Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'koniec świata'.

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • NASZE FORUM
    • Sprawy porządkowe
    • Z życia Forum
  • EZO CAFÈ
    • Strefa Relaksu
    • EzoTube
    • Bazarek ezoteryczny
  • USŁUGI
    • Wróżby
    • Astrologia i numerologia
    • Sny
    • Szukam pomocy / Oferuję pomoc
  • WRÓŻBY, WYROCZNIE i PRZEPOWIEDNIE
    • Runy
    • Karty Klasyczne
    • Tarot
    • Pozostałe Karty
    • Inne wyrocznie i przepowiednie
  • ASTROLOGIA, HOROSKOPY, NUMEROLOGIA
    • Astrologia
    • Horoskopy
    • Horoskop urodzinowy
    • Numerologia
  • ZDROWIE, UZDRAWIANIE i MEDYCYNA NATURALNA
    • Lecznicze właściwości ziół, roślin, kamieni i olejków
    • Uzdrawianie za pomocą energii i metod naturalnych
    • Porady
  • ENERGETYKA
    • Ogólnie o energetyce
    • Postrzeganie pozazmysłowe i zdolności paranormalne
    • Rzeczy niewyjaśnione
  • SEN i ŚNIENIE
    • Sennik oraz symbole senne
    • OOBE i LD
    • Tajniki śnienia
  • MAGIA i OKULTYZM
    • Magia i systemy magiczne
    • Spirytyzm
    • Magia żywiołów i natury
    • Porady magiczne
  • DUCHOWOŚĆ, FILOZOFIE, RELIGIE i WIERZENIA
    • Rozwój Duchowy
    • Potęga umysłu
    • Religie i wierzenia
    • Ezoteryka
  • HYDEPARK
    • S.O.S.
    • Na różne tematy
    • Kącik sztuki i twórczości
    • Znaczenie imion
  • Runen Club's Runiczne pogaduszki
  • Runen Club's Linkownia, literatura, plotki o bogach, obyczaje i inne ciekawostki
  • Runen Club's Nasze Runy i dywinacja
  • Syreni Gród's Nasze miejsca: kawiarenki, knajpki, kluby, puby...
  • RIDER WAITE Club's Nasze Karty i dywinacja
  • RIDER WAITE Club's Tarotowe pogaduszki
  • RIDER WAITE Club's Linkownia, literatura, plotki o RIDER WAITE TAROT i inne ciekawostki...
  • Drzwi w inne wymiary's Ogólnie

Blogs

  • Archiwum blogów
  • AROMATERAPIA
  • Bercikowe przygody z ezoteryką i nie tylko
  • Runen Club's Runy i my

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Found 18 results

  1. miniaturka26

    Koniec świata.

    Śniło mi się, że mój mężczyzna mnie zdradził. Jakimś cudem ja, on i nasz syn z realnego życia, i kilka innych osób w tym również z mojej rodziny, znaleźliśmy się w wieżowcu na górze w czyimś mieszkaniu. Chcieliśmy przetrwać tam katastrofę jaka spadła na Ziemię. Przez okna obserwowałam jak z ziemi wydobywa się ogień i niszczy wszystko. Musiałam zasnąć, bo chwilę później obudził mnie ktoś nieznajomy i kazał wyjść przed wieżowiec, wtedy znajdowaliśmy się wszyscy na parterze, gdy wyszłam był spokój jakby się nic nie stało, lecz za chwilę zauważyłam że prosto na nas zmierza woda, woda zaczęła się wdzierać do mieszkania i podtopiła mojego śpiącego synka i dzieci kuzynki, obudziłam resztę i kazałam uciekać. Później podczas ucieczki jadąc tramwajem widziałam zza okien jak ktoś typu policjant namalował na trawie białą farbą miejsca parkingowe z numerami, gdzie umieszczono krowy przypięte łańcuchem na miejsca ( tak jak parkują auta), a przecież woda nadciągała. Późńiej znów motyw tramwaju, każdy chciał nim uciec, lecz nie każdy zdążył wsiąść, również mój partner nie zdążył, tak jak napisałam na początku zdradził mnie więc go rzuciłam, ale gdy ujrzałam go przez drzwi tramwaju i pomyślałam, że ma zostać tam na pewną śmierć kazałam gonić mu tramwaj, zdążył wsiąść. I się obudziłam. Snu towarzyszył ciągły strach i uczcie bezsilności, że nie uratuje reszty swojej rodziny. Chciałabym dodać, że sny o zdradzie mojego faceta zdarzają się czesto, nawet kilka razy w tygodniu. Proszę o interpretację. I dziękuje
  2. Witam. Śnił mi się koniec świata, nie pierwszy raz. W przeszłości sny o końcu świata powtarzały mi się, tzn śnił mi się wiele razy(nie w ciągu jednej nocy) ten sam sen. Tym razem śniło mi się coś zupełnie innego. Na kwadratowej, betonowej platformie otoczonej wodą stały budynki WTC i dwie bomby atomowe. Wyglądały jak okablowane wielkie silniki. Miały wybuchnąć. Bałam się śmierci bo choć byli dookoła ludzie to nie umieli rozbroić bomb, więc nie próbowali tego zrobić. Była tam moja przyjaciółka i jej facet, na jakiejś drewnianej drabince, placu zabaw, w trochę innej scenerii, jakby poza kwadratem. Nie podzielali moich obaw więc poszłam gdzie indziej. W pociągu/tramwaju spotkałam starego znajomego i przypomniało mi się, że kiedyś śnił mi się koniec świata z bombą do rozbrojenia i jego ciotka wtedy ją rozbroiła. Zawołał swoją ciotkę. Ona rozbrajała bombę ale czas się kończył a ja wciąż się bałam, nie chciałam być przy wybuchu gdyby sie nie udało więc poszłam w stronę dworca, na autobus do domu. Rozmawiałam tam z jakimś dziwnym typkiem. Gdy przyjeżdżał mój autobus myślałam, że już nie będzie wybuchu bo powinien już dawno temu być i ciotka kolegi pewnie rozbroiła bombę. Zastanawiam się co mogli w tym śnie robić moi znajomi tzn przyjaciółka z facetem i owy kolega który przyprowadził ciotkę? Resztę snu chyba rozumiem: mój świat się skończył, ale ja ciągle w nim trwam.
  3. ZawszeWinna

