Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'urok'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • ADMINISTRACJA FORUM
    • Sprawy porządkowe
    • Z życia Forum
  • EZO CAFÈ
    • Strefa Relaksu
    • EzoTube
    • Bazarek ezoteryczny
  • USŁUGI
    • Wróżby
    • Astrologia i numerologia
    • Sny
    • Energia i uzdrowienia
    • Szukam pomocy/Oferuję pomoc
  • WRÓŻBY i WYROCZNIE
    • Runy
    • Karty Klasyczne
    • Tarot
    • Pozostałe Karty
    • Inne wyrocznie
  • ASTROLOGIA, HOROSKOPY, NUMEROLOGIA
  • UZDRAWIANIE i MEDYCYNA NATURALNA
  • ENERGETYKA
  • SEN i ŚNIENIE
  • MAGIA i OKULTYZM
  • DUCHOWOŚĆ, FILOZOFIE, RELIGIE i WIERZENIA
  • HYDEPARK
  • Runen Club's Runiczne pogaduszki
  • Runen Club's Linkownia, literatura, plotki o bogach, obyczaje i inne ciekawostki
  • Runen Club's Nasze Runy i dywinacja

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Found 10 results

  1. Witam, pierwszy raz piszę na tym forum. Mam pewien problem, który po krótce przedstawie. Chodzi o moją relacje z dziewczyną, która uległa rozpadowi, a zaczęło to się dziać po tym jak dziewczyna pojechała w tym roku na konwent ezoteryczny do Gdańska i poznała tam pewną starszą parę ezoteryków. Do tego czasu związek nasz był udany i tryskał miłością, a na wspólnym naszym zdjęciu widoczny był nawet róż. Codzienne sms i wogóle super kontakt. Po konwencie dziewczyna zaczęła się dziwnie zachowywać, unikać kontaktu. Tydzień później spotkaliśmy się w pewnym mieście gdzie mieliśmy się udać do jej "nowo" poznanych znajomych. Umówiliśmy się na rynku, ale "coś" blokowało nasze spotkanie przez 2 godz! Zaraz po naszym spotkaniu pojawiła się ta kobieta i widząc nas z zachwytem oznajmiła "och jaka piękna prawdziwa miłość". Od razu miałem co do niej dziwne odczucie. Pojechaliśmy do niej. Dziewczyna jak by w nią zapatrzona. Na miejscu poznałem jej partnera, taki "blado wampiryczny" typ, a w domu wielgachny ołtarzyk różnych bóstw i w ogóle ezoteryczny klimat. Różę, którą podarowałem mojej dziewczynie on wziął i sobie zostawił (nie wiem czemu ale jak bym był w jakimś amoku, że nie umiałem zareagować), a wogóle to strasznie adorował moją dziewczynę mnie ignorując jakby. Przespaliśmy się u nich i następnego dnia pojechaliśmy z nimi na 3 dniową wycieczkę. Wspomniałem dziewczynie na osobności, że nie podobają mi się i ich "nie czuje", a dziewczyna na ogół łagodna i spokojna, z wielką złością i agresją strasznie ich broniła, ludzi których ledwo co poznała! Potem miała miejsce dziwna sytuacja, pojechaliśmy na wodospad i ku mojemu zaskoczeniu dziewczyna się rozebrała, wskoczyła pod wodospad, a ten typ jej robił zdjęcia wbrew moim upomnieniom, a potem dziewczyna podeszła do niej i jak by przed nią klękła na boku i coś tam gadały. Mieliśmy wyjechać po 3 dniach, bo mieliśmy inne plany, ale dziewczyna nagle chciała zostać z nimi i w ogóle zmieniać plany. Ruszyliśmy jednak 2 dni później. Lecz z każdym dniem nasza relacja zaczęła się pogarszać, a dziewczyna dziwnie się zachowywać. Pojechaliśmy na rainbow na Słowację i w całym tym tłumie ludzi znalazła nas parka młodych ludzi, którzy tylko spytali się (lecz jak by utwierdzili się tylko), że jesteśmy znajomymi od tych ludzi i znikli (strasznie dziwne to!). Z planów dłuższego