Jump to content

Voudou i miłość


Laguz
 Share

Recommended Posts

Zapewne bardzo wielu ludzi marzy o gorącej miłości, kochającym partnerze, dzieciach i związku do grobowej deski. Dotyczy to zwłaszcza kobiet i głównie z nimi spotykam się w mojej pracy jako kapłana voodoo.

 

W voodoo wyróżniamy dwa rodzaje praktykujących, praktykujących, których spotyka się najczęściej. Pierwszym z nich jest najwyższy kapłan zwany Hounganem a drugim, najwyższa kapłanka zwana Mambo. W jednym i drugim przypadku na stopień zasługuje się poprzez szereg lat praktyki i wielka sławę, na którą składa się między innymi skuteczność wykonywanych rytuałów oraz stopień współpracy z bogami lub duchami zwanymi Loa.

 

Wyróżniamy dwie grupy Loa. Jedną z nich stanowią pozytywne Loa zwane Genuine, a drugą są to tzw. Macaya Loa - duchy bardzo agresywne i niebezpieczne, najczęściej powiązane z krwią i pragnące krwi. Praktykowanie Voodoo Macaya jest zawsze niebezpieczne, choć może wydawać się bardzo skuteczne i pasjonujące. Nienasycony apetyt duchów Macaya grozi jednak tym, że praktykujący może zostać opętany i sam siebie złożyć w ofierze.

 

Przejdźmy jednak do przyjemniejszego rodzaju magii. Loa Genuine można podzielić na dwie grupy. Starsze z nich i potężniejsze to Rada Loa, niższe duchy to Petro i to właśnie te niższe loa najczęściej przebywają bardzo blisko człowieka, bardzo często są to dawni kapłani voodoo. Dlatego Voodoo istnieje pogląd, że loa są jak ludzie i z tego powodu mogą lubić lub nie różne rzeczy, zapachy a nawet kolory.

 

Dlatego ołtarz voodoo przestrojony jest w różne kolory, w zależności od tego, jakie loa akurat ceremonie się wykonuje. Oprócz tego na ołtarzu często pojawiają się napoje ( najczęściej alkohole) oraz jedzenie.

 

Jednym z najczęstszych rytuałów voodoo jakie są wykonywane na całym świecie, są rytuały miłosne. Ten rodzaj voodoo związany jest z duchami miłości zwanymi Erzulie. Erzuli jest to termin, który oznacza po prostu piękną kobietę, dlatego niedoświadczony i nie dokształcony praktykant może sprowadzić rytuał na złe tory.

Szczególnego niebezpieczeństwa tutaj nie ma. Całość tkwi w szczegółach legendach. legendach wierzeniach voodoo istniej e opowieść o dwóch pięknych kobietach Freda i Dantor. Obydwie były kiedyś wielkimi Mambo, a ich rytuały przeszły do legendy. Były wielkimi przyjaciółkami, do momentu, kiedy zazdrość Dantor związana z mężczyznami doprowadziła do poróżnienia.

Podczas kiedy Freda pomagała ludziom swoimi rytuałami, Dantor – zaczęła prowadzić hulaszcze życie, bardzo szybko stało się to powodem tego, że dołączyła do grupy Ghede związanej z kultem Barona Samedii i duchów związanych ze śmiercią. Jej narastająca zazdrość wobec konkurentki pchnęła ja do morderstwa i poróżniła na zawsze.

 

Po śmierci obu kobiet Freda dołączyła do duchów Petro i jest powiązana ze sferą Wenus uznawana za boginię miłości. Jej kolorem jest różowy, lubi słodycze i słodkie alkohole.

Jednym z zasadniczych czynności poprawnej pracy z Erzulie jest wykonanie odpowiedniego diagramu zwanego Ve-Ve. Jest święty symbol większości duchów. Drugim jest wykorzystanie Legba.

Kim jest Legba? Zgodnie z przekazem Legba jest duchem odpowiedzialnym za pilnowanie wrót do świata duchów. Z tego powodu w każdym rytuale voodoo Legba zajmuje honorowe miejsce i zawsze powinien być czczony pierwszy.

Legba zwany tez Papa Legba lub Edu Lega jest strażnikiem wrót genuine, będących wrotami do świata pozytywnych duchów oraz duchów śmierci zwanych Ghede.

