Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'noc'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • NASZE FORUM
    • Sprawy porządkowe
    • Z życia Forum
  • EZO CAFÈ
    • Strefa Relaksu
    • EzoTube
    • Bazarek ezoteryczny
  • USŁUGI
    • Wróżby
    • Astrologia i numerologia
    • Sny
    • Szukam pomocy / Oferuję pomoc
  • WRÓŻBY i WYROCZNIE
    • Runy
    • Karty Klasyczne
    • Tarot
    • Pozostałe Karty
    • Inne wyrocznie
  • ASTROLOGIA, HOROSKOPY, NUMEROLOGIA
  • UZDRAWIANIE i MEDYCYNA NATURALNA
  • ENERGETYKA
  • SEN i ŚNIENIE
  • MAGIA i OKULTYZM
  • DUCHOWOŚĆ, FILOZOFIE, RELIGIE i WIERZENIA
  • HYDEPARK
  • Runen Club's Runiczne pogaduszki
  • Runen Club's Linkownia, literatura, plotki o bogach, obyczaje i inne ciekawostki
  • Runen Club's Nasze Runy i dywinacja
  • Syreni Gród's Nasze miejsca: kawiarenki, knajpki, kluby, puby...
  • RIDER WAITE Club's Nasze Karty i dywinacja
  • RIDER WAITE Club's Tarotowe pogaduszki
  • RIDER WAITE Club's Linkownia, literatura, plotki o RIDER WAITE TAROT i inne ciekawostki...

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Found 47 results

  1. decadencemoth

    Boskie dziecko

    Dzień dobry Od dłuższego czasu borykam się z rozwikłaniem zagadki znaczenia mojego snu. Proszę o pomoc bądź wskazówki w zrozumieniu symboli oraz znaczenia snu. W ciepłą, bezchmurną noc ocknęłam się na brzegu pięknego, spokojnego jeziora. Pełnia księżyca oświetlała liczne egzotyczne krzewy okalające brzeg owej sadzawki. Przechodząc wzdłuż linii brzegowej zauważyłam klatkę, w której uwięzione były trzy kobiety. Niestety nie pamiętam jak do tego doszło, ale w kolejnej scenie postacie te były już wolne. Byłam zdumiona i zaintrygowana. Nawiązując z nimi kontakt zaproponowano mi wejście do jeziora. Nie bałam się głębi wody i związanego z tym niebezpieczeństwa. Weszłam do wody i ku mojemu zdziwieniu zaczęłam rodzić. Nie trwało to jednak długo, szybko znalazłam się na brzegu z nowo narodzonym dzieckiem. Gdy stanęłam na brzegu z dzieckiem w rękach spojrzałam w niebo. Na atramentowej tafli sklepienia widziałam znaki i liczby. Kilkakrotnie ktoś mówił mi, że mój syn Vincent urodził się 7 października w roku sokoła, pod drugą gwiazdą. Pamiętam też, że w miejscowości, w której się znajdowałam obowiązywał kult świętego kraba. Kolejna scena dotyczy natomiast bezpośredniej interakcji z moim pierworodnym, który nie wyglądał jak noworodek, zaś jak co najmniej 2-letnie dziecko. Potrafił on również mówić, i to jak! Jego głos był delikatnym i jasnym dźwiękiem anielskim. Emanował on boską uzależniającą energią. Byłam pełna miłości do niego, czułam, że nigdy go nie opuszczę i że już zawsze będziemy razem. Jednakże wiedziałam, że ta mała istota jest wielka duchowo, wiedziałam, że przewyższa mnie w każdym niefizycznym aspekcie. Czułam, że został on obdarzony ponad naturalną wiedzą, doświadczeniem i inteligencją. W prezencie podarowałam mu małą, kulistą skałę wulkaniczną. Dziecko przyjęło mój prezent i w tym momencie mój sen dobiegł końca. Gwoli wyjaśnienia nigdy nie rodziłam oraz nie mam dzieci. Dodatkowo intuicyjnie czuje powiązanie tego snu z mitologią starożytnego Egiptu. Proszę o pomoc i z góry dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Pozdrawiam
  2. Kuroi Neko

    Zbieranie pieniędzy z chodznika

    To już drugi raz jak śni mi się coś takiego. Tym razem był już wieczór/noc, chodnik przed moim blokiem, szłam razem z przyjaciółką... Idąc w stronę domu najpierw znalazłam kilka 2-złotówek. Później ciasno zwinięte 10zł, potem tak samo zawinięte 20zł, 50zł, kilka 100-złótwek. Skakałam po tym chodniku od jednej do drugiej strony żeby jak najszybciej te pieniądze z tego chodnika zebrać no i też żeby przy okazji wyprzedzić moją kumpelę. Co oznacza taki sen?
  3. CinnamonGirlMika

    Noc, wielkie jezioro, utopienie kota.