pobytu (a czułem się tam dziwnie strasznie) po 4 dniach wyjechaliśmy do kraju i Krakowie pomimo wcześniejszych naszych wspólnych planów dziewczyna mnie opuściła i odjechała. Oczywiście początkowo starałem się działać i walczyć o związek. Po miesiącu spotkaliśmy się lecz skończyło się na irracjonalnych zachowaniach z mojej jak i jej strony (jak by ktoś mną sterował!). Nazajutrz wyjechała, znów moje próby nawiązania kontaktu, lecz w niewielkim stopniu działały. Pytając się dziewczyny jaki jest powód rozstania nie udzieliła mi do dziś jednoznacznej odpowiedzi. Nawet napisała, że nie chce utrzymywać ze mną kontaktu. Kilka dni temu "przypadkiem" spotkaliśmy się na ulicy lecz była całkiem zablokowana na mnie i po chwili rozmowy odeszła. Mam przypuszczenie, że ta para ezoteryków rzuciła jakiś urok czy coś na nas i przejęła jak by kontrole nad moją dziewczyną. Dziewczyna jest młoda i była to jakby pierwsza jej styczność ze światem ezoteryki i obawiam się, że ktoś mógł to zauważyć czy też odczuć i wykorzystał to. I w ogóle na tym konwencie poznała jakąś dziewczynę która jej powiedziała, że jest pierwszy raz narodzona w tym świecie, że jesteśmy rodzeństwem i w ogóle. Proszę o pomoc wszelkie osoby jasnowidzące, mające wgląd czy potrafiące zweryfikować tę sytuację. Psychicznie podupadłem strasznie, nie potrafię przestać myśleć o dziewczynie, a bardzo mi zależy, zresztą przed tą całą sytuacją, dziewczyna była również zapatrzona we mnie, zresztą pierwszy raz czułem, że komuś na mnie zależy. Mam oczywiście nasze wspólne zdjęcie jak i zdjęcie tej kobiety, którą podejrzewam o dokonanie złego czyny. Proszę pomóżcie bo sobie już nie radzę z tym wszystkim. Dziękuje
  2. roxette

    Talizman przeciw urokom

    Witam, Od razu chciałabym zaznaczyć, że moja wiedza na temat amuletów i talizmanów jest niewielka, toteż zakładam ten wątek z nadzieją, że znajdę tutaj bardziej kompetentne osoby niż ja, które mi pomogą Poszukuję talizmanu/amuletu, który chroni przed urokami, zabezpiecza przed złą energią oraz ludźmi negatywnie oddziałującymi (np. wampirami energetycznymi), gdyż zauważyłam, że takowego potrzebuję. Prosiłabym także o rady związane z używaniem takiego amuletu oraz wyjaśnienie działania.
  3. evrthngxx

    klątwa/urok?

    Witam serdecznie, w moim życiu ostatnio dzieje się na prawdę źle, nigdy wcześniej tak nie było, od jakiegoś roku nęka mnie ciągłe pasmo niepowodzeń, dosłownie w każdej sferze życia : rodzina, praca, finanse. Mimo tego, że bardzo się staram i walczę z tym, staram się odrzucić negatywne myśli, to cały czas mam pod górkę i już po prostu mam tego dosyć.. normalnie bym to zrzuciła na karb przypadku, ale tyle pechowych zdarzeń w tak krótkim czasie? coś tu jest nie tak. Dlatego chciałam też zapytać o pewne zdarzenie i dowiedzieć się, czy to może mieć jakieś powiązanie z moją obecną sytuacją. Jakiś czas temu na ulicy zaczepiła mnie cyganka, chciała wyciągnąć ode mnie jakieś pieniądze i mi powróżyć, odpowiedziałam jej stanowczym nie, bo po pierwsze nie miałam przy sobie gotówki, a po drugie raczej jestem sceptycznie nastawiona do takich rzeczy, już chciałam odejść, ale ona patrzyła na mnie i mówiła ze złością jakieś rzeczy w nieznanym mi języku. czy te dwie rzeczy mogą się jakoś ze sobą łączyć?
