Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'zwierzęta'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • NASZE FORUM
    • Sprawy porządkowe
    • Z życia Forum
  • EZO CAFÈ
    • Strefa Relaksu
    • EzoTube
    • Bazarek ezoteryczny
  • USŁUGI
    • Wróżby
    • Astrologia i numerologia
    • Sny
    • Energia i uzdrowienia
    • Szukam pomocy/Oferuję pomoc
  • WRÓŻBY i WYROCZNIE
    • Runy
    • Karty Klasyczne
    • Tarot
    • Pozostałe Karty
    • Inne wyrocznie
  • ASTROLOGIA, HOROSKOPY, NUMEROLOGIA
  • UZDRAWIANIE i MEDYCYNA NATURALNA
  • ENERGETYKA
  • SEN i ŚNIENIE
  • MAGIA i OKULTYZM
  • DUCHOWOŚĆ, FILOZOFIE, RELIGIE i WIERZENIA
  • HYDEPARK
  • Runen Club's Runiczne pogaduszki
  • Runen Club's Linkownia, literatura, plotki o bogach, obyczaje i inne ciekawostki
  • Runen Club's Nasze Runy i dywinacja
  • RIDER WAITE Club's Nasze Karty i dywinacja
  • RIDER WAITE Club's Tarotowe pogaduszki
  • RIDER WAITE Club's Linkownia, literatura, plotki o RIDER WAITE TAROT i inne ciekawostki...

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Found 22 results

  1. gusherra

    Zwierzęta mocy w snach.

    Zakładam wątek, bo widzę, że od kiedy nie wchodzę na forum a jakiś życzliwy pan usunął wszelkie zgromadzone tu dane - nic się w tym dziale nie dzieje Zapraszam Wszystkich do pisania jakie zwierzęta najczęściej śnią, powiem Wam czego od Was chcą. Jeśli nawet śnią się, często, zwierzęta których się boimy - one wzywają nas do czerpania z ich mocy. Chcą nas nauczyć obchodzenia się z nią. Więc co, niedźwiedź, orzeł, mysz?
  2. Blackangel_91

    Wpływ duchów na zwierzęta

    Witam, jestem tutaj nowa i nie znalazłam nigdzie podobnego tematu, jeśli jednak gdzieś pojawił się taki wątek to z góry przepraszam. Na początek określę z grubsza co się działo w domu, a potem przejdę do sedna. Nie wiem czy mogę się określić mianem 100% medium, ale jestem kimś w tym stylu. Od małego wyczuwam energię osób zmarłych chociaż nie widziałam ich, miewam też co jakiś czas też sny prorocze, coś w rodzaju "przeczucia"-wiem że tak będzie ale nie wiem skąd, oraz wizje. Być może te wszystkie dodatkowe "zdolności" są wynikiem tego gdzie mieszkam. Dom zbudował mój pradziadek w 20-leciu międzywojennym. Podczas II Wojny Światowej dom zajęty był przez niemców (byli to albo żołnierze albo urzędnicy-do końca nie wiemy). Całkiem niedawno od dziadka dowiedziałam się że po wojnie,po powrocie do domu słyszeli kroki i chodzenie po schodach gdy nikogo tam nie było. W latach '50 mój wuj (brat dziadka) popełnił w domu samobójstwo-zawsze był to temat tabu i nikt nic o tym nie mówił. W dużym skrócie wyczuwam dużą aktywność głównie w dwóch miejscach w domu-piętro i tzw "ostatni pokój". Czuję że w domu są co najmniej 2-3 różne duchy. Podejrzewam że są to różne zjawy, bo najczęściej wyczuwam je za pośrednictwem emocji i czasem dosłownie słyszę ich myśli. Nie będe się rozpisywać o wszystkich moich osobistych przeżyciach bo było ich baardzo dużo, więc powoli wrócę do tematu. Ogólnie moja siostra wyczuwa czyjąś obecność i boi się tego. Jakieś pół roku temu się to u niej nasiliło, kątem oka dostrzegała jakiś ruch i coś czarnego co czasem mylnie brałyśmy za kota. Mamy razem pokój, ok 3 miesięcy temu gdy każda była w swoim łóżku rozmawiałyśmy sobie o jakiś babskich pierdołach. Nagle w odległości ok. metra od szafy zobaczyłam czarną, zupełnie nieprzejrzystą masę! Nie było na szafie żadnych ubrań więc bardzo mnie to zaciekawiło. Siostra na chwile zamilkła, przestraszona zapytała czy widzę to co ona koło szafy, ze zdumieniem odpowiedziałam że tak. Co najdziwniejsze to coś było tam ok 2-3 minut po czym nagle znikło. Rano próbowałyśmy to odtworzyć-łóżka są w dwóch kątach więc okazało się że widziałyśmy tą masę w tym samym miejscu. Z mojej perspektywy był to czarny, nieprzejrzysty słup, natomiast siostra wyraźnie zauważyła zarys głowy szyi i ramion; cokolwiek to było miało ok. 190 cm wzrostu. Po tym zdarzeniu jeszcze z dwa razy na ułamek sekund tylko ja widziałam to coś. Posiadamy dosłownie zwierzyniec - mamy psa, trzy koty i papugę. Już parę lat temu pies reagował na pewne dość częste zjawisko jakim jest stała trasa kroków tj. słychać zamykanie drzwi wejściowych, potem łomot drzwi wahadłowych (są stare i bardzo ciężkie, trzeba dużej siły żeby je otworzyć i zamknąć za sobą z takim hukiem), następnie słychać jak ktoś idzie korytarzem na schody, po nich do pokoju na górze gdzie słychać je przez moment i wszystko milknie. Kilkakrotnie pies podlatywał pod drzwi, szczekał i merdał ogonem jakby ktoś z domowników miał zaraz wejść. Prawie 3 lata temu znalazłam 1-szą kotkę wabi się Dora. Wiadomo że koty mają swoje odloty, najmłodszy nabytek Alex tak szaleje że czasami wygląda jakby się z kimś bawił-podbiega na środek pokoju, rozgląda się po czym ucieka i dalej jakby coś "zaczepia. Przywykliśmy do tego. Jednak do napisania tego postu wręcz zmusiło mnie niepokojące zachowanie mojej Dory.To taka typowa kotka, dostojna,humorzasta i bardzo spokojna. Od dłuższego czasu wszystkie koty co jakiś czas wodzą wzrokiem w powietrzu, ale od dwóch dni Dora jest wręcz przerażona. Nie porusza się po pokojach normalnie, dosłownie skrada się z podwiniętym pod siebie ogonem i rozgląda się uważnie, omija nasze łóżka, ogląda z daleka przestrzeń pod łóżkami jakby coś tam na nią czekało. Po wzięciu jej na ręce cała się trzęsie,wbija pazury w ciało i albo wtula w szyję albo z ramienia rozgląda się z przerażonym wzrokiem po pokoju. Nie wiem co zrobić, nigdy tak się nie zachowywała. Nikt z nas nic jej nie zrobił, nie wychodzi na dwór więc nie miała kontaktu z nikim obcym. Aż się serce kraja bo dosłownie chodzi ciągle przerażona, przed spaniem długo obserwuje swoje otoczenie. Tak myślę czy ona nie zobaczyła czegoś nadprzyrodzonego, czy coś nie robi jej krzywdy. Słyszałam i czytałam kiedyś, że złe duchy potrafią nawet fizycznie krzywdzić zwierzęta...Co robić???
  3. Asia Majer

