Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'psy'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • NASZE FORUM
    • Sprawy porządkowe
    • Z życia Forum
  • EZO CAFÈ
    • Strefa Relaksu
    • EzoTube
    • Bazarek ezoteryczny
  • USŁUGI
    • Wróżby
    • Astrologia i numerologia
    • Sny
    • Szukam pomocy / Oferuję pomoc
  • WRÓŻBY, WYROCZNIE i PRZEPOWIEDNIE
    • Runy
    • Karty Klasyczne
    • Tarot
    • Pozostałe Karty
    • Inne wyrocznie i przepowiednie
  • ASTROLOGIA, HOROSKOPY, NUMEROLOGIA
  • UZDRAWIANIE i MEDYCYNA NATURALNA
  • ENERGETYKA
  • SEN i ŚNIENIE
  • MAGIA i OKULTYZM
  • DUCHOWOŚĆ, FILOZOFIE, RELIGIE i WIERZENIA
  • HYDEPARK
  • Runen Club's Runiczne pogaduszki
  • Runen Club's Linkownia, literatura, plotki o bogach, obyczaje i inne ciekawostki
  • Runen Club's Nasze Runy i dywinacja
  • Syreni Gród's Nasze miejsca: kawiarenki, knajpki, kluby, puby...
  • RIDER WAITE Club's Nasze Karty i dywinacja
  • RIDER WAITE Club's Tarotowe pogaduszki
  • RIDER WAITE Club's Linkownia, literatura, plotki o RIDER WAITE TAROT i inne ciekawostki...
  • Telekineza/Psychokineza's Telekineza
  • Telekineza/Psychokineza's Zaproszenie i podziękowanie

