Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'umysł'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • ADMINISTRACJA FORUM
    • Sprawy porządkowe
    • Z życia Forum
  • EZO CAFÈ
    • Strefa Relaksu
    • EzoTube
    • Bazarek ezoteryczny
  • USŁUGI
    • Wróżby
    • Astrologia i numerologia
    • Sny
    • Energia i uzdrowienia
    • Szukam pomocy/Oferuję pomoc
  • WRÓŻBY i WYROCZNIE
    • Runy
    • Karty Klasyczne
    • Tarot
    • Pozostałe Karty
    • Inne wyrocznie
  • ASTROLOGIA, HOROSKOPY, NUMEROLOGIA
  • UZDRAWIANIE i MEDYCYNA NATURALNA
  • ENERGETYKA
  • SEN i ŚNIENIE
  • MAGIA i OKULTYZM
  • DUCHOWOŚĆ, FILOZOFIE, RELIGIE i WIERZENIA
  • HYDEPARK
  • Runen Club's Runiczne pogaduszki
  • Runen Club's Linkownia, literatura, plotki o bogach, obyczaje i inne ciekawostki
  • Runen Club's Nasze Runy i dywinacja

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Found 7 results

  1. HaXx

    Siła umysłu

    Hejka. Polecam ten dokument - https://www.youtube.com/watch?v=4cRTAcmx1UI "Umysł rządzi naszymi genami, a nie odwrotnie" - podpisuję się pod tym cytatem, a Wy jakie macie zdanie na ten temat?
  2. Maszyna pochwalna czyli potęga w myślach ukryta. Instrukcja obsługi: 1) wpisać swoje imię w moduł skryptu 2) relaksować się 3) wierzyć we wszystko co Ci tam napiszą... 4) jeśli nie zadziała - wróć do pkt. 1) Zastosowanie: * wzmocnienie pozytywnego myślenia * walka z negatywnym myśleniem * w osiąganiu sukcesów * pozytywne nastawienie WARNING! Używać tylko w nagłych wypadkach. Urządzenie działa zwykle za pierwszym razem, w innych przypadkach wolno nadużywać. Zaleca się stosować minimum 1 raz dziennie przez min. 28 dni. Aby uzyskać szersze informacje o "maszynie pochwalnej", kliknij tytaj: Maszyna pochwalna - Zabawy - Adonai.pl Inne przykłady afirmacji to: * Mogę to zrobić! * Mogę osiągnąć moje cele! * Jestem całkiem sobą i ludzie będą mnie lubili takim jaki jestem! * Całkowicie kontroluje moje życie! * Uczę się z błędów. One zwiększają bazę doświadczeń, z których wyciągam wnioski! * Jestem pewny swoich racji! * itp...! Miłej zabawy .
  3. Witam, Chciałbym wkleić tutaj tekst, który napisałem specjalnie z myślą o innym portalu, jednak - zapewne z uwagi na kontrowersyjność - nie doczekał się publikacji... Od czasu do czasu umieszczam go na tematycznych forach internetowych, jednak z uwagi na to, że tekst oscyluje w granicach paranauki, postanowiłem podzielić się wnioskami i na tym forum.... Artykuł dotyczy chorób psychicznych i jest próbą odpowiedzi na pytanie, czym są te zjawiska w świetle teorii Jana Pająka. Otóż wymieniony powyżej człowiek jest badaczem zjawisk niewyjaśnionych, który - w moim przekonaniu - jest największym na świecie ekspertem od UFO i technologii obcych istot... Jan Pająk doszedł do szalenie kontrowersyjnych odkryć w tym zakresie - ludzkość, wg tego badacza jest okupowana (wolę określenie "hodowana") przez ogromnie zaawansowane lecz upadłe moralnie istoty z innych światów.. Pomimo całej otoczki "szaleńca" te tezy wartę są popularyzacji, stąd napisałem również tekst dotyczący takich teorii (może kogoś to zainteresuje): Dominik: Krolicza nora - globalnaswiadomosc.com Poniższy artykuł bazuje na ustaleniach Profesora, jednak koncentruje się na jego teorii dwubiegunowego pola grawitacyjnego (przez Autora z angielska zwaną Konceptem Dipolarnej Grawitacji). Jeśli Pan Pająk ma rację, to jego teoria jest tak długo i bezowocnie poszukiwaną Teorią Wszystkiego... Założenie istnienia 2 biegunów pola grawitacyjnego pozwala zrewidować nasze poglądy na; duszę, reinkarnację, Boga (!), budowę mózgu, napęd UFO oraz ogromną liczbę innych rzeczy do tej pory niewyjaśnionych.. Oczywiście "oficjalna" nauka nie wie również, czym są i w jaki sposób powstają "choroby" psychiczne... Jako długoletni czytelnik opracowań Jana Pająka dostrzegam, że jego fizykalna teoria budowy wszechświata pozwala również wytłumaczyć, czym te stany umysłu są w rzeczywistości. Poniższy tekst jest więc subiektywną próbą wyjaśnienia, czym takie zjawiska są - nie wiem, czy dział jest odpowiedni oraz czy tematyka i treści wydadzą się interesujące, jednak chciałbym podzielić się wnioskami.... Tekst piszę anonimowo - to nie jest więc próba zdobycia "popularności" (jeśli można użyć tego słowa w kontekście kontrowersyjności tematyki). Oto oryginalna treść: Tytułem wstępu. Mam ogromną tremę przed publikacją tego tekstu – tematyka jest ogromnie kontrowersyjna oraz delikatna. W związku z tym chciałbym z góry bardzo przeprosić, jeśli ktoś poczuje się urażony. Zycie tak mną pokierowało, że zdobyłem szereg umiejętności oraz poznałem kilka dość nietypowych dziedzin wiedzy, poniższa próba wyjaśnienia tego fenomenu, wynika z faktu posiadania przeze mnie wielu znajomych, których pewna część jest dotknięta opisywanymi poniżej „dysfunkcjami”. Materiał do tego krótkiego tekstu zbierałem wiele lat. Nie jestem zawodowym psychiatrą, jednak sporadycznie na swej drodze spotykałem i tego typu ludzi. Ten tekst jest konsekwencją własnych przemyśleń, skompletowanej wiedzy oraz – przede wszystkim – wynika bezpośrednio z teorii Jana Pająka, tutaj musze wyjaśnić, że nie mam na myśli jego tez o okupacji/hodowli ludzkości (choć i o nich będzie wzmianka) przez zaawansowane pasożyty z innych światów, lecz bazową koncepcją jest „Koncept Dipolarnej Grawitacji”. Jedyna, znana mi teoria naukowa, która objaśnia wszelkie paradoksy naszej fizyki oraz – jak mam nadzieję wykazać w poniższym artykule – również paradoksy psychiatrii (!) Na podstawie rzeczywistej, nieznanej oficjalnej nauce, teorii budowy naszego wszechświata daje się wyprowadzić bowiem niezwykły i szczegółowy model działania ludzkiego mózgu, który stanowi podstawę poniższych rozważań i jednocześnie pozwala stworzyć model powstawania chorób psychicznych - o ile mi wiadomo nauka nie opracowała jeszcze podobnego modelu, który w sposób zadowalający tłumaczyłby wszystkie tajemnice umysłu… Aby uzupełnić wyjaśnienia, koniecznie wypada wspomnieć, że pierwsza wersja tego tekstu, bardzo niedoskonała i bardzo stronnicza, została opublikowana na obecnie nieistniejącej stronie newworldorder.com.pl. Była ona niedoskonała, ponieważ od jej opublikowania poznałem parę osób które wiele wniosły do mojego postrzegania omawianego fenomenu, a stronnicza – ponieważ onegdaj jednoznacznie klasyfikowałem „choroby psychiczne” jako choroby właśnie, czego teraz tak naprawdę wcale pewien nie jestem…. Moje poglądy ulęgają zmianom, mam tez nadzieję, że po tym artykule nawiążę nowe kontakty, które zaowocują poszerzeniem i uzupełnieniem omawianej hipotezy. Jeśli powyższe Państwa nie odstraszyło, zapraszam do przeczytania tekstu. Jak proponuję podchodzić do omawianego zjawiska? Nauczyłem się, że wszystko, co nas otacza ma pewien określony stopień prawdopodobieństwa zaistnienia. Każda podjęta przez nas decyzja, wynika z pewnych przesłanek – wydarzeń, które miały miejsce w przeszłości lub, jak przewidujemy, czekają nas w przyszłości… Obecnie w moim słowniku nie ma już słowa „niemożliwe”, ponieważ przekonałem się, że każda sytuacja, którą tylko możemy sobie wyobrazić kiedyś miała, ma lub będzie miała miejsce. To zaś oznacza, że w ocenie naszego codziennego życia powinniśmy kierować się właśnie oceną prawdopodobieństwa przyszłych zdarzeń. Dla przykładu; jeżeli jakiś temat wydaje się Państwu interesujący i zaczynacie go zgłębiać, możecie natrafić na tezę sprzeczną z całą Waszą wiedzą. Naturalnym odruchem byłoby odrzucenie tego materiału wraz z przyklejeniem mu etykiety „to niemożliwe”. Zwróćcie proszę uwagę, że w trakcie czytania prac Jana Pająka możecie mieć właśnie do czynienia z takim procesem (o ile nie znacie jego opracowań) – to dlatego ma on tylu „krytykantów” – osoby, które w najlepszym razie szybko przejrzały te prace ale najczęściej kończą na przeczytaniu spisu treści i bulwersuje je zastosowane nazewnictwo(„to niemożliwe”). Sądzę, że – o ile faktycznie jesteśmy zainteresowani tematyką- powinniśmy wstrzymać się z pochopnym odrzuceniem materiału, tylko zapoznać się z nim i oszacować jego prawdopodobieństwo bez jego negacji. W miarę wzrostu naszej wiedzy będziemy trafiać na materiały, które zwiększą lub zmniejszą to prawdopodobieństwo. Wtedy, po latach faktycznie będziemy mogli dokonać rzetelnej oceny materiału. To właśnie dlatego prace Pana Jana maja tylu „fanatycznych” zwolenników wśród osób, które je zrozumiały (do których i ja się zaliczam). Pisząc powyższe chciałbym dać do zrozumienia, że to, co ogranicza naszą naukę to „profesjonalizm ekspertów”, którzy wstrzymują się z podjęciem spornych badań, ponieważ z góry szufladkują tematykę jako „niemożliwe” Rzecz dotyczy nie tylko prac mojego mentora (o ile mogę tak się wyrazić), lecz w zasadzie każdej dziedziny ludzkiej wiedzy. Dlatego, po raz drugi już, chciałbym prosić o usunięcie z Państwa słowników słowa „niemożliwe”. Gwoli ścisłości – wszystko jest możliwe, musimy jednak jakoś poruszać się w oceanie tych możliwości i tutaj