Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'walka'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • NASZE FORUM
    • Sprawy porządkowe
    • Z życia Forum
  • EZO CAFÈ
    • Strefa Relaksu
    • EzoTube
    • Bazarek ezoteryczny
  • USŁUGI
    • Wróżby
    • Astrologia i numerologia
    • Sny
    • Szukam pomocy / Oferuję pomoc
  • WRÓŻBY, WYROCZNIE i PRZEPOWIEDNIE
    • Runy
    • Karty Klasyczne
    • Tarot
    • Pozostałe Karty
    • Inne wyrocznie i przepowiednie
  • ASTROLOGIA, HOROSKOPY, NUMEROLOGIA
  • UZDRAWIANIE i MEDYCYNA NATURALNA
  • ENERGETYKA
  • SEN i ŚNIENIE
  • MAGIA i OKULTYZM
  • DUCHOWOŚĆ, FILOZOFIE, RELIGIE i WIERZENIA
  • HYDEPARK
  • Runen Club's Runiczne pogaduszki
  • Runen Club's Linkownia, literatura, plotki o bogach, obyczaje i inne ciekawostki
  • Runen Club's Nasze Runy i dywinacja
  • Syreni Gród's Nasze miejsca: kawiarenki, knajpki, kluby, puby...
  • RIDER WAITE Club's Nasze Karty i dywinacja
  • RIDER WAITE Club's Tarotowe pogaduszki
  • RIDER WAITE Club's Linkownia, literatura, plotki o RIDER WAITE TAROT i inne ciekawostki...
  • Telekineza/Psychokineza's Telekineza
  • Telekineza/Psychokineza's Zaproszenie i podziękowanie

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Found 28 results

  1. PaniKapitan

    walka tygrysów

    Śniły mi się walczące ze sobą dwa tygrysy, jeden był zwyczajny a drugi biały. Nie widziałam który zwyciężył ale później spotkałam tego białego , wydawał się byc spokojny jakby było już po wszystkim. Czy mogę kogos prosić o interpretacje tego snu?
  2. Witam. Sen rozpoczął się "pobudką" w mym pokoju, zbudził mnie kot przebiegający po moim ciele, zeskoczył on z łóżka i popatrzył na mnie, kiedy zapaliłem światło, zwierzaka już nie było. Kiedy wyszedłem z pokoju znalazłem się w starej wiosce w stylu chińskim, wioska była położona między górami a przecinął ją strumyk, było lato. Podbiegł do mnie mój mistrz i powiedział mi że stoczę dziś walkę na śmierć i życie, mistrz miał przy sobie czarną flagę i czarną płachtę(by przykryć jednego z pokonanych). Udaliśmy się w strone areny walki, umieszczona była w sklepie rybnym. Musieliśmy przełożyć walkę o jeden dzień, sklep rybny był pełny towaru i nie udało się utworzyć areny. Wychodząc ze sklepu zauważyłem 2 samurajów zjeżdzających na tyrolce. Po dojechaniu wyciągneli oni samurajskie miecze, spojrzeli mi w twarz i krzykneli "uratujemy cię panie", wbiegli do sklepu. Kiedy z niego wyszli byli smutni ponieważ moja walka miała odbyć się jutro i nie ma kogo ratować dziś, odeszli. Kolejny dzień rozpoczął się tym że poszedłem do domku byłej dziewczyny(teraz przyjaciółki) mając czerwoną chustę w ręku. Po otworzeniu drzwi widziałem ją na skraju łóżka smutną, za swymi plecami miała nowego chłopaka(twarzy nie widziałem), odszedłem bez słowa. Udałem się na arenę która była tak jakby małym betonowym amfiteatrem(ze sklepu ktoś usunął dach i cały towar). Cały czas towarzyszył mi mistrz z czarną płachtą i flagą. Ujrzałem swego przeciwnika który trzymał w ręce wino i próbował się nim upić, bał się walki. Rozmawiałem z nim o życiu i dobiciu do pewnego stopnia życia i osiągnięciu czegoś. Po tej rozmowie zmierzałem na swe miejsce na arenie by usiąść, przeszkodziła mi choinka(ubrana w ozodby) która pokaleczyła moje plecy. Gdy usiadłem obok mnie pojawiła się osoba która była moją przyjaciółka i pocieszała mnie przed walką. Wtedy na teren areny weszła moja była z chłopakiem, nie mogłem rozponać twarzy ponieważ co chwile się zmieniała na inną. Przyjaciółka machnięciem ręki odegnała tego chłopaka, on wyszedł z areny. Moja była usiadła mi na kolanach, była pijana, mówiła zwykłe coddzienne rzeczy lecz było słychać zmartwieniem,strach w jej głosie, obawiała się mojej walki. Wtedy wyciągnąłem z kieszeni czerwoną chustę i jak mi sen powiedział, był to bardzo ważny przedmiot, prezent od niej kiedy dawno temu byliśmy razem(w normalnym świecie nigdy nie było takiej chusty), przytuliła mnie. Sen zakończył się kiedy odsunąłem ją z kolan i wstałem gotowy do walki.
  3. Purple90

    Stodoła

    Witam. Dziś śniło mi się, że byłem w dużej hali. była duża. Wybetonowana i pusta, nic tam w środku specjalnego nie zauważyłem. Miała kilka wejść. To były wrota, takie jak od stodoły i wszystkie były pootwierane na oścież. Nagle zauważam będąc w niej, że na terenie dookoła pojawili się jacyś podejrzani faceci. To był rodzaj napadu, szukali czegoś i mieli broń palną, jakieś pistolety. Wystraszyłem się, że mnie znajdą i napadną. Widziałem jak wyszli domu, który stal przy tej hali/stodole i mieli broń, jeden nawet był chyba zamaskowany. Wyraźnie czegoś lub kogoś poszukiwali. Ja już czułem strach i widziałem jak otaczają halę ze wszystkich stron i za niedługo mnie znajdą. Próbowałem się ukryć wchodząc za wrota hali, wieszając się na nich od środka. W końcu mnie znaleźli i jak stanęli przede mną udawałem, że ich nie widzę, że jestem nie widzialny dla nich. Stanęła przede mną coś jakby małpa z kreskówki. Link: http://www.tapetus.pl/obrazki/n/82124_jojo-mojo-malpa.jpg to co widziałem było zbliżone do tego, tak jakby to był ich szef. Musiałem walczyć. Przez jakiś czas walczyłem kopnięciami i sierpowymi, a dalej nie pamiętam, przeniosłem się już w inne miejsce, a do tego nie wracałem.
  4. Dars

