Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'niebo'.

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • NASZE FORUM
    • Sprawy porządkowe
    • Z życia Forum
  • EZO CAFÈ
    • Strefa Relaksu
    • EzoTube
    • Bazarek ezoteryczny
  • USŁUGI
    • Wróżby
    • Astrologia i numerologia
    • Sny
    • Szukam pomocy / Oferuję pomoc
  • WRÓŻBY, WYROCZNIE i PRZEPOWIEDNIE
    • Runy
    • Karty Klasyczne
    • Tarot
    • Pozostałe Karty
    • Inne wyrocznie i przepowiednie
  • ASTROLOGIA, HOROSKOPY, NUMEROLOGIA
    • Astrologia
    • Horoskopy
    • Horoskop urodzinowy
    • Numerologia
  • ZDROWIE, UZDRAWIANIE i MEDYCYNA NATURALNA
    • Lecznicze właściwości ziół, roślin, kamieni i olejków
    • Uzdrawianie za pomocą energii i metod naturalnych
    • Porady
  • ENERGETYKA
    • Ogólnie o energetyce
    • Postrzeganie pozazmysłowe i zdolności paranormalne
    • Rzeczy niewyjaśnione
  • SEN i ŚNIENIE
    • Sennik oraz symbole senne
    • OOBE i LD
    • Tajniki śnienia
  • MAGIA i OKULTYZM
    • Magia i systemy magiczne
    • Spirytyzm
    • Magia żywiołów i natury
    • Porady magiczne
  • DUCHOWOŚĆ, FILOZOFIE, RELIGIE i WIERZENIA
    • Rozwój Duchowy
    • Potęga umysłu
    • Religie i wierzenia
    • Ezoteryka
  • HYDEPARK
    • S.O.S.
    • Na różne tematy
    • Kącik sztuki i twórczości
    • Znaczenie imion
  • Runen Club's Runiczne pogaduszki
  • Runen Club's Linkownia, literatura, plotki o bogach, obyczaje i inne ciekawostki
  • Runen Club's Nasze Runy i dywinacja
  • Syreni Gród's Nasze miejsca: kawiarenki, knajpki, kluby, puby...
  • RIDER WAITE Club's Nasze Karty i dywinacja
  • RIDER WAITE Club's Tarotowe pogaduszki
  • RIDER WAITE Club's Linkownia, literatura, plotki o RIDER WAITE TAROT i inne ciekawostki...
  • Drzwi w inne wymiary's Ogólnie

Blogs

  • AROMATERAPIA
  • Bercikowe przygody z ezoteryką i nie tylko
  • Rozmowy z Bogami
  • Runen Club's Runy i my

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Found 24 results

  1. Cata Rina

    lodowe chmury, niebo

    Witam Dzisiejszej nocy śniło mi się, że patrzę do góry na niebo, było błękitne i takie wakacyjne. Drzewa były zielone, to było chyba lato - wczesna jesień. W pewnej chwili zza horyzontu zaczęły napływać chmury w moim kierunku, były coraz bliżej i kiedy były już na tyle blisko, że mogłam je dokładnie obejrzeć, zobaczyłam, że te chmury to jedna wielka tafla lodu. Była podobna do lodowca tyle , że była płaska i "sunęła" jak chmura po niebie. Była biała i oszroniona ale brzegi miała przezroczyste, roztapiające się jak zwykły sopel lodu. Przy pierwszej lodowej chmurze schowałam się do domu i czekałam aż "przepłynie" ponad domem, kiedy to się stało niebo znowu było błękitne. Bardzo szybko napłynęła druga lodowa chmura, która pochłaniała całe niebo. Uciekłam do domu bojąc się, że będzie po mnie jak zaczną się z niej odłupywać kawałki lodu. Raz w życiu śniło mi się lodowisko w środku lata i choć wtedy jako dziecko nic nie rozumiałam z tego snu, to teraz wiem, że sny z lodem to ostrzeżenie. BARDZO PROSZĘ O POMOC W INTERPRETACJI.
  2. Pika