    Śniło mi się wielkie jezioro, otoczone lasem. Noc raczej pogodna, zaledwie kilka obłoków na niebie, gwiazdy. Światło gwiazd delikatnie odbijało się na tafli jeziora. Oprócz delikatnych załamań wody przez łódkę i wiosła tafla wody spokojna i gładka. Płynęłam w niedużej drewnianej łódce środkiem jeziora, razem z moim kotem. (mała dygresja): przez 19 lat w moim domu mieszkał pies. Sunia została przeze mnie przyniesiona do domu gdy miałam 5 lat, domownicy byli bardzo przywiązani do psicy i z mamą szczególnie dotkliwie zniosłyśmy jej uśpienie.... Następnie przez trzy lata miałam koteczkę, uroczą szylkretkę o imieniu Ziutka. Koteczka mała drobna i bardzo wychudzona została przygarnięta gdy miała około pół roku - gdy dostałyśmy ją w "dobre ręce" o dziwo moja mama która nie-cierpiała kotów a była inicjatorką zabrania kotki do domu. Przechodząc na rynku obok stoisk i boksów ze zwierzętami ( ot tak bez celu, po prostu pooglądać pieski, a już na pewno nie po to by kogoś przynieść do domu) w oczy rzuciła nam się ( mi i mamie) kobieta z kotem za pazuchą - uśmiechając się powiedziała ze odda i ja w żartach wiedząc że obie z mamą tęsknimy za psem, a matula kotów nie znosi , złapałam tego kota i wcisnęłam jej na ręce mówiąc o patrz jaki piesek ... Kotka wtuliła się w szalik, zajrzała głęboko i przenikliwie w oczy .... i już nie było siły. Mama wymiękła , kot pojechał z nami do sklepu zoologicznego i weterynarza na oględziny i po zakup wyprawki.... Przez trzy lata była ukochanym pieszczochem który od pierwszych dni w naszym domu wkupił się w serduszka wszystkich domowników. Szczególnie dla mnie ważne były te trzy lata, leczyłam się na depresje, ale niedługo. Przez lekarza, na własną rękę zrezygnowałam z terapii. Kot pomagał mi przetrwać ciężkie chwile i zawsze był przy mnie, obdarzając wręcz niezwykłą empatią. Po kilku niepomyślnych zbiegach okoliczności i przypadkach rodzinnych po raz kolejny pod koniec ubiegłego roku depresja wróciła - ponadto od września do grudnia wszystko waliło się na łeb na szyje - do tego gdy juz myslałam że następny rok nie może zacząć się gorzej niż ten co się kończy , na dobitkę - mój ukochany kot zaczął strasznie chorować, na operacje wydaliśmy ostanie grosze. Po świętach budżet domowy do następnych wypłat wynosił w sumie 20 zł albo i mniej. !!! ... koteczka przeżyła operacje.... umarła dzień później. Moja mama ( nie-wiem czym kierując się, byłam na nią wściekła ) w ciągu trzech dni ściągnęła do domu kotkę - identyczną w umaszczeniu, przez fundacje adopcyjna, Kotkę w podobnym wieku, w niemal identycznym umaszczeniu, (przy pstrokatych umaszczeniach naprawdę taka zbieżność to rzadkość). Kot wystraszony, płochliwy, drapiący, uciekający - zero kontaktu z domownikami. W dodatku po 2 tygodniach w największe mrozy uciekł.... chodziłam po nocach, przed praca, po pracy, w nocy szukałam tego głupkowatego zwierzaka bo może i nas nie lubi i nie daje się polubić ale zdechnie, zamarznie .... smutno i szkoda a zal straszny po stracie Ziuty.... Pchły mnie oblazły ze sto razy - palce odmarzały - kot odnalazł sie po 2 tyg. Już straciłam nadzieje że w ogóle uda się Dambę ( tak nazywa się druga kotka) oswoić .... w lutym postępy zero .... Ale w sumie zwierzęta tak mają.... może miłością kiedyś odpowie na miłość... a na pewno będzie jej lepiej z ciepłym posłaniem, miską wody i jadła niż błąkając się po śmietnikach. Mamy maj. Kolejny Kot obrał sobie mnie na panią. Jeszcze póki co mniej ufna względem pozostałych domowników ale okazała się być strasznym pieszczochem. Koteczka wita mnie i zegna gdy wychodzę z domu. Chodzi przy nodze. Budzi z rana i usypia na noc. przybiega wtulić się gdy płacze i godzinami usypia gdy przychodzi bezsenność ... Damba nie jest Ziutką - choć dziś już zachowuje się podobnie, i wygląda tak samo jak Ziutka.... Być może to nie ma żadnego znaczenia do interpretacji snu.... jednakże zwierzęta są dla mnie bardzo ważne, są członkami rodziny jak ludzie, potrafią dać więcej ciepła i zawsze są wdzięczne. Opisałam ta historie ponieważ w moim śnie płynęłam łódką nie z jakimś tam kotem tylko właśnie z Ziutką[*] lub z Dambą. Nie zwracałam się kota po imieniu, jednakże kotka była dużo młodsza i wiem że to któraś z moich kotek. Wracając do snu: Śniło mi się wielkie jezioro, otoczone lasem. Noc raczej pogodna, zaledwie kilka obłoków na niebie, gwiazdy. Światło gwiazd delikatnie odbijało się na tafli jeziora. Oprócz delikatnych załamań wody przez łódkę i wiosła tafla wody spokojna i gładka. Płynęłam w niedużej drewnianej łódce środkiem jeziora, razem z moim kotem. W pewnym momencie - wyjęłam kota z łódki i włożyłam do wody, mówiąc że nauczę ją pływać, to nie było zachowanie agresywne ani nic. Po prostu włożyłam kota do wody i zaczęłam odpływać. Początkowo kot szybko próbował dogonić łódkę ale zanurzył się w wodzie i już nie wypłyną obudziłam się. Sen był nieprzyjemny, ale nie był typowym koszmarem. Obudziłam się raczej przejęta niż przerażona. śni mi się cokolwiek bardzo rzadko. Dziękuję za pomoc w interpretacji i przepraszam ze tak strasznie się rozpisałam.
  4. mrsdevil

    Sen o.. wypadku?