pomocą służy ocena prawdopodobieństwa. O ile mi wiadomo, nauka mówi o hipotezach, kryminalistyka nazywa to wersjami, w potocznym życiu to możliwości. Niezależnie od nazewnictwa, zawsze chodzi o to samo; o zbadanie która z możliwości jest prawdziwa i jednoczesne wykluczenie pozostałych tworząc przy tym model zachowań tłumaczący otrzymane rezultaty. Nie zawsze jest to możliwe, bardzo często tworzy się wiele modeli i mozolnie eliminuje niepasujące tezy; jaskrawym przykładem jest dla mnie kryminalistyka, gdzie szuka się „modus operandi” przestępcy (czyli, potocznie, motywu jego działania). Jednoznaczne określenie, czym są „choroby psychiczne” w moim przekonaniu nie jest możliwe. Fenomen ten jest bardzo obszerny i pod tą wspólną nazwą kryje się bardzo wiele przyczyn oraz możliwych wyjaśnień tych przyczyn. Innymi słowy: o ile pewne zjawiska pozostają wspólne (objawy) to jednak nie ma czegoś takiego jak „choroba psychiczna” np. o nazwie „schizofrenia”. Psychiatria opisuje i stara się eliminować same objawy, nie mając pojęcia o przyczynach i naturze tych zjawisk – dokonuje właśnie „szufladkowania” całego fenomenu i przykleja mu etykietę „choroba schizofrenia”. Ta teza może być obroniona przez samo życie, mam znajomych psychiatrów i wyodrębniłem ogólną zasadę „patrzenia na świat” takich wąskich specjalistów; im taki człowiek jest młodszy tym ma bardziej nieszablonowe spojrzenie na tego typu zjawiska, wraz z wiekiem jednak następuje ogromne spłycenie spojrzenia i taki lekarz patrzy na te zjawiska wyłącznie z perspektywy podręczników akademickich (ale, jak wierzę, nie można generalizować). Dodam jeszcze, że każdy z tych ludzi usiłuje znaleźć „modus operandi” „choroby”, jednak nikomu to się jeszcze nie udało, stąd większość porzuca te próby, koncentrując się na walce o przetrwaniu w naszym społeczeństwie i zwykłym, hurtowym zarabianiu kasy (co – jestem zdania – równie skutecznie niszczy postęp naukowy co „szufladkowanie”). Mając na uwadze powyższe, jestem pewien, że „choroby psychiczne” mają pewne wspólne objawy (co potwierdza psychiatria), jednak to nie one powinny być kryterium oceny tego zjawiska (jak czyni się obecnie); powinniśmy poznać przyczyny, które mogą być bardzo różne, jednak generują bardzo podobne objawy. Stąd w tym artykule poza opisaniem modeli ”chorobowych” dokonam również próby podziału fenomenu ze względu na przyczyny występowania tych zjawisk. Niektóre z nich wydadzą się Państwu tak nieprawdopodobne, że z miejsca dokonacie „szufladkowania” – namawiam aby tego nie robić przed dobrnięciem do końca. Jak zjawiska „chorób psychicznych” widzą inni? Warto tutaj sobie uzmysłowić, że potoczny zwrot; „punkt widzenia zależy od punktu siedzenia” jest bardzo bliski prawdzie, każdy z nas tłumaczy sobie te zjawiska samodzielnie (o ile miał z nimi do czynienia), pomagają mu w tym: wiedza i zgromadzone doświadczenie. W związku z tym, że każdy jest niepowtarzalny, istnieje masa różnych teorii mówiących o tym, czym takie choroby są, prześledźmy więc najciekawsze; Lekarze uważają, że mamy do czynienia z chorobami, które należy leczyć wszelkimi dostępnymi środkami, dla dobra pacjenta i za jego zgodą lub bez niej. Zaryzykuję tezę, że każdy z nich ma swoją teorię na temat tego fenomenu, wymienię tutaj teorię „przyswajania informacji”. Otóż do mózgu dociera pewna ilość informacji, kiedy ona się zwiększa to przekracza jego zdolność do przyswajania tych informacji, co powoduje właśnie chorobę i totalny brak równowagi organizmu. W kuluarach mówi się uczciwiej – nikt nie wie, czym te zjawiska są a medycyna nie potrafi niczego wytłumaczyć… Spora część osób „chorych” (darzących medycynę niezbyt zasłużonym zaufaniem) wtóruje oficjalnej nauce twierdząc, że jest to choroba, inna część takich osób nie jest nawet świadoma swojego stanu i twierdzi, że jest zdrowa, a kolejna część wyraża opinię, że to nie jest choroba tylko „odmienne stany świadomości”, „celowe doświadczenia” itd. Warto dodać, że w czasach hippisowskich powstał nurt zwany antypsychiatrią a sympatyzujący z nim lekarze twierdzili, że choroby psychiczne nie istnieją… Uzupełnię listę o zdanie „szpiegów parapsychicznych” (pracowników wojskowości zajmujących się „zdalnym widzeniem”), że choroby psychiczne są po prostu „pootwieranymi kanałami” informacyjnymi, których taka osoba nie może zamknąć ani nad nimi zapanować…. Wymieniłem tylko znane mi hipotezy i domysły, z pewnością jest ich o wiele więcej. Wiem również, że często opętanie jest mylone z ww. zjawiskami – jakkolwiek – ponownie – objawy są tożsame z objawami „chorób” to jednak przyczyna jest zgoła inna (większość z nas zdaje sobie z tego sprawę). W dalszej części pracy wyjaśniam również czym mogą być stany znane jako opętanie. Co rozumiem pod pojęciem „choroba”? Mam na myśli wyłącznie psychozę, czyli odmienny stan świadomości, gdzie występują typowe objawy opisywane przez psychiatrię oraz człowiek traci całkowicie krytycyzm wobec własnych poglądów. Do tego typu schorzeń zaliczam więc wszystkie rodzaje schizofrenii oraz stanów paranoidalnych. W tym tekście nie mam na myśli depresji, która, wg Jana Pająka – jest wynikiem wyłącznie spadku poziomu hipotetycznej energii moralnej (znanej jako ZWOW) a cały stan organizmu jest jego konsekwencją. Nie odnoszę się tutaj do wielu osobowości, które to są konsekwencją przypisania kilku rejestrów (baz danych osobowości) do jednej „duszy” (przeciw – ciała czyli naturalnego komputera – inaczej; naszych idealnych kopii zbudowanych z myślącej materii) a – co za tym idzie – do jednego ciała. Idąc tym tokiem rozumowania Choroba Afektywna Dwubiegunowa to po prostu dramatyczne fluktuacje ZWOW… Skupiam się więc wyłącznie na „ciężkich chorobach”. Schizofrenia została opisana na poniższej stronie: Schizofrenia rodzaje objawy - poradnia.pl proszę skorzystać z menu aby poczytać o innych „schorzeniach”. Warto tutaj doprecyzować, że sama różnica między ww. ciężkimi „chorobami” jest na tyle mała, że bardzo trudno określić z czym konkretnie mamy do czynienia – wiele osób jest zdania, że o rodzaju diagnozy decydują czynniki … losowe bądź chwilowy nastrój lekarza …. (oczywiście teoretycznie nie jest to do końca twierdzenie prawdziwe, z pewnością jednak diagnoza jest bardzo trudna). Warto ponownie podkreślić; tym bardziej, że wynika ona bezpośrednio z objawów „choroby” Jak działa nasz mózg? Czym jest inteligencja, wolna wola oraz jaki wygląda mój pogląd na „chorobę” i jej „leczenie”? Jeśli Państwo zainteresujecie się np. mechanizmami działania substancji zwanych „lekami” odkryjecie, że w ulotkach informacyjnych dominuje stwierdzenie; „mechanizm działania leku: nieznany”. Aby to potwierdzić zachęcam do przeczytania ulotek najbardziej popularnych środków. I tak, utarło się przekonanie, że aby zostać wyleczonym z chorób psychicznych, należy systematycznie przyjmować zalecane środki. W środowisku naukowym dominuje jednak teza, że z tego nie można zostać wyleczonym, jedynie można żyć w stanie tymczasowego „zdrowia” zwanego remisją. Niektórzy lekarze wyłamują się z tego rozumowania twierdząc, że całkowite „wyleczenie” jest jak najbardziej możliwe a tego typu przypadki istnieją. Tym niemniej z moich informacji wynika (krąży taka plotka), że ten drugi pogląd powstał wyłącznie dlatego, aby podnieść na duchu pacjentów. Abyście Państwo, będąc zdrowymi nie popadli w samo zachwyt, od razu dodam, że panuje inna opinia obiegowa wśród lekarzy; „nie ma osób normalnych, są tylko niezdiagnozowani” Do niedawana byłem święcie przekonany, że faktycznie istnieje konieczność systematycznego brania „leków”, jednak okazało się, że byłem w wielkim błędzie; spotkałem się z opisem badań dotyczących rekonwalescencji osób po psychozach w warunkach domowych, bez użycia leków (wytłuszczenie dla przeciętnego psychiatry). Efekty były lepsze niż analogicznej grupy ludzi, którzy byli poddawani leczeniu farmakologicznemu. Różnica również polegała na ogólnym samopoczuciu, zadowoleniu z życia i ogólnej zaradności – jak można się spodziewać, grupa leczona bez „leków” zdystansowała i tutaj swoich kolegów. Nieszczęście polega na tym, że wszechobecne koncerny farmaceutyczne po prostu niszczą tego typu badania, przyczyny są raczej oczywiste…. (ale to nie jest tematem tego artykułu). Efektem jest zaniedbanie tego kierunku badań, na rzecz badań nad „lekami” (które to środki mają bardzo różną opinię)… Zainteresowanych odsyłałam do Google, warto sprawdzić hasła „soteria”, „Project windhorse” Tutaj dodam, że pionierem i organizatorem tych badań i terapii był szef Amerykańskiego Stowarzyszenia Psychiatrycznego, po zaprezentowaniu szokujących wyników eksperymentów, w „nagrodę” stracił stanowisko a na wyniki jego prac praktycznie nikt się nie powołuje (!) pomimo tego, że opracowana terapia cechowała się wysoką skutecznością. Warto zacytować tutaj tego naukowca, podstawowe twierdzenie to „schizofrenia nie jest chorobą” (!). Czym więc ona jest? Z pomocą przychodzi nam teoria budowy mózgu; Osobiście