Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'pożar'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • NASZE FORUM
    • Sprawy porządkowe
    • Z życia Forum
  • EZO CAFÈ
    • Strefa Relaksu
    • EzoTube
    • Bazarek ezoteryczny
  • USŁUGI
    • Wróżby
    • Astrologia i numerologia
    • Sny
    • Szukam pomocy / Oferuję pomoc
  • WRÓŻBY, WYROCZNIE i PRZEPOWIEDNIE
    • Runy
    • Karty Klasyczne
    • Tarot
    • Pozostałe Karty
    • Inne wyrocznie i przepowiednie
  • ASTROLOGIA, HOROSKOPY, NUMEROLOGIA
  • UZDRAWIANIE i MEDYCYNA NATURALNA
  • ENERGETYKA
  • SEN i ŚNIENIE
  • MAGIA i OKULTYZM
  • DUCHOWOŚĆ, FILOZOFIE, RELIGIE i WIERZENIA
  • HYDEPARK
  • Runen Club's Runiczne pogaduszki
  • Runen Club's Linkownia, literatura, plotki o bogach, obyczaje i inne ciekawostki
  • Runen Club's Nasze Runy i dywinacja
  • Syreni Gród's Nasze miejsca: kawiarenki, knajpki, kluby, puby...
  • RIDER WAITE Club's Nasze Karty i dywinacja
  • RIDER WAITE Club's Tarotowe pogaduszki
  • RIDER WAITE Club's Linkownia, literatura, plotki o RIDER WAITE TAROT i inne ciekawostki...
  • Telekineza/Psychokineza's Telekineza
  • Telekineza/Psychokineza's Zaproszenie i podziękowanie

