Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'samolot'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • NASZE FORUM
    • Sprawy porządkowe
    • Z życia Forum
  • EZO CAFÈ
    • Strefa Relaksu
    • EzoTube
    • Bazarek ezoteryczny
  • USŁUGI
    • Wróżby
    • Astrologia i numerologia
    • Sny
    • Szukam pomocy / Oferuję pomoc
  • WRÓŻBY, WYROCZNIE i PRZEPOWIEDNIE
    • Runy
    • Karty Klasyczne
    • Tarot
    • Pozostałe Karty
    • Inne wyrocznie i przepowiednie
  • ASTROLOGIA, HOROSKOPY, NUMEROLOGIA
  • UZDRAWIANIE i MEDYCYNA NATURALNA
  • ENERGETYKA
  • SEN i ŚNIENIE
  • MAGIA i OKULTYZM
  • DUCHOWOŚĆ, FILOZOFIE, RELIGIE i WIERZENIA
  • HYDEPARK
  • Runen Club's Runiczne pogaduszki
  • Runen Club's Linkownia, literatura, plotki o bogach, obyczaje i inne ciekawostki
  • Runen Club's Nasze Runy i dywinacja
  • Syreni Gród's Nasze miejsca: kawiarenki, knajpki, kluby, puby...
  • RIDER WAITE Club's Nasze Karty i dywinacja
  • RIDER WAITE Club's Tarotowe pogaduszki
  • RIDER WAITE Club's Linkownia, literatura, plotki o RIDER WAITE TAROT i inne ciekawostki...
  • Telekineza/Psychokineza's Telekineza
  • Telekineza/Psychokineza's Zaproszenie i podziękowanie

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Found 47 results

  1. nathanielwx

    Samolot myśliwski - MIG 29

    Siedząc w domu usłyszałem nagle ni stąd ni zowąd dziwny dźwięk, wyszedłem na balkon i zauważyłem lecący myśliwiec, który gdy się zbliżył zaczął stopniowo zmniejszać pułap. Wyglądało to na próbę awaryjnego lądowania, bałem się, że uderzy w dom. Samolot wylądował w pobliskim, bardzo niewielkim parku. Dodam, że był to MIG-29 w barwach naszych Sił Powietrznych. Wybiegłem z domu, całe zajście miało miejsce dosłownie ok. 40m działki. Kilku okolicznych mieszkańców było już na miejscu, zajęli się pilotem, który zdawał się być w dobrej kondycji. Bardzo chciałem by zrobiono mi zdjęcie na tle tego myśliwca, co też się stało. Na zakończenie rozmawiałem o czymś z pewną starszą panią. Nie pamiętam dokładnie o czym, prawdopodobnie o zajściu oraz o swoim życiu i problemach.
  2. Witajcie, jestem niedługo po obudzeniu......... Drugi raz śni mi się podobna sytuacja, lecz po tej 1 nie jestem w stanie przypomnieć sobie co mogło się stać strasznego... Bardzo proszę Was o pomoc... Byłem w domu, ale domu nie widziałem tylko nagle znalazłem się z młodszym o 6 lat bratem (w stadium rozwoju jeszcze dziecka, 10 latka - ma niewiele więcej) i nie wiem jak dostaliśmy się do zadaszenia, które stoi obok mojego domu naprawdę, a w śnie daleko, nie widziałem domu, zadaszenie stało na polu niedaleko pasa do lądowania - UWAGA- NIE BYŁO LOTNISKA ANI NIC TAKIEGO!!! - to pole zdawało się znajome bo jest niedaleko ulicy głównej , którą jadę do domu, a widać było jakieś budynki, które w sumie chyba są podobne do tych na drodze... ale nie jestem pewny i widziałem tylko 1, nie był to budynek a jakiś plac z białym płotem ale ten płot był z jakichś plastikowych ścianek, tak jak się kupuje w ogrodniczym ścianki do trawnika, żeby coś oddzielić taki był ten płot, naturalnie te ścianki były wysokie.... To zadaszenie było dziwnie usytuowane właśnie tam i do tego dziwnie ustawione bo, (DOŁĄCZAM LINK DO NARYSOWANEGO OBIEKTU BO CIĘZKO OPISAĆ..) Zapodaj.Net - Darmowy hosting zdjęć i obrazków bez rejestracji! - 9a5756572193e.jpg [nie mogłem wrzucić-error 500] Jest to wiata ze ścianami z drewna ale z kolumnami i dachem porządnym; ściany z drewna, wiata pod samochody. Po lewej jest prawdziwa, a po prawej ta ze snu, opisałem też miejsca, w którym pojawiały się poszczególne akcje. Nie wiem dlaczego, ale chyba była wyrwa tak jakby nie było jednej ściany dlatego uchwyciłem to na zdjęciu. i nie wiem czemu, ale nie widziałem innych kolumn poza tymi, które uchwyciłem na paincie. Byliśmy w polu "Samolot" i obserwowaliśmy że leci samolot i powoli ląduje, ale nagle (jak kiedyś) patrzymy i owy samolot ma problemy, chwieje się, lata dziwacznie jakby go podmuch wiatru kołysał itd... zleciał z ponad pasa i nagle poleciał w prawo (był z lewej strony wiaty) nad podwórze o którym pisałem wczesniej, tam też się chwiał i kręcił dziwnie, jakby pilot walczył o samolot, był blisko ziemi, ale jeszcze w powietrzu , (WTEDY naszła mnie myśl, że może w nas uderzyć i bałem się o nas , że nie uciekniemy) ale patrzyliśmy dalej... znów przeleciał nad pas (Pas był nie z betonu - piasek, jak to na polu, samolot w ogóle nie pasował do terenu) i znów walczył ale WTEDY usłyszałem w śnie jakby raport z wiadomości już po uderzeniu w ziemię , że " Czy jakaś kobieta przeżyła.., Czy pilot walczył cośtam cośtam" SŁYSZAŁEM to tak znikąd , wtedy wiedziałem , że runie, samolot szybko poleciał znów na prawo, powalczył trochę, korkociąg zrobił, w tym czasie ja szybko wziąłem brata do wiaty w miejsce zaznaczone na paincie za rogiem kolumny. Mówię mu, że samolot runie. Samolot uderzył, ale to było tak jakbym nadal był przed wiatą, a przecież byłem już w niej.. Huk i 10 sek- odłamki uderzają w wiatę . I teraz akcja- drewno (deski) pouginały się i połamały, ale nie wpuściły odłamów do nas, przez otwartą ścianę oczywiście odłamy naleciały i pouderzały w wiatę. I teraz było dziwne: Niby nic się nie stało, ale sufit nad nami (wiata ma zrobione drewniane poddasze z płyt drewnianych, niewielkie, ale... zaczął pękać sufit. Szybko przemieściliśmy się w stronę samolotu , nagle zrobiło się jak po uderzeniu tornada w naszej wiacie.. ale my nie ucierpieliśmy. Brat patrzył na szczątki samolotu, ale mówię mu, żeby szybko szedł bo zaraz fryzjerka do nas przyjedzie i musimy być w domu, spod dziwnych płyt drewnianych wyciągnąłem MOJĄ TORBĘ DO SZKOŁY, I 2 PLECAKI BRATA DO SZKOŁY (??!!!) Nagle pojawiła się fryzjerka, do której chodziłem , ale zmieniłem, mama do niej chodzi. i mówi, że zrobi jakieś tam zadania jutro... Ale o co chodzi ? O jakieś płyty dziwnych zespołów itp.,... i że chyba mama albo tato ją prosili. Ale zapytałem ją, czy widziała samolot ? że tragedia za nami się stała ? I sen się skończył... mam mętlik w głowie, bo nie rozumiem o co chodzi, kiedyś było to mniej rozbudowane, ale nie zareagowałem.. widziałem po prostu katastrofę samolotu, z której przezyłem z mamą chyba, ale wszystko z nami ogólnie było OK... tylko ja nie brałem w niej udziału, a ją obserwowałem.. Dodam, że to samolot pasażerski, dzisiejszy był dwupiętrowy. Nie rozumiem nic.. Proszę o pomoc ...
  3. Ventus