  4. Otóż... Zawsze byłem świadomy wielkiej potęgi która się we mnie znajduje i tak dalej, a może to tylko kwestia ego.. Ale do rzeczy (nawet jeśli to brzmi niedorzecznie) Od pewnego czasu jeśli bardzo pragnę czegoś szkodliwego co jest (albo wydaje się) bardzo słuszne, to zawsze się to sprawdza. Sam do końca w to nie wierzę, ale na kilka przypadków (tych o poważnym podłożu sytuacyjnym oraz emocjonalnym i 'słuszności') 100% się sprawdza z dość dużą dokładnością. Czasem dowiaduję się o tym po czasie, bo po czasie się to wszystko dzieje. Oczywiście, wszystko to wraca do mnie w jakiś dość perfidny, wymowny sposób i wiem że nigdy nie powinienem tak robić. Jednakże - czemu coś takiego nie działa w drugą stronę? Znaczy, pozytywną. Nie jestem w stanie spowodować żadnego pozytywnego uroku... A chciałbym tylko jednego właściwie.... Ale nic w tą stronę się nie rusza. Chodź bym nie wiem jak tego pragnął. Mimo że zależy mi na tym najbardziej na świecie. Raz skala złego uroku była naprawdę ogromna (było to w najbardziej bolesnych chwilach mojego życia, tak duża że pewnie o efektach dane było niektórym z was coś przypadkiem usłyszeć). Tym czasem nie potrafię zrobić nic by sukcesywnie zbliżyć się do szczęścia - jedynie naprawić szkody, dużym kosztem wysiłku, uporu i wiary. Jeśli jest ktoś kto potraktuje to co piszę na poważnie (chociaż w założeniu) i miał z czymś takim do czynienia, każda porada może pomóc mi lepiej zgłębić tajniki tej karmy i nabrać więcej mądrości. Dzięki wielkie, pozdrawiam was P.S. Kilka lat temu jeszcze byłem o wiele większym sceptykiem i jedynie sympatykiem klimatów okultystycznych, chyba nie do końca na poważnie (a może jednak, ale bez wiary), zwróciłem się do 'złego ducha', który spełnia każde życzenie w zamian za duszę, by dał mi szczęście i wielką wolę także na zewnątrz - nie tylko jej 'poczucie'... Potem był najbardziej kolorowy okres mojego życia, mój cel stał się jaśniejszy i bliższy niż kiedykolwiek, by wkrótce przejść z tygodnia na tydzień w najczarniejszy. Pierwszy raz poznałem jak smakuje ból, porażka, brak nadziei, strach, upadek i chęć wiecznego odpoczynku (mając 20 lat). Potem powoli z drobnych sygnałów zacząłem kojarzyć życzenie z przed roku... Myślę że zrozumiałem to, pokonałem, naprawiłem większość szkód i jestem już w tym miejscu co przedtem, gotowy iść dalej. Także to co spotkało innych (tam gdzie się dało). Teraz pozostaje pytanie - czy o czymś powinienem wiedzieć, oraz jak używać dobrze woli? W dobrą stronę...
  5. Witam, pewnie opowiem wam historię jakich wiele tu już czytaliście, ale to chyba moja ostatnia deska ratunku. Mam 23 lata, w wrześniu zeszłego roku dostałam pracę, kończyłam studia, wszystko w moim życiu po mału zaczynało się układać, choć wcześniej lekko nie było. Mam autystycznego brata, ojciec nie podołał zadaniu, przeprowadzilismy się z mamą do babci. Jakoś sobie radziłam i byłam szcześliwa. Miałam dobrą dorywczą pracę i studia, nie było większych powodów do narzekań a nawet odbyłam fajną podróż. I wtedy w marcu poznałam mojego obecnego chłopaka. Zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Zostaliśmy parą. I wtedy w moim życiu zaczeło się wszystko psuć. Najpierw babcia trafiła do szpitala na bardzo poważną operację, potem mama dowiedziała się, że ma raka, w pracy i szkole zaczynało być coraz gorzej, uszkodziłam służbowy samochód, w czerwcu mnie zwolnili, we wrześniu nie zdałam ostatniej sesji, nie dopilnowałam dokumentów ze wznowieniem, potem były drobne problemy, chłopak mimo wszystko był przy mnie, ale często uciekał do swojej przyjaciółki narzekać. Pech ciągnał się dalej. Telefon mi się zepsuł, babcia ponownie wylądowała w szpitalu, nie złożyłam ważnych dokumentów na czas, nie mogę znaleźć pracy. Dwa tygodnie temu pierwszy raz spotkałam ową przyjaciółkę mojego chłopaka i sekunde później moja ukochana para okularów uległa zniszczeniu. W tym momencie zaczeło mi się to wszystko podejrzanym wydawać. Wiem że ona nastawiała chłopaka przeciwko mnie. Do póki nie zaczęliśmy się spotykać był ja każde jej żądanie, mimo iż ona cały czas spotyka się z kimś innym. Do marca zeszłego roku uważałam się raczej za 'farciare' spotykało mnie dużo naprawdę fajnych nieoczekiwanych zdarzeń. Teraz mam wrażenie, że prześladuje mnie pech. Dlatego, drodzy forumowicze, proszę was o radę: czy poprostu moje szczęście się wyczerpało, czy przyjaciółka chłopaka mogła rzucić na mnie jakąś czarną magie?