    PIORUN/B

    Z piątku na sobote śnił mi się se dziwny sen: śniło mi się że byłam z jakimiś koleżankami(nie moge tylko przypomnieć z jakimi) w takim malutkim domeczku na jakiejs dzialce, czy w jakims dziwnym miescie... Było świetna pogoda, słońce pięknie grzało(ale nie było gorąco) i w pewnym momenci postanowilyśmy wyjść na podwórko... I szłyśmy obok jakiś bloków a za blokami była wielka pusta łąka na której stało tylko jedno drzewo, i nagle niebo zrobiło się ciemne a w te drzewo walną piorun... Zaczełyśmy uciekać(jak wracałyśmy przewrócił się jakiś domek) do naszego domku, i gdy wróciłyśmy i byłyśmy bezpieczne, sen się skończył, i się obudziłam...; ale w sobote nie wiem czemu jak zobaczyłam podobne drzewno do tego w śnie, azczełam się bać...
  3. Witam, Ostatnio zaniepokoił mnie sen (może koszmar) który przytrafił mi się po raz drugi. Gdy po raz pierwszy śniłam ten sen byłam w rodzinnej miejscowości moich dziadków. Było tam jeszcze kilku członków mojej rodziny-niektórzy już nie żyją. Czekaliśmy na coś. W pewnym momencie przez okno zobaczyliśmy że niebo czernieje- tak jakbyśmy nagle znaleźli się w kosmosie- a planety zaczęły krążyć nad naszymi głowami. Ustawiały się w pewne 'konstelacje' tak jakby to był szyfr mający zapoczątkować jakieś wydarzenie. Nagle zauważyłam, że już nie jestem w domu moich dzidków ale w kosmosie na jakiejś stacji kosmicznej i wszystkiemu przyglądam się przez wielką przeszkloną ścianę. Potem sen się skończył. Ostatnio przyśnił mi się drugi- bardzo podobny sen- że jestem 'na dnie' wysokiej na wiele metrów/kilometrów wieży (tak jak można oglądać gwiazdy ze studni) i czekam na opisane wyżej zjawisko związane z ruchami planet. Razem ze mną w 'obserwatorium' byl jeszcze jeden człowiek- bardzo irytujący człowiek. Do tego stopnia mnie złościł że zaczęłam stroić głupie miny tylko po to żeby dał mi spokój i mnie nie zaczepiał myśląc że jestem wariatką (w między czasie niebo coraz bardziej się otwierało i coraz wyraźniej widziałam krążące nad nami planety- teraz były dalej ale znowu ustawiały się w określonym szyku). I gdy tak stroiłam te głupie miny, ten 'człowiek' zaczął odpowiadać tym samym- zaczął dziwnie trzęść głową i wykrzywiać twarz- wtedy zorientowałam się że to demon. Obudziłam się przerażona nie doczekawszy się planetarnego show. Mam 27 lat. w chwili obecnej nie jestem w żadnym przełomowym okresie mojego życia. mam swoje smutki i niepokoje ale nic nie jest w stanie wyjaśnić tak dziwnego snu. Wierzę,że sny są odbiciem tego co się dzieje w naszej głowie, może ostrzeżeniem i zawsze staram się je interpretować po swojem, z tym jednak nie potrafię sobie poradzić. Będę bardzo wdzięczna za pomoc, M.
  4. Witam, Ostatnio zaniepokoił mnie sen (może koszmar) który przytrafił mi się po raz drugi. Gdy po raz pierwszy śniłam ten sen byłam w rodzinnej miejscowości moich dziadków. Było tam jeszcze kilku członków mojej rodziny-niektórzy już nie żyją. Czekaliśmy na coś. W pewnym momencie przez okno zobaczyliśmy że niebo czernieje- tak jakbyśmy nagle znaleźli się w kosmosie- a planety zaczęły krążyć nad naszymi głowami. Ustawiały się w pewne 'konstelacje' tak jakby to był szyfr mający zapoczątkować jakieś wydarzenie. Nagle zauważyłam, że już nie jestem w domu moich dzidków ale w kosmosie na jakiejś stacji kosmicznej i wszystkiemu przyglądam się przez wielką przeszkloną ścianę. Potem sen się skończył. Ostatnio przyśnił mi się drugi- bardzo podobny sen- że jestem 'na dnie' wysokiej na wiele metrów/kilometrów wieży (tak jak można oglądać gwiazdy ze studni) i czekam na opisane wyżej zjawisko związane z ruchami planet. Razem ze mną w 'obserwatorium' byl jeszcze jeden człowiek- bardzo irytujący człowiek. Do tego stopnia mnie złościł że zaczęłam stroić głupie miny tylko po to żeby dał mi spokój i mnie nie zaczepiał myśląc że jestem wariatką (w między czasie niebo coraz bardziej się otwierało i coraz wyraźniej widziałam krążące nad nami planety- teraz były dalej ale znowu ustawiały się w określonym szyku). I gdy tak stroiłam te głupie miny, ten 'człowiek' zaczął odpowiadać tym samym- zaczął dziwnie trzęść głową i wykrzywiać twarz- wtedy zorientowałam się że to demon. Obudziłam się przerażona nie doczekawszy się planetarnego show. Mam 27 lat. w chwili obecnej nie jestem w żadnym przełomowym okresie mojego życia. mam swoje smutki i niepokoje ale nic nie jest w stanie wyjaśnić tak dziwnego snu. Wierzę,że sny są odbiciem tego co się dzieje w naszej głowie, może ostrzeżeniem i zawsze staram się je interpretować po swojem, z tym jednak nie potrafię sobie poradzić. Będę bardzo wdzięczna za pomoc, M.
  5. Witam, prosiłabym kogoś o interpretacje moich snów, ponieważ wiem, że coś się może wydarzyć. Zawsze sobie coś wyśnię... Pierwszy wątek to sny o toaletach i moim byłym chłopaku. Ilekroć on mi się śni to jestem u niego w domu w toalecie (ZAWSZE jest ta sama, ale w ostatnim śnie nie było jednej ścianki oddzielającej kabiny i było widać przy podłodze jej resztki). Dzisiaj byliśmy w mojej i obieraliśmy jakieś warzywa (!) i byliśmy bardzo zakochani w sobie.Wiem, że to kretyńsko brzmi, ale dlaczego zawsze jak on się śni to i te toalety? W ciągu tygodnia już dwa sny o tej tematyce a wcale za dnia nie myślę o nim. Drugi sen to taki w którym stałam na moim podwórku i trzymałam w ręce koniec wędki ale nie widziałam drugiego końca bo żyłka zwisała z nieba i patrzałam w nie (bardzo błękitne) i próbowałam zlokalizować drugi koniec ale nic oprócz błękitu nie widziałam. Pociągnęłam w dół żyłkę i poczułam że jest naciągnięta. Proszę o odpowiedzi
  6. Przez dziurkę od klucza Teologiczna wizja nieba, piekła i czyśćca Za tymi tajemnymi drzwiami Dość powszechne w naszej kulturze i sztuce jest wyobrażenie śmierci jako bramy, która wiedzie w nieznane. Jest to obraz także biblijny (por. Ps 107,18). Ludzie umierając przechodzą niejako przez tę bramę do wieczności, ale dla nas, żyjących, jest ona zamknięta. Nie wiemy, co się za nią kryje. Propozycję napisania artykułu na temat: „Teologiczna wizja nieba, czyśćca, piekła” odczytuję jako odzwierciedlenie pragnienia współczesnego człowieka, by wiedzieć, co jest za tymi tajemnymi drzwiami. Przy czym oczekuje się, że osoba studiująca Objawienie Boże zawarte w Piśmie Świętym i w przekazie Kościoła powinna nieco znać tajemnicę wieczności. Jest to domaganie się, aby teolog jakby patrząc przez dziurkę od klucza opowiedział, co widzi po drugiej stronie zagadkowych drzwi do przyszłego życia. Nie uchylam się od tego trudnego zadania, ponieważ rzeczywiście Objawienie odsłania nam rąbek tajemnicy i to w stopniu co najmniej wystarczającym dla naszego zbawienia. Nie jest oczywiście możliwe na kilku stronach odnieść się do wszystkich problemów nauki