Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'wycieczka'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • NASZE FORUM
    • Sprawy porządkowe
    • Z życia Forum
  • EZO CAFÈ
    • Strefa Relaksu
    • EzoTube
    • Bazarek ezoteryczny
  • USŁUGI
    • Wróżby
    • Astrologia i numerologia
    • Sny
    • Energia i uzdrowienia
    • Szukam pomocy/Oferuję pomoc
  • WRÓŻBY i WYROCZNIE
    • Runy
    • Karty Klasyczne
    • Tarot
    • Pozostałe Karty
    • Inne wyrocznie
  • ASTROLOGIA, HOROSKOPY, NUMEROLOGIA
  • UZDRAWIANIE i MEDYCYNA NATURALNA
  • ENERGETYKA
  • SEN i ŚNIENIE
  • MAGIA i OKULTYZM
  • DUCHOWOŚĆ, FILOZOFIE, RELIGIE i WIERZENIA
  • HYDEPARK
  • Runen Club's Runiczne pogaduszki
  • Runen Club's Linkownia, literatura, plotki o bogach, obyczaje i inne ciekawostki
  • Runen Club's Nasze Runy i dywinacja
  • Syreni Gród's Nasze miejsca: kawiarenki, knajpki, kluby, puby...
  • RIDER WAITE Club's Nasze Karty i dywinacja
  • RIDER WAITE Club's Tarotowe pogaduszki
  • RIDER WAITE Club's Linkownia, literatura, plotki o RIDER WAITE TAROT i inne ciekawostki...

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Found 12 results

  1. Witam, tej nocy śniło mi się coś takiego: Byłam w mojej starej szkole (podstawówce) w długim korytarzu. Razem ze mną były tam osoby z mojej klasy z liceum. Wszyscy szykowali się do wycieczki. Pamiętam, że miałam żółty plecak, ale od "strony pleców" był czarny. Jako, że stałam na samym końcu, to zobaczyłam, że przyłączyła się do nas jakaś inna grupa, chyba z jakiejś innej szkoły. Wsiedliśmy wszyscy do autobusu. Po jakimś czasie zatrzymaliśmy się na przerwę, żeby kupić jedzenie. Weszliśmy do jakiegoś supermarketu. Budynek sklepu był dwukondygnacyjny, były tam trzy ruchome schody. Pierwsze prowadziły na parter, drugie i trzecie na pierwsze piętro. Wszyscy z mojej wycieczkowej grupy użyli tych drugich, a ja weszłam na trzecie. Kiedy się zbliżałam do góry, zobaczyłam, że zaraz za schodami była ogromna sterta warzyw (były na ziemi, tworzyły taką jakby niską ścianę, która sięgała mi do kroku). Kiedy dojechałam schodami na górę, próbowałam przejść ponad tymi warzywami, ale mi się nie udało. Chyba zaczepiłam o któreś nogą i sterta się rozwaliła. Spojrzałam w lewo i zobaczyłam ochroniarza. Powiedział: "Posprzątaj to, jak nie chcesz mieć rozprawy w sądzie." Nic nie odpowiedziałam, nie posprzątałam, powoli kierowałam się do wyjścia, ale ochroniarz cały czas szedł za mną. W końcu się go spytałam: - Ma pan dobrego prawnika? - Tak. - Jak bardzo dobrego? - Bardzo dobrego. Zobaczyłam drzwi, wyszłam przez nie. Ochroniarz stanął w progu. Zatrzymałam się, odwróciłam i powiedziałam: "Ja mam lepszego. Siebie.". Poszłam w kierunku mojej grupy. Znowu zatrzymaliśmy się na jedzenie, tym razem weszliśmy do jakiejś restauracji. Był w niej korytarz (bardzo podobny do tego, który był na początku, w szkole), na jego końcu były schody, które prowadziły do sali. Szłam tym korytarzem, znowu byłam na końcu i usłyszałam jakiś głuchy hałas. Odwróciłam się i zobaczyłam, że drzwi od restauracji same się zamykały. Instynktownie pobiegłam w ich kierunku, ale zdążyły się zatrzasnąć. Nikt z mojej grupy tego nie zauważył, ja stałam i nie wiedziałam, co zrobić. Podszedł do mnie jakiś mężczyzna (chyba pracował w tej restauracji), uśmiechnął się, wziął mnie za rękę i zaprowadził do schodów.
  2. Claudia Oliwia Bernat

