Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'krokodyl'.

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • NASZE FORUM
    • Sprawy porządkowe
    • Z życia Forum
  • EZO CAFÈ
    • Strefa Relaksu
    • EzoTube
    • Bazarek ezoteryczny
  • USŁUGI
    • Wróżby
    • Astrologia i numerologia
    • Sny
    • Szukam pomocy / Oferuję pomoc
  • WRÓŻBY, WYROCZNIE i PRZEPOWIEDNIE
    • Runy
    • Karty Klasyczne
    • Tarot
    • Pozostałe Karty
    • Inne wyrocznie i przepowiednie
  • ASTROLOGIA, HOROSKOPY, NUMEROLOGIA
    • Astrologia
    • Horoskopy
    • Horoskop urodzinowy
    • Numerologia
  • ZDROWIE, UZDRAWIANIE i MEDYCYNA NATURALNA
    • Lecznicze właściwości ziół, roślin, kamieni i olejków
    • Uzdrawianie za pomocą energii i metod naturalnych
    • Porady
  • ENERGETYKA
    • Ogólnie o energetyce
    • Postrzeganie pozazmysłowe i zdolności paranormalne
    • Rzeczy niewyjaśnione
  • SEN i ŚNIENIE
    • Sennik oraz symbole senne
    • OOBE i LD
    • Tajniki śnienia
  • MAGIA i OKULTYZM
    • Magia i systemy magiczne
    • Spirytyzm
    • Magia żywiołów i natury
    • Porady magiczne
  • DUCHOWOŚĆ, FILOZOFIE, RELIGIE i WIERZENIA
    • Rozwój Duchowy
    • Potęga umysłu
    • Religie i wierzenia
    • Ezoteryka
  • HYDEPARK
    • S.O.S.
    • Na różne tematy
    • Kącik sztuki i twórczości
    • Znaczenie imion
  • Runen Club's Runiczne pogaduszki
  • Runen Club's Linkownia, literatura, plotki o bogach, obyczaje i inne ciekawostki
  • Runen Club's Nasze Runy i dywinacja
  • Syreni Gród's Nasze miejsca: kawiarenki, knajpki, kluby, puby...
  • RIDER WAITE Club's Nasze Karty i dywinacja
  • RIDER WAITE Club's Tarotowe pogaduszki
  • RIDER WAITE Club's Linkownia, literatura, plotki o RIDER WAITE TAROT i inne ciekawostki...
  • Drzwi w inne wymiary's Ogólnie

Blogs

  • Archiwum blogów
  • AROMATERAPIA
  • Bercikowe przygody z ezoteryką i nie tylko
  • Runen Club's Runy i my

