Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'koszmar senny'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • NASZE FORUM
    • Sprawy porządkowe
    • Z życia Forum
  • EZO CAFÈ
    • Strefa Relaksu
    • EzoTube
    • Bazarek ezoteryczny
  • USŁUGI
    • Wróżby
    • Astrologia i numerologia
    • Sny
    • Energia: analizy i uzdrowienia
    • Szukam pomocy/Oferuję pomoc
  • WRÓŻBY i WYROCZNIE
    • Runy
    • Karty Klasyczne
    • Tarot
    • Pozostałe Karty
    • Inne wyrocznie
  • ASTROLOGIA, HOROSKOPY, NUMEROLOGIA
  • UZDRAWIANIE i MEDYCYNA NATURALNA
  • ENERGETYKA
  • SEN i ŚNIENIE
  • MAGIA i OKULTYZM
  • DUCHOWOŚĆ, FILOZOFIE, RELIGIE i WIERZENIA
  • HYDEPARK
  • Runen Club's Runiczne pogaduszki
  • Runen Club's Linkownia, literatura, plotki o bogach, obyczaje i inne ciekawostki
  • Runen Club's Nasze Runy i dywinacja
  • Syreni Gród's Nasze miejsca: kawiarenki, knajpki, kluby, puby...
  • RIDER WAITE Club's Nasze Karty i dywinacja
  • RIDER WAITE Club's Tarotowe pogaduszki
  • RIDER WAITE Club's Linkownia, literatura, plotki o RIDER WAITE TAROT i inne ciekawostki...

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Found 5 results

  1. Hej. Zastanawiałam się, czy to w ogóle dobry dział na to pytanie, sama nie wiem czy to tylko koszmar, czy coś więcej. Postanowiłam jednak opisać swój problem tutaj, gdyż nigdy mi się nie zdarzył tak okropny koszmar, ani odwiedziny innych istot we snach... Nigdy nie miałam problemów ze snem, zazwyczaj zasypiam w 2 min, śpię dobrze, mam dobry sny, koszmary miałam może z 5 razy w całym życiu. Zaczęło się w nocy z niedzieli na poniedziałek, miałam problem zasnąć, po prostu byłam ciągle pobudzona, mimo ze zmęczona, zasnęłam ok 4, źle spałam, budziłam się i tyle. Przez to tez w dzień nie mogłam normalnie funkcjonować, też musiałam się zdrzemnąć, było mi zimno i byłam nieprzytomna. Sen z poniedziałku na wtorek też raczej marny, chwilę się wierciłam w łóżku, pospać może i pospałam, ale też nie za dobrze mi się spało. Wstałam rano to czułam się ok, potem pół dnia bolał mnie brzuch i byłam drugą nogą w innym świecie chyba, wieczorem mi przeszło, czułam się ok. Ale dziś to już było na maxa dziwne.. Z wtorku na środę.. Położyłam się dosyć wcześnie, bo chciałam wcześnie wstać, a byłam zmęczona, powiedzmy, że mniej więcej 23.30 kładłam się spać. Chwile niedługo miałam straszny koszmar. Śniłam, ze leżałam dokładnie na tym miejscu, na którym byłam, dokładnie w takiej samej pozycji. Nie wiem, co mnie obudziło, tak jakby coś poczułam w rękę, więc się przebudziłam, wzdrygnęłam przy tym... Otworzyłam oczy i poszłam spać dalej choć już wtedy coś dziwnego czułam, pomyślałam, że znów mam problem ze snem po prostu jak od paru dni, więc nie przejęłam się i poszłam spać dalej, zasypiając słyszałam jakieś pukanie, skrzypienie, olałam to myśląc, że to po prostu meble i szybko zasnęłam. Następnie znów śniłam, że śpię tak jak spałam. Nagle coś trzymało moje dłonie! Te dłonie były zimne, fioletowo-granatowe.. ciemne po prostu, skostniałe takie, chude! Przeraziłam się! Czułam przez sen jak te dłonie mam zdrętwiałe, jak nie mogę się ruszyć. Świadomie pomyślałam, że zacznę wołać mamę z pokoju obok, to przyjdzie i mnie obudzi. Darłam się jak mogłam, krzyczałam, zastanawiałam się czy to mi się tylko śni, że krzyczę, czy krzyczę naprawdę, ale byłam aż zachrypnięta. Nagle przyszła mama, zobaczyła mnie zmartwioną, zapłakaną, wzięła moje ręce w dłonie, wtedy odzyskałam w nich czucie, pogłaskała mnie i obudziłam się. Otworzyłam oczy, rozejrzałam się na w pół przytomna, wszystko wyglądało normalnie. Byłam przestraszona, ale jednocześnie tak senna, ze poszłam dalej spać. Myślałam, ze to już będzie koniec, ale nie! Znowu poczułam to dziwne coś we śnie, była gdzieś w pokoju ta ciemna postać. Postanowiłam znów krzyczeć, bo byłam w paraliżu sennym i nie mogłam się obudzić. Ale już nie miałam siły krzyczeć, wiec po prostu skamlałam. Pomyślałam, że muszę otworzyć oczy żeby się obudzić. No