Jump to content
Hrefna

Chrzest wewnątrzmaciczny

Recommended Posts

Hrefna

Coś spokojnie tutaj ostatnio...

 

Zatem co powiecie na to, drodzy katolicy, ezochrześcijanie za katolików się uważający, choć do tej nazwy sami sobie odbierający prawo i katolikofile??

(hyhy... trzeba sie też będzie na biblijnych podstawach rozprawić z powszechnym na tym forum kultem aniołów jeszcze, ale to w innym wątku i nie dzisiaj :P)

 

:: Tygodnik "NIE" w internecie :: - oczywiście obrońcy "jedynie słusznej" religii zaraz narobią krzyku, że artykuł z "Nie" nie jest wiarygodnym źródłem informacji - spieszę donieść, że ponieważ mieszkam blisko Głównej Biblioteki Lekarskiej, zapoznałam się z treścią podręcznika "Medycyna pastoralna - Podręcznik dla kleru katolickiego" z 1910 r., posiadającego zresztą imprimatur, więc przez władze kościelne zatwierdzonego.

 

Istniały również instrukcje dla kleru, dość szczegółowo opisujące metodę, jaką takiego chrztu można udzielić... I powiem Wam, że jako pogance, której rozmaite perwersje nie są obce, i tak włos się na głowie jeży - bo na przykład:

Kościół bowiem wymaga, skoro tylko część dziecka może być dosięgniętą, dokonania chrztu, jeżeli już nie >per ablutionem< to przynajmniej >per aspersionem<. Za pomocą strzykawki możemy zawsze przez mały otwór, sztucznie zrobiony w błonach płodowych, polać wodą część ciała dziecka. Przy tej sposobności zaleca się wprowadzenie strzykawki przy pomocy palca, ażeby się tym sposobem przekonać, czy doprowadzona woda rzeczywiście w bezpośrednią styczność przychodzi z odnośną częścią ciała dziecięcego. Chrzest wśródmaciczny albo też dla krótkości maciczny, dokonany z zamoczonym w wodzie palcem, jest w każdym razie natury bardzo problematycnej, gdyż na palcu się znajdująca woda przy wprowadzeniu palca do części miękkich narządów porodowych zwykle z niego bywa startą, a przynajmniej znacznie zmięszaną śluzem lub innemi nieczystemi domieszkami...

 

Nawiązanie do możliwości udzielenia chrztu wewnątrzmacicznego występuje też "Medycynie pastoralnej" Gantkowskiego z 1936 r. Oczywiście "Medycyna pastoralna" Lufta z 2002 r. nie zawiera już takich rewelacji - ale trudno się dziwić, prof. Luft, którego w poprzedniej pracy mialam okazję poznać osobiście, oprócz tego, że jest katolikiem, jest człowiekiem rozsądnym i znakomitym lekarzem... daleko mu do takich odjechanych pomysłów.

 

Zawsze wiedziałam, że katolicyzm to religia zboczeńców, co powoli zaczyna wychodzić na jaw dzięki niemożności dalszego ukrywania choćby skandali pedofilskich; religia, w której istnieje poważna seksualna obsesja, a napięcia przez nią wywoływane, są w różny, zazwyczaj krzywdzący używane w tym celu obiekty, sposób rozładowywane. Ale żeby aż tak?

 

Swoją drogą, gdy zniesiono istnienie limbo (limbus puerorum) w 2007 r., w sumie chrzest przedurodzeniowy może już nie jest aż tak potrzebny... Inna kwestia - to co, jak? Do 2007 limbo istniało, a potem przestało? :P Dla niechrześcijanina to mniej więcej tak istotne, jakby nagle odkryto, że Jurand ze Spychowa jednak nie został oślepiony (TM by Walpurg - Blog Walpurga| Blog polskojęzyczny), ale chrześcijanie, żyjący w rzeczywistości swego rodzaju baśni, opowieści fantasy, muszą mieć z tym niejaki problem, o ile są ludźmi myślącymi...

 

Ohyda.

 

(wpakowała kij w mrowisko i sobie poszła :P)

Edited by Hrefna

Share this post


Link to post
Share on other sites
siloam

Przeczytałaś książkę którą Ci poleciłem?

 

Przecież to o czym piszesz to są bzdury same. "Medycyna pastoralna" o_O. Komuś się naprawdę nudziło. Przecież Kościół od zawsze praktykował chrzest już po urodzeniu. Niektórzy mieli naprawdę skrzywione pomysły.

 

Nie zniesiono istnienia limbusa. Jego istnienie od zawsze miało tylko rangę opinii teologicznej (nie ma pewności czy coś takiego istnieje czy też nie - imho nie). W 2007 roku pojawiła się nota komisji teologicznej, która stwierdziła, że nauka ta nie ma podstaw teologicznych, ale waga tego dokumentu jest również tylko opiniotwórcza. Niczego więc nie zniesiono. Myślę, że ktoś po studiach teologicznych powinien wiedzieć takie rzeczy. :]

Edited by siloam

Share this post


Link to post
Share on other sites
Hrefna

Książka ma imprimatur i nihil obstat, medycyna pastoralna z 2002 r. wydana jest przez Wydawnictwo Archidiecezji Warszawskiej, sporo wzmianek o chrzcie wewnątrzmacicznym pojawia się w różnych numerach "Ateneum Kapłańskiego" do 1949 r.

 

Nie jest to żadna zmyślona brednia, w końcu ktoś to imprimatur podpisywał i nihil obstat udzielił. Materialnie podręcznik jak najbardziej istnieje, a medycyna pastoralna nadal bywa w seminariach wykłądana, tyle że sprowadza się teraz do porad, jak kapłani mają odnosić się do osób ciężko chorych, kobiet, które dokonały aborcji, osób chorych psychicznie albo poważnie oszpeconych...

 

Nie przeczytałam. Nie miałam ochoty ani czasu. Zresztą studia teologiczne dociągnęłam tylko do ex universa, dłużej słuchania takich bredni znieść nie mogłam - to zupełnie jakby ktoś kazał mi na poważnie wierzyć w rzeczywistość z "Gwiezdnych Wojen" - a ona wydaje mi się o wiele bardziej prawdopodobna niż biblijne bajeczki.

Edited by Hrefna

Share this post


Link to post
Share on other sites
asembler
Przeczytałaś książkę którą Ci poleciłem?

 

Przecież to o czym piszesz to są bzdury same. "Medycyna pastoralna" o_O. Komuś się naprawdę nudziło. Przecież Kościół od zawsze praktykował chrzest już po urodzeniu. Niektórzy mieli naprawdę skrzywione pomysły.

 

Nie zniesiono istnienia limbusa. Jego istnienie od zawsze miało tylko rangę opinii teologicznej (nie ma pewności czy coś takiego istnieje czy też nie - imho nie). W 2007 roku pojawiła się nota komisji teologicznej, która stwierdziła, że nauka ta nie ma podstaw teologicznych, ale waga tego dokumentu jest również tylko opiniotwórcza. Niczego więc nie zniesiono. Myślę, że ktoś po studiach teologicznych powinien wiedzieć takie rzeczy. :]

 

Dziecko, nie ma możliwości wybrania swojej religii!

A szkoda, moglibyście chociaż oszczędzić mu psychomanipulacji :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
HellVard

Idea tego całego limbusa jest chora i niesmaczna. Dzieci miałyby być pozbawione możliwości trafienia do Nieba i oglądania Boga tylko dlatego, że nie zostały ochrzczone? Przecież nie ma w tym ich winy, nie od nich to zależy. To, że miliardy ludzi, którzy się narodzili od początku istnienia świata i ci, którzy dopiero się narodzą, mają mieć grzech od początku swojego istnienia tylko dlatego, że Adam i Ewa nie posłuchali Boga, jest również absurdalne. Tak oto wygląda według KK boskie "miłosierdzie".