o rzeczach ostatecznych, czyli eschatologii. Muszę ograniczyć się tylko do wyjaśnienia istoty i wskazania najważniejszych aspektów. Nie zamierzam jednak tylko relacjonować, co „widzę” za owymi drzwiami lub co zauważyli inni, ale pragnąłbym tym artykułem uczynić nawet coś więcej. Chciałbym pokazać, jak czytelnik może niejako sam „popatrzeć”. Świadectwo Jezusa Najważniejsze jest to, co Chrystus nam objawił i co zostało zapisane w Piśmie Świętym. Cokolwiek możemy powiedzieć na temat wieczności, wiemy nade wszystko od Jezusa, który przezwyciężył śmierć, a na życie i nieśmiertelność rzucił światło przez Ewangelię (2Tm 1,10). Przez Ewangelię, to znaczy przez swoje życie, Jezus daje poznać nie tylko obecną rzeczywistość, ale i przyszłą. Co więcej, Chrystus otworzył bramę do życia wiecznego „kluczem” swego krzyża. Wszystko, co może powiedzieć Kościół i teologowie, powinno być braniem z Chrystusowego objawienia w Duchu Świętym. Duch Prawdy doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek słyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe. On Mnie otoczy chwałą, ponieważ z mojego weźmie i wam objawi (J 16,13-14). Teolog nie może niczego dodać ani ująć z Pisma Świętego. Jego praca polega przede wszystkim na wniknięciu w głąb Objawienia, poprzez właściwe jego zrozumienie i interpretację zgodnie z wiarą i nauką Kościoła. Tajemnica Gdy mamy zamiar mówić na temat przyszłego życia, musimy ciągle pamiętać, że jest to rzeczywistość, która przerasta zdolności naszej ludzkiej wyobraźni: ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują (1 Kor 2,9). Człowiek uwarunkowany czasem i przestrzenią nie jest w stanie całkowicie pojąć sposobu istnienia w przyszłym życiu. Dlatego współcześnie odchodzi się od obrazowego i przestrzennego przedstawienia nieba, czyśćca, piekła oraz nie umiejscawia się ich gdzieś, na przykład pod ziemią lub wysoko ponad firmamentem gwiazd, jak było to w starożytności i w średniowieczu, gdy ludzie niewiele wiedzieli na temat kosmosu. Oczywiście, tego typu wyobrażenia nie miały wartości dogmatu, a jedynie były teologicznymi spekulacjami. Współcześnie w teologii zamiast o miejscach przebywania duszy mówi się o stanach istnienia człowieka. Przy czym podkreśla się, że człowiek stanowi jedność duchowo-cielesną. Z drugiej strony, chociaż rzeczywistość przyszłego życia jest tak bardzo inna od obecnej, to jednak nie możemy o niej mówić bez odniesienia do teraźniejszości. W omawianiu spraw nadprzyrodzonych jesteśmy skazani na posługiwanie się pojęciami i obrazami znanymi z życia ziemskiego. Dlatego też nawet Bóg w objawieniu mówi w ten sam obrazowy sposób, tak jak dobry nauczyciel wprowadzając nowe zagadnienie odwołuje się do spraw uczniom dobrze znanych. W alegorycznym przedstawianiu rzeczywistości chodzi jednak o przekazanie istoty sprawy, nie zaś samego obrazu. Doczesne życie „przedsionkiem Życia” Nasze ziemskie życie bez odniesienia do wieczności traci sens. Z drugiej strony, jak wspomniałem wyżej, bez zrozumienia sensu tego życia nie możemy zrozumieć istoty nieba, piekła i czyśćca. Chociaż życie nadprzyrodzone jest tak inne od ziemskiego, jednak jest ono z nim ściśle związane. Dlatego całą rzeczywistość, a więc to życie i nieśmiertelność można zrozumieć tylko łącznie, podobnie jak jedno światło Chrystusa oświeca jednocześnie „życie i nieśmiertelność”, według przytaczanych słów św. Pawła z Listu do Tymoteusza, który napisał go w obliczu śmierci. Życie doczesne wyjaśnia się w świetle nieśmiertelności i odwrotnie: niebo, piekło i czyściec stają się zrozumiałe w obliczu ziemskich decyzji. Jaki jest zatem sens ziemskiego życia? Z pomocą w odpowiedzi przychodzi nam Katechizm Kościoła Katolickiego: „Śmierć kończy życie człowieka jako czas otwarty na przyjęcie lub odrzucenie łaski Bożej ukazanej w Chrystusie” (KKK 1021). Cały sens życia wyraża się w jednej najważniejszej decyzji: „tak” lub „nie” na propozycję Bożej Miłości, ukazanej nade wszystko w Chrystusie. Czas od poczęcia do śmierci jest po to, by podjąć ten jeden najważniejszy, życiowy wybór! Bóg, który jest Miłością, postanowił stworzyć człowieka i zaprosić go do wspólnoty miłości ze sobą samym. Bóg jako Trójca Świętych Osób jest pełnią szczęścia, dlatego pragnie nade wszystko obdarzać swoją miłością człowieka. Stworzenie istoty podobnej Bogu, która właśnie dzięki temu podobieństwu mogłaby być partnerem Boga – to wielkie przedsięwzięcie. Stwarzana istota musi mieć bowiem szczególną godność osobową, musi być rozumna i wolna. Wspólnota z Bogiem to jednocześnie powołanie do Życia (przez wielkie „Ż”). Aby taka wspólnota Życia i miłości z Bogiem mogła zaistnieć, stwarzana osoba musi mieć także możliwość wolnego wyboru tej wspólnoty i Życia. Bez świadomego i wolnego wyboru nie ma bowiem osobowej miłości. I tu pojawia się ze strony Stwarzającego najważniejszy „problem”: jak zapytać istotę, która jeszcze nie zaistniała, czy chce Żyć i czy chce tworzyć wspólnotę miłości z Nim? Wielki, wszechmogący Bóg ma jednak na to rozwiązanie: najpierw powołuje tę istotę do życia (przez małe „ż”), ale w sposób nie narzucający się. Stwarza, ale sam pozostaje w ukryciu. Misternie i cierpliwie rozkłada proces stwarzania wszechświata, galaktyk, istot żywych na miliardy lat, tak aby dał się on opisać prawami przyrody. Gdyby świat i życie powstało w jednym momencie, to cud stworzenia byłby jawny. Stwórca ukrył się za prawami natury, ale obdarzył człowieka rozumem i inteligencją, dlatego pojawia się w jego umyśle idea Boga. Człowiek domyśla się, że za prawami przyrody, za stworzeniem i za wszystkimi darami tego życia może stać Bóg i zaproszenie do Wspólnoty. Może stać jak za jakąś kotarą lub drzwiami… Człowiek tego nie wie, ale domyśla się. I tu pojawia się przestrzeń dla wolnego wyboru, przestrzeń dla wiary. I tu człowiek jest o krok od Życia. Kto wierzy w Syna, ma życie [zoe] wieczne; kto zaś nie wierzy Synowi, nie ujrzy życia [zoe] (J 3,36). W pismach św. Jana są dwa rzeczowniki: zoe i psyche, które na język polski tłumaczone są jednakowo: życie. Ale konsekwentnie są używane w innych znaczeniach. Rzeczownik zoe jest stosowany przez Jana na wyrażenie życia nadprzyrodzonego, wiecznego, Bożego, natomiast psyche oznacza życie naturalne, ziemskie [1]. Na przykład w rozmowie z Nikodemem Jezus mówi o ponownym narodzeniu do Życia z Ducha i dlatego występuje termin zoe: Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie [zoe] wieczne (J 3,16). Natomiast gdy w rozmowie z Apostołami mówi o oddaniu życia za przyjaciół, to nie ma oczywiście na myśli życia nadprzyrodzonego, które jest celem ziemskiej pielgrzymki, lecz przyrodzone, dlatego używa całkiem innego terminu – psyche. