Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'konie'.

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • NASZE FORUM
    • Sprawy porządkowe
    • Z życia Forum
  • EZO CAFÈ
    • Strefa Relaksu
    • EzoTube
    • Bazarek ezoteryczny
  • USŁUGI
    • Wróżby
    • Astrologia i numerologia
    • Sny
    • Szukam pomocy / Oferuję pomoc
  • WRÓŻBY, WYROCZNIE i PRZEPOWIEDNIE
    • Runy
    • Karty Klasyczne
    • Tarot
    • Pozostałe Karty
    • Inne wyrocznie i przepowiednie
  • ASTROLOGIA, HOROSKOPY, NUMEROLOGIA
    • Astrologia
    • Horoskopy
    • Horoskop urodzinowy
    • Numerologia
  • ZDROWIE, UZDRAWIANIE i MEDYCYNA NATURALNA
    • Lecznicze właściwości ziół, roślin, kamieni i olejków
    • Uzdrawianie za pomocą energii i metod naturalnych
    • Porady
  • ENERGETYKA
    • Ogólnie o energetyce
    • Postrzeganie pozazmysłowe i zdolności paranormalne
    • Rzeczy niewyjaśnione
  • SEN i ŚNIENIE
    • Sennik oraz symbole senne
    • OOBE i LD
    • Tajniki śnienia
  • MAGIA i OKULTYZM
    • Magia i systemy magiczne
    • Spirytyzm
    • Magia żywiołów i natury
    • Porady magiczne
  • DUCHOWOŚĆ, FILOZOFIE, RELIGIE i WIERZENIA
    • Rozwój Duchowy
    • Potęga umysłu
    • Religie i wierzenia
    • Ezoteryka
  • HYDEPARK
    • S.O.S.
    • Na różne tematy
    • Kącik sztuki i twórczości
    • Znaczenie imion
  • Runen Club's Runiczne pogaduszki
  • Runen Club's Linkownia, literatura, plotki o bogach, obyczaje i inne ciekawostki
  • Runen Club's Nasze Runy i dywinacja
  • Syreni Gród's Nasze miejsca: kawiarenki, knajpki, kluby, puby...
  • RIDER WAITE Club's Nasze Karty i dywinacja
  • RIDER WAITE Club's Tarotowe pogaduszki
  • RIDER WAITE Club's Linkownia, literatura, plotki o RIDER WAITE TAROT i inne ciekawostki...
  • Drzwi w inne wymiary's Ogólnie

Blogs

  • Archiwum blogów
  • AROMATERAPIA
  • Bercikowe przygody z ezoteryką i nie tylko
  • Runen Club's Runy i my

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Found 10 results

  1. Byłam w dużym piecu, poruszałam sie w nim bez problemu ale na kolanach, choć nie było to dla mnie uciążliwe. Pod jedną ściana (tą największą i na wprost od wejścia) palił sie ogień. Po lewej stronie leżały zwłoki ludzkie w workach (szaro-czarnych) - bylo wiadomym, ze to ludzie. 4 może 5 osób. Nie wzbudzali oni we mnie żadnych negatywnych uczuć. Ja ich układałam (bardzo starannie i troskliwie) na ogniu i jeszcze go rozpłalałam, albo sam się rozniecał - z ogniem palącym się dużym i ładnym płomieniem nie miałam żadnego kłopotu. Traktowałam tych ludzi jak zwykle, troche duże szczapy drzewa. Kompletnie zero negatywnych uczuć. To co robię nie wybieralo na mnie żadnych negatywnych emocji - jakbym robiła porządki. Bo jeszcze rozglądalam się po tym piecu i dorzucalam jakies inne "rzeczy-śmieci". Po rozejrzeniu sie po wnętrzu pieca czułam zadowolenie, ze jest tu porzadek - i taką jakby dumę, ze to ja tu posprzątałam. Na pewno spaliłam dwoje tych ludzi bez żadnych problemów z ogniem, później ogień trochę przygasl - spojrzałam na jeszcze jeden "worek" i pomyślałam "przygaslo mi trochę jak ja GO spalę?" Ale po sekundzie uśmiechnęłam się sama do siebie i pomyślałam i poczułam (wewnątrz siebie) "na pewno mi się uda, przecież to żaden problem ". Zdaje się, ze jeszcze jeden