    Witam Sniło mi sie ze stalam z mezem na placu w centrum miasta. Nagle zaczelo jechac baardzo duzo wozów ratunkowych na sygnałach. chcielismy isc sprawdzic co sie dzeje ale w polowie ulicy zgasly latarnie i bylo pusto. zapytalam meza czy juz do niego dzwonili ze tez ma TAM jechac i pomoc im w TYM. Maz w rzeczywistosci jest zolnierzem. i od 2 tyg jest na cwiczeniach poza domem. obudzilam sie zlana zimnym potem i bardzo wystraszona. co to mogło znaczyc.
  5. Śniło mi się, że miałam jajko, w którym było moje dziecko (tak jakbym je urodziła, ale ono się jeszcze nie wykluło). Był wieczór, jajko to leżało na takim stojaczku z poduszką przed jakimś blokiem na podwórku, w takiej ogrodzonej części (tak jak są ogródki pod oknami czasem). Trawa była bardzo wypłowiała, właściwie to większości na tym podwórku był piach, dopiero dalej za ogródkami były drzewa, trawa itd. Wracałam z chłopakiem autobusem, było już ciemno, bodajże nadeszła już noc, to jajko samo stało na tym podwórku. Wracając do domu, tzn tak jakby właśnie na ten ogródek, musieliśmy przejść między blokami. Na ogródku obok naszego bloku była hiena przywiązana na takim bardzo grubym łańcuchu. Mimo tego bałam się obok niej przechodzić, mówiłam do chłopaka, żebyśmy szli jak najdalej od niej. Doszliśmy do tego ogródka. Nagle z tego jajka zaczęło się rodzić to dziecko. Była to dziewczynka, blond włosy spięte w kucyki, miała już 4 latka. A gdy była w jajku to miała 0 lat, tyle wiedziałam. Gdy była w jajku to lubiłam to swoje dziecko i wgl, ale kiedy się już urodziło z tego jajka, to jakoś ją znielubiłam :/ Zaczęłam dzwonić do kuzynki (która też ma dziecko) i chciałam powiedzieć jej, że urodziła mi się dziewczynka i dowiedzieć się jak się nią opiekować, ale ona nie odbierała. Zaczęłam więc wołać sąsiadkę z tego bloku obok, ktoś tam się pojawił w oknie, rozmawiałyśmy trochę i to tyle co pamiętam. Sen bardzo dziwny dla mnie. Proszę o interpretację.
  6. magdalena14

    sen o śpiewie.

    Sniło mi się, że w nocy na jakiejś ulicy było coś w stylu jakiegoś festynu i nagle zawołano mnie do mikrofonu żebym zaśpiewała. Zaczęłam tam coś mówić, ze nie potrafie śpiewać ale jednak zaśpiewałam. Była to smutna piosenka ale ja nie do końca znałam jej słowa więc cały czas przerywałam. Nie było widać widowni bo wszyscy siedzieli pod damkami na rogach ulicy. Spiewałam tą smutną piosenke i wiedziałam, że słyszy mnie mój były chłopak. Po skończeniu piosenki sama zaczęłam się z siebie śmiać bo nie umiem śpiewać. Następnie szukałam mężczyzny któremu miałam oddać mikrofon. Gdy go znalazłam zawołano mnie do domu któy był właśnie remontowany. Oglądałam jaki jest zniszczony i sen się skończył.
  7. aammeba

    mój kolejny sen

    Tej nocy mi się śniło małe dziecko mogło mieć ze 2 i pół roku miało blond włoski było delikatne i szło szosą przez dłuższy moment, widziałam to bardzo wyraźnie na około panowała noc następnie wśród nocy widać było jakiegoś faceta z jakimś jedzeniem widziałam leżące kanapki z boczkiem i coś do mnie ten facet mówił ale nie wiem co . Martwi mnie trochę ta noc.
  8. mantosiam

