Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'mąż'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • NASZE FORUM
    • Sprawy porządkowe
    • Z życia Forum
  • EZO CAFÈ
    • Strefa Relaksu
    • EzoTube
    • Bazarek ezoteryczny
  • USŁUGI
    • Wróżby
    • Astrologia i numerologia
    • Sny
    • Energia i uzdrowienia
    • Szukam pomocy/Oferuję pomoc
  • WRÓŻBY i WYROCZNIE
    • Runy
    • Karty Klasyczne
    • Tarot
    • Pozostałe Karty
    • Inne wyrocznie
  • ASTROLOGIA, HOROSKOPY, NUMEROLOGIA
  • UZDRAWIANIE i MEDYCYNA NATURALNA
  • ENERGETYKA
  • SEN i ŚNIENIE
  • MAGIA i OKULTYZM
  • DUCHOWOŚĆ, FILOZOFIE, RELIGIE i WIERZENIA
  • HYDEPARK
  • Runen Club's Runiczne pogaduszki
  • Runen Club's Linkownia, literatura, plotki o bogach, obyczaje i inne ciekawostki
  • Runen Club's Nasze Runy i dywinacja
  • Syreni Gród's Nasze miejsca: kawiarenki, knajpki, kluby, puby...
  • RIDER WAITE Club's Nasze Karty i dywinacja
  • RIDER WAITE Club's Tarotowe pogaduszki
  • RIDER WAITE Club's Linkownia, literatura, plotki o RIDER WAITE TAROT i inne ciekawostki...

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Found 32 results

  1. araucaria

    Dwa drzewa

    Mój sen był trochę niezwykły. Ostatnio śnią mi się różne rzeczy, ale parami. Dziś śniłam o dwóch wielkich, wręcz monumentalnych, silnych drzewach. Były one białe, chyba obsypane kwieciem, a ja przystrajałam je jakby, by były jeszcze piękniejsze. Mój mąż podawał mi kwiaty, a ja mocowałam je do tych drzew. Bardzo dobrze nam się współpracowało i rozmawialiśmy przy tym. Drzewa rosły po dwu stronach wejścia do jakiegoś "ważnego" budynku. Taki sen musi chyba coś znaczyć, ale co? Pomożecie mi go zinterpretować? Z góry serdecznie dziękuję
  2. Miałam dzisiaj taki sen: Byłam córką jakiegoś bogatego Araba, chociaż sama byłam Europejką. Byliśmy bardzo, bardzo zamożni i mieliśmy szlacheckie korzenie - ludzie nas znali, byliśmy sławni jak rodzina np. Kardashian, albo Królewska Rodzina z GB. Mieszkaliśmy w moim domu z dzieciństwa na tym osiedlu, ale dom wyglądał 100x bardziej bogato, miał nawet kompleks basenów. Ja nie byłam szczęśliwa, bo wiedziałam, że mój ojciec chce mnie wydać za mąż za tyrana, który już wcześniej zakatował moją siostrę(to była inna siostra niż w prawdziwym życiu, widziałam na łóżku przez chwilę jej martwe, nagie ciało po nocy poślubnej i nikt się nie przejął jej śmiercią, bo taka była u nas hm... tradycja?? nie wiem ogólnie ojciec nas nie szanował i miał gdzies co się ze mną stanie). Do ślubu doszło - nie widziałam wgl ceremonii zaślubin tylko samą noc poślubną. Byliśmy zamknięci w brzydkim, ciasnym pokoju z łóżkiem i stołem. Leżałam na łóżku, mój mąż stał nade mną(jeśli ktoś ogląda Grę o Tron to ten mąż wyglądał jak Ramsay Bolton z serialu ). Kazał mi do siebie mówić"panie" i mówił jak zamierza mnie torturować, bo to była jego specjalność, na którą mój ojciec pozwolił z zaszczytem. Moja siostra nie przeżyła nocy poślubnej z tym chłopakiem. Uderzył mnie w twarz czymś ostrym. Nagle do pokoju wszedł mój ojciec(zobaczyłam wtedy, że był łysy i miał czarną bródkę, ubrany w takie długie szaty jak noszą szejkowie arabscy) i o coś go zapytał. Wtedy ja zerwałam się z łóżka i wybiegłam z pokoju, następnie z domu. Z domu słyszałam słowa"łapcie ją!". Dobiegłam jak szalona na koniec ulicy, później na obrzeża miasta, gdzie był przystanek. Zatrzymałam jakieś auto, którym jechały 2 kobiety. Nie znam takich kobiet w realnym życiu. Bardzo chciałam uciec jak najdalej od domu, pojechać pociągiem do obcego miasta, bo mój ojciec i mąż mnie szukali. A gdyby mnie znaleźli, zakatowaliby mnie oboje. Za żadne skarby nie zamierzałam tam wracać, ani dać im się złapać. Czułam się jednak bezpiecznie, bo nie mogli mnie teraz dogonić. W ręce miałam 70 zł, spytałam czy zawiozą mnie na Dworzec PKP w Lublinie(mieszkam w mniejszym mieście zaraz obok Lublina), jechałyśmy drogą wyjazdową z mojego miasta, była noc. Kobiety wydawały się zainteresowane moją osobą. Jechałyśmy calutką noc, rozmawiałyśmy o moim problemie, o mężu, który chciał mnie torturować i braku pomocy od okrutnej rodziny. W końcu one zapytały mnie czy jestem tą księżniczką z tej słynnej rodziny? Na to ja odparłam, że tak. Wtedy one "to naprawdę musimy ci pomóc!". Dojechałyśmy do jakiejś przystani z dala od Lubelszczyzny. To była knajpa, siłownia, oraz klub dla mięśniaków i pakerów. Spędziłyśmy tam jakiś dłuższy czas. Ci mężczyźni byli poruszeni moją historią, zaprzyjaźniłam się również z dwiema kobietami, które wzięły mnie do samochodu. Cały czas jednak czułam wielki niepokój, że rodzina mnie tu znajdzie i że muszę uciekać dalej. Pewnego dnia stwierdziłyśmy, że za długo tu jesteśmy i uciekłyśmy samochodem do jakiegoś miasta(tym razem prowadziłam ja, bo okazało się, że ten samochód jest nagle mój.. W prawdziwym życiu nie mam prawa jazdy). Było tam Stare Miasto, kamienice i normalne bloki - przypominało to miejsce, w którym mieszkam, ale było jednak trochę inne. Zaparkowałam obok bloku i skierowałyśmy się do miejsca, gdzie były kluby i restauracje. Tam moje dwie towarzyszki bardzo się zadomowiły, zostałyśmy w tym mieście długo. Gdy po nim spacerowałam, zobaczyłam, że w niektórych miejscach stoją pomniki przedstawiające wielki czarny tułów z głową wrony. W każdym razie, im dłużej przebywałyśmy w tym mieście, tym bardziej się bałam i chciałam już jechać. Ze spaceru wróciłam do tej knajpy, w której mieszkałyśmy. Przed lokalem za rękę złapał mnie jakiś chłopak i zaczął ciągnąć w stronę knajpy. Był przystojny, miał ciemne włosy i tajemnicze, ponętne spojrzenie, stał twarzą do mnie o szedł do tyłu. Ja zaczęłam stanowczo protestować i wyrwałam mu się. Byłam pewna, że to szpieg od mojej rodziny. Wtedy moje dwie towarzyszki i jacyś nasi znajomi, których tam poznałyśmy powiedzieli"Eeej no co Ty, on chciał Cię poznać!", na co ja zaczęłam tylko krzyczeć, że to nie prawda i że musimy uciekać. Byłam spanikowana, a moi przyjaciele nie chcieli stamtąd jechać, byli bardzo wyluzowani i spokojni. W tym wypadku powiedziałam, że odchodzę i że mogą tu sobie zostać. Pobiegłam na miasto, ale nie mogłam odnaleźć tego miejsca, w kórym zaparkowałam samochód. Byłam wystraszona i bezradna. A potem się obudziłam..
  3. Dawid