    Wycieczka do Egiptu

    Dzień Dobry mojemu chłopakowi z którym jestem w zwiazku od roku śniło sie że Planował wycieczkę do Egiptu na wakacje i gdy juz kupił bilety zrobiłąm mu awanture ze po co kupił bilety skoro dobrze wie ze boje sie latac samolotami, ze nie mysli o mnie (i normalnie tez sie boję)wiec ustalone było ze samochodem pojedziemy. Przez cały sen robiłam mu awantury groziłam ze zabiore mu karte kredytową albo ze wyleje mu farbe na samochód. Traktowałam go cały czas jak przedmiot wyżywałamn sie na nim i nie chciałam z nim spac w jednym łóżku. Sen zakończył sie gdy dojechaliśmy do Włoszech. Bardzo prosze o interpretacje snu mojego chłopaka. Z góry dzieękuje
  3. Jade ze wszystkimi bliskimi znajomymi autobusem (ja, moje dwie przyjaciółki i były chłopak) na wycieczkę, tak jakby szkolną(chociaż z byłym i z jedną z tych przyjaciółek nie chodze do jednej szkoły) . Dobrze się bawimy, rozmawiamy i w ogole jest nieprzecietnie sympatycznie z grzesiem(byłym) to w ogole tak jakbym nadal z nim była w tym śnie, no i w pewnym momencie na jakimś postoju, jakby nigdy nic z jedną z moich przyjaciółek (ta z mojej klasy) wysiadamy, bo wymyśliłyśmy, że jedziemy na jakies balety, a nie na wycieczkę szkolną. Nie informujemy o tym naszej wychowawczyni, a jest ona opiekunką. No i idziemy na jaką stację (prawdopodobnie PKP) bardzo szczęśliwe, chyba na pociąg szłyśmy, no i to koniec... Byłabym bardzo wdzięczna za powiedzenie na ten temat czegokolwiek:)
  4. Witam. Bardzo prosiłabym o interpretacje tego snu. Wydaje mi się dziwny i taki jakiś... Specjalny. Zawsze śnią mi się dwa rodzaje snów: takie normalne i takie... Które wiem, że coś oznaczają. Oto to, co pamiętam ze snu: Sen trwał już dużo wcześniej, pamiętam, że byłam sama(bez partnera lub kogoś takiego). Wróciłam do domu i rodzice powiedzieli mi, że jedziemy na wycieczkę. A w sumie... to nie powiedzieli, ale jakoś zdawałam sobie z tego sprawę, że tam pojedziemy. Na końcu mojej ulicy w realnym świecie znajduje się most nad autostradą, a za nim duża polana(w realnym świecie). W śnie poszliśmy z walizkami i plecakami do tego mostu, przez niego i były tam góry. Musieliśmy przez nie przejść, by dostać się do jakiegoś domku, w którym będziemy mieli piękne widoki i się wyciszyć. Droga była bardzo trudna. Wyglądało to prawie jak na filmach, gdy przechodzi się z boku góry, na jakimś takim ala wąskim 'parapeciku'. W pewnym momencie głaz wystawał i trzeba go było jakoś ominąć. Ten 'parapecik' przyczepiony do skały, to były deski, i jak próbowałam go przejść(ten głaz) to się pośliznęłam i zaczęłam spadać. Złapałam się tych desek rękoma i zawołałam rodziców o pomoc, ale nie za bardzo wiedzieli jak mi pomóc. W końcu jakoś się wciągnęłam z powrotem i poszliśmy dalej. Nie jestem pewna, ale możliwe, że jeden z bagaży mi spadł. Nie mogę sobie teraz już przypomnieć, czy go złapałam czy nie, od rana minęło trochę czasu... Gdy się pośliznęłam, mimo, że miałam adrenalinę, jakoś specjalnie się nie pałam. Jakbym wiedziała, że mimo wszystko wejdę tam z powrotem i pójdę dalej, mimo powierzchownej paniki. Gdy dotarliśmy na miejsce mieszkaliśmy w takim domku, który wyglądał jak te domki obok zakopanego. małe, ciche. Jak teraz sobie myślę, to rodzice tylko tam ze mną szli, ale na miejscu ich ze mną nie było. Długo nie byłam tam w tym śnie, była tylko taka scena jak patrzę przez okno, ale miałam wrażenie, że byłam tam bardzo długo(jakby było lato, minęła jesień i zima i wróciło lato, zmieniał się widok za oknem). Potem zaczęliśmy wracać. Nagle nie wiadomo skąd zdawałam sobie sprawę że mam męża. Był to chłopak niedużej postury. Zdawało mi się, że bardzo go kocham i on mnie też. Nie wiem czemu powiedziałam wszystkim(nie pamiętam w jakich okolicznościach), że jestem w ciąży. I naprawdę się tak czułam. Jak wracaliśmy to nie były już takie straszne góry, skalne, tylko bardziej taki pagórek z polanką, z