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Found 19 results

  1. araucaria

    Rzeka

    Proszę Was, pomóżcie mi zrozumieć mój sen. Stałam nad brzegiem rzeki, przez którą przechodzili dwaj mężczyźni. Jeden z nich był bardzo wysoki, ale woda sięgała im obu mniej więcej do pasa. Woda w rzece była spokojna, ale bardzo zimna i myślałam, że to wariactwo wchodzić do tak zimnej wody. Obaj panowie bez problemu przeszli na drugi brzeg. Potem zauważyłam, że pływają tam dwa psy. Zwierzaki miały wielką frajdę - tak wyglądały. Ja nie wchodziłam do wody. Przyglądałam się wszystkiemu z brzegu, ale czułam jakieś zadowolenie, że tym mężczyznom udało się pokonać tę rzekę. Co o tym sądzicie? Co to może znaczyć?
  2. Witam śnily mi sie ostatnio psy. Dwa moje, z tym ze jeden z beżowego zrobił sie czarny a drugi był taki sam jak naprawde. Wsiadały do autobusu który miał je gdzieś zawieść. nagle okazalo sie ze trzymam w rekach dwa małe szczeniaczki które byly zawinięte w rożki dla dzieci w które zawija sie niemowleta. Chodziłam z nimi na rekach. co moze oznaczać ten sen ??
  3. Mialem dziwny sen jeden z tych innych snilo mi sie ze stalem z trojka innych osob.nie znam ich ale we snie byly mi znajome jedna z tych osob byla kobieta wygladala normalnie nie byla jakas super sliczna czy brzydka normalna przecietna z wygladu ale jej duch to czysta milosc czysta dobroc.samo przebywanie w jej otoczeniu sprawialo ze czulem sie ponad norme czulem sie swietnie.wiedzialem ze ja wraz z tymi dwiema osobami ,plci nie pamietam, bylismy z nia aby ja chronic.nie bylo w okol zadnych innych ludzi stalismy jak by na tylach jakiegos sklepu albo magazynu.nagle w naszym kierunku szly dwie kobiety a bardziej nastolatki (bruneetka i blondynka).stanely z nami ,cos tam rozmawialy.ja bylem bardzo czujny.jedna z nich bladynka zaczela sie zblizac do tej kobiety ktora chronilismy .stanalem jej na drodze nie dopuszczajac aby za bardzo sie przyblizyla aby nie mogla nic zrobic tej osobie ktora chronilismy.byla coraz bardziej natretna a ja tym samym coraz bardziej stanowczy co wzbudizlo jej wscieklosc.zaczela cos krzyczec demonicznym glosem po czym oddalila sie wraz z kolezanka na niewielka odleglosc.nakazalem tym osobom co byly ze mna aby nie opuszaczly na krok tej kobiety-aniola a sam przyblizylem sie do tych dwoch nastolatek aby zobaczec-uslyszec co knuja.jedna z nich brunetka wstala i przyblizyla sie do mnie zaczela sie lasic jak natretna prostytutka odepchnalem ja po czym obydwie przemienily sie w dosc wielkie psy i zaczely mnie atakowac.w calym tym snie nie balem sie nawet przez chwile.bylem pewny swojej mocy mocy w to ze moge ochronic tego aniola czy kimkolwiek byla ta kobieta(ogolnie bardziej chodzilo o ochrone tej duszy wielkiego dobra aby pozostala na tym swiecie).wiedzialem ze mam ta moc w sobie i dlatego zostalem wybrany do jej ochrony.po tym jak te demony juz w postaci psow zaczely nas atakowac i nie bardzo wiedzialem co dalej robic przeszedlem na druga strone (do swiata dusz) po rade co najlepiej bylo czynic w takiej sytuacji i kiedy wrocilem spowrotem do na ziemie do swiata fizycznego i mialem zastosowac sie do rad od istot swiatla moja zona obudzila mnie:) coz mogl oznaczac ten sen???nie pamietam rady jakiej mi udzielono
  4. Mianowicie śniło mi się iż jadę z chłopakiem (który mi się podoba) do wsi z której pochodzą mój tata i jego mama ale my tam nie mieszkamy. Jechaliśmy jakimś autem z przewoźnikiem który przywiózł nas prawie do celu lecz do domu mieliśmy jeszcze kawałek drogi który musieliśmy przejść pieszo leśną drogą (na tej drodze wiedzieliśmy dużo psów). Zaczęliśmy wtedy rozmawiać ale on sprawiał wrażenie tego jakby był na mnie zły. Gdy doszliśmy do domu zobaczyłam na półce jego telefon a na nim cała masa przewijających się jego zdjęć po czym on wszedł do pokoju. Nagle pojawiliśmy się w lesie i biegliśmy ścigając się chwilami, on wtedy ciągle patrzył na mnie i się uśmiechał. A wtedy się obudziłam. Dodam jeszcze że on nie jest typem sportowca dlatego mnie to bieganie zdziwiło.