    wróżka

    Witaj. Śniło mi się, że spotkałam dawną przyjaciółkę, która niedawno urodziła.Zaprosiła mnie do siebie bym mogła zobaczyć jej córeczkę.Chwilę później spotkałyśmy jeszcze 2 znajome, które stwierdziły, że chcą iść z nami.Po drodze mijałyśmy sklep, obok którego siedziała kobieta.Gdy przechodziłyśmy obok zaczepiła nas, twierdząc, że jest wróżką i przepowie nam przyszłość.Chwyciła dłoń jednej z dziewczyn i wywróżyła jej spokojne, dobre życie.Zainteresowało mnie to, jednak kobieta zdawała się mnie nie zauważać.Pozostałe dziewczyny odmówiły, więc w końcu - jednak dość niechętnie- kobieta spojrzała na moją dłoń.Wpatrywała się w nią długo, po czym gwałtownie ją odrzuciła i patrząc na mnie przestraszonym wzrokiem powiedziała, że mam już iść.Zdezorientowana prosiłam, by zdradziła mi co zobaczyła, jednak wciąż odmawiała.Zdenerwowana krzyknęłam: powiedz coś, będę szczęśliwa, czy nie?Spojrzała na mnie smutnym wzrokiem i cicho odpowiedziała: tak, będziesz bardzo szczęśliwa.Nie mogłam pojąć, dlaczego w takim razie jest zdenerwowana, więc dodała po chwili: będziesz naprawdę szczęśliwa, jednak do czasu.Skończy się to, gdy będziesz w 7 miesiącu ciąży, bo świat się wtedy skończy, nadejdzie jego koniec. Nie byłam w stanie tego zrozumieć, czułam się strasznie zagubiona.Odeszłyśmy od niej i po chwili zostałam sama.Znalazłam się na polanie i siedziałam zamyślona na kamiennych schodach. Bardzo proszę o interpretację, nie mam pojęcia co o tym myśleć.
  4. Edmund Dantes