Share this post


Link to post
Share on other sites
Hrefna

Zresztą ten chrzest "po urodzeniu", bez przygotowania w postaci rocznego katechumenatu, bez świadomego wyboru, bez spowiedzi z całego życia, to dopiero średniowieczny pomysł, z czasów pierwszych masowych epidemii... Pierwotne chrześcijaństwo niemowląt nie chrzciło, szkoda że pęd do zwiększenia liczby duszyczek przybrał taki obrót.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Agnar219

Bo to działa tak :kultura i ludzie się zmieniają ,więc trzeba zminić naukę i dopasować do rzeczywistości.Potem twierdzi się ,że to od Boga.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Agnar219

HellVard słuchaj !!! Wszyscy poza 0-2011roku i nie będąca katolikami trafiła do katolickiego piekła.

Edited by Agnar219

Share this post


Link to post
Share on other sites
siloam

Hrefna nie twierdzę, że to zmyśliłaś. Twierdzę, że ktoś miał naprawdę przedstawione klepki jak chciał chrzcić dzieci strzykawką, gdy te były w łonie matki.

 

Błąd - chrzest niemowląt to nie średniowieczny wymysł. Pisali o nim już św. Ireneusz i Tertulian. Zajrzyj chociaż do Adv. Hae. II 22, 4. Mogła być to co najwyżej praktyka nie wszędzie powszechna, która z czasem się upowszechniła.

Edited by siloam

Share this post


Link to post
Share on other sites
Hrefna

No właśnie, ubezwłasnowolniająca, niepowszechna praktyka. Szkodliwa zarówno dla samej religii, która przez pęd do zwiększania liczby wyznawców stała się pop-religią, zatracając 99% ze swojego misterium, a przez swoją zmienność na przestrzeni dziejów i butę, przez którą zakłada, że jest jedynie słuszną i wbija to do głów swoim wyznawcom, wierzącym w taką bzdurę, doprowadza do tego, że wierni zamiast dostosować się do jej wymogów usiłują naginać ją do siebie, upominając się o zmiany w doktrynie, które jeszcze bardziej ją od źródeł oddalą...

 

Ten chrzest wewnątrzmaciczny niestety nie jest chorym wymysłem pojedynczego księdza żyjącego na początku XX wieku... takie praktyki niestety miały miejsce. Co więcej bywały zalecane... przecież liczba duszyczek musi rosnąć...

 

I jak tu nie wierzyć, że wierni są po prostu pokarmem dla wiecznie głodnego, żarłocznego demona - albo w delikatniejszej wersji - myślotworu... tak swoją drogą moim zdaniem chrześcijanie sobie swojego boga sami stworzyli, wymyślili na bazie starotestamentowego, uściślanie przez wieki dogmatów, również tych dotyczących jego natury, też na to bardzo mocno wskazuje; ale z wolnymi wariacjami na temat... i jak tu się nie śmiać z ludzi oddających cześć własnemu dziełu i w dodatku uznających, że to ono, to dzieło ich stworzyło?

Share this post


Link to post
Share on other sites
siloam

Hrefna, ale powiedz mi do czego Ty właściwie pijesz? Martwi Cię to, że chrztu nie można zmyć? Satanistów to bardzo martwi. Namawiają do palenia świadectwa chrztu podczas obrzędu poświęcenia, ale niezatarte znamię i tak pozostaje, więc po nawróceniu (i nierzadko egzorcyzmach z odwoływaniem się właśnie do chrztu) osoba może zostać uwolniona. Praktyka chrztu dzieci nie upowszechniała się w celu "ubezwłasnowolniania duszyczek", tylko ich uwalniania od grzechu pierworodnego. Wraz ze chrztem przeprowadzane były również egzorcyzmy (teraz są, ale w bardzo okrojonej wersji) tzw. egzorcyzm chrzcielny. Rozumiem, że to nie podoba się satanistom, poganom i wszelkiej maści ezoterykom, bo to utrudnia im dostęp do duszy człowieka.

 

Rodzice mają z natury władzę nad dzieckiem. Nie rozumiem czemu należałby im zabraniać chrzcić swoje własne dzieci. Chyba nie optujesz za absurdalną tezą, żeby dziecko czekało w bezreligijnym stanie do 18-stki, a potem samo wybrało w jakiej religii chce być i w jaką wierzyć?

 

Nazywasz Boga demonem, Oby oczy Ci się otworzyły zanim będzie za późno. Obrażasz Go. Zachowujesz się jak Żydzi, którzy oskarżali Jezusa o wyrzucanie demonów demonem. Przeczytaj sobie odpowiedź Jezusa na te zarzuty. Najwyższy czas odkurzyć stare notatki, które jak pisałaś trzymasz w piwnicy.

 

Twierdzisz, że Bóg chrześcijański został wymyślony? Przecież z o wiele większym prawdopodobieństwem mogli zostać wymyśleni Azerowie. Pogańskie bóstwa są o wiele bardziej zantropomorfizowane niż chrześcijański Bóg. Twoi bogowie się między sobą kłócą, toczą walki, mają dzieci między sobą i mają negatywne czysto ludzkie afekty. Obraz Boga w chrześcijaństwie czy judaizmie jest zupełnie inny. Wierzysz w rodzinkę bóstw prawie jak z serialu o Kiepskich, ale twierdzisz, że to chrześcijaństwo z wiarą w Boga drastycznie różnego od człowieka jest wymyślone. Zadziwiasz mnie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Pit

Siloam ,ale bredzisz aż mnie mdli ,przecież wiadomo że dziecko w okresie niemowlęctwa czuje to i tamto - mocne wibracje energetyczne -empatyczne,telepatyczne od otoczenia ,powie jedynie płaczem ,lecz nic nie może nic poradzić na to co się dzieje , bo nie ma wpływu ,jest poddawane poprostu psychomanipulacji przez dorosłych ,

 

Gdzie zdolność ta Parapsychiczna (Nadprzyrodzona ) zanika/jest uśpiona u człowieka w okresie dojrzewania z uwagi na swoje czysto materialistyczne nastawienie (i zaczyna za nimi tęsknić , wierząc że jak coś niesamowitego się stanie ,to cud :lol: a bycie świadkiem taklego wydarzenia uwarzamy za ingerencję siły wyższej bliżej nieokreślonej ,bo stworzonej z wyobrażeń ludzkich ).

 

Lecz z chwilą gdy człowiek na powrót zwróci się ku duchowości -Joga,Medytacje,Szamanizm,Tai Qi itp. zdolność ta na powrót zostaje przebudzona .

Share this post


Link to post
Share on other sites
HellVard
Praktyka chrztu dzieci nie upowszechniała się w celu "ubezwłasnowolniania duszyczek", tylko ich uwalniania od grzechu pierworodnego.

 

Słuchaj, od czego Ty chcesz uwalniać nowonarodzone dzieci? Od jakiego grzechu? Zastanów się chłopie. Dlaczego dzieci mają mieć na sumieniu grzech popełniony przez mitycznych, być może nigdy nie istniejących Adama i Ewę? Jakim prawem mają cierpieć za czyn, z którym nie mieli nigdy żadnego związku, bo w momencie jego popełniania po prostu nie istnieli? Pokaż mi, gdzie tu boże miłosierdzie i sprawiedliwość. Ale na poważnie, bez bełkotu narzucanego ludziom przez setki lat.

 

Twierdzisz, że Bóg chrześcijański został wymyślony? Przecież z o wiele większym prawdopodobieństwem mogli zostać wymyśleni Azerowie. Pogańskie bóstwa są o wiele bardziej zantropomorfizowane niż chrześcijański Bóg. Twoi bogowie się między sobą kłócą, toczą walki, mają dzieci między sobą i mają negatywne czysto ludzkie afekty. Obraz Boga w chrześcijaństwie czy judaizmie jest zupełnie inny. Wierzysz w rodzinkę bóstw prawie jak z serialu o Kiepskich, ale twierdzisz, że to chrześcijaństwo z wiarą w Boga drastycznie różnego od człowieka jest wymyślone. Zadziwiasz mnie.

