Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'katastrofa'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • NASZE FORUM
    • Sprawy porządkowe
    • Z życia Forum
  • EZO CAFÈ
    • Strefa Relaksu
    • EzoTube
    • Bazarek ezoteryczny
  • USŁUGI
    • Wróżby
    • Astrologia i numerologia
    • Sny
    • Szukam pomocy / Oferuję pomoc
  • WRÓŻBY, WYROCZNIE i PRZEPOWIEDNIE
    • Runy
    • Karty Klasyczne
    • Tarot
    • Pozostałe Karty
    • Inne wyrocznie i przepowiednie
  • ASTROLOGIA, HOROSKOPY, NUMEROLOGIA
  • UZDRAWIANIE i MEDYCYNA NATURALNA
  • ENERGETYKA
  • SEN i ŚNIENIE
  • MAGIA i OKULTYZM
  • DUCHOWOŚĆ, FILOZOFIE, RELIGIE i WIERZENIA
  • HYDEPARK
  • Runen Club's Runiczne pogaduszki
  • Runen Club's Linkownia, literatura, plotki o bogach, obyczaje i inne ciekawostki
  • Runen Club's Nasze Runy i dywinacja
  • Syreni Gród's Nasze miejsca: kawiarenki, knajpki, kluby, puby...
  • RIDER WAITE Club's Nasze Karty i dywinacja
  • RIDER WAITE Club's Tarotowe pogaduszki
  • RIDER WAITE Club's Linkownia, literatura, plotki o RIDER WAITE TAROT i inne ciekawostki...
  • Telekineza/Psychokineza's Telekineza
  • Telekineza/Psychokineza's Zaproszenie i podziękowanie

