Jump to content

nie dziękuję :)


Recommended Posts

Calipso

tak więc,jak brzmi podtytuł tematu,chciałabym wiedzieć,czego nie lubicie i nigdy nie zjecie.

ja nie jem kasz,obojetnie jakich.a czego nie zjem? chyba ślimaków i móżczku.

Link to post
Share on other sites
Calipso

o tym że niektórzy jedzą konskie mięso,nawet nie chcę myśleć.na samą myśl o tym nie dobrze mi się robi(brrrr!!) podroby też nie są dla mnie.

a i nigdy juz nie zjem lodów truskawkowych fuj

Link to post
Share on other sites

Wszystkiego, co jest żylaste lub nieapetycznie wygląda. Mam na myśli także sushi, wszelkiego rodzaju surowe mięso, ślimaki, szprotki z główkami, tłuszcz na kości z udka kurczaka + chrząstki, kiełbasa z takimi białymi kuleczkami (nie wiem co to jest i nie chcę wiedzieć :mad: ). Ogólnie jestem strasznie wybredna w kuchni. Naprawdę, usłyszeć moje "było pyszne" to rzadkość. :)

Link to post
Share on other sites
Calipso

normalnie nie jadam surowego mięsiwa,ale tatara lubię :grin:

jak byłam parę lat temu w Grecji,to niektórzy chcieli mnie różnymi rzeczami nakarmić,ale cały czas im dziękowałam.aż pewnego dnia znajoma zrobiła pyszną sałatkę.jak trochę zjadłam,to dopiero wtedy powiedziała mi że była z kalmarów.pierwsza myśl była typu a fuj,a potem nawet ją polubiłam.

Link to post
Share on other sites
Calipso
a ja akurat Tatara jedynie w postaci żywej :D

Tatara,Azjatę i innych :grin:

oła,kuretkom mówię zdecydowane nie,za bardzo muliste.

co do skórek,to moi sąsiedzi żucają się na nie wszyscy :neutral:

Nashirka :grin: i tak do nas później wrócisz :wink:

Link to post
Share on other sites
Calipso

w mim regionie przysmakiem jest smalec z dodatkami.z cebulką,boczkiem,kwaśnym jabłkiem i czosnkiem a do tego kiszony ogórek.ale nie bardzo za tym przepadam :neutral:

Link to post
Share on other sites
Calipso

tak,smalczyk :grin:

u nas ostatnimi czasy jest moda,by na weselach robic stół wiejski.nie rozumię jaki jest w tym sens,skoro większość osób ma to samo na codzień.a więc,smalec,kiszone ogórki,pieczone prosię i bimber

Link to post
Share on other sites

ja tam wolę miejskie jedzonko na szybko ;) Kanapka z żółtym serem, kiszonym ogórkiem, sałatką i rzodkiewką rządzi.

Link to post
Share on other sites
Calipso
wiejski stol moze stanowic wielka atrakcje.

to prawda,a co jeśli robią to osoby dla ludzi ze wsi?

ja tam wolę miejskie jedzonko na szybko

ja też,ale ostatnio bardzo malutko jem :neutral:

Link to post
Share on other sites
Oni najchetniej beda jest stare sprawdzone potrawy...

.. i w ogóle prowadzić zdrowy tryb życia :) ludzie ze wsi są tacy... fajni, chociaż często bezlitośni. Mówię szczególnie o tych starszych wiekiem i rangą ;)

a z wiejskiego żarełka? Biały, tłusty ser + mleko lub śmietana + cukier + domowy chleb + robione masełko = niebo w gębie! :grin:

Link to post
Share on other sites
Calipso

Nashira,widzisz?? mówiłam że do nas wrócisz :grin:

Anetko,ja też już jestem starsza :wink:

miało być o tym co tygryski lubią najbardziej,poza jednym(czy cuś) więc tego brakowało :wink:

Link to post
Share on other sites

eee.. nie :) teraz zauważyłam :D

 

[ Dodano: 2008-05-21, 19:21 ]

ten zielony napis, moja droga, straszy mnie dzień i noc! :)

Link to post
Share on other sites
Guest Vanilia22
stety, wynalazco bloczku czekoladowego, jesteś wielki :D

 

Taaa mam rok na schudnięcie- chce sie zmiścic w piekna suknie ślubną:D niestety kocham slodycze!

