Skocz do zawartości
Julietta83

Znając datę własnej śmierci

Rekomendowane odpowiedzi

Julietta83

Czy znając datę własnej śmierci, zmienilibyście coś w swoim dotychczasowym życiu. Zegar śmierci tyka dla każdego z nas. Świat byłby lepszy, gdybyśmy znając datę naszej śmierci starali się być lepsi.

Edytowane przez caliah
spam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Czajorek510

No proszę ten cały zegar to zwykła zabawka -,-. Ja znając datę swojej śmierci stracił bym sens życia. W życiu nie jest ważne kiedy sie umrze tylko jak się żyje i będzie żyło.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
tery93

ja bym chcial; akurat poznać bo wiedział bym czy coś mi sie stanie czy naturalnie umre

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
befadka

Dla mnie to nie ma znaczenia kiedy gdzie i jak umrę,wiem jedno że wszystko co mnie w życiu spotka to dobre chwile i doświadczenia ;-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Sephira

Mogę umrzeć tu i teraz jeśli tak zadecyduje mój Stwórca. Jednym słowem... co bym robiła znając datę swojej śmierci? To co teraz - starałabym się być jak najlepszym człowiekiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Czajorek510

tery93 tu nie chodzi o to w jaki sposób umrzesz tylko co bys robił gdybyś znał takową datę. Mógłbyś umrzeć w wieku załóżmy 25 lat to pierwsza myśl która by Ci przyszła na myśl to np wypadek. Ale mógłbyś umrzeć jak jeden z penspinnerów Bonkura (to osoba która kręci długopisami) bardzo ważna w społeczności penspinnerskiej. Umarł na atak serca w wieku jedynie 20 lat !! A tak na marginesie nie wydaje wam się że kiedy poznalibyście datę śmierci to coś by w was umarło ? Ja nawet jakby mi dopłacali nie chciał bym tego zrobić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
tery93

ale tez wiedział bym co mam zrobic np. jak bym w wieku 25 umrzec to bym sie orzenil i przedluzył pokolenie i takie tam

 

wiecie chyba o co chodzi

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
justynka933

Na początku pewnie maksymalnie korzystałabym z życia, robiłabym rzeczy, których normalnie bym nigdy nie zrobiła... Jednak im bliżej byłoby do godziny 0, tym czesciej myslalabym o mojej smierci, wpadlabym w melancholie i takie tam... także ja nie chcialabym poznac daty swojej smierci. lepiej nie wiedziec.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
xitre

Gdybym poznała datę własnej śmierci, chyba nie wiedziałabym co robić. Z jednej strony pewnie chciałabym objezdzić rodzinę, znajomych, z drugiej naprawiać swoje błędy, z trzeciej pewnie zrobić coś jeszcze dobrego.. Doprawdy nie mam pojęcia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Page

nie uważacie, że z chwilą poznania daty śmierci przez kogoś mogłaby się ona jednocześnie zmienić?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Elloise
nie uważacie, że z chwilą poznania daty śmierci przez kogoś mogłaby się ona jednocześnie zmienić?

 

Myślę, że coś w tym jest. Gdybym np. dowiedziała się, że umrę X dnia, to pewnie w ogóle nie wychodziłabym tego dnia z domu, ani nawet nie włączała kuchenki:) Albo np. dowiem się, że będę żyć 100 lat, więc do tego czasu spróbuję mnóstwa niebezpiecznych rzeczy - i może właśnie któraś z nich pozbawiłaby mnie życia przed tym wyznaczonym czasem.

Ale z drugiej strony chciałabym poznać datę swojej śmierci - może wtedy nauczyłabym się lepiej wykorzystywać teraźniejszość i bardziej się nią cieszyć. Póki co jestem jeszcze dość młoda i mam wrażenie, że będę żyła bardzo, bardzo długo, ale podobno to normalne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
PurE

E tam, po co poznawać datę własnej śmierci ? Śmierć jest czymś "fajnym". A wiadomo jak się poznaję czegoś datę to bardziej się psychicznie wykańczamy bo chcemy żeby to już się stało...

No ale dla niektóry śmierć jest czymś złym. Tak jak to książki malują...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Boski Ramzes

Poznanie własnej śmierci jest możliwe ale wypełnienie się tej przepowiedni nie zawsze działa . Każda przepowiednia działa puki jej nie znamy. Zawsze można mieć wpływ na własny los . Załóżmy gdybym miał umrzeć np. za dwa lata dokładnie, to zawsze mogę dzień wcześniej " przyspieszyć to "

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Lex
Mogę umrzeć tu i teraz jeśli tak zadecyduje mój Stwórca. Jednym słowem... co bym robiła znając datę swojej śmierci? To co teraz - starałabym się być jak najlepszym człowiekiem.