  6. Od początku i mam nadzieję, że na temat. Całą noc nie spałam, więc proszę wybaczcie jesli coś poplączę. Moje życie nie było nigdy pasmem sukcesów, ale tragedii też nie było... Teraz jest. 2 lata temu odeszłam od narzeczonego. I znalazłam mężczyznę swojego życia. Byłam i jestem z tego powodu naprawdę szczęśliwa. Były narzeczony też sobie życie już poukładał, ma żonę i ( jak donoszą znajomi ) jest bardzo szczęśliwy - wnioskuję, że ten wątek może nie być istotny w całej sprawie, ale dla pewności go opisałam. Ja i mój M. zdecydowaliśmy zamieszkać razem i po miesiącu zapadła decyzja by założyć firmę. Zajmujemy się, a właściwie próbujemy zajmować produkcją sprzętu sportowego. Już od samego początku miałam wrażenie, że coś lub ktoś robi nam "pod górkę". Tak jakbym waliła głową o ścianę. Zainwestowaliśmy wszystko, wzięliśmy kredyty, bo produkt jest świetny i w chińskiej cenie. W październiku ubiegłego roku tak jakby wszystko się odmieniło. Na miesiąc. Mało tego - ludzie, z którymi pisałam wcześniej przestali się do nas odzywać, odpowiadać, a mieliśmy z nimi świetne relacje. Dodam, że działamy na rynku międzynarodowym, więc pisano do nas z całego świata. Teraz mam ścianę i nikt i nic nie jest w stanie nam pomóc. Mieliśmy potencjalnych dwóch inwestorów, którzy wycofywali się z naprawdę bardzo zyskownego interesu tuż przed podpisaniem umowy. W tym momencie wiszę i już nie widzę możliwości wyjścia. Myśleliśmy, że ktoś włamał nam się na skrzynki mailowe albo wrzucił oprogramowanie szpiegowskie - wszystkie tego typu opcje zostały wykluczone. I o ile jestem w stanie zrozumieć początkowy marazm, tak to co stało się na początku grudnia jest dla mnie kompletnie niezrozumiałe. Sprawdziliśmy też czy ktoś przypadkiem nie rozsiewa jakiś złośliwych plotek... nie, to też nie to. Dopiero wieczorem mój M. powiedział: jeźdź jutro kup w pasmanterii czerwoną wstążkę, bo ja już nic nie rozumiem. I to skłoniło mnie do myślenia. Skoro facet ma takie pomysły, to chyba coś w tym być musi. Dodam, że na początku grudnia bardzo solidnie zajęła się nami konkurencja z USA i musieliśmy się bardzo mocno bronić przed nimi, ale wszystko poszło z sukcesem dla nas. Kochani pomóżcie, bo mnie już nawet na chwilówkę nie stać. Dodatkowo pożycie nam się mimo chęci rozpada, w nocy mam koszmary ( jeśli w ogóle śpię ) jestem już jak zombie prawie ... tak było nawet mimo chwilowych malutkich sukcesów firmy. *** Dodam jeszcze, że mój tato bardzo nie przepada za moim M. i zawsze bardzo cieszyły go nasze porażki :/ ( może to też nie ma związku, ale mam wrażenie, że siła jego negatywnej energii jest przytłaczająca ). **** dodaję jeszcze do tematu mój ostatnio zapamiętany, jeden z nielicznych przyjemnych snów, który bardzo utkwił mi w pamięci ( sprzed 3 nocy ) http://www.ezoforum.pl/prosby-o-interpretacje-snu/65402-wybor-bizuterii-slubnej.html#post500052
