Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'przyjaciel'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • NASZE FORUM
    • Sprawy porządkowe
    • Z życia Forum
  • EZO CAFÈ
    • Strefa Relaksu
    • EzoTube
    • Bazarek ezoteryczny
  • USŁUGI
    • Wróżby
    • Astrologia i numerologia
    • Sny
    • Energia: analizy i uzdrowienia
    • Szukam pomocy/Oferuję pomoc
  • WRÓŻBY i WYROCZNIE
    • Runy
    • Karty Klasyczne
    • Tarot
    • Pozostałe Karty
    • Inne wyrocznie
  • ASTROLOGIA, HOROSKOPY, NUMEROLOGIA
  • UZDRAWIANIE i MEDYCYNA NATURALNA
  • ENERGETYKA
  • SEN i ŚNIENIE
  • MAGIA i OKULTYZM
  • DUCHOWOŚĆ, FILOZOFIE, RELIGIE i WIERZENIA
  • HYDEPARK
  • Runen Club's Runiczne pogaduszki
  • Runen Club's Linkownia, literatura, plotki o bogach, obyczaje i inne ciekawostki
  • Runen Club's Nasze Runy i dywinacja
  • Syreni Gród's Nasze miejsca: kawiarenki, knajpki, kluby, puby...
  • RIDER WAITE Club's Nasze Karty i dywinacja
  • RIDER WAITE Club's Tarotowe pogaduszki
  • RIDER WAITE Club's Linkownia, literatura, plotki o RIDER WAITE TAROT i inne ciekawostki...

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Found 50 results

  1. kira_god

    Szał zabijania

    Śniło mi się, że potrącił mnie mój przyjaciel i umarłem. Ale nie skończył on na tym, dopadł go jakiś szał i rozjechał jeszcze kilku innych ludzi. Ja go cały czas śledziłem już jako duch. Później wsiadł do autobusu i zabił kierowcę i kontrolera biletów jakąś bronią. Cały czas też to robił przez łzy. Ja powtarzałem, żeby już przestał i nie pogarszał sprawy. Uprowadził ten autobus i zaczął uciekać, aż gdzieś w coś uderzył, odwrócił się i zauważył mnie. Spytał "I co teraz? Co się w ogóle odj***ło?" a później mnie przeprosił. Powiedziałem, że nie musi mnie przepraszać i wtedy się rozejrzałem i zobaczyłem pełno duchów, wszystkich tych innych, którzy zginęli. I powiedziałem "Dzięki za dotrzymanie towarzystwa." (tak jakbym dziękował mu za to, że teraz mam te wszystkie duchy wokół siebie) a po chwili wszystkie duchy zniknęły a on wziął jakieś auto i pojechaliśmy do jakiegoś domu, który wychodzi na to był jego domem (nie widziałem tego budynku na oczy w realnym życiu). Ktoś jeszcze z nami był, ale nie pamiętam kto. Doszliśmy do wniosku, że najlepszym wyjściem z tej sytuacji będzie jak się zabije, żeby nie pójść do więzienia i zaczęliśmy pisać liścik samobójczy, ale wyszliśmy jeszcze, żeby zapalić papierosa. Wtedy poczułem jakieś dreszcze jakby jeszcze coś miało się stać i się obudziłem.
  2. Miałam ostatnio sen o śmierci dość bliskiego przyjaciela. Wiem, że snów o śmierci nie należy traktować dosłownie i nie oznaczają one, że przyjacielowi coś grozi. Są raczej symbolem jakiejś przemiany, wejścia w nowy etap życia. To wyjaśnienie pasowałoby do mojej obecnej sytuacji życiowej, bo chociaż ze wspomnianym przyjacielem przez wiele lat byłam bardzo blisko, to ostatnio, w wyniku różnych nieprzyjemnych wydarzeń, bardzo się od siebie oddaliliśmy. Odpowiadałaby mi też interpretacja wg Freuda, czyli że żywię wobec tego przyjaciela jakieś wrogie uczucia, mimo że we śnie było mi bardzo przykro z powodu jego śmierci. Tyle że we śnie mój przyjaciel powrócił do świata żywych, dosłownie kilka minut po swojej śmierci i tego już nie potrafię zinterpretować. Czy to znaczy, że się pogodzimy, czy wręcz przeciwnie, że jeszcze bardziej się od siebie oddalimy? Dodam jeszcze, że we śnie obecna była jego dziewczyna (której nie lubię i która była po części powodem naszej kłótni) - gdy mój przyjaciel wyzionął ducha, spojrzałam na nią, żeby sprawdzić jak zareagowała. Miała dziwny wyraz twarzy, którego nie potrafię opisać. Nie była smutna, raczej zaskoczona, zła. Ja sama na początku byłam bardzo smutna - ale gdy przyjaciel zmartwychwstał, nie poczułam ulgi ani radości, tylko irytację. I to też nie daje mi spokoju.
  3. Witam, Proszę o interpretację następującego snu: Śniło mi się, że wszedłem ze swoim przyjacielem na pastwisko ogrodzone elektrycznym pastuchem, na którym pasły się białe krowy. Gdy podeszliśmy bliżej, okazało się, że w trawie rozłożony też jest elektryczny pastuch i kopie nas prądem. Upadłem, a po chwili stanęła nade mną biała krowa, która obserwowała mnie przeżuwając trawę. Z góry dziękuję Pozdrawiam
  4. Paweł Piotr Marcinkowski