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Found 17 results

  1. Witajcie, jestem niedługo po obudzeniu......... Drugi raz śni mi się podobna sytuacja, lecz po tej 1 nie jestem w stanie przypomnieć sobie co mogło się stać strasznego... Bardzo proszę Was o pomoc... Byłem w domu, ale domu nie widziałem tylko nagle znalazłem się z młodszym o 6 lat bratem (w stadium rozwoju jeszcze dziecka, 10 latka - ma niewiele więcej) i nie wiem jak dostaliśmy się do zadaszenia, które stoi obok mojego domu naprawdę, a w śnie daleko, nie widziałem domu, zadaszenie stało na polu niedaleko pasa do lądowania - UWAGA- NIE BYŁO LOTNISKA ANI NIC TAKIEGO!!! - to pole zdawało się znajome bo jest niedaleko ulicy głównej , którą jadę do domu, a widać było jakieś budynki, które w sumie chyba są podobne do tych na drodze... ale nie jestem pewny i widziałem tylko 1, nie był to budynek a jakiś plac z białym płotem ale ten płot był z jakichś plastikowych ścianek, tak jak się kupuje w ogrodniczym ścianki do trawnika, żeby coś oddzielić taki był ten płot, naturalnie te ścianki były wysokie.... To zadaszenie było dziwnie usytuowane właśnie tam i do tego dziwnie ustawione bo, (DOŁĄCZAM LINK DO NARYSOWANEGO OBIEKTU BO CIĘZKO OPISAĆ..) Zapodaj.Net - Darmowy hosting zdjęć i obrazków bez rejestracji! - 9a5756572193e.jpg [nie mogłem wrzucić-error 500] Jest to wiata ze ścianami z drewna ale z kolumnami i dachem porządnym; ściany z drewna, wiata pod samochody. Po lewej jest prawdziwa, a po prawej ta ze snu, opisałem też miejsca, w którym pojawiały się poszczególne akcje. Nie wiem dlaczego, ale chyba była wyrwa tak jakby nie było jednej ściany dlatego uchwyciłem to na zdjęciu. i nie wiem czemu, ale nie widziałem innych kolumn poza tymi, które uchwyciłem na paincie. Byliśmy w polu "Samolot" i obserwowaliśmy że leci samolot i powoli ląduje, ale nagle (jak kiedyś) patrzymy i owy samolot ma problemy, chwieje się, lata dziwacznie jakby go podmuch wiatru kołysał itd... zleciał z ponad pasa i nagle poleciał w prawo (był z lewej strony wiaty) nad podwórze o którym pisałem wczesniej, tam też się chwiał i kręcił dziwnie, jakby pilot walczył o samolot, był blisko ziemi, ale jeszcze w powietrzu , (WTEDY naszła mnie myśl, że może w nas uderzyć i bałem się o nas , że nie uciekniemy) ale patrzyliśmy dalej... znów przeleciał nad pas (Pas był nie z betonu - piasek, jak to na polu, samolot w ogóle nie pasował do terenu) i znów walczył ale WTEDY usłyszałem w śnie jakby raport z wiadomości już po uderzeniu w ziemię , że " Czy jakaś kobieta przeżyła.., Czy pilot walczył cośtam cośtam" SŁYSZAŁEM to tak znikąd , wtedy wiedziałem , że runie, samolot szybko poleciał znów na prawo, powalczył trochę, korkociąg zrobił, w tym czasie ja szybko wziąłem brata do wiaty w miejsce zaznaczone na paincie za rogiem kolumny. Mówię mu, że samolot runie. Samolot uderzył, ale to było tak jakbym nadal był przed wiatą, a przecież byłem już w niej.. Huk i 10 sek- odłamki uderzają w wiatę . I teraz akcja- drewno (deski) pouginały się i połamały, ale nie wpuściły odłamów do nas, przez otwartą ścianę oczywiście odłamy naleciały i pouderzały w wiatę. I teraz było dziwne: Niby nic się nie stało, ale sufit nad nami (wiata ma zrobione drewniane poddasze z płyt drewnianych, niewielkie, ale... zaczął pękać sufit. Szybko przemieściliśmy się w stronę samolotu , nagle zrobiło się jak po uderzeniu tornada w naszej wiacie.. ale my nie ucierpieliśmy. Brat patrzył na szczątki samolotu, ale mówię mu, żeby szybko szedł bo zaraz fryzjerka do nas przyjedzie i musimy być w domu, spod dziwnych płyt drewnianych wyciągnąłem MOJĄ TORBĘ DO SZKOŁY, I 2 PLECAKI BRATA DO SZKOŁY (??!!!) Nagle pojawiła się fryzjerka, do której chodziłem , ale zmieniłem, mama do niej chodzi. i mówi, że zrobi jakieś tam zadania jutro... Ale o co chodzi ? O jakieś płyty dziwnych zespołów itp.,... i że chyba mama albo tato ją prosili. Ale zapytałem ją, czy widziała samolot ? że tragedia za nami się stała ? I sen się skończył... mam mętlik w głowie, bo nie rozumiem o co chodzi, kiedyś było to mniej rozbudowane, ale nie zareagowałem.. widziałem po prostu katastrofę samolotu, z której przezyłem z mamą chyba, ale wszystko z nami ogólnie było OK... tylko ja nie brałem w niej udziału, a ją obserwowałem.. Dodam, że to samolot pasażerski, dzisiejszy był dwupiętrowy. Nie rozumiem nic.. Proszę o pomoc ...