    potężny czarny koń, tato

    Przez cały sen byłam bardzo BARDZO skupiona, tak, że aż moje wyostrzone zmysły spowalniały obrazy momentami - u końca kiedy zrozumiałam, że jednak zagraża mi ta sytuacja, pozostałam nadal bardziej skupiona niż spanikowana We śnie panowało uczucie grozy, tajemniczości, naelektryzowanego powietrza A było to tak: Dojechaliśmy z tatą (i wydaje mi się, że innymi osobami, ale tylko jego widziałam) na miejsce, które miało być wybrzeżem, ale nie widziałam wody. Był to las (Zdaje się że iglasty), z trawą i piaskiem (pustynnym takim, jak na plaży ) na ziemi. Sama natura napawała grozą.. czarne niebo, naelektryzowane ciężkie powietrze i potężny wiatr unoszący piasek w powietrze. Wyszłam na drogę, która wyglądała na taką polną/leśną drogę i nagle ziemia się zatrzęsła. Usłyszałam krzyk taty "UWAŻAJ!" i coś jeszcze ale albo nie pamiętam, albo nie słyszałam.. Odwróciłam się i zobaczyłam dwa konie pędzące prosto na mnie. Jeden z nich był potężny, czarny, lśniąca sierść, czuć było jego moc - on mnie absorbował najbardziej. Wyciągnęłam rękę z otwartą dłonią przed siebie, a on zwolnił i oparł pysk o moją otwartą dłoń. Skupiona niewyobrażalnie intensywnie (spokojna, ale z poczuciem grozy), patrząc na niego uważnie zaczęłam obracać się wokół własnej osi, a on wciąż z opartym pyskiem o moją dłoń zaczął obracać się wraz ze mną. Reszta koni (bo okazało się, że było ich więcej.. zauważyłam je katem oka na ułamek sekundy - były brązowe) otoczyły nas, tworząc krąg. I nagle ten czarny koń zaczął z potężną siłą miażdzyć ziemię kpytami wierzgając przede mną, trzymając wciąż pysk oparty o moją dłoń -potężne uderzenia, napięte każde ścięgno, lśniąca czarna sierść - i zaczął ... (to może dziwnie zabrzmieć..) ale zaczął śpiewać - tylko to nie była taka piosenka przyjemna i lekka.. tylko głos i melodia były poważne, złowrogie a tekst który "krzyczał/czy śpiewał" mówił o tym, żebym się "wynosiła". I mniej więcej wtedy się obudziłam. Jeśli ktoś mógłby mi pomóc zrozumieć ten sen - byłabym wdzięczna. Właściwie tak teraz sobie przypomniałam, że kilka chwil po obudzeniu, zadzwonił do mnie tato.. mógł być to zwyczajny zbieg okoliczności, ale tak się stało - odnotowuję ten fakt
  9. Wiem, że liczba 69 może się różnie kojażyć("te" pozycje, itp.), lecz od około 2 miesięcy ciągle na nią wpadam (albo ona na mnie) Gdzie tylko nie spojrze, w szkole, w różnych grach komputerowych, w internecie, zawsze się ona pojawia. Kiedy rodzice bawią się pilotem od telewizora, i skaczą po kanałach, akurat kiedy trafią na losowanie lotto, w multilotku wpada właśnie liczba 69. Czasami nawet gdy jest częścią bardzo długiego ciągu cyfr, zawsze jest pierwszą na którą spojrze. Nie wiem, czy to przypadek, i ja już przesadzam, czy to np. nie jest jakiś znak, informacja. Jeśłi ktoś interesuje się bardziej tymi sprawami, prosiłbym o informacje, czy spotkal się już z czymś takim, i co to może znaczyć.
  10. Byku700

