Jump to content

Długa ucieczka


deszcz_jesienny

Recommended Posts

deszcz_jesienny

Śniło mi się że stoję z grupką ludzi przy jakimś lokalu, zjawia się jakiś przypakowany koleś i chce wejśc do tego lokalu ale ochroniarz zastawia mu wejście do środka. Nagle okazuje się że jest z nim spora grupka ludzi (m.in z kijami i jakimiś niebezpiecznymi przyrządami nie pamietam dokładnie) i chcą nas pobić. Gdy widze że wszyscy zaczynają uciekać to ja razem z nimi, wbiegamy do sąsiedniego budynku, w którym jest mnóstwo schodów , krętych z róznymi rozgałęzieniami jak pamietam to raczej mi sie sniło że ciągle zbiegamy po nich w dół lub skacze przez poręcze na sąsiednie schody. Potem uciekaliśmy przez rózne duże korytarze przypominające te szkolne korytarze tyle że budynek w środku wydawał sie bardzo duży, na korytarzu siedziało sporo ludzi dokładnie tak jakby czekali w jakiejs przychodni na lekarza . W między czasie grupka już sie rozbiegła, pozniej napotykam jednego z uciekających próbujemy znaleźć jakąś kryjówke ale nic z tego. W koncu zbiegamy tymi kretymi schodami do wyjscia po drodze napotykamy agresywną grupkę idącą schodami do góry . Unikam z nimi kontaktu przeskakując przez poręcz na jakieś rozwidlenie schodów. Wybiegamy w koncu na dół i w ogóle z budynku.

Miejsce na zewnątrz już jest zupelnie inne, nie jest już to centrum miasta pełne sklepów jak na początku tylko są jakieś krzewy, drzewa, pole , droga polna itd. ,dzień jest słoneczny.

A więc uciekam dalej po drodze widze samochód tych bandziorów (coś w rodzaju moster truck tylko troche mniejszy czyli w rodzaju amerykańskich samochodów na ogromniastych kołach, o ile pamietam to koloru czerwonego z dodatkiem żóltych barw), mówie do tego drugiego co ze mna biegnie żeby może uciec ich samochodem iżeby on kierował bo ja nie będe umiał, ale jednak rezygnujemy.

Potem już sam uciekam przez te pole pełne róznych krzewów i gdzieniegdzie zielsko i trawa, przypominajace ogórdki działkowe. Potem przechodzę przez siatkę, widząc tych wrogich ludzi , kłade się na ziemi i ukrywam w trawie. Potem wstaje i próbuje przejść następną siatkę ale tuż za nią są druty kolczaste próbuje przejść pod nimi ale się boję w sumie się nawet zaczepiam o jeden, ale lekko jednak nie przechodze dalej i sie wycofuję.

Spowrotem czołgam się i ukrywam się dalej za jakimiś małymi krzewami araczej kępkami trawy acha i mam jeszcze skądś kij bejsbolowy z czerwonym paskiem ;-).

W końcu dwóch dużych gości mnie zauważa w tej trawie i mnie łapią. Jakoś nie bronie się w ogóle, jeden z nich niby mnie bije ale tak naprawde stwerdzają że mi nie chca zrobić krzywdy . Potem jeden z nich zabiera mi portfel otwiera go i sprawdza co jest w środku, a jest dokładnie tyle ile wczoraj zostało mi po wizycie w knajpie , czyli jakieś 150 zł :P Zabiera go mówiąc przy tym coś takiego "on to wszystkie piniądze nosi zawinietę w rulonik" czy w kupie jakoś tak :).

Wtedy wkurzam się, widząc że bejsbole zostawili na ziemi i wykorzystując chwilę nieuwagi, łapie za jeden i okładam ich z całych sił po całym ciele w końcu jeden z drugim tracą przytomność i padają na ziemie ale jeszcze oddychają, jeden ma całą twarz siną, ale nie widać w ogóle krwi. Zaczynam przeszukiwać im kieszenie nie pamiętając gdzie schowali mój portfel, nagle zjawia się mój ojciec i sprawdza im puls czy żyją, na tym sen się kończy :)

 

O dziwo wyjątkowo dobrze pamiętam ten sen dlatego opis jest taki długi. Że aż ciekaw jestem co może znaczyć. Proszę o interpretacje i z góry dziękuje ;-)

Link to post
Share on other sites
deszcz_jesienny

Kolejny raz śniło mi sie, że biegne lub uciekam przed jakimś niebezpieczeństwem, ale sen się urywa i moge go podzielić na trzy częsci

 

1. Najpierw mi się sniło, że jestem w swojej szkole podstawowej i spotykam kilku kolegów z podstawówki i ze szkoły średniej. Z jednym kolęgą z którym się kiedyś nielubiłem zaczynam się kłócić a potem szarpać ;). Pózniej śni mi się, że biegnę gdzieś wokół szkoły i wbiegam do środka przez drugie wejście do szkoły od strony boiska, ale nie uciekam przed kimś tylko po prostu sie spiesze żeby nie zamkneli drzwi przede mną bo głowne chyba już były zamknięte.