znam 2 głośne modele funkcjonowania mózgu (klasyczny, holograficzny), słyszałem również o kilku mniej znanych… Z praktyki wynika, że żaden z tych modeli nie tłumaczy omawianego fenomenu (to założenie znajduje potwierdzenie w opiniach lekarzy, którzy na nich bazują). Odpowiedzi należy więc szukać gdzie indziej; Prof. Dr inż. Jan Pająk przede wszystkim zajmuje się fizyką, opracował teorię naukową zwaną „Konceptem Dipolarnej Grawitacji” (Koncept Dipolarnej Grawitacji i jego nastpstwa (po polsku)) , która – na to wygląda – jest również tak bardzo poszukiwaną przez naszych fizyków Teorią Wszystkiego, czyli jedyną spójna teorią naukową, która tłumaczy budowę naszego wszechświata i wyjaśnia jego wszelkie paradoksy. Pokrótce opiszę, że w stosunku do oficjalnej fizyki Jan Pająk przyjął założenie, że pole grawitacyjne jest polem dipolarnym (nie jednobiegunowym, jak założyła nasza nauka). Konsekwencje tego faktu (ponieważ cała koncepcja jest doskonale udokumentowana i – piszę to z całą świadomością – znajduje potwierdzenie w nieznanych bliżej odkryciach – jednak obecnych w mediach) są ogromne; wymienię tutaj tylko fakt, że żyjemy jednocześnie w 2 światach – ( w zasadzie to w 3 lecz ten ostatni jest światem wirtualnym – algorytmów i informacji) i każdy z nas ma swoją idealną kopię, złożoną z płynnej substancji, która potrafi myśleć (!). Na bazie tych odkryć powstał model mózgu jako urządzenia nadawczo-odbiorczego. O co tu chodzi? Otóż nasz fizyczny mózg (relatywnie dobrze poznany) jest siedliskiem pamięci krótkoterminowej i zajmuje się on dekodowaniem informacji płynących z naszej kopii (będę nazywał ją dla uproszczenia „duszą” – choć nazwa to nieco niefortunna). Istnieją - na to wygląda- chyba 2 kanały komunikacyjne łączące mózg z przeciw ciałem (w grę wchodzi istnienie również tylko jednego kanału, jednak komunikacja ma w nim miejsce dwukierunkowo). Kanały te (lub kanał) posiadają pewną „przepustowość komunikacyjną” – czyli maksymalną pojemność Informacji, która może być jednocześnie przesłana. „Dusza” jest właśnie siedliskiem wolnej woli, nadrzędnym ośrodkiem decyzyjnym oraz długoterminową bazą danych. Jej komunikacja z naszym mózgiem następuje za pośrednictwem specjalnego języka, do którego Jan Pająk referuje jako do „uniwersalnego języka myśli” (z ang. ULT), co ważne – komunikacja ta jest „słyszalna” dla innych „dusz”. W naszym świecie fakt nieświadomego odbierania takich komunikatów nazywamy „intuicją” (my wszak wiemy, co myślą inni) , świadomy odbiór tych komunikatów zwany jest „telepatią”. Nośnikiem komunikacyjnym są drgania materii przeciw – świata (jest to odpowiednik naszego dźwięku).Uzupełnię; fakt istnienia ULT powoduje, że człowiek może porozumiewać się telepatycznie niezależnie od rodzaju języka mówionego oraz może rozmawiać ze zwierzętami (!) – czyli potencjalnie z każdym, kto generuje komunikaty ULT. Inteligencja jest wyłącznie szybkością przesyłania informacji do pamięci długoterminowej oraz szybkością rozpoznania (porównania) tych informacji do wzorca z długoterminowej bazy danych. Przykładowo; otrzymujemy informacje zewnętrze wzrokowe, są one wstępnie zbierane przez mózg i lądują w pamięci krótkoterminowej. Następnie zostają przesłane do pamięci długoterminowej i przez „duszę” zostają porównane do wzorców w jej bazie danych. Następuje komunikacja zwrotna i przesyłane są informacje o tożsamości rozpoznanych informacji oraz przesyłane są również dane decyzyjne. Dla nas więc inteligencja to wyłącznie szybkość uczenia się, jej miarą może być prędkość reakcji na otrzymany bodziec a technicznie jest ona zależna od „szerokości kanału komunikacyjnego” czyli od ilości jednocześnie przesyłanych danych. W pierwszych wersjach swoich prac Jan Pająk założył, że szerokością tego kanału nie możemy sterować, praktyka pokazuje, że raczej nie ma racji – prędkość tego kanału ulega wahaniom i możemy jak najbardziej „trenować intelekt”. Kolejnymi terminami wymagającymi uzupełnienia są „wolna wola” oraz „podejmowanie decyzji”. Siedliskiem inteligencji jest „dusza” czyli przeciw świat, podejmuje ona również decyzje na podstawie informacji z 2 źródeł; tzw. świadomych, czyli informacji przesyłanych przez nasz mózg oraz informacji nieświadomych, które zdobywane są w przeciw-świecie (głównie to informacje ULT, czasem jednak niektórzy coś widzą, np. aurę). Sam proces podejmowania decyzji jest dla mnie tajemnicą, z pewnością steruje nami algorytm - nie wiem jednak jaki; wspomniałem, że żyjemy w 3 światach i temat chciałbym nieco przybliżyć. Otóż miałem na myśli; fizyczny świat – „nasz świat”, jego idealną kopię czyli przeciw-świat inaczej nasze „dusze”) oraz świat algorytmów i informacji, jako swój hardware przyjmujący właśnie przeciw –świat. Brzmi to skomplikowanie- w praktyce można porównać to do komputera: urządzenia wejścia-wyjścia (klawiatura, mysz i monitor) to „nasz świat”, hardware (procesor, pamięć, płyta główna, dysk twardy) to przeciw-świat natomiast oprogramowanie to właśnie ten świat wirtualny – algorytmów i informacji. Dodam jeszcze, że ten algorytm wykonawczy, sterujący naszym ciałem oraz przeciw światem, posiada określoną prędkość przepływu („taktowanie”) jest ona indywidualna dla każdego z nas , nazywamy ją „czasem” (profesor dostarczył ciekawego narzędzia do mierzenia względnej prędkości tych indywidualnych algorytmów – po szczegóły odsyłam do jego prac, proszę zapoznać się z punktem D2 ze strony: Jak według totalizmu już obecnie moglibymy osišgnšć niemiertelnoć (po polsku) ). Zarówno mózg jak i przeciw ciało mają wyspecjalizowane części (organy). Te, umieszczone w naszym świecie znamy już dosyć dobrze, natomiast te, które znajdują się w przeciw-świecie („duszy”) są nam całkiem obce – możemy spekulować, że jednym z takich przeciw organów jest sumienie. W oparciu o tezy Jana Pająka i model mózgu jako urządzenia nadawczo-odbiorczego „choroba psychiczna”, jest po prostu naruszeniem komunikacji mózg-przeciw ciało, co przejawia się w utracie „balansu” organizmu . Uważam również, że to naruszenie komunikacji samo w sobie nie powinno być właśnie mylone z „chorobą”; otóż w procesie jednoznacznego zakwalifikowania zjawiska jako do „choroby:” powinny decydować nieznane dzisiaj czynniki, mam na myśli przyczyny naruszenia stabilności tej komunikacji. Oczywiście naruszenie komunikacji może być; jednostronne (w dowolnym kierunku) lub obustronne – zaznaczę, że objawy tego naruszenia, rozumianego przez nas jako choroba psychiczna, są bardzo podobne we wszystkich tych przypadkach, jednak inne są przyczyny oraz inaczej trzeba je „leczyć”. Tę tezę rozwinę w dalszej części artykułu. Hipotetyczne przyczyny powstawania stanów bliskich i tożsamych psychozom Zanim przedstawię hipotetyczny model powstawania typowej „choroby” , chciałbym pokrótce wymienić i uzasadnić znane mi, teoretyczne przyczyny powstawania „odmiennych stanów świadomości” i związanych z nimi naruszeń komunikacji – mózg – przeciw ciało. Cała koncepcja powstawania tych zjawisk bazuje więc na: 1. Zakorkowaniu kanałów ULT (co powoduje psychozy) 2. Przekłamaniach w komunikacji ULT (zdublowane dane, losowe „wstawki”, niekompletne komunikaty, obce komunikaty interpretowane jako swoje itd.) – co jest wstępem do „choroby” W moim przekonaniu, stan taki może zostać wywołany przez poniższe czynniki - bardzo proszę o wyjątkowo ostrożne potraktowanie części z tych przyczyn, ponieważ są one ogromnie trudne do zweryfikowania (jak i proszę nie przyklejać im etykiet „to niemożliwe”): 1. Długotrwały stres, sytuacja przerastająca dotkniętą osobę (to jest, wg mojej oceny właśnie klasyczny i modelowy przypadek powstawania dysfunkcji komunikacyjnej) 2. Wystawienie na silne działanie zmiennego pola magnetycznego (co powinno powodować błędy i przekłamania w komunikacji ULT, w efekcie może wywołać psychozy). Z informacji, które znajdują się w mediach i w Internecie wynika, że tajne organizacje za pomocą kierowanych emisji radiowych oraz zmian pól magnetycznych wywołują niekontrolowane zachowanie u niewygodnych osób , również zmiany nastroju. Itd. ) 3. Opętanie i nawiedzenie – często mylone z ww. chorobami, to proces w którym jakaś siła celowo przejmuje kontrolę nad kanałem komunikacyjnym ULT zmuszając człowieka do zachowań wbrew sobie (mogę się mylić, jednak tak sprawę interpretuję). 4. Eksperymenty z odmiennymi stanami świadomości - mam tu na myśli „szpiegów PSI”, zgadzam się z ich interpretacją – naruszenie kanału komunikacyjnego polega na przesyłaniu zbyt dużej liczby informacji z „duszy” do mózgu, stąd osoba taka ma kłopoty z opanowaniem tych danych. Efektem może być niekontrolowane zachowanie. 5. Przygody z substancjami psychoaktywnymi: powodują nagłe zwiększenie liczby przesyłanych informacji przez kanał komunikacyjny i mogą spowodować jego czasową dysfunkcję („zakorkowanie”), które utrzymuje się przez dłuższy czas (także po zaprzestaniu działania substancji). Konsekwencją może być psychoza. 