Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'jezioro'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • NASZE FORUM
    • Sprawy porządkowe
    • Z życia Forum
  • EZO CAFÈ
    • Strefa Relaksu
    • EzoTube
    • Bazarek ezoteryczny
  • USŁUGI
    • Wróżby
    • Astrologia i numerologia
    • Sny
    • Szukam pomocy / Oferuję pomoc
  • WRÓŻBY, WYROCZNIE i PRZEPOWIEDNIE
    • Runy
    • Karty Klasyczne
    • Tarot
    • Pozostałe Karty
    • Inne wyrocznie i przepowiednie
  • ASTROLOGIA, HOROSKOPY, NUMEROLOGIA
  • UZDRAWIANIE i MEDYCYNA NATURALNA
  • ENERGETYKA
  • SEN i ŚNIENIE
  • MAGIA i OKULTYZM
  • DUCHOWOŚĆ, FILOZOFIE, RELIGIE i WIERZENIA
  • HYDEPARK
  • Runen Club's Runiczne pogaduszki
  • Runen Club's Linkownia, literatura, plotki o bogach, obyczaje i inne ciekawostki
  • Runen Club's Nasze Runy i dywinacja
  • Syreni Gród's Nasze miejsca: kawiarenki, knajpki, kluby, puby...
  • RIDER WAITE Club's Nasze Karty i dywinacja
  • RIDER WAITE Club's Tarotowe pogaduszki
  • RIDER WAITE Club's Linkownia, literatura, plotki o RIDER WAITE TAROT i inne ciekawostki...
  • Telekineza/Psychokineza's Telekineza
  • Telekineza/Psychokineza's Zaproszenie i podziękowanie

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Found 45 results

  1. decadencemoth

    Boskie dziecko

    Dzień dobry Od dłuższego czasu borykam się z rozwikłaniem zagadki znaczenia mojego snu. Proszę o pomoc bądź wskazówki w zrozumieniu symboli oraz znaczenia snu. W ciepłą, bezchmurną noc ocknęłam się na brzegu pięknego, spokojnego jeziora. Pełnia księżyca oświetlała liczne egzotyczne krzewy okalające brzeg owej sadzawki. Przechodząc wzdłuż linii brzegowej zauważyłam klatkę, w której uwięzione były trzy kobiety. Niestety nie pamiętam jak do tego doszło, ale w kolejnej scenie postacie te były już wolne. Byłam zdumiona i zaintrygowana. Nawiązując z nimi kontakt zaproponowano mi wejście do jeziora. Nie bałam się głębi wody i związanego z tym niebezpieczeństwa. Weszłam do wody i ku mojemu zdziwieniu zaczęłam rodzić. Nie trwało to jednak długo, szybko znalazłam się na brzegu z nowo narodzonym dzieckiem. Gdy stanęłam na brzegu z dzieckiem w rękach spojrzałam w niebo. Na atramentowej tafli sklepienia widziałam znaki i liczby. Kilkakrotnie ktoś mówił mi, że mój syn Vincent urodził się 7 października w roku sokoła, pod drugą gwiazdą. Pamiętam też, że w miejscowości, w której się znajdowałam obowiązywał kult świętego kraba. Kolejna scena dotyczy natomiast bezpośredniej interakcji z moim pierworodnym, który nie wyglądał jak noworodek, zaś jak co najmniej 2-letnie dziecko. Potrafił on również mówić, i to jak! Jego głos był delikatnym i jasnym dźwiękiem anielskim. Emanował on boską uzależniającą energią. Byłam pełna miłości do niego, czułam, że nigdy go nie opuszczę i że już zawsze będziemy razem. Jednakże wiedziałam, że ta mała istota jest wielka duchowo, wiedziałam, że przewyższa mnie w każdym niefizycznym aspekcie. Czułam, że został on obdarzony ponad naturalną wiedzą, doświadczeniem i inteligencją. W prezencie podarowałam mu małą, kulistą skałę wulkaniczną. Dziecko przyjęło mój prezent i w tym momencie mój sen dobiegł końca. Gwoli wyjaśnienia nigdy nie rodziłam oraz nie mam dzieci. Dodatkowo intuicyjnie czuje powiązanie tego snu z mitologią starożytnego Egiptu. Proszę o pomoc i z góry dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Pozdrawiam
  2. ssandi

