Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'zima'.

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • NASZE FORUM
    • Sprawy porządkowe
    • Z życia Forum
  • EZO CAFÈ
    • Strefa Relaksu
    • EzoTube
    • Bazarek ezoteryczny
  • USŁUGI
    • Wróżby
    • Astrologia i numerologia
    • Sny
    • Szukam pomocy / Oferuję pomoc
  • WRÓŻBY, WYROCZNIE i PRZEPOWIEDNIE
    • Runy
    • Karty Klasyczne
    • Tarot
    • Pozostałe Karty
    • Inne wyrocznie i przepowiednie
  • ASTROLOGIA, HOROSKOPY, NUMEROLOGIA
    • Astrologia
    • Horoskopy
    • Horoskop urodzinowy
    • Numerologia
  • ZDROWIE, UZDRAWIANIE i MEDYCYNA NATURALNA
    • Lecznicze właściwości ziół, roślin, kamieni i olejków
    • Uzdrawianie za pomocą energii i metod naturalnych
    • Porady
  • ENERGETYKA
    • Ogólnie o energetyce
    • Postrzeganie pozazmysłowe i zdolności paranormalne
    • Rzeczy niewyjaśnione
  • SEN i ŚNIENIE
    • Sennik oraz symbole senne
    • OOBE i LD
    • Tajniki śnienia
  • MAGIA i OKULTYZM
    • Magia i systemy magiczne
    • Spirytyzm
    • Magia żywiołów i natury
    • Porady magiczne
  • DUCHOWOŚĆ, FILOZOFIE, RELIGIE i WIERZENIA
    • Rozwój Duchowy
    • Potęga umysłu
    • Religie i wierzenia
    • Ezoteryka
  • HYDEPARK
    • S.O.S.
    • Na różne tematy
    • Kącik sztuki i twórczości
    • Znaczenie imion
  • Runen Club's Runiczne pogaduszki
  • Runen Club's Linkownia, literatura, plotki o bogach, obyczaje i inne ciekawostki
  • Runen Club's Nasze Runy i dywinacja
  • Syreni Gród's Nasze miejsca: kawiarenki, knajpki, kluby, puby...
  • RIDER WAITE Club's Nasze Karty i dywinacja
  • RIDER WAITE Club's Tarotowe pogaduszki
  • RIDER WAITE Club's Linkownia, literatura, plotki o RIDER WAITE TAROT i inne ciekawostki...
  • Drzwi w inne wymiary's Ogólnie

Blogs

  • Archiwum blogów
  • AROMATERAPIA
  • Bercikowe przygody z ezoteryką i nie tylko
  • Runen Club's Runy i my