    Sen o tygrysie i nie tylko

    Witam. Zazwyczaj sam próbuję zinterpretować swoje sny, lecz tym razem mam z tym problem. Otóż śniło mi się, że szedłem w nocy po ulicy, na rynku w moim mieście z tygrysem na smyczy! Dziwny był fakt, że nie był on pomarańczowy lecz żółty oraz bardzo spokojny. Był duży, sięgał do ponad pasa ale szedł grzecznie przy nodze jak pies. Gdy zrobiłem z nim kółko, nagle gdzie była pustka w środku nocy, ukazała się moja dobra koleżanka z liceum, z którą nie mam już dobrego kontaktu. Po chwili rozmowy, tygrys podszedł do niej, widać że chciał na nią skoczyć, podrapać itp. - być może chciał się bawić ale musiałem bydlaka utrzymać mocno, ledwo dałem radę. Na tym sen się skończył, żadnego finału nie miał. Proszę o zinterpretowanie mego snu, ponieważ bardzo mnie zaciekawił i od razu wiedziałem, że muszę znać jego znaczenie.
  11. Witam , Zastanawia mnie bardzo znaczenie mojego dzisiejszego snu ... a mianowicie Jest prawie noc. Wchodzę na plac , i zmierzam do drzwi wejściowych u mnie w domku , i przez okno balkonowe widzę ogień w moim pokoju..podchodzę spokojnie do drzwi i otwiera mi je babcia ,która na wejściu mówi że pokój mój sie pali i że mama jest w nim . Tak wiec wbiegam po schodach i wyciągam już nieżywą mame dziwnie gdyż układam ją w ganku w drzwiach , nogi od ugięć w kolanach ma na dworze ,a reszta w ganku, chce ją reanimować , ratować , cokolwiek , a babcia mi mówi że mam pierw ugasić ten pożar. Odpowiadam by zadzwonić na straż, a ja się zajmę mamą , na to ona że pierw mam ugasić pożar a potem matka . Tak wiec poszłam , jakoś dziwnie szybko ugasiłam ten ogień i znowu zbiegam na ta klatke schodowa i chce ratować mame , sprawdzam puls , oddech i wszystko wskazuje na to że ona nie żyje . Zaczynam krzyczeć że trzeba dzwonić po karetke! Natomiast babcia znowu stoi i mówi że nigdzie nie będziemy dzwonić , że mama zaraz sama sie obudzi , że to tylko wygląda na śmierć ale że ona żyje i mam ją zostawić . 'Mam domek jednorodzinny , pokój się znajduje na pierwszym pietrze. 'Moje relacje z mamą jak i z babcią są b.dobre aczkolwiek ostatnimi czasy mam na nie nerwy gdyż mama coś wymyśli i obie sie nastawiają przeciwko mnie . 'Wszystko przebiega w ciemnych barwach , i takich żółtch jakby spod latarni , wszystko ma taki odcień , ogólnie mało barw. 'Gdy mame położyłam w ganku leżała bokiem jak dziecko z rękami przy sobie . ' bardzo martwiłam się o matke ' pratycznie cała akcja działa sie w jednym miejscu ( na odcinku poczatek klatki schodowej - drzwi)
  12. Witam , Zastanawia mnie bardzo znaczenie mojego dzisiejszego snu ... a mianowicie Jest prawie noc. Wchodzę na plac , i zmierzam do drzwi wejściowych u mnie w domku , i przez okno balkonowe widzę ogień w moim pokoju..podchodzę spokojnie do drzwi i otwiera mi je babcia ,która na wejściu mówi że pokój mój sie pali i że mama jest w nim . Tak wiec wbiegam po schodach i wyciągam już nieżywą mame dziwnie gdyż układam ją w ganku w drzwiach , nogi od ugięć w kolanach ma na dworze ,a reszta w ganku, chce ją reanimować , ratować , cokolwiek , a babcia mi mówi że mam pierw ugasić ten pożar. Odpowiadam by zadzwonić na straż, a ja się zajmę mamą , na to ona że pierw mam ugasić pożar a potem matka . Tak wiec poszłam , jakoś dziwnie szybko ugasiłam ten ogień i znowu zbiegam na ta klatke schodowa i chce ratować mame , sprawdzam puls , oddech i wszystko wskazuje na to że ona nie żyje . Zaczynam krzyczeć że trzeba dzwonić po karetke! Natomiast babcia znowu stoi i mówi że nigdzie nie będziemy dzwonić , że mama zaraz sama sie obudzi , że to tylko wygląda na śmierć ale że ona żyje i mam ją zostawić . 'Mam domek jednorodzinny , pokój się znajduje na pierwszym pietrze. 'Moje relacje z mamą jak i z babcią są b.dobre aczkolwiek ostatnimi czasy mam na nie nerwy gdyż mama coś wymyśli i obie sie nastawiają przeciwko mnie . 'Wszystko przebiega w ciemnych barwach , i takich żółtch jakby spod latarni , wszystko ma taki odcień , ogólnie mało barw. 'Gdy mame położyłam w ganku leżała bokiem jak dziecko z rękami przy sobie . ' bardzo martwiłam się o matke ' pratycznie cała akcja działa sie w jednym miejscu ( na odcinku poczatek klatki schodowej - drzwi)
  13. Witam serdecznie.Dziś w nocy miałam dziwny i przerazajacy sen,pod którego wpływem jestm nadal i jak tylko sobie go przypomnę to lzy mi się cisna do oczu. Początku snu nie pamietam ale zapowiadał się dość normalnie,chyba wybierałam się na impreze ze znajomymi,których nie było w tym śnie(oni byli w mojej swiadomosci,ze to z nimi idę).Idę ulicą-jest ciemno,pełno ludzi bo każdy gdzieś idzię na iprezę.ja idę z moimi znajomymi ale ich nie ma obok mnie0tzn ja ich nie widze ale z nimi rozmawiam wiec wnioskuję,ze są gdzieś obok.Idziemy przez skrzyzowanie,mijamy jakies bloki i nagle znajdujemy się w dziwnym miejscu-miedzy blokami,za płotem(ok 2m) i na jakimś podwyzszonym murkiem siedzimy tam z ok.5 dziećmi w wieku 5-7lat.Wydawało mi się,że przez chwilę były tam moje własne dzieci(mam dwoje-4 i 6 lat) ale dalej już ich nie było.Tak czy siak stoimi i wychylamy się za płot by zobaczyć co się dzieje na ulicy.Byliśmy tak jakby na wysokości 2-3 piętra(nie wiem czemu) ale nadal byliśmy za płotem i na tym podwórku.Widziałąm plac z ławkami i ulicę w dłuż tego polacu i jedną odbijająco w prawo(tam gdzie skręciliśmy i nagle znaleźlismy się na tym podwórku).Szło 3 dzieci i obserwowalismy ich i jestesmy zdziwieni,ze tej godzini(pamietam,ze wspominalismy,ze była 22:30) chodza po ulicy dzieci 7-8 letnie bez opieki.Nagle podchodzą do nich dwie osby.Dziewczyna w czarnych,krótkich-do uszu,czarnych włosach,chuda w dziwnym płaszczu do zemi w kolorze pomiedzy czerwonym a pomaranczowym z czarnymi plamami;i chłoaka ubrany na czarno.Byli dziwnie wymalowani.Widzielismy ich juz wcezsniej jak przechodzili dlatego pamietam,ze mieli ostry,ciemny makijaz na twarzach.Magle ta dziwczyna wyciąga siekiere,chwyta jedno dziecko i obcina mu lewą noge.Chłopak trzyma pozostala dwójkę i ona obcina im równiez lewą noge.dzieci upadaja na ziemei.nikt nie krzyczy-wszyscy zamierają w bezdechu i chyba w strachu,ze ich tez moze to spotkac.Dziewczyna spojrzala w moja strone,nasze oczy sie spotkaly-była bez wyrazu,nie zwruszona wcale wiec nie moglam nawet zgadanac czy zamierza przyjsc do nas.Pamietam,ze byłam strasznie przerazona i nagle okazalo sie,ze tych dzieci z nami juz jest ok 30tu.Dziewczyna z chłopakiem odeszli ale nie widzialam w którym kierunku bo wtedy patrzalam na te dizeci,ktore były z nami.Zdecydowalismy,ze wezniemy po dwoje dzieci i wyjdziemy zostawiajac reszta.Nie wiem skad taka decyzja.Wiem,ze mialam