    Samolot

    Witam! Ostatnio w snach męczą mnie samoloty. Wiem, że symbol samolotu, latania i tym podobnych - interpretuje się jako chęć wzniesienia się ponad obecną sytuację, czy też przeciętność. Mogą to być też szczytne ideały. Jednak ja w moich snach mam dziwne sytuacje, których nie umiem połączyć z tą symboliką. W jednym z nich, leciałam już samolotem, jednak... było to tylko połowa samolotu, na dodatek bez pilota. Co było dziwne - nikomu z pasażerów nie wydawało się to nienaturalne, nikt się nie bał. Ja również nie odczuwałam strachu, jedynie coś w rodzaju znużenia. Spokojnie obserwowałam ciemne niebo, zdawało się być takie, jak podczas burzy, jednak nie było żadnych piorunów ani deszczu. W drugim śnie szykowałam się na lot. Byłam roztrzęsiona, pakowałam walizki, później wszystko z nich wyrzucałam - tak kilka razy. Płakałam, szalałam i nie umiałam się uspokoić. Raz wydawało mi się, że wcale nie chcę już gdziekolwiek lecieć, za chwilę dochodziło do mnie, że muszę to zrobić. W końcu mój stan się ustabilizował, a ja zmęczona tą sytuacją, nie do końca zadowolona i zdecydowana, czekałam na samolot na pasie startu. Był wczesny ranek, pogoda była bardzo ładna. Czy mogę Was prosić o interpretację tych snów? Mam aktualnie skomplikowaną sytuację i wydaje mi się, że te sny mogą mi coś podpowiedzieć.
  4. Avalonka

    Interpretacja snu

    Dzisiejszej nocy śniło mi się że ja ze swoimi rodzicami i siostra miałam piknik na zielonej którą zarastała wysoka trawa łące. Wszyscy siedzieliśmy na biało - czerwonym kocu w kratkę. Nagle moja siostra znalazła węża Eskulapa. Wzięła go do reki i położyła tacie na brzuch aby tatę waz ugryzł. Chciałam tate ostrzec o niebezpieczenstie ale zauwazylam ze waz kieruje sie w moja strone. Kiedy wąż spojrzał mi oczami w twarz otworzył swoj pysk w zamiarze ugryzienia mnie lecz zdażyłam go zlapac. Zwierze nagle zesztywnialo. W duchu czulam ogromny strach trzymając go.Szybko rzucilam go kolo siostry i wtedy waż ugryzł ją w miesnie nad lokciem prawej reki. I nagle nie wiem czemu znalazłam się na podwórko u babci. Na czystym niebie leciał bardzo nisko czarny mały samolot. W koncu rozbił się o mur. Pobieglam do domu. Znalazlam sie w salonie u babci gdzie korzystal z laptopa moj wujek opowiedzialam mu o calym zdazeniu gdy nagle uslyszelismy ryki małp. To rude wsciekle orangutany biegły w naszym kierunku. Szybko zamknełam białe drzwi ale one zaczely je wywarzac. Wujek powiedzial ze musimy wyskakiwac przez okno lecz było zamkniete. Szybko je otwarłam i wyskoczylismy przez nie. Na dole czekał na nas rudy mały pies (mój dawny piesek który zmarł)zaczał nas gryżć po pietach. wskoczyłam na zielony płot aby mu uciec. bardzo na nas szczekał. Po drugiej stronie ulicy stało czerwone auto. Przebiegłam ulice i do niego weszlam. Wujek ktory mi caly czas towarzyszył powiedział ze musimy uciekać.Ja mu odpowiedziałam tylko wezmę psa. Wyciągłam czarna smycz podeszlam do psa ( to ten sam pies ktory wczesniej mnie gryzł po pietach) Chciałam go złapać ale mi uciekał. I wtedy zwrociłam uwage na czyste niebieskie niebo. Wiecej nie pamietam bo się obudziłam. Po tym śnie czułam sie bardzo dziwnie gdyz moim przyjaciółkom tez się śniły małpy ( jednej ze goryl ją gonił drugiej że małpe rzuciła za szafe). Proszę o podanie mi interpretacji snu.
  5. Guest