    Sen o końcu świata

    Było popołudnie. Szedłem ulicą bliżej niezidentyfikowanego miasta w Polsce (nie znam tego miejsca). Nagle spostrzegłem, że Słońce nie razi w oczy i świeci na zielony kolor. Ktoś wysoki zasłonił mi widok, więc krzyknąłem: Słońce świeci na zielono. W momencie, w którym to mówiłem, zobaczyłem kątem oka po lewej stronie nieba normalnie świecące Słońce. Poczułem niepokój. W miarę jak osoba przede mną odsłaniała mi niebo, na prawo od Słońca zobaczyłem trzy "planety" jego wielkości, wszystkie poziomo w rzędzie. Licząc od lewej ta najbliżej Słońca była granatowa, druga (chyba najbardziej złowieszcza) czerwona, trzecia zielona (którą to widziałem na początku). Ich światło nie raziło, mogłem dostrzec na ich powierzchni czarne, przemieszczające się plamy. Jednocześnie wśród ludzi wybuchła panika, która i mi się udzieliła. Byłem przerażony i wskoczyłem do jakiegoś zbiornika z wodą. Skulony opadałem głębiej, gdy usłyszałem bardzo dziwny, niski dźwięk (niczego podobnego nie słyszałem, jak połączenie trąby z odgłosem helikoptera). W tym samym momencie jakaś siła zaczęła mnie wyciągać, uczucie było takie jakby grawitacja zaczęła działać w odwrotną stronę. Miałem przeświadczenie, że to jakaś ogromna siła, z którą nie ma sensu walczyć, i poddałem jej się. Wtedy stałem się spokojny ale i ciekawy co mnie czeka. Obudziłem się, w uszach brzmiał mi jeszcze ten dziwny dźwięk, i długo leżałem w szoku.
  5. Mój dzisiejszy sen składał się z trzech, powiązanych ze sobą scen, których kolejności nie jestem w zasadzie pewna. Pierwsza: ja i tłum ludzi stoimy na plaży, na wyspie. Za nami był las, a przed nami druga wyspa, oddzielona od naszej pasem wody. Na niej znajdowało się Centrum Warszawy. W pewnym momencie budynki z tej drugiej wyspy zaczęły się walić - zaczęło się od Mariottu (we śnie był niższy niż w rzeczywistości) i jakiegoś innego budynku. Byłam chyba pierwszą osobą, która to zauważyła, bo wiem, że powiedziałam o tym komuś, kto stał obok mnie - nie wiem kim on był, a raczej - nie pamiętam czy była to osoba, którą znam, czy nie. Najgorsze w tym wszystkim było to, że wszystkie rozpadające się wieżowce widziałam bardzo dokładnie - każdą wyłamaną krawędź, obłoczek pyłu, powolne opadanie wielkich konstrukcji na ziemię, każdy budynek z osobna. Na szczególną uwagę zasługiwał Pałac Kultury i Nauki, oczywiście, który zaczął się sypać jako ostatni, jednak ten widok był dla mnie najboleśniejszy - nie ze względu na to, że jestem jakoś szczególnie do niego przywiązana, a dlatego, że każdy, najmniejszy szczegół widziałam z jeszcze boleśniejszą precyzją niż wszystkie pozostałe. Ściany rozpadały się na maleńkie kawałki i powoli opadały w dół, miały bardzo poszarpane krawędzie, z których każda zdawała się robić mi krzywdę samym swoim wyglądem. Wiedziałam, że jest to początek końca naszego świata. Druga: ja i ludzie, których znam, siedzimy w mocno oświetlonym słońcem, jasnym pokoju, którego nigdy wcześniej nie widziałam. Ktoś nam właśnie powiedział, że osoba cenna w rzeczywistości dla nas wszystkich - nie żyje. Przyczyny śmierci nie znam, nie pamiętam. Prawdopodobnie zwykły wypadek, być może miała związek z rzeczonym końcem świata. Trzecia: ja i mój ojciec jesteśmy w jego mieszkaniu. Mówię mu o końcu świata i wychodzę na balkon, żeby mu pokazać walące się Centrum (z jego balkonu normalnie nie widać Centrum, ale, na potrzeby snu, zostało ono przeniesione na drugą stronę Wisły w symetrii osiowej). W tym momencie nie widać już walących się budynków, a "jedynie" trzy potężne, czarne trąby powietrzne i wielką, szalejącą burzę. Ojciec tego nie widzi. Mówi, że tam nic się nie dzieje, że to kłamstwo i nie ma żadnego końca świata. Czuję się oszukana i wierzę w jego słowa, że burza, trąby powietrzne i wydarzenia z pierwszej sceny nie były naprawdę. Uwagi poza"fabularne". Obudziłam się niedługo po scenie trzeciej, w środku nocy. Cały sen wzbudził we mnie wielki niepokój. Bałam się na tyle, na ile może czuć strach półobudzona osoba - czaił się gdzieś na granicy świadomości, irracjonalny i jakby nierzeczywisty. Nie przeszkodził mi w ponownym zaśnięciu, ale też nie odszedł, więc zasnęłam ciągle go odczuwając. Kiedy obudziłam się rano on ciągle był, jednak dotyczył już tylko i wyłącznie drugiej sceny. Pierwsza i trzecia - sen jak sen, zdarza się, ale druga scena do tej pory nie daje mi spokoju. Warto wspomnieć, że chociaż nie działo się w niej zbyt wiele, to zdawała się trwać strasznie długo, jakbym siedziała tam i pogrążała się w strasznej świadomości utraty przyjaciela. Ciekawostka odnośnie sceny trzeciej - parę lat temu, podczas jednej z wielkich, groźnych, burz letnich, jakie wtedy przechodziły nad Polską w miejscu, gdzie teraz, we śnie, widziałam tornada, zaobserwowałam ciekawe zjawisko. Mianowicie - piorun - gruby, pionowy, ciemnozłoty - uderzający raz za razem w jedno miejsce, przez parę-parenaście minut, nie zmieniając kształtu i miejsca. Piękny widok, który utkwił mi w pamięci. Jeśli chodzi o mnie - dwa tygodnie temu przeprowadziłam się, mieszkam teraz sama. Co jakiś czas odwiedza mnie chłopak, który czasem zostaje na noc. Tak było akurat dzisiejszej nocy i to nawet prawdopodobnie on obudził mnie zaraz po tym śnie. Lat mam 19.
  6. Panilla

    Koniec świata

    Piszę z prośbą o interpretacje, ponieważ wszystkie tłumaczenia troszkę daly mi do myslenia. Początku snu nie bardzo pamietam, jechałam na tylnym siedzeniu pick upu czarnego z jakimś młodym chłopakiem z dłuższymi włosami koloru blond. Chwaliłam, że bardzo wygodny samochód. Nagle celem naszej drogi był kościół w którym mieliśmy "przeczekać" koniec świat zobaczyć jak sie wali. Jak tylko zaczęły spadać kolejne partie kościoła ,(dachu kościoła) na ziemie, przestraszyłam się i wybiegłam, Kościół zaczął runąć. Nie widziałam tego gdyż uciekałam musiałam omijać kolejno ******ące cegły i kamienie z kościoła. Wsiadłąm do samochodu rodziców z którymi pojechałam do domu. Nagle zaczeło straszni padać. Deszcz byl gęsty (prało żabmi) było to jak nie kończonce się oberwanie chmury. W ciagu godziny ogród wokoło domu był już zalany wodą. Zauważyłam w ogrodzie dzirę w ziemi, nie zbyt dużą może 1 metr średnicy głęboką może na 1,5-2 metry i nagle jakby ta dziura zaczeła wchłaniać część wody z ogrodu.... tyle
  7. samoistna

