Jump to content

Boskie pochodzenie człowieka - prawda czy fałsz?


siloam
 Share

Recommended Posts

Wiesz mnie jakiś czas też zajeło najpierw zrozumienie,a póżniej poczucie,że ja i Prastwórca jeteśmy jednym i siłą rzeczy skoro pochodzimy z jednego Żródła to na pewnym poziomie - na poziomie Chrystusowym wszyscy jesteśmy jednym.

Stwórca nie pochodzi z żadnego źródła, bo sam jest źródłem stworzenia. On jest odwieczny. Ty natomiast jesteś stworzeniem i z całą pewnością nie masz natury Bożej.

Edited by siloam
Link to comment
Share on other sites

Stwórca nie pochodzi z żadnego źródła, bo sam jest źródłem stworzenia. On jest odwieczny. Ty natomiast jesteś stworzeniem i z całą pewnością nie masz natury Bożej.

 

Cytuje tak na wszelki wypadek, poniewaz masz - widze - zwyczaj edytowania swoich postow tak, aby zupelnie zmieniac sens Twoich wypowiedzi. Trudno w ten sposob odnosic sie do Twoich postow.

 

Ja chcialam tylko podszepnac jedna taka malutka sprawe. Mnie na lekcjach religii uczono, ze w kazdym z nas jest czastka Boga, Bog jest w kazdym z nas. Tak wiec - w pewnym sensie - jestesmy jednym.

Link to comment
Share on other sites

Bo tak w sumie jest- w każdym z nas jest coś jakaś część Uniwersalnej świadomości, jakiś kontakt z Tajemnicą itd.

no i trzeba pamiętać że my tego nie możemy wiedzieć - jak jest :) możemy spekulować, wierzyć no i jak widać także wykrzykiwać hasełka :P

Link to comment
Share on other sites

Stwórca nie pochodzi z żadnego źródła, bo sam jest źródłem stworzenia. On jest odwieczny. Ty natomiast jesteś stworzeniem i z całą pewnością nie masz natury Bożej.

 

Chyba nie do konca zrozumiałe :my wszyscy ,czyli wszystkie istoty czujące,które stworzył Prastwórca jestśmy jednym na pewnym poziomie,czyli na Poziomie Chrystusowym.

I może Ciebie rozczaruje napisałeś tak:

Ty natomiast jesteś stworzeniem i z całą pewnością nie masz natury Bożej.

a ja powiem tak,ze z cała PEWNOŚCIĄ MAM !!!!,ponieważ stworzył nas na wzór i podobieństwo swoje,więc jak mogę nie mieć ntaury OJCA???pomyśl sam- jak dziecko może być różne od Ojca????

Mając świadmość tak CUDNEGO POCHODENIA BO BOSKIEGO POCHODZENIA- jak mogę nie być szczęśliwa,dumna,radosna.....

Ja już nie dam sobie włożyć KODÓW ZNIEWOLENIA!!! jak swego czasu na lekcjach religii,czy kościółku już nie ten czas,już nie ta świadmość, ale jak Tobie tak wygodnie to jest ok i ja to szanuję .

Z Miłością Semi

 

Cytuje tak na wszelki wypadek, poniewaz masz - widze - zwyczaj edytowania swoich postow tak, aby zupelnie zmieniac sens Twoich wypowiedzi. Trudno w ten sposob odnosic sie do Twoich postow.

 

Ja chcialam tylko podszepnac jedna taka malutka sprawe. Mnie na lekcjach religii uczono, ze w kazdym z nas jest czastka Boga, Bog jest w kazdym z nas. Tak wiec - w pewnym sensie - jestesmy jednym.

 

Całkowicie się z Tobą zgadzam z Miłością Semi

 

Bo tak w sumie jest- w każdym z nas jest coś jakaś część Uniwersalnej świadomości, jakiś kontakt z Tajemnicą itd.

no i trzeba pamiętać że my tego nie możemy wiedzieć - jak jest :) możemy spekulować, wierzyć no i jak widać także wykrzykiwać hasełka :P

 

Ja chcę Ci powiedzieć,że ja już nie muszę wiedzieć,nie muszę spekulować JA CZUJE,ja czuję całym sercem,całą soba,całą dusza.Nie mam kszty wątpliwości,że Jest,Istnieje,że mnie Kocha,że się mną Opiekuje.

Cieplusio pozdrawiam z MIłością Semi

Edited by Seid
Link to comment
Share on other sites

Guest beneton123

Zostały tu przeniesione posty z innego działu. Zachęcam do kontynuowania tego ciekawego tematu, przypominając jednocześnie o wzajemnym szacunku.

Link to comment
Share on other sites

Ja chcę Ci powiedzieć,że ja już nie muszę wiedzieć,nie muszę spekulować JA CZUJE,ja czuję całym sercem,całą soba,całą dusza.Nie mam kszty wątpliwości,że Jest,Istnieje,że mnie Kocha,że się mną Opiekuje.
cieszę się :) natomiast ja wole pozostać sceptycznym, zwłaszcza że kiedy byłem jeszcze protestanckim charyzmatykiem - czułem obecność Boga, bliskość itd i byłem szczęśliwy, że mnie kocha i opiekuje... Potem zacząłem zauważać błędy doktrynalne, sprzeczności, dogmaty pisane palcem na wodzie, dowiedziałem się jak nasze wierzenia i poglądy wpływają na odbiór rzeczywistości itd. Uważam że można czuć bliskość/miłość itd. Boga- dlatego że rzeczywiście jest się z nim blisko - albo dlatego że wierzy się że jest się blisko niego. Zresztą - to tylko uczucia, wrażenia :)

 

Pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

Ja chcę Ci powiedzieć,że ja już nie muszę wiedzieć,nie muszę spekulować JA CZUJE,ja czuję całym sercem,całą soba,całą dusza.Nie mam kszty wątpliwości,że Jest,Istnieje,że mnie Kocha,że się mną Opiekuje.

Cieplusio pozdrawiam z MIłością Semi

Tym razem ja sie z Toba w zupelnosci zgadzam. Pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

masz - widze - zwyczaj edytowania swoich postow tak, aby zupelnie zmieniac sens Twoich wypowiedzi.

Pomówienie. Owszem edytuje odpowiedzi kiedy widzę, że wyraziłem się niezbyt ściśle, poprawiam błędy stylistyczne lub gramatyczne, cytowanie lub gdy uznam, że poprzednia wypowiedź zwierała jakieś personalne wytyki, ale na pewno nie po to aby zmienić jej sens.

 

Mnie na lekcjach religii uczono, ze w kazdym z nas jest czastka Boga, Bog jest w kazdym z nas. Tak wiec - w pewnym sensie - jestesmy jednym.

Jakiej religii? Buddyjskiej? Chyba przespałaś katechezę.

 

ponieważ stworzył nas na wzór i podobieństwo swoje,więc jak mogę nie mieć ntaury OJCA???pomyśl sam- jak dziecko może być różne od Ojca????

Normalanie- bo jesteś stworzona na wzór i podobieństwo, a nie pochodzisz od Boga poprzez zrodzenie tak jak Jezus. Dziećmi bożymi stajemy się poprzez chrzest i nie jest to na zasadzie, że przyjmujemy Bożą naturę, ale na tej, że w Kościele staramy się upodobnić do Boga w zakresie miłości. Jest to naśladowanie Chrystusa. My natomiast nie jesteśmy żadnymi chrystusami dlatego mówienie o poziomie chrystusowym w takim odniesieniu to moim zdaniem kompletne nieporozumienie.

Edited by beneton123
Offtop personalny - skasowany
Link to comment
Share on other sites

Człowiek to dusza wcielona ,więc logicznym jest że,ta dusza jest podobna do Stwórcy ,a ponieważ dusza ludzka nie ma wyglądu i specialnego krztałtu ,więc jest z Bogiem tożsama .

Lecz żeby to zrozumieć ,to nie na podstawie dzisiejszej wiary (Niewiedzy Duchowej) ,lecz potrzebne dzisiejszemu człowiekowi są specjalne " Okulary Duchowe " - Wiara,Nadzieja i Miłość . lub nauczyć się kierować w życiu "Mądrością Serca " gdzie możemy najpewniej odczuć Boga w naszym życiu .

Link to comment
Share on other sites

Pomówienie. Owszem edytuje odpowiedzi kiedy widzę, że wyraziłem się niezbyt ściśle, poprawiam błędy stylistyczne lub gramatyczne, cytowanie lub gdy uznam, że poprzednia wypowiedź zwierała jakieś personalne wytyki, ale na pewno nie po to aby zmienić jej sens. Poza tym nie uczyła Cię mama, że niegrzecznie ludziom język pokazywać? ;]

 

Zapomniales dodac: Usuwam polowe swojego postu.

Jakiej religii? Buddyjskiej? Chyba przespałaś katechezę.

 

Czekaj... Niech pomysle... Kosciol, Komunia sw. Polska... No tak... Zapomnialam dodac do tego cudnego, cieplego i madrego ksiedza... Nie... Buddyjska to na pewno nie byla... Po latach, gdy weszlam do Kosciola, przy ktorym lekcje religii sie odbywaly nie bylo juz mojego ksiedza. Byla jakas postac, ktora w grymasie zlosci krzyczala na kazaniu cos o wyborach i polityce... Myslisz, ze to byl mnich buddyjski?

 

Normalanie- bo jesteś stworzona na wzór i podobieństwo, a nie pochodzisz od Boga poprzez zrodzenie tak jak Jezus. Dziećmi bożymi stajemy się poprzez chrzest i nie jest to na zasadzie, że przyjmujemy Bożą naturę, ale na tej, że w Kościele staramy się upodobnić do Boga w zakresie miłości. Jest to naśladowanie Chrystusa. My natomiast nie jesteśmy żadnymi chrystusami dlatego mówienie o poziomie chrystusowym w takim odniesieniu to moim zdaniem kompletne nieporozumienie.

 

Dla mnie kompletnym nieporozumieniem jest mowienie, iz dzieckiem bozym staje sie poprzez chrzest. O ile mi wiadomo (no, chyba, ze to rzeczywiscie byli buddysci) chrzest jest przyjeciem do Wspolnoty Kosciola.

 

 

Z drugiej strony - skoro przez 30 lat zmienily sie przykazania koscielne, (i nie tylko) to moze i zmienily sie prawdy gloszone przez Kosciol?

Link to comment
Share on other sites

Dla mnie kompletnym nieporozumieniem jest mowienie, iz dzieckiem bozym staje sie poprzez chrzest

 

1243 Biała szata ukazuje, że ochrzczony "przyoblekł się w Chrystusa" (Ga 3, 27) i zmartwychwstał z Chrystusem. Świeca zapalona od paschału oznacza, że Chrystus oświecił neofitę i że ochrzczeni są w Chrystusie "światłem świata" (Mt 5,14) 31 .

