Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'rodzina'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • NASZE FORUM
    • Sprawy porządkowe
    • Z życia Forum
  • EZO CAFÈ
    • Strefa Relaksu
    • EzoTube
    • Bazarek ezoteryczny
  • USŁUGI
    • Wróżby
    • Astrologia i numerologia
    • Sny
    • Energia i uzdrowienia
    • Szukam pomocy/Oferuję pomoc
  • WRÓŻBY i WYROCZNIE
    • Runy
    • Karty Klasyczne
    • Tarot
    • Pozostałe Karty
    • Inne wyrocznie
  • ASTROLOGIA, HOROSKOPY, NUMEROLOGIA
  • UZDRAWIANIE i MEDYCYNA NATURALNA
  • ENERGETYKA
  • SEN i ŚNIENIE
  • MAGIA i OKULTYZM
  • DUCHOWOŚĆ, FILOZOFIE, RELIGIE i WIERZENIA
  • HYDEPARK
  • Runen Club's Runiczne pogaduszki
  • Runen Club's Linkownia, literatura, plotki o bogach, obyczaje i inne ciekawostki
  • Runen Club's Nasze Runy i dywinacja
  • Syreni Gród's Nasze miejsca: kawiarenki, knajpki, kluby, puby...
  • RIDER WAITE Club's Nasze Karty i dywinacja
  • RIDER WAITE Club's Tarotowe pogaduszki
  • RIDER WAITE Club's Linkownia, literatura, plotki o RIDER WAITE TAROT i inne ciekawostki...