    Kibice, jezioro, zombie

    Witam. Wczoraj zasnęłam po południu i miałam bardzo dziwny sen. Proszę o jego interpretację, gdyż mnie niepokoi. Śniło mi się, że szłam przez moje obecne miasto zamieszkania, jednak momentami wyglądało jak zmodyfikowane moje miasto rodzinne. Pisałam smsy z moim chłopakiem, z którym miałam się spotkać na dworcu autobusowym, w kierunku którego zmierzałam. Dodam, że w moim śnie dworzec ten znajdował się w swojej starej lokalizacji, niż tam gdzie jest obecnie położony. Z smsów pamiętam tylko tyle, że dostawałam od chłopaka smsy o treści: "gdzie jesteś?", "za ile będziesz?", a ja odpisywałam coś w stylu "już niedługo". Przechodziłam przez centrum miasta, które w połowie wyglądało jak miasto mojego obecnego zamieszkania, a w połowie jak zmodyfikowane (tzn. nie wyglądało dokładnie tak jak w rzeczywistości, jednak wiedziałam co to za miasto) miasto rodzinne. Ostatecznie nie dotarłam na dworzec, a mój chłopak nie występował we śnie. Było słonecznie, a niebo bezchmurnie, było ciepło. Drzewa były zielone i miały liście. Nagle zobaczyłam wielu kibiców z mojego rodzinnego miasta, ubranych w pomarańczowe koszulki, którzy śpiewali piosenki kibicowskie. Pamiętam, że było ich bardzo wielu, bardzo dobrze się bawili i stali wzdłuż takiej długiej, podłużnej poręczy na chodniku. Wtedy nagle zjawiła się moja mama i powiedziała, że jakiś kibic ma do mnie pytanie. Okazało się wtedy, że jestem kelnerką i mam na sobie fartuszek. Pamiętam, że zdziwiłam się, że jest ciepło i nie marznę, bo powinna być zima, a było ciepło jak latem, choć zdaje się, gdzieniegdzie leżał śnieg. Podeszłam do baru. Mieścił się w podłużnym drewnianym budynku, na którym były szyldy marek piwa, a na zewnątrz były długie, podłużne, drewniane stoły. Mama wskazała mi kibica, który siedział po drugiej stronie stołu. Miał ok. 30 lat, miał na sobie niebieską koszulkę. Pamiętam, że grzecznie wypytywał mnie o jezioro, a ja udzielałam na nie odpowiedzi, byłam zorientowana w temacie. Nie pamiętam teraz dokładnie treści pytań i odpowiedzi. Jednak ta rozmowa o jeziorze sprawiła, że musiałam się nad nie wybrać, by coś sprawdzić. Pamiętam, że zeszłam schodkami w dół z piaszczystej górki. Za mną pozostawała część rozrywkowa miasta. Stałam kilkanaście metrów od linii jeziora. Co ciekawe, jezioro znajdowało się w centrum miasta zamieszkania. Była piękna pogoda, ciepło, niebo bezchmurne. Ciężko mi określić wielkość jeziora, ale widziałam tataraki wzdłuż brzegu i jakiś drewniany pomost w tle. Ja znajdowałam się w małej, piaszczystej zatoczcce. Nad samym brzegiem jeziora było drzewa, którego liściaste, zielone gałęzie, zwisały nad taflą wody. Jeziora zaś było czyste, woda niebieska, spokojna. Na plaży krzątało się kilku kibiców, jednak ubranych normalnie, a nie w barwy klubowe, którzy porządkowali teren. W oczy rzuciła mi się biała, przydrożna kapliczka, wewnątrz której była Maryja odziana w niebieskie szaty, wykonująca gest błogosławieństwa. Kapliczka była bardzo blisko brzegu jeziora, na jej szczycie znajdował się mały krzyż. Niedaleko kapliczki, na niewielkim piaszczystym wzniesieniu, był wbity w ziemię krzyż przydrożny z jasnego drewna. Przed nim klęczał biały anioł ze skrzydłami, który się modlił. Wydaje mi się, że przez chwilę na mnie patrzył. Jeden z kibiców w ramach porządkowania terenu, wyrwał krzyż z ziemi i przeniósł go w inne miejsce na plaży. Jezioro nadal było spokojne, ale wyłoniły się z niego kilka, może 3-4, zombie. Kibice, anioł i kapliczka zniknęli. Wciąż było pogodnie i słonecznie. Wiedziałam, że mam do czynienia z martwymi stworzeniami. Zombie były wielkości młodych, dorosłych mężczyzn. Były ubrane normalnie, jednak ich odzież była zabłocona. Poruszały się bardzo powoli, były ustawione w trójkątnym szyku. Ten, który był najbliżej mnie miał powykręcane, niesymetryczne ciało, powykręcaną zieloną twarz, zdaje się pokrytą bąblami. Nie pamiętam jak wyglądała reszta, jednak też była odrażająca. Zerwałam się z miejsca i szybko pobiegłam do mamy. Siedziała przy stole koło baru, gdzie było pełno ludzi: kibiców i jakiś zwyczajnych. Powiedziałam jej o zbliżających się zombie, które wyłoniły się z jeziora, wiedziałam, że idą tu skrzywdzić ludzi i bardzo się bałam, ale moja mama zbagatelizowała moje wieści, mówiąc, że wymyślam i nie ma się czym przejmować, po czym oddała się dalszej beztroskiej zabawie z kibicami. Obudziłam się z poczuciem strachu. Kiedy widziałam te zombie, realnie czułam strach. Od razu mówię, że w rzeczywistości nie mam styczności z kibicami i nie jestem kelnerką. Nie lubię także motywu zombie w filmie czy w literaturze. Jednak ostatnio ciągle słyszę o śmierci osoby dla kogoś bliskiej (np. przed Wielkanocą zmarła mama mojego kolegi). Czy to może być powiązane? Co ten sen może oznaczać? Proszę o interpretację.
  3. salamina

