Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'klucz do teozofii'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • NASZE FORUM
    • Sprawy porządkowe
    • Z życia Forum
  • EZO CAFÈ
    • Strefa Relaksu
    • EzoTube
    • Bazarek ezoteryczny
  • USŁUGI
    • Wróżby
    • Astrologia i numerologia
    • Sny
    • Energia i uzdrowienia
    • Szukam pomocy/Oferuję pomoc
  • WRÓŻBY i WYROCZNIE
    • Runy
    • Karty Klasyczne
    • Tarot
    • Pozostałe Karty
    • Inne wyrocznie
  • ASTROLOGIA, HOROSKOPY, NUMEROLOGIA
  • UZDRAWIANIE i MEDYCYNA NATURALNA
  • ENERGETYKA
  • SEN i ŚNIENIE
  • MAGIA i OKULTYZM
  • DUCHOWOŚĆ, FILOZOFIE, RELIGIE i WIERZENIA
  • HYDEPARK
  • Runen Club's Runiczne pogaduszki
  • Runen Club's Linkownia, literatura, plotki o bogach, obyczaje i inne ciekawostki
  • Runen Club's Nasze Runy i dywinacja
  • RIDER WAITE Club's Tarotowe pogaduszki
  • RIDER WAITE Club's Linkownia, literatura, plotki o RIDER WAITE TAROT i inne ciekawostki...

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Found 1 result

  1. Helena Bławatska (1831 - 1891) to osoba, która bezsprzecznie wywarła ogromny wpływ na współczesne idee duchowości Zachodu i aczkolwiek Bławatska sama żadnej doktryny nie wymyśliła, to właśnie dzięki niej idee Wschodu rozkwitły na Zachodzie. Astralne przypadki Heleny Bławatskiej Co było pierwszym impulsem? Jak to się wszystko właściwie zaczęło? I kiedy? Istnieje wiele odpowiedzi. Na przykład: miliony lat temu. Gdzieś na Atlantydzie. W przepastnych sferach astralnych. A w każdym razie – jako skutek planu powziętego przez bractwo niewidzialnych mędrców, którzy zawiadują z ukrycia losami ludzkości. Choć może jednak – jest i taka wersja – nie tak znowu daleko i dawno. A dokładniej: w Rosji, w roku 1838. Wtedy to siedmioletnia Helena Pietrowna Bławatska – urodzona na Ukrainie córka Heleny von Hahn (z.d Fadiejewa), obiecującej rosyjskiej pisarki, i Niemca, Petera von Hahna, oficera carskiej konnej artylerii – przybywa do Astrachania. Miasta w delcie Wołgi, w którym jej dziadek ze strony matki, Andriej Fadiejew, pełni funkcję urzędowego nadzorcy tamtejszych kałmuckich plemion wyznających buddyzm tybetański. Pewnego razu ich rdzenny przywódca, książę Tumen, zabiera małą Helenę i jej matkę do niewielkiej okolicznej świątyni. To właśnie tam – przy dźwiękach charakterystycznych gardłowych śpiewów, którymi lamowie inkantują święte mantry, pogrążeni w medytacji, spowici aromatem kadzideł – Bławatska po raz pierwszy odczuwa magnetyczny urok Orientu. Będzie później wielokrotnie podkreślać, że ta wizyta stała się dla niej czymś na kształt duchowej inicjacji. Ale może prawdziwych początków należy szukać dopiero kilka lat później? Któregoś dnia nastoletnia już Helena – po śmierci matki przebywająca u rodziny w Saratowie, nieopodal granicy z Kazachstanem – odkrywa wielką bibliotekę należącą do jej pradziadka, księcia Pawła Dołgorukowa. Tam zaś – setki zmurszałych ksiąg autorstwa takich XVI- i XVII-wiecznych klasyków alchemii i filozofii hermetycznej, jak Paracelsus, Korneliusz Agryppa i Heinrich Khunrath. Pradziadek – wysoko postawiony mason, wtajemniczony w latach 70. XVIII w. w misteria różokrzyżowców – bardzo starannie dobierał woluminy do swojej kolekcji. Helena pochłania je błyskawicznie. W krótkim czasie staje się prawdziwą ekspertką w zakresie nauk okultystycznych. I znowu: czy to wszystko zbieg okoliczności, czy wynik działania jakichś tajemnych sił? Na przykład prawa karmy zawiadującego porządkiem dziejów, którego naturę Bławatska opisze po latach w Doktrynie tajemnej, swoim opus vitae? Czy zatem Fadiejew nieprzypadkowo został skierowany do Astrachania? Czy Dołgorukow mógł przeczuwać, że nienarodzona jeszcze wówczas prawnuczka skorzysta kiedyś z jego biblioteki? Takie pytania można mnożyć w nieskończoność. Bo życie i działalność Heleny Bławatskiej, założycielki Towarzystwa Teozoficznego, autorki