6. Nagłe sytuacje powodujące wzrost liczby informacji płynących przez kanał komunikacyjny – to może być efekt szoku (wskutek nagłych zdarzeń, również zdobycia określonej wiedzy). 7. Spotkałem się z opinią, że po amfetaminie człowiek uczy się szybciej – to jest właśnie przykład działania specyficznej substancji psychoaktywnej – wskutek zażywania tego typu środków kanał komunikacyjny czasowo ulega poszerzeniu a mózg zaczyna przesyłać jednocześnie więcej informacji. Niestety, z czasem kanał wraca do „normy” lecz mózg nadal wysyła większą ilość danych co prowadzi do blokowania się kanału komunikacyjnego. Taka sytuacja prowadzi do psychoz ale ma miejsce w przypadku nadużywania tego środka (na studiach słyszałem o podobnych przypadkach). W zasadzie wymieniłem znane mi czynniki, które w efekcie mogą spowodować stany psychotyczne, chciałbym jeszcze dopowiedzieć, że w moim przekonaniu rozwój duchowy i intelektualny to ciągłe zwiększanie poziomu wiedzy i co z tym związane, branie pod uwagę coraz większej liczby czynników przy podejmowaniu decyzji. Dla mnie oznacza to samoczynne, powolne i ciągłe poszerzanie kanału komunikacyjnego (w ten sposób właśnie trenujemy „inteligencję”) W tej materii nie zgadzam się z Profesorem – ponieważ uważam, że wielkość szyny danych ulega zmianom i można tymi procesami do pewnego stopnia sterować. Znam powiedzenie, że choroby psychiczne są domeną ludzi bardzo inteligentnych; to może być wynikiem właśnie powyższych procesów – człowiek zbyt szybko zdobywa wiedzę czym blokuje sobie właśnie kanał komunikacyjny (ze wszystkimi konsekwencjami tego). Proszę zwrócić uwagę, jak często słyszy się opinię „X nie dorósł do tej wiedzy”. Pamiętam, że na studiach mój kolega wspominał o księdze, której studiowanie powodowało .. choroby psychiczne. Po latach dowiedziałem się, o co chodzi: studiowanie kabalistycznego drzewa życia oraz tetragrammatonu może się tak skończyć. Choć świat jest wielki i pewnie znajdzie się parę innych dokumentów …..Proszę jednak zwrócić uwagę; taki delikwent, który ma zbyt małą szerokość kanału komunikacyjnego w stosunku do zdobywanej wiedzy (jaką zawierają np. powyższe księgi), zaczyna brać przy podejmowaniu decyzji czynniki do tej pory dla niego nieistniejące (choć może również je całkiem odrzucić). Efektem jest zbyt wielka liczba danych płynących do „duszy”, co blokuje cały kanał i może powodować .. psychozę. Doskonale rozumiem, że człowiek nauki, który to czyta, odniesie się tego z wielkim sceptycyzmem . W następnej części postaram się prześledzić mechanizm powstania i rozwoju „choroby” Uproszczone, ogólne modele rozwoju stanów „chorobowych” wraz z ich uzasadnieniem na gruncie modelu mózgu jako urządzenia nadawczo odbiorczego. Poniżej przedstawiam dwa ogólne modele rozwoju „choroby psychicznej”; kryterium podziału wynika z upośledzenia komunikacji w określonym kierunku (punkt a – z mózgu do przeciw ciała, punkt b – w przeciwnym kierunku) Wg mojej oceny (tutaj mogę się mylić), jednokierunkowe upośledzenie komunikacji mózg –przeciw ciało jest bardzo rzadko spotykane; w praktyce można zaobserwować objawy mieszane, czyli jednoczesne błędy komunikacji w obu kierunkach. Chciałbym tez dopisać, że takie założenie uzasadnia istnienie tylko jednego kanału, pracującego obustronnie. Dla lepszego zrozumienia poniżej przedstawiam modele teoretyczne upośledzenia jednokierunkowego. Dokonałem również uproszczenia (ponieważ ta praca cały czas się rozrasta); powinienem brać pod uwagę następujące fazy choroby: 1. Zwiększoną liczbę informacji 2. Blokadę kanału ULT Oraz powinienem omówić rodzaj zaburzeń (zdublowane dane, utrata części informacji, itd.) Z braku miejsca nie czynię tego i stosuję objawy „ogólne”, jeśli ktoś się zainteresuje to chętnie materiał uzupełnię – proszę jednak napisać mi maila (lecz uważny czytelnik prac Profesora jest w stanie do takich wniosków dojść samodzielnie). a.) Błędy przepływu informacji z mózgu do przeciw-ciała W moim przekonaniu poniższy opis jest typowym przykładem takich „chorób” jak schizofrenia czy też zespół paranoidalny i subiektywnie jestem zdania, że zdarza się on relatywnie często (oczywiście w praktyce dochodzą również pewne elementy z punktu . Zakładam, że w pewnym momencie następuje próba przesłania zwiększonej liczby informacji z mózgu do przeciw- ciała. Często za stanem „chorobowym” kryją się prawdziwe wydarzenia, które w opinii wielu lekarzy stanowią „katalizator” psychoz, spora cześć lekarzy zakłada również, że podobne „choroby” kryją się w każdym z nas, u większości jednak nie ujawniają się (niniejsza teza potwierdza to rozumowanie). Załóżmy więc, że osoba zdrowa może zostać skonfrontowana z sytuacją powodująca długotrwały stres. Zaczyna więc „przejmować” się swoim nowym położeniem, stopniowo poświęcając temu zagadnieniu coraz więcej uwagi. Poza więc normalną grupą informacji zewnętrznych docierają do niej całkiem nowe dane, które musi „przetworzyć” (oczywiście nie każda sytuacja stresowa kończy się choroba psychiczną, jest to zależne od indywidualnej odporności na stres - rozumianej jako zdolność do przesyłania bodźców - oraz … danej sytuacji). Jeżeli poprzez kanał przedostaje się zwiększona liczba informacji na dany temat, to dzieje się to kosztem innych informacji (w krótkim okresie czasu przepustowość kanału nie ulega większym zmianom) i taka osoba staje się całkowicie zaabsorbowana dana tematyką, przedkładając ją ponad normalne, codzienne bodźce. W skrajnym przypadku ilość informacji wysyłanych przez mózg przekracza zdolność przesyłania tych informacji do „duszy”. Wtedy mózg zaczyna przejmować funkcje rejestrów „duszy” (czyli zaczyna stawać się zastępcza pamięcią długoterminową oraz ośrodkiem decyzyjnym).Dzieje się tak, ponieważ kanał komunikacyjny zostaje zablokowany zwiększoną liczbą informacji płynących z mózgu do przeciw-ciała -uważam, że to właśnie wtedy powstają oczywiste zaburzenia pracy mózgu; takie jak halucynacje (złudzenia wzrokowe), omamy słuchowe (tak zwane „głosy”) oraz – co jest najtrudniejsze do wychwycenia – pojawiają się urojenia, czyli „fałszywe osądy na temat istniejącego stanu rzeczy” (o czym również poniżej napiszę w kontekście prac Pająka).Naturalnie muszą pojawić się kłopoty z pamięcią oraz koncentracją - często chorzy nie wiedzą, jaki jest dzień tygodnia, zapominają wielu rzeczy ze swojego otoczenia, nie umieją skoncentrować się na jednej czynności – otoczenie zawsze ich rozprasza. Jeżeli kanał komunikacyjny staje się mocno zakorkowany, mózg traci możliwości porównania bodźców zewnętrznych z długoterminową bazą danych (mieszczącą się w przeciw-świecie)– a to oznacza, że zaczyna się uczyć otoczenia gromadząc informacje w pamięci krótkoterminowej (wobec braku możliwości przesłania informacji do pamięci długoterminowej mózg przejmuje tę rolę); stąd następują gwałtowne procesy adaptacji do środowiska (otoczenie staje się dla chorego obce – nie ma go w nowej bazie danych – nie można informacji przesłać do starej i dokonać porównania) – spora część informacji jest dla takiego nieszczęśnika nowa- często osoby chore zrywają z siebie odzież, ponieważ bardzo mocno odczuwają ją na sobie (drapie, kłuje, itd.) – taki stan rzeczy wynika z właśnie z tej hipotezy; mózg ponownie uczy się bodźców zewnętrznych a to, co jest nowe odczuwamy w sposób „wzmocniony”. Na podobnej zasadzie powstają halucynacje wzrokowe; nasz mózg jest pozbawiony wzorca z „duszy”, musi radzić sobie sam; niegdyś, będąc młodym kierowcą, w czasie nocnej jazdy odnosiłem wrażenie, że odległy ode mnie zakręt prowadzi w lewo, tymczasem w miarę zbliżania się do niego odkrywałem, że on prowadzi w zupełnie innym kierunku… „Nauczony” mózg potrafi odpowiednio przetworzyć (czyli porównać te dane z długookresową bazą danych) sygnały dostarczane przez wzrok (tego typu zła ocena sytuacji przytrafiała mi się jedynie w młodości), sytuacja wygląda podobnie w momencie zakorkowania szyny danych; Otóż występują wtedy właśnie zaburzenia rozpoznawania otoczenia: mózg błędnie identyfikuje otaczające przedmioty; w miarę otrzymywania większej liczby danych na ich temat następuje korekta (w praktyce spotkałem się z opisem halucynacji, gdzie chory widział na podwórku stojącego małego fiata, kiedy zbliżał się do samochodu ten nagle „przemienił się” w samochód zupełnie innej marki – to analogiczny proces wobec przykładu dotyczącego kierunku przebiegu drogi). Warto tutaj zaznaczyć, że przedmiot z reguły jest rozpoznawany (choć nie zawsze), co jest wynikiem tymczasowego przejęcia funkcji „duszy” przez mózg, który nie jest przystosowany do pełnienia takiej roli (nie może pracować samodzielnie)i dlatego powstają te przekłamania. Koniecznie należy wspomnieć o urojeniach, to najpoważniejsza część choroby, to życie we własnym świecie jest dla wielu kryterium normalności (choć z tą bywa różnie: sami wiemy, że wystarczy wychylić się choćby z chemtrails publicznie, aby być posądzonym o „szaleństwo”). W moim przekonaniu powstawanie urojeń to analogiczny proces wobec przykładu