Jump to content

Szatan i świeca.


Antares27
 Share

Recommended Posts

Witam, proszę Was o pomoc w interpretacji:

 

Nie jest to cały sen tylko tyle ile z niego pamiętam: Jest noc. Podwórko mojego domu, ktoś (prawdopodobnie nie ja, przynajmniej nie czuję abym był to ja) próbuje przesunąć samochód do przodu, przestawić go(identyfikuję to auto we śnie jaki czerwone Ferrari). Jest to niemożliwie ponieważ tylne koła ślizgają się cały czas po powierzchni. Mielą w miejscu, piszczą. Mam wrażenie że jest to ingerencja czegoś złego, poczucie to mam ze wcześniejszej części snu której nie pamiętam. Za "moim" autem stoi inne z kim w środku - "szatan". Wiem, że wystarczy się skusić aby auto złapało przyczepność i ruszyło z miejsca. Będąc w "moim " aucie przez lusterko wsteczne widzę zapalone reflektory tamtego samochodu. Akcje przenosi się do jakiegoś pomieszczenia pełnego ludzi, jakbym szedł przez klub nocny. Dostaję się, lub raczej pojawiam się w swoim domu. Stoję przy stole i widzę świeczkę na nim stojącą. Rozpoznaję ją jako poświęconą świeczkę z pierwszej komunii. Wysoka na 15 cm, szeroka, mam wrażenie, przekonanie że jej płomień oczyści ze zła nasz dom, mniej więcej jak chodzenie ze świeczką do każdego kąta w domu i wypala emocje. Obok niej chyba leży paczka zapałek. Moja Mama mówi mi abym ją zapalił, co też robię, ale w tym momencie zaczyna ona kręcić się w kółko drżeć tak, że płomień gaśnie. Biorę ją do ręki i próbuję zapalić ale nieskutecznie. Cały czas drży. Mama woła do mojego Taty żeby zobaczył co się dzieje. Obracam się i widzę go leżącego na kanapie, pod kocem i półprzymkniętymi oczami, tak jakbyśmy go właśnie obudzili. W tym momencie się budzę, przerażony. Dodam, że jak zwykle po takim śnie patrzę na zegarek i jest 3.15. :D Nie wiem czy to ważne ale zawsze po snach które mnie budzą patrzę na zegarek.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

  • Similar Content

    • Biurowy
      By Biurowy
      Byłem jakby u siebie, ale pokój był zupełnie inny, wysoki sufit i prawie bez mebli, było jedynie łóżko i półka na książki. Pokój jakby był przeznaczony do remontu, malowania. Gdzieś pojawiła się postać niskiego człowieka, prawie jak hobbita, to był diabeł, nie bałem się go zupełnie. Chciał mnie przestraszyc w jakis sposób, ale nie bałem sie go, odczułem nawet w jakis sposób przyjazne podejście do niego. Ja go widziałem ale poza mną nikt inny. Rozmawiałem z moim tatą, a szatan ciągle mnie rozpraszał mówiąc coś w tym samym czasie, zagłuszając moje myśli i słowa. W jakiś sposób panowałem nad diabłem, nie pozwalałem mu źle się zachowywać, traktowałem go jak kolegę, bez lęku. Nie mogłem odgonić go w imię Jezusa, bo powiedział, że zajmuję się tarotem i odmawia mi takiego prawa. Sytuacja przenosi się na klatke schodową w bloku z cegły. Diabeł stał na "balkoniku klatki" bawił się pająkiem spuszczając go na sieci w dół i w górę za plecami mojego taty, który tam stał (był chyba tez mniejszy pająk tam). Pająk był duży i niejadowitym, jak tarantula. Nie wzbudzało to we mnie lęku, dodatkowo było parę innych małych pająków. Spuszczał je na klatce schodowej na pojedynczej pajęczynie, a ja kazałem mu przestać i przestawał. Obecność diabła mi nie przeszkadzała, nawet traktowałem go jak kolegę, którego tylko ja widzę. Chociaż wiedziałem, że bardzo trudno go będzie upilnować, mi nie przeszkadzał bo nie czułem żeby mógł mieć władzę nade mną, wręcz przeciwnie to ja miałem nad nim w pewien sposób.
       
