Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'piekło'.

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • NASZE FORUM
    • Sprawy porządkowe
    • Z życia Forum
  • EZO CAFÈ
    • Strefa Relaksu
    • EzoTube
    • Bazarek ezoteryczny
  • USŁUGI
    • Wróżby
    • Astrologia i numerologia
    • Sny
    • Szukam pomocy / Oferuję pomoc
  • WRÓŻBY, WYROCZNIE i PRZEPOWIEDNIE
    • Runy
    • Karty Klasyczne
    • Tarot
    • Pozostałe Karty
    • Inne wyrocznie i przepowiednie
  • ASTROLOGIA, HOROSKOPY, NUMEROLOGIA
    • Astrologia
    • Horoskopy
    • Horoskop urodzinowy
    • Numerologia
  • ZDROWIE, UZDRAWIANIE i MEDYCYNA NATURALNA
    • Lecznicze właściwości ziół, roślin, kamieni i olejków
    • Uzdrawianie za pomocą energii i metod naturalnych
    • Porady
  • ENERGETYKA
    • Ogólnie o energetyce
    • Postrzeganie pozazmysłowe i zdolności paranormalne
    • Rzeczy niewyjaśnione
  • SEN i ŚNIENIE
    • Sennik oraz symbole senne
    • OOBE i LD
    • Tajniki śnienia
  • MAGIA i OKULTYZM
    • Magia i systemy magiczne
    • Spirytyzm
    • Magia żywiołów i natury
    • Porady magiczne
  • DUCHOWOŚĆ, FILOZOFIE, RELIGIE i WIERZENIA
    • Rozwój Duchowy
    • Potęga umysłu
    • Religie i wierzenia
    • Ezoteryka
  • HYDEPARK
    • S.O.S.
    • Na różne tematy
    • Kącik sztuki i twórczości
    • Znaczenie imion
  • Runen Club's Runiczne pogaduszki
  • Runen Club's Linkownia, literatura, plotki o bogach, obyczaje i inne ciekawostki
  • Runen Club's Nasze Runy i dywinacja
  • Syreni Gród's Nasze miejsca: kawiarenki, knajpki, kluby, puby...
  • RIDER WAITE Club's Nasze Karty i dywinacja
  • RIDER WAITE Club's Tarotowe pogaduszki
  • RIDER WAITE Club's Linkownia, literatura, plotki o RIDER WAITE TAROT i inne ciekawostki...
  • Drzwi w inne wymiary's Ogólnie

Blogs

  • AROMATERAPIA
  • Bercikowe przygody z ezoteryką i nie tylko
  • Rozmowy z Bogami
  • Runen Club's Runy i my

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Found 11 results

  1. Jak zasypiałam leżałam na brzuchu obok mnie był mój chłopak ... nie wiem kiedy zasnęłam, to co mi się śniło wcale nie wydawało mi się snem leżałam w tym samy miejscu jak zasnęłam w dokładnie tym samym pokoju wszystko dokładnie odwzorowane, idealnie. W pewnym momencie coś chciałam zobaczyć (nie pamiętam dokładnie co). Mój chłopak powiedział chyba że mi pokaże i w tym momencie poczułam obecność jakiejś siły nadnaturalnej, moja głowa zaczęła się zapadać w poduszkę i pokazało się jakby piekło był głos jakiejś kobiety i przeraźliwy śmiech mojego chłopaka. Nie mogłam się uwolnić zaczęłam krzyczeć Kuba Kuba i starałam się złapać go za ręką. Krzyczałam na cały głos i wymachiwałam dłonią. (teraz najdziwniejsze) Przez chwile jak bym spojrzała na siebie z boku i widziała że tak naprawdę leże bez ruchu. Ruszam tylko palcem a z ust słychać nie krzyk a raczej ledwo słyszalne "mmmmmmmmmmm" . Nagle zaczęłam bardziej ruszać ręką i naprawdę się obudziłam z krzykiem Kuba!!!!!!!!! ... a jego obok nie było. Co jakiś czas miewam sny które mają wspólny czynnik czyli to że nie wiem kiedy zasypiam, jestem w miejscu i pozycji w jakiej zasnęłam i czuje obecność siły nadprzyrodzonej. Za każdym razem wołam kogoś kto akurat jest w domu albo staram się do tej osoby pójść żeby mi pomogła, ale nie mogę krzyczeć albo coś mnie łapie za nogę i ciągnie do łóżka. Zawsze coś mnie trzyma. Jeżeli po takim śnie dobrze się nie obudzę ten sen powraca. Tym razem jakby poszło coś do przodu bo już mogłam krzyczeć ale nadal coś nie pozwalało mi się ruszyć. Mam nadzieje że za bardzo nie zakręciłam. Bardzo mnie zastanawia co to może oznaczać.
  2. La Passion

    Sen piekło...