analizy informacji wzrokowych; mózg szybko się uczy i wobec braku wzorca popełnia same błędy, może więc: - błędne rozpoznawać emocje i intencje otaczających ludzi - niewłaściwie określić swoją rolę oraz tożsamość (wobec braku danych długoterminowych traci się pamięć i często staje się kimś innym) - tworzyć nieistniejące konstrukcje logiczne - tracić kontrolę nad ciałem (niepoczytalność.) Trzeba koniecznie dopowiedzieć, że w tym przypadku zakorkowanie tej konkretnej szyny danych (lub tego kierunku) oznacza, że taka osoba ma kłopoty z pamięcią: czasem nie pamięta niczego z tego, co robiła będąc w stanie psychozy, często pamięta jedynie „przebłyski” określonych sytuacji. Jest to wynikiem właśnie utrudnień w przesyłaniu danych z mózgu do przeciw-ciała. Warto dodać, że w takiej sytuacji z przeciw- ciała nadal przesyłane są rozkazy do mózgu, uważam, że główny ośrodek decyzyjny podejmuje nietrafione decyzje w oparciu o luźne dane z mózgu („przebłyski”) oraz głownie w oparciu o informacje z przeciw-świata (czyli decyzje intuicyjne). Jako, że ten kanał teoretycznie nie jest upośledzony mózg zaczyna egzekwować całkiem niezrozumiałe dla postronnych decyzje (oderwane od rzeczywistości – jako że dane o otoczeniu w większości nie są przesyłane do „duszy”). Oczywiście mózg usiłuje zastąpić przeciw ciało i wydaje swoje własne decyzje, oparte również o halucynacje, stąd w umyśle takiego człowieka powstaje „chaos”. W taki sposób może powstawać stan „niepoczytalności”. Taki stan rzeczy może również tłumaczyć, dlaczego osoby w stanie psychozy wykazują niezwykłą wiedzę o otoczeniu (intuicyjną właśnie) – mamy tutaj wiedzę w jakich psychozach (tylko tych z upośledzonym kanałem z mózgu do przeciw ciała – nie odwrotnie). Teraz o halucynacjach słuchowych; Osoby „chore” raportują istnienie tak zwanych „głosów” – ludzkiej mowy rozlegającej się bezpośrednio „w głowie” takiego nieszczęśnika. Nie ma reguły na występowanie rodzaju tych głosów –może być to jeden lub wiele, różnej płci,, przyjmują postawę wobec chorego: bierną bądź aktywną: mogą więc kierować chorym, komentować jego poczynania przychylnie lub nie, relacjonować wydarzenia, grozić, obrażać itd. Chory może doznawać również innych złudzeń słuchowych; takich jak rożnego typu odgłosy - treść jest sprawą indywidualną i reguły na to nie ma… Mechanizm powstawania odgłosów jest tożsamy z tym, co opisałem w przypadku halucynacji i opiera się na błędnym rozpoznawaniu dźwięków otoczenia – podobnie jak w tamtym przypadku jestem pewien, że wraz ze wzrostem liczby informacji docierających do mózgu następuje korekta w trakcie rozpoznania otoczenia. Błędnie zidentyfikowane dźwięki mogą również zostać rozpoznane jako dźwięk ludzki o treści niesprecyzowanej – warto zaznaczyć, że w tym przypadku chory szuka powiązań między sobą a tym dźwiękiem – czasem więc „słyszy” jakieś polecenia lub komentarze…. (ponieważ mózg szuka dodatkowych źródeł informacji przy podejmowaniu decyzji – takich, które by zastępowały informacje z przeciw ciała). I teraz dochodzimy do ciekawej części rozważań; swego czasu oglądałem program TV na kanale Religia TV; rzecz dotyczyła pewnego księdza, który został uznany za świętego – miał niezwykłe umiejętności, które wykorzystywał lecząc ludzi – zarzucano mu, że zgromadził wielka fortunę (i zakopał ja w klasztorze, czego do dzisiaj usilnie szukają poszukiwacze skarbów). Rzecz w tym, że ten człowiek znajdował się na pewnym etapie rozwoju duchowego, pamiętam w jaki sposób opowiadał o sobie: otóż postrzegał się jako narzędzie w ręku Boga i – co najważniejsze – im więcej cudów działo się w jego obecności, tym on stawał się – jak to ująć – nieludzki; „im bliżej Boga tym człowiek staje się bardziej obojętny” - wynikało z jego zapisków. Był on również kuszony przez szatana – nocami słyszał szatańskie śmiechy, wyzwiska, i temu podobne dźwięki. Modelowy przykład choroby psychicznej – powiedziałby dzisiejszy lekarz – wykorzystywał swoje „dary” będąc przy tym chory…. Najciekawsze jest to, że istnienie tych głosów potwierdzone jest przez niezależnych świadków! Do czego zmierzam? Otóż pochodzenie głosów może być różne: bardzo często mamy do czynienia z głosem tzw. podświadomości (czymkolwiek ona jest – o czym w kolejnej części) – ma to miejsce wtedy, kiedy osoba chora postępuje w życiu wbrew własnym zasadom i przekonaniom – wtedy odzywa się w nas tak zwany wewnętrzny krytyk, co – w przypadku podobnych „chorób” – manifestuje się głosami. Inną przyczyną są czynniki zewnętrzne: może być to wynikiem działalności ludzkiej – kilkakrotnie czytałem o eksperymentach amerykańskich spec służb z nadawaniem komunikatów bezpośrednio do mózgu (co powszechnie było brane za choroby psychiczne przez lekarzy), innym źródłem mogą być sami ….ufonauci. W przypadku ufonautów możemy również mówić o ingerencji demonów lub diabłów – szatana, ponieważ religie tak nazywają naszych kosmicznych krewniaków. Tak było w przypadku opisywanego wyżej księdza. Koniecznie muszę dodać, że w moim przekonaniu czynniki zewnętrzne mogą wywoływać również halucynacje wzrokowe, jednak z raportów z eksperymentów z hipnozą wyniosłem, iż wywołanie takich zjawisk jest trudne (trudniejsze niż słuchowych). Warto również dodać, że w rozmowach z „chorymi” spotkałem się z opisem „halucynacji”, które były obserwowane przez większą liczbę osób (to jest trudne do uwierzenia, prawda?)… Podobnie jest z urojeniami – całkiem możliwe, że część poglądów pochodzi z zewnątrz, skąd? Nie wiem, zastanawia jednak zgodność niektórych opisów świata wg „chorych”. Ten temat pozostawię jednak na koniec. Dopowiem tylko, że urojenia długo trzymają się chorych (długo po epizodzie oraz po podjęciu leczenia- mogą być to lata a w przypadku niektórych całe życie) – mogę to uzasadnić tym, że system urojeń chorobowych tworzony jest i informacje o nim gromadzone są w mózgu – ta pamięć nie ulega skasowaniu, natomiast kiedy kanał komunikacyjny staje się „drożny” te urojenia przenoszone są do pamięci długoterminowej. Konsekwencje tego stanu rzeczy widzę dwie: po pierwsze po psychozach często zmienia się osobowość (wliczając ładunek informacji w przeciw ciele), drugi wniosek jest bardziej pomysłem – gdyby w jakiś sposób w trakcie leczenia kasować pamięć mózgu tak, aby po „udrożnieniu” kanału komunikacyjnego mózg nie przenosił urojeń do przeciw-świata tylko odtworzył stan sprzed „blokady” to być może, leczenie chorób byłoby łatwiejsze – oczywiście zakładając, że sytuacje faktycznie są urojone i mamy do czynienia z chorobą (wbrew pozorom nie jest to takie oczywiste). Oczywiście powyższe dotyczy upośledzenia informacji płynących z mózgu do przeciw-ciała (a nie odwrotnie). model zakładający upośledzenie komunikacji z przeciw-ciała do mózgu. Druga teoretyczna możliwość rozwoju „choroby” polega na przesyłaniu zbyt wielkiej liczby danych z przeciw-ciała do mózgu. W mojej ocenie są to rzadkie przypadki. Przyczyny takiego stanu rzeczy są dla mnie nieznane, skłaniam się ku poglądom, że tego typu naruszenie komunikacyjne towarzyszy modelowi poprzedniemu – czyli jest równoczesne do zaburzeń opisanych powyżej. Teoretycznie może ono powstać jednak samodzielnie. Jestem zdania, że czynnikiem odpowiedzialnym za taką sytuację jest wystawienie na działanie zmiennych pól magnetycznych. Jan Pająk udowodnił, że ruch pól magnetycznych powoduje powstawanie tzw. hałasu telepatycznego; czyli bliżej nieokreślonych dźwięków rozchodzących się w przeciw- świecie , stąd słyszalnych dla naszego przeciw-ciała. Tego typu informacje prawdopodobnie są analizowane bezpośrednio przez program z przeciw-ciała co skutkuje dużą liczba sprzecznych komend przesyłanych do mózgu. Proszę zwrócić uwagę, że „szpiedzy PSI” raportują tak zwane „pootwierane kanały” psi, czyli zwiększoną liczbę danych płynących z przeciw-ciała do mózgu. Informacji tych nie są w stanie opanować i taka też jest ich definicja .. schizofrenii (!). Posłużę się poniższymi cytatami, pochodzącymi ze strony: Iluzja rzeczywistości | Kosmos - aura, reiki, ayurveda, teozofia, psychotronika „Z moich analiz wynika – powiedział Morehouse – ze kiedy już się utworzy połączenie, to tak jakby potem próbowało się zamknąć wrota tamy. W takiej sytuacji zawsze dochodzi do jakiegoś wycieku. Zawsze cos pozostanie nie do końca zamknięte. Myślę, że istnieje wiele połączeń, które na zawsze pozostają otwarte. Kiedy jest się pod kontrolą w normalnych warunkach, potrafi się określić, co się dzieje i można to natychmiast sprawdzić, i wtedy wszystko jest z tobą w porządku Mel Riley [inny zdalny obserwator i dawny kolega Morehouse'a] udzielając wywiadu w telewizji powiedział: “Zawsze mam otwarte kanały. Zawsze"” Oraz: „Myślę, że wielu ludzi, u których rozpoznano schizofrenię, ma po prostu pootwierane połączenia z nadświadomością Nie wiedzą, skąd napływają do nich informacje, słyszą jakieś głosy Poruszają się w innym wymiarze Bóg jeden raczy wiedzieć..” Jestem zdania, że „nadświadomość” jest inną nazwą przeciw – świata. W