    Sen, Tir, Znajomy

    Witam. Ostatnio dokładniej wczoraj miałem sen. Śniło mi się że jade gdzieś nad jakimś jeziorkiem z 2 kolegami na rowerach (z każdym się dobrze znam choć ostatnio rzadko się widzimy) no i jedziemy i co raz przejeżdżał jakiś rozpędzony tir lecz zawsze spokojnie dało się zjechac na bok. w pewnym momencie znów jechał rozpędzony tir, ja i Mati (bliższy mi kumpel) zjechaliśmy na bok lecz seba nie zdążył i tir w niego wjechał. kiedy wróciliśmy się za tirem po drodze spotkaliśmy jego rower lecz jego i tira nie, wróciłem do reszty znajomych powiedzieć im o tym i kiedy wracałem do szukającego Seby Matiego byli oni na uboczu seba leżał oczywiście żył ale był w cieżkim stanie. kOMPLETNIE NIE WIEM CO O TYM ŚNIE MYŚLEĆ przepraszam też jeśli już było coś takiego ale jestem 1 raz a zależy mi na w miarę szybkiej interpretacji
  5. Witam. Miałem dziwny sen który przyszedł ni stąd ni z owąd. Mianowicie śniła mi się siostra przyjaciela która nie będę ukrywać, podoba mi się i widuję ją codziennie. Sen wyglądał tak: Byłem na podwórku przed moim mieszkaniem gdzie stała właśnie ona i mnóstwo ludzi, gdy ją zobaczyłem objąłem, po czym wziąłem ją na ręce i zacząłem krążyć tam i z powrotem, nagle ona wrzasnęła "kocham innego!" postawiłem ją na ziemie przyjaciel wtedy powiedział "to chyba znaczy nie." Wyciągnąłem papierosa usiadłem na schodach wtedy ona podeszła ale nagle się obudziłem. Chciałbym jeszcze dodać, że to nie pierwszy sen z nią związany.
  6. Witam, Prosiłbym o interpretację jeszcze jednego snu, który nie daje mi spokoju. Z góry dziękuję za pomoc. Akcja snu rozgrywała się w jakimś mieście, którego nie znam, w nocy. Mówiąc szczerze te miasto było jakieś takie standardowo polskie, czyli szału nie ma. Szedłem odwiedzić swojego najlepszego przyjaciela. Okazało się, że mieszka w jakiejś obskurnej ruderze, wyglądała jak jakaś komórka z betonu, a zamiast drzwi we framudze mój przyjaciel układał bloki styropianu, żeby zamknąć budynek. W środku było tylko jakieś stare i brudne łóżko, ale mój najlepszy przyjaciel twierdził, że mu tam dobrze. Potem jak już od niego wracałem, to szedłem wzdłuż torów kolejowych. Nagle nadjechał piękny i lśniący parowóz, który dojeżdżał właśnie do stacji kolejowej, która o dziwo była ładna i zadbana. Na dworcu pełno było ludzi fotografujących ten parowóz, okazało się, że ja też mam aparat i już chciałem zrobić zdjęcie, ale podszedł do mnie jakiś niski facet, wyglądał troszkę jak narkoman, z kolczykiem w uchu, niski, piwne oczy, w kurtce jeansowej. Powiedział mi, że skoro nie zapłaciłem, to nie mogę robić zdjęć i mam sobie iść. Poszedłem więc, do kumpla. On z kolei mieszkał na poddaszu i miał łóżko na całej długości ściany, na którym siedzieliśmy, każdy z przeciwnej strony. Usłyszałem jak parowóz gwiżdże, po czym mój kumpel powiedział, że zbierał kiedyś kolejki elektryczne i pokazał mi, że na półce leżą w nieładzie jakieś semafory, tory, wagony etc. Pożegnałem się z nim, i zaszedłem stację od strony zaniedbanych magazynów kolejowych i czekałem na przejazd parowozu...Minęła chwila, a ja chyba przeszedłem do kolejnego marzenia sennego, bo wydawało mi się, że ucieka ze mnie dusza! Byłem przerażony, po czym się obudziłem.... Bardzo proszę o pomoc i jeszcze raz z góry dziękuję Pozdrawiam Lausitzer
  7. Witam ! Dzisiejszej nocy śniło mi się spotkanie z moim przyjacielem u niego w domu . W śnie przytulaliśmy się do siebie i byliśmy dla siebie czuli. Co to może oznaczać ?
  8. akatla