której zbiegaliśmy. Mój mąż podszedł do mnie i mocno się do niego przytuliłam, mówiąc mi, że powinnam uważać, bo jestem w ciąży. Wtedy dopiero zdałam sobie sprawę, że nie jestem w ciąży(wcześniej nie zdawałam sobie sprawy z tego, że kłamię) i zaczęłam się zastanawiać, dlaczego to zrobiłam i jak to odkręcić. Wsiedliśmy razem z mężem do jakiegoś samochodu i tutaj się obudziłam. Chciałam tylko jeszcze dodać, że ten chłopak, który był moim mężem (albo narzeczonym, ale chyba mężem. Nie rozmawialiśmy o tym, to było tylko uczucie, ja to wiedziałam) śnił mi się już kiedyś jako mój chłopak. Że z nim chodzę. I to może nawet ze 2 - 3 razy. Jest chyba trochę niższy ode mnie, może mojego wzrostu, raczej taki nie umięśniony, taki mały się wydaje. Ale mimo to daje mi duże oparcie. Sama jestem osobą posturną, nie małą(170 cm, 70kg.). W śnie z nim zawsze wydaję się być mniejsza, idealnie wpasowana w niego. A! Jest także młodszy ode mnie, ale nie wiem czy latami(1 rok), czy tylko kilka miesięcy. Zawsze jest we mnie bardzo zakochany i zawsze się z nim przytulam, tak trochę zaborczo, jakbyśmy przeżywali coś ciężkiego i ten uścisk miał nam dodać otuchy, jakby był naszą ostatnią deską ratunku. Kiedyś śnił mi się jako mój chłopak w szkole. Za 2 tygodnie wyjeżdżam z domu (mam 16 lat) i wyprowadzam się do Anglii, jadę zdać międzynarodową maturę. Rodzice mnie tam zawożą, ale po 3 dniach wracają a ja tam będę mieszkać u obcej rodziny(host family) przez 2 lata. Może to ma coś wspólnego z tą wyprawą? Proszę, proszę, pomóżcie mi zrozumieć sens mojego snu! Kasia PS OD kilku dni śni mi się, jak tam jestem, jak chodzę do szkoły, śni mi się moja dawna szkoła... Ale coś takiego, to było takie INNE. Z Góry bardo dziękuję!
  5. Witam ponownie Śniło mi się, że pojechałem na wielodniową wycieczkę. Gdy autokar zniknął mi z oczu, zgubiłem osoby, które mogłyby mnie doprowadzić do miejsca, jakim jest ów hotelowy basen (tam był basen i hotel w jednym). Był to jakiś inny kraj, bodajże Niemcy. Szedłem przez park i nie wiedziałem, czy mam skręcić w lewo czy prosto. Poszedłem prosto, ale jak zobaczyłem dwie osoby, które również się zgubiły, to poszedłem z nimi w lewo. Wszedłem do budynku z moim kumplem. Kolega spytał się, który pokój jest dla niego wynajęty. Starsza, trochę posiwiała Pani w okularach szepnęła mu na ucho "Pokój 1060". Mi szepnęła "Pokój 1080" (czułem zawód, bo chciałem być z nim). Ciągle czułem niepokój, bo nie mogłem tam trafić. Czułem również napięcie; Ciągle miałem przeczucie, że zapomniałem wielu rzeczy spakować. Błądziłem tak po basenie połączonym z hipermarketem, aż znalazłem windę, po którym kumpel się dostał do swojego pokoju. Byłem ciekaw swoich współlokatorów, więc wbiłem. Nie było piętra 1080, tylko m.in 2, 4, 8, 4672. Nacisnąłem jakąś tysięczną liczbę, co tam była i zamiast w górę, to pojechałem w dół (on jechał w górę). Byliśmy wszyscy na hali sportowej, uczniowie siedzieli przy ścianach na ławce. Ja miałem mieć walkę wrestlingową (ah te amerykańske show) z jakimś przeciwnikiem. Miałem stabilizator na kolanie (mam problem z prawym kolanem), ale byłem nienaturalnie usztywniony. Na moim ciele było pełno ochraniaczy i strasznie wolno się ruszałem. Mym przeciwnikiem okazała się filigranowej budowy brunetka, która ledwo mi dosięgała do piersi. Powalczyłem niecałą minutę i wygrałem z nią. Z lekkim wewnętrznym smutkiem, ale z pokerową, twardą twarzą odszedłem od niej. Widownia była poruszona, ale nie było oklasków. Usiadłem na ławce i mi stabilizator na kolano spadł. Był mecz piłki halowej i ciągle piłka leciała obok mnie. Ja wystraszony chroniłem to kolano, na szczęście w niego nie dostałem. Najbardziej ciekawią mnie te ochraniacze, które prawie w całości uniemożliwiły mi płynne ruchy oraz ta mała nastolatka. EDIT:// Aha, jeszcze jedno. Ostatnimi czasy częściej mi się śniły hale sportowej w mojej byłej szkole. Ciekawe...
  6. Guest