i obudziłam się, otworzyłam oczy... Byłam przerażona... Rozejrzałam się po pokoju, przewróciłam się na drugi bok... Sprawdziłam godzine i była 0:07... Tej nocy nagrywałam swój sen na tel - żadnych hałasów, odgłosów nie zarejestrowano. Zasypiając poczułam jakieś zimno, zaczęłam wiec prosić swoje anioły, opiekunów o pomoc, ochronę, wsparcie, opiekę i zasnęłam. Często mówię do swojego anioła, proszę o pomoc zawsze gdy jest potrzebna i wiem, że oni czuwają. Później już nic mi się nie śniło, długo spałam do rana. Obudziłam się i pamiętałam o tym śnie bardzo mocno, wstając oglądałam swoje dłonie, czy wyglądają normalnie! :/ Na dodatek kiedy wstałam miałam chrypę, trochę kaszlałam z rana, generalnie czułam się jakbym miała być chora w ciągu paru dni :/ Przeszła mi też przez myśl, że te dłonie, ta postać, to może coś co chciało mnie zabrać na drugą stronę Odebrałam to tak czy siak jako zły omen... Pomocy! Niedługo zacznę się bać zasypiać, boję się, że to nie był zwykły koszmar, tylko że to coś mnie faktycznie obudziło, nie znam się na zjawach pojawiających się we snach, ale natknęłam się na artykuł o zmorach i opisem wyglądają podobnie... Zastanawiam się przede wszystkim skąd to się wzięło? Zaraz odpalam kadzidło z białej szałwii i jasną świecę, przejdę po mieszkaniu i oczyszczę, ale co to jest i skąd? Do tej pory nie miałam takich problemów.
  2. Witam, otóż ostatnio miałem 2 ciekawe sny: 28.10.2014r W śnie zastrzeliłem 3 nieznane mi osoby, po czym ścigała mnie ciągle policja; odczuwałem paniczny strach i poczucie winy. 29.10.2014r Zacząłem brać kokainę(nigdy nie brałem narkotyków), po czym uświadomiłem sobie, że ona jest sensem mojego życia, nie mogłem żyć normalnie bez wzięcia odpowiedniej dawki narkotyku, ciągle dążyłem, aby ją zdobyć i zażyć; uczucie bezsilności i całkowite uzależnienie. Bardzo proszę o dobrą interpretacje tych motywów, ponieważ nie wiem co się dzieje, skoro nigdy nie miałem żadnych snów a tu nagle dwa i to takie dziwne. Z góry dziękuję. Pozdrawiam.
  3. loterr

    Dziwny sen

    Witam, Mialam naprawde dziwny sen. Sprawdzajac znaczenia symboli otrzymalam misz-masz. Kompletnie nie mam pojecia, co oznaczal, a raczej byl spojny. Moze ktos pomoze mi go zinterpretowac? Z gory serdecznie dziekuje. Bylam na dzialkach, ktore nie byly ogrodzone niczym. Byly jedynie poprzedzielane sciezkami. Byly nie wielkiej powierzchni i na kazdej stala malenka budka wychodka (nie bylam w potrzebie). Poczatek mojego snu skupil sie na jednej dzialce, pozniej widzialam, ze jest ich wiele. Na poczatku myslalam, ze to ogrod, bo bylo wiele rowniotko przycietych zieloniutkich krzewow tworzacych ogrodzenie, a raczej wysokie scianki sciezki. Pozniej widzialam duzy krzew rozy (niekwitnacej z mala iloscia lisci, za to duza iloscia ogromnych kolcy), z ktorej ktos wyjal i odcial mi kawalek naprawde grubego (grubosci raczki dziecka) korzenia. Wzielam i od razu przenioslam sie na dzialki. Stalam i rozgladzlam sie w okol. Dziwne wydaly mi sie te toalety. Na kazdej dzialce, jedna mala drewniana budka. Na jednej z dzialek byla starsza kobieta. Balysmy sie czego. Zapadal zmrok. Probowalam ja od czegos ochronic, pomoc. Pozniej pamietam juz zupelna ciemnosc, w ktorej bylam zupelnie sama. Mialam wrazenie, ze jestem w domku/altance, bo patrzylam jakby przez okno na przejezdzajacy samochod z bardzo mocnymi swiatlami po tej waskiej sciezce. Minal mnie i odjechal. Bylo bardzo ciemno, zadnego swiatla, nawet ksiezyca. Pojawila sie dziewczynka okolo 10 lat, ktorej bardzo sie balam. Zaczela podchodzic do mnie, a ja ja odpychalam od siebie noga. Robilam to z calej sily, ale nie moglam jej odepchnac dalej niz na krok lub dwa. I sie obudzilam. Opisuje to na swiezo i nadal mam ciarki. Moze ktos pomoglby mi zinterpretowac ten sen. Jak sprawdzalam osobno: dzialka, ogrodek; roza; krzew; dziewczynka itd, to wychodzi groch z kapusta, bez zadnego zwiazku jedno z drugim. A sen naprawde byl mroczny. Dodam tylko, ze raczej rzadko miewam koszmary.
