Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'psychopata'.

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • NASZE FORUM
    • Sprawy porządkowe
    • Z życia Forum
  • EZO CAFÈ
    • Strefa Relaksu
    • EzoTube
    • Bazarek ezoteryczny
  • USŁUGI
    • Wróżby
    • Astrologia i numerologia
    • Sny
    • Szukam pomocy / Oferuję pomoc
  • WRÓŻBY, WYROCZNIE i PRZEPOWIEDNIE
    • Runy
    • Karty Klasyczne
    • Tarot
    • Pozostałe Karty
    • Inne wyrocznie i przepowiednie
  • ASTROLOGIA, HOROSKOPY, NUMEROLOGIA
    • Astrologia
    • Horoskopy
    • Horoskop urodzinowy
    • Numerologia
  • ZDROWIE, UZDRAWIANIE i MEDYCYNA NATURALNA
    • Lecznicze właściwości ziół, roślin, kamieni i olejków
    • Uzdrawianie za pomocą energii i metod naturalnych
    • Porady
  • ENERGETYKA
    • Ogólnie o energetyce
    • Postrzeganie pozazmysłowe i zdolności paranormalne
    • Rzeczy niewyjaśnione
  • SEN i ŚNIENIE
    • Sennik oraz symbole senne
    • OOBE i LD
    • Tajniki śnienia
  • MAGIA i OKULTYZM
    • Magia i systemy magiczne
    • Spirytyzm
    • Magia żywiołów i natury
    • Porady magiczne
  • DUCHOWOŚĆ, FILOZOFIE, RELIGIE i WIERZENIA
    • Rozwój Duchowy
    • Potęga umysłu
    • Religie i wierzenia
    • Ezoteryka
  • HYDEPARK
    • S.O.S.
    • Na różne tematy
    • Kącik sztuki i twórczości
    • Znaczenie imion
  • Runen Club's Runiczne pogaduszki
  • Runen Club's Linkownia, literatura, plotki o bogach, obyczaje i inne ciekawostki
  • Runen Club's Nasze Runy i dywinacja
  • Syreni Gród's Nasze miejsca: kawiarenki, knajpki, kluby, puby...
  • RIDER WAITE Club's Nasze Karty i dywinacja
  • RIDER WAITE Club's Tarotowe pogaduszki
  • RIDER WAITE Club's Linkownia, literatura, plotki o RIDER WAITE TAROT i inne ciekawostki...
  • Drzwi w inne wymiary's Ogólnie

Blogs

  • AROMATERAPIA
  • Bercikowe przygody z ezoteryką i nie tylko
  • Rozmowy z Bogami
  • Runen Club's Runy i my

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Found 6 results

  1. Iza Bernat

    Dr.House i bunkry

    Śniło mi się że na podwórku u mojej cioci w Jeleniej Górze, miało się znaleźć Zoo. Ale dr.House i dr.Cuddy ( nie mam pojęcia skąd oni się tam wzięli)... postanowili zbudować w tym miejscu nowe Centrum Laboratoriów Princeton Plainsboro ... patologia ... na 100m2 budować centrum, ale nieważne, to sen więc wszystko się może zdarzyć. Okazało się , że osoba , która chciała zbudować tam Zoo brała kasę od jakiegoś psychola, który się na mnie uwziął i chciał mnie zabić nie wiem za co , żeby mógł spokojnie budować system bunkrów w tym podwórzu. Gdy sie dowiedzieli wszyscy , a było tam może 50 osób w tym moi znajomi z byłej klasy, że tu nie będzie stać CLPP to postanowili uciekać, bo nagle się okazało , zę wszyscy wiedzą , ze ten PSYCHO chce mnie zabić. Więc się wszyscy pochowali w bunkrach .. a skąd oni o nich wiedzieli . nwm. No i ten Psychopata zadzwonił do mnie i powiedział "Jeżeli nie będziesz moja , to nie będziesz nikogo. Zaleję bunkry wodą, umrzecie w męczarniach i zamknął bunkry". Wszyscy zaczęli wrzeszczeć a ja powiedziałam do dr.House." Greg, trzeba im podać metatroxen ( a na co ... ) i oxycyclinum" A mój kolega z klasy powiedział " Nie, nie możesz mu zaufać , to On chce cię zabić" A ja " Jak to ? Przecież się przyjaźnimy." A House uciekła z bunkrów, więc