    SAMOLOT

    jak zinterpretujecie taki sen: rozmawiam z kolega gdy nagle on mi mowi zebym sie ogladnal za siebie i zobaczyl samolot jak leci, nagle ten samolot wpada w skałe, rozłamuje sie na dwie częsci, spada na dół i wybucha. Nastepnie jestesmy na pogrzebie ofar wypadku i osoby w trumnach lezaly w strojach weselnych, panowie w czarnych garniturach, kobiety w sukniach z welonami. Nagle jedna z osob ozyla i z ciepłym usmiechem zaczela sobie poprawiac welon. Dodam jeszcze tylko ze z kolega od ktorego zaczal sie ten sen planujemy w najblizszym czasie otwarcie jakiegos wspolnego biznesu. Czy taki sen moze cos podpowiadac?
  6. Cześć, po raz kolejny zwracam się do Was z interpretacją snu. Otóż mój sen z dzisiejszej nocy ma dwie części: -pierwsza to pobyt w obozie koncentracyjnym, usytuowanym w starym, odrapanym domu. Pilnowali nas żołnierze z karabinami, w jednej części budynku znajdowali się mężczyźni, w drugiej - kobiety. Co jakiś czas wystawiano nas na apele, a gdy byłyśmy w środku, słychać było wystrzały. Co ważne jednak, nie bałam się aż tak (możliwe, że to dlatego iż od kilku tygodni sny o moim pobycie w obozie koncentracyjnym śnią mi się co parę dni), dominowało zmęczenie i poczucie "niech już się to kończy". Gdy wydostałam się z obozu, jechałam z moją przyjaciółką (widujemy się co kilka dni, relacja jest harmonijna) na spotkanie z inną przyjaciółką (studiuje w Krakowie). Jechałyśmy autobusem, szyberdach był otwarty, i przez niego widziałam wzlatujący samolot, którym miała lecieć moja kuzynka, ale wreszcie zmieniły jej się plany. Wtem widzę, jak samolot ten zaczyna spadać w dół, a następnie koziołkuje w powietrzu - w tym momencie mam też dostęp do wysiłków pilota, widzę go, jak stara się opanować maszynę; wreszcie udaje mu się to i ląduje awaryjnie w okolicach lotniska, z którego samolot wyruszył. Pilot był bardzo dumny z manewru (dodam, że wszystko to widziałam z perspektywy siebie jadącej autobusem..). Tymczasem z przyjaciółką dotarłyśmy na miejsce spotkania, i zobaczyłam kota, siedzącego pod wodą. Gdy mnie zobaczył, woda w fontannie (kot siedział w fontannie właśnie) zniknęła, kot otrzepał się i poszedł za mną. Co i rusz odwracałam się i patrzyłam na niego, a on na mnie - był spokojny, szary, chciał mi przekazać jakąś wiadomość lub po prostu być blisko. W senniku sprawdzałam postać kota i ponoć symbolizuje on pierwiastek żeński. Tymczasem niedawno poznałam kobietę, którą widziałam pół roku temu - i w momencie jej ujrzenia coś potwornie mnie uderzyło; miałam wrażenie, że zakochałam się w niej od pierwszego wejrzenia (nie, nie jestem hetero ;-)). Ostatnio, pod wpływem tego przypadkowego spotkania często o niej myślę. Czy to możliwe, że kot symbolizuje właśnie ją? I co chce mi powiedzieć? Dlaczego tak często śni mi się obóz koncentracyjny (nie czytuję relacji z nich, kiedyś przeżyłam fascynację tą tematyką, ale to lata temu) i co może to oznaczać? Wybaczcie wypracowanie, lecz ostatnimi czasy sny - jak i szeroko pojęta "energia" bardzo mi się uaktywniły i nie bardzo wiem, jak to okiełznać. Pzdr!
  7. Jerry

    Katastrofa myśliwca

    Witam! Piszę do Was z kolejną prośbą o interpretacje snu. Śni mi się po raz któryś z kolei latający nad miastem samolot myśliwski, który lata nad miastem, dużo manewruje (podobnie jak to robią samoloty nad Dęblinem) po czym zaczyna spadać i się rozbija. W ostatnim śnie był to samolot MiG-17 (nie wiem czy to ważne) latał nad osiedlem mieszkaniowym w moim mieście. Po rozbiciu, na miejscu katastrofy zwróciły moją uwagę dwie (wydaje mi się że) naklejki, w kształcie białego koła z dużymi dwiema czarnymi drukowanymi literami (bodajże KR lub KS), które z wiatrem lecą w moją stronę, po czym jedna wpada mi w ręce. Prócz naklejek na miejscu katastrofy nie widać ani wraku samolotu ani ciała pilota tylko drobne szczątki samolotu, szczątki samolotu leżą na trawniku między garażami a ulicą (normalnie na tym osiedlu nie ma garaży). Nie mam pojęcia co to może oznaczać, dlatego też jeszcze raz proszę o interpretację. Pozdrawiam
  8. Wiola8915

    Samolot

    Witam!co jakis czas sni mi sie samolot raz bombarduje a raz wystrzeliwuje rakiete ktorajest nacelowana we mnie a ja uciekam i wkoncu mnie zabija.ale dzis snil mi sie bombowiec ktory zatrzymal sie w powietrzu jak helikopter i zrzucil bombe widzialam jak spada na ziemie i piach sie rozchodzi jak silny wiatr a potem druga i tak jakbym umarla towarzyszyl mi strach
  9. byzapomniec

    sen o tsunami

    Witam Po dzisiejszym śnie, byłam lekko zszokowana, bo przyznam, że nieźle go przeżyłam (w sumie jak zawsze) A mianowicie, śniło mi się, że byłam gdzieś na plaży ze swoją mamą, spędzałyśmy cudownie czas, opalałyśmy się itp po czym zauważyłam z daleka tsunami (pamiętam, że nagrywałam to aparatem), hałas i odgłosy były straszne.. wszyscy z plaży szybko próbowali uciekać.. Następnie znalazłam się w samolocie, dodam, że pojawiła się w moim śnie oprócz mamy.. babcia.. leciałyśmy tym samolotem zapełnionym ludźmi.. samolot leciał dosyć nisko między blokami czy wieżowcami.. kiedy zauważyłam,że przez jedną uliczkę ucieka około 1000 osób wtedy zobaczyłam jak za nimi leci ogromna fala która miała mniej więcej z 30metrów .. wtedy samolot zaczął momentalnie wzbijać się w górę.. wszyscy byli wystraszeni, ale z drugiej strony zadowoleni, że przeżyliśmy..i znowu w wielkim szoku nagrywałam to aparatem, jak Ci ludzie giną. Następnie samolot wylądował na jakiejś górze gdzie było pełno lasów itp wszyscy wysiedli, a pilot samolotu oznajmił nam, że dalej mamy radzić sobie sami i poleciał sam, tym ogromnym samolotem ( co za egoista! ) ..i znowu w moim śnie pojawiły się ciocie i różne inne osoby.. naraz byliśmy niby na tej samej górze, ale teraz była cała zaśnieżona i wszyscy z daleka widzieliśmy kolejną zbliżająca się fale..i modliliśmy się tylko o to, żeby przeżyć fala dzięki Bogu nie doszła, końcówka nie wiem jaka była, bo niestety zadzwonił budzik dodam,że to już któryś z kolei mój sen o tsunami w ogóle jeśli chodzi o kataklizmy.. ostatnio też byłam z mamą uciekałyśmy i prosiłam Boga tylko o to,żeby chociaż ona przeżyła..później w śnie znowu pojawiła się babcia.....tak samo miałam sen,ze siedziałam z babcią w jakiejś chatce, niebo było potwornie szare i szły na nas 4 tornada..ale dzięki Bogu nic nam się nie stało..
  10. Dodi Levante