lub dwa "worki" czekały na spalenie, Ale nie wiem czy je spaliłam czy nie. Ogólnie moje uczucia w tym śnie były pozytywne, byłam zadowolona (o zgrozo). Wychodząc z pieca weszłam na polane - szłam przez wodę do kostek, to był cały teren zalany woda, wyglądało jak bagno, niezbyt przyjemne, ale woda była raczej czysta. Choć stały w niej uschniete lub raczej spalone! drzewa. Widok ogólnie był raczej smutny. Polana wyglądała jak po pożarze - była jakaś taka smutna. Na niej leżało mnóstwo koni, wszystkie na lewym boku (widziałam same łby!) i było mi smutno, Ale okazało się , ze te konie śpią ! I w pewnym momencie wszystkie uniosły głowy i mrugnely do mnie okiem. Wtedy ja się śmiałam. Rany! Proszę o interpretację, bo to jakaś wariacja kompletna jest (( Jestem po bardzo złych przezyciach - związanych z egzaminami (niby jeden, ale dwudniowy) jeden z nich zdałam a drugi nie. Mąż jest bardzo rozczarowany i ma do mnie dużo pretensji. A ja czuję się jak ostatnia idiotka. Prisze pomóżcie!
  2. Mariolka1975

    mój sen...

    Witam. Śniły mi się dwie moje koleżanki ( samotne wiek -po 30-tce,z jedną z nich pracuję i znamy się dobrze od paru lat,druga z nich jest jej bliższą koleżanką ) ,z którymi miałam wybrać się gdzież na miasto i poszłam się wybierać i szukałam butów,żeby założyć. Kiedy byłam już gotowa zobaczyłam,jak moje koleżanki pędzą z obcymi mężczyznami na koniach. po czym kiedy później się z nimi spotkałam - usłyszałam rozmowę dwóch mężczyzn,gdzie jeden z nich (który mial żonę i kochankę) mówił do drugiego,że ta moja koleżanka "tak nie chce" - domyślam się,że chodziło mu o to,iż proponował jej jakiś luźny związek. z góry dziękuję i pozdrawiam
  3. ola176

    Konie

    Ostatnio śniły mi się dwa konie maści gniadej .. chyba matka i i źrebak . Konie pukały do mojego okna kopytami tak jakby prosiły mnie o to bym je wpuściła...
  4. Jechałam pociągiem z koleżankami ze szkoły. Po jakimś czasie zauwazyłyśmy mijaną zwykle (podczas podróży) oczyszczalnię ścieków. Zdziwiłyśmy się, że wcześniej nie było żadnych postojów (zwykle są) i zorientowałyśmy, że wsiadlyśmy do złego pociągu. Miałyśmy jednak nadzieje, że na naszej stacji zatrzymie się. Gdy dojeżdzaliśmy do naszej stacji zaczęłam szykować się do wyjścia, inni ludzie także. Ku zdziwieniu, przejechaliśmy stację i pociąg pędził dalej. Niebawem miała być kolejna stacja więc znów miałyśmy nadzieję. Nie chciałam jednak czekać w niepewności, postanowiłam wyskoczyć. Zostawiłam koleżanki i wyskoczyłam z pociągu. Wiatr wypychał mnie przed lokomotywą (bylam z przodu). Myślałam, że zginę, ale udało mi się pokonać opór wiatru i "przebiec" zdala od pociągu. Widziałam tam pracujących ludzi i kolegę Adriana. Rozejrzałam się po okolicy i zorientowałam się, gdzie jestem; do domu nie było aż tak daleko. (w rzeczywistosi trasę tą powinniśmy minąć przed oczyszczalnią ścieków). Stwierdziłam, że pójdę. Przeszłam przez tory, dostałam się na droge brukową niedaleko cmentarza. Na wprost mnie szła kobieta z czarnym wózkiem. Dookoła był las, a gdy odwróciłam się z tyło to widziałam wystające zza dalekich drzew wieńce z cmentarza. Pociąg, z którego uciekłam miał jechać do Włoch. Po drodze spotkałam znajomych, którzy także chcieli się dostać do domu. Na torach stała lokomotywa, ale bez wagonów, zamiast