    BUTY

    Witam. Od dosc dlugiego czasu mam dziwne sny. Tzn one sa niby normalne ale jak gdzies wychodze z domu obojetnie gdzie i jaka jest pogoda zawsze wychodze bez butow. Nie znalazlem nic na temat chodzenia bez butow i jak cos mi sie sni to prawie zawsze jest to chodzenie bez butow. Jest np. brzydka pogoda po deszczu pelno blota itp a ja w samych skarpetkach ide sobie do auta albo do sklepu. O co moze w tych snach chodzic? Z gory dziekuje za odpowiedzi.
  4. Nie wiem jak wg Was, ale moim zdaniem artykuł ten dość trafnie ujął problem. Zapraszam do lektury W poszukiwaniu męskości Gdyby mnie spytano, dlaczego tak źle się dzieje w świecie, odpowiedziałbym bez wahania: ludzie odeszli od Boga i świata Jego wartości. To oczywistość! Tak, ale to odejście od Boga ma swoje ludzkie korzenie, konkretne przyczyny. Tu wskazałbym na zachwianie się tradycyjnej rodziny i jej podstawowej funkcji: przekazywania życia w miłości i wychowania do miłości. Przekazywanie życia przestało być powszechnie rozumiane jako powinność małżeńska a stało się zachcianką, niemalże kaprysem, by nie powiedzieć produktem ubocznym (często niepożądanym) działań seksualnych. To właśnie działaniom seksualnym (niekoniecznie w obrębie małżeństwa) "nowoczesny" świat próbuje nadać miano "sensu życia", źródła szczęścia, ba: jedynej drogi do szczęścia w życiu człowieka. W efekcie przyjemność seksualna (jakże łatwa do doraźnego uzyskania) dla wielu, nawet tak zwanych "przyzwoitych ludzi", stała się dostatecznym usprawiedliwieniem dla pozostawienia żony i dzieci (albo męża i dzieci) i pójścia za "prawdziwą miłością swojego życia"... Kryzys Wychowanie odeszło od tradycyjnych, przez wieki sprawdzonych, fundamentalnych zasad i systemów wartości. Zamiast spójnych systemów wychowawczych proponuje się zbiory sposobów oddziaływania na wychowanka (nierzadko na granicy manipulacji), by robił to, czego chce wychowawca, najlepiej myśląc, że on sam tak chciał. Lansuje się całkowicie błędne teorie wychowawcze (np. wychowanie bezstresowe czy oparte wyłącznie na kiju i marchewce). Słowem proponowane współcześnie działania wychowawcze utraciły z pola widzenia swój jednoznaczny cel i sens i nierzadko stały się zbiorem oddziaływań losowych na fali panujących trendów i mód. Zupełnie przestało się mówić o samowychowaniu jako niezbędnym elemencie rozwoju człowieka. Rodziny zachwiały się zatem w wypełnianiu swych odwiecznych funkcji, zarówno gdy chodzi o przekazywanie życia, jak i o wychowanie. Po prostu dały się oszukać fałszywym ideom i modom. Dlaczego dały się oszukać? Dlaczego tak masowo małżonkowie się gubią i w efekcie małżeństwa rozpadają? Plaga rozwodów, a i rosnące przyzwolenie na nie, są widoczne gołym okiem. Dlaczego wierzący i praktykujący rodzice tak łatwo akceptują dziś nową synową czy zięcia? Słowem, co jest przyczyną, że atak nieprzyjaciela nie został skutecznie odparty i rodzina współcześnie "chwieje się w posadach"? Odpowiem bez najmniejszego wahania i jednocześnie z ogromnym smutkiem: przyczyną tego zła i jego coraz skuteczniejszego (niestety) panoszenia się w świecie, jest zanik męskiej miłości i odpowiedzialności. Gdzie ci mężczyźni? Odpowiedzialna miłość mężczyzny nie tylko skutecznie broni rodzinę przed zagubieniem i ostatecznie rozbiciem, ale ukierunkowuje rozwój całej rodziny, a w szczególności właściwe wychowanie dzieci. Właściwe, czyli ku czystości, ku miłości, ku świętości z rozróżnieniem: wychowanie dziewczynek ku powołaniu macierzyńskiemu, chłopców ku ojcowskiemu. Im bardziej świat próbuje te cele rozmywać, a nawet negować, tym bardziej niezbędny jest mężczyzna – mąż – ojciec. Mężczyzna, prawdziwa głowa rodziny, ma pilnować (jest do tego specjalnie wyposażony, predysponowany), by rodzina zmierzała do obranego celu i by on sam, żona i dzieci nie pogubili się w życiu. Najważniejszym celem dla rodziny chrześcijańskiej jest oczywiście zbawienie wszystkich jej członków, ich konsekwentne zmierzanie do świętości. Jasne wytyczenie tego celu i pilnowanie jego realizacji to pierwszoplanowa rola mężczyzny – męża – ojca, o czym nawet wierzący (nie wyłączając większości publicystów) jakby zapomnieli, a co najmniej wstydliwie milczą. Ofiarna miłość mężczyzny gotowego nie tylko poświęcać się bezgranicznie w codzienności, ale nawet, w razie konieczności, oddać życie za swoją rodzinę przestała