mój kolega chyba miał rację. Usłyszałam chlupot wody i ocknęłam się w autobusie, z koleżanką w ciąży, mnóstwem ludzi, kotem i bratową z chrześniakiem... Koleżanka w ciąży zażyczyła sobie herbaty i kazała mi iść do siebie do domu. Te DOMY były straszne, jak po katastrofie w Czarnobylu... Pośród dziwnie zaprojektowanych domów był tylko jeden zamieszkały. Tam była babcia mojej koleżanki i podała mi herbatę. Chciała przytulić mojego chrzśniaka, bo szedł ze mną ale się obudziłam więc nwm co było dalej ... ale dziwny sen
  2. Z góry przepraszam za drastyczne sceny. Nie miałam wpływu na sen. (Nie oglądałam ani nie czytałam od dobrych paru miesięcy żadnego horroru.) Ja - w ciele mężczyzny. Mam żonę i dziecko. Sytuacja dzieje się w moim domu rodzinnym, gdzie nie mieszkam już ponad 6 lat. Moja rodzina (a w sumie tylko ja, chociaż oni też znajdują się w pomieszczeniu) zostaje zaatakowana przez grupę psychopatów. Wydają mi różne polecenia, które mają utrzymać mnie przy życiu – nieistotne, ważne było ostatnie, które mnie przerosło. Kazali mi zjeść czyjąś stopę. Na stole były ustawione dwie, ogromne metalowe miski, a w nich znajdowały się dolne kończyny należące do różnych zwierząt. Usłyszałam od żony, że skoro nie dam rady to mam iść się zabić. Poszłam do kuchni i poderżnęłam sobie gardło nożem do chleba (jedyny, który był na widoku). Problem w tym, że nadal żyłam. Następnie grupa napastników kazała mi naprawić jakiś pojazd, którym mieliśmy ruszyć. Cały czas chodziłam z brodą przy mostku, bo bałam się, że rana się otworzy (w czasie cięcia czułam, że robię głęboką ranę – jednak nie było krwi). Przy pomocy dwóch mężczyzn (nie znam ich twarzy, ale byli to znajomi mężczyzny, którym byłam) udało mi się uciec (nie jakoś brawurowo: pojawiła się pomoc, napastnicy zniknęli…z żoną i dzieckiem). Sytuacja kuriozalna: na rowerach (niewielkich, ale nie dziecięcych) pojechałam z tymi mężczyznami szukać pomocy. Na ulicach było pusto. Nie wiem do końca gdzie się później znalazłam, ale było to coś na kształt przestronnego posterunku policji. Ponownie nikt nie zwracał tam na mnie uwagi, usłyszałam od dwóch policjantów, że są zajęci inną sprawą. Na posterunek weszła kobieta. Nie znam jej twarzy, ale wydawało mi się, że ją znam i była w grupie napastników z początku snu. Szła prosto na mnie, ukrywała ręce w dużych rękawach. Wiedziałam, że ma broń ale nic nie mogłam zrobić. Padł strzał, kobieta osunęła się na ziemię. Okazało się, że jeden z policjantów rozpoznał ją i zastrzelił. Później nastąpił moment kulminacyjny. Najgorszy z całego snu. Na posterunku pojawiła się bardzo duża grupa dziewczynek (10-12 lat). Policjanci byli zdezorientowani, bo przecież nie będą strzelać do dzieci. Masakra zaczęła się od chwili, gdy jedna z dziewczynek przytuliła się do policjanta i z bardzo bliskiej odległości wystrzeliła w niego czymś na kształt zszywacza tapicerskiego, tylko z większą ilością zszywek na raz. Dziewczynki zaczęły atakować wszystkich w pomieszczeniu. Do pomocy miały chyba jednego lub dwóch dorosłych mężczyzn. Zabijały po kolei tym, co im trafił do rąk – nożyczkami, szpikulcami, taśmami (robiąc pętle) – dźgały na oślep wszystkich. Ostatni fragment snu pominę…z czystej przyzwoitości. Powiem tylko, że ja stałam się napastnikiem (chociaż działałam w obronie własnej). Zabijałam. Ostatnie, co pamiętam