Link to post
Share on other sites
Anetko,Boa,mogę prosić o miotełkę do sprzątania? znów zrobiłam bałagan :sad:

się robi pa-i majster :)

 

[ Dodano: 2008-05-21, 20:08 ]

spaściłam :cry: nie jesteście złe? może byc?

Link to post
Share on other sites
Goomis85

ja tez lubie czekolade :razz: a czego bym nie zjadla... surowej cebuli i flaczków. I ogólnie nie lubie tlustych potraw, boczku, smalcu, sloniny. I nienawidze kozuchu na mleku fuj!!

Link to post
Share on other sites
Calipso
a raciczki świńskie? :mad: coś tam się z nich chyba robiło, bleh!

galareta,mam o niej takie same zdanie jak o kożuchu

Link to post
Share on other sites

Ja tam flaczki owszem, a czekolade... dajcie spokoj dziewczyny, mam tabliczke w szafce lezy kupe czasu, no i teraz od tego czytania, juz chyba nie polezy.... :razz:

Nie weim czego bym nie zjadla... ponownie nie zjadlabym czegos co po angielsku nazywa sie rocket i corriander, to ziela takie, od razu wypluwam. Moze jakichs takich, mozdzko dziwacznych, oczow i takich pierdol. No chyba zeby musiec...

Link to post
Share on other sites

Angielskie jadam czasami, zrobione przez nas samych nie w restauracji. Jeden niby-anglik (bo polski poandersowczyk) powiedzial nam kiedys, ze - angielska kuchnia istnieje i jest dobra - tylko angole sa leniwi i nikt teg nie robi, a juz na pewno nie poprawnie :)

A Hindusi czesto przesadzaja z przyprawami (chyba, ze to tez angielskie wykonania) i nie czuc smaku samego jedzenia...

Link to post
Share on other sites

Ja uwielbiam ostra kuchnie, ale wech mam dobry i tyle co oni serwuja tam gdzie mnie sie zdarzalo jesc... w ogole nie czulam co jem, tylko same przyprawy, mogliby tam wpakowac co chieli, nikt by sie nie zorientowal... wrrr

Link to post
Share on other sites

jadłyście kiedys sałatkę "Gyros" ? ekstra to jest, robiłam ją ostatnio z moją mamą. Smakuje identycznie jak kebab. :)

Link to post
Share on other sites

a ja właśnie ostrego jeść nie mogę.. Nie przełknę jak coś mnie parzy, bo wolę umrzeć z głodu aniżeli zakatować się czymś, czego przełknąć nie jestem w stanie. :D

Link to post
Share on other sites
Calipso

gyrosa lubię :grin: wogule prawie wszystko z kuchni greckiej :grin:

Boa,ja też mam bzika na punkcie ostrości.moja mama mówi na to,że i tak języka przez to sobie nie wyparzę :wink:

Link to post
Share on other sites
Goomis85

co do angielskiego zarcia, to nie do zjedzenia jest typowe narodowe angielskie sniadanie - jajko (jajecznica albo omlet), fasolka w sosie pomidorowym, smazone pomidory, boczek i kielbasa... po prostu bomba kaloryczna! NIe przekonuje mnie nawet to, ze sniadanie powinno byc najbardziej obfitym posilkiem dnia...