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Found 10 results

  1. Guest

    GADY

    dzisiaj miałam bardzo dziwny sen... sniły mi się węże... w moim pokoju było ich dużo... mój chłopak łapał je i wyżucał przez okon.
  2. Witam. Po pierwsze, pragnę powiedzieć, że od jakiegoś czasu codziennie śnią mi się morderstwa. Albo na moich znajomych albo na mnie... Po drugie, nie wiem czy to istotne, ale nie jestem jeszcze pełnoletnia i uczę się w liceum. Kilka dni temu śniło mi się jak jechałam samochodem po ulicy, na której mieszkam, nie kierowałam samochodem lecz byłam pasażerem, w pewnym momencie osoba, z którą jechałam (nie pamiętam twarzy) potrąciła znajomego z liceum. Dodam, że było to celowe, ponieważ kierowca zwolnił, a potem nagle przyspieszył, tak, że w kolegę uderzył z całej siły.
  3. Witam , od dawna nie miałam tak przerażającego ( dla mnie) snu ... dawno też nie miałam snu tak "dokładnego" lub dokładnie zapamiętanego... opis snu: sytuacja dzieje się w/przy domu z którego wyprowadziłam się 13 lat temu - w nim spędziłam całe dzieciństwo, razem z siostrą siedzę sobie i coś robię na schodach rampy która jest tuż przy wejściu do domu. W odległości około 1,5 - 2 m od nas- w miejscu w którym kiedyś znajdował się w prawdziwym życiu kojec dla psa= znajduje się płytki wybetonowany basen ( około 40 cm gł) przy którym jest mój tata. // w tym śnie tata hoduje krokodyle na sprzedaż. wygląda to mniej więcej tak , że jak wykluwają się młode to tata przenosi je do takiego innego zbiornika w którym dorastają do około 30-40 cm. Gdy już dorosną do tej wielkości - tata przekłada je znów do tego baseniku przy domu o którym pisałam wcześniej.// i tu właśnie taka sytuacja- ten moment gdy tata z wiadra wyjmuje te małe i wkłada je koło nas do tego basenu przy domu w którym się wykluły. W tym baseniku ( obok nas) do którego tata przenosi te podrośnięte młode jest też ich matka, krokodylica wielkości mniej więcej 2,5-3 metrowej długości. Narazie zero negatywnych emocji , raczej taki sielski nastrój- nic nienormalnego się nie dzieje. w pewnym momencie widzimy , że krokodylica głowę odwraca w stronę naszego taty który dalej wkłada te maluchy. Tata w pewnej chwili mówi do nas żebyśmy uważały bo samica tym razem zaatakuje ( jak czułam - w obronie młodych). i rzeczywiście w kilka sekund później krokodylica z impetem rzuca się w stronę taty i z głośnym "sykiem" zaczyna go gonić. Tata mija nas i wbiega po schodach na tę rampę i wbiega do niewielkiego pomieszczenia w którym zawsze stały jakieś maszyny, rupiecie , stare meble itd. Ja natychmiast biegnę za tatą i krokodylicą = potwornie przestraszona , że ona tacie zrobi krzywdę. wbiegam do tego pomieszczenia i widze jak tata włazi na jakieś maszyny czy rupiecie byle tylko znaleźć się poza zasięgiem szczęk rozjuszonej samicy. Krzyczę do taty by uciekał, w tym momncie krokodyl odwraca się i rzuca się na mnie. W ostatniej chwili udaje mi sie też wejść na jakieś rupiecie, widzę jakiś stary chybotliwy mebel - jakaś nieduża szafa czy regał, decyduję się wejść na to bo szczęki krokodylicy są o kilka centymetrów ode mnie. Tata krzyczy coś typu " Boże, Boże, uwazaj!!! uciekaj !!!Jezu!! " W tej chwili zwierze rzuca się tak trochę w pion by mnie dosięgnąć i rzutem tym opiera się o ten mebel na który udało mi się wleźć. Swoim ciężarem przewraca czy łamie ten stary mebel i ja spadam dosłownie tuż obok niej. Sytuacja patowa. Przerażenie , strach, krzyki taty. krokodyl znajduje się między mną a drzwiami na zewnątrz więc nie mam szans na ucieczkę. Decyduję się położyć na samicy, pamiętam nawet fakturę jej skóry. Łapię ją za górną szczękę i tak leżę na niej i trzymam się gdy ona szarpie się , kręci i kłapie paszczą. czułam , że już po mnie, słysze tatę- jego krzyki... to utrzymywanie się na zwierzeciu musiało trwać dość długą chwilę, może kilkadziesiąt sekund - może kilkanaście minut- nie wiem, wiem że długo. opadałam z sił, nie miałam już sił by się na