Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'miasto'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • NASZE FORUM
    • Sprawy porządkowe
    • Z życia Forum
  • EZO CAFÈ
    • Strefa Relaksu
    • EzoTube
    • Bazarek ezoteryczny
  • USŁUGI
    • Wróżby
    • Astrologia i numerologia
    • Sny
    • Szukam pomocy / Oferuję pomoc
  • WRÓŻBY, WYROCZNIE i PRZEPOWIEDNIE
    • Runy
    • Karty Klasyczne
    • Tarot
    • Pozostałe Karty
    • Inne wyrocznie i przepowiednie
  • ASTROLOGIA, HOROSKOPY, NUMEROLOGIA
  • UZDRAWIANIE i MEDYCYNA NATURALNA
  • ENERGETYKA
  • SEN i ŚNIENIE
  • MAGIA i OKULTYZM
  • DUCHOWOŚĆ, FILOZOFIE, RELIGIE i WIERZENIA
  • HYDEPARK
  • Runen Club's Runiczne pogaduszki
  • Runen Club's Linkownia, literatura, plotki o bogach, obyczaje i inne ciekawostki
  • Runen Club's Nasze Runy i dywinacja
  • Syreni Gród's Nasze miejsca: kawiarenki, knajpki, kluby, puby...
  • RIDER WAITE Club's Nasze Karty i dywinacja
  • RIDER WAITE Club's Tarotowe pogaduszki
  • RIDER WAITE Club's Linkownia, literatura, plotki o RIDER WAITE TAROT i inne ciekawostki...
  • Telekineza/Psychokineza's Telekineza
  • Telekineza/Psychokineza's Zaproszenie i podziękowanie

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Found 16 results

  1. Witam! Jestem na forum nowa - chcialabym Was bardzo prosic o pomoc w interpretacji pewnego motywu,ktory powtorzyl sie w moich snach jak do tej pory 3 razy. W tym snie widze duzy plac, na ksztalt takiego zabytkowego rynku, ale bez straganow itp. Jest otoczony wysokimi,ciemnymi kamienicami, bardzo ponury i szczelnie wypelniony ludzmi,ktorych nie znam. Nie wyglada tak,ale ja wiem,ze to plac w moim rodzinnym miescie. W jego rogu,naprzeciw tego kranca,w ktorym sie znajduje,widac wiodaca nieco w gore mala,waska uliczke miedzy kamienicami. Wiedzie do niej wyrazna sciezka w tlumie. Ta sciezka ludzie podazaja w strone uliczki,jedni za drugimi,ale kiedy ida rynek zaczyna sie wydluzac i rozciagac przed ich oczami. To nie wyglada tak,jakby szli w miejscu,ewidentnie po bokach jest widoczne to rozciagniecie i jakby zwielokrotnienie tej przestrzeni. Uliczka jest ciagle widoczna przed nimi i nigdy nie moga do niej dotrzec,nie moga tez zawrocic ani przestac-kiedy zaczna isc w jej strone robia to jak w transie. To rozciaganie to tylko zludzenie - z boku widac jak ludzie przemierzaja plac,znikaja w uliczce,a potem... Tego juz nie widac,ale ja wiem,ze blakaja sie po mrocznych zaulkach i zakamarkach miasta,często znajdują się nawet poza nim i nim juz później o nich więcej nie słyszy,są zaginieni. To dzieje sie w mieście codziennie o 12.00 i nikt nie może ani nie probuje temu zapobiec. Ja szlam w tym tłumie dwukrotnie,ale raz udalo mi się zawrócić,a raz mnie odnaleziono. Bylam jedyna osoba,ktora to spotkalo. Raz tylko obserwowalam tlum z bezpiecznej odległości,tak jakby nastapienie na ta ścieżkę w tłumie rownalo sie popadnieciu w trans. Co najbardziej mnie dziwi,ja w tym snie nie boje się - moze czuje sie nieco niezwykle,ale na pewno nie nazwałabym go koszmarem. Plac na ktorym stoją ludzie jest krzywy,jeden z jego rogów opada ostro w dol. Na ziemi jest bruk. Krzywe są tez okalające go brązowe kamienice,brazowawo-pomaranczowo-kremowy jest tez tlum,a niebo zoltawo-szare. Zabudowa stara,raczej malomiasteczkowa,drewniana-to drewno przypomina meble i mocno lśni. Będę Wam wdzięczna za pomoc. Bardzo rzadko zdarza mi się,aby jakiś symbol pojawial sie we snie więcej niż raz. Przepraszam za brak polskich znaków,pisałam z telefonu.
  2. Norbi1392