przy sobie dwoje dzieci i nagle w płocie była furtka,która wyszlismy na ulice,zaraz obok tego placu z pocietymi dzicmi,ktore lezaly juz tam martwe.Zastanawialam sie czemu nie zyja skoro z jedna noga sie zyje.Tak czy siak kilka osob zadzwonilo na policje i szybko pojawily sie 3 policjantki ubrane w mundurki z krótkim rekawem,wszytkie były blondynkami,jedna nie odzywala sie wcale.Podbiegłam do nich powiedzialam,ze tam sa dzieci martwe a one na to,czy widze sprawców.Rozejrzalam sie i ujrzalam ta dwojke siedzaca na lawce jak gdyby nigdy nic,z tym,ze dziewczyna miała zwiazane,pokrecone włosy.My skreciłysmy w tą uliczkę gdzie zaraz znalazlysmy się na tym podwórku.Po drodze powiedizałam im,ze zostawilismy tam reszte dzieci i opowiedzialam im co widzialam.Jedna mówiła do mnei po angielsku a po chwili zacezlysmy znowu mówic po polsku.Mówiła,ze trzeba poczekać na posiłki bo nie chce wystraszyc sprawców.POtem juz jestesmy na placu,jest kilku policjantów,jeden ma podbite oko i mówi,ze juz ich zabrali.Potem się obudziłam i byłam bardzo przerazona,wstrzasnieta i bałam się wstac z łózka.Teraz boje się zasnac by przypadkiem znowu mi się takie cos się nei przysniło.Nie wiem jak mam rozumiec ten sen.Skad w nim tyle dzieci w wiekku zblizonym do moich,czemu nie widze a słysze moich zajomych,czemu nikt nie reaguje na mordowane dzieci,cezmu akurat siekieda i lewe nogi?Jesli ktoś potrafi to rozgrysc to byłabym wdzieczna
  14. (kłóciłam się z rodzicami godzine przed snem o wyjazd na impreze) Śniła mi się takowa historia: Wymknęłam się z domu pojechałam do Kielc (ale nie śniła mi się droga, tylko, że od razu tam byłam już po tym jak wpadłam na ten pomysł ) ,gdzieś tak po 2 w nocy chodziłam sama po mieście po tym koncercie nie miałam jak wrócić do domu, bałam się trochę, weszłam do jakiegoś budynku i opowiadałam mężczyźnie (taki nie wiem ani stary ani młody może50 lat miał? taki obleśny troche), że chciałabym się nauczyć walczyć, pokazał mi kilka chwytów, potem kiedy usiedliśmy opowiedziałam mu, że chce wrócić do domu, że jak rodzice sie zorientuja ze mnie nie ma w domu to mnie zaija ale nie mam pieniędzy ani nawet żaden samochód nie jeździ żeby pojechać stopem to powiedział żebym wróciła taksówką a ja że nie mam pieniędzy, wtedy powiedział, że można coś na to poradzić i zaczął się rozbierać (bardziej tak jakby chciał loda) a ja się zszokowałam i powiedziałam że w życiu ! i wyszłam.Błąkałam się po mieście przez jakiś czas i wróciłam do tego gościa. wtedy się obudziłam....... POMOCY
  15. Śniło mi się dzisiaj coś bardzo dziwnego. Byłam w Warszawie u pani Eli [znajoma moich rodzicow, przyjaciolka rodziny] w jakimś bloku. Tyle, że ani ona nie wyglądała jak ona, ani nikt nie wyglądał jak trzeba - zupełnie jakby było przedstawienie teatralne i ja wiedziałam, że to pani Ela, a to moja siostra, Kasia. Pamiętam, że całą podróz przez miasto, jakiś spacer, prześladował mnie demon, nie wiem jaki, moze Shame[demon iluzji, dluzsza historia, w kazdym razie "znajomy"], może nie. Zamazana czarna twarz, nie mogłam na niego patrzeć, od razu odwracałam wzrok i przyciemniał mi sie obraz. Wydawał charakterystyczny dzwiek, jak charczenie, jakby chcial krzyczec i nie mial glosu, samo powietrze, zupełnie jakby sie dusił. Był przerażający, jednocześnie zaś ja się naprawde, fizycznie budziłam ze snu.. Na moment, po to tylko by zaraz usnac na nowo i mieć kontynuacje. Widzialam go od momentu w ktorym pamietam dwa razy. Wiem ze wczesniej tez, ale nie wiem ile. Szlismy przed blokiem, wspinaliśmy sie na jakies skaly. Bylo nas wiecej niz ja i Kaska, ale nie wiem kto jeszcze. Znalezlismy wejscie do jakiegoś tunelu schodzacego w dol. Było ciemno, nic nie widziałam. Ktoś rzucił, ze to jest palenisko i Kaska kazała mi tam wchodzic i sprawdzic. BAlam sie okropnie, nie zeszlam, chociaz moja siostra w pewnej chwili probowala mnie nawet tam popchnac. Dalismy sobie spokoj i poszlismy do tego bloku. Pamietam winde, ale pamietam tez ze do mieszkania schodzilo sie w dol, wiec nie potrafie okreslic pietra i czy w ogole jechalam ta winda. Kaska poszla do lazienki. Bardzo luskusowej, w bialych i kremowych plytkach z toaletą, ogromną narozna wanna, duzymi lustrami i umywalka. Jakis chlopak, mężczyzna, nie wiem, ktory wtedy ze nami szedł przybiegł do mnie i chyba pol zartem pol serio stwierdzil ze cos widzial w lazience, ze jest tam ktos oprocz Kaski. Pamietam, ze najpierw sie rozesmialam razem z nim, jak z dobrego zartu, nie uwierzylam... A potem usmiech mi zrzedł, pobiegłam do lazienki, otworzyłąm drzwi, wbieglam na srodek pomieszczenia... Kaska siedziala na toalecie, nie wiem czy zywa czy nie, ale chyba zywa. A przy umywalce, kucal, chowajac sie i wyszedl gdy sie odwrocilam ten demon. Wydal ten charakterystyczny dzwiek a ja obudzilam sie fizycznie przerażona, słaba, rozdygotana... Jak przy swoich snach astralnych. Ale nie czułam, ze to sen astralny. Nie zajelam swojej astralnej pozycji. Poza tym warto dodac ze mialam przebudzenia za kazdym razem gdy widzialam we snie tego "demona" i wydawal on ten swoj charakterystyczny dzwiek. Co ciekawe, o ile caly sen mialam "w kolorach" o tyle sam demon, jego twarz, rozmazanie i wszystko co z nim zwiazane bylo czarno białe. W razie dodatkowych pytań co do snu, piszcie raczej na meila - głównie dlatego ze dostep do internetu mam zaledwie dwa razy w tygodniu, dostęp do samego meila nieco czesciej.
  16. Ten sen był dla mnie koszmarem. Zaczęło się od tego że wyszłam, na spacer z moim psem. Poszłam z nim na trawnik, znajdujący się z boku bloku, w którym mieszkam. Było bardzo ciemno i pusto, żadnej żywej duszy. Postałam chwilę i nagle zobaczyłam, postawnego, umięśnionego i wysokiego mężczyznę zmierzającego w moją stronę. Wtedy był jeszcze dość daleko ode mnie. Nie wiem skąd wiedziałam, że zmierza do mnie, ponieważ równie dobrze mógł iść zupełnie gdzieś indziej, ale mimo to przestraszyłam się i nie wiedziałam co robić. Nagle z drugiej stronie bloku szedł mój kolega - Patryk. Jest on dużo ode mnie młodszy, bo ma bodajże 11 lat. Nie przyjaźnimy się, od zwykły kolega z podwórka. Zaczęłam do niego krzyczeć o pomoc, ale on nie słyszał, nawet się nie odwrócił. Zachowywał się jakbym nie istniała. Popłakałam się. Nie wiem co stało się z psem, ale już go nie było. Próbowałam uciekać, ale nie mogłam. Stawiałam kroki jakby w zwolnieniu i praktycznie nie mogłam się ruszyć. Facet był już strasznie blisko mnie. Robiłam co mogłam. Nagle podbiegł do mnie, uderzył mnie, a ja się przewróciłam. Następnie obudziłam się zapłakana z krzykiem. I tak wszystko się skończyło. Co to o może znaczyć?
  17. Daruska

