Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'klątwa'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • ADMINISTRACJA FORUM
    • Sprawy porządkowe
    • Z życia Forum
  • EZO CAFÈ
    • Strefa Relaksu
    • EzoTube
    • Bazarek ezoteryczny
  • USŁUGI
    • Wróżby
    • Sny
    • Astrologia i numerologia
    • Energia i uzdrowienia
    • Szukam pomocy/Oferuję pomoc
  • WRÓŻBY i WYROCZNIE
    • Runy
    • Karty Klasyczne
    • Tarot
    • Pozostałe Karty
    • Inne wyrocznie
  • ASTROLOGIA, HOROSKOPY, NUMEROLOGIA
  • UZDRAWIANIE i MEDYCYNA NATURALNA
  • ENERGETYKA
  • SEN i ŚNIENIE
  • MAGIA i OKULTYZM
  • DUCHOWOŚĆ, FILOZOFIE, RELIGIE i WIERZENIA
  • HYDEPARK
  • Runen Club's Runiczne pogaduszki
  • Runen Club's Linkownia, literatura, plotki o bogach, obyczaje i inne ciekawostki
  • Runen Club's Nasze Runy i dywinacja

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Found 17 results

  1. Reny Marciniak Kosmowskiej "Szkoła czarownic' Rozdział I (nie zamierzam tu wklepywać całej ksiazki autorki, ale temat klątwi i uroków ostatnio wciąż powraca, wiec myślę, ze ten rozdział wielu sę przyda. Jak znacie inne techniki to dodawajcie. Pozdrawiam. ZŁE ŻYCZENIE JAK BUMERANG WRÓCI DO NADAWCY Nic rzucajcie klątw! Powiedzenie, ,,co siejesz, to zbierzesz" nie jest jedynie przysłowiem. To jedno z najstarszych praw uniwersalnych, którego każdy z nas powinien być świadomy. To z powodu nawet lekkomyślnych złorzeczeń wiele osób cierpi niepotrzebnie; i to zarówno ci, którzy je wypowiedzieli, jak i ci, do których one dotarły. A co dopiero mówić o świadomie rzucanych klątwach i praktykach? Wierzę, że Czytelnicy „Szkoły Czarownic" są na tyle świadomi działania energii, iż nie będą „się bawić" w złorzeczenia, klątwy, rzucanie uroków czy szkodzenie innym w jakikolwiek inny sposób. To wyklucza wszelki rozwój i postęp na ścieżce duchowej, spycha duszę w dół, do poziomów astralnych, gdzie błąkają się głodne duchy i larwy astralne. Wiele listów z błaganiem o pomoc i ratunek przed klątwami świadczy, że pewne praktyki czarnej magii są w naszym kraju uprawiane, dlatego podają sposoby ochrony, bo przed złem trzeba się umieć zabezpieczać. Wprawdzie podobno najlepszą ochroną jest czyste serce i modlitwa, lecz zaatakowani złymi energiami nie bardzo chcą w to uwierzyć i domagają się czegoś, co przemówi do ich podświadomości bądź stworzy wibracyjną barierę ochronną, jak np. fale kształtu wypromieniowane przez jakiś przedmiot (krzyż, medalion, pentagram, pierścień, itp.). Podobną ochronę zapewni także zabezpieczenie mentalne, tyle że trzeba w to uwierzyć bez reszty. Wówczas zacznie działać i odsyłać wszelkie paskudne myśli, złorzeczenia, pomówienia, klątwy, uroki czy szkodliwe rytuały do adresata. Zapomnij o zemście Przestrzegam: wypuszczone w eter złe myśli, życzenia, itp. wcześniej czy później wrócą do nadawcy i boleśnie go ugodzą. Takie jest prawo energii. Dlatego nie wymierzajcie swoiście pojętej sprawiedliwości i nie życzcie bliźniemu, co wam niemiłe, nawet jeżeli wyrządził wam krzywdę, zranił dotkliwie, oczernił. Co najwyżej odetnijcie się od niego energetycznie. Pomoże Wam w tym płonąca świeca i karteczka z napisem: „spalam wszelkie więzi łączące mnie z tą a tą osobą. Niech każde z nas idzie własną drogą. Amen. " Nawet jeżeli będą do was wracać echa pragnienia zemsty, powiedzcie sobie w myślach „spalam, spalam, spalam myśl o zemście, rewanżu," itp. Gdy trudno wam będzie wymazać z pamięci poczucie krzywdy, żalu, bólu, spalajcie karteczkę z napisem przez 7 lub 9 dni. A po tym czasie zróbcie rytuał wybaczenia. Ja też nie żyję w chatce pośród lasu. Mnie również dotykają ludzkie języki, oszczerstwa, intrygi, najczęściej zresztą aranżowane przez tych, którym pomagałam, podawałam rękę, wyciągałam z dołka. Ale nie siadam i nie miotam złych życzeń, tylko — choć to piekielnic trudne — staram się wykrzesać z siebie iskrę współczucia, a potem wybaczam i odcinam się energetycznie od takich osób. Zapewniam, że to najlepszy, najskuteczniejszy i najbezpieczniejszy sposób! Czyste sumienie zaporą dla złych energii Nikt z nas nie żyje na bezludnej wyspie czy w miejscu, gdzie nie docierają rozmaite energie, zarówno dobre jak i złe. Nieustannie jesteśmy narażeni na wpływy, emocje, a nawet cudze ataki psychiczne. Musimy się więc nauczyć, jak się przed nimi bronić. Atak na nas nie musi od razu oznaczać rzucanych zaklęć — może być nim nawet czyjaś natrętna prośba, sprzeczna z naszymi przekonaniami. Na przykład: przyjaciel przez kilka dni zamęcza Cię telefonami, żebyś skłamał w sądzie na jego korzyść. Ty się psychicznie miotasz — z jednej strony chciałbyś mu pomóc, z drugiej zaś sumienie mówi Ci, że to nieetyczny uczynek. Tymczasem przyjaciel w dzień i w nocy, tuż przed zaśnięciem myśli o tym, jakich argumentów użyć, by Cię przekonać. Te myśli docierają do Ciebie, oplatają Cię jak lepka pajęczyna, duszą... Albo taka sytuacja: Ty dostajesz podwyżkę, a Twój sąsiad zza biurka obok nic — wyobraź sobie, co on o Tobie myśli i jakie życzenia Ci posyła. I nie ma znaczenia, że Ty zasłużyłeś na tę podwyżkę, a on nie. W jego mniemaniu jesteście równie warci, więc jego spotkała krzywda. Złorzeczy Ci zatem w myślach, przemyśliwuje jak Ci dopiec i wysyła fale negatywnych wibracji — myśląc o Tobie i wyobrażając sobie Ciebie. Oczywiście — w czasie pracy udaje, że nic się nie stało, że jest jak dawniej, ale Ty czujesz się nieswojo. Zaczyna Cię pobolewać głowa, serce lub żołądek — ot tak, nie wiadomo dlaczego. To złe myśli sąsiada przebiły się przez Twoją aurę i zaatakowały w najsłabszym punkcie. Co robić? Wybacz sobie swoje grzechy Jeżeli „zwykłe" myśli mogą narobić takiej szkody, cóż dopiero potrafią zrobić przekleństwa, uroki, klątwy czy złe magiczne praktyki skierowane przeciw danej osobie. Zaporą może być tylko silna i czysta aura. Dlatego należy ją oczyszczać i chronić. Sam też zresztą możesz zanieczyszczać swoją aurę. Każdy z nas skrywa w zakamarkach duszy jakieś tajemnice, wątpliwości, a czasem negatywne uczucia, takie jak zazdrość czy zawiść. Trzeba je wydobyć na wierzch, czyli powiedzieć sobie, że owszem, jak każdy człowiek miewasz swoje słabości, potrafisz też zrobić komuś małe czy większe świństwo. Przemyśl to, zastanów się, w jaki sposób naprawić błąd i wybacz sobie — postanawiając, iż postarasz się na przyszłość postępować inaczej. Taka skrucha i wybaczenie oczyści Twoje sumienie, a tym samym i barwy twojej aury staną się jaśniejsze. Kosmiczne Kolory i oczyszczający prysznic Możesz także poprosić swoich Przewodników Duchowych czy Anioła