    sen o końcu świata

    dzisiejszej nocy śniło mi sie że miał być koniec świata.. siedziałam w domu i wiedziałam że cos jest nie tak.. ale nikt nie chcial mi powiedziec ze jest koniec świata a miał on wygladac mniej wiecej tak: mialo nie byc zadnych anomali pogodowych ani nic. tylko ciśnienie atmosferyczne miało sie bardzo podnieść tak że ludzie mieli sie rozlecieć na kawałki.. wiem że w tym śnie przyjechał po mnie mój były chłopak.. i chciał mnie zabrać jak najdalej i w jak najbezpieczniejsze miejsce. moja mama nie chciala z nami jechac wiec zostala.. a potem nagle znalezlismy sie w jakis blokach z moim byly.. moja mama.. i bratem.. potem sen sie skonczy.. nie wiem co może on znaczyć.. pomóżcie:)
  8. Domciak

    koniec świata z gwiazdą

    dzisiaj miałam okropny sen. Śniło mi się, że jest dzień jak co dzień. Słońce świeci, ptaszki śpiewają, a ja siedzę w domu (nie swoim mój inaczej wygląda) i nagle w TV mówią, że będzie powódź i mamy się na nią przyszykować. Zaraz z mamą zaczęłyśmy pakowanie i zaczęłyśmy iść w jak najwyższą część bloku. Mijałyśmy wiele zakrętów i ślepych zaułków (jak w labiryncie jakimś) Woda już zaczęła nas dosięgać. Schowałyśmy się w jakimś pomieszczeniu z innymi ludźmi, mój ojciec już tam był. Woda zaczęła napływać spod szczeliny i oczywiście wszyscy wpadli w panikę. położyliśmy się w trójkę na ziemi i się trzymaliśmy stalowych prętów (nie wiem co one tam robiły) fala uderzeniowa przyszła i zmyła ludzi, nam się udało przetrwać. Wstaliśmy i patrze a moja kosmetyczka leci, właściwie to płynie, w mamy stronę. Pytam jej się po co ci akurat moja, na co ona odpowiedziała, że ja jestem spakowana poprawnie, tak jak człowiek powinien być na katastrofy pokoju, bo chodzę do szkoły i mam Przysposobienie Obronne. Aha. Zaczęliśmy znowu iść po jakim labiryncie i zadzwoniła moja chrzestna. Zaczęła rozmawiać ze mną, że dobrze się czuje, z jej nogą też już lepiej a teraz wyjeżdżają właśnie do nas. Popłakałam się i oddałam telefon mamie, która zakończyła rozmowę i powiedziała aby nie przyjeżdżały bo jest koniec świata. Wyraźnie to usłyszałam i się jeszcze bardziej popłakałam i uciekłam w jej ramiona. Uspokoiła mnie i zauważyłam jakieś zamknięte drzwi z których dobiegał dźwięk. Nie chciały się otworzyć więc mój ojciec je wyważył. W środku ku mojemu zdziwieniu siedział Bruno Mars (wiecie ten piosenkarz, zdziwiłam się sama w sobie bo nie jestem jakąś wielką jego fanką) przytulił się do mnie i śpiewał Grenade. To było okropne, kiedy zobaczyłam go w takim stanie, nie chciał z nami uciekać powiedział że przyjmie to jak mężczyzna. Mama mnie od niego zabrała i wraz z ojcem udaliśmy się na szczyt wieżowca. Zobaczyliśmy wielką falę rzędu kilkunastu metrów, strasznie się przestraszyłam. Stanęliśmy razem i objęliśmy się razem. Wtedy się obudziłam a w radiu leciała właśnie piosenka Bruno Mars - Grenade. Co ja mam sądzić o takim śnie? Osobiście bardzo się wystraszyłam. Dodam że nie oglądałam żadnych filmów przez ostatni tydzień, który by mógł wpłynąć na taki tok zdarzeń.
  9. nionio1710