przed przebudzeniem to trzymanie na rękach dziewczynki, którą zabijałam – jej wyraz twarzy nie był adekwatny do sytuacji. Była rozbawiona tym, co się dzieje, trochę dumna z siebie, a w jej oczach było coś, co wydawało mi się zadowoleniem z dopięcia swego. Cała sytuacja działa się w moim rodzinnym mieście, z którego wyprowadziłam się ponad rok temu. Nie rozpoznałam żadnej twarzy, chociaż czułam kto jest „dobry”, a kto „zły”. Z rzeczy istotnych, bądź mniej: jestem lesbijką, w stałym związku od ponad dwóch lat, ostatnio jednak pojawiła się na horyzoncie moja pierwsza (nie do końca)odwzajemniona miłość, również kobieta. Nie wiem czy to istotnie, ale jak dzieje się coś złego, to zawsze Jej wina... Zdaję sobie sprawę, że ten sen brzmi jak horror klasy B ale przeraził mnie i wprowadził mi niezły mętlik w głowie. Mam nadzieję, że ktoś spróbuję go ogarnąć i pomóc mi coś zrozumieć. Z góry dziękuję
  3. Z góry przepraszam, bo mam bardzo szczegółowe sny co zawsze grozi długim tekstem, ale mam nadzieję że ktoś to przeczyta i rozwieje me wątpliwości. Śniło mi się że byłam z jakąś osobą w wyschniętym korycie rzeki i oglądałyśmy dno i brzegi które były z płyt betonowych. Po bokach były widoczne ruiny kamiennego akweduktu. Między płytami betonowymi były tylko kałuże wody i gdzie nie gdzie rosły wysokie kępy traw. Bylo też to miejsce porzuconych przedmiotów. Trochę jak dzikie wysypisko śmieci. Powiedziałam do mojego towarzysza, że "już tu byłam". Chociaż tak naprawdę nie znam takiego miejsca. Co do tej osoby, mogła być i kobietą i mężczyzną. Postanowiliśmy wyjść z tego zbiornika retencyjnego lub kanału (czy rzeki) i zwiedzić drugi brzeg tego miejsca. W ten z pomiędzy traw wyszła nieznajoma dziewczyna. Miała długie ciemne włosy. Była bardzo ładna. Szła bardzo smutna lekko się zataczając. Jej kroki były niepewne. Oczy patrzyły w nieokreślony punkt. Ostrzegła mnie przed jakimś człowiekiem. Nie można było się z nią dogadać, jakby była po jakiś środkach odurzających. Nie chciała też by ją zaprowadzić do szpitala. Nie chciała mojej pomocy, wyrwała się i poszła w swoją stronę. Według planu wraz z moim towarzyszem zaczęliśmy wychodzić na drugi brzeg. By to zrobić musiałam skakać po kawałkach betonowych płyt. co był bardzo przyjemne i lekkie jakbym fruwała. Wtedy nastąpiło jeszcze jedno nieoczekiwane spotkanie. Dokładnie z tego samego kierunku z którego nadeszła wcześniej dziewczyna, nadszedł nieznajomy mężczyzna. Wysoki, rozczochrany blondyn, w szarym płaszczu. Zaproponował mi walkę na noże. Wyciągnął nóż i uśmiechając się przy tym wytrzeszczał na mnie oczy, z jakąś psychiczną radością. Odpowiedziałam, że nie biję się na noże. Zaczęłam się go bać. Ale postanowiłam zachować spokój i wyjść na drugi brzeg spokojnie, żeby nie wyglądało, że się go boję, by gościa nie prowokować. Chciałam szybko wyjść z wąwozu. Ale przeszkadzała mi w tym półka z przetworami (kolejny już raz). Mężczyzna koniecznie chciał ze mną walczyć. był przekonany że jestem dobra w walce na noże, a jemu koniecznie chce się z kimś zmierzyć. Bym tylko nie wyszła mężczyzna zaczął ruszać segmentem i zrzucać na mnie butelki z sokami. Część złapałam (3) część się stłukła. Uciekłam do pobliskiego szpitala, w miejsce gdzie jest dużo ludzi. Psychopata podążył tam za mną. Nie widziałam go ale wiedziałam, że tam jest ponieważ musiał zrobić coś, co wystraszyło pacjentów i personel. W budynku wybuchła panika. Nie wiadomo było czy się chować, czy zdąży się uciec, czy za rogiem nie stoi facet z nożem. Przemierzałam kolejne korytarze. Mijali mnie ludzie w panice i tacy co jeszcze o niczym nie słyszeli i cała sytuacja była dla nich dziwna. Chciałam się wydostać z budynku. Szukałam drugiego wyjścia. Wiedziałam gdzie ono jest, i jednocześnie wiedziałam, że jestem od niego jeszcze daleko. Cały czas gdzieś za mną, był ze mną mój towarzysz. I w tym miejscu sen się urywa bo musiałam iść do pracy Filmów sensacyjnych nie oglądam:) w TV oglądam tylko pogodę i wiadomości, a tak to czytam książki, w ostatnim miesiącu romanse historyczne. Ale może kiedyś nakręcę film z dreszczykiem;) Motyw przetworów powtarza się już, kolejny raz, tak samo pokonywanie przeszkody. Najbardziej przerażające w tym śnie był moment kiedy mężczyzna po normalnej rozmowie wyciąga z uśmiechem na ustach nóż i mi go pokazuje, a ostrze lśni białością jak jego zęby. w tym momencie jego oczy (niebieskie) stają się bardziej wytrzszczone, i widać w nich chory entuzjazm. No przerażające to było, jakkolwiek śmiesznie to teraz brzmi. Bardzo prosiła bym o wasze zdanie co do tego snu.
  4. Śniło mi się, że chciałem jechać do swojej dziewczyny. Dlatego wziąłem, spakowałem wszystkie rzeczy jakie miałem (dziwne, nie? Jakbym się co najmniej przeprowadzał), chociaż ich był dużo, okazało się, że później zmieściły się do takiego mniejszego, skórzanego, purpurowego plecaka. Wszedłem do autobusu, stałem w przedniej części i czekałem, aż pojedzie do ostatniego przystanku. Było trochę tłoczno. Gdy dojechał do ostatniego przystanku, dwie osoby wsiadły (w tym obok stała jakaś starsza blondyna z niebieskimi oczami) i chciałem wyjść, lecz nie zdążyłem. Stanąłem przy przednich drzwiach od autobusu - kierowca ruszał z nową trasą z otwartymi przednimi drzwiami - zależało mi, aby jak najszybciej się z moją dziewczyną spotkać (naprawdę ją mam, nie tylko w śnie), więc myślałem o wyskoczeniu z pędzącego autobusu. Przywitałem się ze starszą blondynką, która stała z jakąś koleżanką (młodszą brunetką). Odpowiedziała, trochę spuszczonym, acz lekko zainteresowanym wzrokiem. Autobus z dużą prędkością wjechał na krętą autostradę ( z jednym bardzo ostrym zakrętem przy którym wyrobił), która była nad bardzo szeroką, płynącą rzeką. Uznałem, że nie będę skakał, tylko poczekam do następnego przystanku i powrócę biegiem. Czułem niepokój, pomieszany z takim wyciszeniem, jakbym dryfował na morzu. Nagle okazało się, że autobus zatrzymuje się dokładnie tam, gdzie chciałem. W pewnym momencie autostrada była równa i prosta, a on bardzo przyspieszył. Nagle znalazłem się przy wejściu do lasu (autostrada i autobus zniknęły). Stałem na piasku, a za mną było falujące morze. Była jesienna, chłodna pogoda. Obok mnie siedziała na piasku znajoma, blondynka z którą o czymś rozmawiałem. Ona była bardzo uśmiechnięta, nie raz parskała śmiechem na jakieś moje całkowicie poważne zdanie/spostrzeżenie. Czekałem ciągle w tym niepokoju pomieszanym z wyciszeniem na dziewczynę. Była pochmurna pogoda… Było trochę po 20:00, już bardzo ciemno było, jakby była noc. Stałem przy oknie. Słyszałem krzyczącego kolesia, który non-stop przeklinał i groził śmiercią. Przeraziłem się. Wydał mi się chory