 

Odpowiednie uczczenie Legba zapewnia pomyślność oraz to, że nasze prośby zawsze trafią do odpowiedniego Loa. Legba jak inne duchy ma swoje przyzwyczajenia; jego kolorem jest czarny, Lega lubi tabakę oraz wódkę. Ale można mu ofiarować także papierosy oraz jedzenie.

 

W rytuałach miłosnych najczęściej pojawiają się dwa rodzaje Loa. Są to Legba oraz Erzulie, czasami można zwrócić się o wsparcie do swoich przodków lub ducha opiekuńczego. Na ten temat jednak w innym artykule. Aby można było zwrócić się do przodków, konieczna jest inicjacja.

 

W rytuale można wykorzystać zarówno Erzulie Fredę jak i Danor - ważne jest jednak, aby nie umieszczać ich Ve-Ve obok siebie, ale na przykład na dwóch oddzielnych murach lub posłużyć się dwoma oddzielnymi rytuałami. Jeden niech będzie poświęcony Fredzie, a drugi Dantor. Połączenie tych dwóch duchów w jednym rytuale lub w jednym miejscu na ołtarzu może okazać się dość ryzykowne.

 

Rytuał można wzmocnić kolorami lub odpowiednimi świecami pomalowanymi w diagramy odpowiednich Loa.

 

Najlepszym sposobem komunikacji z Loa nie jest recytowanie formułek, ale gnoza, czyli wizualizacja oraz medytacja zamierzonego celu.

Jeśli posiadamy oryginalne nagrania bębnów voodoo, bardzo skuteczny jest taniec w rytm muzyki oraz wzywanie duchów poprzez wykonywanie w tańców ruchów węża.

Można też wziąć w usta trochę alkoholu i dmuchnąć w stronę ołtarza.

 

Voodoo jest rodzajem szamanizmu, zatem wykorzystanie ziół jest tutaj powszechne. Jednym z moich ulubionych poza tradycyjną białą szałwia jest piołun oraz adjna - są to zioła, które w odpowiednich ilościach wspomagają wejście w trans oraz wypełniają przestrzeń rytualną dymem.

Wykorzystuje się je najczęściej paląc w specjalnie przygotowanej kadzielnicy. W tym celu można wykorzystać szklane naczynie, ważne aby było żaroodporne. Do środka wkładamy rozpalony węgielek i sypiemy na niego zioła.

 

Każdy dom voodoo ma inny rodzaj rytuałów i w inny sposób pracuje z Loa. Mój jest powiązany z haitańskim przekazem pochodzącym od Houngana dziesiątej generacji zwanego Jean Kent

Link to comment
Share on other sites

  • 1 month later...
Najlepszym sposobem komunikacji z Loa nie jest recytowanie formułek, ale gnoza, czyli wizualizacja oraz medytacja zamierzonego celu.

Że co?? Gnoza to medytacja?

Laguzowi chodziło chyba o gnozę, zyskaną poprzez medytację.

Link to comment
Share on other sites

Ktoś nie odrobił pracy domowej i nie wie co znaczy to słowo, skoro sobie ukuł taką jego definicję.

 

w sumie masz rację - ale chaoci trochę to wszystko zaburzyli - uznając że gnoza to stan uzyskany przez, choćby chwilowe, wyłączenie myślenia

no i teraz na internecie można spotkać się że najłatwiej osiągnąć gnozę poprzez masturbację -albo wręcz że gnozą jest orgazm :)

Link to comment
Share on other sites

Śmiem wątpić, aby nałogowi alkoholicy czy narkomani byli oświeceni. :menu:

 

Śmiem twierdzić że narkotyki poszerzają świadomość, poprzez co ludzie otwierają sobie nowe ścieżki, z których skorzystają

albo nie.

 

Np. marihuana. Raz zapalisz, twój tok myślenia wygląda już nieco inaczej niż w oryginale

Link to comment
Share on other sites

Śmiem wątpić, aby nałogowi alkoholicy czy narkomani byli oświeceni.

 

nie mówię kto jest oświecony

zauważam tylko że zgodnie z pewnymi poglądami - uzyskanie doskonałości w jakiejkolwiek dziedzinie powinno dawać oświecenie...

natomiast chyba nie ma rzeczy tak bardzo wbrew oświeceniu jak nałogi? przynajmniej w teorii :D

Link to comment
Share on other sites

Oj nie ;)

Każdy wie że narkomani mają inny tok myślenia...