 

Pokaż mi, który pogański Bóg zabił lub kazał zabić tylu ludzi, co Jahwe. Owszem, w imię wielu pogańskich bogów były przeprowadzane krwawe obrzędy, ofiary z ludzi, itp. Ale nikt w nich już dzisiaj nie wierzy i nie ma czelności wmawiać ludziom, że są oni miłosierni. O ile Jezus był pokojowy i rozsądny, o tyle starotestamentowy Jahwe to rzeźnik, dzieciobójca i podżegacz.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Pit

Adam i Ewa To Metafora ,Przenośnia : Adam - Logicznego myślenia ludzkości od wieków ,Ewa - Emocjonalnego ,Intuicyjnego Odczuwania przez ludzkość,stworzone i zrodzone z ludzkich wyobrażeń od pokoleń.

Edited by Pit

Share this post


Link to post
Share on other sites
Hrefna

Oj, Siloam, Siloam... Azerowie to lud zamieszkujący Azerbejdżan. Bogowie Pólnocy to Asowie. I byli czczeni o wiele wcześniej niż Twój Jezus, zanim się w ogóle urodził (o ile naturalnie w ogóle istniał, bo źródła historyczne na temat tego boga-człowieka są bardzo ograniczone - przecież Ewangelii i Dziejów Apostolskich źródłem historycznym ani my, ani nikt o zdrowych zmysłach nie nazwie). Co więcej, jest to religia rdzennie europejska, nie importowana, jak chrześcijaństwo z Azji Mniejszej i okolic, z mentalnością ludów Europy nic nie mające wspólnego... I to, że od tysiąca-tysiąca pięciuset lat arogancko w Europie się rozsiadło, z perspektywy archeologii chociażby nie jest wcale takim znów wielkim osiągnięciem.

 

Dla mnie chrześcijaństwo pozostanie religią szkodliwą, wbijając ludzi w ustawiczne poczucie słabości (obciążenie grzechem, za który Jezus został ukrzyżowany a jego ofiara jest codziennie po tysiące razy powtarzana, w dodatku kanibalistycznie zostaje pożerany), ucząc ich słabości i nieumiejętności zadbania o swoje sprawy, bo przecież pan bozia i tak kocha wszystkich, to i o lenia albo nieudacznika zadba, i zdejmując odpowiedzialność za skutki własnego postępowania przez takie kuriozum, jak sakrament pokuty... Konstruktywne mogą być pozbawione sporej częśći chrześcijańskich kuriozów odłamy kalwińskie - i jak pokazała historia ekonomii choćby - te rzeczywiście konstruktywne są - kraje, gdzie dominują odłamy kalwinizmu znaczne wcześniej i szybciej rozwinęły się gospodarczo... a może to wcale nie przez kalwinizm, a przez fakt, że tam nigdy do końca o starych bogach, dzisiaj znów rosnących w siłę, nie zapomniano?

 

No i jeszcze ten pęd do zwiększenia liczby wyznawców, za wszelką cenę. Czego przejawem były również takie praktyki, jak wcale nieodosobniony, niestety, proceder chrztu wewnątrzmacicznego, do połowy ubiegłego wieku z ciąży trochę zagrożonej, czyniący zagrożoną zdecydowanie, o ile akurat napatoczył się kapłan gotów taki chrzest przeprowadzić (co się przytrafiło mojej niani - urodzonej w 1901, zmarłej w 1989, była ofiarą takiego chrztu w wykonaniu wioskowego proboszcza, mniej więcej w 1917, albo też ofiarą był jej nieurodzony a zabity w ten sposób syn).

 

Jak wytłumaczyć ten pęd do zwiększenia liczby wiernych konkretnemu bogu duszyczek niby? Ale proszę o LOGICZNE argumenty, a nie argumenty z kategorii wiary, z którymi dyskutować się nie da inaczej niż przez stwierdzene "aha, ty tak WIERZYSZ? OK, dla mnie to bzdura piętrowa, ale wierz tak sobie skoro chcesz albo musisz, tylko innych do tego nie przekonuj". Proszę też nie mydlić mi oczu ICH DOBREM - w imię ICH DOBRA powyrzynano Sasów (nie tych od dynastii, chodzi o germańskie plemię), Jaćwingów, Azteków, Inków i wielu innych? Francuskich hugenotów? Wybaczcie, w przyrodzie, w naturze nie istnieje coś takiego, jak działanie dla dobra zupełnie obcych, a wręcz brużdżących, czy przez sam fakt zamieszkania na bogatych w dobra naturalne terenach, które chce się przejąć, czy politycznych przeciwników. A nic tak ładnie jak religia w pełne hipokryzji umysły chrześcijańskich zbiorowości nie wprowadziło usprawiewdliwienia własnego postępowania. Dobro zawsze jest swojego stada - jeśli Biblia i nauka katolicka uczą inaczej, stoją w sprzeczności z ludzką naturą, ba z naturą w ogóle. Potem bredzi jeden z drugim o "sumieniu"... Zwiększanie liczby duszyczek ma swój cel... karmienie myślotworu, którego wyznawcy już dawno zapomnieli, że jest myślotworem...

 

 

Siloam, poza tym ja w swoich bogów nie wierzę. Nie muszę, wiara jest mi co najwyżej potrzebna do opisu konkretnego doznania lub uznania go za prawdziwe lub nie. Chcesz lub nie, wśród pogan jest o wielu więcej takich, których wśród chrześcijan nazywa się mistykami, doświadczających bezpośredniego kontaktu ze swoimi bóstwami bez poszukiwania go, niejednokrotnie nawet go nie chcących. Bogowie przychodzą do nas, świadomi, że mogą nas użyć do własnych rozmaitych celów, w zamian odpłacając tym, co chcemy otrzymać, pragniemy tego, uważamy za ważne lub potrzebujemy, często proponując odpowiedni deal, odpowiednią umowę z góry, a nie - jak nienaturalny twór bliskowschodnich umysłów, po to by ludzi zbawić od czegoś... sam koncept zbawienia przyjął się między inymi dlatego tak łatwo, że chrześcijaństwo rozpleniło się, jak zaraza, początkowo wśród niewolników, przywykłych do pokory i padania przed swoimi panami plackiem, wśród ludzi wolnych, stających przed swoimi bogami jak przed równymi, starszymi krewnymi, którzy mogą nieco więcej, ale jednocześnie jak ludzie podlegają uwarunkowaniom Wyrd, mało kto przyjmował je dobrowolnie, trzeba było wprowadzać je mieczem...

 

 

Tak, nazywam Waszego boga, a raczej jego pierwowzór demonem. Małym, górsko-pustynnym demonem wichru i burzy, jednym z wielu, którym oddawało cześć plemię żony Mojżesza. Najpierw - świadom tego, jak oddawana cześć karmi i wzmacnia, zażądał wyłączności kultu, w dodatku w drugim przykazaniu dekalogu zdecydowanie potwierdzając istnienie bogów cudzych, których przez zazdrość zabronił stawiać na równi z sobą. Poewoluował sobie przez parę tysięcy lat rozwoju judaizmu, aż w końcu "pojawił się" Jezus, którego istnienie dotąd historycznie nie zostało potwierdzone, chyba żeby policzyć szczątkowe zapisy i Flawiusza i Tacyta, gdzie jeden cytował po drugim i nie pamiętam, kto po kim, Flawiusz żył w diasporze i łatwo mu było kazać napisać coś co napisane być "powinno", a Tacyt znany jest z tego, że uwielbiał koloryzować... i nagle zmienił (pan bozia, nie Tacyt) swoją mentalność o 180 stopni...