    Sen o końcu świata

    Witajcie. Byłabym wdzięczna za zinterpretowanie mojego snu.. O tuż śniło mi się, że spotkałam sie z moim chłopakiem, byliśmy na siebie źli. Pokłóciliśmy się o bzdet, bo był zazdrosny o mojego dobrego kolegę z dzieciństwa.. Ja na niego nawrzeszczałam i pogniewani poszliśmy ja do swojego domu, on do swojego. Po kilku godzinach tak jakby chyba już było wiadomo, że zbliża się koniec świata przez chyba bomby, no na pewno przez jakieś wybuchy. I jakoś dogadaliśmy się przez telefon i on przyszedł do mnie taki smutny, usiedliśmy przy biurku przy zgaszonym świetle, nie było ciemno jeszcze za oknem tak tak 'jako tako', i zaczęłam go przepraszać i popatrzyłam w okno i widziałam jak zbliża się 'jasność' jak ogień, tak jak by był wybuch bomby i się pocałowaliśmy i zamknęliśmy oczy... I ogień do nas doszedł i w tym momencie jak bym umarła, widziałam tylko ciemność i w tym śnie czułam, że nie żyje ale nie wiedziałam co dalej... w senniku 'koniec świata' oznaczał 'kłótnia, która zakończy się rozstaniem z kimś ważnym. Pamiętaj, że głupota przeszkadza w życiu' Ale bym chciała, żeby to ktoś zinterpretował dokładniej byłabym bardzo wdzięczna Pozdrawiam
  10. witam mój sen zaczyna się następująco siedziałem na ławce z przyjaciółmi aż tu nagle coś czuje w palcu, patrze a tam wychodzi mi z palca i jakiś robak, czułem przy tym rozrywanie jakby skóry, później jak juz pozbyłem się tego robaka i zdeptałem go z nienawiścią zaczeliśmy wszyscy krzyczeć że słońce parzy i strasznie jest jasne, zaczeliśmy się wszyscy chować ja się schowałem za samochód co się wychyliłem żeby spojrzeć to zaraz mnie strasznie piekło całe ciało, bałem że się samochód stopi bo już zaczynał uciekłem za sklep i tam otrzymałem informacje że sklepowy bierze 40zł za to że się moge schować, później nagle tak jak by słońce się cofało, z zachodu na wschód i przeniosłem się pod las gdzie była farma i chyba 1 indyk i co dziwne ( przerośnięty gołąb wielkości indyka ) jak tylko słońce na nie zaświeciło to one uciekały do cienia, później jak mnie też dopadło słońce to nagle postanowiłem biec w kierunku zabudowań i w pewnej chwili przestało mnie piec bo tak jak by słońce znikneło i spojżałem w strone księżyca i widziałem na początku za jasno puzniej mój wzrok się przyzwyczaił i widziałem go wyraźnie rozejrzałem się i zabaczyłem planete podobną do ziemi z napisem po lewej stronie ZIEMIA nie wiedziałem o co chodzi i się nad tym zastanawiałem. tak się skończył mój sen i martwie się bo nie wiem co mógł znaczyć. Pozdrawiam i prosze o pomoc Jakub.
  11. witam, dziś w nocy śniło mi się, że jest koneic świata. Byłam sama w domu, rodzice w pracy, dzień jak każdy inny. NAgle zaczęło robić się pochmurnie więc podeszłam do okna i patrzyłam na niebo. Usiadłam po turecku, na parapecie stała doniczka. Nagle zobaczyłam wielkią trąbę powietrzną. Przez chwilę czułam się bezpieczna, czułam, że nic mi nie zagraża, aż nagle wielka siła otworzyła moje okno, porwała doniczkę, a ja znalazlam się na balkonie i próbowałam nie być wciągnięta do środka wiru, ale nie dałam rady. Po chwili wirowałam razem z trąbą powietrzną, na samym jej szczycie i wiedziałam, że to koniec świata, wiedziałam ,że czeka mnie śmierć, mimo to czułam sie nadzwyczaj bezpiecznie. Jedynie moje kończyny były rozciągane w różne strony, ale nie bolało. Cieszyłam się, że czeka mnie bezbolesna smierć. Nagle wichura 'odstawiła' doniczkę na parapet, przy okazji opadły 2 listki, a zaraz pozniej zostałam odstawiona ja. Czułam, że zostałam odstawiona do innego mieszkania, ale jednak było to moje. Spojrzałam za okno. Wszędzie była panika. Ludzie pozamykani w klatkach, aby nie mogli byc porwani przez wir. Klatki stały wzdłuż budynku, który w realnym świecie nie występuje. Było około 10 klatek w 1 rzędzie, a na klatkach kładzione były kolejne, tak jak klocki. Później wszystko tak jakby ucichło, a ja postanowiłam spotkać się ze znajomymi. Wichura nadal trwała ale nie była tak gwałtowna. Proszę o interpretację
  12. Guest