psychicznie. Bałem się, że wejdzie do mojego mieszkania. Drzwi wejściowe się otworzyły i weszła do nich ponownie moja dziewczyna (prawdziwa dziewczyna) Miała krótkie, ciemne włosy, bardzo przenikliwe, zielone oczy aż trochę strach w nie spojrzeć oraz bardzo grubo pomalowane, czarne usta. Przyszła do mnie na całą noc. Rzuciła torbę, położyła się do łóżka i powiedziała, że będzie czekać tam na mnie. Ja zdałem sobie sprawę, że drzwi nie są zamknięte na zamek i owy psychopata może sobie wejść. Pobiegłem do łazienki, gdzie moja mama załatwiała swoje potrzeby fizjologiczne na stojąco (jak facet :x). Powiedziałem, że zaraz psychopata może wejść, drzwi są otwarte i trzeba je szybko zamknąć. Może starać się je wyważyć i musimy być na to przygotowani, ewentualnie będzie mi musiała pomóc przytrzymać drzwi. Odpowiedziała, abym powiedział to tacie i żebym się wysikał najpierw. Ja z parunastu metrów oddałem strumieniem mocz do ubikacji, lecz w połowie przestałem dla wyższych celów, jakim była obrona głównie siebie. Pobiegłem do pokoju, gdzie był mój ojciec. Był wpatrzony w telewizor, który leciał bardzo głośno. Krzyknąłem, by ściszył. Powtórzyłem to samo, co powiedziałem matce. Tata zobowiązał się zareagować. Pobiegłem do drzwi wejściowych. Słyszałem odgłosy wchodzenia po schodach. Szybko z przerażeniem chciałem zamknąć drzwi na zamek. Przekręciłem nie w tą stronę. Lecz na szczęście zdążyłem i dwukrotnie zamknąłem w drugą (odpowiednią) stronę. Odsunąłem się od drzwi na ok. 10 metrów. Tata przyłożył ucho do drzwi i przytrzymał je. Nagle je otworzył. Ja spanikowałem. Nie wiedziałem, gdzie uciec, dlatego uznałem, że najlepiej będzie się nie ruszać. Wszedł wysoki, łysy, krępej budowy mężczyzna. Był ubrany w komplet jeansowy koloru niebieskiego (w sensie spodnie i bluza). Był albo przyćpany, albo bardzo niezrównoważony emocjonalnie (jak istny socjopata; stawiam na to drugie), przytulił mojego ojca, potem dał mu kolorową (głównie w ciemniejsze kolory różniące się jedynie odcieniami) piłkę lekarską trochę mniejszych rozmiarów i wyszedł niekonwencjonalnym, lekko drgającym krokiem. Tata zamknął drzwi. Ja nazwałem go idiotą i poszedłem do pokoju. Tata za mną wbił do mojego pokoju, gdzie doszło do dialogu (Mała dygresja jest taka, że wszędzie pogaszone były światła, tylko nie u mnie w pokoju). Wkurzony krzyknął: „Jak żeś mnie ***** nazwał!? Idiotą!?” „ Tak, idiotą. Mógł cię zabić, wyciągnąłby kosę, wbiłby ci ją w brzuch i już byś tu teraz nie był.” „Ale ty mnie nazywasz idiotą!?” „Słuchaj, rozumiem, że się bałeś. Ale skończmy ten temat, bo to, co było, już minęło. Sprawa załatwiona. Lepiej będzie, jak zgłoszę to odpowiednim służbom.” Chciałem zadzwonić na policję z telefonu domowego umiejscowionego w moim pokoju, lecz w sumie psychol nic nie zrobił, więc zadzwoniłem na straż miejską. Pomyślałem wówczas o mojej dziewczynie, która pewnie teraz leży smutna i odrzucona w łóżku. Dodzwoniłem się do straży miejskiej i zgłosiłem zagłuszanie ciszy nocnej po 22:00 różnymi okrzykami i groźbami. Widziałem, że kawałek słuchawki zaczął mi odpadać, siłą go wsadziłem. Dyspozytorka ciągle przeciągała rozmowę. Ja prosiłem o to, by w pobliżu jakiś patrol przejeżdżał (na wypadek, gdyby zachciało mu się wrócić). Ciągle nie mogłem się mimo chęci doprosić o ten patrol, ani w żaden sposób dogadać. Ta kobieta