Nowo ochrzczony jest teraz dzieckiem Bożym w Jedynym Synu. Może odmawiać modlitwę dzieci Bożych: "Ojcze nasz"

 

1250 Dzieci, rodząc się z upadłą i skażoną grzechem pierworodnym naturą, również potrzebują nowego narodzenia w chrzcie 36 , aby zostały wyzwolone z mocy ciemności i przeniesione do Królestwa wolności dzieci Bożych 37 , do którego są powołani wszyscy ludzie. Czysta darmowość łaski zbawienia jest szczególnie widoczna przy chrzcie dzieci. Gdyby Kościół i rodzice nie dopuszczali dziecka do chrztu zaraz po urodzeniu, pozbawialiby je bezcennej łaski stania się dzieckiem Bożym 38

 

http://www.katechizm.opoka.org.pl/rkkkII-2-1.htm

 

I co teraz? ;]

 

chrzest jest przyjeciem do Wspolnoty Kosciola.

Kościół to wspólnota dzieci bożych.

 

ponieważ dusza ludzka nie ma wyglądu i specialnego krztałtu ,więc jest z Bogiem tożsama

Demony też tego nie mają. Nie wszystko co duchowe jest jednocześnie Boskie.

Edited by siloam
Link to comment
Share on other sites

Zacytuje fragment wierzeń sekty która już nie istnieje " Człowiek jest częścią boga bo jego dusza zawiera w sobie Ducha który został stworzony przez boga innymi słowy: Ciało zawiera dusze dusza zawiera ducha - duch jest częścią boga" to fragment wierzeń katarów wytępionych przez kosciół w średniowieczu. Do tego dochodzi dualizm: Wszystko co materialne jest wytworem szatana czyli ciało również a to co duchowe to boskie. Wg ich poglądów Człowiek jest połączeniem tych dwóch ma ciało które jest wytworem Szatana i duszę niematerialną boską. Wiadomo jak sekta katarów skończyła bo odrzucała materializm czyli hierachię kościelną i bogacenie sie kleru. potem doszło do ruchów społecznych więc zdecydowano rozprawić sie z sektą (krucjata przeciw albigensom czyli katarom)

 

Sil Rozmawiamy o duszy człowieka, dusza człowieka to nie demon , więc jest boska jak by nie patrzeć

Link to comment
Share on other sites

@ryba969

Czemu miało służyć to przedstawienie herezji katarskiej? Kościół nie wierzy i nie wierzył, że materia jest dziełem diabła.

 

dusza człowieka to nie demon , więc jest boska jak by nie patrzeć

Hah. Przykro mi, ale wniosek nie wynika z przesłanki, bo nie wszystko co niematerialne i niedemoniczne jest boskie. Nawet aniołowie nie posiadają Bożej natury. Wszystko co jest stworzone - a więc i dusza - nie jest Bogiem. Wasze poglądy przypominają mi gnozę i doktrynę neoplatoników.

 

@Beatka111

To oznacza, że są z punktu widzenia Kościoła katolickiego heretykami i ipso facto sami wykluczają się z Kościoła przez takie poglądy. Dotyczy to oczywiście osób, które znają dostatecznie dobrze nauczanie Kościoła katolickiego. Nie mówię tu o niewiedzy niezawinionej.

Link to comment
Share on other sites

Przepraszam Cie najmocniej, ale na poczatku tematu i w swoich postach piszesz o Jezusie Chrystusie, ktory jest krolem kosciola. Czy to oznacza, ze jest krolem tylko kosciola katolickiego??? Eeee nie ladnie...

Wiesz... Nazwa chrzescijanie wziela sie od Chrystusa, wiec na rownych prawach rozmawiamy chyba o wszystkich Chrzescijanach?

Link to comment
Share on other sites

Pustelnicy w pierwszych wiekach chrześcijaństwa wyznawali pogląd że co materialne to złe , co duchowe dobre. Punkt widzenia kościoła wiadomo jaki jest, więc i odpowiedź na ten tego to pytanie była wiadoma. Dla mnie to co kościół głosi to jest jedna wielka herezja. W biblii wyraźnie jest mowa o zakazie zmieniania praw (przykazań) i ich dodawania bądź usuwania. Jak to sie ma do czczenia wizerunków świętych (zakazane w biblii) Niby jeden bóg w chrześcijaństwie jest wiec po co modły do świętych itd. W ten sposób to ja moge stwierdzic że modlicie sie do wielu bogów i czcicie obrazy (ich czczenie zakazane w biblii jest" Nie będziesz czynił żadnej rzeźby, ani obrazu. Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz mi służył" (Wj 20, 1-5)"

 

Beata111 - Wg silo nie, bo kościół pozmieniał tak doktrynę że te odłamy które pozostaja przy pierwotnych założeniach to heretycy herezja = wybieranie sobie praw z ogołu doktryny czyli jedne prawa czyni się ważniejszymi od drugich"

 

Kościół uważa, że biblia nie jest jedynym źródłem wiary więc stąd dogmaty itd. Jak naprzykład dogmat o nieomylności papieża który dla mnie jest bezsensowny bo papież to człowiek taki sam jak my. Więc też sie myli , a że kościół uważa go za namiestnika boga na ziemi to już inna sprawa. Ot zawiłości ich doktryny. Jak czytałem KKK to po 10 stronach zwątpiłem (a był mi potrzebny do egzaminu) Taką sobie doktrynę stworzyli to taką mają.*

 

*Ja sie za chrześcijanina nie uważam więc tak pisze. I trzymam się z dala od chrześcijaństwa w jakiejkolwiek formie

Edited by ryba969
Link to comment
Share on other sites

Czy to oznacza, ze jest krolem tylko kosciola katolickiego??? Eeee nie ladnie...

Uczyłaś się w ogóle Credo? Jest tam takie zdanie:

„Wierzę w jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół”

 

Jest tylko jeden prawdziwy Kościół i tym Kościołem jest jest Kościół Katolicki.

 

kościół pozmieniał tak doktrynę że te odłamy które pozostaja przy pierwotnych założeniach to heretycy

Mylisz się. Heretycy to Ci, którzy odeszli od pierwotnych założeń uznając, że nie potrzebują już Magisterium Kościoła.

 

Pustelnicy w pierwszych wiekach chrześcijaństwa wyznawali pogląd że co materialne to złe , co duchowe dobre.

Jacy pustelnicy, bo nie wiem czy zdajesz sobie z tego sprawię, ale herezje istniały już w pierwszych wiekach. Św. Paweł sprzeciwiał się heretykom: Filetosowi i Hymenajosowi, a św. Jan walczył chociażby z gnozą Kerynta.

Link to comment
Share on other sites

ryba - ja wszystko rozumiem. Uwazam jednak, ze skoro ktos mowi A to niestety - zmuszony jest do wypowiedzenia calego alfabetu. Silo przez dlugi czas nie piasal o KK, tylko o Chrystusie. A to jest dosc spora roznica. Ja wiem co mial na mysli. Ale ja czytam to co czytam.

Link to comment
Share on other sites

Silo - blagam Cie... Co znaczy jeden prawdziwy Kosciol? To znaczy, ze inne Koscioly mowiace o Chrystusie, o tym, ze byl - klamia? To znaczy, ze wspolne spotkania Papiueza i wyznawcow innych Kosciolow to pic na wode i Papiez tak na prawde nie uznaje tych Kosciolow???????? Top po co sie w takim razie spotyka z ich przedstawicielami?

Link to comment
Share on other sites

ja wszystko rozumiem.

To zdanie jest mało przekonywujące na tle znajomości religii katolickiej jaką wyniosłaś z katechezy.

Imho bardzo mało.

 

Chrystus założył jeden Kościół.

 

Papiez tak na prawde nie uznaje tych Kosciolow?

Papież uznaje je za Kościoły tylko z nazwy. Innymi słowy, to że ktoś nazwał założoną przez siebie organizację "Kościołem" to nie czyni jej Kościołem. Prawo kanoniczne traktuje je jako sekty heretyckie lub/i schizmatyckie.

 

Top po co sie w takim razie spotyka z ich przedstawicielami?

Aby ich nakłonić to powrotu na łono Kościoła.

Edited by siloam
Link to comment
Share on other sites

cieszę się :) natomiast ja wole pozostać sceptycznym, zwłaszcza że kiedy byłem jeszcze protestanckim charyzmatykiem - czułem obecność Boga, bliskość itd i byłem szczęśliwy, że mnie kocha i opiekuje... Potem zacząłem zauważać błędy doktrynalne, sprzeczności, dogmaty pisane palcem na wodzie, dowiedziałem się jak nasze wierzenia i poglądy wpływają na odbiór rzeczywistości itd. Uważam że można czuć bliskość/miłość itd. Boga- dlatego że rzeczywiście jest się z nim blisko - albo dlatego że wierzy się że jest się blisko niego. Zresztą - to tylko uczucia, wrażenia :)

 

Pozdrawiam

 

A powiem Ci od serduszka czucie Stwórcy przyszło wtedy,kiedy świadmie odeszłam od kościoła,kiedy poczułam,że nie potrzebuje żadnej religii,żadnych dogmatów,kodów zniewolenia,żadnych zakazów bo w moim pojęciu to żadna sztuka nie robić czego ze strachu,bo Bóg mnie pokara itd ale NIE ROBIĆ ZŁYCH UCZYNKÓW Z MIŁOŚCI DO SIEBIE,DO BOGA WE MNIE.

Uczono kiedyś jak uczono,religie powstały w moim odczuciu,żeby niewolić ludzi,a ja już wiem,że moja PIERWOTNA NATURA TO WOLNOŚĆ min,moja pierwotna natura,boska natura jest doskonała,tak jak doskonały jest mój Ojciec Prastwórca Wszechistnienia i Wszechstworzenia.Dał nam wszystkim wolną wolę ale wolna wola to nie swawola,wolną wolę ale i odpowiedzialność za skutki wolnej woli,czyli podejmowanych decyzji,wyborów,każdy z nas stety i niestety poniesie konsekwencje czy w tym życiu czy innym ale z pewnością tak.Gdyby wiekszość ludzi miała świadmość,że poprzez swoje różne trudne sytuacje życiowe zbiera żniwo zasiane wcześniej, o ile lżej by się żyło,o ile mniej zawiści,nienawiści,żalu,pretensji hmm ale cóż wielu ludziom jest łatwiej wierzyć i opierać się na dogmatach, bo zawsze jest no co zgonić,coś wytłumaczyć,no i że Jezus oddał życie za nasze grzechy i zbawił hmmm .Ja można kodować ludziom,że urodziłliśmy się z grzechem pierworodnym, jejku jak ludzie mogą pozwolić sobie,czuć się godnym łask płynących od Boga Ojca-Prastwórcy.No właśnie o ile lżej by się żyło ale ja do tych szczęśliwców już należę,że wiem iż:JESTEM GODNA,WARTA,ZASŁUGUJĘ NA WSZYSTKO CO NAJLEPSZE I NAJWYŻSZEJ JAKOŚCI,NA WSZYSTKO CO MA DLA MNIE NAJLEPSZEGO BÓG OJCIEC .Od kiedy czuję godność to mam życiu coraz piękniej,radośniej,zdrowiej(bo w boskim planie nie ma chorób- to wiecie to tylko ludzie....to wołanie duszy o wolność,o Miłość).

