Jump to content

Sen o moim synku


karolinaciosaniec
 Share

Recommended Posts

Mojemu mężowi śnił się sen ,że nasz synek był u niego w pracy i wpadł do szybu bez windy spadł z czwartego piętra. Sen był bardzo realistyczny nie mógł zasną długo po wybudzeniu. Co to może oznaczac.

Link to comment
Share on other sites

Karolino, przede wszystkim, ten sen nie traktuje o tym, że coś grozi Waszemu synkowi.

Odnosi się on raczej do spraw zawodowych Twojego męża. Mianowicie, może on teraz przechodzić trudny okres zawodowy, jakiś zastój w interesach, tudzież brak porozumienia ze współpracownikami.

 

 

Pozdrawiam.

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

  • Similar Content

    • Kanra
      By Kanra
      Coraz częściej miewam koszmary, a ten był wyjątkowo wyrazisty, dlatego opiszę go tak szczegółowo jak go zapamiętałam. Miał w sobie mnóstwo symboli, przynajmniej tak mi się wydaje, dlatego proszę o zinterpretowanie go.
       
      Zaczęło się motywem kościoła. Mama kazała mi iść na mszę, ale stroniłam od tego. W końcu się zebrałam. Nagle zjawiłam się w autobusie. Na pierwszym siedzeniu siedziała moja mama i rozmawiała z kierowcą, który był moim dalszym wujkiem (co w rzeczywistości jest prawdą). Wysiadłam z autobusu, a mama pojechała dalej. Szłam szybszym krokiem w stronę kościoła. Miałam jeszcze kawałek drogi.(całe otoczenie które widziałam we śnie istnieje naprawdę). Nagle prześcignęła mnie trójka dzieci - chłopców. Biegli, aż w końcu byli prawie na środku ulicy, a przed nimi jechał ciemny samochód który ewidentnie nie zdążyłby się zatrzymać. Dzieci zachowywały się jakby wcale go nie widziały. Już miało dojść do wypadku, słychać pisk opon. Samochód wyhamował tuż przed chłopcami, a oni sami jakimś cudem wyszli cało i wrócili do stojących w pobliżu cmentarza ich rodziców. Przerażonych z resztą. Ja ciągle idę w kierunku kościoła i odetchnęłam z ulgą widząc że chłopcom nic się nie stało.
       
      Idę. Samochodów jest coraz więcej, próbują zaparkować wzdłuż ulicy, nawet w rowach byle się zmieścić. Kilka razy musiałam się zatrzymać żeby parkujące auta mnie nie potrąciły, jakby nikt mnie nie widział. Robi się coraz bardziej tłocznie. 
      Udało mi się przecisnąć przez tę parodię i skręciłam na chodnik prowadzący w stronę kościoła. Przy wjeździe na parking minęłam dwóch napakowanych mężczyzn. Pomyślałam, że to ochroniarze. Nagle szybko przeniosłam się na schody. Przede mną szedł jakiś chłopak, jest już prawie na szczycie schodów, kiedy widzę jak ktoś zza ściany kłuje go strzykawką w szyję i zaciąga w coś rodzaju kantorka. Od razu widząc to spokojnie się odwróciłam i szłam w dół schodów. Pomyślałam jednak, że ci 'ochroniarze' nie są tam przypadkiem, więc jeśli ich znowu minę, to będę celem. Nagle wyłoniła się dziewczyna, również że strzykawką. Pamiętam że wszystkie te podejrzane osoby były ubrane w białe kombinezony. Nagle doszło do pościgu. Chłopak i dziewczyna zaczęli mnie gonić rzucając we mnie strzykawkami abym natychmiast osłabła. Bardzo sprawnie unikałam igieł. 
       
      Na marginesie - w strzykawkach znajdowały się jakieś bakterie, skutecznie miały infekować organizm.
       