być funkcjonującym powszechnie ideałem. Nie o tym marzą wychowywani w naszych rodzinach chłopcy. W pewnej mierze przyczyniły się do tego matki, które zawładnęły wychowaniem chłopców (ściślej: jedne rzeczywiście zawładnęły, wypierając mężów z wychowania, drugie przyzwoliły na nieobecność mężów, a inne opuszczone przez nieodpowiedzialnych mężów (lub partnerów) skazane zostały na samotne wychowywanie swych dzieci). Nie chcę jednak zwalać winy na matki, lecz jedynie wskazać przyczynę chybionego, nieukierunkowanego na ojcowską miłość i odpowiedzialność, wychowania chłopców. Głównymi winowajcami takiego stanu rzeczy są nieodpowiedzialni, dysfunkcyjni mężczyźni, nie wypełniający swych zadań wychowawczych. (Może kogoś razić słowo "dysfunkcyjni", lecz jak nazwać mężczyzn, którzy nie wypełniają swoich funkcji ojcowskich?) Ideał i rzeczywistość Warto w tym miejscu zacytować Jana Pawła II (Familiaris consortio), piszącego o funkcji mężczyzny – męża – ojca: "Mężczyzna (...) powołany jest do zabezpieczenia równego rozwoju wszystkim członkom rodziny przez: wielkoduszną odpowiedzialność za życie poczęte pod sercem matki, troskliwe pełnienie obowiązku wychowania dzielonego ze współmałżonką, pracę, która nigdy nie rozbija rodziny, ale utwierdza ją w spójni i stałości, dawanie świadectwa dojrzałego życia chrześcijańskiego..." Uważne przeanalizowanie powyższych funkcji prowadzi do oczywistego wniosku, że gdyby mężczyźni je wypełniali, losy świata (bez żadnej przesady) odmieniłyby się radykalnie. Mieliśmy jednak mówić o funkcji wychowawczej mężczyzn. Wpływ ojca na dzieci jest większy niż to się powszechnie wydaje. Wiadomo, że dzieci postawy życiowe przejmują głównie od ojców. Nie przyjmują jednak tego, co ojciec mówi, nakazuje, ale to, czym naprawdę żyje. Choćby codziennie ojciec dziecku powtarzał, że ważniejsze jest "być" niż "mieć", a potem znikał z domu, by zarabiać, już nie na prawdziwe potrzeby, ale na zbytki, to dziecko będzie dobrze wiedziało, że w życiu chodzi o kasę (owszem swoim dzieciom też będzie powtarzać, że ważniejsze jest "być". Widocznie tak trzeba). Jakże często nie są to "zbytki" rodzinne czy małżeńskie, tylko jego egoistyczne, indywidualne, "prywatne". Z tego płynie kolejny przekaz: wspólnota małżeńska jest fikcją i trzeba się samemu dobrze urządzić, choćby kosztem innych członków rodziny. Najwyraźniej wpływ ojca objawia się w kształtowaniu obrazu Boga w wyobraźni i sercu dziecka. Jest ewidentny i wykazany w licznych badaniach. Jeżeli ojciec jest nieprzyzwoity, to dziecko kształtuje w sobie nieprzyzwoity obraz Boga. Takiego Boga, w okresie krytycyzmu młodzieńczego, z dużym prawdopodobieństwem odrzuci: "jeżeli Bóg jest taki, to ja w niego nie wierzę". Problem w tym, że Bóg "nie jest taki". W efekcie dziecko w zamyśle swoim odrzuca coś, co jest karykaturą Boga (i słusznie), ale zrywa więź z Bogiem prawdziwym, z Kościołem (jedynym pośrednikiem łask sakramentalnych), z modlitwą, która mogłaby go do Boga prawdziwego przybliżyć. Głównym winowajcą zaistniałej, tragicznej sytuacji jest rodzony ojciec. Tymczasem dobra więź ojca z dzieckiem jest najważniejszym elementem chroniącym dorastające dziecko przed zagubieniem w świecie. Zerwanie więzi z ojcem sprzyja odrzuceniu wartości domu rodzinnego. Otwiera to drogę do przyjęcia pseudowartości oferowanych przez świat. I mamy młodych zagubionych w sektach, seksie, narkotykach, alkoholu, w ideologiach opartych na przemocy. *** Terenem specjalnym, gdzie ani kobiety, ani mężczyzny zastąpić się nie da jest wychowanie w rodzinie. Dziecko potrzebuje miłości. Miłości prawdziwej kobiety - matki, prawdziwego mężczyzny - ojca, a najbardziej miłości wzajemnej między rodzicami. Z tych trzech miłości pojedynczy człowiek może zaofiarować tylko jedną - swoją. Ostatecznie, najważniejsze, co ojciec może dać dzieciom to uczciwie, wiernie i dozgonnie kochać ich matkę. Jest jeszcze czwarta miłość potrzebna jak powietrze. A ściślej potrzebna jest człowiekowi świadomość, pewność, że ona istnieje. Chodzi o miłość Boga. Miłość tak wielka i bezwarunkowa, że człowiek żadnym czynem nie jest w stanie jej od siebie odwrócić. Świadomość tej miłości nie pozwala na utratę poczucia sensu życia człowieka nawet, gdy zawiodą wszystkie ludzkie miłości (ojca, matki, wzajemna rodziców). Jacek Pulikowski W poszukiwaniu męskości
  5. Mateczka_Natura