      Jak to rozumieć?
    • MadziaAdamo
      By MadziaAdamo
      W dużym uogólnieniu: szatan chciał moją duszę. Oferował mi 1 dzień szczęścia za swoją duszę. Ja oczywiście się nie chciałam zgodzić bo to by mi się nie opłacało i próbowałam coś wykombinować. Zwlekałam z decyzją jak tylko mogłam. Jechałam gdzieś pociągiem przyczepiło się do mnie kilka osób: mężczyzna z brodą, ktoś jeszcze i kobieta. Poszłam do łazienki (wyglądała jak w domu) chciałam umyć ręce ale kiedy odkręciłam wodę nic nie leciało tylko sączyła się ciemna zakrzepła krew. Spojrzałam do toalety i była cała pełna, a wręcz kipiała od zakrzepłej krwi. Przestraszyłam się i zawołałam nowych znajomych, ale oni jakby nigdy nic, że normalka, a ja dalej widziałam tą krew. Siedziałam w pociągu przy stole koło okna i nagle zobaczyłam moją mamę i słyszałam jak coś do mnie mówi. Była daleko, widziałam jak ruszała ustami, ale głos który słyszałam w głowie nie był jej. Powiedziałam, że jak chce porozmawiać niech sam się pokaże osobiście, a nie podszywa się pod moją mamę. Nagle obok stolika pojawił się wysoki mężczyzna (typowy szatan) ciemne wąsy i bródka, twarde rysy twarzy, wyglądał na niebezpiecznego. Podał mi notes wypisany złotymi literami. Tam była umowa. Ja nie chciałam jej podpisać wiec zgrywałam cwaniaka i próbowałam się wykłócić, że tez mam swoje warunki i muszę nanieść pewne poprawki. Szatan był mocno wkurzony moim gadaniem i chyba kogoś zabił bo usłyszałam zgrzyt jakby łamanych kości. Zerwałam się i pobiegłam dalej jakby do jakiegoś starodawnego pokoju z wielką biblioteką i schodami po obu stronach sali. Zobaczyłam tam wysokiego, chudego, łysego chłopaka który rozmawiał z 2 zjawami. 1 to była kobieta nie żyła już od dawna, a 2 osoba to był ojciec chłopaka, którego właśnie uśmiercił Szatan. Ojciec zapewniał, że już jest dobrze bo jest z żoną i coś powiedział do chłopaka. Ten wybiegł z sali. Nie wiem dlaczego ale myślałam, że to ja jestem tym chłopakiem. Postanowiłam wykiwać szatana. Chciałam oddać mu duszę w zamian za życzenie. Chciałam zażyczyć sobie zeszyt w którym co zapisze to się spełni. Chciałam schować gdzieś swoją dusze w świętym miejscu, żeby nigdy jej nie dostał i w jakiś sposób zabić szatana. Później gdzieś uciekałam. Jechałam na przyczepie samochodu a do okola pracowali ludzie. Byli to mężczyźni w roboczych ubraniach okropnie źli i agresywni. Wyciągnęłam telefon a oni się na mnie rzucili. Nie dałam się zastraszyć i krzycząc na nich uciekłam. Szłam ciemną drogą i nagle koło mnie pojawiły się duże czarne psy. Jeden był chyba jakoś przyjaźnie nastawiony bo mnie nie zjadł ale zaraz go odgoniłam. Na końcu drogi spotkałam starsza kobietę i kogoś jeszcze. Ta starucha chciała mnie zabić wiec uciekałam od niej ale nie mogłam biec. Wbijałam paznokcie w asfalt, żeby szybciej uciekać. Jak dotarłam do domu ta starucha była już za mną i próbowała wejść do domu. Pamiętam jeszcze pękający szklany dach i moją siostrę krzyczącą coś do mnie.
      Trochę pogmatwane ale najbardziej ciekawi mnie motyw szatana i tej zakrzepłej krwi.
    • ada.music@poczta.onet.pl
      By
      Witam. Bardzo prosiłabym o interpretację mojego snu.
      Śnił mi się mój były chłopak. Jechał na rowerze po autostradzie pod górę, był to wieczór. Zobaczyłam go i pojechałam za nim. W końcu jechaliśmy razem, a on robił mi zdjęcia. W drugiej części snu siedzieliśmy w samochodzie z jego nową dziewczyną. On siedział za kierownicą, ja koło niego, a ona z tyłu. Kłóciłyśmy się. Samochód był bardzo ładny, siedzenia były skórzane.
      Dodam, że nie pierwszy raz śni mi się on, rower i samochód.
      Jak rozumieć ten sen?
    • sunnyday
      By sunnyday
      sikanie pod wiaduktem z rudą i ciemnowłosą, przejechały 2 razy 2 samochody-zielony i czerwony-kierowcy mężczyźni.
      Ciemnowłosa podniosła mnie chwytająć pod pachami gdy sikałam. Wkurzyłam się bo bałam się, że się w jakiś sposób ubrudzę,
      krzyczałam na nią aby przestała. Zrobiła to. Namiętności.
       
      Nieznane mi mieszkanie, ja, rudowłosa i inna ciemnowłosa + 2 mężczyzn-pracowali w tym mieszkaniu. Ja podrywałam jednego
      a drugi podrywał mnie. Doszło do rozmowy o imprezie, wspomiał o remizie, że tam idę. (mieli czerwony i zielony sweter)
      To było mieszkanie mojej przyjaciółki-ciemnowłosej nr 2. Mieszkanie było na parterze w bloku, który istnieje ale nie wygląda
      tak jak we śnie, klatka była bardzo duża, balkon też.
       