  2. Witam, obudziłam się, po niezbyt udanej nocy (po 6 jeszcze nie chciało mi się spać, a obudziłam się godzinę temu), bo miałam niezbyt przyjemny sen. Pod sam koniec snu nie chciałam już spać i nie wiem, czy to możliwe, ale wydaje mi się, że właśnie dlatego się obudziłam. Na początku snu byłam na statku (takim, jak wycieczkowy, pasażerski, ale nie był to rejs, tylko coś w rodzaju akademika, w którym mieszkały dzieci od 1 klasy podstawówki do studiów). Z tym, że nie byłam to ja, jako ja, tylko jako jakaś zupełnie inna osoba. Byłam pewna siebie, bo już wcześniej byłam w takich sytuacjach i pamiętam, że jakiś chłopak (coś, jak 'przywódca' tego czegoś) oprowadzał mnie po tym statku, po każdym piętrze i opowiadał, że np. 'na tym piętrze mieszkają 3 i 4klasiści' itd. Było też coś o konkurowaniu ze sobą niektórych osób, ale nie wiem niestety o co dokładniej chodziło. W pewnym momencie powiedziałam mu, że nie musi już nic mówić, bo to nie jest pierwszy raz, jak jestem w takim miejscu i wszystko rozumiem, ale czuję się 'dziwnie', nieswojo, jak nie ja. Mówiłam, że czuję się trochę źle (na samym początku było dobrze, pewnym krokiem szłam korytarzami pełnymi ludzi- widziałam wtedy ciemniejsze barwy, zaś potem, jak czułam się już 'dziwnie', to nie było nikogo oprócz tego chłopaka, który mnie oprowadzał, a korytarz był biały). Ogólnie mam takie wrażenie, że coś nie tak było na świecie i dlatego wszyscy byli na takim statku (z resztą inne statki też były). Statek od początku trochę bujał, ale w momencie, kiedy się zatrzymałam i mówiłam o tym, jak się czuję, to bujanie znacznie się powiększyło. Potem bujało już tak, że jeszcze chwila moment i zacznie się 'układać' poziomo, jednak nie byłam już w białym korytarzu z obcym chłopakiem- byłam na statku pasażerskim dużo bardziej 'bogatym' i byłam tam z moim chłopakiem (no i byłam to już prawdziwa ja). Statek co raz bardziej się przechylał, pytałam chłopaka, jak jest na dworze i jak to wygląda- chciałam to zobaczyć (w głowie miałam obraz tego, że jest jasno na dworze, ale bez słońca i są po prostu bardzo duże fale) i w pewnym momencie, kiedy strasznie się bałam, bo miałam świadomość, że za chwilę się przewróci, wzięłam telefon i chciałam zadzwonić do moich rodziców, którzy też byli na statku (we wcześniejszej 'wersji' ich nie było, bo byłam zupełnie inną dziewczyną) i powiedzieć im, że ich kocham, ale nie zdążyłam. Przy ostatnim 'bujnięciu' zaczęłam krzyczeć 'nie, nie, Boże, nie, tylko nie to' i się przewrócił (na prawą stronę, jeśli to ma jakieś znaczenie). Ja szybko chciałam złapać za rękę mojego chłopaka, który w wodzie pewnie gdzieś by mi zniknął (i się udało). Do tego momentu uważałam to jeszcze za realne. Odtąd wiedziałam, że coś jest nie tak i chciałam się obudzić. Potem nagle byłam na lądzie, ze statku został jakiś taki sklep spożywczy, ale jakby market, tak jak zwykle 'na wakacjach' takie się spotyka. Wszystko w sklepie było dobrze poukładane i bardzo się dziwiłam, że po takiej katastrofie, wszystko jest poukładane na półkach. Byłam też zła, że ludzie tam sobie pracują, jak gdyby nigdy nic, kiedy ja straciłam rodzinę (rodziców, brata, możliwe, że było tam dużo więcej osób z mojej rodziny). Mój chłopak żył i tylko to dawało mi siłę, żeby się nie załamać. W tym momencie się obudziłam. Od siebie dodam, że w zeszłym roku byłam z prawie całą rodziną (razem nas wszystkich było 10 osób, w tym mój chłopak) na rejsie wielkanocnym, stąd miałam w głowie obrazy statku 'od środka'. Wiadomo, trochę się bałam wtedy, szczególnie, jak były takie fale, że statek się przechylał trochę i ciężko się chodziło (ludzie tracili równowagę itd, ale tylko trochę). W przeciwieństwie do tego, we śnie, nawet jak statek przechylał się nawet prawie do poziomu, to nie chodziło się tak ciężko. Może potem, jak już byłam w tym białym korytarzu, to trochę się obijaliśmy o ściany, ale też bez przesady. Bardzo proszę o pomoc, gdyż codziennie mam jakieś dziwne sny i zależy mi na interpretacji, żeby zrozumieć, po co tyle tych symboli w snach mi się pokazuje.
  3. Witam, Proszę o interpretację następującego snu: Śniło mi się, że wchodzę do starego budynku - to chyba była nastawnia kolejowa - po czym wchodzę po krzywych, starych, żelbetowych schodach na górę. Kiedy dochodzę na górę schody zaczynają się walić, więc łapię się za barierkę balkonu (taki balkon co jest tylko krata w oknie), ale ona pęka mi w rękach. W ostatnim momencie udaje mi się złapać próg balkonu i jakiś facet pomaga mi się wciągnąć na półpiętro Co to może oznaczać? Z góry dziękuję Pozdrawiam Lausitzer
  4. Akcja toczy się w pracy. Budynek inny niż zawsze - cały ze szkła. Nagle wpada jakiś dziwny typ i rozbija szybę za szybą. W ustach mam pełno szkła. Jak piasek. Jestem z bliska mi osobą w jej pokoju. Przez okno widzimy jak spada samolot uderza w wieżowiec. Podmuch rzuca nas na ziemię. Żyjemy, ona mnie całuje, a ja mówię, żeby uważała bo mam w ustach pełno szkła. Potem piekło: karetki, pożar, ludzie szukają swoich. Ona też szukasz kogoś, nie wiem kogo. Ja szukam ojca: miał być w wieżowcu. Sen realistyczny, zdarzenia opisywane dzieją się jakby w teraźniejszości. Uczucia i emocje są bardzo silne.
  5. Jerry