efekcie kanał się zatyka i następuję częściowa blokada informacyjna danych płynących z przeciw-ciała do mózgu. Może mieć to następujące konsekwencje: - osoba taka będzie „słyszała” dużą liczbę bliżej nieokreślonych dźwięków otoczenia (omamy wzrokowe prawdopodobnie nie wystąpią) – to nie powinien być również głos ludzki (ale może nim być jeśli po części zostanie naruszony kanał z przykładu a), jest to konsekwencją zaistnienia hałasu telepatycznego - zakłócony zostanie upływ czasu takiej osoby (!) – czas jest, wg Jana Pająka, indywidualnym przepływem algorytmów wykonawczych w przeciw- ciele – wg tego badacza indywidualny upływ czasu jest naruszony, co powoduje nierzadko, że osoba taka trwa godzinami w pozycji sprzecznej często z prawami fizyki - osoba wpadnie w stan katatonii lub podobny, co będzie uzasadnione brakiem komend z ośrodka decyzyjnego (nie będą docierały do mózgu informacje z ośrodka decyzyjnego w przeciw-ciele, to druga faza „choroby”, kiedy kanał się blokuje – pierwsza faza to zalew informacji ale kanał sie jeszcze nie blokuje). - będzie pamiętała wszystko to, co robiła w czasie epizodu (kanał prowadzący z mózgu do przeciw-ciała funkcjonuje normalnie) - będzie ona również poszukiwała zastępczego ośrodka decyzyjnego (o czym poniżej) - bodźce zewnętrzne są odbierane (zajmuje się tym mózg, przesyła on dane o ich istnieniu do „duszy”) jednak reakcja na nie nie jest prawidłowa (może jej wcale nie być – reakcja przeciw ciała nie jest przesyłana do mózgu). - chory nie pamięta prawie niczego w trakcie psychozy (dane o jego życiu długoterminowym nie są przesyłane z przeciw- ciała i nie są dla niego dostępne). Warto zaznaczyć, że bardzo często przyczynami tych zaburzeń jest celowe działanie – to bardzo kontrowersyjna teza, jednak jest potwierdzona moją wiedzą: np. różnego typu organizacje i służby za pomocą kontrolowanych emisji fal radiowych powodują zaburzenia zachowania („hałas telepatyczny”) , nie mogę nie wspomnieć o moich „ulubieńcach”, czyli ufonautach, którzy z upodobaniem robią podobne rzeczy…. Teraz wrócę do zagadnienia chorób psychicznych – moja następna koncepcja wyda się Wam karkołomna, jednak zaryzykuję: z obserwacji empirycznych wynika, że osoby chore często w jakiś sposób „połączone” są z TV lub radiem (tylko raz spotkałem się z zależnością od komputera – jednak trzeba zaznaczyć, że chory szukał interakcji podobnej do „aktywnych mediów”). Programy TV i radiowe albo mówią do chorego, albo o nim, itd. Do czego zmierzam? – wobec braku dostępu do ośrodka decyzyjnego, mózg zaczyna szukać jego substytutu; wybór pada na jakieś dynamiczne medium (jak radio lub TV, zastępujące hałas telepatyczny). Trzeba również dodać, że rzecz dotyczy nie tylko powyższych urządzeń – chory często daje się kierować „głosom” oraz poszukuje wskazówek w otoczeniu (co również może być wynikiem braku dostępu do „duszy”). Mogę nawet zaryzykować stwierdzenie, że szuka wskazówek w otoczeniu, co, również i w tym przypadku prowadzi do powstania niekontrolowanego zachowania – czyli „niepoczytalności”. Osoba w stanie psychozy kieruje się tymi informacjami- funkcję ośrodka decyzyjnego ponownie przejmuje mózg, informacje z „duszy” przesyłane są w zasadzie losowo, co potęguje „chaos”. Warto jednak zaznaczyć, że w przypadku a) za „niekontrolowane” zachowanie odpowiedzialne są czynniki „pozazmysłowe” (hałas z przeciw- świata) natomiast punkt opisuje ślepe kierowanie się informacjami z naszego świata (czyli naszym otoczeniem). Tutaj warto uzupełnić rozumowanie o hierarchię przesyłania danych kanałem (kanałami) komunikacyjnym, otóż wydaje mi się, że priorytety przesyłania informacji wynikają z ich istotności dla danego człowieka; oznacza to, że bardziej intensywne bodźce powinny być przesyłane najszybciej i z pierwszeństwem. Nie mam tutaj żadnej pewności, ponieważ możliwa jest sytuacja, że informacje przesyłane są wg kolejności zaistnienia zdarzeń w naszym świecie. Aby to zbadać należałoby sprawdzić, na jakie bodźce reagują a na jakie wcale osoby w psychozach (nie mam możliwości aby tego typu tezę sprawdzić). Chciałbym zwrócić uwagę na to, że wg założeń logicznych pierwszeństwo powinny mieć silne bodźce (np. zagrożenie życia i natychmiastowa reakcja), rozumowanie takie jest również po części potwierdzone istnieniem samych „szpiegów PSI” – wartościują oni w ten sposób informacje, aby otrzymywać z przeciw świata najważniejsze dane dotyczące celu „zdalnej obserwacji”. Trudno potem ten proces odwrócić stąd może brać się ta znaczna liczba „pootwieranych kanałów”. Reasumując: w moim przekonaniu oba typy zaburzeń komunikacyjnych powstają jednocześnie (to znaczy zaburzenia takie dotyczą obu kierunków przepływu danych), jednak powyższe przykłady są teoretyczne, oceniam również, że w znacznie większej liczbie przypadków mamy do czynienia z blokadami opisanymi w punkcie a. Tym niemniej wydaje mi się że prawie zawsze następuje wymieszanie powyższych objawów (tym bardziej, że sporo osób deklaruje „połączenie z TV”). Warto wspomnieć o tym, że ciężkie przypadki są hospitalizowane, z rozmów z takimi osobami wywnioskowałem, że część osób pamięta sporo, do momentu rozpoczęcia ostrej kuracji farmakologicznej. To również mogę wyjaśnić za pomocą powyższej tezy – leki, pomimo, że nikt nie wie, w jaki sposób działają, generalnie upośledzają działanie mózgu. Można zaryzykować stwierdzenie, że wyłączają zbędne receptory (ale nie musi być to prawdą). Chodzi więc o to, że mózg przestaje funkcjonować prawidłowo i np. gromadzić informacje w pamięci krótkoterminowej. Jeżeli w tym samym czasie kanał komunikacyjny nadal jest upośledzony – a mózg przestaje gromadzić informacje krótkoterminowe oraz zaprzestaje przesyłania informacji do pamięci długoterminowej – to oznacza, że przeżycia takich ludzi Idą w „niebyt” – czyli zupełnie nie są rejestrowane. Stąd, sądzę, mogą brać się luki pamięci występujące w momencie- nie – otrzymania, a rozpoczęcia działania leków. Środki farmakologiczne, w moim przekonaniu, ograniczają liczbę płynących informacji z mózgu do przeciw – ciała – czyli „odkorkowują” cały kanał i doprowadzają do jego stabilizacji. Gwoli ścisłości: poza Tymi funkcjami powodują również szereg skutków ubocznych, które w większym stopniu utrudniają normalne funkcjonowanie niż sama „choroba” (jest to dosyć powszechna opinia). Oczywiście mogę się w tym zakresie mylić, jednak na podstawie szczerych rozmów z takimi ludźmi, doszedłem właśnie do tego typu wniosków. Stawiam tez tezę, że w głębokiej hipnozie taki człowiek nie będzie dobrze pamiętał tego, co w powyższej sytuacji robił. Obecność takich wspomnień jest częściowo możliwa, ponieważ – jestem zdania-, że połączenie mózg – przeciw ciało nie może zostać całkiem zerwane, ponieważ najprawdopodobniej skończyło by się to śmiercią takiego osobnika, natomiast „zakorkowane” połączenie jednak od czasu do czasu jakąś informację przepuści (powyżej trochę uprościłem działanie hipnozy –uzyskanie brakującej wiedzy również jest możliwe w inny sposób, to nie jest jednak tematem tego artykułu). Chciałbym jeszcze dopowiedzieć, że pomimo różnej genezy obu zjawisk z punktów a i b, pewne rzeczy pozostają wspólne ,np. „niepoczytalność” (ma ona jednak zgoła inne przyczyny). W moim przekonaniu sam proces powrotu do równowagi dla osoby z punktu b powinien być znacznie łatwiejszy – zaryzykuje tezę, że urojenia mózgu są po udrożnieniu takiego kanału zastępowane pamięcią długoterminową przeciw-ciała, stąd proces „powrotu do zdrowia” powinien być szybszy. Tutaj też nie powinna mieć miejsca zmiana osobowości oraz „nauka” mózgu – wszak przeciw ciało identyfikuje bodźce, jednak nie dochodzą do mózgu odpowiedzi centralnego ośrodka decyzyjnego (to zasadnicza różnica miedzy tymi typami „chorób”). Na koniec tej części zaryzykuje wersję, iż punkt a opisuje stany, które niejako są dla nas naturalne, punkt b natomiast dotyczy stanów z reguły wywołanych sztucznie (oczywiście to nie jest tożsame ze słowem „celowo”). Warto również rozszerzyć pojęcie „podświadomości”. Natrafiłem kiedyś w sieci na ciekawą teorię pola noszącego nazwę noosfery. Ta teoria została opracowana przez Pierre Teilharda de Chardina- francuskiego jezuitę, którego prace w „nagrodę” zostały zakazane przez kościół. Ten człowiek pisał dosyć ciekawe rzeczy; nooosfera jest polem naszych myśli a celem człowieka jest zjednoczenie z Bogiem (z innej strony: kabała wymienia podobne cele). W zarysie wygląda to tak, że zbiorowość ludzka jest za pomocą tego pola połączona i wymienia się informacjami. To właśnie obecność tego pola interpretujemy jako naszą podświadomość. Co ciekawe, ta teoria doskonale uzupełnia Koncept Dipolarnej Grawitacji, autorstwa Jana Pająka. Wg tego badacza możemy podzielić intelekty na indywidualne, dotyczące pojedynczego organizmu oraz na intelekty zbiorowe, które obejmują wiele indywidualnych intelektów. Co ważne, oba rodzaje intelektów podlegają prawom wszechświata („karmy”), różnica polega na czasie, po jakim następuje