 

Jednym z kalectw chrześcijaństwa i dowodów na jego bzdurność jest też to nieustanne, ustawiczne rozważanie, rozdłubywanie boskiej natury, dzielenie jej na czynniki pierwsze i ujmowanie dogmatami... żeby masy mogły ją pojąć. Człowiek żyjący w kontakcie ze swoimi bogami nie musi zastanawiać się nad ich naturą - są jacy są, mają wady i zalety, dlatego w jednej sprawie chodzi się do wujka Jacka, a w innej do cioci Marioli...

Edited by Hrefna

Share this post


Link to post
Share on other sites
siloam

HellVard,

Doprawdy zadziwia mnie wybiórcze widzenie świata przez ezoteryków. Macie podwójne standardy oceny rzeczywistości. Wierzycie w klątwy pokoleniowe, a w grzech pierworodny, który można powiedzieć jest taką klątwą nie wierzycie. Gdzie tu logika i jakaś konsekwencja w myśleniu? Bywa, że adepci czarnej magii poświęcają szatanowi swoje potomstwo do któregoś pokolenia, aby uzyskać specjalne zdolności dla siebie, więc przestań bełkotać, że czyjś grzech nie może mieć wpływu na kondycję potomstwa. Związek rodzic-potomek jest bardzo silny. Kiedyś czytałem o opętanym dziecku, które miało manię wykonywania gestu "Hail Hitler". To był bardzo młody chłopiec. W czasie egzorcyzmów wyszło, że jego zmarły dziadek czy pradziadek był gorącym zwolennikiem Hitlera i służył w niemieckiej armii.

 

Pokaż mi, który pogański Bóg zabił lub kazał zabić tylu ludzi, co Jahwe. Owszem, w imię wielu pogańskich bogów były przeprowadzane krwawe obrzędy, ofiary z ludzi, itp. Ale nikt w nich już dzisiaj nie wierzy i nie ma czelności wmawiać ludziom, że są oni miłosierni. O ile Jezus był pokojowy i rozsądny, o tyle starotestamentowy Jahwe to rzeźnik, dzieciobójca i podżegacz.

Oskarżasz Boga o okrucieństwo. Niby na jakiej podstawie? Swojej subiektywnej oceny? Uważasz, że zabicie pierworodnych w Egipcie było okrutne, a nie bierzesz pod uwagę faktu, że to Bóg jest dawcą życia, więc może je dać i zabrać kiedy chce.

 

Hrefna.

Tylko na tyle Cię stać? Powtarzasz pseudoargumenty, które już ze 100 razy słyszałem. Oczywiście nie ustosunkowałaś się do skrajnej antropomorfizacji Twoich bóstw - jest Ci to nie na rękę. W czym Twoje bóstwa są bardziej wyjątkowe od równie zmyślonych bóstw greckich czy rzymskich. Bóstwa Babilończyków, Greków czy Rzymian są starsze pod względem wyznawania niż wiara w Jezusa, ale to nie jest nawet najmniejszym argumentem za ich prawdziwością. Twoje deale nie mają z prawdziwą mistyką nic wspólnego. Mistyka to nie umowy wzajemnej korzyści, ale bezinteresowne poszukiwanie kontaktu z Bogiem dla samego Boga. Twoje działania to nie mistyka, a zwykłe czarostwo. Poza tym nie mieszaj faktu usprawiedliwania się Bogiem z istotą samego Boga, bo to podpieranie się ludzkim chciejstwem i próbą instrumentalnego usprawiedliwania się religią.

 

Poczytaj dzienniki mnichów o tym jak Hiszpanie "ewangelizowali" Amerykę południową. Władza świecka tylko podparła się Bogiem, aby móc dokonywać grabieży. Kościół od początku był temu przeciwny. Poczytaj o redukcjach paragwajskich. Nie mieszaj dobrego Boga z ludzkimi słabościami i pożądliwościami.

 

Boli Cię, że istnienie mojego Boga jest udokumentowane historycznie, a Twoich nie. Do tej pory dokonuje się odkryć w miejscach opisanych w Ewangelii, które poświadczają jej prawdziwość. Ilość osób świadczących w starożytności o Jezusie jest ogromna. Ty przytaczasz tylko świadectwa niechrześcijańskie, choć oczywiście pomięłaś świadectwa Pliniusza czy Swetoniusza. Nawet Lukian z Samosaty nie kwestionował historyczności Jezusa choć z chrześcijan się naśmiewał.

Edited by siloam
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Pit

Wszyscy wtrącacie do realnych morderstw ludzi ,w historii jakieś,wyobrażenia Boga ,mój Bóg lepszy ,A Nie bo mój,A nasz :lol:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Hrefna

Ja tam nie uważam, że moi bogowie są lepsi od innych - są jacy są, z nimi mi po prostu po drodze. No i obiecałam im wierność, choć nikt mnie do tego nie zmuszał - w sumie w świetle niektórych wydarzeń WYGODNIEJ byłoby mi się obecnie na tę obietnicę wypiąć, zapomnieć o niej, ale nie zawsze w wygodzie rzecz, a danego słowa należy dotrzymywać, zwłaszcza jeśli się już za to dostało wynagrodzenie...

 

Uważam tylko, że ponad- i pozanaturalna, transcendentna postać boska, niekiedy nazywana absolutem, przecząca samym swoim istnieniem prawom fizyki; stwórca, który nie wiedzieć czemu zapałał dziwaczną zoofilską miłością do jednego ze swoich stworzeń, najpierw pakując je w sytuację sprzyjającą popełnieniu winy, wręcz do tego zmuszającą; by potem z powodu tej winy przez wszystkie pokolenia swojego istnienia musiało się przed nim płaszczyć i korzyć - szkoda że nie "pokochał" tak bonobo na przykład, w sumie niewiele mniej inteligentnych od ludzi, a znanych (patrz choćby "Etnologia religii" Szyjewskiego), z zachowań protoreligijnych; w każdym razie taka istota nie ma prawa istnieć inaczej niż jedynie w wyobraźni swoich wyznawców :P

Edited by Hrefna

Share this post


Link to post
Share on other sites
Pit

No tak owszem ,sam wierzę w Boga Stwórcę całym Sercem i Duszą (który w mym sercu mieszka ),lecz niektórzy równie mocno wierzą w wytwory swojej psychiki,w wyobrażenia,które uśpione przebudziwszy się wypłynęły z podświadomości ,i za pomocą słownych przekazów powędrowały w świat z pokolenia na pokolenie,jako realne byty.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Hrefna

Ależ wierz sobie w co tylko zechcesz, może to być nawet Niewidzialna Różowa jednorożec albo latająca micha spaghetti.

Dopóki jest to po prostu Twój religijny wybór, dopóki nie starasz się przekonać innych, że jest to jedynie słuszny wybór religijny, dopóki nie krytykujesz ich poglądów poprzez pryzmat własnych, opartych na własnej wierze, ewentualnie pismach swojej religii, jeśli takowe istnieją, nie próbujesz przekonywać ich, że takie niebo czy piekło są realne - i że masz monopol na prawdę (w dodatku, jak wszystko w chrześcijaństwie, "absolutną") wszystko jest ok. Twoja sprawa, Twój prywatny wybór, z argumentem wiary nie ma dyskusji.

 

Jeśli natomiast ktokolwiek zaczyna filtrować poglądy innych poprzez z założenia nieweryfikowalny cedzak własnej wiary i nauk tej religii, którą wyznaje, robi się to śliskie, obrzydliwe i pozbawione obiektywizmu. Ja nikomu nie każę ulewać miodu dla Thora czy cydru dla Frigg, dlaczego inni chcieliby żebym padła na kolana przed bliskowschodnim konstruktem zwanym bogiem?