    skrzywdziłam wilka

    Witam, wczoraj przyśniło mi się coś co mnie zaniepokoiło. Śniło mi się że szłam przez las,nagle wbiegł na mnie wilk, nie wyglądał jakoś szczególnie agresywnie ale jednak mnie zaatakował więc postanowiłam się bronić. Wzięłam pierwszą lepszą rzecz z ziemi i uderzyłam go mocno tak że padł na ziemie, chyba mu coś złamałam więc postanowiłam dobić go bo nie chciałam żeby cierpiał, lecz on nadal żył, uderzałam coraz mocniej i mocniej, kopałam biłam, zmiażdżyłam mu żebra a on nadal żył i tylko ciężko oddychał. Zaczęłam go dusić, miażdżyć krtań i mocno ściskać ale on i tak nie chciał zdechnąć, w pewnym momencie się poddałam... Oparłam się o ścianę i zaczęłam płakać. Przyznam że ostatnio miałam dość sporo zmartwień przez pewnego chłopaka, nic poważnego ale po prostu boje się powtórki z "rozrywki" gdyż w przeszłości moje uczucia zostały wykorzystane przez innego, bardzo bym była wdzięczna za interpretacje tego snu, dziękuje
  5. ZnamCię

    Ptak

    Śniło mi się , że obserwuję pewnego ptaka. Coś jakby w filmie przyrodniczym. Były też trochę większe i silniejsze ptaki z innego gatunku. Mój gatunek ptaka miał szansę pokonać niektóre z tego silniejszego gatunku. Stoczył walkę z jednym z nich. Wygrał. Pokonał tamtego zabijając go. Udało mu się. Po tym zdarzeniu ptak wylądował i miał roztrzaskaną dolną część dzioba. Było pełno krwi. Była szansa , że wyzdrowieje a dziób mu odrośnie. Wyglądało to potwornie. Sen się zakończył. Co oznacza ranny ptak, który nie wiadomo czy przeżyje?
  6. Tajniak6

    Walka, a właściwie fragment

    Proszę o interpretację tego snu a właściwie o część snu, bo nie pamiętam reszty. To może wydawać się trochę fantastyczne, ale proszę o interpretację. Próbowałem w jakiś sposób pokonać wielkiego potwora. Był granatowy (bardzo ciemny granat), kształtem przypominał człowieka ale ręce miał trochę jak u goryla, a jego głowa to czaszka na której była skóra (bez mięsa) a na czaszcze miał drewniane koło i nie miał oczu. z jego ciała wyrastały duże fioletowe żyły. Ja byłem niewiele większy od jego pięści. Byliśmy w jakimś dużym pomieszczeniu. On próbował mnie uderzyć, ale ja unikałem ciosów i sam uderzałem i wyczekiwałem moment żeby go zaatakować. Co chwilę między nami pokazywała się jakby lina z niebieskich błyskawic jakbyśmy byli czymś powiązani. Jakaś więź. Nie pamiętam co było wcześniej i na tym kończę. Walka to końcówka snu.
  7. Miałam dziś bardzo dziwny sen. Śniło mi się, że wieczorem przyszłam do jakiegoś wielkiego domu no i tam byłam przez noc, wszystko było ok. A potem na następny dzień wszędzie do okoła domu były zombie. Oprócz mnie w domu byla moja kuzynka i chyba mama i wujek, nie pamiętam dokładnie. Ja zawsze z tą kuzynką byłyśmy na najwyzszym piętrze tego domu i przez okna widziałyśmy tych zombie. Zbiegłyśmy na dół a oni już byli tam na dole w domu i zaczęłyśmy się na nich rzucać ale to nic nie dawało, musieliśmy uciekać. Następny dzień. Znowu jestem z kuzynka na górze. I nagle oni wdrapują się od zewnątrz po ścianach. Przez okna próbujemy ich jakoś zwalić stamtąd no cokolwiek. Ale oni i tak wleźli do środka, znowu uciekamy. Potem wracamy, zombie nie ma jest ok. Następny dzień znowu to samo. Następny dzień oni znowu włażą do nas przez okno, stwierdzam, że ucieczka nic nie da że trzeba z nimi spróbować jakoś walczyc. I oni włazili przez te okna na samej górze gdzie ja z kuzynka byłam i tak w tych oknach sie z nimi szarpałam i to faktycznie coś dawało i udało się ich chyba przegonić i wydawało sie że wszystko bd ok, ale potem ich było jeszcze wiecej i włazili przez te okna znowu. Ktoś z dorosłych powiedział, że wynosimy sie stąd, uciekamy. I uciekliśmy. Najpierw przez ten ogromny przedpokój, potem podwórko, dalej coś co wyglądało trochę jak dworzec kolejowy a potem przez park wodny :/ I uciekaliśmy tymi zjeżdżalniami i wgl... Koniec. Dziwny sen. Strasznie długi tak jakby no i pierwszy raz śni mi sie coś takiego. Czy to coś moze znaczyć?
  8. Witajcie! Proszę o zinterpretowanie snu, który mnie bardzo zaintrygował. Najpierw szedłem razem z koleżanką (którą chyba kocham) przez las. Następnie pojawiła się jej matka, którą zaraz potem zabili ludzie, których porównał bym z samurajami. Wpadła ona w straszliwy płacz i rozpętała się burza. Chciałem się razem z nią skryć w jakimś domu, ale ona chciała stać pod drzewem. Nagle z tego domu wyskoczyli ci sami samuraje. Walczyłem z nim i pomagali mi przyjaciele, którzy pojawiali się jeden po drugim. Ostatecznie wygraliśmy, ale część z moich przyjaciół zginęła. Co to może znaczyć? Mam wrażenie, że ten sen jest jakiś ważny. PS : Chodzę do liceum i mam kilkanaście lat. I we śnie nie widziałem siebie. To tak jakbym patrzył z własnych oczu, a nie zza pleców czy z góry.
  9. Nejti