Stróża o prowadzenie oraz pomoc w ochronie Twojej aury. Mistycy oraz ludzie kroczący ścieżką duchową zaczynają od tego każdy swój dzień. Wiedzą bowiem, że aura, nad którą roztaczają pieczę duchy opiekuńcze, jest wtedy silniejsza. Dodatkowo wzmacniają medytacja i myślenie o niewyczerpanych zasobach Kosmicznych Kolorów. Można też powtarzać następującą afirmację: „Poprzez Białą Światłość Ducha wzywam ukryte w jego naturze moce, aby napełniły moją aurę światłem, zdrowiem i siłą oraz usunęły wszelkie zanieczyszczenia. Czuję, jak otaczają mnie Kosmiczne Promienie w kolorach tęczy." Następnie wyobrażaj sobie, jak z ogromnej kuli białego światła unoszącej się na Twoją głową wyłaniają się kolorowe promienie i przenikają Twoją aurę oraz wnikają w głąb Twojego ciała fizycznego. Aby wzmocnić tę wizualizację, możesz narysować tęczowy krąg czy siedem tęczowych promieni i patrzeć na nie podczas medytacji. Bardziej doświadczonym i zaawansowanym w pracy z czakramami i aurą wystarczy wyobrażanie sobie strumienia białego oczyszczającego światła, którym należy niczym prysznicem oczyścić się od czubka głowy aż po stopy. Powinni to także praktykować wszyscy uzdrawiacze, terapeuci, lekarze i osoby pracujące z chorymi. Także po wielkich imprezach, spotkaniach, itp. taki zabieg jest wręcz konieczny. Systematyczne oczyszczanie aury i wzmacnianie jej poprzez nasycanie kolorami, medytację, wizualizację i poproszenie o opiekę nad nią Duchowych Przewodników sprawi, że będzie świetlista, zwarta i na tyle mocna, iż bez trudu będą się od niej odbijać wszelkie ataki psychiczne i energetyczne, zarówno zamierzone, jak i przypadkowe. Przekraczanie wody, czyli sposób na uroki i przekleństwa Jednym ze starych, prasłowiańskich jeszcze sposobów oczyszczania z uroków, przestrachów itp. było tzw. przekraczanie wody. Z biegiem wieków przybrało ono różne formy, przeprowadzania przez mosty, przepływania łódką w poprzek rzeki, polewania wodą nad brzegiem rzeki czy strumienia musiała to być zawsze płynąca woda, a nie stojąca). Matka, która nie mogła uciszyć płaczącego nieustannie niemowlęcia albo wyleczyć go z chorób spowodowanych - zdaniem „wiedzących" - strachem czy urokiem, powinna była przekroczyć z dzieckiem na ręku siedem mostów (lub dziewięć), a potem wrócić do domu okrężną drogą. Na każdym moście musiała wrzucić do rzeki kawałek szmatki, którą obmywało się głowę chorego czy wylęknionego dziecka, mówiąc: „topimy uroki, przestrachy, choroby, niech wpadną i spoczną głęboko na dnie wody". W niektórych rejonach kraju obmywano tylko czoło dziecka gałgankiem lub zwitkiem lnianych pakuł. Pomiędzy jednym a drugim mostem należało się modlić i prosić świętych oraz anioła o uwolnienie dziecka od tego, co się do niego przyczepiło. Most do zdrowia Podobnie postępowano z dorosłymi. Wówczas dwie osoby powinny prowadzić chorego, opętanego czy przeklętego, a po przekroczeniu ostatniego mostu klękano nad brzegiem rzeki i polewano mu wodą głowę. W zimie czerpano wodę dzbanami rytuał polewania odprawiano dopiero w mieszkaniu, pilnie przy tym bacząc, by zużyta woda została wylana do zbiornika domowych nieczystości, a nie, broń Boże, na podwórko, po którym stąpali domownicy i domowe zwierzęta. Współczesne znachorki, zamawiaczki stosują rytuał przekraczania mostów także w przypadku psychoz, depresji czy silnych nerwic. Twierdzą, że ów magiczny zabieg jest najskuteczniejszy podczas ubywającego Księżyca. Z rytualnym oczyszczeniem wodą związane są także kąpiele w poświęconych podczas świąt Bożego Ciała i Matki Boskiej Zielnej kwiatach i ziołach, kąpiele w soli i magiczne polewania, ten rytuał powinny jednak wykonywać osoby dobrze wtajemniczone i znające anatomię człowieka Kąpiel w soli i chłodny prysznic można natomiast polecić i dorosłym, i dzieciom. Ezoterycy uważają, że rozpraszają one negatywną energię skupioną wokół ciała i pomagają odklejać od człowieka różne astralne pasożyty. Działają także uspokajająco. Brzozowa magia Używanie brzozowej miotełki do oczyszczania z uroków chorób, złej energii jest prastarym, słowiańskim zwyczajem Miotełkę najlepiej jest sporządzić w maju. Wtedy ostrożnie ścięte dolne gałązki brzozy (wcześniej należy poprosić o to drzewo, a po ścięciu gałązek podziękować mu), spięte w kształt niedużej miotełki wiesza się ściętymi końcami ku gó rze. Taką miotełkę wykorzystuje się także w rytuale przelewania wosku, jajka, cyny. Można również bezpośrednio oczyścić nią osobę, która o to poprosi. Do oczyszczania aury można także użyć pojedynczych gałązek brzozowych. Wówczas należy nimi zakreślać wokół sylwetki kształty „jaja" — od czubka głowy do stóp — z przodu z tyłu i po obu bokach. Jeżeli gałązka zatrzyma się przy pewnych partiach ciała dłużej, może to znaczyć, że w tym miejscu znajdują się energetyczne zaburzenia, schorzenia lub ktoś bawiący się czarną magią wbijał w kukiełkę tej osoby szpilki. Trzeba się w takim miejscu zatrzymać i kilkakrotnie „sczesywać" gałązką powietrze wokół sylwetki, aż opór zniknie. Przypominam, by korzystać także z zebranych w maju liść brzozy. Można je wysuszyć i zrobić z nich poduszkę, skarpetkę (na bolące nogi), a także włożyć do schowka na pościel. Brzozowa poduszka „wyciąga" z ciała choroby i „ceruje" zaburzenia energetyczne w ciałach subtelnych. Podobnie dobroczynnie działają gałązki brzozy ustawione w wazonie obok łóżka, miejsca do relaksu i pracy. Jeśli w domu zagości choroba, to warto dodatkowo położyć (pod prześcieradło — wzdłuż miejsca, gdzie zazwyczaj znajduje się nasz kręgosłup — jak najcieńsze brzozowe witki, a w przypadku uporczywych bólów głowy, włożyć je pod poduszkę. Dzieci cierpiące na moczenie nocne powinny mieć materac wymoszczony brzozowymi listkami lub witkami — wówczas ta dolegliwość, podobnie jak koszmary senne, szybko minie. Z gałązek brzozy warto też upleść krzyż i powiesić go nad wejściem do domu, mieszkania czy bezpośrednio nad łóżkiem. Będzie on strzegł i oddalał wszelkie negatywne energie. Jak zwalczać uroki Wielu moich Czytelników pyta w listach, czym naprawdę są uroki. „Czy to, co mi się przydarza staje się za sprawą rzuconych uroków, złych życzeń czy jakichś innych działań magicznych?" piszą przestraszeni. I zadają jedno pytanie — jak sobie z tym radzić... Można najprościej powiedzieć, że urok lub czar to mentalne albo rytualne oddziaływanie na kogoś bez jego wiedzy. Aby urok mógł być „zadany", między nadawcą a odbiorcą musi istnieć jakaś magnetyczna więź. Gdy osoby się nie znają i zły mag działa na czyjeś zlecenie, wówczas zawsze domaga się fotografii, jakiejś części garderoby