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Found 45 results

  1. Hej. Miałam dziś niesamowity sen, proszę o pomoc w interpretacji! Śniło mi się, że byłam w lesie, las był duży, nieco ponury, z szerokimi wydeptanymi drogami oraz ogromnymi drzewami, pokrzywionymi, powyginanymi, też jakimiś takimi nieco ponurymi, ale przede wszystkim były olbrzymie, silne, stare. Szłam lasem na imprezę, która miała się odbyć gdzieś w środku lasu, w pobliżu też szło parę osób, więc czułam się bezpiecznie, w sensie widziałam, że oni też się tam wybierają, nie byłam więc sama w gąszczu drzew itp, powoli się już ściemniało, choć ogólnie było dość szaro. Zeszliśmy w głównej drogi i przedzierając się przez drzewa chcieliśmy iść w głąb lasu, ale nagle stało się coś dziwnego, nastąpił z głębi lasu wybuch! Sporą część drzew, ludzi, sprzętu wyrzuciło niedaleko nas, każdy zaczął uciekać ile sił w nogach, ratuj się kto może... Drzewa, które miały przecież tak grube trzony, tak mocne korzenie wyleciały z środka tego lasu jak za jakąś magiczną, niesłychaną siłą, zresztą na jednym wybuchu nie poprzestało, uciekając z lasu kolejne drzewa były jakby 'wyrzucane'. Biegłam sama, ale nie byłam przerażona, raczej opanowana, skoncentrowana by wybiec poza teren lasu. W końcu wybiegłam, na skraju lasu była mała polana i zaraz wielki budynek starej, opuszczonej szkoły, to był już w sumie obskurny pustostan. Sporo osób postanowiło się tam ukryć, nikt nie wiedział co się właściwie stało, chcieliśmy choć chwilę odpocząć w budynku, mieliśmy nadzieję zostać tam na noc, byliśmy na skraju jakiegoś małego, dziwnego miasteczka, wszystko wyglądało jak w jakimś horrorze albo thrillerze... Wydawałoby się, że sytuacja się uspokoiła, nad ranem część osób postanowiła wyjść się przejść w okolicy, a część spróbować wrócić do domów, gdy nagle kolejny wybuch! Tym razem las ogarnął wielki pożar, te wielkie drzewa znów wylatywały na ogromne odległości jak rzucone, uciekałam byle by nie zostać jednym z tych drzew zabita. Część osób trzeba było obudzić w budynku i kazać im uciekać, gdy byłam na pierwszym piętrze po innych w jakiś sposób pożar dostał się już do budynku, to była dosłownie kwestia minuty. Nie mieliśmy szans zejść schodami, ostrzegłam innych i sama wybiegłam przez wybite wielkie okno, nawet zbyt długo się nie zastanawiałam, czułam tylko ten skok adrenaliny. Na dole już każdy biegł w kierunku miasteczka, byle do ulicy i złapać jakąś pomoc. Okazało się, że w miasteczku trwała ewakuacja. Ja razem z paroma innymi osobami, które uciekały w pobliżu złapaliśmy przy ulicy starszego faceta, który w ramach pomocy postanowił nas 'ewakuować' swoją dorożką z 2 pięknymi, silnymi, czarnymi końmi, poza tym na ulicy szalały w popłochu samochody, w oddali było widać wielki pożar, cały budynek starej szkoły był już w płomieniach, pomyślałam o osobach, których nie zdążyłam ostrzec, czy obudzić... Staliśmy przy dorożce, była ograniczona liczba miejsc... Teoretycznie jak policzyłam max mogłoby wejść 10-12 osób na ścisk, ale spojrzałam na tą dorożkę i na te biedne konie, pomyślałam, że to przecież będzie ogromny ciężar, że umęczymy te zwierzęta, a z takim obciążeniem też nie wiadomo na ile one dadzą radę w ogóle dowieźć nas do najbliższego miasta. Postanowiłam więc, że zabieramy tylko 8 osób, reszta się zgodziła, powiedzieli, że spróbują złapać jakieś auto na podwózkę, było nas po prostu za dużo, a liczył się czas. Odjechaliśmy i udało nam się dojechać do dużego miasta. Sen bardzo mocny... Co oznacza?
  2. Byłam w dużym piecu, poruszałam sie w nim bez problemu ale na kolanach, choć nie było to dla mnie uciążliwe. Pod jedną ściana (tą największą i na wprost od wejścia) palił sie ogień. Po lewej stronie leżały zwłoki ludzkie w workach (szaro-czarnych) - bylo wiadomym, ze to ludzie. 4 może 5 osób. Nie wzbudzali oni we mnie żadnych negatywnych uczuć. Ja ich układałam (bardzo starannie i troskliwie) na ogniu i jeszcze go rozpłalałam, albo sam się rozniecał - z ogniem palącym się dużym i ładnym płomieniem nie miałam żadnego kłopotu. Traktowałam tych ludzi jak zwykle, troche duże szczapy drzewa. Kompletnie zero negatywnych uczuć. To co robię nie wybieralo na mnie żadnych negatywnych emocji - jakbym robiła porządki. Bo jeszcze rozglądalam się po tym piecu i dorzucalam jakies inne "rzeczy-śmieci". Po rozejrzeniu sie po wnętrzu pieca czułam zadowolenie, ze jest tu porzadek - i taką jakby dumę, ze to ja tu posprzątałam. Na pewno spaliłam dwoje tych ludzi bez żadnych problemów z ogniem, później ogień trochę przygasl - spojrzałam na jeszcze jeden "worek" i pomyślałam "przygaslo mi trochę jak ja GO spalę?" Ale po sekundzie uśmiechnęłam się sama do siebie i pomyślałam i poczułam (wewnątrz siebie) "na pewno mi się uda, przecież to żaden problem ". Zdaje się, ze jeszcze jeden lub dwa "worki" czekały na spalenie, Ale nie wiem czy je spaliłam czy nie. Ogólnie moje uczucia w tym śnie były pozytywne, byłam zadowolona (o zgrozo). Wychodząc z pieca weszłam na polane - szłam przez wodę do kostek, to był cały teren zalany woda, wyglądało jak bagno, niezbyt przyjemne, ale woda była raczej czysta. Choć stały w niej uschniete lub raczej spalone! drzewa. Widok ogólnie był raczej smutny. Polana wyglądała jak po pożarze - była jakaś taka smutna. Na niej leżało mnóstwo koni, wszystkie na lewym boku (widziałam same łby!) i było mi smutno, Ale okazało się , ze te konie śpią ! I w pewnym momencie wszystkie uniosły głowy i mrugnely do mnie okiem. Wtedy ja się śmiałam. Rany! Proszę o interpretację, bo to jakaś wariacja kompletna jest (( Jestem po bardzo złych przezyciach - związanych z egzaminami (niby jeden, ale dwudniowy) jeden z nich zdałam a drugi nie. Mąż jest bardzo rozczarowany i ma do mnie dużo pretensji. A ja czuję się jak ostatnia idiotka. Prisze pomóżcie!
  3. Witam, Chcialabym prosic o interpretacje snu. Snilo mi się, że mam wyjsc za mąż, nie bylam zbytnio do tego przekonana. Ale mial byc nastepnego dnia. Rozmawialam z kims i nagle wpadla dziewczyna pokazac mi jaką sukienke wybralam( nie pamietalam najwyrazniej ), bylam zdziwiona, gdyż nie byla ona biala i z dziwnym welonem. Dziewczyna upewniala ze taka wybralam i ze nucilam wtedy jakas piosenkę. Zanucilam sobie ja w myślach i byla o cierpienu rozpaczy, skojarzylam to z tym ślubem,wiec juz wiem o co mi chodzilo i dlaczego ta sukienka jest hmm brzydka jednym slowem. Chyba cos bylo w kosciele jakis epizod ale potem jakby juz wieczorem, miasteczko w ktorym mieszkalam stanelo w plłłomieniach, wszyscy uciekali, ja tez, bylam jakby z rodziną tj maz i dziecko nastoletnie badz siostra, rozdzielilam sie z mezem, dziecko ze mna wskoczyło do wody, musialam je ratowac, nie dawalo oznak zycia i nie wiem co z nim zrobilam bo potem sama juz szukalam wyjscia z sieci rur zeby wyplynac na powierzchnie. Udalo sie trafilam do jakiegos domu i nagle bylam staruszka, i wkoncu ktos mnie odnalazl, rownie stary, przytulal mnie, ja nie rozpoznawalam tej osoby, mozeto byl moj maz. Na tym sie skończyło. Z gory dziękuję za interpretacje
  4. Mój sen. składa się on z dwóch części, choć w obydwóch dzieję się to samo - pożar. W pierwszym płomienie ale bez dymu wydobywają się z okna mieszkania mojego wujka. stoi on w płomieniu ale nie wyglądał na cierpiącego. płomień nie został ugaszony i jednej chwili akcja przenosi się do którego z europejskich miast. wydaje mi się, że był to Rzym. stałem w centrum miasta i patrzyłem jak pali się mieszkanie tuż po drugiej stronie ulicy. stałem spokojnie bez większych emocji. CO JEST ISTOTNE w tym śnie? mieszkanie które obserwowałem było coś w rodzaju apartamentu, które wynajął Paulo Coelho. jaki mam stosunek do tego człowieka? Jest on moim ulubionym pisarzem. sam też piszę i próbuje właśnie wydać moje pierwsze dzieło. Jego książki jak i sam Coelho jest dla mnie ogromną inspiracją i motywacją. co jeszcze istotne moim marzeniem jest być tak dobrym jak on sam, albo lepszym. wydaje mi się, że chyba wiem co sen miał mi powiedzieć, ale zdecydowałem się o poradę fachowców. pozdrawiam serdecznie, dydor2
  5. Śniło mi się, że byłam u siebie w mieszkaniu. Będąc u siebie w pokoju zauważyłam jakby światło płomieni na moich ścianach, które dochodziły z zewnątrz. Poszłam do pokoju rodziców, zauważyłam płomienie idące z dołu, z mieszkania niżej, z pokoju pod pokojem rodziców. Ogień był ogromny, już niedługo do pokoju rodziców zaczął wdzierać się dym, coraz ciężej było tam oddychać, kaszlałam, wypuściłam psa z balkonu. Poszłam do kuchni do taty, chyba coś powiedziałam, że na dole się pali. Pamiętam, że patrzyłam jak ludzie na dworzu idą i w ogóle nie widzą pożaru, co było dla mnie bardzo dziwne. Kiedy sytuacja stała się jeszcze gorsza sięgnęłam po telefon i próbowałam dzwonić na straż pożarną a dokładniej na 112, ale nie mogłam się dodzwonić. Coraz bardziej obawiałam się, że ogień wedrze się do naszego mieszkania. Dopiero za którymś razem się udało. Zgłosiłam pożar, ale w amoku podałam adres swojego mieszkania zamiast tego niżej, chociaż wcześniej myślałam, który to numer mieszkania ten na dole. Pożar był naprawdę ogromny, cały pokój by w płomieniach. Strażacy przyjechali i w biegu ruszyli na mieszkanie sąsiada. Po wszystkim sąsiadka podziękowała mi, że zareagowałam i uratowałam ich mieszkanie. Proszę o interpretacje tego snu.
  6. Śniło mi się, że byłam razem z dwoma/trzema kuzynkami oraz rodzicami i babcią na wyspie. W dużej części pokryta ona była lasem, dominowały w nim drzewa iglaste (o ile las ten nie składał się z nich samych). Mieliśmy popłynąć na pobliską wysepkę. Była ona mała, cała w pokryta lasem iglastym, był na niej tylko jeden dom - jakiś pensjonat, czy coś tego typu. Rozpętała się burza, więc zrezygnowaliśmy z wyprawy. Pioruny uderzały dokładnie w drzewa na małej wysepce, na którą wszyscy spoglądali. Wkrótce rozpętał się tam pożar, straż pożarna musiała wyjechać z naszej wyspy na tamtą. W straży pożarnej był mój znajomy. Wóz strażacki wyjechał w kierunku wysepki, między dwoma wyspami pojawił się most, którym straż pożarna przejechała na małą wysepkę. Co oznacza ten sen?
  7. kubak30