tego przytwierdzone były różne deski, a na nich siedziało kilku ludzi (których znam). Ja siedziałam ostatnia, a przede mną znajomy, wtuliłam w niego głowę i ruszyliśmy. Nie czuliśmy się dokonca bezpieczni dlatego postanowilismy zbudowac cos stabilejszego. Do desek zaczeliśmy przybijać wszystko co wpadło nam ręce, a co pomogłoby umocnić nasz pseudowagon (przyczepialiśmy do niego kartki, teczki..). Chodziłam raz po torach, raz po lasach, które je otaczały. Po drodze niedaleko torów przejechała wysoka maszyna z czarną ziemią (troche na nas spadło, ale niedużo). Miała ona gąsienice zamiast kół i nadawała się do jeżdzenia zarówno po torach jak i drodze. Po jakimś czasie zauważyłam, w długiej trawie, różnego rodzaju wózki, przyczepy z drewna, były one dawno nieużywane. Pomyślałam, że nieźle nadają się do naszej lokomotywy i że moglibyśmy w nią siąść. Zawołałam innych i próbowaliśmy wybrać najlepszy wózek, niektóre przypominały zwierzęta. Drewniane wózki były opajęczone. W pewnym momencie zawołał mnie kuzyn, kazał mi coś zobaczyć. Nie chciało mi się podchodzic zbyt blisko, ale zauwazyłam karki brunatnych koni. Były one wolne. Bylam w jakims budynku, galerii. Chcialam skontaktowac się z tymi którzy zostali w pociągu, jednak pomyślałam, że gdy zadzwonie do nich i powiem, że żyję, wtedy pomyślą, że skok z pociągu jest całkiem bezpieczny. Nie chciałam, żeby stała się im krzywda, dlatego tez zrezygnowałam. )))))) wiem, że bardzo długie że skaczę po wątkach ale od pewnego czasu śnią mi się zwierzęta (sowa, wilki, sarny, konie) i las bardzo chciałabym zrozumieć o co w tym wszystkim chodzi
  5. Zdarzają mi się dziwne sny, ale to już przesada. Byłam gdzieś jakby na wsi, nie znam tego miejsca, ale był to jeden z takich dworków polskich. Całkiem dobrze zachowany, duży, przestronny. Byłam tam z rodziną, to znaczy moją mamą, tatą, dziadkami, ciocią. I tu pojawia się pierwsza rzecz: babcia wpadła na pomysł, że mam wyjść za mąż za męża mojej cioci. Powiem tylko, że jest on koło 40 lat starszy ode mnie (ja mam 16 lat). Potwornie nie chciałam tego robić, ale do pomysłu zapaliła się cała rodzina. Stwierdzili, że wesele będzie jeszcze tego dnia, nagle wszystko było już gotowe, zjeżdżała się rodzina z całej Polski, a ja tkwiłam w tym wszystkim i strasznie się bałam. To był taki irracjonalny strach, nawet nie wiem przed czym. Mama z babcią ubrały mnie w taką długą suknię panny młodej, a ja płakałam, mówiłam, że nie chcę, że jestem za młoda, a on nie dla mnie, ale nie słuchały. Zaprowadziły mnie do jakiejś wielkiej sali, a wtedy ja się wyrwałam i zaczęłam krzyczeć, że się nie zgadzam. Na to babcia dała mi w twarz i powiedziała, że jestem nieposłuszna, ale skoro nie chcę spełnić obowiązku względem rodziny to nie, ale nie mam prawa nazywać się jej wnuczką. Wybiegłam na podwórko, a tam stał koń, kasztanowy i przygotowany do jazdy. Wsiadłam na niego i próbowałam odjechać ale po kilku metrach spadłam. Leżałam więc w tej sukni cała w błocie i wtedy pojawił się chłopak, którego w ogóle nie znam. Miał blond włosy i ciemnoniebieskie oczy. Wyciągnął do mnie rękę, pomógł mi wstać... I wtedy się obudziłam. Udało mi się dużo zapamiętać, co nawet mnie dziwi, ale mam też wrażenie, że ten sen może coś znaczyć choć nie mam pojęcia co. Proszę pomóżcie!