  5. Nie jestem pewna, czy taki był początek snu, czy po prostu go już nie pamiętam, ale sen był taki: Zapadał już zmrok powoli. Weszliśmy na klatkę schodowej mojego chłopaka razem z nim. Nagle zaczęliśmy się kłócić i się popłakałam. Odwróciłam się za siebie, a tam tuż przy wyjściu z klatki stał mój były chłopak. Byłam trochę w szoku no i zdałam sobie sprawę, że pewnie słyszał całą tą kłótnie i teraz zobaczy jak mój teraźniejszy chłopak mnie traktuje. Mój były wyglądał trochę inaczej niż naprawdę. Był niższy, miał na sobie taką kurtkę jak moja i był... brzydszy, coś mu się stało z okiem, jakoś miał jedno wyżej drugie niżej, ogólnie miał otarcia jakieś na twarzy, zastanawiałam się, czy się z kimś nie pobił. Poza tym gdy zobaczyłam jego 'dziwną' twarz pomyślałam z kolei, że teraz mój aktualny chłopak zobaczy z kim ja byłam wcześniej (chodziło mi tu bardziej o urodę). Popłakałam się jeszcze bardziej na widok byłego i płakałam jeszcze trochę zakrywając usta dłonią. Powiedziałam do mojego teraźniejszego chłopaka, że ja z nim muszę porozmawiać (z byłym), że muszę mu wyjaśnić kilka spraw, bo puki tego nie zrobię on mi nigdy nie da spokoju (na jawie czasem, powiedzmy raz na rok, nachodzi mnie z pytaniami "dlaczego"..). Mój chłopak się zgodził (o dziwo, na żywo nigdy by nie wyraził zgody na rozmowę z ex, spotkanie, wyjaśnienia). Mój chłopak zaczął schodzić w dół schodami, takimi jakby do piwnicy (byliśmy na parterze), a tam na dole było ciemno. On schodził w dół, ja stałam niedaleko tych schodów, a mój były zbliżył się trochę w moim kierunku i stał i czekał na mnie. Mimo, że wybrałam rozmowę z nim, to trochę przestraszona (jak zawsze jego obecnością) pobiegłam za swoim aktualnym chłopakiem po schodach w dół i jeszcze zapłakana złapałam go kilkoma palcami za dłoń. Następnie udałam się na górę i wyszłam z klatki, a za mną mój były w celu rozmowy. Następnie znalazłam się w moim rodzinnym mieście, ale pora była ta sama - zapadający zmrok. Wyszłam z moim psem na dwór, aby poszukać mojego byłego by z nim porozmawiać, nie wiem gdzie się podział. W trakcie spaceru mój pies zerwał smycz. Jako, że nie za bardzo jest on posłuszny chciałam go jakoś trzymać i prowadzić. Chwilę chodził sam, potem złapałam go za resztkę smyczy jaka przy nim została i choć był krótki to starałam się go chociaż tak trzymać. Chodziliśmy tak razem przez wysokie trawy w poszukiwaniach. Cały czas myślałam o byłym, że ja chcę z nim porozmawiać i mu wszystko wyjaśnić, nie muszę, ale chcę. Później było już jasno, nastał piękny, ciepły słoneczny i wakacyjny dzień. Znalazłam się w górnej części mojego osiedla w rodzinnym mieście i skierowałam się na przystanek autobusowy, chyba z psem, gdzie siedziały już ciocia, wujek, mama, babcia. Minęła nas moja kuzynka. Pojechaliśmy do jakiegoś hotelu czy pensjonatu. Moja mama z ciocią były już tam zameldowane od jakiegoś czasu - dzień może dwa. Na miejscu było dużo psów chyba z 5 nie pamiętam i należały one jakby do pokoju mamy i cioci. Były to niezwykłe psy, pamiętam, że jeden, taki duży, jasny potrafił.. malować. Przyjechałam tam jakby na wakacje, ale zdążyłam tam być jedynie jeden dzień, ponieważ przyszła tam taka babka niemiła razem z jeszcze jakąś inną panią, aby nas wyrzucić... :/ Wchodząc do pokoju ta druga kobieta, całkiem miła, powiedziała do tej pierwszej "Oj nie wyrzucajmy ich, one sprzątają za nas w innych pokojach", ale powiedziała to z takim śmiechem. Usiadły obydwie na łóżku, ta pierwsza powiedziała, że to koniec. Wszyscy trochę zesmutnieli, nawet psy. Ja byłam smutna, bo byłam tu tylko 1 dzień, a miałam być więcej. Pies artysta przyniósł z drugiego pokoju kartkę z napisem "SZKIC (...) na 154 słowa". Zadaniem kobiety było namalować pejzaż. Za oknem było piękne, błękitne niebo. Na dworzu jak i w pokoju zaczęło dość mocno wiać, przez co kobieta miała problem z namalowaniem światła. Ale cały czas się śmiała i była bardzo pozytywna, aż nie pasowała do tamtej sztywnej kobiety. Wiem, że to bardzo długi sen, ale proszę o interpretację. Zwłaszcza zależy mi na tej pierwszej części, ponieważ zaintrygowała mnie obecność mojego byłego we śnie.