    Wycieczka autokarem

    Tym razem ja miałm sen, przyznam, że był dziwny i dość niezrozumiały.. no ale od początku. Śniło mi sie że byłam na jakiś zajęciach, wykładach bądź kursie (w każdym razie coś takiego), no i została ogłoszona dłuższa (godzinna chyba) przerwa na której poszliśmy na miasto - chyba do jakiegoś pubu się napić. W trakcie spaceru męska część grupy wypytywała mnie o różne rzeczy (np: co sadzę o związkach, facetach.. który z tej grupy mi się podoba, itd). Nie powiem, bo te pytania były dla mnie zaskoczeniem i zastanawiałam się dlaczego ich interesuje moje życie. Czułam się przez nich adorowana. Dodam ze cała grupa w tym śnie to byli moi rówieśnicy, a niektórych znam z reala, tyle że Ci co mi się śnili, faktycznie nie uczestniczyli w tym kursie, ale nie bedę wymieniać ich imion, bo tego dużo jest. Nie wiem czy doszlismy do tego pubu, bo potem we śnie był przeskok. Ta sama grupa miała jechać autokarem do Warszawy, pamiętam że mieliśmy tez zwiedzać jakąś bazylikę. Ale co dziwniejsze - zbórka była nie w miescie w którym mielismy zajęcia, tylko w miescie w którym sie urodziłam , w każdym razie to jest jakieś 30 km różnicy, a to oznaczało, że autokar miał zrobić dłuższą drogę. Na miejscu zbiórki byłam wczesniej i zajęłam już sobie fotel, był też kierowca autokaru i instruktor z którym miałam naukę jazdy niedawno (w realu instruktor - Marcin zachowywał się w taki sposób, że podejrzewałam że mu sie podobam). Zanim autobus ruszył, wyszłam na chwile na świerze powietrze. Wtedy kierowca pytał jaką obrać trasę aby od razu wjechać w dzielnicę Wawer, więc powiedziałam, że od południowej strony. Marcin też zapytał kto jest zarządcą odcinka drogi krajowej, która na mapie była zaznaczona jako ta, która nie ma właściciela. Nie wiedziałam kto zadządza tym odcinkiem, ale wydawało mi się ze to ta sama instytucja która ma resztę tej drogi. Gdy wróciłam do autokaru, moje miejsce zajął Marcin. Byłam zła na niego bo niby gdzie miałam siedzieć skoro wszystkie miejsca były juz zajęte W tyle autokaru było coś co przypominało łazienkę - poszłam tam i się zamknęłam. Przez okno widziałam mijane ulice. Gdy paliłam papierosa, zobaczyłam osobę, która mi się przygladała. Ni to kobieta, ni to mężczyzna, ale wyczułam, że jestem przez nia pilnowana na czyjeś polecenie (we śnie pomyślałam że to Marcin). Zastanawiałam się tylko dlaczego. Po kilku minutach wyszłam z tamtąd aby poszukać wolnego fotela. W tym czasie ze swojego miejsca wstała dziewczyna, bo akurat dojeżdzaliśmy do miejscowości w której się wychowałam. Agnieszka właśnie tam wysiadała (chodziłysmy do tej samej podstawówki). Byłam mile zaskoczona że ją widzę i zapytałam jak się znalazła w tym autobusie, fajnie ją było zobaczyć. Odpowiedziała że poprosiła kierowcę o podwiezienie do domu i wypytywała mnie o to jak mają się moje sprawy sercowe. Powiedziałm że jest ktoś na kim mi zależy. To słyszeli koledzy z kursu i dało się słyszeć szmer protestów i pytań, że dlaczego mam na oku tylko jednego skoro podobam sie równiez im. A ja jak to ja - postawiłam oczy w słup, bo nie wiedziałam jak się sprawy mają - myślałam że z ich strony to tylko "końskie zaloty". Ona tymczasem założyła modny wśród dziewczyn kapelusz na głowę, pożegnałysmy się i wysiadła. Oburzeni moja odpowiedzią byli wszyscy mężczyźni oprócz kierowcy autokaru, bo wygladało na to, ze z mojej strony liczyli na coś więcej. Na co odpowiedziałam, że wszystkich lubię, ale tylko z jednym spędze życie. P.S. W moich snach autokar jest symbolem mojego życia społecznego i relacji z innymi ludźmi, co też doskonale pasuje do kontekstu snu jaki miałam. Z tymi kolegami z kursu łaczą mnie wyłącznie koleżeństwo bez zadnych podtekstów, zresztą sami w większości maja albo żony albo dziewczyny (nie mam zielonego pojecia dlaczego akurat oni mi się śnili). Co do Marcina - podczas wspólnej jazdy w realu - zachowywał się w taki sposób, że śmiało mogę go podejrzewać że mu się podobam. Jak chcecie, to później podam swoją interpretację, ale najpierw chciałam zobaczyć jakie macie pomysly na mój sen. Z góry dziekuję za przeczytanie tego do końca
  7. Guest