    Sen o błocie i locie

    Witam serdecznie! Wiem, że jest to mój pierwszy post na tym forum, i nie ukrywam, że ze względu na mój sen na nie natrafiłem i się zarejestrowałem, lecz jeśli się gdzieś rejestruję mogę obiecać, że nie jestem "jednopostowym" użytkownikiem Tyle słów o mnie Aktualnie, proszę o wytłumaczenie mojego snu, gdyż ostatnio nie układa mi się pod pewnymi względami najlepiej. A oto sen: Leciałem (zwyczajnie umiałem latać machając rękami) i sprawiało mi to olbrzymią przyjemność. Nagle znalazłem się nad jeziorem (dodam, iż pamiętam te jezioro z czasów dzieciństwa, lecz dokładnie nie wiem skąd). Tak jak kiedyś te jezioro było piękne i czyste a ludzie się w nim kąpali, tak przy moim locie było ono zniszczone, brudne i brak jakichkolwiek ludzi. Zleciałem trochę niżej, a na brzegu gdzie kiedyś była plaża było tylko błoto i zauważyłem dziewczynkę która utknęła w tym błocie. Podleciałem w celu pomocy, lecz przestraszyłem się tego błota i nie chciałem go dotknąć z obawą dotknięcia ziemi. W końcu niechcący dotknąłem tego błota i automatycznie zostawiając dziewczynkę odleciałem. Leciałem przed siebie, ominąłem drzewo, następnie ominąłem kruka (zwyczajnego, żadnej magii) za którym leciałem aż w końcu doleciałem do miasta. W mieście miałem "ostre lądowanie" tak jak bym nie umiał już latać. Uderzyłem o ziemię i próbowałem się unieść w powietrze, lecz już się nie dało, nie mogłem się unieść, a ludzie w mieście patrzyli na mnie jak na chorego psychicznie człowieka. Co to wszystko może oznaczać ? Wiem, że dużo symboli ma lot, błoto, kruk, lecz jak to połączyć i o co może chodzić ? Czy ktoś jest w stanie pomóc w rozwikłaniu tej "zagadki" ? Dodam tylko, iż żaden z elementów wcześniej mi się nie śnił, nie jest powodem oglądanych filmów lub innych wydarzeń z życia rzeczywistego, a jezioro nie ma dla mnie żadnego znaczenia, było to jezioro gdzie gdzieś przez przypadek się kąpałem, lecz tak jak już pisałem, żadnej tęsknoty bądź innych odczuć z nim nie miałem. Najważnejszym czynnikiem w tym śnie (przynajmniej ja tak odczułem) Był lot oraz błoto. Kruk sam w sobie był w moim odczuciu tylko ptakiem, mógł być to gołąb bądź coś innego, gdyż zwyczajnie go wyprzedziłem, jakby był niczym, nic nie wartym ptakiem.
  3. Guest

    SAMOLOT

    jak zinterpretujecie taki sen: rozmawiam z kolega gdy nagle on mi mowi zebym sie ogladnal za siebie i zobaczyl samolot jak leci, nagle ten samolot wpada w skałe, rozłamuje sie na dwie częsci, spada na dół i wybucha. Nastepnie jestesmy na pogrzebie ofar wypadku i osoby w trumnach lezaly w strojach weselnych, panowie w czarnych garniturach, kobiety w sukniach z welonami. Nagle jedna z osob ozyla i z ciepłym usmiechem zaczela sobie poprawiac welon. Dodam jeszcze tylko ze z kolega od ktorego zaczal sie ten sen planujemy w najblizszym czasie otwarcie jakiegos wspolnego biznesu. Czy taki sen moze cos podpowiadac?
  4. W pierwszym śnie byłam pod nieznanym mi kinem o północy i sama nie wiedziałam co tam robię. W kolejce na seans nocny spotkałam kolegę. Po chwili ujrzałam również znajomą, z którą w wakacje bardzo się pokłóciłam. Nie miałam przy sobie wystarczającej ilości pieniędzy na bilet i pożyczyłam od tej znajomej. Weszliśmy na salę. Widziałam film. Potem znalazłam się w rozjezdni autobusowej. Wsiadłam do autobusu dwu przegubowego i nim wykręciłam. Był to bardzo dziwny sen i nie potrafię sama go wytłumaczyć. Proszę o pomoc w interpretacji, tak samo jak drugiego : Z okna mojego pokoju, przy bezchmurnej pogodzie widać było PKiN. Oglądanie szczytu palcu to wspomnienie z dzieciństwa, bo od paru lat go nie widać. W moim śnie wyszłam przed dom i patrzyłam na zielone łąki i piękny krajobraz a w oddali Pałac Kultury i Nauki. W pewnym momencie ktoś odsłonił coś jakby roletę i ujrzałam zniszczone budynki, brud i niezbyt przyjazny obraz. Była nieprzyjazna atmosfera. Nie byłam sama, ale ze mną było maksymalnie 5 osób. Zamówiliśmy chińszczyznę i dostawca przyjechał. W drugiej fazie snu byłam w ciemnym pokoju, przy okrągłym stole i przede mną siedziała laleczka Chucky. Chyba grałam z nią w karty. Nagle zabawka mnie zaatakowała. Rozcięłam jej szyję i trysnęła krew. To był koniec snu.
  5. Mr. Neutron

