Jump to content

Pociąg,deszcz, szkoła, i inne


Recommended Posts

Jechałam do babci.

Niestety gdy tam dotarłam to poważnie powadziłam się z mamą i uciekłam.

Wsiałam do jakiegoś pociągu.

Było tam dużo ludzi.

Oraz kanary

[ Ci co sprawdzają bilety dla tych mniej kumatych xD

A jeśli się nie mylę to kanar we francuskim oznacza kaczkę xD]

Nie wiem czemu ale wszyscy dziwnie się na mnie patrzyli.

Czułam się dziwnie.

Gdy chciałam wyciągnąć coś z torby dostrzegłam, że obok mnie leży mała paczka.

I to dla mnie.

Otwarłam ją a w środku znajdowała się kartka z życzeniami i to po niemiecku.

A w wewnątrz był znak nazistów.

[ WOW XD]

Cóż... schowałam to.

Dojechałam do wielkiego domu.

Chociaż wyglądał jak muzeum.

Na zewnątrz wyglądało jak przed burzą.

Wtedy przyjechała mama z wujkiem, karząc mi wracać.

Nie miałam wyjście.

Poszłam na ugodę.

Chociaż przyznam, że w drodze powrotnej płakałam i klęłam pod nosem na matkę.

Wujek chcąc poprawić nastrój powiedział "Była burza, ale jak dziki uciekały to nie jest dobrze"

[To zapamiętałam]

Jak wreszcie dotarliśmy padało.

Ale jakimś dziwnym deszczem.

Mama dała mi parasolkę.

Lecz ja nie chciałam, jak zawsze.

Dopiero wtedy mi uświadomiła, że ten deszcze jest radioaktywny.

Przechodziliśmy obom przystanku i spotkałam Haru [ Klaudie]

Chwilę pogadałyśmy.

Tymczasem moje matka sobie gdzieś poszła.

Następnego dnia nie było lekcji.

Aczkolwiek i tka poszliśmy do szkoły.

Po drodze spotkałam kobietę, która stała w tym straszliwym deszczu.

Pomogłam jej i zaprowadziłam do najbliższej klatki schodowej.

Dostrzegłam też małego kotka.

Chcąc by podszedł nalałam mleka do jakieś miski i położyłam przy zadaszonej części klatki schodowej.

Gdy kotek podszedł złapałam go.

Gdy weszłyśmy do środka budynku byli tam ludzie co zajęli się kotkiem i poranioną od deszczu kobietą.

W jednym z pokoi było mnóstwo kotków.

Każdy zawinięty w koc a przy nim jedzenie.

Potem poszłam do szkoły.

Nie było dużo ludzi.

Wręcz przeciwnie.

Chociaż mi to nie przeszkadzało.

Wtedy też okazało się, że do klasy dołączyło dwóch chłopców.

Wszystko było cacy.

Oglądaliśmy też film, a raczej bajkę.

[Tak jak by kontynuacja bajki "Król lew"]

Parę godzin po tym w dwóch nowicjuszach obudziła się rządzą krwi.

Zaatakowali nas lecz ich odpędziliśmy.

Jednak czułam , że powinnam ich złapać a nie dać uciec.

Chociaż klasa najpierw protestowała, zgodziła się.

Wszystko to było straszne.

My za nimi a oni na nas.

Wtedy okazało się, że niektórzy z uczniów przemienili się w bezmyślnych ghuli.

Atakowali nas.

Podczas dość długiej "bitwy" jeden z chłopaków zamknął najstarszego wampira w szatni.

[ Tak w oknach są kraty xD]

W tym samym czasie zaatakowali mnie ghule będący za rozkazach ostatniego wolnego wampira.

Kopałam ich, gryzłam ale byłam słaba.

Wtedy ktoś odciął im głowy.

Nie wiem kim była osoba, nie znałam go.

Kazał mi iść do sali na przeciwko.

Lecz nie miałam kluczy.

Na szczęście Łukasik dał mi je.

Podbiegłam, otwarłam, ale w tym samym czasie od tyłu złapał mnie wampir.

Nie było to łatwe lecz wepchnęłam go do sali i zamknęłam drzwi.

Uciekłam do sali 21 na ostatnim piętrze.

[ sala matematyczna]

Lecz znów bez kluczy.

Podeszła Kornelia i otwarła drzwi.

Czułam się w miarę bezpiecznie.

Wtedy pan Sewera powiedział "Było dużo błędów ortograficznych, ale przemowa napisana doskonale"

 

 

 

 

Byłabym wdzięczna za interpretacje!!

Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...