lub kawałka paznokcia, kropli krwi czy kilku włosów. Te rzeczy są bowiem magnetycznym pomostem między nim a ofiarą. Podobnie jak urok będą działały czyjeś złe myśli, żale, pretensje noszone w sercu i głęboko przeżywane. Dlatego, jeżeli się źle czujesz, masz wrażenie, że ktoś negatywnie o Tobie myśli lub ni stąd ni zowąd brak Ci sił, cierpisz na bezsenność, bez powodu zaczyna Ci się wszystko „sypać" — zastanów się, czy ktoś Ci źle nic życzy. Może świadomie bądź nieświadomie wyrządziłeś komuś krzywdę? Może czyjś mężczyzna (kobieta) zafascynował się Tobą i jego partner (ka) życzy Ci wszystkiego najgorszego? Zrób uczciwą listę "wrogów". Wypisz wszystkich, których mogłeś kiedykolwiek skrzywdzić lub którzy Cię nie lubią. Pomyśl o nich ze współczuciem i jeśli jesteś osobą wierzącą, pomódl się za nich. To najlepsza ochrona i obrona przed wszelkimi urokami i złorzeczeniami. Tak twierdzą magowie ze wszystkich kontynentów. Modlitwa musi być jednak szczera. Wybaczasz, darujesz, polecasz takiego delikwenta Boskiej Opiece i zapominasz. To, co on z tym fantem zrobi, już Cię nie powinno obchodzić. Jeżeli dalej będzie próbował Ci szkodzić, to wysłane przez niego życzenia czy wykreowane w czasie rytuału twory astralne, które miały Tobie obrzydzić życie, uderzą w niego. Ostrza i prysznic Kto nie jest przekonany, iż modlitwa ma potężną moc, powinien — gdy czuje się zaatakowany lub „zauroczony" — obłożyć miejsce do spania, pracy czy wypoczynku ostro zakończonymi metalowymi przedmiotami (nożyczki, noże, gwoździe, szpady...). Ostre końce muszą być zwrócone na zewnątrz. Można także umieścić takie przedmioty na parapecie okna, przy framugach drzwi wejściowych. Niektórzy wtajemniczeni radzą wręcz ułożenie korony z ostrzy dookoła czoła i wyklejenie wezgłowia łóżka imieniem Jezusa Chrystusa. Dobre efekty daje także prysznic mentalny i rzeczywisty. Mentalny prysznic polega na wyobrażeniu sobie, że z nieba spływa na Twoją głowę kaskada świateł w kolorach tęczy i oczyszcza Cię od góry do dołu. Możesz również wyobrazić sobie potężny wodospad, który aż do szpiku kości obmywa Cię ze wszelkich paskudztw: astralnych, mentalnych, zadanych, wysłanych czy nawet takich, które się do Ciebie przyplątały przypadkowo. Podobne działanie ma zwykły wodny prysznic w domowej łazience. Silny strumień wody puść na czubek głowy i jednocześnie wyobrażaj sobie, jak wszystkie uroki, złe życzenia, działania spływają wraz ze strugami wody i oddalają się bezpowrotnie od Ciebie. Wymieć wszystko, co złe. Można też poprosić życzliwą osobę, by zdjęła z Ciebie uroki brzozową lub jałowcową miotełką. Wystarczy złączyć z sobą kilka gałązek (co najmniej 3) i przesuwać nimi w powietrzu wzdłuż ciała — od czubka głowy aż do stóp — mówiąc: „Ściągam uroki, niech się rozprawią z nimi Boże Wyroki", „Ściągam złe oko, przez wolę Proroków, ściągam złe życzenie, przez Matki Boskiej Tchnienie". Po wypowiedzeniu tych słów należy dmuchnąć trzy razy nad głową osoby poszkodowanej, a owe miotełki spalić do cna i popiół rozsypać na rozstajnych drogach (w mieście na skrzyżowaniu ulic). Po takiej ceremonii należy w mieszkaniu przez trzy wieczory palić mirrę albo kadzidełko sandałowe, a wówczas wszelkie złe wibracje zostaną przetransformowane, a negatywne energie się oddalą. Najlepszą ochroną jest czyste serce i przyjazne światu myśli Inne sposoby na klątwy i uroki Starzy ezoterycy powiadają, że najlepszą ochroną i obroną przed wszelkimi negatywnymi działaniami, złymi życzeniami, klątwami, czarną magią itp. — jest czyste serce i zawierzenie swoim opiekunom duchowym... Kto z nas jednak, w tak zwariowanych czasach, ma krystalicznie czyste serce? Kto, kiedy go uderzą, nadstawia drugi policzek lub śle wiązkę promiennej miłości? Najczęściej, jeśli nie złorzeczymy, to zżera nas ból, złość, gorycz lub wściekłość. A te uczucia rozbijają nas jeszcze bardziej i tworzą tzw. dziury w otaczających nas ciałach subtelnych. Właśnie przez owe dziury dosięgają nas cudze złe myśli, złe życzenia i złe działania. Aby wyrządzić drugiej osobie krzywdę, niekoniecznie trzeba rzucać na nią klątwę. Wystarczy, że będzie się jej w myślach intensywnie źle życzyło: „a bodaj cię to, a bodaj tamto..." Wiązki złych myśli dotrą do ich adresata, który znienacka zacznie się psychicznie coraz gorzej czuć. Być może nawet zacznie szwankować jego fizyczne zdrowie — najnowsze badania naukowe potwierdziły wpływ złego samopoczucia na stan zdrowia. Nie jest więc to już wymysł chorej wyobraźni czy zabobonne myślenie. Myśl ludzka może zdziałać wiele, zwłaszcza myśl zwielokrotniona. Podobnie potężną sprawczą moc ma zbiorowa, pełna ufności modlitwa, a także wspólnie wysyłane zbiorowe życzenia kilku osób. Tyle że - jak powtarzałam to wielokrotnie - zło uczynione drugiej osobie wcześniej czy później wraca do nadawcy niczym bumerang. Podobnie zresztą dobro... Takie jest prastare prawo przyczyny i skutku. Jeżeli więc zapragniemy wysłać komuś złe życzenia czy źle o nim pomyśleć — zgaśmy takie myśli w zarodku, zastąpmy innymi, lepszymi, które uratują nas samych przed zniszczeniem naszego eterycznego płaszcza ochronnego czyli aury. Twoja tarcza ochronna Aby nie dosięgały nas ataki z zewnątrz, trzeba dbać o wewnętrzną harmonię, o równowagę ciała, ducha i umysłu. Osiąga się to poprzez medytację, modlitwę, relaksację czy wzbudzanie w sobie przyjaznego nastawienia do bliźnich i otoczenia. Nawet największe wzburzenie mija, kiedy człowiek przypomni sobie jakąś miłą chwilę, sytuację, przyjemne miejsce czy przyjazną osobę. Dlatego w momentach wzburzenia czy gniewu trzeba przenieść się myślami nad wodę, do lasu czy w góry — tam, gdzie czuliśmy się bezpieczni i spokojni. Potem, po wyciszeniu się, trzeba spokojnie przeanalizować swoje reakcje, wrażenia i emocje. Niekiedy Czytelnicy w swoich listach piszą, że ktoś się nimi bawi bądź ktoś ich przeklął, gdyż w życiu im się nie wiedzie, mają pecha, nic im się nie układa... Rzeczywiście, czasem mają rację. Częściej jednak to my sami kodujemy w naszej podświadomości takie negatywne wzorce. Nie wierzymy w siebie, wydaje się nam, że nie zasługujemy na dobry los, udane dzieci, wspaniałego męża.. Nieustannie powtarzana z wiarą myśl ma moc kształtowania rzeczywistości. Wystarczy więc przepracować stare wzorce, zmienić stare przyzwyczajenie i przekonać swoją podświadomość, że zasługujemy na radość i szczęście, a życie na pewno się odmieni. Wielu Czytelników, którzy w to uwierzyli, zmieniło swoje życie, zapomniało o pechu i nieszczęściach. Zdarza się jednak, że musimy przebywać wśród nieżyczliwych bądź wręcz