    Moje miasto, lecz inne...

    Witam, od pewnego czasu mam dziwne sny. Powtarza się ich tematyka, lecz nie są one codzienne. W każdym razie chodzi o to, że śni mi się moje rozdinne miasto w którym mieszkam (Stalowa Wola). W owym śnie idę przez to miasto np. na zakupy czy na pociąg, lecz idę inną drogą; taką, która po prosu nie istnieje, np.: żeby dojść do TESCO, muszę przejść przez wiadukt i kawałek prosto. W śnie musiałem przejść przez wiadukt, iść lasem (którego tam nie ma) spory kawałek drogi, 2 razy skręcić (nadal przez las) i jestem na miejscu. Innym razem była to dziwna zabudowa w mieście. Warto zauważyć, że raz znam drogę a raz nie. Jeśli chodzi o jakieś wydarzenia: idę w pewnym celu, lecz często się wracam, gdyż coś zgubiłem, np. zegarek na rękę. Zawsze towarzyszy mi albo ktoś z rodziny albo przyjaciel (we śnie nie różnią się zachowaniem od "jawy"). Wczorajj zaś miałem podobny sen: jechałem z mamą pociągiem. Dwa razy tą samą trasą. I 2 razy pociąg się wykoleił. Wszyscy wyszli bez szwanku (maszynistką była Chinka). I za każdym razem lądowaliśmy w tym samym mieście-nazywało się "Ułamek" i była to wioska zaznaczona na mapie. Co się stało za pierwszym razem-nie pamiętam, gdyż się obudziłem. Za drugim razem zaś wstąpiliśmy do kościoła, później poszliśmy w stronę targu. I tyle. Proszę o pomoc PS. To może być istotne: mam 18 lat i właśnie zdałem maturę. Jednakże sny mam od kilku, właściwie, lat. Mniej więcej od kiedy poszedłem do liceum.
  6. mmiilleennaa

    uwięziona w zamknętym autobusie

    Miałam dzisiaj sen, po którym mam gęsią skórkę do teraz. Jestem w mieście - prawdopodobnie dosyć dużym, chyba je znam. Próbuję złapać autobus aby prędko gdzieś dotrzeć, mam ze sobą jakiś bagaż. Zatrzymuję się duży autobus do którego wsiadam. W środku jest sporo ludzi jednak mimo bagażu jestem w stanie dotrzeć na koniec autobusu gdzie mogę swobodne stanąć. Orientuje się, że nie mam biletu i nie ma kasownika. Ktoś obok udaje kontrolera i się śmieje. Próbuj zatrzymać autobus ale nie ma takiej możliwości. Powracam do kierowcy, który również nie chce się zatrzymać. Czuje lęk i obawę, że będę musiała jechać dalej. Ludzie którzy tam są ze mną są dla mnie obcy i się ich obawiam. Widzę miasto i miejsca których nie znam, jednak chcę wysiąść niż jechać dalej tym nieprzyjemnym autobusem. Wydaje mi się, że zdążyłam wysiąść z autobusu zanim się obudziłam. Jednak obawy jakie miałam we śnie jakoś dziwnie pozostały do teraz.
  7. Rejkun