    Ostatnio śni mi się to często : śniło mi się,że byłam dorosła i miałam chlopaka z którym sie pokłóciłam...! biegłam do domu i wbiegłam na droge, nagle potrącił mnie samochód.Umarłam... pare minut później pojawiłam sie w piekle i przede mną stanął diabeł i tak powiedział - piekło to nie miejsce na kare to miejsce na zemste..! i nagle bylam u mojego chlopaka w domu i zaczelam sie na nim mścić i go straszyć co to mogło oznaczać? czy to tylko moja głupia wyobraźnia mi tak zrobiła...?! Proszę o Interpretacje snu..
  3. Przez dziurkę od klucza Teologiczna wizja nieba, piekła i czyśćca Za tymi tajemnymi drzwiami Dość powszechne w naszej kulturze i sztuce jest wyobrażenie śmierci jako bramy, która wiedzie w nieznane. Jest to obraz także biblijny (por. Ps 107,18). Ludzie umierając przechodzą niejako przez tę bramę do wieczności, ale dla nas, żyjących, jest ona zamknięta. Nie wiemy, co się za nią kryje. Propozycję napisania artykułu na temat: „Teologiczna wizja nieba, czyśćca, piekła” odczytuję jako odzwierciedlenie pragnienia współczesnego człowieka, by wiedzieć, co jest za tymi tajemnymi drzwiami. Przy czym oczekuje się, że osoba studiująca Objawienie Boże zawarte w Piśmie Świętym i w przekazie Kościoła powinna nieco znać tajemnicę wieczności. Jest to domaganie się, aby teolog jakby patrząc przez dziurkę od klucza opowiedział, co widzi po drugiej stronie zagadkowych drzwi do przyszłego życia. Nie uchylam się od tego trudnego zadania, ponieważ rzeczywiście Objawienie odsłania nam rąbek tajemnicy i to w stopniu co najmniej wystarczającym dla naszego zbawienia. Nie jest oczywiście możliwe na kilku stronach odnieść się do wszystkich problemów nauki o rzeczach ostatecznych, czyli eschatologii. Muszę ograniczyć się tylko do wyjaśnienia istoty i wskazania najważniejszych aspektów. Nie zamierzam jednak tylko relacjonować, co „widzę” za owymi drzwiami lub co zauważyli inni, ale pragnąłbym tym artykułem uczynić nawet coś więcej. Chciałbym pokazać, jak czytelnik może niejako sam „popatrzeć”. Świadectwo Jezusa Najważniejsze jest to, co Chrystus nam objawił i co zostało zapisane w Piśmie Świętym. Cokolwiek możemy powiedzieć na temat wieczności, wiemy nade wszystko od Jezusa, który przezwyciężył śmierć, a na życie i nieśmiertelność rzucił światło przez Ewangelię (2Tm 1,10). Przez Ewangelię, to znaczy przez swoje życie, Jezus daje poznać nie tylko obecną rzeczywistość, ale i przyszłą. Co więcej, Chrystus otworzył bramę do życia wiecznego „kluczem” swego krzyża. Wszystko, co może powiedzieć Kościół i teologowie, powinno być braniem z Chrystusowego objawienia w Duchu Świętym. Duch Prawdy doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek słyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe. On Mnie otoczy chwałą, ponieważ z mojego weźmie i wam objawi (J 16,13-14). Teolog nie może niczego dodać ani ująć z Pisma Świętego. Jego praca polega przede wszystkim na wniknięciu w głąb Objawienia, poprzez właściwe jego zrozumienie i interpretację zgodnie z wiarą i nauką Kościoła. Tajemnica Gdy mamy zamiar mówić na temat przyszłego życia, musimy ciągle pamiętać, że jest to rzeczywistość, która przerasta zdolności naszej ludzkiej wyobraźni: ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują (1 Kor 2,9). Człowiek uwarunkowany czasem i przestrzenią nie jest w stanie całkowicie pojąć sposobu istnienia w przyszłym życiu. Dlatego współcześnie odchodzi się od obrazowego i przestrzennego przedstawienia nieba, czyśćca, piekła oraz nie umiejscawia się ich gdzieś, na przykład pod ziemią lub wysoko ponad firmamentem gwiazd, jak było to w starożytności i w średniowieczu, gdy ludzie niewiele wiedzieli na temat kosmosu. Oczywiście, tego typu wyobrażenia nie miały wartości dogmatu, a jedynie były teologicznymi spekulacjami. Współcześnie w teologii zamiast o miejscach przebywania duszy mówi się o stanach istnienia człowieka. Przy czym podkreśla się, że człowiek stanowi jedność duchowo-cielesną. Z drugiej strony, chociaż rzeczywistość przyszłego życia jest tak bardzo inna od obecnej, to jednak nie możemy o niej mówić bez odniesienia do teraźniejszości. W omawianiu spraw nadprzyrodzonych jesteśmy skazani na posługiwanie się pojęciami i obrazami znanymi z życia ziemskiego. Dlatego też nawet Bóg w objawieniu mówi w ten sam obrazowy sposób, tak jak dobry nauczyciel wprowadzając nowe zagadnienie odwołuje się do spraw uczniom dobrze znanych. W alegorycznym przedstawianiu rzeczywistości chodzi jednak o przekazanie istoty sprawy, nie zaś samego obrazu. Doczesne życie „przedsionkiem Życia” Nasze ziemskie życie bez odniesienia do wieczności traci sens. Z drugiej strony, jak wspomniałem wyżej, bez zrozumienia sensu tego życia nie możemy zrozumieć istoty nieba, piekła i czyśćca. Chociaż życie nadprzyrodzone jest tak inne od ziemskiego, jednak jest ono z nim ściśle związane. Dlatego całą rzeczywistość, a więc to życie i nieśmiertelność można zrozumieć tylko łącznie, podobnie jak jedno światło Chrystusa oświeca jednocześnie „życie i nieśmiertelność”, według przytaczanych słów św. Pawła z Listu do Tymoteusza, który napisał go w obliczu śmierci. Życie doczesne wyjaśnia się w świetle nieśmiertelności i odwrotnie: niebo, piekło i czyściec stają się zrozumiałe w obliczu ziemskich decyzji. Jaki jest zatem sens ziemskiego życia? Z pomocą w odpowiedzi przychodzi nam Katechizm Kościoła Katolickiego: „Śmierć kończy życie człowieka jako czas otwarty na przyjęcie lub odrzucenie łaski