    Podróż duchowa

    Dzisiejszej nocy miałam sen, który wywarł na mnie ogromne wrażenie. Czułam że odnosi się do tego co teraz przeżywam i odsłania pewną część mnie, którą usiłuję poznać. Sama dokonałam pewnej interpretacji, jednak nie mam doświadczenia i nie wiem czy w tym właśnie kontekście będzie ona spójna. Sen trwał długo, dotyczył codziennych sytuacji przedstawionych w abstrakcyjny sposób. Właściwy sen zaczął się gdy wyszłam na zewnątrz i zaczęłam iść miejską ulicą. Szłam i szłam, stwierdziłam że przyjemniej będzie jechać rowerem i już nim jechałam. Po drodze minęłam wilka w obroży, który wzbudził moją sympatię, próbowałam go zawołać, ale nie zwracał na mnie uwagi. Dlatego też pojechałam dalej. I dalej. Z czasem minęłam miasto i wjechałam do lasu, co prawda droga wciąż była asfaltowa, jednak z czasem zaczęło brakować na niej miejsca dla mnie i musiałam zjechać na boczną drogę, która biegła równolegle do tej, którą właśnie opuściłam. Jechałam wśród drzew, wciąż szukając jakiejś drogi zjazdowej, którą mogłabym dostać się z powrotem na główną drogę. Jednak ta się nie pojawiała, lub była zbyt błotnista by przejechac nią rowerem. Dlatego stwierdziłam, że pojadę dalej w głąb lasu. Jechałam i podziwiałam widoki, ponieważ dzień był piękny i słoneczny. W pewnym momencie zobaczyłam jezioro, droga którą jechałam nie kończyła się, tylko prowadziłą w głąb jeziora. Dla mnie jednak był to koniec drogi i już zabierałam się żeby obkręcić rower i wrócić tą samą drogą, gdy zauważyłam ile zwierząt znajduje się w tym jeziorze. Bobry, wydry z każdej strony w każdym wieku, nawet młode łapały pyszczkami wodę. I kiedy tak podziwiałam ten obraz i zdecydowałam się zostać usłyszałam złowrogie warczenie psa, był to duży, masywny, ciemny pies, rasy rottweiler, który doskoczył do mnie i chciał się na mnie rzucić. Ogromnie się przeraziłam, pomyślałam że ten pies zaraz mnie rozszarpie i nikt nigdy nie odnajdzie mojego ciała. W tym momencie się obudziłam. Jeśli do interpretacji pomoże opis mojej obecnej sytuacji, podzielę się tym prywatnie.
  4. Witam dzisiaj śnił mi się dziwny sen czy można prosić o interpretacje? bo jakoś nie trzyma się to kupy Więc od początku: Śniło mi się, że zaczęłam pływać w rzece, a później znalazłam się w jeziorze. Mimo, że pływać nie umiem w rzeczywistości to dość dobrze mi to szło. Kolor wody był no taki realistyczny taki jak jest w rzekach. Moje odczucia to było zdziwienie i jakby szczęśliwa, że potrafię pływać. Później zauważyłam pomost, więc się wspięłam po drabince i gdy znalazłam się na pomoście było dużo ludzi i w tle było słychać jak ktoś śpiewa, mimo ze się przepycham przez ten tłum nie zobaczyłam kto śpiewa, ale piosenki były uderzająca podobne do Stachurskiego?! chyba tak ; ) I tu jakby zaczyna się druga część snu? nie wiem jak to nazwać, ale w jednym momencie znalazłam się w innym miejscu (kojarzę to miejsce) z jakimś nieznanym chłopakiem (chłopak był wysoki w czarnych krótkich włosach) i nie pamiętam już dokładnie, ale chyba Mnie i Tego chłopaka ktoś zawołał do takiego domku (zaniedbany) Gdy weszliśmy do tego domku o dziwo była moja jakby przełożona z pracy z inna pracownicą. Moja przełożona jakby tego chłopaka zaczęła podrywać i w jednej chwili zaproponowała nam czyli Mi i temu nieznanemu chłopakowi "zabawę" (no wiecie o co chodzi). Chłopak po namowach zgodził się, ale ja powiedziałam "nie jestem żadna homo i nie skorzystam" i po prostu wyszłam oburzona. i to by było na tyle Nie wiem skąd taki pokręcony sen dlatego coś mi tu nie pasuje tym bardziej z tą przełożoną czemu mi takie coś zaproponowała, gdzie ta kobieta jest przed 40 i raczej jest normalną osobą, a ten chłopak ? W ogóle go nie znam. Jakby co jestem orientacji hetero i ostatnio mam dużo problemów rodzinnych z Góry dziękuje i pozdrawiam ; )
  5. Norbi1392

    Sen o błocie i locie

    Witam serdecznie! Wiem, że jest to mój pierwszy post na tym forum, i nie ukrywam, że ze względu na mój sen na nie natrafiłem i się zarejestrowałem, lecz jeśli się gdzieś rejestruję mogę obiecać, że nie jestem "jednopostowym" użytkownikiem Tyle słów o mnie Aktualnie, proszę o wytłumaczenie mojego snu, gdyż ostatnio nie układa mi się pod pewnymi względami najlepiej. A oto sen: Leciałem (zwyczajnie umiałem latać machając rękami) i sprawiało mi to olbrzymią przyjemność. Nagle znalazłem się nad jeziorem (dodam, iż pamiętam te jezioro z czasów dzieciństwa, lecz dokładnie nie wiem skąd). Tak jak kiedyś te jezioro było piękne i czyste a ludzie się w nim kąpali, tak przy moim locie było ono zniszczone, brudne i brak jakichkolwiek ludzi. Zleciałem trochę niżej, a na brzegu gdzie kiedyś była plaża było tylko błoto i zauważyłem dziewczynkę która utknęła w tym błocie. Podleciałem w celu pomocy, lecz przestraszyłem się tego błota i nie chciałem go dotknąć z obawą dotknięcia ziemi. W końcu niechcący dotknąłem tego błota i automatycznie zostawiając dziewczynkę odleciałem. Leciałem przed siebie, ominąłem drzewo, następnie ominąłem kruka (zwyczajnego, żadnej magii) za którym leciałem aż w końcu doleciałem do miasta. W mieście miałem "ostre lądowanie" tak jak bym nie umiał już latać. Uderzyłem o ziemię i próbowałem się unieść w powietrze, lecz już się nie dało, nie mogłem się unieść, a ludzie w mieście patrzyli na mnie jak na chorego psychicznie człowieka. Co to wszystko może oznaczać ? Wiem, że dużo symboli ma lot, błoto, kruk, lecz jak to połączyć i o co może chodzić ? Czy ktoś jest w stanie pomóc w rozwikłaniu tej "zagadki" ? Dodam tylko, iż żaden z elementów wcześniej mi się nie śnił, nie jest powodem oglądanych filmów lub innych wydarzeń z życia rzeczywistego, a jezioro nie ma dla mnie żadnego znaczenia, było to jezioro gdzie gdzieś przez przypadek się kąpałem, lecz tak jak już pisałem, żadnej tęsknoty bądź innych odczuć z nim nie miałem. Najważnejszym czynnikiem w tym śnie (przynajmniej ja tak odczułem) Był lot oraz błoto. Kruk sam w sobie był w moim odczuciu tylko ptakiem, mógł być to gołąb bądź coś innego, gdyż zwyczajnie go wyprzedziłem, jakby był niczym, nic nie wartym ptakiem.
  6. Śniło mi się jakieś jezioro, miało ciemne, ale spokojne wody. Wokół drzewa i trawy. Dalej była ulica i jakieś osiedle. Jakiś mężczyzna wymyślił sobie, że rozpęta wojnę na terenie jeziora. O co i z czym nie wiadomo. Miał jednak plan, że rozstawi bomby na jeziorze. Miał pod sobą wielu ludzi, w zasadzie zgarnął do tego wszystkich, którzy aktualnie byli na terenie jeziorka. Kazał tym ludziom (w tym mi) rozstawić wszystko tak jak to on chciał itp. Byłam z kimś, ale nie wiem z kim, wszyscy byli podzieleni na pary lub grupy by pracować. Musieliśmy przepływać przez jezioro, rozstawiać bomby w różnych miejscach. Niby pracowałam, a jednak wciąż kombinowałam jak by się tu w ostatecznym momencie uchronić. Myślałam o tym, aby wejść na drzewo i tam się schować. Gdy przechodziłam pod drzewami, rozglądałam się i powiedziałam do partnerki obok "o, tutaj by można spać z dziećmi". Przy czym my nie miałyśmy dzieci. Gdy wszystko już było gotowe, sekundy po ustawieniu ostatniej bomby, w ruch ruszyły karabiny i żołnierze. Wszyscy, którzy rozstawiali bomby itp nagle musieli uciekać. Nagle na teren wojny wbiegła mała dziewczynka. Miała długie blond włosy, biało-czarna sukieneczkę i do tego czarny kapelusz przypominający cylinder. Biegła w moim kierunku. Złapałam ją i zapytałam co tutaj robi i po co tu przybiegła - wystarczyło być po drugiej stronie ulicy (na osiedlu) i wojna już jej nie dotyczyła. Wzięłam ją na ręce i biegłam w raz z moją partnerką obok. Za nami strzelali i gonili nas. Dziewczynka krzyknęła raz, biegniemy dalej w stronę drzew. Lecz w pewnym momencie ta blondyneczka krzyknęła tak mocno, tak głośno W życiu chyba nie słyszałam takiego krzyku. To on mnie właśnie najbardziej poruszył w tym śnie i to na nim sen się zakończył.
  7. Anna Bała Klimczyk