    Miasto, mężczyzna, wyścig

    śniło mi się ,że byłam w Katowicach (moje rodzinne miasto). A tam jakiś zamaskowany człowiek mnie postrzelił w ramie. Nie mogłam już iść gdyż zaczęło mi się kręci w głowie, na szczęście na jakimś placu stał fotel więc tam se usiadłam. Nagle wybiegła jakaś kobieta i mi pomogła..chcąc w zamian opiekę do kota. W tym samym czasie budynki na ul. Stawowej się zwaliły, grzebiąc pod gruzami setki ludzi. Na szczęście główny ratusz (gdzie na prawdę go nie ma) ocalał. A jakiś mężczyzna (nie znam go) podczas tego wypadku schował się w Kościele ( właściwie połączenie kościoła z sądem okręgowym) i został pomocnikiem. Pełniąc tą funkcją podróżował do innego świata pełnego magicznych stworzeń. I wtedy był przeskok w czasie.. i ścigałam się z 15 ludźmi. Wyścig był na rowerach. A w połowie drogi zostało nas tylko 4lecz na metę nie dotarł nikt gdyż zatrzymali nas uczniowie gimnazjum. A skończyło się tym iż całowałam się z moim przeciwnikiem (jego też nie znam.. ja nikogo nie znam). Z góry dziękuje za wszystko XD
  8. Witam. Dziś w nocy miałam sen, który naprawde mnie przeraził i zaniepokoił, aczkolwiek też zaciekawił. Stałam pod szkołą z moją przyjaciołką, bardzo bliską mi osobą. Nie była to szkoła do której aktualnie uczęszczam, lecz w śnie wyraźnie było pokazane, że w niej sie uczę. Przyjaciółka powiedziała mi, że jest pewna zagadka, którą musimy rozwiązać. Zaczęłyśmy iść przez miasto. Nie było to moje miasto, nigdy też tam nie byłam, ale (tak samo jak w przypadku szkoły) czułam się w nim swojsko, znałam je doskonale. Doszłyśmy na koniec miasta, stanęłyśmy przed schodami, które prowadziły do środka. Otworzyłyśmy drzwi, był tam mały pokoik. Był prawie pusty, tylko na przeciwko drzwi było okno, pod oknem stolik i krzesło. Podeszłyśmy do stolika, leżała na nim mała karteczka. Była na niej narysowana górka i strzałka do góry. Wyjrzałam przez okienko, ujrzałam wioske, świeciło słońce. wychyliłam głowe zeby spojrzeć w prawo, była tam własnie górka z karteczki, cała zaśnieżona, co było bardzo dziwne. Szedł po niej do góry mały chłopiec z sankami, ale tylko mignął mi przed oczami. Musiałyśmy już wracać. Wyszłyśmy, zorientowałam się ze obok nie ma żadnej wioski. Zaraz potem byłam już koło szkoły, sama. Postanowiłam znów wrócić do tajemniczego budynku. Koło mnie zatrzymał się młody mężczyzna. Nie znałam go. Zapytał, czy mnie gdzieś podrzucić, zgodziłam się, wsiadłam do samochodu. Jechaliśmy przez miasto, zapytał gdzie mnie podwieźć, powiedziałam mu adres budynku (nie pamiętam go). On odruchowo się zatrzymał i powiedział, żebym wysiadała. Widac było, że jest zaskoczony, przestraszony. Nie wiedziałąm o co mu chodzi, wysiadłam. Znalazłam się koło znajomych już mi schodów, i weszłam do środka. Ten sam pokój. Podeszłam do stolika. Była tam nowa karteczka, schowałam ją do kieszeni. Szukałam innych karteczek, znalazłam ich sporo, pod stolikiem i an podłodze, wszystkie wrzuciłam do kieszeni, nie cyztając ich. Wyszłam z pokoju i znalazłam się kolo przyjaciolki. Dałam jej karteczki, także ich nie czytajć i znalazłam się automatycznie na wzgórzu z drugiego konca miasta. Świeciło słońce. Zapragnęłam znów znaleźć się w tajemniczym pokoju, chciałam odkryć jego tajemnice. Nie wiedziałam jednak jak się tam dostać, zapytałam więc o to spora grupkę przechodniów. Chciałam im wskazać miejsce, gdzie chce sę udać, spojrzałam w kierunku miasta. Na drugim jego końcu także było wzgórze, a na nim stał ogromny, mroczny budynek. Przypominał kościół, w stylu romańskim. Był otoczony gęstą mgłą, nic nie było poza nim widać. Wskazałam ludziom budynek, a oni odsunęli się odemnie raptownie i zaczęli krzyczeć "Wiedźma!' 'Jeseś przeklęta!' itp. Byłam przerażona, zdezorientowana. I tu sen sie urwał... Bardzo przepraszam za ogromną ilość tekstu, zapewne nikomu nie będzie się chciało czytać mojej opowieści, ale jednak bardzo proszę o interpretacje. Sen był dziwny, przeraził mnie ... Pozdrawiam .
  9. Byłem w Poznaniu na jakiś obchodach-uroczystościach, z grupą ludzi, z którą przyjechałem na te uroczystości, najpierw byliśmy na jakimś placu i rozmawialiśmy sobie i przechodzący ludzie na ulicy mówili o tym, że dachy w poznańskich domach mają dużo dziur po gradobiciu. Idę z kimś wąskimi uliczkami po starym mieście poznańskim i rozmawiamy o tym gradobiciu i chcę komuś pokazać artykuł o tym w gazecie, a że nie znalezłem kiosku w zasięgu wzroku, to szukałem tej gazety na ulicy, znalazłem ją i pokazałem ten artykuł o tym gradobiciu osobie z którą szedłem. Następnie stoję na jakimś placu, wokól dużo ludzi, a przede mną klęczy mąż mojej siostry ciotecznej i o coś mnie bardzo prośi.... Ta osoba która klęczała w rzeczywistości mieszka ze mną w jednym domu . Proszę o pomoc w interpretacji tego snu, bo nie mam kompletnie pomysłu ani żadnych skojarzeń...
  10. Pytająca