 

2. Potem nagle znajduję się na jakiejś imprezie w plenerze, sa chyba jakieś kolorowe światła czy fajerwerki, czuję że są też obok mnie koledzy i jeszcze jakaś dziewczyna chyba brunetka albo szatynka. Ale słabo pamiętam tę częśc snu bo była tak jakby zamazana.

 

3. W trzeciej części natomiast znajduję się wjakiejś dużej sali bankietowej czy restauracji, jest tam dużo ludzi i stolików okrągłych chyba z obrusami. Siedzę razem z kolegami przy stolę obok mnie jest ta nieznajoma dziewczyna z drugiej części snu we śnie jest moją narzeczoną czy coś w rodzaju. Na stole jak pamiętam sa chyba same pyszności tyle że nie pamiętam czy coś jadłem z tego stołu.

Nagle zjawia się jakaś grupa ludzi, jedna z osób coś mówi żeby na nich uważać bo to jacys źli ludzie i że trzęsą całą okolicą jakiś gang czy zamachowcy. Częśc ludzi zaczyna w pośpiechu opuszczać lokal tak jakby oni kazali całej klienteli się wynosić. Mój stolik także w pośpiechu wychodzi więc ja za nimi.

Na zewnątrz wszyscy się rozbiegają i mówią żeby uciekać. No i znowu zaczyna się ucieczka. Uciekam już tylko sam z tą dziewczyną (teraz mogę pomylić kolejność zdarzeń), znajdujemy schronienie u mnie w domu myśląc że tam nas nie będą szukali, jednak po pewnym czasie pod domem zjawiają się te typki , tym razme moge stwierdzić że mają przy sobie broń, karabiny, pistolety itd.

Szybko chowamy się do piwnicy nagle okazuje się że ja też skądś mam karabin. Cała banda wchodzi do mojego domu ( nie wiem czemu ale w myśli wiem że jest ich około pięćdziesięciu) szybko wykrywają że się ukrywamy w piwnicy.

Tu już sen się staje mniej wyraźny. Nie mogą wejśc do piwnicy bo coś ich blokuje prawdopodbnie strzelam z tego karabinu, potem nagle okazjue sie

że w piwnicy mam mnóstwo granatów między kartoflami heh Tak naprawde nie widzę tych granatów ale podświadomie rzucam kilka na raz do pomieszczenia nad piwnicą gdzie się znajdują wszyscy napastnicy.

Słysze wybuch i potem widzę wszystko z zewnątrz czyli płonący dużymi płomieniami (chyba bez dymu) dom drweniany ( chodź tak naprawdę mój jest z cegły ;)). Pwinica oczywiście nie zostaje zniszczona, okazuje sie że pięciu czy ośmiu terrorystą udało się szybko uciec i ocaleli ( jak wybiegają także widzę z zewnątrz), reszta zgineła. Także jakimś sposobem moja towarzyszka zostaje ranna. Biorę ją na ręce i wychodzimy z piwnicy potem jakoś obok płomnieni przez dziure w ścianie ( to też widze z perspektywy). (Dalej sen jest już dużo wyrazniejszy więc więcej pamietam ) W pogoń za nami rusza reszta ocalałych zbirów, ja cały czas bięgne trzymając ją na rękach po drodze mijamy jakieś torowisko i stojące pociągi z wagonami. Potem docieram niby do jakiś pasaży z chińskimi czy tureckimi barami, wchoodze do jednego z nich, te wszystkie knajpy sa połączone przesciami więc przemieszczam się z jednego lokalu do drugiego.

Pierwszy bar jest taki jak typowy turecki kebab czyli pełno ozdób kolorowych, fajki wodne itp. Przechodze przez drzwi z takimi koralikami przeciw muchom ( nie pamietam ak sie to nazywa :) ) zaczynam szukać dobrego miejsca żeby sie zaczaić na tych bandziorów ale jakoś nic mi nie moze przypasować. Przechodzę przez kolejne ciemne pomieszczenie w którym siedzi chyba przy pianinie jakiś siwy z długimi włosami tarzec, nie widze jego twarzy ponieważ jest odwrócny do mnie tyłem . Przechodze przez kolejne drzwi nagle wyczuwam że za nastepnymi drzwiami jeden z

tych terrorystów odciął mi drogę uchylają się drzwi i widze że celuje we mnie pstoletem , ale widze tylko ręke bo mu przytrzaskuje drzwiami, a potem przez drzwi strzelam do niego z karabinu. Oczywiscie koleś pada, ale

nie widze jego zwłok i nie zwracam na to uwagi tylko biegnę dalej cały czas z ta dzewczyną na rękach. Naglę dochodzę z ciemnych pomieszczeń do bardzo jasnego widze niby to drzwi niby okienko w bieli takie jak w kasach czy na recepcji na którym jest napisane albo "ostry dyżur" "albo izba przyjęć"..