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie [psyche] swoje oddaje za przyjaciół swoich (J 15,13). Jezus oddał życie (psyche), aby je potem znowu odzyskać, ale nade wszystko, aby ludzie mogli mieć Życie (zoe) (por. J 10,10.15). Jaki jest zatem sens ziemskiego życia oraz przyczyny „dyskretnego” stworzenia całego wszechświata? Wszystko po to, by zachować wolność stwarzanej istoty do przyjęcia Życia. W tej perspektywie życie ziemskie, chociaż jest pewną próbą („próbką życia”, obrazem Życia), zachowuje w całej pełni swoje rzeczywiste istnienie: jest ono życiem prawdziwym. Zachowuje także swoją wielkość, piękno, sensowność, dobroć, radość… Ale w porównaniu do Życia w Bogu ziemskie pielgrzymowanie stanowi właściwie tylko „przedsionek Życia”, „próg Życia”, wejście, wprowadzenie. Człowiek niestety może się zatrzymać tylko na tym przedsionku i nie wejść do środka. Może na przykład tak bardzo nim się zachwycić i powiedzieć sobie: „To mi wystarczy, nie wchodzę”. Albo czasami, w pewnych trudnych okolicznościach życia, może się przestraszyć i powiedzieć: „Nie chcę iść dalej, rezygnuję, wychodzę”. Oba te przypadki są związane z niewiarą, są odpowiedziami odmownymi na dar Życia w domu Bożym. Ale jest inna możliwość: człowiek zafascynowany pięknem świata przyjmie to życie i otworzy się z ufnością na jeszcze większy dar. Nawet w najciemniejszym „przedsionku życia” człowiek może zobaczyć światło (wpadające z wnętrza domu choćby przez dziurkę od klucza…), zaufać i powiedzieć: „Tak, wierzę Tobie, chcę iść dalej”. W ten sposób osoba wchodzi do domu Ojca i w wolności przyjmuje dar Życia. Po raz pierwszy człowiek rodzi się nie z własnej woli. Natomiast za drugim razem, do Życia prawdziwego rodzi się nie tylko dzięki wielkiej łasce Boga, ale także poprzez osobistą zgodę. Niebo Zaczynając od szukania sensu ziemskiego pielgrzymowania niepostrzeżenie przeszliśmy już do mówienia o niebie. Nieco łatwiej jest teraz wyjaśnić jego istotę. Niebo to „doskonałe życie z Trójcą Świętą […] komunia życia i miłości z Nią, Dziewicą Maryją, aniołami i wszystkimi świętymi. Niebo jest celem ostatecznym i spełnieniem najgłębszych dążeń człowieka, jest stanem najwyższego i ostatecznego szczęścia” (KKK 1024). Nauka Kościoła określa także, kto od razu po śmierci idzie do nieba: „Ci, którzy umierają w łasce i przyjaźni z Bogiem oraz są doskonale oczyszczeni, żyją na zawsze z Chrystusem. Są na zawsze podobni do Boga, ponieważ widzą Go (1 J 3,2), twarzą w twarz” (KKK 1023). Do nieba idą ci, którzy pozytywnie i jednoznacznie odpowiedzieli na Bożą miłość i łaskę. Pismo Święte przedstawia nam wieczne zbawienie w wielu obrazach: uczty weselnej, domu Ojca, niebieskiego Jeruzalem, życia, światła, pokoju, raju. Każda z tych metafor zawiera wielkie bogactwo wskazówek, czym jest niebo. Na przykład „obraz uczty weselnej wskazuje najpierw na to, że życie wieczne jest wspólnotą, braterstwem […] Jak w atmosferze wspólnej, radosnej uczty niknie dystans między ludźmi, łatwiej o porozumienie i szczerość, podobnie we wspólnocie zbawionych więź między nimi dochodzi do upragnionej, a daremnie w obecnym życiu poszukiwanej doskonałości […] będzie ono wspólnotą radości i szczęścia […] Obraz uczty nasuwa również ideę nasycenia, co pozwala zastanawiać się nad życiem wiecznym jako stanem pełnego szczęścia, zaspokojenia wszelkich pragnień” [2]. Tak o niebie pisze ks. Andrzej Zuberbier: [Gospodarzem wesela jest Bóg] „Gospodarz zna każdego, z każdym jest związany, dzięki Niemu wszyscy biesiadnicy czują się powiązani między sobą, dzięki Niemu przeżywają wspólną radość, On dba o spełnienie ich pragnień: by nie byli głodni” [3]. Weselna uczta pozwala także myśleć o miłości wiążącej Boga ze zbawionymi. Wesele wyprawione zostaje Synowi. Oblubieńcem jest zatem Syn Boży, a Jego Oblubienicą cała ludzkość. Joseph Ratzinger podkreśla, że niebo jest rzeczywistością osobową i ma nade wszystko znamię chrystologiczne: „Człowiek jest w niebie wtedy i w takiej mierze, kiedy i w jakiej mierze jest z Chrystusem” [4]. W związku z tym – stwierdza przyszły papież – „dopełnienie ” nieba w swoich zasadniczych elementach dla chrześcijanina już jest teraźniejszością. Dokonuje się ono w spotkaniu człowieka z Chrystusem. Z wymiarem chrystologicznym związany jest moment eklezjologiczny. Jedność z Chrystusem oznacza, że niebo to także współbycie z innymi, którzy tworzą jedno Ciało Chrystusa. „Niebo nie zna izolacji. Jest otwartą wspólnotą świętych, a więc i dopełnieniem wszystkich międzyludzkich odniesień” [5]. Niebo oznacza także pełne rozwinięcie najwyższych możliwości jednostki (aspekt antropologiczny). Na uwagę zasługuje także dynamiczny charakter Życia wiecznego. „Święci w chwale nieba nadal wypełniają z radością wolę Bożą w odniesieniu do innych ludzi i do całego stworzenia” (KKK 1029). Teza ta wyprowadzona jest z idei królowania świętych na wieki z Chrystusem (por. Ap 22,5). Według ks. Czesława Bartnika, w niebie będzie pewien „ruch ku Bogu” [6]. Bóg jest rzeczywistością niewyczerpaną, niedoścignioną i niezgłębioną. „Stąd egzystencja zbawionych ciągle będzie się personalnie ubogacała Bogiem i zarazem nigdy Go nie wyczerpie. Będzie wzrastało poznanie, miłość, percepcja piękna, no i działanie w Bogu. Będą też przyjmowane ciągle nowe wyższe treści życia wiecznego” [7]. Czyściec Czyśćcem Kościół nazywa „końcowe oczyszczenie wybranych, które jest czymś całkowicie innym niż kara potępionych” (KKK 1031). Przeżywają go ci, którzy „umierają w łasce i przyjaźni z Bogiem, ale nie są jeszcze całkowicie oczyszczeni” (KKK 1030). Należą oni do grona zbawionych, w chwili śmierci byli zwróceni ku Bogu, ale muszą przejść oczyszczenie, aby uzyskać świętość konieczną do wejścia do nieba. Na sądzie szczegółowym, który ma miejsce zaraz po śmierci, zostało ujawnione, że zasadniczo odpowiedzieli pozytywnie na łaskę Chrystusa, ale nie byli konsekwentni. Za życia jeszcze nie odpokutowali za swoje grzechy. Pokutą nie potwierdzili wystarczająco swego wyboru Boga. Ich decyzja musi jeszcze po śmierci dojrzewać. W Piśmie Świętym nie ma wprost mowy o „czyśćcu”, ale Tradycja Kościoła w tej kwestii opiera się na pewnych tekstach, które pośrednio świadczą o jego istnieniu (Mt 12,32; 5,25n; 1 Kor 3,15) oraz na praktyce modlitwy za zmarłych (2 Mch 12,45). Ta starożytna praktyka Kościoła opiera się na przekonaniu w możliwość pośmiertnego oczyszczenia. Piekło Niestety, wolny człowiek może odrzucić łaskę Bożą ukazaną w stworzeniu i w Chrystusie. „Nie możemy być zjednoczeni z Bogiem, jeśli nie wybieramy w sposób dobrowolny Jego miłości […] Umrzeć w grzechu śmiertelnym, nie żałując za niego i nie przyjmując miłosiernej miłości Boga, oznacza pozostać z wolnego wyboru na zawsze oddzielonym od Niego. Ten stan ostatecznego samowykluczenia