    Tunel i wyjście na miasto

    Witam. Miałam taki sen. Przechodzę przez taki ciemny tunel przez który trzeba się było czolgać ja wraz ze swoimi siostrami po kolei. Po przejściu tego tunely wyszłyśmy na miasto.... Jak myślicie co to może być oznaczać????
  11. Śniło mi się, że 'odkryłam' jakieś miasto. Na początku byłam sama, a potem dołączyła siostra i jacyś ludzie. Ci ludzie stwierdzili, że musimy przesunąć "tamę", aby rzeka znów wpłynęła do miasta. Zrobiliśmy jak należało. Wtedy okazało się, że w tej wodzie pływała cała masa nieboszczyków (ciało koło ciała i pełno krwi - jakby dopiero co byli zostali zabici w bitwie). Ponieważ stałam z siostrą na środku koryta rzeki, chciałam ją pociągnąć i uciec na brzeg. Ale ona nie chciała (jakby nie zdawała sobie sprawy, co może nastąpić). W efekcie rzeka nas zalała i starałyśmy się utrzymać na powierzchni wśród tych ciał. Jeszcze tylko 'zastanawiałyśmy się' czy lepiej jest zanurzać twarz w wodzie, by nie czuć odoru, czy lepiej czuć odór, ale nie moczyć chociaż twarzy we krwi Co to może znaczyć?
  12. stokrotka102