    SZPITAL

    Okolo tygodnia temu mialam sen....snil mi sie szpital. Byla noc, ja lezalam w nim. Tylko poza mna nikt inny nie lezal na mojej sali. Byla calkiem pusta. Otaczaly ja wielkie okna bez firan, za ktorymi wyginaly sie na wietrze lyse drzewa. Pukaly w moje okna. Bardzo balam sie. Nagle przenioslam sie jakby ok 100, 200 lat w stecz. W szpitalnej sali pojawili sie jacys ludzie i niemowle w kolysce. Ja wiedzialam ze musze zajac sie nim. Ono strasznie plakalo. Podeszlam do drewnianej kolyski i okazalo sie, ze dziecko jest juz blade, zimne...bylo martwe. Nagle znow znalazlam sie we wspolczesnosci i myslalam tylko o tym, ze musze pomoc dziecku, musze znalezc to dziecko. Wybieglam z pustej sali, okazalo sie ze w calym szpitalu nie ma zywego ducha...no wlasnie "zywego". Czulam czyjams obecnosc na sobie. SSzpital byl ciemny i mroczny a w tle slychac bylo tylko szum wichury na dworze, deszczu i placz dziecka. Bieglam przed siebie sama nie wiedzac dokad biegne. Zbieglam na prter szpitala, chcialam uciec do drzwi, ale drzwi byly zamkniete. Nagle zobaczylam stojace naprzeciw mnie kilkuletnie, blade dziecko z sinymi oczami. Patrzylo na mnie placzac. Zrozumialam ze to moje dziecko, ale ze ono nie zyje. W tym momencie cos co scigalo mnie dopadlo mnie. Obudzilam sie przerazona i zlana potem. Juz nie zasnelam tej nocy.
  6. Guest

    Były/a mąż/żona

    Bardzo często śni mi sie mój były mąż , z którym rozwiodłam się 3 lata temu , nadmieniam że mam już drugą rodzine i dziecko z obecnym patrnerem. W tym śnie zawsze jest tak samo , że były mąż nie pozwala mi od siebie odejść , a ja tkwię z nim chociaż kocham już mojego obecnego partnera i nie odchodze od niego . Zauważyłam , że sny te nasilają się jak mamy problemy z moim obecnym partnerem.
  7. Guest