    myszy, pożar, brudna woda

    Witam. Miałem dzisiaj bardzo dziwny sen w którym hodowałem myszy w jakimś pudełku. Pamiętam, że myszy mieszkały w klatkach. Były bardzo małe, niektóre były jakby bez sierści tylko miały brązową skórę (pamiętam, że w śnie mówiłem komuś, że to młode myszy). Część myszy piszczała tak jak w bajkach pi pi pi pi. Potem nagle zapaliła się szafa, przy której stało pudło z myszami. Było to dziwne ponieważ ogień na niej pojawił się nagle bez żadnego źródła zapłonu. Wtedy chwyciłem za miskę z wodą i ugasiłem pożar topiąc przy tym wszystkie myszy. Woda, która stała w pudle była bardzo brudna, pływały w niej pokarm dla myszy i ich martwe ciała oraz inne rzeczy. Czułem ogromne wyrzuty sumienia, że zabiłem te wszystkie myszy, ale czułem też, że nie miałem innego wyboru. Wtedy sen się skończył. Zaznaczam, że w świecie realnym nie hoduję ani nie mam styczności z myszami. Co może oznaczać ten sen? :icon_smile2:
  8. Joanna Wróblewska

    Szkoła w płomieniach

    Cześć! Bardzo jestem ciekawa co oznaczał mój dzisiejszy sen więc Wam go opowiem. Śniło mi się, że byłam w szkole. Hala zaczęła się palić ale ja nie zwracałam na to uwagi. Chodziłam po całej szkole, byłam tam sama. Nagle budynek zaczął się palić też z drugiej strony (sala fizyczna, chemiczna i historyczna) Wyszłam ze szkoły, nagle pojawiła się nauczycielka która uczy mnie fizyki i obie zadzwoniłyśmy po straż pożarną. Co może oznaczać ten sen?
  9. Ewcia000

    Spalenie w wyniku pożaru

    Witam, Ostatnio miałam bardzo dziwny sen. Mianowicie snilo mi się,że się budze w swoim pokoju, jest ciemno, zadymione pomieszczenia. W domu nie było nikogo. Puste pokoje, porządek, brak śladów życia jak np szklanki zostawione itp. Wychodze zdziwiona a tam sie pali blok. Nie moglam nigdzie uciec bo palił się od parteru. Wkońcu zapaliłam się , gdzieś leżałam na schodach i czułam ból, okropne to było... I się obudziłam. Może ktoś mi wytłumaczyc ten sen? Mam 19 lat.
  10. bossmann

    Pożar, mordestwo policja.