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Found 54 results

  1. Miałam dzisiaj taki sen: Byłam córką jakiegoś bogatego Araba, chociaż sama byłam Europejką. Byliśmy bardzo, bardzo zamożni i mieliśmy szlacheckie korzenie - ludzie nas znali, byliśmy sławni jak rodzina np. Kardashian, albo Królewska Rodzina z GB. Mieszkaliśmy w moim domu z dzieciństwa na tym osiedlu, ale dom wyglądał 100x bardziej bogato, miał nawet kompleks basenów. Ja nie byłam szczęśliwa, bo wiedziałam, że mój ojciec chce mnie wydać za mąż za tyrana, który już wcześniej zakatował moją siostrę(to była inna siostra niż w prawdziwym życiu, widziałam na łóżku przez chwilę jej martwe, nagie ciało po nocy poślubnej i nikt się nie przejął jej śmiercią, bo taka była u nas hm... tradycja?? nie wiem ogólnie ojciec nas nie szanował i miał gdzies co się ze mną stanie). Do ślubu doszło - nie widziałam wgl ceremonii zaślubin tylko samą noc poślubną. Byliśmy zamknięci w brzydkim, ciasnym pokoju z łóżkiem i stołem. Leżałam na łóżku, mój mąż stał nade mną(jeśli ktoś ogląda Grę o Tron to ten mąż wyglądał jak Ramsay Bolton z serialu ). Kazał mi do siebie mówić"panie" i mówił jak zamierza mnie torturować, bo to była jego specjalność, na którą mój ojciec pozwolił z zaszczytem. Moja siostra nie przeżyła nocy poślubnej z tym chłopakiem. Uderzył mnie w twarz czymś ostrym. Nagle do pokoju wszedł mój ojciec(zobaczyłam wtedy, że był łysy i miał czarną bródkę, ubrany w takie długie szaty jak noszą szejkowie arabscy) i o coś go zapytał. Wtedy ja zerwałam się z łóżka i wybiegłam z pokoju, następnie z domu. Z domu słyszałam słowa"łapcie ją!". Dobiegłam jak szalona na koniec ulicy, później na obrzeża miasta, gdzie był przystanek. Zatrzymałam jakieś auto, którym jechały 2 kobiety. Nie znam takich kobiet w realnym życiu. Bardzo chciałam uciec jak najdalej od domu, pojechać pociągiem do obcego miasta, bo mój ojciec i mąż mnie szukali. A gdyby mnie znaleźli, zakatowaliby mnie oboje. Za żadne skarby nie zamierzałam tam wracać, ani dać im się złapać. Czułam się jednak bezpiecznie, bo nie mogli mnie teraz dogonić. W ręce miałam 70 zł, spytałam czy zawiozą mnie na Dworzec PKP w Lublinie(mieszkam w mniejszym mieście zaraz obok Lublina), jechałyśmy drogą wyjazdową z mojego miasta, była noc. Kobiety wydawały się zainteresowane moją osobą. Jechałyśmy calutką noc, rozmawiałyśmy o moim problemie, o mężu, który chciał mnie torturować i braku pomocy od okrutnej rodziny. W końcu one zapytały mnie czy jestem tą księżniczką z tej słynnej rodziny? Na to ja odparłam, że tak. Wtedy one "to naprawdę musimy ci pomóc!". Dojechałyśmy do jakiejś przystani z dala od Lubelszczyzny. To była knajpa, siłownia, oraz klub dla mięśniaków i pakerów. Spędziłyśmy tam jakiś dłuższy czas. Ci mężczyźni byli poruszeni moją historią, zaprzyjaźniłam się również z dwiema kobietami, które wzięły mnie do samochodu. Cały czas jednak czułam wielki niepokój, że rodzina mnie tu znajdzie i że muszę uciekać dalej. Pewnego dnia stwierdziłyśmy, że za długo tu jesteśmy i uciekłyśmy samochodem do jakiegoś miasta(tym razem prowadziłam ja, bo okazało się, że ten samochód jest nagle mój.. W prawdziwym życiu nie mam prawa jazdy). Było tam Stare Miasto, kamienice i normalne bloki - przypominało to miejsce, w którym mieszkam, ale było jednak trochę inne. Zaparkowałam obok bloku i skierowałyśmy się do miejsca, gdzie były kluby i restauracje. Tam moje dwie towarzyszki bardzo się zadomowiły, zostałyśmy w tym mieście długo. Gdy po nim spacerowałam, zobaczyłam, że w niektórych miejscach stoją pomniki przedstawiające wielki czarny tułów z głową wrony. W każdym razie, im dłużej przebywałyśmy w tym mieście, tym bardziej się bałam i chciałam już jechać. Ze spaceru wróciłam do tej knajpy, w której mieszkałyśmy. Przed lokalem za rękę złapał mnie jakiś chłopak i zaczął ciągnąć w stronę knajpy. Był przystojny, miał ciemne włosy i tajemnicze, ponętne spojrzenie, stał twarzą do mnie o szedł do tyłu. Ja zaczęłam stanowczo protestować i wyrwałam mu się. Byłam pewna, że to szpieg od mojej rodziny. Wtedy moje dwie towarzyszki i jacyś nasi znajomi, których tam poznałyśmy powiedzieli"Eeej no co Ty, on chciał Cię poznać!", na co ja zaczęłam tylko krzyczeć, że to nie prawda i że musimy uciekać. Byłam spanikowana, a moi przyjaciele nie chcieli stamtąd jechać, byli bardzo wyluzowani i spokojni. W tym wypadku powiedziałam, że odchodzę i że mogą tu sobie zostać. Pobiegłam na miasto, ale nie mogłam odnaleźć tego miejsca, w kórym zaparkowałam samochód. Byłam wystraszona i bezradna. A potem się obudziłam..
  2. Sen zaczyna się w moim domu. Przy stole w salonie siedzę ja, moja mama, mój były chłopak ( ojciec mojego dziecka ) oraz bliski mi kolega. Wychodzę do kuchni zrobić im kawę, ale miałam jedynie trójkątne kubki i nie chciałam nikomu tak podać kawy żeby się nie oblał oprócz mojemu byłemu. W pewnym momencie wyszłam do łazienki a mój bliski znajomy poszedł za mną, mówiąc, że nie skończyliśmy naszej rozmowy, na co mu odpowiedziałam , że tak naprawdę nigdy nie rozmawialiśmy o tym co się wydarzyło. Powiedział mi, że coś chce mi pokazać, wyszliśmy z domu nikomu nic nie mówiąc. Na ulicy , złapał mnie za rękę i poczułam wtedy ciepło. Weszliśmy do bardzo zatłoczonej uliczki, gdzie idąc patrzył mi w oczy i mówił że da mi związek, miłość, chce mieć ze mną dziecko, dom i nigdy niczego nie będzie nam brakowało. Ja szczęśliwa pocałowałam go. W pewnym momencie powiedziałam mu, że muszę zadzwonić do mamy bo nie wie , że wyszłam i że nie wrócę na razie do domu, na co on odparł , że już to z moją mamą załatwił. Wychodząc z uliczki powiedział, że jest ktoś kogo powinnam poznać. Wsiedliśmy do autobusu lub tramwaju , przytuleni. Po chwili byliśmy już w budynku który przypominał labirynt , wszędzie było dużo ludzi i balonów. Przedstawił mi starszego mężczyznę mówiąc, że jeżeli on mnie nie zaakceptuje to będziemy mieć duży problem. Ale zza rogu wyłoniła się piękna dziewczyna, jego była partnerka. W rozmowie z mężczyzną czułam się źle, wstydziłam się mojego ubioru oraz tego , że on już ją zna i akceptuje a mnie nie. Siadłam pod ścianą, zaczęłam bawić się telefonem i nikt na mnie nie zwracał uwagi. Mój bliski przyjaciel złapał mnie znowu za rękę. Wyszliśmy z budynku i sen się urwał. W życiu sytuacja przedstawia się tak : W styczniu poznałam w towarzystwie właśnie B. ( to będzie skrót od jego imienia ) . Przez kilka tygodni składało się tak, że widywaliśmy się w piątki w barze. Po pewnym czasie pojechaliśmy razem na lodowisko, odwiedzałam go co najmniej raz w tygodniu w domu , rozmawialiśmy ze sobą od świtu do nocy. W kwietniu, wyznałam mu że się w nim najzwyczajniej w świecie zakochałam. Okazało się, że mój były, jednocześnie ojciec mojego dziecka jest jego przyjacielem i bardzo mu się to nie spodobało. Od mojego wyznania nasze kontakty ucichły. Z dnia na dzień zapowiedział mi, że wyjeżdża na kilka miesięcy za granicę. Nie pożegnał się ze mną. Pisaliśmy ze sobą raz od prawie 3 miesięcy na zasadzie czy w wszystko w porządku i rozmowa z jego strony została urwana. A ja zostałam sama i jedyne co robię to sprawdzam portale społecznościowe i jestem szczęśliwa gdy on ''polubi'' mój post bo wydaje mi się , że może o mnie dalej myśli. Za granicą jest z moim byłym. B. śni mi się bardzo często , o ile nie codziennie. Natomiast dzisiejszy sen pamiętam bardzo dobrze, po przebudzeniu miałam wrażenie , że naprawdę mi się oświadczył. Proszę o interpretacje mojego snu w odniesieniu do sytuacji w życiu. Proszę też o nie pisanie komentarzy obraźliwych co do mojego podejścia do tego wszystkiego, nie mam 15 lat , tylko 22 i jest to dla mnie naprawdę sprawa nad którą myślę w każdej możliwej sytuacji.
  3. Śniło mi się, że przyjechała do mnie rodzina z wizytą. Siostra, przed położeniem się spać w moim pokoju, poprosiła o pomoc w zmyciu makijażu. Otworzyłyśmy drzwi, aby udać się do łazienki, przy okazji wypuszczając zamkniętego dotąd z nami wewnątrz naszego kota. Po drodze minęłyśmy uchylone drzwi do sąsiedniego pokoju - spali tam moi rodzice (nie widziałam ich, ale miałam świadomość ich obecności w tym pomieszczeniu). W łazience kot wskoczył na pralkę, łasił się, głaskałam go, podczas gdy siostra robiła demakijaż. Powiedziała mi, że ostatnio ten kot wygrał konkurs wokalny. Zaproponowałam zatem, żeby coś zaśpiewał. Kot porozumiewawczo spojrzał na mnie, zeskoczył z pralki, oparł się łapami o otwartą deskę sedesową i w tej pionowej pozycji wyśpiewał wprost do muszli piosenkę pt. "Rudy rydz". Czy mógłby ktoś pomóc w interpretacji tego snu? Wydaje mi się, że pojawia się tu dużo symboli. Sen wyjątkowo zapamiętałam bardzo dokładnie, ze wszystkimi szczegółami, a zazwyczaj przypominam sobie jedynie mglisty zarys tego, co mi się śniło. Będę wdzięczna za wskazówki.
  4. Witam, obudziłam się, po niezbyt udanej nocy (po 6 jeszcze nie chciało mi się spać, a obudziłam się godzinę temu), bo miałam niezbyt przyjemny sen. Pod sam koniec snu nie chciałam już spać i nie wiem, czy to możliwe, ale wydaje mi się, że właśnie dlatego się obudziłam. Na początku snu byłam na statku (takim, jak wycieczkowy, pasażerski, ale nie był to rejs, tylko coś w rodzaju akademika, w którym mieszkały dzieci od 1 klasy podstawówki do studiów). Z tym, że nie byłam to ja, jako ja, tylko jako jakaś zupełnie inna osoba. Byłam pewna siebie, bo już wcześniej byłam w takich sytuacjach i pamiętam, że jakiś chłopak (coś, jak 'przywódca' tego czegoś) oprowadzał mnie po tym statku, po każdym piętrze i opowiadał, że np. 'na tym piętrze mieszkają 3 i 4klasiści' itd. Było też coś o konkurowaniu ze sobą niektórych osób, ale nie wiem niestety o co dokładniej chodziło. W pewnym momencie powiedziałam mu, że nie musi już nic mówić, bo to nie jest pierwszy raz, jak jestem w takim miejscu i wszystko rozumiem, ale czuję się 'dziwnie', nieswojo, jak nie ja. Mówiłam, że czuję się trochę źle (na samym początku było dobrze, pewnym krokiem szłam korytarzami pełnymi ludzi- widziałam wtedy ciemniejsze barwy, zaś potem, jak czułam się już 'dziwnie', to nie było nikogo oprócz tego chłopaka, który mnie oprowadzał, a korytarz był biały). Ogólnie mam takie wrażenie, że coś nie tak było na świecie i dlatego wszyscy byli na takim statku (z resztą inne statki też były). Statek od początku trochę bujał, ale w momencie, kiedy się zatrzymałam i mówiłam o tym, jak się czuję, to bujanie znacznie się powiększyło. Potem bujało już tak, że jeszcze chwila moment i zacznie się 'układać' poziomo, jednak nie byłam już w białym korytarzu z obcym chłopakiem- byłam na statku pasażerskim dużo bardziej 'bogatym' i byłam tam z moim chłopakiem (no i byłam to już prawdziwa ja). Statek co raz bardziej się przechylał, pytałam chłopaka, jak jest na dworze i jak to wygląda- chciałam to zobaczyć (w głowie miałam obraz tego, że jest jasno na dworze, ale bez słońca i są po prostu bardzo duże fale) i w pewnym momencie, kiedy strasznie się bałam, bo miałam świadomość, że za chwilę się przewróci, wzięłam telefon i chciałam zadzwonić do moich rodziców, którzy też byli na statku (we wcześniejszej 'wersji' ich nie było, bo byłam zupełnie inną dziewczyną) i powiedzieć im, że ich kocham, ale nie zdążyłam. Przy ostatnim 'bujnięciu' zaczęłam krzyczeć 'nie, nie, Boże, nie, tylko nie to' i się przewrócił (na prawą stronę, jeśli to ma jakieś znaczenie). Ja szybko chciałam złapać za rękę mojego chłopaka, który w wodzie pewnie gdzieś by mi zniknął (i się udało). Do tego momentu uważałam to jeszcze za realne. Odtąd wiedziałam, że coś jest nie tak i chciałam się obudzić. Potem nagle byłam na lądzie, ze statku został jakiś taki sklep spożywczy, ale jakby market, tak jak zwykle 'na wakacjach' takie się spotyka. Wszystko w sklepie było dobrze poukładane i bardzo się dziwiłam, że po takiej katastrofie, wszystko jest poukładane na półkach. Byłam też zła, że ludzie tam sobie pracują, jak gdyby nigdy nic, kiedy ja straciłam rodzinę (rodziców, brata, możliwe, że było tam dużo więcej osób z mojej rodziny). Mój chłopak żył i tylko to dawało mi siłę, żeby się nie załamać. W tym momencie się obudziłam. Od siebie dodam, że w zeszłym roku byłam z prawie całą rodziną (razem nas wszystkich było 10 osób, w tym mój chłopak) na rejsie wielkanocnym, stąd miałam w głowie obrazy statku 'od środka'. Wiadomo, trochę się bałam wtedy, szczególnie, jak były takie fale, że statek się przechylał trochę i ciężko się chodziło (ludzie tracili równowagę itd, ale tylko trochę). W przeciwieństwie do tego, we śnie, nawet jak statek przechylał się nawet prawie do poziomu, to nie chodziło się tak ciężko. Może potem, jak już byłam w tym białym korytarzu, to trochę się obijaliśmy o ściany, ale też bez przesady. Bardzo proszę o pomoc, gdyż codziennie mam jakieś dziwne sny i zależy mi na interpretacji, żeby zrozumieć, po co tyle tych symboli w snach mi się pokazuje.
  5. Kata5za