wrogo nastawionych do nas ludzi. Co wówczas robić? Jak się chronić i bronić przed ich mentalnymi atakami? Kokon słonecznego światła. Najlepiej zaraz rano, po wyjściu z łóżka i po porannej toalecie stanąć w otwartym oknie, twarzą do słońca i wdychającego różowozłote promienie wyobrażać sobie, że wypełniają one całe nasze wnętrze, a potem przez czubek głowy wydostają się na zewnątrz niczym pióropusz i miękko spływają w dół, otaczając całą sylwetkę niby kokon larwę jedwabnika. Wyobrażajmy sobie, że ten kokon jest z każdym naszym wdechem grubszy i otula nas szczelnie niczym poduszka powietrzna. Kodujemy w myślach informację, że przez tę ochronną warstwę nie przebije się żadna zła myśl, złe życzenie czy jakikolwiek atak mentalny. Aby nie stracić kontaktu z naszą Nadświadomością, zostawiamy u góry „komin", przez który przedostają się tylko wibracje miłości i radości — tam i z powrotem. Można także otoczyć się tzw. magicznym jajem, o którym wielokrotnie pisałam w Szkole Czarownic. Można też osłonić się mentalnie lustrami zwróconymi na zewnątrz, które będą odbijać wszystkie negatywne energie... Ziołowe i kamienne remedia Również zioła i minerały doskonale chronią, wyrównują i cerują naszą aurę. W tym celu trzeba je nosić bezpośrednio na ciele: zioła w woreczkach z jedwabiu lub bawełny, kamienie jako wisiorki, bransoletki, pierścionki. Z ziół polecam werbenę, szałwię, liść laurowy, bylicę oraz siódmaczek leśny (Trientalis europea). Dawni Słowianie wierzyli, że ta roślina ma magiczną moc odwracania uroków i klątw. Trzeba tylko znać osobę, która rzuciła przekleństwo, rzucić jej pod nogi siedem kawałków tej rośliny i trzy razy splunąć za siebie, a wszystko minie... Jeśli sprawca naszych nieszczęść nie żyje, należy to zrobić na jego grobie lub na fotografii, a potem dać za niego na mszę. Minerały noszone na ciele sprawiają, że aura — nawet podziurawiona — wypełnia się i zabliźnia, więc żadne zło nie ma do nas dostępu. Taką moc mają: turkus, czarny lub dymny kwarc, malachit, czerwony koral i wszelkie kamienie, z którymi jesteśmy emocjonalnie związani, które nas przyciągają ku sobie i proszą, by je nosić. Przed złymi myślami i klątwami zabezpieczają również krzyże, szkaplerze, a także rozmaite amulety, z których najsilniejsze działanie ma tzw. pierścień atlantów. Może być on noszony również jako wisiorek, gdyż chroni nas promieniowanie wyrytych na nim figur geometrycznych. Uwolnij się od pecha Nawet najwięksi racjonaliści przeżywają moment zwątpienia i mocno chwieje się w posadach ich zdrowy rozsądek, kiedy zdarzy im się rozbić lustro. Podświadomość szepcze bowiem natrętnie: to pech, nieszczęście, zobaczysz — nie powiedzie ci się. Magowie twierdzą, że jest na to niezawodny sposób. Uspokaja on zarówno podświadomość, jak i odwraca od pechowca czające się tuż, tuż nieszczęście. Na białą czystą kartkę należy zebrać starannie wszystkie kawałki i kawałeczki, a nawet drobniutkie odpryski lustra (to ważne!). Potem trzeba zapalić świecę, najlepiej woskową, i kadzidło. Teraz przez chwilę potrzymaj w dymie kadzidełka każdy kawałek rozbitego lustra. Jeżeli zaś rozbiło się na maleńkie drobinki, wówczas trzeba zapalić trzy kadzidła i po zgaszeniu ich (kiedy zacznie snuć się dym) — starannie okadzać nimi całą powierzchnię, na której leżą okruchy rozbitego lustra. Po tej operacji magicznej trzeba każdy kawałeczek pomalować na czarno, aby już nie mógł odbić żadnego obrazu, a potem wrzucać do bieżącej wody (rzeczki, strumyka) po jednym kawałku każdego dnia. Gdy zaś lustro rozbije się na zbyt małe drobiny, by je wziąć do ręki, wtedy kartkę, na którą zostały one zebrane, maluje się czarną farbą czy lakierem w sprayu, bardzo dokładnie, tak by żaden okruch nie dawał refleksów świetlnych. Następnie zaś drze się tę kartkę z rozbitymi fragmentami zwierciadła na kawałeczki i codziennie jeden wrzuca się do bieżącej wody. Z braku rzeczki czy strumyka można te kawałeczki papieru z okruchami lustra zapakować w czarny papier lub czarne płótno (oczywiście każdy osobno! To ważne!) i zakopać je bardzo głęboko w ziemi. Jeżeli ta operacja wydaje Ci się zbyt skomplikowana — nic na to nie poradzę. Jednak każdy powinien pamiętać, że: NIE WOLNO wrzucać zebranych razem kawałków rozbitego lustra od razu do śmieci. Powinny być oddzielone od siebie, każdy należy zapakować oddzielnie, tak by nie znajdowały się razem i nie odbiły — w zdeformowanym kształcie — twarzy, która się nad nimi pochyli. Nie ukrywam, iż to sposób dla cierpliwych lub tych, którzy chcą się cierpliwości nauczyć. Natomiast osobom w gorącej wodzie kąpanym radzę drobiny stłuczonego lustra — zamiast przeliczać je, by się dowiedzieć, ile lat nieszczęścia was czeka — polać właśnie gorącą wodą. Para zasłoni to, co mogłoby Was przerazić. Potem szybko trzeba okruchy lustra zebrać do czarnej, plastikowej torby na śmiecie, a na wierzch wsypać garść cukru, garść soli i garść maku, jeśli ktoś ma go w domu. Jeśli nie — z powodzeniem zastąpi go garść okruszków chleba lub jakakolwiek kasza. Sypiąc sól, cukier i okruszki trzeba szeptać następujące słowa: „Słodzę cię, solę cię, karmię cię — jesteś syty i syty wyruszasz z tego domu w drogę. Amen." (Oczywiście myślicie o przysłowiowym pechu, ale nie wypowiadacie jego imienia). Teraz trzeba jak najszybciej worek wynieść z domu. Wyrzuć głodne duchy i zamknij pecha w butelce Tak samo wyprawia się z domu rozmaite nieszczęścia, niepowodzenia i tzw. głodne duchy, sypiąc im cukier, sól czy kaszę na tackę i wychodząc z nią poza próg domu. Oczywiście — jak radzą starzy magowie — najlepiej czynić to w piątek o północy i rozsypać taką „karmę" na rozstajnych drogach, a w warunkach miejskich na skrzyżowaniu ulic. (Byle dyskretnie, aby nikt Was nie posądził o zaśmiecanie.) Pecha można także zamknąć w butelce, do której wcześniej wlało się odrobinę płynnego miodu. Należy to zrobić również o zmierzchu albo o północy. Na czystej serwecie postaw butelkę i gestem, jakbyś wsypywał do niej szczyptę jakiegoś proszku, trzy razy „wpuść" swojego pecha. Potem zakręć lub korkuj butelkę, następnie korek zalakuj lub zalej woskiem, aby mieć pewność, że butelka została szczelnie zamknięta. Przy najbliższej sposobności wrzuć butelkę do „płynącej wody", ze słowami: „Płyń, płyń, aż się rozpłyniesz i nikomu więcej nie będziesz przeszkadzał". Taki rytuał pomaga podświadomości oczyścić się i rozpocząć nowe, wolne od pecha życie. SÓL to najprostszy i najbardziej dostępny środek zabezpieczający. Ale tam gdzie występuje wielka negatywność i duże zagrożenie używa się czarnej soli.
  2. reiback