I chociażby dla tego mają poszerzoną świadomość, ponieważ poznali

dwa toki myślenia i mogą korzystać z tego i z tego ;)

To raz.

A dwa...

Człowiek będąc wycieńczony fizycznie i nadal ćpajacy, ma zaburzone

podstawowe czynności organizmu, wobec czego może np.

Spać i nie spać jednoczesnie nadal funkcjonując ciałem fizycznym ;)

Link to comment
Share on other sites

Ale orgazm w tantrycznym seksie .

Nie tylko pit.

Śmiem wątpić, aby nałogowi alkoholicy czy narkomani byli oświeceni.

O oświeconych przez alkohol nie słyszałem, ale co do narkotyków nie był bym taki pewien. A DMT? Ayahuasca na przykład? Czy heroina?

 

Śmiem twierdzić że narkotyki poszerzają świadomość, poprzez co ludzie otwierają sobie nowe ścieżki, z których skorzystają

albo nie.

 

Np. marihuana. Raz zapalisz, twój tok myślenia wygląda już nieco inaczej niż w oryginale

Dokładnie.

Link to comment
Share on other sites

Nie może. To że ma halucynacje podobne do sennych to wcale nie świadczy, że śpi i nie śpi jednocześnie.

Ciało śpi, umysł nie : świadomy sen lub głęboka medytacja... Lub oobe.

Świadomy umysł śpi, ciało nie : lunatykowanie?? Co do tego nie wiem jak to działa. :P

Link to comment
Share on other sites

Jeśli chodzi o kwestię narkotyków to są jednym z wielu środków mogących wspomóc dojście do tzw. oświecenia. Problemem nie jest samo w sobie branie, lecz to jak się to robi. Tzw. kultura: picia, palenia, uprawiania seksu itp. Picie alkoholu otwiera czakry, ułatwia ich otwarcie, więc dla osoby, która nie potrafi tego jeszcze robić lub z powodu pewnych okoliczności ma problem może to być duże ułatwienie. Problemem wtedy staje się nie to, że bierze/zażywa, lecz jak to robi. Jeśli się nadużywa alkoholu to skutki widać, dotyczy to też innych środków. Choć zgodzę się, że pewnych tzw. narkotyków/używek lepiej nie brac.

Link to comment
Share on other sites

I w ten sposób oto post na temat Voodoo zszedł do postu na temat tego, czym jest gnoza. A mi chodziło o głębokie doświadczenia duchowe, jakie odczuwa człowiek podczas kontaktu z Loa, które opętując, bierze w posiadanie jego ciało i umysł.

 

Poprzez gnozę rozumiałem tutaj połączenie się energetyczne i duchowe z duchem.

Link to comment
Share on other sites

Nom prawie - wszystko rozbija sie o to, że Loa jest rodzajem duchów, które przebywają bardzo blisko ludzi i ich potrzebują - dlatego w voodoo opętanie, jest rodzajem zapłaty lub symbiozy duchem. W zamian za taka służbe, jaka wykonuje houngan lub mambo, Loa daje moc i oświecenie zwane Asson, kiedy nowy kapłan odbiera Asson, jego duchy naczelne zostają wezwane aby go opętać. jakie sa to duchy, houngan określa czytąjac z rąk .

 

Jakiś czas temu nawiązałem kontakt z Hounganem Jean Kent i dowiedziałem się, że moim duchem przewodnim jest Baron Samedii zwany księciem Haitańczyków, oraz Manman Brigite, Legba, Calfou, Marassa 3 i Danbhallah oraz, że generalnie jestem duchowo piwiśzany z duchami Guede czyli śmierci.

Link to comment
Share on other sites

Jeśli chodzi o kwestię narkotyków to są jednym z wielu środków mogących wspomóc dojście do tzw. oświecenia.

 

proponuję opatrzyć tak ryzykowne w skutkach opinie komentarzem że jest to tylko Twoje zdanie.

każdy drag wykrzywia energetykę, jego działanie jest więc odwrotnością prostej zwyczajności, w której znajduje się tak zwane oświecenie.

Link to comment
Share on other sites

Jeśli chodzi o kwestię narkotyków to są jednym z wielu środków mogących wspomóc dojście do tzw. oświecenia.