    Umierający pies.

    Witam. Pierwszy raz jestem na takiej stronce poświęconej takiej tematyce. Skoro już tutaj się znalazłam może ktoś mi pomoże w interpretacji dziwnego snu, który dzisiejszej nocy mi się przyśnił A więc oto sen: Szłam z tatą do jego znajomego, chciał mi tam nocleg załatwić. Facet wyciągnął telefon i wykonał połączenie do pewnej osoby. W tym momencie podbiegł do mnie obcy pies. Był na wysokości moich bioder. Duży, zdrowy i szczęśliwy był z tego co widziałam, merdał ogonem itp. Wtedy Znajomy ojca powiedział, że on jest chory. Nagle zaczął zmierzać w moją stronę, patrząc mi się cały czas w oczy. Widziedziałam, że coś dziwnego z nim jest. Patrząc na niego z mojej (wyższej) perspektywy jego tylne ciało zaczęło jakby powoli opadać. Tylna część (od żeber do końca tylnych łap) całkiem bezwładnie sunęła się po asfalcie, jakby same futro, a przednią częścią dalej szedł w moją stronę niespuszczając wzroku z moich oczu. Jak już był na tyle blisko cała w szoku zaczęłam się osuwać od niego. To spustoszenie w jego ciele szło dalej, jakby wnętrzności zaczęły mu znikać. Aż doszło do łba, tylko taki pisk wydał. Aż w końcu było po nim. Same futro leżało zwinięte na drodze. :ok:
  4. Jeah, forum w końcu działa! Byłam na wsi u wujka. Razem z nim i kilkoma innymi osobami wybraliśmy się do nawiedzonego domu. Jako jedyna słyszałam ich głosy oraz widziałam(choć niewyraźnie) cienie. Czarne cienie którym nie odpowiadało nasze towarzystwo. Powiedziałam o tym pozostałym, wszyscy wróciliśmy z powrotem do domu. Siedziałam w pokoju w którym zaczęłam...pisać smsy z tymi zjawami (o_o") Wiem, że ja napisałam pierwsza, jednak nie pamiętam co. W odpowiedzi od nich dostałam by nie przyjeżdżać tam ponownie ponieważ coś się nam stanie, w sensie oni nas zabiją. W pokoju obok siedziała Marta z Weroniką rozmawiający o tym jak to oni nienawidzą Pokemonów. Wujek przyszedł do mnie mówiąc byśmy pojechali tam ponownie. Koniecznie chciał znaleźć tam coś ważnego, jakiś produkt spożywczy, coś w butelce, coś co chciał podarować całej swojej rodzinie. Mówiłam że to nie najlepszy pomysł ale nie chciał mnie słuchać. Pojechałam tam ponownie razem z nimi, rozpoczęły się poszukiwania. Wujek dotarł do miejsca w którym spodziewał się że znajdzie swój "skarb". Niestety, nie znalazł tam niczego. Mówiłam byśmy się stamtąd wynosili, wyraźnie czułam złe zamiary otaczających nas demonów. Nic nie mogłam jednak poradzić na jego upór, w końcu wybiegłam stamtąd sama. Znalazłam się nad brzegiem morza. I przede mną(morze), i za mną(trawa), rozciągał się całkiem ładny widok. Na plaży leżało kilka dość sporych muszli i kilka wodorostów. Poszłam dalej, trawa stawała się coraz wyższa, przypominało to jakąś polanę. Zauważyłam małe czarno białe zwierzątko w paski. Stanęłam w bez ruchu aby go nie przestraszyć, było na prawdę słodkie.Zaczęłam się powoli zbliżać,niestety uciekło. Przeszłam kawałek i zauważyłam kolejne, dokładnie takie same. Nie chciałam go przestraszyć lecz...patrzeć. Chodziło mi pogłowie nawet aby go przygarnąć, jednak nie wiedziałam jak to zrobić. Nagle czas jakby się przyśpieszył. Nie wiem ile czasu minęło ale w trakcie tych kilku chwil całkiem dość sporo. Postanowiłam wyruszyć w dalsza drogę. Przeszłam kilka kroków i zauważyłam matkę zaginionego zwierzęcia. Okazało się że przez moją obecność nie mogła się dostać do swojego dziecka by go nakarmić. Oddaliłam się, mama podbiegła szybko do malucha a on łapczywię zaczął pić mleko. Trochę głupio się czułam, wiedziałam że to moja wina. Doszłam do końca polany, chwyciłam z ziemi swój plecak (nosiłam w nim wiele wartościowych dla mnie rzeczy). Doszłam do jakiegoś całkowicie zrujnowanego rynku-weszłam w jego głąb. Idąc spotkałam człowieka który spytał się