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Found 10 results

  1. Piotrusu

    Dwuczęściowy sen

    Witam serdecznie. Do zawitania na to forum skłoniło mnie to że śnił mi się dość dziwny i nietypowy sen. Jako że wkrótce czeka mnie dość trudny egzamin to stwierdziłem "A nóż ten sen coś oznacza" chociaż nie mam zielonego pojęcia o co może chodzić. Wstawiam również ponieważ zdaniem kilku osób jest dość osobliwy i ciekawy. Oto on: Wszystko zaczęło się od tego że byłem na stoku narciarskim na nartach. Był bardzo długi i byłem na nim z bliżej nieokreśloną grupą ludzi. Nagle widzę jak pojawia się również na nartach moja ciotka Paulina która jest ode mnie 8 lat starsza(zwracam się do niej na "Ty") i pracuje jako lekarz. Zaczynamy rozmawiać między sobą na lekarskie tematy, inni tylko słuchają i nam się przyglądaja bo czuję na sobie ich wzrok. Po chwili Paulina prosi mnie o przysługę i mówi żebym nic się nie bał bo nic nie będzie boleć. Ja zdziwiony zgadzam się. Okazuje się że wyjmuje skalpel i bierze moją lewą rękę i zdziwiony spostrzegam że jestem w samej koszulce a jest zima. Ona nacina mi skórę tuż poniżej łokcia w poprzek tak na długość około 7cm. Ja zdziwiony patrzę na to wszystko. Nie boję się ale jestem zaszokowany że nic nie boli. No i ona zagląda mi tam do środka, gmera jakby chciała wszystko dokładnie pomacać. Po chwili jakby znika i nic wokół nie ma. Ja jestem całkowicie zaangażowany w oglądanie mojej rany. Zaglądam do środka, widzę wszystkie mięśnie, powięzi nerwy, naczynia idealnie jakby w atlasie anatomicznym tylko na żywo. Wszystko jest ok, nic a nic nie krwawi. Widzę nawet jak obie tętnice pulsują rytmicznie. Nagle zaczynam bawić się brzegami rany idealnie gładkimi i prostymi. Zaczynam zwierać i rozwierać ranę a po paru razach jej brzegi zaczynają sie sklejać. W tym momencie znowu pojawia się Paulina i mówi mi że tak ma być i szybko mi się zasklepia. Po chwili jest całkowicie sklejona, nie mogę jej rozewrzeć. Tylko wyrównuje brzegi góra/dół żeby ładnie wyglądała. W tym momencie Paulina mi nacina skórę klatki piersiowej od wysokości trochę powyżej sutka do okolic gdzie tak trochę na ukos w dół i do środka od stawu ramiennego po lewej stronie ciała. Tym razem już nie zaglądam do środka tylko przez chwilę Paulina zagląda i narzeka, że znowu zaczynam bawić się brzegami. Paulina znika jak za pierwszym razem i ja znowu ten sam schemat. Bawię się zwierając i rozwierając raną która się zasklepia aż w końcu jestem w stanie tylko wyrównać brzegi. Okazuje się że jestem sam na stoku. Nikogo nie ma. Zaczynam zjeżdżać. Nie wiem ile zjeżdżam ale po chwili ląduje w trochę jakby innym śnie jednak powiązanym z tym pierwszym pewnym niuansem. Jestem przed jakimś budynkiem. Mam wrażenie że to mój dom ale nie wchodzę do niego tylko się kieruję w lewo wzdłuż drogi. Jest ciepło i ciemno. Prawdopodobnie noc, świecą się latarnie uliczne. Droga po pewnym czasie zamienia się w kilkupasmową w obie strony. Wszystko jest bardzo czyste, nowoczesne, zadbane, trochę jakby nie polskie. Latarnie dają tyle światła, że czuję się prawie jak w dzień. W pewnym momencie droga kończy się ogromnym garażem z kilkoma ogromnymi wrotami. Nagle wszystkie na raz otwierają się i we wszystkich poza jedną stoją wielkie ciężarówki. Jedna po drugiej mijają mnie i jadą mi gdzieś za plecy. Ja się kieruję do tej ostatniej wiaty gdzie droga kieruje mnie do podziemia. Tam stoi niesamowita bryka. Takie czarno-czerwone Bugatti Veyron, a przynajmniej mega podobne. Wsiadam jak do swojego samochodu tylko jako pasażer. Kierowca rusza jakby wiedział gdzie ma jechać, wyjeżdżamy z hangaru i jedziemy miastem, mijając kolejne budynki chyba mieszkalne. Zaczynamy rozmawiać o samochodzie. Ja nie patrzę na drogę. Na liczniku widzę tylko że wskazówka jest mniej więcej w połowie licznika który zamyka się na 335. Po chwili pokazuję facetowi moje rany a on jest bardzo podekscytowany ich wyglądem i pyta gdzie mnie wysadzić. Sam nie wiem dokładnie czego chcę i mówię żeby mnie wysadził na zbliżającej się stacji bo mam zamiar jeszcze pobiegać zanim wrócę do domu. To by było na tyle. Dziękuję z góry za wszelkie komentarze. Pozdrawiam PS. Mam wrażenie teraz po dokładniejszym spojrzeniu w zakładki forum że wrzuciłem w zły dział.... Przepraszam i proszę o przerzucenie do prawidłowego bo nie wiem za bardzo czy mogę zrobić to sam.
  2. około tygodnia temu miałam sen w którym widziałam mnóstwo ludzi kąpiących się w basenie był to chyba czas wakacji było tam miło natomiast wczoraj śniła mi się kobieta jakby miała ona coś wspólnego z czarami stała w oddali za moim podwórkiem była to zimowa pora i było pełno śniegu. śnią mi się takie sny jeden sen zaprzecza drugiemu
  3. gawinek992

    Snowboard :)

    ........................
  4. Neko-chan

    Zima i rynek.