 

Jeśli o mnie chodzi, to osobiście nie używam i według mnie osoby które do gnozy potrzebują aż takich środków - nie powinny szukać kontaktu z duchami, Zdrowe podejście i całkowita kontrola nad rytuałem jest podstawą - według mnie.

 

A narkotyk może w bardzo znaczny sposób wyłaczyć umysł i jednocześnie wystawić nas na totalny wpływ ducha, a to nie to tutaj chodzi.

Link to comment
Share on other sites

odwrotnością prostej zwyczajności, w której znajduje się tak zwane oświecenie.

A jednak w czymś się zgadzamy.

 

To całe voodoo to nic innego jak rodzaj okultyzmu na dopalaczach, a w dodatku to totalny synkretyzm:

Artykuł o voodoo

 

A i jeszcze polecam obejrzenie tego filmu (oparty na faktach, recenzja za wiki):

Wąż i tęcza (tyt. oryg. ang. The Serpent and the Rainbow), amerykański horror z 1988 r., w reżyserii Wesa Cravena.

 

Film powstał na podstawie reporterskiej powieści wydanej w 1985 roku, opisującej podróż botanika Wade'a Davisa na Haiti. Książka prezentowała wyniki badań nad tajemnicami obrzędów voodoo. Jedna ze spraw dotyczyła mężczyzny, który po 18 latach od swojego pogrzebu pojawił się ponownie wśród żywych. Okazało się, że takich przypadków jest więcej, a Davies bez reszty oddając się badaniom, odkrył w końcu proces zamieniania ludzi w zombie. Polegał on na posypywaniu głowy ofiary specjalnym proszkiem, po której zapada w stan podobny do śmierci. Stosując odtrutkę człowiek taki powraca do życia, ale nigdy już nie zachowuje się jak dawniej - pogrąża się w świecie halucynacji, nad którymi nie może zapanować. W proszku przywiezionym później do USA znaleziono wiele składników halucynogennych potwierdzających opisywane działanie mieszanki: m.in. tetrodotoksynę (jedną z najsilniejszych neurotoksyn wydobywaną ze specjalnej odmiany ryby i powodującą zablokowanie końcówek nerwowych) oraz bufoteninę (silny halucynogen i anestetyk pochodzący z ciała ropuchy Bufo marinus). Na Haiti i okolicznych wyspach posypywanie proszkiem, zamieniające ludzi w zombie do dziś bywa karą za kradzież kobiety, użycie przemocy czy chociażby chciwość.

 

Wes Craven zamienił reporterskie relacje Daviesa w mroczny horror z sekwencjami snu i halucynacji oraz heroicznym bohaterem granym przez Billa Pullmana. Film opowiada o naukowcu z Harvardu który służbowo zostaje wysłany na Haiti aby tam zbadać legendę zombie i tym samym zgłębić zagadkę śmierci. Na miejscu spotyka się z kapłanem voodoo, która to znajomość okaże się dla niego początkiem koszmaru.

Edited by siloam
Link to comment
Share on other sites

Faktycznie to jest tylko moja opinia i absolutnie nie zamierzam nikogo do niczego przekonywać zwłaszcza, że sam nie używam poza alkoholem. Jednakże wydaje mi się siloam, że to nie jest tak do końca, że ten system idzie ciągle na dopalaczach. Bądź co bądź ciągłe branie jak tu już ktoś rzekł idzie ku strasznym zmianom psychicznym i fizycznym i wydaje mi się, że gdyby jedyną rolę/znaczenie miały w tym dragi, to by to się tak jednak nie rozpowszechniło, nie stało popularne, że o skuteczności nie wspomnę. W Grecji pewne wieszczki też ćpały żeby móc przepowiadać przyszłość lub nawiązać kontakt. W kościele też pije się wino, które bądź co bądź jest alkoholem wciąż poszerzającym/otwierającym czakry i ułatwiającym kontakt z Górą. Przy czym nie jest tak, że tylko z tego się korzysta.

Link to comment
Share on other sites

W kościele też pije się wino, które bądź co bądź jest alkoholem

Z tego co słyszałem to tam tyle alkoholu że byś musiał dość dużo wypić zeby odczuć jakiekolwiek odurzenie.

Link to comment
Share on other sites

W kościele też pije się wino, które bądź co bądź jest alkoholem wciąż poszerzającym/otwierającym czakry i ułatwiającym kontakt z Górą.