    Katastrofa myśliwca

    Witam! Piszę do Was z kolejną prośbą o interpretacje snu. Śni mi się po raz któryś z kolei latający nad miastem samolot myśliwski, który lata nad miastem, dużo manewruje (podobnie jak to robią samoloty nad Dęblinem) po czym zaczyna spadać i się rozbija. W ostatnim śnie był to samolot MiG-17 (nie wiem czy to ważne) latał nad osiedlem mieszkaniowym w moim mieście. Po rozbiciu, na miejscu katastrofy zwróciły moją uwagę dwie (wydaje mi się że) naklejki, w kształcie białego koła z dużymi dwiema czarnymi drukowanymi literami (bodajże KR lub KS), które z wiatrem lecą w moją stronę, po czym jedna wpada mi w ręce. Prócz naklejek na miejscu katastrofy nie widać ani wraku samolotu ani ciała pilota tylko drobne szczątki samolotu, szczątki samolotu leżą na trawniku między garażami a ulicą (normalnie na tym osiedlu nie ma garaży). Nie mam pojęcia co to może oznaczać, dlatego też jeszcze raz proszę o interpretację. Pozdrawiam
  6. Ewcia000

    Zawalanie się budynku

    Proszę o interpretacj snu. Z góry dziękuje !
  7. danieltrcd

    Katastrofa samolotu a ja w niej

    Witam. Dziś miałem o to taki sen: Byłem w samolocie. I nagle coś się stało ze zaczął spadać w tym czasie pojawiłem się w jakiejś "kapsule" z samolotu i widziałem jak spada na ziemie i obija się..potem wychodzę z tej "kapsuły" i czuje się taki osłabiony, poraniony i wokół widzę kawałki samolotu, ogień i dym. Po czym jestem wystraszony i jednocześnie ucieszony ze przeżyłem te katastrofę..potem stoję na autostradzie (bo tam się rozbił samolot) i widzę jak do mnie biegnie mama z mała siostrą i kończy się sen. Tylko ze moja mama teraz jest w Polsce z mała siostra, a ja w grudniu lecę do polski wiec trochę się obawiam tego lotu..
  8. Ostatnio miałam bardzo dziwny sen... Był wieczór i siedziałam u siebie w pokoju słuchając muzyki. Nagle w pokoju pojawiła się moja Matka, Babcia i Ciotka, którą rzadko widuję. Usiadły we trójkę na moim łóżku i zaczęły się szyderczo śmiać. Zupełnie nie wiedziałam dlaczego. Matka rozpoczęła rozmowę o jakichś klątwach i jakby czarach. Mówiła , że to wszystko nieprawda. Zaczęłam się z nią kłócić, powiedziałam że czegoś takiego się nie lekceważy. Wyciągnęła z pod mojego łóżka jakąś grubą, brązową zakurzoną starą księgę z pentagramem na okładce. Spytała retorycznie czy się przekonamy i otworzyła gdzieś po środku. Wymówiła jakąś regułkę w dziwnym języku. Spojrzałam na nią przerażona i podeszłam do okna. Ona powiedziała , że nic się nie stanie i dalej się śmiały i na mnie patrzały. Nagle na niebie ujrzałam ******ący i palący się samolot. Leciał prosto na osiedle domków jednorodzinnych na którym mieszkam,rozszerzyłam oczy i krzyknęłam . Samolot rozbił się przed moim domem, złamał w pół i czułam że szyba zaraz wyleci z okna, kucnęłąm szybko a ona rozpadła się na drobne kawałeczki. Zaraz potem przyjechała straż pożarna i karetka. Widziałam mnóstwo martwych ludzi, przepołowionych w pół. Strażacy zaczęli wołać że wszyscy muszą się ewakuować. Krzyczałam do mamy, babci i ciotki że mamy wyjść szybko bo nam nie pomogą, a one posadziły mnie na krześle i kazały siedzieć sie nie ruszać, znowu zaczęły się szyderczo śmiać. Nagle mój ociec zawołał mnie na korytarz. Wyszłam, on wręczył mi list, przeprosił mnie za coś i kazał wyjść natychmiast z domu tylnym wyjściem. Poszłam w jego ślady i wyszłam. I wtedy się obudziłam. Obudziłam się cała spocona i zmęczona. Pamiętam że czułam niepokój przez sen i lęk. Nigdzie nie mogę znaleźć nic żeby pomóc sobie to wyjaśnić... Co to może oznaczać? To nie daje mi spokoju ani na chwilę. Bardzo proszę o pomoc...
  9. Śniła mi się dzisiaj ogromna powódź. Bałam się w niej o swoje życie oraz życie swojej rodziny. Woda była bardzo głęboka i wciąż rosła, wydaje mi się że moja rodzina była dosyć bezpieczna, byli w domu na trzecim piętrze Wiem że woda była już przy drugim piętrze ale we śnie miałam wrażenie że podniesie się co najwyżej do podłogi piętra trzeciego. Ja natomiast byłam poza domem, desperacko szukałam schronienia. Uciekałam, biegłam, jechałam pociągiem. Wydaje mi się że w końcu jakimś cudem dotarłam do reszty rodziny na trzecie piętro. Dowiedziałam się że tak wysoka powódź jest spowodowana wylewem wisły, odry i innych polskich rzek jednocześnie. Nie wiem czy miałam potem następny sen, czy to była kontynuacja, ale potem śniło mi się że leciałam samolotem do Paryża? (nie pamiętam dokładnie) i samolot zaczął spadać do rzeki, byłam pod wodą i czułam tą wodę. To tyle, przypomniało mi się jeszcze teraz że co jakiś czas śni mi się jak lecę do Paryża i następuje katastrofa lotnicza mojego samolotu. Do tej pory spadał po prostu na ziemię i się rozbijał, pierwszy raz śni mi się że wpadam do rzeki. Co to wszystko oznacz?
  10. Guest

    Przeklęte miejsca

    Zapewne każdy z Was wie co miało miejsce dziś ok. 9 rano. Samolot z członkami rządu rozbił się w Rosji w Smoleńsku, który leciał do Katynia. Każdy dobrze wie jakie wydarzenia miały miejsce na terenie min. Rosji podczas II Wojny Światowej. Jak myślicie ? Istnieją przeklęte miejsca czy coś w rodzaju fatum?
  11. dirlibang