z jedności z Bogiem i świętymi określa się słowem ” (KKK 1033). Bóg nikogo nie wyklucza. Człowiek sam niestety może nie przyjąć „miłości prawdy” (2 Tes 2,10). Wiara w istnienie piekła dla wielu wydaje się problematyczna. Wydaje się im nie do pogodzenia z radosnym i wyzwalającym orędziem Ewangelii, z chrześcijańską solidarnością z każdym cierpiącym człowiekiem. Trzeba jednak podkreślić, że nie tylko Stary Testament, ale i sam Jezus w Nowym Testamencie bardzo jednoznacznie ostrzega złych, bezbożnych i pogrążonych w grzechu przed możliwością potępienia (zob. Mt 5, 29-30; 10,28; 23,15 i in). W oparciu o Pismo Święte Kościół odrzucił tzw. apokatastazę, czyli naukę o odnowieniu na końcu czasów całości stworzenia i przywróceniu stanu doskonałej szczęśliwości, obejmując również potępionych i demony. „Jeśliby Bóg miał w końcu włączyć do swego królestwa wszystkich, także i tych, którzy opowiedzieli się zdecydowanie przeciwko Niemu, to czy można by jeszcze mówić o zachowaniu wolności, a zatem i godności człowieka?” Z całą stanowczością trzeba stwierdzić, że istnienie wiecznego piekła nie kłóci się z prawdą o wiecznej miłości Boga do każdego człowieka. Bóg bowiem szanuje naszą wolność i nie zmusza nikogo do uszczęśliwiającej wspólnoty z Nim. Osobiste „patrzenie” na wieczność W życiu codziennym lepiej jest widzieć osobiście, niż dowiadywać się o czymś tylko z relacji innych. Każdy przekaz jest subiektywny. Kto patrzy, zwraca uwagę na to, co dla niego jest ważne, interesujące, piękne i mówiąc o tym przedstawia pewną część. Patrząc osobiście widzimy bezpośrednio – znamy daną rzeczywistość już nie tylko ze słyszenia, ale o wiele lepiej, bo oglądamy na własne oczy (por. Job 42,5). Choć to oczywiste, jednak czasami może się jakby nie sprawdzać. Gdy chodzi o oglądanie dzieł sztuki, wiele spraw na przykład na obrazie może zostać nie zauważone przez laika. Potrzebujemy znawcy, który zwróci uwagę na ważne elementy. Trudno jednak specjaliście wyjaśniać obraz komuś, kto w ogóle go nie widział. Koneser sztuki na ogół spostrzega znacznie więcej. Ale czasami zupełny ignorant może zauważyć coś, na co nigdy nie zwróciłby uwagi znawca. Jak możemy zatem sami patrzeć na wieczność? Po pierwsze, przez wiarę i osobistą relację z Chrystusem. „Wiara pozwala nam już w sposób uprzedzający doznawać radości i światła wizji uszczęśliwiającej, będącej celem naszej ziemskiej wędrówki” (KKK 163). Przez wiarę wchodzimy w kontakt z żywym, kochającym Jezusem Chrystusem i to jest „początkiem życia wiecznego” (KKK 163). „Kto wierzy we Mnie, ma życie wieczne” (J 6,47). Po drugie, praktykując miłość bliźniego i pielęgnując relacje z bliskimi i przyjaciółmi. „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25,40). Doświadczenie miłości wzajemnej daje nam przedsmak tego, czym jest niebo. Mówi się, że gdy kochamy i jesteśmy kochani, to czujemy się jakby wyrastały nam skrzydła. Zakochani będąc razem tracą też niejednokrotnie poczucie czasu, bo inne sprawy stają się mniej ważne. Jakby czas zatrzymał się dla nich w miejscu. Niebo jest utrwaleniem oraz niewyobrażalnym wzmocnieniem i podwyższeniem tego stanu wzajemnej miłości i szczęścia. Po trzecie, poznajemy wieczność przez wnikanie w tajemnicę własnego wnętrza, to znaczy we własną duszę. Wsłuchanie się w nasze najgłębsze potrzeby, aspiracje, ale także w braki, prowadzi nas do odkrycia poruszeń duszy, która jest nieśmiertelna i może być do końca spełniona jedynie w wieczności. Można to zobrazować przykładem: każdy człowiek lubi, jeśli jest szczerze chwalony. Moim zdaniem, nie trzeba się tego zbytnio i z fałszywą pokorą wstydzić, bo ta potrzeba naszego serca jest znakiem chwały, którą Bóg przygotował w niebie. Ale należy szukać chwały, która pochodzi od Boga, nie tyle od ludzi (por. J 5,44). Tak moglibyśmy prześledzić wszystkie nasze dobre pragnienia i uzmysłowić sobie, że niebo będzie polegało między innymi na tajemniczym i przeobfitym ich spełnieniu. Może nie zrealizuje się to dokładnie tak, jakbyśmy sobie to wyobrażali, ale jednak prawdziwie. Prawdą jest bowiem, że będziemy przemienieni, dlatego i niektóre aspiracje się zmienią. Negatywne doświadczenia naszej duszy, osobisty grzech, zło innych ludzi może być wskazówką, czym będzie piekło. Jeśli kilkugodzinny ból zęba może być nie do zniesienia, to czy potrafimy sobie wyobrazić, czym jest cierpienie na wieki? Zachętą do osobistego wnikania w tajemnicę Życia niech będą słowa Josepha Ratzingera: „[…] niebo jest jednak dla każdego niebem indywidualnym. Każdy ogląda Boga na swój sposób, każdego obdarza Pełnia swoją miłością jako istotę jedyną i niepowtarzalną” [8]. Jeśli ludzie tak różnie postrzegają i opisują ten świat, to tym bardziej przyszły. Niektórzy sądzą, że w niebie będzie nudno. My, chrześcijanie, nie powinniśmy być całkowicie zaskoczeni barwnością i twórczością Życia. Jak mówi Joseph Ratzinger: „związanie z Jezusem jest już teraz zmartwychwstaniem. Gdzie nawiązana jest wspólnota z Nim, tam przekroczona zostaje tu i teraz granica śmierci” [9]. Osobiście, przez wiarę i miłość jednocząc się z Chrystusem już teraz możemy wnikać w tajemnicę wieczności. Wpatrując się, jakby przez dziurkę od klucza, możemy coraz wyraźniej także usłyszeć dochodzące z drugiej strony drzwi – pukanie (por. Ap 3,20). ks. Dariusz Jaros Przypisy: [1] Por. J. Finkenzeller, Podręcznik teologii dogmatycznej. Traktat XI. Eschatologia, tłum. W. Szymon, Kraków 1995, s. 43. [2] A. Zuberbier, Wierzę…Dogmatyka w zarysie, Katowice 1969, s. 328n. [3] Tamże, s. 329. [4] Por. tamże. [5] J. Ratzinger, Śmierć i życie wieczne, tłum. M. Węcławski, Warszawa 2005, s. 212. [6] Tamże, s. 213. [7] Cz. S. Bartnik, Dogmatyka katolicka, t. 2, Lublin 2003, s. 903. [8] Niemiecka Konferencja Biskupów, Katolicki katechizm dorosłych: Wyznanie wiary Kościoła, Poznań 1987, s. 407. [9] J. Ratzinger, Śmierć i życie..., s. 214. Przez dziurkę od klucza
  7. Miałam dwa dziwne sny i wydaje mi się, że się ze sobą łączą. Pierwszy był taki, że widziałam przez okno jak do mojego domu wchodzi śmierć. Potem pisałam z nią na gadugadu xD. Następnego dnia śnilo mi się, że widziałam niebo, było biało, były chmury... bez szczegułów. Potem podszedł do mnie anioł i spytał czy chce zobaczyć piekło. Powiedzialam ze ta, i otworzyl mi takie czerwone, ciemne drzwi, a zanimi było coś jakby takie amerykańskie przedmieście, tylko ze domy były puste, był dzien, bylo nawet troche zielono i bylo mnustwo ławek, na ktorych siedzieli obok siebie ludzie i patrzyli smutnym nieprzytomnym prawie wzrokiem w niebo. jeśli to ma jakies znaczenie, to trzeciego dnia m.in. śniło mi się, że wróciłam do grzechu z którym się kiedyś uporałam... Proszę bardzo o pomoc i szbką odpowiedź!
  8. izac94