 

Mam identyczne zdanie :) Więc też odpowiem: nic bym nie zrobił ponad to co robię (staram się robić) każdego dnia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Pit

Energia Seksualna ,zwana metaforycznie "KUNDALINI " jest uśpiona ,i leży owinięta do okoła 1 ośrodka Energetycznego "Czakry Podstawy Umiejscowionej U Podstawy Kręgosłupa ,a jej nazwa z Sanskrytu (starożytny język Indii ) brzmi "MULADHARA".

W wyniku Praktyk Duchowych Wznosi się ta Energia Wzdłuż 7 Czakramów/Czakr Głównych ruchem wężowym ,wędrując od podstawy kręgosłupa ,poprzez rdzeń kręgowy (z Sanskrytu "SZUSZUMNA") ,przechodząc przez Każdą "Czakrę "(Ośrodek Energii Psychicznej ,Emocjonalnej ) ,wędrując kanałami subtelnymi - Systemem Nerwowym (z Sanskrytu "IDA" i " PINGALA") ,I tak wędruje od Czakry 1 ,2,3,4,5,6 do 7 Czakry Koronnej i znowu z powrotem od 7,6,5,,4,3,2,1 ,wyzwalając nieraz szereg ciężkich zaburzeń Psychicznych,Percepcji , Odbioru Rzeczywistości ,Wierzeń i Poglądów ,oraz Duchowych,Umysłowych i co jest Równoznaczne Ze Stanem Naszej Psychiki ,Emocji,Uczuć ,Nastawienia i Myślenia Naszego Także Doznajemy Wielu Różnych Chorób Fizycznych .

I będzie tak wędrować z góry na dół aż nie oczyści nas ta energia całkowicie z wszelkich dawnych Lęków,Win,Obaw ,Uzależnień ,Strachu ,Zniechęcenia ,Zazdrości ,Pożądań ,Lenistwa ,Pychy,Egoizmu itd. i przemieni te wszystkie tzw. Iluzje Umysłu w Czystą Miłość ,Metaforycznie Oświeceniem Zwana .

Czy też cały ten proces ,to jak taka Umysłowa Alchemia ,Duchowa czy Mistyczna Przemiana , czy Metaforycznie mówiąc Śmierć i Odrodzenie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Phonix_

Kazdy ma wydrukowana date swojej waznosci na plecach i nic tego nie zmieni swiadomosc jej lub nie . Wazne zyc i nie przezywac zycia tu i teraz

  • Lubię to! 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Pit

To Typowy pogląd pesymistów i czarnowidzów ,w końcu każdy jest kowalem swojego losu,każdy co dzień na nowo może stworzyć sobie lepszą przyszłość ,a przeszłość oddzielić GRUBĄ KRECHĄ ,I POWIEDZIEĆ SOBIE "BYŁO MINĘŁO" LUB "CO BYŁO A NIE JEST NIE PISZE SIĘ W REJESTR".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Pit

Żyj tak jakby każdy twój dzień był ostatnim w twoim życiu,ja tak żyję i ma to dobre strony ,żyjąc ze świadomośćią własnej śmierci doznajemy wzmocnienia naszej wiary w siebie i bardziej zaczynamy cenić życie ,to jak taka autosugestia ,która ma ten skutek że działa uzdrawiająco na psychikę,a życie i śmierć to jedne i te same dopełniające się procesy ,tak jak dwie strony medalu ,monety ,dzień i noc,Yang i Yin itp.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
mapqa

Hmm... czy znając date śmierci staralibyśmy się być lepsi? Myśle, ze raczej byłaby to kompletna samowolka, pomyślcie sami, przykładowo osoba X ma umrzec dokładnie za miesiąc i co robi? Wszystko na co ma ochote łamiąc wszelkie zasady, i nie odnosze się tu do "szczęścia" przypuśćmy z ukochaną osobą, czy też poprostu bycia lepszym dla bliskich, ale wobec świata nie staralibyśmy się tak, taka rzecz mogłaby za bardzo obudzić w ludziach egoizm. Tak samo jak z rozwojem cywilizacyjnym, wiesz, że umrzesz za miesiąc to oddajesz czas bliskim czy też zaczynasz pracę nad nową technologią co pochłaniałoby niesamowitą ilość czasu zważywszy na właściwie jego brak.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
JagodowaTruskawka
Każda przepowiednia działa puki jej nie znamy.

A co z wróżbami z tarota, które się spełniają?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Anar

gdybym znał datę śmierci bym wszystkie plany obecne i te długoterminowe które wykonuję powolnym i szczegółowym krokiem bym wykonał w jednej chwili nie bacząc na ocenę innych,

poza tym oddałbym swoją energię w 100% komuś komu Ją oddaję czasami..