    pozar samolotu

    Sen powtorzyl mi sie juz drugi raz w ciagu ostatniego miesciaca i przebiegal identycznie jak poprzedni. W okolicy mojego domu dochodzi do wypadku samolotu, samolot rozbija sie, plonie, ale jest tak ogromny, ze nikt nie jest w stanie ugasic pozaru. Po pewnym czasie sytuacja zostaje czesciowo opanowana, ale nikt nie umie ugasic pozaru do konca. Najgorsze jest to, ze samolot tryska ognistymi kulami, niczym meteorytami, ktore robia nieskonczenie glebokie dziury w ziemi. Ludzie obawiaja sie wyjsc z domu, ogniste kule udarzaja tuz obok mnie i mojej rodziny, jest tylko kwestia sczcescia, czy aby kula nie uderzy w nas, jednak do konca snu udaje nam sie przed tym uchronic. W tym nierozwiazanym momencie zawsze sie burdze i nie dowiaduje sie, jak zakonczyla sie cala sytuacja.
  12. Dzisiejszej nocy śniło mi się, że wracalam z dwoma koleżankami do mojego domu. Kiedy juz bylysmy w sieni ja poczułam jakieś tompnięcia i kazałam im wyjść na dwór no i oczywiscie ja tez wyszlam. Patrze a moj blok niczym domino przewraca się od ostatniej klatki d pierwszej. Był już ostro naruszony, nigdzie nie bylo okien a w pewnym momencie zauwazyłam w wszystkich oknach pomarańczowy dziwny błysk. Wszystkie te okna byly czarne. po chwili wychodzi do okna moj tata, ja sie pytam czy nic sie nie stało i żeby uciekał i brał mojego psa. a on nao tylko, że telewizor mu sie zepsuł... mhm??
  13. megan

