Jump to content
queichheimer1

Afirmacje i miłość

Recommended Posts

queichheimer1

Moja znajoma jest zakochana w nauczycielu swojego syna, on jest wolny. Przesłałem jej taką afirmację i foto aury pary zakochanej, celem zdobycia jego uczuć. Już długo zastanawiałem się czy można to robić, żeby nie powstało nadużycie, ale przesłałem. Jako członek klubu parapsychologii i radiestezji, robię to tylko w wyjątłwych wypadkach. Np. gdy grozi samobójstwo itp. Jak należy takie postępowanie zaszeregować etycznie, bo wiem że taka procedura jest skuteczna i żeby jej nikt nie nadużywał.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Witek D.

Trzeba uwzględnić na początku wykonywania czegoś takiego, żeby "stało się" jedynie w sytuacji gdy jest to dla wszystkich zaangażowanych korzystne i gdy wszystkie zaangażowane w to osoby się na to zgadzają. Jeśli nie wychodzi, nie naciskać. Pogodzić się że ta dana osoba/osoby nie ma ochoty. Prościej znaleźć kogoś o podobnych cechach kto ma ochotę (czyli nie nastawiać się, że "on ma się we mnie zakochać", tylko że "ktoś taki jak on ma się we mnie zakochać"). Wtedy jest to wolne od manipulacji (bo jej nie trzeba jak dwoje osób się nawzajem kocha) i od nacisków. To nie ma być "urok miłosny" a wyciągnięcie otwartej ręki dla drugiej osoby. Jak jej ręka nie odpowiada, to po prostu jej nie przyjmie.

Jeśli chodzi o osoby umierające czy chcące umrzeć, też nie warto czegoś takiego robić za wszelką cenę. Spotkałem się z trafnym stwierdzeniem które było określone jako jedna z zasad etyki uzdrowicielskiej "Nie zatrzymuj tych (pozwól im), którzy chcą odejść". Oczywiście można komuś dobrze życzyć, żeby np. przejrzał na oczy, wyzdrowiał czy żył szczęśliwie, ale nie wciskać tego na siłę i nie narzucać się.

 

Zresztą jeszcze, co do tego "rozkochania" kogoś. Jak jakaś osoba nie chce a mimo to się wykonuje takie zabiegi, to zazwyczaj bardziej się odcina i postrzega osobę która coś takiego robi wobec niej, jako odpychającą czy narzucającą się. Czuje po prostu że coś nie tak płynie od tej osoby. Wyjątek stanowią osoby podatne na manipulacje.

Edited by Witek D.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Patusia66

Witajcie,

 

Zacznę od tego,że jestem tu po raz pierwszy, liczę na to, ze ktoś kompetentny udzieli mi porady. Mój problem polega na tym, że się zakochałam i to dość obłędnie - bez pamieci. Początkowo byłam przekonana,że obiekt moich westchnień we mnie także, jednak chyba sie myliłam. Gdy pierwszy raz na siebie spojrzeliśmy, to było niesamowite uczucie-widziałam i czułam, ze również Mu się spodobałam. Jednak ta osoba obecnie mnie unika, choć były momenty, kiedy interesowala się mna bardziej. Ehh.. To dość złożona sytuacja...

 

Koniec końców w momencie odrzucenia postanowilam wykorzystać dość niekonwencjonalne metody (czego wcześniej raczej w takiej sytuacji nie robilam ) i zastosować afirmacje w stosunku do tej konkretnej osoby. Jednak nie działają, a nawet przynoszą skutek odwrotny. Może stosuje je zbyt krótko ( pare dni?) . Z wielu źródeł dowiedziałam sie, że takie afirmacje danej osoby są złe, że powinno się stosować ogólne afirmacje miłosne, nie myślać o wybranej osobie, że nie można próbować zmienić czyjejś woli, bo to jest manipulacja. Jednak tak bardzo mi zalezy..Co robić, może wypróbowac jakies inne metody? Moze wewnetrznie pogodzić sie z tym, daj jej wolna wole, zaakceptowac i czekać ? Jestem nieszczesliwa i marze tylko o Nim...Chciałabym choć by ta osoba zadzwonila, spotykala sie ze mna choć w relacji koleżeńskiej. Narazie nie chodzi mi o nic innego. Gdziś czytałam ,że w takiej sytuacji należy oczyszczać relacje z tą osobą, jak to robić ? Nie chce afirmować jakiegoś idealnego zwiazku, chcę tylko Jego.. Co robić..?, a może są jakies inne metody oprócz afirmacji? czekam na propozycje. Jestem zdesperowana i cierpliwa ..