Bożej ukazanej w Chrystusie” (KKK 1021). Cały sens życia wyraża się w jednej najważniejszej decyzji: „tak” lub „nie” na propozycję Bożej Miłości, ukazanej nade wszystko w Chrystusie. Czas od poczęcia do śmierci jest po to, by podjąć ten jeden najważniejszy, życiowy wybór! Bóg, który jest Miłością, postanowił stworzyć człowieka i zaprosić go do wspólnoty miłości ze sobą samym. Bóg jako Trójca Świętych Osób jest pełnią szczęścia, dlatego pragnie nade wszystko obdarzać swoją miłością człowieka. Stworzenie istoty podobnej Bogu, która właśnie dzięki temu podobieństwu mogłaby być partnerem Boga – to wielkie przedsięwzięcie. Stwarzana istota musi mieć bowiem szczególną godność osobową, musi być rozumna i wolna. Wspólnota z Bogiem to jednocześnie powołanie do Życia (przez wielkie „Ż”). Aby taka wspólnota Życia i miłości z Bogiem mogła zaistnieć, stwarzana osoba musi mieć także możliwość wolnego wyboru tej wspólnoty i Życia. Bez świadomego i wolnego wyboru nie ma bowiem osobowej miłości. I tu pojawia się ze strony Stwarzającego najważniejszy „problem”: jak zapytać istotę, która jeszcze nie zaistniała, czy chce Żyć i czy chce tworzyć wspólnotę miłości z Nim? Wielki, wszechmogący Bóg ma jednak na to rozwiązanie: najpierw powołuje tę istotę do życia (przez małe „ż”), ale w sposób nie narzucający się. Stwarza, ale sam pozostaje w ukryciu. Misternie i cierpliwie rozkłada proces stwarzania wszechświata, galaktyk, istot żywych na miliardy lat, tak aby dał się on opisać prawami przyrody. Gdyby świat i życie powstało w jednym momencie, to cud stworzenia byłby jawny. Stwórca ukrył się za prawami natury, ale obdarzył człowieka rozumem i inteligencją, dlatego pojawia się w jego umyśle idea Boga. Człowiek domyśla się, że za prawami przyrody, za stworzeniem i za wszystkimi darami tego życia może stać Bóg i zaproszenie do Wspólnoty. Może stać jak za jakąś kotarą lub drzwiami… Człowiek tego nie wie, ale domyśla się. I tu pojawia się przestrzeń dla wolnego wyboru, przestrzeń dla wiary. I tu człowiek jest o krok od Życia. Kto wierzy w Syna, ma życie [zoe] wieczne; kto zaś nie wierzy Synowi, nie ujrzy życia [zoe] (J 3,36). W pismach św. Jana są dwa rzeczowniki: zoe i psyche, które na język polski tłumaczone są jednakowo: życie. Ale konsekwentnie są używane w innych znaczeniach. Rzeczownik zoe jest stosowany przez Jana na wyrażenie życia nadprzyrodzonego, wiecznego, Bożego, natomiast psyche oznacza życie naturalne, ziemskie [1]. Na przykład w rozmowie z Nikodemem Jezus mówi o ponownym narodzeniu do Życia z Ducha i dlatego występuje termin zoe: Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie [zoe] wieczne (J 3,16). Natomiast gdy w rozmowie z Apostołami mówi o oddaniu życia za przyjaciół, to nie ma oczywiście na myśli życia nadprzyrodzonego, które jest celem ziemskiej pielgrzymki, lecz przyrodzone, dlatego używa całkiem innego terminu – psyche. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie [psyche] swoje oddaje za przyjaciół swoich (J 15,13). Jezus oddał życie (psyche), aby je potem znowu odzyskać, ale nade wszystko, aby ludzie mogli mieć Życie (zoe) (por. J 10,10.15). Jaki jest zatem sens ziemskiego życia oraz przyczyny „dyskretnego” stworzenia całego wszechświata? Wszystko po to, by zachować wolność stwarzanej istoty do przyjęcia Życia. W tej perspektywie życie ziemskie, chociaż jest pewną próbą („próbką życia”, obrazem Życia), zachowuje w całej pełni swoje rzeczywiste istnienie: jest ono życiem prawdziwym. Zachowuje także swoją wielkość, piękno, sensowność, dobroć, radość… Ale w porównaniu do Życia w Bogu ziemskie pielgrzymowanie stanowi właściwie tylko „przedsionek Życia”, „próg Życia”, wejście, wprowadzenie. Człowiek niestety może się zatrzymać tylko na tym przedsionku i nie wejść do środka. Może na przykład tak bardzo nim się zachwycić i powiedzieć sobie: „To mi wystarczy, nie wchodzę”. Albo czasami, w pewnych trudnych okolicznościach życia, może się przestraszyć i powiedzieć: „Nie chcę iść dalej, rezygnuję, wychodzę”. Oba te przypadki są związane z niewiarą, są odpowiedziami odmownymi na dar Życia w domu Bożym. Ale jest inna możliwość: człowiek zafascynowany pięknem świata przyjmie to życie i otworzy się z ufnością na jeszcze większy dar. Nawet w najciemniejszym „przedsionku życia” człowiek może zobaczyć światło (wpadające z wnętrza domu choćby przez dziurkę od klucza…), zaufać i powiedzieć: „Tak, wierzę Tobie, chcę iść dalej”. W ten sposób osoba wchodzi do domu Ojca i w wolności przyjmuje dar Życia. Po raz pierwszy człowiek rodzi się nie z własnej woli. Natomiast za drugim razem, do Życia prawdziwego rodzi się nie tylko dzięki wielkiej łasce Boga, ale także poprzez osobistą zgodę. Niebo Zaczynając od szukania sensu ziemskiego pielgrzymowania niepostrzeżenie przeszliśmy już do mówienia o niebie. Nieco łatwiej jest teraz wyjaśnić jego istotę. Niebo to „doskonałe życie z Trójcą Świętą […] komunia życia i miłości z Nią, Dziewicą Maryją, aniołami i wszystkimi świętymi. Niebo jest celem ostatecznym i spełnieniem najgłębszych dążeń człowieka, jest stanem najwyższego i ostatecznego szczęścia” (KKK 1024). Nauka Kościoła określa także, kto od razu po śmierci idzie do nieba: „Ci, którzy umierają w łasce i przyjaźni z Bogiem oraz są doskonale oczyszczeni, żyją na zawsze z Chrystusem. Są na zawsze podobni do Boga, ponieważ widzą Go (1 J 3,2), twarzą w twarz” (KKK 1023). Do nieba idą ci, którzy pozytywnie i jednoznacznie odpowiedzieli na Bożą miłość i łaskę. Pismo Święte przedstawia nam wieczne zbawienie w wielu obrazach: uczty weselnej, domu Ojca, niebieskiego Jeruzalem, życia, światła, pokoju, raju. Każda z tych metafor zawiera wielkie bogactwo wskazówek, czym jest niebo. Na przykład „obraz uczty weselnej wskazuje najpierw na to, że życie wieczne jest wspólnotą, braterstwem […] Jak w atmosferze wspólnej, radosnej uczty niknie dystans między ludźmi, łatwiej o porozumienie i szczerość, podobnie we wspólnocie zbawionych więź między nimi dochodzi do upragnionej, a daremnie w obecnym życiu poszukiwanej doskonałości […] będzie ono wspólnotą radości i szczęścia […] Obraz uczty nasuwa również ideę nasycenia, co pozwala zastanawiać się nad życiem wiecznym jako stanem pełnego szczęścia, zaspokojenia wszelkich pragnień” [2]. Tak o niebie pisze ks. Andrzej Zuberbier: [Gospodarzem wesela jest Bóg] „Gospodarz zna każdego, z każdym jest związany, dzięki Niemu wszyscy biesiadnicy czują się powiązani między sobą, dzięki Niemu przeżywają wspólną radość, On dba o spełnienie ich pragnień: by nie byli głodni” [3]. Weselna uczta pozwala także myśleć o miłości wiążącej Boga ze zbawionymi. Wesele wyprawione zostaje Synowi. Oblubieńcem jest zatem Syn Boży, a Jego Oblubienicą cała ludzkość. Joseph Ratzinger podkreśla, że niebo jest rzeczywistością osobową i ma nade wszystko znamię chrystologiczne: „Człowiek jest w niebie wtedy i w takiej mierze, kiedy i w jakiej mierze jest z Chrystusem” [4]. W związku z tym – stwierdza przyszły papież – „dopełnienie ” nieba w swoich zasadniczych elementach dla chrześcijanina już jest teraźniejszością. Dokonuje się ono w spotkaniu człowieka z Chrystusem. Z wymiarem chrystologicznym związany jest moment eklezjologiczny. Jedność z Chrystusem oznacza, że niebo to także współbycie z innymi, którzy tworzą jedno Ciało Chrystusa. „Niebo nie zna izolacji. Jest otwartą wspólnotą świętych, a więc i dopełnieniem wszystkich międzyludzkich odniesień” [5]. Niebo oznacza także pełne rozwinięcie najwyższych możliwości jednostki (aspekt antropologiczny). Na uwagę zasługuje także dynamiczny charakter Życia wiecznego. „Święci w chwale nieba nadal wypełniają z radością wolę Bożą w odniesieniu do innych ludzi i do całego stworzenia” (KKK 1029). Teza ta wyprowadzona jest z idei królowania świętych na wieki z Chrystusem (por. Ap 22,5). Według ks. Czesława Bartnika, w niebie będzie pewien „ruch ku Bogu” [6]. Bóg jest rzeczywistością niewyczerpaną, niedoścignioną i niezgłębioną. „Stąd egzystencja zbawionych ciągle będzie się personalnie ubogacała Bogiem i zarazem nigdy Go nie wyczerpie. Będzie wzrastało poznanie, miłość, percepcja piękna, no i działanie w Bogu. Będą też przyjmowane ciągle nowe wyższe treści życia wiecznego” [7]. Czyściec Czyśćcem Kościół nazywa „końcowe oczyszczenie wybranych, które jest czymś całkowicie innym niż kara potępionych” (KKK 1031). Przeżywają go ci, którzy „umierają w łasce i przyjaźni z Bogiem, ale nie są jeszcze całkowicie oczyszczeni” (KKK 1030). Należą oni do grona zbawionych, w chwili śmierci byli zwróceni ku Bogu, ale muszą przejść oczyszczenie, aby uzyskać świętość konieczną do wejścia do nieba. Na sądzie szczegółowym, który ma miejsce zaraz po śmierci, zostało ujawnione, że zasadniczo odpowiedzieli pozytywnie na łaskę Chrystusa, ale nie byli konsekwentni. Za życia jeszcze nie odpokutowali za swoje grzechy. Pokutą nie potwierdzili wystarczająco swego wyboru Boga. Ich decyzja musi jeszcze po śmierci dojrzewać. W Piśmie Świętym nie ma wprost mowy o „czyśćcu”, ale Tradycja Kościoła w tej kwestii opiera się na pewnych tekstach, które pośrednio świadczą o jego istnieniu (Mt 12,32; 5,25n; 1 Kor 3,15) oraz na praktyce modlitwy za zmarłych (2 Mch 12,45). Ta starożytna praktyka Kościoła opiera się na przekonaniu w możliwość pośmiertnego oczyszczenia. Piekło Niestety, wolny człowiek może odrzucić łaskę Bożą ukazaną w stworzeniu i w Chrystusie. „Nie możemy być zjednoczeni z Bogiem, jeśli nie wybieramy w sposób dobrowolny Jego miłości […] Umrzeć w grzechu śmiertelnym, nie żałując za niego i nie przyjmując miłosiernej miłości Boga, oznacza pozostać z wolnego wyboru na zawsze oddzielonym od Niego. Ten stan ostatecznego samowykluczenia z jedności z Bogiem i świętymi określa się słowem ” (KKK 1033). Bóg nikogo nie wyklucza. Człowiek sam niestety może nie przyjąć „miłości prawdy” (2 Tes 2,10). Wiara w istnienie piekła dla wielu wydaje się problematyczna. Wydaje się im nie do pogodzenia z radosnym i wyzwalającym orędziem Ewangelii, z chrześcijańską solidarnością z każdym cierpiącym człowiekiem. Trzeba jednak podkreślić, że nie tylko Stary Testament, ale i sam Jezus w Nowym Testamencie bardzo jednoznacznie ostrzega złych, bezbożnych i pogrążonych w grzechu przed możliwością potępienia (zob. Mt 5, 29-30; 10,28; 23,15 i in). W oparciu o Pismo Święte Kościół odrzucił tzw. apokatastazę, czyli naukę o odnowieniu na końcu czasów całości stworzenia i przywróceniu stanu doskonałej szczęśliwości, obejmując również potępionych i demony. „Jeśliby Bóg miał w końcu włączyć do swego królestwa wszystkich, także i tych, którzy opowiedzieli się zdecydowanie przeciwko Niemu, to czy można by jeszcze mówić o zachowaniu wolności, a zatem i godności człowieka?” Z całą stanowczością trzeba stwierdzić, że istnienie wiecznego piekła nie kłóci się z prawdą o wiecznej miłości Boga do każdego człowieka. Bóg bowiem szanuje naszą wolność i nie zmusza nikogo do uszczęśliwiającej wspólnoty z