    Mam dwa sny... pierwszy śnił mi się dwa dni przed drugim. Sen 1: Byłam w budynku, w którym kiedyś byłam na obozie integracyjnym. Stałam przy jakimś bocznym wyjściu z chłopakiem, który mi się podoba i z jego bratem. Na zewnątrz padał śnieg, była zima. Nie miałam kurtki, a tamci stwierdzili, że trudno i poszli. Pomyślałam, że co mi tam i pobiegłam za nimi po śniegu (którego było już tak po łydki) na gołe stopy. Pamiętam, że było mi zimno w nie. Potem chwilę z nimi gadałam, ale wróciłam do ośrodka. Sen 2: Na korytarzu w szkole spotkałam tego samego chłopaka, co mi się podoba (jak wyżej). Podbiegłam do niego i się przytuliłam, a on przytulił mnie. Było dużo ludzi, a nagle korytarz zamienił się w rynek. Poszłam do któregoś ze sklepów, zapominając o tamtym chłopaku. Weszłam do sklepu z biżuterią, chciałam coś kupić, ale wszystko było za drogie. Gdy wybrałam coś taniego, ale tego nie kupiłam, wyszłam na dwór. Znowu spotkałam tamtego chłopaka. Złapaliśmy się za ręce i poszliśmy do tamtego sklepu. Dalej nie pamiętam ^^ I jak myślicie, co to może znaczyć?
  5. Lady Marion