    BRZUCH

    Z reguly nie przyladam uwagi do snow ale wczosraszy byl wyjatkowo dziwny. Snilo mi sie ze mialam potworna wysypke na brzuchu, takie male krostki. Pozniej te krostki pekaly i zaczely mi sie robic dziury w brzuchu, okazalo sie ze zakielkowala mi w brzuchu roslina podobna do baklazana i ze przez te dziury musialam sobie je wydzierac ( w zasadzie to byly tylko takie sttraki pokryte jakim sluzem - bllee). Sen byl obrzydliwy i nawet teraz jak go opisuje przeszly mi ciarki. Wiem ze to moze smieszny sen ( baklazany rosnace w brzuchu :? ale naprade zrobil na mmnie takie wrazenie ze postanowilam sie spytac na forum czy moze ktos potrafi to zinterpretowac??? Pozdrawiam serdecznie,
  8. etytka

    syn wypadający z okna

    Mam dwóch synów,6 i 4 lata,widze jak ten młodszy wychyla się z okna z pierwszego piętra mojego rodzinnego domu z Polski,(niedługo się tam wybieramy).A ten starszy w tym samym czasie przybiega do mnie z katarem pod nosem,zajmując się starszym ,młodszy się wychyla i wypada.W tym samym czasie lub chwile wcześniej widze męża z inną ,ładniejszą i młodszą dziewczyną ,widze że on jest zakochany,a ja zazdrosna...
  9. Miss Curly

    Poronienie przez usta

    Witam! Streszczając- mój sen wyglądał tak: Zaszłam w ciążę i byłam z tego powodu bardzo szczęśliwa. Jednakże moja przyjaciółka wyprowadziła się do Wa-wy (co jest prawdą), byłam z tego powodu często smutna, stęskniona i cały czas rozmawiałyśmy ze sobą przez telefon. Chodziłam na siłownię by rozciągać swoje ciało, a brzuszek był już sporawy. Podczas leżenia z mężem w łóżku (był nim mój obecny chłopak) - rzuciło się to od razu w oczy, ponieważ cały czas wymachiwał mi przed oczami naszą obrączką- miałam dziwne uczucie w gardle, jakby pękało małe jajeczko, później już czułam, że dotykam te skorupki językiem, a następnie to dzieciątko, które miało o dziwo nie więcej niż 4 cm. Następnie zrobiło się z niego biała papkowata masa, która przykleiła się do mojego podniebienia. Został wezwany lekarz, który dokładnie mnie zbadał. Powiedział, że to poronienie, a ja zaczęłam strasznie płakać i się obudziłam. Bardzo proszę o interpretację, pozdrawiam. MC
  10. Proszę o interpretację dwóch snów. Kilka dni temu śniło mi się, że byłam w sukni ślubnej z welonem i miałam kolczyk pod prawym okiem. Kolczyk wyglądał jak elegancka szpilka. Próbowałam go wyciągnąć bo mnie bolało. Mówiłam co ja teraz zrobię przecież mam ślub. Jak go wyciągnęłam, to się obudziłam. sen z dzisiejszej nocy. Sen składa się jakby z 3 części. Najpierw wrócił mąż z pracy(pracuje w delegacjach). Był zarośnięty skacowany. Byłam na niego zła bo nie dzwonił przez 2 dni (normalnie dzwoni codziennie). Usiadł na krześle i powiedział, że przeprasza że się nie odzywał, ale odprawiał urodziny i popił(urodziny ma w kwietniu). Potem znalazłam się z nim i teściową przed warzywniakiem. Przed sklepem nie było straganów a ekspedientka wychodziła przed sklep. Poprosiłam o kalafior. Pani przyniosła 2. Jeden wyglądał jak uduszone liście kapusty-był pożółkły. Teściowa powiedziała :co ci rolnicy sprzedają, ugotowane kalafiory. Chciałam kupić jeszcze kilogram brzoskwiń, ale się przejęzyczyłam i powiedziałam kilogram kwiatów brzoskwini. Jak się zorientowałam, że się pomyliłam, uderzyłam się w czoło i powiedziałam: co ja robię. Mąż stał obok i powiedział: pomyliłaś się, a ekspedientka pobiegła gdzieś w nieokreślonym kierunku. Następnie znalazłam się w jakimś pomieszczeniu i miałam bawić się z córką w sklep z ubrankami dla lalek. We śnie córka była młodsza niż jest w rzeczywistości. Rozwieszałyśmy ubranka z wieszakami w szafkach takich jak są w szatniach w przedszkolach i sen się urwał. Co oznaczają te sny?
  11. KasienkaNurek

    rozstanie, maly chlopiec, pociag, maz

    Snilo mi sie ze calowalam sie z moim mezem bardzo namietnie, taki pocalunek pozegnalny, jak bysmy sie rozstawali. Potem on wsiadl w pociag, i jakis maly chlopiec stal i sie smial ze sie rozstalismy, ja wtedy go udezylam w policzek. Potem kilka osob zaczelo mnie gonic. A ja bylam rozpaczona, placzliwa, nieszczesliwa, uciekalam w jakies nieznane tereny, krzaki w ciemnosci. Nie mialam co zrobic, bylam sama z problemem. Co moze oznaczac ten sen? W rzeczywistosci moj maz cce sie ze mna rozstac, i chce rozwodu, ale nie wiem czy prawde muwi. Mowi ze mnie juz nie kocha, ze ta milosc juz zgasla
  12. śnił mi się przyjaciel z dzieciństwa w którym swojego czasu byłam zakochana.Był u mnie w domu,w odwiedzinach, przytulał mnie, a ja bardzo chciałam żeby tego nie zobaczył mój mąż. Kolega poszedł wziąśc prysznic (a ja go nie mam tylko wanne), wydawało się że mój mąż wyszedł,ale stał za drzwiami i uśmiechał się pytająco wręcz z ironią. Spuściłam głowę jakbym miała coś do ukrycia albo się tego wstydziła. Mój nieżyjący(dziś) przyjaciel nic nie mówił, pytałam go jak się stało takie nieporozumienie ,że wszyscy myślą że nie żyje, że tak bardzo cierpi jego teraźniejsza dziewczyna,ale on nic nie odpowiedział tylko mnie przytulił.Czułam że bardzo było mi miło,chociaż byłam nie w porządku do męża.Zaznaczam, że mój kolega niedawno zmarł w niewyjaśnionych okolicznościach, nie widziałam go 20 lat i nie byłam na jego pogrzebie....
  13. Guest