Nim. Osobiste „patrzenie” na wieczność W życiu codziennym lepiej jest widzieć osobiście, niż dowiadywać się o czymś tylko z relacji innych. Każdy przekaz jest subiektywny. Kto patrzy, zwraca uwagę na to, co dla niego jest ważne, interesujące, piękne i mówiąc o tym przedstawia pewną część. Patrząc osobiście widzimy bezpośrednio – znamy daną rzeczywistość już nie tylko ze słyszenia, ale o wiele lepiej, bo oglądamy na własne oczy (por. Job 42,5). Choć to oczywiste, jednak czasami może się jakby nie sprawdzać. Gdy chodzi o oglądanie dzieł sztuki, wiele spraw na przykład na obrazie może zostać nie zauważone przez laika. Potrzebujemy znawcy, który zwróci uwagę na ważne elementy. Trudno jednak specjaliście wyjaśniać obraz komuś, kto w ogóle go nie widział. Koneser sztuki na ogół spostrzega znacznie więcej. Ale czasami zupełny ignorant może zauważyć coś, na co nigdy nie zwróciłby uwagi znawca. Jak możemy zatem sami patrzeć na wieczność? Po pierwsze, przez wiarę i osobistą relację z Chrystusem. „Wiara pozwala nam już w sposób uprzedzający doznawać radości i światła wizji uszczęśliwiającej, będącej celem naszej ziemskiej wędrówki” (KKK 163). Przez wiarę wchodzimy w kontakt z żywym, kochającym Jezusem Chrystusem i to jest „początkiem życia wiecznego” (KKK 163). „Kto wierzy we Mnie, ma życie wieczne” (J 6,47). Po drugie, praktykując miłość bliźniego i pielęgnując relacje z bliskimi i przyjaciółmi. „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25,40). Doświadczenie miłości wzajemnej daje nam przedsmak tego, czym jest niebo. Mówi się, że gdy kochamy i jesteśmy kochani, to czujemy się jakby wyrastały nam skrzydła. Zakochani będąc razem tracą też niejednokrotnie poczucie czasu, bo inne sprawy stają się mniej ważne. Jakby czas zatrzymał się dla nich w miejscu. Niebo jest utrwaleniem oraz niewyobrażalnym wzmocnieniem i podwyższeniem tego stanu wzajemnej miłości i szczęścia. Po trzecie, poznajemy wieczność przez wnikanie w tajemnicę własnego wnętrza, to znaczy we własną duszę. Wsłuchanie się w nasze najgłębsze potrzeby, aspiracje, ale także w braki, prowadzi nas do odkrycia poruszeń duszy, która jest nieśmiertelna i może być do końca spełniona jedynie w wieczności. Można to zobrazować przykładem: każdy człowiek lubi, jeśli jest szczerze chwalony. Moim zdaniem, nie trzeba się tego zbytnio i z fałszywą pokorą wstydzić, bo ta potrzeba naszego serca jest znakiem chwały, którą Bóg przygotował w niebie. Ale należy szukać chwały, która pochodzi od Boga, nie tyle od ludzi (por. J 5,44). Tak moglibyśmy prześledzić wszystkie nasze dobre pragnienia i uzmysłowić sobie, że niebo będzie polegało między innymi na tajemniczym i przeobfitym ich spełnieniu. Może nie zrealizuje się to dokładnie tak, jakbyśmy sobie to wyobrażali, ale jednak prawdziwie. Prawdą jest bowiem, że będziemy przemienieni, dlatego i niektóre aspiracje się zmienią. Negatywne doświadczenia naszej duszy, osobisty grzech, zło innych ludzi może być wskazówką, czym będzie piekło. Jeśli kilkugodzinny ból zęba może być nie do zniesienia, to czy potrafimy sobie wyobrazić, czym jest cierpienie na wieki? Zachętą do osobistego wnikania w tajemnicę Życia niech będą słowa Josepha Ratzingera: „[…] niebo jest jednak dla każdego niebem indywidualnym. Każdy ogląda Boga na swój sposób, każdego obdarza Pełnia swoją miłością jako istotę jedyną i niepowtarzalną” [8]. Jeśli ludzie tak różnie postrzegają i opisują ten świat, to tym bardziej przyszły. Niektórzy sądzą, że w niebie będzie nudno. My, chrześcijanie, nie powinniśmy być całkowicie zaskoczeni barwnością i twórczością Życia. Jak mówi Joseph Ratzinger: „związanie z Jezusem jest już teraz zmartwychwstaniem. Gdzie nawiązana jest wspólnota z Nim, tam przekroczona zostaje tu i teraz granica śmierci” [9]. Osobiście, przez wiarę i miłość jednocząc się z Chrystusem już teraz możemy wnikać w tajemnicę wieczności. Wpatrując się, jakby przez dziurkę od klucza, możemy coraz wyraźniej także usłyszeć dochodzące z drugiej strony drzwi – pukanie (por. Ap 3,20). ks. Dariusz Jaros Przypisy: [1] Por. J. Finkenzeller, Podręcznik teologii dogmatycznej. Traktat XI. Eschatologia, tłum. W. Szymon, Kraków 1995, s. 43. [2] A. Zuberbier, Wierzę…Dogmatyka w zarysie, Katowice 1969, s. 328n. [3] Tamże, s. 329. [4] Por. tamże. [5] J. Ratzinger, Śmierć i życie wieczne, tłum. M. Węcławski, Warszawa 2005, s. 212. [6] Tamże, s. 213. [7] Cz. S. Bartnik, Dogmatyka katolicka, t. 2, Lublin 2003, s. 903. [8] Niemiecka Konferencja Biskupów, Katolicki katechizm dorosłych: Wyznanie wiary Kościoła, Poznań 1987, s. 407. [9] J. Ratzinger, Śmierć i życie..., s. 214. Przez dziurkę od klucza
  4. Miałam dwa dziwne sny i wydaje mi się, że się ze sobą łączą. Pierwszy był taki, że widziałam przez okno jak do mojego domu wchodzi śmierć. Potem pisałam z nią na gadugadu xD. Następnego dnia śnilo mi się, że widziałam niebo, było biało, były chmury... bez szczegułów. Potem podszedł do mnie anioł i spytał czy chce zobaczyć piekło. Powiedzialam ze ta, i otworzyl mi takie czerwone, ciemne drzwi, a zanimi było coś jakby takie amerykańskie przedmieście, tylko ze domy były puste, był dzien, bylo nawet troche zielono i bylo mnustwo ławek, na ktorych siedzieli obok siebie ludzie i patrzyli smutnym nieprzytomnym prawie wzrokiem w niebo. jeśli to ma jakies znaczenie, to trzeciego dnia m.in. śniło mi się, że wróciłam do grzechu z którym się kiedyś uporałam... Proszę bardzo o pomoc i szbką odpowiedź!
  5. maniekk