    Prośba o interpretację snu

    Witam.... Miałam ostatnio straszny sen, mało kiedy pamietam co mi się śniło ale ten był wyjątkowo realistyczny..... Śniło mi sie ,że widzę jak mój półtoraroczny syn wchodzi na parapet jest otwarte okno .... Wypada... nie dałam rady go złapać....kiedy dobiegłam do okna leżał na dole na chodniku nie ruszałą się.... wszedzie dookoła bardzo spokojnie, cicho tak mrocznie i co najdziwniejsze ZIMA tylko że bez śniegu ale wszęęęedzie lód....,mroźny wiatr przeszywający , dziwna cisza i spokój.....tylko mój głośny płacz..... coś strasznego.....
  6. A oto kolejne wyzwanie rzucane przeze mnie łamaczom snów: Śniło mi się, że spacerowałam razem z moją babcią (żyjącą) po deptaku, który kiedyś był koło naszego domu, a od ok. 10 lat już go nie ma, bo wybudowali tam drogę. Było ciemno i to była zima. Nagle moją uwagę przykuł ogródek w pobliżu jednego z domów stojących przy tym deptaku. Wszystkie krzewy i rośliny były w nim pokryte śniegiem, a między krzewami było całe mnóstwo kulistych, jasno świecących lamp - lampy świeciły się w różnych kolorach, najwyraźniejsze były różowe, ale były też zielonkawe, niebieskie i fioletowe. Wyglądało to niezwykle pięknie, zawołałam do babci "zobacz, jak pięknie!", patrzyłyśmy tak na ten ogródek przez chwilę i na tym sen się skończył.
  7. Uprzejmie proszę o interpretację snu/snów: Początkowo rzecz dzieje się zimową nocą. Obok dwupiętrowego (tak mi się zdaje), bliżej budynku. Jestem tam z rodzicami i młodszym bratem. Oni mają klucze do jednego mieszkania/pokoju, ja do drugiego, ale układ pomieszczeń w środku nie jest mi znany, więc miejsce również. Przed budynkiem, na przeciwko wejścia jest usypana olbrzymia, na oko 8 metrowa, stroma górka ze śniegu. Razem ze znajomymi (przypuszczam że poznanymi w owym miejscu) zjeżdżamy z niej. Fajna zabawa. Jedna dziewczyna skacze na nią z dachu budynku, bo nie było innego sposobu by wejść na szczyt. Prawie się zderzyłyśmy zjeżdżając, ale udało mi się zwolnić i wylądowałam pod balkonem na parterze, gdzie stało kilku chłopców. Zaczęli oni pluć i rzucać w nas jakimiś pomaranczowymi kulkami z tworzywa wielkości piłki pingpongowej, tylko dużo cięższymi. Po chwili wyszli na zewnątrz, nadal źle się zachowując. Udało mi się jednego złapać, tylko że za nogę. I tu następuje dziwne przejście: trzymam go za tę nogę, widzę jak z nogi dziecka zmienia się w nogę dorosłego człowieka, następnie noga zamienia się w roślinę w doniczce, roślina zamienia się w duże robaki w doniczce (już nie trzymam), następnie zamiast doniczki jest ziemia przy ogrodzeniu (robaki dalej są), ogrodzenie z reklamą nowopowstającego "Stalowego osiedla" pod Warszawą. I druga część snu: Znajduję się znów z rodzicami i młodszym bratem w restauracji na tym osiedlu. Czas teraźniejszy. Przyjechaliśmy na dwa samochody (mój, rodziców), które zostały na parkingu przed budynkiem. Wieczór, ciepło, siedzimy na zewnątrz przy stoliku. I teraz może mi być ciężko zobrazować ten budynek, gdyż stał on na górce, parking najwyżej, po jednej stronie były schody (szerokie i mało strome), którymi jak się zeszło można było okrążyć restaurację, z drugiej strony stoliki i parasole oraz na skraju szeroka ścieżka biegnąca w stronę parkingu. Jedzenie na szwedzkim stole, zaraz przy wejściu z parkingu. Wszystko pieknie, smacznie, ale w pewnym momencie na parking nadjechało kilka samochodów i zaczęły kręcić bączki, robiąc dużo hałasu. Ale odjechały. Jemy, co chwila chodzę po kolejną porcję. Po kilku minutach nadjeżdża samochód i prawie wjeżdża w ogrodzenie restauracji, więc nie dość że przed chwilą tamte hałasowały, to ten jeszcze strachu narobił. Ale odjechał. Już trochę zdenerwowani, ale jemy dalej. Poszłam po kolejną porcję (tak mi smakowało), wzięłam chochlę jakiegoś sosu, i postanowiłam obejść naokoło tymi schodkami, po drodze biorąc telefon z samochodu. Patrzę, i widzę ciemnozielonego poloneza, który nie dość że przebił się przez ogrodzenie, wjechał do środka restauracji, przejechał przez całą długość, przeskoczył ponad ludźmi (tam była jakby część dolna też) i chciał się przebić przez tylną ścianę (restauracja była z bali). Ale nie mogli jej przebić (dwaj mężczyźni w środku), wyciągnęli piły mechaniczne i zaczęli ciąć tą ścianę żeby wyjechać. Udało im się, panika wokół, to wskoczyłam w samochód, tymi schodkami w dół naokoło, pakuję rodzinę do środka, mój brat wrzeszczy, tata daje mi telefon mówiąc że mój facet dzwoni (w rzeczywistości nie ma do niego numeru, ale tu miał, a że nie mógł się dodzwonić do mnie to widocznie do taty zadzwonił). Trzymam ten taty telefon przy uchu, próbuję podjechać tą ścieżką pod górkę, ale w pewnym momencie silnik nie daje rady, więc wysadzam rodzine, żeby było lżej (do ich samochodu było już blisko), a swojemu mówię że za moment oddzwonie ze swojego telefonu. Oddaję tacie telefon, jeszcze słyszę jak mówi do niego halo, sięgam po swój i koniec. Nic nie mogę zrobić. Ani z telefonem, ani z samochodem, zastygłam. Jeszcze tylko widzę jak tata odchodzi ode mnie... Budzę się. Przerażenie. Łapki się trzęsą. Papieros z nerwów i nie mogę spać pół nocy. Starałam się w miarę treściwie to napisać, wyszło trochę długo, ale czytałam o opisywaniu emocji, szczegółów. Jeszcze żeby więcej informacji to studentka, 22 lata, Warszawa. Jeżeli ktoś potrafi to zinterpretować to serdecznie proszę, najbardziej mnie zastanawia ta niemożność wykonania jakiegokolwiek ruchu na koniec snu... Pozdrawiam i z góry dziękuję.
  8. Nikopol