  6. Wszystko się zaczęło od tego że widziałam 2 konie jedzące sianko. przywiązane były w jakimś dziwnym miejscu którego nie umiem opisać. Jednego z nich znam to bardzo duża kasztanowata klacz o imieniu lipa, drugiego konia nie znam był gniady i stał w oddali, nie widziałam go dobrze bo coś go przysłaniało. Lipie zabrakło siana więc chciałam je jej dać ale już nie było, ten drugi koń miał za to olbrzymią stertę siana, więc chciała przynieść trochę dla lipy. Chwile później siedziałam już w samochodzie i jechałam nim gdzieś, to było niedaleko mojego domu, ale jechałam raczej od domu. droga była zatarasowana i mnóstwo samochodów stało zaparkowanych na poboczu więc ja też zaparkowałam swoje auto za innymi, wysiadłam i dalej poszłam już pieszo. Drogę tarasowały dwie ciężarówki, to nie był wypadek one porostu stały na drodze. Wszystko to działo się w mojej rodzinnej wiosce. Ja szłam jednak dalej i spotkałam moich autentycznych sąsiadów. Zajmowali się czymś jak gdyby budową domu. Mieli ze sobą niemowlę, dziecko miało na całym ciele bąble, olbrzymie bąble takie jak od ugryzień komarów tylko większe i czerwone i zapytali mnie czy nie mogłabym odwieźć tego dziecka do domu bo źle się tam czuło. Zgodziłam się wzięłam dziecko i poszłam z powrotem do samochodu. Ale tam wszystkie samochody leżały w rowie jeden na drugim. A ja przestraszyłam się że znowu będę mieć uszkodzone lusterka w samochodzie. W rzeczywistości samochód jest mamy a ja niedawno uszkodziłam obydwa lusterka i dopiero co założyli i nowe i bałam się że znowu będę mieć uszkodzone lusterka. Gdy to zobaczyłam zaczęłam wracać z powrotem ale już bez dziecka. W pewnym momencie na drodze było straszne zamieszane więc odeszłam trochę na bok. Na całe szczęście bo w tym momencie wszystkie samochody które leżały w rowach plus te dwie ciężarówki wybuchły i zaczęły płonąć żywym ogniem czułam gorąc na twarzy. I zorientowałam się że wokół mnie stoi dużo ludzi i wszyscy przyglądają się pożarowi. Wielu z tych ludzi znałam byli tam moi dawni koledzy ze szkoły, wyglądali dokładnie tak jak za szkolnych czasów tylko że czułam że są już starsi i dorośli, ale ich wygląd zatrzymał się na podstawówce. Wielu z nich znałam tylko z widzenie, a z większością nigdy bliżej się nie przyjaźniłam. Był tam też mój tata, więc powiedziałam mu że moje auto też tam stało i że boje się że mama będzie bardzo bardzo zła jak się coś mu stanie. Nagle zobaczyłam że pożar się powiększa i poczułam że musimy uciekać, tyle że nie było dokąd. Z prawej strony było takie walące się ogrodzenie, stara siatka. Więc razem z koleżanką przeskoczyłyśmy przez to ogrodzenie. Po drugiej stronie było pole uprawne ale całe zalane wodą, gdy tam wskoczyłyśmy woda sięgała nam gdzieś do kostek. Pozostali ludzie poszli za nami. zaczęliśmy uciekać tym polem, było ono wąskie i bardzo długie.jednak nikt nie biegł szliśmy raczej wolno, ale cały czas uciekając woda po której szliśmy była błyszcząca, błyszczała w świetle. Szliśmy tak bardzo długo w pewnym momencie zobaczyliśmy stojących ludzi w mundurach, nie widziałam ale wiedziałam że mieli broń i nie chcieli nas przepuścić. Prosiliśmy i tłumaczyliśmy że nie możemy wracać bo za nami wszystko płonie i w końcu nas przepuścili. Cały sen był raczej jak niemy film rozmawialiśmy ale nie słyszałam słów po