    Robotopociagi

    Ja i moje kuzynki(Marta i Weronika) znajdowaliśmy się na przystanku czekając na pociąg. Był tam rozkład jazdy, niestety nie mieliśmy zegarka by sprawdzić która aktualnie jest godzina. Ogólnie przystanek wyglądał w taki sposób iż można by było śmiało nazwać go przystankiem autobusowym-gdyby nie fakt że obok nas znajdowały się 4 pasma dość zardzewiałych torów. Nudziło nas czekanie więc postanowiliśmy pójść do informacji sprawdzić która godzina. Po drodze do owego budynku coś nas zaatakowało. Tym czymś był...pociąg! Szliśmy sobie spokojnie a on przejeżdżał obok nas gdy nagle wyskoczył na chodnik z toru na którym jechał przeistaczając się w jakiegoś metalowego robota. Wyposażony był on w cztery gigantyczne łapy które pod wpływem niezwykle szybkiego obracania nimi zamieniały się w coś przypominającego ostrze kosiarki w ruchu. Zaczął mnie atakować, na szczęście udało mi się jakimś cudem uniknąć każdy z jego ataków. Poza ostatnim. Kopnął mnie na ziemię, wtedy powiedziałam kuzynkom byśmy się z tąd wynosili. Wbiegliśmy do środka budynku którym było centrum informacji do której zdążaliśmy robot natomiast przemieniając się z powrotem w pociąg ruszył w dalszą drogę. Weszliśmy do środka, sprawdziliśmy godzinę, był tam także rozkład jazdy. Okazało się że kolejny pociąg przyjedzie za 15 minut więc postanowiliśmy poczekać tam na niego. Zaczęliśmy o czymś gadać, nie pamiętam dokładnie o czym ponieważ strasznie mnie to nudziło. Wiem że Weronika w jedynym momencie poruszyła temat Matmy chwaląc się tym jaka to ona jest w niej niezwykle dobra. Czas minął, wyszliśmy. Po drodze do przystanku zauważyliśmy pociąg. Marta z Weroniką chciały do niego pobiec jednak ja je powstrzymałam, wiedziałam że to nie nasz pociąg-i miałam rację. Zatrzymał się na innym(stojącym obok naszego) przystanku. Za chwilę po tym pojawił się drugi-nasz. Podeszliśmy do niego jednak on...zamienił się na nowo w robota. @[email protected] Wtedy sen stał się strasznie taki...niewyraźny. Widocznie nie chciało mi się już spać i chciałam się obudzić. Ale zanim to się stało...zaczęłam latać! Walić to że nie czułam przy tym żadnego szczęścia(może jedynie nieco spokoju), od roku ani razu mi się to nie udało! Latając omijałam wszystkie jego ataki aż w końcu się obudziłam.
  10. kociara1star

    Morderstwo

    Śniło mi się , że ktoś zabił mojego ojca .. Ja chciałam go pomścić . Byłam w moim mieście , na takiej ulicy , koło kiosku . Zaczęłam bić się z jakimś chłopakiem - to on zabił mi tatę . Powiedziałam , że go pomszczę . Biłam się z nim na noże . Po długiej walce go dźgnęłam i myślałam , że nie żyje . Przerażona ukryłam się za kiosk . Chciałam biec gdzieś daleko stamtąd . Już miałam się zbierać do chłopaka , który mi się podoba ( choć nawet nie wiem , w którym domu mieszka ) Jednak on odżył i znów zaczęła się walka . Z boku cały czas stał młody chłopak i przyglądał się nam . Powiedziałam , żeby strzelił z łuku i zabił tego typka , ale on się bał . Prawie mnie trafił kilka razy .. No i koniec , obudziłam się i nie wiem jak to się skończyło .. Bardzo proszę o interpretację .
  11. Zastanawiam się nad znaczeniem mojego snu. Pamiętam prawie cały, ale opisać potrafię tylko ten fragment.(przepraszam jeżeli za bardzo się rozpisuje) A więc: Idę sobie spokojnie. Pod stopami trawa, miejscami rozsypane w sporych ilościach jakieś małe kulki(zielone, niebieskie, czerwone i żółte), po lewej wielki budynek(chyba zamek), po prawej wielki mur. W prawej ręce mam długi kij do walki. Skręcam w lewa za budynek, a tam w bojowej pozie stoi facet między 30-ką a 40-ką ubrany w czerwoną zbroje(szatę?), za nim widziałem mały krużganek. Wiedziałem, że czeka na mnie i, że powinienem z nim walczyć-jakieś dziwne poczucie obowiązku. Rzucił do mnie kilka słów, których nie mogę sobie przypomnieć i ruszył na mnie. Trochę walczyliśmy i przyparłem go do filaru, znów trochę się "po kotłowaliśmy". Nie mogłem sobie dać z nim rady więc odskoczyłem od niego dobry kawałek i zacząłem lewitować parę metrów na ziemią. Znów rzucił do mnie kilka słów i rzucił we mnie swoim kijem. Odbiłem go i rzuciłem własnym co powaliło mojego przeciwnika. Nie wiadomo skąd wziąłem drugi. Gdy ten facet wstawał doskoczyłem do niego i zacząłem dusić kijem. Spytałem dlaczego to robi-odpowiedział, że mu każą. Zaczął opowiadać mi historie o swoim przyjacielu-był on oddany władcy(tego zamku chyba) i nawet się z nim przyjaźnił, jednak pewnego dnia postanowił(ten władca), że go zje. W tym momencie między parą filarów ujrzałem jakby retrospekcje tego-służbę ładującą na ogromne wózki pokrojone części ciała. Gość, z którym walczyłem powiedział, że to ja jestem temu winien, że powinienem temu zapobiec. Zacząłem krzyczeć, wpadłem w panikę, chwyciłem się za głowę i upadłem na ziemie. Zacząłem się czołgać, próbowałem uciec od tego obrazu ale coś trzymało mnie za nogę. Kiedy się uspokoiłem to coś puściło, a ja doczołgałem się do niewielkiego stawku niedaleko. Tam też było pełno tych kulek. Chwyciłem najpierw żółtą-był na niej jakby znak celownika, odłożyłem ją i chwyciłem czerwoną ze znakiem tarczy zegara. Wyrzuciłem ją w powietrze jakby z obawy, że stanie się coś złego. Kulka którą rzuciłem odbiła się w powietrzu i zaczęła lecieć w moją stronę, ale zanim doleciała wybuchła. Dalej nie potrafię opisać snu. Dziękuje wytrwałym, którzy to przeczytali.
  12. Witam Za każdym razem kiedy muszę w śnie się bronić (gdy ktoś mnie napada) lub gdy chcę kogoś uderzyć to po prostu nie mam sił. Staram się jak mogę, lecz moje rece są jakby gumowe. Tak samo z nogami, gdy bronię się przed napastnikiem i chcę go odepchnąć nogami to nie mogę tego zrobić. Jestem bardzo ciekawa co to może oznaczać, gdyż zdarza mi się to zawsze, kiedy muszę w moim śnie użyć siły wobec kogoś. Z gory dziękuję za pomoc!
  13. cortez88

