki tam też zostałam napadnięta przez grupę dzieci jedno z nich mnie kopnęło inne zaś palcem uciskało mi tętnicę szyjną a dwa zwyczajne łózka kiedy się śnią?
  18. Witam, miałam bardzo dziwny i trochę obrzydliwy sen. Śniło mi się, że leże w łóżku, a tym samym pomieszczeniu są różni ludzie, których nie znam. Znany był mi tylko mój chłopak, stał sobie blisko mojego łóżka. W pokoju były też przez chwile jakiś dzieci (we śnie wiedziałam, że one mają komunię) Ja w czasie jak ci wszyscy ludzie byli w pokoju zmieniałam sobie zakrwawione podpaski. No i jedną z tych podpasek wcisnęłam swojemu chłopakowi. Potem przeskok... następny dzień a mojego chłopaka nie ma. No i ja wstaje i zaczynam go szukać. Najpierw biegam wszędzie zdenerwowana bo jego nigdzie nie ma (a ja mam przeświadczenie, że go znajde). Potem dobijam się do jakiś drzwi i coś krzyczę otwiera mi facet, a w pokoju z nim razem jakaś dziewczyna i chłopak. Ja biegnę dalej i nagle jestem pewna na 100%, że znajdę swojego chłopaka. Na koniec mijam psa buldoga (mijając zwierzę przystaje, trochę się go boje), a za nim idzie policjant murzyn...a potem się obudziłam. Tej samej nocy gdy przyśnił mi się sen, obraziłam się trochę na swojego chłopaka bo powiedział mi coś dość przykrego. (może to przyda się w interpretacji)
  19. aammeba

    surowe mięso

    SEN SPRZED KILKU DNI: śniło mi się że jechałam samochodem do sklepu po drodze minęłam mały sosnowy lasek następnie wojskowy cmentarz oznakowany wieloma szyldami i tablicami u wejścia którego siedział starszy facet na krześle, jadąc dalej dojechałam do magazynu wypełnionego po sufit mięsem surowym popakowanym w woreczki tam też zostałam napadnięta przez grupę dzieci jedno z nich mnie kopnęło inne zaś palcem uciskało mi tętnicę szyjną, uciekłam stamtąd niestety bez samochodu który już tylko obserwowałam z daleka i widziałam jak inny samochód uderzył mało szkodliwie w bok mojego(CZY OBERWĘ OD KOGOŚ?) A DZIŚ ŚNIŁO MI SIĘ: dwa łóżka nakryte kapami, nie brudne takie sobie zwyczajne SERDECZNIE POZDRAWIAM CZYTAJĄCYCH PROSZĘ O ZINTERPRETOWANIE SNU
  20. Witam! Otóż dziś w nocy miałam dziwny sen. Bardzo dziwny. Tak naprawdę to był koszmarem... Na samym początku budzę się w łózku z małym dzieckiem przytulającym się do mnie. Po chwili otwiera oczy. Jestem przerażona, bo te oczy zamiast białek, żrenicy i tęczówki mają szkarłatnoczerwoną krew. Dziecko usmiecha się do mnie. Po chwili, nie wiem dlaczego, ogarnia mnie przerażenie. Przewracam się na brzuch, spod kołdry wystaje mi jedynie dłoń (muszę dodać, że w dzieciństwie bardzo się bałam, że jeśli choć kawałek ciała będę miała nieosłonięty kołdrą, to coś przyjdzie i mnie albo zabije albo skaleczy). Po pięciu sekundach dziecko próbuje wejść pod kołdrę, w każdym razie tak to wyglądało. Lecz za chwilę poczułam ogromny ból w wystającej dłoni, podniosłam rękę, żeby zobaczyć co mi się stało, ale dłoń była odszarpana od reszty ciała, a małe dziecko trzyma ją i się śmieje... Nie pamiętam , co się potem stało, ale po chwili łózko było pełne w krwi, a dziecko się nie ruszało... Potem biegłam przed siebie. Uciekałam. Trwało to bardzo długo. Kiedy już kogoś znalazłam, zaczęłam krzyczeć, że to dziecko mnie zaatakowało, że to nie moja wina itd. ta osoba( była podobna do mojej mamy) poszła ze mną do tego pokoju z łózkiem, ale nie było tam żadnego dziecka, ani też kropelki krwi. Spojrzałam wtedy na swoje dłonie, miałam obydwie. Osoba uznała to po prostu za zły sen, ale ja wiedziałam, że to było naprawdę, to było zbyt realistyczne, ten ból... Później chyba wzięła mnie do swojego domu, na herbatę. Kiedy doszłam okazało się, że przed domem stoi wózek z dzieckiem w środku. Ta osoba weszła do domu, jakby nie widziała, że jej dziecko już się obudziło. Spojrzałam do wózka. To było TO dziecko! Wzięłam coś, co miałam pod ręką i po chwili cały wózek i miejsca w pobliżu były we krwi! Uciekłam do domu tej osoby, zaczęłam wrzeszczeć, że znowu to zrobiłam, że ono mnie prześladuje itd. Osoba powiedziała, że nie ma dzieci, bo nie ma partnera(moi rodzice sie rozwiedli, a drugie małżeństwo mojego taty też się rozpada, boję się, że tata znowu sie rozwiedzie). Nie pamiętam dokładnie, co się potem działo, ale wiem, że to dziecko pojawiało się coraz częściej, zabijałam inne dzieci ze strachu, że mogą mi coś zrobić z dłonią... Kiedy już się przebudzałam, moja podświadomośc podsunęła mi słowo "schizofrenia" (mój tata jest psychiatrą, ostatnio rozmawiałam z nim o schizofrenii). Wtedy trochę się uspokoiłam, przestałam mordować małe dzieci. Lecz zaczęłam znowu, kiedy kolejny raz TO dziecko odszarpało mi dłon od tułowia w moim własnym łóżku... Ze snu obudził mnie płacz mojego dwuletniego brata, akurat w najgorszym momencie. Tak jakby wiedział, kiedy mnie obudzić, żebym juz więcej się nie bała... Wiem, że to dziwny sen, ale zastanawia mnie ta schizofrenia... BARDZO PROSZĘ O POMOC!!!
  21. dora777