  6. Moi Drodzy, miałam paskudny sen i potrzebuję interpretacyjnej pomocy. Otóż śniło mi się, ze byłam w jakimś pięknym ośrodku wypoczynkowym, w pokoju, w którym mieszkałam na łóżku leżał chory kolega, a ja liczyłam pieniądze, które dostałam w plikach 50 złotowych ( 3 pliki), pieniądze były posklejane, wiec zaczęłam je rozdzielać i kłaść u niego na łózku, nagle do pokoju wpadł własciciel ośrodka Cygan i poprosił, aby iść z nim ( schowałam te pieniądze do łozka tego chorego), poszłam, wprowadził mnie do przedsionka innego budynku i chciał ze mną się kochać, jak odrzuciłam jego zaloty, to zaczął się odgrażać, szybko pomyslałam o pieniądzach i postanowiłam wrócić do wczesniejszego pokoju, prosiłam mojego bliskiego kolege, by poszedł ze mną, bo się boję, ale usiłował powiedziec, ze nie ma czego i poszedł ze mną- we wczesniejszym miejscu siedziało 2 synów starego cygana i powoedzieli, ze przez to, ze tu mieszkam zabierają mi te pieniądze, bo wszystko co tu jest należy do nich- zaczęłam płakać, ze potrzebne mi te pieniądze dla dziecka, a oni zaczęli sie śmiać i odgrażać, moj kolega zabrał mnie stamtąd, i poszliśmy na taras, ja dalej płakałam i po prodze ugryzł mnie pies, siedząc na tarasie okazało sie, ze psów jest wiecej, są przypiete do takich lin na poziomie dachu i krążą wokół nas - 2 z nich mnie pokąsały w kciuk, tak jak ten wcześniejszy, moj kolega zaczął opatrywać mi palec, z którego nie lała się krew, tylko widać było rubinowe ciało pod spodem, zaden plaster nie trzymał sie na kciuku, tylko jedyny stały eklement to był nienaruszony paznokiec. Obudziłam się zlana potem.... Czy ktoś może pomóc w interpretacji?
  7. Witam, zwykle nie przywiązuję dużej wagi do snów, lecz dzisiejszy nie daje mi spokoju. Dlatego postanowiłam zagościć na ezoforum i poprosić was o interpretacje. Śniło mi się, że szłam z moim czarnym labradorem na spacer, było to osiedle na którym mieszka mój chłopak ( domy jednorodzinne) . Gdy wyszłam na główną ulice - po drugiej stronie znajdował się las - usłyszałam agresywne szczekanie psów myśliwskich i myśliwych. Pomyślałam, że pójdę jednak do domu, bo mój pies źle reaguje na inne. Szłam więc znów na osiedle ale glosy psów były coraz bliżej , zaczęłam biec .Nagle nowa wyłożona kamieniem brukowym droga zmieniła się w zwykłą polną! Nie wiedziałam gdzie jestem, chciałam wrócić ale widziałam ze myśliwi z psami idą też w tym kierunku. Weszłam więc do starszego domu, w środku był z drewna, mieszkało tam starsze małżeństwo. Po chwili myśliwi też tam weszli. Mój pies, bał się okropnie, inne psy - duże,małe, każdej rasy, było ich mnóstwo!- zaczęły go atakować, on nie odreagowywał, uciekłam więc z tam tond. Byłam na podwórzu, za mną wyszedł młody mężczyzna, ze swoim psem, chciał mi pomóc ale po chwili zniknął mi z oczu, pojawił się nowy z krwią na spodniach i dłoniach, mówił, że mój pies pogryzł mojego, zdążyłam tylko powiedzieć,że mój się boi i nikogo nie ugryzł, okrwawiony mężczyzna wszedł znów do domu. Chciałam uciekać lecz pojawiły się inne psy które chciały pogryźć mojego labradora, ja odpychałam je i skuliłam się nad moim psem chcąc go chronić... Starałam się opisać tak szczegółowo jak tylko pamiętam, nie mam pojęcia jak interpretuje się sny, więc nie wiem na co zwracać szczególną uwagę. dziękuję za odpowiedzi!
  8. jasna212