A angielska kielbasa.. po raz pierwszy jadlam ja 2 tyg, temu na grillu, (a mieszkam w Anglii 3 lata), i niestety mialam sensacje zoladkowe - chociaz tutaj akurat nie wiem czy to bylo powodem, czy moze zmieszanie alkoholów :grin: :razz:

Link to post
Share on other sites
Goomis85

Nashira, Ty tez z East Midlands?? Nice :mrgreen: co do kielbasek - masz calkowita racje ;) sa nie do zjedzenia - nawet z grilla. Nie ma to jak polska kielbaska grillowa mniam! :razz:

Link to post
Share on other sites

Tak, z kielbaskami sie zgodze - nie toleruje ich. Ichniego bekonu tez - massakra, nie ma to jak boczus :) fasolek "baked beans" tez nie trawie. A! - i chipsow "salt and vinegar" tak samo jak frytkow z octem wrrrr to jest okropnosc!! :)

Link to post
Share on other sites
Goomis85

chipsy octowe!! :shock: no to dopiero jest niezwykly smak - ja spróbowalam i juz wiecej nie bede. No chyba ze kiedys zajde w ciaze.. wtedy nigdy nie wiadomo gdzie zachcianki zaprowadza.. a ta opowiesc o kamieniach w zoladkach.. brrrrrrrrrrrrrr!!! straszne rzeczywiscie :neutral:

ja sobie jeszcze przypomnialam cos niedobrego: to mortadela - niedobrze mi sie robilo na sama mysl o tym tanim .. (miesie, kielbasie?) bleeeeeeee.. trzeba przepic :wink:

:n3

Link to post
Share on other sites
Guest Vanilia22
wiecie, ja w poprzedniej ciąży 1sze na co mi się rzuciło, to te chipsy octowe :shock: :shock: :shock: hehe,

W angli jak bylam sprobowalam chipsy o smaku beef obrzydliwości...

Link to post
Share on other sites
  • 11 months later...
  • 4 weeks later...
AnnaMaria

Nie mogłabym zjesc ,ktoregos z moich przyjaciol - pieska siwnki,baranka jakiegokolwiek miesa ,zelkow,produktow ze skladem z miesem.Zawsze jak cokolwiek jem to musze sie zapoznac z ulotka :)

Link to post
Share on other sites

A ja kocham jesc i moge zjesc prawie wszystko :)

ALe jedyne czego nie zjem to watrobki i serc. bleeeeeeee

Za owocami morza nie przypadam.

Kiedys jeszcze nie lubilam oliwek, ale teraz uwielbiam:) Gusta sie zmieniaja :P.

Link to post
Share on other sites

Nie ruszę tłustego/żylastego. Jak o tym pomyślę to mam ciarki.

Natomiast chętnie spróbowałabym smażonego węża. Ogólnie spróbowałabym wszystkich potraw (poza robaczkami... chociaż, jeśli dobrze przyrządzone, to czemu nie?;)), które nie są tłuste.

Link to post
Share on other sites

Nigdy juz nie zjem niczego co trzeba bylo wczesniej usmiercic.

 

Nie cierpie kabczkow, papryki, kalafioru i kaparow. Obrzydliwosci!

 

A tak poza tym to zezre wszystko, nawet chipsy octowe :)

Link to post
Share on other sites

Dobry Boże

ja jestem jak utylizator

zjem wszystko

niewiele wyjdzie

 

nie znoszę:

1. Papryka

2. Ogórki

3. Pomidory

 

Ubóstwiam ( i potrafię ugotować 0o !! ):

1. Lasagne serowa z pieczarkami

2. Pizza z krewetkami

3. ToosTyyyyy : )))

Link to post
Share on other sites
Josephina

NIE ZJEM (no, chyba że za Chiny... choć wolałabym Japonię, lol xD)

Czegoś, co jeszcze żyje.

Swojego psa.

Człowieka.

Fasolki (chyba, że po bretońsku... xD)

Żab, ślimaków i tym podobnych ohydztw

Wymiocin

... I innych rzeczy, których człowiek się pozbywa

Link to post
Share on other sites
  • 7 months later...

A wiecie co mnie "brzydzi". Można to robić na kilka sposobów, kaszanke, flaki. I to jest z jelita od zwierzaka (chyba świnki). Jak sobie pomyśle, że zwierzę trzymało tam rzeczy tak syfiące, śmierdzące to aż mnie odrzuca. Jak byłem mały to kochałem jeść czarnine, babcia nawet mi mówiła że to kakao ;D i Ja jadłem jak głupi kilka talerzy nawet mimo iż słodkie nie było. A teraz dla mnie, to odstawka z jadłospisu do końca!