Przytulam wszystkich cielusieńko i mocniuteńko z Miłościa Semi

Edited by Semi6
Link to comment
Share on other sites

No widzisz Semi... Bo o to chodzi, zeby byc blisko Boga, rozmawiac z nim, czuc Go i miec w Nim oparcie. Jednak dla niektorych jest wazne do jakiegogo kosciola nalezymy (bo tylko jeden jest tym "prawdziwym"), jakimi slowami sie modlimy i w jakim wieku stajemy sie dziecmi bozymi. Nie rozumiem tego. Po prostu.

Link to comment
Share on other sites

Zostały tu przeniesione posty z innego działu. Zachęcam do kontynuowania tego ciekawego tematu, przypominając jednocześnie o wzajemnym szacunku.

 

Rozumiem,że tamten wątek nie był do tego ale mam pytanie dlaczego przeniosłeś do działu tego?

Skąd i dlaczego (nawet w Bibli tego nie ma) mowa o Bogu,Stwórcy,Prastworcy i odrazu Chrześcijaństo?

Czy nie ma innego działu?

Pozdrawiam ciepło z MIłością Semi

Link to comment
Share on other sites

No widzisz Semi... Bo o to chodzi, zeby byc blisko Boga, rozmawiac z nim, czuc Go i miec w Nim oparcie. Jednak dla niektorych jest wazne do jakiegogo kosciola nalezymy (bo tylko jeden jest tym "prawdziwym"), jakimi slowami sie modlimy i w jakim wieku stajemy sie dziecmi bozymi. Nie rozumiem tego. Po prostu.

 

Nie tylko Jezus mówił, że nosimy w sobie Boga – część Jego boskości, jaka została nam dana w chwili naszych narodzin, w chwili stworzenia. Otaczająca nas boska światłość przemawia do nas, choć nie posiada ust, dzięki którym mogłaby mówić .Żaden z proroków nie odważył się powiedzieć, że każdy z nas rozmawia z Bogiem, że każdy z nas prowadzi z nim rozmowy.

urywek z książki Jana van Helsinga "Ręce precz od tej książki"

wspaniała zresztą książka na wiele tematów.

Ja myślę,że dziećmi Bożymi stajemy się w momencie stworzenia i już nigdy nie jest inaczej,no chyba,że sami sobie namieszamy w głowie, albo pozwolimy innym namieszać.

To tak cudownie,bezpiecznie i niewinnie mieć ŚWIADMOŚĆ,ŻE JESTEM UKOCHANYM,NIEWINNYM DZIECKIEM BOGA I TYLKO TO JEST PRAWDĄ - BÓG I MIŁOŚĆ,a reszta.....

Z MIłością Semi

 

Czego tam nie ma? Konkretnie.

 

że Bóg jest chrześcijański

 

Człowiek to dusza wcielona ,więc logicznym jest że,ta dusza jest podobna do Stwórcy ,a ponieważ dusza ludzka nie ma wyglądu i specialnego krztałtu ,więc jest z Bogiem tożsama .

Lecz żeby to zrozumieć ,to nie na podstawie dzisiejszej wiary (Niewiedzy Duchowej) ,lecz potrzebne dzisiejszemu człowiekowi są specjalne " Okulary Duchowe " - Wiara,Nadzieja i Miłość . lub nauczyć się kierować w życiu "Mądrością Serca " gdzie możemy najpewniej odczuć Boga w naszym życiu .

 

Bóg jako BEZWARUNKOWA MIŁOŚĆ WE MNIE i tylko taki Bóg dla mnie jest prawdziwy i rzeczywisty,mimo,że nie ma kształtu,formy,osoby itd.Przecudowna Siła Stwórcza.

Dziękuję za Twoją wypowiedż z Miłością Semi

Edited by Seid
Link to comment
Share on other sites

A powiem Ci od serduszka czucie Stwórcy przyszło wtedy,kiedy świadmie odeszłam od kościoła,kiedy poczułam,że nie potrzebuje żadnej religii,żadnych dogmatów,kodów zniewolenia,żadnych zakazów bo w moim pojęciu to żadna sztuka nie robić czego ze strachu,bo Bóg mnie pokara itd ale NIE ROBIĆ ZŁYCH UCZYNKÓW Z MIŁOŚCI DO SIEBIE,DO BOGA WE MNIE.

Uczono kiedyś jak uczono,religie powstały w moim odczuciu,żeby niewolić ludzi,a ja już wiem,że moja PIERWOTNA NATURA TO WOLNOŚĆ min,moja pierwotna natura,boska natura jest doskonała,tak jak doskonały jest mój Ojcie Prastwórca Wszechistnienia i Wszechstworzenia.Dał nam wszystkim wolną wolę ale wolna wola to nie swawola,wolną wolę ale i odpowiedzialność za skutki wolnej woli,czyli podejmowanych decyzji,wyborów,każdy z nas stety i niestety poniesie konsekwencje czy w tym życiu czy innym ale z pewnością tak.Gdyby wiekszość ludzi miała świadmość,że poprzez swoje różne trudne sytuacje życiowe zbiera żniwo zasiane wcześniej o ile lżej by się żyło,o ile mnie zawiści,nienawiści,żalu,pretensji hmm ale cóż wielu ludziom jest łatwiej wierzyć i opierać się na dogmatach bo zawsze jest no co zgonić,coś wytłumaczyć,no i że Jezus oddał życie za nasze grzechy i zbawił hmmm .Ja można kodować ludziom,że urodził się z grzechem pierworodnym jejku jak ludzie mogą pozwolić sobie,czuć się gonym łask płynących z od Boga Ojca-Prastwórcy.No właśnie o ile lżej by się żyło ale ja do tych szczęśliwców już należę,że wiem iż:JESTEM GODNA,WARTA,ZASŁUGUJĘ NA WSZYSTKO CO NAJLEPSZE I NAJWYŻSZEJ JAKOŚCI,NA WSZYSTKO CO MA DLA MNIE NAJLEPSZEGO BÓG OJCIEC .Od kiedy czuję godność to ma życiu coraz piękniej,radośniej,zdrowiej(bo w boskim planie nie ma chorób to wiecie to tylko ludzie....to wołanie duszy o wolność,o Miłość).

Przytulam wszystkich cielusieńko i mocniuteńko z Miłościa Semi

podoba mi się to co piszesz ale ja-"nie jestem taki pełen miłości i słodyczy a moja dusza czarna jest" :P Ja mimo wszystko wolę budować sobie światopogląd z dala od chrześcijaństwa - bo uważam że ma ono sporo skaz i zostało dość mocno zanieczyszczone :/

Ale przecież w sumie idziemy w tym samym kierunku nawet jeśli od czasu do czasu wchodzimy do innego sklepu :D

 

Pozdrawiam :)

Buddha

Edited by Buddha
Link to comment
Share on other sites

podoba mi się to co piszesz ale ja-"nie jestem taki pełen miłości i słodyczy a moja dusza czarna jest" :P Ja mimo wszystko wolę budować sobie światopogląd z dala od chrześcijaństwa - bo uważam że ma ono sporo skaz i zostało dość mocno zanieczyszczone :/

Ale przecież w sumie idziemy w tym samym kierunku nawet jeśli od czasu do czasu wchodzimy do innego sklepu :D

 

Pozdrawiam :)

Buddha

 

Pewnie ,że każdy buduje własne i oto chodzi właśnie.A ja nie ukrywam ,że jestem daleka od religii jakichkolwiek i od kościołów jakichkolwiek,czyli ani Chrześcijaństwo ani inne nie jest mi to potrzebne bo właśnie każdy ma własne i każdy przyszedl tutaj realizować swoje zadania.A swoja droga napisałam w wątku moderatora,dlaczego przeniósł ten wątek do Chrześcijaństwa??

E tam nie masz miłości,każdy z nas ją ma:Z MIŁOŚCI STWORZENI DO ŻYCIA W MIŁOŚCI ot i cała filozofia haaa niby proste, ale też mi parę latek zajęło dojście do swojej prawdy,ponieważ mam na imię Zosia,więc idę jak Zosia-Samosia haaa i dobrze.

Przytulam cieplusieńko Semi

A co do skaz i zanieczyszczenia to myślę,że wogóle tak bardzo wiele rzeczy zostało zmienione i nie do końca zgodne z prawda,ale to przekazy ustne,a Biblii orginału nie ma,a więc gdzie jest?? hmm

Edited by Semi6
Link to comment
Share on other sites

Marcos, starszy brat Flavia, w wieku trzech lat przedstawi matce swoje spostrzeżenia o Bogu:Czasami wiem, co myślisz, ale znacznie lepiej wiem, co czujesz. Wiesz mamo, kiedy Bóg tworzył mnie w niebie, powiedział mi: „Pozostaną Ci moje wspomnienia, a mnie pozostanie Twoj uśmiech”. Pamiętam Boga.

Pamiętam jego dom, z którego wyszliśmy i do którego wrócimy po śmierci (...).

Bóg opowiadał mi o jeszcze o innych rzeczach, których nie pamiętam. Przypominam sobie o nich nocą, kiedy śpię. Potrafię je zobaczyć przez zamknięte oczy. Widzę Boga, chociaż nie ma on ciała. Słyszę jego głos, chociaż nie ma ust, którymi mógłby mówić. Bóg jest wszędzie – zarówno w jedzeniu, jak i w powietrzu.

Bóg mieszka w każdym człowieku, także w tych złych. Sż żli, ponieważ nie wiedzą, że jest w nich Bóg. Nie czują jego obecności. W zwierzętach także jest Bóg.

Flavio w wieku sześciu lat mowił:

Z przeznaczenia każdego człowieka formuje się przeznaczenie ludzkości. Bóg nie zna czasu – jest poza nim. Wszystko, co znajduje się w czasie, ma swój początek i swój koniec. Czas jest po to, abyśmy mogli się narodzić i umrzeć, aby krąg życia mogł się zamknać.

W tym miejscu chciałbym przytoczyć słowa Ariana, którego postrzeganie Boga w znacznym stopniu różni się od dotychczas przeze mnie poznanych:

Prawie każda religią charakteryzuje strach przed Bogiem – wyznawcy padają przed nim na kolana, modlą się i błagaja o pomoc, błagaja o przebaczenie... W dwóch religiach odnajdziemy surowego Boga, który wysyła dusze do nieba lub piekła, który widzi swych wyznawcow pełnych skruchy, lęku i strachu.Mój lud nie obawia się swego stwórcy – nazywamy go Praojcom. Nasz Bóg, aby trzymać się określonych

pojęć, jest kochający, miłosierny i wyrozumiały. Nasz Bóg cieszy się naszym szczęściem, jest dumny ze swego stworzenia i wszelkich stworzonych istot – swych dzieci. Bóg chce być dumny ze swych dzieci, dlatego uczynił ich dumnymi – nie chce, aby jego dzieci klęczały przed nim ukorzone. Bóg pragnie, aby jego dzieci postrzegały go jak swego ojca i swoja matkę.