    spotkanie zmarłej koleżanki

    Witam, Miałam dziś bardzo dziwny sen. Mianowicie, nie wiem dlaczego uznałam, że do domu mam daleko i postanowiłam przenocować w agencji towarzyskiej. Nie wiem skąd wziął się ten pomysł, ale tak zadecydowałam. Nie widziałam ani budynku, ani ludzi w nim, tylko poszłam do małego pokoiku. Położyłam się spać. Obudziłam się, a na drugim łóżku spał jakiś mężczyzna. Po kilku minutach przyszła do niego jakaś dziewczyna. Mężczyzna gdzieś zniknął i zostałam z tą dziewczyną sama w pokoju. Krótko rozmawiałyśmy. Po chwili weszła inna długowłosa dziewczyna i w niej rozpoznałam moją koleżankę, która zmarła przed kilku laty. Bardzo mnie to zdziwiło i zapytałam, czy jej mąż o tym wie (że ona żyje). Odpowiedziała, że tak. Wtedy sobie przypomniałam, iż podczas pogrzebu jej włosy wydały mi się jakieś nienaturalne, a ona zapytała, czy zauważyłam to, że są sztuczne. (W rzeczywistości podczas jej pogrzebu trumna była zamknięta, więc nic nie widziałam). Powiedziała, że jeszcze musi tu trochę popracować, żeby zarobić i wróci do domu. Jak wyszła z pokoju zastanawiałam się , dlaczego pozostała w naszym mieście, czemu nie wyjechała. Później, gdy znalazłam się na ulicy zauważyłam autobus, którym mogłabym pojechać. Tak więc wsiadłam do niego, ale nie miałam biletu. Zorientowałam się, że w autobusie są konduktorzy. Zapytałam jakiegoś pasażera, który siedział, czy nie ma biletu. Ale to było dziwne, bo nie wydawałam żadnego dźwięku, a on zrozumiał mnie po ruchu warg. Odkupiłam bilet, skasowałam na oczach konduktora, który nie zareagował na tak późne skasowanie biletu. Pojechałam tym autobusem w jakieś dziwne miejsce, nawet się dziwiłam, że teraz mamy takie widoki w naszym mieście. Jeśli uda się mój sen zinterpretować, będę bardzo wdzięczna. Nie śniła mi się wcześniej moja koleżanka, chociaż czasem o niej myślę, bo umarła nie mając nawet czterdziestu lat. Tuż przed śmiercią pracowała za granicą chcąc poprawić budżet rodzinny, ale wróciła niestety w trumnie. Serdecznie pozdrawiam
  13. Witajcie, od kilku dni śni mi się ten sam sen... no powiedzmy prawie ten sam... jest to o tyle dziwne, że opowiada jakby kolejne etapy tej samej historii... Na początku śnił mi się bardzo duży ciemny jednobarwny wąż (coś pokroju dorosłej anakondy) który wił się w centrum miasta - skwer zieleni - kilka sztucznych górek, po których na codzień młodzi ludzie jeżdżą rowerami... Górki są ułożone jakby w koło tak, aby jadąc od pierwszej do ostatniej znaleźć się w punkcie startu... Wąż wił się właśnie wokół tych górek. Ja przechodziłem kilkanaście metrów dalej - widząc zagrożenie omijam szerokim łukiem to miejsce idąc gdzieś dalej... sen sie kończy. Kolejnego dnia śni mi się ta sama historia z kontynuacją - ten sam wąż, ja przechodzę idę dalej i spotykam mniejszego powiedzmy 1,5 metrowego w betonowym pierścieniu (taki co wkopywany jest jako element studzienki kanalizacyjnej) ten wąż jest niemal nie ruchomy, skręcony wokół siebie syczy... ten był w kolorze jaśniejszym z jakimiś centkami... chcąc go zabić zasypuję krąg piachem i sen się kończy... Aż w końcu dzisiejszej nocy... początek ten sam, ide w tym samym kierunku mając się z kimś spotkać zdaje sie i znów przechodzę obok tego kręgu, znów zasypuję węża i idę dalej... spotykam kolejnego, omijam - idę z drugiej strony budynku, tam kolejny i kolejny i gdzie bym nie próbował obejść tam spotykam węża... w pewnym momencie widzę osobę (nie wiem, czy kobiete, czy mężczyznę) która prowadzi węża na smyczy - jestem w szoku - jak można prowadzić węża na smyczy... to zdziwienie osłabia moją czujność i nagle widzę węża wijącego się przy moich stopach. Zostaję ukąszony - lecz mając świadomość, że bez jadu... budzę się...