 

Tak pozatym. Ludzie w wojnę jedli siebie nawzajem. Jeden jadł drugiego człowieka który umarł. To jest być może nie humanitarne, ale jak to mówią.

 

ZNAMY SIEBIE NA TYLE NA ILE NAS SPRAWDZONO!!!!!!!!!!

 

Więc i taka czarninka czy też flaczki, ślimaczki, żabki to rarytas by był! d;

 

(:

 

To tak od odskoczni. Po prostu prawda. Nie oszukujmy się. Teraz nie jemy, bo mamy wybór co do jedzenia. Jemy co lubimy, na co nas stać.

Edited by gay
Link to post
Share on other sites
A co masz do bananów? Tłuste i żylaste też jest dobre :P Niedobry to jest szpinak :D Reszta jest pyszna :)

 

od bananów cierpnie mi język :_jezyk: a sam jego zapach wywołuje u mnie gęsią skórkę. Szpinak jest pyszny... robie ravioli z nim :mniam: i mój mąż je zjada aż uszy mu się trzęsą (a szpinaku jako takiego w ogóle nie toleruje). Tłust i żylaste jest może i dobre do :piwko2_na:

Link to post
Share on other sites

No do piwka jest bardzo dobre tłuste ^^. Ja ogólnie mam teraz dietę wysokobiałkową, chociaż tłuste też tam jest :P Niestety do tego muszę ćwiczyć :D

Link to post
Share on other sites

Jak ktos tu wspomnial nie tknelabym koniny i watrobki!!!!!!!No ale jak powedzial GAY tyle o sobie wiemy ile nas sprawdzono...mowilam kiedys ze nigdy nie zjem flakow i co zeby nie przegrac zakladu-ZJADLAM i o dziwo smakowaly!!!ale chyba drugi raz tego nie powtorze!!

NORDIS tak trzymaj ....;) ;) ;)

Link to post
Share on other sites

Nie tykam mięsa i nie przemawiają do mnie i stanowczo protestuję przeciwko potrawom wciskanym mi na siłę w dzieciństwie typu makaron ze serem i ryż z jabłkami :) Za to szpinak i cukinia w każdej ilości mile widziane :)

Link to post
Share on other sites
  • 2 weeks later...

wielu rzeczy nie lubię .... choćby rabarbaru ....ale tu mnie ratuje zakaz od lekarza (za dużo szczawianów)

ale z kolei zupa szczawiowa mniam i grzybki w occie

 

od jedzenia przez namówienie do spróbowania ratuje mnie ...dieta bezmięsna

więc nikt nie namówi mnie na zjedzenie móżdżków i innych tego typu dań

Link to post
Share on other sites
  • 1 month later...
  • 1 month later...

Czytam Was i kompletnie nie rozumiem, o co chodzi z tymi flakami O.o Przecież ugotowane strasznie nie wyglądają i smakują jak normalne mięso.

A co do sushi - to mit, że ono zawsze jest z surowej ryby. Surowa ryba to SASHIMI - pojedyncze kawałki bez dodatków. Najlepiej się w barach zapytać co jest z czym :) Ja sushi osobiście uwielbiam, to takie nietypowe dla Europejczyków zestawienie rozpływającej się na języku rybki, delikatnego ryżu i marynowanego imbiru. A sałatka z wodorostów po prostu wymiata, coś jak nasza klasyczna, doprawiana sałata, ale sałata w porównaniu z tym nie ma smaku ;p

Ogólnie jestem otwarta na eksperymenty - z radością wcinam dziwne rzeczy w rodzaju gumi-żelek o smaku chilli.