    Miałem wczoraj w nocy dziwny sen zaczęło się od pożaru na moim ogródku, o którym policja odkryła ciało zamordowanej osoby i zaczęła mnie ścigać po całym mieście, a ja zacząłem uciekać a oni jakby znali moje kroki i non stop byli o krok od mnie. W śnie jedyną rzeczą którą znałem to był mój ogródek. Chciałem zaznaczyć że już kilka razy śniło mi się morderstwo lub pożar przez które policja mnie goniła i w każdym było zawsze jedna rzec znajoma lub osoba z poza tym wszystko obce mi nie znane. Z góry dziękuję za pomoc.A oprócz takich snów mam rzadko, ale sny typu dejavu ale w nich zawsze znam miejsce ale nie znam osób lub na odwrót i za jakiś czas w rzeczywistości poznaje te osoby lub udaje się do tych nowych miejsc.
  11. Witam, ostatnio miałam bardzo intensywny sens, pierwszy zapamiętany tak dokładnie od bardzo dawna. Śniło mi się, że jechałam do miejscowości, w której pracowała moja mama na czyjś pogrzeb, ale nie miałam czarnej spódnicy więc pojechałam wcześniej. Szukałam po sklepach tej spódnicy, ale żadnej nie mogłam znaleźć. W końcu mam się na mnie pogniewała (we śnie pracowała, choć w rzeczywistości już nie pracuje), ale pogadałyśmy i postanowiła mi pomóc. Tak czy inaczej spódnicy nie znalazła. Potem skok akcji i siedzę na przystanku czekając na autobus. Dosiada się najpierw jeden "menel", potem kolejni, zaczynają mnie zaczepiać, zagadywać. Zaczynam czuć się nieswojo, więc dzwonię do mojego narzeczonego, żeby mnie odebrał. On mnie oczywiście przywozi do domu, ale przez to sam nie jedzie na pogrzeb (sic!), na którym miał być. Zamykam w pokoju (na strychu bardzo wysokiego budynku) wszystkie okna i drzwi, żeby te zbiry z przystanku nas nie widzieli. Kolejna scena: robi się bardzo gorąco w pokoju, wyglądam przez okienko i widzę, jak cała sąsiednia dzielnica stoi w ogniu, a nad nią snuje się czarny dym. Postanawiamy uciekać z domu, razem z narzeczonym. On mnie bierze na ręce, bo jest wampirem i teoretycznie powinien biec dużo szybciej, ale nie biegnie. Więc dalej uciekamy "normalnie", aż dobiegamy do granicy kolejnej dzielnicy-osiedla. Żeby wejść na jej teren potrzebna jest przepustka, której pani w okienku nie chce nam dać, bo narzeczony jest wampirem i w dodatku figuruje w ich systemie jako donosiciel, człowiek niegodny zaufania. Wywiązuje się nieprzyjemna rozmowa, narzeczony się próbuje bronić przed atakami, i w tym momencie się obudziłam. Byłabym wdzięczna za interpretację tego snu - wywarł na mnie ogromne wrażenie.
  12. Witam moje sny są zawsze niezwykle realistyczne a ich percepcja nie kończy się na samym wzroku. zawsze słyszę dźwięki, odczuwam temperaturę, a nawet zapachy, faktury i smaki. parę miesięcy temu miałam sen, w którym uprawiałam seks z moim dobrym kolegą. To był jeden z tych snów, po których muszę się zastanowić czy to co przeżywałam przed chwilą na pewno nim było, tak realnie został przedstawiony. Piszę o tym, ponieważ motyw bliskości cielesnej powraca wielokrotnie od tamtego czasu i to z różnymi mężczyznami. Co ciekawe, nie zapamiętuję praktycznie żadnych innych snów, tylko właśnie te erotyczne. Nie bardzo wiem czy to po prostu senne marzenia czy jakiś sygnał od mojej podświadomości? Boję się, żebym nie wyszła na jakąś dewiantkę -.- Drugi sen natomiast pochodzi z dzisiejszej nocy. Śniło mi się, że obserwowałam kraksę 4 białych fordów fiesta na jakimś rajdzie miejskim. Wybuchały nagle, jeden po drugim. Ciasna ulica z zakrętem, wszędzie stało pełno ludzi, wszystko spowijał czarny dym. Każdy samochód miał czerwoną tapicerkę. Bardzo wbiło mi się w pamięć gaszenie pożaru w pierwszym aucie. Ratownik, który przypominał astronautę (miał biały kombinezon i hełm) białą gaśnicą ugasił ogień. Stałam obok tego wszystkiego, dokładnie widziałam i słyszałam każdy ruch ratownika. Powietrze było niezwykle ciężkie i dym zatykał nozdrza. Miałam wrażenie jakbym oddychała dymem papierosowym. Od ognia bardzo wzrosła temperatura, pamiętam, że na mojej czerwonej sukience pojawiły się osmolone plamy. Zewsząd dobiegały odgłosy wypuszczanej piany gaśniczej, syren strażackich, krzyku ludzi, uderzeń narzędzi. Byłam tam sama, nikt nie odciągnął mnie z pola wydarzeń, a ja chciałam tam zostać i obserwować wszystko dokładnie. Zastanawiające, że nie pojawiła się tam ani jedna kropla wody, strażacy nie używali jej do gaszenia pożaru w żadnym z czterech samochodów. Charakter tego snu przypominał trochę amerykańskie filmy sensacyjne w momencie przeprowadzania akcji ratunkowej z jakiegoś wypadku samochodowego. Czy te elementy łączą się ze sobą interpretacyjnie? Dodam, że często śnią mi się rzeczy typowe dla mężczyzn: samochody, mecze, picie piwa czy jak wyżej wspomniane - stosunki seksualne. Jeśli to ma jakiś związek z moją psychiką to chyba zacznę się bać ;D pozdrawiam wytrwałych w czytaniu
  13. GrzeWHO