    samolot

    Witam! Śnił mi sie samolot linii amerykańskich który widzę jak spada na bloki -brak ognia i dymu. Biegnę tam szybko i płacze cała drogę gdyż w tym kierunku poszła niedawno moja córka.Ale dobiegając widzę jak idzie mój mąż wraz z córką -cali i zdrowi.Potem śniło mi sie że córka miała duża wysypkę na twarzy(prawa strona) jakieś uczulenie wiec martwię sie tym że należy szybko jechać do szpitala.Córka jest alergikiem.Proszę o interpretację. Sen z samolotem mam już drugi raz-podobny był 2 lata temu-widziałam jak samolot znowu amerykańskich lini lotniczych spadł na stadion ale odczułam silny wstrząs.(nie było dymu i ognia). Biegłam w tamtym kierunku aby pomóc.Na tym koniec snu.Pozdrawiam
  14. Witam, Mam 30 lat i mieszkam i pracuję w Warszawie. Jako że nie znalazłem odpowiednika na forum, opiszę swój wczorajszy sen (szczegóły zatarły mi się już w pewnym stopniu): Znajdowałem się w bliżej nieokreślonym miejscu na wielu równoległych do siebie torach kolejowych, było dosyć ciemno. Z obu stron zaczęły nadjeżdżać na mnie pociągi, turlałem się z toru na tor, tak że ledwo udawało mi się ich unikać... Czułem przy tym ogromny strach... Gdy w końcu udało mi się uciec z torów nagle znalazłem się tak jakby pod wiaduktem kolejowym. Zacząłem się na niego wspinać po nasypie na początku "wiaduktu", i gdy byłem już prawie na górze, nagle, jakieś 10 metrów ode mnie "wystrzelił" pociąg, spadając na dół. Spojrzałem z góry i zobaczyłem doszczętnie rozbity wagon, kłęby dymu i porozrzucane zwłoki pasażerów... Po prostu masakra... Co mógł oznaczać ten sen?? Dodam, że nie oglądałem przed snem żadnych filmów katastroficznych dzięki i pozdrawiam Paweł
  15. Cześć Wam, Ale macie bogate archiwum... x;) Miałam dziś drzemkę, w 2h miałam taki długi sen, że miałam szerokie pole do interpretacji - przeglądałam tu, i na sennik.biz. Tyle różnych wykluczających się znaczeń, że już nie wiem, co to oznacza... Toteż proszę o interpretację x:) Tak realistyczny sen... Bałam się, ale i byłam zdecydowana. Dopiero pod koniec snu zorientowałam się, że to nie jawa.. x;> Wstęp: - jestem głucha, a w snach zawsze rozmawiam werbalnie x:/ co to może znaczyć? nie znoszę rozmawiać werbalnie, kocham migowy - nie mieszkam z rodzicami od 8 lat, a ciągle mi się sni ich mieszkanie... - mam narzeczonego, a mi się śnił znajomy, kompletnie mi obojętny, jak mnie macał... a ja byłam z tego zadowolona... hm.. U rodziców sporo ludzi się zebrało. Pamiętam, w pokoju Taty - nikogo nie było, ale chyba nocował tam koleś, który często chyłkiem wychodził i wchodził do mieszkania. W pokoju siostrzyczki - ona, Tata, babcia (już nie żyje, i dotąd o niej nie śniłam.. hmm..), dużo zabawek, tu i ówdzie jakiś piesek, kotek. W kuchni - Mama i siostra (środkowa) W apartamencie - kilka osób, którym jednak się nie przyjrzałam. W A sobie stałam, gdy poczułam cień spadającego obiektu z dachu. A w TV trwała relacja czegoś złego, nie pamiętam, że wojna? czy terroryzm? Nawet nie wiedziałam, czy to w Polsce, nie obchodziło mnie to, nie myślałam, że nas to spotka. I że to właśnie dziś, a konkretniej - za 10 minut. Tak więc patrzę w TV, i potem idę do balkonu. Zdziwiona, widzę młode zwierzęta, 2 psy i dużo kotków. Kilka bardzo chudych, wszystkie bardzo ładne. Leżały stłoczone na balkonie. Pobiegłam do Mamy, pytając o co tu chodzi. Siostra mi powiedziała, że nie może ich dokarmiać, bo robi ich się coraz więcej i więcej (a mieszkają na 8 piętrze, skąd się wzięły pierwsze? x:>) Ja się ciskałam, że im skąpią na żarcie, na głupią wołowinę. Poleciałam do Taty, patrzę, bawi się z