Nie rozśmieszaj mnie. To zwyczajne naciąganie. W Kościele używa się wina do konsekracji i nie ma w ogóle intencji poszerzania świadomości jak w poprzednich kultach o których mówisz. Wino mszalne ma góra kilkanaście proc. alkoholu (nie może mieć więcej niż 18%), a nadto się je rozcieńcza z wodą. W tak małych ilościach jakich je konsekruje zwykle kapłan na Mszy (kilka mililitrów) alkohol na organizm nie oddziałuje w ogóle, jest go tyle może co w zwykłym cukierku z likierem i organizm go z łatwością się pozbywa. Jest to odpowiedź materialistyczna, bo osobiście wierzę, że w trakcie przeistoczenia dochodzi do zamiany wina w prawdziwą Krew Chrystusa choć nie zawsze ta zamiana podpada pod zmysły.

Edited by siloam
Link to comment
Share on other sites

Siloam poraża mnie Twoja ignorancja - chyba wiesz, że okultyzm, to nic innego jak ezoteryka rytualnie? Voodoo jest religia, jak każda inna i ma swoje mity i swój panteon. to, że ty tego nie uznajesz, to nie znaczy, ze inni tez powinni.

 

Kapłanów Voodoo dzielimy na dziw kategorie:

 

1. houngan lub Mambo - sa to kapłani, którzy zajmują sie paktowaniem ze wszystkimi duchami, które według tradycji rezydują powyżej korzenia drzewa bananowego ( ananlogia do drzewa życia ) .

2. Bakors - kapłani, którzy zajmują się paktowaniem z duchami poniżej "drzewa bananowego" lub rodzajem voodoo zwanym Macaya.

 

Według oryginalnych przekazów voodoo kiedy bóg Olorumare stwarzał świat, powstał świat materialny, Olodumare zdegustowany jednak sfera materialną, odsuną się, władze przekazując pomniejszym duchom zwanym Loa - Pierwszym po Olodumare jest wcielenie energii wężowej - duch Ategbninimonse, jego bezpośrednia manifestacja jest Danhallah ( słoneczny wąż ), duch reprezentujący system słoneczny to Legba Ati - bon - zwany Papa Legba - jest strażnik wrót, pomiędzy światami.

 

to o czym jest powiedziane w filmie "Wąż i tęcza" - zawdzięczamy kapłanom Macaya, którzy otwierając wrota pomiędzy światami, zamiast Legba wykorzystywali innego ducha zwanego Met Calfu lub Carrefour, który jest zwany "tylnodżwiowym" ponieważ jest on w stanie otworzyć wrota do nieba jakby od tyłu pomijając Legba.

Natomiast jego ścieżka jest mroczna i nie podlega wpływom wibracji od Dandhallah, ale jest autonomiczny i jednocześnie dając inne dojście do niebios, otwiera tez drzwi do piekieł, gdzie wszystkie wibracje są odwrócone i normalny porządek ulega odwróceniu. To właśnie za pomocą Met Calfu i tego, że potrafi on wyłączyć psyche człowieka można uzyskać dominacje nad innymi.

Bakors używali różnych specyfików do wykorzystywania ludzi do własnych celów oraz poprzez Met Calfu byli w stanie wykorzystać legiony złych loa, aby ludzi przemieniać w bezwolne stwory, w ten sposób powstała legenda na temat voodoo i zombi.

 

Siloam - zanim zaczniesz czerpać wiedzę z wikipedi, to dla porówniania rozejrzyj się za innymi źródłami, a najlepiej bezpośrednio z kapłanami Voodoo

Edited by Seid
połączenie postów
Link to comment
Share on other sites

A seks tantryczny także :

 

Tantra - Joga seksu według Osho

Osho. Oficjalna strona Fundacji Przyjaci Osho

 

- Osho, jestem zagubiony jeśli chodzi o hinduskśą i buddyjską Tantrę, z których obie próbuję praktykować. Czasem odczuwam wiele napięcia w ośrodku seksu i nie wiem co z tym zrobić.

Buddyjska Tantra i Tantra hinduska są dwiema totalnie różnymi rzeczami. Tylko nazwa jest taka sama. Jeśli nie masz w tym rozeznania, może to stworzyć głęboki konflikt w twoim ciele. Zapomnij o obydwu, dobrze? - ponieważ będzie ci trudno dojść do harmonii pomiędzy tymi dwiema. Dam ci prostą metodę. Nie zawracaj sobie głowy hinduską i buddyjską Tantrą.