    PRZYJACIEL/ÓŁKA

    Niech mi ktoś pomoże!! (Nie mam odmiennej orientacji) a śniło mi się że chciałam, wręcz pragnęłam tego, by moja przyjaciółka mnie przytuliła, by czuć ze jest obok....jak umiecie, to zinterpretujcie to, tylko w sposób powiedzmy hetero:] I też był tam aspekt splecionych rąk, jak w poście 'gościa'. Ma ktoś jakieś wytłumaczenie. Dodam że nie układa mi się z nią ostatnio tak, jak powinno, bo coraz bardziej sie od siebie oddalamy... a rozmowy stają sie coraz bardziej obojetne.
  9. mulu

    choroba psychiczna

    Witajcie. Zwykle nie mam problemów z interpretacją snu, ale ten wyjątkowo mnie przeraził. Zupełnie go nie rozumiem. Śniło mi się, że zobaczyłam drugą twarz na czubku głowy mojej przyjaciółki i zaczęłam przeraźliwie krzyczeć jednocześnie próbując się gdzieś schować. Dokładnie nie pamiętam jak wyglądało pomieszczenie w którym scena się odbyła, wiem tylko, że chowając się mocno się obniżyłam, przez co przyjaciółka znalazła się wyżej niż moje skulone ciało. Przez łzy wybełkotałam "dwie twarze... jestem szalona". Przyjaciółka zaś uśmiechnęła się, moje odczucie było wtedy takie, jakby było w tym usmiechu sporo szyderstwa. We śnie dominowało przerażenie, że jestem chora psychicznie i chęć ucieczki, jednak uciec nie bylo jak. Bardzo proszę o interpretację.
  10. jolanta14

    Przytulanie

    Witam ostanio sni mi się dość czesto 2 razy z rzędu przytulanie 1 sen siedziałam luzacko na ławce śnił mi sie mój były "przyjaciel"uśmiechał do mnie ale miał duże zęby sztuczne przysiadł się do mnie i niepewnie chciał sie do mnie przytulić bał sie że go odepchnę. Nie zrobiłam tego w końcu pozwoliłam mu się do mnie przytulić. Dziś miałam jeszcze dziwniejszy sen snił mi sie ktoś kto wiedziałam, że jest królem. I znów jakiś młody mężczyzna objął mnie za szyję płakał i przytulał mnie. Stałam gdzieś wysoko jakby na scenie i z daleka widziałam kobietę miała ładną sukienkę okazało się że jest w ciąży:) czy ktoś mi może wyjasnić co te sny oznaczaja??/
  11. alexik96

    Śmierć przyjaciela

    Witam, dzisiaj miałem okropny sen, że moja najlepsza przyjaciółka umarła. Czy ten sen coś oznacza?
  12. ljiljan

    Pocałunek od przyjaciela

    Przyśnił mi się przyjaciel, który pocałował mnie w szyję. Ja jednak nie chciałam, żeby dalej kontynuował, wiedziałam, że ma dziewczynę. Kiedy o nią zapytałam odpowiedział, że to skończone i jej już nie ma. Mimo to stwierdziłam, że nie będziemy zmieniać naszych relacji na bliższe. Później jednak miałam myśli: "a może jednak by coś z tego wyszło...", "dlaczego nie postawiłam kolejnego kroku". Być może sen jest odzwierciedleniem tego, że boję się angażować w stałe bliskie relacje. Przyjaciel jednak jest osobą, na którą można liczyć w każdej sytuacji, ale pewien cielesny dystans pozostaje. Bardzo proszę o interpretację.
  13. bluejay

    Jeleń jako przyjaciel

    Czy wiecie co może oznaczać jeleń, który towarzyszył mi przez cały sen? Miałam wrażenie że jest on moim przyjacielem, że potrafimy czytać sobie w myślach, chociaż dopiero co do mnie przyszedł. Przez cały sen szedł u mojego boku, czułam jakąś specjalną wieź między nami. Wydaje mi się że to jest sedno mojego snu, reszta (czyli m.in. wizyta na końskim targu w lesie oraz nieudane próby fotografowania ptaków leżąc w zbożu) chyba są mniej istotne. Czy wie ktoś co to może oznaczać?
  14. Livvia