  4. Witam. Tej nocy przyśniło mi się coś, czego zawsze obawiam się najbardziej, czyli zwierzę o ludzkich cechach. Tym razem była to żaba, leżąca w moim łóżku obok mnie, w ochronnym skafandrze. Bardzo się jej brzydziłam i bałam, miała taki niemalże ludzki wyraz "twarzy", mimo że nie posiadała ludzkich cech wyglądu (oprócz zębów, które się pojawią potem). Po pewnym czasie wyjęłam ją ze skafandra, a ona zakomunikowała mi, że teraz zacznie wysychać i się udusi. Tak więc polewałam ją co jakiś czas minimalną ilością wody, bo chyba chciałam, żeby zdechła, ale nie miałam odwagi nic jej zrobić. Potem wyszłam z pokoju a jak wróciłam, okazało się, że jej nie było, a za oknem na parapecie siedziała mała ropuszka. Otworzyłam okno, i znowu pojawiła się ta ogromna żaba, o ludzkiej wyprostowanej postawie, wyższa ode mnie, chwyciła ropuszkę zębami (tak, zębami, a właściwie dość małymi ludzkimi zębami!) i ją zjadła. Bardzo proszę o interpretację.
  5. Już od dawna nie miałem żadnych koszmarów. Ostatniej nocy, tuż nad ranem miałem dziwny sen. Byłem u babci na wsi, byli tam też moi znajomi. Powiedzieli, że dom jest nawiedzony i muszą wypędzić z niego duchy. Nie rozumiejąc zbyt wiele przyłączyłem się do nich. Poszliśmy do stodoły, gdzie mieliśmy szukać tych duchów (?!). W sianie biegały dziwne stworzenia. Przestraszyłem się i powiedziałem, że nie chcę mieć z tym nic wspólnego. Wyszedłem i wtedy w domu (już moim) zaczęły dziać się dziwne rzeczy. Ci sami znajomi przyszli do mnie aby wypędzić duchy z mojego mieszkania. Na balkonie ustawili stolik do seansu spirytystycznego. Gdy zostałem sam, zauważyłem, że biega pod nim dziwne stworzenie (jakby pies, mały człowiek). Przez ścianę z balkonu sąsiadów przeszła koleżanka. Byłem przerażony. Chciałem to nagrać, ale nie miałem swojego telefonu. Wziąłem telefon kolegi, przez przypadek wszedłem w jego zdjęcia, na których byli też inni nasi wspólni znajomi (to kolega z gimnazjum, z którym obecnie nie mam już kontaktu). Następnie znalazłem się we własnym łóżku. Chciałem spać, ale nie mogłem, bo wszędzie czułem obecność duchów. Okropnie się bałem. Szukałem takiego miejsca, żeby za sobą mieć ścianę, ale zjawy zawsze były za mną. Wybiegłem do pokoju obok, gdzie moja mama siedziała i czytała gazetę. Miała bardzo gęste i długie czarne włosy (w rzeczywistości też są czarne, jednak krótkie). Rozmawialiśmy chwilę. Spojrzałem przez okno na przystanek. Była ciemna noc, padało. Znaleźliśmy się na przystanku. Spotkałem tam dwie koleżanki, które właśnie jechały do pracy (w środku nocy). Obok nas przeszedł ogromny pies (brązowy, brudny, spokojny). Znowu próbowałem zasnąć, ale duchy nie dawały mi spokoju. W końcu wybiegłem z pokoju do pomieszczenia, gdzie była moja rodzina. Płakałem i tarzałem się po podłodze. Błagałem ich by się modlili, bo tylko tak pozbędziemy się duchów. Wtedy się obudziłem. Jeszcze jakieś półtora roku temu często zdarzały mi się koszmary o duchach. Okres ten trwał 2-3 lata. Nigdy nie widziałem w snach duchów, zawsze tylko "wiedziałem", że są. Czasami chciały wyrządzić mi krzywdę, ale wtedy się budziłem (gdy np. "duch" łapał mnie za szyję i unosił do góry by mnie udusić). Zazwyczaj moje sny są czarno-białe. Czasami zdarzają się kolorowe, jak np. ten. Było lato, ciepło, pełno kolorów. Tylko noc była czarno-biała. Dodam, iż mam 19 lat i jestem tegorocznym maturzystą :3 Od ukończenia liceum nie żyję już w takim stresie, jednak nadal się boję o to, czy dostanę się na studia i jak pójdzie mi praca, do której zostałem przyjęty na wakacje. Proszę o interpretację snu.
×
×
  • Create New...