Share this post


Link to post
Share on other sites
Witek D.

Nie ma szans, jak on nie chce. Na rozprawienie się z poczuciem nieszczęśliwości mogę polecić książki, artykuły itp. w temacie syndromu "kochać za bardzo" a także na temat uzależnienia emocjonalnego.

To już nie jest nawet kwestia czy takie coś to manipulacja itd. - jak ta osoba tego nie chce, to to po prostu nie wyjdzie. No i co teraz, skoro to nie wyjdzie? Czy warto przeżywać te wszystkie cierpienia, miotać się między niespełnioną nadzieją a poczuciem odrzucenia? Ja myślę że ten czas warto poświęcać na coś bardziej przyjemnego, jak np. na czucie się szczęśliwym. To jest możliwe, o ile człowiek przestaje się uzależniać. I nie da się tego oszukać, np. pracując nad tematem, ale z intencją że to po to, żeby potem być z tą daną osobą. Jak ta osoba nie chce, to nawet jej to nie ruszy. Potrzeba sobie to uświadomić i się z tym skonfrontować - rzeczywistość jest taka że ta osoba nie chce, co teraz mogę ja zrobić ze sobą, w tej rzeczywistości, w takim życiu, gdy wiem że ona nie chce. Okazuje się że ani do szczęścia, ani do miłości nie tędy droga. Bo to droga do rozczarowań, a w "najlepszym" wypadku do uzależnienia się od kogoś i przeżywania każdego niespełnionego oczekiwania ze strony tego kogoś, jak potwornego bólu. Aż do granicy wytrzymałości.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Patusia66

Ale to nie jest tak że jestem mu całkiem obojętna..Jak kiedys zaproponowałam spotkanie to sie chetnie zgodził, ale godzinę przed je odwołał...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Patusia66

Liczę na to, że jednak da się coś z tym faktem zrobić. Zrobiłam nawet sygila, ale nie pomogło... Macie jakieś inne pomysły ...?

Share this post


Link to post
Share on other sites
hanius

Może ktoś ma pomysł na przyciągnięcie miłości? Po nieudanym, koszmarnym związku obiecałam sobie, że kończę z facetami... Jednak parę lat minęło i każda komórka mojego ciała chciałaby znowu kochać i być kochaną.... banalne wiem, ale tak właśnie jest :( Więc może ktoś posunie jak ukierować swoje myśli, zeby spotkać uczciwego ,wesołego i normalnego gościa?

Pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites
Witek D.

Praca nad tym ma parę etapów, najpierw jest "oczyszczanie" podświadomości, łączone z docenianiem siebie i rozwijaniem pozytywnych uczuć wobec siebie, dalej określanie cech partnera i koncentracja, wraz z wizualizacją, na właśnie takim partnerze. I dalszym życiu z nim, czyli jakby stworzenie sobie wizji tego, jak to ma wyglądać w związku, po jednym dniu, po miesiącu, po roku, czy po iluś jeszcze latach. Przy czym na pierwszy etap potrzeba zazwyczaj poświęcić trochę czasu, tak by nie przyciągnąć sobie powtórki faceta z przeszłości (ta sama jakość, w nowym opakowaniu). Można powiedzieć że najpierw jest potrzebne uzdrowienie serca, uzdrowienie samooceny a potem rozważenie ew. związku czy partnera. Łączy się to zazwyczaj z konfrontacją z różnymi starymi emocjami, zarówno z poprzednich związków, jak i z dzieciństwa, co potrafi wiele osób odstręczyć, bo wiąże się najczęściej z bolesnymi przeżyciami (ale jest to wtórne, nie na zasadzie tworzenia sobie na nowo przykrości). Czyli też pracą terapeutyczną ze sobą.

Jak już jest to zrobione, to nie ma szans na nieszczęśliwy związek. Nawet jakby miał się pojawić po drodze ktoś nieodpowiedni, to potrafi się wtedy szybko i bezboleśnie wycofać z relacji z taką osobą. Ale wtedy i tacy osobnicy wydają się nieinteresujący.

 

Jakbyś chciała zestaw lektur na powyższe tematy (czyli wyjście z nieszczęśliwych związków ku udanym relacjom) to mogę wypisać kilka:)

Share this post


Link to post
Share on other sites
hanius

Chętnie poczytam na ten temat :) Nie że ja jakaś desperatka jestem ale uważam, że zycie bez miłości poprostu nie ma sensu. No i w tym wypadku trzeba troszkę pomóc losowi .... i sobie też :)

Pozdrawiam i dziękuję

Share this post


Link to post
Share on other sites
Witek D.

