Jump to content

spiac
 Share

Recommended Posts

Witam!

Często powtarza się u mnie następujący sen: wchodzę do jakiegoś budynku (w różnych snach są to różne miejsca, ale zawsze to miejsca, które w rzeczywistości znam). Okazuje się, że żeby dojsć tam gdzie chce musze pokonać wiele schodow. Biegne po nich szukajac czegos. Po drodze na klatkach schodowych lub bardzo długich korytarzach spotykam wiele drzwi, musze wybrac te odpowiednie. Zwykle kiedy odnajde juz swoj cel musze wrócic, czesto okazuje sie, że nie pamietam drogi lub jest ona już inna. Sen staje się wtedy bardzo mroczny, a kiedy zaczął się powtarzać, staje się dla mnie wręcz przerażający. Chciałabym bardzo poznać jego intrepretację.

Link to comment
Share on other sites

Czy w rzeczywistości odwracasz się od swojego celu po jego osiągnięciu?

 

Może powinieneś iść wciąż naprzód, bo po osiągnięciu celu droga odwrotu już nie jest taka sama, jak poprzednio?

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

  • Similar Content

    • Purple90
      By Purple90
      Cześć wszystkim,
       
      Pozdrawiam każdego kto dodaje posty z własnymi interpretacjami snów;)
       
       
       
      Śniło mi się, że ze znajomymi jechałem na rolkach i zaczęliśmy się*ścigać, jak czułem się niezwykle spowolniony jakby grawitacja inaczej na mnie działała. Zostałem daleko w tyle choć zwykle w rzeczywistości nie mam żadnej trudności wyprzedzić wszystkich. e.
       
       
       
      Goniąc nagle tam gdzie wcześniej była droga, był remont. Ja spróbowałem się prześliznąć po tym remoncie wzdłuż kamienicy.
      Okazało się, że ten remont to rozkopana droga na głębokość dwóch lub trzech pięter. Ja przeskakiwałem do przodu po gzymsie, wychodziło mi to bardzo zwinnie, aż natrafiłem na taki odcinek gdzie dalej nie mogłem przeskoczyć do przodu, bałem się spaść w dół, nie było jak zeskoczyć.
       
      Spróbowałem otworzyć zabezpieczone drzwi. Nawet udało mi się nie naruszyć alarmu podłączonego do drzwi. Nie wiem co tam y się działo w środku jakiś bankiet lub coś.
      Ja wszedłem do łazienki by z plecaka wyjąć buty i włożyć je zamiast rolek.
      Sen się urywa w tej scenie.
       
       
       
      Tej samej nocy śniło mi się, że widzę znajomych w tym rozpoznałem jednego ze studiów, którego dawno nie widziałem, gdzieś na schodach w wystawnym budynku objąłem go ramionami . On objął mnie w ten sam sposób jakby nie chciał bym bardziej go obejmował, nie czuł się z tym w porządku. Nie czuł się ze mną na tyle zżyty.
      Budynek wewnątrz był wystawny, wchodziłem po szerokich schodach. W środku na piętrze znalazłem się w sali z czerwoną wykładziną lub dywanem. Było tam dużo dużych donic z palmami. Było zielono od liści. Gdzieś tam jakbym widział jakąś parę królewską.
      Później byłem przed budynkiem i widziałem taki szklany dach jak w złotych tarasach. Siedzieli na nim ludzie, łatwo było tam wejść, ja też tam wszedłem. Później się oddaliłem i z powrotem wszedłem przeskakując płot, który był paczkami z świetlówkami.
       
       
      Jeszcze śniło mi się jak leżę na łóżku, a ktoś chodzi po moim pokoju, wchodzi do niego a Ja nie mam siły się*podnieść ze zmęczenia i wszyscy przechodzą jak chcą i robią co chcą. Wszystko widzę z własnej perspektywy. Śni mi się to któryś raz z rzędu.
       
      Tyle
       
       
      Dziękuję za wszelkie interpretacje
    • Kuroi Neko
      By Kuroi Neko
      Witam. Ostatnio pracuję nad sobą i zagłębiam się w siebie. Wczoraj w nocy po rozmowie 'ze sobą', następnie po medytacji i próbie OBEE, miałam dziwny sen. Był bardzo wyraźny, ale nie potrafię go zrozumieć. Dodam, że wczoraj po medytacji miałam wrażenie, że to nie jestem ja, patrzyłam w lustro i jakbym nie widziała siebie, poczułam bardzo silnie taką chęć oddzielenia siebie od ciała (stąd próba OBEE, byłam całkiem blisko, ale niestety nie udało się).
       