    Niebo

    ale w sensie,że wstąpiłam do nieba i byłam niewidzialnym aniołem.
  9. śniło mi się, że wstąpiłam do nieba.. wszystko było po kolei ujawnione. Gdy stalam się aniolem byłam niewidzialna dla wszystkich. Poleciałam do domu i caly czas obserowałam rodzine bo leżałam pod sufitem. możecie powiedzieć mi co to oznacza?
  10. maniekk

    Niebo

    Na wstępie przepraszam, że opis jest taki długi, ale inaczej nie da się tego opisac... To był dziwny sen... Śniło mi się, żę miał nastąpic koniec świata- w 2013 oku. Był rok 2012, ludzie wiedzieli, że wybuchnie epidemia przez którą wszyscy umrą, był prowadzony jakiś spis ludności, ankieta. Wpiywałam swoje dane. Krajobraz był ponury, ciemny, pusty, zniszczony. Później znalazłąm się w niebie. To było coś niezwykłego, nigdy wcześniej nie doświadczyłam niczego takiego, ani na jawie ani we śnie! To niebo było cudowne, zwykłe ale idealne. Weszłam do wielkiego domu, czuc bylo tchnienie świeżego powietrza, bardzo świeżego powietrza. W tym domu było mało ścian, jeśli już to były białe, lekkie, biła od nich wcześniej spomniana świeżośc. To było cudowne. Wszędzie powiewały białe, kremowe i śnieżne tkaniny. Powiewały na wietrze, który nie był zminy, po prostu był. Między płótnami prześwitywały promienie słońca- wspaniały blask który nie oślepiał a przenikał całe ciało. Biegałam między tymi tkaninami, to było uczucie nie do opidania- błogośc, lekkośc. Doslownie brakuje mi łów, żeby opisac to co wtedy czułam! To smao uczucie ogarnia mnie na same wspomnienie tego snu... KW pewnym momencie odchyliłam jedną z tkanin i zobaczyłam pokój w którym leżą niemowlęta, w łóżeczkach, ubrane w białe czapeczki, przykryte białymi kocykami. Wiedziałąm, że leży tam i moje dzieco (chociaż nie mam jeszcze dzieci, mam 19 lat). Spojrzałam na jedno, to był mały azjata, spojrzałam na następne i od razu wiedziałam, że to mój synek. Był podobny do mojego chłopaka. Wtyedy podszedł do mnie Bóg. Wydawało mi się, że to była kobieta, ale raczej nie miał płci- był po prostu Bogiem. Idealnym, ale ludzkim- wyglądał jak człowiek, patrzyłam na niego, ale nie widziałam dokładnie twarzy.Rozmawiałam z nim, nie pamiętam o czym. Później apytałam go, czy mój chłopak- R. też tutaj jest- w niebie. Bóg pokiwał przecząco głową, ja odzruciłam dzieko i wybiegłam. Pobiegłm szukac R. Na tym sen się skończył. Nie daje mi spokoju, bo wiem, że ma jakieś głębsze znaczenie. To uczucie, keidy byłam w niebie jest nieziemskie, nie spotkałam się z czymś takim nigdy wcześniej, nie znam takich słów, którymi mogłabym to opisac. A najdziwniejsze jest to, że rto smao uczucie ogarnia mnie kiedy tylko przypomnę sobie ten sen, to niebo, te tkaniny, ten blask i tą świeżośc, wolnośc i błogośc... bardzo proszę o interpretację tego snu
  11. fikatandiero

    plaża

    przypomniał mi się jeszcze jeden dzisiejszy sen zaczął się gdy siedzieliśmy na plaży, ja z dziewczyną która mi sie podoba. Odbywała się pomiedzy nami jakaś rozmowa. Morze było niebieskie, prawie błękitne, bez fal, pływało po nim dużo statków które podziwialiśmy, niebo było błękitno pomarańczowe bez chmur (we śnie miał nadchodzić wieczór). Nagle coś nas opryskało wodą, obróciliśmy się w lewo i zobaczyliśmy wieloryba leżącego na plaży, plującego wodą. obok niego był treser (ojciec tej dziewczyny, chociaż był z wyglądu w ogóle innym człowiekiem, młodym i żwawym, był troche podobny do aktora o którym napisze dalej) który, karmił wieloryba i wlewał mu wodę w usta aby nią pryskał. Wieloryb miał dziwny język, w kształcie delfina. Potem znaleźliśmy się na parkingu przy plaży. Był tam mój ojciec i paru znajomych oraz aktor. Zacząłem rozmawiać z aktorem i byłem nim bardzo zafascynowany, wręcz zauroczony, rozmawialiśmy o mojej przyszłości i dał mi "klapsa" na szczęście. potem zaczął utykać i kuleć a ja pomogłem mu iść do pociągu. Znalazłem się w wagonie jadalnym, było tam dużo ludzi i ta dziewczyna, która mi sie podoba. położyłem się w otwartym przedziale i znalazłem jakiś klucz. zapytałem czyj to klucz ale nikt nie usłyszał, potem krzyknąłem ponownie to samo i nastąpiła cisza, lekkie osłupienie. Jakiś chłopak w okularach powiedział że to jego, przeklął i gdzieś pobiegł.wróciłem do dziewczyny i zapytałem czy idzie się przejść ale ona nie chciała wiec powiedziałem jej "no to nie" i poszedłem sam. na stołach było jedzenie, spotkałem moją inną koleżankę(kiedyś też mi się podobała:P) która stała przy garnku z zupą wziąłem łyżkę i przyjrzałem się zupie, pływała w niej szara maź (coś jakby rtęć albo popiół) sen był przepełniony dziwnych uczuć w stosunku do tej dziewczyny która mi się podoba, w rzeczywistości również stoję trochę na niepewnym gruncie (raz tak a raz nie), jestem ciekawy Waszych interpretacji pozdrawiam
  12. natalia92

    Meteor i samolot, tęcza.