mnie czy jestem tu nowa, ja odpowiedziałam że tak. Pokazał mi parę przedmiotów z swojej wystawy i obejrzał zawartość mojego plecaka po czym wyruszyłam w dalszą drogę. Spotkałam kolejnego kupca który zadał mi to samo pytanie-znowu odpowiedziałam "tak". Gdy obejrzałam jego towary a on przejrzał co mam w plecaku, wyruszyłam w dalszą drogę. Po przejściu kilku kroków zajrzałam do mojego plecaka. Okazało się że brakuje w nim wielu ważnych dla mnie przedmiotów. Podświadomie wiedziałam że złodziejami są faceci których spotkałam. Pędem pobiegłam do drugiego, niestety ani jego, ani moich przedmiotów tam nie spotkałam. U drugiego zauważyłam tylko jakąś kobietę. Razem ze mną pomogła mi szukać zaginionych przedmiotów. Po jakimś czasie znaleźliśmy moje kredki(co dziwne, bo w plecaku ich nie miałam a należały do mnie i wiedziałam że to on mi je zabrał).Była to jedyna rzecz którą udało mi się odnaleźć choć stanowiła ona około 1/10 tego co zgubiłam. (Choć i tak jestem tym niezwykle zdziwiona ponieważ wiele razy śniło mi się że coś gubię a nigdy nie udało mi się tego odszukać.) Z tym co mi zostało wybrałam się na ostatni stragan-do mojego taty-który w moim śnie stał się Adamem Małyszem. Jego miejsce pracy było jednak najbardziej zrujnowane z pośród wszystkich. Pojawili się tam także Błażej, Seweryn i Mateusz. Tata chciał nam dać jakiś kryształ w kształcie kwadratu. Niestety był tylko jeden, a nas czworo. Wtedy zmienił zdanie, że to chyba nie najlepszy pomysł, jednak za nasza namową, uległ. Zamienił się w Satoshiego(główną postać z Pokemonów) a my w postacie z Puelli Madoki Magiki tzn. Mimi, Sayakę,Homurę i Madokę-w którą przeobraziłam się ja(nie wiem czemu, ponieważ była to najbardziej wkurzająca mnie postać z całego anime). Złapałam w rękę kryształ a Satoshi wyrzucił Pokeball z którego wyłonił się Bouffalant(jeden z Pokemonów). Dostał rozkaz rozdzielenia swoim rogiem kryształu na 4 części. Można powiedzieć że mu się udało, jednak rozwalił go z taką siłą(przypominam że trzymałam kamień w ręce) że pociął mi całą dłoń z której dosłownie strumieniami zaczęła lać się krew. Przeraziłam się. (Nie boje się krwi, ale to było coś totalnie dziwnego, zresztą byłam Madoką która się wszystkiego boi.) Zemdlałam. Zaraz potem ocknęłam się(nadal jako Madoka) siedząca przy swojej ławce w klasie szkolnej. Obudziłam się. O_o"
  5. Magia natury to również magia dotycząca nie tylko żywiołów ale i... zwierząt. Od niedawna męczy mnie sprawa... kota. Mój mężczyzna ma kotkę. Jakiś czas temu bawiłam się z nią, głaskałam i przytulałam - wszystko było ok. Jednak w ten poniedziałek stało się coś dziwnego. Ostatnio "uaktywniłam" się mediumicznie - mam więcej snów proroczych, wyczuwam więcej energii w moim żywiole, leczyłam też energetycznie właśnie mojego mężczyznę. No i w poniedziałek po tygodniu jak u niego nie byłam pojechałam do niego. Kot wybiegł na spotkanie, wszystko ok, ale... kiedy przykucnęłam i chciałam go normalnie pogłaskać... zaczął na mnie syczeć i warczeć O.o Myślałam, że może to wina dłuższej nieobecności, ale ona co jakiś czas podchodziła do mnie, wąchała i znowu zaczynała syczeć i powarkiwać. Generalnie złożyłam to na karb tego, że dorasta, niesterylizowana jeszcze jest, ale... mój kot, który przebywa teraz u ciotki (a kocha mnie do szaleństwa) zrobił dokładnie to samo. Kiedy chciałam go pogłaskać najpierw zaczął przeraźliwie syczeć, warczeć, miauczeć aż wreszcie użył pazurów i uciekł. Zaznaczam, że nie miałam do czynienia z żadnymi psami. Może mi ktoś wyjaśnić o co chodzi? Nie wiedziałam za bardzo gdzie ten temat umieścić, dlatego wcisnęłam go tutaj... - Czy zwierzęta wyczuwają magię? - Jak można je "ugłaskać", jeśli tak? Będę bardzo wdzięczna za wszelkie rady i informacje...
  6. woltarius