    Plaża, morze i samolot

    Witam wszystkim, zwracam się z prośbą o interpretację snu: najpierw widziałam się pielęgniarką w szpitalu w zamku (motyw pielęgniarski często się u mnie powtarza, gdyż na początku swej zawodowej drogi pracowałam jako pielęgniarka) - jednakże schodząc po schodach spotkałam człowieka, który wyjął próbówkę z krwią i tą krew mi zaaplikował - jakby zasilał mnie, gdyż nie miałam już sił (odczuwałam zmęczenie) Potem nagle znalazłam się w samolocie: wznosiłam się ku górze nad rajską plażą, była tak piękna, że aż trudno opisać. Plaża miała złoty piasek, miejscami był to piasek bardzo jasny - plaża była szeroka, ale nierówna (patrząc z samolotu po dwóch stronach zupełnie inna); morze / ocean (?) czysty, niebieski - turkusowy... przecudny... Tylko że pamiętam jak unosiłam w samolocie konkretnie nad "linią" łączącą plażę z morzem... mówiłam do kogoś, że co ja tu robię, nie stać mnie na takie plaże... a potem sama sobie odpowiadałam, że jak zapracuję, to będzie mnie stać W każdym bądź razie lot samolotem był w górę i w górę...
  11. danieltrcd