reakcja tych praw (np. dla indywidualnych osób potrzeba około 8 lat na odpowiedź praw moralnych, zbiorowości wymagają dłuższego okresu czasu). Najciekawsze jest to, że większość psychoterapeutów potwierdza istnienie oraz działanie takiego pola(!). Gwoli ścisłości – nikt również nie wie, co to za pole i na jakich zasadach to funkcjonuje (mówi się na to pole morfogenetyczne), jednak na jego istnieniu opiera się przynajmniej jeden sposób prowadzenia terapii (niestety, nie pamiętam już jej nazwy, zdobyłem jednak wiedzę, że jest szokująco skuteczna). Zgodnie z tym, co powyżej napisałem, nasza podświadomość może być po prostu wspólnotą myślową całej ludzkości, do takiego poglądu skłaniam się obecnie (tym bardziej, że ta hipoteza jest potwierdzona teoriami J. Pająka – inaczej: to intelekt zbiorowy ludzkości). Na podstawie wszystkiego, co powyżej napisałem, można pokusić się o udzielenie rady, w jaki sposób żyć; czytałem w starych tekstach oraz w przepowiedniach, iż najważniejsze w życiu są wewnętrzne zasady, których należy przestrzegać. Jeżeli teoria noosfery (oraz przeciw- świata) jest prawdziwa, to można uzupełnić to stwierdzenie; religie często mówią o zasadach własnych, tymczasem – jeśli pole noosfery istnieje i jest naszą podświadomością, to – wydaje mi się – są to również zasady uniwersalne. Po raz kolejny nawiążę do prac Jana Pająka – ten człowiek je odkrył i nazwał je prawami moralnymi – ich istnienie wynika z budowy wszechświata oraz z faktu istnienia Boga. Bardzo zbliżone są do 10 przykazań wiary chrześcijańskiej… Profesor w swoich pracach dokonuje ich wstępnej identyfikacji (to kolejny powód aby po nie sięgnąć). Jeżeli to, co napisałem jest prawdą, to życie zgodne z tymi prawami będzie jednocześnie życiem zgodnym z podświadomością - czyli – ze sobą. Uważam, że pozwoli to bardzo oddalić widmo chorób psychicznych. Warto dopowiedzieć, że wg Pająka , każdy człowiek ma 3 filozofie: 1- Wyznawaną, czyli tą prawdziwą 2- Na pokaz – czyli wyznawaną w momencie, kiedy patrzy na niego i ocenia go ktoś inny 3- Idealną – czyli taką, jaką chciałby wyznawać. Oczywiście w naszym świecie te filozofie ogromnie się od siebie różnią (profesor wprowadził „współczynnik zakłamania”), tymczasem trzeba dążyć do tego, aby zamiast tych trzech filozofii mieć po prostu jedną. W tym przypadku życie zgodne z wewnętrznymi zasadami jednocześnie będzie zgodne z zasadami uniwersalnymi, własnym sumieniem, prawami moralnymi wg J. Pająka oraz – być może - … Bogiem (?). To bardzo ryzykowne stwierdzenie, skłaniam się ku poglądom, iż do „prawd uniwersalnych” również można dojść na wiele sposobów – np. Chrześcijanie mieli swoje 10 przykazań oraz nakaz, aby słuchać własnego sumienia, kabaliści osiągają znajomość świata przez dążenie do zjednoczenia z Bogiem, ja zdobyłem tę wiedzę z prac Profesora. Tego typu postępowanie redukuje objawy „choroby” – głownie mam na myśli głosy oraz urojenia, (nie jestem pewien halucynacji). Jeśli to wszystko jest prawdą, to jak zachować higienę psychiczną? Jeśli mam choć trochę racji to uważam, że w chwili kryzysu należy ograniczyć liczbę informacji docierających do zatkanego kanału komunikacyjnego (mam na myśli przypadek z punktu a). Rolę taką biorą na siebie nowoczesne lekarstwa (mimo negatywnych skutków ubocznych), jednak jestem zdania, że istnieją stare, sprawdzone metody: jedną z nich powinna być… medytacja i podobne techniki (np. regulacja oddechu itd.). Za jej pomocą możemy znacząco ograniczyć liczbę informacji płynących do przeciw-ciała („duszy”) Mnisi buddyjscy w medytacji zen stawiają na kontemplację stanu pustki (rozumianego jako drogi do stanu Buddy). Co ciekawe: w hipnozie oraz właśnie w medytacji mamy bezpośrednie połączenie z naszą „duszą” – przeciw- światem rozumianymi jako podświadomość lub noosfera. W naszej kulturze boimy się tej pustki i nauczyliśmy się zapełniać ją poprzez otaczający nas świat. Tymczasem uważam, że powinniśmy starać się rozwijać techniki medytacyjne, poznawanie samego siebie i starać się właśnie stan takiej pustki wytworzyć – takie działanie nosi wszelkie znamiona rozwoju duchowego i – jednocześnie – czyści cały kanał… W przypadku istnienia „hałasu telepatycznego” i zakorkowania kanału zwrotnego z „duszy” do mózgu zachowanie higieny sprowadza się do likwidacji źródeł hałasu telepatycznego (czyli pól magnetycznych w otoczeniu) - kiedyś widziałem program TV o ukrytym świecie Rosji (wspomniałem o nim w poprzednim artykule), otóż pokazano tam osoby, które twierdziły, że padają ofiarą eksperymentów z kontrolą umysłów – ludzie Ci zakładali na głowy kaski chroniące przed polem magnetycznym twierdząc, że bardzo im to pomaga…. W przypadku zaburzeń typu „szpiegów psi” wydaje mi się, że trzeba tak się przewartościować, aby otrzymywane informacje stały się dla nas drugorzędne, w ten sposób będą rejestrowane ale niekoniecznie przesyłane do mózgu (nie jestem pewien tego twierdzenia). Sądzę też, że nauczenie się „stanu pustki” również może pomóc… Relatywnie niedawno odkryto gdzieś na końcu świata „dzikie plemię”, charakteryzujące się brakiem osób chorych psychicznie oraz .. przestępstw i dewiacji. Tego typu efekt osiągnięto poprzez stosowanie zadziwiającej psychoanalizy; otóż każdego ranka publicznie omawiano sny każdego członka społeczności…. Co ważne: dzieciom nie wolno było „myśleć o niebieskich migdałach” – ten przywilej dotyczył wyłącznie osób dorosłych… Cóż można jeszcze dopowiedzieć; warto być dobrym człowiekiem, nie oszukiwać, mówić prawdę – czyli właśnie żyć zgodnie z zasadami wymienionymi wyżej… Albo praktykować totalizm (!). Bardzo ważna jest również samoakceptacja, trzeba po prostu wewnętrznie się zaakceptować: zadanie jest trudne, łatwiej np. operacyjnie skorygować sobie własne ciało, lub wmówić sobie (jak niektórzy „artyści” że niemoralne zachowanie jest świetne, bo podoba się fanom)… Powinniśmy akceptować również odsuwane cechy własnej osobowości: nasze niekontrolowane zachowanie po alkoholu, zachowanie po „używkach”, w „chorobie” – właśnie to jest najtrudniejsze; oceniam, że zarówno osoby które myślą sobie „jestem chory ale to nie ja – to choroba sterowała moim zachowaniem” oraz „nie jestem chory, to siły wyższe” postępują po prostu nieprawidłowo… Byłem świadkiem podobnych zachowań - najwięcej wysiłku wymaga zrozumienie, że te „choroby”, siły wyższe, wybuchy agresji, czy „obciachowe zachowanie po alkoholu” to … my sami (ta zasada dotyczy nas wszystkich). Czasem taki proces jest bardzo bolesny, wierzę jednak, że stanowi kluczowy czynnik dla „zdrowia psychicznego”… I na koniec: powiększajmy swoja wiedzę (jeśli pewne procesy znamy to pomaga to nam zachować spokój, kiedy coś podobnego nam się przytrafia )… Warto dodać, że podobnie zalecają nowoczesne metody psychoterapii… Końcowe refleksje. Wierzę, że każdy z nas jest zobligowany do powiększania wiedzy oraz ciągłej pracy nad sobą. Świat stawia przed nami nowe wyzwania, sądzę, że powinniśmy starać się do nich dostosować, co oznacza, że powinniśmy pracować nad sobą, inteligencją, poszerzać wiedzę tak, aby to, co czeka nas w przyszłości właśnie nie spowodowało szoku lub „zakorkowania” kanału komunikacyjnego (oczywiście to nie są jedyne powody)… A wydaje mi się (bardzo subiektywnie), że czeka nas dużo… Nietrudno jednak zauważyć, że wszystko to idzie w zupełnie przeciwnym kierunku (minimum wysiłku- maksimum korzyści), dlatego, sadzę, że „choroby psychiczne” staną się prawdziwa plagą (i objawy będą bezlitośnie klasyfikowane jako choroby i wszelkimi siłami zwalczane)…. Będzie to wynikiem wszechobecnej nieszczerości, pogoni za kasą i – generalnie – życiem wbrew wewnętrznym, stałym zasadom… No koniec zostawiłem sobie sprawę źródeł informacji, które docierają do osób „chorych”. Wbrew „naukowym opiniom”, że to „myślenie magiczne” czyli misz masz bez ładu i składu, zaryzykuję stwierdzenie, większość osób, które wpadają w psychozy opowiada rzeczy dziwne (dla przeciętnego człowieka), jednak bardzo spójne i logiczne (!). aby jednak to odkryć należy takiemu człowiekowi poświecić bardzo dużo uwagi, na co naszego „nowoczesnego” systemu zdrowia po prostu nie stać… Jaskrawym przykładem dziwnych źródeł informacji jest dla mnie bohater filmu „Piękny umysł”, który w wywiadzie stwierdził, co następuje: „będąc w chorobie wydawało mi się, że kosmici sterują całym światem i mną, dopiero kiedy dostałem leki profesorowie wytłumaczyli mi, ze to się nie dzieje”. Powyższy cytat przytaczam z pamięci, ponieważ nie potrafię dotrzeć do tych źródeł, warto jednak porównać sobie to stwierdzenie, z ustaleniami Jana Pająka…. Najdziwniejsze jest to, że podobne informacje przekazuje bardzo dużo innych „chorych”, jednak przekazywane obrazy sytuacji ubierane są w różne słowa i terminologie – nieomal zawsze jednak opowiadają o okupacji naszej planety …. Co się tu dzieje? Nie jestem pewien, jednak Profesor udowodnił, że istnieją przekazy dobrego bloku cywilizacji (pomagającego ludzkości i będącego w opozycji do naszych „hodowców”), informacje są umieszczane w „głowach” wybranych ludzi. Poteoretyzujmy: uważam, ze cześć „chorych” to właśnie tacy ludzie, którzy są identyfikowani przez kontrwywiad ufonautów, którzy, aby taką osobę uniewiarygodnić – wywołują technicznie dysfunkcje kanału komunikacyjnego (metodami, o których wspominam w tekście) i ze wszystkimi tego typu konsekwencjami. Czy, znając prace Jana Pająka, ktoś jest w stanie mi jednoznacznie udowodnić, że coś takiego nie ma miejsca? Zjawisk, które są mylone z „chorobami” prawdopodobnie istnieje znacznie więcej, niż wymieniłem w tym artykule.. Pozwolę sobie podzielić się przypuszczeniem, że same zjawisko „odmiennych stanów świadomości” nierozłącznie związane jest właśnie z tematyką takich „chorób” a ich zrozumienie może być kluczowym czynnikiem dla tak zwanego „rozwoju duchowego”. Pisałem również o kwalifikacji do chorób, ze względu na przyczyny; znam jeden rodzaj przyczyn, które jednoznacznie kwalifikują daną osobę do grupy chorych – otóż mam na myśli fizyczne uszkodzenie mózgu. To faktycznie jest stan, który wymaga pomocy lekarzy (którzy to nie potrafią dzisiaj jej skutecznie udzielić). Pewnie część z Was nie słyszała o „syndromie Jerozolimskim”… Otóż to fenomen niezwykle częstego zapadania na „choroby psychiczne” wśród turystów odwiedzających to miasto…. Pozwolę sobie zacytować wikipedię (które wszystko „wie” najlepiej): „Zaburzenie polega na tym, że osoby pod wpływem obecności w miejscach związanych z historią biblijną doznają psychicznego szoku, utożsamiają się z postaciami biblijnymi. Psychiatrzy przyczyn choroby upatrują w zderzeniu własnych wyobrażeń pielgrzymów oraz ich oczekiwań dotyczących wizyty w Ziemi Świętej z rzeczywistością. Rocznie syndrom ten dotyka około 200 osób, głównie mężczyzn w wieku 20-30 lat.” Dlaczego takie stany powstają? Powyższy tekst udziela nam wskazówek; „szok psychiczny” - co powoduje (wg mnie) zakorkowanie kanału komunikacyjnego właśnie… Dalsze konsekwencje znamy z opisu „modelu choroby” powyżej (pkt. a)… Warto jeszcze poruszyć temat kryzysu gospodarczego; otóż szacuje się, że już 10% Amerykanów zapada na schizofrenię, co jest konsekwencją kryzysu ekonomicznego… Wyobrażam sobie, że do tej pory tacy ludzie nie zawracali sobie głowy racjonowaniem wydatków oraz kłopotami z utrzymaniem pracy. Kryzys zapewne spowodował, że zwracają na te czynniki uwagę (oraz zapewne na wiele innych rzeczy, które kiedyś ich nie dotyczyły). Efektem może być właśnie blokowanie kanału komunikacyjnego, zgodnie z tym, o czym piszę powyżej…. Dopowiem, że astronauci również wpadają psychozy (!) a oficjalnie nikt nie wie, co jest ich przyczyną – sądzę, że to również można wyjaśnić modelem z pkt. a – stan, w którym się znajdują przerasta możliwości ich kanałów komunikacyjnych…. Na zakończenie podkreślę, że nie twierdzę, że mam absolutną rację w swoich rozważaniach; jeśli jednak prace Jana Pająka mówią nam prawdę (oceniam, ze tak jest), to prezentowany mechanizm występowania tego typu „chorób” może być bliski (w moim przekonaniu) rzeczywistości. Jeżeli ktoś ma własne wnioski na temat tych zjawisk to zachęcam do kontaktu – moje poglądy stale ulegają korektom, warto zdobywać jak największa wiedzę. Uczciwie przyznam, że Redakcja GlobalnejŚwiadomosci wstrzymała publikację poprzedniej wersji tekstu.. z dużym pożytkiem dla prezentowanej koncepcji.; wychowano mnie jako „dziecko cywilizacji Zachodu” gdzie pojęcie „chorób psychicznych” oznacza choroby i – jak wierzyłem- trzeba je leczyć (głównie za sprawą „leków”) . Wygląda na to, że bardzo się myliłem… Na co liczę, pisząc ten tekst? Z uwagi na kontrowersyjność i delikatność tematu z pewnością nie na poklask publiki i akceptację „naukowców”.. Mam szczerą nadzieję, że niniejszy artykuł wpadnie w ręce choć kilku studentów lub kandydatów na studentów .. psychologii i spowoduje, że – kiedy staną się pełnoprawnymi lekarzami – w przyszłości zajmą się analizą nieznanych oficjalnej nauce koncepcji… Być może dojdą do ważkich wniosków studiując prace Jana Pająka? Wierzę również, że najlepszą obroną jest … wiedza. Stąd przez ten tekst chciałbym po prostu również komuś pomóc (co, przyznam szczerze – już raz mi się udało i stanowiło jeden z bodźców przesądzających o powstaniu tego artykułu). Jak zwykle dziękuję za dobrniecie do końca i zachęcam do .. własnych poszukiwań (oraz do dzielenia się koncepcjami –choć mnie to przyszło z trudem). Pozdrawiam Dominik73nwo [email protected] PS. Na koniec zostawię najnowszą obserwację- stan pustki, o którym piszę jest naturalnym stanem typowym dla modelu z punktu a i fazy przesyłania zwiększonej liczby danych do przeciw-ciała, to nie jest więc blokada (jeszcze) – wygląda więc na to, że organizm sam zaczyna się bronić wytwarzając taki stan niejako „automatycznie”. Jeśli próba ograniczenia liczby tych informacji zawiedzie to zaczyna się faza „blokady” kanału – czyli – faza „pełnej” psychozy. Obecność stanu pustki opisywały mi bowiem 2 osoby (obserwacja jest jednak nowa i nie przepytałem wszystkich na tę okoliczność). Nie zmienia to również mojej opinii, że taki stan powinniśmy starać się „wytwarzać” samodzielnie poprzez medytację i podobne techniki (i – zaryzykuję opinię - właśnie to robią mnisi buddyjscy). Chciałbym jeszcze dodać, że nas - ludzi - kształtują zarówno wydarzenia prawdziwe jak i fikcja (nasze koncepcje, wyobrażenia). Dla osoby "chorej" każda myśl jest rzeczywistością, stąd rekonwalescencja osób dotkniętych takimi zjawiskami powinna - w moim przekonaniu - opierać się na specjalnej terapii i psychoanalizie, gdzie poddawało by się wyjaśnieniu wszystkie czynniki decydujące o "chorobie" zarówno prawdziwe jak i wymyślone, które nasz mózg czyni prawdziwymi (jak u członków "dzikiego plemienia"). Wydaje mi się, że poza przestrzeganiem zasad, które przedstawiłem wyżej, konieczne jest doskonałe zrozumienie samego siebie, własnego stanu oraz jego przyczyn... Mogę się mylić, jednak nie słyszałem o lekarzach, który wyznawaliby takie poglądy...
  4. multisanostol

    Przypominanie, deja vu?

    Odkąd pamiętam zdarza mi się coś w rodzaju deja vu. Problem polega na tym, że przypomina mi się coś, co paradoksalnie nigdy się nie wydarzyło, a czuję, jakby to kiedyś miało miejsce. Nazwałam to "przypominaniem". Mam wrażenie, że przypominają mi się sytuacje pochodzące z moich snów. Miejsca są realne, ale sytuacje nigdy nie miały miejsca, niektóre są wręcz totalnie abstrakcyjne. Mój umysł i ciało dziwnie reaguje na to zjawisko, mianowicie trwa to kilka, kilkanaście sekund. W tym momencie tracę kontakt z rzeczywistością (odpływam mentalnie), tracę ostrość widzenia, nie docierają do mnie żadne odgłosy z realnego świata, kręci mi się w głowie, podnosi ciśnienie krwi i pojawia uczucie mdłości. Przez kilka sekund nie wiem i potrafię powiedzieć gdzie się znajduję. Jeśli idę z kimś, to przez ten czas kiedy trwa "przypomnienie" nie rozumiem słów, które dana osoba do mnie wypowiada. Zauważyłam, że częstotliwość pojawiania się "przypominania", jest w pewnym sensie zależna od mojego stanu duchowego, a konkretniej od tego czy jestem zakochana, czy też nie. Kilka miesięcy temu zakończyłam poważny związek i występowanie "przypominania" zwiększyło się. Teraz zdecydowaliśmy się naprawić związek i kiedy zaczęłam angażować się emocjonalnie "przypominanie" słabnie. Zdarzały się lata kiedy w ogóle tego nie doświadczałam, lecz nie byłam wówczas zakochana. Nie mam zatem 100% pewności od czego zależy częstotliwość występowania "przypominania". Nie wiem również dlaczego oddziałuje to tak silnie na mój organizm. Jeśli spotkaliście się kiedykolwiek z czymś podobnym to pomóżcie mi to zrozumieć. Pozdrawiam
  5. stay_in_light

    Metoda "The Work"

    The Work The Work to metoda, dzięki której z łatwością pozbędziesz się każdej myśli, która wywołuje u Ciebie negatywne emocje. Bez względu na to czy jest to myśl na Twój temat, czy na temat kogoś innego, czy o Twojej przeszłości, czy o przyszłości. Źródło: Forum DI • Zobacz wątek - The Work of Byron Katie - z Matrixa wyjście tylnymi drzwiami Na stronie więcej informacji, oraz filmów "na żywo"
  6. Test: sprawdź czy panujesz nad swoim umysłem Homo Doctus
  7. Jeśli w złym temacie napisałem to prosze o przeniesienie Witam, mam zaszczyt studiowania książki Harry'ego Kahne'a pod tytułem "Zwielokrotnianie umysłu" Jestem w lekcji pierwszej, opanowałem już ćwiczenie a i b a jutro zabieram się za c, znaczy dziś . Jest ona podobno po to aby zwiększyć możliwości swojego umysłu. Może jest ktoś na forum kto przestudiował tę książkę, e-booka więcej niż ja albo całą i powie mi co mu to dało, jaka jest jego opinia, czy warto nad tym siedzieć?? I jeszcze 1 pytanie, przeleciałem do końca a tam ostatni rozdział a w nim słowa niepoukładane które trzeba złączyć w zdania. Jak próbowałem to nie mogę tego za nic ułożyć Czy po skończeniu wszsystkich 12lekcji będzie to możliwe?? Z góry dzięki i proszę jak najszybciej o odpowiedzi...
×
×
  • Create New...