    ROZMOWA

    Oto najważniejszy wątek z mojego snu, którego nie rozumiem. Jestem cały czas z kimś i mam mówić z nim o miłości (kocham kogoś, ktoś mnie kocha), tylko problem jest, że ja to mam mówić do kobiety (nie śni mi się, że jestem homoseksualistą, bo czuję, że to nie ją kocham, tylko tak jakby wszystko mam jej powiedzieć, choć w tym miejscu powinien stać mój mężczyzna…) Strasznie dziwny ten sen…, co on może znaczyć?
  15. Witam! Proszę o dokładną interpretację tego, jakże dziwnego snu. Był on tzw. snem świadomym, mogłem w nim często decydować co robić. Ostatnio w moim życiu dzieją się dziwne rzeczy, bo ja już tak mam, że moje życie jest bardzo ciekawe. Podam kilka informacji, które mogą być przydatne przy interpretacji. Trzy tygodnie temu zostawiła mnie narzeczona. To ona jest opisana w tym śnie jako czarnowłosa kobieta. Byłem z nią rok, ale byłem (i nadal jestem) pewien, że to było właśnie to. Powiedziała, że nadal mnie kocha i jak zmienię niektóre zachowania, to do mnie wróci, bo ją raniłem. Typowa gadka, nie zostawia się kogoś jak się go kocha, ale niech będzie, była ze mną więc musi mieć swoje odchyły. Nigdy mnie nie okłamała, teraz też z nikim nie jest, jak podają moi przyjaciele. Ogólnie brzmi to chamsko, dlatego olałem ją i utraciłem wszelki kontakt – tylko w ten sposób mogę sprawić, aby zechciała do mnie wrócić, pokazując, że bez niej świetnie sobie radzę, aby zachciała walczyć i zauważyła, że utraciła coś wspaniałego – bawię się więc i spotykam z innymi, udając, że wszystko jest si. Takie dziwne kobiety już są i trzeba z nimi dziwnie postępować. Więc niby ją olewam i nie mam kontaktu, a jednak próbując ją nawet wyrzucić z myśli, nie mogę. Chcę wiedzieć czy z nią wszystko w porządku, czy nie jest chora itd. No nie ważne. Jest jeszcze taka sprawa, byłem zazdrosny o jej kolegę z uczelni, który jej pomagał w nauce. W sumie tym, że byłem zazdrosny, pokazałem, że jestem słaby i że on jest zagrożeniem, czym w jej podświadomości rozbudziłem jej chęć do bycia z nim. Z tym, że on się jej nie podoba. Nie jest z nim, nie chce być (tak słyszeli jej znajomi od niej, podstępem to wyciągnąłem), on nie jest w jej typie. No bo to taki frajer jest trochę, teraz się zastanawiam, jak mogłem być o niego zazdrosny ;/ No nie ważne. Kolejna rzecz – przyjaciel, który się pojawia w śnie – to jest były mojej byłej narzeczonej, jej pierwszy facet. W sumie to mu ją odbiłem, wcześniej mu mówiąc, że się w niej zakochałem i ma jej pilnować, bo nie chcę być przeciwko niemu. Odpuścił, stwierdzając, że mamy tego nie zepsuć. Pozostał naszym przyjacielem, odsuwając się jednocześnie w cień. Nadal nie rozumiem tej wspaniałomyślności… A teraz pojawia się w tym śnie w takim dziwnym miejscu… Ważna także informacją jest, że odzyskałem utracony kontakt z moją poprzednia dziewczyną, spotkaliśmy się kilka razy. Okazało się, że ona nadal mnie kocha, ale ja nie daję jej nadziei, choć czasem chciałbym czuć do niej to, co czuję do narzeczonej, bo była dziewczyna okazuje i okazywała mi więcej serca. Zawsze jest tak, że pragniemy tego, co nieosiągalne… Przejdźmy do snu. Pojawiłem się w pałacu. Ściany były jasnopiaskowego koloru, takiego jak w grze Harry Potter i komnata tajemnic, kto widział ten wie. Okna duże, przejrzyste, pałac mniej więcej XVII wiek. W środku było jasno, ponieważ był bardzo słoneczny dzień. Po pałacu, który był hotelem, przechadzało się sporo ludzi, wszyscy elegancko ubrani, jakby był to jakiś bal, choć światło wskazywało, że było dopiero południe. Były drewniane duże schody. Co było później, nie pamiętam – następną rzeczą, na jaką zwróciłem uwagę, to była jakaś łazienka, choć może wcale jej w śnie nie było… Jasne pomieszczenie z białymi płytkami, słoneczne. Nie wiem jednak, czy sobie nie dorobiłem tej wizji już po obudzeniu. Przejdźmy dalej. Pamiętam, że wszedłem do pewnego pokoju, dużego, pałacowego. Mógł mieć 10 metrów w głąb i na szerokość jakieś 6. Ściany po lewej stronie nie widziałem, nie zwróciłem na nią uwagi, ale była to pewnie zwykła ściana. Naprzeciwko mnie, też zwykła ściana, mógł być tam jakiś obraz, ale nie wiem. Wiem, że dalsza część pomieszczenia była mniej oświetlona, ze względu na okno, które znajdowało się na ścianie prawej, ale nie zajmowało jej całej długości. Pod oknem stało drewniane łóżko, a na nim, ku mojemu zdziwieniu ujrzałem leżącą moja była, którą wciąż kocham i jej byłego, mojego poprzednika, który był i nadal jest (o dziwo) moim przyjacielem. On leżał pod oknem nieruchomo, z głową w moją stronę, na brzuchu, blond włosy ułożone były tak, że nie było widać jego twarzy, jednak od razu go rozpoznałem. Owinięty był w białe, zmięte prześcieradło, tak, że wystawała tylko głowa. Obok niego leżała, wsparta na łokciach moja była, tez owinięta w prześcieradło. Było widać, że pod nim nic nie ma. Przeszła mnie wtedy myśl, że na pewno oni tego ze sobą nie robili, ale może sam chciałem siebie upewnić, nie wiem. Miała rozwichrzone, rozlokowane czarne włosy, ciemniejsze niż zawsze. Wyglądała tak, jak kiedyś gdy byliśmy razem w górach. Elegancko i wyzywająco. Trochę strasznie. Na ustach miała szminkę, a na szyi jakiś łańcuszek z zawieszką. Patrzyła na mnie z przenikliwym, wiedźmowym uśmiechem. Była piękna. Pamiętam, że podszedłem do przyjaciela