    OGIEŃ

    Nigdy nie przywiązywałem uwagi do snów, przynajmniej do ostatniej nocy, a właściwie poranka. Położyłem sie dość puźno. Zaczołem śnić, począdku najlepiej nie pamiętam choć napewno był radosny, wszystko kręciło się w około jakieś imprezki do momętu w którym spostrzegłem jakiś pochód idący ulicą, którego wcześniej nie zauważałem. Dołączyłem się do niego, ogromny tłum ludzi idący w tysiące osób, szedł drogą, drogą wzdłuż której ciągnoł się las, ale nie graniczył on z nią (drogą) lecz zarówno z lewej jak i prawej był on odzielony około dziesięcio metrowym pasem ubitej ziemi, niebo było jasne choć nie błękitne. Panował wielki szum i niekiedy padały krzyki. Ludzie z którymi szedłem emanowali poczuciem własnej wartości, poruszaliśmy się w chaosie, zorjętowałem się że manifestują w imieniu (to dziwne ale) słowian, słowian jako grupy społecznej, chyba przeciwko jakiejś innej społeczności która podchodziła pogardliwie w kontekście socjologicznym, lecz może chodziło tu o zięmię należącą do naszych słowiańskich przodków)możliwe iż była ona w pewnym stopniu "swięta". Idąc dalej skręciłem w lewo za dwoma znajomymi mi dziwczynami (nie potrafie określić kto to był). W lesie ukazała mi się polana na środku której płoneło ognisko, wokół ogniska na drewnianych ławach, o raz czymś w formie trybun (tez drewnianych) sie dzieli ludzie, byli energiczni choć nie potrafiłem rozszyfrować ich intencji, przechodząc za dziewczynami z lewej strony ogniska poczułem że ktoś zaczyna mijać nas z prawej, dziewczyny pospiesznie skręciły w lewo skręcając za tuż za końcem trybun, lecz zrobiły to natychmiastowo tak że ja musiałem podejść dwa kroki aby skręcić, w momęcie kiedy one zaczeły skręcać ja spostrzegłem młodego chłopaka (tak między 20 a 30 rokiem życia) mijającego mnie zaledwie o krok, niusł on ogromną pochodnię która wyglądała jak horągiew, horągiew ogniam która zamiast materiału z herbem miała "ognistą tkaninę", ten człowiek chyba mnie nie zauważył i kiedy ja niemogłem skręcić za dziwczynami sztandar zatrzepotał i poczulem jak błyskawicznie zaczynaja mi sie palić włosy (dłułgie, gdyż takie posiadam) uchylając się w prawą strone jednocześnie obracając się plecami (wciąż czując ogień za sobą) czułem jak zaczyna mi się palić tważ i gotować woda w skórze na całej tważy i wtedy otwarłem oczy jak gdybym niespał, wpierw pomyślałem - to był tylko sen, poczym musiałem sprawdzić ręką czy są silady jakichkolwiek bliz na mojej tważy, "niebyło ich tam", po około 2 minutach spowrotem zasnnołem, nie obudziłęm się z krzykiem, ani nie byłem spocony, otwożyłem oczy tak jak gdybym mrugał powiekami... Siedze tutaj i zamiast się uczyć myśle o moim śnie prosze kogokolwiek o jakąś pomoc.
  14. Kuroi Neko

    Dziwny sen - dom, pożar, kolega.

    Miałam dziś bardzo dziwny sen. Śniło mi się, ze byłam chyba na jakiejś wycieczce czy coś. I byliśmy tam chyba na kilka dni, każdy miał tak jakby swój własny mały dom. One były ułożone na takim polu trawiastym tuż koło siebie każdy. No i ja miałam jakoś dom pierwszy od prawego brzegu. Nie wiem co w tym śnie robił mój kolega, którego na jawie nigdy nie spotkałam (znajomość z internetu, on nie mieszka w Europie nawet ;/) i potoczyła sie z nim bardzo dziwna akcja. On miał ten domek niedaleko mnie, po stronie naprzeciwko i zamiast się z nim normalnie spotkać to rozmawiałam z nim na skype i nie jestem pewna czy on mi to video przesłał czy to był po prostu widok z kamerki co on tam robił, ale on się.....masturbował o_O Lol. Ja sie gapie i się śmieje on jak skończył też się śmiał.... ;/ I potem jakoś dop mieliśmy się spotkać, ja miałam po niego iść, ale jakoś jak wyszłam tak się złożyło, że wybuchł pożar na tej trawie tuż koło mojego domku, ale swoja drogą nie wyglądało to groźnie. Bez żadnego dymu, płomienie były jasno koloru. No i opiekuni którzy tam byli z nami na tej wycieczce zrobili taką ewakuację, że wszyscy mieli się szybko spakować i wsiadać do autokaru żeby jak najszybciej stamtąd uciec tak jakby. No i ja po niego pobiegłam, mu się stało coś w nogę albo nogi i chodził o kulach, chociaż tak na prawdę nie jest i wzięłam go pod ramie zaprowadziłam szybko do autokaru, wzięłam swoje 2 walizki zaniosłam do autokaru i jego walizkę też, a potem on mi mówi że ma tam jeszcze taką torbę z rzeczami w domu, więc wybiegłam z autokaru po tą jego torbę i już byliśmy w autokarze i się skapnęłam, że telefon został u mnie w domu, podłączony na ładowarce, ale nie było już czasu żeby się po to wracać i sobie myślałam, ze co ja zrobię bez swojego telefonu ;/ Próbowałam zinterpretować jakoś ten sen, ale i tak go nie rozumiem. Wiem, ze dom i ogień to jedne z ważniejszych symboli więc się tym bardziej przejęłam. A i nie wiem czy to jest ważne, ale ten chłopak znów zaczyna mi sie teraz ciągle śnić. Ostatnio śniło mi się, ze mieszkał piętro pode mną w bloku, robił na balkonie z rodziną grilla i się ucieszyłam że przyjechał do Polski i oprowadzałam go potem po osiedlu o_O O Boże a ile tam przytulania ze szczęścia było O,O
  15. kupmipande