      Najwidoczniej mi się nie udało uciec, bo kolejna scena już rozgrywała się w jakimś domu. Była tam ta para, która dopiero mnie goniła. Byłam związana i widocznie osłabiona, ale nie czułam żadnego bólu czy osłabienia. Dostawałam kolejne serie zastrzyków. Od tej pory nie przeżywałam tego snu. Byłam obserwatorem. 
       
      Para przeszła do innego pokoju, chłopak chciał mnie wypuścić. Nie wiem jaki miał powód. W końcu zostałam porwana. Dziewczyna była przeciwna. 
      Ja w jakiś sposób dostałam telefon. Zadzwoniłam do mamy i chciałam żeby zadzwoniła na policję i powiedziała że jestem zaczipowana, więc mnie znajdą. Nie wiem czy zdążyłam to powiedzieć czy nie, ale dziewczyna nagle zaczęła mi grozić kolejną porcją zawartości ze strzykawki. Nagle zaczęłam się jej opierać, ze łzami w oczach, nie chciałam kolejnej dawki ani kłucia, chłopak próbował ją powstrzymać. Nie wiem jak się to skończyło. Obudziłam się. 
       
      Przez cały sen towarzyszył mi niepokój, zdenerwowanie. Kiedy się obudziłam (co miało miejsce kilkadziesiąt minut temu) byłam bardzo niespokojna. 
      Wiem, że opisany sen wygląda raczej jak thriller, ale jednak to wszystko co tam się działo nie daje mi spokoju, zwłaszcza że pamiętam wszystko tak wyraźnie.
       
    • kira_god
      By kira_god
      Śniło mi się, że potrącił mnie mój przyjaciel i umarłem. Ale nie skończył on na tym, dopadł go jakiś szał i rozjechał jeszcze kilku innych ludzi. Ja go cały czas śledziłem już jako duch. Później wsiadł do autobusu i zabił kierowcę i kontrolera biletów jakąś bronią. Cały czas też to robił przez łzy. Ja powtarzałem, żeby już przestał i nie pogarszał sprawy. Uprowadził ten autobus i zaczął uciekać, aż gdzieś w coś uderzył, odwrócił się i zauważył mnie. Spytał "I co teraz? Co się w ogóle odj***ło?" a później mnie przeprosił. Powiedziałem, że nie musi mnie przepraszać i wtedy się rozejrzałem i zobaczyłem pełno duchów, wszystkich tych innych, którzy zginęli. I powiedziałem "Dzięki za dotrzymanie towarzystwa." (tak jakbym dziękował mu za to, że teraz mam te wszystkie duchy wokół siebie) a po chwili wszystkie duchy zniknęły a on wziął jakieś auto i pojechaliśmy do jakiegoś domu, który wychodzi na to był jego domem (nie widziałem tego budynku na oczy w realnym życiu). Ktoś jeszcze z nami był, ale nie pamiętam kto. Doszliśmy do wniosku, że najlepszym wyjściem z tej sytuacji będzie jak się zabije, żeby nie pójść do więzienia i zaczęliśmy pisać liścik samobójczy, ale wyszliśmy jeszcze, żeby zapalić papierosa. Wtedy poczułem jakieś dreszcze jakby jeszcze coś miało się stać i się obudziłem.
    • Mariusz Antonowicz
      By Mariusz Antonowicz
      Witam, proszę o interpretację snu, ponieważ bardzo mnie zaniepokoił. Śniły mi się własne dzieci, których dawno nie widziałem.syn i córka, sen był bardzo wyraźny, dzieci się bawiły, uśmiechały, rozmawiały ze mną, ale potem stało się coś tragicznego ( to trochę śmieszne może ale...) nagle mój syn został porwany przez coś czego nie potrafię określić dokładnie była to jakaś ręka stwora, zgniła i obleśna, wystawała spoza drewnianych zniszczonych drzwi za którymi było ciemno, ręka stwora wciągnęła go tam a ja z córką to widzieliśmy, w przerażeniu wsadziłem głowę w tą ciemną dziurę w drzwiach w poszukiwaniu syna niestety go nie ujrzałem za to widziałem mnóstwo stworów w ciemnościach, po tym przebudziłem się przerażony... co to może oznaczać? Wiem ,że sny o dzieciach własnych mają bardzo duże znaczenie więc peoszę o pomoc w zrozumieniu tego. Dodam iż rzadko miewam sny. Dziękuję.
    • cyberahmed
      By cyberahmed
      Witam,
       