    prezes - wizyta w domu

    Witam, będę wdzięczna za interpretację snu o prezesie, a śniło mi się, że: Prezes przyjechał na święta (przed świętami) do mojego domu rodzinnego (domu moich rodziców), kiedy byliśmy tam z najbliższą rodziną (rodzice, bracia, mąż). Przyjechał niezapowiedziany oczywiście, ale skoro się pojawił to zaprosiliśmy go do nas, poczęstowaliśmy jedzeniem, które on wypluł i skrytykował. Potem krytykował wszystko. (tata wychodząc z łazienki szturchnał go drzwiami i tego nie zauważył) Ja w tym śnie starałam się bronić moich członków rodziny, co ostatecznie mi się chyba udało (specyficzny smak sałatek, słaby wzrok taty - włącznie z tym, że pokazywałam prezesowi taty okulary, że są takie mocne, że normalnie przez nie nic nie widać, a i tak dla taty są za słabe). Prezes głównie krytykował wszystko, a ja broniłam rodziny, wyszedł niezadowolony, a moja rodzina zastanawiała się czy mam jeszcze pracę. W śnie prezes pozostawił wrażenie niepewności czy chcą mnie zwolnić czy sprawdzał mnie przed poważnym awansem, z przewagą na sugestię zmiany pracy. Nie wiem czy to ma znaczenie, ale mogę dodać, że jestem obecnie w 5-tym miesiącu ciąży, i pracuję nadal - w miarę dobrze się czuję, a lubię moją pracę i ludzi, z którymi pracuję więc na razie nie jestem na L4. Muszę jednak przyznać, że sen bardzo mnie zdenerwował i zastanawiam się, czy praca nie wkracza zbyt daleko w moje życie osobiste. Z góry dziękuję za wszelkie interpretacje.
  6. Cześć! Mam prośbę o interpretację mojego wczorajszego snu, który w porównaniu do tego, co śniłem do tej pory, był naprawdę dość dziwny... Śniło mi się, że wracałem do swojego domu rodzinnego, bo w sobotę czekała mnie... swoja własna eutanazja. Przyjechałem do domu, żeby pożegnać się z rodzicami i rodzeństwem. Bardzo tego nie chciałem, bo żal mi było ich zostawiać tu na ziemi, ale z drugiej strony miałem jakiś ważny powód ku temu - właściwie to nie wiem dlaczego miałem to zrobić. Z jednej strony chciałem iść na "zabieg", ale z drugiej się bardzo wahałem czy jednak napewno tego chcę. Rozmawiałem z rodzicami, powiedziałem im, że już czas na mnie i czas się pożegnać. Potem rozmawiałem jeszcze z rodzeństwem, a moja siostra powiedziała, że sobie zgra na kompa zdjęcia ze mną jako pamiątkę po mnie. Z siostrą praktycznie kontaktu nie mam, dlatego mnie bardzo zdziwiło, że to ona wyskoczyła z tym pomysłem i chciała mieć cokolwiek po mnie. Na koniec tej rozmowy rzuciłem jeszcze tylko, że będę się nimi opiekował tam z góry i kolejne nasze spotkanie będzie już po śmierci w niebie. Był chyba jeszcze jeden wątek, albo powód - bardzo tęskniłem za swoją babcią, bardzo chciałem się z nią spotkać i to było coś na zasadzie "idę, bo babcia już na mnie czeka". I tu dylemat: zostawić swoją rodzinę na ziemi, czy skończyć życie i iść do nieba? Pamiętam jeszcze, że spotkanie z babcią nie było tym numerem jeden, dla którego miałem dać się uśpić (bo chyba taką miałem wizję swojej własnej eutanazji...). To nie miało być samobójstwo, tylko planowany "zabieg" w szpitalu, na który sam się miałem zgłosić. Miałem pójść do szpitala, dostać zastrzyk i po prostu zasnąć, żeby nie cierpieć i zakończyć to z klasą i godnością. Kolejna rzecz, którą pamiętam: szpital szpitalem, ale zastanawiałem się jak to wszystko pogodzić, bo z jednej strony planowana eutanazja a z drugiej byłem umówiony z moją dobrą znajomą, z którą bardzo długo się nie widziałem. Emocje: na początku smutek i przygnębienie (zostawiam swoich rodziców, z którymi różnie bywa, ale jednak bardzo ich kocham), potem dziwny spokój i opanowanie (nie będzie tak źle, a ja jako ten dobry duch - będę miał oko na nich z góry i zawsze będę obok nich). Na koniec niepewność - planowana śmierć czy jednak spotkanie z koleżanką? Jak to zrobić, żeby pogodzić wszystko ze sobą i zdążyć zrobić obydwie rzeczy? Jak to się skończyło? Nie wiem, bo na szczęście się obudziłem. Szukałem podobnych motywów w sennikach, ale nic wartego uwagi nie znalazłem, dlatego zostawiam dla Was swój post z nadzieją, że ktoś mi powie co ja mam w tej głowie i co to może znaczyć. Mam jedno "podejrzenie", ale chciałbym je porównać z opiniami osób, które są bardziej biegłe w temacie niż ja. Z góry wielkie dzięki! Duchovy
  7. Przez cały sen śniła mi się była mojego chłopaka, której nawet nigdy nie poznałam (ale wiem jak wygląda) :/ Potrafiłam się kilka razy obudzić ze snu, bo dzwonił budzik, a potem ten sen znowu powracał i toczył się dalej, co za masakra :// Akcja snu rozgrywała się w domu mojej babci (w którym kiedyś mieszkałam i w tym roku również byłam tam na tydzień) w moim mieście rodzinnym, gdzie już nie mieszkam od wielu lat (dodam, że już trzecia noc z kolei śni mi się coś, czego akcja toczy się właśnie w tym mieście). W tamtym domu, choć jest on mały, było chyba z pół mojej bliższej rodziny - ciocia, wujek i jeszcze kilka osób, rodzice, babcia, chłopak, ja no i jego była :/ Był wieczór, a ta była mojego chłopaka ciągle grała mi na nerwach, niby nic nie robiła takiego specjalnego, ale denerwowała mnie, z każdą minutą pałałam do niej coraz to większą nienawiścią :// I tak było przez większość snu, że ciągle czymś mnie denerwowała, byłyśmy dla siebie wredne, a wszystko widziała moja rodzina. Mimo to w pokoju panowała wesoła atmosfera, wszyscy inni się cieszyli i śmiali, rozmawiali na własne tematy, było dość gwarno. Pod koniec snu, gdy było już późno miałam się położyć spać z chłopakiem w moim dawnym pokoju z dzieciństwa (teraźniejsza sypialnia babci), na moim dawnym łóżku (którego teraz już dawno nie ma). Położyliśmy się do łóżka, ale wyniknął jakiś problem, coś mnie zdenerwowało co on powiedział, na co odpowiedziałam "jak Ci nie pasuje to sobie idź spać do Xyz!". Na co on faktycznie wstał i do niej poszedł W złości poszłam do drugiego pokoju, gdzie byli oni i cała reszta rodziny. Oni się już kładli spać, choć większość rodziny nadal siedziała i bawiła się. W pewnym momencie była mojego chłopaka złapała taką piłkę i stwierdziła, że sobie ją weźmie. Strasznie mnie to zdenerwowało, zapytałam w złości ciotkę "Dlaczego ona w ogóle bierze tą piłkę, jak to ja za nią zapłaciłam?!", na co ona przyznała mi rację. To już był szczyt wszystkiego, znienawidziłam ją strasznie, tak jak ona, jeszcze nikt mnie nie zdenerwował ;/ No i to by było na tyle. Czy ten sen coś w ogóle znaczy, czy to tylko jakieś wymysły mojej przewrażliwionej osoby? Dodatkowo zadam pytanie, czy to ma jakieś znaczenie, że od 3 dni moje sny rozgrywają się akurat w moim rodzinnym mieście? Z czego akcja dwóch z tych snów toczyła się w mieszkaniu mojej babci (moim byłym mieszkaniu)?
  8. RoxanneSara