    dzieci, rodzice, porwanie

    Śniło mi się,że jechałam samochodem z moimi synami (6 i 12 lat). Potem oni wysiedli i poszli gdzieś sami. Po pewnym czasie ruszyłam za nimi i razem pojechaliśmy do moich rodziców.Tam spotkałam brata (który namawiał mnie do picia) oraz moich rodziców. Ojciec koniecznie chciał gdzieś jechać i coś mi pokazać (prawdopodobnie chodziło o mojego byłego męża). Kiedy ja nie chciałam, zaczął krzyczeć i dosłownie porwał moje dzieci i siłą chciał je gdzieś zawieźć... brrrrr Obudziłam się po 4 i już nici ze spania...
  22. xxxxxx666

    Dzieci

    Sniło mi się dzisiaj, że wracalam do domu i szłam boczną drogą znajdująca sie przy rzece.. Koło mostu zobaczyłam wózek lecz nie było w nim dziecka... zaciekawiły mnie krzyki dochodzace z daleka szła za mna kobieta prowadzaca wózek ale szła jak by była pijana tzn na wszystkie strony z nim chodzila... wystarszyłam sie jej i uciekłam do koleżanki która mieszka blisko. Powiedziałam jej ze kobieta chce zabić swoje dzieci i trzeba je uratować... Byłam wystraszona odwróciłam sie i zobaczyłam wybite okno... Zostawiłysmy jej dziecko i wyszłysmy a za drzwiami stało dziecko nie wiem czy chłopiec czy dziewczynka i mówiło "powiedziałas ze ma nas zostać dwójka to zostala" pobiegłam na dół i zobaczyłam dziecko w wózku, kobiety nie było... i wiedziałam ze dwójka zgineła ;/
  23. Witam. Śniło mi się, że w okolicach domu spotkałam parę ślicznych blond dzieci w wieku około 8-9 lat (chłopca i dziewczynkę), którzy zaczęli mi grozić nożem. Postanowiłam z nimi rozmawiać, grać na zwłokę i się udało- chłopiec schował nóż i poszliśmy razem pochodzić po dzielnicy (tak ustaliliśmy). Znaleźliśmy się pod moją klatką, byli tam też inni ludzie, jakieś zamieszanie, w związku z czym wpadłam na pomysł oszukania dzieci (wciąż się ich bałam, nie chciałam z nimi chodzić). Jako, że trochę mi już ufali, wykorzystałam moment, gdy drzwi do klatki były otwarte i czmychnęłam do środka. Drzwi się za mną zatrzasnęły, a dzieci pozostały na zewnątrz, wyraźnie wściekłe (zwłaszcza chłopiec). Szybko pobiegłam do mieszkania i postanowiłam nie wychodzić z niego przez 2 dni, wtedy dzieciaki odpuszczą. Bardzo się bałam. Po tym czasie ostrożnie wyszłam z domu i zobaczyłam je naprzeciwko, w oddali- stały nieruchomo i patrzyły na mnie. Co może oznaczać ten sen? Bardzo proszę o interpretację.
  24. Jestem w swoim mieszkaniu, mama się krząta i gdzieś szykuje. Słyszę, że nade mną u sąsiadów jest zabawa, impreza. Mama wychodzi z mieszkania, zerkam na zegarek - jestem spóźniona na spotkanie z chłopakiem, wybiegam z domu. Przy ulicy stoi zakonnica, rozmawiam z nią. Nagle podbiega 4 dzieci, chwytają się wszyscy za ręce i się bawią "w kółeczku", jednak są poważni. Zachęcają do zabawy, jednak widzę nadchodzącego chłopaka - okazuje się, że też się spóźnił. Próbuje się wytłumaczyć. Nagle dzwoni telefon, budzę się. Bardzo proszę o interpretację snu, ponieważ nie wiem jak wszystko połączyć ze sobą, a wydaje mi się, że jest to bardzo ważny dla mnie i symboliczny sen. W międzyczasie w śnie byłam jeszcze w jakimś ogrodzie, był tam staw. W stawie była łódka, do połowy wypełniona zieloną, kwitnącą wodą. Miejsce zdawało się być tajemnicze, ale bardzo urocze. Chciałam jeszcze dodać, że "kółeczko" z dziećmi i zakonnicą nie było "pełne", ciągle brakowało jednej osoby do zabawy - stąd ich zachęty, żebym się przyłączyła. Jeszcze raz bardzo, bardzo proszę o interpretację.
  25. mishaosa

    Mama

    Snil mi sie moj chlopak...bylam u niego w domu...przedstawil mnie swojej mamie i dwojce rodzenstwa...Najdziwniejsze bylo to,ze on jest czarny... jego mama byla sniada a dzieci biale... jak witalam sie z jego mama to bylo cudowne..strasznie cieple powitanie...
×
×
  • Create New...