niej utrzymywać. ale powoli, powoli samica zaczęła się pozornie uspokajać. Coraz mniej mną rzucała , coraz mniej się szarpała, w końcu przestała kłapać paszczą... pamiętam że zapadła chwilowa cisza, pamiętam przerażonego tatę który teraz mówił ciszej i spokojniej żebym zachowała spokój. W tym pomieszczeniu było bardzo mało miejsca, mnóstwo tych rupieci uniemożliwiałoby mi swobodną ucieczkę. Powiedziałam tacie , że jak samica się uspokoi to spróbuję zeskoczyć z niej i uciec. Bardzo się bałam , adrenalina na najwyższym poziomie. Nadszedł moment kiedy zdecydowałam że muszę spróbować. Odpychając jej pysk od siebie zeskoczyłam z niej i znów starałam się wejsć na cokolwiek byle by wyżej. Ale krokodylica zaatakowała ponownie od razu. Nie zamierzała zrezygnować- chciała zabić to pewne. Pamiętam jak panicznie łapałam się jakich rzeczy które spadały, próbowałam wspiąć się ale krokodylica była zbyt blisko- nie miałam jak i gdzie uciekać, znów jej szczęki były kilka centymetrów od moich nóg. musiałam znów na nią skoczyć, na jej plecy bo tylko tak mogłam zyskać kilka sekund. znów znalazłam się na niej, znów trzymałam za górną szczękę. Tym razem już jednak kompletnie bez sił. Krzyczałam do Taty że nie daję rady, ze juz po mnie, płakałam krzycząc i krzyczałam płacząc. Pamiętam tylko tę ostatnią siłę i determinację by tylko utrzymać się na niej , by się nie zsunąć. W pewnym momencie krokodylica odwróciła się i ze mną na plecach popełzała w kierunku drzwi na dwór , na tę rampę. wiedziałam że to już koniec bo na otwartej przestrzeni nie będę miała z nią żadnych szanś bo będzie miała tyle miejsca by rzucać się mocniej i w efekcie zrzucić mnie z siebie. więc wypełzła ze mną na dwór, pamiętam jasne swiatło słońca. usłyszałam krzyk siostry która stała w pewnej odległosci na zewnątrz , krzyczała , płakała i trzymała się za twarz, pamiętam krzyk taty, i jakiegoś mężczyzny- chyba znajomy taty - nie kojarzę kto to był. ostatkiem sił trzymając się jej paszczy zaczełam krzyczeć do taty " zabij ją!!! zabij ją!!! proszę zabij ją!!! ostatnie chwile snu były jakby już w zwolnionym tępie, jakby takie prześwietlone światłem słonecznym, zrobiło się tak bardzo jasno- chyba traciłam przytomność pamiętam tylko jak ten męzczyzna podbiegł do tej krokodylicy i mnie i jakimś nożem albo raczej drutem w zwolnionym tmpie rozpłatał jej gardło , pamiętam jeszcze raz to światło, moment gdy gardło krokodylicy rozcięło się a z tej olbrzymiej rany wypływa chlustem potworna ilość krwi i tego wszystkiego co się tam w niej znajdowało. Pamiętam czerwony kolor krwi bardzo intensywny kolor w tej bladej słonecznej poświacie ... Pamiętam uczucia- przerażenie, brak sił ból rąk i... taki ogromny żal że ta krokodylica ginie mi w ramionach. Nie jestem na nią zła, pamiętam że mi jej żal i czuję taki bezsens tej jej śmierci bo atakowała w obronie dzieci swoich.... koniec obudziłam się informacje dodatkowe ( poza snem już) 1) krokodylica nie zraniła w końcu ani mnie ani taty. 2) w obecnym życiu tata mój mieszka ze mną a teraz jest w podróży w Gruzji 3) moja siostra ze mną nie mieszka 4) jestem ostatnią osobą która pozwoliła by na zabicie zwierzęcia, w życiu nie chciałam skrzywdzić żadnego zwierzęcia nawet gdy mnie atakowało . 5) uczucia towarzyszące podczas snu: na początku sielanka , spokój, potem strach o ojca, potem lęk i przerażenie gdy ja zostałam zaatakowana , na końcu żal że zwierzę zgnęło. 6 )cały sen raczej bezbarwny, na końcu biała słoneczna poświata i intensywny kolor czerwonej krwi zwierzęcia. 7) mam 27 lat i jestem mamą 2-ki dzieci. 8) Po przebudzeniu dosłownie odczułam palpitację serca , zdenerwowanie, lęk, przerażenie które trzymało mnie jeszcze z godzinę po przebudzeniu. Ponieważ sen wzbudził we mnie silne emocje i uczucie zdenerwowania - bardzo proszę o interpretację tego snu. Sen opisałam bardzo dokładnie - tak dokładnie jak pamiętam . Bez dodawania czegokolwiek i bez pomijania czegokolwiek. Pozdrawiam
  4. duchovy