    Jechałam samochodem z rodzicami. Było cicho, do czasu aż moja mama nie powiedziała "Dwa samoloty tak blisko siebie lecą?" Spojrzałam w niebo i faktycznie było widać dwie smugi, tak jakby dwa samoloty leciały bardzo blisko siebie, tyle tylko, że jeden samolot było widać, a drugiego nie, tak jakby zostawiał tylko smugę. Wtedy w radiu usłyszeliśmy, że nad naszym krajem przelatuje właśnie jakiś duży meteor, który może być widoczny gołym okiem nawet w dzień. Wtedy było jasne, że to nie dwa samoloty, a meteor i samolot lecą obok siebie. Gdy samolot i meteor schowały się za horyzontem, na niebie pojawiła się olbrzymia, kolorowa tęcza, z tym, że nie była ona półokrągła jak zwykła tęcza, a powyginana i poplątana. Na niebie była tylko przez chwilę, bardzo szybko znikła.
  13. Guest

    GOŁĄB

    DUZO Z MOJEGO SNU NIE PAMIETAM ALE BYLO W NIM BARDZO DUZO BIEGAJACYCH WOKÓŁ MNIE KRÓLIKÓW KTÓRE ŁAPAŁEM, A NASTEPNIE ZŁAPAŁEM ZABIEDZONEGO GOŁĘBIA KTOREGO WYPUŚCIŁEM :?:
  14. justyna83312

    Martwe krowy w oceanie

    Śniło mi sie dziś, ze idę brzegiem wzburzonego oceanu. Woda miała granatowy kolor, był jakby wieczór, albo niebo było zachmurzone. Szłam z kimś, nie pamiętam z kim. Gdy schodziliśmy bardziej w głąb lądu zobaczyłam podtopioną przez ocean łąkę a na niej chyba z 6 lub więcej martwych krów podmywanych woda oceanu, niektóre unosiły się już na wodzie, jakby się w niej potopiły. krowy były zadbane i dobrze nakarmione, były łaciate, w takie biało kasztanowe łaty. co to może oznaczać?
  15. Guest

    KRÓLESTWO NIEBIESKIE

    Ja też miałam strasznie dziwny sen. Dawno temu, ale do tej pory bardzo dobrze go pamiętam. Otóż, ktoś zastrzelił moją mame i widziałam, że jej dusza się unosi. Nie chciałam zostawać bez niej więc złapałam się jej ręki i poleciałam razem z nią. Znalazłyśmy sie w niebie. Miasto na ogormnej chmurze było przecudne! Ponadto długa kolejka do jakiegoś pałacu. Z czasem kolejka zmniejszała się, i gdy my już przy niej byłyśmy zauważyłam złotą bramę na której widniały czerwone róże i róznorodne napisy typu : Jezu ufam Tobie, Jezu kocham cię. Weszłyśmy p;rzez tą bramę. Pałac był taki typowy sułtański. Z kopułami. Był niebieski. Gdy weszliśmy do środka zauważyłam jakąś osobę siedzącą na tronie, ale była zamazana. Po jego prawicy stała Maryja a za nią wszyscy święci. Po jego lewicy stał chyba św. Piotr nie jestem pewna, a za nim apostołowie. Przede mną na tacy leżał baranek i uśmiechał się do mnie... Jak można ten sen tłumaczyć
  16. Witam. Miałam ostatnio sen, który wywarł na mnie bardzo silne odczucia, dlatego też postanowiłam zwrócić się z prośbą o interpretację. Pewnej nocy stojąc na schodach swojego domu, zauważyłam na bardzo gwieździstym niebie pojawiające się dziwne znaki. Wpierw był to podwójny sznur równo ułożonych gwiazd, przebiegający przez całe niebo. Szybko zawołałam swoją siostrę, aby jej to pokazać (o ile pamiętam była to ona), ale po chwili sznur ten był już delikatną jaśniejszą smugą od gwiazd, którą czasem normalnie można zauważyć na niebie, siostra z delikatnym uśmiechem rzekła, że jest to zwykła droga mleczna. Zdziwiona tym faktem pozostałam nieustannie wpatrując się w niebo, na którym zaczęły pojawiać się (jakby naklejać) obrazy aniołów oraz welony ślubne (rzeczy te nie były ułożone z gwiazd, tylko w stanie naturalnym). Ponownie wbiegłam do domu, gdzie przywołałam szybko domowników (było tam ok. 3 osó, ale gdy wyszliśmy niebo ponownie było "nienaruszone". Rodzina zaczęła ze mnie trochę kpić, a ja sama lekko zirytowana całą sytuacją pozostałam na zewnątrz. Czułam i wiedziałam, że jest to jakieś celowe działanie tych znaków, że one znikają zanim ktoś inny je ujrzy, tak jak gdyby miało to na celu pozbawienie mnie wiarygodności. Następnie pojawił się kolorowy wir na niebie, który co raz szybciej i intensywniej zaczął się kręcić. I tym razem zawołałam siostrę, która zdążyła jeszcze część tego przed zniknięciem zobaczyć, przez co z wiru tego spadła na ziemię płaska trupia czaszka (z dwoma skrzyżowanymi kośćmi, jak znak ostrzegawczy), przerażającym, diabolicznym głosem szybko coś powiedziała, po czym przeleciała z ogromnym pędem obok mojej głowy do przedsionka domu... obudziłam się z krzykiem i przerażeniem
  17. Witam serdecznie; Bardzo proszę kogoś kto by mógł mi pomóc w interpretacji moich snów, chciałabym zaznaczyć że pierwszy sen przyśnił mi się z niedzieli na poniedziałek w Wielkanoc, co jest na tyle dla mnie ważne, iż kiedy kładłam się spać pomyślałam, że dziś jest to wielkie święto i może mi się przyśnić coś ważnego. Przyśnił mi się mężczyzna, który ze mną rozmawiał udzielając mi jakoby rad, tłumaczył mi, iż każdy człowiek przyjmuje do siebie zarówno dobro jak i zło i to jest normalne (pamiętam dokładnie te jego słowa), tylko muszę-musimy(?) zanleżć ujście ,aby zło z nas uchodziło, wtedy tez otwierał różne szufladki(były stare, a jedna była zardzewiała)wtedy ja prosiłam aby powiedział mi jak ja mam to zrobić,powiedział że sama muszę... pamiętam jeszcze że coś mówił tylko go nie słyszałam. Na druga noc śnił mi się ksiądz który zmarł niedawno( a pragnę zaznaczyć że był bardzo dobrym człowiekiem) i w śnie tym prosiłam aby modlił się za moją duszę a on odpowiedział że nie może sie modlić tylko za moja duszę, za wszystkie tak:). Natomiast dzisiejszej nocy śnił mi się księżyc i słońce na niebie, na bardzo pogodnym, niebieskim niebie, oba obiekty świeciły wielkim światłem, aż raziło w oczy, wiedziałam że jest to jakieś niewytłumaczalne zjawisko, wtedy tez zawołałam innych aby zobaczyli co sie dzieje i wtedy zaczeło się zaćmienie.Księżyc przesunął się i zasłonił słońce(ale i tak je było widać ), księżyc był jakby przezroczysty cały czas było jasno. To wszystko strasznie się rozpisałam, dziękuje za pomoc. Pozdrawiam
  18. anja_Dg