    Lew i znaki

    Miałem sen, śniło mi się że byłam gdzieś na wsi i udeżyłem się w głowę uciekając przed czymś dobiegłem do gospodarstwa w którym było zoo z różnymi zwierzętami, jeden z lwów zaczął mnie gonić ale jego właściciel go powstrzymali, potem zaprzyjaźniłem się z tym lwem i właścicielami córką, potem się przebudziłem i gdy zasnołem ponownie to śniło ni się jakieś miasto (chyba chinskie albo gdzieś w tybecie dokładnie nie wiem) w którym był coś w rodzaju świątyni w której stał stół ze zwojami z dziwnym pismem ludzie potchodzili i brali te zwoje po czym rozwijali i wrzucali do ognia (pomyślałem że to są życzenia) jeden z ludzi podszedł do mnie i ja za nim poszedłem pokazał mi że mam wziąść jeden zwój rozwinąć i wżucić w płomienie, wziołem zwój rozwinołem i nie zdążywszy wrzócić do ognia zobaczyłem unoszący się kawałek kartki z czterama czy pięcioma chińskimi lub może tybetańskimi znaczkami, ludzie zareagowali ( a to był dzień jakiegoś swieta) jak by jakieś bustwo objawiło się nam jak co roku, po czym podchodząc do tej unoszącej kartki przyciągnołem ją do siebie siłą woli i chciałem żeby się spaliła lecz ona się opierała i nie chciała się spalić, ale po chwili znikła. Wszyscy z nie dowierzaniem popatrzyli że tak kartka unosząca się to było jakieś oszustwo, nie prawdziwa, i zaczeli sie cieszyć że uwolniłem ich od "klątwy"(bo chyba to było jakieś fatum) kiedy wszyscy weszli do świątyni ucztować, ja popatrzyłem na niebo zobaczyłem unoszące się okrągłe ale i również poszarpane skały, przyciągając jeden znich zobaczyłem że one są małe (ale były też i duże) małe i kruche a przy tym lekkie jak styropian, nagle inne głazy zaczeły spadać i zrozumiałem że zabużeyłem układ tych głazów wiszących nad ich miastem i wszystkie tak spadały jak by w określonej kolejności, "wszyscy się schowajcie w domach, te głazy nic wam nie zrobią sa lekkie jak styropian ale lepiej się schować" - powiedziałem. Potem i ja wszedłem do światyni. Jak już wyszedłem po jakimś czasie to zobaczyłem że te głazy jednak zniszczyły część miasta, leciały na ludzi i w ostatniej chwili zdążyłem zatrzymać je siła woli. Próbowałem chronić ludzi przed ******ącymi kawałkami głazów i odbudować siłą woli zniszczoną część miasta lecz nie wyszło mi bo się przebudziłem. Po ponownym zaśnieciu śniło ni się zniwu to gospodarstwo zoo lecz uciekajac przed zwierzętami (bałem się ich) zobaczyłem że ludzie nie chca mnie już tam "nie ma zaco"- powiedziałem i poszedłem sobie.
  7. Witam, proszę o pomoc w interpretacji snu z tego względu, iż senniki nie wskazują mi żadnej drogi ku zrozumieniu symboliki snu icon_smile Akcja dość jest wyrywkowa i nieco dziwna… Scena I Akcja zaczyna się na holu głównym w moim gimnazjum (obecnie chodzę do liceum). Tzn. dziwna tam atmosfera panowała, takiego lekkiego niepokoju. W tym gimnazjum na holu są takie wielkie okna po bokach (naprawdę i w śnie), widziałem na zewnątrz popołudniowy, pochmurny dzień (jak przed burzą). Przy wejściu i w jednym miejscu na końcu hola była grupka ludzi (nie przypominam sobie kto to był). Z boku na ławce widziałem jakiegoś krótko obciętego bruneta, obok niego leżała hantla. Jako, że przestałem się interesować sportem rok temu po prostu nie zwróciłem na to uwagi. Usłyszałem, że ten kolega (okazało się później, że był moim kolegą) ma odżywki na siłownię. Uznałem, że sobie od niego wezmę trochę odżywki i poćwiczę na jego hantli (myślałem o przypakowaniu bicepsa i tricepsa, aby mieć dość pokaźny :f). Znikąd mi się w ręku wziął mały talerzyk, widelec i do niego wkładałem sobie normalne jedzenie: Czarne, owalne czekoladki i coś co wyglądało na makowiec lub kakaowy tort (to niby była ta odżywka). Jakaś dziewczyna ostrzegła mnie, że na tym jest zbyt dużo białego. Fakt, ktoś za bardzo sypnął czymś sypkim jak mąka (co dla mnie było cukrem ;x). Nie pamiętam, żebym to zjadł, ale coś się stało: Wzrósł u mnie niepokój, hantli nie było, a ja trochę podniecony pytałem się, gdzie jest ta hantla, bo zjadłem i chcę mieć przyrost. Scena II Piękny, letni słoneczny dzień. Wsiadam do niskopodłogowego autobusu. W środku parę miejsc zajętych, ¾ autobusu była pusta, więc usiadłem sobie z tyłu aby podziwiać drogę (zawsze tak robię gdy jadę przez całe miasto). Nagle znalazłem się obok kierowcy autobusu. Kierowca jechał szybko pod prąd prawym pasem, omijając samochody (droga przy