    KONIEC ŚWIATA

    Witam Dzisiejszej nocy miałem kolejny sen o nadchodzącym końcu świata. Z poprzedniego pamiętam tyle, że szedłem koło mojego domu drogą w towarzystwie kogoś, patrząc na niebo. Na niebie, wśród gwiazd ujrzałem wiele poruszających się punktów, świeciły, tak jakby statki kosmiczne. W pewnym momencie zaczęły strzelać do siebie. Wtedy we śnie pomyślałem sobie o tym, że znowu coś złego zrobili ludzie. Stawały się coraz większe, w końcu zobaczyłem że to statki obcych cywilizacji. Po pewnym czasie zaczęły lądować na niedalekiej polance. Wiedziałem, że to kara za złe rzeczy, które wyrządzili ludzie. Do domu miałem może 100m, wiedziałem że znajduje się tam rodzina, a mimo to nie pobiegłem tam. Bardziej myślałem o tym, żeby ostrzec sąsiadów. Jedyne co przychodziło mi do głowy, to ucieczka. I tak sen się zakończył. Dzisiejszej nocy miałem sen, szedłem sobie drogą - tym razem z matką i siostrą. Kolejny raz pomyślałem o całym źle, które dzieje się na ziemi... Coś mnie tknęło, aby popatrzeć na niebo. Niebo było niebieskie, w niektórych miejscach były lekkie obłoki. Jednak zauważyć się dało znaki, białe punkty, poruszające się po niebie powoli, zostawiały za sobą białą smugę. W końcu połączyły się w jedną całość i z wielką siłą spadły niedaleko mnie. Jakaś siła zaczęła zataczać wokół nas kręgi, coraz mniejsze .... aż stanął przed nami osobnik, twarz ludzka - jednak wiedziałem, że jest to wcielenie diabła, że ma jakąś moc w sobie. Za chwile znaleźliśmy się na środku placu, gdzie zgromadzeni byli inni ludzie. Bałem się, wiedziałem że to już koniec... Jednak jakoś udało mi się uciec, uciekłem w inne miejsce, gdzie jeszcze ta siła nie dotarła. Biegłem przez las. Pamiętam był tam też sztuczny zbiornik wodny, z zaporą. Po płytkiej wodzie jechał samochód, głośno krzyczał, aby uciekać, nagle wszyscy ludzie zaczęłi uciekać, ja uciekłem do lasu, kolejny raz nie myślałem o rodzinie, tylko zabrałem ze sobą sąsiadkę (matkę mojego kumpla) i schowaliśmy się w domku w lesie. Wyjrzałem przez okno i na niebie zobaczyłem takie same znaki. Nagle ta siła, którą wcześniej czułem, znalazła się też tam, kilkaset metrów odemnie wyrwała drzewo... Za chwilę to coś zniknęło. Wyszliśmy z domku, niedaleko stały jakieś samochody, przywalone drzewami, po przejściu tego czegoś krajobraz trochę zmienił się... Matki kumpla już nie było, był ktoś inny. Wiem, że spoglądałem na jakieś auto duże i chciałem nim jechać, ale niestety nie miałem prawa jazdy i nie chciałem wsiadać jako kierowca... Więc postanowiłem z dwoma innymi osobami złapać stopa Nie udało się, nagle znalazłem się w samochodzie, który prowadziłem, wjechałem w centrum miasta, kiedy zadzwonił telefon komórkowy, jako dzwoniący napisane było "Włochy" kazałem tej drugiej, jadącej ze mną osobie odebrać telefon. Po chwili podała mi ta osoba telefon, mówiąc że to moja matka. Ja powiedziałem, że ok. spotkamy się, ale teraz nie mogę rozmawiać, bo w mieście jest pełno policji - faktycznie co 50m stał radiowóz. Zatoczyłem koło i powróciłem do miejsca początkowego, po czym spotkałem się z matką i zapytałem czy wszystko już minęło... Ona na to, że tą walkę wygraliśmy. Potem dzwonił do mnie kolega z pracy, abym zamienił sie z nim, bo on nie może przyjść, żebym wziął za niego robote, on mi zapłaci. No i się obudziłem. Strasznie dziwne sny. Zastanawiam się co mogą oznaczać
  13. xxxxxnusiaxxxxx

    Koniec świata

    cześć prosze o interpretacje snuuu bo mnie marwi ....... snił mi sie 3 razy w dziecińswie kiedy jeszcze nie było szczegołowej apokalipsy końca świata moze była ale ja o niej nic nie wiedziałam .... Sen był krutki , rozpoczynał sie ze byłam w swoej dzielinicy za swoim blokiem i nagle nad moim 10 pientrowym blokiem wyrasta wielka fala i jest ogromna ..... Zaczynam uciekac w strone jak mi sie wydaje schronienia wiem tylko ze ludzie sie przygotowali do tej ogromnej fali ...... i zbudowali łudz podwodna ...... no i ja do niej biegłam i biegłam .... i zdąrzyłam ....No i tak 3 razy co jakis czas miałam ten sam sen ..... oczywiscie w długich odstepach... Bardzo proszę o interpretacje snu ..... fala była jak tsunami .... wiem ze sen jest dziwny ..... ale czy mógby miec jakąs przepowiednie ......... naprawde wtedy nawet nie wiedziałam o koncu swiata a ta fala i ta łódz jakby to były jakies kluczowe zagadki ........ Proszę o pomoc ....!
  14. christina_death

    Stalowe maszyny, wojna, koniec swiata

    Dzisiaj snil mi sie sen, dosyc dziwny, powraca do mnie co jakis czas. Opis Jestem w swoim domu. Patrze przez szybe na swoj ogrod. Cos widze na niebie, wzbudza we mnie ciekawosc wiec przygladam sie baczniej. To samolot, leci dalej, wyglada jakos inaczej, mruga czerwonym swiatlem, po jakims czasie znika mi z oczu, chowajac sie w chmurach. Zapominam o nim. Jednak leci kolejny samolot, a za nim kolejny. Zaczynam sie niepokoic co jest grane. Nigdy czegos takiego nie widzialam. Zaczynam myslec ze cos sie musialo stac, cos powaznego, ze leci ich az tyle. Mysle sobie moze wojsko? Potem nagle las za moim domem ciemnieje. Robi sie troche tajemniczo. Samoloty nadal leca, robiac przy tym halas, a dziwne skoro sa na niebie wysoko. Nie powinnam ich slyszec. Nagle widze leci samolot, bardzo nisko, widze go w calej okazalosci przed moim domem. Przeraza mnie ten widok. Boje sie ze samolot uderzy zaraz w dom. Zaczyna dziwnie krecic sie, swidrowac w powietrzu, spada i zaraz wzbija sie spowrotem. Nagle jakby zatrzymal sie w powietrzu tuz przed moimi oczami. Jest jakis dziwny. Bialy, wyglada nie tak jak typowy samolot, bardziej przypomina mi model samolotu sprzed minionych lat. Obserwuje go przez dluzsza chwile chcac juz wolac rodzicow aby sami zobaczyli. Kiedy nagle wzbija sie do gory, widze ze lekko sie z niego dymi, ale leci wysoko i juz go nie ma. Od razu po tym nastepuje cisza, podejrzana, i slysze glosny warkot, jakby jakis traktor, albo traktory jechaly, ziemia lekko drzy, cos przecina sie przez las a w koncu sie wynurza. Mruze oczy i ze strachem patrze na to cos. Przypominalo mi na poczatku helikopter. Ze smiglem, metalowe cos. Olbrzymie, halasujace. Nie wygladalo to znajomo. Przypominalo to cos z przyszlosci. Z 10 takich nie wiem jak to okreslic, maszyn? przewijalo sie niszczac wszystko dookola. Nagle mama zawolala do mnie, uciekamy szybko! Pytalam czemu, co sie dzieje? Okazalo sie ze jest zaraza w naszym miescie. Trzeba uciekac i sie ewakuowac. Podobne sny mialam juz kilka razy. Modernistyczne miasta wodne? Jakies autostrady na wodzie, tajemnicze postacie. Roboty, ufo itp. Dodam ze nie interesuje sie takimi rzeczami. Nie ogladalam zadnych filmow o robotach itd. nie wiem skad te dziwne sny. Jeszcze jeden opowiem w drugim temacie.
  15. Fymsiu