      Wyszłam na balkon z mieszkania ciemnowłosej nr 2, ciemno, noc, robotnicy na drugim końcu balkonu, przestraszyłam się bo
      czułam, że są źli, schowałam się do mieszkania zamykając drzwi balkonowe, później szybko zamknęłam frontowe-miałam problemy
      z ich zamknięciem ale udało mi się. Oni jakoś tam weszli z kobietą, było niemiło, porwali ciemnowłosą nr 2.
       
      Wchodzę do księgarni, wiem, że ciemnowłosa nr 2 tam jest z nimi, wyszła do drzwi, zapytałam czy wszystko ok, zobaczyłam kontuy
      porywaczy, powiedziałam aby weszła do księgarni i ja to załatwię. Wyjęłam telefon-z hello kitty, z klapką. Zadzwoniłam
      na policję, na początku myliły mi się numery, wpisałam w końcu 112. Odebrał mężczyzna, zaczęłam mu opowiadać, że mi
      koleżankę porwali itd. Wróciłam się do bloku aby zobaczyć numer. 3 maja 47-pod tym adresem w moim mieście znajduje się księgarnia.
      Nie zgadza się to, że to był numer bloku w którym w śnie była księgarnia, w realu znajduje się ona gdzieś indziej pod adresem
      3 maja 47. W bloku, w którym we śnie była księgarnia(parter) byłam kiedys u znajomego.
       
      Zapomniałam dodać, że nie miałam poczucia, że znam te osoby. Miałam amnezję, nie wiedziałam kim jestem, kim są ludzie,
      starałam się aby oni nie wiedzieli o moim zaniku pamięci. Poszłam z jakimiś trzema wylansowanymi dziewczynami na ciasto.
      Wyglądało to tak, że góra i dół ciasta były zrobione ale wypełnienie musiałyśmy sobie same włożyć(wkładałyśmy jakąś
      białą piankę i ciemną marmoladę). Na koniec pan z cukierni dał nam piernik z Hello Kitty. Nie mogłyśmy tego zjeść
      więc spakowałyśmy w zieloną chusteczkę. Wyszłyśmy.Zadzwoniłam do ciemnowłosej nr 2, drugim telefonem, również z klapką
      i z Hello Kitty. Za chwilę zadzwonił do mnie trzeci telefon,też z klapką i Hello Kitty.
      Wsiadłam do samochodu, który kierowała kobieta. Na moim prawym przedramieniu
      zaczęły pojawiać się tatuaże(mam jeden na żebrach). Pierwszy tatuaż gdzieś widziałam, jeden z moich znajomych go ma
      albo w zobaczyłam go w internecie. Przestraszyłam się, zaczęłam panikować, że nie chcę tu tatuażu. Znikł, ale zaraz
      pojawił się kolejny-coś na wzrór głowy Hulka, zielona postać bez ust, zamiast nich miał coś jakby pieczęć, zaczęłam
      mówić na głos co za tatuaże widzę i powiedziałam "Hulk z pieczęcią szatana". Wśród tych tatuaży panował motyw szatana,
      nie były to jakieś słodkie tatuaże tylko takie mroczne. Bałam się ich, ostatni był Hello Kitty. Znikł jak reszta, ręka była
      czysta. Zobaczyłam, że auto prowadziła ciemnowłosa nr 2, to oznaczało, że policja ją uratowała. Cieszyłam się.
       
      Stałam w wannie i brałam prysznic, na biodrach miałam ręcznik, fioletowy. Woda była normalna, ani mętna ani bardzo czysta.
      Gdy się schyliłam podbiło mnie, chciało mi się bardzo wymiotować. Usiadłam na sedesie by zrobić siku, nie chciałam zdejmować
      ręcznika jednak było to konieczne i w tym momencie obudziłam sie
       
       
      Przepraszam za składnie ale pisałam to świeżo po przebudzeniu i z góry dziękuję za interpretację
    • Goshca
      By Goshca
      Witam. Dzisiejszej nocy miałam pewien sen, który nie daje mi spokoju. Przypomniałam sobie o nim jak jechałam okejką do miasta na zakupy i od tej chwili cały czas w myślach mi powraca. A wróciłam cała i zdrowa. Śniło mi się, że szłam ze swoją przyjaciółką wieczorem w mieście do przejścia na pasy. I gdy miałyśmy już przez nie przejść, od prawej do lewej jechał rozpędzony niebieski samochód osobowy i przyjaciółka w ostatniej chwili mnie odciągnęła do tyłu przed nim. Sekunda dłużej i pewnie by mnie rozjechał. Potem stałam chwilę zamurowana, a za chwilę przeszłyśmy przez te pasy na przystanek autobusowy. Sen na tym się zakończył. Z góry dziękuję za odpowiedź.
×
×
  • Create New...