 

Ale jest parę rzeczy, których nie znoszę:

- japońska zupa miso na bazie pasty ze sfermentowanej soi - smakuje jak sos od klopsików

- ananasa, miodu, selera, mango - bo jestem na nie śmiertelnie uczulona

- wołowiny - zjem, ale nigdy sama jej nie przyrządzam, bo denerwuje mnie konsystencja, strasznie włazi w zęby

- bułek grahamek - strasznie suche dla mnie

- anchois - za słone

- małży - smakują okropnie

- większości wędlin wieprzowych i podwędzanych (oprócz salami, no i kabanosy lubię) - wolę drobiowe

- ze słodyczy - draży, tych twardych kuleczek

Edited by Reina
Link to post
Share on other sites
Guest Patryk8

ja nigdy nie jadłem sushi. Ciekawi mnie jaki smak ma nori, czyli to coś co jest czarne i otacza rybę i ryż :)

Jadł ktoś może surimi? Jedni mówią, że to najgorsza rzecz jaką jedli w życiu, a inni przeciwnie, a ja... boję się spróbować :)

Link to post
Share on other sites

Surimi? Te paluszki krabowe z supermarketu? Właśnie mi przypomniałeś, czego jeszcze nie lubię... Ale raczej nie z powodu smaku, kompletnie nie wiem, do czego go przyrównać... Może do doprawionego mięsa krewetek. Mnie się skład nie podoba ani trochę - są robione na zasadzie "pan, który je robił, widział kiedyś kraba na zdjęciu". Za to moja siostra lubi je jeść smażone w cieście.

Link to post
Share on other sites
Guest Patryk8

No tak spodziewałem się to wygląda tak nienaturalnie, chociaż podobne jest to zdrowe.

Z ciekawości przeglądnąłem internet i spójrz ile przepisów znalazłem :-)

 

http://vici-surimi.pl/

Edited by Patryk8
Link to post
Share on other sites
ZawszeWinna

U mnie w domu wszyscy uwielbiają sałatkę z surimi.Ja osobiście nie mam pojęcia co oni w tym widzą, nic szczególnego :/

A osobiście nigdy nie tknę wątróbki, wystarczy zapach i robi mi się niedobrze...

Link to post
Share on other sites

Ośmiornica, krewetki, ślimaki i tego typu "morskie przysmaki". Nie jestem wybredna, ale żadnych takich "robaczków" do ust nie wezmę. ;)

Link to post
Share on other sites
karolinna

A osobiście nigdy nie tknę wątróbki, wystarczy zapach i robi mi się niedobrze...

 

ja mam to samo xF

Link to post
Share on other sites

Surimi podobno co najwyżej leżały koło krabów. Robi się je (tak słyszałem) z mięsa jakiejś ryby.

A co do oporów to polecam larwy drewnojada w miodzie i z chilli. Nie są jakoś wybitnie dobre, ale jest się potem czym chwalić. Można je kupić w dużych sklepach zoologicznych.

Link to post
Share on other sites
Czarna1981

no a ja natomiast nie jem sera żółtego, topionego,większość mlecznych rzeczy i tak mam od urodzenia już:)No i jakoś nie widzę się jedzącej małże czy ślimaki,brrrr.....;)

Link to post
Share on other sites
iceteagreen

Ja na pewno nie zjem mięsa. W tym także ryb. Kiedyś nie znosiłam oliwek, ale teraz uwielbiam i jem bardzo często. Jednak to była kwestia smaku,natomiast brak mięsa w diecie to po prostu przekonania :)

Link to post
Share on other sites
  • 2 months later...
  • 2 months later...
Wilhelmina7

Właściwie to jestem zdziwiona, że tak wiele osób nie jada zdrowych, pożytecznych i tradycyjnych w naszym klimacie potraw, natomiast idzie uparcie w modę, która dla naszych ciepłolubnych żołądków nie jest ani potrzebna, ani wskazana. Ot, najwyżej taka odmiana smaku i ciekawostka. Cóż, z gustami ponoć się nie dyskutuje, chyba...chyba że lekarz narzuci obowiązek odpowiedniej diety. Oby nie.