 

no coz ale moze lepiej nie znac swojej daty smierci bo zachcialoby mi sie jeszcze ją zmienić..

a wtedy namieszalbym sobie w karmie o 180 stopni do kwadratu..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
naya78

Żyłabym tak jak żyje i cieszyłabym się każdym oddechem tak jak teraz. No, może skończyłabym ten szalik który od 3 miesięcy czeka na moją wolną chwilę;) ale poza tym, co to zmienia? Wiedzieć czy nie wiedzieć? jakie to ma znaczenie?

Jeśli ktoś odkłada życie na później, to nawet mając za sobą 100 lat w ostatniej minucie stwierdzi, że zabrakło mu czasu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
iridos

znam żyje jak żyłam i ciesze się każdym dniem

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Alienka

Ja mam w założeniu żyć długo i szczęśliwie, odejść wtedy, gdy będę chciała.Cieszę się każdym dniem, każdą chwilą, żyję tu i teraz, a o śmierci nie myślę wcale, bo niby po co?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Bergi1986

Oj dobrze, że ludzie nie mają tej wiedzy, która by pozwoliła im określić dzień i godzinę zgonu. jak ktoś tu napisał wcześniej to byłaby jedna wielka samowolka. Totalny chaos. Też być może zastój w technologii, gdyby naukowiec wiedział że umrze np. za miesiąc, mógłby zamiast dalszych badań zaszaleć i nie odkryć czegoś istotnego dla dalszych pokoleń.

Osobiście nie chciałabym poznać nigdy tej daty.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
kokoszka

ja tam nigdy nie chciałabym poznać daty swojej smierci :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
malamiii

Ja tez bym nie chciała. Uważam, że to totalna głupota jest.

 

Mam znajomego , który interesuje się astrologią od wielu lat. Opowiadał mi, że kiedy zaczynał się tym interesować gdzieś tam wyczytał aspekty, które mówią o śmierci. Ech no i okazało się, że u niego coś takiego miało być za tydzień czy jakoś tak. Wpadł w totalną panikę, mówił mi, że to był najgorszy tydzień w jego życiu. Gdy przyszedł uw dzień, spędził go w łóżku i czekał co się wydarzy. Nie wydarzyło się nic.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
JagodowaTruskawka

Mysle ze taka wiedza za duzo by mi namieszala w zyciu... myslalabym ciagle o tej dacie i miala za duzo nerwow..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
mothyl

to i ja się zwierzę w śmiertelnym temacie

 

ja to bym na cito szukała poziomek, niezależnie od pory roku. Bo chciałabym, żeby poziomki z bitą śmietaną stanowiły ostatni smak w moich ustach. No cudność taka, że och!!!:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
stone-garden

Ktoś kiedyś powiedział ze nie liczy się ilość czasu, a jego jakość... nigdy nie chcialabym poznać tej daty! :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Lukas85

ja nie chcialbym znac daty dokladnej,zmieniloby to moje zycie i to chyba na gorsze ale chcialbym wiedziec w jaki sposob,czy choroba,czy w wypadku,czy moze pod czas napadu na sklep:-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Giko

Zaciekawił mnie ten temat. Czasem taka wiedza daje możliwość spojrzenia na pewne sprawy z innej perspektywy. Gdybym wiedziała, że umrę np za tydzień to wiedziałabym że nie mam już nic do stracenia i chciałabym go spędzić z ukochaną osobą. A jednocześnie miałabym pewnie sobie za złe że w ostatnim czasie aż tak pozwoliłam pewnym rzeczom wpłynąć na moją psychikę...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nattquise

Ostatnie, co chciałabym wiedzieć, to jaka jest data mojej śmierci. W ogóle najchętniej umarłabym będąc nieświadoma tego faktu. Chociaż zauważyłam, że mój lęk przed śmiercią zmniejsza się, kiedy jestem bardzo szczęśliwa. W takich momentach myślę: o, teraz mogłabym nawet umrzeć :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Indygo33x3
W dniu 25.01.2012 o 20:36, iridos napisał:

znam żyje jak żyłam i ciesze się każdym dniem

Witam w klubie też znam i żyje jak wczesniej

  • Lubię to! 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ismer
W dniu 8.02.2011 o 13:26, Julietta83 napisał:

Czy znając datę własnej śmierci, zmienilibyście coś w swoim dotychczasowym życiu. Zegar śmierci tyka dla każdego z nas. Świat byłby lepszy, gdybyśmy znając datę naszej śmierci starali się być lepsi.