Czy rodzice pragną, aby ich dzieci klęczały przed nimi, modliły się do nich i odczuwały przed nimi strach?Każdy rodzic chce dla swego dziecka tego, co najlepsze – każdy rodzic próbuje przekazać dziecku swe doświadczenia,uchronić je przed złem i krzywda. Każdy rodzic chce, aby jego dziecko patrzyło mu w oczy, aby

nie czuło przed nim lęku i strachu.Moj lud wyznaje zasadę: Nie pochylamy przed Bogiem głowy, ponieważ Bóg chce widzieć nas odważnymi,szczerymi i dumnymi. Dlatego też nigdy nie pochylamy głowy przed wrogiem czy bogami czczonymi przez inne religie.Bóg chce widzieć istoty, które potrafią brać odpowiedzialność za własne czyny. Chce byc dumny z każdej stworzonej istoty, chce widzieć w niej dobro. Bóg kocha rownież słabych, jak każdy rodzic kocha swe chorowite dziecko. Radościa wypełnia go każdy, kto potrafi wytyczać sobie cele, realizować powierzone mu zadanie –kto bez lęku kroczy po ścieżkach życia.Bóg pełen jest miłości i radości – miłości dla każdego, kto poszukuje prawdy i doświadczeń, kto świadomy jest

swych możliwości i tkwiacych w nim zdolności, kto pełen ciekawości poznaje życie, wszystkie jego tajemnice.Czy uważasz, że Bóg oczekuje od nas ukorzenia, strachu? Czy możesz sobie wyobrazic, że mówisz do niego: „Popatrz, czego dokonałem w swym życiu. Czy jesteś ze mnie dumny?” Czy byłbyś w stanie rozmawiać z nim tak, jak rozmawiasz ze swym ojcem? Bóg nie chce, aby jego dzieci odczuwały przed nim strach,ponieważ nie mają ku temu powodów. Bóg kocha nas wszystkich – każda stworzoną istotę. Bóg kocha i chce być kochany, jak każdy rodzic chce być kochany przez swoje dzieci.Właśnie tak postrzegali Boga nasi przodkowie (zanim nie zostali schrystianizowani). Kiedy pomyślęo wszystkich tych zagorzałych wyznawcach wiary, przepełnionych nieustannym lękiem, patrzących na Boga przez pryzmat strachu... Smutne, ale prawdziwe...Pozwólmy jednak, aby nasze myśli powędrowały dalej – sprawmy, aby zaczęły krążyc niczym orzeł wypatrujący zdobyczy.

Fragment książki Jan van Helsing „Ręce precz od tej książki”

Zachęcam do refleksji na tym fragmentem,dla kogo z Was ta wizja Boga – Praojca jest bliska ,a cała książka bardzo ciekawa.

Z Miłością Semi

 

Za to jest, że tylko chrześcijanie oddają mu cześć w sposób należny i prawidłowy.

Przyznam szczerze,że poczułam smutek jak to przeczytałam, no cóż każdy idzie swoją drogą.Wiesz uważanie swojego wyznania,swojej drogi,.poglądów itd jako jedynej słusznej jak piszesz bo to przejaw silnej pychy ,a pycha jest jednym 7 grzechów głównych pewnie to wiesz???Pycha z drogi z pycha,kiedyś słyszałam takie porzekadło

A tych oddających prawidłowo i należnie cześć to już widziałam w swoim życiu i też smutne ale cóż ,każdy sam rozliczy sie ze swojego życia.

Pozdrawiam cieplutko z MIłością Semi

Edited by Seid
połączenie postów
Link to comment
Share on other sites

Guest beneton123

Bóg, według katolików jest wielką wszechogarniającą miłością, a my, dzieci boże przecież tez (każde z nas) cząstkę tej miłości w sobie mamy. Pierwszy człowiek stał się wtedy, gdy jakiś małpolud postąpił wbrew instynktom a zgodnie z miłością (np. podzielił się z innym pożywieniem) i to właśnie wtedy Bóg stworzył człowieka. Z tą cząstka miłości spływa w nas to, co katolicy nazywają duszą nieśmiertelną a my niedowiarkowie kolejnym wcieleniem, więc czy człowiek chrzest otrzyma czy nie jest dzieckiem bożym, jakkolwiek byśmy tego Boga pojmowali.

Link to comment
Share on other sites

Właśnie tak postrzegali Boga nasi przodkowie (zanim nie zostali schrystianizowani).

Hah. Totalna kompromitacja. Słowianie, Garmanie, Celtowie składali ofiary z ludzi bożkom pogańskim.

 

Pierwszy człowiek stał się wtedy, gdy jakiś małpolud postąpił wbrew instynktom a zgodnie z miłością (np. podzielił się z innym pożywieniem) i to właśnie wtedy Bóg stworzył człowieka.

To tylko Twoje zdanie. Z resztą małpy jak najbardziej dzielą się pożywieniem, a nawet się czyszczą nawzajem - właśnie zgodnie z instynktem.

 

No zaraz, a wczesniej mowiles, ze tylko katolicy...

Katolicy to prawdziwi chrześcijanie. Inne wspólnoty obecne w nich "pierwiastki prawdy" łącznie z kanonem zawdzięczają katolikom. Nawet obecne w innych wspólnotach łaski są tam dzięki Kościołowi. Wystarczy się przypatrzeć historii ich powstania.

Edited by siloam
Link to comment
Share on other sites

Napisał Semi6

Właśnie tak postrzegali Boga nasi przodkowie (zanim nie zostali schrystianizowani).

 

Hah. Totalna kompromitacja. Słowianie, Garmanie, Celtowie składali ofiary z ludzi bożkom pogańskim.

tu muszę się zgodzić z siloamem - pomijając jego obraźliwe i pełne buty sformułowania- To jest idealizowanie historii. Różne były religie - większość dawnych religii nie była ani piękna, ani sprawiedliwa ani nie pozwalała na osobisty kontakt wyznawcy z bóstwem. Do tego jeszcze biorąc pod uwagę że prawa człowieka to dość nowy wynalazek - to trzeba uznać że obecne religie i wierzenia naprawdę aż takie złe nie są. Dobrze też nie jest - ale to nie ten temat

Link to comment
Share on other sites

Ale idąc tym tokiem myślenia to chrześcijaństwo (zwłaszcza za swój "średniowieczny" dorobek) można śmiało wrzucić do jednego wora ze Świętowitem i spółką.

 

I tak - ja wiem, że przeszłości się nie wywleka w odniesieniu do teraźniejszości, ale bądźmy przyzwoici i w takim wypadku nie nazywajmy współczesnego "chrześcijaństwa" tym imieniem.

 

Ot - zdychająca hybryda różnych mieszanin, nie potrafiąca wyegzekwować własnych dogmatów. Mekka konformistów i ofiar losu.

Link to comment
Share on other sites

chrześcijaństwo (zwłaszcza za swój "średniowieczny" dorobek) można śmiało wrzucić do jednego wora ze Świętowitem i spółką.

Dobry żart. Gdyby nie średniowieczny dorobek, to współczesna nauka żadnego startu by nie miała. Koncepcja uniwersytetu ma swoje źródła w średniowieczu Już nie mówiąc o fakcie, że pewnie gdyby nie krucjaty to wolałbyś Allach Akbar i bił potulnie pokłony do samej ziemi.

Link to comment
Share on other sites

Dobry żart. Gdyby nie średniowieczny dorobek, to współczesna nauka żadnego startu by nie miała. Koncepcja uniwersytetu ma swoje źródła w średniowieczu Już nie mówiąc o fakcie, że pewnie gdyby nie krucjaty to wolałbyś Allach Akbar i bił potulnie pokłony do samej ziemi.

 

hmm wyprawy krzyżowe,inkwizycja to tylko małe cząsteczki tej należnej czci prawda?,a wszystkie mordy w imie "boga",religii,palenie na stosie hmmm - kto jest z nami ok-kto przeciw smierć-jest się czym szczycić.

To tak jak Niemcy uważaja(wiekszość sczególnie tych starszych z kodami po Hitlerze) się za lepszych i jedynych tych wyjątkowych.Pewna kobieta we współpracy ze mną wciąż dawala znać o swojej wyższości,lepszość Niemców od Polakow i kiedy zapytalłam:czy Pani naprawdę myśli,że Niemcy są lepsi od Polaków??odpowiedziała: a nie prawda?noi wtedy ja powiedziałam: 6 milionów Polaków i Żydów,6 milionów Polaków i Żydów rzeczywiście ma pani być z czego dumna.Hitler nie żyje,a ona: ale nie dla mnie.

I tak to wygląda smutna sprawa z tą lepszością,wyjatkowością,wyższością i też tą jedyną wiarą i religią najlepszą.Swoją drogą jehowi, też uważają się za naj,najlepszą i jedyną -to jak to jest?

Z Miłością Semi

 

Bóg, według katolików jest wielką wszechogarniającą miłością, a my, dzieci boże przecież tez (każde z nas) cząstkę tej miłości w sobie mamy. Pierwszy człowiek stał się wtedy, gdy jakiś małpolud postąpił wbrew instynktom a zgodnie z miłością (np. podzielił się z innym pożywieniem) i to właśnie wtedy Bóg stworzył człowieka. Z tą cząstka miłości spływa w nas to, co katolicy nazywają duszą nieśmiertelną a my niedowiarkowie kolejnym wcieleniem, więc czy człowiek chrzest otrzyma czy nie jest dzieckiem bożym, jakkolwiek byśmy tego Boga pojmowali.

 

Mnie na religii uczono czegoś innego,mówiono i straszonotym srogim,grożnym,gniewnym,karającym i tak naprawdę się Boga bałam.Dziś bez koscioła wiem i czuję,że jest WSZECHOGARNIAJĄCĄ MIŁOŚCIĄ,WSZEMIŁUJĄCYM I NAJCUWNIEJSZYM OJCEM I MATKĄ,A MIŁOŚĆ JEST MIŁOŚCIĄ MILIARDA MATEK I MILIARDA OJCÓW.

Z Miłością Semi

 

tu muszę się zgodzić z siloamem - pomijając jego obraźliwe i pełne buty sformułowania- To jest idealizowanie historii. Różne były religie - większość dawnych religii nie była ani piękna, ani sprawiedliwa ani nie pozwalała na osobisty kontakt wyznawcy z bóstwem. Do tego jeszcze biorąc pod uwagę że prawa człowieka to dość nowy wynalazek - to trzeba uznać że obecne religie i wierzenia naprawdę aż takie złe nie są. Dobrze też nie jest - ale to nie ten temat

 

Ja myślę,że tu chodzi o przodków sięgających znacznie dalej w przeszłość.Czy są złe czy dobre??? hmm ja wiem,że mi nie są potrzebne,że Bóg jest w moim sercu bo tam Jego miejsce i nigdy nie było inaczej,a więc nie potrzebuję,nie zamykam w jakiś wierzeniach,ograniczeniach,dogmatach.W moim pojęcie Praojca ,Prastwórcę nie da się urać w ziemskie słowa,a zresztą po co?? Bóg to Miłość i tylko w moim pojęciu to jest prawdą.