    las, domek

    Witam snilo mi sie ze bylam ze swoim 2letnim dzieckiem w miescie i spoznilam sie na autobus wiec postanowilam ze pojdziemy do domu pieszo. Szlismy przez las w pewnym momencie zemdlalam gdy sie przecknelam bylismy w lesie w jakies chatce. Byla tam kobieta i 2 chyba mezczyzn jeden z nich znal mnie. Siedzielismy rozmawialismy poczym zauwazylam jak 2 psy sie ganiają wkolo. Wszyscy wybiegli do nich aby je zlapac. Po czym jeden pies wlecial do tego domku i zacząl sie lasic do mojego synka chcial aby go glaskac. Pozniej wyszlismy na podworko widzialam bialego busa. Poszlismy nad rzeczke spotkalam tam 3 kolegow .
  9. Dziś śniło mi sie ze byłam u fryzjera ,nie bylam zdecydowana co chce zmienic dokladnie w swoim wygladzie, a gdy juz usiadlam na fotelu i fryzjer zwilżył mi wlosy(chyba zdecydowalam je obciac) ,okazało sie ze koles nie na czasu i musi zaklad zamknac.Wracajac do domu z mokrymi włosami widziałam mojego meza z synem na podworku naszego domu,ale moja uwage przykuło stare drzewo z ktorego lała sie woda jakby z wodospadu.Zaczełam robic zdjecia.kolo drzewa bylo pole zboza(chyba)a na polu lezaly stare porzucone maszyny rolnicze.nagle znalazlam sie gdzie indziej kolo jakiegos samochodu gdzie w srodku siedzialo dwoch mezczyzn a jeden uprawial seks z jakas kobieta.nie wiem dlaczego ale zaczełam przed nimi uciekac,dokladnie nie pamietam ucieczki, ale jak udało mi sie uciec znow znalazlam sie w miejscu gdzie bylo drzewo tylko zamiast drzewa byl staw . Kolo stawu biegały dwa małe(szczeniaki) czarne psy przbiegly do mnie i zaczelam je glaskac,jeszcze cos mi sie snilo ale juz dokladnie nie pamiętam :oczy_na:
  10. Miałam sen... Śniły mi się domy po lewej stronie ulicy białe z czerwonymi dachami. Blisko jezdnia była. Spokojnie cicho. Trawka zieloniutka rosła. Nie opodal domu były dwa psy - jeden średniej wielkości z czerwnoną wstążką, był pod rudy, żółty, jak misiek i przykucnęłam przy nim i go głaskałam. Blisko był też mały psiak podobny do jorka, biały i on blisko mnie ciągle biegał... Co mógł oznaczać ten sen? Z góry dziękuję za odpowiedź.
  11. annaa