Ale czemu zakładasz, że staralibyśmy się być lepsi? to nie zależy od znanej daty śmierci, tylko od poziomu świadomości. Jedni balowaliby dalej, inni nie, ale to wszystko zależy tylko od tego, w co kto wierzy i uwierzy. Jak masz być lepsza pod wpływem strachu przed śmiercią, to nie jest to żaden rozwój tylko jego blokada, ani nie jest to "dobry uczynek" z serca. 

Ale tak czy inaczej: jeśli bym wiedziała, kiedy umrę, to zapięłabym na ostatni guzik wszystkie ziemskie sprawy, które mogłyby sprawić kłopot moim bliskim. Bo rozlazła jestem i nie chce mi się tyłka ruszyć, w nadziei, że zdążę zanim opuszczę ten padół. 

A lepsza staram się być codziennie i bez tej wiedzy, jak też i żyć pełnią życia. Może nie wychodzi tak jak bym chciała, ale przynajmniej robię to dobrowolnie i serca.

  • Lubię to! 4
  • Cool 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kremilek

Nie, ja bym nie zmieniła w sensie, że zrobiłabym się nagle dobra. Na siłę to nie nie wychodzi raczej. Co z tego, że bojąc się zbliżającej się śmierci zacznę coś dobrego robić - po co, na jaką okoliczność? zbawienia? nic mnie nie zbawi, jeśli robię to ze strachu. Też uważam, że świadomość serca jest najważniejsza. Bóg i tak wie, co komu w duszy w gra. Dharma i ahimsa są ważne przez całe życie.  A dla siebie też bym nic nie robiła na wyrost, chciałabym jedynie przeżyć te ostatnie dni przyjemnie i w zgodzie ;p 

  • Lubię to! 4
  • Cool 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ejbert

hmmm, przypuszczam, że wątpię iż znacie datę swojej śmierci ;p - nie ma takiej opcji, można mieć jedynie przesłanki. Można mieć wizje, przekazy, przesłania, mniemania, przeczucia etc.etc. ale to jest i tak palcem na wodzie pisane. 

Gdybym znał datę swego odejścia z tego świata to nic bym nie robił ponad to co robię. Zamknąłbym jedynie sprawy doczesne tak, by - jak mówi Ismer - bliscy nie mieli po mnie kłopotu. I tak jak mówi Kremilek - nic na hurra, to nic nie da. Jak się na bieżąco nie stara nic dobrego robić, to na ostatnią chwilę i z przymusu to się nie liczy w oczach Najwyższego, tak sądzę. 

  • Lubię to! 3
  • Cool 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Eufemia
15 minut temu, Ejbert napisał:

hmmm, przypuszczam, że wątpię iż znacie datę swojej śmierci ;p - nie ma takiej opcji, można mieć jedynie przesłanki. Można mieć wizje, przekazy, przesłania, mniemania, przeczucia etc.etc. ale to jest i tak palcem na wodzie pisane. 

i ja też tak uważam. Bogami jesteście... akurat! :D 

Znam parę takich osób, co to znały datę swej śmierci. Jedne żyją, inne nie ale odeszły w innym, niż przewidziany, terminie :sark: 

A ja co bym robiła, gdybym ją znała? - nic. Dosłownie nic. Korzystałabym najlepiej jak potrafię z tego, co mi jeszcze zostało do przeżycia. No i tak - zakończyłabym sprawy, które wymagają zakończenia, mam parę takich, odkładanych z dnia na dzień, bo coś tam coś tam. 

  • Lubię to! 1
  • Dobre! 1
  • Cool 1
  • W punkt 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Bromba

Czy bym coś zmieniła znając datę śmierci? - właściwie nie, bo jestem zdania jak przedmówcy. Nic pod presją, bo to się nie liczy. Ale zastanowiłabym się co ew. mogłabym zdążyć naprawić, bo człowiek grzesznym jest, a nie chciałabym zostawić w kimś żalu czy złości do mnie. 

 

  • Lubię to! 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ananda

A mi jest wsio rybka, bo nie boję się śmierci. Wynika to z mojego światopoglądu - jestem przekonana, że życie nie kończy wraz ze śmiercią ciała fizycznego, więc dlaczego mam się bać przejścia. Gdybym znała jego czas to też bym nic nie robiła na siłę, bo i po co, skoro i tak wyznaję zasadę "żyj tak, jakby to był twój ostatni dzień", chociaż wiadomo, że nie da się żyć niczym  :aniolek:- więc jakbym wiedziała że ktoś mi coś przeciwko mnie - żal, gniew - to bym chciała wyjaśnić, przeprosić, pogodzić się by odejść w spokoju.

Jasne też, że nie wszystko da się zacząć i zakończyć, ale te sprawy, które mogą być zamknięte - są zamknięte. A majątek (nikły...) rozdysponowany :D 

  • Lubię to! 3
  • Cool 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×