    klatwa

    Witam nie wiem gdzie to napisac dokaldnie takze tutaj to zostawie i moderatorzy dalej przeniosa jestem tutaj nowy. Witam potrzebuje kogos kto potrafi powiedziec pomoc z klatwa 1 osoba setki lat temu rzucila na mnie klatwe za przeszlego zycia i ta klatwa za mna do teraz jest i ona chce pomoc ja sciagnac bo znam ta osobe osobiscie, ale niestety jest bezczynna troche jak by w 4 literkach miala ogolnie wszystko. Ona chodzi po astralu w glebokiej medytacji tez tego sie ucze poczesci wychodzi jeduynie jak ktos mi opisze cos tak ostatnio mialem gdy 1 z demonow wyslal ladna armie na mnie i chcial opetac bylem przytomny nie udalo mu sie oprocz wysysania energii tylko, po czym kumpel tez chodzi wbil tam i zaczal zadyme robic im i mi powiedzial jak co wyglada oczywiscie rozwalilismy wszystko tamci uciekli z kartka na ziemi ze wroca. Tutaj nie podziala zadne jajko ani ziola to jest ciezsze niz sie wydaje a potrzebuje pomocy porady czy cos. opowiem wiecej o tym i o sobie z czasem jak ktos sie udzieli tutaj sensownie. pozdrawiam reiback
  3. evrthngxx

    klątwa/urok?

    Witam serdecznie, w moim życiu ostatnio dzieje się na prawdę źle, nigdy wcześniej tak nie było, od jakiegoś roku nęka mnie ciągłe pasmo niepowodzeń, dosłownie w każdej sferze życia : rodzina, praca, finanse. Mimo tego, że bardzo się staram i walczę z tym, staram się odrzucić negatywne myśli, to cały czas mam pod górkę i już po prostu mam tego dosyć.. normalnie bym to zrzuciła na karb przypadku, ale tyle pechowych zdarzeń w tak krótkim czasie? coś tu jest nie tak. Dlatego chciałam też zapytać o pewne zdarzenie i dowiedzieć się, czy to może mieć jakieś powiązanie z moją obecną sytuacją. Jakiś czas temu na ulicy zaczepiła mnie cyganka, chciała wyciągnąć ode mnie jakieś pieniądze i mi powróżyć, odpowiedziałam jej stanowczym nie, bo po pierwsze nie miałam przy sobie gotówki, a po drugie raczej jestem sceptycznie nastawiona do takich rzeczy, już chciałam odejść, ale ona patrzyła na mnie i mówiła ze złością jakieś rzeczy w nieznanym mi języku. czy te dwie rzeczy mogą się jakoś ze sobą łączyć?
  4. Encaitar