prostu wiedziałam co kto mówi. Gdy ludzie w mundurach nas przepuścili szliśmy dalej, co kawałek napotykając kolejnego człowieka w mundurze, ale następni już nas nie zaczepiali. Szliśmy tą wodą bardzo długo, aż w końcu pole się skończyło i wyszliśmy na olbrzymią zajezdnie. Nie było tam żadnych zabudowań a jedynie olbrzymia plątanina torów po których jeździły pociągi, takie bardzo ładne i nowoczesne pociągi. gdy przechodziliśmy przez te tory zorientowałam się że idzie za nami olbrzymia masa ludzi, nieznanych mi ludzi. Już nie tylko mała grupka którą spotkałam na początku ale tysiące ludzi. Po przejściu przez tory zatrzymaliśmy się. byliśmy bezpieczni bo z jakiegoś powodu pożar nie mógł już nam zagrozić. było tam jakieś zadaszenie i wszyscy schronili się pod tym zadaszeniem i czekali. znalazłam tam znowu mojego tatę był tam tez mój brat, pytałam tatę o mamę czy nic jej nie jest. Tata powiedział że przed chwilą do niej dzwonił i że wszystko w porządku. Nagle poczułam potrzebę zadzwonić do mojego chłopaka żeby mu powiedzieć że nic mi nie jest. Wyjęłam telefon i chciałam zadzwonić ale nie dało się zadzwonić bo cała sieć była uszkodzona.
  7. Witam , kilka dni temu śnił mi się sen , taki sam jak ok. 2 lata temu , nie mam pojecia co to moze znaczyc, a bylo to tak ze popoludniu wyszłam zdomu idąc przez park przypominaly mi sie momenty spotkań z moim kuzynostwem [ kazde wakacje spędzalam u nich w gdyni , zylismy jak rodzenstwo ] i nagle jakbym przeszła do innego swiata , wizualnie domy przypominaly stare dzielnice Anglii , szlam chodnikiem , nagle widzialam stoistko z slodyczami i zapytalam jaka cena a pan sprzedawca odpowiedział ze 6 funtow , zdecydowanym tonem odparłam ze mnie nie stac [dziwne bo pochodze z domu , w ktorym biedy niegdy nie zaznałam ] idąc dalej spotkałam pana , który zakłopotany schował się do domu , zawracając z tej dziwnej krainy biegłam w powrotną drogę , napotkałam chlopaka który również biegł i nagle skręcił w lewo do wielkiego domu z basenem a w kolo biegały konie , potem te konie biegły za mną a ja przechodząc przez furtkę szybko ją zamknęłam by dalej nie wybiegły , czym szybciej powrócilam do domu . Nie mam zielonego pojęcia co to moze znaczyć..
  8. Dziś w nocy śnił mi się chłopak, który mi się podoba. Nazwijmy go...np.: pan A. Najpierw byłam u przyjaciółki i przyszli jacyś gość wśród nich pan A.. Poszliśmy do basenu w ogrodzie. Rozmawialiśmy śmialiśmy siei nagle wszyscy znikli i zostałam sama z panem A. w basenie, Wyznał mi ze mu się podobam i zaczęliśmy się całować. Potem nagle przybiegł jakiś mały piesek i wyszliśmy. Pobiegliśmy po ubrania i znaleźliśmy się na dyskotece szkolnej, Chwilę tańczyliśmy, a potem wyszliśmy i już byliśmy jakby w Zoo. Staliśmy w małym drewnianym domku. przed nami, na dworze były 4 konie i 2 stworzenia podobne do wilków, które te konie atakowały. Jeden koń był ranny już bardzo i jakiś facet wziął broń z szafki koło nas i go zastrzelił żeby nie cierpiał ;( zastrzelił go taką dziwną wiatrówką, starego typu, jakby z polowań na obrazach. Trzy pozostałe konie były jasnej maści a ten odstrzelony ciemnej, kasztanowej. Nie wiem czemu płakałam wtedy, pan A mnie pocieszał. Drzwi od tego domku się zamknęły i obudziłam się. Proszę o pomoc o co chodzi ? dodaję że realnego pana A prawie nie znam.