Ok :)

Taki podstawowy wg. mnie zestaw książek dla osób po nieszczęśliwych związkach:

 

"Lęk przed bliskością, jak pokonać dystans w związku" Janet G. Woilitz

"Powrót do swego wewnętrznego domu" John Bradshaw

i może "Ja" Niwińskiego.

 

Pierwsze dwie książki głównie opisują temat właśnie różnych emocji z przeszłości, zranień itp. no i sposoby żeby się z nimi rozstać (zwłaszcza w drugiej), czyli właśnie ten rzeczony etap pierwszy. Trzecia książka pomaga wzbudzić w sobie pozytywną siłę i wzniecić płomień do zmian. No i umocnić pozytywną samoocenę.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest ilao
Witajcie,

 

Zacznę od tego,że jestem tu po raz pierwszy, liczę na to, ze ktoś kompetentny udzieli mi porady. Mój problem polega na tym, że się zakochałam i to dość obłędnie - bez pamieci. Początkowo byłam przekonana,że obiekt moich westchnień we mnie także, jednak chyba sie myliłam. Gdy pierwszy raz na siebie spojrzeliśmy, to było niesamowite uczucie-widziałam i czułam, ze również Mu się spodobałam. Jednak ta osoba obecnie mnie unika, choć były momenty, kiedy interesowala się mna bardziej. Ehh.. To dość złożona sytuacja...

 

Koniec końców w momencie odrzucenia postanowilam wykorzystać dość niekonwencjonalne metody (czego wcześniej raczej w takiej sytuacji nie robilam ) i zastosować afirmacje w stosunku do tej konkretnej osoby. Jednak nie działają, a nawet przynoszą skutek odwrotny. Może stosuje je zbyt krótko ( pare dni?) . Z wielu źródeł dowiedziałam sie, że takie afirmacje danej osoby są złe, że powinno się stosować ogólne afirmacje miłosne, nie myślać o wybranej osobie, że nie można próbować zmienić czyjejś woli, bo to jest manipulacja. Jednak tak bardzo mi zalezy..Co robić, może wypróbowac jakies inne metody? Moze wewnetrznie pogodzić sie z tym, daj jej wolna wole, zaakceptowac i czekać ? Jestem nieszczesliwa i marze tylko o Nim...Chciałabym choć by ta osoba zadzwonila, spotykala sie ze mna choć w relacji koleżeńskiej. Narazie nie chodzi mi o nic innego. Gdziś czytałam ,że w takiej sytuacji należy oczyszczać relacje z tą osobą, jak to robić ? Nie chce afirmować jakiegoś idealnego zwiazku, chcę tylko Jego.. Co robić..?, a może są jakies inne metody oprócz afirmacji? czekam na propozycje. Jestem zdesperowana i cierpliwa ..

 

Magda, moim zdaniem Witek, co potwierdza też bakea, ma rację. Ale..... I teraz powiem coś, za co pewnie Witek może mnie ochrzanić, jednak spróbuję się wybronić. Na początek jednak coś, co mnie w Twojej wypowiedzi walnęło mocno. Stwierdziłaś, że MASZ PROBLEM, bo się zakochałaś. W moim rozumieniu już tu tkwi błąd. Ja miłości nie traktuję w kategoriach problemu. Ja miłość traktuję jako szczęście i wdzięczna jestem, że mogę taką właśnie emocję odczuwać. Zaraz pewnie odezwą się głosy, że zakochać się bez wzajemności to problem, nieszczęście. W moim odbiorze wygląda to nieco inaczej. Bo tak naprawdę, to wzbogaca nas nasze własne uczucie, bo tylko tego możemy być pewni. Nie raz pewnie spotkaliście się z ludźmi, którzy mówią "kocham cię", ale jakoś tak bez przekonania. To nasze własne uczucia i odczucia kreują nam rzeczywistość emocjonalną. I żeby nie było, że ściemniam, to ja właśnie też kocham kogoś, z kim nie jestem. Ale szczerze powiem, że nie cierpię, nie nosi mnie z rozpaczy i smutku. Ja sobie po prostu kocham. I gdy o nim myślę, to jestem spokojna i szczęśliwa. Kiedyś tak nie było. Dojrzewałam do obecnego stanu. Zaczęłam od kochania siebie samej, od radości, rozwijania się. I wcale nie trwało to długo. Afirmowałam nie bycie z nim, ale bycie ze sobą samą. Bycie pogodną, piękną, mądrą, urzekającą. No i stało się. Nawet obcy ludzie patrzą na mnie z uśmiechem i życzliwością. A ten, którego kocham..... No cóż, kiedyś nie bardzo mnie chciał (mimo, że byliśmy jakiś czas razem, dawno temu). Teraz wykazuje zainteresowanie. Ale teraz widzi we mnie dziewczynę pogodną, pełną życia i własnych pasji. Widzi mnie jako kompletną całość. Oprócz zainteresowania widzę też z jego strony podziw. Czuję, że kwestią niedługiego czasu jest ponowny, szczęśliwy związek. Jednak nie napinam się, nie przyspieszam, nie wykonuję gwałtownych ruchów. Afirmuj związek z nim, skoro musisz. Tylko sama mówisz, że to nie przynosi oczekiwanych efektów. A czy nie lepiej najpierw zakochać się porządnie w sobie samej? No i czy aby na pewno potrzebujesz afirmacji? Poczytaj najpierw to, co polecił Ci Witek, poszukaj jeszcze czegoś innego. Zajmij się sobą, zaszalej z własnym umysłem, rób coś , a ten facet na pewno to zauważy i doceni. A czy pokocha? Życzę Ci by tak było...