    duch - walka z duchem

    Witam! Dzisiaj mialem dość dziwny sen, który nie daje mi spokoju - za wszelkie wskazówki, interpretacje, wielkie dziękuję! Dokładnie nie pamiętam całego snu – był dość długi, więc postaram się opisać go na tyle dokładnie, na ile mogę. Sen zaczął się od tego, że razem z paroma osobami (wrażenia we śnie podpowiadały mi, że była to moja rodzina), szliśmy drogą obok kościoła – kościół znajdował się na wzgórzu, z którego „biegły” 2 drogi tworzące skrzyżowanie. Stojąc tam: przeleciał samochód, jakby wycelowany we mnie, ale zrobiłem unik i nie trafił. Po chwili pojawił się duch – czułem jego paskudną obecność, złą energię, chociaż nie widziałem go. W pewnym momencie duch pochłonął moją mamę – po prostu jej nie było, zniknęła. Wtedy ja, jak to syn, za kija i okładałem tego ducha, chociaż był niewidzialny, ale czułem jego obecność. Do „akcji” dołączył się mój ojciec i brat. Ducha biliśmy dobrą chwilę, ale dalej trzymał w tym „niebycie” moją matkę, dlatego kiedy duch już leżał na ziemi, chwyciłem za skrzynkę i go uderzyłem mocno i dopiero wtedy mama się pojawiła. Dalej pamiętam moment, kiedy duch wtargnął do mojego domu. Wiedziałem, że jest to mój dom, ale jednak bardzo różnił się od tego mojego w rzeczywistości. Drzwi się zamknęły, a duch szalał. Wiem, że nie bałem się tego ducha od samego początku, ale bardzo nie byłem zadowolony z jego obecności, bo budził mój niepokój i zacząłem nań polowanie. W środku duch pojawiał się i znikał, a my w żaden sposób nie mogliśmy się go pozbyć. Wiem, że atmosfera nie była przyjemna jak i ten duch, raczej demon. Za cholerę nie chciał nas opuścić, a mnie doprowadzał do szewskiej pasji – takie miałem odczucia we śnie. Następnie pamiętam scenę, gdzie widziałem tego ducha, ale jako żywy i materialny byt – kobietę, ale z demonicznym spojrzeniem, pełną jakiejś złej i negatywnej energii, która [tutaj coś się wydarzyło, ale nie pamiętam i…] stworzyła malutką dziewczynkę, która z kolei miała nas zabić wielkim nożem. Kobieta zniknęła, a dziewczynka z nożem pobiegła korytarzem. Po jakimś czasie pojawił się chłopak, którego nie pamiętam, ale wiem, że był z tych dobrych i miał pomóc mi dorwać opętaną dziewuchę. Zaglądaliśmy po pokojach, żeby ją znaleźć i w końcu znaleźliśmy dziewczynkę – było to największe pomieszczenie, przypominające jakby komnatę w zamku z balkonem z jednej strony i wielkim żyrandolem ze świecami – taka mega wielka sala. Żeby pozbyć się demona, trzeba było ją złapać i wypowiedzieć jakieś zaklęcie światła. Demon uciekał, latał i skakał po całej tej komnacie, ale w końcu z tym nowym kolegą złapaliśmy ją we dwoje i wypowiedziałem to zaklęcie. Był wielki błysk i wtedy ten zły duch po prostu zginął – demoniczna dziewucha zamieniła się w zwykłą, ludzką i uśmiechniętą dziewczynkę, która była wdzięczna za uwolnienie. Dziewczyna była Chinką… Na sam koniec pamiętam, że razem z tym człowiekiem chcieliśmy się wymienić jakimiś namiarami, żeby mieć kontakt z tą dziewczyną i chyba chodziło tu o dodanie nas jako znajomych na Facebook-u (wiem, dziwne…). Po dziewczynę przyszła jakaś kobieta - pewnie jej matka, a odchodziły w takim świetle, spokoju i pokoju. Wcześniej panował mrok, a potem jakby "chmury się rozstąpiły i wyjżało Słońce" i opuściły, teraz wychodzi na to że, zamek... Tak sen się skończył. Na koniec dodam tylko, że kiedy pozbyliśmy się ducha, odczułem wielką ulgę i zadowolenie – coś jakby „ten dom został oczyszczony”. Wyjaśnienie: Motyw zaklęcia światła – tego dnia oglądałem odcinek Gumisiów, gdzie one właśnie polowały na chimerę i trzeba było wypowiedzieć zaklęcie, żeby ta zamieniła się z powrotem w kamień. To, że duch był na tej lampie – też z bajki, wierna kopia. Kościół na wzgórzu i skrzyżowanie – 2 tygodnie temu pojechałem do jednej wsi, bo akurat po drodze, gdzie nie byłem parę lat, a od dłuższego czasu po prostu mnie tam ciągnęło, żeby wpaść i zobaczyć je raz jeszcze. Wszystko we śnie wyglądało tak samo, jak na żywo, tylko z perspektywy. Posępna dziewczyna z nożem – ona była podobna do opętanej dziewczyny z początku filmu „Straszny film 2” – popękana twarz, złe spojrzenie i ten kolosalny nóż, a do tego ruchy – jakby robot… Dom – ten budynek znajduje się obok cmentarza na wsi, gdzie się wychowywałem. W rzeczywistości był to sklep spożywczy naprzeciwko tego poniemieckiego cmentarza, ale jednak wnętrze było całkowicie „domowe” i dużo większe niż sklep z zewnątrz. Duch – właściwie jego obecność – czułem, że jest to zły duch i chce zrobić mi / nam krzywdę, ale kiedy przyszło mi go ścigać, byłem jak egzorcysta – bojowy i odważny. Po prostu musiałem dorwać tego ducha, bo nie dawało mi spokoju coś, czego nie zaprosiłem. Jeden z wielu osobliwych, które mam przyjemność śnić. Kompletnie nie mam pomysłu, co on mógł znaczyć... Pozdrawiam, Ł.
  14. sarsid