    tajemnica studni.

    Wciąż pamiętam ten sen, pomimo tego, że gdy mi się przyśnił miałam 6 lat. Razem z rodzicami i starszą siostrą pojechaliśmy do naszego starego domu na wiosce. Rodzice poszli do domu z moją siostrą a ja siedziałam na ulicy i patrzyłam w otwartą studzienkę ściekową (taką okrągłą). Ten dom był daleko od innych i w okolicy nic nie było słychać, ani nikogo tam nie było. Tylko z tej studzienki unosiły się zielone opary. Usłyszałam krzyk mojej mamy... Ze studzienki wyszła starsza kobieta i zaczęłyśmy rozmawiać. Namawiała mnie, żebym poszła z nią; że nie chce mnie skrzywdzić, ale ja stwierdziłam, że nie mogę. W tym czasie przybiegła do mnie siostra i powiedziała, że z tatą coś się dzieje złego... Że umiera. Zaczęłam płakać... Kobieta zamieniła się w gnijące monstrum i stwierdziła, że zabrała i mojego ojca i moją matkę i, że bardzo cierpią... Że uwolni ich tylko jeśli pójdę z nią. Siostra osłoniła mnie własnym ciałem i stwierdziła, że sama woli zginąć, niż żebym ja poszła z tamtym czymś... Kobieta stwierdziła, że to nie jest problem, ale moja siostra wepchnęła ją do tej studzienki i przytrzasnęła jej rękę zamknięciem tej dziury. Ta ręka pełznęła w naszą stronę. Moja siostra przytuliła mnie i przeprosiła. I weszła do tej studzienki... A ta kobieta znów stała się normalna... Podeszła do mnie i spojrzała mi w oczy pustym wzrokiem... (Wciąż pamiętam dokładnie jej słowa.) "Teraz możesz żyć... Bez nikogo jesteś bezbronna i nie sprawiasz zagrożenia" powiedziała i zniknęła. A z nią zniknął ten zielony dym... Z góry dziękuję za interpretację.
  9. rumdziach

    rodzina, śmierć, zjawa

    Witam, Od razu przejdę do snu. Siedziałem na łóżku na stancji w Krakowie. Dostałem telefon od mamy z informacją, że dziadek nie żyje. Podróż w śnie zajęła mi tyle, że nie zdążyłem na pogrzeb. W kolejnym dniu będącym po pogrzebie wraz z rodzicami i siostrą siedziałem w pokoju gdzie dziadek zawsze spał. Był włączony telewizor jednak nie pamiętam jaki był transmitowany program. Powiedziałem rodzicom, że dziadek na pewno będzie chciał się ze mną pożegnać i prawdopodobnie przyjdzie jego zjawa. Siedzieliśmy przy stole: siostra na krawędzi, rodzice koło siebie, a ja na przeciwko nich. Wyczekiwaliśmy w ciszy, wokół dało się odczuć uczucie strachu. W śnie byłem okropnie przerażony tym wyczekiwaniem i możliwością zobaczenia zjawy dziadka i jeszcze rozmowy z nią. Nagle drzwi do pokoju następnego otworzyły się na oścież jednak nikogo nie było. Po chwili zaczęła się formować postać. Nie widać było stóp, była na wpół przezroczysta, widoczne kontury. Dało się rozpoznać dziadka. Podeszła i się przywitała po czym usiadła na krześle. Wtedy przytuliłem zjawę i ojciec jak i matka przestali widzieć dziadka. Zacząłem zadawać pytania: Czy jest w niebie? Jak się czuje? Czy widział kogoś jeszcze z rodziny? Dziadek jednak nie odpowiadał. Po chwili zniknął i zacząłem odczuwać złą energię w całym pomieszczeniu. Przekazałem to rodzicom, że dziadka już nie ma. Rozglądałem się w poszukiwaniu go jednak na próżno. Siostra, która siedziała obok zaczęła się rozmywać. Ukształtowała się do formy zjawy i powiedziała, że teraz jak dziadka już nie ma trzeba przemeblować cały dom. Nie może być tak ułożony jak jest teraz. Krzyże trzeba obrócić, bo nie będzie można mieszkać. Rodzice nie wiedzieli jak zareagować, ja również. Byłem sparaliżowany w tym momencie i przerażony jej zachowaniem jak i wyglądem. Po tym sen się skończył i zbudziłem się z szybciej bijącym sercem. Prosiłbym o pomoc w interpretacji tego snu. Był bardzo wyraźny i bardzo zapadł mi w pamięci. Chciałbym dodać, że mam bardzo bliskie więzi z dziadkiem. Zdarzyło się, że dwukrotnie w śnie przekazał mi wiadomości, które się wydarzyły w przyszłości, albo dzieją się aktualnie w czasie snu. Jednak w tamtych przypadkach był sam. Teraz występuje dużo więcej osób. Za pomoc dziękuję.
  10. Sen nie jest długi, mimo to postanowiłam podzielić go na dwie osobne części. Od razu zastrzegam: Od dzieciństwa śni mi się, że zmieniam się w mężczyznę (najczęściej bruneta, ewentualnie szatyna). Nie wiem, co to metamorfoza może znaczyć dlatego jeżeli ktoś nie chce podjąć się samej interpretacji snu, proszę o możliwe wyjaśnienie tego zjawiska. Metamorfoza nie dotyczy tylko mnie. Często się zdarza, że np. "ktoś" z blondyna zamienia się w bruneta (nigdy nie odwrotnie). Sen: 1.Grono ludzi. Ja byłam zniecierpliwiona, bo chciałam koniecznie zobaczyć co będzie w przyszłości (mam aktualnie bardzo skomplikowaną sytuację życiową), znalazłam wehikuł czasu i przeniosłam się do przyszłości. Jak wcześniej zastrzegałam, przeszłam metamorfozę. Zamieniłam się w mężczyznę. Wylądował na ślub, przyjmijmy, pana X z starszą blondynką (nota bene aktorką, której nie lubię). Stwierdził, że nie może pozwolić żeby to się stało. Cofnął się w czasie do momentu, kiedy ja wyruszyłam i starał się swatać X z kobietą (najprawdopodobniej ze mną). Wchodził na głowę, żebyśmy byli razem, ale sam coś do mnie poczuł. Na końcu widać było scenę zazdrości pana X. 2.Wróżyłam sobie z kart chcąc zobaczyć przyszłość. Nie układałam ich normalnie, od góry do dołu ale od dołu do góry. Karty miały różne kolory, lecz gdy się je odwróciło wszystkie zamieniały się w piki. 3.Spotkanie rodzinne w wyjątkowo licznym gronie. Na początku śniło mi się, że były rozdzielane miejsca noclegowe, czyli kto z kim śpi. Akcja dzieje się na jakimś polu kempingowym, z drewnianymi domkami( nie było namiotów). Było to dla mnie męczące i koniecznie chciałam się stamtąd wyrwać. Powiedziałam coś mamie i wyszłam. Ponownie nastąpiła metamorfoza w mężczyznę. Poznał kobietę w której się zakochał. Miało dojść do stosunku, ale jej mama cały czas stała nad ich głowami, więc się rozeszli. Na następny dzień poszedł do niej z różą. Nie wiedział gdzie ma iść ale trafił. 4. Siedzę przy komputerze, sprawdzam pocztę. Dostałam od nieznajomego maila z miejscem i godziną spotkania. Powiedział, że mam na niego czekać.
  11. marysiazosia