    Klątwy, czarna magia

    Czy jest możliwość stworzenia jakiegoś poddziału poświęconego czarnej magii?? Wiem że regulamin tego zakazuje (sam się przekonałem na własnej skórze po opisaniu sposobu jak rzucić pożądaną klątwę ^^) ale ta wiedza którą by się tam zdobyło by służyła tylko teoretycznie... W końcu człowiek ma prawo do wiedzy którą sam zebrał...
  5. Witajcie! Sprawa, o której tu piszę, jest dość dziwna - to chyba zresztą żadna nowość tutaj. Mam wrażenie że pewna osoba która na 100% źle mi życzy rzuciła na mnie klątwę albo może "tylko" wysyła do mnie złą energię, choćby przez samą nienawiść. Jest to były kolega (nie partner), poszło o sprawy finansowe (to on mi nie chciał oddać mojej własności, więc oględnie mówiąc zerwałam z nim kontakt.) Od tej pory często czuję się tak jakby ludzie mnie nie lubili - nawet nie to że mnie nie lubią, ale po prostu nie czuję się lubiana, mam mało przyjaciół, nic w sumie nie zrobiłam a mam jakiś problem z ludźmi, poza tym często dotyka mnie pech, wiele rzeczy się nie udaje, albo czuję się źle bez powodu. Dodam że kiedyś z nawiązywaniem znajomości nie miałam problemu i wszystko mi w ogóle szło. Jest jeszcze druga strona medalu - sama też w pewnym sensie się przeklęłam, bo powiedziałam innemu facetowi, z którym coś mnie kiedyś łączyło, po tym jak on mnie obraził, że życzę mu za to, by był zawsze sam. Teraz się tego wstydzę bo powinnam zachować więcej klasy, ale stało się. Przeprosić osobiście go nie mogę, ale czasem czuję, że te złe słowa, to zło, jakoś do mnie wraca. Nie wiem co mogę z tym zrobić, nie kontaktując się z nim. Czy macie jakieś sprawdzone metody?
  6. Witam. Najmocniej wszystkich przepraszam, iż możliwe, że piszę w nie tym dziale, co trzeba, jednak bardzo, bardzo potrzebuję pomocy. Czuję,że mam na sobie klątwę/pecha, jakieś fatum, nie wiem. W tym roku w sierpniu skończę 22 lata. Pech był praktycznie od zawsze... Na początku nie brałam tego pod uwagę, myślałam o tym po prostu - świat jest okrutny. Dziś jednak jestem przekonana, że to wszystko, co mnie spotyka, nie jest tylko i wyłącznie z czystego przypadku. Jak już wspomniałam - mam prawie 22 lata, w kontaktach między ludzkich panuje totalna klęska i nie, nie chodzi o to, że nie mogę sobie znaleźć partnera. Spotykam na swojej drodze bardzo dużo fałszywych kobiet, dziewczyn, mega fałszywych koleżanek. Począwszy od podstawówki, trwając do teraz, KAŻDA dosłownie, każda moja znajomość z dziewczyną, koleżeństwo czy przyjaźń się kończyło w mniej lub bardziej drastyczny sposób. Zawsze w wyniku ludzkiego fermentu dochodziło do tego, że zostawałam w towarzystwach odrzucona, sama. Jeśli nawet z kimś zaczęło się układać, prędzej czy później zostawałam odrzucana, zostawiana, kopana po tyłku. Mogę dosłownie każdą z tych sytuacji opisać, nawet komuś na privie, ale uważam, że to ogólnie bez sensu. Mój ojciec jest alkoholikiem, mama non stop choruje, kiedyś leczyła się na chorobę dwubiegunową. Mój brat przyrodni w wieku 31 lat popełnił samobójstwo w naszym ogrodzie. Moja przyrodnia siostra, ze swoim ojcem jest za granicą i nienawidzi nas do granic możliwości, szczerze mówiąc powodu nie znam. Pierwszy raz zakochałam się w człowieku, ale mnie po roku zostawił. Nie uważam że to wina tego pecha - kolej rzeczy, raczej przerażał mnie fakt, jak jego rodzina mnie nie lubiła i próbowali nas od siebie odseparować. Kolejny związek, kolejny nie udany, chłopak po prostu mnie zostawił jak frajer - wyszedł ode mnie z domu i nigdy się do mnie więcej nie odezwał. Zero wyjaśnień. Następny związek, z chłopakiem którego rodzice nigdy mnie nie widząc na oczy, uznali za najgorszą. Wyrzucili go z domu i moja mama przyjęła go pod swój dach. Cała rodzina mnie nie znała, nie wiedzieli w ogóle kim byłam. Jego siostry potrafiły mnie nagabywać, rzucać we mnie przekleństwami nawet mnie nie znając. Kolejny związek - obecny... Znów jestem znienawidzona... Chłopak jest bardzo w porządku, jednak rodzina mnie nie akceptuje. Znów jestem najgorsza, odrzucana, niechciana. Mój największy problem - odrzucenie w społeczeństwie. Jak wygląda moje obecne życie? Przeprowadziłam się do większego miasta, za pracą. Najpierw dzieliłam pokój z koleżanką, która wykorzystywała mnie do granic możliwości a na koniec delikatnie wymówiła wspólnego mieszkania i 'na już' kazała się wynosić. Przeprowadziłam się gdzie indziej, gdzie z pozoru na początku było super. Mam sama swój pokój, w mieszkaniu jest 3 chłopaków i dziewczyna. Z początku miałyśmy świetny kontakt, po czym zaczęło się jej nagabywanie, najpierw delikatne, później coraz silniej i silniej. Jej przypadek jest dość odrębny, myślę, że też z powodu zazdrości, gdyż jest 3 lata starsza, a ma gorzej płatną pracę, gorszą sytuację materialną, możliwe że w jej mniemaniu mniej atrakcyjny wygląd i mści się... dokazuje na każdym kroku. Wcześniej kontakt z resztą chłopaków był super - dziś mogę o tym tylko pomarzyć i nie wiem, po prostu za nic. Nikomu nie wchodzę w drogę. Siedzę cichutko w pokoju, sprzątam po sobie, jestem praktycznie niezauważalna, nieszkodliwa. Nikogo nie sprowadzam. Jestem uczynna, pomocna, staram się być uśmiechnięta. Ostatnio zmieniłam pracę, na cięższą - bo na produkcji, jednak lepiej płatną. Dziś się dowiedziałam, że jako jedyna nie otrzymałam premii, a osoby, które pracują mniej więcej równo ze mną dostały. Wracałam do domu - w którym wszyscy mnie nienawidzą. Nie radzę sobie z tym, że tak wielu ludzi mnie wytyka, mnie nienawidzi. Dlaczego wszyscy mnie nienawidzą? Jaka jestem na zewnątrz? Normalna, jak każdy inny człowiek. Szczupła, średniego wzrostu, neutralna, uśmiechnięta, staram się być pogodna, choć przez to, co mnie spotyka - jestem także zamknięta. Mam masę zainteresowań. Czytam książki, fotografuję, gram na gitarze. Bardzo wiele rzeczy mnie interesuje. Bardzo ważną myślę, w tym wszystkim rzeczą, którą powinnam Wam też powiedzieć, jest to, że od paru lat mam również pośredni kontakt z niematerialnymi dziwnymi bytami, które ukazywać zaczęły się na zdjęciach z moim udziałem - od 14 roku życia. Nigdy nie uprawiałam seansów spirytystycznych, jestem katoliczką. Sytuacja z tym nasiliła się w te wakacje. Warto dodać jeszcze, że jak przyszłam na nowe mieszkanie, moich lokatorów zaczęły dręczyć koszmary i budzenia w nocy. Po jakimś czasie to się uspokoiło. Chciałam Was bardzo przeprosić za ogólny chaos tej wypowiedzi, ale jestem już załamana, bezsilna. Nie mogę sobie z tym wszystkim już poradzić... Chciałabym Was prosić o pomoc. Co mam teraz robić? Najbardziej chciałabym spotkać się z jakąś kompetentną osobą, nie żadną śmieszną wróżką, tylko prawdziwym ezoterykiem, który mógł by określić, czy coś nade mną wisi, co jest powodem tych ciągłych niepowodzeń w całym życiu. Kogoś, kto naprawdę spróbował by mnie "odczynić", zdjąć to ze mnie...
  7. Witam, Od lat w mojej rodzinie dzieje się coś niezwykłego- w każdym roku z cyfrą końcową 9 ktoś umiera. Dodam, że niekoniecznie ze starości( nagle/ szybka choroba)- coś dziwnego związane jest z tą cyfrą. Nikt nie ma pojęcia skąd to się wzięło i dlaczego tak się dzieje. Bodajże 2 osoby się "wyłamały" z 9( mówię o osobach spokrewnionych genetycznie, nie tych którzy "weszli do rodziny", chodzi konkretnie o rodzinę ojca mojego ojca- nie znam początków, więc nie wiem jak daleko w tył to sięga). Nie mam żadnego punktu zaczepienia- słyszałam jedynie, że dom moich pradziadków stał "jednym rogiem" w jakimś "przeklętym" czy "diablelskim miejscu" i działy się tam dziwne rzeczy, ale nie ma pojęcia czy ma to jakiś związek. Ktoś słyszał o czymś podobnym? Z góry dziękuję, na choćby jakies naprowadzenie.... Pozdrawiam! Justyna
  8. KAmil_1991

    Klątwa

    Witam mam olbrzymi problem 6 lat temu złamałem serce jednej dziewczynie (zrobiłem to aby ją chronić) i wydaje mi się że rzuciła na mnie klątwę czy coś w tym rodzaju mianowicie nie mogę od tamtego czasu z nikim się związać. Pomysł ten podsuną mi kolega nie mówiłem mu o swoich problemach jednak opowiedział mi swoją historię i jest bardzo podobna do mojej tyle że dopóki nie poddał się oczyszczeniu strasznie chorował mówi że wróżka mu pomogła się uwolnić od klątwy czy była by możliwość uwolnienia się od tego uroku????
  9. BlueLeaf

    Klątwa i rozzłoszczony duch

    W szalonych czasach gimnazjum była starsza pani którą wszyscy rówieśnicy nazywali Kwiatkową, z kolegami powyrywaliśmy jej wszystkie kwiatki które sadziła pod blokiem i ona jak to zobaczyła to wyszła się kłócić z balkonu, zrobiłem coś z czego nie jestem dumny i obnażyłem się przed nią. Ona rzuciła wtedy klątwę: "a niech ci uschnie", oczywiście wyśmiałem kobietę. Później miewałem problemy z potencją ale siłą woli zmusiłem swoje ciało do przełamania tego, pojawiły się za to zmiany skórne których się wstydzę. Tutaj wystąpił kompleks winy który przełamał moją podświadomość i dopuścił klątwę do działania, tym się mało przejmuję. Ale historia ma ciąg dalszy, od czasu kiedy kobieta zmarła czuję postępującą falę wyciągania ode mnie energii od strony stóp, myślę że to ona po śmierci mnie nachodzi, wiem że to ona ponieważ rozzłościłem jej ducha słowami "a niech ci mchem porośnie" i się nasiliło jeszcze bardziej podkradanie siły życiowej. Znacie jakiś rytuał na przeproszenie ducha?
  10. Baaruu