    Jezioro (zalew), ryby.

    Na początek witam wszystkich Przyprowadzil mnie tutaj mój sen. W swoim zyciu miałam nie za wiele snów, a zwykle, jak coś mi się śni to nie jest za przyjemne i zwykle coś sie w kilka dni później w rodzinie dzieje. Stąd po moim dzisiejszym snie postanowiłam zwrócic sie do Was Przechodząc do meritum. Dziś miałam dość dziwny sen, mianowicie śniło mi się, że byłam z córką nad jakimś jeziorem, zalewem, w którym była bardzo brudna woda. W pewnym momencie znalazłam się z mała na materacu przy samym wale, tak jakby tamie jakiejś, gdzie woda była tak jakby tylko kałużami, a reszta to była jakś glina, jakby błoto i na tym był materac z nami, ale kawałeczek dalej była już normalna brudna woda, w której widziałam tak jakby rybaka, który łowił ryby. Ryby pływały tak jakby grupą, były duże i tak jakby złoto pomarańczowe. Nagle w rękach u mnie znalazła się też dośc duża ryba, tak jakby obdarta z łuski, nie pamiętam czy to ja ją obdarłam z tej łuski. Tak, jak sobie przypominam to chyba ta ryba nie była za szczęśliwa, bo ja i córka chyba raczej ją męczyłyśmy. W pewnym momencie moja córka wypuściła tę rybę z rąk i ona uciekła wskakując z powrotem do wody. Tak teraz to przemyślając, to chyba byłam zadowolona na początku jak znalazłyśmy się na tym materacu w tym błocie, a potem tak jakby ta woda, w której pływało pełno ryb przy tym rybaku zaczeła mnie chyba przerażać, jej ciemna barwa i mętność. I też tak podświadomie chyba bałam się o córkę żeby z materaca nie wypadła. W sumie to chyba na tyle co zapamiętałam. Może żeby to łatwiejsze było do interpretacji, to powiem, że w kwietniu dokładnie 4.04.2013 mój mąż postanowił sobie odejśc ode mnie (narkotyki były ważniejsze) i zostałam sama z córką. Owszem dzieckiem się interesuje i zaczyna się powolna walka o małą. 5.04.2013 natomiast zaczęłam nową pracę. Może to z tym jakos powiązane jest. Pomóżcie, bo naprawdę nurtuje mnie ten sen. Pozdrawiam, Andziorex
  8. Nefilim