    Miejsce po walce, śmierć

    Witam, sen wyglądał następująco, wracam z żoną samochodem na parking (nie przypomina żadnego znanego mi parkingu ale czuje że jest to mój parking) gdy tam dojeżdzamy zastajemy tam straszne pobojowisko samochody zniszczone popalone w środku martwe osoby (nikogo znajomego nie widzę). Samochody wyglądają na porozrywane. Parkujemy na wolnym miejscu próbujemy się dowiedzieć co się stało (jest tam kilka osób ale nikt się nie zajmuję ciałami ani zgliszczmi samochodów) dowiadujemy się, że w nocy doszło na tym mmiejscu do walki anioła z "bandą" szatanów (dokładnie liczba pojedyńcza i liczba mnoga). Chwila przerwy i słychac nadlatujący samolot który zrzuca bombę na to miejsce, my próbujemy wcześniej uciec i chyba nam sie udaje. Po przebudzeniu mam silne wrażenie, że sen coś oznacza i muszę poznać co to za symbol.
  15. 14-15.10.09 Środa-Czwartek Jestem na jakiejś belce lub desce nad dość dużym dołem w podłodze prawdopodobnie w jakimś budynku. (Nie jest mi wygodnie) Na dole jest ciemmno, bardzo nie wiele widać ale dostrzegłem tam swojego starego towarzysza który zdezerterował i uciekł (to druga część snu i nie pamiętam jego imienia) z jakiejś wioski czy czegoś takiego. (czułem złość) Krzyczał coś do mnie lecz nie pamiętam co, ja mu odkrzyknąłem i rzuciłem coś metalowego co miałem przy ręce, coś wyglądającego jak duży masywny shuriken tylko tępy. (wyładowałem się) Krzyczał że mu rękę zmiażdżyłem gdyż leżał krzyżem przygnieciony drewnem i betonem na brzuchu oraz prawej ręce w którą trafiłem tym metalowym czymś. (zrobiło mi się przykro, że zaatakowałem przyjaciela, w dodatku nie mogącego się bronić) Ja mu odkżyknąłem że tylko lekko skaleczyłem przyglądając się uważnie. (skrucha, po tym że nagle stał się ludzki a nie jak gdy zdezerterował) Wtedy powiedział bym poszukał mu jakiejś zbroi czy pancerza. (cieszyłem się, że się nie obraził) Zgodziłem się i odszedłem, poszedłem do czegoś jakby rury klimatyzacji. Znalazłem dwa choć nie wiem gdzie były i poszedłem po trzeci. (lekkie zmęczenie) Byłem na deskach pod samym strzelistym dachem i przeszedłem przez rurę klimatyzacyjną. (strach lekki) Znaczy tylko zniszczyłem cienką osłonkę wejścia i po drugiej stronie zobaczyłem dalszy ciąg belek i poddasza oraz uchwyt, coś jak poręcz przy schodkach do sklepu. Wtedy się obejżałem i zobaczyłem że towarzysz się wydostał i siedzi skulony pod ścianą. (radość) Obróciłem się spowrotem i złapałem się tej poręczy po czym odskoczyłem i znalazłem trzecią zbroję, dwie poprzednie wsadziłem do kieszeni ( : D ) a trzecią miałem w ręce. (poczucie spełnienia) Były to stare zbroje które pamiętam już z pierwszej części snu. Gdy się puściłem, byłem w jakiejś jaskini z przepaścią i tylko jednym pasem ziemi na którym stałem obok przyjaciela. (pewność siebie) Poprosił o zbroję więc chciałem mu dać tę którą trzymam, lecz powiedział że to zwykła mongolska (lub wojownicza, nie pamiętam) więc sięgnąłem pozostałe. Jedna była niebiesko-żółta a druga aksamitna czerwona, obie królewskie. Gdy rozwinąłem niebiesko-żółtą pokazało się łoże z śpiącym, może martwym królem. Podskoczyłem i zaczęłem chwilowo latać trzymając tył łóżka za oparcie takie jak są w szpitalnych łóżkach. Towarzysz ostatecznie założył tą mongolską, mówiąc że i tak się zdobędzie królewską złotą, mongolska była żółta, szarawa, w ciemniejsze paski. Solidnie zrobiona. Wyruszyliśmy. Nagle w wędrówce natrafiliśmy na miejsce dziwne, było tam coś w rodzaju schodka z ziemi, na którym postawiłem prawą nogę. (zamyślenie) Oraz obok jakby schody na których się siedzi (drewniane). Powiedziałem "Tutaj straciłeś kiedyś towarzysza" , odpowiedział "Tak, w drodze powrotnej" , powiedziałem "Ale tutaj" . (zadowolenie) Zaczął opowiadać a ja to widziałem w oczach: Widziałem dwóch mężczyzn jadących na koniach w zbroi podobnej do tej mongolskiej. (ciekawość) słyszałem także towarzysza jak opowiadał "Jechaliśmy tam atakowani przez kogoś, gdy wjechaliśmy do bramy on [tu imie] nie wytrzymał i zawrócił". (strach) Podczas tego widziałem jak mężczyźni wjeżdżają w ciemną, jakąś bramę zamkową (my z tamtąd przed chwilą chyba wyszliśmy). (zamyślenie) Nagle zaraz po tym jak wjechali padła strzała przed wejściem, prawdopodobnie wroga i wyjechał mężczyzna na brązowym koniu z wojennym okrzykiem. (strach) Skręcił w prawo i za nim towarzysz mój na białym koniu który także tam skręcił. (strach) Teraz widziałem kilkoro ludzi strzelających z łuków, wśród nich przyjaciel i jego dawny towarzysz. (smutek) Chowali się za czymś w rodzaju paskowanego muru, przy kolumnie jednej mieścił się człowiek bokiem, było tych kolumn wiele. (smutek że zaraz jego przyjaciel zginie) Wszyscy do siebie strzelali z łuków lub kusz. (przygnębienie) Pociski wroga odbijały się od tego pseudo muru. (iskra nadziei) Chwilowo byłem jednym z wojowników który się schował po nie tej stronie muru, szybko uciekłem w stronę drugiego końca i już miałem się schować, gdy się nagle obraz się przeniósł. Byliśmy teraz kawałek dalej przy jakiś trawach, było nas trzech. (strach, że nie ma gdzie uciec) Towarzysze coś do mnie mówili, lecz nie pamiętam co. (myślenie) Widziałem coś dużego zbliżającego się w naszą stronę od łąk. (strach) Miałem pochodnię w ręku więc podpaliłem trawy. (nadzieja) Ogień szybko się rozprzestrzeniał, jeden z towarzyszy był wśród traw, a my dwaj obok siebie przy murze. (zaciekawienie) Słyszałem jeszcze tylko śmiech i się obudziłem. Tego dnia nie działo się wiele, był dzień nauczyciela więc nie szło się do szkoły, poprzedniego dnia we wtorek miałem wycieczkę do warszawy, a że wymiotuję w autobusie, ciężko ją zniosłem. Jednakże na wieczór przypomniało mi się że w czwartek mam konkurs z matematyki, trochę się pokłóciłem z rodzicami i siostrą, pouczyłem się po czym jak usłyszałem że siostra nie idzie w piątek do szkoły bo ma konkurs. Postanowiłem także nie iść do szkoły, rodzicom pomysł ten się nie spodobał ale ostatecznie nie poszedłem.
  16. tomek23