wielu książek, podróżniczki i wielkiej damy światowego okultyzmu, to doskonała mieszanina faktów i fantazji, rzeczywistości i fikcji. Opowieści o jej przygodach i poglądach czyta się dzisiaj jak literaturę popularną z elementami fantasy. Albo raczej jak mitologiczną opowieść – żeby nie powiedzieć: wielką mistyfikację – której bohaterka i autorka to w istocie ta sama osoba. Jedno wszakże można powiedzieć bez najmniejszych wątpliwości. Gdyby nie Helena Bławatska, żylibyśmy dzisiaj w zupełnie innej kulturze. Nikt bowiem nie wywarł na kształt współczesnej zachodniej duchowości i wyobraźni tak przemożnego wpływu (i nikt również nie pozostał bardziej od niej pod tym względem niedoceniony). Pierwsza zaoferowała rozbudowaną i przemawiającą do szerokiego odbiorcy wizję ludzkiego życia i wszechświata, która stała się alternatywą dla rewolucji światopoglądowej XIX-wiecznej nauki, głoszącej materializm i biologiczny ewolucjonizm. Zanim jednak to wszystko się wydarzyło – zanim teozofia zdobywa wielu wyznawców, a potem daje impuls do wielkiego XX-wiecznego renesansu magii, kontrkultury lat 60., ruchu New Age, fascynacji buddyzmem i hinduizmem, oraz, last but not least, powstania Gwiezdnych wojen – rozpada się pewne świeżo upieczone małżeństwo. I chyba dopiero od tego momentu ta historia tak naprawdę się zaczyna. Ucieczka i… ucieczka Nikt nie rozumie, czemu 17-letnia Bławatska decyduje się na ślub. Od pewnego czasu przebywa w Tyflisie – dzisiejszym Tbilisi – gdzie dziadek Andriej (Fadiejew) zajmuje kolejną urzędniczą posadę. A ona co najmniej od roku doświadcza dziwnej, podwójnej egzystencji. Za dnia prowadzi zwykłe życie nastolatki, nocą jednak jej dusza odłącza się od ciała i wyrusza na dalekie wędrówki po sferze astralnej. Subtelnej, niewidzialnej rzeczywistości, równoległej do świata fizycznego, zamieszkałej przez rozmaite istoty i duchowe energie. Ma już za sobą odpowiednie lektury, potrafi to rozpoznać i nazwać. Podczas tych wędrówek spotyka tajemniczego Hindusa. Już wkrótce okaże się on jedną z najważniejszych postaci w jej życiu. Na razie jednak Helena nie ma pojęcia, czy nie jest to po prostu zwykły sen. Jedynym człowiekiem, z którym może o tym porozmawiać, jest książę Aleksander Golicyn, który często odwiedza dom jej dziadków. Golicyn to barwna postać. Mason i praktykujący mag, w poszukiwaniu pradawnych okultystycznych sekretów podróżujący m.in. po Grecji, Iranie, Indiach i Egipcie. O jego relacjach z Heleną wiadomo niewiele. Z pewnością jednak to on zaszczepia w niej pragnienie, żeby wyruszyć w wielką podróż. W poszukiwaniu tego, co nieznane, mistyczne, tajemne. Mniej więcej w tym samym czasie na horyzoncie pojawia się czterdziestokilkuletni Nikifor Bławatski, gubernator Erywania. Zaczyna bywać w domu dziadków Heleny. Ewidentnie jest nią zainteresowany. Kiedy się oświadcza, Helena niespodziewanie przyjmuje jego propozycję. Cała rodzina reaguje na to niedowierzaniem. Ekscentryczna młoda dama, która zapowiadała wielokrotnie, że nigdy nie zdecyduje się na małżeństwo, nagle bez żadnych wahań godzi się na zamążpójście? To się nie mieści w głowie. Ale Bławatska w jednym z listów pisze, że Nikifor był po prostu jedynym mężczyzną – poza księciem – który poważnie traktował jej zainteresowanie magią. I ten argument przeważył szalę na jego korzyść. Choć, jak się okazało, na krótko. Już w trakcie ceremonii, 7 lipca 1849 r., panna młoda planuje ucieczkę. Zamiary udaje się jej wcielić w życie po trzech miesiącach. Pewnej nocy po prostu wsiada na konia i wraca do Tyflisu, do domu dziadków. Wkrótce potem kupuje bilet na prom do Petersburga, żeby – jak mówi rodzinie – spotkać się tam z ojcem. Ma jednak zupełnie inne plany. W przebraniu chłopca okrętowego przedostaje się do Stambułu, który wówczas nosi jeszcze nazwę Konstantynopol. Ostatnią część trasy, przez cieśninę Bosfor, pokonuje podobno kajakiem, pod osłoną nocy.
×
×
  • Create New...