    Koniec wszystkiego

    Witam, dzisiejszej nocy miałem dwa sny o podobny znaczeniu. Opiszę pierwszy z nich. Był wieczór. Trzecia klasa gimnazjum, koniec roku szkolnego. Wszystcy się cieszą, lecz nagle przychodzi wiadomość o końcu świata. Kazano nam iść do klas, ale ja z nauczycielką z polskiego poszedłem na stołówkę na herbatę (z tą nauczycielką utrzymywałem dobre kontakty i dalej utrzymuję). Wypiliśmy tą herbatę i spytała się czy czegoś żałuję w tym życiu, odpowiedziałem że nie. Po tych słowach poszedłem na dwór przed szkołę, zobaczyłem lecące dwie koło siebie asteroidy. Zanim jeszcze uderzyły pobiegłem do klasy do mojej dziewczyny, wziąłem usiadłem z nią na parapecie i znów powiedziałem 'niczego za tego życia nie żałuję'. Gdy asteroidy uderzyły poczułem wstrząs i się obudziłem. Podczas tego snu miałem uczucie ukończenia swojego życia z radością i że i tak spotkamy się tam na górze. Drugi sen był podobny. Wieczór. Wiadomość o końcu świata. I nagle cała moja rodzina która mieszkała w okolicy zebrała się u mnie. Dokładniej w moim pokoju na małym przyjęciu przed końcem świata. Pamiętam że na stole były wódki. I wszystcy pili. Tylko ja ciągle biegałem na dwór patrząc czy coś z nieba nie leci. W pewnym momencie ciotka przyniosła ajerkoniak na stół i że ja go cały wypiłem. Minęła cała noc i zaczęło świtać. Wybiegłem na dwór i widziałem że coś leci z nieba. Wróciłem do pokoju, powiedziałem 'kocham was wszystkich !' a w myślach sobie pomyślałem że w końcu zobaczę się z tatą (nie żyje od 3 lat). Proszę o interpretację tego snu. Nie umie pojąć o co w tym chodzi.
  16. Nostradamus

    urwane głowy zagłada itp...