    Wilki, walka, las

    Witam Śniło mi się, że znajdowałem się wczesnym rankiem w lesie. Nie pamiętam niestety już po co tam przyszedłem. W każdym bądź razie idąc przez ten las zobaczyłem białego wilka, który biegł za łosiem jakby na niego polując, lecz zobaczył mnie i rzucił się w moją stronę. Złapałem go za gardło, dogniotłem do ziemi i zacząłem dusić. Nagle zza krzaków wyszły kolejne wilki. Widząc że nie mam szans rzuciłem się do ucieczki w jedną z 4 dróg leśnych (każda w innym kierunku). Biegłem cały czas trzymając w powietrzu wyrywającego się wilka. W końcu wyrzuciłem go po drodze i reszta wilków zgromadziła się obok niego, a ja miałem szansę na ucieczkę. Wybiegłem z lasu na jakąś polanę niedaleko jezdni, lecz przypomniałem sobie że w lesie zostawiłem samochód. Okrążyłem las tak aby dojść w to samo miejsce inną drogą jedną z tych 4. Tymczasem wilki szły moim tropem. Gdy doszedłem do samochodu szybko go odpaliłem i pojechałem w stronę ulicy. Niestety wilki znowu stanęły mi na drodze, więc dodałem gazu, uderzyłem w kilka z nich i wyjechałem pod górkę na jezdnię. Co może oznaczać ten sen?
  17. Pare dni temu mialem bardzo dziwny sen. Śniło mi się, że jechałem windą, bylo ze mną jeszcze kilka osób. W pewnym momencie winda zaczęła jechać bardzo szybko w bok, zamiast do góry jak jesteśmy przyzwyczajeni. W sumie "podróż" ta trwała jakąś chwilę, po czym zatrzymaliśmy się. Wyszedłem z windy i zobaczyłem swoich rodziców i matkę chrzestną płaczących nad moim martwym ciałem. W moim śnie umarłem, a ja sam byłem duchem. Próbowałem do nich mówić, ale nikt mnie nie słyszał. W tym momencie wypełnił mnie dziwny spokoj i jakby radośc. Powiedzialem, ok stalo się Boże weź mnie do siebie, albo skieruj gdziekolwiek mam iść, zacząłem biec, ale nic się nie działo. Wokół było sporo ludzi, nie wiedziałem, czy żyją czy też tak jak ja są duchami. Nagle zobaczyłem siedzącego w rogu na taborecie chłopaka, który patrzal na mnie. W jakiś sposób wiedziałem, że on też jest duchem. Spytałem go dlaczego on jest tutaj i dlaczego ja jestem tutaj. Odpowiedzial mi, że mam coś jeszcze do zrobienia, że muszę znaleźć różę. W tym momencie za moimi plecami pojawili się wychodzący z jakiegoś pomieszczenia ludzie. Chłopak wskazał mi ich i wiedzialem, że muszę do nich podejść. Podbiegłem do nich chociaż wiedziałem, że nie są to zbyt przyjazne charaktery. Powiedzialem coś, ale wtedy oni rzucili się na mnie, zaczęlismy walczyć. Udało mi się ich pokonać, ich szef dał mi jakis przedmiot, jak rozkręcane berło, które otworzyłem i w środku była róża, ale nie ta której szukałem. Ta byla jakby z bardzo starego materiału, praktycznie się rozwalająca. W tym czasie wszscy ludzie zniknęli, a ja stałem na przeciwko ściany, i okien za którymi był dziedziniec z ogromną górą śmieci. Siłą woli postanowiłem sprzątnąć ten plac. Skupiłem się i udało mi się przesunąć całą tą sterte śmieci, odsłaniając jamę w której zobaczyłem 5 biało żółtych jaj. Były to jaja smocze. Oprócz tego było tam też kilka jaj białych, tej samej wielkości. Zacząłem zbierać je do torby, czując, że w każdej chwili mogą pojawić się ludzie z którymi wczesniej walczyłem, a wiedzialem, że są dla nich bezcenne. Wtedy z jednego z jaj zaczął się wykluwać piskle/smok (chociaż przyszło mi do głowy we snie, że może te białe jaja nie są smocze tylko krokodyle - co do żółto białych mialem pewność, że to jaja smocze. I wtedy się obudziłem. Bardzo dziwny sen. Może Wam uda się go zinterpretować. Dziękuję z góry
  18. lost-in-reality248

