Jump to content

Sen z diabłem na którego było trzeba coś wylać.


Recommended Posts

A więc sen zaczął się pięknym zimowym krajobrazem.... Nienawidzę zimy, ale że ciepło było to nawet mi się podobało. Byłam w nieznajomym, obcym mi miejscu, co dosyć dziwne zazwyczaj wszystko co mi się śni jest znajome a tu jakieś nieznane osiedle, brązowe bloki i ful placów zabaw *___* które przepełnione były dziećmi. I stoję sobie a tu Mama mojego w zasadzie już chłopaka i zaproponowałam że ją odprowadzę, chyba pomagałam z zakupami, nie wszystko pamiętam dokładnie. I weszłyśmy do bloku. Zaraz po otwarciu drzwi do klatki było mieszkanie, ale w śnie nie zdziwiło mnie to. Czułam coś w rodzaju strachu i jakaś obca czarnowłosa kobieta wyszła rozmawiając właśnie z teściową [ że tak tu ujmę]. Nieco skrzywiona bo rozmowa nie była chyba zbyt miła dla mnie, oznajmiłam że "lepiej już pójdę". Na to mama mojego chłopaka powiedziała że dobrze, że nie ma ochoty na więcej gości... coś w tym rodzaju.

 

No to wyszłam i ruszyłam przed siebie. W kierunku placu zabaw. Spotkałam na nim również obcą mi osobę, dziewczynę, wiem tylko że miała brązowe włosy i lubiła się ślizgać. Wyznałam jej że nie potrafię robić fikołków na trzepaku O.o Chyba powiedziała coś pocieszającego.... Odeszłam i zaraz patrze idzie mój chłopak w jakimś zielonym kombinezonie... no dobrze ciężko nazwać to kombinezonem... zielonym kompletem. Zielony dres i bluzka dosyć cienkie, miał to nałożone na swe zwyczajne ubranie [ na swe eleganckie spodnie i koszule]. Miał łopatę w ręku, nadgryzioną u góry O.o i odśnieżyliśmy chodnik pod balkonem, ale tak dla zabawy.

 

No i właśnie po tym jakimś cudem znaleźliśmy się w domku drewnianym, ciepłym. Cały czas szliśmy tylko przez korytarze pełne zdjęć, kwiatów i ślicznych porcelanowych figurek. Przytulnie było a tu nagle diabeł. Rzekł on wierszem jakby zagadkę, wiem że wywnioskowaliśmy że na końcu gdy diabeł zacznie grać na pianinie trzeba na niego coś wylać. Zaczął nas prowadzić przez korytarze, mijaliśmy je szybko, śmigały nam tylko kolory. No i zasiadł przy fortepianie. szklanka była pusta ale starałam sie by jakaś kropla na niego spadła, ale tam nic nie było. w wazonach pusto. Nagle mój chłopak że mamy narysować coś. To rysuje kwiatki i wszystko ale nic się nie dzieje a on sobie gra na tym cholernym pianinie, a my panikujemy.

 

I na tym się skończyło.

Dodam jeszcze że przez cały sen łaził mi po głowie środek stylistyczny - peryfraza...

 

Chodzi mi głównie o Diabła, jakoś też zadziwia mnie ta nadgryziona łopata

Edited by Yum
Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...