i spojrzałem na niego. Odsunąłem mu włosy z twarzy. To na pewno był on. Wyglądał jakby spał, ale nie mam pewności, możliwe że nie żył. Choć przeszła mnie myśl, że żyje. Odsunąłem się krok do tyłu, a ona zaczęła wstawać. Jej bosa stopa pojawiła się na czerwonym wielkim dywanie, który zajmował całą powierzchnię pokoju. Stała owinięta w prześcieradło i patrzyła na mnie z triumfującym uśmiechem. Przypomniała mi sukuba, potwora, który uwodzi, uprawia seks, a następnie zabija ofiarę. Obraz zniknął. Schodziłem po pałacowych schodach, które wychodziły na wielką, jasną salę. W niej ustawione było mnóstwo kwadratowych stolików z białymi obrusami, przy nich siedziały pary. Za stolikami była ściana z olbrzymim oknem, poprzecinanym wspornikami. Pomieszczenie było bardzo słoneczne, za nim widać było park. Czułem niesmak przez to, co widziałem (byłą z byłym/przyjacielem), ale nie dziwiło mnie to za bardzo. Wyszedłem do tego parku, chociaż nie mam pojęcia jak to zrobiłem. Tam także panie w sukniach z parasolkami przeciwsłonecznymi i panowie w smokingach, przechadzali się. Pałac ustawiony był na lekkim wzniesieniu, chcąc zejść na dół zauważyłem małą dróżkę wydeptaną w trawie, długości mniej więcej 4 m, kąt nachylenia jakieś 30 stopni. Była nieco błotnista, nie wiedziałem jak złapię przyczepność. Ześlizgnąłem się po niej na doł, balansując, aby się nie przewrócić. Pod koniec drogi poślizgnąłem się i upadłem. Wstałem szybko, mając nadzieję, że nikt tego nie widział i nikt nie będzie się ze mnie śmiał. Będąc już na dole poszedłem kawałek do przodu, i spojrzałem na marynarkę. Przewróciłem się na lewy łokieć i w tym miejscu marynarka była brudna od błota. Poszedłem dalej ścieżką, w stronę słońca. Po prawej ode mnie, nieco wyżej znajdowała się mało ruchliwa ulica, a za nią zabytkowe budynki secesyjne. Po lewej zaś pasmo drzew, równoległe do dróżki, która szedłem, a za nim kolejna dróżka. Przeskoczyłem między drzewami i poszedłem lewą dróżką. Jeszcze bardziej po lewej był druciany płot, a za nim jakieś hałdy ze żwiru czy śmieci. Czarne góry. Poszedłem do przodu i za jakieś 200 metrów wyszedłem na ulicę, za którą nie było budynków. Nie wiem co tam było, plac? Skręciłem w lewo. Nie było chmur. Nadal szedłem wzdłuż płotu drucianego, a za nim były góry ze śmieci. Podszedłem do śmietnika, koło jakiś straganów. Otworzyłem go i wyrzuciłem do niego przytulankę, pieska, którą wyjąłem z plecaka. Zawróciłem. Kawałek dalej zastanowiłem się i stwierdziłem, że przecież mogę tą Przytulankę sprzedać na allegro. Zawróciłem i otworzyłem śmietnik. Pani ze straganu powiedziała „właśnie, przecież możesz sprzedać te zabawki”. Obok mnie pojawił się chłopak, mógł mieć 18 lat lub mniej, krótko obcięte ciemne włosy, młodzieńczy wąsik, chudy, ubrany w zwykłe ciuchy. Był dla mnie przyjazny, choć w ogóle go nie znałem. W koszu było teraz dużo więcej Przytulanek. Zacząłem w nim grzebać i wyciągać ich coraz więcej, on też wyciągał. Inne śmieci znikały, w końcu w koszu były same Przytulanki. Nagle kosz płynnie zmienił się w stół z białą ceratą czy obrusem, taki jak na straganach. Na nim stały Przytulanki oraz metalowe figurki z brązu, mosiądzu, miedzi, z różnymi szlachetnymi kamieniami. Powiedziałem do chłopaka, który też wybierał ze mną Przytulanki, że wezmę jeszcze tą – i pokazałem na jakąś figurkę z brązu, która miała jakiś biały jasny kamień na górze. Przecież to nie będzie kradzież. Wszystkie te figurki były małe, miały maks 7 cm wysokości. Ta akurat miała dużo rąk, wyglądała jak jakiś hinduski bożek, a z białego lśniącego kamienia była chyba wykonana głowa. Nie wziąłem jej jednak. Obudziłem się. Co to znaczy? Jeszcze raz proszę o dokładną interpretację. Pozdrawiam!
  16. Już od dłuższego czasu śni mi się jezioro. Czasami nawet dwa razy podczas jednej nocy. Jezioro jest duże i porośnięte krzakami/suchymi drzewami, a po lewej jest jakiś mały, drewniany domek, do którego jeszcze nie wszedłem. Jezioro ma ciemny kolor i jest bardzo spokojne. Niebo jest zachmurzone. Zawsze. Jest przez to dość ciemno. Na ogół jestem tam sam lub z najlepszym przyjacielem. Byłem z nim już trzy/cztery razy. Zdarza mi się tam spotkać starych znajomych. Czy może to oznaczać coś konkretnego? Czy to po prostu takie moje miejsce?
  17. Witam, Śniłam o przyjęciu jakie z mężem szykowalismy w domu. Przybyla na nie daleka rodzina męża, której nie znałam. Bardzo dziwni ludzie, nie czułam sie dobrze w ich towarzystwie. Na przyjęcie zaproszony został tez nasz wieloletni przyjaciel (znają się z mężem dobrze). Podczas przygotowań, kiedy rodzina męża jeszcze nie przybyła, przyjaciel ciągle mnie przytulał i całował. Dziwnie się z tym czułam, ale nie protestowałam. Dziwiło mnie, że mąż nie reaguje na to. Po przybyciu wszystkich gości podawałam kolację i od świeczki zapalił mi sie sweter (nota bene sweterek był w kolorze, którego nie uznaje i nigdy bym nie ubrała). W ułamkach sekundy ogień rozprzestrzeniał sie na całe moje ciało. W pośpiechu zdejmowałam sweterek i bluzkę pod nim, ale wszystko było już spalone. Świadkiem tego byli wszyscy, ale nikt mi nie pomógł. Przyjaciel stał najbliżej mnie i to jego prosiłam o pomoc, ale nie udzielił mi jej. Trochę mnie przeraża wizja tego ognia i to na mnie. Czy to jakas zła wróżba?
  18. ojs89