    mój mąż jest gejem

    ... nikt nie pomoże?
  14. No cóż, miałam dziś długi wstząsający sen: najpierw ja z mężem i dzieckiem biegniemy, uciekamy jakimś długim przejściem, biegniemy na koniec pociągu. Kiedy jesteśmy na końcu wsiadamy do wagonu, jesteśmy tam pilnowani przez jakiegoś mężczyznę (z kontekstu wynika,że uciekamy przed Niemcami, jakby trwała wojna). Ten mężczyzna zna mojego męża, chcąc mu i nam pomóc wzywa jakiegoś przełożonego.Póżniej przychodzi taki jakiś Gestapowiec w czarnym skórzanym ubraniu. Facet pokazuje mu posiniaczone pobite ręce mojego męża. Tamten jednak zamiast nam pomóc rzuca się na mojego mężą i bije go kopie, później roztrzaskuje jego głowę, widzę krew. Trzymam synka na ręcach i mówię mu że tatuś będzie w niebie i będzie mu tam dobrze. Zmienia się miejsce jesteśmy w jakimś domu. Ja płaczę histerycznie. Widzę i wiem że mój mąż jest obok ale co chwilkę przypominam sobie że nie żyje, że już go nigdy nie dotknę. I tam przez dalszą część snu: co chwilkę płaczę i sobie przypominam. Przewijają siejakieś osoby z rodziny rodzice kuzyni, mój synek. Później zjawiają się kuzyni i chcą mnie zabrać do lasu na grilla, ja nie mogę się zebrać ciągle jeszce coś szykuję, czegoś nie zabrałąm. Wchodzę do dużego pokoju i widzę jak na mojego synka rzuca się duży biały niedźwiedź, on ucieka ja zostaję, widzę inne dzieci i małe białe niedźwiadki. Zamykam drzwi wychodzę. Póżniej jeszcze jestem z mężem, przychodzi moja mama po mnie i już prawie jestemgotowa do wyjścia i budzę się... Pokręcone strasznie i długie. Proszę jak ktoś ma wiedzę co to może znaczyć napiszcie, to dla mnie ważne bo strasznie się zmartwiłam.
  15. Witam, W niedzieli na poniedziałek miałam b. dziwny sen. Znalazłam się w środku lasu, w piękny słoneczny i bezchmurny dzień. Przede mną ogromna kupa białych robaków (glisty czy dżdżownice), które krzywdy mi nie robiły nawet jak zbliżyłam się do nich by je oglądnąć. Nagle jestem z córką w środku osiedla, między znanymi mi blokami. Na chodnikach pełno martwych psów lub wilków - były czarne (nie wiem dokładnie). Rany krwawe miały na bokach. Nagle znalazł jest jeden mały koloru jasny beż, który zaczął nas gonić. Ile sił uciekłyśmy do klatki, zamykając przed psem pierwsze drzwi. Nie wiem jak ale nagle pies znalazł się między pierwszymi a drugimi drzwiami a my stałyśmy za tymi drugimi. Tak zamkniętego zostawiłyśmy tam i wyszłyśmy inna drogą (nie wiem jaką). Potem nagle jestem z mężem na targu. Mam swój stół a obok nas jego szef z synem (tez maja stół). Wszyscy sprzedajemy odzież. Odchodzimy z mężem na moment a syn szefa zabiera naszą odzież i chowa do swoich toreb. Zauważam to, podbiegam do niego i krzyczę, że wzywam policję na złodzieja. Szef mego męża mnie uspokaja, przeprasza i sen mi się kończy.......... Co to może oznaczać? Nadmienię, iż ostatnio często śnią mi się to robaki, pająki i inne nieprzyjemne stworzenia.
  16. Daria1805