    KROKODYL

    Witam! Wczoraj śnił mi się dość dziwny sen, który ciągle za mną chodzi, a ja nie mogę dojść do żadnego znaczenia, o co w tym wszystkim chodziło... Śniło mi się, że pewnego razu (mam wrażenie, że jest to jakiś wiosenny wieczór, ok. 18 - jak słońce zachodzi, jest jasno i jeszcze czuć na sobie ciepłe promienie) pojechałem ze swoją mamą gdzieś na zakupy, ale nie do normalnego sklepu, tylko do jakiejś starej chaty na uboczu (w rzeczywistości kojarzę to miejsce - obok jest stary cmentarz, droga leśna). Wszedłem do środka, bo mama wymyśliła sobie, że chce mieć zwierzątko domowe... KROKODYLA. Poszedłem tą drogą do końca, ale nic nie znalazłem, więc wróciłem się i znalazłem tą chatę na boku - stara rudera, tzw. klocek. Na dole nic nie było, więc wszedłem schodami na górę i znalazłem mały pokój ze starą kobietą w środku - to był sklep zoologiczny. Wszędzie były akwaria, a ona ładowała jakieś rybki czy inne zwierzaki. Powiedziałem jej, że potrzebuję krokodyla, a ona że ma właśnie ostatni okaz i dała mi go. Wyszedłem z chaty (dziwne uczucie) i wrócilem się do samochodu. Mama zobaczya krokodyla i cieszyła się z niego. Potem jakbym przeniósł się do innego miejsca - był to sklep zoologiczny, który znam, taki mój "znajomy" sklepik, gdzie kupuję żwirek dla kota w realu. Wchodzę tam i mówię, że potrzebuję akwarium dla mojego krokodyla i rybki, bo muszę go czyms nakarmić. Pogadałem z facetem, on sprzedał mi pełno rybek, dał jakieś akwarium i przy wyjściu spotkałem znajomą, dość dobrą (chociaż stosuni teraz lekko się oziębiły) - ona chciała pogadać, ale ja stanowczo powiedziałem, że nie mam czasu i szybko wyszedłem z gadem. Idąc z nim dalej stałem na przejściu i czekałem aż przejedzie samochód stojąc z akwarium z krokodylkiem w rękach. Nie chciałem więcej czekać i myślałem, że zdąrzę przed jadącym samochodem, więc szybko wbiegłem na ulicę przed autem, ale coś mi się nie udało i akwarium z zawartością spadło i stłukło się. Otworzyłem reklamówkę, a tam leżał w pół żywy krokodylek. Wziąłem go szybko i chciałem go ratować, żeby mama się cieszyła, że w końcu kupiliśmy zwierzątko. Szedłem z tym małym krokodylem do domu przez miasto i... tutaj sen kończy się. W tym śnie nie podobały mi się 2 rzeczy - stara chata na uboczu (czułem coś dziwnego, złego w niej), rozbicie akwarium - jak ten krokodyl leżał taki biedny w tych kawałkach szkła, to było mi straszne przykro, jakbym przyjaciela stracił. Nie wiedzieć czemu, nie daje mi ten sen spokoju i ciągle do niego wracam... :???: Za jakikolwiek komentarz, interpretację serdeczne dzięki
  5. Davituk

    uwięziony krokodyl

    Śniło mi się że mój szef wyciągnął pojemnik, ogromny słoik w którym znajdował się krokodyl miał związane drutem nogi i pysk otworzył denko z tego wielkiego słoika i podał mi nożyce do metalu i powiedział bym przeciął druty i go uwolnił. Nie chciałem go uwolnić ze strachu że może mnie ugryźć więc szef zachęcał mnie bym to zrobił i uwolnił mu jedną łapę po czym sen się zakończył. Był bym wdzięczny o jak najszybszą interpretacje mojego snu. Pozdrawiam !!!
  6. jedrek1989