    Katastrofa samolotu a ja w niej

    Witam. Dziś miałem o to taki sen: Byłem w samolocie. I nagle coś się stało ze zaczął spadać w tym czasie pojawiłem się w jakiejś "kapsule" z samolotu i widziałem jak spada na ziemie i obija się..potem wychodzę z tej "kapsuły" i czuje się taki osłabiony, poraniony i wokół widzę kawałki samolotu, ogień i dym. Po czym jestem wystraszony i jednocześnie ucieszony ze przeżyłem te katastrofę..potem stoję na autostradzie (bo tam się rozbił samolot) i widzę jak do mnie biegnie mama z mała siostrą i kończy się sen. Tylko ze moja mama teraz jest w Polsce z mała siostra, a ja w grudniu lecę do polski wiec trochę się obawiam tego lotu..
  12. To byly 3 sny , które sniły mi sie przez ostatnie 3 dni..nigdy nie przydazyło mi sie nic podobnego. Bardzo zalezy mi na dobrej interpretacji tego osoby, która siedzi w temacie. Uważam go za silne przesłanie z którym mam niestety problemy aby je odczytać. Bardzo zalezy mi na tym aby wlasnie ten sen ktos dla mnie zinterpretował. Jeszcze nigdy nie otrzymałam tu pomocy w tym wzgledzie ale tym razem bardzo Was o to prosze. Nigdy nie śniło mi się jeszcze cos podobnego. Zaczne od tego, że ten sen śnił mi sie przez trzy dni pod rząd w odcinkach jak w serialu. Sen 1- noc 1'wsza: Odbywam podróż na piechotę przez pustynię - jest piękne przejzyste niebo, ide przez pustynie na której jest ogromna, bardzo rozległa niekończąca się droga, ma chyba z 200 metrów szerokości jak nie więcej.. - nagle czuje spokój duchowy, czuje się jak duchowe góru, jest piękne słońce, lecą nademna ogromne około 2/3 metrowe orły, rozpościerają swe skrzydła, czuje ukojenie, spokój i wyzwolenie się od wszsytkiego, orły czasem specjalnie do mnie podlatują i przelatują nad sama głową tak doslownie pare centymetrów. Potem znowu kołuja w górze. Zaraz po tym pojawiają się jastrzębie - nagle mój wzrok przykuwa jakiś dziwny ptak kołujacy i szukający czegoś, trzyma ogromna stertę gałęzi, dociera do mnie- to bocian, szuka miejsca na gniazdo! Nagle pojawia się na tej pustyni, dokładnie pare metrów odemnie slup wysokiego napięcia- bocian tam przylatuje i mości sobie gniazdo z tych galęzi ...dochodzi do mnie ze przeszłam juz z dobre kilkadziesiąt kilometrów, droga się niekończy, a ja jestem przeszczęśliwa, ze spokojnym umysłem i idę dalej w słońcu.. ..pojawia sie coraz więcej slupów wysokiego napięcia ..pojawiaja sie nagle strzały - to świat człowieka i modernistyczny - stąpam dalej bardzo pewnie po drodze, widze walczace ze soba maszyny, anroidy, jakies kosmiczne okolo 5 metrowe postacie jakby zaprojektowane przez czlowieka (nigdy czegos takiego nie widziałam) zawziecie walcza ze sobą..pełno strzałów, wybuchów, huk, a ja ide dalej ze spokojem i wyciszeniem duszy.. - nagle pojawia sie swiat ludzki, aglomeracja, komercja, widze jakaś zaciekłą, ogromna wojne z daleka ode mnie na horyzoncie i UWAGA! NAGLE JESTEM ŚWIATKIEM WYBUCHU BOMBY ATOMOWEJ! Ogromny grzyb i niesamowity huk, odczuwam jak przybliza sie do mnie z niesamowita predkoscia, jest wielki podmuch, kurz na tej pustyni, a ja nadal stoje ze spokojem i wręcz uśmiecham się w środku do siebie, grzyb zbliża sie, czuje wiatr we włosach i tuz przed moimi stopami zakańcza się. Przy moich stopach widze juz tylko zakurzony piasek... - nagle wchodzę do bardzo wąskiej i ciemnej jaskini, ledwo sie porószam, czołgam się w dłuuuuugim tunelu! ..dochodzę do końca tunelu i widzę większe troszeczke pomieszczenie gdzie moge swobodnie stanąć, w którym na samym środku znajduje się ogromne naczynie ze ZŁOTEM! Swieci sie i bije z niego piekne światło. Jestem przeszczęśliwa i dziękuję losowi. Zabieram zloto i wracam ta sama drogą aby wyjść z jaskini. Nagle pojawia sie ogromna, dzika, kreatura, cos podobnego do wilkolaka- pomieszanego ze smokiem. Goni mnie i probuje odebrać zloto i zabic. Ostatecznie podejmuje walkę ze zwierzęciem i zabijam je dzgając ogromnym nożem. Zwierze pada, ja wychodzę cała. .. jestem z tym skarbem gdzieś w Polsce (choc tam nie mieszkam) i nagle okazuje się, że wygrałam w totolotka, trzymam szczęśliwy los w ręce i strasznie sie cieszę, przychodzi listonosz, odbieram jakies listy i w tej samej chwili dzwoni do mnie telefon- TELEFON OD RODZICÓW i BRATA (mieszkaja razem) Jakims cudem po tym telefonie znajduje się u fryzjera, najpierw ktos chce mnie uczesać, po czym wstaję z fotela i czesze innych ludzi, układam wlosy.. ...nagle do mojej ręki wkłada mi ktoś następny list.. SEN 2: NOC 2: Trzymam list w ręce..nagle z tego listu mam jakies dziwne przesłanie (nie czytajac go i takie wewnętrzne uczucie) aby pozałatwić swoje sprawy.. Odbywam podróż najpierw samolotem (piekny spokojny start jak i ladowanie, słoneczna pogoda, szybuje nad chmurami, jestem szczesliwa), potem autobusem do innego miasta..podróz w autobusie odbywa sie przyjemnie i nawet zartuje z kierowca i smiejemy sie..Wiem ze musze jechac do Częstochowy (tam w rzeczywistym swiecie 2 miesiące temu ktoś skradł mi serce, pokochałam tego mężczyzna i bardzo mnie zronił i upokorzył) ..wiec z tad ta Częstochowa mi wpadła w śnie do glowy. Postanawiam cos zakończyć, uporzadkować, zeby juz nie cierpiec.. ..jest DOKŁADNIE godzina 22:25 jak znajduje sie na rondzie z autobujami i okazuje sie ze wszsytkie juz uciekły i nic nie jedze o tej godzinie.martwie sie o siebie, nagle podjezdza autobus turystyczny i wysiadaja z niego moji dzidkowie- (nagle z kądś wiedziałam, ze oni mieli jechac w to samo miejsce) i dziwnym trafem udało mi się ze wpadli na mnie! Zabieraja mnie do autobusu, tam jest pełno rencistów i emerytów (dodam ze nigdy nie jechalam takim wycieczkowym autobusem), dobrze sie bawimy, smiejemy, opowiadamy sobie dowcipy..Jedziemy do częstochowy Po zwiedzaniu, któe bylo malo istotne, bo nic nie pamietam..Czeka na nas HELIKOPTER!!! :peace: (nie latam helikopterami, nie ogl zadnego filmu etc). Pilot zaprasza nas do srodka, jestem szczesliwa i podekscytowana i to jak! Wzbijamy sie w chmury! Lecimy pieknie i bardzo wysoko nad zielonymi dosc wysokimi Goramy (miałam wrazenie ze to beskidy) , pilot chce zaszpanować i włacza i wyłacza silnik..my spadamy bardzo szybko, potem pilot wlacza silnik i wznosimy sie w niesamowitym tepmpie (ja przy tym dobrze sie bawie), nagle pilotowi nie udaje sie włączyc silnika!!!! :boje_sie_na: Jest ogromna wichura, rzuca helikopterem..Ludzi panikują, ja siedze spokojnie na fotelu, zamykam oczy i prosze o pomoc anioły..boje sie ze to bedzie koniec mojego zycia..otwieram oczy i widze, ze pilot kompletnie zfiksował, poddal sie i nie walczy z maszyną!!! :boje_sie_na: Natychmiast wstaje, odpycham go z fotela i przejmuje stery, próbuje właczyc silnik, omijam drzewa, inne przeszkody i po któryms razie nad sama ziemia (zielona trawą) udaje mi się! :peace: Lądujemy i UWAGA!!! LĄDUJE NA TEJ SAMEJ PUSTYNI NA KTÓREJ ZNAJDOWAŁAM SIE WE ŚNIE WCZEŚNIEJ!!! Na pustyni widze okropny, bardzo przerazający widok!!! Słoń kolos, nie wiem czemu ale czułam ze był to słoń, a nie słonica, stoi na pustkowiu z odciętą przy samej czaszce trobą leżącą na ziemi, szybko biegnę w jego stronę aby mu jakoś pomóc!!! Docieram do słonia i w tym momencie uginają mu się kolana i pada na ziemie- lezy na tych kolanach- jakby kleczał ( ugiete nogi z tylu i z przodu), ja go obejmuje, obejmuje jego glowe i mocno przytulam, staram mu sie oddac milość i współczucie i ze jestem z nim, słoń patrzy na mnie swoimi pieknymi, smutnymi oczami i płaczemy razem.. ..nagle podbiega do nas mój króliczek baran miniaturka GIZMO, kładzie sie dokladnie na przeciwko słonia, styka sie z nim głową i patrze im w oczy..mój królik nagle okazuje sie jest kompletnie SLEPY!! Zamiast normalnych oczu ma polprzezroczyste zołtawe galki oczne, widze, ze wypływają mu z nich łzy i placze!!! ...Nie wiem co zrobic z tymi zwierzętami! Chce im pomóc i ulzyc w tragicznym cierpieniu! Wyciagam nagle z kądś stzykawke i trzymam ja w recę, usypiam po kolei najpierw słonia, potem mojego króliczka.. ..nagle przestają cierpiec nic ich nie boli, nie płaczą już i spokojnie tak jakby z podziekowaniem dla mnie patrza mi prosto w oczy..nagle zamykają oczy i odchodza z tego swiata, czasu i miejsca... ..mi ulzylo..i nagle czuje ze zaraz peknie mi serce z cierpienia!!! Strasznie cierpie, rozrywa mi dusze i klatke piersiowa, płaczę, a raczej wyje i krzycze i z taka jakąś pretensją do świata, Boga ludzi i aniołów.. SEN 3: NOC 3: Jestem na tej samej pustyni..sama..jest już póżno, nie ma wiatru, sciemnia się.. Przychodzi do mnie mój zmarły najlepszy przyjaciel z lat liceum Paweł- odszedł 3 lata temu. Staje w jakis drzwiach przede mna, drzwi sa drewniane, ciemne drewno, on pojawia sie tak jakby zyl, jakby nic sie nie zmieniło, ja podbiegam do niego, z usmiechem i szczesciem, przytulam, go i sciskam z całej siły, po czym mam do niego pretensje, ze sie nie odzywal i oszukal mnie ze nie zyje, chwile rozmawiamy na głebokie duchowo tematy, i dochodzi do mnie ze on niezyje i tylko przyszedl do mnie jako duch mnie odwiedzic, a moze uspokoim i pomóc ulzyc w cierpieniach przez jakie ostatnio przechodze w rzeczywistym, nie tym wysnionym swiecie..chwile rozmawiamy, przytulajac sie i w końcu pytam: "Paweł, powiedz mi jak jest tam po drugiej stronie?..." -Paweł nagle spuszcza wzrok, cofa sie do tej witryny z drzwi i znika.. Dawiaduje się o smierci ludzi.. ..ginie 4 ludzi w dziwnych okolicznosciach ..pamietam, ze bylo jakies zaginięcie, smierc na raka, jakies morderstwo, reszta wyleciala mi z glowy nagle jestem bardzo smutna, wiem ze mojemu koledze umarl tata, a po paru latach mama na raka, on popadl w alkocholizm..chce strasznie z nim porozmawiac, wybrac sie do mniego..przyjezdzam do Polski, do miasta w kt orym mieszka, chce wejs do domu, a tak wynosza juz jego cialo przykryte przescieradlem..popełnil samobojstwo..byl z tym wszystkim sam, a mnie przy nim nie bylo...Płaczę i mam do siebie,zal i pretensje, wzywam jego ducha, zeby go przeprosic, i przeklinam go dlaczego to zrobił, ze ja tu jestem, ze jeszcze za wczesnie na niego, ze moglam go uratowac...mam takie wewnetrzne odczucie i zal do siebie, ze nie uratowalam tych wszystkich ludzi, ze chce pomagac wszystkim, calemu swiatu..ulzaec cierpieniom.. KONIEC... Acha, jesli chodzi o samoloty i loty samolotami! Snią mi się baaaardzo często!!! przez ostatnie kilka miesiecy mam takie sny przynajmniej raz w tygodniu. Start jest przepiekny i spokojny wzbijam sie w góre i szybujemy nad chmurami, jest piekne niebo, zawsze sloneczny dzień, takie samo jest ladowanie...Co to za przeslanie, co moze dla mnie znaczyc?
  13. natalia92