Link to post
Share on other sites

Problem chyba że duża część naszych tradycyjnych potraw to potrawy wysokokaloryczne właściwe dla górnika albo zimą w Suwałkach :P Zwaszcza mam tu na myśli rozmaite zupy będące po prostu mięsem pływającym w tłuszczu... bo przecież wszystkie te cieniutkie rosołki i zupy-krem to nie jest polska kuchnia - to są kostki knorr i "gotuj z pascalem" :)

Link to post
Share on other sites
Wilhelmina7

Poruszamy niezbyt bezpieczny temat, ale spokojnie i rzeczowo można dyskutować o wszystkim.

Żyjemy w strefie klimatycznej wymagającej odżywiania ogrzewającego nasz organizm i dodającego mu energii. Mięso, kasze, podroby, są nie tyle tuczące, ile posiadające węglowodany złożone dostarczające energii dla organizmu. Tuczące są wówczas, gdy są przyrządzane zbyt tłusto i zjadane w zbyt dużych ilościach. Ktoś powyżej nadawał na wołowinę, inny obruszał się na koninę, a to mięsa uznawane w całym świecie za najbardziej wartościowe i dające siłę i zdrowie. Najdroższe. Czy koniecznie trzeba przyrządzać potrawy z tłustych części tuszy i pływające w smalcu czy oleju? A zupy? Hmmm...Po trudnych, ciężkich operacjach gastrycznych, to nie " piekielne skrzydełka ", czy kawał tortu orzechowego lekarz każe podać, ale babciny rosołek z odebranymi okami. Zupy są zasadne, dostarczają ciepła i energii i absolutnie nie muszą być tłuste. Chodzi o wywar, tłuszcz można zebrać i wyrzucić. Dość pouczania, ogólnie chodzi o to, że wg. prawideł żywienia, najzdrowsze jest dla danej grupy etnicznej to co rośnie i żyje wokół nas. Można próbować i chrabąszczy czy pijawek w cukrze, ale to już tylko jako ciekawostkę.

Kostki Knoor, gotowe sosy w torebkach, zupy w proszku, wszystko wysoko przetworzone, konserwowane i podane " na tacy " to jedna wielka trucizna i tego nie należy brać pod uwagę. A ciacha, czekolady, batoniki, smakowe deserki, jeść z rzadka, albo oddać wrogowi. Nooo...chyba że się samemu to ciasto upiekło i wie się co się je.

Link to post
Share on other sites
akurat rosołek to jest polska kuchnia....

taaa.. pamiętam jak robiła go moja babcia - to nie była żółta woda z malutkim kawałkiem mięsa i kawałkiem marchewki...

nie tak zresztą wygląda w moim domu :D

 

@Wilhelmina7

co do zasady zgadzam się z Tobą - z tym że jednak musisz zauważyć, że trochę się zmieniło od czasów gdy "tradycyjna polska kuchnia" powstała. Myślę że wprowadzenie kuchni śródziemnomorskiej jako powszechnej w Polsce mogłoby uratować wielu ludziom życie i zdrowie. Bo kuchnia to nie tylko przepis - to także nawyk żywieniowy... no a w Polsce te nawyki są złe... IMHO :D

Link to post
Share on other sites

A co ty już myślisz że wszędzie teraz się rosołek robi na knorrze? Ja tam jak jem rosół, to jest to rosół, a nie żółta woda...

Link to post
Share on other sites
  • 2 months later...
  • 4 months later...
KataMusica

jak wyżej zupy owocowe nie za bardzo :P kaszanki też nie, hmmm dżemy mi się przejadły. Mięsa nie jem przeważnie, gdzie indziej niż w domu.

Ogólnie mam średnie relacje z jedzeniem, muszę mieć wyspecjalizowane odpowiednio dla mnie ... :D

Link to post
Share on other sites
KataMusica

aaaaah i karpatki/napoleonki też nie tknę, przez mocne sensacje żołądkowe po zjedzeniu TAKOWEJ w dzieciństwie!

Link to post
Share on other sites

oj ja nienawidzę rosołu, flaczków i placków ziemniaczanych.. co do reszty to raczej wszystkiego po trochu, ale mięsa unikam jak mogę bo nie przepadam ;)

Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
×
×
  • Create New...