    Pożar i fałszywa śmierć

    Byłam u babci, siedzę w salonie z dziadkiem i babcią i oglądamy telewizje kiedy nagle dzwoni moja mama mówi ze w moim pokoju wybuchł pożar bo podpaliła się lampka oraz że ja zginęłam w tym pożarze bo znaleźli jakieś spalone ciało. Moja babcia po rozmowie powiedziała do mnie "dzwoniła matka, zginęłaś w pożarze" (mimo że siedziałam obok, babcia uwierzyła że nie żyję). Następnego dnia pojechałam do domu aby wyjaśnić nieporozumienie. Rozmawiałam z mamą ale ona nadal jest pewna że ja nie żyję i że jestem duchem a będę mogła "odejść" kiedy mnie pochowają (ona też, mimo że mnie widziała mnie oraz wiedziała, że tego wieczoru byłam u babci uwierzyła w moją śmierć). Postanowiłam sobie odpuścić i poszłam do mojego pokoju, włączyłam komputer, weszłam na gadu-gadu. Napisałam do koleżanki, a ona odpisała żebym się nie martwiła bo moje ciało jest u niej i że "mam czarną twarz i trudno mnie rozpoznać". Napisałam jej, że to nieprawda że to nie ktoś inny zginął ale ona, tak jak wszyscy inni twierdziła że jestem duchem. Następna scena to dzień pogrzebu, postanowiłam dać sobie spokój na razie i zobaczyć kto przyjdzie na mój pogrzeb. Skoro wszyscy uważali mnie za martwą postanowiłam zażartować i ubrałam się bardzo wyzywająco. Dla ludzi którzy podchodzili do rodziców składać kondolencje przedstawiałam się jako koleżanka zmarłej (czyli mnie, jak wszyscy sądzili). Podjechał autobus która zabrał nas nad lasu, obok był niski klif i wzburzone morze. Przy pogrzebie był ksiądz a trumnę pochowano na skraju lasu. Potem ludzie udali się na stypę, która była w formie pikniku. Okazało się że byli tam moi rodzice, jakaś delegacja ze szkoły a reszta to sporo osób ale nie było nikogo kogo znałam. Chwilę potem ludzie się rozeszli a my wróciliśmy do domu. Chyba w końcu dotarło do wszystkich że ja żyję i że nie jestem duchem. Następna scena jest taka że leżę w łóżku w swoim pokoju, który wyglądał zupełnie normalnie (żadnych śladów pożaru). Nie mogłam się podnieść więc zawołałam mamę aby mi pomogła. Zeszłam na dół do kuchni (mieszkam w domu), mama gotowała coś jakby nic się nie stało. Ja wróciłam do pokoju i poczułam dziwny lęk, każdy cień na ścianie powodował atak paniki. Wtedy dotarło do mnie że to nie był przypadek i że ktoś prawdopodobnie chciał mnie zabić, ale coś poszło nie tak i sam poniósł śmierć. Poszłam do rodziców i powiedziałam że nie mogę żyć w miejscu gdzie zdarzyło się coś takiego i chcę się przeprowadzić. Tutaj sen się skończył.
  16. Akcja toczy się w pracy. Budynek inny niż zawsze - cały ze szkła. Nagle wpada jakiś dziwny typ i rozbija szybę za szybą. W ustach mam pełno szkła. Jak piasek. Jestem z bliska mi osobą w jej pokoju. Przez okno widzimy jak spada samolot uderza w wieżowiec. Podmuch rzuca nas na ziemię. Żyjemy, ona mnie całuje, a ja mówię, żeby uważała bo mam w ustach pełno szkła. Potem piekło: karetki, pożar, ludzie szukają swoich. Ona też szukasz kogoś, nie wiem kogo. Ja szukam ojca: miał być w wieżowcu. Sen realistyczny, zdarzenia opisywane dzieją się jakby w teraźniejszości. Uczucia i emocje są bardzo silne.
  17. Bylem gdzies w miescie(nie wiem jakim)Slonce pieknie swiecilo az sie chcialo zyc...podszedlem w okolice jakiejs fabryki(chyba elektrowni weglowej)- naokolo byly mury z czerwonej cegly a w srodku byly pomieszczenia.Wszedlem do jednego-Bez dachu.Bylo poprostu brudno...facet ktory tam stal byl pracowity...szkoda mi go bylo.Wkladal wegiel do ogromnego pieca i mialem swiadomosc ze pracuje za niewiele...Odrazu wszystkie mysli odnoszace sie do burdelu w kraju zebraly sie w mojej glowie.Pomyslalem sobie-oszusci maja full kasy a dobrzy ludzie nic... -ile Pan ma w tej pracy-zapytalem -dzis zlapalem bo nic innego nie mialem na oku.1100 odpowiedzial. I dalej wkladal do pieca wegiel. Nagle górą zaczal wydobywac sie ogromny ogien. -o kur...awaria!!!-krzyknal Odwrocilem sie i zauwazylem ze z innych pomieszczen tez wydobywal sie ogien(z piecow) Ogien byl wszedzie i pryskal we wszystkie strony... chcialem uciec ale z kazdej strony byla wielka gora gliny. Pomyslalem wtedy -O Boze a co z bratem co z Kasia(dziewczyna)Co z mamą i z planami... w tle rozbmiewala dziwna melodia ktora wtapiała sie w sytuacje. Wyraze sie krotko melodia ta wyrazala koniec męk i zła,wybicie i czystke wszystkiego.Melodia ta mowila ze to juz musi sie skonczyc i nie przypominała odziwo kary ale zbawienie...bo sluchajac jej i patrzac jak wszystko plonie czulem ulge Najbardziej mnie zastanawia postac faceta-oklapane jest mowic ze byla realistyczna...on ze mna rozmawial jak czlowiek...
  18. natawa

    dacie radę?