    Kradzież motocykla

    Witam serdecznie! Miałem nietypowy (albo i nie) sen, otóż śniło mi się że byłem u babci na jakiejś imprezie i przyjechałem na nią moim obecnym motocyklem i zostawiłem go pod domem. Po jakimś okresie czasu (jak to zwykle bywa) wychodzę sprawdzić co stało się z moją niunią... wychodzę a motocykla nie ma na ostatnim miejscu, szybko wróciłem do rodziny i pytam poważnie czy nie zrobił mi któryś na złość i go nie schował za dom albo gdzieś, w odpowiedzi usłyszałem że nie. Adrenalina wzrosła, wybiegłem przed dom i zobaczyłem w oddali zarys 2 ludzi prowadzących coś co przypominało motocykl. Biegłem ile sił w nogach, gdy dogoniłem ich zobaczyłem twarz przyjaciela z dawnych lat i mniej znanego(ale kojarzonego) kolesia. W porywie emocji dostał ode mnie 2 razy w twarz po czym się odgrażał że co on to nie jest i mnie znajdzie, dawnego przyjaciela nie dotykałem nawet. Na tym ta część snu się urywa, w następnej części przychodzę do dawnego przyjaciela wyjaśnić sytuację, dlaczego to zrobił, odpowiedział że nie mógł odmówić... mieli się podzielić pieniędzmi na 2 :icon_eek: . Nie wiem co to było ale na prawdę było bardzo realistyczne Proszę o interpretację tego snu, z góry dziękuję i pozdrawiam, Piotr P.S Z tego co czytałem to kradzież wiąże się z przygoda miłosną i niebezpieczeństwem a bieg za wrogiem oznacza ponoć zwycięstwo.. ale nic mi się to kupy nie trzyma
  19. Gosia_1994

    sen z wyrzutami sumienia

    Jeżeli ktoś chce dodać jakiś tępy komentarz to niech się powstrzyma. Mój sen był dziwny i właściwie osoba z tego snu pojawiła się kilkakrotnie w innych snach i wprawiła mnie w zakłopotanie. Sen ten wydarzył się w miejscowości której nie znałam... Szłam pewną ścieżką, znalazłam różowy, trzykołowy rowerek dziecięcy (nie wiem czemu go wzięłam, ale niosłam go przez część akcji snu) i dotarłam do schodów które prowadziły do rzeki. Schody te były strasznie wysokie. Ogólnie to nie mam lęku wysokości, ale wtedy szłam i się przelękłam. Usiadłam na tych betonowych schodach i mój kolega zaczął się ze mnie śmiać. To mi dodało odwagi i poszłam dalej. Gdy byłam prawie na końcu to okazało się, że poziom rzeki się podniósł i schody były zanurzone. Wpadłam do rzeki (cały czas trzymając ten rowerek), wyszłam z niej na piasek i w pewnym momencie trzech chłopaków zaczęło mnie bić. Ja się przeciwstawiłam, bo oni za silni nie byli. Jednego kopnęłam i wpadł do wody, drugi poleciał na piasek, a trzeci dalej próbował mnie uderzyć. W tym momencie weszła jakaś pani i go zabrała. Potem nie mogłam zorientować się gdzie jestem i jedna pani (chyba była to moja nieżyjąca babcia) dała mi klucze do swojego mieszkania. Poszłam tam, ale po chwili wyszłam. Druga część snu była już bez tego rowerka i w zupełnie innym miejscu. Śnił mi się mój bardzo przystojny przyjaciel. Mam chłopaka, a widziałam jak całuje mnie ten przyjaciel. Gdy mu powiedziałam: "a co z moim chłopakiem?", to ten przyjaciel się spojrzał na mnie i zaczął dalej całować. W czasie całowania czułam ogromne emocje i szczęście. Potem miałam wyrzuty sumienia. Ogólnie to teraz mi się nie układa z moim chłopakiem, a z przyjacielem niedawno się pogodziłam. Co to może oznaczać? Dzięki za normalne odpowiedzi.
  20. arno

    Lustro.