 

Pogańska krytyka chrześcijaństwa wynika między innymi z tego, że samo się o to prosi - swoim zadufaniem i przekonaniem, że jest w posiadaniu absolutnej prawdy o świecie, jego konstrukcji i zasadach funkcjonowania. Tylko w zderzeniu z zimną logiką trochę ten monopol zaczyna się zachwiewać... Kolejną rzeczą działającą na niechrześcijan jak płąchta na byka jest ten cholerny przymus nawracania, pod pretekstem hipokrytycznego pojęcia "wszechmilości" - ludzie, którzy gardzą poganami za ich religijne wybory będą się upierać, że ich kochają a gardzą nimi z miłości i dla ich dobra - żałosne...

 

Dopiero teraz to zauważyłam:

Hrefna, ale powiedz mi do czego Ty właściwie pijesz? Martwi Cię to, że chrztu nie można zmyć? Satanistów to bardzo martwi. Namawiają do palenia świadectwa chrztu podczas obrzędu poświęcenia, ale niezatarte znamię i tak pozostaje, więc po nawróceniu (i nierzadko egzorcyzmach z odwoływaniem się właśnie do chrztu) osoba może zostać uwolniona. Praktyka chrztu dzieci nie upowszechniała się w celu "ubezwłasnowolniania duszyczek", tylko ich uwalniania od grzechu pierworodnego. Wraz ze chrztem przeprowadzane były również egzorcyzmy (teraz są, ale w bardzo okrojonej wersji) tzw. egzorcyzm chrzcielny. Rozumiem, że to nie podoba się satanistom, poganom i wszelkiej maści ezoterykom, bo to utrudnia im dostęp do duszy człowieka.
Ależ oczywiście, że chrzest można zmyć. Niejednokrotnie byłam świadkiem takiego obrzędu i sama go przeprowadzałam. Jak chrzest jest działaniem magicznym, tak samo poprzez działania magiczne - i egzorcyzm właśnie - uwolnienie kiedyś ochrzczonego spod kontroli demona, któremu został oddany - w tym wypadku owym demonem jest to coś, co chrześcijanie nazywają bogiem. Trzeba popędzić bydlaka, który się w człowieku zalągł, a jeśli człowiek był szczerze wierzący i przystępował do komunii, to wskutek rytualnego kanibalizmu zalągł dość mocno. I można go popędzić, bardzo wyraźne są zmiany nawet charakterologiczne u osoby takiemu procesowi poddanej. Może się to nie podobać chrześcijanom - w końcu trochę żarełka dla ich egregora udaje się w ten sposób wyrwać spod jego kontroli...

 

Oto jeden z sensowniejszych tekstów dotyczących tego, co oddanie "boskiemu" demonowi/myślokształtowi, jak kto woli, czyni z człowiekiem, dowodzący jednocześnie, że ani ja ani mnie podobni nie są w takim myśleniu odosobnieni: http://www.taraka.pl/zloddusz

Edited by Hrefna

Share this post


Link to post
Share on other sites
Pit

Hrefna to nie jest jakaś moja religia ,a religie św.Pawła,Jezusa,Mojżesza i innych ,Poprostu Mistrz Duchowy Stworzył Boga Podczas Medytacji Świętej Zgłoski Om ,i wzorem Równania Einsteina E (Energia Boska)= M c^2 ,(poprzez pokolenia ulegała podwojonej ,zniekształconej materializacji ),Dualizmowi .

Share this post


Link to post
Share on other sites
Hrefna
Tylko na tyle Cię stać? Powtarzasz pseudoargumenty, które już ze 100 razy słyszałem. Oczywiście nie ustosunkowałaś się do skrajnej antropomorfizacji Twoich bóstw - jest Ci to nie na rękę. W czym Twoje bóstwa są bardziej wyjątkowe od równie zmyślonych bóstw greckich czy rzymskich. Bóstwa Babilończyków, Greków czy Rzymian są starsze pod względem wyznawania niż wiara w Jezusa, ale to nie jest nawet najmniejszym argumentem za ich prawdziwością. Twoje deale nie mają z prawdziwą mistyką nic wspólnego. Mistyka to nie umowy wzajemnej korzyści, ale bezinteresowne poszukiwanie kontaktu z Bogiem dla samego Boga. Twoje działania to nie mistyka, a zwykłe czarostwo. Poza tym nie mieszaj faktu usprawiedliwania się Bogiem z istotą samego Boga, bo to podpieranie się ludzkim chciejstwem i próbą instrumentalnego usprawiedliwania się religią.

Ależ to znowu podejście z dziedziny wiary z którym nie da sie dyskutować... Równie uprawnione, jak moje.

 

Widzisz, większość heathen, czyli moich współwyznawców, magią się nie zajmuje, odrzucając ją z założenia - a jednak ich kontakt z bogami odbywa sięna bardzo podobnej zasadzie jak mój - bogowie przychodzą, żeby zaproponować układ typu coś za coś. A ich skrajna antropomorfizacja jest tylko wytrychem - zresztą przynajmniej jeśli moi bogowie mieli dzieci z ludzkimi kobietami, to płodzili je jak należy, ani sobie ani tym kobietom nie oszczędzając związanej z tym przyjemności... ale cóż, bóg ludzi pełnych seksualnych obsesji musiał i swojego niby-syna spłodzić również w sposób rozwojowi takich obsesji sprzyjający...

 

 

Ludzkie chciejstwo przede wszystkim stworzyło demona zwanego JHVH. A potem to samo ludzkie chciejstwo rozwinęło pęd do zwiększenia liczby wyznawców tego czegoś, żeby to, czemu oddają cześć stawało się jak najmocniejsze i jak najmocniej swoich chroniło...

Edited by Hrefna

Share this post


Link to post
Share on other sites
siloam
Ja tam nie uważam, że moi bogowie są lepsi od innych - są jacy są, z nimi mi po prostu po drodze.

Przecież to zwyczajny permisywizm. Sataniuchy mówią, że im wygodniej i po drodze z szatanem. Może rzeczywiście być im czasowo łatwiej, ale obawiam się, że nie są do końca świadomi, że potem będzie już im baaaardzo trudno.

 

niej, ale nie zawsze w wygodzie rzecz

Nigdy, a nie "nie zawsze". Jezus zachęcał chrześcijan, a brać swój krzyż i Go naśladować. Chrześcijaństwo nie jest religią dla wymoczków. Wielu ludzi twierdzi, że jest chrześcijanami, katolikami a w rzeczy samej już dawno porzucili wiarę i przejawiają pewne zewnętrzne praktyki religijne tylko z duchowego wygodnictwa. To jest nieporozumienie. Żyjemy w świecie, gdzie ludzie zaczynają wybierać sobie z danej religii (albo i kilku - vide Pit) to co im pasuje i tworzą sobie taką małą, własną, dopasowaną do swoich potrzeb "religię".

 

zapałał dziwaczną zoofilską miłością do jednego ze swoich stworzeń

Te. Sprawdź w słowniku znaczenie słowa "zoofilia". Piszesz brednie dlatego, że dobrze to brzmi?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Hrefna

Używam figur retorycznych, a nie piszę brednie - jeśli zoofilią nazwiemy seks ze stworzeniem "niższym", równie dobrze możemy nazwać nią miłość do istoty od siebie niższej. Figura retoryczna. Taki element budowy dyskursu. Na homiletyce też tego uczą... :P

 

Nie mamy o czym dyskutować, Silo - Twoje oceny dokonywane przez pryzmat wiary dyktowanej przez Twoją religię, dla mnie, która ten pryzmat uważa za bzdurny, są nic nie warte ;)

 

Ty wierzysz w to, w co każe Ci wierzyć organizacja kościelna... ja wierzę - w związku z chrześcijaństwem - w rzeczy, do których ludzie o otwartych umyslach, nie poddający się władzy kościelnych demonów, dochodzą sami. Takie, jak podane w poprzednim linku lub w tym: http://www.taraka.pl/index.php?id=pieczec

 

Być może moje podejście do sprawy nie jest aż tak drastyczne, jak Alheana, byćmoże część rzeczy sformułowałabym łagodniej, być może nie odwoływałabym się, jak czyni to on - do czakr, bo w ich istnienie nie wierzę tak samo jak nie wierzę w chrześcijańskie bajeczki - wierzę jednak, że to podobni nam, a nie chrześcijanie mają rację. Wierzę tak. Jak Ty wierzysz w to, co dyktuje Twoja religia. Wierzę. I co mi zrobisz? Wyśmiejesz? Ja mogę wyśmiewać Twoją wiarę - 1:1 będzie :P

Edited by Hrefna

Share this post


Link to post
Share on other sites
HellVard
HellVard,

Doprawdy zadziwia mnie wybiórcze widzenie świata przez ezoteryków. Macie podwójne standardy oceny rzeczywistości. Wierzycie w klątwy pokoleniowe, a w grzech pierworodny, który można powiedzieć jest taką klątwą nie wierzycie. Gdzie tu logika i jakaś konsekwencja w myśleniu? .