    dziecko z byłym ukochanym

    Ostatnio przyśnił mi się sen, którego znaczenia nie mogłam znaleźć w żadnym senniku. Przyśniło mi się, że noszę na rękach dziecko, normalne zdrowe niczym nie różniące się od innych niemowlę rzecz w tym, że zdawałam sobie sprawę, iż jest to dziecko moje i mojego byłego chłopaka, który zresztą też był obecny w tym śnie. Byliśmy we trójkę w jakimś domu, wszystko wyglądało tak jakbyśmy byli rodziną. Nie było w tym śnie jakiś wielkich emocji bardziej nastrój powagi i odpowiedzialności przeważał w tym śnie, ale też i radość nasze zachowanie było do przesady normalne tak jakby ta sytuacja była oczywista i zwyczajna- mamy dziecko i żyjemy sobie jakby nigdy nic. Dodam, że był to długi i dość poważny związek. Nadal pozostajemy w dobrych relacjach i utrzymujemy ze sobą stały kontakt, ale nie jesteśmy parą. Czy to coś oznacza?
  12. xxxanja

    Zęby.

    Witam, mam 17 lat. Chyba dwa dni temu śniło mi się, że obudziłam się we własnym łóżku bez obu przednich górnych zębów. Płacząc poszłam do kuchni gdzie siedziała moja mama i siostra. Płakałam i krzyczałam, że nie chcę iść w takim stanie do szkoły. Cały czas przesuwałam językiem po szparze. Mama spokojnym tonem powiedziała, że mogę nie iść do szkoły i że zrobimy aparat ze wstawianymi zębami na miejsce tych nieobecnych. Wtedy wstałam od stołu, poszłam do drzwi wejściowych i na szafce, gdzie zwykle stoją buty (w śnie ich nie było, leżała tylko smycz psa, która zawsze tam leży) znalazłam moje dwa zęby. Jeden był złamany i wyglądał jak jakiś pazur kota. Wzięłam je oba w ręce i zaniosłam mamie. Wtedy się obudziłam. W większości senników oznacza to chorobę albo śmierć bliskiej rodziny. Mieszkam z mamą, siostrą i dziadkiem. Bardzo proszę o pomoc. I z góry dziękuję!
  13. Guest

    BABCIA

    Witam. Prosze o pomoc w wytłumaczeniu snu. Mianowicie. Ostatnio dosyć często śni mi sie moja zmarła babcia, która umarła w tym roku. zawsze blada i ubrana tak jak po śmierci. normalnie sie porusza rozmawia ze mną.. przytula mnie.. i często mówi że musi już iść. nie pamiętam dokładnie co jeszcze mówiła.
  14. Guest

    DOM

    Witam Chcialabym najpierw cos ciekawego Wam powiedziec .Pare dobrych lat temu nalogowo raz w tyg snil mi sie moj slub , w szystko w nim bylo nie tak nie ten facet , nie ta suknia itd. Po paru latach ( notorycznie mi sie to snilo) zachorowalam na powazna chorobe ( dozywotnia ) ... przez przypadek kiedys komus o tym snie mowilam , a on na to ze to zwiastuje chorobe , posprawdzalam pogmeralam i wszedzie znalazlam wytlumaczenie -choroba! Jak juz zachorowalam przestalo mi sie to snic . 2 lata temu , znowu zaczelo mi sie to snic prawie identycznie i po roku znowu zachorowalam dosc powaznie .Nie wierze we wszystkie sny jakie mam , ale kiedy rano budze sie zaniepokojona i przypominam sobie sen , sprawdzam co on oznacza choc z grubsza i jestem czujniejsza ( jesli chodzi o te zle przepowiednie) Od 2 tyg sni mi sie , ze moj ojciec buduje przed blokiem w ktorym mieszkamy dom , caly zadowolony , podspiewujac buduje dom . Jestem wystraszona bo Ojciec nie ma zadnych pozwolen itd. ale dalej buduje .... Sprawdzalam i znalazlam wytlumaczenie - szczescie w milosci . Hmmm tylko dlaczego tak sie denerwuje jak Ojciec buduje ten dom ? Rano zawsze jestem hmm zaniepokojona nie wiem czym ale cos jakbym sie czegos bala ??? Prosze o pomoc co o tym sadzicie ?
  15. justka