    Witam forumowiczów! Czy ktoś pomoże mi zinterpretować ten sen? W tym śnie... wszystko było wielkie. Wielka rzeka. Na jednym brzegu jestem ja i jacyś moi znajomi, na drugim jest gigantyczny las. Las się pali. Ogień jest również wielki, bardzo szybko sie rozprzestrzenia, nie można go opanować. (z tego co kojarzę nie am dymu) Stoimy ze znajomymi i obserwujemy co się dzieje po drugiej stronie rzeki, po niedługim czasie ogień ogarnia cały las w zasięgu mojego wzroku. Jeżeli to też ma jakieś znaczenie, to mimo że słyszałam ze sny są czarno-białe to moja podświadomość przekazywała mi bardzo żywe i jaskrawe kolory w tym śnie. z góry dziękuję za odpowiedź
  19. Wszystko się zaczęło od tego że widziałam 2 konie jedzące sianko. przywiązane były w jakimś dziwnym miejscu którego nie umiem opisać. Jednego z nich znam to bardzo duża kasztanowata klacz o imieniu lipa, drugiego konia nie znam był gniady i stał w oddali, nie widziałam go dobrze bo coś go przysłaniało. Lipie zabrakło siana więc chciałam je jej dać ale już nie było, ten drugi koń miał za to olbrzymią stertę siana, więc chciała przynieść trochę dla lipy. Chwile później siedziałam już w samochodzie i jechałam nim gdzieś, to było niedaleko mojego domu, ale jechałam raczej od domu. droga była zatarasowana i mnóstwo samochodów stało zaparkowanych na poboczu więc ja też zaparkowałam swoje auto za innymi, wysiadłam i dalej poszłam już pieszo. Drogę tarasowały dwie ciężarówki, to nie był wypadek one porostu stały na drodze. Wszystko to działo się w mojej rodzinnej wiosce. Ja szłam jednak dalej i spotkałam moich autentycznych sąsiadów. Zajmowali się czymś jak gdyby budową domu. Mieli ze sobą niemowlę, dziecko miało na całym ciele bąble, olbrzymie bąble takie jak od ugryzień komarów tylko większe i czerwone i zapytali mnie czy nie mogłabym odwieźć tego dziecka do domu bo źle się tam czuło. Zgodziłam się wzięłam dziecko i poszłam z powrotem do samochodu. Ale tam wszystkie samochody leżały w rowie jeden na drugim. A ja przestraszyłam się że znowu będę mieć uszkodzone lusterka w samochodzie. W rzeczywistości samochód jest mamy a ja niedawno uszkodziłam obydwa lusterka i dopiero co założyli i nowe i bałam się że znowu będę mieć uszkodzone lusterka. Gdy to zobaczyłam zaczęłam wracać z powrotem ale już bez dziecka. W pewnym momencie na drodze było straszne zamieszane więc odeszłam trochę na bok. Na całe szczęście bo w tym momencie wszystkie samochody które leżały w rowach plus te dwie ciężarówki wybuchły i zaczęły płonąć żywym ogniem czułam gorąc na twarzy. I zorientowałam się że wokół mnie stoi dużo ludzi i wszyscy przyglądają się pożarowi. Wielu z tych ludzi znałam byli tam moi dawni koledzy ze szkoły, wyglądali dokładnie tak jak za szkolnych czasów tylko że czułam że są już starsi i dorośli, ale ich wygląd zatrzymał się na podstawówce. Wielu z nich znałam tylko z widzenie, a z większością nigdy bliżej się nie przyjaźniłam. Był tam też mój tata, więc powiedziałam mu że moje auto też tam stało i że boje się że mama będzie bardzo bardzo zła jak się coś mu stanie. Nagle zobaczyłam że pożar się powiększa i poczułam że musimy uciekać, tyle że nie było dokąd. Z prawej strony było takie walące się ogrodzenie, stara siatka. Więc razem z koleżanką przeskoczyłyśmy przez to ogrodzenie. Po drugiej stronie było pole uprawne ale całe zalane wodą, gdy tam wskoczyłyśmy woda sięgała nam gdzieś do kostek. Pozostali ludzie poszli za nami. zaczęliśmy uciekać tym polem, było ono wąskie i bardzo długie.jednak nikt nie biegł szliśmy raczej wolno, ale cały czas uciekając woda po której szliśmy była błyszcząca, błyszczała w świetle. Szliśmy tak bardzo długo w pewnym momencie zobaczyliśmy stojących ludzi w mundurach, nie widziałam ale wiedziałam że mieli broń i nie chcieli nas przepuścić. Prosiliśmy i tłumaczyliśmy że nie możemy wracać bo za nami wszystko płonie i w końcu nas przepuścili. Cały sen był raczej jak niemy film rozmawialiśmy ale nie słyszałam słów po prostu wiedziałam co kto mówi. Gdy ludzie w mundurach nas przepuścili szliśmy dalej, co kawałek napotykając kolejnego człowieka w mundurze, ale następni już nas nie zaczepiali. Szliśmy tą wodą bardzo długo, aż w końcu pole się skończyło i wyszliśmy na olbrzymią zajezdnie. Nie było tam żadnych zabudowań a jedynie olbrzymia plątanina torów po których jeździły pociągi, takie bardzo ładne i nowoczesne pociągi. gdy przechodziliśmy przez te tory zorientowałam się że idzie za nami olbrzymia masa ludzi, nieznanych mi ludzi. Już nie tylko mała grupka którą spotkałam na początku ale tysiące ludzi. Po przejściu przez tory zatrzymaliśmy się. byliśmy bezpieczni bo z jakiegoś powodu pożar nie mógł już nam zagrozić. było tam jakieś zadaszenie i wszyscy schronili się pod tym zadaszeniem i czekali. znalazłam tam znowu mojego tatę był tam tez mój brat, pytałam tatę o mamę czy nic jej nie jest. Tata powiedział że przed chwilą do niej dzwonił i że wszystko w porządku. Nagle poczułam potrzebę zadzwonić do mojego chłopaka żeby mu powiedzieć że nic mi nie jest. Wyjęłam telefon i chciałam zadzwonić ale nie dało się zadzwonić bo cała sieć była uszkodzona.
  20. Witam. Po pierwsze, pragnę powiedzieć, że od jakiegoś czasu codziennie śnią mi się morderstwa. Albo na moich znajomych albo na mnie... Po drugie, nie wiem czy to istotne, ale nie jestem jeszcze pełnoletnia i uczę się w liceum. Kilka dni temu śniło mi się jak jechałam samochodem po ulicy, na której mieszkam, nie kierowałam samochodem lecz byłam pasażerem, w pewnym momencie osoba, z którą jechałam (nie pamiętam twarzy) potrąciła znajomego z liceum. Dodam, że było to celowe, ponieważ kierowca zwolnił, a potem nagle przyspieszył, tak, że w kolegę uderzył z całej siły.
  21. Hej forumowicze ponawiam swoją prośbę o interpretacje mojego snu. Pożar,cmentarz,ucieczka,palić się Cześć proszę was o interpretacje mojego dziwnego snu. A więc mój sen zaczyna się od tego że zmierzałem wiejską dróżką obok którego płynął jakiś potoczek a wokół były pasące się krowy dróżką tą zmierzałem na cmentarz na którym odbywał się pogrzeb nie znajomej mi dziewczyny a na tym pogrzebie miała być przyjaciółka tej chowanej dziewczyny i ponoć one darzyły się wielką miłością chciałem po prostu zobaczyć jak ktoś tak kogoś mocno kochał ale na ten cmentarz nie zdążyłem dojść bo w połowie drogi zobaczyłem wielki pożar nad tym cmentarzem przez jakiś czas stałem i się mu przyglądałem aż w pewnym momencie zobaczyłem uciekającego przed tym ogniem i zmierzającego w moim kierunku wielkiego czarnego byka a zaraz za nim krowę .Zobaczyłem także że ogień bardzo się szybko rozprzestrzenia w moim kierunku i też zacząłem uciekać udało mi się ukryć w jakimś zabudowaniu w którym było jedno okno a ściany były zbudowane z jasnych brązowych desek w pewnym momencie zobaczyłem za oknem że ogień już jest wszędzie wokół wtedy wyjąłem telefon i próbowałem do kogoś zadzwonić ale już nie zdążyłem poczułem ogarniający moje ciało wielki gorąc i że się palę żywcem.I tak się skończył mój sen.Jeszcze raz was proszę serdecznie o interpretacje .Pozdrawiam Sebastian
  22. Cześć proszę was o interpretacje mojego dziwnego snu. A więc mój sen zaczyna się od tego że zmierzałem wiejską dróżką obok którego płynął jakiś potoczek a wokół były pasące się krowy dróżką tą zmierzałem na cmentarz na którym odbywał się pogrzeb nie znajomej mi dziewczyny a na tym pogrzebie miała być przyjaciółka tej chowanej dziewczyny i ponoć one darzyły się wielką miłością chciałem po prostu zobaczyć jak ktoś tak kogoś mocno kochał ale na ten cmentarz nie zdążyłem dojść bo w połowie drogi zobaczyłem wielki pożar nad tym cmentarzem przez jakiś czas stałem i się mu przyglądałem aż w pewnym momencie zobaczyłem uciekającego przed tym ogniem i zmierzającego w moim kierunku wielkiego czarnego byka a zaraz za nim krowę .Zobaczyłem także że ogień bardzo się szybko rozprzestrzenia w moim kierunku i też zacząłem uciekać udało mi się ukryć w jakimś zabudowaniu w którym było jedno okno a ściany były zbudowane z jasnych brązowych desek w pewnym momencie zobaczyłem za oknem że ogień już jest wszędzie wokół wtedy wyjąłem telefon i próbowałem do kogoś zadzwonić ale już nie zdążyłem poczułem ogarniający moje ciało wielki gorąc i że się palę żywcem.I tak się skończył mój sen.Jeszcze raz was proszę serdecznie o interpretacje .Pozdrawiam Sebastian ps.jeszcze raz proszę serdecznie o interpretacje tego dziwnego snu.
  23. Pamir