siostrzyczką.. Znowu zobaczyłam kolesia, jak się wślizgnął z głupawym uśmieszkiem, do przedpokoju. Cały w skórze. No nic, wracam na balkon. Tym razem zwierząt było więcej, ledwo przeszłam. Wychyliłam się, i spojrzałam w dół. Zobaczyłam.. trupa z urwaną nogą. Byłam zaskoczona, zdezorientowana, ale i machnęłam na to ręką. Odwróciłam się i rozejrzałam po balkonie. Duuużo zwierząt. Drzwi balkonu otworzyły się, i weszła znajoma. Powiedziała, że wie, co się stało temu trupowi. Ja uśmiechnęłam się z powątpieniem. A ona, że wie, bo była u koleżanki na górze i ona jej to powiedziała. Ja nic, a mimo to Wiola opowiedziała. Ponoć jakaś awantura była, i koleś kolesia wypchnął zza balkonu. Pokiwałam głową - Takie jest życie. Rozglądałam się z balkonu. Dziwne niebo, ciemnieje. Nagle zobaczyłam, że samolot duży, pasażerski, spadał w kierunku lasu, i tam wybuchnął. O kurczę! Spojrzałam na zwierzęta i żal mi serce ściskał. Takie piękne... Patrzyłam, liczyłam młodziutkie, głaskałam koteczka. W końcu się zorientowałam, że wszystkie z napięciem wpatrywały się między balustrady w przestrzeń, w jeden punkt. Spojrzałam i ja. I znowu - jakiś mały samolocik, nie wiem, jak się nazywa, zataczał się i spadał. Zaświtało mi w głowie - nie będzie dobrze, trzeba się szykować! Wpadłam do mieszkania, i krzyczałam, że trzeba się pakować, wziąć najpotrzebniejsze rzeczy, a siostrzyczce wyjaśniłam, że mówiąc to, miałam na myśli ciepłe ciuchy i buty, a nie zabawki, które chciała wziąć. Zaczęłam się pakować, odwróciłam się, i znowu zobaczyłam tego kolesia, który ukradkiem wchodził do mieszkania. Podbiegłam do niego i zażądałam odpowiedzi na pytanie, co to ma być? co to za myszkowanie? On przeraził się, zbladł (a sądziłam, że bledszy być nie może), błagał wręcz oczami, żebym naprawdę dała spokój. Jednak uparłam się, siłą wydarłam drzwi i weszłam do korytarza. Pusty. Ledwie zdążyłam pomyśleć "Eee...", gdy z przedsionka z windą wyszedł facet z bronią. Rzuciła mi się w oczy, bo była lśniąca i WIELKA. Dialog: J: Och! O: Po co wyszłaś na korytarz! J: Co? ? O: Chyba ten koleś wyraźnie Ci powiedział, żeby nie wychodzić?! J: No, ekhm...? O: Dobra, idziesz z nami! I nagle zebrała się grupka ludzi. Wśród nich zobaczyłam znajomego, ha ha, z dłuższymi idiotycznie kręconymi włosami. Ale odczułam taką ulgę, widząc znajomą twarz, że cała reszta zrobiła się nieważna. Ten mrugnął do mnie "Też Cię porwali?" Odmrugnęłam, że tak, i przylgnęłam do niego. A ten złapał mnie za tyłek, i przycisnął do siebie. I ruszyliśmy, coraz więcej nas było. Wyszliśmy do klatki schodowej, umiejscowionej w innym miejscu niż w realu. Cały czas mnie macał w tyłek x:> Trzeba pamiętać, że cały czas myślałam, że to real, dlatego nie walczyłam. Ale. Jak już byliśmy na klatce, baardzo szerokiej, zaczęliśmy schodzić w dół. Długo to trwało, było ciemno. Więc powiedziałam Piotrowi, żebyśmy skoczyli, szybciej zejdzie. On "OK", i skoczyliśmy. Spadaliśmy i spadaliśmy, ale zanim roztrzaskaliśmy się o ziemię, lekko go popchnęłam na balustradę schodów z parteru, tak, że wylądował w taki sposób, że usiadł na tej balustradzie (a spadliśmy z 6 pięter?), ja wylądowałam obok na nogach. Wtedy mniej więcej się zorientowałam, że to sen. Na parterze bloku była bezładna zbieranina kobiet. Mężczyzn nagle wcięło, nie wiem, gdzie poszli. 3 były strażniczkami. Rozglądałam się, i wyjrzałam z okienka. Coś się działo. Zanim zdążyłam zaplanować akcję, mój mózg powiedział "Koniec snu", i wyłaczył sen x;( Przepraszam, widzę, że to naprawdę długi opis... Może częściową interpretację bym dostała...? x;)
  16. kate"0209