    zagmatwany sen

    śniło mi się, że jestem w domu u mojej babci. dom jest piętrowy i na piętrze mieszka ciocia z rodziną. pocztą przychodzi płyta CD. niepodpisana. dwie dorosłe córki mojej ciotki odbierają płytę i nikomu nie pokazują.Gdy ich nie ma odsłu****ę co jest na płycie i okazuje się że jest to demon uwięziony na płycie, który zawładnął moimi kuzynkami i ma zamiar nas pozabijać. Gdy już skończyłam słychać jego "wywodów" na temat tego że nie dam rady go powstrzymać weszły kuzynki i wykopały mnie z pokoju. Mówiłam wszystkim co się dzieje ale nie wierzyli mi. Postanowiłam sobie że zniszczę tego demona. poszłam do kościoła ale nie było normalnej drogi ( takiej która jest na prawdę) tylko schodziła do ogromnego jeziora. ( można było iść brzegiem lub przez środek po mierzeji ) przechodziłam po mierzeji do końca a potem weszłam do wody ( płytka, ciepła. nie było piasku tylko kamienie. ) sięgała mi do połowy łydek. biegłam przez wodę i rozchlapywałam ją na boki a z każdym moim krokiem wzbijał się jakiś brud. gdy dotarłam już do kościoła był zamknięty. wróciłam do domu brzegiem jeziora. gdy weszłam na piętro ( tam gdzie mieszka ciotka) nikogo nie było, więc złapałam płytę z demonem i roztrzaskałam. demon wrzeszczał że się zemści i i tak nas zabije. dumna z siebie schodziłam na dół i gdy uchyliłam drzwi ( otworzyły się inaczej niż powinny w rzeczywistości) zobaczyłam dwóch osiłków stojących nad moją babcią siedzącą na kanapie w "saloniku". Gdy babcia mnie zobaczyła krzyknęła 'uciekaj!' więc wbiegłam z powrotem na górę mijając ciotkę i w panice mówiłam 'tam na dole jest dwóch ludzi pomóżcie!' ale oni wchodzili za mną. w rękach mieli ogromne noże. jeden z nich "chlasnął" ciotkę nożem i ta upadła na ziemię. bez zastanowienie rzuciłam się na niego. upadliśmy i wykręciłam rękę w której trzymał nóż i złamałam ją. zabrałam mu nóż i pchnęłam przez skroń na wylot. gdy już wyciągnęłam nóż z jego głowy ten drogi osiłek złapał mnie za włosy i podniósł nad ziemię. A ja niewiele myśląc pchnęłam go nożem tak że przeszedł na wylot pionowo od dołu czaszki. upadłam razem z nim na ziemię. jak wstałam z podłogi i zobaczyłam niedowierzające spojrzenie wujka to się obudziłam. bardzo proszę o interpretację tego snu bo się martwię...
  9. Grałem w reprezentacji Polski w nogę i byłem na treningu. Byliśmy w jakiś malowniczych górach. Piękne widoki. Byłem z kimś znajomym. Po lewej stronie patrzyłem z góry na wielkie przestrzenie, gdzie byłe na jakiś wzniesieniach, tak jakby odwrócone stożki jakieś samochody czy coś, nie pamiętam co na nich stało, może pomniki. Poszliśmy dalej na ten trening. I Trener kazał w śniegu wbiegać po schodach z piłką a na górze mieliśmy zeskakiwać i zjeżdżać na dół na dupie po śniegu jak na sankach. Tłumaczyłem się, że czegoś takiego nie zrobię bo piłki nie utrzymam, podczas gdy pozostali wbiegali i widziałem jednego gościa jak skoczył kilka metrów w górę i ładnie zaczął zjeżdżać z tej góry. Potem już nie pamiętam czy też zjechałem czy nie. Następnie wróciliśmy do tego miejsca, gdzie były te pomniki na wzniesieniach. Tym razem nie patrzyłem z góry, tylko poszedłem w to miejsce. Był tam jakby kurort, który też znajdował się troszkę wyżej nad jeziorkiem, które tam było. Patrzyłem z drzwi tego kurortu i wołałem do chłopaków, bo były tam świetne samochodu sportowe. M.in Bugatti Veyron, Ferrari i jakieś bliżej nie określone sportowe składaki stworzone przez mój umysł. Po prawej stronie tego jeziora, blisko kurortu, rosły w nim drzewa i była pomiędzy nimi zamontowana guma, taka wielka ogromna. Zastanawiałem się do czego ona jest. Po chwili podjechał gość jakimś czerwonym Ferrari cabrio i zaczął napinać tą gumę i wjeżdżać do jeziora. Napinał, napinał, aż chyba puścił gaz i wszystko bo naciągnięta guma wyrzuciła go z tego jeziora po wielkiej wyskoczni (można powiedzieć, że skoczni narciarskiej ustawionej w drugą stronę) w górę i zatoczył koło po czym wpadł z ogromną prędkością, z wielkiej wysokości gdzieś dalej do jeziora.
  10. Ostatnimi czasy zaczęłam prowadzić dziennik snów, który miał być swoistym ćwiczeniem wprowadzającym do świadomych snów. Idzie całkiem dobrze, bo zapamiętuje czasami po dwa/trzy sny z danej nocy. Większość jest dość krótka i tematycznie nie wskazuje na nic niezwyczajnego. Jednak wczoraj miałam dość długi sen, bardziej skomplikowany. Śnił mi się letni słoneczny dzień. W tle jakaś gra świerszczy, motyle. W pierwszym momencie jestem obserwatorką sytuacji. Przez wysokie trawy przedziera się dziewczyna (nie potrafię sobie przypomnieć znaków szczególnych, twarzy) w białej ślubnej sukni, której biały i sporej długości tren ciągnie się po trawie. W dłoni miała kwiat lilii wodnej. Szła (przedzierała się) dość szybko jakby nie zważając na sporej wysokości zielsko przed nią. Za nią szybkim krokiem podążał mężczyzna z wąsem w brązowym garniturze i coś do niej krzyczał. Wydaje mi się że ta dziewczyna kogoś goniła. Inną kobietę o czarnych, długich i prostych włosach, której nie do końca jestem pewna ponieważ w dalszej części snu po prostu się nie pojawia, jakby rozpływa się gdzieś w zaroślach. W każdym bądź razie panna młoda wbiega w jeszcze wyższe trawy takie jak są nad jeziorem wokoło tafli wody. Od teraz to ja jestem jakby ta dziewczyną bo patrzę jej oczami. Suknia podtapia mi się w mule i wyraźnie czuje jakbym kogoś szukała, jednocześnie słyszę że mężczyzna w garniturze woła coś do mnie z tyłu (nie wiem tylko co, ale chyba mnie ostrzega). Brnę dalej i głębiej (O dziwo nie przejmując się suknia balową, która realnie utopiłaby mnie po nasiąknięciu wodą). Wychodzę z tych zarośli i mam widok na jezioro, błyszczące od słońca. W sumie to w nim stoję. W tle las. I tu widzę na niezmąconej tafli czubek wojskowej czapki. Chwile się przyglądam i pod woda widzę głowę trupa i kawałek reszty jego ciała w mundurze (reszta jest w cieniu). Po chwili trup powoli się zanurza razem z czapką pod wodę. Barwy snu się nie zmieniają, kolory są jaskrawe, zieleń soczysta, czuć lato w szczytowej formie. Nie czuje żadnego niepokoju. wchodzę głębiej w wodę. I tu mam swoista migawkę. Pojawia się krokodyl. Jakby zdjęcie przed oczami. Mały krokodyl (+nie do końca wygląda jak prawdziwy, jakby z lekka taka karykatura) a właściwie jego wnętrze (szkielet i ograny nienaruszone) a zaraz zanim jego skóra, tak jakby ktoś go złapał za ogon i po prostu za pociągnięciem jednym ściągnął z niego skórę. Krew rozlana. Skóra ma otwartą paszcze, czaszka chyba jest zamknięta. W każdym razie z między kości widać flaki. Wszystkie na swoim miejscu. Po tej migawce wracam tak jakby do snu gdzie widzę jak panna młoda przepływa na drugi brzeg jeziora (cały czas będąc w sukni). A kiedy wychodzi czuje jakby miała na sobie mniej, jakby ściągnęła suknie ale mimo ze ja widzę to nie mogę sobie przypomnieć jak była ubrana. Kiedy zapisywałam ten sen w pierwszym momencie zadziwiła mnie jego długość i szczegółowość. Ale jak zwykle nie doszukiwałam się zbytniego znaczenia. Tyle że ciągle myślę o tym krokodylu. Ciągle mam jego obraz przed oczami. Chciałabym się dowiedzieć co o tym sądzicie. Może opinie innych dadzą mi coś do myślenia : ) Pozdrawiam.
  11. wciagamnosemgumizelki

    pływanie

    Ostatnio prawie codziennie śni mi się, że pływam. Raz w basenie, innym razem w jeziorze, właściwie miejsca nie można dokładnie określić, bo za każdym razem się zmienia. Ale zaczyna mnie to już zastanawiać co może znaczyć, bo naprawde często mi się to śni.
  12. Guest