    Meteor i samolot, tęcza.

    Jechałam samochodem z rodzicami. Było cicho, do czasu aż moja mama nie powiedziała "Dwa samoloty tak blisko siebie lecą?" Spojrzałam w niebo i faktycznie było widać dwie smugi, tak jakby dwa samoloty leciały bardzo blisko siebie, tyle tylko, że jeden samolot było widać, a drugiego nie, tak jakby zostawiał tylko smugę. Wtedy w radiu usłyszeliśmy, że nad naszym krajem przelatuje właśnie jakiś duży meteor, który może być widoczny gołym okiem nawet w dzień. Wtedy było jasne, że to nie dwa samoloty, a meteor i samolot lecą obok siebie. Gdy samolot i meteor schowały się za horyzontem, na niebie pojawiła się olbrzymia, kolorowa tęcza, z tym, że nie była ona półokrągła jak zwykła tęcza, a powyginana i poplątana. Na niebie była tylko przez chwilę, bardzo szybko znikła.
  14. Witam Wszystkich dzisiaj w nocy mialam dziwny sen a mianowicie zaczelo sie od samolotu,ze kolega pilotowal go a ja nad nim stalam i mowilam na co ma uwazac i wogole,potem wlecielismy do jakiego tunelu okazal sie on jakims budynkiem ,na dole stala jakas starsza kobieta ,bardzo uprzejma i wskazala nam droge abysmy polecieli do gory ,ale zebysmy sie pospieszyli a za chwile zmienila sie w jakiegos demona i mowi ,ze tym razem jej nie uciekniemy ,ze pochlonie nas ogien,za chwile znalezlismy sie w polowie drogi do gory,pojawila sie znowu ta sama kobieta i historia sie powtorzyla ,powiedziala zebysmy uciekali bo mamy 2 minuty do wybuchu i wtedy zginiemy a za chwile zmienila sie w demona i powiedziala,ze nie uciekniemy bo w oknie sa kraty,ja weszlam na maske samolotu i wyrwalam krate bo byla slabo przymocowana,zbilam szybe ,ktora niestety mialam nad moja twarza i poczulam ciezar szkla na ciele,ale takze poczulam jak przecina mi skore na twarzy i szyi,nie wiedzialam ,ale pode mna stala moja kolezanka,ktora miala przecieta szyje,ze snu pamietam tez tyle,ze wylecielismy chyba ,ale bardziej skupiona bylam na tym aby zaszyc jej szyje i spojrzec w lustro,zobaczylam pociety nos i wogole policzki,specjalnie sie nie przejelam bo pomyslalam sobie ,ze wszystko sie zagoi. Bardzo Was prosze o interpretacje tego snu bo naprawde nie umiem nic stosownego znalezc w internecie. Pozdrawiam
  15. inez17