      A więc śniło mi się, że obcięłam włosy. Sama sobie, o tak, nie wiem dlaczego, ale sama byłam w szoku, że to zrobiłam. Od zaaaawsze miałam długie blond włosy, całe życie zapuszczam, to mój duży atut i nigdy bym ich nie ścięła! A we śnie byłam z kimś (nie wiem z kim, stał na boku), wzięłam nożyczki takie chyba fryzjerskie, metalowe i ciężkie i po prostu chwyciłam włosy po prawej stronie i ciach. Robiłam to patrząc w lustro. Po tym jednym obcięciu byłam sama w szoku dlaczego to zrobiłam, płakałam. Nagle się obejrzałam miałam już całe włosy ścięte. Mniej więcej na wysokości ramion (teraz mam włosy prawie do pasa, więc różnica ogromna!), chociaż były one krzywo pościnane tzn z prawej strony były do ramion, ale po lewej stronie włosy miałam prawie jak chłopak, grzywka w dodatku tez obcięta i to jakoś beznadziejnie. Całe włosy były ogólnie jakieś krzywo obcięte, bez żadnego zamysłu, niesforne, każdy w inną stronę. Płakałam i próbowałam się jakoś pocieszyć, że coś da się z tym zrobić, że da się to jakoś uratować i jednocześnie sama się zastanawiałam dlaczego to zrobiłam :/ Płakałam cały czas, próbowałam te włosy jakoś ułożyć, żeby to po ludzku wyglądało, ogarnąć jakąś tą grzywkę, nastąpiły jakieś próby uczesania się grzebieniem. Tłumaczyłam sobie, że zawsze miałam proste włosy, a teraz jak będą takie krótkie to nabiorą lekkości i będą falowane tak jak kiedyś, próbowałam chyba je jakoś zapleść, żeby właśnie takie falowane jak od warkocza były, tzn w sumie nie widziałam tego zaplatania, ale nagle moje włosy były właśnie takie falowane albo może to było moje wyobrażenie siebie w falowanych we śnie, sama nie wiem. Tak czy siak, próbowałam jakoś wyglądać, efekt końcowy nie był zły, ale i tak byłam załamana "Bo gdzie moje długie włosy?! Zawsze miałam długie! Przecież miałam włosy do pasa, jak ja mogłam tak zrobić?!"
       
      Co oznacza ten sen?
    • Tolerate
      By Tolerate
      Witam, tej nocy śniło mi się coś takiego:
       
      Byłam w mojej starej szkole (podstawówce) w długim korytarzu. Razem ze mną były tam osoby z mojej klasy z liceum. Wszyscy szykowali się do wycieczki. Pamiętam, że miałam żółty plecak, ale od "strony pleców" był czarny. Jako, że stałam na samym końcu, to zobaczyłam, że przyłączyła się do nas jakaś inna grupa, chyba z jakiejś innej szkoły. Wsiedliśmy wszyscy do autobusu.
      Po jakimś czasie zatrzymaliśmy się na przerwę, żeby kupić jedzenie. Weszliśmy do jakiegoś supermarketu. Budynek sklepu był dwukondygnacyjny, były tam trzy ruchome schody. Pierwsze prowadziły na parter, drugie i trzecie na pierwsze piętro. Wszyscy z mojej wycieczkowej grupy użyli tych drugich, a ja weszłam na trzecie. Kiedy się zbliżałam do góry, zobaczyłam, że zaraz za schodami była ogromna sterta warzyw (były na ziemi, tworzyły taką jakby niską ścianę, która sięgała mi do kroku). Kiedy dojechałam schodami na górę, próbowałam przejść ponad tymi warzywami, ale mi się nie udało. Chyba zaczepiłam o któreś nogą i sterta się rozwaliła. Spojrzałam w lewo i zobaczyłam ochroniarza. Powiedział: "Posprzątaj to, jak nie chcesz mieć rozprawy w sądzie." Nic nie odpowiedziałam, nie posprzątałam, powoli kierowałam się do wyjścia, ale ochroniarz cały czas szedł za mną. W końcu się go spytałam:
      - Ma pan dobrego prawnika?
      - Tak.
      - Jak bardzo dobrego?
      - Bardzo dobrego.
      Zobaczyłam drzwi, wyszłam przez nie. Ochroniarz stanął w progu. Zatrzymałam się, odwróciłam i powiedziałam: "Ja mam lepszego. Siebie.". Poszłam w kierunku mojej grupy.
      Znowu zatrzymaliśmy się na jedzenie, tym razem weszliśmy do jakiejś restauracji. Był w niej korytarz (bardzo podobny do tego, który był na początku, w szkole), na jego końcu były schody, które prowadziły do sali. Szłam tym korytarzem, znowu byłam na końcu i usłyszałam jakiś głuchy hałas. Odwróciłam się i zobaczyłam, że drzwi od restauracji same się zamykały. Instynktownie pobiegłam w ich kierunku, ale zdążyły się zatrzasnąć. Nikt z mojej grupy tego nie zauważył, ja stałam i nie wiedziałam, co zrobić. Podszedł do mnie jakiś mężczyzna (chyba pracował w tej restauracji), uśmiechnął się, wziął mnie za rękę i zaprowadził do schodów.
    • mashet
      By mashet
      czesc wszystkim... mam 2 zagadnienia, których nie potrafię wyjaśnić a mnie nurtują. Pierwszy:
      jak mieszkałam jeszcze z rodzicami, bardzo długo coś waliło (dosłownie) w dach nad moim pokojem w godzinach nocnych ok. 1:30 a potem o ok. 3:15. czasem było tak że waliło tylko o godzinie 1, jednak zdarzało się 2 razy o 1 i 3 i to nie było jedno łupanie, tylko walniecie... cisza... jak przestałam nasłuchiwać znowu... ucichało dopiero gdy zaczynałam klnąć i wyzywać, żeby dało mi spokój. co to mogło być? teraz w moim pokoju mieszka moja siostra, ma 7 lat, rok temu też ją to budziło-od jakiegoś czasu jest spokój nie skarży się na to...
       