    Moim problemem nie jest to, ze snia mi sie łzy ale to, ze czesto przez sen placze... Zdarza sie, ze sni mi sie cos bardzo dramatycznego, melodramatycznego, tragicznego a ja po prostu w srodku nocy budze sie ze straszliwym placzem, ktorego w dodatku nie moge opanowac... Czasem nie budze sie w nocy, ale kiedy nad ranem wstaje moja poduszka bywa przemoczona łzami... Czasem przez sen bardzo mocno sciskam zeby... Czasem czuje ból... Nie wiem co jest tym spowodowane... Czy to nie dziwne, ze sny tak potrafia wplywac na czlowieka?
  18. Ogólnie w moich snach dość często przejawia się motyw pociągu, w różnych kontekstach. Ale w moim życiu ze 3 lub 4 razy miałem sen, który zawsze był podobny lub taki sam. Ten sen śnił mi się ostatni raz z 3 lata temu, ale jakoś pozostaje mi w głowie. Stałem na klatce bloku mieszkalnego, który znajduję się obok mnie... ( nie mam nikogo znajomego w tym bloku, oraz nigdy wcześniej tam nie byłem ) jest noc, ale świeci jakieś pomarańczowe światło, możliwe że z latarni... i hałas przeszywający hałas jadącego pociągu, tory są jakieś 200 metrów od mojego bloku...od tego gdzie stoję w śnie bliżej... ale nie widzę pociągu...słyszę tylko ten hałas, stoję i nagle mój wzrok pada na taką tabliczkę która znajduję się często gdy przy drzwiach od klatki, znajdują się jakieś przewody czy coś, że " nie dotykać, grozi śmiercią z taką czaszką " i wtedy się budzę. Teraz mam można powiedzieć fobię związaną z pociągami, nie zbliżam się do dworca...ani do tego bloku gdzie śnił mi się ten sen. A pociągiem nie pojadę już nigdy w życiu.
  19. ulcia90