Licząc że znajdę pomoc dla rannej Wchodze przez to małe okienko oczywiście wczesniej jakoś wkładając przez owe okienko dziewczynę. Potem znajdujemy sie w jasnej dużej sali z oknami na górze, wyglądajacej jak sala gimnastyczna. Na tym sen się kończy. =)

 

W tym tygodniu juz drugi raz mam sen ze uciekam przed jakimiś zbirami :412yk9:, podobno to oznacza jakieś niebezpieczeństwo :/

Link to post
Share on other sites

deszczu_jesienny, czytam i czytam ;P i dochodzę do następujących wniosków:

To że uciekasz we śnie nie oznacza że grozi Ci niebezpieczeństwo. Myślę że po prostu jest w Twoim życiu coś nieuniknionego, czego jednak wolałbyś uniknąć - dlatego uciekasz. Pierwszy sen to w dużej części bieganie po schodach, czyli przed Tobą droga, która być może nie należy do najłatwiejszych, ale chyba to bardziej wynika z Twoich własnych obaw.

Mam wrażenie (ale tu mogę się mylić), że ktoś Ci coś narzuca, że czujesz że musisz się wpasować w jakiś schemat, a za wszelką cenę sie przed tym bronisz. Czujesz się osobą niezależną i pewną siebie, ale kiedy już myślisz że kolejny raz Ci się udało, ta sprawa powraca. Może chodzić o Twoje poczucie wolności i niezależności, którą ktoś może chcieć w jakiś sposób ograniczyć. Osobiście pojawia mi się wizja młodego człowieka, od którego ktoś wymaga, żeby wreszcie dorósł :)

 

Co do drugiego snu, to w znaczeniu bardzo przypomina pierwszy. Dodam tyle, że mimo tego iż czujesz się pewnie, dom w Twoim śnie jest drewniany (mimo iż w rzeczywistości jest ceglany), czyli stawiałabym tutaj na to, że Ty również możesz okazać się nie aż tak stabilny, jak Ci się wydaje. We śnie cały czas towarzyszy Ci kobieta, więc może żyjesz zbyt swobodnie?

Czytanie opisu Twoich snów było jak czytanie powieści sensacyjnej :) W drugim śnie dokonujesz niemalże bohaterskich wyczynów, dlatego dodam jeszcze, że powinieneś przemyśleć to, co inni mówią na Twój temat.

 

Jeśli odpowiedź Cię nie satysfakcjonuje, napisz.

 

Pozdrawiam serdecznie.

Link to post
Share on other sites
deszcz_jesienny

Dziękuje serdecznie ;) A co mogą mówić na mój temat coś złego ? :) Może jeszcze coś da się wyciągnąć z tych snów jakieś znaczenie przedmiotów. Rzadko mi się zdarzały takie sny, ale ostatnio w ciągu tego mięsiąca miałem parę takich podobnych, moze nie ucieczki ale np śniła mi się wojna czy strzelanie z broni palnej itd. Takie sny w sumie dziecinne, które zdarzały się własnie w dzieciństwie i teraz na nowo powróciły.

Z ta niezależnością w sumie prawda i to że jestem pełen obaw w pewniej sprawie, dobrze by było wiedzieć czy rozwiąże się pomyślnie.

Pozdrawiam

Link to post
Share on other sites
A co mogą mówić na mój temat coś złego ?

Nie wiem co mówią na Twój temat :D, chodziło mi głównie o to, abyś nie odrzucał słów krytyki, a raczej je przemyślał.

 

Co do snów o strzelaniu myślę, że mogą oznaczać jakieś denerwujące wydarzenia, po których jednak zaznasz spokoju.

Link to post
Share on other sites
deszcz_jesienny

Faktycznie tak jest ;) Jestem osobą niespokojną. Mam trudną sytuację w domu, do której właściwie już sie przyzwyczaiłem i to mnie uzależnia częsciowo od rodziny. Jestem także pewien obaw w sprawach uczuciowych jeśli nie mam pewności że stąpam po stabilnym gruncie wtedy sam tracę szybko zapał i nie dokańczam ważnych spraw do końca. To także świadczy, ze żyje zbyt swobodnie i niektórzy moga sę zawodzić na mnie. Dla przykładu w tym roku przerwałem studia bo zerwałem z dziewczyną, więc jeśli nikt mnie nie kocha to ta moja stabilność i pewnośc siebie jest jak ten domek z drewna na niczym mi nie zalezy i nie mam do niczego motywacji :P Wystarczy, że mam pewność że ktoś mnie kocha to domek zmieni się w zamek, w tych sprawach chyba juz nigdy nie dorosnę :D

Link to post
Share on other sites
Guest
This topic is now closed to further replies.
×
×
  • Create New...