    demony, psy, niedzwiedz

    Śnił mi się bardzo dziwny sen. Na początku nic niezwykłego pomagałam Tacie (zwykle tego nie robię) przy jakiejś naprawie u klienta. Wciągnęłam się w to i było całkiem przyjemnie. Potem wróciłam do domu ale to nie był mój dom. Był tam ktoś znajomy kogo nie jestem w stanie tożsamości ustalić w tym momencie. Siedział za biurkiem. Byliśmy w domu zbudowanym z drewna. Wyjrzałam za okno i pierwsze co zobaczyłam to odbicie w szybie. Nie byłam to ja ani nikt kto stał za oknem bo nikogo tam nie było. W odbiciu zauważyłam że jest to groźny niedźwiedź który ryczy i stoi na tylich łapach. Uciekłam i się schowałam zadzwoniłam do rodziny ze coś złego się dzieje. Jak się uspokoiłam wybiegłam z tamtego domu. Żeby wrócić do mojego. I w tym momencie coś zaatakowało zabiło tego człowieka który był w domu za biurkiem i rozerwało dom na strzępy dosłownie rozpadł się. Ja pobiegłam do domu ale nie do mojego domu tylko do domu Babci u której kiedyś mieszkaliśmy. A teraz ona tam mieszka sama. I zjawiła się całą moa rodzina. Tzn mama (chociaż nie jestem tego pewna) tata i brat ale nie było babci ani dziadka. Pierwsze o co zapytał tata to czy zabrałam psa ze sobą bo był on z nami jak byliśmy u tych ludzi u których coś tata naprawiał. Ale ja jej nie wzięłam (mój pies to suczka:) i zaczęłam się o nią martwić. To coś krążyło w okół naszego domu ka by chciało się do niego dostać ale wszystkie drzwi i okna były zamknięte a zasłony w oknach zasłonięte. Nagle się uspokoiło i wyjrzałam tak troszeczkę z za zasłonki z okna z którego widać bramę i furtkę. I tam zobaczyłam moje psy nie tylko Fionę (moją suczkę) ale i Bobika który nie żyje od 6 lat i stały pod bramą i był jeszcze jeden pies ale nie mój. Ale nie szczekały tylko czekały. I wtedy pojawiła się postać na naszym podwórku. To była dziewczynka może nastolatka z długimi włosami związanymi w kucyk w szarej bluzie która podchodziła do moich zwierzaków. I jakby siłą woli otworzyła bramę i wychodziła do moich piesków. Pomyślałam w tym momencie ze to może być jakiś demon albo coś w tym stylu i czy da się z tym jakoś walczyć. I wtedy spojrzała na mnie jak by wiedziała ze myślę o niej i się obudziłąm
  12. FrankiSSJ5