    Wygrana walka w kuchni, a później zmiana

    Sen zaczyna się od nieporozumienia przy drzwiach domu mojej babci. Jeden z opryszków wchodzi zaczyna ze mną walczyć wręcz w babcinej kuchni. Podczas walki przypominam sobię, że przeciwnik ma jakiś powód, ze mną związany, by ze mną walczyć. Babcia z małą dziewczynkąchowa się w drugim pokoju. Ja natomiast dochodzę do pewnego wnosku, który pozwala mi bardziej agresywnie walczyć, aż w końcu rzucam na swego przeciwnika butelkę mocnego alkoholu, który natychmiast się zapala, płonąc błękitno-zielonym ogniem. Mój przeciwnik ostatkiem sił szczerzy zęby, a ja łamię mu kark. Przechodzę do drugiego pokoju i siadam na podłodze, a po upływie czasu mówię, że wciąż mam przed oczami zielony ogień i szyderczy uśmiech przeciwnika. Wtedy następuje zmiana, gdzie przenoszę się do dużej sali wejściowej, którą powinienem skądś znać. Jest tu dużo ludzi, którzy ustawiają się w kolejce do jednej klasy - osoby te są studentami, których znam z widzenia ze szkoły. Ustawiam się w kolejce do jednej z klas, ale gdy dowiadujemy się, iż liczy one za duzo osób (32) podnoszę rekę, tłumaczę, że porzejdę do innej klasy i ustawiam się w drugiej kolejce, która jest o wiele krótsza. Nadchodzi jeden z moich znajomych, rozmawia z innym swoim znajomym. Odbieram przepustkę szkolną,mam zaraz wyjść z sali, gdy się budzę. Przepraszam, jeśli ten sen jest skomplikowany... tyle udało mi się z niego zapamiętać
  19. isildur2

    milość, zaraza i wojna

    witam juz od jakiegoś czasu (około roku) miewam podobne sny, śni mi się koniec świata (zawsze) a później to juz inne różne rzeczy ale wszystkie maja ten sam mianownik koniec świata tylko że przybiera różne formy, a więc mianowicie dziś mi się śniło że na początku próbowałem za wszelką cenę dostać się na statek który widziałem w oddali wiedziałem że mam mało czasu i zacząłem biec w jego stronę, później spotkałem moich starych kolegów na rowerach i powiedzieli że mi pomogą się dostać na ten statek, dostałem od nich rower i zaczeliśmy podążać w kierunku statku, gdy już byliśmy w pobliżu teren nagle zmienił kształt i nie mogłem już dalej jechać tym rowerem a statek miał zaraz odpłynąć więc zostawiłem rower i dalej z całych sił biegłem na ten statek, po drodze spotkałem 3 dziewczyny, powiedziały mi że też idą na ten statek, ucieszyłem się i chwile z nimi pogadałem, jedna z nich przedstawiła mi się i powiedziała że ma na imię Karolina i że z koleżankami płynie na rejs, od razu pojawiła się chemia między nami .poczułem się wtedy jakbym znalazł tą jedyną , wtedy przypomniało mi się o statku i czym prędzej zacząłem biec w jego kierunku i w ostatniej chwili udało mi się wsiąść na pokład, po chwili rejsu coś się wydarzyło i poczułem się tak jakby ktoś mnie uderzył tępym narzędziem w głowę po czym zachwiałem się i straciłem przytomność, potem obudziłem się w jakimś nie znanym dla mnie pomieszczeniu przypominającym cele więzienną po czym weszła tam jakaś osoba i zabrała mnie na tak jakby wieże obserwacyjną, na tej wieży zapytałem się jej co się dzieje a ona mi odpowiedziała że to cud że żyje, byłem za hibernowany ok. 50 lat właśnie mnie wybudzili i że trwa wojna, wtedy zapytałem się jaka wojna a ona że świat podzielił się na 3 frakcje zarażonych, pakerów i zwykłych ludzi i że jestem teraz w bazie pakerów która broni się przed zarażonymi, mówiła też że zaraza wybuchła zaraz po moim wypadku i nie wiedzą co jest jej przyczyną wtedy nastąpił atak zarażonych w całej bazie wyłączyli światła i wtedy nadleciał gigantyczny robal ze skrzydłami i rozpoczeła się walka wtedy uciekłem z tej bazy i trafiłem do jakiegoś domku gospodyni powiedziała że długo czekali na moje przybycie i dali pokój, gdy już byłem w pokoju nagle weszła Karolina ze swoimi koleżankami bardzo się ucieszyłem i chciałem ją przytulić a ona nagle ze mną zaczeła się kłócić i z pretensjami do mnie czemu ją zostawiłem ale powiedziała że mi wybaczy jak wezmę działkę ( nie wiem co to było pewnie jakieś narkotyki) wtedy ja się na nią zdenerwowałem i wyszedłem trafiłem wtedy na jakaś działkę i tam spotkałem zwykłych ludzi którzy mówili że oni też walczą z zarażonymi tylko innymi metodami niż pakerzy z braku innych możliwości przyłączyłem się do nich mówili że nie możemy pozostawać w jednym miejscu i że ciągle musimy je zmieniać wtedy przypomniała mi się Karolina i to jak bardzo za nią tęsknie jak bardzo mi jej brakuje i wtedy zarażeni uderzyli zrobił się wielki bałagan ale jakoś z tamtąd uciekłem znalazłem się w morzu, starałem się dopłynąć do brzegu kiedy znowu pojawił się ten wielki robal ze skrzydłami wtedy z pod moich nóg wyłonił się potężny żółw morski bardzo wielki, znalazłem się na jego grzbiecie po czym zaczeła się walka miałem wrażenie że żółw ma na plecach wielkie działo i strzela nim w tego robala, po pierwszym strzale robal się wkurzył i strzelił w nas wielka jaskrawo zielona kulą w tym momencie się obudziłem cały przerażony i zdezorientowany, mam nadzieje ze ktoś to przeczyta do końca i powie o co chodzi w tym śnie albo o tym że ciągle mi się śni zagłada świata dzięki i pozdrawiam
  20. Witam! Od kilku dni mam bardzo wyraziste i pokrecone sny.Nie przywiązywałem do tego tego wiekszej wagi. Ale teraz już muszę wiedzieć. A więc sen zaczyna się na jakieś polanie. Ja i moj przyjaciel stalismy z jednej strony polany a z drugiej kilkunastu wydaje mi sie magow moze czarodziejów. (Wiem ze dziwnie to brzmi ale w koncu to sen) Moje odczucie bylo takie ze mielismy stawic im czola i bylismy bardzo zdesperowani zeby wygrac.Po chwili niepokoju i ciszy ze strony przeciwnikow wybiegła dziewczyna na pieknym bialym koniu.Pedziła w nasza strone kiedy byla juz bardzo blisko moj przyjaciel zareagowal( nie do końca wiem co zrobil) i dziewczyna z koniem wpadli do rowu. O dziwo dziewczyna leżała cała we krwi pod koniem. Obydwoje nie zyli. W tedy zobaczylem ze ta dziewczyna to moja znajoma z turcji(ktora zreszta słabo znam) Ogarneła nas wszystkich trwoga i smutek. I sen sie urwał bo budzik zadzwonił Będe bardzo wdzięczny jeśli ktos mi to wutumaczy
  21. Guest