      Proszę o pomoc w interpretacji snu w którym, mój 8 letni syn wpadł do studni. Ta studnia zlokalizowana była na mojej rodzinnej posiadłości, na której się wychowałem ale już nie mieszkam od bardzo dawna. Cała scena rozgrywa się w lekkim półmroku (tak jakby wieczorem). Stojąc koło tej studni zorientowałem się, że wpadł do niej mój syn. Ogarnęła mnie panika oraz świadomość, że jeżeli mu nie pomogę to utonie. Poprosiłem kogoś o pomoc i udało się wyciągnąć ciało dziecka z wody w studni. Po krótkiej reanimacji syn zaczął oddychać i wszystko skończyło się szczęśliwie. Co do samej studni i wody było jej bardzo dużo i była taka nawet czysta.
       
      Pozdr,
       
      Krzysztof
    • Marlena Krajewska
      By Marlena Krajewska
      Witam. Zwracam sie z prośba o interpretacje moich dzisiejszych snów. Bardzo mnie poruszyły a wytłumaczenie senniki nijak nie łączy mi tego w całość.
       
      W pierwszym śnie jestem kierowca swojego samochodu, jadę wraz z młodszym bratem ktory jest jeszcze dzieckiem oraz kolegą. Jest zima i wyraźnie widać oblodzona drogę. Widzę przejazd kolejowy oraz znak stop. Ignoruje go i tym samym wjeżdżając na tory widzę z lewej strony światła pociągu które są dosłownie piec metrów odemnie. Zaczynam hamować, jednak brak przyczepnosci sprawia ze redukuje do drugiego biegu, przyspieszam w wymijająco pociąg ktory przezemnie sie wykoleja. Następnie wszystko dzieje sie w zwolnionym tempie, jadę równolegle z pociągiem ktory sunie po śniegu, wagony sie przewracaja. Postanawiam zjechać do rowu, wyciągam brata biorę kolegę za rękę i biegne w druga stronę sunacego pociągu. Po drodze mijam resztę samochodów które przezemnie zostały zmiażdżone przez pociąg, wciśnięte w drzewo etc. Ogromny karambol. Mnie, mojemu bratu i koledze udaje sie wyjść cało. Stoimy na wzniesieniu czekając na służby ratownicze. Obok z domu przygląda sie nam kobieta w czerwonym szlafroku z kotem.
       
      Jeżeli chodzi o drugi sen to jestem siła przetrzymywana w jakimś ośrodku, niektórzy ludzie sa tam dziwni, bez emocji. Nie moge kontaktować sie z rodzina, mam jeden mały ale bardzo ładnie urządzony pokój. Udaje mi sie z niego wydostać jednak ludzie stamtąd mnie odnajdują i zabierają z powrotem. Pamietam niemoc oraz duszący mnie płacz, tak realistyczny jakbym płakała naprawdę, pozniej jest przesunięcie, Nie znajduje sie juz w ośrodku. Jest to kilka lat do przodu i zwiedzam to miejsce, jako ze zrobiło sie z niego coś na wzror aushwitz. Widzę ludzi którzy mnie przetrzymywali i którzy sa bezkarni.
       
       
      Bardzo Prosiłabym o ich interpretacje gdyż delikatnie mówiąc, dość mocno mnie zaniepokoiły.
×
×
  • Create New...