    Niebo

    Na wstępie przepraszam, że opis jest taki długi, ale inaczej nie da się tego opisac... To był dziwny sen... Śniło mi się, żę miał nastąpic koniec świata- w 2013 oku. Był rok 2012, ludzie wiedzieli, że wybuchnie epidemia przez którą wszyscy umrą, był prowadzony jakiś spis ludności, ankieta. Wpiywałam swoje dane. Krajobraz był ponury, ciemny, pusty, zniszczony. Później znalazłąm się w niebie. To było coś niezwykłego, nigdy wcześniej nie doświadczyłam niczego takiego, ani na jawie ani we śnie! To niebo było cudowne, zwykłe ale idealne. Weszłam do wielkiego domu, czuc bylo tchnienie świeżego powietrza, bardzo świeżego powietrza. W tym domu było mało ścian, jeśli już to były białe, lekkie, biła od nich wcześniej spomniana świeżośc. To było cudowne. Wszędzie powiewały białe, kremowe i śnieżne tkaniny. Powiewały na wietrze, który nie był zminy, po prostu był. Między płótnami prześwitywały promienie słońca- wspaniały blask który nie oślepiał a przenikał całe ciało. Biegałam między tymi tkaninami, to było uczucie nie do opidania- błogośc, lekkośc. Doslownie brakuje mi łów, żeby opisac to co wtedy czułam! To smao uczucie ogarnia mnie na same wspomnienie tego snu... KW pewnym momencie odchyliłam jedną z tkanin i zobaczyłam pokój w którym leżą niemowlęta, w łóżeczkach, ubrane w białe czapeczki, przykryte białymi kocykami. Wiedziałąm, że leży tam i moje dzieco (chociaż nie mam jeszcze dzieci, mam 19 lat). Spojrzałam na jedno, to był mały azjata, spojrzałam na następne i od razu wiedziałam, że to mój synek. Był podobny do mojego chłopaka. Wtyedy podszedł do mnie Bóg. Wydawało mi się, że to była kobieta, ale raczej nie miał płci- był po prostu Bogiem. Idealnym, ale ludzkim- wyglądał jak człowiek, patrzyłam na niego, ale nie widziałam dokładnie twarzy.Rozmawiałam z nim, nie pamiętam o czym. Później apytałam go, czy mój chłopak- R. też tutaj jest- w niebie. Bóg pokiwał przecząco głową, ja odzruciłam dzieko i wybiegłam. Pobiegłm szukac R. Na tym sen się skończył. Nie daje mi spokoju, bo wiem, że ma jakieś głębsze znaczenie. To uczucie, keidy byłam w niebie jest nieziemskie, nie spotkałam się z czymś takim nigdy wcześniej, nie znam takich słów, którymi mogłabym to opisac. A najdziwniejsze jest to, że rto smao uczucie ogarnia mnie kiedy tylko przypomnę sobie ten sen, to niebo, te tkaniny, ten blask i tą świeżośc, wolnośc i błogośc... bardzo proszę o interpretację tego snu
  6. S. J. Black

    Śmierć....