    Witam Szanownych forumowiczów. Prosiłbym o interpretację takiego snu Kobiety: Widzi w lustrze odbicie przyjaciela, odwraca się, a on całuje ją, obejmuje i mówi "kocham Cie". Z góry dzięki. Pozdrawiam
  21. Nie jest to może jakiś nadzwyczajny sen ale niezmiernie mnie nurtuje jego interpretacja... Sniło mi się, ze byłam ze swoim przyjacielem na spacerze i nagle go pocałowałam, on nie odwzajemnił pocałunku. Gdy spojrzałam na jego twarz był on lekko zdziwiony i można powiedzieć, ze nie podobało mu się to co między nami zaszło. Jak to mogę interpretować? Powiem, że posiadam chłopaka.
  22. Witam. Chciałbym prosić o interpretację mojegu snu, który niżej opiszę. (Jestem płci męskiej, mam 14 lat) Akcja snu dzieje się w mojej szkole, pod klasą. Siedzę z kolegą z klasy na parapecie, i rozmawiamy, nie wiem o czym (widocznie to było nieistotne). Odwracamy się, a tam dziewczyna, która mi się podoba, całuje się z moim przyjacielem. Dziewczyna zauważyła, że widzę to, lecz nie zrobiło to na niej żadnego wrażenia, co mnie zdziwiło, ponieważ ona też była mną dość zainteresowana. Całowała się dalej. Po chwili kolega, z którym siedziałem na parapecie zaczął się śmiać (nie złośliwie), co również mnie zdziwiło, gdyż on również stara się o względy wspomnianej dziewczyny. Czułem się bardzo rozczarowany i przygnębiony. Zdziwiony jeszcze chwilę popatrzyłem i się obudziłem. Dodam jeszcze, że dziewczyna owa nie jest flirciarą, nie bawi się facetami ani ich uczuciami. Przyjaciel nie jest zbyt atrakcyjny i nosi aparat na zębach. Wyczytałem w regulaminie, że należy nawet błahe szczegóły napisać, więc piszę, może coś pomoże. Dziękuję z góry i pozdrawiam, Darkozzy
  23. nierealnie

    przyjaciel i były patner.

    Wakacyjny wyjazd z przyjaciółmi. Jazda samochodem, długa rozmowa z przyjacielem. Zakwaterowanie w pensjonacie, ognisko. Po ognisku idę z przyjacielem do pokoju. Siedzimy, rozmawiamy. Mówi, że bardzo mnie ceni i jestem wartościową osobą. W pewnej chwili chce, żebym go pocałowała, nie mam nic przeciwko. W tej samej chwili przychodzi były. Jest zmieszany, bo to również jego bardzo dobry kolega. Mówi, że nie chce przeszkadzać, ignorujemy go. W pokoju był bałagan, ale pomieszczenie było jasne, przytulne. Co może oznaczać ten sen i dlaczego pojawiło się w nim właśnie tych dwóch mężczyzn? Proszę o interpretację.
  24. Bloody_Fanatic

    powrót przyjaciela.