    dwa kolejne sny

    Witam. Nigdy nie pamietam snow ale dzisiaj wyjatkowo zapamietalem az dwa. W pierwszym siedze w pomieszczeniu, ktore wyglada jak szkolna przebieralnia na wf, tylko, ze nie ma podlogi. Do scian przymocowane sa laweczki, a zaraz pod nimi jest woda. Siedzie ze najomymi i nagle widze przy swojej nodze malego krokodyla. Chce mnie ugryzc ale zdazylem zabrac noge. Wszyscy sie zaczynaja smiac, zartowac z tego. Po jakims czasie pryzplywa duzy krokodyl i jakby wszystkich obserwowal. Nagle zaczyna sie patrzec na mnie i tak przez dluzszy czas. Ja z koleji zaczalem zaslaniac sie plecakami. Krokodyl zaczal mnie atakowac i zjadl najpierw wszystkie plecaki poczym zacza gryzc mnie. Znajomi poprostu siedzieli i wogole nie reagowali, zupelnie jakby wogole nic nie widzieli. Po walce udaje mi sie zabic krokodyla tylko sam nie wiem skad nagle miaem w rece noz/cos ostrego co wbilem mu w gardlo... sen urywa sie w momencie kiedy krokodyl spada do wody po tym jak go puszczam (bo niewiadomo jak ale trzymalem go w gorze za gardlo przy scianie). Drugi sen zaczyna sie bezposrednio po urwaniu pierwszego. Napoczatku zaznacze, ze zadnej osoby ze snu nie rozpoznaje choc we snie byli moja rodzina, znajomymi. Akcja dzieje sie w jakims supermarkecie. Obserwuje wszystko ale fizycznie jakby mnie tam nie bylo. Tzn patrze z roznych miejsc- raz z regalow, z gory, a zaraz z podlogi. Widze dwoje ludzi zwiazanych i dwoje rozmawiajacych ze soba ludzi obok nich. Wydaja sie jakby wylczaeni z rzeczywistosci, bo klienci sklepu nie zwracaja na to uwagi. Z rozmowy tych nieskrepowanych wynika, ze porwali dwie soby ale nikt sie po nich nie zglsil z okupem. Postanowili zdetonowac bombe. Gdy bomba wybucha zaczyna sie panika i reszta kientow jakby "dolacza" do akcji. Sa ranni. W tym momencie nie widze juz c sie tam dzieje tylko przenosze sie w okolice tego miejsca. Jest ze mna brat( nie mam brata) ktory mowi, ze jego dziewczyne porwali i ne wie gdzie jest. Okazuje sie, ze wlasnie w tym sklepie. Wbiegam do sklepu, wszedzie biegaja ludzie, pelno dymu. Chce kogos szukac ale sam nie wiem kogo. Wywlekam stamtad jednego z porywaczy i prowadze go do jakiegos pomieszczenia. Siedzi tam kilka osobz rodziny w tym brat. Zastanawiamy sie co zrobic z bandyta gdy wchodzi dziewczyna brata z jakas inna dzieczyna. Ogolna radosc, porywacz znika, niezidentyfikowana(tzn nie rozpoznawalem jej we snie) pozostaje druga dziewczyna. Sen sie na tym konczy, ze sie do siebie usmiechamy. Sny dziwne i nie wiem czy maja jakies powiazanie ale prosze o pomoc w interpretacji.
  7. Witam serdecznie. Byłoby miło gdyby ktoś ze mną podyskutował na temat mojego dzisiejszego snu. Widziałem na początku krokodyla ukrytego w wodzie, szarej i smętnej. Cała otoczka była posępna. Ów krokodyl zabił młodego lwa. Po chwili jednak lwiątko dosłownie połknęło w całości tego samego krokodyla. Bardziej przypominało to sposób pożerania przez węża niż lwa. Następnie widziałem siebie i kogoś jeszcze. Staliśmy na wodnej platformie a grupa obcych nam ludzi wrzuciła nas do wody. Działo się to nocą. Wiedziałem, że utoniemy, jednak pod wodą okazało się, ze czuję się doskonale. Wyciągnąłem towarzysza na brzeg platformy i spytałem się go, czy już czas na zemstę a on kazał mi poczekać. Ostatnia część snu rozgrywała się w jakimś znanym mi pomieszczeniu, którego jednak nie mogę zidentyfikować. Stałem tam z dwójką mężczyzn. Rozmawialiśmy o tym, że moja była dziewczyna musi kogoś zaakceptować i to ja miałem się dowiedzieć kogo, ponieważ, mam z nią najlepszy kontakt. Po chwili zrozumiałem, że ona tak naprawdę nie żyje a ja nawet nie byłem na jej pogrzebie. Usiadłem pod ścianą i się rozpłakałem.
  8. sunshin

    raki , żółw , krokodyl

    siedzę na murku nad wodą i oglądam chodzące po dnie raki gdy odwracam głowę coś gryzie mnie w palec u nogi okazuje się że w wodzie był żółw który się zakopał w żwirku jak się na niego popatrzałam . w tym samym czasie od tyłu zaatakował mnie średni krokodyl którego udało mi się unieszkodliwić. następnie postanowiłam wrucić do domu ale długo nie mogłam przejść przez ulice bo był straszny korek. gdy w końcu przeszłam na druga stronę zawołałam kobietę która ze mną była żeby poczekała bo chcę pooglądać jeszcze sukienki.
  9. Proszę o interpretację następujących snów: Pierwszy sen: Otóż w pierwszej części snu: śniła mi się płytka woda (była ona dość mętna). W tej wodzie pływały krokodyle (było ich kilka, nie umie dokładnie powiedzieć ile) a wśród nich byłam ja. Byłam przerażona, myślałam, że będę jedzonkiem dla nich ale jakimś cudem udało mi się uciec. W drugiej części widziałam na balkonie papugi (jak się nie mylę było ich 3), przyleciały do mnie. Jedna z tych papug była moja i ciągle do mnie mówiła. Drugi sen: Sen ten jest mojej mamy. Śnił jej się staw z bardzo przezroczystszą wodą. W stawie tym pływało mnóstwo rybek. Rybki te były kolorowe, takie z akwarium. Do tego stawu włożyła patyk i przemieszała je. Mama bała się tych rybek. Pozdrawiam.
  10. bak

    jak to opowiedziec?

    witam wszystkich chcialbym zapytac co moze znaczyc taki sen: znalazlem sie w jakiejs dzungli byl tam krokodyl schowany za dosc duzym lezacym pniem drzewa jak sie troche podsunalem chcial mnie zaatakowac. Nie jestem pewien co sie dalej stalo ale chyba odskoczylem i nic mi nie zrobil i obudzilem sie. czy ktos wie jak to zinterpretowac?
×
×
  • Create New...