    Witam. Proszę o interpretacje snu który miałem dosyc dawno temu chyba jak miałem z 12 albo 13 lat. A więc tak: Wpewnym momencie znajduję się na komórkach w kamienicy w której mieszkam, komórki są dwu-piętrowe. Wchodzę tam z 3 kolegami z podwórka oraz 4 osobą której nieznam, znajdujemy się przy wejściu na drugie piętro (najwyższe) wchodzimy tam przed tym coś uzgadniając nie pamiętam co. Na drugim piętrze jest naprawde bardzo ciemno widzimy przed sobą jakiś wązki ciemny długi korytarz idziemy tam, korytarz jakby niema końca, ciemnośc narasta wraz z postępami potem gdzieś zgubiłem swoich kolegów i tego nieznajomego nagle poczułem przytłaczający strach następnie panikę uciekałem z powrotem coś mnie goniło jakiś nie wyobrazalnie straszny potwór wróciłem do bardziej rozległego pomieszczenia w którym znalazłem wyjście dodam że wszyscy koledzy chyba zginęli wychodząc zobaczyłem bladą leżaca na podłodze urwaną głowę chyba tego nieznajomego. Wybiegłem z komórek i pognałem w stronę domu, był dzień świat chyba zmierzał ku zagładzie gdyż ziemia pode mną zaczęła falowac jak wzburzone fale na morzu i pochłaniac ludzi a gdy stałem przy wejściu na klatkę schodową odwróciłem się i spojrzałem w stronę wejścia na komórki i zobaczyłem wychodzącą z nich bladą na czrno ubraną zakapturzoną postac. Uciekłem do domu na drugim piętrze na schodach zobaczyłem uciekającą dziewczynkę postac mnie goniła a gdy już dotarłem do domu zaryglowałem drzwi i pozamykałem okna i zobaczyłem mamę gotującą obiad w kuchni brata grającego wtedy jeszcze w PSX i tatę oglądającego telewizor byli oni głusi na moje ostrzeżenia ąż tu nagle wdarły się do mojego domu przez okno( podłoge mam na poziomie dacu tych komórek w którym jest inne wejście do nich ) jakieś ochydne monstra łażące na czterech łapach jak jaszczurki i wtedy chyba mnie zabiły bo mi sie film urwał i sie obudziłem... albo zaczął się nowy sen. Tyle cała historia bardzo dziękuję za interpretacje.
  17. Witam. Ten sen był dość skomplikowany, więc nie wiem czy go tak jasno opiszę, ale spróbuje Byłem w szkole i właśnie miała być lekcja w-f'u. Wszedłem do szatni z kumplami z klasy. Myślałem, że sąsiednia szatnia jest wolna więc zaglądnąłem tam. Zobaczyłem tam mnóstwo dziwnych ludzi, którzy należeli do jakieś sekty. Bardzo dziwnie sie poruszali i robili takie dziwne seksualne ruchy, że tak powiem. Sekta ta składała się z samych chłopaków. Zamknąłem drzwi. Gdy już cała moja klasa była przebrana i gotowa do lekcji to ludzie z tej sekty zaatakowali nas i chcieli wszystkich wciągnąć za drzwi tej drugiej szatni... Lecz nie udało im się to... Wyszedłem ze szkoły i nagle rozpętała się wielka wojna. Cała ta sekta zbuntowała się. Do niej przyłączyli się uchodźcy jakiegoś indyjskiego pochodzenia którzy mieszkali w slumsach. Z buntownikami starła się armia rosyjska, pomimo tego, że wszystko działo się na terenie Polski. Podczas wojny zaobserwowałem następujące obrazy: - uchodźcy podpalali swoje miejsca zamieszkania. Bałem się, że nie wydostane się z otaczających mnie płomieni. Było mnóstwo dymu. Płomienie oświetlały miejsce akcji, ponieważ panowała noc. - dostrzegłem obok mnie całą kulę ziemską. Zwróciłem uwagę na to, że w Grecji odrywał się płaszcz ziemi i wznosił się do góry. Wszystkie starożytne zabytki runęły. - jakiś komunistyczny dowódca stał na murze. Mur pod wpływem starć zaczął się rozpadać. Dowódca spadł z muru, lecz zaczął się wspinać po żołnierzach (którzy go raczej nie obchodzili), aby wejść spowrotem na mur. - (to już chyba mniej ważne) moja siostra dzwoniła gdzieś, bo chciała kupić jakieś leki. Powtarzałem jej ciągle, że komuniści ją aresztują, bo przekroczyła limit rozmowy przez telefon. Kazałem jej rozłączyć się. Przez całą wojnę przewagę mieli buntownicy. Rosjanie nie mogli sobie poradzić. Sam osobiście kibicowałem komunistom (sam nie wiem czemu). Sen skończył się jak rosyjskie czołgi wkroczyły na teren bitwy i zaczął się ostrzał baz zajętych przez sektę i uchodźców. edit: Zapomniałbym. Na końcu snu mówiłęm wszystkim, że wiedziałem że będzie ta wojna bo miałem wizję. A ta owa wojna toczyła się w "święto Anny"
  18. Witam wczorajszej nocy miałem sen który mnie dość zaintrygował. Oto on : Sen zaczął się od tego ze zadzwoniłem do kogoś (prawdopodobnie były to jakieś wysokie władze) i powiedziałem ze nadchodzi koniec świata. Osoba z którą rozmawiałem ogłosiła alarm i powiedział ze jest dla mnie specjalne miejsce w jakim bunkrze który miał owy koniec świata przetrwać. Wtedy przeniosłem sie w okolice swojego mieszkania ok 500 m od bloku w którym mieszkam. Jest tam ogrodzony parking szedłem drogą wyjazdową w tym momencie przejechał obok mnie autobus (nieduży) po jego jeździe widać było ze kierowca jest pod wpływem alkoholu podbiegłem do drzwi i krzyknąłem co on robi a on na to ze to koniec świta i ze i tak wszystko jedno i żebym wsiadał. Wsiadłem i przejechałem ok 50m gdzie wysiadłem na przystanku na jego słupie wisiała kartka z napisem ,, Autobus do schronu linia o " (o to kółko) stałem tam chwile i podjąłem decyzje ze nie jadę nigdzie. Teraz znalazłem sie na trawniku przed swoim blokiem stałem z jakaś dziewczyną (w realu nigdy jej na oczy nie widziałem) była niższa ode mnie o głowę i według moich standardów ładna. We śnie do tej dziewczyny czułem cos wielkiego jak by była moją zoną lub narzeczoną stała i uśmiechała sie do mnie pytając co my teraz zrobimy i co sie dzieje. Objąłem ją prawym ramieniem pocałowałem w głowę i poszliśmy w stronę klatki w której mieszkam i patrząc w niebo na którym były jakieś punkciki powiedziałem ,, To koniec świata nic nie możemy zrobić ale nie bój sie bedzie dobrze" nie balem sie wyczuwałem ze ona tez. W tym momencie sen sie skończył dodam jeszcze ze teraz mam 18 lat we śnie byłem starszy o ok 5 lat.
×
×
  • Create New...