    WIEDŹMA

    Jestem w lesie z młodą osobą(kobietą) i babcią, lepie ludziki z miąszu chleba, nagle jeden z nich mi spada idę po niego i nagle widzę grote przed którą stoją dwie wkładki do butów, patrze w górę i widzę wiedzmę, która pokazuje mi rany na żyłach, które były podcięte. Uciekam przed nią z młodą osobą wzdłóż ścieżki, odwracam sie i sprawdzam czy wiedzma za nami nie biegnie, po odwróceniu uderzam głowa o gałąź, leci mi krew z nosa i mój sen sie kończy. Ten sen powtarzał mi się kilkanaście razy pod rząd, zauważyłam też, iż rzeczy które były w śnie pojawiały sie w moim życiu na jawie: siostrzeniec pewnego razu nazwał mnie wiedzmą, na ulicy zobaczyłam dwie wkładki do butów, uderzyłam się w głowę o zlew i poleciała mi krew z nosa, nie pojawił się tylko motyw z chlebem. Bede bardzo wdzięczna jesli ktos pomoze mi rozszyfrowac moj sen. Pozdrawiam.
  13. mcfuchsia

    PLAŻA/MORZE

    Siedzialam w swoim domu, oparta o sciane i widzialam co sie dzieje na dworzu. Bylo morze po ktorym plywala motorowka a w niej chlopak, ktory chodzil ze mna kiedys do klasy. Mial tego dnia urodziny. Jednoczesnie byli tam goscie, siedzieli przy stole. Taka sprzecznosc. Obserwowalam to, a po chwili przyszdl ten solenizant do mnie i rozmawialismy. Pito tam duzo alkoholu. Pozniej dowiedzialam sie, ze podczas tej imprezy umarł solenizant. Wypil za duzo alkoholu i nikt nie mogl go uratowac. Bylo mi bardzo smutno i plakalam przez sen. Bylam zalamana i siedzialam w domu z dwojka znajomych ktorzy mieszkaja obok mnie. Ogladalismy zdjecia. Ktos zadzwonil do domofonu, ja odebralam i podsluchalam przypadkiem rozmowe sasiada wlasnie o tym chlopaku ktory umarl. Moj znajomy obrazil sie na mnie za to ze podsluchuje i poszedl do domu. Przed pogrzebem poszlam do sklepu i kupilam sobie ladny zloty zegarek. Spotkalam znajomych tego solenizanta. Oni wykrzykiwali ze pogrzeb bedzie w poniedzialek i sie obudzilam. Co moze znaczyc ten sen? Ja nie myslalam o tym chlopaku ktory mi sie snil, ani nic do niego nie czuje. Nie widzialam w tym snie jego zwłok. Prosze o pomoc
  14. patii14

    Sen

    1. Śnił mi się aktor ze znanego serialu (który zresztą codziennie oglądam), który okazał się moim ojcem. Byliśmy razem nad jeziorem, na mojej działce. Aktor ten chciał zamordowac jakiegoś noworodka (nie mam pojęcia skąd wzięło się to dziecko), ale powstrzymała go grupa 'dresów'. Grupa ta składała się z ok. 20 osób i dlatego, że 'mój ojciec' chciał zamordowac dziecko, oni chcieli zabic nas. Skończyło się na tym, że jeden z nich wyciągnął nóż i ja zaczęłam uciekac - w tym momencie się obudziłam... 2. Spotkałam się z moją przyjaciółką i ona pokazała mi swoją nową grę na Play Station. Gdy włączyła grę, nagle przeniosłyśmy się do jej świata. Gra polegała na tym, że trzeba zabic jak najwięcej ludzi, przebiegając przez centrum miasta. Proszę o interpretację tych snów. Śniły mi się one dwie noce z rzędu.
  15. de99ial

    Spacer przez jezioro.

    Witam wszystkich bardzo serdecznie. Jeśli popełnię jakieś uchybienia proszę o wyrozumiałość. Wydaje mi się, że dobrze wybrałem dział. Ostatnio miałem pewien bardzo realistyczny sen, który zapamiętałem doskonale i zastanawia mnie co może dokładnie oznaczać. Śniło mi się, że szedłem przez jezioro. Dokładnie - nie płynąłem a szedłem. Po dnie. Głowa wystawała mi tuż tuż nad powierzchnię - na pewno osoby obeznane z wodą wiedzą o co mi chodzi. Szedłem w kierunku wyspy lub większego lądu - nie jestem pewien (ale był doskonale widoczny). Jestem pewien, że była to jedyna droga tam i chciałem tam dotrzeć. Stwierdziłem, że muszę, spokojnie, nie pali się, ważne aby dotrzeć. Miałem na plecach plecak, pełny i coś ważnego w nim niosłem, ale nie pamiętam co. Wolałem iść aby uniknąć płynięcia z plecakiem i we śnie stwierdziłem, że póki mogę uniknąć płynięcia wolę iść. Nieważne w jakim tempie, ważne, że pewniejszy sposób. Powierzchnia jeziora była spokojna, dzień słoneczny i jasny, bezchmurny właściwie. Od czasu do czasu zanurzałem oczy i zaglądałem pod powierzchnię - woda była krystalicznie czysta a dzięki słońcu wszystko było świetnie widoczne. Dno jeziora było piaszczyste ze śladową ilością roślinności, trochę kamieni różnego rozmiaru itd. Ale od czasu do czasu trafiałem na widok nieciekawych rzeczy - np. okrwawiona, na wpół odarta szczęka psa. Doskonale widoczna. We śnie czułem obrzydzenie i postanowiłem zaglądać pod wodę jak najrzadziej - takich rzeczy były ilości śladowe (właściwie pamiętam wyłącznie szczękę i nic więcej - po niej postanowiłem, że woda czysta, a w jeziorach różne rzeczy pływają więc spokojnie idę a czego nie widzę nie burzy mojego poczucia spokoju i pewności). Pomoże mi ktoś w interpretacji? Z góry dziękuję.
  16. Już od dłuższego czasu śni mi się jezioro. Czasami nawet dwa razy podczas jednej nocy. Jezioro jest duże i porośnięte krzakami/suchymi drzewami, a po lewej jest jakiś mały, drewniany domek, do którego jeszcze nie wszedłem. Jezioro ma ciemny kolor i jest bardzo spokojne. Niebo jest zachmurzone. Zawsze. Jest przez to dość ciemno. Na ogół jestem tam sam lub z najlepszym przyjacielem. Byłem z nim już trzy/cztery razy. Zdarza mi się tam spotkać starych znajomych. Czy może to oznaczać coś konkretnego? Czy to po prostu takie moje miejsce?
  17. Witam Mam problem ze zrozumieniem swojego snu. Zakładałam białą suknię ślubną , była piękna a ja bardzo się cieszyłam .... Gdy już się ubrałam przeglądałam się w lustrze. Nagle ktoś (nie pamiętam kto dokładnie) pojawił się w drzwiach i oznajmił , że mój partner też już jest gotowy. Nagle znalazłam się nad jeziorem i dowiedziałam się że to nie ceremonia ślubna a sesja ślubna przed ...... nie ślubem a rozwodem Nagle obok mojego boku znalazł się mój były chłopak .... byłam zniesmaczona :/ ale z drugiej strony cieszyłam się że to nie rozwód z moim obecnym mężczyzną Przyszedł fotograf poklepał mnie po ramieniu i powiedział że jest mu na prawdę przykro z powodu tego rozwodu .... Weszłam do wody i tam właśnie robili nam zdjęcia .... Mój były spytał czy jestem pewna że chcę zniszczyć tą suknię .... nie odpowiadając mu zanurzyłam się cała a suknia zmieniła kolor na beż ale nadal była piękna .... Wzruszyłam się i popłakałam i właśnie w tym momencie się obudziłam Z góry dziękuje Wam za pomoc Pozdrawiam
  18. mardolada