 

Hehe, tu mnie setnie ubawiłeś ;D Może będziesz tym zaskoczony, ale ja ezoterykiem nie byłem i nie jestem, czarna, biała ani różowa magia kompletnie mnie nie interesuje, taroty czy inne runy również.

 

Bywa, że adepci czarnej magii poświęcają szatanowi swoje potomstwo do któregoś pokolenia, aby uzyskać specjalne zdolności dla siebie, więc przestań bełkotać, że czyjś grzech nie może mieć wpływu na kondycję potomstwa. Związek rodzic-potomek jest bardzo silny. Kiedyś czytałem o opętanym dziecku, które miało manię wykonywania gestu "Hail Hitler". To był bardzo młody chłopiec. W czasie egzorcyzmów wyszło, że jego zmarły dziadek czy pradziadek był gorącym zwolennikiem Hitlera i służył w niemieckiej armii.

 

I co z tego, że taki związek jest silny? Co mnie to obchodzi? Przecież nie ja decydowałem o podjęciu przez moich rodziców takich czy innych kroków. Zgodnie z tym, co mówisz, jeżeli ogoś okradnę, to moi potomkowie do 5 pokolenia powinni trafiać na 5 lat do więzienia. Obwinianie kogoś czymś, czego nie zrobił jest idiotyzmem i zwykłym zaślepieniem w szafowaniu wyrokami, więc to Ty mi tu nie bełkocz że bóg to robiący jest miłosierny i kochający. Zrzuć z oczu te klapki katolickiego zacofania, wierzysz w wydumane teorie przeróżnych pseudo świętych często stojące w przeczności z innymi naukami kościoła.

 

Oskarżasz Boga o okrucieństwo. Niby na jakiej podstawie?

 

Na podstawie Biblii.

 

Swojej subiektywnej oceny?

 

Niee, Twojej :P

 

Uważasz, że zabicie pierworodnych w Egipcie było okrutne, a nie bierzesz pod uwagę faktu, że to Bóg jest dawcą życia, więc może je dać i zabrać kiedy chce.

 

Heh, jesteś niewiarygodnie naiwny. Bóg chce wyprowadzić Izraelitów z Egiptu, wyzwolić ich. Ok. Tylko dlaczego sam utwardza serce faraona, by nie zgodził się ich wypuścić, a następnie każe jego lud? Dlaczego niszczy uprawy i zabija pierworodne dzieci niewinnym ludziom? Bo ma do tego prawo? I może to zrobić kiedy chce, ot tak? Mów sobie co chcesz, że może robić to czy tamto, ale nie wciskaj ludziom kitu, że jest miłosierny! Bo to najczystrze kłamstwo, istota miłosierna nie zabija niewinnych dzieci, koniec i kropka! Te dwie rzeczy stoją ze sobą w sprzeczności, nie widzisz tego? Wiesz co, myślę, że Ty jednak nie jesteś ślepy. Ty się po prostu boisz. Boisz się, że jak nie przyjmiesz wszystkiego, co jest w Biblii głupią wiarą nieznoszącą żadnego sprzeciwu, to Twój "miłosierny" bóg ześle Cię na wieczność w otchłań.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Hrefna

I jeszcze jedna rzecz... Bóg - jak uważają wierni mu - jest dawcą życia - więc może je dać i zabrać? PO CO je zatem dał, stworzył, wyprodukował? Zapewne dla rozrywki, samemu w wieczności smutno... i po to, żeby mieć się czym żywić, skąd czerpać siłę...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Pit

Oczywiście ,i żebym był dobrze zrozumianym ,nie mam napewno i nigdy nie miałem zamiaru kogokolwiek obrażać osobiście ,ale wiele lat mam do czynienia z siłami zła i innymi negatywnymi siłami ,więc wyczuję złego ducha który opętał człowieka ,a że ten ktoś moje słowa zmanipuluje sprytnie,ze mnie zrobi idiotę i aby nikt mi nie uwierzył ,plotek natworzy ,pomówień,itp. nie żebym się skarżył i narzekał,ale już od dawna mogło być lepiej gdyby ktoś mnie zechciał zrozumieć jak należy,bez uprzedzeń,pogardy,egoizmu,pychy itd.

No cóż niekturzy bez czynienia zła -myślą,mową,uczynkiem lub zaniedbaniem ,nie mogą żyć .

Edited by Pit

Share this post


Link to post
Share on other sites
siloam

Hrefna,

To nie jest uprawniona figura retoryczna. Seks to stosunek płciowy. Bóg nie uprawiał seksu z żadnym stworzeniem niższym, więc przeniesienie znaczeń nie ma tu zastosowania. Bóg sprawił, że Maryja niepokalanie poczeła bez jakicholwiek kontaktów płciowych (pominąwszy nawet to, że Bóg nie ma płci).

 

Cóź Ci mogę do reszty powiedzieć? Twój wybór.

 

Hellvard,

Zrzuć z oczu te klapki katolickiego zacofania, wierzysz w wydumane teorie przeróżnych pseudo świętych często stojące w przeczności z innymi naukami kościoła.

To jest tylko Twoje mniemanie. Dla mnie wszystko układa się w logiczną całość. Fakt jest taki: grzech i jego efekty mogą dotykać całych pokoleń. To nie jest stwierdzenie tylko moje. Masa ludzi . w tym tych zaangażowanych w ezo, twierdzi podobnie.

ST stosuje semicką retorykę. Bóg nie zatwardził serca faraona w sensie dosłownym. Nie odebrał mu wolnej woli. Żydzi przyzwolenie Boga (w znaczeniu dania wolnej woli w jakieś sprawie) odbierali to jako wolę Boga. To wypomina Żydom nawet Pan Jezus chociażby w tekście o listach rozwodowych. Nawet teraz ludzie po pijaku giną w wypadkach, a potem im na nagrobkach inni piszą "Bóg tak chciał". Nic bardziej błędnego. To efekt wolnej woli i głupoty konkretnych ludzi.

Edited by siloam

Share this post


Link to post
Share on other sites
Hrefna

Fakt to jest taki, że pojęcie grzechu zostało sztucznie utworzone przez twórców niektórych religii, by w ten sposób utrzymywać masy wierzących w poczuciu winy, a więc pod kontrolą. To jest fakt, a nie to, że grzech jako taki w ogóle istnieje, a tym bardziej nie to, że skutki czegoś, co nie istnieje mogą dotyczyć całych pokoleń.

 

Albo dyskutujemy jak ludzie dorośli, argumentując rozumowo, albo opowiadamy sobie dyktowane przez wiarę bajki...

Share this post


Link to post
Share on other sites
siloam

Zacznij od rozumowego dowiedzenia istnienia swoich Asów (czy jak im tam :P), a potem opowiadaj o "bajkach dedykowanych przez wiarę".

Share this post


Link to post
Share on other sites
Hrefna

"dyktowanych" - to raz.