    DROGA

    WITAM CIEPLUTKO I POZDRAWIAM WSZYSTKICH PROSZĘ WAS O WYJAŚNIENIE MOJEGO SNU O ILE JEST TO MOŻLIWE I Z GÓRY DZIĘKUJĘ. ŚNIŁO MI SIĘ, ŻE WRACALIŚMY Z KOLEGĄ Z PRACY, SZLIŚMY DROGĄ KTORA OTOCZONA BYLA Z JEDNEJ STRONY OGROMNĄ ZATOKĄ , A PO DRUGIEJ STRONIE PUSTA PRZESTRZEŃ KTORĄ TWORZYŁY CHYBA POLA, DROGA KTORĄ MY PODĄŻALIŚMY PROWADZIŁA DO ZABUDOWAŃ POŁOŻONYCH NIECO WYŻEJ OD TERENU NA KTORYM SIE ZNAJDOWALIŚMY, PONIEWAŻ POWIEWAŁ WIATEREK I MI POROZWIEWAL WŁOSY TO ZACZELAM JE POPRAWIAC, SPOJRZALAM SIE W NIEBO I ZAUWAZYLAM BARDZO CIEMNE BURZOWE CHMURY, SPOJRZAŁAM NA ZATOKE A W NIEJ WODA BYLA POTWORNIE SPIENIONA , JEJ POZIOM BYL BARDZO PODWYZSZONY, W OBAWIE ZE ZA MOMENT ZACZNIE NAS ZALEWAC ZACZĘLIŚMY Z KOLEGĄ UCIEKAĆ, PONIEWAZ MOJ MĄŻ BYL WTEDY JESZCZE W PRACY KTORA ZNAJDOWAŁA SIE OBOK MOJEJ PRACY TO WYJELAM TEL. I UCIEKAJĄC CHCIALAM GO OSTRZEC ZEBY SIE EWAKUOWAL Z PRACY PRZED EWENTUALNĄ POWODZIĄ , NIESTETY NIE ZDĄŻYLAM OSTRZEC PONIEWAŻ SIE OBUDZIŁAM.
  8. Dziś miałam dośc dziwny sen. Śniło mi się, że jestem na jakieś wycieczce z moją klasą i z klasą z podstawówki (teraz jestem w gimnazjum). Najpierw jechaliśmy autokarem z około 5 godzin. Aż dotarliśmy do podnóża góry. Tam wszyscy poszli w górę. Ja z panią z plastyki i Kingą(Ćwiek) poszłyśmy przodem. Pani cały czas narzekała na nogi ,a Ćwiek gadała o Rammsteinie. Jak przechodziłyśmy przez kładke (woda dośc płytka i pływały piranie) zaczęło padac. Pani powiedziała żebyśmy się schowały z kościele (kościół w środku lasy na szczycie góry) niestety myśliwi polujący na zwierzynę zakazali nam. wtedy odczułam niepokój jak załadowali broń. Potem jka odeszliśmy od nich..to mój kuzyn opowiadał nam o tym kościele.Potem słychac było strzały i wszyscy byli martwi poza mną i Ćwiekiem. Potem się ukryłam w krzakach i się obudziłam. Byłabym wdzieczne gdyby ktoś mi powiedział co może oznaczac ten sen
  9. Sen jest dla mnie o tyle ciekawy, że od dawna nie zapamiętuję swoich snów, a ten był bardzo wyrazisty. Brałam udział w jakiejś wycieczce. Pokazywano nam między innymi jakiś nasyp piaskowy, długi pas żółtego piachu, jakby wydmy, ale mocno odcinające się od reszty "podłoża". Był to niespotykany twór natury i dlatego stanowił interesujący obiekt to oglądania. Pojechaliśmy dalej, zatrzymaliśmy się na jakiś czas pod piramidą - przypominała te egipskie, ale akcja snu o dziwo rozgrywała się gdzieś