    na jeziorze

    Będę wdzięczna jeśli ktoś spróbuje zinterpretować ten sen: Byłam z chłopakiem na materacu na środku jeziora ale były boje przed nami. W pewnym momencie podpłynął do nas jakiś chłopak i zrzucił nas do tej wody (czystej). Powpadały nam ubrania i komórki do wody więc krzyczałam do chłopaka żeby je ratował a sama płynełam ale on zamiast mnie posłuchać płynął też do brzegu. Strasznie mnie to złościło przez całą podróż do brzegu. Dopiero jak stanełam na piasku wyluzowałam się.
  19. Nyann.

    Chomik, jezioro, łódka...

    Witam ponownie. Chciałabym wiedzieć co oznacza mój dzisiejszy sen: Byłam z mamą i moim chomikiem nad jeziorem. Na ławce siedziała jakaś baba z paletką do badmintona. Nagle ona wstała ( a chomik se spokojne leżał na pomoście. o_O ) i zaczęła " wracać do domu " ( nie wiem jak to sensowniej napisać ), a chomik za nią. Tylko że... wpadł do wody. Jak biegł próbowałam go złapać, ale na daremne. Zaczęłam wrzeszczeć, wołać mamę. Na szczęście obok była łódka i chomik się jako - tako trzymał. Ledwo nie wpadając do wody złapałam Bodzia. Ale, że miał długie pazury - przyczepił się do łódki. Odczepiłam go, no i takiego mokrusa przytuliłam do serca. I co? Obudziłam się z rękami złożonymi na brzuchu.
  20. kociara1star

    Jezioro i "tonięcie"

    Dziwny sen .. Byłam nad jakimś jeziorem . Pływałam ( co jest dziwne , bo zazwyczaj nie kąpię się w jeziorach ) . Nagle podpłynął jakiś grubas ( chyba jakiś mój kolega , którego w real nie znam ) . Ciągnął mnie między pomostami . To był jakiś labirynt .. Chciałam się zatrzymać , ale był zbyt silny i za szybko płynął .. Chłopcy na pomostach gadali coś i zaczęli się głupio śmiać . Ja bałam się , że ten grubas mnie utopi , ale nie zrbił tego .. I tak przez cały sen mnie ciągnął , a ja się szarpałam .. I koniec . co to znaczy ?
  21. Guest

    GÓRA

    Śniło mi się, że wraz z pewną grupką osób wspinałam się na duża skałę, i mój chłopka w którymś momencie zaczął całować się z moją przyjaciółka.. Co to oznacza??
  22. linka9494

    Stara chata...

    Witam. Chciałabym prosić o zinterpretowanie mojego snu, bo nigdy takiego jeszcze nie miałam. Wszystko zaczęło się u mnie w domu gdzie dostałam list w którym było napisane, że dostałam jakiś dom i że dostałam go od jakichś moich przodków którzy już od dawna nie żyją. Na drugi dzień poszłam obejrzeć go sama. Droga do niego prowadziła przez jakiś las w którym było jezioro i ten dom stał nad tym właśnie jeziorem. Gdy zobaczyłam go zamurowało mnie, ten mniemany dom okazał się starą chałupą może z XV w. Z zewnątrz była zrobiona z ciemnego drewna i słoma na dachu była jakby zgniła.. Wszystko wyglądało nie miło.. Gdy stałam przed nią czułam, że ktoś w niej jest i bałam się wejść do środka więc uciekłam z tam tond. Kolejnego dnia również przyszłam ją obejrzeć. Tym razem weszłam do środka. O dziwo nie było tam żadnych pajęczyn czy robaków. Wyglądała miło i przytulnie. Na wprost drzwi wejściowych były drzwi prowadzące do kuchni gdzie słychać było jakby ktoś po niej chodził. Z ogromnym strachem otworzyłam drzwi i moim oczom ukazał się duch jakiejś starszej pani, która coś gotowała (najbardziej zapamiętałam to że cały czas w ręku trzymała rondel). Przestraszyłam się nie na żarty. A ona nawet na mnie nie patrząc powiedziała żebym usiadła i tak też zrobiłam. Rozmawiała ze mną długo ale nie pamiętam o czym.. Zapamiętałam tylko że powiedziała że mam nie brać tego domu. A potem powiedziała coś w stylu "on tu jest, najlepiej bedzie jak juz pójdziesz". A ja chciałam juz isc ale w tym niby przedpokoju, na fotelu siedział duch starszego faceta, który patrzył na mnie jakby nie obecnym wzrokiem. Powiedział żebym usiadła. Bałam się go więc zrobiłam co powiedział i tez ze mna rozmawial. Po chwili wyszla tamta pani z kuchni i powiedziala zebym juz szla wtedy ten pan wstal z fotela i bardzo donośnie krzyknął na nią. Jak z nim rozmawiałam to wydawał się miły.. Ale wtedy przestraszyłam się tak bardzo że uciekłam z tam tond natychmiast. Troche długo.. Ale krócej nie mogłam tego napisać. Mam nadzieję, że ktoś mi pomoże
  23. dyshka