    Tęcza

    śniła mi się tęcza a nawet trzy. dwie "grube" intensywne i jedna jakby "połówka", wszystkie na siebie zachodziły i były pomarańczowo-czerwone. odruchowo pomyślałam wtedy żeby zadzwonić do Mamy i powiedzieć jej o tym zdarzeniu, i nagle niebo z niebieskiego zrobiło się ciemne- tak jakby zapadł zmierzch, a tęcze zmieniły się w sztuczne ognie- czerwone. z góry dzięki za pomoc, sen był dość intensywny a z tego co szukałam o sennikach nie jestem w stanie wyłuskać nic sensownego
  19. Guest

    spadam.... i sie budze.

    często mi się śni, że idę po jakiejs kladce, w niebie to jest raczej bo nic poza chmurami i blekitem nei widac, czasmi nawet bez chmur, i nagle robie krok, spadam, w tym momencie brakuje mi powietza i sie budze... cóż to takiego ? ;/
  20. maciek123

    mieszkanie, niebo, Bóg

    Śniło mi się, że jestem w moim mieszkaniu z kimś tylko właśnie nie wiem z kim, coś się stało. Od teraz wszystko juz pamiętam, więc chciałem zeby nm Bóg pomógł, ale nikt mi nie wierzył ze coś mozna zrobić więc na głos powiedziałem Boże pomóż, a wtedy niebo zrobiło się bardziej niebieskie, wszyscy się zdziwili al powiedzieli ze to przypadek, więc znowu powtórzyłem te słowa i znowu niebo zrobiło sie jeszcze bardziej niebieskie, ktos powiedział ze to nie ma sensu I wtedy powiedziałem modlitwe: "Ojcze Nasz" i z nieba tak jakby wylała się niebieska mazia, popatrzałem przez okno i widziałem jak ulice zalewa to coś co było niebieskie- leciało z nieba. wyszedłem na korytarz i usłyszałem: "Dziękuje Ci Panie Boże"- czy jakoś tak , potem weszłem do mieszkania i usłyszałem jak ktos rozmawia przez telefon i coś mówi chyba do Boga. potem popatrzałem przez okno i nagle zobaczyłem boisko szkolne( co jest normalnie niemożliwe bo to boisko zasłania mi szkoła) z wyrwaną ziemia do góry, ale takie coś to mi sie od dawna śni. Potem wyszedłem na klatkę schodową i przyszedł jakiś mężczyzna i powiedział że się coś udało i wręczył mi paczkę, odwróciłem ją i to były piersi z kurczaka- takie jak w sklepie.Opakowanie było koloru czerwonego. Tyle pamietam, ale po tym śnie cuje jakby mi " kamień spadł z serca" i coś bardziej wierze Moze ktos wie co dokładnie oznacza ten sen ??
  21. Miałam ostatnio dziwny sen, a mianowicie śniła mi się noc. Patrzyłam w niebo, świecił księżyc, był w pełni. Świecił jasno, prawie jak słońce. Po chwili zaczęły kłębić się wokół granatowe chmury, a od prawej strony do księżyca zaczęło zbliżać się czarne słońce, które wiedziałam, że za chwilę spowoduje jego zaćmienie. Tak też się stało. Patrzyłam na księżyc, a on powoli znikał, było go coraz mniej, połowa, potem sierp, aż wreszcie zasłonięty został cały. Po kilku sekundach zaćmienie odeszło i w tym momencie poraził mnie błysk. Na niebie ukazał się świetlisty znak. Spoglądając na niego początkowo myślałam, że to pentagram, ale po chwili, kiedy oślepiający blask stracił na sile, znak ten ułożył się na niebie w Gwiazdę Dawida. Dziwny ten sen. Nie wiem jak i do czego co dzieje się teraz w moim życiu mogę go dopasować.
  22. Arucard

    Powietrzny statek

    Ale nie tylko. Śniło mi się.... Otwieram drzwi na dwór od mojego domu, czuję sie normalnie. Dookoła domu jest ogród (wygląda tak samo jak w rzeczywistości). Niebo jest błękitne z pięknymi białymi chmurami. Z chmur wyłania się statek, jest biały (jakby stworzony z tych chmur),o ile dobrze pamiętam z trzema masztami. Jest piękny, jego widok sprawia przyjemność oku. Płynie spokojnie po chmurach by po pewnym czasie z chmur nadal białych tworzył się wir wszystkie najbliższe chmury zostają wciągane aż wir przybiera szarawy kolor. Statek również w wir wpada, zaczyna się kręcić dookoła. Widok sprawia we mnie niepokój, jakby zaraz miał nastąpić koniec wszystkiego. Po chwili statek znika w wirze, który jeszcze się kręci. Chmury i wir znikają, niebo robi się na nowo błękitne, następuje lekkie złagodzenie niepokoju, jednak myśl o statku nie znika. I tak chwilka jeszcze widoku nieba, po czym się gwałtownie obudziłem. Piszę, gdyż nigdy nie śniło mi się coś tak abstrakcyjnego. Z reguły mam coś na wzór snu proroczego (wyśnienie sobie 8 miejsca na biegach szkolnych, i paru zdjęć, które potem widziałem na żywo) po za tym nic specjalnego.
  23. deszcz_jesienny

    Znaki na niebie

    Śniło mi się jasne błękitne niebo, że patrze do góry i nagle pojawia się znak - oko narysowane białą linią i podpis "BÓG". Co to może znaczyć nigdzie nie ma opisu znaków na niebie ? Proszę o interpretację. Pozdrawiam
  24. melni

    Okno,syn,błyskawice,

    witam . jestem wraz z synem w jakimś pomieszczeniu..nagle gdy muszę wracać do domu-nie mogę tego zrobić.zastaje nas burza.czuje wodę-ale nie pamiętam czy ją widzę. stoję z synem przed oknem.okno jest bardzo duże,ma wielkie niczym nie zasłonięte szyby.oboje z synem obserwujemy tę burzę.jest ciemne niebo, i widze błyskawice. oczywiście w tle jak zwykle ostatnio w moich wszystkich snach czuję obecność mojego byłego i słyszę jego głos. obserwując burzę czuję się jakoś lekko,podoba mi się. mam dość miłe odczucia.hmm.. czy mogę liczyć na czyjąś pomoc?
×
×
  • Create New...