    Od miesiaca, co tydzień śni mi się, ze ktoś z mojej najblizszej rodziny umiera. Mam tego dość! Ponizej mniej wiecej opiszę te już 4 sny: SEN 1: Byłam z moja matką i siostrą na spacerze. Moja siostra była jeszcze ze swoim synkiem , który ma roczek. Nagle ja i mama zatrzymałyśmy się, a siostra szła dalej. W pewnym momencie do D (mojej siostry) podeszła osoba w czarnym płaszczu, z nożem w ręku. My stałyśmy jak sparalizowane, a moja matka powiedziała "to normalne". W tym czasie postać w płaszczu zabiła moja siostrę i jej dziecko. Podeszła do mnie i powiedziała "przed prawdą nie uciekniesz". Spod kaptura było widać tylko szyderczy uśmiech. Jestem pewna, ze owa postac była kobietą i była mojego wzrostu. SEN2: Dom. Wszystko wygladało jak po bijatyce. Czułam niepokój. Szukałam po całym domu matki. Nigdzie jej nie było. Potem przyszła moja siostra. Mówiła, ze ona się wszystkim zajmie, wiec ja mogę odpocząć. Bez namysłu poszłam spać (tak, w snie poszłam spac). Gdy się obudziłam, siostry nie było. Dom wyglądał jeszcze gorzej, a w salonie na srodku leżała w pół spakowana walizka. Nie wiedziałam co mam robić, więc wziełam pierwszy lepszy telefon i dzwonie do ojca.. nie odebrał. Tu sen sie urywa. SEN3: Krótko. Byłam w szkole i uciekam przed kimś, kto chce mnie zabić. W dłoni miał chyba nóż, czy inne niebezpieczne narzędzie. Nie widziałam twarzy tej osoby, tylko ten sam szyderczy uśmiech co wcześniej. Nie mogłam jej uciec, dopadła mnie.. Tu sen sie urywa. SEN4: Śniło mi sie to dzisiaj. Ojciec zachorował na smiertelną chorobę. nie ma lekarstwa, wiec ja postanawiam, ze przeczytam wszystkie ksiazkijakie mam pod reką o medycynie, aby nie umarł. Siostra i matka mówily mi, ze jestem szalona i mam sie "pogodzić z losem". Wyszły z domu. Ja dalej szukałam. Nic nie znalazłam. Zaczełam czuć sie coraz gorzej. W koncu znow przyszła owa postać w płaszczu i powiedziała "chodź ze mną". W tym momencie wróciły moja matka i siostra. Postać znikneła. Zaczełyśmy się kłócic. Poszło o wszystko. Pamietam jeszcze, ze kłóciłam się z siostrą o pokój, ktory był kiedyś jej. "Ten pokój był mój, mam prawo do niego wchodzić!" a ja "Masz rację, był!" i zatrzasnełam drzwi. Potem je otworzyłam, wyszłam z mojego pokoju..nikogo nie ma, dom znów wyglada jak po katastrofie. Upadam. sen się urwał Jestem pewna, że te sny sa powiązane, bo od miesiąca nie śni misię nic innego. Może ta postać to moje tzw. "alter-ego"...N Nie ukrywam, ze czesto mam negatywne uczucia do rodziny, bo moja matka to alkoholiczka, ojcec jest pracoholikiem i tyranem a siostra tchórzem i egoistką. Mamteż drugą siostrę, ale ja chyba szanuje najbardziej. Nie śniła mi się ani razu. Proszę, powiedzcie o co w tym chodzi, bo już nie mogę wytrzymać!
  7. Julka1119

    Sen w którym się palę....

    Witam. Od pewnego czasu mam dziwny sen, w którym widzę swojego bliskiego przyjaciela, który idzie do mnie i cały płonie.... poprostu się pali, jego skóra jest osmolona, zaczerwieniona. Idzie i się uśmiecha, chwyta mnie za ręke i wtedy ja też zaczynam płonąć.... nie czuję bólu, nie widzę też siebie w tym śnie.... widzę tylko moment kiedy moja ręka zaczyna się palić. A tak po za tym to patrzę na Jacka swoimi oczami. W pewnym momencie piekło się otwiera i kiedy wchodzimy do otchłani sen się kończy... W kolejnym śnie rodzę dziecko! Tak jak wcześniej i ja się palę i dziecko które rodzę też.... nasza skóra podobnie jak Jacka jest osmolona, popękana, zaczerwieniona. W tym śnie widzę siebie, i dziecko... jestem tak jakby obserwatorem całej sytuacji ale czuję ból porodu. Bardzo proszę o interpretację... W sumie te dwa sny można chyba uznać jako całość, bo one się przeplatają! Jednego dnia śni mi się sen pierwszy, następnego sen drugi!!! i tak od jakiegoś tygodnia.
  8. saraandagnieszka

    Sen o piekle .