autostradzie była wąska). Miałem lekkiego cykora, zrobiło mi się gorąco. Raz wjeżdżając na autostradę na odpowiedni pas został lekko stuknięty przez inny niebieski autobus, ale bus nadal jechał, jak gdyby nigdy nic. Nie pamiętam, czy dojechał na miejsce, ale czułem lekkie szczęście gdy wjechał na odpowiedni tor. Scena III Poszedłem w miejsce, gdzie była szkoła podstawowa (do której nie chodziłem), za szkołą było wejście do pięknego, zielonego oraz liściastego lasu. W środku były najrozmaitsze zwierzęta zamknięte osobno w klatce typu sarna, lew, tygrys, zając itp. Czułem się podekscytowany, myślałem „Tu zaproszę sobie fajną dziewczynę.” Dziwne było to, że chciałem pospacerować po tym lesie z chęcią, ale jednocześnie się tego lasu bałem jakby było tam coś niebezpiecznego. Nagle obok mnie znalazła się moja matka. Pytałem, czy ten las i te wszystkie klatki są tutaj jednorazowo, czy na zawsze. Moja mama odpowiedziała „Nie wiadomo, możliwe, że na zawsze”. Z góry dziękuje za interpretację
  8. Witam! Pierwszy raz opisuje swój sen i moze mi to wyjsc dosc nieudolnie, ale bede sie starac. Otóż zeszłej nocy po powrocie do domu z wyjazdu sylwestrowego w górach, miałam dość intensywny i dziwny sen. Przysnił mi sie moj dobry znajomy Łukasz, którego znam od kilku lat , z którym byłam miedzy innymi na wyżej wspomnianym wyjezdzie. W śnie wybralismy sie do baru, wchodzac do baru, ku mojemu zaskoczeniu on chwycił mnie za reke , w rzeczywistości łacza nas tylko koleżeńskie relacje.W barze spotkalismy jego była dziewczyne(zerwali ze soba jakies 3 lata temu, ona teraz ma dziecko z innym)ona poprosila go na bok, wyszli na zewnatrz, po chwili wrócił sam łukasz i zdołowany wypil piwo. Nie chciał mowic o czym rozmawiali. Przenosimy sie do mojego domu (w śnie wygladał inaczej niz w rzeczywistosci).Dom był jakby nie wykonczony , widoczne byly deski konstrukcyjne, wata szklana , wióry, gole materace, dykty. Na dworze było jakby szaro , ale bylo cieplo. Ktoś podjechał czarnym malym autem i zostawił w garażu czarny śpiwór i szybko uciekł ,ze spiwora najpierw wyszedł mały wyżeł niemiecki(mam psa z takiej rasy) jakby świeżo po porodzie i myslalam , ze w spiworze jest moja Sonia która rodzi, po chwili zaczeły wychodzic z niego rózne koty i psy, przeróżnych ras, w róznym wieku, najwiecej było mlodych zwierzat, pamietam mlodego jasnego bokserka , kota rasy podobnej jak devon rex, czyli ten prawie łysy tez jasny w odcieniu kamelowym.Reszta zwierzat była raczej ciemna. W garazu było najwiecej czerni i brazu, było dosc brudno. Normalnie jestem organizatorka akcji charytatywnych dla biednych dzieci i rodzin , poczułam , ze musze sie jakos zaopiekowac tymi zwierzetami,w pierwszej kolejnosci wybrałam sie do schroniska,zawiózł mnie tam Łukasz, tam jakas kobieta w rudych włosach odmowila przyjecia takiej liczby zwierzat, czułam, że była wrogo nastawiona do mnie, pozniej nasyłała na mnie jakies kontrole, nie rozumialam tego, pamietam równiez jak wypytywałam znajomych, czy nie chcieliby któregos ze zwierzaków.Malych kotków chyba było najwiecej. Pamietam widok jak sie bawily miedzy soba, mialam wrazenie ze dzielily sie na rodziny.Ogólnie nie pamietam jak sie zakonczył ten sen , ale najwiecej emocji w sobie mialam w momecie problemow ze schroniskiem, czulam bezradnosc i zlosc , ze nie mam co zrobic z tymi zwierzakami , u mnie w domu nie bylo warunkow na tak duza ilosc zweirząt. Nie wiedzialam co z nimi zrobic. Na poczatku sen miał przyjemne barwy, bar byl w drewnie , cieplo oswietlony, w momencie kiedy pojawiła sie akcja ze zwierzętami zaczeło być wokół ponuro. Bardzo mnie ten sen zaintrygował , tymbardziej , ze przysnił mi sie w pierwsza noc spedzona w domu po Nowym Roku. Bede bardzo wdzieczna jesli ktos jest w stanie zinterpretowac ten sen. Pozdrawiam:)
  9. Więc wszystkiego dokładnie nie pamiętam, ale śniło mi się najpierw że zaatakowały mnie 3 kruki które rozpędziły się i chciały wbić się w moje ciało ale żaden nie trafił każdy wbił się w jakieś drzewo, drzwi czy ścianę, a ja uciekłam do przyjaciół. W domu moich przyjaciół okazało się że chciał mnie zaatakować olbrzymi włochaty pająk, przed którym obroniła mnie moja przyjaciółka i pomogła opuścić ich dom. Natomiast po wyjściu z domu moich przyjaciół zobaczyłam stado szczurów, które jednak mnie nie zaatakowały. Co to może znaczyć?
  10. marrrgaretka