Z MIłością Semi

Edited by Seid
połączenie postów
Link to comment
Share on other sites

Mylisz się. Heretycy to Ci, którzy odeszli od pierwotnych założeń uznając, że nie potrzebują już Magisterium Kościoła.

 

A prawosławni i schizma to też heretycy bo nie uznali tego co kościół na soborach ustalał? Nie ma celibatu,chrzest przez zanurzenie w wodzie. itd

Poza tym biblia mówi że kapłanem powinien być ten, który sprawdził sie jako głowa rodziny. Nic tam nie ma o celibacie. Celibat to dodatek ot po to żeby ograniczyć rozdawnictwo majątku kościelnego, żeby to sie jakoś kupy trzymało. Jeśli magisterium kościoła polego na tym że, dodamy to prawo a inne zmienimy bo tak nam sie podoba to ja dziękuje za takie magisterium i wcale się nie dziwię że było tyle ludzi którzy "odeszli od pierwotnych założeń"

 

Jacy pustelnicy, bo nie wiem czy zdajesz sobie z tego sprawię, ale herezje istniały już w pierwszych wiekach. Św. Paweł sprzeciwiał się heretykom: Filetosowi i Hymenajosowi, a św. Jan walczył chociażby z gnozą Kerynta.

 

Pustelnicy = Anachoreci i cenobici. :P chyba mi nie powiesz że tacy nie istnieli. Prędzej stwierdzisz że głosili herezje. Nawet na studiach które nie są związane z religią uczą mnie że pierwsze wieki chrześcijaństwa to pogląd o tym że co duchowe pochodzi od boga a co materialne jest dane przez szatana. Mnisi siedzący w celach na pustyni (Mam na myśli Tereny syrii i Egiptu) umartwiali swoje ciała. Nie wychodzili z cel miesiącami. A jeden z ich mistrzów mówił że mają wzbraniać sie od mowy bo mowa jest czymś materialnym. ( i siedzieli milcząc tygodniami, rozmawiali sami ze sobą w myślach) A gdy jeden z nich powiedział że nie da rady to mistrz powiedział " jedz, pij i pracuj ile chcesz byle byś z celi nie wyszedł"

Jak myślisz po co głodowali tygodniami , jedli nieświeże owoce i warzywa. Po to by umartwiać ciała bo ciało było złe było materialne. O tym mnie uczą już drugi rok na studiach. Gdyby to była herezja to ksiądz by o tym nie mówił. Bo o katarach i reszcie nawet nie wspomniał

Link to comment
Share on other sites

Guest beneton123

Wszystkim dyskutantom przypominam, że tematem dyskusji jest boskie pochodzenie człowieka a nie wyższość poszczególnych religii i powtórnie proszę o prowadzenie tej dyskusji bez wycieczek osobistych.

Link to comment
Share on other sites

I tak i nie ;)

Pierwsze regulacje to bodajże przełom III i IV wieku, potem przez kilka wieków święcenia nie były traktowane jako przeszkoda zrywająca (mówiąc krótko małżeństwa zawierane przez duchownych były niegodziwe i tak dalej, ale były ważne). Zdaje sie, że dopiero Sobór Laterański II orzekł, że małżeństwo zawarte przez duchownego jest nieważne.

A dlaczego piszesz i tak i nie? Bo jakoś tego "nie" w Twojej wypowiedzi nie zauważyłem - to co napisałeś nie zmienia faktu, że celibat jest "dodatkiem".... Troszkę nie na temat napisałeś. A z tym "kalibrem winy" to też niezły frazes...:P Sorry beneton za wycieczkę:D

Link to comment
Share on other sites

a do jego zachowania miał nawoływać już św. Paweł czyli de facto twórca znanego nam obecnie chrześcijaństwa.

z tym Pawłowym nawoływaniem to zabawnie było bo w jednym tam miejscu twierdził że jest pewien że Jezus przyjdzie za jego życia więc nie warto itd. no... nie przyszedł- sorry nie wyszło:D

 

No ale nie mówimy o celibacie dla chętnych jak u Pawła, tylko o obligatoryjnym celibacie duchownych - a przypominam że tego Paweł nie wprowadził. Co więcej:

 

Biskup więc powinien być nienaganny, mąż jednej żony, trzeźwy, rozsądny, przyzwoity, gościnny, sposobny do nauczania, (3) nieprzebierający miary w piciu wina, nieskłonny do bicia, ale opanowany, niekłótliwy, niechciwy na grosz, (4) dobrze rządzący własnym domem, trzymający dzieci w uległości, z całą godnością. (5) Jeśli ktoś bowiem nie umie stanąć na czele własnego domu, jakżeż będzie się troszczył o Kościół Boży? (6) Nie [może być] świeżo ochrzczony, ażeby wbiwszy się w pychę nie wpadł w diabelskie potępienie. (7) Powinien też mieć dobre świadectwo ze strony tych, którzy są z zewnątrz, żeby się nie naraził na wzgardę i sidła diabelskie. I list do Tymoteusza 3: 2-7 ( identyczna wypowiedz w Tytusa w rozdziale pierwszym - z tym że tam w Tysiąclatce jest przekłamanie -bo to samo słowo w grece jest raz przetłumaczone jako prezbiter a potem jako biskup :D)

 

Natomiast co do boskiej natury człowieka - to wydaje mi się że w świetle ewolucji - to tym bogiem będzie po prostu świadomość (globalna/uniwersalna) czyli coś w rodzaju świadomej uniwersalnej świadomości - to tak żeby spłodzić potworka językowego :D I wtedy tak - jest w nas boskość :D

Link to comment
Share on other sites

Hihihi... niedługo to nasze dyskusje będą wyglądały chyba tylko tak... TAK lub NIE... :P;)

- noom... wiec? , jeśli chodzi o Temat to ja jestem na... TAK... :)

- dziekuje za uwage... :)

 

--- pozdrawiam ...infedro :)

Link to comment
Share on other sites

Hmm... a dlaczego Nie ? ;(

 

- noo to ja podeprę swoje zdanie Tym... że ;

- jeśli Człowiek nie miałby Boskiego pochodzenia... to przecież nie miałoby Sensu całe jego Życie a nawet Istnienie, gdyż byłoby tylko Unicestwieniem tego co "wzrosło"... :(

- więc jaki sens miałoby to... żeby wzrastało ?

- przecież dla niego Samego żaden !... gdyż i tak stałby się Nicością... :(

- dlatego Człowiek ma pochodzenie Boskie (bo i przecież tak jest zapisane...:)... choćby dlatego, że w Naturze NIC nie ginie a tylko zmienia swą Energie na inną postać... :)

- wiec i ta "inna postać" jest jego boskością... dążącą do JEDNOŚCI z Bogiem... jako Ojcem i Matką, i jako Jego(człowieka) STWÓRCY... Amen.

*** http://www.ezoforum.pl/rozwoj-duchowy/17598-co-czyniles-w-zyciu-zzz.html

 

--- pozdrawiam ciepło Semi6... infe7 :)

Edited by infedro
Link to comment
Share on other sites

- jeśli Człowiek nie miałby Boskiego pochodzenia... to przecież nie miałoby Sensu całe jego Życie a nawet Istnienie, gdyż byłoby tylko Unicestwieniem tego co "wzrosło"... :(

A dlaczego nie miałoby sensu? W takim razie czy życie wszystkich zwierząt (które przecież nie rozwijają się duchowo) także jest bez sensu?

 

- więc jaki sens miałoby to... żeby wzrastało ?

No nie wiem... W celu dalszego postępowania ewolucji? Gatunki powstają, rozwijają się i umierają, nie musi być w tym boskiej ingerencji czy wpływu, chociaż z drugiej strony to też tego nie wyklucza. Ewolucja to naturalne i bardzo długotrwałe zjawisko, ale tylko my jesteśmy rozwinięci na tyle, żeby mieć tego świadomość. Być może to jest dowód na boską naturę człowieka ;) Ale wcale nie musi być.

- przecież dla niego Samego żaden !... gdyż i tak stałby się Nicością... :(

Niekoniecznie. Niektórzy ludzie są głęboko przekonani o nieistnieniu życia po śmierci, ale wcale przez to nie uważają, że ich życie jest bez sensu. Wiedzą, (tzn. twierdzą ;) ) że mają tylko jedno życie i starają się je w pełni wykorzystać.

- dlatego Człowiek ma pochodzenie Boskie (bo i przecież tak jest zapisane...:)...
Wiesz, to że gdzieś tam jest tak zapisane, wcale nie musi oznaczać, że to fakt.
choćby dlatego, że w Naturze NIC nie ginie a tylko zmienia swą Energie na inną postać... :)

Z tym się zgodzę. Ale gdzie tu dowód na boskość naszego istnienia? Skąd pewność, że nasza świadomość to nie tylko połączenia nerwowe, reakcje chemiczne,itd?

 

- wiec i ta "inna postać" jest jego boskością... dążącą do JEDNOŚCI z Bogiem... jako Ojcem i Matką, i jako Jego(człowieka) STWÓRCY... Amen.

 

Albo nawozem dla roślinek ;)

Link to comment
Share on other sites

Hmm... a dlaczego Nie ? ;(

 

- noo to ja podeprę swoje zdanie Tym... że ;

- jeśli Człowiek nie miałby Boskiego pochodzenia... to przecież nie miałoby Sensu całe jego Życie a nawet Istnienie, gdyż byłoby tylko Unicestwieniem tego co "wzrosło"... :(

- więc jaki sens miałoby to... żeby wzrastało ?

- przecież dla niego Samego żaden !... gdyż i tak stałby się Nicością... :(

- dlatego Człowiek ma pochodzenie Boskie (bo i przecież tak jest zapisane...:)... choćby dlatego, że w Naturze NIC nie ginie a tylko zmienia swą Energie na inną postać... :)

- wiec i ta "inna postać" jest jego boskością... dążącą do JEDNOŚCI z Bogiem... jako Ojcem i Matką, i jako Jego(człowieka) STWÓRCY... Amen.

*** http://www.ezoforum.pl/rozwoj-duchowy/17598-co-czyniles-w-zyciu-zzz.html

 

--- pozdrawiam ciepło Semi6... infe7 :)

 

i ja Ciebie ciepło pozdrawiam i dziękuję za Twoją wypowiedz z Miłością Semi

Link to comment
Share on other sites

...A dlaczego nie miałoby sensu? W takim razie czy życie wszystkich zwierząt (które przecież nie rozwijają się duchowo) także jest bez sensu?

- bez Sensu jest coś co bezpowrotnie Ginie... mimo że "pracowało" nad Sobą i na Swój rozwój... ;)

- zwierzęta nie kierują się Własna Wolną Wolą... tylko instynktem, wiec i nie mają WWWyboru nad własnym rozwojem... dlatego ich życie jest innym "rodzajem życia" (może egzystencji) niż ludzkie, co wcale nie znaczy że można je ignorować, są po prostu "częścią składową" i Ludzkiego Życia... tak by i człowiek mógł określić się co do ich istnienia...