    samolot

    Śniło mi się coś dziwnego. Jakbym była inną osobą, z wspomnieniami ( w których w rzeczywistości nie mam) do których wracam. Byłam w grze coś w typie Mario ale inna, bardziej rozbudowana (wiedziałam, ze grałam w tą gre kiedyś, choć naprawdę tak nie było). I tam byli ludzie i ja napoczątku chodziłam po skałach żeby dojść do ich osady, poznałam tego ''Mario'' i uciekliśmy razem z tej gry i znalźliśmy się w Chinach przy jakiejś wielkiej budowli (jestem ciekawa czy istnieje naprawdę) , chodziliśmy tam po różnych pomieszczeniach, ktoś nas gonił, potem go złapali, uciekałam sama po drodze widziałam jakąś płaczącą dziewczynkę. nie mam pojęcia co to może znaczyć. ps. ostatnio śnił mi się też lot smolotem, nigdy nie leciałam i w sumie byałabym się poleciec. ale w tym snie nie balam sie i fajnie mi sie lecialo.
  16. Ostatnio miałam bardzo dziwny sen... Był wieczór i siedziałam u siebie w pokoju słuchając muzyki. Nagle w pokoju pojawiła się moja Matka, Babcia i Ciotka, którą rzadko widuję. Usiadły we trójkę na moim łóżku i zaczęły się szyderczo śmiać. Zupełnie nie wiedziałam dlaczego. Matka rozpoczęła rozmowę o jakichś klątwach i jakby czarach. Mówiła , że to wszystko nieprawda. Zaczęłam się z nią kłócić, powiedziałam że czegoś takiego się nie lekceważy. Wyciągnęła z pod mojego łóżka jakąś grubą, brązową zakurzoną starą księgę z pentagramem na okładce. Spytała retorycznie czy się przekonamy i otworzyła gdzieś po środku. Wymówiła jakąś regułkę w dziwnym języku. Spojrzałam na nią przerażona i podeszłam do okna. Ona powiedziała , że nic się nie stanie i dalej się śmiały i na mnie patrzały. Nagle na niebie ujrzałam ******ący i palący się samolot. Leciał prosto na osiedle domków jednorodzinnych na którym mieszkam,rozszerzyłam oczy i krzyknęłam . Samolot rozbił się przed moim domem, złamał w pół i czułam że szyba zaraz wyleci z okna, kucnęłąm szybko a ona rozpadła się na drobne kawałeczki. Zaraz potem przyjechała straż pożarna i karetka. Widziałam mnóstwo martwych ludzi, przepołowionych w pół. Strażacy zaczęli wołać że wszyscy muszą się ewakuować. Krzyczałam do mamy, babci i ciotki że mamy wyjść szybko bo nam nie pomogą, a one posadziły mnie na krześle i kazały siedzieć sie nie ruszać, znowu zaczęły się szyderczo śmiać. Nagle mój ociec zawołał mnie na korytarz. Wyszłam, on wręczył mi list, przeprosił mnie za coś i kazał wyjść natychmiast z domu tylnym wyjściem. Poszłam w jego ślady i wyszłam. I wtedy się obudziłam. Obudziłam się cała spocona i zmęczona. Pamiętam że czułam niepokój przez sen i lęk. Nigdzie nie mogę znaleźć nic żeby pomóc sobie to wyjaśnić... Co to może oznaczać? To nie daje mi spokoju ani na chwilę. Bardzo proszę o pomoc...
  17. Śniła mi się dzisiaj ogromna powódź. Bałam się w niej o swoje życie oraz życie swojej rodziny. Woda była bardzo głęboka i wciąż rosła, wydaje mi się że moja rodzina była dosyć bezpieczna, byli w domu na trzecim piętrze Wiem że woda była już przy drugim piętrze ale we śnie miałam wrażenie że podniesie się co najwyżej do podłogi piętra trzeciego. Ja natomiast byłam poza domem, desperacko szukałam schronienia. Uciekałam, biegłam, jechałam pociągiem. Wydaje mi się że w końcu jakimś cudem dotarłam do reszty rodziny na trzecie piętro. Dowiedziałam się że tak wysoka powódź jest spowodowana wylewem wisły, odry i innych polskich rzek jednocześnie. Nie wiem czy miałam potem następny sen, czy to była kontynuacja, ale potem śniło mi się że leciałam samolotem do Paryża? (nie pamiętam dokładnie) i samolot zaczął spadać do rzeki, byłam pod wodą i czułam tą wodę. To tyle, przypomniało mi się jeszcze teraz że co jakiś czas śni mi się jak lecę do Paryża i następuje katastrofa lotnicza mojego samolotu. Do tej pory spadał po prostu na ziemię i się rozbijał, pierwszy raz śni mi się że wpadam do rzeki. Co to wszystko oznacz?
  18. andrzej1337

    Chaotyczny sen

    Witam, prosiłbym o interpretacje mojego snu.. Mianowicie nie zapamiętałem wszystkiego, lecz najważniejsze rzeczy. Nie wiem gdzie dokładnie się to zaczęło, lecz wydaję mi się, że napoczątku snu siedziałem z przyjaciółką i o czyms rozmawialiśmy.. później pojawiłem sie nagle w innym miejscu (miejsce mojego codziennego spotykania się z kolegami) nie wiem kto dokładnie siedział w naszym miejscu, ale wydaję mi się, że to był mój ojciec.. Nagle na niebie zobaczyłem wielki samolot zielony z takim wojskowym kółeczkiem na boku. Samolot leciał bardzo wolno i odpadł mu cały tył powiedzmy (płetwa haha) To spadło koło nas i było za drzewami ja mówie, że to bomba na to ktoś mi odpowiada, że gadam bzdury i nagle usłyszalem jak zaczeło tykać.. Potem odnalazłem sie w całkiem innym miejscu nie pamiętam również z kim byłem, ale mogli być to moi koledzy lub kuzyn. Biliśmy się z jakimiś alkoholikami u nich w domu najpierw na ulicy. Nagle do tego alkoholika zadzwonił bodajże telefon i powiedział mi, że mój ojciec z jego synem i nową kobietą zginęli w wypadku samochodowym. Nagle ogarnęla mnie pustka, lecz po chwili zacząlem się cieszyć, że znów z matka odzyskamy wielki dom... To chyba wszystko reszty nie byłem w stanie zapamiętać lub nic nie było.. Proszę o szybką odpowiedź Pozdrawiam EDIT: dodam, że jestem w stanie lekko depresyjnym
  19. kasienka1989

    wojna

    Witam śniło mi się, że siedzę w biurowcu (pracując) na ostatnim piętrze ze szklanym dachem, pamiętam dokładnie ze siedziała tam osoba za którą nie przepadam (mężczyzna)... i nagle zaczęły latać samoloty bardzo nisko nad tym dachem... Więc zbiegliśmy na dół bo baliśmy się że uderzą w budynek... Widzieliśmy jak lądują białe ~dziwne~ samoloty... Część drogi do domu wracałam właśnie z tą osobą za którą nie przepadam... I powiedziała mi, że na pewno zaczęła się wojna... ja z przerażeniem pobiegłam do moich rodziców którzy byli w szkole :shocked: co jest bardzo dziwne... i zupełnie mnie ignorowali, moje przerażenie tym że zaczęła się wojna, moje opowieści i strach; mama tylko spokojnie bez przejęcia powiedziała że Niemcy zaatakowali Polskę ... Poszłam do dyrektora który dał mi jakieś papierki do wypełniania... jak by zadanie domowe hehe ( muszę dodać, że od dwóch lat się nie uczę tylko pracuję ) szłaam już gdzieś ale się wróciłam z jakimś pytaniem a on mi powiedział, że wszyscy moi poprzedni pracodawcy na mnie nażekali i byli nie zadowoleni... Bardzo dziwny sen i nie mam pojęcia co znaczy... Bardzo realistyczny... Najbardziej pamiętam swoje przerażenie wojną...
  20. kwiatuszek06

    Samolot,światło i inne.

    Zaczęło się tak. Siedziałam w domu z jakimiś ludźmi i zobaczyłam ******ący samolot.Potem gdzieś w oddali było widać światlość.Następnie dostałam sms-a od przyjaciółki , z treścią taką , że widziała Jezusa. Czekam na interpretacje
  21. Julia177

    Sen o lataniu samolotem.