    niezwykłe

    witam serdecznie, mam taki mały problem ze zrozumieniem mojego snu, dotychczas moje sny były jakby to nazwć, dosłowne, śniło mi się coś rzeczywistego co zdarzało się parę miesięcy później, niestety totolotek mi się nie śni jednak zeszłej nocy przyśnił mi się sen po którym odczucia miałam podobnne jak po tych snach które się sprawdzały ale snu nie rozumiem, zaczęło się od tego że byłam o kogoś, ktoś dawał mi zapasy żywności które wyjmował z zamrażalnika, pamiętam dokładnie boczek, było coś tam jeszcze, dostałam tego całą torbę, zapas ponieważ były ciężkie czasy, to czułam, że ludzie głodują, że zwierzęta są głodne, potem byłam z jakimś mężczyzną w jednym pokoju, nie rozmawialiśmy, nawet go nie widziałam, czułam tylko jego obecność, siedzieliśmy po ciemku ponieważ gdybyśmy zapalili światło zwierzęta mogłyby nas zobaczyć i zaatakować, był nawet taki moment że wściekle głodne psy albo wilki skakały do okna i tak jakby spływały po nim, nie czułam strachu przed zwierzętami ale w pewnym momencie zaczęłam się bać tego mężczyzny ponieważ dotarła do mnie taka myśl że to jest kanibal, nie widziałem tego ale czułam że wszyscy głodują dlatego ludzie zaczęli zjadać się nawzajem.... ważne chyba że ja nie czułam obawy przed tym głodem, nie czułam niedostatku, obudziłam się przestraszona
  11. Witam, mam problem ze zrozumieniem przekazu mojego snu. Śniło mi się, że w moim mieszkaniu było pełno ludzi, chyba studenci i zastanawialiśmy się jak rozlokowac wszystkich w 3 pokojach, a było nas ponad 20 os, rozważaliśmy położyć panów w dużym pokoju, nas-dziewczyny w moim [średnim] i tych, którzy stanowili pary w najmniejszym... kłóciliśmy się, że to zero prywatności i tak nie może być, usiedliśmy na krzesłach w półkolu i debatowaliśmy nad wynajęciem większego mieszkania, potem większość nagle wyszła, a ja spacerowałam po lesie i szukałam psa, albo kota... znalazłam szczeniaka doga niemieckiego, którego nazywałam Puffek, ale jak na tą rasę to był maleńki-wielkości czarnego kociaka którego potem znalazłam, szłam tak z nimi trzymając na rękach, ale ciągle któreś się gubiło, często wołałam Puffka, zza krzaków wyszedł tygrys, ale też młody, ucieszyłam się. Szłam dalej z tygrysem, 2 kociakami czarnami [czasem były 3] i tym szczeniakiem na rękach. Potem byłam znowu z tymi ludźmi, tylko w innym pomieszczeniu [nie wiem gdzie], rozmawialiśmy... ja ciągle łapałam te zwierzaki, bo uciekały gdzieś ciągle. W drzwiach stanął tygrys, ale większy, ten był groźniejszy... nagle zmienił się w bardzo przystojnego faceta, pytał czy mamy coś do jedzenia i podszedł do lodówki... wyjęłam mięso mielone, które on pozarł [jak tygrys] a potem jeszcze jakieś surowe mięso i podałam mu na dłoni, powiedziałam "tylko mnie nie ugryź", a on "będę ostrożny" i delikatnie wziął zębami to mięso, oblizał mi dłoń jeszcze. I znowu gdzieś przed swoim blokiem się znalazłam i ganiałam za kociakami, wołałam Puffka i znalazłam jeszcze swojego [naprawde go mam] psa, ale też jako szczeniaka. Próbowałam wszystkie te zwierzaki zaniesc do domu, ale ciągle któryś uciekał... A jeszcze co dziwniejsze to w tym śnie przyśniło mi się, że obudziłam się w swoim łóżku w akademiku i opowiadałąm ten własnie sen swojej sąsiadce. Nie jestem pewna czy po tym przerywniku nie wróciłam właśnie znowu do dalszej części pierwotnego snu. Dziwnie tak śnić o tym, że się przebudziło i opowiadało sen. Oo Czy ktos może rozumie o co mogło chodzić w tym śnie? Dawno nie miałam takiego pomieszania... Byłabym wdzięczna za wyjaśnienie.
  12. Od paru dni śni mi się sen, co noc dochodzą kolejne szczegóły. Śni mi się miejsce w którym nigdy na pewno nie byłam. Śni mi się dom, z którego uciekam, ponieważ jest lawina błotna, za pierwszym razem nie mogę zabrać swoich koszatniczek (dwa gryzonie) ponieważ ktoś mi mówi że nie dam rady z nimi uciec, przeskoczyć. Wszystko sunie w dół, dom także, drzewa. Ciągle pada ulewny deszcz, jest szaro, błotno, beznadziejnie. Na drugi dzień wracam, wciąż pada a koszatniczki wciąż stoją, w śnie uważam że to jakiś rodzaj znaku, że one czekają na mnie i muszę je uratować. I udaje mi się to. Jak śnie to czuje niepokój, a jak się budze to mnie to męczy. Mieszkam w centrum miasta w starej kamienicy, mam 19 lat, jestem w klasie maturalnej. Koszatniczki są zdrowe Ale ta osoba która namawia mnie do zostawienia ich, nie moge nawet skojarzyć wyglądu, aż dziw że ma taki duży wpływ na mnie. W tym śnie jestem samotna, nie ma ani mojej przyjaciółki ani mojego chłopaka z którym jestem już kilka lat. Jest może na to jakaś interpretacja? Przerobiłam cały sennik w poszukiwaniu jakiegoś tłumaczenia. Proszę o pomoc.
  13. k2

    BYK

    jechałam na sankach,które ciągnął koń,dookoła było mnóstwo śniegu,piękna zima,uwielbiam zimę i mróz a więc byłam szczęśliwa,nagle zobaczyłam na poboczu żebraka - starca,który grał na fujarce,był bosy,w słomianym,podartym kapeluszu,nie miał zębów,uśmiechał się i patrzył na mnie - pamiętam,że było mi go bardzo żal,pomyślałam,że musi mu byc bardzo zimno...Nagle na drodze pojawił się wieśniak goniący bydło,zatarasował drogę,sanie się wywróciły i znalazłam się w zaspie,nie mogłam się z niej wydobyc,stałam się jakby bezwolna,najgorsze było to,że naprzeciwko ujrzałam wielkiego rudego byka z olbrzymimi rogami,nacierał na mnie,ten wieśniak próbował go utrzymac ale sznurek coraz bardziej się naginał,drugi byk był czarny i znalazł się za mną,był spokojny,ale jego też się bałam,bałam się w tym śnie,ale nie byłam w stanie wydobyc się z tej zaspy i cokolwiek zrobic
  14. magnolia1986