 

No nie wiem... W celu dalszego postępowania ewolucji? Gatunki powstają, rozwijają się i umierają, nie musi być w tym boskiej ingerencji czy wpływu, chociaż z drugiej strony to też tego nie wyklucza. Ewolucja to naturalne i bardzo długotrwałe zjawisko, ale tylko my jesteśmy rozwinięci na tyle, żeby mieć tego świadomość. Być może to jest dowód na boską naturę człowieka ;)Ale wcale nie musi być.

- Naturalne... tylko wydaje się dla Nas tu na Ziemi, gdybyś żył choćby na Marsie, to nazwałbyś to Cudem... który nie mógłby się zdarzyć samoistnie... ;)

- to że coś "być nie musi"... wcale nie jest wyznacznikiem ze Tym nie jest...

 

Niekoniecznie. Niektórzy ludzie są głęboko przekonani o nieistnieniu życia po śmierci, ale wcale przez to nie uważają, że ich życie jest bez sensu. Wiedzą, (tzn. twierdzą ;) ) że mają tylko jedno życie i starają się je w pełni wykorzystać.

- no właśnie... mimo to że nie wierzą, starają się je w pełni wykorzystać gdyż działa na Nich podświadomość... To tylko Rozum nie wierzy, Intuicja Wierzy gdyż jest częścią nie rozumu a Świadomości... a Świadomość to Nic innego jak "rozum" naszej Duszy... czyli Cząstki Boga w Nas Samych.

 

Wiesz, to że gdzieś tam jest tak zapisane, wcale nie musi oznaczać, że to fakt.

- Fakt... dużo rzeczy jest zapisane w książkach, wiec jeśli tylko książki będą Twoja domeną to rozwiniesz tylko Wiedzę czyli Rozum... wiec, aby ta wiedza Ci coś dała to musisz ją Sam zastosować czyli doświadczyć... bo tylko wtedy, z tej "suchej wiedzy" zrodzi się "ułamek Świadomości "... adekwatny do ułamka wiedzy.

 

Z tym się zgodzę. Ale gdzie tu dowód na boskość naszego istnienia? Skąd pewność, że nasza świadomość to nie tylko połączenia nerwowe, reakcje chemiczne,itd
...

- Właśnie po to masz Własna Wolna Wolę byś Sam dążył do tego, by się o tym przekonać... gdyż to przecież Twoja Świadomość, wiec tylko Ty sam masz do niej Prawo, by się o niej przekonać... Ci co chcieli... się przekonali, choćby Semi, czy Pit... bo Doświadczyli Sami.

 

Napisał infedro...

- wiec i ta "inna postać" jest jego boskością... dążącą do JEDNOŚCI z Bogiem... jako Ojcem i Matką, i jako Jego(człowieka) STWÓRCY... Amen.

 

Albo nawozem dla roślinek ;)

- nawozem do roślinek... może być materia czyli ciało, a nie Dusza która jest Wyższą formą Istnienia a cząstką w Nas Samych... ;)

*** http://www.ezoforum.pl/rozwoj-duchowy/17598-co-czyniles-w-zyciu-zzz.html

 

--- pozdrawiam... infedro :)

Edited by infedro
Link to comment
Share on other sites

Pozwole sobie tylko zauwazyc, ze sens naszemu zyciu, nadajemy my sami a nie bog czy bogowie.

Inaczej bylibysmy tylko bezwolna marionetka pociagana za sznurki. I jaki pozytek mieli by z tego bogowie ? Zanudziliby sie na smierc. Oni maja swoje sprawy, my mamy swoje - a wzajemna interakcja sluzy li tylko osiaganiu swych prywatnych celow :)

Link to comment
Share on other sites

Też tak kiedyś ,myślałem,licząc na moją wiedzę i doświadczenie ,dopóki ne zostało mi udowodnione ,poprzez moje codzienne przerzycia w świecie i doświadczenie że istnieje coś takiego ,jak wyższa istota duchowa przez Chrześcijan (nazywana Bogiem ),przez Fizykę Kwantową "Pole Matrixu " Przez Buddystów "Uniwersalnym Umysłem " .

Link to comment
Share on other sites

Pozwole sobie tylko zauwazyc, ze sens naszemu zyciu, nadajemy my sami a nie bog czy bogowie.

- Jak najbardziej !!!... dlatego My Sami wierzymy w Boga lub Nie... co i tak nie zmienia faktu, że Istotą boską nadal pozostaniemy... choćby i w naszej nieświadomości... ;)

 

- Inaczej bylibysmy tylko bezwolna marionetka pociagana za sznurki. I jaki pozytek mieli by z tego bogowie ?

Hmm... wiec i właśnie dlatego Bóg dał nam WWWole byśmy dokonywali tego Wyboru... a My w swym zaślepieniu i Tak nie potrafimy go dokonać, pozostając Marionetką własnego EGO... i to na własne życzenie, i Taki jest ten Nasz wybór czyli praktycznie żaden !!!

- wiec ? Bóg dał nam Wolność... a My i tak Sami wybieramy Niewole "ZagrodyEGO"... i nie ma w tym żadnego pożytku... ani dla Nas ani dla Boga... (choć za Boga wole się nie wypowiadać) ;)

 

Pewien człowiek znalazł jajko orła.

Zabrał je i włożył do gniazda kurzego w zagrodzie.

Orzełek wylągł się ze stadem kurcząt

i wyrósł wraz z nimi.

 

Orzeł przez całe życie

zachowywał się jak kury z podwórka,

myśląc, że jest podwórkowym kogutem.

Drapał w ziemi szukając glist i robaków.

Piał i gdakał. Potrafił nawet trzepotać skrzydłami

i fruwać kilka metrów w powietrzu.

No bo przecież, czyż nie tak właśnie fruwają koguty?

 

Minęły lata i orzeł zestarzał się.

Pewnego dnia zauważył wysoko nad sobą,

na czystym niebie wspaniałego ptaka.

Płynął wspaniale i majestatycznie

wśród prądów powietrza,

ledwo poruszając potężnymi, złocistymi skrzydłami.

 

Stary orzeł patrzył w górę oszołomiony.

- Co to jest? -

zapytał kurę stojącą obok.

- To jest Orzeł, król ptaków -

odrzekła kura. -

Ale nie myśl o tym

Ty i ja jesteśmy inni niż on.

 

Tak więc orzeł więcej o tym nie myślał...

I umarł wierząc,

że jest kogutem w zagrodzie… ;) :]

*cytat... "Przebudzenie" A. de Mello.

 

Zanudziliby sie na smierc. Oni maja swoje sprawy, my mamy swoje - a wzajemna interakcja sluzy li tylko osiaganiu swych prywatnych celow :)

- naprawdę tak myślisz ? ... noo? że My mamy swoje to nie ma żadnej wątpliwości... bo "Swoje" bierzemy aż nadto dosadnie... tylko tacy "Sami i Swoi"... i tylko w Swojej Świadomości...

- Jeśli Bóg jest Stwórcą... to i Rodzicem... a jeśli nie interesowałyby Go "własne dzieci"... to nie byłby Bogiem... ;)

- bo i Jego zainteresowanie... jest Naszym Wyborem, właśnie po to byśmy nie byli marionetkami...... ;)

 

---pozdrawiam... infedro :)

Edited by infedro
Link to comment
Share on other sites

Możliwe że jest tak jak mówisz Pit- nawet bardzo prawdopodobne- natomiast dużo bardziej korzystne jest na początku przyjąć, że to sami odpowiadamy za swoje życie, że to nie karma, los, Bóg ktokolwiek- tylko my sami. Jak również spróbować znaleźć sens życia samemu- bez odwoływania się do świętych pism, bogów, oświeconych mistrzów itd.

Link to comment
Share on other sites

Mnie na lekcjach religii uczono, ze w kazdym z nas jest czastka Boga, Bog jest w kazdym z nas. Tak wiec - w pewnym sensie - jestesmy jednym.

 

Hmm,coz jestesmy w dziale Chrzescijanstwo,jednak moj post bedzie dotyczyl tematu watku,czyli boskiego pochodzenia czlowieka.

Obojetnie czy jestesmy katolikami,ezoterykami,muzulumanami,w przypadku pytania o boska nature czlowieka nie ma to najmniejszego znaczenia,zarowno katolicy jak i ezoterycy maja po dwie rece,dwie nogi i jedna glowe... :) czyli hihi sa jakies punkty wspolne,podobnie jest z boskim pochodzeniem.

 

Kazdy z nas poprzez to ze jest czlowiekiem,ma w sobie wcielonego ducha,wcielony duchy nazywa sie dusza.

Duch/dusza sklada sie z bardzo delikatnej materii,ktora nie bylaby w stanie przejawiac sie w swiecie materialnym,dlatego wciela sie w cialo,aby moc realizowac tutaj na ziemi swoja misje.Kazdy byt duchowy pochodzi od Boga,w tym duchy ktore staja sie duszami rowniez,stad wniosek ze jak najbardziej mamy boskie pochodzenie...jednak czasami zapominamy o tym niestety,gore bierze milosc do materii a nie do duchowego aspektu naszej prawdziwej(ukrytej) natury.

Gdy wsluchamy sie w nasz wewnetrzny glos sumienia,o ile nie jest ono juz zepsute przed materialne popedy,kazdy z nas bedzie w stanie udowodnic sam sobie ze jestesmy czastka Boga,iskierka wrzucona w swiat materialny a ktora szuka drogi powrotnej do domu,do zrodla...a podjecie poszukiwan nazywa sie juz rozwojem duchowym,ale nie bedziemy offtopowac bo rozwoj duchowy to juz inna bajka ;) Pozdr

Link to comment
Share on other sites

- bez Sensu jest coś co bezpowrotnie Ginie... mimo że "pracowało" nad Sobą i na Swój rozwój... ;)

Taki przykład. Przypuśćmy, że jakiś człowiek całe życie pomagał innym, wszystkich szanował itd. Bezpowrotnie ginie. Czy jego życie było bez sensu? Czy to co zrobił nie ma znaczenia skoro już nie istnieje?

 

- zwierzęta nie kierują się Własna Wolną Wolą... tylko instynktem, wiec i nie mają WWWyboru nad własnym rozwojem... dlatego ich życie jest innym "rodzajem życia" (może egzystencji) niż ludzkie, co wcale nie znaczy że można je ignorować, są po prostu "częścią składową" i Ludzkiego Życia... tak by i człowiek mógł określić się co do ich istnienia...

My też kiedyś nie kierowaliśmy się wolną wolą, tylko instynktami. Po prostu jesteśmy bardziej rozwinięci. Być może kiedyś niektóre zwierzęta także rozwinąć u siebie świadomość. To, że ewolucja była dla nas łaskawsza i jesteśmy najbardziej rozwiniętymi istotami na Ziemi nadal nie świadczy o naszej boskości

 

- Naturalne... tylko wydaje się dla Nas tu na Ziemi, gdybyś żył choćby na Marsie, to nazwałbyś to Cudem... który nie mógłby się zdarzyć samoistnie... ;)

- to że coś "być nie musi"... wcale nie jest wyznacznikiem ze Tym nie jest...