w Azji (no dobra, dobra, wiem, jak naprawdę wyglądają azjatyckie "piramidy", to takie kopce wyglądające jak pagórki, ale w śnie miałam taką trójkątną, kamienną). Nie jestem pewna, czy miało to być jakieś święto, czy jakiś kaprys na uczczenie czegoś, ale kilku ludzi zaczęło ozdabiać piramidę płatkami kwiatów. Można było chodzić po jej zewnętrznej części, jak po balkonach okalających ją ze wszystkich stron. Na każdym poziomie rosły na piramidzie krzaki i właśnie te krzaki były zasypywane płatkami - na samym dole były żółte, a wyżej niebieskie i czerwone (nie pamiętam dokładnie kolejności dwóch ostatnich kolorów). Kiedy spojrzałam z odległości na piramidę, okazało się, że czerwony i niebieski są prawie niewidoczne - kolor ginął w barwach nagich krzaków. Jedynie żółty pięknie się prezentował. Z jakimś mężczyzną postanowiłam sprawdzić, jak to wygląda z bliska. Zaczęliśmy chodzić po tej piramidzie. W środku nie było nic ciekawego, gdybym miała jakoś porównać wnętrze, byłby to dopiero budowany budynek - szare ściany i podłogi, odrapany tynk itp. Co jakiś czas musieliśmy wychodzić na zewnętrzne "balkony". Trochę się bałam (mam lęk wysokości i boję się podchodzić do krawędzi, za którymi jest przepaść), ale nie było za bardzo wyboru, żeby dostać się na wyższe poziomy trzeba było tymi galeriami przejść. W którymś momencie spojrzałam na horyzont. Grupa chciała dogadać się w sprawie noclegu - mogliśmy jechać dalej i spać w hotelu, albo rozbić się na wspomnianym pasie piaskowym. Wybrałam piasek - taka okazja mogła się nie powtórzyć. Ktoś powiedział, że trwa tam jakaś budowa, pas był likwidowany i dopóki on jeszcze jest, można tam spać i zwiedzać to miejsce. Rzeczywiście, zobaczyłam maszyny pracujące w oddali. Za nim rozciągał się intensywnie błękitny horyzont. Pomyślałam, że muszę to zapamiętać, żeby później potrafić to narysować i oddać perspektywę głębi. Nie wiem, czy w oddali było morze, niekoniecznie. Coś majaczyło na horyzoncie, może miasto, może jakaś wyspa. Nie wiem. Szłam dalej za mężczyzną, w końcu dotarliśmy do miejsca, gdzie było więcej szarej (betonowej?) posadzki. Coś w rodzaju tarasu, po którym chodzili tu już jacyś turyści, ale chyba nie był to ciągle szczyt piramidy. Mężczyzna odwrócił się i stwierdził, że nie powinnam udawać, że on mi się nie podoba. Pocałował mnie, a ja stwierdziłam, że co mi szkodzi...?
  10. anna_orlando