    dziwne sny

    zdarzył mi się dziwny sen. Pierwszy raz w życiu w snie nie byłam człowiekiem a zwierzęciem. Moi znajomi też byli zwierzętami. Między innymi były tam niedźwiedzie jelenie jakiś wąż mały niedźwiadek, nie pamiętam dokładnie którym zwierzęciem byłam (albo jeleń, albo niedźwiedź) ogólnie mieliśmy bronić jakiejś łąki albo polany. Jakiś "wróg" chciał to zniszczyć i zbudować jakiś kurort czy coś takiego, nas chciał wybić. Zbudowaliśmy konkurencyjny kurort (czy co to tam było) i tak jakoś się pozbyliśmy wroga. Nie umiem zinterpretować tego snu. Proszę o pomoc.
  15. Dzisiaj przyśnił mi się dosyć straszny i dziwny sen, którego niestety nie rozumiem... Mój pies, Kuba rasy Shih-Tzu i kilka kotów rasy dachowiec stały w okręgu coś jedząc. W środku zbiorowiska usłyszałam donośny, rozpaczliwy pisk. Odgoniłam groźne zwierzęta i moim oczom ukazał się prześliczny mały kotek z nóżkami jak u pisklęcia obdarte ze skóry, powykręcane kości... przerażający widok! ;-( Jeszcze Kuba trzymał w pysku kawałek mięsa z łapki kotka. Wzięłam go delikatnie na ręce, spojrzawszy w jego oczęta zauważyłam, że płacze. Szybko zaniosłam go do domu i obiecałam, że zawiozę go do weterynarza... To wszystko. Czy istnieje jakieś normalne wytłumaczenie, interpretacja tego snu? Bardzo proszę o pomoc, nie wiem kompletnie co mam o tym myśleć :-(
  16. bartek2503

    Żmija

    Odpoczywam nad jeziorem a z wody wypływa zielona żmija i gryzie mnie w prawą dłoń po czym lewą dłonią ściskam jej głowę i odrzucam z powrotem do wody.
  17. Margot666

    Chore zwierzęta

    Miałam dwa sny tego samego ranka, podobne do siebie pod względem symboli w nich występujących. Dokładnie już tych snów nie pamiętam, ale ogólne zarysy postaram się opisać. W pierwszym śnie był dzień. Byłam z jakąś osobą - nie potrafię określić kto to był dokładnie, raczej nikt z moich bliskich lub przyjaciół, raczej jakiś znajomy kolega, bez głębszych więzi - na podwórku koło starego budynku i przez okienko wchodziliśmy do piwnicy która była zawalona: trochę gruzu i starych gratów. Znaleźliśmy tam zwłoki mojego pierwszego kota (ten kot w rzeczywistości żyje i ma się dość dobrze mimo swoich 11 lat), wyciągneliśmy go na podwórko. Znajomy powiedział, że zna sposób na jego ożywienie i czym prędzej zabrał się do jego wskrzeszania. Oponowałam; bałam się i jednocześnie wiedziałam, że jeśli go ożywi jesteśmy skazani na "zagładę", takie zwierze może zrobić nam krzywdę, pozarażać nas, zabić, roznieść swoją nienaturalną chorobę (trochę klimat z "Smętarza dla zwierzaków" S. Kinga jeśli komuś to pomoże). Jednak znajomy ignorował moje prośby i z pełną pasją starał się ożywić kota. W końcu mu się to udało, kot jakby skonfudowany wstał i próbował się przejść. Wiedziałam, że teraz stanie się coś złego i jednocześnie, że to nie jest już mój kot - ciało było ok ale jego "wnętrze" już nie... Przebudziłam się. Zasnęłam ponownie w niedługim czasie i śnił mi się inny sen. Miałam wyjść z moim psem na spacer. Na dworze była noc, rozświetlona jakby płomieniami i latarniami. Szłam swoją ulicą w stronę górki która znajduje się niedaleko mnie. Chodniki były pozajmowane przez rusztowania, samochody, jakby karetki i wozy strażackie. Ogólnie było niebezpiecznie. Fragmentu snu nie pamiętam. Byliśmy już na górce, kładliśmy ze znajomym psa na bok - nie ten sam znajomy co w śnie opisanym wyżej ale na podobnej zasadzie - nie jako konkretna osoba tylko bardziej jako figura. W okół szalała jakaś zwierzęca choroba, coś w rodzaju wścieklizny. Jeśli zwierze było chore, choroba nie odrazu atakowała. Mielismy jakiś koc do badań, który zmieniał koc jeśli zwierze było chore. Pies leżał obok mnie koc powoli zmieniał kolor... wiedziałam, że mamy mało czasu zanim pies zacznie szaleć, gryźć i zarażać wszystkich w okół, obok mnie leżały jakieś specyfiki które prawdopodobnie miały pomóc zwierzęciu. Jednak czułam, że nie wyzdrowieje, leki raczej miały chyba opóźnić reakcje, wiedziałam, że przebywanie koło psa jest niebezpieczne, że będziemy musieli uciekać i że choroba jest śmiertelna. Obudziłam się. Odnośnie drugiego snu - pies należy do rodziny, jednak nie jest moim pupilkiem - raczej jestem kociarą - mam też dwa koty w domu. Jednak w śnie, na myśl, że miałam go zostawić było mi przykro/smutno. Gdzieś w sennikach internetowych doczytałam się, że jeśli choremu śni się chory - jednak podejrzewam, że raczej chodzi o osobę niż o zwierzę to nie wrózy nic dobrego w kwestii zdrowia. Nie wiem jak zinterpretujecie te sny, jednak jeśli to będzie miało coś do rzeczy to tak, jestem chora, mam problem z jajnikami. I bardzo proszę o pomoc w zinterpretowaniu moich snów.
  18. KiMiOni

    Dom strachów.