    Maz w trumnie

    Moj sen byl nieco... chociaz nie byl bardzo dziwny i przerażający. Na poczatku wtrące ze w realu nigdy nie balam sie mojego meza nie mam ku temu powodu, nigdy mnie nie uderzył dlatego wlasnie ten sen byl dziwny choc nie tylko dlatego. Otoz wszystko bylo tak jak jest naprawde mielismy 2 dzieci w snie byly w tym samym wieku co naprawde, nie pamietam poczatku pamietam ze szlam do mojej cioci ktora mieszka na tej samej wsi po dzieci, po drodze spotkałam meza ktory stał z dwiema dziewczynami przy jakimś motorze, zrobilam mu awanturę co on tam z nimi robi, kim one sa, dlaczego nie jest w pracy a on jak zaczął na mnie sie drzec ze to nie moja sprawa zebym sie nie interesowala i zebym mu wstydu nie robiła strzeliłam go w twarz i w tym momencie juz zaczęłam sie go bać. Wiedzialam ze musze uciekać bo chce mnie pobić czy cos. Uciekłam do koleżanki, po kilku godzinach wyszlam i poszlam w koncu do cioci po dzieci wchodząc do domu niby Wiedzialam ze jest pożegnanie przed pogrzebem mojego wujka i jego w trumnie sie nie balam, ale na schodach przed wejściem stała o ścianę oparta druga trumna a w niej moj maz. Bylam przerażona jak go zobaczyłam. Wyglądał jak prawdziwy nieboszczyk, nie podchodziłam blisko ale jakbym wiedziala patrząc na niego ze jest zimny byl bardzo blady i naprawde strasznie sie balam ze zaraz otworzy oczy i bedzie chcial mnie zabrac ze soba, ze zaraz wstanie i do mnie podejdzie. Szybko przebiegłam obok wzielam dzieci jak stały i uciekam z domu cioci ciagle sie oglądając czy aby jest on wciąż w tej trumnie, czy ciagle ma zamkniete oczy. Pierwszy raz w zyciu obudzilam sie tak przerażona, zlana potem. Dodam jeszcze ze maz bardzo czesto sni mi sie tak ze mnie zdradza sa to bardzo różne sny ktore tez nie wiem co chca mi powiedziec ale nigdy nie snil mi sie w taki sposób jak wyżej. Prosze o interpretację bo naprawde niewiem co mam o tym myslec.
  17. Nikt nie chce lub niepotrafi odpowiedz na tamten sen to opowiem kolejny. Tylko sie nie smiac prosze I tak juz troche wstyd mi jest przez te sny To bylo przedwczoraj. Bylam w miejscowosci w ktorej sie wychowalam. Niedaleko mojego domu jest droga na kolonie. Moi sasiedzi mieszkaja przy tej drodze, a dokladnie przy skrzyzowaniu dwoch drog, taki trojkat jakby. Sen: Sasiedzi zamkneli ta droge bo to ich ziemia, za plotem moja inna sasiadka biegala na czas w strone tej koloni. Ja bieglam za nia i cos mowilam (nie pamietam ale chyba pytalam po co biega) i wtedy zaczal bolec mnie brzuch, mowie jej ze juz nie biegne bo w ciazy jestem i jeszcze strace te dziecko. Poszlam do sasiadow tych przy drodze,zobaczylam u nich inhalator. Sasiadka mowila ze jest wielofunkcyjny.. Znalazl sie tez tam moj maz. Wzial ten inhalator i zaczal golic mi plecy, ale tylko do polowy bo nakrzyczalam na niego. Potem dotknelam moje plecy i byly bardzo delikatne i dalej nie pamietam wiec pewnie sie przebudzilam. Co Wy na to? P.S. Dzis jak tylko oczy zamknelam mialam przed oczami pogrzeb prezydenta,wiec nie spalam prawie nic.
  18. Lilcia

    poród bliźniaków

    Witam serdecznie, Mam problem z interpretacją moich dwóch ostatnich snów. Są bardzo do siebie podobne, jednak według sennika, symbole które w nim były są sprzeczne i nie wiem jak to zinterpretować. Czy mógłby ktoś mi pomóc? Dwie noce temu śniło mi się, że byłam w ciąży i rodziłam dziecko, które utknęło przy wyjściu (przepraszam za opisy:) i się udusiło. Pamiętam, że było malutkie i tak mi było żal, że nie żyje. Mój Mąż się mną opiekował i czułam, że gdyby nie on to nie dałabym sobie z tym rady. Dzisiaj w nocy znów byłam w ciąży. Pamiętam dokładnie bóle porodowe i to, że wydawały mi się bardzo znośne. Zażartowałam nawet do Męża, że jeśli to są te słynne bóle (10x mocniejsze niż menstruacyjne) to ja mogę rodzić codziennie. Gdy tylko zaczęłam przeć urodziłam jedno, a potem drugie dziecko. Bliźniaki, chłopiec i dziewczynka były bardzo duże i zdziwiłam się jak łatwo przyszło mi je urodzić. Były bardzo ładne, zdrowe i wciąż się śmiały. Nie wiem, czy po tym śnie, czy przed i w ogóle czy miało to jakiś związek, ale śniło mi się również, że mój serdeczny przyjaciel z którym nie mam teraz żadnego kontaktu, poprosił mnie o rękę i byłam bardzo z tego powodu szczęśliwa.. mimo że mam Męża i jestem szczęśliwa:) Bardzo proszę o pomoc w interpretacji tych dwóch snów:)
  19. vertimossi

    Ciąża/mąż/wymioty

    Bardzo proszę o interpretację tego dziwnego snu: Najpierw śniło mi się, że jestem mężatką i rozmawiam z mężem(chłopak który mi się podoba), mówiąc mu że jestem w ciąży(nie miałam brzucha), patrzę nagle na siebie i mam wielki brzuch i biegnę do łazienki wymiotuję, później stoję i miło rozmawiam z teściową po czym robi mi się słabo i mdleję, następnie otwieram oczy i widzę jak "skaczą" koło mnie teściowa i mąż ... i tu sen się urywa.. Co to może oznaczać?
  20. kaja5