 

A dwa, że ja przynajmniej nie wmawiam innym, że moja religia ma rację, nie oceniam ich wyborów przez pryzmat mojej religii (albo owszem, oceniam, kiedy czyjeś postępowanie jest ewidentną hipokryzją - postępowaniem sprzecznym z nakazami JEGO religii). I nie dokonuję przez pryzmat wiary ocen, które mają uchodzić za obiektywne...

 

Gdybym chciała wypowiadać się z taką butą jak Ty, stwierdziłabym, że świadoma cząstka duszy chrześcijan (bo wg mojej religii dusza nie jest jednolita, ale składa się z mnóstwa rozmaitych składowych), przynajmniej tych, którzy przystępują radośnie do sakramentu pokuty, wyląduje w Nastrondzie, miejscu przeznaczonym zdrajcom i krzywoprzysiężcom... bo czym innym jak nie krzywoprzysięstwem jest podejmowane przy spowiedzi postanowienie poprawy, które jest natychmiast łamane? Nie oceniam niczyich poglądów przez pryzmat religii, którą sama wyznaję, a miejsca na WIARĘ w niej nie ma ani trochę...

 

 

Swoją drogą, jak to ładnie i słusznie ujął Alhean:

W ten sposób od wieków trwa proceder rabowania dusz niczego nie podejrzewającym ludziom. Pozostają one uwięzione i zasilają kościelną organizację, która nieprzerwanie przez 1700 lat pozostaje silna i niezłomna. Opiera się wszystkim wiatrom historii. Gromadzi bogactwa Ziemi i ludów, mając jednocześnie wszystko w pogardzie. Nie boi się ani bogów ani demonów. Ani królów ani rewolucji. Mało kto odważył się podnieść rękę na kościół. Kiedy rozmawiam z ludźmi wielu z nich przyznaje mi rację ale nigdy nie mieliby odwagi otwarcie się do tego przyznać. Podejrzewam, że niektórzy czytelnicy tego tekstu, o ile dotrą do tego miejsca, wyrażą swoje głębokie oburzenie na fakt targnięcia się na świętości. Im większa ich złość, tym silniej zainstalowany u nich ów egregor, o którym wspominałem. Im silniejszy protest, tym większa pewność, że mam rację. Im żarliwiej będą protestować, tym bardziej potrzebują pomocy.
Edited by Hrefna

Share this post


Link to post
Share on other sites
siloam

Jeżeli nie oceniasz postępowania innych przez pryzmat swojej religii to znaczy, że masz tę religię daaaaleko w poważaniu. Albo przykładasz ją do każdej sytuacji - nawet sytuacji u innych ludzi (np. jeżeli o mnie chodzi to oceniam kulty pogańskie jako fałszywe bez wyjątku), albo twoja religia nie jest religią, a co najwyżej jakimś prywatnym wierzeniem, wyłącznie własnym sposobem rozwiązywania pewnych spraw. Poza tym czym były Twoje ostatnie wpisy jeżeli nie próbą oceny mojej religii? Nawet teraz oceniasz ją według własnych zasad i przykładasz do norm swojego wierzenia. Piszesz, że nie ma w niej miejsca na wiarę? A niby co prezentujesz -wiedzę? Chyba wiedzę tylko w Twoim własnym przekonaniu. Powiedz to innym to zobaczysz co powiedzą o Twojej "wiedzy". Możesz się wypierać, ale tak czy siak wiara pozostanie i tak wiarą.

 

Moja religia pozwala mi oceniać, więc Ty tego nie oceniaj z punktu widzenia swoich pogańskich poglądów jeżeli Twoja Ci na to nie pozwala. Proste.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Hrefna

Religia pozwala mi oceniać. Tylko ja, jako wolny człowiek robić tego nie chcę. Bo uważam, że religia to prywatna umowa każdego człowieka z jego bogami, z tym, czemu się dedykuje i w co wierzy. I uważam, że niegodne, niehonorowe i podłe jest namawianie innych do przyjmowania takich poglądów, jakie uważa się za słuszne... Uważam się za uprawnioną do oceniania postępowania moich współwyznawców, kierujących się tym samym kompasem moralnym czy zasadami postępowania, jak ja. Od innych mi wara, chyba że łamią zasady SWOJEJ religii, a ja te zasady znam i potrafię im wytknąć miejsce, w którym je łamią. Dlatego będę wyszydzała chrześcijanina zajmującego się ezoteryką, tak samo jak żyda (z maej litery - chodzi o nazwę religii) czy islamitę wpieprzających wieprzowinkę.

 

W istnienie jakichkolwiek zasad OGÓLNYCH zwyczajnie nie wierzę, uważam, że ich istnienie jest niemożliwe i założenie, że są takie, które obowiązują wszystkich ludzi bez wyjątku, mogło urodzić się tylko w jakimś chorym umyśle - takim jak Szawła z Tarsu na przykład, mizantropa, mizogina, homofoba i fanatyka.

 

Nie każda religia uważa się za nośnik prawdy absolutnej - to kolejna pobabilońską, semicka, obca rdzennym Europejczykom naleciałość judaizmu odziedziczona przez chrześcijaństwo...

 

Moja religia nie prowadzi do zbawienia. Bo nie zakłada małości czy winy która tego zbawienia wymaga. Nie istnieje w niej pojęcie grzechu. Nie muszę zatem, ani nie chcę przekonywać do niej nikogo, co więcej, ludzi, którzy bez przemyślenia tego wyboru będą ku niej oscylować, będę zniechęcać, bo to trudna droga, opierająca się na zaufaniu przede wszystkim samemu sobie, na dowodzeniu bogom, że się jest ich uwagi godnym, również na dowodzeniu własnej wartości sobie i innym. W codziennych, najdrobniejszych życiowych wyborach. Nie jest egalitarna jak chrześcijańskie "kochajmy się" - od wyznawcy wymaga twardego kręgosłupa, nie kłaniania się nikomu, bo my i bogom się nie kłaniamy, jesteśmy im równi, konsekwencji wobec której nie ma "przebacz" i świadomości każdego własnego kroku. Nie jest to religia dla słabych, chcących chować się pod płaszczem potężnego pana bozi, nie jest dla niewolników, nie jest dla pokornych - pokora to jedna z rzeczy godnych największej pogardy - trzeba być dumnym z tego, co potrafi się samemu osiągnąć, a nie płaskim i pokornym... Przy czym to droga jedna z wielu, równorzędnych, nie roszcząca sobie prawa do prawdy absolutnej. Nie zakłada, że jest dla wszystkich, egalitarna i łatwa...

 

Ja oceniam chrześcijaństwo jako "religię" opartą na działaniach magicznych, mających na celu wzmacnianie ich bóstwa wszelkimi sposobami, po to by garstka nielicznych hierarchów mogła następnie czerpać z owego wzmocnionego myślotworu moc dla siebie, kosztem mas wyznawców traktowanych jako pokarm dla tego bytu. Coś jak mięso armatnie na wojnie. Nie religię "fałszywą" - bo zarówno przedmiot kultu istnieje, jak i magia kapłańska działa, tyle że są zupełnie czym innym - i jedno i drugie - niż zakłada większość wyznawców - jak najbardziej "prawdziwą" i rzeczywistą, ale zdecydowanie szkodliwą, wyniszczającą wyznawców pod pretekstem miłości i "wyzwolenia ich od grzechu".

 

I nie, nie prezentuję "wiedzy". Doświadczam. I miałam szczęście spotkać wielu ludzi, kilkoro jest zresztą i na tym forum obecnych, choć się z tym nie obnoszą, bo tak jak i ja przyszli tu trollować i wtykać kij w mrowisko, których doświadczenie i doznanie jest całkowicie zbieżne z moim. Nie ma tu miejsca na praktycznie żadną teorię, jest tylko praktyka... Ani wiara, ani wiedza, życie - poznawanie przez doznanie, a nie jakieś akty woli czy rozumowe wybory. Nie trzeba wierzyć w coś, z czym człowiek się styka na co dzień - nawet bez konieczności wchodzenia w trans...