    Światło

    Miałam dość banalny sen jednak zaintrygował mnie i ugrzązł w pamięci. Otóż śniło mi się, że nie mogłam zaświecić światła w swoim pokoju. Z przerażeniem pstrykałam w włącznik. Była to późna noc. O czym ten sen może mówić?
  20. Hirofumi

    Mrówki zjadające mrówki

    Witam! Dzisiejszej nocy sniło mi się, że byłam na jakimś polu i widziałam takie dość duże mrówki (wielkość jak afrykanskie) które zjadały małe mrówki, które ja wysypałam na ich mrowisko. Co to może znaczyć?
  21. tymtyma

    cmentarz, noc ,płacz dziecka

    Witam. Śniło mi się , że wysiadłam z tramwaju na przystanku obok cmentarza ( cmentarz ten znajduje się przy moim osiedlu ) . Była to noc, latarnie nie świeciły, było strasznie ciemno a ja byłam w szpilkach ( w rzeczywistości bardzo rzadko chodzę w takich butach ) i bałam się , że jak zacznę biec to ktoś usłyszy stukanie obcasów więc biegłam na palcach. kiedy mijałam cmentarz na wysokości jego bramy usłyszałam płacz dziecka, a może był to jego śmiech, nie wiem, w każdym bądź razie odczułam jakby to dziecko chciało mi zrobić krzywdę, nastraszyć mnie. Nagle nie mogłam już biec , czułam jakbym stała w miejscu , myślałam , że serce mi wyskoczy, okropnie się bałam ale nie mogłam nic zrobić. w tym momencie obudziłam się i byłam tak wystraszona , że nie mogłam się ruszyć. proszę pomóżcie, co to może znaczyć ?
  22. Była noc. Jakiś lasek, drzewa spokojne, pośrodku jakiś staw czy jeziorko. Woda spokojna, ciemna (truno mi jest powiedzieć czy dlatego ze było ciemno czy dlatego, że była brudna). Był tam też mój partner, który poprosił mnie w rzeczywistości o rękę- mamy się pobrać. Pamiętam, że chodziliśmy osobno po tym lesie, w pewnym momencie on, obrażony? odwrócił się i poszedł... wołam go po imieniu. On nie słyszy i idzie w swoim kierunku. Później chyba zadzwoniliśmydo siebie, on nie odbierał telefonu , w końcu odebrał. Był obrażony. Proszę o interpretację.
  23. pulpet8

    Nefilim?

    Miałam sen, że znajduję się w okolicy mojego domu, idę ulicą z moim znajomym (w realu nie znamy się bardzo dobrze, głównie z rozmów na gg, jednak czasami się widujemy na żywo). Wtedy on poprosił mnie o rozwiązanie problemu. Powiedział mi, że możliwe, że jest nefilimem. Szliśmy długo ulicą i rozmawialiśmy aż nagle napotkaliśmy grupę chłopaków w wieku ok. 15 lat, kolegów mojego towarzysza. Wśród nich był chłopak, z którym w prawdziwym życiu ciągle kłócę, on robi mi świństwa itp. i w tym śnie on był na rowerze, spojrzał na mnie groźnie, i odjechał, a razem z nim mój towarzysz, który przed odejściem spojrzał nam nie smutno, wręcz przepraszająco. Wracałam do domu sama, było bardzo ciemno. Następnego dnia znowu się spotkaliśmy, powiedziałam mu, że sprawdziłam w Internecie, jak rozpoznać nefilima. Nefilim miał być w połowie Aniołem, w połowie człowiekiem. Znakiem charakterystycznym miało być znamię na wewnętrznej stronie dłoni, przypominająca ukłucie igłą. On miał takie. Wtedy on kazał mi spojrzeć na moją rękę. I ja miałam takie znamię. Byłam bardzo wystraszona, nie mogłam uwierzyć, że też jestem taka jak on. On powiedział: "A więc ty też jesteś nefilimem" i wtedy się obudziłam. Zupełnie nie wiem co o tym myśleć, nie wiem skąd wziął się nefilim, nie wiem nic. Proszę Was o pomoc. Z góry dziękuję.
  24. Nessie107

    Las

    Witam! W te wakacje wyjechałam na obóz, i każdej nocy śnił mi się taki sen: Byłam w jakimś lesie, drzewa w nim były pousychane, szare, siedziały na nich czarne ptaki, wyglądały jak czaple. Cały las otaczała bardzo wysoka mgła. Ja miałam na sobie taką białą sukienkę po kolana. Szłam przez ten las i doszłam do małego jeziora. Woda w nim była szara ale czysta, wszystko się odbijało w jej tafli. Była wtedy pełnia księżyca, zauważyłam jego odbicie w wodzie. Na jeziorze stała łódka. Wsiadłam do niej i zaczęłam wiosłować. Czułam wtedy strach i takie odczucie, że ktoś mnie goni, ktoś zły. Ten sen był bardzo realny, sam obraz sprawiał wrażenie jakbym tam na prawde była. Zawsze po tym śnie budziłam się gwałtownie, przestraszona. Dziwne też, że ten sen śnił mi się każdej nocy przez dwa tygodnie :/:ysz:
×
×
  • Create New...