 

Kiedy kochasz się, musisz pamiętać o trzech rzeczach.

 

Pierwsza: przed kochaniem się - medytować. Nigdy nie kochaj się bez medytowania, w przeciwnym razie miłość będzie pozostawać seksualna. Zanim spotkasz się z kobietą, powinieneś wznieść się wyżej w swojej świadomości, gdyż wówczas i wasze spotkanie rozegra się na wyższym planie.

Przez co najmniej 40 minut siedź, patrząc na ścianę w bardzo przyćmionym świetle, które stworzy aurę tajemniczości. Siedź cicho i nie poruszaj ciałem, pozostawaj jak posąg. Wtedy gdy będziesz się kochać, ciało będzie się poruszać, zatem daj mu drugą skrajność - najpierw bycia nieruchomym - aby ciało nabrało rozpędu ku poruszaniu się głęboko. Wówczas popęd staje się tak wibrujący, że całe ciało, każde włókno gotowe jest do poruszenia. Wtedy tylko tantryczny orgazm jest możliwy.

 

Możesz mieć włączoną jakąś muzykę... wybierz muzykę klasyczną, coś co poda ciału bardzo subtelny rytm. Zwolnij oddychanie na tyle, na ile to możliwe, ponieważ gdy się kochasz, oddychanie będzie głębokie i szybkie. Tak wiec stopniowo zwalniaj, lecz nie wymuszaj tego - w przeciwnym razie będziesz oddychał szybko. Po prostu zasugeruj żeby zwalniało.

Medytujcie razem, a kiedy oboje czujecie się medytacyjni - jest to moment na miłość. Wtedy nie będziesz nigdy odczuwał napięcia, a energia będzie płynąć. Jeśli nie czujesz się medytacyjny - nie kochaj się. Jeśli medytacja nie ma miejsca tego dnia - zapomnij całkiem o miłości.

 

Ludzie robią dokładnie na odwrót. Prawie zawsze pary walczą przed kochaniem się. Stają się zagniewani, gderają na siebie nawzajem i doprowadzają do każdego rodzaju konfliktu - a wtedy kochają się. Opadają bardzo nisko we własnej świadomości - więc oczywiście miłość nie może być bardzo satysfakcjonująca. Będzie to frustrujące i będziesz czuł napięcie.

Druga sprawa:, kiedy się kochacie, zanim zaczniecie, czcij swojego partnera i pozwól mu oddać cześć tobie. Zatem po medytacji: cześć, adoracja. Zwróćcie się do siebie całkowicie nadzy i oddajcie sobie nawzajem cześć, ponieważ Tantra nie może zaistnieć pomiędzy kobietą a mężczyzną. Może być jedynie pomiędzy bogiem i boskością. Jest to gest, lecz bardzo znaczący.

Całe ustosunkowanie do siebie nawzajem musi stać się wysubtelnione tak, że wy znikacie. Dotykajcie swoich stóp, kładźcie na nie girlandy kwiatów. Mężczyzna zostaje przetransformowany w śiwę, a kobieta jest przetransformowana w Shakti.

 

Teraz wasze człowieczeństwo nie ma nic do rzeczy, twoja forma nie ma nic do rzeczy, twoje imię nie ma nic do rzeczy, jesteś czystą energią. Oddanie czci zogniskuje tę energię. Ale nie pozoruj. Kult musi być prawdziwy. Nie może być po prostu rytuałem, w przeciwnym razie zaprzepaścisz sprawę. Tantra nie jest rytuałem. Jest tu wiele rytuału, lecz Tantra nie jest obrządkiem. Rytuał możesz powtarzać. Możesz schylać się do jej stóp i dotykać je - to nie pomoże.

Niech będzie to głęboko znaczącym gestem. Rzeczywiście patrz na nią. Nie jest ona już twoją żoną, nie jest już dziewczyną, nie jest już kobietą, nie jest ciałem, lecz konfiguracją energii. Niech najpierw stanie się ona boską, wówczas kochaj się z nią. Wówczas miłość zmieni swą jakość. Stanie się boska. Oto cała metodologia Tantry.