Share this post


Link to post
Share on other sites
sabahtani

ja mam podobna sytuace tylko ze w moim przypadku on ze mna zaczał rozmawiac.....

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Neferites

Hmm, spotkała mnie podobna sytuacja. Najpierw ładnie pięknie, później się wszystko posypało. Zasięgnęłam rady wróżki (pierwszy raz w życiu), odpowiedziała, że jego serce jest zimne jak lód, ale przez następne pół roku będziemy się obserwować z ukrycia i może wtedy uda się zacząć wszystko od nowa. Chciałam afirmować to, że przy mnie jest, ale doszłam do wniosku, że gdyby to był ten "właściwy", nasze drogi by się nie rozeszły. Widocznie nie byliśmy sobie pisani.

 

Sprawa jest w sumie dość świeża, to było kilka dni temu, ale myślę, że nie warto afirmować konkretnej osoby, tym bardziej, jeśli raz się nie udało. Lepiej oczekiwać miłości w sensie ogólnym, być może to ktoś inny będzie tym jedynym. Afirmowanie jego osoby może go przyciągnąć na chwilę, ale nie sądzę, aby przerodziło się to w coś stałego. Faceci to wredne mendy - nie ma się co oszukiwać. Gdyby kochał, starał by się. Skoro się nie stara, po co pragnąć takiego kogoś? Łącze się z Tobą w tej dziwnej sytuacji, bo chociaż wiem, że mój partner jest całkowicie nie dla mnie, to i tak gdyby było można, wróciłabym do niego - tak niestety działa ten nasz szalony umysł i porywcze serce.

 

Czekaj na tego właściwego, jego afirmuj i wizualizuj. On jest blisko, tylko czeka...

Share this post


Link to post
Share on other sites
temper_trap

Kiedyś afirmowałam na konkretną osobę i to zupełnie nie przynosiło rezultatu. Straciłam mnóstwo okazji otwarcia się na kogoś innego. Później tak łapczywie poszukiwałam już jakiegokolwiek uczucia, że nic z tego nie wychodziło z powodu ciągłego uczucia chcenia. Teraz po krótkiej i dość burzliwej relacji znowu jestem sama i nie wiem czy działać w jakikolwiek sposób czy odpuścić i czekać na to, co los przyniesie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
temper_trap

No dokładnie. Nie można kierować uczuciami innych. Nic mi nie wychodziło, bo nie zmuszę drugiej osoby do konkretnych uczuć i reakcji.

Share this post


Link to post
Share on other sites
queichheimer1

Kobiety i faceci reagują inaczej gdy zostają porzuceni. Faceci szukają zemsty i starają się zaszkodzić lub oszmiesić tą kobietą. A kobiety z kolei rozpaczają i chcą tą konkretną osobą zdobyć by powróciła. To jest błędne!

Wszystkim porzuconym kobietom radzę nie rozpaczać. Są afirmacje na odkochanie a potem afirmacje na znaleźenia idealnego partnera. Mam takie afirmacje, gdyby ktoś był zainteresowany to proszę pisać: [email protected]

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dirty

A ja chciałaby, przy okazji tej dyskusji zapytać, czy etyczne jest afirmowanie odnalezienia "drugiej połówki", będąc z kimś? Nie szukam romansu, tylko czegoś platonicznego, kogoś kto mnie uskrzydli

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...