  7. Witam! Ok. 2 dni temu śniło mi się coś, co bardzo zapadło mi w pamięć i prosiłbym o jakieś wskazówki, interpetację mojego snu... Śniło mi się, że stałem w kolejce do sklepu po fajki. Sklepy wyglądały jak budki w wesołym miasteczku – w ogóle całe otoczenie tego miejsca, gdzie wszystko się działo, przypominało wesołe miasteczko. Stałem sobie cierpliwie i czekałem, aż dojdę w końcu do sprzedawczyni, ale że ludzi przede mną było bardzo dużo, to postanowiłem, że jednak przejdę do innej kolejki, gdzie tych ludzi powinno być mniej – cóż, było ich jeszcze więcej, dlatego poszedłem do następnej. Przyszła moja kolej – powiedziałem pani w okienku, że chcę papierosy, ale kiedy doszło do momentu płacenia, okazało się, że ktoś mi ukradł portfel. Tutaj dziwne było to, że oprócz pani sprzedawczyni, obok mnie stała jakaś dziwna dziewczyna - wg mnie złodziejka... Lekko wkurzony całą sytuacją (nie dość, że nie kupiłem papierosów, to jeszcze straciłem pieniądze i wszystkie dokumenty) poszedłem sobie ze „sklepu” i kiedy tak szedłem z nadzieją, że może znajdę swój portfel, przez przypadek wszedłem do jakiegoś budynku – mi to wyglądało na kamienicę i prawdopodobnie miał to być kolejny sklep. Wszedłem do środka, rozejrzałem się dookoła i zauważyłem, że to nie sklep, tylko prywatne mieszkanie, które wyglądało na lokum jakiejś starszej pani – bujany fotel etc. Właściwie to nie wchodziłem dalej, tylko zatrzymałem się w dużym pokoju i wtedy nagle podeszła do mnie kobieta – wg mnie lokatorka i właścicielka tego mieszkania, która powiedziała mi, że ciąży nade mną coś jakby zły urok, klątwa i dlatego dzieją mi się wszystkie te złe rzeczy, przez które od pewnego czasu mam wątpliwą przyjemność przechodzić. Kobieta mówiła do mnie cierpliwie, spokojnie, przyjemnym tonem, a potem zrobiła jeden gest, który dość mocno zapadł mi w pamięć – chwyciła mnie za rękę i powiedziała, że zdejmie ze mnie ten zły czar, który tak mi miesza w życiu, a wyglądało to tak, że jakby uszczypnęła mnie w palec, albo raczej ściągnęła „coś” z mojego palca, co mogło symbolizować to „złe coś, co wpływa na mnie bardzo niekorzystnie” – kiedy to zdjęła, wyrzuciła to i powiedziała, że od tego momentu wszystko będzie się już układać dobrze. Następny moment, który pamiętam, to powrót do kolejki w „sklepie” – tym razem z odnalezionym / oddanym portfelem, który w jakiś magiczny sposób wrócił do mnie po „rytuale starszej pani”. W końcu kupiłem papierosy, dostałem portfel z powrotem, a do tego miałem poczucie, że od tego momentu wszystko będzie się układać dobrze – poczułem taki wewnętrzy spokój, którego brakowało mi, kiedy to wędrowałem sobie po tym dziwnym miasteczku. Jak pisałem, najbardziej w pamięci utkwił mi moment odczyniania, albo raczej zdejmowania złego uroku ze mnie przez tą starszą kobietę – nie pamiętam dobrze, ale ona chyba dodała jeszcze, że od teraz będę mógł już normalnie żyć i to, co ona wcześniej zrobiła, pomoże mi wrócić do normalności i w ten sposób też w końcu zacznę spotykać na swojej drodze dobrych ludzi, nie tych złych. I co to wszystko mogło znaczyć? Najbardziej zależy mi na interpretacji, albo właściwie wyjaśnienia motywu starszej kobiety i tego gestu, który wykonała z moją ręką. Za wszelkie wskazówki, pomoc - wielkie dzięki! Pozdrawiam, A.
  8. madaxa

    Urok?