 

Wtedy w trzecim kroku kochacie się. Ale niech wasze kochanie się bardziej dzieje się samo, aniżeli jest przez was robione. Angielskie wyrażenie "robić miłość" jest złe. Jak możesz zrobić miłość? To nie jest coś jak robienie, to nie jest akcja. Jest to stan. Możesz w nim być, lecz nie możesz go zrobić. Możesz się w tym poruszać, lecz nie możesz tego wykonywać. Możesz być kochający, lecz nie możesz manipulować tym. Cały Zachodni umysł próbuje manipulować wszystkim. Nawet jeśli Zachodni umysł dostąpi któregoś dnia odnalezienia Boga, Bóg będzie w kłopocie. Oni będą ciągać Go w tę stronę, w drugą, manipulować Nim. Zaprzęgną Go do jakiejś użytecznej roboty, wykorzystają do jakiegoś celu. W ten sposób nawet miłość musi stać się rodzajem czynności. Nie.

Kiedy kochasz się, bądź owładnięty. Poruszajcie się wolno, dotykajcie nawzajem waszych ciał; bawcie się swoimi ciałami. Ciało jest jak muzyczny instrument. Nie spieszcie się. Niech sprawy rosną. Jeśli poruszacie się wolno, nagle obie wasze energie wzniosą się razem - jak gdyby coś was posiadło. Stanie się to natychmiastowo i równocześnie. Tylko wtedy możliwa jest Tantra. Ruszajcie teraz w miłość....

 

Po prostu czujcie energię spływającą na was i pozwólcie tej energii mieć swój własny ruch. Czasem zaczniesz krzyczeć, krzycz. Czasem zaczniesz coś mówić, mów. Czasem tylko wydasz jęk, lecz musisz na to pozwolić. I nie obawiaj się ponieważ dzieje się to poprzez twoje przyzwolenie. W chwili, w której chcesz to zatrzymać, zatrzymuje się to, zatem nigdy nie jeste bez kontroli.

A kiedy bogowie kochaj się, jest to niemal dzikie. Nie ma tu żadnych zasad, żadnych ustaleń. Kto porusza się po prostu pod wpływem chwilowego impulsu. Nic nie jest tabu... nic nie jest zakazane. Cokolwiek w danym momencie się dzieje jest piękne i święte. Jeśli wniesiesz w to swój rozum, zniszczysz to kompletnie. Jeśli nagle poczujesz, że ssiesz jej palec i powiesz "Co za nonsens!" wówczas wprowadziłeś umysł. Możesz czuć jakbyś ssał jej pierś, nie ma w tym nic złego. Nikt nie wie, co się stanie. Jesteś po prostu porzucony w boskim wirze. Zabierze cię to i weźmie gdziekolwiek chce. Jesteś po prostu dostępny, gotowy się z tym poruszać. Nie kierujesz tym ... wy zwyczajnie macie stać się pojazdami.

 

Niech energie spotykają się na swoje własne sposoby. Mężczyzna powinien być tym owładnięty - po prostu czysta energia. Nie będziecie kochać się tylko poprzez genitalne organy, będziecie kochać się poprzez całe wasze ciała.

Nie że używacie tylko waszych seksualnych organów; seks rozpościera się wokół. Twoja głowa jest jego częścią w takim samym stopniu jak twoje stopy. Nie jesteś już mężczyzną; jesteś po prostu energią. Ona także nie jest już kobietą; po prostu energia. To bardzo dzika rzecz.

Jeśli medytujecie przed, a potem czcicie siebie nawzajem, nie ma niebezpieczeństwa; wszystko będzie poruszać się odpowiednio. Osiągniecie szczyt orgazmu, jakiego nigdy nie zaznaliście. Czasem osiągniecie to: prawdziwie wielki orgazm, w którym całe ciało drga i pulsuje.

 

Stopniowo sięgniecie punktu kulminacyjnego; znów opadniecie. To oczyści całe twoje istnienie, cały system. Czasem nie będzie wytrysku, lecz będzie orgazm.

S dwa typy orgazmów: szczytowy orgazm i dolinowy orgazm. W szczytowym orgazmie będziesz miał ejakulację i ona także będzie mieć wytrysk pewnych subtelnych energii. W dolinowym orgazmie nie będziecie mieć żadnej ejakulacji. Będzie to pasywny orgazm... bardzo cichy, bardzo subtelny. Będzie drganie, lecz prawie niezauważalne. W szczytowym orgazmie poczujecie wielką, wielką błogość. W dolinowym orgazmie poczujecie wielkie, wielkie uspokojenie. I oba są potrzebne; oba są aspektami Tantry. Każdy szczyt ma swą dolinę, a każda dolina ma swój szczyt. Szczyt nie może istnieć bez doliny ani vice versa.