    PORWANIE

    Witam, bardzo proszę o interpretacjęsnu. Śniło mi się, że zostałam porwana przez bezdomnych (czułam w śnie ich nieprzyjemny zapach..) Po pewnym czasie uciekłam im. Co znaczy ten sen ?
  16. Nie wiem jak wg Was, ale moim zdaniem artykuł ten dość trafnie ujął problem. Zapraszam do lektury W poszukiwaniu męskości Gdyby mnie spytano, dlaczego tak źle się dzieje w świecie, odpowiedziałbym bez wahania: ludzie odeszli od Boga i świata Jego wartości. To oczywistość! Tak, ale to odejście od Boga ma swoje ludzkie korzenie, konkretne przyczyny. Tu wskazałbym na zachwianie się tradycyjnej rodziny i jej podstawowej funkcji: przekazywania życia w miłości i wychowania do miłości. Przekazywanie życia przestało być powszechnie rozumiane jako powinność małżeńska a stało się zachcianką, niemalże kaprysem, by nie powiedzieć produktem ubocznym (często niepożądanym) działań seksualnych. To właśnie działaniom seksualnym (niekoniecznie w obrębie małżeństwa) "nowoczesny" świat próbuje nadać miano "sensu życia", źródła szczęścia, ba: jedynej drogi do szczęścia w życiu człowieka. W efekcie przyjemność seksualna (jakże łatwa do doraźnego uzyskania) dla wielu, nawet tak zwanych "przyzwoitych ludzi", stała się dostatecznym usprawiedliwieniem dla pozostawienia żony i dzieci (albo męża i dzieci) i pójścia za "prawdziwą miłością swojego życia"... Kryzys Wychowanie odeszło od tradycyjnych, przez wieki sprawdzonych, fundamentalnych zasad i systemów wartości. Zamiast spójnych systemów wychowawczych proponuje się zbiory sposobów oddziaływania na wychowanka (nierzadko na granicy manipulacji), by robił to, czego chce wychowawca, najlepiej myśląc, że on sam tak chciał. Lansuje się całkowicie błędne teorie wychowawcze (np. wychowanie bezstresowe czy oparte wyłącznie na kiju i marchewce). Słowem proponowane współcześnie działania wychowawcze utraciły z pola widzenia swój jednoznaczny cel i sens i nierzadko stały się zbiorem oddziaływań losowych na fali panujących trendów i mód. Zupełnie przestało się mówić o samowychowaniu jako niezbędnym elemencie rozwoju człowieka. Rodziny zachwiały się zatem w wypełnianiu swych odwiecznych funkcji, zarówno gdy chodzi o przekazywanie życia, jak i o wychowanie. Po prostu dały się oszukać fałszywym ideom i modom. Dlaczego dały się oszukać? Dlaczego tak masowo małżonkowie się gubią i w efekcie małżeństwa rozpadają? Plaga rozwodów, a i rosnące przyzwolenie na nie, są widoczne gołym okiem. Dlaczego wierzący i praktykujący rodzice tak łatwo akceptują dziś nową synową czy zięcia? Słowem, co jest przyczyną, że atak nieprzyjaciela nie został skutecznie odparty i rodzina współcześnie "chwieje się w posadach"? Odpowiem bez najmniejszego wahania i jednocześnie z ogromnym smutkiem: przyczyną tego zła i jego coraz skuteczniejszego (niestety) panoszenia się w świecie, jest zanik męskiej miłości i odpowiedzialności. Gdzie ci mężczyźni? Odpowiedzialna miłość mężczyzny nie tylko skutecznie broni rodzinę przed zagubieniem i ostatecznie rozbiciem, ale ukierunkowuje rozwój całej rodziny, a w szczególności właściwe wychowanie dzieci. Właściwe, czyli ku czystości, ku miłości, ku świętości z rozróżnieniem: wychowanie dziewczynek ku powołaniu macierzyńskiemu, chłopców ku ojcowskiemu. Im bardziej świat próbuje te cele rozmywać, a nawet negować, tym bardziej niezbędny jest mężczyzna – mąż – ojciec. Mężczyzna, prawdziwa głowa rodziny, ma pilnować (jest do tego specjalnie wyposażony, predysponowany), by rodzina zmierzała do obranego celu i by on sam, żona i dzieci nie pogubili się w życiu. Najważniejszym celem dla rodziny chrześcijańskiej jest oczywiście zbawienie wszystkich jej członków, ich konsekwentne zmierzanie do świętości. Jasne wytyczenie tego celu i pilnowanie jego realizacji to pierwszoplanowa rola mężczyzny – męża – ojca, o czym nawet wierzący (nie wyłączając większości publicystów) jakby zapomnieli, a co najmniej wstydliwie milczą. Ofiarna miłość mężczyzny gotowego nie tylko poświęcać się bezgranicznie w codzienności, ale nawet, w razie konieczności, oddać życie za swoją rodzinę przestała być funkcjonującym powszechnie ideałem. Nie o tym marzą wychowywani w naszych rodzinach chłopcy. W pewnej mierze przyczyniły się do tego matki, które zawładnęły wychowaniem chłopców (ściślej: jedne rzeczywiście zawładnęły, wypierając mężów z wychowania, drugie przyzwoliły na nieobecność mężów, a inne opuszczone przez nieodpowiedzialnych mężów (lub partnerów) skazane zostały na samotne wychowywanie swych dzieci). Nie chcę jednak zwalać winy na matki, lecz jedynie wskazać przyczynę chybionego, nieukierunkowanego na ojcowską miłość i odpowiedzialność, wychowania chłopców. Głównymi winowajcami takiego stanu rzeczy są nieodpowiedzialni, dysfunkcyjni mężczyźni, nie wypełniający swych zadań wychowawczych. (Może kogoś razić słowo "dysfunkcyjni", lecz jak nazwać mężczyzn, którzy nie wypełniają swoich funkcji ojcowskich?) Ideał i rzeczywistość Warto w tym miejscu zacytować Jana Pawła II (Familiaris consortio), piszącego o funkcji mężczyzny – męża – ojca: "Mężczyzna (...) powołany jest do zabezpieczenia równego rozwoju wszystkim członkom rodziny przez: wielkoduszną odpowiedzialność za życie poczęte pod sercem matki, troskliwe pełnienie obowiązku wychowania dzielonego ze współmałżonką, pracę, która nigdy nie rozbija rodziny, ale utwierdza ją w spójni i stałości, dawanie świadectwa dojrzałego życia chrześcijańskiego..." Uważne przeanalizowanie powyższych funkcji prowadzi do oczywistego wniosku, że gdyby mężczyźni je wypełniali, losy świata (bez żadnej przesady) odmieniłyby się radykalnie. Mieliśmy jednak mówić o funkcji wychowawczej mężczyzn. Wpływ ojca na dzieci jest większy niż to się powszechnie wydaje. Wiadomo, że dzieci postawy życiowe przejmują głównie od ojców. Nie przyjmują jednak tego, co ojciec mówi, nakazuje, ale to, czym naprawdę żyje. Choćby codziennie ojciec dziecku powtarzał, że ważniejsze jest "być" niż "mieć", a potem znikał z domu, by zarabiać, już nie na prawdziwe potrzeby, ale na zbytki, to dziecko będzie dobrze wiedziało, że w życiu chodzi o kasę (owszem swoim dzieciom też będzie powtarzać, że ważniejsze jest "być". Widocznie tak trzeba). Jakże często nie są to "zbytki" rodzinne czy małżeńskie, tylko jego egoistyczne, indywidualne, "prywatne". Z tego płynie kolejny przekaz: wspólnota małżeńska jest fikcją i trzeba się samemu dobrze urządzić, choćby kosztem innych członków rodziny. Najwyraźniej wpływ ojca objawia się w kształtowaniu obrazu Boga w wyobraźni i sercu dziecka. Jest ewidentny i wykazany w licznych badaniach. Jeżeli ojciec jest nieprzyzwoity, to dziecko kształtuje w sobie nieprzyzwoity obraz Boga. Takiego Boga, w okresie krytycyzmu młodzieńczego, z dużym prawdopodobieństwem odrzuci: "jeżeli Bóg jest taki, to ja w niego nie wierzę". Problem w tym, że Bóg "nie jest taki". W efekcie dziecko w zamyśle swoim odrzuca coś, co jest karykaturą Boga (i słusznie), ale zrywa więź z Bogiem prawdziwym, z Kościołem (jedynym pośrednikiem łask sakramentalnych), z modlitwą, która mogłaby go do Boga prawdziwego przybliżyć. Głównym winowajcą zaistniałej, tragicznej sytuacji jest rodzony ojciec. Tymczasem dobra więź ojca z dzieckiem jest najważniejszym elementem chroniącym dorastające dziecko przed zagubieniem w świecie. Zerwanie więzi z ojcem sprzyja odrzuceniu wartości domu rodzinnego. Otwiera to drogę do przyjęcia pseudowartości oferowanych przez świat. I mamy młodych zagubionych w sektach, seksie, narkotykach, alkoholu, w ideologiach opartych na przemocy. *** Terenem specjalnym, gdzie ani kobiety, ani mężczyzny zastąpić się nie da jest wychowanie w rodzinie. Dziecko potrzebuje miłości. Miłości prawdziwej kobiety - matki, prawdziwego mężczyzny - ojca, a najbardziej miłości wzajemnej między rodzicami. Z tych trzech miłości pojedynczy człowiek może zaofiarować tylko jedną - swoją. Ostatecznie, najważniejsze, co ojciec może dać dzieciom to uczciwie, wiernie i dozgonnie kochać ich matkę. Jest jeszcze czwarta miłość potrzebna jak powietrze. A ściślej potrzebna jest człowiekowi świadomość, pewność, że ona istnieje. Chodzi o miłość Boga. Miłość tak wielka i bezwarunkowa, że człowiek żadnym czynem nie jest w stanie jej od siebie odwrócić. Świadomość tej miłości nie pozwala na utratę poczucia sensu życia człowieka nawet, gdy zawiodą wszystkie ludzkie miłości (ojca, matki, wzajemna rodziców). Jacek Pulikowski W poszukiwaniu męskości
  17. meliska

    WODA

    Moja mama miala dwa dziwne sny, ktore jak mysle oznaczaja cos niedobrego. W jednym z nich pewna kobieta po kłotni z mama o mojego ojca ugryzla ja w reke. Kilka nocy potem miala sen zwiazany ze mna. Otoz widziala mnie ubrana w bieli jak wpadam do wody i juz sie z niej nie wyplywam. Woda w ktorej sie utopilam byla czysta. Czy cos mi grozi? Moze niepotrzebnie zle tlumacze sobie te sny ale nie daj mi one spokoju. Prosze, jesli jest ktos kto moze pomoc mi je wytlumaczyc bede bardzo wdzieczna.
  18. insanegirl

    Ostatnie przedstawienie.