    pływanie, jezioro, statek

    śniło mi się, że dotarłam wraz z grupą jakiś znajomych gdzieś bardzo daleko, chyba nawet na drugi koniec świata, do jakiegoś wielkiego morza, które potem okazało się jeziorem. chcieliśmy odnaleźć jakąś zagubioną rybkę - własność jednego ze znajomych. nagle zostaliśmy zaatakowani przez tubylców, ale jakoś wyprowadziliśmy ich w pole i chyba nawet namówiliśmy ich, żeby nam pomogli (nie pamiętam dokładnie). nasze poszukiwania nie przynosiły rezultatów, więc zaczęłam nurkować i szukać tej rybki. nurkowałam bez sprzętu, na początku nie mogłam otworzyć oczu. potem jakoś się do tego zmusiłam, lecz na początku mało widziałam. woda była zielona, ale przejrzysta. dotarłam do brzegu jeziora. zaraz było drugie jezioro. nie martwiąc się, że coraz bardziej się oddalam wskoczyłam do tego drugiego jeziora i dalej nurkowałam i bezskutecznie szukałam. dotarłam do końca drugiego jeziora, wskoczyłam do następnego. płynęłam pod wodą, już dużo sprawniej i w jakiś sposób wpłynęłam na statek. weszłam na pokład i zdałam sobie sprawę, że się oddala i to w zastraszającym tempie. kapitan lub właściciel statku był bardzo uprzejmy, pozwolił mi zostać, choć nie powinnam. ja chciałam już wracać. miałam gdzieś tą rybkę, pragnęłam tylko wrócić do znajomych, ale statek płynął szybko, był juz bardzo, bardzo daleko, wyskoczenie z niego było niemożliwe, tak jak dopłynięcie o własnych siłach spowrotem do moich znajomych. właściciel statku chciał mnie na nim ukryć. jego służąca lub pokojówka zaprowadziłą mnie najpierw do wytwornej łazienki, dała mi puszyste ręczniki, w ogóle zadbała o mnie. cały statek sprawiał wrażenie luksusowego. kiedy weszłam do łazienki, obudziłam się. jakieś pomysły na interpretację? czekam z niecierpliwością
  24. Witam. Jak zwykle mam dziwne sny. Ostatnia snia mnie sie czesto samoloty i chyba tylko raz nim lecialam, zawsze cos sie psulo i "jechalismy" po ziemi. Nie boje sie latac wiec nie wiem skad te sny. Nie dawno snil mnie sie dwa razy Jezus. Raz gdy lowilam ryby (sredniej wielkosci) szedl po wodzie, zeszlam mu z drogi bo sie Go balam, ale ten usiadl niedaleko mnie na lawce. No, ale to nie o tym chcialam. Dzisiejszej nocysnow mialam sporo, miedzy innymi znow samolot, tzn mialam jechac ze znajoma na lotnisko o 6 rano, mialysmy leciec ja do Wloch, ona do Niemiec, spotkalysmy wielu znajomych, ktorzy o tej samej godzinie lecieli w inne miejsca. Potem snil mnie sie PAPIEZ! Siedzial nad brzegiem wody, patrzal w nia, woda byla czysta, byly spokojne, piekne fale. Ja z przyjaciolmi (ktorych nie znam) i jakims chlopakiem poszlismy na ta wode i nie pamietam czy to ja czy znajoma chciala sie pobrac. Weszlismy do wody i poprosilismy papieza by udzielil slubu, papiez wstal z fotela i dal piekne biale kwiaty nam (chyba to byly tulipany) i w tym momencie ktos zauwazyl,ze zbliza sie bardzo szzbko czarna chmura, zaczelismy uciekac po wysokich schodach do gory,ale nie zdarzylismy, z wody przyszla jakas stara kobieta i zaczela zmieniac nam twarze, cos okropnego. Ja dobieglam do samej gory,ale ona wlasnie tam mnie zlapala i zmienila i dla mnie twarz na jakies dziwactwo. Doszlam do wniosku, ze papiez siedzial tam z tymi kwiatami bo odprawial pogrzeb tej kobiety. No i sie przebudzilam. Ladne mam sny, co??? Czytalam wiele sennikow i kazde interpretuje to inaczej. A dzis powiedzieli w wiadomosciach, ze jutro jest 5 rocznica smierci. Calkiem o tym zapomnialam, do tego gdy on umarl wcale sie tak bardzo jak inni nie przejmowalam. Bylam w szpitalu i szlag mnie trafial, ze wszyscy tylko o papiezu mowia, ze w telewizji tylko o jednym. Jestem wierzaca osoba,praktykujaca, sama nie wiem co we mnie wtedy wstapialo... Moze to ma cos wspolnego? A moze NIC? Prosze o jakies podpowiedzi... POZDRAWIAM
  25. Była noc. Jakiś lasek, drzewa spokojne, pośrodku jakiś staw czy jeziorko. Woda spokojna, ciemna (truno mi jest powiedzieć czy dlatego ze było ciemno czy dlatego, że była brudna). Był tam też mój partner, który poprosił mnie w rzeczywistości o rękę- mamy się pobrać. Pamiętam, że chodziliśmy osobno po tym lesie, w pewnym momencie on, obrażony? odwrócił się i poszedł... wołam go po imieniu. On nie słyszy i idzie w swoim kierunku. Później chyba zadzwoniliśmydo siebie, on nie odbierał telefonu , w końcu odebrał. Był obrażony. Proszę o interpretację.
×
×
  • Create New...