 

A kiedy się to stało i oboje osiągnęliście głęboki orgazm, nie wychodź z niej. Po orgazmie pozostań w jej wnętrzu i odpoczywaj przez parę chwil. Ten odpoczynek jest bardzo głęboki. Po orgazmie odpoczynek jest jak dolina. Sięgnęliście samego szczytu, a teraz musicie powrócić do doliny. Jest ona bardzo chłodna i cienista, a wy odpoczywacie. I tak wiele dzieje się po orgazmie... zlewanie się, roztapianie. Ciała są zmęczone, wyczerpane, zużyte. Umysł zaszokowany. Było to niemal jak elektryczny szok.

Kiedy wychodzicie ze swojego stanu miłości, znów módlcie się; zakończcie modlitwą. Różnica jest taka, że kiedy medytujecie, ty medytujesz osobno i ona medytuje osobno, ponieważ medytacja nie może być robiona wspólnie. Medytacja jest osobistym wysiłkiem. Nie jest to relacja. Więc możecie być medytujący razem, ale wciąż medytujecie osobno; jesteś sam i ona jest sama. Wtedy oddajecie sobie nawzajem cześć. To znów jest inne. Jedno staje się obiektem kultu dla drugiego. Później kochacie się i jesteście kompletnie zatraceni. Nie jesteś sobą, ona nie jest sobą. Nikt nie wie, kto jest kim. Wszystko jest porzucone w wirze energii. Biegunowość mężczyzny i kobiety nie jest dalej biegunowością; granice łączą się, mieszają. Czasem będziesz czuł jak kobieta, a ona będzie czuć jak mężczyzna. Czasem ona będzie na tobie. Czasem ty staniesz się bierny, a ona stanie się aktywna i role będą się zmieniać. Jest to wielka dramaturgia energii. Wszystko jest zatracone.

 

Wtedy wychodzicie z tego najskrytszego z doświadczeń - módlcie się razem. Jest to czwarta rzecz. Po prostu dziękujcie Bogu. I nigdy nie skarż się. Cokolwiek się dzieje - jest dobre. Dzięki Niemu wszystko się dzieje; dziękujcie Mu z głęboką wdzięcznością. Pochylcie się i połóżcie wasze głowy na ziemi i pozostańcie tak przez kilka chwil w głębokiej wdzięczności.

Medytacja jest samotna. W czci ważna jest druga osoba, a w modlitwie oboje modlicie się do Boga. Zatem te trzy rzeczy powinny być włączone. One stworzą ekologię, w której powstaje Tantra. I któregoś tygodnia zdarzy się to.

 

Jeśli poruszacie się w Tantrze wówczas żadna inna miłość nie powinna być dopuszczona, w przeciwnym razie rozproszy to energię. Lecz kiedykolwiek chcecie się kochać, upewnijcie się, że macie dość czasu. To nie powinno być robione w pośpiechu. To nie powinno być jak praca. Jest to gra, zabawa, a te energie są tak subtelne, że jeśli jesteś w pośpiechu nic się zdarza. Tantra nie jest fragmentem. Nie możesz jej praktykować póki nie stworzysz sytuacji. To jest jak kwiat.

Musisz zasiać ziarno i dbać o roślinę, nawadniać ją każdego dnia. Sprawdzać czy oświetla ją słońce czy nie. Nie możesz stworzyć kwiatu, lecz możesz stworzyć sytuację, w której pewnego dnia kwiat pojawia się i otwiera pączek. Zatem te trzy rzeczy są sianiem ziarna, dbaniem o roślinę, podlewaniem jej i byciem ciągle nią zajętym; byciem ostrożnym, chroniącym ją. Wtedy pewnego dnia nagle - kwiat Tantry. To się stanie.

 

Polecam -Film który ukazuje wszystko na temat medytacji -jej naukę i praktykę -Energia kosmiczna-ciało Astralne- świat Astralny -OOB -Życie po śmierci - Czym jest 3 oko :

Edited by Pit
Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...