Dlaczego miałbym uważać to za cud? Gdybym żył na Marsie z taką świadomością jak teraz, to nadal uważałbym to za naturalne zjawisko. Po prostu na Ziemi panują korzystne warunki do rozwoju życia. Mógłbym to uznać za cud gdybyśmy żyli na Merkurym albo Plutonie ;P

 

- no właśnie... mimo to że nie wierzą, starają się je w pełni wykorzystać gdyż działa na Nich podświadomość... To tylko Rozum nie wierzy, Intuicja Wierzy gdyż jest częścią nie rozumu a Świadomości... a Świadomość to Nic innego jak "rozum" naszej Duszy... czyli Cząstki Boga w Nas Samych.

Dlaczego mimo to? Mają zamiast tego siąść i płakać, bo kiedyś umrą? W pełni akceptują taki stan rzeczy, nawet jeśli dusza nie istnieje to nasze życie wcale nie musi być bez sensu.

 

 

- Fakt... dużo rzeczy jest zapisane w książkach, wiec jeśli tylko książki będą Twoja domeną to rozwiniesz tylko Wiedzę czyli Rozum... wiec, aby ta wiedza Ci coś dała to musisz ją Sam zastosować czyli doświadczyć... bo tylko wtedy, z tej "suchej wiedzy" zrodzi się "ułamek Świadomości "... adekwatny do ułamka wiedzy.

Z wiedzy rodzi się świadomość? A może odwrotnie? ;)

 

...

- Właśnie po to masz Własna Wolna Wolę byś Sam dążył do tego, by się o tym przekonać... gdyż to przecież Twoja Świadomość, wiec tylko Ty sam masz do niej Prawo, by się o niej przekonać... Ci co chcieli... się przekonali, choćby Semi, czy Pit... bo Doświadczyli Sami.

Dla ścisłości, ja wcale nie twierdzę, że człowiek nie ma duszy. Szczerze mówiąc mam bardzo wielką nadzieję, że istnieje ;) Mówię tylko, że tak wcale być nie musi.

 

- nawozem do roślinek... może być materia czyli ciało, a nie Dusza która jest Wyższą formą Istnienia a cząstką w Nas Samych... ;)

Być może. Ale skąd wiesz, że istnieje? A nie jest tylko ludzkim wymysłem, stworzonym przez lęk człowieka przed śmiercią?

 

--- pozdrawiam... infedro :)

 

Również pozdrawiam :)

Edited by HellVard
Link to comment
Share on other sites

Hmm,niestety absolutnie nie mogę się zgodzić z twierdzeniem, że Papież spotyka się z przedstawicielami innych wyznań po to "aby ich nakłonić do powrotu na łono kościoła".

Wydaje mi się to wręcz ciut dyskredytujące dla postaci tego formatu.

Ci przywódcy, niezależnie od wyznania (choć chciałam się tu głównie odnieść do wzmianki o Ghandim z sąsiedniego tematu) są już raczej na takim poziomie duchowym, że przekonywać się na wzajem do niczego nie muszą, ich wypowiedzi są pełne zrozumienia i szacunku dla rozmówcy.

Ich spotkania mają charakter ekumeniczny.

Nie to co tu na forum :P

Link to comment
Share on other sites

Taki przykład. Przypuśćmy, że jakiś człowiek całe życie pomagał innym, wszystkich szanował itd. Bezpowrotnie ginie. Czy jego życie było bez sensu? Czy to co zrobił nie ma znaczenia skoro już nie istnieje?

- dla Niego samego…ma znaczenie tylko do momentu śmierci, gdyż dalej już tym znaczeniem nie jest, bo być nie może. ;)

- można ewentualnie doszukiwać się znaczenia w rodzaju „rozwoju gatunku” ale wtedy dla niego Samego to i tak jest już tylko znaczenie „abstrakcyjne” czyli nie adekwatne do Sensu Jego życia, a nawet znaczenia jako Istoty… gdyż to czym Był i tak bezpowrotnie ginie… a wiec straciło Sens… co do Jednostki, i tylko to miałem na myśli… ;)

- bo przecież rozważamy Boskie pochodzenie Człowieka jako Jednostki… a nie „stada” ;)

- wiec i dlatego... Jednostka ma Tu kluczowe znaczenie… :)

 

My też kiedyś nie kierowaliśmy się wolną wolą, tylko instynktami. Po prostu jesteśmy bardziej rozwinięci. Być może kiedyś niektóre zwierzęta także rozwinąć u siebie świadomość. To, że ewolucja była dla nas łaskawsza i jesteśmy najbardziej rozwiniętymi istotami na Ziemi nadal nie świadczy o naszej boskości

- noo(?)… O.K. też kiedyś kierowaliśmy się instynktem, co świadczy tylko o tym że Każdy(w sensie Istoty czyli Istnienia) musi to przejść… tak jak trzeba przejść poszczególne klasy w każdej Szkole (nawet tu na Ziemi)… jest to po prostu tylko jeden z etapów rozwoju Istot Żyjących…

- bo przecież Nikt idąc do „szkoły” nie zaczyna jej od 7 klasy, tylko od klasy 1… a wiec i My też musieliśmy przejść ten Etap naszego rozwoju… :)

- tylko pytanie zasadnicze brzmi „Dlaczego Wszystko dąży do rozwoju ?” , bo skoro TAK… to i Jednostka Ludzka musi być rozwojem, gdyż inaczej Rozwój nie miałby sensu… bo stawałby się „ukrytą destrukcją” czyli w konsekwencji Chaosem…

 

Dlaczego miałbym uważać to za cud? Gdybym żył na Marsie z taką świadomością jak teraz, to nadal uważałbym to za naturalne zjawisko. Po prostu na Ziemi panują korzystne warunki do rozwoju życia. Mógłbym to uznać za cud gdybyśmy żyli na Merkurym albo Plutonie ;P

- noo O.K. Mars był tylko „przykładem” (być może za bliskim) wiec zamień sobie na inna planetę wg. woli… ;)

 

Dlaczego mimo to? Mają zamiast tego siąść i płakać, bo kiedyś umrą? W pełni akceptują taki stan rzeczy, nawet jeśli dusza nie istnieje to nasze życie wcale nie musi być bez sensu.

- mimo to… tzn. że mimo tego, że są w błędzie (iż nie wierzą), to i tak decydujące znaczenie ma ich wybór co do intencji Swej Drogi Życia… czyli „drogi światła”… wiec liczyć się będzie tylko To (czyli ich wybór i działanie), a nie sam fakt że nie wierzyli… ;)

- owszem „akceptują”… ale akceptują dlatego, bo słuchają „Duszy” (czyli Świadomości) a nie tylko „Ciała” (czyli Rozumu)… to Dusza jest tym czynnikiem który naprowadza ich(Nas) na „drogę rozwoju” i o nią się "upomina"… choćby nawet rozum podpowiadał że jej nie ma, ale czynnikiem decydującym jest i tak Nasz wybór czyli nasza Własna Wolna Wola naszego „JA” (czyli naszej aktualnej Świadomości)…

 

Z wiedzy rodzi się świadomość? A może odwrotnie? ;)

- Świadomość rodzi się z wiedzy i doświadczenia…i o tym wcześniej pisałem w tych słowach...;

- Fakt... dużo rzeczy jest zapisane w książkach, wiec jeśli tylko książki będą Twoja domeną to rozwiniesz tylko Wiedzę czyli Rozum... wiec, aby ta wiedza Ci coś dała to musisz ją Sam zastosować czyli doświadczyć... bo tylko wtedy, z tej "suchej wiedzy" zrodzi się "ułamek Świadomości "... adekwatny do ułamka wiedzy.

- bez „doświadczenia” nie masz Świadomości tylko „suchą wiedzę” czyli w zasadzie „martwą”… bo jej nie „czujesz” a tylko się domyślasz że czujesz, a to nie to samo… ;)

 

Dla ścisłości, ja wcale nie twierdzę, że człowiek nie ma duszy. Szczerze mówiąc mam bardzo wielką nadzieję, że istnieje ;)Mówię tylko, że tak wcale być nie musi.

Hmm… to, że być nie musi to w zasadzie żaden argument… ;) … to tak samo jakby Ktoś powiedział Ci że zjadł pyszną czekoladę, a Ty byś stwierdził że to "nie musi być prawda"… tylko dlatego, bo Sam nigdy czekolady nie jadłeś ani nie widziałeś… ;)

 

Być może. Ale skąd wiesz, że istnieje? A nie jest tylko ludzkim wymysłem, stworzonym przez lęk człowieka przed śmiercią?

- tak jak mówiłem, wiedzieć to mało… żeby się przekonać to trzeba doświadczyć, czyli zastosować wiedzę… a tu akurat chodzi o wiedzę duchową… którą Pit czy Semi prawdopodobnie zastosowali czyli doświadczyli… więc i dlatego Wiedzą, bo doświadczają... ;)

- Ale oczywiście chciałbym powiedzieć… że to co piszę to jest tylko „moje zdanie”… (wynikające z "mojej" wiedzy i doświadczenia) które mi akurat pasuje … ale innym oczywiście wcale nie musi… ;)

- miłego dnia... http://www.youtube.com/watch?v=LyUWPeICJi4 ...(text) :)

 

--- pozdrawiam... infedro :)

Edited by infedro
Link to comment
Share on other sites

czyli po chrześcijańsku tylko w nieco innym opakowaniu ;)

Hmm… w sumie to raczej „nie ważne jaką drogą”… ważne żeby do przodu… ;)

- czyli… w stronę Samopoznania, a „stron” (do poznania) mamy dwie, „cielesną” i „duchową” tak jak w większości „wszystkiego zresztą mamy po dwa”… :)

- więc komu „nie pasuje”;) Chrześcijaństwo… to może i nawet iść wg. Majów… i jeśli „dojdzie” to też będzie Dobrze… a jeśli nie, to zmieni Ścieszkę na inną… bardziej „dopasowaną do jego możliwości czyli aktualnej Świadomości…;)

 

Prawdę mówiąc nadal się nimi (instynktami) kierujemy, bo są one jednym z gwarantów przetrwania.

- dobrze zauważyłeś… instynkty są tylko ‘jednym z gwarantów’… i to w sumie od nas nie zależnym, a więc tak naprawdę tylko Przetrwania... a nie Rozwoju … ;)

 

a jedynie o ...naszym szczęściu, bo ewolucja jest w pewnym stopniu procesem losowym.

- Mogliśmy równie dobrze podzielić losy gatunków, które wyginęły dawno, dawno temu.

- hmm „ciekawe myślenie” Seid… ;)… „szczęście” = rozwój gatunku (?) może dla Ciebie, bo dla mnie jest to nie do przyjęcia… ;)

- powiem więcej… nie tylko mogliśmy podzielić taki los, ale nadal możemy… bo uważam że Przetrwanie wcale nie jest tylko wynikiem przypadku czyli „szczęścia”… lecz konstruktywna kreacją, gdyż bez niej istniałby tylko chaos… i wcale nie zależałoby mu na dążeniu do Rozwoju… bo i po co?....więc ?