    ataki psów i płonący budynek

    Od kilku dni męczy mnie praktycznie to samo, w snach dopadają mnie agresywne psy, najpierw był podobny do amstafa ktory gryzl mnie w rękę, później doberman który caly czas mnie okrążał nie pozwalając się ruszyć i gryzł w nogi. Jednak dzisiaj doszedl jeszcze sen w którym z dużą grupą znajomych zrobilismy impreze, (Nie pamietam ich, pamietam tylko ze widzialem mojego kumpla od dziecinstwa i moją byłą dziewczyne) siedzielismy i rozmawialismy kiedy niewiadomo dlaczego wybuchł pożar. Gdy uciekaliśmy z sufitu zaczela kapać benzyna i cały dom stanął w płomieniach. Wszyscy umarli i zostaliśmy duchami, nie mogliśmy wyjść z tego domu i byliśmy tam uwięzieni na zawsze, dziwnie sie czulem a jednak ten stan ,,duchowy" był dość przyjemny. mam 17 lat i te sny zaczynają już mnie męczyć prosze o pomoc i wytłumaczenie o co chodzi w tym wszystkim. Z Góry dziękuję
  13. Mialam sen ktorego wogole nie moge zinterpretowc w zadnym senniku. Normalnie sie snami nie przejmuje i nigdy tego nie sprawdzam,ale tym razem naprawde jestem tym snem poddenerwowana dlatego tez prosze o pomoc. Snilo mi sie duzo pieskow.Szczeniaki.Sliczne,jasne potulne.Lasily sie do mnie i bawilam sie z nimi mimo ze nie wiedzialam czyje one sa. Snil mi sie czarny las.Mieszklam pod tym lasem.I z tego lasu wlasnie te szczeniaki wychodzily. Najdziwniejsze jednak bylo to,ze pod moim plotem stal kon. Stary kon ktory byl tak zgnity i chory ze wygladal na trupa w kilku tygodniowym rozkladzie,ale zyl!! Stal sobie pod plotem bez ruchu,ale zyl.Byl czatny mial pelno ran i poprostu na zywo sie rozkladal. Co ten kon moze oznaczac??? Bardzo prosze o szybka interpretacje bo w czwartek lece w interesech na drugi koniec panstwa i jesli mialy by wyniknac jakies niespodzianki to wolalabym wiedziec szybciej
  14. Hirons

    Psy

    Dziś miałem bardzo dziwny sen, czuje że on coś znaczy dlatego tu napisałem. Zapamiętałem go szczegółowo ponieważ od około pół roku niezapamiętałem żadnego. Proszę o interpretację: Pozdrawiam
  15. cziki

    4 psy, lód, brudny śnieg

    Byłam na piaskowej drodze, blisko domu gdzie kiedyś mieszkałam. Nagle przybiegło do mnie kilka psów, zaczeły sie przymilać i ocierać o moje nogi. Z daleka zauważyłam psa, który w rzeczywistości zdechł, a we śnie zaczęłam go wołać do siebie-biegł do mnie i tak jak inne zaczął sie przymilać. w sumie było 4 psy, wiem że to były samce, cały czas wokół mnie. szłam z nimi dalej i znalazłam się na drodze pokrytej lodem, jakby topniejącego, było ślisko, trochę się poślizgnęłam, ale nie upadłam, a psy były dalej przymilne. doszłam do domu, pod płotem leżało trochę brudnego śniegu. weszłam na podwórko. i poczułam się spokojna.
  16. sariel

    zmarle psy?

    snilo misie ze bylam w moim polskim domu,i nagle zobaczylam duzo psow,byly mile, miedzy nimi byly tez moje dwa zmarle psy,cieszylam sie ze je widze,poglaskalam je z radosci:) widzialam ze one sie tez ciesza,wygladalo to tak jak by chcialaby przyjsc do mnie i mnie zaskoczyc:):icon_smile2:
  17. mela-xD

    koń i dwa psy

    Bylam na polu to bylo kolo domu kiedy jesze tam mieszkalam w rzeczywistosci naprawe to pole istnieje. Szlam z koniem i dwoma psami jeden pies to był wilczur, a drugi kundelek maly(wilk mowil ludzkim glosem),pamietam ze byl zmrok i nagle wilczur zaatakowal konia i on upadl i chyba rozgruz mu brzuch.Staralam sie go uratowac ale nie dalam rady wzielam tego kundelka na rece i ucieklam bieglam z gorki na przystanek staly tam 2 moje znajome spytalam sie o ktorej jest autobus powiedzialy mi ze o 22:30zdziwilam sie ze tak puzno bo myslalam ze jest ok20 . z gory dziekuje .
  18. marianka