    Gaszenie pożaru

    Witam, proszę o interpretacje mojego snu;) Mam 18 lat. Otóż śniło mi się iż gaszę pożar w lesie, układam barykadę dla ognia który idzie w moją stronę ale ten ogień przechodzi przez tą barykadę, i ja dalej próbuje gasić ten ogień. Dymu nie widziałem tylko ogień przechodzący przez tą barykadę. Za wszelką cenę chciałem zgasić ten pożar ale barykadę układałem z patyków. Napisałem do Was ponieważ według Waszego sennika ogień sugeruje z zerwaniem dotychczasowego życia uczuciowego, i to mnie zaintrygowało ponieważ sprawdza się, zostałem olany można powiedzieć Pierwszy raz uwierzyłem w sen. Chciałbym dokładnie poznać interpretację tego snu.
  24. FrankiSSJ5

    ataki psów i płonący budynek

    Od kilku dni męczy mnie praktycznie to samo, w snach dopadają mnie agresywne psy, najpierw był podobny do amstafa ktory gryzl mnie w rękę, później doberman który caly czas mnie okrążał nie pozwalając się ruszyć i gryzł w nogi. Jednak dzisiaj doszedl jeszcze sen w którym z dużą grupą znajomych zrobilismy impreze, (Nie pamietam ich, pamietam tylko ze widzialem mojego kumpla od dziecinstwa i moją byłą dziewczyne) siedzielismy i rozmawialismy kiedy niewiadomo dlaczego wybuchł pożar. Gdy uciekaliśmy z sufitu zaczela kapać benzyna i cały dom stanął w płomieniach. Wszyscy umarli i zostaliśmy duchami, nie mogliśmy wyjść z tego domu i byliśmy tam uwięzieni na zawsze, dziwnie sie czulem a jednak ten stan ,,duchowy" był dość przyjemny. mam 17 lat i te sny zaczynają już mnie męczyć prosze o pomoc i wytłumaczenie o co chodzi w tym wszystkim. Z Góry dziękuję
  25. Dziś śnił mi sie doc nietypowy sen. Bardzo bym chciała o interpretację Byłam z kolegą na saperze. i co z tego ,ze było to po 12 w nocy xD Wtedy natknęliśmy się na przedszkole. Jak tam weszliśmy to zastaliśmy cały personel. Jakaś kobieta nam za proponowała herbatę. My jakże byliśmy nieco zmęczeni zgodziliśmy się. Wypiliśmy ta herbatę a kobieta poczęstowała nas kanapkami z szynką Ale niestety usieliśmy już wyjść. Kobieta była nieco smutna z tego powodu. Ale nas odprowadziła. Jak szliśmy ulicą to minął nas czerwony samochód. Na drugi dzień o tej samej godzinie poszliśmy tam z całym naszym klubem. Oczywiście kobieta nas poczęstowała herbatą i kanapkami. Jak wyszliśmy to minął nas czerwony samochód. Wtedy jedna z dziewcząt krzyknęła i wypluła kanapkę. Jako jedyna miała jeszcze 2. I ku naszemu zdziwieniu obie były całe pokryte pleśnią. Na trzeci dzień ale tym razem rano poszliśmy tam. Całe przedszkole było jedną wielką ruina. I miało wielką dziurę w miejscu gdzie powinna być kuchnia kuchni. W środku było całe spalone. Z ciekawości zapytaliśmy przechodnia . Okazało się ,ze parę lat temu jakiś pijany kierowca w czerwonym samochodzie wjechał w budynek. Spowodowało to wilki pożar w którym zginął cały personel przedszkola. Bardzo nas to zszokowało.
×
×
  • Create New...