Edited by Hrefna

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest User2

Pominę fakt, że chrzczenie dzieci po urodzeniu też jest czymś karygodnym i grzesznym.

Share this post


Link to post
Share on other sites
siloam

AoiMizu,

 

Nieprawda (wg. Hrefny). bo u niej grzechu nie ma. XD

(Myli się, bo skoro za krzywoprzysięstwo w jej systemie religijnym karą po śmierci jest zesłanie do jakiejś krainy mąk, to jak najbardziej można to uznać za kategorię grzechu.)

 

Hrefno tak się składa, że Twoja religia nie należy do grupy religii misyjnych. Możesz sobie uważać co chcesz, ale zauważ pewien fakt. Otóż uważam się za chrześcijanina, więc przestrzegam nauczania, które jest uważane za normatywne w tej religii. A ta religia nakazuje mi:

 

I nie miejcie udziału w bezowocnych czynach ciemności, a raczej piętnując, nawracajcie [tamtych]!

Ef 5, 11

 

Piszesz, że krytykowałabyś żyda jedzącego wieprzowinę. Zgodnie z tą logiką powinnaś krytykować wszystkich chrześcijan, którzy nie staraliby się pogaństwa piętnować i nawracać. Taki jest wymóg religii, której jestem wyznawcą.

 

Nie ma czegoś takiego jak myślotwór czy myślokształt. To realnie nie istnieje. Ile razy mam jeszcze to powtórzyć na tym forum, aby wreszcie ktoś to zrozumiał. To, że Hrefna będzie wierzyć w krasnoludki nie sprawi, że one zaczną istnieć.

Edited by siloam

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ulf

 

I nie miejcie udziału w bezowocnych czynach ciemności, a raczej piętnując, nawracajcie [tamtych]!

Ef 5, 11

 

Ano wlasnie. Rozkaz i juz.

Hitlerowscy zbrodniarze tez sie tlumaczyli rozkazami...

Share this post


Link to post
Share on other sites
siloam

Żołnierze alianccy też. Niewielu szło na wojnę, bo chciało. Większość, bo musiało.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Hrefna

żebyż to jeszcze słowo boże było, a nie jakiegoś byłego przeciwnika chrześcijan, który po ataku epilepsji w drodze do Damaszku dostał zapału neofity...

Share this post


Link to post
Share on other sites
siloam

Ulf, Napisz do Agnosiewicza i spytaj się co sądzi o Waszym pogaństwie ;]

 

Hrefna,

Epilepsji -dobre! Pojedynczy atak - jeden na całe życie. I to w takim momencie. Na dodatek w czasie ataku rozmawiał z Jezusem. Proponuję zapoznać się z objawami epilepsji.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Hrefna

Sam pisałeś o jej wpływie na psychikę w innym wątku... niedotleniony mózg mógł wyprodukować najrozmaitsze wizje... i zapewne wyprodukował. W każdym razie rónież i czasowa utrata wzroku świadczyłaby o czysto fizjologicznym podłożu tego wydarzenia.

 

A skąd wiesz, że rozmawiał z Jezusem? Byłeś przy tym? A może Jezus Ci powiedział? Mnie to przypomina produkowane przez brak tlenu wizje z "Życia po życiu" Moody'ego...

Share this post


Link to post
Share on other sites
siloam

No i nie sprawdziła. Ignorantia non est argumentum. Historię św. Pawła też sprawdź. Nigdy nie słyszałem o zbiorowej epilepsji objawiającej się słyszeniem tego samego głosu.

 

Byłeś przy tym? A może Jezus Ci powiedział? Mnie to przypomina produkowane przez brak tlenu wizje z "Życia po życiu" Moody'ego...

Twoje rozmowy z Asami też to przypominają. Nawet bardziej, bo tylko Ty, a nie grupa ich dostrzegasz :]

Share this post


Link to post
Share on other sites
Hrefna

A słyszałeś o manipulacji słowem pisanym? :D O przekłamaniach w tekstach uznawanych za święte po to, żeby stały się "prawdziwsze"? Dzieje Apostolskie nie były spisywane w czasach Pawła... I dlaczego do kanonu weszła akurat TA ich wersja, choć powstało kilka apokryficznych? Bo zawierała treść wygodną w celu budowania organizacji kontrolującej wiernych... kit zawarty w tej akurat wersji przez twórców kanonu zotał uznany za bardziej nośny niż kit zawarty w innych... choć odrobinę rozsądku twórcy kanonu jednak mieli, skoro Acta Pauli np. do niego nie weszły... to już byłoby szyte zbyt grubymi nićmi :P

 

A byleś przy jakimś grupowym blocie, że wiesz, że cala grupa nie dostrzega tych, z którymi ma do czynienia?

Share this post


Link to post
Share on other sites
pawel116
Pominę fakt, że chrzczenie dzieci po urodzeniu też jest czymś karygodnym i grzesznym.

 

Dla mnie chrzest jest czymś wręcz beznadziejnym. Przepraszam, jeśli kogoś tym urażę (a na pewno znajdą się takie osoby), ale taka jest prawda. Trzeba być największym durniem żeby wierzyć, że nowo narodzone dziecko, które jeszcze nie posiada w pełni ukształtowanej wolnej woli i nic nie czyni miało na sumieniu jakiś grzech... pierworodny... Z jakiej racji? Jeśli nawet Adam i Ewa istnieli naprawdę i zgrzeszyli przeciw Bogu to czemu wszyscy mają ponieść tego konsekwencje? Jak można się urodzić z czyimś grzechem? Przecież każdy odpowiada sam za siebie.

 

To jest największy zabobon jaki można sobie wyobrazić.

 

Chrzest jest tylko pretekstem do tego, aby złapać w sidła nową owieczkę. Kościół korzysta na tym, że dzieci nie mają nic do gadania i dzięki rodzicom zostają włączone do wspólnoty Kościoła bez własnej woli. A potem kler zaciera ręce, bo przybywa wciąż wiernych, którzy będą dawać pieniążki na tacę :_cwaniak:

Edited by pawel116

Share this post


Link to post
Share on other sites
HellVard

Dokładnie. Właściwie trudno tu cokolwiek dodać :spoko_na:

Share this post


Link to post
Share on other sites
pawel116

Chrzest jest bardziej obrzędem mającym na celu przyłączenie do wspólnoty Kościoła, wykonuje się go dla podtrzymania tradycji, ale nikt nie myśli o jakimś tam grzechu... Prócz ludzi bogobojnych. Większość chrzci swoje dzieci tylko dlatego, że tak wypada i tak każą inni.

 

Osobiście nie jestem zwolennikiem żadnej religii, mam świeckie poglądy na życie, ale podoba mi się postawa protestantów, gdzie dzieci chrzci się dopiero w wieku 16 (?) bodajże lat. Są świadomi całego wydarzenia i jest to ich własna decyzja. Nikt za nich nie decyduje.

 

Sam mam koleżankę protestantkę, która dopiero w zeszłym roku się ochrzciła i jakoś szatan jej do oka nie wpadł :D Nie była upośledzona ani opętana jak twierdzą niektórzy księża, bo żyła z "piętnem" przez lata.

Edited by pawel116

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Seid
Z jakiej racji? Jeśli nawet Adam i Ewa istnieli naprawdę i zgrzeszyli przeciw Bogu to czemu wszyscy mają ponieść tego konsekwencje? Jak można się urodzić z czyimś grzechem? Przecież każdy odpowiada sam za siebie.

 

Pomysł, że człowiek rodzi się z grzechem pierworodnym to akurat pomysł katolicki - potem trzeba było wprowadzić dogmat o niepokalanym poczęciu Maryi coby się wszystko ze sobą zgadzało.

Prawosławni np. twierdzą, że nie grzech się dziedziczy tylko jego skutki w postaci śmierci.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...