    Wczorajszej nocy miałam dosyć dziwny sen i nie bardzo wiem, jak go zinterpretować. W śnie tym byłam gdzieś koło domu mojego starszego brata, który przygotowywał mnie do jakiegoś występu. Tekst był w całości po angielsku, więc nie tak trudny do zapamiętania, przedstawienie miało być chyba śmieszne. Widziałam tam jakąś górkę (której w rzeczywistości tam nie ma), pokrytą chyba warstwą śniegu, na której parkował rowery, więc jako, że i ja przyjechałam tam rowerem (z inscenizacji), zaparkowałam, a właściwie położyłam, swój rower obok innych. Później mieliśmy pojechać do mnie i tam dokończyć to przedstawienie. Ja jeszcze nie umiałam końcówki tekstu, więc pomyślałam, że w domu się tego nauczę i spokojnie wystąpię. Przed domem zatrzymała mnie moja siostra, której aktualnie w Polsce nie ma (to chyba istotne), była cała zapłakana, powiedziała mi, że nasz kuzyn umarł (a żyje i ma się dobrze), a ja nie przejmowałam się tym i poszłam do domu. Wchodząc, zauważyłam, że wszędzie są zmyte podłogi, więc poszłam tylko do pokoju mamy, żeby zostawić tam jakieś swoje ubranie. Weszłam tam i zobaczyłam przebierającą się córkę kuzynki i jej brata śpiącego na fotelu (pokój umeblowany był tak jak kiedyś, kiedy jeszcze w nim mieszkałam ja, nic tam nie było tak, jak teraz jest), więc nie chciałam im przeszkadzać i poszłam na korytarz i usiadłam sobie w fotelu, po czym mama zapłakana przyszła do mnie i zapytała, czy wiem, że Andrzej (kuzyn) nie żyje (nie było mowy o tym, w jaki sposób umarł, ani kiedy) i powiedziała, żebym patrzyła, czy faktycznie on jest martwy. Widać było przez okno jak niosą go w otwartej trumnie, kiedy mama go zobaczyła z otwartymi oczami, stwierdziła, że "teraz żyje". Ja w tym czasie nauczyłam się tekstu i sen się skończył. Będę wdzięczna za pomoc w interpretacji snu.
  19. kala574

    ******ące gwiazdy

    Śniło mi się, że zaprzyjaźniłam się z takim jednym chłopakiem. Miło nam się rozmawiało, zwierzaliśmy się sobie, jednak ja miałam ochotę na coś innego niż przyjaźń. Później leżałam w ramionach tego kolesia a obok mnie moja siostra. Patrzyliśmy w gwiazdy i zobaczyłam mnóstwo małych ******ących punkcików. "Szybko, pomyśl życzenie" powiedziałam do siostry. Sama zażyczyłam sobie od gwiazd pocałunku tegoż przyjaciela. Po chwili zaczęliśmy się namiętnie całować, a koleś zmienił wygląd na wygląd mojego nieistniejącego ideału. Nie chodzi mi co oznaczało to, że ten koleś mi się śnił (on często mi się śni). Raczej o siostrę i gwiazdy.
  20. Śniło mi się, że miałam do szkoły na dość późną godzinę (12.35) i już od rana szykowałam się do wyjścia. Pamiętam, że byłam ubrana na czarno i żółto (przy czym kolor żółty przeważał). Nagle przyjechała do nas do domu moja przyszywana ciocia nowym samochodem. Potem pojechała gdzieś do sąsiadów i przybiegła moja mama i powiedziała mi, że ciocia zderzyła się samochodem z autem mojego wujka. Pamiętam, że ja cały czas gdzieś w domu leżałam i patrzyłam na zegarek. Miałam bardzo mało czasu, żeby zdążyć na autobus, a koniecznie musiałam założyć żółte kolczyki. W końcu nie zdążyłam na ten autobus i do szkoły. I później pokazała mi się moja mama i jakieś migawki dziwnych obrazów: rysunek jakiegoś ciała kobiety, kościół. Z tego snu nic mi się w żadną logiczną całość nie składa, więc może ktoś mi pomoże. Dawno nie miałam tak dziwnego snu, dlatego chciałabym się dowiedzieć, o co może chodzić
  21. Lefank