    Opowiem wam pewną sytuację. Jestem z moim chłopakiem 9 miesięcy. Jest wspaniale . 2 miesiące temu pozbyłam się jego koleżanki ,za jego zgodą ,ponieważ ewidentnie waliła się z buciorami w nasz związek. Odczepiła się ,ale nie mogła pogodzić się z tym że on tak zdecydował.Od tego czasu widzimy duże zmiany w jego zdrowiu. Od dziecka miał kłopoty z żołądkiem. Często go bolał . Teraz boli go jeszcze bardziej i widzę że cierpi,a ja z nim ;( Wszystkie badania są prawidłowe . Troszkę odziedziczył takie problemy po ojcu ,ale takie bóle jakie ma teraz są okropne. Twierdzi ,że czuje jakby go ktoś kuł. Zrobił w życiu bardzo złych rzeczy ,więc może po prostu jest bardziej poddatny na uroki ? Co mam zrobić ? Pomocy ;(
  9. Ubiegłej nocy miałam wyjątkowy sen. Nie wiem, czy mam traktowac go jako ostrzeżenie, drogowskaz, czy to jest tylko odbicie moich wewnętrznych rozterek... Przyśniła mi się cyganka, która dzień wcześniej wróżyła mi. By nadac sens mojej wypowiedzi opiszę pokrótce sytuację. Zaczepiła mnie cyganka i bardzo szczegółowo opisała moje rozterki sercowe. Przedstawiła się, że jest "uczoną przed Bogiem Znachorką" i powiedział mi, że wyleczy mnie z nerwicy, którą mam przez faceta, a ponadto zapewni mi jego dozgonną miłośc.Wdzięczna byłam za wróżbę, ale jakoś nie wierzę w uroki miłosne, bo z takich uznaję tylko urok osobisty Przyśniła mi się za to pięknie tej nocy. Była poirytowana, że nie wierzę w jej moc, że bardziej przejmuję się wydanymi pieniędzmi niż myślę o chłopaku. Potem z dobrego serca kazała myślec o nim pozytywnie, wierzyc i czekac i wizualizowac związek z nim. Ja czułam się jak uczniak besztany przez profesora. Słuchałam jej ze spuszczoną głową. Dla mnie jest to ciekawy sen. Nie wiem, czy cyganka wdarła się w moje sny, czy to podśwaidomośc działa. Będę bardzo wdzięczna, jeśli ktoś pomoże pokusi się o interpretację snu. pozdrawiam serdecznie
  10. Jeśli ktoś by chciałby zinterpretować mój sen byłabym wdzięczna. Otóż : byłam na czymś wysokim, jak te dmuchane zjeżdżalnie dla dzieci ale o wiele,wiele wyższym. Chodziło o skakanie gdzieś w dal z odbicia, parę razy mi się udało ,ale potem skoczyłam za pózno bo wszyscy "lądowisko" złożyli zaczepiłam się o jakieś rusztowanie potem o drugie powywracałam je i udało mi się spaść przezywając, to był jakiś konkurs czy coś w tym rodzaju i jurorzy postanowili przyznać mi za ten wyczyn 10 tysięcy zł. Podzieliłam się tymi pieniędzmi z mama i siostra potem przyjechał tata i nie chętnie ale mu powiedziałam o wygranej i nie podzieliłam sie z nim. Poszliśmy całą rodziną do galerii tam ogladałyśmy z siostra fioletowe kozaki gdy nagle Ojciec powiedział ze musimy prędko wyjść bo ktoś na nas rzuca uroki czy klątwy.Po wyjściu znalezliśmy się niedaleko rynku przy starych kamienicach. rodzice odłaczyli sie przypadkiem. Zaczęli mnie i siostrę gonić jacyś ludzie, jeden mężczyzna złapał mnie kiedy moja kurtka się zaczepiła wtedy moja siostra mi pomogła i chyba go zabiłam depcząc go z całej siły po twarzy i klatce piersiowej. Wtedy powiedziałam siostrze byśmy sie schowały na podwórku jakiejś starej kamienicy.Kiedy weszłyśmy wnętrze było bardzo ciemne , za drzwiami były wysoko siegajace szerokie schody, od sciany do sciany jak w pałacu.Weszłśmy na górę, na korytarz i postanowiłysmy nie wchodzic na podwórko bo podszedł do nas bardzo okaleczony dobry(czułam że dobry) kot nie miał uszu, pyszczek z pomarszczonej skóry ze szwami po ranach i gdzie nie gdzie kepkami futerka. Siostra zaczeła go głaskac i oczyszczać rany, tulił sie do niej. Wtedy z pod drzwi u stup schodów z ciemnosci wyszły dzieci takie z 18 wieku to były małe jakby dobre czarownice , które nie pozwoliły wejsc do nas tym złym, jedna dziewczynka podeszła z igła i nitka zeby zeszyc cos na kocie a siostra ja odgoniła z dezaprobata okazało sie ze sa zwiazani z tym domem a z nimi byli jacys dorosli pamietam ze jakis czas z nimi tam byłysmy potem wnetrze stało sie jasne i odnowione jak po remoncie, dostałysmy jakies ordery w formie znaczków(kazdy znaczył jakas moc) i wyszłysmy pozegnane przez wszystkich. Przepraszam za błędy jesli takowe są. Z góry dziekuje osobie która zechce mój sen zinterpretować.
×
×
  • Create New...