- już sam fakt Kreacji czyli Rozwoju… jest zaprzeczeniem Chaosu, a skoro tak to i przypadku !... ;)

- gdyż żaden ‘chaos’ nie jest w stanie być Postępem… nawet za sprawą jednego czy dwóch przypadków…

 

A więc i zupełnie „przypadkowo” doszliśmy do Tezy że „Bóg” istnieje… w jakiejś tam formie, bo nie o nazwę tu chodzi tylko o sam fakt Istnienia i Rozwoju… czyli Kreacji… za jakąś (Jego) przyczyną… ( Boga, Universum, Absolutu, Energii Uniwersalnej, Ducha Jedynego … itp., itd…)

- wiec i los „innych gatunków” które wyginęły był wynikiem, albo mógł być właśnie braku kreacji… czyli liczeniem tylko na „szczęście”… albo (?) za bardzo pójściem z tą "kreacją" nie w tą stronę co potrzeba… czyli w negatyw, (cień)... jeśli przyjąć że zwierzęta tez maja "jakąś tam" świadomość... ;)

 

- tylko pytanie zasadnicze brzmi „Dlaczego Wszystko dąży do rozwoju ?” , bo skoro TAK… to i Jednostka Ludzka musi być rozwojem, gdyż inaczej Rozwój nie miałby sensu… bo stawałby się „ukrytą destrukcją” czyli w konsekwencji Chaosem…

- wiesz (?)...to moje pytanie jest bardziej pytaniem o przyczynę a nie skutek(który tak skrzętnie przytoczyłeś)… więc jest bardziej refleksją nad Sensem naszego życia… bo Ono przecież też dąży do rozwoju, wiec i sensownym byłoby… ten rozwój nie zmarnować, a tym bardziej nie unicestwić…;)

- więc i zupełnie nie wiem po co dałeś swoją odpowiedź... skoro ona jest zawarta w mojej... ;)

 

jeśli gatunek się nie rozwija to nie przetrwa.

- Seid oczywiście Twoje odpowiedzi są poprawne… tylko mało "odkrywcze"…więc co z tego ?... skoro nie kreatywne bo „jednostronne” czyli odbierane tylko z jednego punktu widzenia… ;)

- „Ewolucja” jak to ładnie ująłeś, na pewno nie kieruje się przypadkiem… bo to by znaczyło że Ty również jesteś „przypadkiem” bez znaczenia… a przecież znaczenie Ma…tak?… :)

- a wiesz ile przypadków by musiało nastąpić by powstał nie tylko Wszechświat i obowiązujące w nim Reguły ale i takie Coś jak Życie… a jeszcze ile dalszych przypadków żeby to życie w ogóle zaczęło myśleć… czy myślenie też uważasz za przypadek… ?

- hmm i… rozwój "do przodu" czyli postęp to też przypadek ?... ;)

- nie wiem jak Tobie … ale mi uzbierały się na tej liście Same niby "przypadki”, czy aby ich „troszeczkę” nie za dużo, skoro są tylko przypadkami… ;)

- tak się składa, że Sam przyznałeś że musi być jakaś „siła” która jest dążeniem tego wszystkiego do rozwoju… i zakamuflowałeś to pod słowem „Ewolucja”… otóż dla mnie taką „Ewolucją” czyli „Siłą Sprawczą” która „pcha” wszystko do przodu jest Bóg…

 

- więc O.K. …Ty wierzysz w Ewolucje, a ja w Boga… ale znowu "niby przypadkiem" obydwie spełniają tą samą funkcję, dążenia do rozwoju czyli Kreację… bo przecież ta Twoja Ewolucja to też coś nieokreślonego bo „coś co dąży” do rozwoju…

- więc tak naprawdę… można powiedzieć że wierzymy w to samo… bo w Coś co pcha wszystko do Przodu czyli Rozwoju… a że nazwy są inne to przecież tylko „szczegół”… bo to tylko Nazwa, którą ktoś kiedyś wymyślił… taką jaka mu pasowała… ;)

- aaa... skoro jest "coś", co jest i "Bogiem"...(choć pod rożnymi nazwami)... to równie dobrze może istnieć i istnieje Dusza... która jest cząstką tegoż Boga w Nas Samych... ;)

- właśnie po to... by ta Kreacja mogła w Nas zaistnieć... :)

- co było do "wykazania"... dziękuję ;)

 

--- pozdrawiam… infedro :)

Edited by infedro
Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

  • Similar Content

    • decadencemoth
      By decadencemoth
      Dzień dobry
      Od dłuższego czasu borykam się z rozwikłaniem zagadki znaczenia mojego snu. Proszę o pomoc bądź wskazówki w zrozumieniu symboli oraz znaczenia snu.
       
      W ciepłą, bezchmurną noc ocknęłam się na brzegu pięknego, spokojnego jeziora. Pełnia księżyca oświetlała liczne egzotyczne krzewy okalające brzeg owej sadzawki. Przechodząc wzdłuż linii brzegowej zauważyłam klatkę, w której uwięzione były trzy kobiety. Niestety nie pamiętam jak do tego doszło, ale w kolejnej scenie postacie te były już wolne. Byłam zdumiona i zaintrygowana. Nawiązując z nimi kontakt zaproponowano mi wejście do jeziora. Nie bałam się głębi wody i związanego z tym niebezpieczeństwa. Weszłam do wody i ku mojemu zdziwieniu zaczęłam rodzić. Nie trwało to jednak długo, szybko znalazłam się na brzegu z nowo narodzonym dzieckiem.
      Gdy stanęłam na brzegu z dzieckiem w rękach spojrzałam w niebo. Na atramentowej tafli sklepienia widziałam znaki i liczby. Kilkakrotnie ktoś mówił mi, że mój syn Vincent urodził się 7 października w roku sokoła, pod drugą gwiazdą. Pamiętam też, że w miejscowości, w której się znajdowałam obowiązywał kult świętego kraba.
      Kolejna scena dotyczy natomiast bezpośredniej interakcji z moim pierworodnym, który nie wyglądał jak noworodek, zaś jak co najmniej 2-letnie dziecko. Potrafił on również mówić, i to jak! Jego głos był delikatnym i jasnym dźwiękiem anielskim. Emanował on boską uzależniającą energią. Byłam pełna miłości do niego, czułam, że nigdy go nie opuszczę i że już zawsze będziemy razem. Jednakże wiedziałam, że ta mała istota jest wielka duchowo, wiedziałam, że przewyższa mnie w każdym niefizycznym aspekcie. Czułam, że został on obdarzony ponad naturalną wiedzą, doświadczeniem i inteligencją. W prezencie podarowałam mu małą, kulistą skałę wulkaniczną. Dziecko przyjęło mój prezent i w tym momencie mój sen dobiegł końca.
       
      Gwoli wyjaśnienia nigdy nie rodziłam oraz nie mam dzieci. Dodatkowo intuicyjnie czuje powiązanie tego snu z mitologią starożytnego Egiptu.
       
      Proszę o pomoc i z góry dziękuję za wszystkie odpowiedzi.
      Pozdrawiam
    • Krimi
      By Krimi
      Witam
       
      Ze snu najbardziej charakterystyczne są dwie postacie obie miały czerwone oczy: wilk i człowiek.
      Proszę o fachowców o interpretację.
    • Mona Moon
      By Mona Moon
      Witam Poszukuję tytułów jakichś książek, które wyjaśniają powiązania między religiami, obrzędami i świętami z różnych zakątków świata, szczególnie relacje między obrzędami pogańskimi a religią chrześcijańską. Nigdy na nic takiego nie natrafiłam, a ten temat bardzo zainteresował moją przyjaciółkę, choć muszę przyznać, że również chętnie o tym poczytam. Czy ktoś z Was miał może styczność z taką literaturą i podzieli się ze mną tytułami? Nie mogłam nic znaleźć na ten temat przez wyszukiwarkę na forum.
      P.S. Jeśli to zły dział, to przepraszam i proszę o przeniesienie, nie byłam pewna, gdzie to umieścić.
    • KoKaina2
      By KoKaina2
      Dostałam to od mojego kolegi, który desperacko chciał się tego pozbyć, twierdząc przy tym, że przynosi mu to pecha i wciągu pięciu dni prawie mu się świat zawalił. Ja mam ten "amulet" od piątku (3 dni) i żadne nieszczęście mnie nie spotkało, ale to nie jest powód dla którego wstawiam to zdjęcie.
      Moje pytanie brzmi: Czy ktoś wie co to za bóstwo? (ewentualnie humanoid)
      Na początku bez zastanowienia stwierdziłam, że to Shiva (Śiwa), ale postanowiłam się zagłębić w temat i okazuje się, że Shiva ma dwie, cztery lub osiem par ramion, czyli to się nie zgadza. Zresztą na "medalionie pokazane jest bóstwo o trzech twarzach.
      Zaczęłam więc poszukiwania wśród bóstw hinduskich (z powodu charakterystycznego, dla tej religii, wyglądu). Jednakże jedyną, w miarę pasującą, boginią jest Lakszmi, Znalazłam tylko jeden jej portret pasujący do tego wizerunku z "amuletu" (pod względem liczby ramion).
      Czy ktoś spotkał się z tym bóstwem (to chyba bóstwo)? Jeśli tak to proszę o krótką charakterystykę, albo chociaż nazwę.
       
      Dzisiaj dowiedziałam się także, że "medalion" jest wykonany ręcznie.
       
      Link do zdjęcia: Bóstwo - kiiciaa1998
    • siloam
      By siloam
      Ostatnio zastanawiałem się nad istotą chrześcijaństwa i doznałem niemal olśnienia. Otóż drodzy magowie - skoro magia i pogaństwo były takie wspaniałe to wytłumaczcie mi dlaczego zostały one wyparte przez chrześcijaństwo i to w tempie bardzo szybkim. Dawniej pogaństwo było powszechne i istniało przez wieki, a obecnie istnieje w Europie czy Amerykach jedynie w formie szczątkowej. W ogóle pewnym paradoksem jest fakt, że do szybkiego rozwoju chrześcijaństwa przyczynił się cesarz rzymski - któremu jak wiadomo - w pogańskim Rzymie przypisywano bóstwo i który opierał władzę na swej deifikacji (co raczej powinno być mu na rękę).
       
      Podobnie jeżeli chodzi o rozwój kultury i moralności to nie sposób nie zauważyć, że swoisty boom cywilizacyjny dokonywał się wraz z ekspansją chrześcijaństwa. Trudno bowiem o jakieś znaczące dla nauki dzieła pogańskie. Trudno również nie zauważyć, że chrześcijaństwo wycisnęło mocne piętno na współczesnej moralności. W dawnych kulturach pogańskich na potrzeby obrzędów magicznych nie wahano się zabijać dzieci, dokonywać aktów kanibalizmu czy wyrywać jeńcom serca (np. na szczytach azteckich piramid) czy palić ich (np. rytuał wickermana u druidów) do czego obecnie podchodzą niechętnie współcześni rekonstruktorzy pogaństwa.
       
      A może tak nie jest? Może Hrefnie, Seidowi, Szamiemu czy Adamowi marzy się powrót do ofiar z niemowląt?
       
      Zapraszam (prowokacyjnie) do dyskusji.
×
×
  • Create New...