    Klątwa

    xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
  11. Witam, pewnie opowiem wam historię jakich wiele tu już czytaliście, ale to chyba moja ostatnia deska ratunku. Mam 23 lata, w wrześniu zeszłego roku dostałam pracę, kończyłam studia, wszystko w moim życiu po mału zaczynało się układać, choć wcześniej lekko nie było. Mam autystycznego brata, ojciec nie podołał zadaniu, przeprowadzilismy się z mamą do babci. Jakoś sobie radziłam i byłam szcześliwa. Miałam dobrą dorywczą pracę i studia, nie było większych powodów do narzekań a nawet odbyłam fajną podróż. I wtedy w marcu poznałam mojego obecnego chłopaka. Zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Zostaliśmy parą. I wtedy w moim życiu zaczeło się wszystko psuć. Najpierw babcia trafiła do szpitala na bardzo poważną operację, potem mama dowiedziała się, że ma raka, w pracy i szkole zaczynało być coraz gorzej, uszkodziłam służbowy samochód, w czerwcu mnie zwolnili, we wrześniu nie zdałam ostatniej sesji, nie dopilnowałam dokumentów ze wznowieniem, potem były drobne problemy, chłopak mimo wszystko był przy mnie, ale często uciekał do swojej przyjaciółki narzekać. Pech ciągnał się dalej. Telefon mi się zepsuł, babcia ponownie wylądowała w szpitalu, nie złożyłam ważnych dokumentów na czas, nie mogę znaleźć pracy. Dwa tygodnie temu pierwszy raz spotkałam ową przyjaciółkę mojego chłopaka i sekunde później moja ukochana para okularów uległa zniszczeniu. W tym momencie zaczeło mi się to wszystko podejrzanym wydawać. Wiem że ona nastawiała chłopaka przeciwko mnie. Do póki nie zaczęliśmy się spotykać był ja każde jej żądanie, mimo iż ona cały czas spotyka się z kimś innym. Do marca zeszłego roku uważałam się raczej za 'farciare' spotykało mnie dużo naprawdę fajnych nieoczekiwanych zdarzeń. Teraz mam wrażenie, że prześladuje mnie pech. Dlatego, drodzy forumowicze, proszę was o radę: czy poprostu moje szczęście się wyczerpało, czy przyjaciółka chłopaka mogła rzucić na mnie jakąś czarną magie?
  12. nepi94

    Bardzo dziwna sytuacja

    Wczoraj postanowiłem odprawić rytuał w celu przyciągnięcia miłości pewnej dziewczyny(ze względu na regulamin nie opisze całego rytuału tylko konieczną część ). Użyłem w tym celu czerwonych świec ,ze względu że musiałem iść spać włożyłem świece do wanny by nie wypalić domu,gdy rano wstałem w wannie świec nie było a jedyne trochę wosku (zbyt mało na pół świecy a użyłem 2). Jak by zapadły się pod ziemię pragnę dodać że tego dnia w domu byłem tylko i wyłączne ja więc nikt nie mógł ich zabrać jestem też lunatykiem więc mogłem świece po prostu wyrzucić ale zamknąłem się na noc w pokoju (ze względów bezpieczeństwa raz dość poważnie się przez sen uszkodziłem) a w śnie nie umiem otwierać drzwi więc raczej nie wyszedłem .Więc chciał bym zadać wam głupie aczkolwiek nurtujące pytane czy podczas rzucania klątwy miłosnej mogły zadziałać takie siły które przywłaszczyły sobie moje świecę czy raczej zrobiłem coś z nimi przez sen jestem też ciekaw czy wy mieliście jakieś dziwne przygody podczas lub po odprawieniu rytuałów po za oczywiście z góry założonym skutkiem takich działań ?
  13. Witam Chciałam zapytać osoby "bardziej w temacie" ode mnie o pewną sytuację, która przydarzyła mi się ok 10 lat temu, a ciągle nie daje mi spokoju... Mam wrażenie, że sytuacja ta cały czas nade mną ciąży Otóż przechodząc kiedyś przez park zaczepiła mnie cyganka, z ofertą wróżby. Ja -łasa na jej wróżenie- zgodziłam się chętnie... Cyganka poprosiła o położenie drobnego pieniążka na jej dłoni, ja otworzyłam portfel i wtedy ona szybciutko i zwinniutko ukradła mi "najgrubszy" banknot jaki miałam w portfelu ! Natychmiast zareagowałam i zażądałam zwrotu, jednak ona się uśmiechała i uspokajała mnie. Banknot ten już zniknął mi z zasięgu oczu i ...postanowiłam nie dać się oszustce i zagroziłam jej zawołaniem policji, która spacerowała nieopodal. Wtedy ona zdenerwowała się, zaczęła mówić coś niezrozumiałego dla mnie, miała bardzo niemiły wyraz twarzy! Wówczas podeszła do mnie druga młodsza cyganka i powiedziała mi, żebym sobie odpuściła, bo mogę potem całe życie żałować !!! Sama nie wiedziałam co zrobić ! Pierwsza cyganka-złodziejka umknęła gdzieś, ja postałam chwilę jak wryta i wściekła sama na siebie...odeszłam bez pieniędzy... Czy takie zdarzenie może mieć konsekwencje w moim życiu ? Czy mogę coś poradzić na to? Co w ogóle mogę ??? A pisząc powyższą historię przypomniało mi się również ... tylko to było jak miałam kilka latek, ok 8-9 może. Na wprost mego domu rodzinnego na chodniku usiadła cyganka z małym dzieciątkiem i żebrała. Ruchu tam dużego nie było i chyba jej zarobek marny był, gdyż długo tam nie zabawiła, a po sobie zostawiła zawiniątek, jakby parę szmat zwiniętych i związanych razem. A ja młodziutka i głupiutka wraz z koleżanką ten zawiniątek rozwinęłam, początkowo ruszałyśmy go gałęziami, a w końcu obejrzałyśmy to co tam po cygance pozostało. Czy to wydarzenie mogło jakieś znaczenie ? Proszę jedynie osoby, które mają pojęcie o takich sprawach o wyrażenie swojej opinii, a także jeśli to możliwe o jakieś wskazówki .......... Z góry bardzo dziękuję i pozdrawiam !!!!
  14. Witam! Ok. 2 dni temu śniło mi się coś, co bardzo zapadło mi w pamięć i prosiłbym o jakieś wskazówki, interpetację mojego snu... Śniło mi się, że stałem w kolejce do sklepu po fajki. Sklepy wyglądały jak budki w wesołym miasteczku – w ogóle całe otoczenie tego miejsca, gdzie wszystko się działo, przypominało wesołe miasteczko. Stałem sobie cierpliwie i czekałem, aż dojdę w końcu do sprzedawczyni, ale że ludzi przede mną było bardzo dużo, to postanowiłem, że jednak przejdę do innej kolejki, gdzie tych ludzi powinno być mniej – cóż, było ich jeszcze więcej, dlatego poszedłem do następnej. Przyszła moja kolej – powiedziałem pani w okienku, że chcę papierosy, ale kiedy doszło do momentu płacenia, okazało się, że ktoś mi ukradł portfel. Tutaj dziwne było to, że oprócz pani sprzedawczyni, obok mnie stała jakaś dziwna dziewczyna - wg mnie złodziejka... Lekko wkurzony całą sytuacją (nie dość, że nie kupiłem papierosów, to jeszcze straciłem pieniądze i wszystkie dokumenty) poszedłem sobie ze „sklepu” i kiedy tak szedłem z nadzieją, że może znajdę swój portfel, przez przypadek wszedłem do jakiegoś budynku – mi to wyglądało na kamienicę i prawdopodobnie miał to być kolejny sklep. Wszedłem do środka, rozejrzałem się dookoła i zauważyłem, że to nie sklep, tylko prywatne mieszkanie, które wyglądało na lokum jakiejś starszej pani – bujany fotel etc. Właściwie to nie wchodziłem dalej, tylko zatrzymałem się w dużym pokoju i wtedy nagle podeszła do mnie kobieta – wg mnie lokatorka i właścicielka tego mieszkania, która powiedziała mi, że ciąży nade mną coś jakby zły urok, klątwa i dlatego dzieją mi się wszystkie te złe rzeczy, przez które od pewnego czasu mam wątpliwą przyjemność przechodzić. Kobieta mówiła do mnie cierpliwie, spokojnie, przyjemnym tonem, a potem zrobiła jeden gest, który dość mocno zapadł mi w pamięć – chwyciła mnie za rękę i powiedziała, że zdejmie ze mnie ten zły czar, który tak mi miesza w życiu, a wyglądało to tak, że jakby uszczypnęła mnie w palec, albo raczej ściągnęła „coś” z mojego palca, co mogło symbolizować to „złe coś, co wpływa na mnie bardzo niekorzystnie” – kiedy to zdjęła, wyrzuciła to i powiedziała, że od tego momentu wszystko będzie się już układać dobrze. Następny moment, który pamiętam, to powrót do kolejki w „sklepie” – tym razem z odnalezionym / oddanym portfelem, który w jakiś magiczny sposób wrócił do mnie po „rytuale starszej pani”. W końcu kupiłem papierosy, dostałem portfel z powrotem, a do tego miałem poczucie, że od tego momentu wszystko będzie się układać dobrze – poczułem taki wewnętrzy spokój, którego brakowało mi, kiedy to wędrowałem sobie po tym dziwnym miasteczku. Jak pisałem, najbardziej w pamięci utkwił mi moment odczyniania, albo raczej zdejmowania złego uroku ze mnie przez tą starszą kobietę – nie pamiętam dobrze, ale ona chyba dodała jeszcze, że od teraz będę mógł już normalnie żyć i to, co ona wcześniej zrobiła, pomoże mi wrócić do normalności i w ten sposób też w końcu zacznę spotykać na swojej drodze dobrych ludzi, nie tych złych. I co to wszystko mogło znaczyć? Najbardziej zależy mi na interpretacji, albo właściwie wyjaśnienia motywu starszej kobiety i tego gestu, który wykonała z moją ręką. Za wszelkie wskazówki, pomoc - wielkie dzięki! Pozdrawiam, A.
  15. witajcie jestem ciekawa co wy o tym myślicie i czy jest ktoś to potrafi mi pomóc pozbyć się tego , mam od jakiegoś czasy nie fart już pisałam tu na forum o problemach w domu , myślałam że się to skończył ale cisza była tylko jakis czas jest żle mam złe sny .sypie się moje życie jak i prywatne i zawodowe, jak to sie mówi katem oka widzę czarne postacie cały czas czuje czyjąś obecność, napisałam do człowieka który zajmuje się klątwami itp. wysłałam mu moje zdjęcie i odpisał : Z analizy przesłanych danych i zdjęcia wynika że występują u Pani znaczne zanieczyszczenia energetyczne w następujących zakresach: 1.Życiowe ośrodki energetyczne - Czakramy, są poprzestawiane miejscami, mają zaburzoną strukturę i nie pracują prawidłowo 2. Do Pani pola energetycznego podłączone są obce byty duchowe. Ich obecność powoduje zaburzenia w Pani Aurze. 3. Są do Pani podłączone manipulacyjnie inne osoby 4. Są nałożone na Panią klątwy z obecnego życia w tym wcieleniu 5. Są nałożone i aktywne klątwy z poprzednich wcieleń. Wszystko to blokuje Pani zdrowie, energię, kontakty i prawidłowe realizacje planów życiowych. Czy ktoś z was może mi pomóc i ściągnąć z mnie te obce osoby
  16. solfernus