    Prawda jest taka, że jest to przyjaciel za równo mój, jak i mojego byłego chłopaka. Od pewnego czasu jesteśmy dla siebie jak rodzeństwo, ale jakieś 2 miesiące temu wyjechał on do Anglii - i tu zaczyna się mój sen. Mianowicie śniło mi się, że ten oto mój przyjaciel wrócił z powrotem do naszego miasta, spotkałam go późnym wieczorem, było już ciemno. Przez chwilę patrzeliśmy sobie w oczy i chcieliśmy się przywitać (w naszym zwyczaju jest, że na przywitanie się przytulamy - 3/4 znajomych tak się wita), ale zamiast tego wpadliśmy sobie w ramiona i zaczęliśmy się całować. Niby normalny sen, ale dziwne jest to, że dziś znów śniła mi się ta scena, ale bogatsza o pewien motyw. Zaś chodzi o to, że po tym co opisałam wyżej, dzisiaj śniła mi się dalsza część, tzn że po tym pocałunku patrząc się na siebie złapaliśmy się na ręce i poszliśmy nad rzekę, lecz gdy tylko usiedliśmy na kamieniach sen dobiegł końca. Co to może oznaczać?
  25. 14-15.10.09 Środa-Czwartek Jestem na jakiejś belce lub desce nad dość dużym dołem w podłodze prawdopodobnie w jakimś budynku. (Nie jest mi wygodnie) Na dole jest ciemmno, bardzo nie wiele widać ale dostrzegłem tam swojego starego towarzysza który zdezerterował i uciekł (to druga część snu i nie pamiętam jego imienia) z jakiejś wioski czy czegoś takiego. (czułem złość) Krzyczał coś do mnie lecz nie pamiętam co, ja mu odkrzyknąłem i rzuciłem coś metalowego co miałem przy ręce, coś wyglądającego jak duży masywny shuriken tylko tępy. (wyładowałem się) Krzyczał że mu rękę zmiażdżyłem gdyż leżał krzyżem przygnieciony drewnem i betonem na brzuchu oraz prawej ręce w którą trafiłem tym metalowym czymś. (zrobiło mi się przykro, że zaatakowałem przyjaciela, w dodatku nie mogącego się bronić) Ja mu odkżyknąłem że tylko lekko skaleczyłem przyglądając się uważnie. (skrucha, po tym że nagle stał się ludzki a nie jak gdy zdezerterował) Wtedy powiedział bym poszukał mu jakiejś zbroi czy pancerza. (cieszyłem się, że się nie obraził) Zgodziłem się i odszedłem, poszedłem do czegoś jakby rury klimatyzacji. Znalazłem dwa choć nie wiem gdzie były i poszedłem po trzeci. (lekkie zmęczenie) Byłem na deskach pod samym strzelistym dachem i przeszedłem przez rurę klimatyzacyjną. (strach lekki) Znaczy tylko zniszczyłem cienką osłonkę wejścia i po drugiej stronie zobaczyłem dalszy ciąg belek i poddasza oraz uchwyt, coś jak poręcz przy schodkach do sklepu. Wtedy się obejżałem i zobaczyłem że towarzysz się wydostał i siedzi skulony pod ścianą. (radość) Obróciłem się spowrotem i złapałem się tej poręczy po czym odskoczyłem i znalazłem trzecią zbroję, dwie poprzednie wsadziłem do kieszeni ( : D ) a trzecią miałem w ręce. (poczucie spełnienia) Były to stare zbroje które pamiętam już z pierwszej części snu. Gdy się puściłem, byłem w jakiejś jaskini z przepaścią i tylko jednym pasem ziemi na którym stałem obok przyjaciela. (pewność siebie) Poprosił o zbroję więc chciałem mu dać tę którą trzymam, lecz powiedział że to zwykła mongolska (lub wojownicza, nie pamiętam) więc sięgnąłem pozostałe. Jedna była niebiesko-żółta a druga aksamitna czerwona, obie królewskie. Gdy rozwinąłem niebiesko-żółtą pokazało się łoże z śpiącym, może martwym królem. Podskoczyłem i zaczęłem chwilowo latać trzymając tył łóżka za oparcie takie jak są w szpitalnych łóżkach. Towarzysz ostatecznie założył tą mongolską, mówiąc że i tak się zdobędzie królewską złotą, mongolska była żółta, szarawa, w ciemniejsze paski. Solidnie zrobiona. Wyruszyliśmy. Nagle w wędrówce natrafiliśmy na miejsce dziwne, było tam coś w rodzaju schodka z ziemi, na którym postawiłem prawą nogę. (zamyślenie) Oraz obok jakby schody na których się siedzi (drewniane). Powiedziałem "Tutaj straciłeś kiedyś towarzysza" , odpowiedział "Tak, w drodze powrotnej" , powiedziałem "Ale tutaj" . (zadowolenie) Zaczął opowiadać a ja to widziałem w oczach: Widziałem dwóch mężczyzn jadących na koniach w zbroi podobnej do tej mongolskiej. (ciekawość) słyszałem także towarzysza jak opowiadał "Jechaliśmy tam atakowani przez kogoś, gdy wjechaliśmy do bramy on [tu imie] nie wytrzymał i zawrócił". (strach) Podczas tego widziałem jak mężczyźni wjeżdżają w ciemną, jakąś bramę zamkową (my z tamtąd przed chwilą chyba wyszliśmy). (zamyślenie) Nagle zaraz po tym jak wjechali padła strzała przed wejściem, prawdopodobnie wroga i wyjechał mężczyzna na brązowym koniu z wojennym okrzykiem. (strach) Skręcił w prawo i za nim towarzysz mój na białym koniu który także tam skręcił. (strach) Teraz widziałem kilkoro ludzi strzelających z łuków, wśród nich przyjaciel i jego dawny towarzysz. (smutek) Chowali się za czymś w rodzaju paskowanego muru, przy kolumnie jednej mieścił się człowiek bokiem, było tych kolumn wiele. (smutek że zaraz jego przyjaciel zginie) Wszyscy do siebie strzelali z łuków lub kusz. (przygnębienie) Pociski wroga odbijały się od tego pseudo muru. (iskra nadziei) Chwilowo byłem jednym z wojowników który się schował po nie tej stronie muru, szybko uciekłem w stronę drugiego końca i już miałem się schować, gdy się nagle obraz się przeniósł. Byliśmy teraz kawałek dalej przy jakiś trawach, było nas trzech. (strach, że nie ma gdzie uciec) Towarzysze coś do mnie mówili, lecz nie pamiętam co. (myślenie) Widziałem coś dużego zbliżającego się w naszą stronę od łąk. (strach) Miałem pochodnię w ręku więc podpaliłem trawy. (nadzieja) Ogień szybko się rozprzestrzeniał, jeden z towarzyszy był wśród traw, a my dwaj obok siebie przy murze. (zaciekawienie) Słyszałem jeszcze tylko śmiech i się obudziłem. Tego dnia nie działo się wiele, był dzień nauczyciela więc nie szło się do szkoły, poprzedniego dnia we wtorek miałem wycieczkę do warszawy, a że wymiotuję w autobusie, ciężko ją zniosłem. Jednakże na wieczór przypomniało mi się że w czwartek mam konkurs z matematyki, trochę się pokłóciłem z rodzicami i siostrą, pouczyłem się po czym jak usłyszałem że siostra nie idzie w piątek do szkoły bo ma konkurs. Postanowiłem także nie iść do szkoły, rodzicom pomysł ten się nie spodobał ale ostatecznie nie poszedłem.
×
×
  • Create New...