    Pszczoly/ule/kosciol

    Prosze o interpretacje tego snu.. Jestem na farmie razem z moim partnerem i mnostwem innych osob,w okolo jest pelno rur jakby ogrodzenie,sloneczny piekny dzien, przewodnik mowi ze w tych rurach sa pszczoly i ze zaczynaja wydobywac sie na zewnatrz przez mala dziurke,ktora wlasnie powstala. Wszyscy uciekaja do kosciolka znajdujacego sie tuz obok,dalej akcja rozgrywa sie w kosciele,szukam mojego partnera i dziecka,ktos podchodzi do mnie i mowi,ze dziecko jest (w snie nie widzialam go, za to towarzyszyl mi niepokoj o jego stan) w srodku ale moj parter zostal na zewnatrz zeby pomoc pozostalym przy zatamowaniu dziury ktora powstala w rurach.stoje przy drzwiach i placze towarzyszy mi lek o niego. Dziekuje
  11. karol1

    Mój sen

    śniło mi sie że byłam w jakimś starym budynku na wycieczce i dużo czas spędzałam w lochach lub piwnicy gdzie w oddzielonych od siebie pomieszczeniach były dziwne istoty (zniekształceni ludzie ) a potem uciekaliśmy z tego miejsca przez okno
  12. niunia117

    hmm... Pomieszane wszystko ;D

    A więc sen ma parę wątków z rzeczywistości. Jest dość chaotyczny i mało go pamiętam. w nawiasach będę podawać odnośniki do realu ;D. Sen zaczyna się tak, ze wchodzę do autobusu i jadę na wycieczkę szkolną (tak jak to było 2 czerwca, poznałam wtedy chlopaka, w którym się zakochałam). Widzę ładnego chłopaka umięśnionego (tacy mi się podobają), ciemne włosy. Nie pamiętam podróży, ale weszliśmy do pewnego budynku, musiałam chodzić z tym chłopakiem po tym budynku, tak kazała nauczycielka, rozmawialiśmy, ale o niczym konkretnym, nie przedstawiliśmy się sobie. Chodziliśmy bez celu po jakiś schodach, jeździliśmy windą ( ta wycieczka, która bylą w czerwcu miala troszkę podobny przebieg, gdyż chłopak w którym się zakochałąm, podszedł i rozmawialiśmy, również o niczym ważnym, i nie przedstawiliśmy się sobie. Co ciekawe we śnie to nie był on, gdyż calkiem inaczej wyglądał, a nawet podświadomie nie czulam, ze to on, zdarzało się już tak ze mialam sny, wyglądal całkiem inaczej, ale czulam, ze to on. A budynek ze snu bardzo przypomina szpital w którym ostatnio bylam, gdyż odwiedzałam koleżankę, która ma urodzić, również ta winda i schody były). Nagle z tym chłopakiem schodziłam z jakiś schodów i nauczycielka zawolala mnie po imieniu, a on na to powiedział "To ty jesteś... (i tu wymienił moje imię)?" Odpowiedzialam tak. I od tej chwili byliśmy razem. (Objął mnie tak samo jak zrobil to kiedyś chłopak w którym się zakochalam. I w realu nie mogę być z tym chlopakiem z jego powodu i nie rozumiem tego snu, wszystko jest tak pomieszane...) Proszę o interpretację. Z góry dziękuję ;D
×
×
  • Create New...