    Co ja u licha ściągnęłam?

    Ciepły sierpniowy dzień. W biurze większość spraw zamknięta. Trzy kobiety i jeden głupi pomysł. Atmosfera sprzyjająca, po drugiej stronie ulicy cmentarz (stary datowany na 18 wiek) a my w starych koszarach. Ja zawsze czułam, że w tych murach jest coś nie tak. Zaczęło się od mojej głupiej uwagi w sprawie włączającego się alarmu. Alarm (czujki ruchu) od jakiegoś czasu uruchamiał się o godzinie 22-00 spędzając sen z powiek kierownictwu. Zażartowałam, że mamy ducha. Bo alarm załączał się tylko w określonym przedziale czasowym. No i poszło... Z braku innego ekwipunku zdjęłam obrączkę, zaczepiłam nitkę i oczy koleżanek błysnęły. Ania miała zapisywać pytania i odpowiedzi. Druga koleżanka była kimś w rodzaju niewiernego Tomasza." Na tak" wydałam polecenie, że obrączka ma wirować," na nie" stać w miejscu. Pytania szły gładko. Koleżanki siadły z wrażenia. Zrobiłam to pierwszy raz aczkolwiek zawsze miałam ten dar. To się czuje. Zakończyłam mini seans. Dzień był nadal słoneczny ale jak się okazał wszystko było przede mną... Po powrocie do domu zwyczajne zajęcia. Mąż lubi do późna oglądać telewizję. Tej nocy jakoś nie mogłam zasnąć. Było około 24 może trochę minut po. Stacja Canal + siedziałam na łóżku i nagle na moich oczach stacja zmieniła się na program 1. Satelita ma to do siebie, ze czasem lubi płatać różne figle. Z absolutnym spokojem przełączyłam pilotem program na poprzednią stację. Nie minęło 20 sekund mam program 1. I tak około 6 razy. Poczułam się nieswojo i zgasiłam TV. Zasnąć nie mogłam. Jedyne co utkwiło mi w pamięci to, że na jedynce leciał Kojak (jakieś powtórki). Noc była nie moja niby nic się nie stało a ja wariowałam ze strachu. Rano w pracy oczywiście podzieliłam się odczuciami. Koleżanka racjonalistka wpadła na pomysł, żeby sprawdzić co leciało w TV 1 programie. I tu nas zamurowało. Podaję dane do sprawdzenia data: 25-08-2009, TVP 1, Kojak 2 USA 1975, opis odcinka: "Spirytystka Endora Temple doświadcza sennej wizji, w której ktoś dokonuje zbrodni. Morderstwo to zostaje wkrótce popełnione. Kobieta zgłasza się na policję i opowiada swój sen. niestety odmawia dalszej współpracy przy poszukiwaniach zabójcy, ponieważ nie chce mieć do czynienia z ludźmi wątpiącymi w jej dar. źródło gazeta pl. telewizja". CO JA U LICHA ŚCIĄGNĘŁAM? Zjawiska dziwne ustąpiły po miesiącu ale dowiedziałam się ciekawych rzeczy o swoim mieszkaniu...
  17. Otóz mam problem, nie chodzi mi tu o zadne zaklencia typu zakochaj sie we mnie ale jak za pomoca czarow sprawdzic czy ja mu sie choc troche podobam ... wiem ze to glupie ale chce to bardzo wiedziec a nie zapytam sie go wprost ...
×
×
  • Create New...