  9. Witam Wczoraj snil mi sie kon ciagnacy woz.Wlasnie przejezdzal obok mnie. Wszedzie byla woda, panowala ciemnosc, chociaz zdaje sie ksiezyc poblyskiwal falujacej wodzie, dawal tez poswiate ksztaltom. Woz byl bardzo ciezki, a kon ciagnac go zapadal sie w wode tak ze tylko glowa wystawala. Bylo mi go bardzo zal, ale kiedy na niego zerknelam, on nie wydawal sie zmeczony ciezka praca, poprostu szedl do celu. Takich zaprzezonych wozow bylo wiecej. Jakby cos bylo rozladowywane i wozami bylo przewozone gdzies do jakiegos miejsca za mna. Nagle z tego miejsca za mna konie zaczely uciekac i biec przed siebie. Wyminely mnie i widze jak oddalaja sie, chce biec za nimi, ale nie zeby je zlapac, tylko zeby je ostrzec .... nie chce zeby cos zlego im sie stalo. Nagle widze OGROMNA fale, taka na kilka pieter, zalewa wiekszosc koni. Czesc z nich sie utopila. WIdze ich jasno brazowe ciala w wodzie. Jest mi ich tak okropnie zal, jest mi xle bo moglam cos zrobic, zeby nie umarly. Jestem zdziwiona, ze ta wielka fala nic mi nie zrobila. Nie czuje zimna, wilgoci, nie jestem nawet zamoczona w wodzie. Moje nogi nie dotykaja wody, tak jakbym byla tylko obserwatorem z 'ponad wody'? Tu sie obudzilam. Wydaje mi sie, ze jakis czas temu mialam dokladnie ten sam sen. To miejsce do ktorego zmierzaja konie to jakis magazyn. W poprzednim sni, widzialam jak kon przed tym magazynem staje deba, wyrywa sie i ucieka. Nie pamietam co dalej, ale motyw z koniem ciagnacym woz w wodzie jest dokladnie taki sam. Czekam na interpretacje. Z gory mocno dziekuje, za chociaz probe interpretacji lub male wskazowki
  10. a wiec snila mi sie dluga ulica po lewej stronie byly jakies budynki a po prawej nie bylo nic, bieglem ta ulica ale ktos biegl za mna ktos znajomy. Pamietam ze w ulicy byla dziura, ale ja ominalem. Na koncu drogi stala góra a na tej górze stal mój mlodszy brat, gdy tylko wszedlem na góre i stanolem kolo niego zobaczylem w oddali stado koni, gdy tylko na nie spojrzalem jeden z nich zaczal biec w nasza strone. Gdy tylko dobiegl wiedzialem ze chce cos zrobic mojemu bratu zaczolem go spychac, jednak on za kazdym razem wchodzil ponownie. W pewnym momencie wzialem brata w rece (tak miescil mi sie w recach) i zaczalem uciekac. Nie pamietam czy kon nas gonil jednak kiedy bieglem znowu droga, podbiegla do mnie bardzo bliska mi osoba ( kobieta - przyjaciólka ) i chciala mi go zabrac i mówila ze zle zrobilem ze go zabralem. Wtedy wyrzucilem brata do mojego 2-go starszego brata, który stal obok. Dziwne nie. Niewiem czy to ma jakies znaczenie ale jezeli ma to bylbym wdzieczny za jakis komentarz.
×
×
  • Create New...