  14. Mam problem ze snem. W śnie nie wiem jakim cudem znajduje się w Koszalinie( miasto w zach pom.) tylko wygląda jakoś inaczej. Pojechałam tam z mamą na zakupy, niestety nagle się rozdzieliłyśmy. Gorączkowo zaczęłam jej szukać. Nagle weszłam do pewnego sklepiku, gdzie spotkałam większość moich znajomych. Nagle oni znikają, a ja wciąż jestem w tym mieście. Nie znajduje mamy, nie moge się wydostać z miasta, gdyż nie mam pieniędzy na bilet powrotny.Czuje jak ogarnie mnie strach i panika. Kiedy próbuje jechać ,,na gapę'' autobus rusza i gdy znajduje się przy końcu miasta, gdzie znajduje się znak do innej miejscowości nie mogę przebyć pewnego rodzaju bariery tzn. autobus jedzie dalej, ale ja jakby wypadam z tego autobusu, przez ściany, jakby był jakimś autobusem widmo. Bardzo prosiłabym o odpowiedz:)
  15. Ostatnio mam bardzo trudne i pełne mroku sny. Do tej pory sobie jakoś sobie radziłam z interpretacją, ale te dwa mnie tak niepokoją, że nie potrafię sobie ich na chłodno wytłumaczyć. Uwaga to długa lektura 1. Idę razem z narzeczonym po naszym mieście. Czujemy się u siebie. Jesteśmy ciasno objęci, lecz jest nam wygodnie i bezpiecznie. Obserwujemy nasze ukochane miejsca. Ożywczo rozmawiamy. O naszych planach. Jednak zauważyłam, że nie jest słonecznie ale tak szaro. Jest jasno ale tak jakoś bez blasku. Patrzyłam na zaparkowane samochody i wydały mi się takie…. Biedne i obskurne. Po drodze spotykam pewną dziewczynę z twarzy jest mi nie znajoma, ale we śnie znałam ją dobrze (to jakaś blondynka). Zaprosiła nas do swego mieszkania. Chętnie się zgodziliśmy i poszliśmy, pod warunkiem, że jest niedaleko. Okazało się, że mieszka w bliskiej kamienicy. Przed budynkiem było małe pole podzielone na dwie części. Prawa strona była zielona a lewa mokra i świeżo zaorana. Dziewczyna pokazała nam ścieżkę Była dokładnie na środku tych małych skrawków ziemi. Wyglądało to na miedzę i tam ziemia była mocno zbita. Szliśmy balansując na tej miedzy, bo trzeba było nieźle trzymać równowagę. W końcu znaleźliśmy się w jej mieszkaniu. Było małe, ale było w nim takie światło nieco żółtawe z domieszką zieleni (takie światło miałam w domu i zawsze będzie kojarzyć mi się z domem rodzinnym). Chciałam pójść do toalety. To było na końcu korytarza. Stałam po środku tego korytarza twarzą do kuchni. Za plecami była łazienka z wc. Po mojej lewej stronie było lustro takie długie a tuż za nim drzwi wejściowe. Po prawej salon ale nie był oświetlony. Na wprost mnie była kuchnia z tym ciepłym światłem i ono oświetlało cały dom. Weszłam do łazienki. Tam było podobne światło. Co ciekawe nie było tam toalety ale znalazłam miskę. Chciałam siusiu, ale w trakcie poczułam,, że coś jest nie tak. Pochylam się i widzę krew. Cała miska była we krwi. Nie mogę w to uwierzyć. Zmywam ta miskę i próbuję jeszcze raz ale sytuacja się powtarza. Gdy umyłam ręce nagle w łazience pojawił mi się mój znajomy z pracy. Wygląda trochę demonicznie. W oczach ma takie czerwone źrenice i patrzy na mnie znacząco. Mówi coś abym na siebie uważała. Zmartwiona wychodzę z łazienki i mówię narzeczonemu, że chcę wracać, źle się czuję. Zatroskany zagarnia mnie ramieniem jak zwykle to robi w życiu i wychodzimy. Przed budynkiem znowu jest pole. Tym razem całe jest zaorane i dodatkowo czuć powietrze po burzy. Mokro wszędzie. Gdy chciałam wejść na to pole okazało się, że mam całą nogę upapraną w błocie. Nagle pojawił się na tym polu mężczyzna ubrany na czarno. Czułam, że skądś go znam. Powiedział abyśmy szli ta wydeptaną ścieżką to na pewno się nie wybrudzimy. Gdy weszliśmy chciałam mu podziękować, ale on zniknął. Ścieżka była bardzo wąska i pochylała się ku lewej mojej stronie. Wyszliśmy z ulgą na chodnik. 