      Druga rzecz: Obecnie mieszkam sama, osoba która mieszka ze mną wyjechała. co parę dni słyszę pukanie w drzwi do domu, a mieszkam w ogrodzonym ogrodzie i w dodatku z psem, który nikogo by nie wpuścił na teren domu... dziś coś zastukało 3 razy, myślałam, że to szwagierka przyjechała, jednak otworzyłam drzwi i pusto...
      3 dni temu o godzinie 2:30 w nocy coś pukało w drzwi... nawet nie podeszłam, ale już nie zasnęłam do rana... Czy ktoś z Was wie co się dzieje, co to może być? Wszyscy mi mówią że fiksuję, ja natomiast wiem swoje, jeszcze nie zwariowałam, zeby mieć aż takie omamy słuchowe... pomóżcie prosze
    • Basia Surdyka
      By Basia Surdyka
      Byłam w nieznanym mi miasteczku, po którym spacerowałam. Znalazłam się koło kościoła mającego 2 główne wejścia i dobiegały z niego wesołe śpiewy. Zaciekawiana tym co słyszę podeszłam bliżej i zaglądnęłam do środka jednak trzymając się z dystansem. Ci ludzie byli bardzo szczęśliwi z jakiegoś smutnego wydarzenia. Weszłam i chciałam dowiedzieć się dlaczego oni tak postępują. Było dużo, ładnie ubranych - garnitury- chłopaków, w każdym bądź razie wiek gimnazjum, taki jak mój (w tym śnie lecz nie na prawdę). Wędrując- drogi tej nie pamiętając- znalazłam się przy wąskich, drewnianych schodach. Patrząc pod nogi zauważyłam na swoich stopach białe "odświętne" buciki jakie noszą dziewczynki i ładną, słodką, różową sukienkę. Trochę bałam się wchodzić po tych schodach jednak przy moim boku znalazł się chłopak. Wspierał mnie i trzymał za rękę. Nietypowy, indywiduum co nie zadowoliło gromadkę popularnych i ich "szefa". Nic nie zrobili, dali mu kroczyć ze mną jednak odczuwalna dość mocno była ich obecność i złość. Weszłam wyżej i moim oczom ukazuje się piętro mieszkalne. Pokoje itp. I co najlepsze była tam moja "babcia" ze wsi, która miała coś do mojej osoby, czułam złe emocje i zamiary. Bała się, że mogę coś w tym miejscu odkryć, jakąś ważną tajemnicę. Była ciągle przy mnie. Weszłam do pokoju pełnego łóżek, a w 1 z nich spała nauczycielka. Położyłam się koło jej łóżka. Z racji posiadania na sobie sukienki stało się to problemem dla tamtego otoczenia. Ciocia widząc to podeszła i zsunęła mi ją naciągając do kolan. Wydaje mi się, że ten chłopiec chyba coś sobie zrobił, nie specjalnie, ale miałam coś współczującego w sobie. Gdy zrobiło się pusto, wstałam i siadłam przy oknie a wraz ze mną nauczycielka - mama. Ten budynek przesuwał się po torach jak pociąg. Wędrował. Mijaliśmy domy i małe kamery. Jakby miasteczko to było kontrolowane. W pewnym momencie tuż obok okna zaczęła przesuwać się i świecić duża kamera co dało do myślenia by ukryć się za zasłoną dla Naszego bezpieczeństwa. Kamera pilnująca parceli i osobników w niej znajdujących się. Wychodząc z pokoju znów pojawił się koło mnie rój chłopców i przodująca ciocia. Kierunek - piętro wyżej - toaleta. Tu pojawił się szok. Całe piętro było przeznaczone dla małych baby, którymi opiekowały się młode kobiety. Wszystko było takie kolorowe, ściany, drzwi, rysunki itd. Znalazłam odpowiedni znaczek i weszłam zamykając drzwi za sobą. Patrzę w bok i kogo widzę ciocię Wędrując z tym chłopcem odczułam jego przychylne nastawienie do mnie, po mimo konsekwencji nie bał się , chciał mi coś powiedzieć ale tak by nikt nie słyszał jednak było to nie możliwe ze względu na obecności tych wszystkich ludzi.
×
×
  • Create New...