    Poezja

    No i tu powalczymy
  22. julci3k

    prosze o interpretacje

    Śniło mi się że nawiedził nasz dom jakiś psychopata, probowałam wszystkich bronić, pilnowałam całej swojej rodziny akurat w tym pokoju w którym dzisiaj spałam, kiedy otworzyłam drzwi zaczął się pojedynek na noże, ode mnie dostał jeden cios, ja od niego dwa (pamietam ze jeden w żebra), gdy go zobaczyłam, okazało się że to ...... mój facet!!! Był ubrany w swoje robocze-budowlane ciuchy. I w tym momencie się obudziłam. Sen był bardzo realny, prosze powiedzcie mi co to znaczy.
  23. lost_angel

    Walka z szatanem

    Witam. Miałam dzisiaj bardzo dziwny sen, dlatego zwracam się tutaj z prośbą o interpretację. Otóż śniło mi się, iż byłam w swoim mieszkaniu(w bloku) na zewnątrz rozpętała się straszna burza, wszędzie były pioruny. Strasznie się bałam...Nagle pojawił się szatan, który zaczął mnie atakować. Nie wiedziałam co robić, więc zaczęłam się modlić. Moja modlitwa byłą na tyle silna, że pokonałam go. Gdy to się stało, niebo zaczęło się rozjaśniać i zobaczyłam chmurę, która przybrała kształt Boga. Zaczęłam mu dziękować, że mnie uratował i nie zostawił. Ten sen był dla mnie strasznie męczący... Dodam, że jestem osobą młodą (17lat) i wierzącą. Dzięuję z góry za pomoc
  24. dogmaticus

    Wojna, walka, zwycięstwo(?)

    Kasuję, znikam, dziękuję...
  25. jedrek1989

    dwa kolejne sny

    Witam. Nigdy nie pamietam snow ale dzisiaj wyjatkowo zapamietalem az dwa. W pierwszym siedze w pomieszczeniu, ktore wyglada jak szkolna przebieralnia na wf, tylko, ze nie ma podlogi. Do scian przymocowane sa laweczki, a zaraz pod nimi jest woda. Siedzie ze najomymi i nagle widze przy swojej nodze malego krokodyla. Chce mnie ugryzc ale zdazylem zabrac noge. Wszyscy sie zaczynaja smiac, zartowac z tego. Po jakims czasie pryzplywa duzy krokodyl i jakby wszystkich obserwowal. Nagle zaczyna sie patrzec na mnie i tak przez dluzszy czas. Ja z koleji zaczalem zaslaniac sie plecakami. Krokodyl zaczal mnie atakowac i zjadl najpierw wszystkie plecaki poczym zacza gryzc mnie. Znajomi poprostu siedzieli i wogole nie reagowali, zupelnie jakby wogole nic nie widzieli. Po walce udaje mi sie zabic krokodyla tylko sam nie wiem skad nagle miaem w rece noz/cos ostrego co wbilem mu w gardlo... sen urywa sie w momencie kiedy krokodyl spada do wody po tym jak go puszczam (bo niewiadomo jak ale trzymalem go w gorze za gardlo przy scianie). Drugi sen zaczyna sie bezposrednio po urwaniu pierwszego. Napoczatku zaznacze, ze zadnej osoby ze snu nie rozpoznaje choc we snie byli moja rodzina, znajomymi. Akcja dzieje sie w jakims supermarkecie. Obserwuje wszystko ale fizycznie jakby mnie tam nie bylo. Tzn patrze z roznych miejsc- raz z regalow, z gory, a zaraz z podlogi. Widze dwoje ludzi zwiazanych i dwoje rozmawiajacych ze soba ludzi obok nich. Wydaja sie jakby wylczaeni z rzeczywistosci, bo klienci sklepu nie zwracaja na to uwagi. Z rozmowy tych nieskrepowanych wynika, ze porwali dwie soby ale nikt sie po nich nie zglsil z okupem. Postanowili zdetonowac bombe. Gdy bomba wybucha zaczyna sie panika i reszta kientow jakby "dolacza" do akcji. Sa ranni. W tym momencie nie widze juz c sie tam dzieje tylko przenosze sie w okolice tego miejsca. Jest ze mna brat( nie mam brata) ktory mowi, ze jego dziewczyne porwali i ne wie gdzie jest. Okazuje sie, ze wlasnie w tym sklepie. Wbiegam do sklepu, wszedzie biegaja ludzie, pelno dymu. Chce kogos szukac ale sam nie wiem kogo. Wywlekam stamtad jednego z porywaczy i prowadze go do jakiegos pomieszczenia. Siedzi tam kilka osobz rodziny w tym brat. Zastanawiamy sie co zrobic z bandyta gdy wchodzi dziewczyna brata z jakas inna dzieczyna. Ogolna radosc, porywacz znika, niezidentyfikowana(tzn nie rozpoznawalem jej we snie) pozostaje druga dziewczyna. Sen sie na tym konczy, ze sie do siebie usmiechamy. Sny dziwne i nie wiem czy maja jakies powiazanie ale prosze o pomoc w interpretacji.
×
×
  • Create New...