    Dzisiaj koleżanka moja opowiedziała mi o swoim ostatnim śnie , który śni się od czasu śmierci pewnej Klaudii z naszej szkoły , której nie znała. W tym śnie Klaudia przyszła do niej i pokazała jej piekło , w którym Magda ( ta koleżanka ) ze swoją przyjaciółką Weroniką były tam. Klaudia pokazała im jak diabli rozrywali ich na strzępy , i ostrzegła ich , żeby się zmieniły, bo jeżeli nie to tak będą miały. Magda mówiła też , że po pogrzebie Klaudii śniło jej się , że Klaudia prosiła ją o pomoc, a Magda do dziś nie wie jak jej pomóc. Minęły już ok. 6 miesięcy , a ona nie może już z tym żyć. Modli się , ale jest coraz przez to gorzej.;( Co może zrobić w tej sytuacji ?
  9. poznałem fajną dziewczyne wszystko pięknie ładnie ale od piątku ani znaku życia myślałem że może mnie ma dość i wogóle więc ją olałem ale dzisiejszy sen mnie zairytował zwykle mam głupie sny przygodowe takie sci-fi ale dzisiejszy był jakiś inny i co najdziwniejsze pamiętam całość :/ dostałem się do piekła i stałem w kolejce na dół potem jakimś cudem stałem się kimś w rodzaju śmierci przeprowadzałem ludzi z tej kolejki prosto to piekła byłem w tym dobry ale nie o tym pewnego razu skręciłem w zupełnie inną droge ale sam dusze osób zostawiłem przed drzwiami i skręciłem w prawo były tam schody w góre myślałem że do nieba czy coś pełen obaw szedłem w góre i trafiłem do powieszczenia gdzie 2 pary uprawiały sex a 1 dziewczyna się przyglądała więc spytałem czy moge sięprzyłączyć powiedziała tak potem jakoś nie hcciała bo czekała na "chłopaka" dowiedziałem się że one uprawiają sex za kare i muszą to robić ciągle ale dałem tej dziewczynie spokój zauważyłem drzwi do następnego pomieszczenia tam była inna dziewczyna i z nią doszło do stosunku potem chciała drugi raz ale przeszkadzał nam jakiś wąż wywaliłem go za drzwi i drzwi zablokowałem krzyżem żeby się nie przedostał nagle pojawił się sam władca piekieł walczyłem z nim podczas walki wywalił dziure w ścianie na tamten świat pomyślałem że to jedyna możliwa droga ratunku wziołem tą dziewczyne wypchnołem i sam wyskoczyłem a władca nie mógł wyjść jeszcze dobiłem go krzyrzem dziura razem z nim znikła co ciekawe była to dziura w ćianie klasztoru, i tak dziewczyna została przy mnie ale nagle na następny dzień przestała się odzywać znalazłem ją w jej pracy spytałem co i jak a ona bez słowa odjechała na rowerze i obudziłem się czy ten sen może coś oznaczać ?
  10. mademoiselle noire

    Piekło

    sen zaczął się od tego ze wraz z cala rodzina grałam w karty, a przegranego czekała śmierć. w momencie kiedy przegrałam przyszła po mnie Śmierć która pamiętam bardzo wyraźnie(ubrana na czarno, czarny kaptur, wyciągnięta w moja stronę blada dłoń). z ciekawości złapałam ja za rękę... w momencie przeniosłam sie do hali wypełnionej błotem gdzie bylo wiele innych przestraszonych osób( ja bylam bardziej zdziwiona) gdy siadłam na murku i patrzyłam sie na ludzi zobaczyłam wsrod nich diabła, zaczęłam sie z niego śmiać(bo miał rożki). za chwile podszedł do mnie uśmiechnął się i jednym ruchem reki ubrał mnie w (ładny taki jak zawsze mi sie podobał)bialy kostium kąpielowy nie wiem jak po chwili maiłam także wyprostowane wlosy. po czym zaprosił mnie do baru... Widac było ze był tam kims waznym pomyślałam ze fajnie lansować sie z diabłem w piekle. Po chwili spędzonej ze mną stwirdzil ze w piekle sie zmarnuje ponieważ jestem ładna. mnie sie tam podobało i podobał mi sie on... pocałował mnie i oprowadził na przystanek...żałowałam ze ten sen się skończył
  11. Guest

    Tarot i piekło

    Witam. Byłbym wdźięczny o pomoc w interpretacji snu. Jakiś czas temu śnił mi się dom. Byłem w nim. Były pokoje przyciemnione. Jeśli dobrze pamiętam paliła się jakaś lampka. Światło było niewielkie. Z sąsiedniego pokoju po chwili wyszła starsza kobieta i mój znajmomy kumpel. Kobieta okazała się tarocistką, która właśnie skończyła wróżyć mojemu kumplowi z tarota. Usiadła po chwili przy stoliku i zaczęła wyciągać jakieś karty i opisywać mi co wyszło mojemu kumpolowi z kart. Wyciąga pierwszą potem drugą i przy tym mówi, że mój znajomy został potępiony na wieki, i że pójdzie do piekła. Nie powiedziała dlaczego. On był przy tym i słuchając śmiał się, dla mnie był to kpiący śmiech, taki troszeczke szyderczy. On jest ciemnowłosym mężczyznom starszym ode mnie o kilka lat. Ten śmiech na pewno sugerował, że "ma to gdzieś" co mówi tarocistka. Zobaczyłem później piekło. Nie byłem w nim, zobaczyłem obrzeża piekła. Olbrzymie ciemne pustkowia, suche, spalone bez jakiś dużych wzniesień gór było jasno choć niebo było ciemne. Nie wiem jak to do końca opisać. A po chwili koniec snu był.
×
×
  • Create New...