    Śniło mi się, że latałam samolotem do Londynu. Tam zarabiałam i dużo imprezowałam, już nieraz mi się śniło, że lecę samolotem. co to może oznaczać?
  22. Proszę o interpretację następującego snu: Początek: Mam przekonanie że jestem we więzieniu i czekam na wykonanie wyroku śmierci na jaki zostałem skazany, bardzo się boje nie mam pojęcia czemu tam się znalazłem ani jak, najbardziej się boje że moje dziecko zostanie samo bez nikogo na świecie, co dziwne mam jakąś świadomość że jest to syn, chociaż w rzeczywistości mam córkę, Dalej: Wiem że uciekam z więzienia, jadę w samochodzie prowadzonym przez moją matkę (która nigdy nie prowadziła auta), nie widzę jej ale wiem że to Ona prowadzi, samochód to mój czerwony volkswagen Jetta którego miałem 20 lat temu, jesteśmy na jakimś ogromnym szrocie, ktoś bierze ten samochód i gdzieś nim jedzie coś w nim zrobić, znowu ogarnia mnie strach, szukam tego kogoś, nie ma go natomiast widzę ten samochód zgnieciony z przodu i z tyłu, zaczepiam jakiegoś człowieka pracownika, on mówi żebym się nie martwił że dostane inny wóz, prowadzi mnie do jakiegoś miejsca, na podwyższeniu pod plandeką stoi jakieś auto, ściągają plandekę widzę jakiś samochód jak te amerykańce z lat 50 w sportowym stylu, jest w opłakanym stanie, dostaje zapewnienie ze będzie za chwile ok, widzę jak go naprawiają, malują jest granatowy i ma białe pasy, na tych pasach ktoś maluje fioletowe błyskawice. Koniec: Dalej jakieś ulice miasta, biegnę uciekam, cały czas strach, jakieś lotnisko biegnę znów nie wiem jak dostaję się na pokład stojącego samolotu, jest tam tylko jeden człowiek, starszy mężczyzna, dystyngowany jakby jakaś ważna persona, nie wiem czemu wiedziałem że jest z pod znaku ryb to znak taki jak ja mam, dawał mi coś do podpisu, i tu miałem takie wrażenie że jak to podpisze to będę bezpieczny. Dziwi mnie to że zapamiętałem ten sen zazwyczaj nic nie pamiętam, a ten był wyraźny, kolorowy i bardzo realny, dlatego proszę o interpretację, bardzo mnie zdziwił.
  23. angelaxdd

    Zawsze 5 minut.!

    Dzis przysnil mi sie bardzo dziwny sen. Bardzo chce wiedziec co oznaczal bo wybieram sie w podroz. Wiec znalazlam sie w samolocie, boeingu, z przyjaciolka. Zajmowalysmy te miejsca, ktore zajmiemy w rzeczywistosci. Czyli 3 rzad od konca, 2 miejsca przy lewym okienku. Za nami nie bylo juz nikogo. Rozmawialysmy az poszlam do WC. Wrocilam i na polowie wolnych miejsc znajdowali sie oladni chlopcy zagadujacy wpierw moja przyjaciolke a potem tez i mnie. Byli bardzo mili wiec rozmawialismy dlugi czas. W pewnym momenie zaczelam myslec o paszporcie i krzyknelam z przerazeniem "nie mam paszportu" do swojej przyjaciolki, a potem dodalam "biletu tez, moj boze zapomnialam" . Po cczym wyviagnelam telefon i zadzwonilam do rodziny zeby przywiezli mi je na lotnisko w Rzeszowie, zgodzili sie, wiec bylam spokojna. Ale zaraz uslyszalam krzyk przyjacioki "przeciez ja nie mam wizy". Podobnie jak w rzeczywistosci, tyle ze ja mam paszport a po bilet sie wybieram, a ona po wize :jezyk_oko: No ale jej nie mial kto przywiesc wiec w ciszy posiedzialysmy i mowilysmy jak moglo byc fajnie na wakacjach.. Wtedy znalazlysmy sie na lotnisku wojskowym nagle, nie w zadnym rzeszowie, ale przeworsku! A tam nawet chyba nie ma lotniska xD zolnieze nas wszystkich pilnowali , wiec nie mozna bylo nawet zadzwonic. Ale w koncu zaszylam sie gleboko w lasku i zadzwonilam, zeby przywiezli moje dokumenty do przeworska, i ze samolot startuje za jakies 1,5 h, (tyle wiedzielismy), powiedzieli ze napewno zdarza wiec spokojnie. Chodzilismy wiec za zolniezami, bacznie ich sluchajac. Zabrali nas do budynku i obserwowalismy straszna ulewe ktora wlasnie rujnowala lotnisko, a gdy tylko przeszla, odezwal sie wojskowy kapitan -ruszamy za 5 minut -co? jak to? -prosze sie przygotowac Dziwnym trafem zauwazylam ze mojej przyjaciolki nie ma przy mnie od cxzasu kiedy wysiadlam z samolotu na lotnisko wojskowe. . Ale nie rozmyslalam nad tym zbyt dlugo i szybko zaddzwonilam do rodzicow "gdzie jestescie?" "bedziemy za jakies 5 do 10 minut" . "Mamo nie zdarze! " nie odezwala sie . "mam nie leciec?" znow cisza "mamo?!" cisza. Odlozylam sluchawke i rozplakalam sie, a jeden z chlopakow z samolotu podszedl i zaczal pocieszac. "prosze wyciagnac moje rzeczy z samolotu" - powiedzialam do kapitana ktory stal obok. "Juz wyciagnelismy". Zgubilam sie, skad mogl wiedziec ? Po chwili okazalo ze te rzeczy nalezaly do przyjaciolki, a o tym ze nie mam ani biletu ani paszportu nikt nie wspominal. Wiec wsiadlam przerazona do samolotu, wystaartowalam 1 lipca... wróciłam...nigdy. Bo samolot chwile pozniej zginal w plomieniach rozbijajc sie kilka kilometrow dalej... czyli oczywiscie 5..
  24. luki peluki

    samolot jak mieszkanie

    snilo mi sie ze przebywalem w samolocie ktory sluzyl mojemu przyjacielowi jako mieszkanie nie latalismy nim.wokol byla sroga zima
  25. -zx7r-

    interpretacja snu

    witam poprosze o interpretacje : Wylatuje z jakiegoś miejsca samolotem. Druga osoba to męszczyzna, prawdopodobnie mój brat. Podczas lotu w kanionie samolot sie rozpada. lecz nie wybucha. im wiecej cześci odpada tym niżej lecimy. uderzamy w ziemie ale nie zabijamy sie i żadnego zadrapania. idziemy kanionem którym płynie rzeka lecz jest zanieczyszczona. dochodzimy do ujścia kanionu z wielkim jeziorem. widzimy w jeziorze żaby, które się nas przestraszyły. Ale w głebinie dostrzegam wielkiego węża który atakuje brata, jednak mój brat klęknął i nie złapał go. Wąż atakuje mnie i łapie za szyje i tak się kończy mój sen. może jakieś normalne koncepcje??
×
×
  • Create New...