    Co oznacza dom strachów? Tak, taki jak w wesołym miasteczku. A szczeniak?
  19. Witam bardzo proszę o interpretacje mojego snu. Był to okropny koszmar, po godzinie od zaśnięcia się obudzilam i nie mogłam potem zasnąć. W śnie dostałam płytkę z filmami ( horrorami) od mojego przyjaciela, razem z narzeczonym odpaliliśmy ją na komputerze i przenieśliśmy się w inny świat ( być może ten z filmu) po ulicach chodziły psy, koty, szczury które atakowały ludzi, którzy po ich ataku zamieniali się w takie same wściekłe zwierzęta, ja z narzeczonym obserwowaliśmy to z domu, potem te zwierzęta chciały wyważyć drzwi do mojego mieszkania, my w tym czasie się pakowaliśmy, aby jakoś uciec gdy udało im się wbiec do środka zaatakowałam ich nożem i uciekliśmy, gonili nas ulicami mojego miasta, chcieliśmy wyjechać do innego miasta, ale ani pociągi ani autobusy nie kursowały. Ostatecznie schowaliśmy się w jakiejś starej szkole, pozamykaliśmy drzwi, ale one sie również tam dostały, uciekaliśmy z sali do sali gdy zabarykodawliśmy się w pokoju nauczycielkskim, a one i tam zaczęły się dobijać przebudziłam się. Bardzo proszę o pomoc w interpretacji tego snu. Z góry dziękuje i pozdrawiam
  20. foch

    groźba

    Wlaśnie przed chwilą śnił mi się dziwny sen... Sniło mi się, że obcy mężczyźni grozili mi. Wyznaczyli godzine o której zjawią się w domu, którym mieszkałam. Czekałam wystraszona na górze z kotką i jej małymi, nagle tez pojawiły się dwa małe szczeniaki. Wszystkie razem leżały na kanapie i piły mleko od kotki. Na kocyku, na którym leżały było pełno mokrych plam, z snu wiem że to był mocz zwierzaków. Kiedy zeszłam na dól, zobaczyłam salonie z ogromnymi oknami, a w nim moich znajomych kolegów, którzy przyszli mi z pomocą. Oprawcy sie nie zjawili, a ja obudziłam się z przerażeniem
  21. Witam wszystkich i proszę o pomoc... Śniło mi się, że jechałam z mężem prze las. A właściwie starą piękną puszczę. Jechaliśmy samochodem (mąż prowadził) po żelaznej porośniętej mchem i niewidocznej starej drodze. Nagle droga się urywała i pojawiła się przepaść. Ale mój mąż jechał dalej i ją przeskoczył na ciąg dalszy drogi ( przepaść była spora). Zatrzymaliśmy się na polanie i wysiedliśmy z samochodu. Obok nas przebiegła wataha wilków i stado psów dingo. Nie były agresywne. Jakieś inne zwierzęta przechadzały się pomiędzy drzewami. Nagle podeszli do nas uśmiechnięci ludzie z leśniczówki i zaprosili nas na zwiedzanie. Pokazali nam dziwne dwumetrowe bociany! Jednego pogłaskałam po głowie a on sioę uśmiechnął i przymilił jak kot. Na polanie stał jeszcze jeden samochód z blokadą na kole. A niedaleko była stara stacja kolejowa. Dzwoniłam do kogoś w sprawie tego samochodu, ale postanowiliśmy sami to wyjaśnić. Pojechaliśmy dalej i na skrzyżowaniu dróg w lesie zobaczyliśmy dziwne zwierzę. Cztery nogi i dwie głowy na dwóch końcach ciała. Zwierzę było przymilne i wesołe. Mój mąż powiedział, że tpo po prostu (nie pamiętam jakiej nazwy użył). Znowu poijawili się życzliwi ludzie. Trochę z nimi porozmawialiśmy i pojechaliśmy dalej. Nagle znaleźliśmy się u teścia w szpitalu, a on stał z jakimiś dokumentami w ręce i ostrzegał nas przed swoją byłą żoną
  22. Miałam dziwny sen; Byłam na jakiejś skalnej pustyni (chyba, ogólnie nic tylko kamienie rzadnych roślin budowli itp.) Obok mnie stał jakiś kobwoy (nie wiem jak się to pisze) a ja zmieniałam postać; na jakieś zwierzęta. Ile razy zmieniałam postać obok mnie kamienie zmieniały kolor i tworzyły jakby obrazy innych zwierząt. Np. widziałam konia z czerwonych kamieni i coś z żółtych. Ten kowboy mówi mi że to moje żywoty. Teraz chce być człowiekiem zmieniam się ale nikt mnie nie widzi oprócz tego kowboya, a on mi mówi że będe widoczna przez 2 godziny a potem moje żywoty (postacie?) rozdzielą się i każdy pójdzie w inną stronę... Stoje na balkonie a obok mnie mój tata. Widze że na drzewo przyleciał jasno brązowy bażant. Pokazuje go tatowi i widzę że ptak zlatuje z drzewa i siada na trawię. Nagle patrze a to już nie bażant tylko brązowa świnia!!!!! Na dodatek oprócz 2 normalnych oczu ma dodatkowe dwa po bokach ryjka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Podchodzi do barierki i wydaje się łagodne ale ja się go troche boje. Idę do domu i wołam mamę by jej to pokazać. Widzę w pokoju narysowanego na kartcę słonia i myśle sobie że troche przypomina mi tę świnię.... Wiem że to bardzo pokręcony sen ale prosze by mi go pomógł ktoś zrozumieC.
×
×
  • Create New...