2. Tej nocy śnił mi się niepokojący sen. Jechałam autobusem do pewnego miasta. Robiło się tak szarawo tuż przed zachodem słońca. Jest jesień. W czasie jazdy widzę tylko pola. Nie ma tam nic, ale zauważyłam, że są one świeżo zaorane. Gdy dojeżdżam tym autobusem (nie było w nim pełno ludzi)do miasta jest głęboka noc i do tego w środku zimy. Przejeżdżając do przystanku widzę pewien duży dom. Ma jedną ścianę oszkloną a w środku był taki dziesięcioletni chłopiec. Widać, że był w bibliotece i czytał coś. Lecz po jego postawie wywnioskowałam, że jest zrezygnowany i smutny. Postanowiłam wysiąść akurat w tym miejscu i się jemu przyjrzeć. Brodziłam po kostki w śniegu, ale było mi ciepło. Podeszłam do szyby i zapukałam. On mi otworzył jakby na mnie czekał. Rozmawialiśmy. W trakcie tej rozmowy czułam jak jego nastrój się zmienia. W końcu ktoś się nim zainteresował. Rozmawialiśmy jak starzy znajomi, którzy nie wiedzieli się po latach. Chłopiec był inteligentny i bardzo dojrzały jak na swój wiek. Ciągle się uśmiechał, gdy ze mną rozmawiał. I nagle wszedł do tej biblioteki jego ojciec. Trochę mi przypominał tego mężczyznę z poprzedniego snu. Dobrze ubrany znów na czarno roztaczał wokół siebie atmosferę władzy. Zwróciłam uwagę, że na szyi ma zawieszony klucz. Złoty. Spytał się, kim jestem i co tu robię. Poczułam się trochę nie miejscu. Ubrana byłam w potargany szal i stary płaszcz. Speszyłam się, ale patrzyłam na niego bez lęku. Gdy chciałam odpowiedzieć, wtrącił się chłopiec. Powiedział, że mnie zna i że byłabym idealna. Zaciekawiona spytałam do czego. On (ojciec) odpowiedział, że jego opiekunką. Słyszał naszą rozmowę i był ciekawy, z kim tak jego syn rozmawia, bo dawno nie słyszał radości w jego głosie. Zawahałam się, bo wiedziałam, że to by się wiązało z kolejną przeprowadzką i zmianami w życiu a już mam dość kolejnych przeprowadzek. Popatrzyłam na tego chłopca i pomyślałam sobie, że chciałabym kiedyś mieć takiego syna. Postanowiłam. Następnego dnia znowu jadę autobusem. Jest znowu szarawo a w plastikowych siatkach mam cały dobytek. Jadę i po drodze w miejscu gdzie są pola było wesołe miasteczko. Było rozłożone i oświetlone tysiącem kolorowych świateł. Wyglądało tak niesamowicie jak oaza. W autobusie nie było dużo ludzi. Wszyscy byliśmy ubrani w zimowe kurtki i płaszcze. Autobus był nowy i w środku przypominał mi wrocławskie tramwaje. Nagle autobus staje za tym miasteczkiem. Korek. Otwieram drzwi chcąc wysiąść i iść piechotą, ale zostaję zatrzymana przez pasażerów. Praktycznie siłą. Więc jechałam dalej. Docieram do miejsca o zmroku. Miasto jest pięknie oświetlone a w tej biblioteczce jest ojciec z synem i układają książki. Czułam, że czekają na mnie. Nagle z siatki wypadają mi klucze, mój identyfikator z obecnej pracy i gazety, jakie zawsze zbieram idąc do niej. Zbieram je szybko niezbyt pewna, czy wszystko wzięłam. Szczególnie martwiłam się moim badżem ze smyczą firmową. Było to dla mnie ogromnie ważne bo przecież ja tam pracuję i musze mieć klucz do wejścia do firmy. Wreszcie wchodzę do tego domu, gdzie czekają na mnie. I tu przechodzę transformację. Z tej niepozornej niskiej dziewczyny praktycznie w trakcie przejścia progu domu zmieniam się w wysoką kobietę. Mam włosy związane w koka, ubrana jestem w czarną sukienkę a na szyi mam złoty klucz. Wchodzę a oni potakują głowami. I na tym sen się kończy…. Jesli ktoś bedzie miał siłę to mi wytłumaczyć będę wdzięczna
  16. Witam, Kiedyś już miałam podobny sen, dawno temu. Śniła mi się przyjaciółka, wędrowałyśmy razem po jakimś mieście, chyba nawet naszym własnym, choć wydawało się nawet ładniejsze niż w rzeczywistości. Wysokie, zabytkowe kamienice, pełno dekoracji na nich, ulice były gwarne, choć nie było tłoku. Szukałyśmy restauracji, przyjaciółka była nieco nerwowa, jakby chciała szybko ją znaleźć. W końcu weszłyśmy do jakiegoś lokalu - ładnego, w kolorach brązu, z jasnymi światłami. I zamówiłyśmy jakieś zabawne ciasteczka, mini-paszteciki jakby z nadzieniem serowym. Koleżanka się jednak denerwowała, pytała kelnera, czy aby na pewno są takie pyszne, jak je zachwala. Potwierdził, nałożył szczypczykami i rzeczywiście były smakowite. Wyjaśnię, że przyjaciółka od ponad roku jest już dość daleko ode mnie, ale to nie wpłynęło negatywnie na nasze stosunki. Czy to tylko jakieś odbicie przeszłości, bo przecież nieraz bywałyśmy razem w różnych restauracjach, lokalach? Ale czy w tym śnie na pewno chodzi tylko o przyjaciółkę? pozdrawiam Off
×
×
  • Create New...