    Dziwny sen o rodzinie

    Witajcie Na początek chciałbym powiedzieć, że zawsze byłem niezwykle sceptyczny do ezoteryki jednak wczorajszy sen zrobił na mnie na tyle silne wrażenie że postanowiłem ze sprawdzę i upewnię się czy na pewno nie niesie ze sobą żadnych informacji. Mój sen składał się z kilku historii, których dokładnie nie pamiętam jednak wszystko sprowadziło się do rodzinnych klimatów. Znalazłem się w starym domku mojej babci, która już nie żyje. Okazało się ze, że nikt jej nie odwiedzał od kilkunastu lat. Kiedy się u niej pojawiłem była jeszcze starsza niż ją pamiętam w chwili jej śmierci (zmarła kilka lat temu). Jej dom był potwornie zapuszczony - czegoś takiego nigdy nie widziałem - tak ze nie dało się nigdzie przejść. W jej mieszkaniu znajdowała się jej przyjaciółka, której nie znalem. Nigdy tez nie spotkałem tej postaci w realnym świecie. Kiedy chciałem porozmawiać z babcią i przytulic się do niej ta przyjaciółka zaczęła się do mnie zbliżać? Czułem od niech bardzo intensywny zapach moczu, co wywołało we mnie paraliżujący lęk. Wybiegłem z domu babci na ogród. Zacząłem dzwonić do mojego ojca, który jest synem babci jednak nie mogłem się do niego dodzwonić. Nagle zadzwonił do mnie człowiek, którego nie znałem, ale miałem go wpisanego w telefonie. To był jakiś Adam z nazwiskiem, którego nie pamiętam, ale nie było mi ono znane. Mówił ze ma ode mnie nieodebrane połączenie. Rozmowa z nim była bardzo dziwna. Miałem wrażenie ze jest to człowiek, który nie życzy mi dobrze. Chciał żebym mu opowiedział dokładnie gdzie jestem i co tam robię. Rozłączyłem się. Potem miałem jakieś przebłyski, z których wynikało ze jest to ktoś z rodziny mojej matki (moja babcia i moja matka nigdy się nie lubiły można powiedzieć, że szczerze się nienawidziły głownie z winy mojej babci, która była bardzo ciężkim człowiekiem). Chwilę potem nastąpił przeskok we snie. W domu mojej babci odbywało się jakieś przyjęcie. Było tam mnóstwo ludzi nagle pojawiła się trójka młodych ludzi, którzy przedstawiali się, jako moi kuzyni. Z obrazów we snie wyglądało na to, że stali przede mną. Dwie młode dziewczyny i brat jednej z nich. Mówili do kogoś, kto stał obok mnie. Wypowiadali się na mój temat w samych superlatywach, choć w ogóle się nie znaliśmy. Wiem ze pomiędzy mną i tymi młodymi kobietami ewidentnie wyczuwało się napięcie seksualne (jedna z nich starałem się dotknąć tak, aby nikt tego nie widział). Nie wiem, z kim rozmawiali. Pamiętam tylko ze chcieli żebym gdzieś z nimi wyjechał i wypowiadali się o mnie w samych pozytywach. To rodzeństwo sprawiało wrażenie niezwykle zamożnych i pochodzących z tzw. dobrego domu. Byli ubrani bardzo oficjalnie. Druga kuzynka to był typ młodej hippiski. Tuż po tym przeniosłem się do miasta, w którym mieszkam obecnie. Razem z moją dziewczyną wyjechaliśmy spod naszego mieszkania polonezem (nie mam go w rzeczywistości. Kiedyś miał go mój ojciec) do miasta. Oboje byliśmy bardzo pijani a samochód prowadziłem ja (nigdy nie jechałem będąc pod wpływem i brzydzę się tym). Tuż po tym jak ruszyłem jechałem z prędkością prawie 200km/h (polonezem!) Na bardzo krótkim odcinku stało w sumie ok pięciu radiowozów w odstępach ok 100m i każdy chciał mnie zatrzymać. Chociaż chciałem nie mogłem zatrzymać samochodu. Po jakimś czasie udało się. Zostaliśmy przewiezieni na komisariat gdzie zarówno mi jak i mojej dziewczynie postawiono jakieś zarzuty. Mi także odebrano prawo jazdy. Wiem ze jest to długi opis. Zastanawiające jest t o ze nie pamiętam tak realistycznego snu. Nie pamiętam także snu, który utkwiłby mi w pamięci z tyloma szczegółami. Dla wyjaśnienia dodam ze moja babcia była odwiedzana przez nas regularnie kilka razy w tygodniu, bo mieszkała z nami po sąsiedzku. Nie mam praktycznie żadnych relacji z rodzina mojego ojca (on także nie ma). W całym śnie nie zamieniłem z babcią praktycznie ani słowa. Pamiętam ją jak stoi w oknie i patrzy na mnie bez namiętnym wzrokiem, kiedy stoję już w ogrodzie.
  22. Zdarzają mi się dziwne sny, ale to już przesada. Byłam gdzieś jakby na wsi, nie znam tego miejsca, ale był to jeden z takich dworków polskich. Całkiem dobrze zachowany, duży, przestronny. Byłam tam z rodziną, to znaczy moją mamą, tatą, dziadkami, ciocią. I tu pojawia się pierwsza rzecz: babcia wpadła na pomysł, że mam wyjść za mąż za męża mojej cioci. Powiem tylko, że jest on koło 40 lat starszy ode mnie (ja mam 16 lat). Potwornie nie chciałam tego robić, ale do pomysłu zapaliła się cała rodzina. Stwierdzili, że wesele będzie jeszcze tego dnia, nagle wszystko było już gotowe, zjeżdżała się rodzina z całej Polski, a ja tkwiłam w tym wszystkim i strasznie się bałam. To był taki irracjonalny strach, nawet nie wiem przed czym. Mama z babcią ubrały mnie w taką długą suknię panny młodej, a ja płakałam, mówiłam, że nie chcę, że jestem za młoda, a on nie dla mnie, ale nie słuchały. Zaprowadziły mnie do jakiejś wielkiej sali, a wtedy ja się wyrwałam i zaczęłam krzyczeć, że się nie zgadzam. Na to babcia dała mi w twarz i powiedziała, że jestem nieposłuszna, ale skoro nie chcę spełnić obowiązku względem rodziny to nie, ale nie mam prawa nazywać się jej wnuczką. Wybiegłam na podwórko, a tam stał koń, kasztanowy i przygotowany do jazdy. Wsiadłam na niego i próbowałam odjechać ale po kilku metrach spadłam. Leżałam więc w tej sukni cała w błocie i wtedy pojawił się chłopak, którego w ogóle nie znam. Miał blond włosy i ciemnoniebieskie oczy. Wyciągnął do mnie rękę, pomógł mi wstać... I wtedy się obudziłam. Udało mi się dużo zapamiętać, co nawet mnie dziwi, ale mam też wrażenie, że ten sen może coś znaczyć choć nie mam pojęcia co. Proszę pomóżcie!
  23. chinatsu

    prosba o interpretacje snu

    Snilo mi sie ze razem z bratem, rodzicami i swoim chlopakiem (chociaz go nie posiadam aktualnie i nie kojarze tej osoby z mojego zycie) jechalismy autem, i tak jakbysmy wiedzieli ze nie dlugo umrzemy .. pozniej mojego brata juz nie bylo i mama mowila tacie ze czemu nie pozegnal sie z synem zeby do niego zadzwonil i sie z nim pozegnal .. pozniej z rodzicami mialam sie pozegnac i wtedy zobaczylam tak jakby strone internetowa na ktorej byl taki przycisk ze mozna bylo przyspieszyc ta smierc przez chwile sie zastanawialam czy ta smierc bedzie bolec i jak to bedzie wygladac i wpewnym momencie spojrzalam na godzine i bylo 37 (to chyba byly minuty) i znowu spojrzalam na ta strone i to byl czas mojej smierci i w tym momencie zrobila sie ciemno i sie obudzilam .. no i nie zdarzylam sie pozegnac z rodzicami. wiem troche to chaotyczne ale pamietam tylko takie urywki ale koncowka najbardziej utknela mi w pamieci.
  24. ojs89

    Kradzież motocykla

    Witam serdecznie! Miałem nietypowy (albo i nie) sen, otóż śniło mi się że byłem u babci na jakiejś imprezie i przyjechałem na nią moim obecnym motocyklem i zostawiłem go pod domem. Po jakimś okresie czasu (jak to zwykle bywa) wychodzę sprawdzić co stało się z moją niunią... wychodzę a motocykla nie ma na ostatnim miejscu, szybko wróciłem do rodziny i pytam poważnie czy nie zrobił mi któryś na złość i go nie schował za dom albo gdzieś, w odpowiedzi usłyszałem że nie. Adrenalina wzrosła, wybiegłem przed dom i zobaczyłem w oddali zarys 2 ludzi prowadzących coś co przypominało motocykl. Biegłem ile sił w nogach, gdy dogoniłem ich zobaczyłem twarz przyjaciela z dawnych lat i mniej znanego(ale kojarzonego) kolesia. W porywie emocji dostał ode mnie 2 razy w twarz po czym się odgrażał że co on to nie jest i mnie znajdzie, dawnego przyjaciela nie dotykałem nawet. Na tym ta część snu się urywa, w następnej części przychodzę do dawnego przyjaciela wyjaśnić sytuację, dlaczego to zrobił, odpowiedział że nie mógł odmówić... mieli się podzielić pieniędzmi na 2 :icon_eek: . Nie wiem co to było ale na prawdę było bardzo realistyczne Proszę o interpretację tego snu, z góry dziękuję i pozdrawiam, Piotr P.S Z tego co czytałem to kradzież wiąże się z przygoda miłosną i niebezpieczeństwem a bieg za wrogiem oznacza ponoć zwycięstwo.. ale nic mi się to kupy nie trzyma
  25. Często nie pamiętam swoich snów ,a gdy pamiętam śnią mi się rzeczy mało wyszukane i nie widzę w nich żadnych znaków . Jednak dzisiaj snił mi się mój byly chłopak ,który nic już da mnie nie znaczy, nie widujemy się i nie tęsknie za nim ,tym bardziej że zerwałam z nim dla mojego obecnego chłopaka. Więc tak śniło mi się że byłam z tatą nad jeziorem i pływało w nim mnóstwo węży a ojciec powiedział mi ,żę X były umarł ,bo ukąsił go wąż . W śnie bardzo rozpaczałam i nie mogłam pogodzić się z jego śmiercią ,a moi rodzice uważali żę skoro już z nim nie jestem to powinnam się cieszyć ,że tak się stało.. Kompletnie nie wiem o co w tym wszystkim chodzi i jak mam to odbierać ,bardzo proszę o odpowiedz..
×
×
  • Create New...