    śmierć:(

    moj maz odjezdzał z pod domu to była noc nagle usłyszałam uderzenie,wybiegłam....on nie zył płakałam:( na drugi dzien sniło mi sie ze maz był na pogrzebie swojej byłej i tak strasznie płakał a ja tez płakałam ze on płacze za nia:( cos za duzo tej smierci i łez co to oznacza
  21. KamilaFruFru

    Bicie meza

    Przeszukuje rozne tematy ale nic konkretnego nie znajduje, dlatego PROSZE o interpretacje snu Bardzo czesto sni mi sie, ze moj maz na rozne sposoby iteresuje sie innymi kobietami moja reakcja jest taka, ze okladam go po twarzy golymi rekoma. On nie reaguje raczej sie nie zaslania i patrzy mi prosto w oczy. Moje uczucia to bol, rozczarowanie i bezsilnosc. Z gory wielkie dzieki za pomoc.
  22. KasienkaNurek

    porod, niemowle, placz

    Snilo mi sie ze bylam na porodowce i rodzilam dziecko lezac bokiem, przez chwile cierpialam a potem pojawilo sie czyste niemowle (chyba chlopiec), az sie wzruszylam. A obok mnie siedzial moj maz ktory plakal ze szczescia z usmiechem na twarzy. Ktos mi pomagal w porodzie ale nie pamietam ile bylo osob i kto. Co moze oznaczac ten sen? Dodam ze jestem swierzo po slubie i jeszcze dzieci nie mamy, ale sie staramy, bo chcemy miec. Sorki za bledy ale nie mam polskiej klawiatury i przebywam za granica na stale. pozdrawiam
  23. dzis w nocy snil mi sie okropny sen....byl tak realny ze jak wstalam plakalam i balam sie zasnac zeby znowu mi sie nie przysnil .... zaczelo sie ze chodzilam znowu do szkoly ale razem z moim obecnym mezem, szlismy na przerwe i mowilam do niego ze ma na mnie poczekac odwrocilam sie na chwilke a jego juz nie bylo pomyslalam ze pewnie mnie nie uslyszal i poszedl zapalic w nasze umowione miejsce, poszlam na to miejsce ale nikogo tam nie bylo zapalila wiec sama i wracam inna droga kolo jakiegos bloku i widze mojego ukochanego siedzi na klatce schodowej z jakas dziewczyna podchodze do nich i pytam go dlaczego na mnie nie poczekal i co to za dziewczyna (sziedzieli obok siebie bardzo blisko) on tylko odpowiedzial kolezanka i oboje zaczeli sie smiac, ucieklam do domu plakalam...tu sie sen urwal obudzilam sie zasnelam znowu i jedziemy z moim M w autobusie i tak jakby mojemu dziecku wypadl smoczek (ale dziecka nie widzialam) i poszlam po niego wracam na swoje miejsce a mojego M nie ma rozgladam sie po calym autobusie i widze stoi z kobieta smieja sie do siebie podchodze do nich a oni zaczynaja sie dotykac i calowac nie moglam sie ruszyc z miejsca potem skonczyli i moj wziol mnie za reke i zaprowadzil mnie do domu, chcialam z nim porozmawiac mowilam do niego zeby mi to wytlumaczyl, dlaczego chce mnie zostawic przeciez tak sie kochamy mamy dziecko, dlaczego mi to robi darlam sie na niego, plakalam a on nic nie chcial powiedziec....obudzilam sie splakana i nie moglam sie ruszyc, po chwili odwrocilam sie do meza a on sie obudzi i zapytal sie mnie czy go dalej kocham ?????????????????????
  24. Wojna lub jakies zamachy terrorystyczne widziane z moim mezem i papiezem w telewizji wstrzasnely mna. Moj od trzech lat maz i ojciec moich dwoch synow, postanawia mi zapodac zastrzyk na uspokojenie. Trafia w brzuch nie odczuwam bolu, igla nie przebija skory. mowie `nie trzeba, to nic nieda`, odchodzi. Zostawia mnie sama z papiezem, zauwazam, ze mam na sobie biala, koronkowa bielizne, lezymy. Spogladam na niego a on z usmiechem na twarzy oglada moje cialo. W tym momencie jestem zbulwersowana i chce wiedziec co jest grane... i widze nas w wielkim lutrze, on na bialo ja w bieliznie, on siega mi tylko do pasa widze moja czesc miednicy w bialych majtkach. Raz snilam, ze widzialm papieza ale z daleko ale tez sny z udzialem mojego meza czesto mi sie zdazaja. Dziekuje z gory za zaintersowanie i pozdrawiam.
  25. uncredible

    auto

    śniło mi się że mój mąż rozbił nasz samochód, nie widziałam tego ,tylko sam samochód który miał skasowany bok i wybity prawy reflektor. Najdziwniejsze było to, że on nic sobie z tego nie robił, wręcz przeciwnie nawet jakby próbował coś ukryć przede mną . Było mi strasznie szkoda tego auta bo w rzeczywistości jestem do niego bardzo przywiązana. I jeszcze coś. Sniło mi sie że padał śnieg, bardzo drobny i jakby w zwolnionym tempie. A potem droga pusta w środku nocy i widzę ten śnieg na drodze już ujeżdżony, patrzyłam na to z góry. Po środku drogi stała dziewczyna ubrana na biało i bardzo ładnie śpiewała.
×
×
  • Create New...