    Katastrofa samolotu

    Mialam dzis przedziwny sen. Nie pamietam poczatku. Szlam z mama i ciocia w strone lotniska,ale przez lasek, jak gdyby na skroty. Wiedzialam, ze za doslownie pare minut ma wystartowac nasz samolot. Nie pamietam dokad, ale raczej wylatujacy z Polski. Staralysmy sie spieszyc, ale kiedy wyszlysmy z tego lasku, a pojawily sie bloki mieszkalne, ujrzalysmy odlatujacy samolot. Ten byl nie nasz. Zaraz za nim drugi, wielki, ktrory wzbil sie w gore nad nami, po czym opadl nagle na ziemie, miedzy budynki kolo nas. Wiedzialam, ze w srodku jest moja siostra z malutka coreczka na kolanach. Pomyslalam o nich i zaczelam strasznie plakac. Po czym obudzilam sie przerazona. Dodam ze mieszkam od kilku lat za granica. Prosze o interpretacje tego snu, dziekuje.
  17. asia50040

    Samolot.

    Witam. Śniło mo się ze startowalam samolotem jako pasazer z moja mama. Lecz samolot nie mogl sie tak rozpedzic i wzniesc sie na odpowiednia wysokosc i skonczyl sie pas i samolot runal na drzewa lecz ja po chwili normalnie wyszlam z tego samolotu gdyz sie drzwi otworzyly. Nie bylo zadnych ofiar. Jak by ktos mogl mni zinterpretować ten sen. Z gory dziekuje.
×
×
  • Create New...