    Stara ośnieżona wieś

    Witam! Czasami zapisuje sny, których nie chcę zapomnieć. Dziś przyśnił mi się właśnie taki jeden i pomyślałem, że się z Wami nim podzielę. Z góry dziękuję za każdą najdrobniejszą uwagę. Jechałem jakimś autobusem po strasznie wąskiej i nierównej, niemal leśnej drodze, pamiętam, że podróż była bardzo długa, ciągnęła się i ciągnęła, jakby miała się nigdy nie skończyć. Wiem, że to był jakiś autobus komunikacyjny, stawał co chwilę w jakichś zabitych dechami wioskach, jakby na krańcu świata, zresztą przez cały czas trwania snu miałem wrażenie, że tam właśnie zmierzam. Pamiętam, że w autobusie byli również moi rodzice i trochę innych, bliżej niezidentyfikowanych osób. Wiem również, że ja chciałem ostatecznie się od reszt oddzielić, by udać się do jakiejś mieściny, zawieszonej na krańcu cywilizacji, gdzie ten autobus nie jechał i gdzie dalej napotkać można byłoby już tylko dzikość przyrody. Chciałem udać się tam bez konkretnego celu, by odizolować się, wyciszyć, w samotności trenować, takie myśli przyświecały, zapowiadającej się wędrówce. Pamiętam również, że autobus niemal przedzierał się przez ściany gałęzi, okalających trasę drzew. To miejsce było magiczne, jakby współczesna dżungla nieskażona nowoczesnością, jakby od dziesiątków lat czas zawisł tu w jednym punkcie i leniwie kołysał się, odmawiając dalszego kroku ze starości. Na którymś z kolejnych przystanków wysiadłem. Wydawało mi się - samemu, lecz przez jakiś czas towarzyszył mi jeszcze przyjaciel. Udaliśmy się do najbliższej wioski, skąd miałem już samemu iść dalej. Warunki były czysto zimowe. Brnęliśmy w zaspach, pod butami skrzypiał śnieg, powietrze było mroźne, z nieba solidnie prószyło śnieżną zamiecią, która ograniczała widok na całą okolicę, ściętą lodem. Ściemniało się powoli, kiedy dotarliśmy do wioski. Czas tutaj naprawdę zatrzymał się i to od dobrych 200 lat. Drewniane stare chaty, wąskie ośnieżone uliczki, nawet mieszkańcy jakby nie z tego stulecia. Pamiętam, że klucząc po tych uliczkach znalazłem się jakby w sieni jednej z chat, gdzie spotkałem życzliwą staruszkę, opatuloną w chustę, która wskazała mi drogę. Udaliśmy się w tym kierunku, lecz drogi były całkowicie zasypane śniegiem i było już dość ciemno, więc ciężko było odnaleźć drogę. Wtedy dostrzegliśmy dwie dziewczyny siedzące nieopodal wioski i podeszliśmy do nich. Spytałem o kierunek, one wskazały mi go i zaproponowały bym nie wyruszał w taką pogodę, gdyż właśnie zapadała noc. Oszacowały, że do wioski, do której się udaję, jest jakieś 2 km. Odległość ta raczej mnie nie zniechęciła i pożegnawszy całą trójkę, udałem się wzdłuż ścieżki. Dalej pamiętam już tylko śnieżycę, przewijające się obrazy wędrowania po ścieżkach w wiosce, kilka postaci ciepło opatulonych i przygarbionych z zimna, które spotkałem na drodze i poczucie wielkiej wolności, którą głęboko wdychałem, z każdym powiewem lodowatego powietrza. pozdrawiam!
  9. Prosilabym o interperetacje mojego dzisiejszego, dziwacznego snu. Znajdowalam sie w lesie z przyjaciolmi (nie prawdziwymi, we snie jednak ci ludzie byli moimi przyjaciolmi), jest zima, las jest goly i zasniezony. Nagle nad drzewami, nad dosyc duza lesna polana przelatuje nisko prom kosmiczny (takie jak maja w NASA) i zaraz potem zjawiaja sie ludzie w garniakach, chodza po polanie i czegos szukaja, a ja wskazuje im lesna studnie do przeszukania (bo wydawalo mi sie ze ktos w niej siedzi), za co mi dziekuja. Potem ide na skraju lasu z moimi przyjaciolmi, robi sie bardzo ciemno, jest zimno. Wszyscy udajemy sie do domu jednego z towarzyszacych mi ludzi, ktory jest cichy, ciemny, ma wiele waskich korytarzy, schodow i drzwi. Wchodzimy do jednego i ukladamy sie do snu na kanapach i fotelach. Pamietam ze wtedy bardzo tesknilam do wlasnego domu i czulam sie tam nieswojo, chyba z powodu obecnosci innych domownikow ktorych nie widzialam a jednak odczuwalam niepokoj z ich powodu. Wiem, ze dom oznacza nas samych, ale nie potrafie rozgryzc o co w tym snie moglo chodzic.