    prośba o interpretację

    Witam Śniło mi się że, zmarła moja (żyjąca) babcia. Pogrzeb miał się odbyć w kościele na wzgórzu na polanie pod lasem. Widziałam moją babcię w trumnie, ale nie było to zwyczajne ułożenie człowieka w trumnie. Babcia miała odciętą głowę i odwróconą o 180 stopni. Bardzo mnie to zdziwiło i zapytałam moją mamę o co chodzi a ona na to, że kiedy badali przyczynę śmierci musieli to zrobić. to był jednak dopiero początek całego absurdu. Kiedy zaczęła się ceremonia w kościele zauważyłam, że nie ma księdza a msza jest nagrana i wyświetlana z wielkiego telewizora. Byłam wzburzona. Na dodatek transmisja przerywana była reklamami i w kościele leciała wesoła muzyczka, która wprowadził wszystkich w dobry nastrój i uczestniczący w pogrzebie zaczęli wesoło podrygiwać. Moje zdenerwowanie dochodziło do punktu kulminacyjnego. Wybiegłam z kościoła z zamiarem znalezienia księdza. wszyscy próbowali powstrzymać mnie, ale ja się uparłam. Biegłam w górę do wyżej położonej plebani. Wpadłam do środka a tam mi powiedziano, że księdza nie ma, ale ja nie wierzyłam więc szukałam go po wszystkich pokojach, aż znalazłam, był z jakąś kobietą, miał obrzydliwą arogancką twarz. zaczęliśmy się straszliwie kłócić. on twierdził, że tak ma być, że pogrzeb tak właśnie dzisiaj wygląda. Byłam wściekła na cały ten absurdalny kościelny, zakłamany system. Nie potrafię w żaden sposób zinterpretować tego snu, proszę o pomoc. Jeszcze między czasie prze okno (chyba kościoła) widziałam całą gromadę czarnych psów ale nie wiem czy się bawiły, właściwie to nie wiem co robiły, ale na pewno nie gryzły się ani nie były agresywne, była z nimi niezidentyfikowana postać cała ubrana na czarno.
  19. Cześć Wam, Ale macie bogate archiwum... x;) Miałam dziś drzemkę, w 2h miałam taki długi sen, że miałam szerokie pole do interpretacji - przeglądałam tu, i na sennik.biz. Tyle różnych wykluczających się znaczeń, że już nie wiem, co to oznacza... Toteż proszę o interpretację x:) Tak realistyczny sen... Bałam się, ale i byłam zdecydowana. Dopiero pod koniec snu zorientowałam się, że to nie jawa.. x;> Wstęp: - jestem głucha, a w snach zawsze rozmawiam werbalnie x:/ co to może znaczyć? nie znoszę rozmawiać werbalnie, kocham migowy - nie mieszkam z rodzicami od 8 lat, a ciągle mi się sni ich mieszkanie... - mam narzeczonego, a mi się śnił znajomy, kompletnie mi obojętny, jak mnie macał... a ja byłam z tego zadowolona... hm.. U rodziców sporo ludzi się zebrało. Pamiętam, w pokoju Taty - nikogo nie było, ale chyba nocował tam koleś, który często chyłkiem wychodził i wchodził do mieszkania. W pokoju siostrzyczki - ona, Tata, babcia (już nie żyje, i dotąd o niej nie śniłam.. hmm..), dużo zabawek, tu i ówdzie jakiś piesek, kotek. W kuchni - Mama i siostra (środkowa) W apartamencie - kilka osób, którym jednak się nie przyjrzałam. W A sobie stałam, gdy poczułam cień spadającego obiektu z dachu. A w TV trwała relacja czegoś złego, nie pamiętam, że wojna? czy terroryzm? Nawet nie wiedziałam, czy to w Polsce, nie obchodziło mnie to, nie myślałam, że nas to spotka. I że to właśnie dziś, a konkretniej - za 10 minut. Tak więc patrzę w TV, i potem idę do balkonu. Zdziwiona, widzę młode zwierzęta, 2 psy i dużo kotków. Kilka bardzo chudych, wszystkie bardzo ładne. Leżały stłoczone na balkonie. Pobiegłam do Mamy, pytając o co tu chodzi. Siostra mi powiedziała, że nie może ich dokarmiać, bo robi ich się coraz więcej i więcej (a mieszkają na 8 piętrze, skąd się wzięły pierwsze? x:>) Ja się ciskałam, że im skąpią na żarcie, na głupią wołowinę. Poleciałam do Taty, patrzę, bawi się z siostrzyczką.. Znowu zobaczyłam kolesia, jak się wślizgnął z głupawym uśmieszkiem, do przedpokoju. Cały w skórze. No nic, wracam na balkon. Tym razem zwierząt było więcej, ledwo przeszłam. Wychyliłam się, i spojrzałam w dół. Zobaczyłam.. trupa z urwaną nogą. Byłam zaskoczona, zdezorientowana, ale i machnęłam na to ręką. Odwróciłam się i rozejrzałam po balkonie. Duuużo zwierząt. Drzwi balkonu otworzyły się, i weszła znajoma. Powiedziała, że wie, co się stało temu trupowi. Ja uśmiechnęłam się z powątpieniem. A ona, że wie, bo była u koleżanki na górze i ona jej to powiedziała. Ja nic, a mimo to Wiola opowiedziała. Ponoć jakaś awantura była, i koleś kolesia wypchnął zza balkonu. Pokiwałam głową - Takie jest życie. Rozglądałam się z balkonu. Dziwne niebo, ciemnieje. Nagle zobaczyłam, że samolot duży, pasażerski, spadał w kierunku lasu, i tam wybuchnął. O kurczę! Spojrzałam na zwierzęta i żal mi serce ściskał. Takie piękne... Patrzyłam, liczyłam młodziutkie, głaskałam koteczka. W końcu się zorientowałam, że wszystkie z napięciem wpatrywały się między balustrady w przestrzeń, w jeden punkt. Spojrzałam i ja. I znowu - jakiś mały samolocik, nie wiem, jak się nazywa, zataczał się i spadał. Zaświtało mi w głowie - nie będzie dobrze, trzeba się szykować! Wpadłam do mieszkania, i krzyczałam, że trzeba się pakować, wziąć najpotrzebniejsze rzeczy, a siostrzyczce wyjaśniłam, że mówiąc to, miałam na myśli ciepłe ciuchy i buty, a nie zabawki, które chciała wziąć. Zaczęłam się pakować, odwróciłam się, i znowu zobaczyłam tego kolesia, który ukradkiem wchodził do mieszkania. Podbiegłam do niego i zażądałam odpowiedzi na pytanie, co to ma być? co to za myszkowanie? On przeraził się, zbladł (a sądziłam, że bledszy być nie może), błagał wręcz oczami, żebym naprawdę dała spokój. Jednak uparłam się, siłą wydarłam drzwi i weszłam do korytarza. Pusty. Ledwie zdążyłam pomyśleć "Eee...", gdy z przedsionka z windą wyszedł facet z bronią. Rzuciła mi się w oczy, bo była lśniąca i WIELKA. Dialog: J: Och! O: Po co wyszłaś na korytarz! J: Co? ? O: Chyba ten koleś wyraźnie Ci powiedział, żeby nie wychodzić?! J: No, ekhm...? O: Dobra, idziesz z nami! I nagle zebrała się grupka ludzi. Wśród nich zobaczyłam znajomego, ha ha, z dłuższymi idiotycznie kręconymi włosami. Ale odczułam taką ulgę, widząc znajomą twarz, że cała reszta zrobiła się nieważna. Ten mrugnął do mnie "Też Cię porwali?" Odmrugnęłam, że tak, i przylgnęłam do niego. A ten złapał mnie za tyłek, i przycisnął do siebie. I ruszyliśmy, coraz więcej nas było. Wyszliśmy do klatki schodowej, umiejscowionej w innym miejscu niż w realu. Cały czas mnie macał w tyłek x:> Trzeba pamiętać, że cały czas myślałam, że to real, dlatego nie walczyłam. Ale. Jak już byliśmy na klatce, baardzo szerokiej, zaczęliśmy schodzić w dół. Długo to trwało, było ciemno. Więc powiedziałam Piotrowi, żebyśmy skoczyli, szybciej zejdzie. On "OK", i skoczyliśmy. Spadaliśmy i spadaliśmy, ale zanim roztrzaskaliśmy się o ziemię, lekko go popchnęłam na balustradę schodów z parteru, tak, że wylądował w taki sposób, że usiadł na tej balustradzie (a spadliśmy z 6 pięter?), ja wylądowałam obok na nogach. Wtedy mniej więcej się zorientowałam, że to sen. Na parterze bloku była bezładna zbieranina kobiet. Mężczyzn nagle wcięło, nie wiem, gdzie poszli. 3 były strażniczkami. Rozglądałam się, i wyjrzałam z okienka. Coś się działo. Zanim zdążyłam zaplanować akcję, mój mózg powiedział "Koniec snu", i wyłaczył sen x;( Przepraszam, widzę, że to naprawdę długi opis... Może częściową interpretację bym dostała...? x;)
×
×
  • Create New...