non-stop lała wodę. W pewnym momencie podszedłem do komputera, a wtedy dyspozytorka się rozłączyła. Chciałem zadzwonić drugi raz, lecz wtedy zadzwoniono do mnie na mój stary telefon (który kiedyś został skradziony). Odebrałem go i słyszałem jakieś pierdoły niezwiązane ze sprawą o tym, że ludzi poprzez hipnozę programowano, by mówili w sądzie to, co chciano usłyszeć i że nie sprawiedliwie idą do więzienia. Przez słuchawkę słyszałem głos opowiadający o tym oraz jakieś tybetańskie odgłosy podczas medytacji. Wyłączyłem telefon, potem obraz mi zaćmiło i widziałem reklamę jakiegoś kryminału umiejscowionego w czasach IIWŚ. Jak wrócił już mi obraz podbiegłem znowu do telefonu domowego i chciałem dzwonić. Czekałem na odebranie słuchawki i znowu pomyślałem o dziewczynie. Nie byłem pewien co z nią. Myślałem, że już smutna śpi, ale prawdopodobnie jej już nie było. Może sobie poszła, nie wiem… Przez cały ten wieczór w śnie było strasznie nerwowo, napięcie i niepokój sięgało zenitu. Co ciekawe po tym śnie uczucia wielkiego napięcia i niepokoju nadal się utrzymywały. Była godzina 5:00, ja wcale nie mogłem zasnąć. Gdy zamknąłem oczy, miałem wrażenie, jakby coś miało ochotę wyrwać mnie z łóżka. Nie wiem co to było. Czy ta godzina ma jakieś znaczenie? Czy coś się stanie? Z góry dziękuje za tą interpretację
  5. julci3k

    prosze o interpretacje

    Śniło mi się że nawiedził nasz dom jakiś psychopata, probowałam wszystkich bronić, pilnowałam całej swojej rodziny akurat w tym pokoju w którym dzisiaj spałam, kiedy otworzyłam drzwi zaczął się pojedynek na noże, ode mnie dostał jeden cios, ja od niego dwa (pamietam ze jeden w żebra), gdy go zobaczyłam, okazało się że to ...... mój facet!!! Był ubrany w swoje robocze-budowlane ciuchy. I w tym momencie się obudziłam. Sen był bardzo realny, prosze powiedzcie mi co to znaczy.
  6. Sen ten bardzo mnie przerazil, obudzilam sie w pocie z bijacym sercem. Dzial sie on w okolicy mojego domu, z ktorego dwa miesiace temu sie wyprowadzilam (z USA do PL). Jedynym sposobem, na to zebym ja mogla do niego wejsc z jakiegos powodu bylo wejscie przez alejke od tylu. Tam, z sasiedniego domu, ktos nagle zaczal we mnie rzucac glazami idealnie celujac. Nie bylam w stanie przejsc przez alejke, zajelo mi to okolo "pol godziny", a powinno zajac 3 minuty. Widzialam tego czlowieka i nie znalam go, prosilam zeby przestal ale on byl nieludzki. Rowniez naklonil kilka innych osob, zeby chcieli mnie podpalic. Tego samego dnia musialam z domu wyjsc, i zaczelam wychodzic. On zaczal znow rzucac. Ja sie schowalam, on przestal, ale zszedl na dol z kamieniami i pistoletem, na co ja sie zalamalam i powiedzialam "chcesz zebym umarla? masz!" i zaczelam sie sama ciac jakims gwozdziem wzdluz lewej reki. Wtedy on kazal mi przestac, ja zeczelam go ulaskawiac najlepiej jak umiem ulaskawic psychopate. To znaczy, poszlam z nim do miasta, zeby mnie nie zabil. Okazalo sie, ze on jest artysta ktory przyjechal do miasta na studia, i dowiedzial sie ze ja tez jestem plastykiem i nie chcial konkurencji. Ja mu tlumaczylam, ze nie bede chodzila do jego szkoly, ze poszlam na medycyne, ze w ogole nic nie jestem warta. Czulam caly czas smiertelna zazdrosc kogos do siebie i uczucie niebezpieczenstwa. Pamietam tez, ze chcialam zeby on nie zrobil niczego mojej mamie.
×
×
  • Create New...