  10. ten sen śnil mi się jakies 2-3 dni temu i troche przypominal film... Szlam z jakims facetem w kierunku wieżowca w którym mielismy zamieszkac. Wieżowiec stal na pustkowiu. Gdzieniegdzie staly drzewa bez liści. Trudno jest mi określic czy byly one uschniete czy to przez zime bo wszystko bylo w ciemnych barwach. Stanelam przed klatka i spojrzalam do góry. weszlismy do srodka, na klatke schodowa. Spotkalam mojego dziadka, ktory chcial mi pokazac cos w piwnicy. Zaczelismy schodzic w dol. Wszystko tam bylo brudne, sciany byly odrapane, pachnialo wilgocia. Znow ciemne , "brudne" barwy. Te piwnice byly dziwne o.O byly jak podziemny wiezowiec - tzn bylo kilka (a moze nawet kilkanascie) pieter w dol. Schodzilisly i schodzilismy i kresu widac nie bylo...w koncu przeprosilam dziadka i powiedzialam ze musze z tym facetem isc do naszego mieszkania. Wsiadlam z tym facetem do windy i pojechalismy. Wydaje mi sie ze mieszkalismy na 6 pietrze. Ale wysiedlismy chyba na 1. lub 2. pietrze gdyz postanowilismy ze dalej pojdziemy schodami. Znow sciany byly odrapane, brudne i w ciemnych kolorach. Mijaliśmy kolejne piętra, zauwazylam ze do sporej czesci z nich drzwi byly otwarte...troche mnie to zdziwilo. na jednym z pieter zwrocilismy uwage na jedno z mieszkan. bylo dziwne: od razu z korytarza na klatce schodowej wchodzilo sie do pokoju. Stanelismy przed wejsciem, plecami do nas, na podlodze siedziala dziewczyna, tak na oko 25-30 lat. Miala ciemno bordowe,przetluszczone wlosy z czerwonymi pasemkami. Przed nia lezalo niemowle zawiniete w brudna chuste. Zapytalam czy jej w czymś pomóc. Nagle "zlecialo" się kilkoro mezczyzn i kobiet w wielku 40-50 lat chwycili mojego towarzysza i zaczeli go rozrywac na strzepki. Przerażona zaczęlam uciekać do mojego mieszkania. Slyszalam że "tamci" mnie gonią. Zauważylam otwarte drzwi jednego z mieszkań i wbieglam tam. Kiedy odsapnelam zauważylam stojącą niedaleko mnie starą kobietę z siwymi wlosami siegajacymi uszu. Przestraszylam się bo pomyslalam ze moze ona jest jedna z tych psycholi, ale mylilam sie. Powiedziala ze ona tez sie chce wydostac. Jedyną drogą wyjścia byla winda. Zapytalam jak ona chce sie do niej dostac, przeciez wszedzie czaja sie "tamci"...stwierdzila "zobaczysz" i tu tak jakby kolejna scena - jak w filmie, tzn widzina oczami widza - widzimy wychylającego się z mieszkania starego faceta, patrzy on w lewo i na koncu korytarza widzi dopiero co otwarte drzwi(dodam ze korytarze sa takie jak u mnie w bloku, tzn pietro dzieli sie na 2 polowki - po lewej str sa 4 mieszkania a po prawej 6). tak wiec mezczyzna spoglada w ta 'dluzsza' , 6-mieszkaniowa strone. Zauwaza ze winda zjezdza na to pietro na ktorym on jest (w moim bloku nie ma windy, normalny 4-pietrowiec). Z szalenstwem w oczach i na ustach podchodzi do windy z siekiera. Wtedy my zaczynamy go bić i w koncu udaje sie nam go zabic. Wsiadamy do windy i zjezdzamy w dól. kolejna scena, widziana oczami widza. mezczyzna ok 30-tki schodzi po linach po ktorych porusza sie winda. zeskakuje na'dach' windy, otwiera klape i zeskakuje do srodka przygotowany na natychmiastowy atak, a tam...jacys biznesmani z japonii(?). Winda oświetlona jakimiś jarzeniowkami. Scena i w ogole sen koncza sie na tym ze facet trzyma swooja bron (nie wiem co nia jest) przy udzie, mine ma zawiedzioną. koniec. nie wiem co o tym wszystkim myslec
×
×
  • Create New...